Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Franco a Holokaust, Zagłada Żydów i Hiszpania podczas II WS
     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 26/07/2011, 12:58 Quote Post

W jednej z dyskusji podniesiona została kwestia roli Hiszpanii frankistowskiej w ratowaniu Żydów podczas drugiej wojny światowej. Jest to jeden z czołowych argumentów nadających dyktaturze caudillo ludzki wymiar. Uogólnienie "Franco ratował Żydów" jest jednak równie prawdziwe, jak i fałszywe. Jak naprawdę wyglądała kwestia żydowska w latach 39-45 w Hiszpanii? Postanowiłem napisać coś na ten temat starając się zachować równowagę pomiędzy przystępnością, a kompletnością. Mam nadzieję, że choć w części mi się ten zamysł udał.

By zrozumieć pewne kwestie należy się cofnąć do dyktatury Primo de Rivery (1923-30). To on, pod koniec 1924 roku wydał dekret otwierający Żydom sefardyjskim rozproszonym po całym świecie drogę do starania się o hiszpańskie obywatelstwo, a także o powrót do Hiszpanii. Do końca dyktatury skorzystało z tej możliwości ok. 2000 potomków hiszpańskich Żydów. Polityka ta była kontynuowana przez II republikę (1931-36); w tym czasie liczba rozpatrzonych pozytywnie wniosków wzrosła do ok. 6000 osób. Nie jest jasne ile z tych osób, korzystając z nowej możliwości wyrobienia sobie poprzez konsulaty i ambasady hiszpańskie odpowiednich papierów zdecydowało się powrócić na stałe do Hiszpanii.

Kolejnym "wprowadzającym" zagadnieniem jest to, jak sam Franco postrzegał Żydów. Jak wiemy, był on religijnym konserwatystą. Wielokrotnie publicznie potępiał "masońsko-żydowską plutokrację", czy "żydowskiego ducha zachęcającego wielki kapitał do sprzyjania marksizmowi" choć uczciwie trzeba przyznać, że dawał do zrozumienia, iż chodziło mu głównie o "establishment" żydowski, nie zaś o zwykłych ludzi. Czy był rasistą? Tak i nie. Na pewno nie był rasistą na miarę Hitlera, tzn. nie dążył do fizycznej eliminacji populacji z przyczyn rasowych. Jednak jego pompatyczny panhispanizm, poczucie wielkości "rasy" hiszpańskiej (w końcu był autorem scenariusza do filmu o tytule, nomen omen "La raza") nie pozwala z czystym sumieniem odpowiedzieć, że pewnych oznak rasizmu u Franco nie da się znaleźć. Był to w najlepszym wypadku rasizm oparty zdecydowanie bardziej na poczuciu przynależności do wspólnoty kulturowej (pojmowanej jako "raza") niż biologicznej. Wielkość i wspaniałość "hiszpańskości" były tak nieodparte, że uszlachetniały nawet hiszpańskich Żydów oraz muzułmanów (pamiętajmy o szczególnym stosunku Franco do Marokańczyków i gwardii marokańskiej). Koncepcja Franco zazębiała się zresztą z szerszym zjawiskiem "hispanidad" stworzonym przez Ramiro de Maeztu.

Wreszcie ostatnia kwestia wstępna, czyli antysemityzm w ogóle wśród zwycięzców wojny domowej. Wśród falangistów antysemityzm nie był zbytnio eksponowany, choć nie można powiedzieć, że go zupełnie nie było. Zasadniczo jednak istniała tendencja rozróżniania "swoich" sefardyjskich Żydów od Żydów aszkenazyjskich, a także "zwykłych" Żydów od tych z "establishmentu". Jednocześnie silne wpływy niemieckie w Hiszpanii objawiały się regularnym drukowaniem w gazetach i tygodnikach tekstów antysemickich oraz ogólnym podsycaniem takich nastrojów. 11 maja 1939 roku został wydany dekret regulujący zasady poruszania się po terytorium hiszpańskim: wśród 5 kategorii, którym zakazano wjazdu byli m.in. masoni oraz Żydzi (za wyjątkiem tych, którzy udowodnili swój przyjazny stosunek do nowego reżimu; pamiętajmy, że w szeregach Franco walczyli rumuńscy Żydzi sefardyjscy). Dekret ten został potwierdzony rok później, 1 maja 1940 roku, a także podtrzymany w grudniu 1942 roku. W 1941 roku sporządzona została lista Żydów na terytorium hiszpańskim, która, jak się przypuszcza, miała być kartą przetargową w rokowaniach z Hitlerem. W tym samym roku zaczęto wpisywać pochodzenie żydowskie w dokumentach tożsamości. Tyle tytułem wstępu.

Analizując napływ Żydów do Hiszpanii zwykło się rozróżniać kilka kluczowych momentów. Pierwszym z nich była wojna Hitlera z Francją. Szacuje się, że w jej wyniku przez Pireneje przedostało się do Hiszpanii od 15 do 30 tysięcy Żydów uciekających bezpośrednio przed wojskami niemieckimi, jak i emigrujących krótko potem. Pozostawienie tych danych bez komentarza prowadzi jednak do z gruntu fałszywych wniosków. W 1943 roku w Hiszpanii, wedle szacunków ambasady brytyjskiej, znajdowało się w całej Hiszpanii ok. 25 tys. uchodźców wojennych, wśród których ok. 4000 Żydów. Skąd zatem te rozbieżności?

Otóż klucz do zrozumienia całej sytuacji leży nie w Madrycie, ale w... Lizbonie. Przytłaczająca większość tych wszystkich uciekinierów z 1940 roku szukała schronienia nie w Hiszpanii, ale w Portugalii. Na mocy zaś ustaleń pomiędzy rządami Franco i Salazara każdy, kto miał wizę wjazdową do Portugalii otrzymywał automatycznie wizę tranzytową przez Hiszpanię. Próżno tu szukać zasług caudillo czy Hiszpanii; zresztą byłoby podobnym przekłamaniem przeceniać rolę dyktatora Portugalii. Główną postacią całej tej akcji był portugalski konsul w Bordeaux, Aristides de Sousa Mendes, który sam jeden, na przekór dyrektywom z Lizbony nakazującym większą powściągliwość w wydawaniu dokumentów, w ciągu paru tygodni przyznał prawdopodobnie ok. 10 tysięcy wiz wjazdowych do Portugalii. On także łagodził konflikty na francusko-hiszpańskich przejściach granicznych wynikające z masowych migracji i zapłacił potem za swoją "nadgorliwość" surową karę, umierając w zapomnieniu i w biedzie. Zasługa jego hiszpańskiego vis-a-vis polegała na tym, że udawał, iż nie widzi, co się dzieje i przystawiał bez wnikania w szczegóły swoją pieczątkę, rozwścieczając tym ówczesnego człowieka nr 2 w Hiszpanii, Serrano Sunera, szwagra Franco i szefa kilku ministerstw, w tym spraw zagranicznych. Mniejszy, ale stały strumień uchodźców - nie tylko żydowskich - z wizami wjazdowymi do Portugalii płynął przez Hiszpanię przynajmniej do października 1940 roku, kiedy na mocy umowy z Niemcami Franco zaostrzył kryteria wjazdowe. Nie powstrzymało to jednak uchodźców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę: części się udało, część została zawrócona do Francji.

Stajemy zatem przed dwoma zasadniczymi pytaniami. Po pierwsze ilu Żydów faktycznie i świadomie uratowała Hiszpania w czasie drugiej wojny światowej? Po drugie, jaka była w tym wszystkim rola samego Franco, albo precyzyjniej: odgórnie sterowanej oficjalnej polityki państwa hiszpańskiego? I tu mamy do przeanalizowania wypadki, które właściwie można policzyć na palcach jednej ręki.
Jednym z takich przypadków były działania Sebastiano Romero Radigalesa, hiszpańskiego konsula w Salonikach. Ponoć ożeniony z Sefardyjką, wykonał tytaniczny wysiłek, by uratować ponad 500 Żydów z hiszpańskimi papierami (które, przypominam, można było uzyskać po 1924 roku), pomimo ospałości i obojętności Madrytu. Udało mu się to w końcu po wielu trudach, mimo to większa część Żydów została repatriowana do Hiszpanii nie z Grecji, ale już z obozu w Bergen-Belsen dokąd w miedzyczasie została przewieziona. Romero Radigales pociągnął za wszystkie możliwe sznurki: ambasadę hiszpańską w Berlinie, Włochów, a nawet niemieckiego urzędnika ds. żydowskich w Atenach, który okazał się zadziwiająco ludzki i dostępny. Repatriowani Żydzi sefardyjscy, w świetle polityki frankistowskiej, mieli pozostać w Hiszpanii tylko tyle, ile to było konieczne, a następnie szukać sobie innej ojczyzny. Jak pisze B. Rother (Franco y el Holocausto, Madryt 2005), przypadek grecki nie był wynikiem działań państwa Franco, ale osobistego wielkiego zaangażowania Sebastiano Romero Radigalesa. Staje się to jeszcze bardziej oczywiste porównując ten casus z repatriacją wspólnot sefardyjskich z Rumunii i Bułgarii (mamy poświadczone jedynie pojedyńcze przypadki przy braku jakichkolwiek zorganizowanych czy zakrojonych na szerszą skalę działań w tym kierunku).

Najsłynniejsze i najbardziej spektakularne działania Hiszpanów (ale uwaga, nie państwa hiszpańskiego sensu stricto) mające na celu ratowanie Żydów przed Holokaustem miały miejsce na Węgrzech. W dramatycznych okolicznościach, tych samych, w których działał inny bohater Holokaustu, Raoul Wallenberg, młody hiszpański dyplomata Angel Sanz-Briz oraz współpracujący z nim blisko Włoch Giorgio Perlasca, zdołali ocalić prawdopodobnie około 3500 Żydów. Zaczęło się od prośby sefardyjczyków marokańskich, którzy oficjalnie poprosili o możliwość zaopiekowania się, na swój koszt, 500 dziećmi Żydów węgierskich. Po uzyskaniu aprobaty najpierw lokalnego komisarza, a potem także Madrytu, sprawą zajął się Sanz-Briz, pełniący funkcję charge d'affaires w ambasadzie w Budapeszcie. Młody Hiszpan zaangażował się emocjonalnie w akcję ratowania Żydów, między innymi podpisując się w sierpniu 1944 wraz z przedstawicielami Szwecji, Portugalii i Szwajcarii pod notą protestacyjną przeciwko masowym deportacjom do obozów śmierci. Zrobił to jednak wbrew woli decydentów: instrukcja z Madrytu nakazująca mu bardziej pokorne stanowisko przyszła już po fakcie. Ogromna większość ratowanych Żydów nie była pochodzenia sefardyjskiego; w Budapeszcie żyło w lecie 1944 roku zaledwie 45 Żydów z hiszpańskimi papierami. Stąd działania Sanz-Briza i Perlaski są autentycznym przykładem heroizmu i sprzeciwu wobec niemieckiego planu zagłady fizycznej populacji żydowskiej. Raz jeszcze trzeba podkreślić, że brak było jakichkolwiek oficjalnych wytycznych w tej sprawie i dopiero w październiku 1944 roku Madryt (a właściwie nowy minister spraw zagranicznych, Lequerica) wydał dyrektywę nakazującą otwarcie Sanz-Brizowi działać na rzecz ocalenia Żydów (w następującej kolejności: obywateli hiszpańskich, pozostałych sefardyjczyków, wszystkich innych). Pod koniec listopada hiszpański dyplomata został odwołany z placówki ze względu na postępującą ofensywę radziecką, oddając inicjatywę swojemu włoskiemu współpracownikowi, który działał w Budapeszcie aż do połowy stycznia 1945 roku. Sam Sanz-Briz okazał się świetną kartą przetargową po drugiej wojnie oraz czołową wizytówką "ludzkiej" strony frankizmu, zaś w kolejnych latach zrobił błyskotliwą karierę w dyplomacji.

Reasumując, jeśli do 15-30 tysięcy wspomnianych przy okazji omawiania uchodźców z Francji do Portugalii przez Hiszpanię dodamy uratowanych Żydów z Grecji, Węgier, Rumunii, Bułgarii oraz innych państw, otrzymamy rząd wielkości 20-35 tysięcy Żydów, których los zetknął w jakimś stopniu z frankistowską Hiszpanią w czasie II wojny światowej. Uratowanych z rozmysłem i pełną świadomością zostało mniej więcej 5000 Żydów, w przytłaczającej części dzięki przedsiębiorczości i zapałowi dwóch ludzi: Romero Radigalesa w Grecji i Sanz-Briza na Węgrzech. Nie mamy żadnych dowodów świadczących o zainteresowaniu, a tym bardziej zaniepokojeniu Franco losem Żydów w Europie. Oficjalne i otwarte poparcie Madrytu dla akcji ratowania ofiar Holokaustu datujemy dopiero na październik 1944 roku, choć należy je przypisywać w większym stopniu naciskowi aliantów na rząd caudillo, niż dobrej woli dyktatora, zaś jego efekt jest jedynie symboliczny, gdyż rzeczywiste działania jednostek w tym kierunku trwały już od dłuższego czasu niezależnie od stanowiska rządu. Do tego momentu istniała w Hiszpanii większa lub mniejsza (w zależności od okresu) oficjalna obojętność wobec zagłady Żydów. Jako ciekawostkę można dodać, że reżim Franco nigdy nie uznał powstania państwa Izrael: stosunki dyplomatyczne między Hiszpanią a Izraelem zostały nawiązane dopiero w latach 80-ych. To również powinno dać materiał do refleksji dla ewentualnych zwolenników mitu o Franco ratującym Żydów.

Na zakończenie jeszcze jedna, ostatnia kwestia: Francisco Franco nigdy nie został uznany za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, a jest to - niestety - dość często spotykana i bardzo myląca informacja.

Ten post był edytowany przez makron: 30/07/2011, 12:37
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Muszynianin
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 164
Nr użytkownika: 73.015

 
 
post 26/07/2011, 13:18 Quote Post

Dodatkową informacją na temat stosunku Franco do kwestii żydowskiej w latach IIWŚ może być ten artykuł z Guardiana, o przekazaniu przez Franco Niemcom listy hiszpańskich Żydów. http://www.guardian.co.uk/world/2010/jun/2...nish-jews-nazis
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 26/07/2011, 13:34 Quote Post

O liście już wspomniałem. Sam artykuł jest bardziej sensacyjny niż poważny, bo po pierwsze na ślady tej listy natrafiono dawno temu (odsyłam do artykułu Jacobo Israela Garzóna, El archivo judaico del franquismo, "Raices", 33, 1997, pp. 57-60), a po drugie, nie ma dowodów na to, że lista faktycznie została przekazana. Są to jedynie przypuszczenia, a tekst Guardiana to streszczenie (zresztą z uproszczeniami i błędami, czego dowodem jest owa pewność, że lista została przekazana, której w oryginale nie ma) dość długiego tekstu z hiszpańskiej gazety El Pais i nie wnosi nic nowego do tego, co już wiemy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Hieronim Lubomirski
 

Hetman Wielki Koronny
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.581
Nr użytkownika: 1.410

Zawód: Kawaler Maltanski
 
 
post 26/07/2011, 13:42 Quote Post

QUOTE
(pamiętajmy o szczególnym stosunku Franco do Marokańczyków i gwardii marokańskiej).

Możesz napisać coś więcej na ten temat? Bo to bardzo ciekawe zagadnienie. smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 26/07/2011, 13:47 Quote Post

Kiedyś być może coś więcej. Teraz jedynie wspomnę, że straż przyboczną Franco stanowiła afrykańska Guardia Mora (w sieci można znaleźć zdjęcia). Nie zapominajmy też o latach spędzonych przez młodego generała w Afryce Północnej, gdzie miał kontakt ze zhispanizowanymi (nie wiem, czy takie słowo istnieje, ale na potrzeby tego posta przyjmijmy, że tak wink.gif ) Marokańczykami. O ile nic nie pomyliłem Los Moros pod dowództwem Franco wsławili się też wyjątkowo skutecznym (i krwawym) stłumieniem rewolty w Asturii w 1934 roku. Krótko mówiąc, Franco swoich arabsko-hiszpańskich żołnierzy cenił i był do nich szczególnie przywiązany.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej