Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
11 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kinematografia USA vs. reszta świata, gdzie kręci się najlepsze filmy?
     
silent_hunter
 

Poczwórny Agent, Łowca Replikantów
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.055
Nr użytkownika: 11.971

Stopień akademicki: gramotny
Zawód: przodownik pracy
 
 
post 21/07/2012, 14:37 Quote Post

Inspiracją dla tego watku były zarzuty postawione w innym temacie, pt. "Dlaczego nie lubię USA?". Aby nie robić w nim off-topu utworzyłem nowy wątek tu w dziale "Kultura". W rzeczonym temacie o USA pojawiła się miażdżąca krytyka amerykańskiej kinematografii, jakoby produkowała filmy nie takie dobre jak się na przykład tworzy w...Europie. Pojawiły się komentarze w stylu "Amerykanie tworzą coraz denniejsze kino", "Filmy europejskie są znacznie bardziej sensowne."
Czy rzeczywiście to poza Stanami powstaje to lepsze kino?
Zapraszam do debaty.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
monx
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.649
Nr użytkownika: 34.919

Zawód: prawnik
 
 
post 21/07/2012, 16:21 Quote Post

Ja bym rozroznił czy mowimy np o kinie nazwijmy go nowojorskim czy hollywoodzkim bo tam z deczka filmy o troche innym załozeniu powstaja. Z zdecydowana przewaga kina na wschodnim wybrzezu oczywiscie tak samo jak przewage ma np kino angielskie francuskie czy rosyjskie. Z tym ze ta przewaga zaznacza ze głownie w tym ze wiecej sie tam ambitnych produkcji kreci a stosunkowo mniej typowej komerchy choc oczywiscie kino musi tez na siebie zarabiac.

Ten post był edytowany przez monx: 21/07/2012, 16:24
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
silent_hunter
 

Poczwórny Agent, Łowca Replikantów
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.055
Nr użytkownika: 11.971

Stopień akademicki: gramotny
Zawód: przodownik pracy
 
 
post 21/07/2012, 16:55 Quote Post

Kino amerykańskie to Hollywood i też rozległy sektor niezależny, niskobudżetowy istniejący nie tylko na Wschodnim Wybrzeżu. A sam "Hollywood" to nie tylko komercha dla małowymagającego widza, happiendowe fantazje pt. America is cool. Wielkie wytwórnie też tworzyły i tworzą filmy ambitniejsze...np. koniec lat sześcdziesiątych i dekada lat siedemdziesiątych to wielki rozkwit filmów zaangażowanych made in USA. Po tym przyszła spilbergowsko-lukasowska rewolucja technologiczna, de facto trwa do dziś ale i w tym zalewie oczopląsowych trików fiku-miku powstają wartościowe artystycznie produkcje... np. "Blade Runner", "Matrix" a spoza s-f : "Amadeusz", "Pulp Fiction", "Chłopcy z ferajny", "Unforgiven"...
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
master86
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.715
Nr użytkownika: 67.202

Robert
 
 
post 21/07/2012, 17:21 Quote Post

Akurat to, czy w Europie powstają bardziej ambitne filmy niż w USA jest kwestią gustu. Jedna osoba woli kino rozrywkowe, a druga tzw. "ambitne" czy artystyczne. I w tym drugim przypadku chyba więcej znajdzie w Europie. Z drugiej strony popatrzmy na kino czysto rozrywkowe: ciężko przebić Amerykę. Większość filmów staje się hitami, ich produkcja kosztuje setki milionów dolarów i się wraca - świadczy to o zainteresowaniu widowni. Ciężko znaleźć w Europie film/filmy, które rozmachem dorównują kinu amerykańskiemu

Oczywiście, nie powinno się szufladkować kina: ambitne - Europa, masówka - USA. I tu, i tu powstają filmy i lepsze i gorsze. Ja osobiście wolę kino amerykańskie, bo oczekuje rozrywki, widowiskowości i relaksu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
silent_hunter
 

Poczwórny Agent, Łowca Replikantów
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.055
Nr użytkownika: 11.971

Stopień akademicki: gramotny
Zawód: przodownik pracy
 
 
post 21/07/2012, 17:50 Quote Post

Większą sztuką jest wyprodukowanie filmu, który nie tylko jest ambitny artystycznie ale i też sprzeda się świetnie i obejrzą go miliony widzów. Takie filmy poza nieangażującą szarych komórek komerchą czysto rozrywkową też tworzy się w Hollywood i wcale nie jest ich mało. Czy mam dalej wymieniać przykłady? wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.535
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 21/07/2012, 18:14 Quote Post

Witam!
QUOTE(silent_hunter @ 21/07/2012, 18:50)
Większą sztuką jest wyprodukowanie filmu, który nie tylko jest ambitny artystycznie ale i też sprzeda się świetnie i obejrzą go miliony widzów. Takie filmy poza nieangażującą szarych komórek komerchą czysto rozrywkową też tworzy się w Hollywood i wcale nie jest ich mało. Czy mam dalej wymieniać przykłady? wink.gif
*


Czyj rynek jest większy? Amerykański czy niejednolite europejskie? Kto więcej (zwykle) daje na promocję? Kto zwyczajnie ma więcej kasy (co wynika z powyższych)? smile.gif
Generalnie stosunek "lepszości" idealnie widać na przykładzie dwóch francuskich serii komediowych: "Goście goście" i "Taxi". Części amerykańskie są wręcz debilne, europejskie-przynajmniej śmieszne (im późniejsze, tym zwykle gorsze niestety).
Z drugiej jednak strony mamy "Matrixa" czy "Jackass" ( smile.gif ). No i ogra smile.gif
A w ogóle najlepsiejsze jest polskie kino niezależne, co widać po moim avatarku respekt.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.334
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 21/07/2012, 18:22 Quote Post

No tak. Tacy np. "Goście, Goście" to kino wybitnie ambitne, z wyrafinowanym, bynajmniej nie tradycyjnie amerykańskim humorem klozetowym.

A może "Asteriks i Kleopatra"? Czy (z produkcji ultraambitnego kina skandynawskiego) "Iron Sky". Czy też z kina niemieckiego "7 krasnoludków - historia prawdziwa". Czy też z kinematografii rosyjskiej "Hitler Kaput!"...

Mam wymieniać dalej? wink.gif

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 21/07/2012, 18:22
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
silent_hunter
 

Poczwórny Agent, Łowca Replikantów
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.055
Nr użytkownika: 11.971

Stopień akademicki: gramotny
Zawód: przodownik pracy
 
 
post 21/07/2012, 18:38 Quote Post

QUOTE(Tromp @ 21/07/2012, 18:14)
Czyj rynek jest większy? Amerykański czy niejednolite europejskie? Kto więcej (zwykle) daje na promocję? Kto zwyczajnie ma więcej kasy (co wynika z powyższych)? smile.gif


"Hollywoodzki" producent wykłada na produkcje i promocje mase kasy z prywatnej kieszeni i ryzykuje. Już pisałem o tym wcześniej w wątku o USA, producent z Hollywoodu nie ma komfortu np. dotacji UE, pomocy publicznych tv etc. Wykłada grube miliony na np. "Johna Cartera" i jest klops...strata wielkiej kasy, być może koniec kariery producenckiej i przy tym poważne kłopoty finansowe dla całego studia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.334
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 21/07/2012, 18:44 Quote Post

Nieporozumienie wynika z pomieszania pojęć - lepszym rozgraniczeniem jest kino autorskie i kino producenckie.

W Hollywood dominuje model producencki - reżyser i scenarzyści są w dużo większym stopniu podporządkowani studiu (głównie ze względu na ryzyko finansowe) niż w dużo bardziej autorskiej Europie. Jeśli w Europie reżyser decyduje się robić kino "w stylu amerykańskim" czy też "dla ludu" to nadal jest jego autorska wizja tego, jak ma wyglądać produkt popularny. W Stanach jest to rzadsze - stać na to jedynie producentów niezależnych (a więc produkujących za mniejsza kasę) i największe sławy reżyserskie, których nazwiska gwarantują (zwykle) zwrot kosztów nawet jeśli film nie okaże się wielkim sukcesem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.305
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 21/07/2012, 19:01 Quote Post

QUOTE(silent_hunter @ 21/07/2012, 17:50)
Większą sztuką jest wyprodukowanie filmu, który nie tylko jest ambitny artystycznie ale i też sprzeda się świetnie i obejrzą go miliony widzów.

Szczerze mówiąc, coraz mniej ludzi w Europie chyba pamięta, jak się takie filmy robi...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
silent_hunter
 

Poczwórny Agent, Łowca Replikantów
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.055
Nr użytkownika: 11.971

Stopień akademicki: gramotny
Zawód: przodownik pracy
 
 
post 21/07/2012, 19:10 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 21/07/2012, 18:44)
Nieporozumienie wynika z pomieszania pojęć - lepszym rozgraniczeniem jest kino autorskie i kino producenckie.

W Hollywood dominuje model producencki - reżyser i scenarzyści są w dużo większym stopniu podporządkowani studiu (głównie ze względu na ryzyko finansowe) niż w dużo bardziej autorskiej Europie. Jeśli w Europie reżyser decyduje się robić kino "w stylu amerykańskim" czy też "dla ludu" to nadal jest jego autorska wizja tego, jak ma wyglądać produkt popularny. W Stanach jest to rzadsze - stać na to jedynie producentów niezależnych (a więc produkujących za mniejsza kasę) i największe sławy reżyserskie, których nazwiska gwarantują (zwykle) zwrot kosztów nawet jeśli film nie okaże się wielkim sukcesem.
*


No i właśnie dowodem na to jest ceremonia oscarowa. Finałowa statuetka wręczana jest producentom. To najdobitniej podkreśla hierarchię ważności...w kreowaniu filmu wink.gif Ten kto wykłada grube miliony jest najważniejszy, bo to on najbardziej ryzykuje...
QUOTE(Tromp)
(im późniejsze, tym zwykle gorsze niestety).


Ale udane sequele czyli albo lepsze albo przynajmniej dorównujące pierwszym częsciom to wyjątkowa rzadkość:
"Ojciec chrzestny"--- "Oc II"
"SW"--->"Imperium kontratakuje"
"Alien"--->"Aliens"
"Terminator"--->"T2"
"LOTR" wink.gif

Tyle mi na razie przychodzi do głowy...
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.305
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 21/07/2012, 19:56 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 21/07/2012, 18:44)
W Hollywood dominuje model producencki - reżyser i scenarzyści są w dużo większym stopniu podporządkowani studiu (głównie ze względu na ryzyko finansowe) niż w dużo bardziej autorskiej Europie.
Niezupełnie. Uznani reżyserzy mają dużo swobody i zastrzegaja w kontraktach, że im sie nikt nie będzie wtryniał do roboty.
QUOTE
W Stanach jest to rzadsze - stać na to jedynie producentów niezależnych (a więc produkujących za mniejsza kasę) i największe sławy reżyserskie, których nazwiska gwarantują (zwykle) zwrot kosztów nawet jeśli film nie okaże się wielkim sukcesem.
No, więc: nie tylko. Patrz komentarz powyżej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.181
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 21/07/2012, 22:36 Quote Post

QUOTE(Anton92 @ 20/07/2012, 16:06)
Kino europejskie jest lepsze od kiedy? Już od czasów filmów niemych, czy dopiero od ostatnich kilku, kilkudziesięciu lat? I przede wszystkim jak definiujesz kino europejskie, bo kiedy piszę o polskich filmach to się burzysz.

Według mnie od dobrych kilkunastu lat lub może nawet wcześniej, ale to trzeba by było przeanalizować dokładniej.
A co do samej wyższości kina europejskiego nad amerykańskim, to nie będę wam wymieniał tytułów, bo każdy może podejść do tego samego filmu indywidualnie. To co mnie niezmiernie razi w kinie amerykańskim to filmy, w których Amerykanie odwiecznie ratują cały świat. Oni zawsze są tacy super, że wychodzą ze wszystkich opresji. Takie coś widać w filmach typu "Inwazja: Bitwa o Los Angeles" albo "2012". Nie lepszy jest film typu katastroficznego jak np. "Zapowiedź". To jest mój podstawowy zarzut i co najważniejsze kino europejskie jest od tego wolne.
QUOTE(Anton92 @ 20/07/2012, 16:06)
Chciałem jedynie zwrócic uwagę, że niechęc do USA oparta na twórczości ich kina jest strasznie płytka, ponieważ my sami tutaj nie błyszczymy, mało tego, jesteśmy "Sto lat za murzynami ( a raczej Żydami biggrin.gif  ) " z Hollywood. Chociaż samo odczucie sympatii lub jej braku jest często irracjonalne.

A z tym to bym się kłócił, bo Polacy również mają sporo dobrych filmów, z tym że nie koniecznie historycznych. Na pewno pewnym wyjątkiem jest "Generał Nil". A sto lat za murzynami, to Polacy są z inwestycjami w kino. To jest główny problem polskiej kinematografii. Po innych krajach europejskich widać, że można nakręcić dobre europejskie filmy jak "Upadek", "Kobieta w Berlinie", "Pianista", "W ciemności", "Arn-Templariusze. Miłość i krew", "Katyń" czy z tych już poza historycznych jak "Marzyciele", "Kapuśniaczek", "ZŁO", "Wild target", i jeszcze znacznie więcej.

 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.305
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 21/07/2012, 22:44 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 21/07/2012, 22:36)
Takie coś widać w filmach typu  "Inwazja: Bitwa o Los Angeles" albo "2012". Nie lepszy jest film typu katastroficznego jak np. "Zapowiedź". To jest mój podstawowy zarzut i co najważniejsze kino europejskie jest od tego wolne.
Rany, chłopie, wymieniłeś filmy dla dzieci i masz pretensje, że się dobrze kończą? confused1.gif

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.334
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 21/07/2012, 22:45 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 21/07/2012, 22:36)
"2012"(...)


Uh, hello McFly! biggrin.gif

W "2012" alarm podnoszą hinduscy naukowcy, ludzkość uratowała połączona akcja największych potęg gospodarczych świata, z kluczową rolą Chińczyków. W dodatku główny bohater ratuje swoją skórę na pokładzie An-226.

A już to, że główny bohater amerykańskiego filmu jest Amerykaninem to chyba nie jest poważny zarzut? Ile widziałeś francuskich filmów, w których główny bohater nie jest obywatelem Francji? wink.gif

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 21/07/2012, 22:50
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

11 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej