Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Niska frekwencja w wyborach parlamentarnych
     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.089
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/10/2013, 6:58 Quote Post

No teza, że nasza scena polityczna jest jakoś wybitnie podzielona i kłótliwa jest ryzykowna. Jak i teza, że Republikanie z Demokratami się dogadują jakoś gładko (patrz ostatnie perturbacje budżetowe w USA). W demokracji jest akurat rzeczą normalną i dozwoloną, że walka jest zacięta - to niejako produkt uboczny wolności politycznej. O styl oczywiście trzeba dbać, ale to już zależy od danego polityka czy grupy polityków. Jednak nadal jakiejś tragedii w Polsce nie dostrzegam.

Można oczywiście znaleźć przykłady państw gdzie wszyscy politycy trzymając się za ręce i uśmiechając śpiewają radosne piosenki o wspólnym celu i łączącej ich idei. Na ten przykład Korea Północna.

Zatem : coś za coś.

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 15/10/2013, 6:59
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 15/10/2013, 7:54 Quote Post

W wiekszości państw są dwie nawzajem nienawidzące się partie. Moim prywatnym zdaniem jest to nienawiść kontrolowana, która zmusza do opowiedzenia się za/przeciw i nie pozwala na powstanie innych opcji.
Jak zobaczycie budżet, który jest kwintesencja polityki, dojdziecie do wniosku, że jest on prawie zawsze taki sam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
Mixxer5
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.179
Nr użytkownika: 77.688

 
 
post 15/10/2013, 8:04 Quote Post

QUOTE(Marek Zak @ 15/10/2013, 7:54)
W wiekszości państw są dwie nawzajem nienawidzące się partie. Moim prywatnym zdaniem jest to nienawiść kontrolowana, która zmusza do opowiedzenia się za/przeciw i nie pozwala na powstanie innych opcji.
Jak zobaczycie budżet, który jest kwintesencja polityki, dojdziecie do wniosku, że jest on prawie zawsze taki sam.
*



Taki system byłby świetny gdyby nie fakt, że tymi dwoma partiami wszyscy po prostu rzygają- co w efekcie przekłada się na niską frekwencję i frustrację. Bo w kraju nie zmienia się nic...
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Blake
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.419
Nr użytkownika: 37.436

Zawód: student
 
 
post 15/10/2013, 8:26 Quote Post

QUOTE
Bo mieli inną mentalność? Bo Polska w dwudziestoleciu to Polska nowa, po powrocie na mapę Europy? To inaczej wychowywani ludzie? Obecnie społeczeństwo (uogólniając), szczególnie młode, to hedoniści dla których liczy się kasa i ciuchy, które tańszym kosztem zdobędzie się pracują na przysłowiowym "zmywaku" w UK, niż w Polsce?


Tak, jakby przed wojną nie było polskich imigrantów. Dziś przynajmniej wielu wraca, wtedy kupiony bilet za ocean oznaczał pożegnanie z Polską.

I jak nie lubię mieszania z błotem II RP, to jej idealizacja też mnie mierzi. Wiecie, czemu na wybory chodzono wtedy regularnie? Bo ludzie zwyczajnie mieli nudniejsze życie, a wybory to było wyjątkowe wydarzenie. Większość Polaków żyła w rytmie 6 dni ciężkiej pracy + kościół na koniec tygodnia w swojej wiosce. Dziś tak naprawdę telewizor zastępuje dążenie do wpływu na losy kraju, człowiek obserwuje sobie tamte mordy kiedy chce. Nie musi wychodzić, żeby zobaczyć politykę, bo polityka włazi do niego drzwiami i oknami, do znudzenia.

Ten post był edytowany przez Blake: 15/10/2013, 8:26
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.089
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/10/2013, 10:37 Quote Post

Blake

QUOTE
człowiek obserwuje sobie tamte mordy kiedy chce.


Tu taki przykład. Nawet na naszym forum całkiem kulturalni użytkownicy w ten sposób opisują ludzi, którzy wykonują w tym kraju zawód polityka. "Średnia" krajowa to jeszcze lepsze teksty - jak można zaobserwować. Wychodzi jakby coś takiego : "MY" (zwykli obywatele) jesteśmy cacy nie to co ta banda złodziei i idiotów - czyli polityków . A oni są emanacją nas - z naszymi przywarami jak i zaletami. Przekonywanie się nawzajem, że ONI są jakąś zrakowaciałą tkanką na zdrowym organizmie w swej masie inteligentnych i do bółu uczciwych obywateli nie trafia do mnie. Zresztą dyskusję o tym z jakimś tam rezultatem prowadziliśmy w innym temacie - o naszej klasie politycznej.

QUOTE
Nie musi wychodzić, żeby zobaczyć politykę, bo polityka włazi do niego drzwiami i oknami, do znudzenia.


Bez przesady - nie trzeba oglądać stacji TV ani radia gdzie pojawiają się politycy - jeśli do tego pijesz. Wybór alternatywnych mediów masz już spory. No bo nie wiem gdzie jeszcze polityka się wpycha. Wpychają to się wszechobecne reklamy wszelkiego rodzaju towarów i usług - ale one z polityką rzadko mają coś wspólnego.

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 15/10/2013, 11:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
Blake
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.419
Nr użytkownika: 37.436

Zawód: student
 
 
post 15/10/2013, 11:38 Quote Post

QUOTE
Tu taki przykład. Nawet na naszym forum całkiem kulturalni użytkownicy w ten sposób opisują ludzi, którzy wykonują w tym kraju zawód polityka. "Średnia" krajowa to jeszcze lepsze teksty - jak można zaobserwować. Wychodzi jakby coś takiego : "MY" (zwykli obywatele) jesteśmy cacy nie to co ta banda złodziei i idiotów - czyli polityków .


Nie tylko wobec polityków jestem krytyczny smile.gif

Chociaż dochodzi jeszcze inna rzecz - na polityków jako zbiorowisko, nieokreśloną masę, mówię "mordy z telewizora", ale nie nazwałbym tak konkretnego polityka. Podobnie kibice nazywają naszą reprezentację "patałachami", ale już Lewandowskiego czy innego Soboty wprost tak nie określą.

QUOTE
Bez przesady - nie trzeba oglądać stacji TV ani radia gdzie pojawiają się politycy - jeśli do tego pijesz. Wybór alternatywnych mediów masz już spory.
Właśnie - mediów jest mnóstwo. A na przedwojennej wiosce krążyły gazety, lekarz i ksiądz mieli radio i na tym kończył się dostęp do mediów. Ludzie byli bardziej spragnieni ciekawych wydarzeń, dlatego chętniej chodzili na wybory.

Ten post był edytowany przez Blake: 15/10/2013, 11:40
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Klamot88
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 168
Nr użytkownika: 82.757

Piotrek Piotr
Zawód: student
 
 
post 15/10/2013, 12:15 Quote Post

Warszawskie referendum pozostawia po sobie głównie niesmak. Paskudnie zachowała się władza i jej „przystawki”, traktując z pogardą dwieście tysięcy obywateli, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum, i dla doraźnej korzyści wychwalając postawę, której zdecydowanie promować nie należy − lekceważenia spraw publicznych i odmowy uczestnictwa w demokracji. Bardzo niebezpiecznym precedensem było sabotowanie referendum przez miasto − brak obwieszczeń wyborczych, informacji o lokalach, utrudnianie dopisywania się do list. Zawiodła też główna partia opozycyjna, dla której ważniejsze od wyniku była rywalizacja partyjna − jej zachowanie podyktowane było zasadą: albo to będzie zwycięstwo PiS, albo niech zwycięstwa nie będzie. Podobnie zresztą zachował się lider SLD, dla którego najważniejsze było nie dopuścić do wypromowania burmistrza Guziała, jako konkurenta do lewicowego elektoratu.

Frekwencja w Warszawie nie odbiegała od przeciętnej w innych referendach, w innych miastach. To dowód, że PO nie zdołała jej znacząco obniżyć. Ci, którzy zostali w domu, zrobili to w zdecydowanej większości nie dlatego, że popierają PO, tylko dlatego, że mają wszystko gdzieś.

Dlaczego w poście nie podałeś, że cała ta wypowiedź nie jest Twoja tylko jest to w całości cytat z R. Ziemkiewicza?
http://dorzeczy.pl/ziemkiewicz-wygrala-apatia/

Ten post był edytowany przez wysoki: 25/10/2013, 19:34
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
Kandahar
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 756
Nr użytkownika: 75.197

 
 
post 15/10/2013, 12:32 Quote Post

QUOTE
Ci, którzy zostali w domu, zrobili to w zdecydowanej większości nie dlatego, że popierają PO, tylko dlatego, że mają wszystko gdzieś.

co do pierwszego, ze nie muszą popierać PO, to słusznie. Co do drugiego - bynajmniej. Decyzja o nieuczestniczeniu w tym referendum mogła być jak najbardziej wynikająca, że człowiekowi na warszawie zależy.
Jak referendum jest głupie, to nieuczestniczenie jest mądrą decyzją. to było juz trzecie referendum, które świadomie zobjokotowałem. poprzednie były ogólnopolskie. Pierwsze jeszcze z czasów Jaruzelskiego, drugie zarządzone przez Wałesę.
Co innego bojkot wyborów. Tu od 1989 nie wziąłem udziału w jednych. Było w drugiej turze dwóch kandydatów na prezydenta miasta. Było mi obojętne, który wygra, to po co miałem głosować?
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.599
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 15/10/2013, 12:47 Quote Post

Referendum w zasadzie skończyło się najlepiej jak mogło.
Jedyne co pozytywnego mogło pozytywnego mogło przynieść to wystraszyć włodarzy by coś zaczęli robić i taki skutek odniosło.
Odwołanie HGW by nic pozytywnego dla mieszkańców miasta nie przyniosło. Zwycięstwo zaś zwolenników HGW dało by z kolei władzy poczucie stabilizacji i w efekcie kontynuację polityki przedreferendalnej.
A tak HGW wie, że udało się jej ledwo ledwo stołek utrzymać i się musi starać.
Tak więc nie pójście na referendum to był najmądrzejszy możliwy krok dla mieszkańców Warszawy i takoż zrobili.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 17.054
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 15/10/2013, 18:56 Quote Post

Przypomnę, że wątek nosi tytuł: "Niska frekwencja w wyborach parlamentarnych" a temat o ostatnim referendum w Warszawie już istnieje na forum.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #25

     
Ossee
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.501
Nr użytkownika: 65.050

 
 
post 16/10/2013, 13:54 Quote Post

Mixxer5

CODE
Na pewno nie- pamiętam jak jeden z organizatorów tego całego referendum z dumą mówił o zgromadzonych 350k głosów.


Miało być: podpisów?
Kij wie o co chodziło. Pewnie bredził.

CODE
Takie same dane (podawane jako fakt, nie część wywiadu) były w artykule na onecie. To chyba naprawdę kiepsko świadczy o rzetelności mediów (przynajmniej internetowych- jakby nie patrzeć w przypadku tvnu był powód żeby te dane samemu zweryfikować)


Onet to od dłuższego czasu tabloid - kiepskie źródło.

Ja przeglądając głównie "Rz" nie spotkałem się raczej z danymi o 350 tysiącach podpisów.

CODE
To znaczy, że jeśli pójdzie do urn 90% zamiast 25, to będziemy mieli sprawę jasną i klarowną- HGW albo zostaje albo nie i żaden Kaczyński nie będzie mówił o "niekonstytucjonalności" referendum.


Tyle, że to jest fikcja. 90% nie pójdzie ani dziś ani za ćwierć wieku.
A Kaczyński dużo gada - po cholerę się przejmować?

CODE
ę. Co ważniejsze jednak, zagłosowanie daje ludziom poczucie wpływu na losy państwa, motywuje do zwiększenia świadomości politycznej oraz odpowiedzialności za to państwo. A biorąc pod uwagę to jaki mamy tutaj marazm, to byłoby chyba nawet ważniejsze niż same wyniki referendum.


W Warszawie w wyborach samorządowych frekwencja oscyluje 50% a w parlamentarnych - 70%.
W tym wypadku mówienie o braku świadomości politycznej jest średnio trafione.

szczypiorek


CODE
k i teza, że Republikanie z Demokratami się dogadują jakoś gładko (patrz ostatnie perturbacje budżetowe w USA).


I do tego shutdown średnio co drugi rok. wink.gif

Klamot88

CODE
Paskudnie zachowała się władza i jej „przystawki”,


Zachowała się tak, jak postąpił Wzór Cnót Wszelakich tj. Jarosław Kaczyński trzy lata temu w Łodzi.

I co za przystawki znów? PSL? rolleyes.gif


 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
Mixxer5
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.179
Nr użytkownika: 77.688

 
 
post 16/10/2013, 15:22 Quote Post

Ossee

QUOTE
Miało być: podpisów?
Kij wie o co chodziło. Pewnie bredził.


Zgadza się- podpisów. Mój błąd. Trochę to żenujące, że gościu organizujący referendum w stolicy zaokrągla 220 tys. do 350...

QUOTE
Miało być: podpisów?

Onet to od dłuższego czasu tabloid - kiepskie źródło.

Ja przeglądając głównie "Rz" nie spotkałem się raczej z danymi o 350 tysiącach podpisów.



Zgadzam się, ale szczerze- ze wszystkich internetowych serwisów informacyjnych (które znam), to mnie najmniej denerwuje. Inna sprawa, że przeglądając je i tak mam ochotę wywalić komputer przez okno. Bo taka WP jest jeszcze gorsza...

Teraz sam się zastanawiam skąd im się te 350k wzięło.

QUOTE
Tyle, że to jest fikcja. 90% nie pójdzie ani dziś ani za ćwierć wieku.
A Kaczyński dużo gada - po cholerę się przejmować?


Fikcja czy nie- należy dążyć nie do 90%, a do 100%. A jeśli partia rządząca mówi jeszcze mówi, żeby do urn nie iść... Jaki jest sens bojkotowania takiego referendum i- jakby nie patrzeć- nawoływania do jawnego "olania" tych wszystkich ludzi którzy podpisali się pod referendum? Nawet jeśli się z nimi nie zgadzam i PiS uważam za partię zupełnie skrajnościową, to nie uważam, że należy pokazywać im środkowy palec.

Po co się przejmować? Bo tego człowieka popiera na chwilę obecną 1/4 Polaków (przynajmniej). Wciąż daleko do kontroli/rządzenia państwem, ale (nikogo nie chcę urazić porównaniem) Hitlerem też się początkowo "nikt nie przejmował". A Kaczyński na tę chwilę jawnie dąży do konfliktu z Rosją.

QUOTE
W Warszawie w wyborach samorządowych frekwencja oscyluje 50% a w parlamentarnych - 70%.
W tym wypadku mówienie o braku świadomości politycznej jest średnio trafione.


Ale takie działanie ma zasięg globalny- skoro mieszkam w Krakowie, a słyszałem i o referendum i o tym jak jego wysokość, premier Donald T. nawoływał do olania referendum... To czemu mój sąsiad, który też o tym słyszał miałby nie stwierdzić "to na co te wybory- za rok nie głosuję"?

 
User is offline  PMMini Profile Post #27

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.718
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 16/10/2013, 16:07 Quote Post

QUOTE
O styl oczywiście trzeba dbać, ale to już zależy od danego polityka czy grupy polityków.

I od wyborców. Politycy stylem najczęściej dopasowują się do oczekiwań wyborców. Gdyby wyborcy potępiali naganny styl uprawiania polityki - politycy by to uwzględnili. Tyle, że wielu taki styl odpowiada (inna rzecz to to, że pojęcie "naganny" jest pojęciem względnym).

Przy czym, żeby było na temat wink.gif , styl (naganny - co by pod tym pojęciem nie rozumieć) wielu wyborców zniechęca. Zachęcając jednocześnie osoby o postawach skrajnych (których jednak jest mniejszość).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej