Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Aleksander Wielopolski, Zdrajca czy patriota?
     
Rajo
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 4
Nr użytkownika: 2.235

 
 
post 14/11/2004, 23:09 Quote Post

Postać Wielopolskiego nie była jeszcze dotychczas omawiana na forum. A szkoda, gdyż jego działalność (szczególnie w początkach lat 60-tych XIX wieku) wywołuje mieszane oceny wśród historyków. Niewątpliwie jest to postać bardzo kontrowersyjna.

Czy waszym zdaniem Wielopolski swą postawą zasłużył na miano bohatera patrioty, czy raczej należy go nazwać zdrajcą??? confused1.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Kulgossip
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 24
Nr użytkownika: 1.800

 
 
post 16/11/2004, 19:57 Quote Post

Do czasu jego reakcji przed Powstaniem Styczniowym i w jego trakcie postac Wielopolskiego ocenialem calkiem pozytywnie. Z cala pewnoscia mial on swietnie rozwiniety zmysl polityczny. Nie byl jednak wystarczajaco charyzmatyczny i nie mial jakiejs zastraszajacej ilosci zwolennikow. Wydaje mi sie, ze dla niego jego przekonania polityczne byly wazniejsze niz Polska, wiec nie mozna go nazwac patriota. Po wydaniu powstancow z cala pewnoscia zas mozna go nazwac zdrajca
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Strusiek
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 54
Nr użytkownika: 2.165

 
 
post 18/11/2004, 15:53 Quote Post

zgadzam się z przedmówcą biggrin.gif Wielopolski był zręcznym dyplomatą ale mam wrażenie że chciałby być raczej ROsjaninem niż Polakiem nie dane mu to było popełnił błąd zamiat wykorzystać talent dla dobra sprawy polskiej zkiepścił to mógł na przykład podjąć współpracę z powstańcami i jakoś opóźnić reakcję rosyjską. Był zdracą. Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Grzesiek
 

I ranga
*
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 22
Nr użytkownika: 376

 
 
post 22/11/2004, 21:35 Quote Post

QUOTE
Z cala pewnoscia mial on swietnie rozwiniety zmysl polityczny.
laugh.gif - to tak na początek. Gdyby miał tak rozwinięty zmysł polityczny to by faktycznie do powstania nie dopuścił.
Czy był zdrajcą? Z pewnością. Można powiedzieć, że gdyby nie jego 'genialne zagrania polityczne' powstanie styczniowe potoczyłoby się zupełnie inaczej wink.gif . Polska akcja zsynchronizowana z powstaniem, które wzniecić mieli radykałowie rosyjscy miała szanse powodzenia. Taki (nie)typowy panslawista/ rusofil.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
dragon
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 113
Nr użytkownika: 2.069

 
 
post 25/11/2004, 13:54 Quote Post

Wielopolski był zbytnio uległy Rosji co uczyniło go pajacem.
Należy pamiętać że to z jego inicjatywy rozpoczeto brankę
w 1863 roku.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Aldemus de Dodogne
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 86
Nr użytkownika: 1.182

 
 
post 26/11/2004, 0:13 Quote Post

Na forum serwisu Historia Rosji poruszyliśmy też sprawę Wielopolskiego... ( http://www.rosja.portalnauka.pl/forum/viewtopic.php?t=62 )i tak jak tam pisałem, tu też przypomnę wszystkim... że nie do końca był on zdrajcą. Należy pamiętać, że przeprowadził bardzo udane reformy w państwie (polscy urzednicy w administracji, równouprawnienie Żydów, powszechne oczynszowanie na zasadach korzystnych dla ziemian). Trzeba pamiętać, że przed powstaniem styczniowym był wielkim zwolennikiem modernizacji, marzyło mu się Królestwo Polskie jako monarchia konstytucyjna, taka jaka miała miejsce przed powstaniem listopadowym...


Cholernie zagadkowa postać... jakich mało w historii Polski
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Cezar
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 100
Nr użytkownika: 2.637

Micha³
 
 
post 20/12/2004, 19:35 Quote Post

Mam tutaj swoistą biografię margrabii A. Wielopolskiego. Teraz oceńcie jego postawę wobec narodu polskiego... wink.gif


Był to wyjątkowy i niezwykły pod każdym względem człowiek, obdarzony potężnym rozumem, silną wolą, hartem duszy, samowiedzą własnej mocy i wyższości, posuniętej do wysokiego stopnia, a jakby stworzony do łamania największych zapór i trudności lub rozbicia się o nie, bez możności i umiejętności wymijania ich i uginania się. Postać Wielopolskiego łączy w sobie potęgę i grozę tragedii greckiej i jest do pewnego stopnia uosobieniem tragicznych losów naszego narodu. Jest w nim coś z męża i mędrca starożytności, ale jest i coś ze starożytnego fatum. Na pięknym jego czole wypisane było, że zaważyć musi na szali przeznaczeń narodu, a w jego głębokim spojrzeniu jaśniała myśl przyszłości. Ludzie tej miary i tej wartości, co Wielopolski, nie mogą przejść obojętnie i bez wywarcia wpływu na losy społeczeństwa do którego należą; są oni już cząstką tych losów.

Od najmłodszych lat Aleksander Wielopolski wyrasta o całą głowę nad rówieśnikami, od najmłodszych lat zwraca na siebie uwagę ogółu, błyszczy szlachetnymi przymiotami. Obdarzony wyższym umysłem, rozwija go mozolną, twardą, niezwykłą w naszym narodzie pracą i opiera wrodzone zdolności na głębokiej, na prawdziwej wiedzy, na wszechstronnej a ścisłej nauce, która miała być podstawą w życiu; od razu czuć w nim człowieka niepospolitych czynów, przymiotów i wad, mogącego spełnić wielkie rzeczy lub popełnić wielkie błędy, lecz niezwykłe i niezwykłej miary. Staje on do walki z wadami i nałogami swego narodu, staje nie tylko odważnie, ale wyzywająco i zmaga się bez trwogi, może zbyt śmiało ze straszną dla wielu tak nazwaną opinią publiczną i naraża się na straszniejszą jeszcze dla tylu niepopularność. Życie jego to ciągła walka, to pojedynek między jednym potężnym człowiekiem a nawykami, wadami i cnotami, zaletami i przesadami, porywami i nałogami całego narodu, którego byt i szczęście chce on mimo niego, wbrew jego woli, wyłącznie przez siebie zapewnić. Margrabia Wielopolski chce zbawić Polskę i jej przyszłość zapewnić pomimo Polski, co godniejsze uwagi, nawet bez udziału Polski.

Z tymi znamionami, nadającymi mu wyjątkowe w społeczeństwie stanowisko, występuje już w wypadkach 1831 r. Głównie jako wysłannik Rządu Narodowego do Londynu; tam z gorliwością, z pełnym zrozumieniem zdania spełnia powierzone mu posłannictwo; bystrym okiem zmierza ogólne położenie i nicość nadziei pokładanych w obcej pomocy; bez złudzeń, z hartem właściwym czerstwemu umysłowi i silnej duszy, zdaje sprawę ze stanu rzeczy; wywołuje niezadowolenie i niechęć. Nieroztropne przedsięwzięcie upada, upada z nim po bohaterskiej walce naród, gaśnie w nim życie publiczne, nastają lata niewoli, głuchego milczenia, cichej twardej pracy i ogólnej duchowej niewoli.

Wielopolski schroniwszy się w zacisze domowe z zasobem głębokiej wiedzy, z wielkim bogactwem rozumu, obdarzony usposobieniem przeważnie politycznym, nie przestał ani na chwilę pracować myślą; praca ta wewnętrzna niewątpliwie zwracała się przeważnie do zadań dotyczących bytu i przyszłości narodu. Jeżeli przez długie lata inni czuli i marzyli, wyobraźni cugle popuszczali lub rozpaczali, rzucali się w szalone przedsięwzięcia lub po cichu pracowali dla Polski, to Wielopolski myślał politycznie o Polsce i za Polskę.

Człowiek obdarzony bogato od przyrody, czujący w sobie zasoby i siłę do działania, człowiek żądny czynu i sposobności zaznaczenia w dziejach narodu, żądny życia publicznego, do którego był stworzony, a już przez to samo, że wyższy miłujący niewątpliwie gorąco ojczyznę, przechodzić musiał nieraz przez duchowe męczarnie, widząc się skazanym na długoletnią bezczynność, a któremu rozum i sumienie wzbraniały rzucać się w zgubne przedsięwzięcia. Wtedy to w tej duszy staczały niezawodnie uczucia i myśli walki, które wywrzeć musiały na nią przeważny wpływ, w których szukać należy klucza do niejednej zagadki i do czynów margrabiego Wielopolskiego. Nie wkraczając głębiej w te tajemnicze zakątki ducha, stwierdzić nam wypada, że nawet w latach bezczynności Wielopolski był tak wielce doniosłym mężem, że każde jego wystąpienie, każde odezwanie się wymownym zawsze słowem lub jędrnym pismem zwracało na siebie uwagę ogółu; nawet domowe sprawy nabierały przez to samo, że on w nich działał, znaczenia rzeczy publicznej, czy dlatego, że umiał im taką nadawać cechę, czy też, że społeczeństwo przeczuwało w nim tego, który w dziejach ściśle z nim zespolonym będzie.

Margrabia Wielopolski, acz osiadły w Królestwie Polskim, ze zbyt wysoka patrzył na sprawę publiczną, aby nie obejmował myślą całej Polski; wszystko też, co się Polski tyczyło, obchodziło go żywo i było przedmiotem jego bacznej czujności, a wpływ jego potężnego rozumu rozszerzał się na całą Polskę. Żył on więcej ze swoimi myślami niż z ludźmi; oddziałało to poważnie na jego przyszłość polityczną; łączył się znajomością lub przyjaźnią z niepospolitymi osobami, brakło mu umiejętności obchodzenia się ze zwykłym poziomem narodu. Margrabia Wielopolski znał ludzkość, nie znał ludzi. Zgłębił doskonale nasz charakter narodowy i nikt może nie umiał go równe trafnie i świetnie określać, ale nie potrafił się nigdy do niego zastosować, tak samo jak naród nie umiał go zrozumieć i należycie ocenić, i dlatego wszystko, co margrabia Wielopolski obmyślał było doskonałe i znakomite, lecz działanie jego było niedostateczne. Człowiek polityczny musi żyć z ludźmi, bo polityka to nauka rządzenia ludźmi, a ludźmi rządzić nie można nie znając ich. Margrabia Wielopolski nigdy nie przestał gorąco miłować ojczyzny, lecz mogło się zdawać, że głową, nie sercem i tego nie mogli mu przebaczyć współrodacy. W takim narodzie jak polski, wyższość umysłu i charakteru, sama nawet wyniosłość postawy Wielopolskiego, były wyzywające. Polaków zaś trzeba żelazną rządzić ręką, lecz nie należy stawiać się względem nich wyzywająco. Wyjątkowe usposobienia mogły zrozumieć i ulec przed wyższością Wielopolskiego, lecz drażnił on zbyt często ogół narodu i niepopularność jego, którą się chlubił, doszła do tego stopnia, że musiała stworzyć dla jego działania publicznego niezliczone trudności, o usunięcie których nigdy się zbytecznie nie troszczył.

Po długich latach ciężkiej niezawodnie dla Wielopolskiego bezczynności a bogatej pracy umysłowej, bezczynności przerywanej od czasu do czasu wzięciem do ręki pióra, którego utwory nacechowane były właściwą mu niepospolitością i nosiły nieomylne jego piętno, wielki ból i wielkie oburzenie po rzezi galicyjskiej 1846 r. wydobyły z jego piersi potężne słowa w słynnym Liście szlachcica polskiego do księcia Metternicha. Książka ta miała i zachowała znaczenie czynu i zaważyła w dziejach narodu. Była, jak wszystko co pod wpływem szlachetnego powstaje oburzenia, czynem wzniosłym, wspaniałą zemstą, zarazem wytknęła drogę polityczną, którą Wielopolski miał obrać; książka ta była już zapowiedzią pomysłu politycznego, w którym on chciał widzieć i widział zbawienie narodu, który miał zastosować piętnaście lat potem. List szlachcica polskiego do ks. Metternicha nie był tylko oskarżeniem, to był twór polityczny.

Długa, wewnętrzna praca tego niepospolitego umysłu doprowadziła go do dokładnego obrachowania wszelkich możliwych widoków bytu i przyszłości narodu. Widział on wśród danych okoliczności niepodobieństwo wywalczenia niepodległości własnymi siłami i znał wszystkie klęski towarzyszące temu przedsięwzięciu; rozumiał całe niebezpieczeństwo i całą nicość rachuby na obcą pomoc i złączonej z nią nadziei zakorzenionej we współczesnym mu i dorastającym pokoleniu; czuł użyteczność, lecz zarazem chwiejność pracy nieoszańcowanej prawnym bytem narodowym; zrozumiał i odgadł to wszystko ten wyższy człowiek, a przecież nie rozpaczał, nie zwątpił, nie powiedział sobie, że nie ma nic do zrobienia, lecz przeciwnie, szukał innych dróg i zrozumiał, że w takim jak narodu polskiego położeniu, należało koniecznie wysnuć lepszą przyszłość z rzeczywistości, z istotnego stanu rzeczy, opierając się na danej podstawie i że nie marnując nadal sił na gonienie za choćby wzniosłymi niepodobieństwami, trzeba było zużytkować je dla zapewnienia bytu narodowego, dla wyrobienia sobie innego, odmiennego od dawnego, lecz jeszcze ważnego i poważnego w świecie stanowiska. Rozumując w tym kierunku, Wielopolski powiedział sobie zapewne: że nie ma przepaści, której by polityka nie zapełniła, a głęboka myśl jego i gorąca miłość sprawy ojczystej zwróciły się w tę stronę, w której największa część narodu i najdonioślejsze jego sprawy czekały rozwiązania, rozwiązane nadać mogły szersze rozmiary narodowemu życiu współczesnemu; tam chciał polityką zapełnić przepaść bezdenną dla zwykłego oka, która tyle bezowocnych pochłaniała ofiar. Aby spełnić powziętą myśl, mniemał, że należało tylko czekać na sposobną chwilę; chwili tej wyczekiwał. Wielopolski był zbyt wielkich rozmiarów mężem politycznym, człowiekiem zbyt wielkiej wagi i czerstwej myśli, aby miał marzyć o odegraniu Wallenroda, o cywilnym jakimś wallenrodyzmie, a taki zamiar przypisali mu wrogowie jego pomysłu i narodu polskiego. Wielopolski dostrzegł drogę pośrednią, na której naród mógł zdobyć sobie byt, bez nikczemnego zaparcia się siebie samego, lecz bez posługiwania się zdradą. Środek tak sztuczny, jak zdrada, nie mógł odpowiadać sięgającym daleko poglądom Wielopolskiego i nie mógł on oprzeć o tak wątłą podstawę swego działania. Jak daleko sięgała jego myśl nie chcemy badać, ale obejmowała ona raczej inne widnokręgi, w innej stronie, jak te, które by mógł odsłonić wallenrodyzm. Margrabia Wielopolski stworzył dla Polski zasadę bytu narodowego bez bytu państwowego, wskazał jej przyszłość w prawnym samorządzie i w nim chciał ją odszukać bez względu na polityczne rachuby. Pomysł ten jest jego dziełem i przeżyje go; wszyscy ci, którzy w tym kierunku poszli i działali, byli dziećmi myśli Wielopolskiego, a myśli tej zawdzięczamy po części stan rzeczy i byt narodowy w Galicji, które najwymowniej świadczą, że Wielopolski nie był marzycielem kiedy mniemał, że nie ma przepaści, której by polityka nie zapełniła.

Sposobna chwila nadarzyła się nareszcie, dostrzegł ją orlim wzrokiem Wielopolski, dosłyszał godzinę, która dla niego wybiła i mężnie, narażając się na niezliczone niebezpieczeństwa, z ich poczuciem stanął na placu, raczej rzucił się w odmęt wypadków warszawskich 1861 r., aby z niego świat nowy dla Polski wydobyć. Stanął śmiało, biorąc na siebie całą odpowiedzialność, między narodem rozgorączkowanym szlachetnym uczuciem a rządem tracącym głowę, stanął nie jako sługa zwolennik rządu lub trybun ludu, nie jako dworak władzy lub opinii publicznej, lecz jako mąż stanu, spiesząc na pomoc z daleko ścigającą myślą, z całym dziełem przyszłości. Wspaniałą była ta chwila, w której ta głowa bogata myślą nie chciała się ugiąć ani przed szałem ludu, ani przed zaślepieniem i krótkowzrocznością władzy i kiedy Wielopolski wydobył z położenia na pozór bez wyjścia wszystko, co się z niego wydobyć dało. Nie łudził on narodu nie mogącymi się ziścić nadziejami, a w Petersburgu stanął nie w postaci sługi cara, acz w jego służbie, lecz jako przedstawiciel myśli politycznej i sprawy dwudziestomilionowego narodu z godnością i szlachetnością właściwą wyższym ludziom.

Zdobywał Wielopolski stopniowo ustępstwa dla kraju, a pod wpływem jego działania mnożyły się w sposób zdumiewający dla społeczeństwa owoce tych ustępstw; dowiódł, że nie od ilości ustępstw, ale od sposobu zużytkowania ich wszystko zależy w takim jak nasze położeniu. Naraz pod ożywczymi promieniami myśli Wielopolskiego kraj zakwitł we wszystkich kierunkach; wychowanie publiczne, wiekopomne dzieło Wielopolskiego, zajaśniało świetnym blaskiem, kraj uczuł dobrodziejstwa samorządu, sprawa włościańska na właściwą weszła drogę, Warszawa stała się znowu sercem i głową narodu, Warszawa z margrabią Wielopolskim na czele zwróciła na siebie uwagę, i nadzieje całej Polski i oczy Europy, a w Petersburgu liczono się z nią; wszystko to stało się w jednej chwili i stało się tak, iż zdawać się mogło, że "marzenia" rozsądnych ludzi w znacznej części ziszczone zostały. W tak krótkim czasie i w ten sposób tyle zdziałać mógł tylko człowiek niezwykły. Jest to najpiękniejsza chwila życia margrabiego Wielopolskiego, owoc głębokiej myśli, który, gdyby danym mu było dojrzeć, byłby zaspokoił na długie lata duchowe i gospodarcze potrzeby narodu. Obok tych wiekopomnych dzieł Wielopolskiego, odrysowuje się jego polityczne działanie, które historia surowej podda krytyce, na które tak wyraźnie oddziałały wyżej dotknięte strony charakteru człowieka i okoliczności, wśród których on się wyrabiał. Margrabia Wielopolski działał oderwanie od stosunków; ufał zbyt we własne siły i tylko na własne rachował siły, wszystko zdołał stworzyć prócz własnego silnego stronnictwa; znalazł na drodze, którą kroczył trzy wielkie trudności, trzy zapory; zakorzenioną wiarę w obcą pomoc, podnieconą nowymi a zupełnie bezpodstawnymi nadziejami, spisek, nieszczerość i podejrzliwość rządu i Rosji. Z tych trzech zapór pierwsza była najniebezpieczniejsza, bo pozbawiała Wielopolskiego przyrodzonych podpór i sprzymierzeńców; dramat rozegrał się między Wielopolskim a ową wiarą w obcą pomoc; uległ w walce Wielopolski, lecz duchowe zwycięstwo przy nim pozostało i może oświeciło na zawsze naród, oby tylko nie za późno. Wielopolski te zapory zbyt sobie lekceważył, żadnej nie umiał i nie mógł usunąć lub przełamać; nie zgniótł spisku, nie rozwiał złudnych nadziei w obcą pomoc, nie nawrócił do swej myśli Rosji, acz od rządu na rzecz jej wiele, bardzo wiele zdobył.

Jeżeli w szczegółach Wielopolski popełnił błędy, to naród popadł w największy nie przyjmując całości jego myśli i dzieła. Naród i jego przywódcy mieli wolną wolę i wybór dróg, margrabia Wielopolski nie miał w ręku władzy wykonawczej, która w polityce jest narzędziem woli i to go usprawiedliwia z wielu względów, a nie uniewinnia społeczeństwa; ale Wielopolski powinien był liczyć się z tym, że władzy wykonawczej w ręku nie miał i kiedy nie mógł zgnieść spisku, następnie powstania, nie należało ich wyzywać. Naród srodze zbłądził i ciężko zgrzeszył, że go nie poparł, że się dał porwać złudzeniom, usidlić spiskowi, wciągnąć w matnię zastawioną przez wrogów; ale odpowiedzialność za tragiczny koniec spada także w znacznej części na Wielopolskiego, bo on był najmądrzejszy w narodzie, tym samym powinien był wiedzieć i zrozumieć, że naród nie mógł być mądry, przezorny, jak jeden człowiek. i to naród w upadku politycznym; do tych warunków nie umiał zastosować się margrabia Wielopolski i wywołał klęskę zamiast ją zażegnać.

I wtedy nastała wielka dramatyczna chwila, w której jeden człowiek otoczony zaledwie kilku wiernymi, pozostał przy prawdzie położenia, widząc jasno i trzeźwo, a działając zbyt bezwzględnie, acz nie dość stanowczo, ożywiony gorącą chęcią powstrzymania narodu od zguby, przecież niektórymi czynami popychając go do niej, kiedy jednocześnie cały naród ogarnięty jakimś niepojętym szałem nie zrozumiał człowieka, może zbawcy, i rzucił się na oślep w przepaść. Upadł margrabia Wielopolski; radość wrogów i niesłychane nieszczęścia narodu, które jedne po drugich nastąpiły, wymowniejszymi są od wszystkiego, co by można powiedzieć. Ta radość wrogów i te okropne nieszczęścia świadczą o wartości człowieka i podjętego przez niego dzieła, lecz są zarazem zbyt przykrymi i upokarzającymi dowodami, że wszyscy zawinili, że nikt od winy wolnym nie był, nawet i ten wyjątkowy człowiek, którego upadek stał się narodową klęską.

"Że myśmy nie życzyli powodzenia, a utrudniali dzieło Wielopolskiego, to łatwo zrozumieć, lecz że go Polacy nie poparli, to się nigdy nie da wytłumaczyć". Słowa te wyrzekł inny, wielkiej doniosłości człowiek i nie kto inny, jak wówczas rozpoczynający swój zdumiewający zawód w dziejach na wielkich czynach oparty - Bismarck.

Nie przedłużając procesu, który dwóm stronom wytoczyć by trzeba, stwierdzamy tylko, że upadek Wielopolskiego popchnął Polskę w najgłębszą może przepaść, w jaką dotąd kiedykolwiek wtrącona została i najgrubszymi ciemnościami okrył tę część ziemi polskiej, którą on oświecił swoim geniuszem. Czuł margrabia Wielopolski te skutki swojego upadku i nieudanego przedsięwzięcia i jak wielki artysta, który nie mogąc skończyć dzieła z rozpaczy druzgocze dłuto, tak duch jego zrozpaczony złamał jego ciało. Po długich cierpieniach, po srogich niewątpliwie katuszach ducha, na dobrowolnym, także nie pozbawionym piętna wyższości wygnaniu, zakończył żywot w Dreźnie 30 grudnia 1877 r. ten znakomity myśliciel, mąż stanu, patriota i znikła z widowni naszej ta potężna, bogato od przyrody uposażona postać. Postać zostanie w dziejach, wspaniałe jej rozmiary czynią z niej już dzisiaj chwałę narodową. Myśli zaś wyszłe z jowiszowej głowy Welopolskiego nie zaginą; są one spuścizną narodu, w nich szukać on będzie bezpiecznych przystani; nauczony doświadczeniem, da Bóg zdoła je z korzyścią dla swojego bytu zużytkować. Wielopolski należy do tych, co nie cali umierają.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Leo
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 37
Nr użytkownika: 2.565

 
 
post 21/12/2004, 12:03 Quote Post

Ufff...to się nazywa lanie wody!
A gdzie konkrety, fakty?

Skąd ten tekst?

Zaznaczam, że nie jestem przeciwnikiem Wielopolskiego, wręcz przeciwnie, uważam go za wybitnego polityka i patriotę, który ze swoimi pomysłami nie trafił do umysłów, serc i dusz Polaków.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Cezar
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 100
Nr użytkownika: 2.637

Micha³
 
 
post 21/12/2004, 14:41 Quote Post

Proszę bardzo. Tu jest bardziej konkretny i zwięzły tekst.
Obydwa teksty są z
http://www.omp.org.pl/kozmian3_klasycy.htm#_ftn2

Aleksander Wielopolski, margrabia Gonzaga Myszkowski, ur. 13 III 1803 r. w Sędziejowicach (k. Pińczowa). Kształcił się m.in. w Niemczech; w czasie powstania listopadowego współtworzył Towarzystwo Obywatelskie, broniące konstytucji Królestwa Polskiego, a w VIII 1831 r. został wybrany posłem na sejm. W 1833 był współautorem memoriału w obronie autonomii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaś w latach 1835‑36 współpracował z A.Z. Helclem przy redakcji "Kwartalnika Naukowego", wyrażającego konserwatywne opinie tzw. grona krakowskiego, do którego - obok wymienionych - zalicza się także Pawła Popiela. Po powstaniu chłopskim w Galicji (1846) wystąpił z listem otwartym do księcia Metternicha (Lettre d'un gentilhomme polonais sur les massacres de Galicie adressée au Prince de Metternich. A l'occasion de sa dépèche du 7 mars 1846 (Paris 1846), czyniąc biurokrację austriacką odpowiedzialną za wybuch powstania i opowiadając się za współpracą z Rosją, której władca honoruje - zdaniem autora Listu - podstawowe zasady tradycyjnego ładu politycznego, a w szczególności nie kwestionuje opartych na obyczajach relacji między poszczególnymi warstwami społecznymi. Pod wrażeniem manifestacji warszawskich z pierwszych miesięcy 1861 r., car Aleksander II mianował Wielopolskiego dyrektorem Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (26 III 1861); za jego sprawą zniesiono Delegację Miejską, rozwiązano Towarzystwo Rolnicze, kierowane przez Andrzeja Zamoyskiego, wydano ukaz o zniesieniu pańszczyzny oraz przywrócono samorządy lokalne i Radę Stanu Królestwa. W X 1861 r., na znak protestu przeciwko brutalnym represjom namiestnika, gen. A. Lüdersa, Wielopolski podał się do dymisji. Od 18 VI 1862 do 12 IX 1863 r. (faktycznie do lipca, gdy otrzymał urlop) sprawował funkcję naczelnika rządu cywilnego Królestwa Polskiego. Namiestnikiem Królestwa został skłaniający się do reform liberalnych brat cara, Wielki Książę Konstanty Mikołajewicz, który ogłosił, przygotowane przez Wielopolskiego, ukazy dotyczące oczynszowania chłopów w drodze indywidualnych umów i przeprowadzenia reformy systemu szkolnego na zasadzie pełnej polskości szkolnictwa wszystkich szczebli. 6 X 1862 r. ogłoszona została tzw. branka, która przyspieszyła wybuch powstania styczniowego. 16 VII 1863 r. Wielopolski wyjechał za granicę, umierając po długiej chorobie w Dreźnie 30 XII 1877 r.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Ciunek
 

Warszawski jegomość
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.229
Nr użytkownika: 4.721

Stopień akademicki: :-)
Zawód: sobie znany
 
 
post 14/06/2005, 14:34 Quote Post

Niewątpliwie Wielopolski był zdrajcą. Na początku miał dosyć ciekawe pomysły, bo chciał zreformować szkolnictwo i administrację. Z czasem jednak poprzez to, że jego idee się powtarzały to zaczęło to wkurzać mozolnie działającą Rosję. Przegięciem było już zorganizowanie branki, która wcielała polskich żołnierzy do armii rosyjskiej na 25 lat. Wydał także manifest dotyczący Żydów.
Nie oceniam go jednoznacznie. Nie był dla mnie postacią neutralną tzn. że ani złą ani dobrą. Gdyby nie branka to może teraz ja i inni nazywalibyśmy go bohaterem, ale tak to nazywam go zdrajcą, nie wiem czemu tak skończył, może przez uległość. A nawet się zastanawiałem czy na przykład Rosja po cichu mu nie groziła po reformach administracyjnych i szkolnych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
January
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 323
Nr użytkownika: 6.234

Zawód: Wyrzucam śmieci
 
 
post 14/06/2005, 19:04 Quote Post

Przede wszystkim, Wielopolski byl realista. I ta cecha wyrozniala go, oraz stawiala ponad szkodliwych fantastow, ktorzy poprowadzili za soba Lud do beznadziejnej, wyniszczajacej Panstwo i Narod, szkodliwej i majacej iluzoryczne (zeby nie powiedziec - zadne) szanse powodzenia walki.
Jednak realizm nigdy nie byl cecha szczegolnie przez Polakow lubiana. o dziwo, u politykow rowniez.
Patriota - bez watpienia. Pod warunkiem, ze nie mylis ie patriotyzmu z senmtymentalna glupota.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Sarmata
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 200
Nr użytkownika: 1.306

Zawód: student
 
 
post 27/06/2005, 10:02 Quote Post

QUOTE(January @ 14/06/2005, 20:04)
Przede wszystkim, Wielopolski byl realista.
*




To własnie najtrudniej ocenić. Trudno dziś o obiektywne spojrzenie na Wieloposlkiego gdyż marksistowska literatura przede wszystkim ocenia go jako przeciwnika rewolucji (Powstania Styczniowego confused1.gif , tak jak pisze Zbigniew Stankiewicz).

Faktycznie reformy administracyjne i reformy szkolnictwa służyłyby narodowi ale odżegnywanie się od idei niepodległościowej skazuje idee na stopniowe ewoluownaie w stronę lojalizmu (moim skromnym zdaniem). Już nastepne pokolenie zadowolone z autonomii zaczęłoby się zachowywać jak w Galicji gdzie defetyzm był największy.

Szczerze mówiąc mam na to trochę endecki punt widzenia, ale uważam, że koncepcja Wielopolskiego nie przewidując w swej treści niepodległości -> była krótkowzroczna!!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Marquise
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 13.279

Karol Drozdek
Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: chemik
 
 
post 21/01/2006, 13:41 Quote Post

Witam
Temat może tendencyjny, aczkolwiek obliczony na rzeczową dyskusję rzeczywiście ciekawy.

Wiedza moja bazuje głównie na opracowaniu Prof. Franciszki Ramotowskiej.

Zagdzam się ze stwierdzeniem o niezwykłości postaci H. Wielopolskiego, jego ponadprzeciętności.


Patryiotyzm nie jedno ma imię, a zdrada pozostanie zdradą, a tego Hrabiemu przypisać jednoznacznie nie można.
Wchodzi na to, że mimo wspaniałych cech charakteru wady dały o sobie znać w sposób publicznie uwidoczniony, co nacechowało jednoznacznie jego późniejszy wizerunek.
Mi wystaczą stwierdzenia rosjan i prusaków żeby po mału skłaniać się jednak mimo wszystko za...

Tej niezwykłej postaci, a jakże nie rozumianej, trzeba oddać należne jej miejsce w chwalebnej części kart naszej historii.

Pieknie to zreszta ujął J. Czech:

Przez Plac Saski czerkieskie sotnie pędzą
A przed zamkiem sto ognisk dzisiaj płonie
Jak pan robi to, Wasza Ekscelencjo
Że po każdej nienawidzą Cię stronie?

Pan, margrabio, nie myślisz na rozkaz
Więc u cara toś już podejrzany -
Nie uwierzy Petersburg ani Moskwa
Polakowi, co własne ma plany

Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
Przecież klęska go w końcu nie ominie
Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi

Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
W narodowym barszczu się pławić

Po co w twarze logiką nam chlustasz?
Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
Dla nas Szopen - groch i kapusta
I od czasu do czasu powstanie

Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Przepaść z lewej i przepaść po prawej
Jeśli z ręki rodaka nie zginie
To z urzędu odejdzie w niesławie

Tyle pracy, panie hrabio, i na nic.
Nadaremna ta branka w rekruty
Będzie to, co ma być - my zwyczajni
Bój bez broni, katorga i knuty

Pan narodu, margrabio, nie zmienisz
Tu rozsądku rzadko się używa
A jedno, co naprawdę umiemy
To najpiękniej na świecie przegrywać.

Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Choć niezgrabny i posturę ma dzika
A gdy spadnie, to zyska jedynie
Miano zdrajcy zamiast pomnika.

Że spadłeś,to zwykły los Polski
Każdy w końcu z liny tej spadnie
Tylko czemuś zapomniał, Wielopolski,
Że upadać też trzeba ładnie?


Może ciągle jeszcze nie dorośliśmy do jego wielkości???

Zainteresowanych odsyłam również do tekstu Wojciecha Rudnego:"Bronię Wielopolskiego" - link:
Bronię Wielopolskiego
(III RADA STANU KRÓLESTWA POLSKIEGO z lat [1818] 1861-1867 [1879] Inwentarz zespołu PL, 1 186 Opracowała Prof. dr hab. Franciszka Ramotowska (2002) 2005)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 21/01/2006, 19:06 Quote Post

Odważę się również powiedzieć, że Wielopolski dobrym Polakiem był. Przed Powstaniem nazywano go "złym prorokiem", po Powstaniu nieporadnie chciano wmówić społeczeństwu, że on je sabotował. Trudno było się zwyczajnie przyznać, że polityka Wielopolskiego i jego stanowisko było najtrafniejsze. Nie dało się budować czegoś, co leżało. Nie dało się budować, burząc. On był pragmatykiem, chciał by Polska była Polską. Była, a nie "miała być". Obietnice w Polsce jeszcze nic nie zmieniły na lepsze.

A fakty? Za rządów Wielopolskiego Polska była najbogatszym rojenem Rosji (po stolicy). To o czymś świadczy. Najlepsza infrastruktura, dość nowoczesny i konkurencyjny przemysł. A to się miało w odrodzonej Rzeczpospolitej liczyć.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
soniaczek
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 4
Nr użytkownika: 9.057

Sonia
Zawód: uczen
 
 
post 30/01/2006, 13:47 Quote Post

czytając po raz pierwszy o Aleksandrze Wielopolskim uznałam go za osobę pozbawioną patriotyzmu, ale po pewnym czasie, doszłam do wniosku, że ON kochał swoją ojczyznę. Wiedziała, że Rosja ma nad nami przewega, że powstanie, które wybuchnie zostanie szybko stłumione, a na Polskę zostaną nałożone kolej ne kary sad.gif trudno jednoznacznie ocenić jego postawę, gdyż był zbyt uległy Rosji, ale w tamtych czasach ta polityka była najbardziej odpowiednia dry.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

7 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej