Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Książę Józef Poniatowski
     
ugedej
 

?
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 561
Nr użytkownika: 1.240

?
Stopień akademicki: doktorant historii
Zawód: soldier
 
 
post 10/08/2004, 16:32 Quote Post

wink.gif

Proszę o opinię na temat tej postaci historycznej a przez co żywą dyskusję.

Dziękuję
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
KSIĄŻĘ
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 264
Nr użytkownika: 1.097

Zawód: Marechal d'Empire
 
 
post 12/08/2004, 21:23 Quote Post

Hmmm...na pewno nie ma co przedstawiać osoby księcia.Mysłe,ze dla wszystkich forumowiczów dokonania Poniatowskiego sa znane.Pragnę przypomnieć,ze do końca był wierny Napoleonowi za co w trakcie bitwy pod Lipskiem dostał marszałkowską buławę.Po kompanii moskiewskiej,w 1813 roku stanął przed dylematem:dołączyć do cesarza na zachodzie czy pozostać w kraju.Podobno ta my sl nie dawała mu spokoju,myślał nawet o samobójstwie.W końcu przezwyciężył swoją słabość i dołączył do Napolione.Był też dobrym wodzem(kampania 1809r.-Raszyn).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.497
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 12/08/2004, 22:19 Quote Post

Bardzo wiele mitów urosło na temat wyglądu księcia Józefa. szczególnie sugestywny jest obraz "Popioły" A. Wajdy. Pokazany tam wizurunek osoby posiadajacej wybitnie obfitą czuprynę. Podobny pogląd panował wśród współczesnych. Jakie wielkie było zdziwienie po bitwie pod Lipskiem, gdzie miejscowi rybacy sprowadzili naszych rodaków do wyciągniętego ciała, nikt nie chciał uwierzyć że znalezione ciało nie posiadające prawie włosów na głowie jest ciałem księcia. Książe Józef był łysy i bardzo skrzętnie to ukrywał przed wszystkimi.
Odnośnie umiejetności wodzowskich trudno mu wiele zarzucić poza tym że do końca życia nie wyleczył się z "szkoły austriaciej". Kosztowało to sporo ofiar szczególnie pod Borodino.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
ugedej
 

?
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 561
Nr użytkownika: 1.240

?
Stopień akademicki: doktorant historii
Zawód: soldier
 
 
post 14/08/2004, 15:50 Quote Post

wink.gif
Był bratankiem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego więc miał niezłe plecy.
Jednak do 1806 nie brał udziału w zyciu politycznym kraju, a czas spędzał w swych rezydencjach w pałacu Pod Blachą i w Jabłonnie.

Miał trochę wad.
Hazard, bzykanko na lewo i prawo a przez to długi na kilometr.

Dopiero ZEjla trochę go sprowadziła na Ziemię.

Jednak jego starania o doprowadzenie polskiego wojska do jako takiego ładu, zwłaszcza w takich rozpustnych czasach to prawdziwa sztuka.

Osobiście sądzę, że do wojenki chłop mial łeb nie od parady a wady to ma każdy.

Proszę o opinie na temat tej postaci, bo właśnie analizuję jego biografię.

Posty połaczono dnia 27.11.2004r
Sarissoforoj
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Ułan
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 25
Nr użytkownika: 1.354

 
 
post 16/08/2004, 17:14 Quote Post

Jeśli idzie o bzykanko na prawo i lewo biggrin.gif

SASKA INFANTKA I KSIĄŻĘ PEPI

Żaden z licznych synów Augusta III nie zasiadł na tronie polskim, chociaż Karol Krystian ożenił się prawdopodobnie w tym celu z Franciszką Krasińską. Dopiero królewski wnuk, Fryderyk August III, został nominowany przez Napoleona księciem warszawskim, a jego jedyną córkę Marię Augustę uznano za polską infantkę.

Ojciec Fryderyka Augusta, Fryderyk Krystian, najstarszy z żyjących synów królewskich, urodził się kaleką. Miał skrzywiony kręgosłup i niedowład nóg, co uniemożliwiało mu poruszanie o własnych siłach. Ożeniono go jednak z Marią Antoniną Walpurgis, córką elektora bawarskiego Karola Alberta, a jednocześnie wnuczką Teresy Kunegundy Sobieskiej.

Maria Antonina była kobietą urodziwą, pełną temperamentu i niezbyt odpowiadało jej współżycie z mężem, który swoje obowiązki w sypialni wypełniał przy pomocy lokajów. Nawiązywała zatem liczne romanse, z których najsłynniejszy był z hrabią Vizhumem. Urodziła jednak mężowi dwóch synów: Fryderyka Augusta i Karola, chociaż obaj byli również upośledzeni fizycznie. Karol na zawsze przykuty został do inwalidzkiego wózka, Fryderyk natomiast miał nienaturalnie cienkie nogi, kłopoty z chodzeniem i nerwowe tiki mięśni twarzy.

Kiedy w 1763 roku zmarli zarówno August III, jak i chory na ospę jego syn, Fryderyk Krystian, Fryderyk August został kolejnym elektorem saskim. Kiedy doszedł do pełnoletniości, ożenił się z Marią Amelią z Wittelsbachów; urodziła mu ona córkę Marię Augustę. Córka ta została polską infantką, w osobie której ześrodkowała się cała historia Polski.

Była prawnuczką króla Augusta III Wettyna, a jej habsburskie prababki skoligaciły ją z Piastami, Jagiellonami i Wazami. Jedna z jej prababek była córką Jana III Sobieskiego i powinowatą Michała Wiśniowieckiego. Babka, Maria Józefa, poślubiła wnuka Stanisława Leszczyńskiego, a poprzez męża, delfina Francji, była także daleką powinowatą Walezjuszy i Andegawenów. Do kompletu dynastycznych koneksji brakowało wprawdzie infantce powinowactwa z ostatnim monarchą Stanisławem Augustem Poniatowskim, który nie miał legalnych dzieci, ale przeszkodę tę można było usunąć poprzez małżeństwo z królewskim bratankiem księciem Józefem, wyznaczonym przez stryja na sukcesora.

Restauracja polskiej monarchii, o której w czasach napoleońskich myślało się i mówiło coraz więcej, nie była jednak sprawą prostą. Cesarz Napoleon grał tutaj wyraźnie na zwłokę. Mianowawszy Fryderyka Augusta księciem warszawskim oświadczył bowiem wyraźnie: "Dałem mu Księstwo traktatem tylżyckim, by nie wzbudzić zaniepokojenia, ale to panujący starzec i Niemiec. Ale gdybym był stworzył Królestwo Polskie, to dla takiego narodu jak wasz, dałbym innego króla".

Spekulowano zatem, kto ma być tym królem, bo wierzono, że królestwo jednak powstanie. Do nie istniejącego jeszcze tronu przymierzali się wprawdzie szwagier Napoleona i król Neapolu - Joachim Murat, cesarski brat Hieronim, a także cesarski pasierb Eugeniusz Beauharnais. Wspominano również o marszałku Louisie Davoucie, księciu elektorze Ludwiku z Hohenzollernów, Ferdynandzie Bourbonie z Hiszpanii oraz Ferdynandzie Habsburgu, księciu Toskanii. Konstytucja 3 Maja stanowiła bowiem wyraźnie, że: "Dynastia przyszłych królów polskich zacznie się na osobie Fryderyka Augusta, dzisiejszego Elektora Saskiego... Gdyby zaś dzisiejszy Elektor Saski nie miał potomstwa płci męskiej, tedy mąż, przez Elektora, za zgodą Stanów Zgromadzonych, Córce Jego dobrany, zaczynać ma linię następstwa płci męskiej do tronu polskiego".

Konstytucję tę zamierzał uszanować nawet cesarz Napoleon, który po rozwodzie z Józefiną brał pod uwagę Marię Augustę jako kandydatkę na swoją przyszłą małżonkę, gdyż pragnął przejąć tron polski dla siebie. "Jeżeli jednak ożenię się z infantką - powiedział - Polacy zażądają ode mnie Polski w jagiellońskich granicach", i zdecydował się na mariaż z arcyksiężniczką austriacką Marią Luizą, córką cesarza Franciszka I.

Polacy na przyszłym tronie polskim chcieli oczywiście widzieć swojego rodaka i stąd też zrodziła się propozycja małżeństwa dwudziestopięcioletniej infantki z czterdziestopięcioletnim bratankiem króla, księciem Pepi, jak go wówczas powszechnie nazywano. Związek ten wypełniłby wszystkie postanowienia ustawy konstytucyjnej, kojarząc królewski ród Wettynów z królewskim rodem Poniatowskich. Mówiono zresztą powszechnie, iż "pełna nauki i rozumu", chociaż "dość czerwona i otyła" infantka darzy księcia Józefa szczerą miłością.

Nie była to jednak niestety miłość odwzajemniona. Książę nie szukał bowiem u kobiet nauki i rozumu i z uporem nie dawał zapędzić się w związki małżeńskie. Swatano go wcześniej z siostrami Czartoryskimi, Rzewuską, Zamoyską, ale zawsze udawało mu się od ślubu wykręcić. Jego żywiołem były przede wszystkim salony i bitwy, ponieważ wśród pięknych kobiet i dzielnych żołnierzy czuł się najlepiej.

Miał w swoim życiu niezliczoną ilość kochanek. Listę ich otwierała młodzieńcza miłość Maria Karolina Thun, późniejsza żona lorda Guilforda. Później na listę tę trafiły Jabłonowska, Potocka, Lubomirska, Kazanowska, Wielhorska, Bronikowska, Cichocka, a po- dobno także siostra Napoleona Paulina, nieślubna córka króla Stasia Maria, żona księcia Wrttemberg, a nawet własna siostrzenica księcia Poniatowskiego, Anetka Potocka.

Pomimo nieprzebranego bogactwa faworyt tylko trzy kobiety wycisnęły na jego życiu swoje niezatarte piętno.

Pierwszą z nich była Zelia Sitańska, córka kapelmistrza orkiestry Tyzenhausa i śpiewaczka teatru narodowego. Jej związek z księciem trwał blisko trzy lata i zaowocował nieślubnym synem, którego zapisano w metrykach jako "Józefa Szczęsnego Maurycego Chmielnickiego, syna prawego Józefa Chmielnickiego, oficera służby cesarskiej". Próżno byłoby jednak w cesarskim korpusie szukać jego ojca. Nazwisko swoje uzyskał on bowiem od starostwa chmielnickiego, które król podarował w tym czasie swojemu bratankowi. Książę nie wypierał się jednak ojcostwa i cieszył się, kiedy roczny syn "czarny jak Indianin i silny jak lew, bije się ze wszystkimi dziećmi". W swoim testamencie zapisał mu zresztą dziesięć tysięcy czerwonych złotych.

Po rozstaniu z Sitańską Poniatowski wybrał się do Brukseli, gdzie poznał starszą od siebie o lat dziesięć francuską hrabinę Henriettę de Vauban, żonę podporucznika żandarmów i szambelana księcia orleańskiego. Nie wiadomo, czym ta podstarzała dama ujęła księcia, ponieważ "była wysoka i chuda, twarz blada, ale nie bez wyrazu, zachowała jeszcze ślady wdzięków, o których sile wątpić nie chciała. Uśmiech miała nieco szyderczy, mowę nader cichą, zdrowie poprzednim sposobem życia osłabione". Urody nie dodawały jej też wyraźne ślady po ospie, które szpeciły twarz. Mimo iż księcia nękały wówczas febra, żółtaczka, choroba oczu i odnowiona rana, nawiązał z ową damą romans, który zakończył się wprawdzie dość prędko, ale hrabina na zawsze weszła w życie królewskiego bratanka. Zabrał ją ze sobą do Warszawy, gdzie w pałacu Pod Blachą spełniała rolę pierwszej damy. Przypominała w tym madame Pompadour, ponieważ kiedy ze względu na swój wiek nie mogła już zaspokajać młodszego od siebie kochanka, została po prostu rajfurką i dostarczała mu młode i piękne dziewczęta. Było to oczywiście rajfurzenie na najwyższym poziomie, ponieważ o zaszczyt bywania u hrabiny zabiegały największe polskie arystokratki. Zastanawiano się, co mogło łączyć tych dwoje ludzi. Być może chodziło tu o politykę, ale chyba raczej o pieniądze. Mówiono, iż Vauban pożyczyła kiedyś Poniatowskiemu olbrzymie sumy, których ten, pogrążony w ustawicznych kłopotach finansowych, nie był w stanie jej oddać. Utrzymywał ją za to w swym pałacu i ulegał jej zachciankom i kaprysom.

Trzecią kobietą, z którą książę Pepi związał się do końca swoich dni, była młodziutka Zofia Czosnowska z Potockich. Mimo iż miała zaledwie osiemnaście lat, zdążyła już rozwieść się ze swoim mężem. Jeden ze współczesnych pamiętnikarzy pisał o niej, że była "nader kształtną blondynką, śnieżnej białości, o ślicznych rysach twarzy, wielkich błękitnych oczach i czarującym uśmiechu. Głowy tuzinami umiała zawracać". Zdanie kobiet było znacznie bardziej surowe. "Książę Józef - relacjonowała wojewodzina Nakwaska - kochał ją długo i stale, więcej zawsze jak zasługiwała, bo pani Czosnowska mimo dwóch starożytnych nazwisk z ojca i męża, wcale co do serca skłonności arystokratycznych nie była i zawsze złoto pana Szołdarskiego, równie jak młoda, rumiana twarz oficera Gawara, syna niegdyś nauczyciela w Warszawie, jej się podobały; nie wiem jak się oni wszyscy trzej ze sobą zgadzali, ale to widzieliśmy wszyscy, że pomimo rozgłosu co jej sprawki miały, pan Szołdarski żył zawsze z księciem Józefem w najlepszej harmonii, a oficer Gawar ani razu w kozie nie siedział, lubo na to nieraz pozornie i sprawiedliwie zasługiwał". Nie można tu oczywiście wykluczyć, iż słowa te dyktowała wojewodzinie zawiść, jako że Nakwaska także darzyła afektami pięknego księcia.

Kiedy Czosnowska urodziła syna, w ojcostwo Poniatowskiego nikt jednak nie wątpił. Dziecko zapisane zostało jako Józef Ponitycki, a książę Józef zapisał mu w swoim testamencie piętnaście tysięcy czerwonych złotych. Jego matka otrzymała roczną rentę w wysokości sześciuset czerwonych złotych, ale rentę tę wkrótce przestano wypłacać, gdyż Zofia wyszła za mąż za pułkownika Aleksandra Oborskiego, a małego Józefa adoptowała książęca siostra Maria Tyszkiewiczowa, nadając mu swoje panieńskie nazwisko - Poniatowski.

Liczne romanse księcia Pepi nie wpływały oczywiście budująco na projektowane małżeństwo z infantką Marią Augustą. Gorszyły one jej pobożnego ojca, a kiedy na prośbę Czosnowskiej Poniatowski urządził w swoim pałacu bal, choć panował wówczas okres adwentu, przebywający w Warszawie Fryderyk August wezwał go do siebie i w asyście prymasa Raczyńskiego udzielił surowej reprymendy.

Można jednak przypuszczać, iż na przełomie 1809 i 1810 roku doszło wreszcie do formalnych zaręczyn, ponieważ prasa paryska i berlińska pisały, że "infantka Maria Augusta zaręczyła się z synowcem zmarłego króla Stanisława Augusta, ministrem wojny i naczelnym wodzem armii Księstwa Warszawskiego - księciem Józefem Poniatowskim".

Zupełnie niespodziewanie gruchnęła jednak w tym samym czasie wiadomość, iż Zofia Czosnowska powiła Poniatowskiemu syna. Drugi nieślubny syn wyczerpał cierpliwość bigoteryjnego Fryderyka Augusta. Kazał on prawdopodobnie zerwać zaręczyny. Zakochana i starzejąca się infantka prosiła ojca o wyrozumiałość, powołując się na swego prapradziada Augusta Mocnego, ale władca Saksonii obstawał przy swoim.

Rozwiązanie tego dylematu nadeszło jednak samo, chociaż takiego finału nikt się zapewne nie spodziewał. Piękny książę Pepi utonął w Elsterze podczas Bitwy Narodów. Poległ jako marszałek napoleoński, w którym Fryderyk August skłonny był ponownie upatrywać swojego przyszłego zięcia.

Cesarska epopeja przechodzić poczęła z wolna do legendy. Odżyła jeszcze na sto dni po ucieczce Napoleona z Elby, ale Waterloo definitywnie przekreśliło nadzieje na odzyskanie niepodległości tą drogą. Upadło Księstwo Warszawskie, umarł cesarz, zmarł jego wierny sojusznik Fryderyk August, zmieniali się w Saksonii kolejni elektorzy. Żyła tylko Maria Augusta. Pomagała polskim emigrantom po Powstaniu Listopadowym i żywo interesowała się losami kraju, którego królową niegdyś miała zostać. Zapamiętano ją jako starszą damę, zawsze odzianą na czarno. Zmarła w wieku osiemdziesięciu trzech lat, w chwili gdy w Polsce wybuchło Powstanie Styczniowe.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
ugedej
 

?
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 561
Nr użytkownika: 1.240

?
Stopień akademicki: doktorant historii
Zawód: soldier
 
 
post 18/08/2004, 11:29 Quote Post

wink.gif

I tak trzymać stary!

Własnie o to mi chodziło. Trafiłeś w samo sedno!

Ktoś ma jeszcze coś do powiedzenia na temat tej postaci?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
gregoz68
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 1.415

 
 
post 1/09/2004, 9:45 Quote Post

QUOTE(Sarissoforoj @ Aug 12 2004, 11:19 PM)
Bardzo wiele mitów urosło na temat wyglądu księcia Józefa. szczególnie sugestywny jest obraz "Popioły" A. Wajdy. Pokazany tam wizurunek osoby posiadajacej wybitnie obfitą czuprynę. Podobny pogląd panował wśród współczesnych. Jakie wielkie było zdziwienie po bitwie pod Lipskiem, gdzie miejscowi rybacy sprowadzili naszych rodaków do wyciągniętego ciała, nikt nie chciał uwierzyć że znalezione ciało nie posiadające prawie włosów na głowie jest ciałem księcia. Książe Józef był łysy i bardzo skrzętnie to ukrywał przed wszystkimi.
Odnośnie umiejetności wodzowskich trudno mu wiele zarzucić poza tym że do końca życia nie wyleczył się z "szkoły austriaciej". Kosztowało to sporo ofiar szczególnie pod Borodino.

"Bardzo wiele mitów urosło na temat wyglądu księcia Józefa. szczególnie sugestywny jest obraz "Popioły" A. Wajdy. Pokazany tam wizurunek osoby posiadajacej wybitnie obfitą czuprynę. "
Czy ten obraz jest taki sugestywny? Raczej nieco zakłamany.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
ugedej
 

?
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 561
Nr użytkownika: 1.240

?
Stopień akademicki: doktorant historii
Zawód: soldier
 
 
post 8/09/2004, 12:30 Quote Post

Fakt!

Przeważnie wszelkie książki i filmy wydawane na forum publiczne bywają zakłamane i nie całkiem obiektywne!
Jeżeli chcemy się dowiedzieć nieco więcej na temat z któregoś wybranego przez nas jakiegoś bujnego życiorysu, to radzę czytać książki nie ocenzurowane czyli wydane po 1981 i najlepiej szczegółowe.

W moich oczach Poniatowski był przez całe życie rozpustnikiem i hazardzistą.
Dopiero kiedy przekraczał Esterę i został na niej po jednej stronie z 800 ludźmi to Napoleon uświadomił mu, że próba zatrzymania naporu podczas bitwy pod Lipskiem tak nieliczną grupą żołnierzy, zmazała by hańbę poniatowskiego w oczach innych Polaków.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Carnoks Iniro
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 16
Nr użytkownika: 1.539

 
 
post 26/09/2004, 9:58 Quote Post

Książe Józef Poniatowski, generał Rzeczypospolitej, minister wojny Księstwa Warszawskiego oraz jedyny cudzoziemiec w historii który otrzymał buławę marszałka Francji.
Mówi się o jego ,,bzykanku na prawo i lewo" ale on był facetem i miał do tego prawo-wy byscie tak nie robili i zyli w celibacie? Ciekawe. Tylko raz te jego afery miłosne przyniosły jedną jedyną ryse na jego karierze-gdy w czasie szturmu Prusaków na Warszawę podczas insurekcji, Poniatowski nie był na powierzonym mu okręgu, jednek w łózku pewnej damy, ejdnak gdy usłyszał huk armat ubrął się błyskawicznie, skoczył na kon, i akurat dotarł na czas na swoej stanowsko by z karabinem w dłoni odeprzeć atak wroga.
Bez wątpienia był to jeden z najwybitniejszych naszych dowódców w historii.
Wygrana bitwa pod Zieleńcami, Raszyn, ogólnie cała genialnie przeprowadzona kampania roku 1809- zaskoczył Ferdynanda tym że nie bronił Warszawy(co wielu ma mu za złe) ale okrązył praktycznie jego siły, zajmując ziemie 3 zaboru austriackiego jednocześnie wzmacniając swe siły ochotnikami z tych ziem, pzostawiając Ferdynanda z Warszawą, w której musiałby pozostawić garnizon jeżeli chciałby ją utrzymać.
Często wytyka mu się bitwę o Borodina że tam zawiódł a to nieprawda-to własnie on z Neyem( Ney oczywiście posłuchał Poniatowskiego bo sam by czegoś takiego nie wymyslił) nakłaniali Napoleona do uderzenia na flanki wojsk rosyjskich, jednak napoleon odmówił i uderzył całym impetem w centrum. Bitwa wprawdzie została wygrana, ale artyleria rosyjak zdziesiątkowała siły szturmujące centrum, wykrwawiając Francuzów.
Poniatowski tak wyszkolił żołnierzy Księstwa i wprowadził taką dyscypline, że Polacy jako jedyni nie cuzestniczyliw rabowaniu Moskwy i innych miast rosyjskich.
Książe pod Berezyna razem z Neyem mężnie osłaniali odwrót Le Grand Armiee ratując ją praktycznie.
Nie zgadzam się że Poniatowski miał chwile słabości gdy car Aleksander zaproponował mu przejście na ich stronę.
On musiał tą sprawę rozważyc , rozważyć co było najlepsze dla Polski. Faktycznie, przez całą noc miał przed stobą dwa nabite pistolety ale w końcu podjął decyzję : ,,nie odstapie Napoleona".
W bitwie pod Lipskiem uzyskał buławę marszałka Fracnji. Tak mówiąc szczerze to praktycznie tylko on, Ney(za brawurę), Davout oraz Lannes oraz Massena spośród 21 marszałków na nią zasłużyli.
5 krotnie ranny, książe Józef Poniatowski poległ w nurcie Elstery. Jako jeden z naprawdę niewielu wodzów w naszej historii, Poniatowski poległ mężnie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.497
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 26/09/2004, 19:00 Quote Post

QUOTE
...Wygrana bitwa pod Zieleńcami, Raszyn ...
QUOTE
Często wytyka mu się bitwę o Borodina że tam zawiódł a to nieprawda-to własnie on z Neyem( Ney oczywiście posłuchał Poniatowskiego bo sam by czegoś takiego nie wymyslił) nakłaniali Napoleona do uderzenia na flanki wojsk rosyjskich, jednak napoleon odmówił i uderzył całym impetem w centrum. Bitwa wprawdzie została wygrana, ale artyleria rosyjak zdziesiątkowała siły szturmujące centrum, wykrwawiając Francuzów.

Często zarzuca sie chyba nie bez racji, że nie potrafił sie wyleczyć ze swych młodzieczych doświadczeń austriackich. Własnie wymienione przez ciebie bitwy to pzykład tej szkoły. Brak tu zmasowanego uderzenia, aby osiągnąć powodzenie, sa i to w tych właśnie trzech kontrataki pojedynczymi batalionami, tak typowe dla austriaków.
QUOTE
Mówi się o jego ,,bzykanku na prawo i lewo" ale on był facetem i miał do tego prawo-wy byscie tak nie robili i zyli w celibacie?

Masz rację. Takie zarzuty dobre mogą być co nawyżej w schizofrenicznej ameryce smile.gif . Był mężczyzna przystojnym, charyzmatycznym do takich kobiety lgną jak muchy do lepu.
QUOTE
Poniatowski tak wyszkolił żołnierzy Księstwa i wprowadził taką dyscypline, że Polacy jako jedyni nie cuzestniczyliw rabowaniu Moskwy i innych miast rosyjskich.
Raczej bym powiedział to wynik działalności gen. Fischera szefa sztabu, inspekora. Ale oczywiście Poniatowski dobierał sobie ludzi. Jest to oczywiście zasługa jako przełożonego, ojca sukcesu.
QUOTE
W bitwie pod Lipskiem uzyskał buławę marszałka Fracnji. Tak mówiąc szczerze to praktycznie tylko on, Ney(za brawurę), Davout oraz Lannes oraz Massena spośród 21 marszałków na nią zasłużyli.
5 krotnie ranny, książe Józef Poniatowski poległ w nurcie Elstery. Jako jeden z naprawdę niewielu wodzów w naszej historii, Poniatowski poległ mężnie.

Był jednym z bardziej samodzielnch, niezależnie myślących. Odbił się tu pozyywnie fakt, że nie walczył w ramach Wielkiej Armii gdzie w dużej części marszałkowie to dobrzy, mężni wykonawcy rozkazów Napoleona.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Carnoks Iniro
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 16
Nr użytkownika: 1.539

 
 
post 26/09/2004, 19:14 Quote Post

QUOTE
Często zarzuca sie chyba nie bez racji, że nie potrafił sie wyleczyć ze swych młodzieczych doświadczeń austriackich. Własnie wymienione przez ciebie bitwy to pzykład tej szkoły. Brak tu zmasowanego uderzenia, aby osiągnąć powodzenie, sa i to w tych właśnie trzech kontrataki pojedynczymi batalionami, tak typowe dla austriaków.


Hmmm...zauważ jednak że ta taktyka dała mu zwycięstwo-austriacka szkoła niekoniecznie musi być zła-być może w tych czasach Ruscy mysleli że już nikt nie uzywa tej taktyki prócz Austriaków, dlteog się zdzwili gdy Poniatowski ich załatwiłsmile.gif Ale pod Borodino Poniatowski zamyslił dobra strategię-która ograniczyła by zdecydowanie stary LE Grand Armiee

QUOTE
Był mężczyzna przystojnym, charyzmatycznym do takich kobiety lgną jak muchy do lepu.


Czyli takim facetem jak my:D

QUOTE
Był jednym z bardziej samodzielnch, niezależnie myślących. Odbił się tu pozyywnie fakt, że nie walczył w ramach Wielkiej Armii gdzie w dużej części marszałkowie to dobrzy, mężni wykonawcy rozkazów Napoleona.


Chyba nie mówimy tu o tych samych marszałkach:) Pod dowództwem Napoleona jak stoją bok niego może faktycznie..ale nie mieli zdolności samodzilenego myslenia i byli szczerze powiedziawszcy w większości głupi ( a przy oakzji były to zdradizekcie łajzy) Ney też nie był geniuszem wojskowmy ale on potrafił niesamowicie natchnąc swych podkomendnych. Wg mnie tylko ci marsząłkowie których wymieniłem byli samodzielni.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.497
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 26/09/2004, 21:06 Quote Post

QUOTE
Chyba nie mówimy tu o tych samych marszałkach:) Pod dowództwem Napoleona jak stoją bok niego może faktycznie..ale nie mieli zdolności samodzilenego myslenia i byli szczerze powiedziawszcy w większości głupi ( a przy oakzji były to zdradizekcie łajzy) Ney też nie był geniuszem wojskowmy ale on potrafił niesamowicie natchnąc swych podkomendnych. Wg mnie tylko ci marsząłkowie których wymieniłem byli samodzielni.

Oczywiście ,że dobrze mieć dobrych wykonawców co nie zepsują confused1.gif roboty dobrze obmyslonej. Nie nazwał bym marszałków Napoleona głupimi, żaden chyba z nich na to nie zasłużył. Część po prostu zawiodła. Lub nie starczyło im zdolności. Ale chciałem co innego, Poniatowski nie wiedzieć czemu blado wypada na tle innych dowódców ówczesnych. To niezasłużona niesprawiedliwość. Chociaż czytałem na innym forum zaciekła krytykę Polaków (Poniatowskiego) za przywleczenie z wyprawy rosyjskiej wszystkch armat, jako błędu, gdyż można było uratować ludzi, w przeciwieństwie do innych nacji, które swoje porzuciły w śniegach Rosji. Tak to bywa, spojrzenie na swego przywódcę i jego postępowanie jest uzależnione od nacji, pochodzenia czy tradycji wojenych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
rafalm
 

duc d'Albufera da Valencia
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.093
Nr użytkownika: 1.612

Rafal Malowiecki
 
 
post 5/10/2004, 21:50 Quote Post

QUOTE
Chociaż czytałem na innym forum zaciekła krytykę Polaków (Poniatowskiego) za przywleczenie z wyprawy rosyjskiej wszystkch armat, jako błędu, gdyż można było uratować ludzi, w przeciwieństwie do innych nacji, które swoje porzuciły w śniegach Rosji.

Niestety, ale nie były to armaty (przynajmniej większość z nich) należące do V-go korpusu sad.gif Po prostu Polacy zabierali działa porzucone przez inne korpusy.

QUOTE
to własnie on z Neyem( Ney oczywiście posłuchał Poniatowskiego bo sam by czegoś takiego nie wymyslił) nakłaniali Napoleona do uderzenia na flanki wojsk rosyjskich,

Do głębokiego obejścia lewej flanki rosyjskiej pod Borodino (drogą na Uticę) siłami korpusów I-gi i V-go nakłaniał Napoleona marszałek Davout. Zarówno Poniatowski jak i Ney nie mieli z tym nic wspólnego. Natomiast nikt nie mówił o obejściu prawej flanki rosyjskiej. wacko.gif

QUOTE
jednak napoleon odmówił i uderzył całym impetem w centrum. Bitwa wprawdzie została wygrana, ale artyleria rosyjak zdziesiątkowała siły szturmujące centrum, wykrwawiając Francuzów.

Tak się potocznie mówi o bitwie pod Borodino. Niestety nie jest to prawda. Otóż lewe skrzydła wojsk rosyjskich znajdowało się w rejonie Semenowskoje, centrum w okolicy Borodino, a prawe skrzydło w rejonie wsi Gorki. Dodatkowo w nocy przed bitwą III-ci korpus Tuczkowa został przesunięty na skraj lewego skrzydła, aby przeciwdziałać ewentualnemu obejściu. unsure.gif Głowne uderzenie Napoleona spadło nie na centrum Rosjan, ale na ich lewe skrzydło Właśnie tutaj uderzały korpusy: III (Neya), VIII (Junota) oraz dywizje: Dessaixa, Compansa i Frianta z korpusu I (Davouta). Korpus V (Poniatowskiego) próbował obejść pozycję Rosjan drogą uticką. Natomiast w centrum Rosjan uderzyły: dywizje Moranda i Gerarda z korpusu I (Davouta) oraz korpus IV (księcia Eugeniusza). Nikt nie atakował natomiast prawej rosyjskiej flanki, przez co w drugiej fazie bitwy mógł Kutuzow przerzucić znajdujące się tam korpusy: Ostermanna-Tołstoja i Baggowuta w inne zagrożone miejsca.

QUOTE
Poniatowski tak wyszkolił żołnierzy Księstwa i wprowadził taką dyscypline, że Polacy jako jedyni nie cuzestniczyliw rabowaniu Moskwy i innych miast rosyjskich.

Niestety nie wszyscy sad.gif Załuski w swoich pamiętnikach ze zdumiewającą szczerością opisuje w jaki sposób okradł jednego Moskwianina, u którego się zatrzymał. No a nie zapominajmy ile łupów z Moskwy wywiózł Rożniecki. mad.gif

QUOTE
Książe pod Berezyna razem z Neyem mężnie osłaniali odwrót Le Grand Armiee ratując ją praktycznie.

Kolejna nieścisłość. Otóż podczas odwrotu z Moskwy książę Józef w drodze do Wiaźmy spadł z konia i potłukł się na tyle, że musiał przekazać dowodzenie korpusem Zajączkowi. Dlatego Poniatowski nie uczestniczył czynnie w operacji berezyńskiej. Zresztą również udział Neya w operacji berezyńskiej ograniczył się do dowodzenia w bitwie pod Stachowem, nie można powiedzieć, że akurat nad Berezyną uratował on Wielką Armię.

QUOTE
W bitwie pod Lipskiem uzyskał buławę marszałka Fracnji. Tak mówiąc szczerze to praktycznie tylko on, Ney(za brawurę), Davout oraz Lannes oraz Massena spośród 21 marszałków na nią zasłużyli

No bez przesady, a Berthier, Bessieres, St. Cyr, Soult i Suchet confused1.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
oakmeke
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 779
Nr użytkownika: 1.449

 
 
post 6/10/2004, 10:40 Quote Post

Podobno byl moim przodkiem, poprzez swego nieslubnego syna z jakas tancerka. No ale tytulu ksiazecego samo to by mi nie przynioslo;)
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.497
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 6/10/2004, 18:02 Quote Post

QUOTE
Niestety, ale nie były to armaty (przynajmniej większość z nich) należące do V-go korpusu  Po prostu Polacy zabierali działa porzucone przez inne korpusy.(rafalm)
Ale też prawdą jest to, że pod Krasnem Napoleon kazał polskiemu V Korpusowi oddać połowę dział (30 sztuk) korpusowi włoskiemu księcia Eugeniusza. Zresztą ze wzgledu na stan osobowy korpusu nie ptrzebowaliśmy ich.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

4 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej