Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Justynian I Wielki, Jak Go oceniacie?
 
Jak oceniacie Justyniana I Wielkiego?
Świetny władca [ 25 ]  [20.16%]
Dobry władca z paroma małymi błędami [ 67 ]  [54.03%]
Nie mam zdania [ 8 ]  [6.45%]
Zły władca, który jednak wykazał się czymś dobrym [ 21 ]  [16.94%]
Zły władca, którego rządy bardzo źle oceniam [ 3 ]  [2.42%]
Suma głosów: 124
Goście nie mogą głosować 
     
GoD-Soviet
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 47
Nr użytkownika: 19.856

Stopień akademicki: mgr
Zawód: asystent prawny
 
 
post 13/11/2008, 0:10 Quote Post

QUOTE(Ironside @ 1/02/2008, 13:49)
Oczywiście - z drugiej strony - kodyfikacja Justyniańska jest wspaniałym pomnikiem prawa, wywarła też kolosalny wpływ na późniejszy rozwój prawa europejskiego. Ale tutaj po raz kolejny należy zadać pytanie: co jest zadaniem władcy-prawodawcy? Stworzenie pomnika, którym będą się zachwycali ludzie żyjący wiele wieków później? A może jednak tworzenie takiego prawa, które pasuje do rzeczywistości tu i teraz, służąc dobru państwa i poddanych?

Niezwykle trafnie ujęte argumenty, z wywodu, którego pozwoliłem przytoczyć jedynie ostatni fragment. Bez wątpienia CIC miał za zadanie wspomóc ideę Justyniana jaką była pełna (kulturowa oraz terytorialna) odbudowa Imperium. Jednakże mimo jego "obrabiania" Trybonian natrafił na wiele problemów, z racji tego, że spora część przepisów po prostu nie odpowiadała obecnym realiom, a celem kodyfikacji miało być służenie Cesarstwu nie tylko jako pomnik kultury. I tu jak najbardziej należy poprzeć argument Ironside'a o tym dlaczego wydano "Nowele". Ten zbiór dotyczył przecież prawa administracyjnego, spadkowego, rodzinnego i kościelnego! Przecież to ogrom. Świadczy to o tym, że choć dla badaczy uczynił niewyobrażalną przysługę, pozwolę zdobyć się na osobisty pogląd, iż utrzymał państwo w "prawnej" stagnacji, której nie mógł rozwiązać już przy pomocy poprawiania gotowej przecież kodyfikacji. W swej tezie posunę się dalej - pogłębiło ono kryzys w administracji i rujnowało ją zamiast reformować. A było co reformować.

QUOTE(grzejnik @ 24/10/2008, 0:36)
Trzeba mu to przyznać - mało było w historii ludzi z takim uporem i konsekwencją w dążeniu do celu.

Cięzko się z tym nie zgodzić. Jednakże należy teraz ocenić ten "upór" także pod względem znanych nam już skutków. Chwilowe zdobycze terytorialne w Iberii, problemy na jakie natrafiono w Italii, zrujnowany skarb, brak wyraźnego przeciwstawienia się Persom na Wschodzie, którzy byli przecież największym niebezpieczeństwem dla Cesarstwa pozwalają poddać w wątpliwość sens działania tego cesarza-ideologa. W swoim poprzednim poście napisałeś
QUOTE(grzejnik)
Nie obchodzi mnie że zostawił państwo osłabione,nadmiernie rozciągnięte,zrujnowany skarb - pokonał barbarzyńców , odzyskał Italię i dla Rzymian tylko to sie liczyło!Kiedy umierał jego sen odnowy Imperium wydawał się spełniony.

Cóż, tak więc działamy wg danego schematu
1. Mobilizacja za całe złoto jakie jest w skarbcu
2. Bijemy tych, którym się należy
3. Cieszymy się parę lat
4. Jesteśmy bez pieniędzy, zdobycze ktoś nam odebrał, jesteśmy coraz słabsi ale zadowoleni bo skopaliśmy tych wrednych barbarzyńców. Co z tego, że rządzi już tam kto inny.
I wszystko jest wspaniale? Niezupełnie. Dobry władca powinien poza ideą myśleć także pragmatycznie. Mentalność była jaka była, odpowiedzialność gdzieś przy niej zanikała. Justynian naprawdę powinien usiąść na chwilę i zastanowić się co się może stać jeśli pójdzie dalej, jeśli wyda ostatnie pieniądze. Kto po nim, nie mając już takich środków zajmie się tak rozdętym imperium by nie zawaliło się pod własnym ciężarem? Czy wrogowie będą czekać aż się odbudujemy? Czy problemy wewnątrz kraju (który dodatkowo powiększyliśmy) same się rozwiążą? Posługując się tekstami z polskiej sceny politycznej, był to "zwykły PR". Zadowalamy masy za cenę powolnego upadku, który ktoś będzie musiał za nas hamować.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Czarny Smok
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.283
Nr użytkownika: 51.589

Zawód: BANITA
 
 
post 19/12/2008, 19:44 Quote Post

Od Justyniana będę na pewno wyżej cenił Anastazjusza (za wielki skarb) i Herakliusza (uratował państwo). Przedstawię argument za tym, że był władcą wybitnym oraz te na jego niekorzyść.

I Justynian odniósł świetne zwycięstwo nad Wandalami, pokonał Ostrogotów, bronił wschodu przed Persami.
Tak, ale kiedy wojska bizantyjskie odnosiły zwycięstwa w Afryce i Italii w tym samym czasie w okolicach stolicy (od Dunaju do Salonik) kręciły się Hunowie i Słowianie, które łupiły prowincje bałkańskie. A z Persami tak rzecz się miała, że powoli zdobywali oni przewagę. 60 lat po śmierci Justyniana osłabione cesarstwo musiało walczyć z Persami o przetrwanie, a Konstantynopol był oblegany przez Persów i Awarów.

Moim zdaniem ważniejsze jest zabezpieczenie bezpośredniej okolicy stolicy niż wojny w dalekiej Itali i Hiszpani. Mógł na przykład naśladować Aecjusza - "napuszczać" na siebie plemiona germańskie (Wizygoci i Ostrogoci nie pałali do siebie sympatią).
(23)
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
bustagallorum
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 310
Nr użytkownika: 40.406

 
 
post 20/12/2008, 10:00 Quote Post

QUOTE
Mógł na przykład naśladować Aecjusza - "napuszczać" na siebie plemiona germańskie (Wizygoci i Ostrogoci nie pałali do siebie sympatią).


Z pewnością mógł bez trudu namówić króla Wizygotów Teudisa ażeby podstępnie zaatakował swojego siostrzeńca Totilę, króla pobratymczych Ostrogotow. Nie zapominajmy że sam Teudis był z pochodzenia Ostrogotem podobnie jak wielu członków Wizygockich elit i wojowników. Wydaje mi się że sprawa nie była taka oczywista jak to przedstawiłeś.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.438
Nr użytkownika: 26.201

 
 
post 20/12/2008, 10:25 Quote Post

QUOTE(bustagallorum @ 20/12/2008, 11:00)
QUOTE
Mógł na przykład naśladować Aecjusza - "napuszczać" na siebie plemiona germańskie (Wizygoci i Ostrogoci nie pałali do siebie sympatią).

Wydaje mi się że sprawa nie była taka oczywista jak to przedstawiłeś.

A swoją drogą, to ciekawe przypuszczenie! smile.gif

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Wasza Wysokość
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 224
Nr użytkownika: 51.225

 
 
post 20/12/2008, 11:30 Quote Post

QUOTE(Czarny Smok @ 19/12/2008, 19:44)
Od Justyniana będę na pewno wyżej cenił Anastazjusza (za wielki skarb) i Herakliusza (uratował państwo). Przedstawię argumenty za tym, że był władcą wybitnym oraz te na jego niekorzyść.

I Justynian odniósł świetne zwycięstwo nad Wandalami, pokonał Ostrogotów, bronił wschodu przed Persami.
Tak, ale kiedy wojska bizantyjskie odnosiły zwycięstwa w Afryce i Italii w tym samym czasie w okolicach stolicy (od Dunaju do Salonik) kręciły się Hunowie i Słowianie, które łupiły prowincje bałkańskie. A z Persami tak rzecz się miała, że powoli zdobywali oni przewagę. 60 lat po śmierci Justyniana osłabione cesarstwo musiało walczyć z Persami o przetrwanie, a Konstantynopol był oblegany przez Persów i Awarów.

Moim zdaniem ważniejsze jest zabezpieczenie bezpośredniej okolicy stolicy niż wojny w dalekiej Itali i Hiszpani. Mógł na przykład naśladować Aecjusza - "napuszczać" na siebie plemiona germańskie (Wizygoci i Ostrogoci nie pałali do siebie sympatią).
(23)
*



Justynian nie odniósł żadnego świetnego zwycięstwa na Wandalami. Przyczyna triumfu Belizariusza leży przede wszystkim w wyjątkowej nieudolności króla Wandalów i Alanów smile.gif.
Wierz mi Divide et Impera w wykonaniu Romaioi (Bizantyjczyków) doszła do szczytu finezji.
Teza, że Wizygoci i Ostrogoci nie pałali do siebie sympatią, szczerze mnie zastanowiła i zaciekawiła. Masz jakieś argumenty źródłowe na jej poparcie? smile.gif

Pozdrawiam smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Czarny Smok
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.283
Nr użytkownika: 51.589

Zawód: BANITA
 
 
post 20/12/2008, 12:09 Quote Post

Przepraszam pomyliłem się. Wrogość między Wizygotami i Ostrogotami istniała, ale w V wieku. W bitwie na Polach Katalaunijskich walczyli przeciwko sobie. Później stosunki między nimi były dość poprawne. Patrzałem na okres, kiedy jeszcze istniało cesarstwo zachodniorzymskie.
Uważam jednak, że należało barbarzyńców skłócać między sobą (np. katolickich Franków z ariańskimi Gotami)
(26)
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.438
Nr użytkownika: 26.201

 
 
post 20/12/2008, 16:50 Quote Post

QUOTE(Czarny Smok @ 20/12/2008, 13:09)

Uważam jednak, że należało barbarzyńców skłócać między sobą (np. katolickich Franków z ariańskimi Gotami)
(26)

Dlaczego tak sądzisz?

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
Czarny Smok
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.283
Nr użytkownika: 51.589

Zawód: BANITA
 
 
post 20/12/2008, 17:41 Quote Post

"Bo gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta".
Lepsze dla Justyniana byłoby prowokowanie wojen między barbarzyńcami. Nie musi płacić za swoje wojsko, nie ponosi strat. Co najwyżej kupuje jakieś dary i daje jakiś tytuł barbarzńskiemu królowi. Zaś barbarzyńcy walczą między sobą i może on skorzystać na ich osłabieniu. Cesarstwo Bizantyjskie nie było taką potęgą jak Rzym Augusta albo Trajana i nie było ich stać na wojny na kilku frontach. Lepsze dla nich byłoby skupienie się na obronie Wschodu i Bałkanów niż 20-letnia wojna z Gotami.
Wojna z Wandalami to jest coś innego. Cesarz wykorzystał kryzys w ich królestwie. Zwycięstwo było szybkie a bogactwo prowincji oraz zdobyte dobra pokryły koszty wojny z nawiązką.
(28)
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.438
Nr użytkownika: 26.201

 
 
post 20/12/2008, 18:04 Quote Post

QUOTE(Czarny Smok @ 20/12/2008, 18:41)
"Bo gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta".
Lepsze dla Justyniana byłoby prowokowanie wojen między barbarzyńcami. Nie musi płacić za swoje wojsko, nie ponosi strat. Co najwyżej kupuje jakieś dary i daje jakiś tytuł barbarzńskiemu królowi. Zaś barbarzyńcy walczą między sobą i może on skorzystać na ich osłabieniu. (27)

Albo samemu dostać łomot! smile.gif Czasami zwaśnienie kilku plemion przeciwko sobie nie miało dobrego końcowego rezultatu. Plemię, które wychodziło zwycięsko z kilku potyczek, z czasem stawało się silniejsze, bo podporządkowywało sobie te słabsze lub powodowało ich wycofanie na inne tereny, a przez to pewniejsze. Czasami za bardzo się zagalopowywało i w rezultacie cierpiał na tym bezpośrednio Rzym, a ściślej prowincje i większe miasta, które sąsiadowały bezpośrednio z Barbaricum.
Barbarzyńcy to barbarzyńcy – chwilami zachowywali się tak, że dając im palec, później zabierali całą rękę! wink.gif I za to ich lubimy! biggrin.gif

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
grzejnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 209
Nr użytkownika: 46.974

 
 
post 21/12/2008, 13:53 Quote Post

QUOTE
Lepsze dla Justyniana byłoby prowokowanie wojen między barbarzyńcami. Nie musi płacić za swoje wojsko, nie ponosii strat. Co najwyżej kupuje jakieś dary i daje jakiś tytuł barbarzńskiemu królowi. Zaś barbarzyńcy walczą między sobą i może on skorzystać na ich osłabieniu. Cesarstwo Bizantyjskie nie było taką potęgą jak Rzym Augusta albo Trajana i nie było ich stać na wojny na kilku frontach. Lepsze dla nich byłoby skupienie się na obronie Wschodu i Bałkanów niż 20-letnia wojna z Gotami.


Jego celem było odzyskanie utraconych prowincji Imperium więc kłócenie barbarzyńców raczej nie leżało w jego naturze.Często mówi się że rekonkwista Zachodu była ponad siły Imperium.Otóż nie jest to do końca trafne twierdzenie.Wandalów pokonano przecież bez najmniejszych problemów.Dopiero wojna o Italię była punktem zwrotnym w całej rekonkwiście.Wojna została spaprana na całego choć mogła się skończyć rownie szybko jak w Afryce.A wystarczyło by Justynian wystawił odrobinę większe siły.A tak zmarnowano masę czasu i złota na prowadzenie takiej wojny.

Sprawa Hiszpanii wyglądała znacznie ciekawiej.Mimo zaangażowania mizernych sił Liberiuszowi udało się opanować południe Hiszpanii a także(co często pomijane)wymuszenie na Atanagildzie uznania zwierzchnictwa Justyniana nad całym państwem Wizygotów.Oznaczało to de iure powrót całej Hiszpanii w granice Imperium.Wizygoci nie mieli wyboru,po prostu nie mieli sił na usunięcie Rzymian z półwyspu Pirenejskiego.

Można sobie tylko wyobrazić co by można było osiągnąć w Hiszpanii bez zmarnowanych środkow w wojnie z Ostrogotami.Tak więc plany odnowienia cesarstwa nie były nierealne.Oczywiście odzyskanie Galii czy prowincji naddunajskich leżało poza możliwościami Imperium ale np.odzyskanie południa Francji i otoczenie kordonem Morza Śródziemnego(stworzenie na nowo mare nostrum ) było w zasięgu Justyniana.
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Amingus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 246
Nr użytkownika: 39.202

 
 
post 23/12/2008, 18:45 Quote Post

bustagallorum

QUOTE
Z pewnością mógł bez trudu namówić króla Wizygotów Teudisa ażeby podstępnie zaatakował swojego siostrzeńca Totilę, króla pobratymczych Ostrogotow. Nie zapominajmy że sam Teudis był z pochodzenia Ostrogotem podobnie jak wielu członków Wizygockich elit i wojowników. Wydaje mi się że sprawa nie była taka oczywista jak to przedstawiłeś.



Jak wiadomo, przy bliższym oglądzie każda kwestia staje się mniej oczywista wink.gif . Podczas wojny w Italii w szeregach armii Justyniana walczyli liczni Ostrogoci, a w armii ostrogockiej nie brakowało Rzymian (zarówno rodem z Italii, jak i dezerterów pochodzących ze Wschodu). Ale oczywiście sojusz cesarstwa z Teudisem wydaje się bardzo mało prawdopodobny (warto wspomnieć, że Teudis, wykorzystując zaangażowanie cesarstwa w Italii, zawładnął bizantyjską Ceutą, ale wkrótce potem został stamtąd wyparty).

Wasza Wysokość

QUOTE
Wierz mi Divide et Impera w wykonaniu Romaioi (Bizantyjczyków) doszła do szczytu finezji.


Święta racja. Nie inaczej było za Justyniana. Weźmy na przykład lawirowanie cesarskiej dyplomacji pomiędzy Gepidami i Longobardami, popieranie raz jednych, raz drugich, wskutek czego oba te ludy skupiały się głównie na walce między sobą, co oczywiście cesarza niespecjalnie martwiło. Inne przykłady to napuszczanie Utigurów przeciwko Kutrigurów, a później Awarów przeciwko różnym plemionom.


vapnatak

QUOTE
Barbarzyńcy to barbarzyńcy – chwilami zachowywali się tak, że dając im palec, później zabierali całą rękę!  wink.gif  I za to ich lubimy! biggrin.gif


Też lubię barbarzyńców, m. in. za to, że byli tacy niegrzeczni smile.gif , ale jednak na ogół w starciu z wyrafinowaną cesarską dyplomacją nie mieli szans, przynajmniej jeśli chodzi o "barbarzyńców z ciemnego lasu", jak choćby Gepidzi czy Longobardowie. Z Frankami czy Ostrogotami już nie było tak łatwo...

Czarny Smok

QUOTE
Uważam jednak, że należało barbarzyńców skłócać między sobą (np. katolickich Franków z ariańskimi Gotami)


Podczas wojny z Ostrogotami Bizancjum zawarło formalny sojusz z Frankami, ci jednak nie mieli zamiaru walczyć dla chwały cesarza, lecz usiłowali wykorzystać trwającą w Italii wojnę dla własnej korzyści. Przebiegłością wręcz dorównali Bizantyjczykom, kiedy obiecali pomoc wojskową zarówno Gotom jak i Justynianowi, po czym rozgromili zarówno jednych, jak i drugich i przystąpili do okupacji północnej Italii, skąd ostatecznie wykopał ich dopiero Narses.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
panicz_12
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 557
Nr użytkownika: 44.185

Marek...
Stopień akademicki: Za kilka lat...
Zawód: Gimnazjalista
 
 
post 23/12/2008, 21:14 Quote Post

QUOTE
skąd ostatecznie wykopał ich dopiero Narses.


Dając uciechę Justynianowi z wyniszczonej i podupadłej prowinicji, którą mógł się cieszyć bodajże 14 lat.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.438
Nr użytkownika: 26.201

 
 
post 23/12/2008, 21:28 Quote Post

QUOTE(Amingus @ 23/12/2008, 19:45)
Też lubię barbarzyńców, m. in. za to, że byli tacy niegrzeczni smile.gif , ale jednak na ogół w starciu z wyrafinowaną cesarską dyplomacją nie mieli szans, przynajmniej jeśli chodzi o "barbarzyńców z ciemnego lasu", jak choćby Gepidzi czy Longobardowie. Z Frankami czy Ostrogotami już nie było tak łatwo...

Oj, i w tym momencie przyszedł mi do głowy tytuł świetnej książki:
"Barbarzyńcy i dworzanie. Rzym a barbarzyńcy w dworskiej literaturze późnorzymskiej” (Kraków 2004) Tadeusza Kotuli. smile.gif

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
grzejnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 209
Nr użytkownika: 46.974

 
 
post 24/12/2008, 0:03 Quote Post

QUOTE
Podczas wojny w Italii w szeregach armii Justyniana walczyli liczni Ostrogoci, a w armii ostrogockiej nie brakowało Rzymian (zarówno rodem z Italii, jak i dezerterów pochodzących ze Wschodu)


Rzeczywiście,wydaje się to dosyć dziwne,ale mieszkańcy Italii nie traktowali armii wschodnich Rzymian jak wyzwolicieli przybywających ich uwolnić od barbarzyńców.Martwili się raczej o bezpieczeństwo swoich miast i swoich najbliższych,stąd też nie czyniło im żadnej różnicy czy ich miasto zostanie zdobyte przez barbarzyńców czy przez bizantyjczyków.O ile rdzenni mieszkańcy byli gotowi bronić swoich miast przed każdym agresorem,o tyle nie zamierzali opuszczać swych domostw i zostawać legionistami aby przywrócić panowanie prawowitych cesarzy w Italii.
W pojęciu mieszkańców Italii cesarstwo rzymskie już nie istniało.(polecam JHWG Liebeschuetz The Decline and Fall of the Roman City str.349-351)

Istniało jednak nadal w umyśle Justyniana rolleyes.gif

QUOTE
Ale oczywiście sojusz cesarstwa z Teudisem wydaje się bardzo mało prawdopodobny (warto wspomnieć, że Teudis, wykorzystując zaangażowanie cesarstwa w Italii, zawładnął bizantyjską Ceutą, ale wkrótce potem został stamtąd wyparty).


Zgadzam się z tobą Amingus z tym że moim zdaniem taki układ był(po podboju Afryki) nie tyle mało prawdopodobny co raczej niemożliwy.Teodis wiedział doskonale co planuje Justynian i robił wszystko aby tylko nie dać Rzymianom jakiegoś casus belli.Wyraźnie obawiał się Justyniana i to było widać w jego poczynaniach.Najpierw kategorycznie odrzucał prośby o pomoc ze strony Wandalów,później w ramach zabezpieczenia zajął wspomnianą Ceutę(Septem),ale było to w czasach kampanii afrykańskiej w 534 kiedy jeszcze Ceuta należała do Wandalów.Kiedy Belizariusz ich stamtąd wyparł nie mieli już wątpliwości co do zamierzeń Justyniana.Dodatkowo sytuację w samej Hiszpanii pogarszał fakt,że Wizygoci byli jeszcze arianami w związku z czym dochodziło do spięć ze zromanizowanymi Hiszpanami(katolikami).Obawiano się że nawet to może posłużyć Justynianowi jako pretekst do wojny.Taki stan mniej więcej trwał do czasu zajęcia Betyki przez Rzymian(wyłączając chwilowy sojusz cesarstwa z Atanagildem).Tak więc o sojuszu nie było mowy.O sytuacji politycznej Rzymian z Wizygotami R.Browning "Justynian i Teodora" str.181-183
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
Amingus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 246
Nr użytkownika: 39.202

 
 
post 26/12/2008, 14:53 Quote Post

QUOTE(panicz_12 @ 23/12/2008, 21:14)
QUOTE
skąd ostatecznie wykopał ich dopiero Narses.


Dając uciechę Justynianowi z wyniszczonej i podupadłej prowinicji, którą mógł się cieszyć bodajże 14 lat.
*



Ściśle mówiąc, Frankowie pod wodzą Aminga zostali ostatecznie wyparci z prowincji Wenecji dopiero w 561 r., zatem Justynian mógł się cieszyć z odzyskanej w całości Italii nie 14, lecz 4 lata. Dłużej cieszyć się nie mógł, bo po prostu umarł... Justynian przkazał swojemu następcy Justynowi II całą Italię, a że ten nie potrafił jej utrzymać, to już inna para kaloszy...
Oczywiście Italia bardzo mocno ucierpiała w trakcie wojen gockich. Tego chyba nikt nie kwestionuje. Miasta, które często przechodziły kilkakrotnie z rąk do rąk były niszczone i grabione, stan senatorski praktycznie przestał istnieć, swoje zrobiła także zaraza. Ale nie wyobrażajmy sobie, że po wojnie w Italii pozostały jedynie ruiny i zgliszcza, zaludnione przez nielicznych pozostałych przy życiu dawnych Rzymian, uciskanych przez bezwzględnych poborców podatkowych z Konstantynopola. Longobardowie nie pchaliby się do Italii, gdyby kraj ten nie mógł im zaoferować nic więcej niż Panonia czy Noricum. Barbarzńców nie interesowały pustkowia, które dopiero trzeba by w pocie czoła zagospodarować, może nawet samemu zginając kark przy pracy na roli albo wyrębie lasu; nie, ich celem było osiedlenie się na możliwie jak najbogatszych terenach i eksploatowanie podbitej ludności. Zauważmy, że żadne trwałe państwo Germanów nie powstało na ubogich, wyludnionych i wyniszczonych Bałkanach - za to takowe państwa powstały w Galii, Hiszpanii, Afryce oraz Italii.
Zniszczenia w toku długotrwałych wojen nie były niczym niezwykłym, podobnie było np. w Afryce. Co prawda Wandalowie zostali szybko pokonani, ale przez następne kolkanaście lat prawie nieustannie trwały tam walki z Maurami kilkakrotnie dochodziło też do rebelii stacjonujących w Afryce wojsk rzymskich. Spokój zapanował dopiero po długotrwałych kampaniach Jana Troglity, na przełomie lat 40-tych i 50-tych VI wieku. Afryka w przeciwieństwie do Italii szybko podniosła się ze zniszczeń (m. in. dzięki wsparciu Justyniana) i długo cieszyła się względnym dobrobytem, a to dlatego, że przez kolejne sto lat poza sporadycznymi najazdami Maurów przeżywała okres pokoju. Z Italią pewnie byłoby tak samo, gdyby nie najazd Longobardów. Wiadomo, że odbudowa Italii rozpoczęła się jeszcze przed definitywnym zakończeniem wojen gockich. Mówi o tym tzw. Sankcja Pragmatyczna, a także rozproszone informacje źródłowe o odbudowie miast lub ich fortyfikacji, np. w Rzymie, Mediolanie, Ticinum, Spoleto, Forum Cornelii czy Iustiniana w Wenecji. O odbudowie Italii wiedzielibyśmy znacznie więcej, gdyby Prokopiusz z Cezarei uwzględnił Italię w swoim dziele "O budowlach"; Prokopiusz nie wspomina tam o działalności budowlanej Justyniana w Italii nie dlatego, że akurat tam cesarz nic nie robił, lecz z prostego powodu - Prokopiusz nie ukończył swego dzieła, stąd brak rozdziału poświęconego Italii (zob. wstęp do polskiego przekładu "O budowlach").

grzejnik

QUOTE
Teodis wiedział doskonale co planuje Justynian i robił wszystko aby tylko nie dać Rzymianom jakiegoś casus belli.Wyraźnie obawiał się Justyniana i to było widać w jego poczynaniach.Najpierw kategorycznie odrzucał prośby o pomoc ze strony Wandalów,później w ramach zabezpieczenia zajął wspomnianą Ceutę(Septem),ale było to w czasach kampanii afrykańskiej w 534 kiedy jeszcze Ceuta należała do Wandalów.Kiedy Belizariusz ich stamtąd wyparł nie mieli już wątpliwości co do zamierzeń Justyniana.


Mówiąc o opanowaniu Ceuty przez Wizygotów, miałem na myśli epizod z lat 40-tych VI wieku (543 wg Strzelczyka, 547 wg Browninga), o którym wspomina Izydor z Sewilli (Historia Gothorum, c.42). Prokopiusz pisze (Bell. Vand. IV, 5), że w 534 r., po rozprawieniu się z Gelimerem, Belizariusz wysłał do Septem niejakiego Jana z zadaniem zajęcia twierdzy Septem - ale komu miał ją odebrać? Prokopiusz wspomina w tym miejscu o innych oficerach wysłanych przez Belizariusza do Cezarei w Mauretanii, na Sardynię, Korsykę i Baleary - ich zadaniem było opanowanie tych odległych części dawnego państwa wandalskiego. W "O budowlach" (VI, 7, 14-15) Prokopiusz pisze: "W Gadirze, ale przy przeciwległym z dwóch Słupów Heraklesa, była kiedyś twierdza na wybrzeżu Libii, nazywana Septon. Zbudowali ją dawno temu Rzymianie, lecz porzucona przez Wandalów z czasem uległa zniszczeniu . Nasz cesarz Justynian obwarował ją murami i wzmocnił jej bezpieczeństwo dzięki osadzeniu straży." Ze słów Prokopiusza o porzuceniu twierdzy Septem przez Wandalów i popadnięciu jej w ruinę można by wnioskować, że wysłany przez Belizariusza Jan nie musiał w ogóle nikomu jej odbierać - po prostu zajął starą, opuszczoną, dawną rzymską placówkę, doprowadził ją ponownie do należytego stanu i osadził w niej garnizon.
Z drugiej strony, możliwe, że Ceuta jednak należała do Wandalów aż do końca istnienia ich państwa: kiedy tuż przed inwazją Belizariusza Gelimer wysłał poselstwo do Teudisa, posłowie dotarli z Afryki do Hiszpanii przez Cieśninę Gibraltarską (Procop., Bell. Vand. III, 24), co może sugerować, że jeszcze w tym czasie Wandalowie kontrolowali przynajmniej jakieś punkty na wybrzeżu dawnej Mauretanii Tingitana - w grę wchodzi przede wszystkim Ceuta. Tak więc wydaje mi się, że w 534 r., w chwili przybycia Jana, Ceuta albo była opuszczona, albo wciąż okupowana przez Wandalów - natomiast nie widzę miejsca dla domniemanej okupacji wizygockiej.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej