Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
11 Strony « < 9 10 11 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Feminizm, ruch/ideologia XX wieku
     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.041
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post 25/02/2020, 23:38 Quote Post

QUOTE(BLyy @ 24/02/2020, 1:29)
Te linki dalej nie udowadniają, że Abigail Esman jest feministką. Ta strona nie przedstawia siebie jako feministyczna. Wchodzę na opis tego portalu, jej historie i tam nawet słowo feminizm się nie pojawia. To, że ktoś porusza tematy związane z problemem kobiet i nawet jeśli im próbuje przeciwdziałać to nie od razu jest ona feministką, bo nie trzeba być feministką, aby pomagać kobietom i pisać o kobietach, nawet jeśli pisze się o feministkach. W tym wypadku ciężko mi uznać ją za feministka jeśli sama siebie tak nie przedstawia lub nie przynależy do konkretnego ruchu feministycznego.


Ok. Masz rację, co nie przeszkadza, że w prasie niemieckiej mamy też lament tureckich i niemieckiej dziennikarek nad rosnącą "islamofobią" m.in. niemieckich feministek:
"Feminism gone bad? Women’s organisations and the hard right in Germany,
What kind of campaigning could outweigh the increasing power of implicit and explicit alliances by far-right actors and certain anti-Muslim German feminists?

https://www.opendemocracy.net/en/can-europe...ard-right-in-g/

CODE
[b]Moda na zaprzestanie depilacji, wspierana jest od lat przez feministki z całego świata[/b]. Koronnym argumentem jest fakt, iż mężczyźni nie są zmuszani do usuwania owłosienia a jego obecność nie godzi w kulturowe poczucie atrakcyjności. Ponadto, skoro włosy występują na ciele każdego człowieka, niesprawiedliwe jest, aby tylko żeńska część społeczeństwa była zobowiązana do jego usuwania....


Spodziewałem się tego wszak znamy to z lat 60-tych, ale poza artykułem nie ma żadnych wskazówek żeby wśród feministek było to powszechne. Powiem szczerze, wśród feministek, które znam nie ma takiej ani jednej. Jak na razie jest to tylko trochę krzyku.

QUOTE
Throughout the second wave of feminism, starting in the 1960s, women relinquished armpit grooming as a visual protest against the patriarchy. It signalled a true feminist forgoing the expected demands ordinarily placed on women. With time, this protest seemed to fade. Maybe an increase of women in professional positions caused the death of this – necessitating the body-hair-free image for the workplace. Repression of physical beauty came back into force as free love exited the building.


Więc mamy ewidentną wskazówkę, że ta "moda" była zanikająca.


CODE
Now we find ourselves in the so-called “fourth wave”. Sexual harassment and violence against women are of primary concern. The current era has also revitalised on old tribe: those who have reclaimed their body hair. Of these young women, Arvida Bystrom appears to be one of the strongest advocates. The photographer, model and activist staunchly exhibits her body hair to followers and foes alike. A hairy leg is just a hairy leg. And make it fashion with a pair of heels. On the one hand, we have fierce feminists like Arvida, unafraid of displaying their comfortable level of body hair. Some choose to let their armpits grow wild, some will refuse to *maintain* their brows, and others keep the whole shebang.[/i]
[url=https://fashionjournal.com.au/life/is-it-unfeminist-to-remove-body-hair/]https://fashionjournal.com.au/life/is-it-un...move-body-hair/[/url]


No i mamy protestującą Arvidę, która przyznaje w dalszej części artykułu, że sama goli ciało. Nie zawsze, ale to robi. Internetowa moda planktonowa i tyle.

CODE
[i]Feministki namawiają kobiety, by się nie goliły. „Owłosienie ciała to coś, co wpisuje się w naturę i nie warto z tym walczyć”[/i] [url=https://beta.telewizjarepublika.pl/feministki-namawiaja-kobiety-by-sie-nie-golily-owlosienie-ciala-to-cos-co-wpisuje-sie-w-nature-i-nie-warto-z-tym-walczyc,74802.


Prawoskrętna demagogia. Które feministki, wszystkie?

CODE
[i]Za punkt wyjścia aktywistka obrała temat owłosienia. Temat, o którym coraz częściej się mówi, a wciąż jakby za mało albo w nieodpowiednim kontekście. Kobiety, które publikują swoje zdjęcia w naturalnym wydaniu, czyli z włosami pod pachami bądź na nogach, uważa się za skandalistki. Sam fakt owłosienia na kobiecym ciele za kontrowersyjny, choć to nic innego jak życie w zgodzie z naturą, po prostu nie przeciwstawianie się jej.
„Temat ciała jest inkluzywny, wszystkie mamy jakieś ciała i w ten lub inny sposób poddawane jesteśmy opresji wynikającej z patriarchatu, nawet jeśli nie do końca sobie to uświadamiamy. […] Ciała są nasze, to jak nimi pracujemy, jakiej z ich powodu dyskryminacji jesteśmy ofiarami, jak nasze ciała cierpią przez system ekonomiczno-społeczny, jak są spętane prawem wykluczającym ich podmiotowość – to wszystko są szerokie tematy” – pisze Kaya Szulczewska.[/i]


44 komentarze i 1866 polubień. Prawie tyle co wpisy na facebooku mojego siostrzeńca.

QUOTE
Niegolenie się wciąż jest tabu. (…) Kobiety muszą wiedzieć, że usuwanie włosów nie jest obowiązkiem wynikającym z bycia kobietą. (…) Chcę zmienić wizerunek kobiecego piękna, który zakorzeniliśmy w naszej kulturze i społeczeństwie. (…) Kobiety mają włosy na nogach. Mamy włosy pod pachami. I także na łonie. I w tysiącu innych miejsc. Jesteśmy owłosione, tak samo jak mężczyźni. I to jest prawdziwe. To rzeczywistość, którą kobiety próbują ukrywać pod presją innych.
"Codziennik Feministyczny"
https://natemat.pl/77795,rozkraczeni-mezczy...zy-walka-z-tabu


Przeczytałem cały artykuł. Dość zabawny choć rozkraczeni mężczyźni w autobusach rzeczywiście bywają czasem uciążliwi. Z pewnością nie jest to głos większości. Pogrubiony fragment wskazuje, że to pomysł pojedynczej osoby.

CODE
Chodzi o te grupy feministek i nie tylko ich, które sprzeciwiały zakazowi burek wprowadzonych w kilku krajach...


W porządku. Dzięki. Napracowałeś się. Niemniej np. we Francji:
"Riposta na ten manewr na pewno nie powinna polegać na grzęźnięciu w bagnistym terenie sprawiając wrażenie, iż broni się symbolu obskurantyzmu. Tym bardziej nie powinna polegać na oskarżaniu o rasizm feministek i feministów, którzy piętnują burkę. Jakże jednak nie uznać za rzecz zabawną tego, że prawica, która prawie wszędzie związała swoje losy z losami Kościołów, patriarchatu i ładu moralnego, nagle okazuje się szaloną zwolenniczką świeckości, feminizmu, wolnomyślicielstwa? Również w jej przypadku islam czyni cuda!"

"W 2004 roku wszedł w życie zakaz zakrywania twarzy. Tłumaczono go w taki sam sposób - konieczność noszenia chust jest przejawem przemocy wobec kobiet.

I tym razem feministyczny establishment nie oponował - w końcu śmiało można nazwać seksizmem sytuację, w której za normami dotyczącymi ubioru stoi seksualna paranoja męskiej części społeczności. Jednak i w tym przypadku zakaz dotknął głównie te osoby, które miał chronić. Dziewczętom nadal noszącym burki odmawiano prawa do edukacji."

https://wiadomosci.onet.pl/kiosk/feminizm-po-francusku/h3wnm

Nie ma cudów, o ile hidżaby wzbudzają kontrowersje to dla większości francuskich feministów/ek noszenie burek jest niepożądane. A teraz Twój post:
CODE
Dlatego oburza mnie krytyka obcasów czy depilacji, a burkę czy chidżab bronią.


Krytyką obcasów i depilacji zajmuje się mała część feministek, burki broni też niewiele europejskich feministek natomiast z hidżabem to już jest rzeczywiście inna sytuacja. Jednak wpakowanie wszystkiego do jednego wora i oburzanie się z tego tytułu na feminizm jest dla mnie niezrozumiałe. I jeszcze jeden:

CODE
Dlatego oburza mnie zachowanie większości (specjalnie już nie zaznaczam, ze wszystkie) feministek, bo niby chcą walczyć o prawa kobiet, a tak naprawdę nic nie robią, pogłębiając problem


Nie wiem czy większości gdyż części po prostu zasznurowano usta, ale rzeczywiście ta współpraca między europejskimi, a muzułmańskimi feministkami powinna przebiegać tak, że nie powinny na tym cierpieć europejskie wartości czy obyczaje jeśli temat dotyczy europejskiego islamu. W końcu oni przyjechali do nas, a nie my do nich. Co innego współpraca z muzułmankami w ich krajach. Dla mnie jest to wyraźna niekonsekwencja.

QUOTE(Sima Zhao @ 24/02/2020, 09:36)
Myślę, że używasz terminu "koncepcje gender" bardzo wąsko obejmując nim tylko te "koncepcje gender", które nie twierdzą że istnieje wiele płci. Tymczasem są też "koncepcje gender" które twierdzą, że jest wiele płci etc.


Termin koncepcje gender używam do powszechnie panujących poglądów gender. Nie istnieją koncepcje gender mówiące, że istnieje wiele płci. Zawsze możesz spróbować wyprowadzić mnie z błędu. Może chodzi Ci o agender, które odrzucił koncepcje gender. Ale oni w ogóle wywalili teorię gender do klopa.

" to postawa światopoglądowa odnosząca się krytycznie do pojęcia tożsamości płciowej i jej wpływu na kształtowanie kultury, reprezentowana przez osoby typu „agender”(synonimy: genderless, gender neutral, non-gendered persons)."
https://pl.wikipedia.org/wiki/Agenderyzm

Związki między osobami o preferencjach niebinarnych, a koncepcjami gender są dla mnie niejasne, a oznaki tychże preferencji sięgają głęboko wstecz historii. Jak masz jakieś informacje to się podziel.

"Jestem transchłopakiem, osobą niebinarną. Nigdy nie powiem o sobie „chłopak”, bo socjalizacja do roli kobiety jest dla mnie bardzo ważna. Nie chcę się od tego odcinać. Gdybym musiał wybierać, zawsze chcę należeć do grupy nie-mężczyzn. Ale na szczęście nie musimy określać się binarnie – jako kobiety albo mężczyźni. Cieszę się, że pracując w mediach, mogę walczyć ze skrótami w rozumieniu tożsamości płciowej."
https://www.vogue.pl/a/anton-ambroziak-nieb...nsplciowy-wolny

To samo tutaj:
https://noizz.pl/lgbt/niebinarnosc-co-to-zn...plciowo/xhrj561

Widać, że nie ma tu nic o jakiejś innej płci tylko o poruszaniu się między dwoma.

CODE
Zdaje sobie sprawę z w/w koncepcji gender. Natomiast się z ich postulatami całkowicie nie zgadzam. Mówiąc w uproszczeniu na przykład - jeżeli, ktoś jest biologicznym mężczyzną to niezależnie od tego czy on się uważa za kobietę (czy za coś tam jeszcze innego) społeczeństwo musi oczekiwać od niego wykonywania pewnych męskich zadań i to że on uważa się za kobietę (czy coś tam jeszcze innego) nie zwalnia go w najmniejszym stopniu od wykonywania tych zadań ani nie uprawnia do pewnych udogodnień jakie zwyczajowo przyznaje się kobietom.


Najważniejszym oczekiwaniem społeczeństwa wobec jednostki to powinno być przestrzeganie prawa i dbałość o etyczne zachowanie wynikające z relacji międzyludzkich w różnych społecznościach. A męskość/żeńskość wg zwolenników gender ludzie mają i tak zakodowane w naturze. I różnice między mężczyznami, a kobietami są zawsze i będą zawsze nieuniknione nawet jeśli pomniejszy się (ale oczywiście nie zniszczy) wpływ kulturowości na rzecz wyboru jednostki o co im chodzi.

CODE
Żadne wychowanie nie zmieni, że w którymś momencie chłopcy będą się chcieli bawić karabinami a dziewczynki lalkami (w uproszczeniu ale rozumiesz o co chodzi) . Można oczywiści w imię koncepcji gender zmusić ich żeby się bawili inaczej (co zdaje się próbuje się robić w niektórych przedszkolach w Szwecji) ale wtedy w imię koncepcji gender się ich tylko unieszczęśliwi i spowoduje u nich problemy psychiczne na całe życie.


Takie przedszkola w Europie można policzyć na palcach jednej ręki. Ale dla prawicy to woda na młyn. Przedstawienie skrajności jako normy to najlepszy chwyt niektórych konserwatystów przeciwko gender. A później sami płaczą, że lewica robi to samo. Największych prawicowych oszołomów wrzuca do jednego worka z innymi konserwatystami. To też mi prywatnie się nie podoba. Przecież duża większość konserwatystów to najnormalniejsi ludzie.

Ten post był edytowany przez dammy: 26/02/2020, 0:09
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #151

     
Sima Zhao
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.735
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post 26/02/2020, 17:04 Quote Post

dammy:

CODE
        Ok.  Masz  rację, co nie przeszkadza, że w prasie niemieckiej mamy też lament tureckich i niemieckiej dziennikarek nad rosnącą "islamofobią" m.in. niemieckich feministek:...............


Wygląda na to, że pod tym względem nawet niemieckie feministki mają więcej rozsądku niż niemiecka prasa. W sumie nie jestem tym zaskoczony.

CODE
    Termin koncepcje gender  używam do powszechnie panujących poglądów gender. Nie istnieją koncepcje gender mówiące, że istnieje wiele    płci. Może chodzi Ci o agender, które odrzucił koncepcje gender.


Do "agender" o którym raczyłeś wspomnieć mogę jeszcze dorzucić koncepcje gender: "bigender", "genderfluid", "demigender", "trigender", "pangender", "polygender" etc.


CODE
"Jestem transchłopakiem, osobą niebinarną. Nigdy nie powiem o sobie „chłopak”, bo socjalizacja do roli kobiety jest dla mnie bardzo ważna. Nie chcę się od tego odcinać.   Gdybym musiał wybierać, zawsze chcę należeć do grupy nie-mężczyzn. Ale na szczęście nie musimy określać się binarnie – jako kobiety albo mężczyźni. Cieszę się, że pracując w mediach, mogę walczyć ze skrótami w rozumieniu tożsamości płciowej."


CODE
   Najważniejszym oczekiwaniem społeczeństwa wobec jednostki to powinno być przestrzeganie prawa i dbałość o etyczne zachowanie wynikające z   relacji międzyludzkich w różnych społecznościach.


Oczekiwaniem społeczeństwa wobec jednostki powinno być między innymi przestrzeganie prawa zgodnie z którym każdy mężczyzna ma obowiązek obrony ojczyzny - rozumiem, że "transchłopaków" "nie -binarnych" etc.etc. jak ten autor wcześniejszego cytatu możemy brać w razie czego do jednostki i wysyłać na front z mężczyznami ?

Albo na przykład - jak taki "transchłopak" "nie binarny" będzie się awanturował i będzie agresywny to mogę "go" potraktować jak mężczyznę (czyli mu przyłożyć) czy jak kobietę (czyli starać się za wszelką cenę nie stosować wobec "niego" przemocy)?

CODE
   A     męskość/żeńskość wg   zwolenników gender ludzie mają i tak zakodowane w naturze.      I różnice między mężczyznami, a kobietami         są zawsze i będą zawsze nieuniknione nawet jeśli pomniejszy się  (ale oczywiście nie zniszczy) wpływ kulturowości na rzecz wyboru jednostki  o co im chodzi.


Jak sam piszesz męskość/żeńskość ludzie mają i tak zakodowane i różnice między mężczyznami a kobietami zawsze będą. Żadna kulturowość na to nie ma wpływu ani jednostka nie ma tu żadnego wyboru. Koncepcje żeby pomniejszyć wpływ kulturowości na rzecz wyboru jednostki nie mają więc sensu i prowadzą tylko do tego, że rozchwiane psychicznie jednostki pod wpływem panującej mody/chwilowego impulsu próbują zmieniać płeć lub udają że są innej płci (co często dobrze się dla nich nie kończy bo liczba narkomanów oraz samobójców zdaje się w tym środowisku wyjątkowo duża).

CODE
 Takie przedszkola w Europie można policzyć na palcach jednej ręki. Ale dla prawicy to woda na młyn.


Prawdopodobnie jestem prawicą i nie jest to żadna woda na mój młyn bo wolałbym żeby te dzieci chowały się normalnie a nie służyły za "króliki doświadczalne" koncepcji gender.

Ten post był edytowany przez Sima Zhao: 26/02/2020, 19:39
 
User is offline  PMMini Profile Post #152

     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.041
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post 26/02/2020, 21:24 Quote Post

QUOTE(Sima Zhao @ 26/02/2020, 18:04)
Wygląda na to, że pod tym względem nawet niemieckie feministki mają więcej rozsądku niż niemiecka prasa. W sumie nie jestem tym zaskoczony.


Będę mieć więcej czasu to zajrzę do artykułu i podrzucę coś z tych lamentów. Sam jestem ciekaw co takiego w Niemczech wg dziennikarek "nawywijano".

CODE
Do "agender" o którym raczyłeś wspomnieć mogę jeszcze dorzucić koncepcje gender: "bigender", "genderfluid", "demigender", "trigender", "pangender", "polygender" etc.


Agender to przeciwieństwo koncepcji gender więc siłą rzeczy nie jest jej odmianą i przy okazji nazwa osób odrzucających przynależność do jakiejkolwiek płci, a pozostałe terminy odnoszą się nie do teorii społeczno-kulturowych tylko nazw tożsamości płciowych. Wspólny jest tylko rdzeń słowotwórczy nazw. Zresztą bigender, genderfluid i demigender odnoszą się do dwóch płci. Reszta to megaplankton, choć dzięki internetowi głośny.

CODE
Jak sam piszesz męskość/żeńskość ludzie mają i tak zakodowane i różnice między mężczyznami a kobietami zawsze będą. Żadna kulturowość na to nie ma wpływu ani jednostka nie ma tu żadnego wyboru. Koncepcje żeby pomniejszyć wpływ kulturowości na rzecz wyboru jednostki nie mają więc sensu i prowadzą tylko do tego, że rozchwiane psychicznie jednostki pod wpływem panującej mody/chwilowego impulsu próbują zmieniać płeć lub udają że są innej płci (co często dobrze się dla nich nie kończy bo liczba narkomanów oraz samobójców zdaje się w tym środowisku wyjątkowo duża).


Wg gender właśnie kulturowość ze swoją socjalizacją odpowiada za presję na wrodzoną męskość/żeńskość i na wypaczenie jej. Więc ta koncepcja jest w sumie konsekwentna w swoich założeniach. Ponieważ wpływu kulturowości na życie w społeczeństwie nie sposób zanegować to należy ograniczyć ją by dać jednostce wybór "życia i tożsamości", ale również umożliwić zrównanie polityczne, ekonomiczne i obyczajowe kobiet i mężczyzn. Później wykorzystali ją LGBT.

CODE
Albo na przykład - jak taki "transchłopak" "nie binarny" będzie się awanturował i będzie agresywny to mogę "go" potraktować jak mężczyznę (czyli mu przyłożyć) czy jak kobietę (czyli starać się za wszelką cenę nie stosować wobec "niego" przemocy)?


Użyj prawa kanonicznego z 1140 roku (Decretum Gratiani) dotyczącego hermafrodytów zeznających w sądzie. Jak będzie się zachowywał jak mężczyzna traktuj go jak mężczyznę, a jak kobieta, jak kobietę. Ależ walnęliśmy offtopy. W tym temacie gender już odpuszczam. Ewentualnych odp. związanych z koncepcją gender udzielę na Mównicy w stosownym topicu.

PS. Zwróć uwagę. Wyedytowałem post.

Ten post był edytowany przez dammy: 26/02/2020, 22:19
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #153

     
Sima Zhao
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.735
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post Wczoraj, 11:51 Quote Post

dammy

QUOTE
  Ależ       walnęliśmy offtopy. W tym temacie gender już odpuszczam. Ewentualnych odp. związanych z koncepcją gender udzielę na Mównicy w stosownym topicu.


OK to wracając do feminizmu. Moim skromnym zdaniem:

Feminizm (rozumiany jako dążenie do uzyskania przez kobiety pewnych słusznych praw których wcześniej czasem nie miały) w Europie/USA osiągnął wszystkie swoje cele około 1968r. i od tego czasu obiektywnie stracił rację bytu. Wszystko to zaś co dzieje się pod nazwą "feminizm" w Europie/USA po 1968r. (z nielicznymi wyjątkami które nie zmieniają reguły) nie jest już dążeniem do uzyskania przez kobiety słusznych praw (bo te już mają) tylko jakąś dziwną lewicową kontrkulturą mocno zabarwioną mizoandrią i podejmującą wiele kwestii, które z sytuacją kobiet nie mają wiele (lub nie mają nic) wspólnego (jak na przykład wyznawany teraz przez wiele feministek lewicowy wegański eko-feminizm).

Mamy teraz (wedle poglądów wielu feministek i badaczy tego zjawiska) "czwartą falę" feminizmu której sztandarowym przejawem jest ruch "me too", który zaczął się od (słusznego) sprzeciwu wobec skandalu seksualnego Harveya Weinsteina (i jeszcze paru innych podobnych) ale szybko przerodził się w jakąś pop-kulturową modę gdzie wiele celebrytek uważa że dla podtrzymania ich popularności wręcz muszą rzucać oskarżenia o molestowanie seksualne a za molestowanie seksualne zaczyna się uważać wiele męskich zachowań które wcześniej nie były potępiane (także przez kobiety których wiele te zachowania akceptowało lub wręcz lubiło).

Nie wiem o co "feministkom" w tym wszystkim chodzi bo jeżeli ta moda się upowszechni to doprowadzi to do całkowitej zmiany obecnej obyczajowości bo mężczyzna będzie się bał powiedzieć kobiecie że ładnie wygląda lub otworzyć przed nią drzwi żeby nie być oskarżonym o molestowanie seksualne nie mówiąc już o stosunkach seksualnych kiedy mężczyzna w każdej sytuacji będzie się musiał liczyć z tym że kobieta potem powie że nie wyrażała zgody i mężczyznę będzie można oskarżyć o gwałt (jak już jest teraz w Szwecji).

Oczywiście być może radykalnym "feministkom" właśnie o to chodzi. Wątpię jednak żeby większość kobiet było lepiej w świecie, gdzie mężczyźni przestaną wyrażać zainteresowanie kobietami w obawie przed oskarżeniem o molestowanie seksualne a przed zrobieniem czegokolwiek mającego znamiona seksu będą wymagali podpisania przez kobietę dokumentu że wszystko odbywa się za jej pełną zgodą i je później nie odwoła etc. etc. (może trochę przesadzam ale nie całkiem). W świecie w którym na skutek działań feministek coraz więcej mężczyzn będzie (bo moim zdaniem taka będzie logiczna konsekwencja działań feministek) przyjmować postawę życiową zbliżoną to tej jak już reprezentują członkowie ruch MGTOW:

https://en.wikipedia.org/wiki/Men_Going_Their_Own_Way


Zapoznalem sie z trescia powyzszego linka. MGTOW jest okreslone bardzo mglisto, bez rzeczywistych faktow. Wyglada na to, ze enigmatyczny i anonimowy "ruch" istnieje bardziej w Internecie niz w rzeczywistosci. Dobra pozywka dla ekstrawaganckich, szukajacych i kreujacych sensacje dziennikarzy jak np. Mack Lamoureux is a reporter with CBC Edmonton. He's a lover of strange and odd stories.
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: Wczoraj, 12:22
 
User is offline  PMMini Profile Post #154

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.184
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post Wczoraj, 13:28 Quote Post

Feminizm to jedna z konsekwencji doktryny "dobrej natury", której najbardziej klasycznym zwolennikiem był Jan Jakub Rousseau. Wedle tej doktryny wszystko co jest "naturalne" jest z definicji dobre - zaś zło/cierpienie w życiu człowieka bierze się z krępowania natury przez kulturę.

Pogląd ten jest oczywiście bezbożny. Co prawda cała natura została stworzona przez Boga jako dobra - ale skutkiem grzechu pierworodnego jest jej immanentne skażenie złem. Człowiek nie jest zdolny do dobrego, szczęśliwego życia o własnych siłach, bez wsparcia w postaci łaski Bożej i wskazówek zawartych w Objawieniu.

Pogląd ten jest również oczywiście niezgodny z elementarną wiedzą biologiczną. Natura (w sensie: mechanizmów dziedziczenia chociażby) działa probabilistycznie. Co oznacza, że większość populacji będzie pod każdym możliwym względem przeciętna (np.: przeciętnie, średnio "męska" albo "kobieca") - ale nie do uniknięcia jest stałe występowanie odchyleń od przeciętności (np. osobników "super-męskich" oraz "niezdecydowanych płciowo"; nie ma przy tym żadnego znaczenia, na jakim etapie powstają błędy - raczej nie są, poza przypadkami genomu XYY, wprost wpisane w genotyp, tylko wynikają z zakłóceń równowagi hormonalnej na etapie życia płodowego - dla ostatecznego efektu to bez znaczenia, istotne jest tylko to, że to natura produkuje wszelkiej maści "dziwolągi"). W każdej populacji rozkład dowolnych cech będzie "normalny" - więc, obok dominującej przeciętności, zawsze będą mniej liczne ekstrema w obie strony.

Niesłuszne jest tedy obciążanie ludzkiej kultury winą za czyjekolwiek osobiste szczęście lub nieszczęście. To nie kultura stworzyła "dziwoląga" - dziwolągiem. On się takim stał na skutek błędu natury.

Kultury, definiując spektrum tego, co dla danej populacji jest "męskie" lub "żeńskie", pełnią rolę rusztowań, na których poszczególne osobniki, nierównomiernie obdarzone przez naturę "męskimi" lub "żeńskimi" cechami, mogą pomyślnie zbudować własną tożsamość i sprawnie odgrywać role, których "wymyślenie od zera" - przekracza możliwości jakiejkolwiek jednostki ludzkiej (nawet, jeśli niektóre z nich mogą się łudzić, że jest inaczej). Kultura to zarazem kościec budujący ludzką społeczność, jak i smar łagodzący bolesne nieraz interakcje między jej członkami. Bez kultury nie ma człowieka. Jest co najwyżej groźne, zagubione, dwunogie zwierzę. Dostosowanie się do wymogów kultury wymaga od jednostki pracy - stąd popularność idiotycznego poglądu, że "wystarczy być sobą". "Sobą" - czyli kim właściwie..? Biorąc pod uwagę, że najważniejszym elementem kultury jest język - to ten, kto odrzuca kulturę, w ostatecznej konsekwencji staje się dla nas niemym barbarzyńcą, bo - przynajmniej werbalnie - niczego sensownego już nam nie zakomunikuje.

Feminizm zaczął się od buntu przeciw pewnej kulturowej definicji roli kobiety i pod tym względem - istotnie odniósł już pełen sukces, bo rola ta została w ciągu ostatnich 120 lat gruntownie zredefiniowana.

To jednak, że feminizm na tym nie poprzestał - jest tylko konsekwencją jego ideowych korzeni. Jeśli "wszystko co naturalne jest dobre", a "każda kultura jest źródłem cierpienia i opresji" - to ani feminizm, ani żaden inny wywodzący się z tego samego pnia ruch ideowy nie może spocząć, póki WSZELKIEJ kultury do szczętu nie zniszczy.

Jeśli takie ruchy są stałą kosmiczną i wszystkie cywilizacje wcześniej czy później zaczynają niszczyć swoje kultury - to w zupełności tłumaczy Paradoks Fermiego...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #155

     
Sima Zhao
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.735
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post Wczoraj, 14:41 Quote Post

Net Skater:

QUOTE
Zapoznalem sie z trescia powyzszego linka.     MGTOW jest okreslone bardzo mglisto, bez rzeczywistych faktow. Wyglada na to, ze enigmatyczny i        anonimowy "ruch" istnieje bardziej w Internecie niz w rzeczywistosci. Dobra pozywka dla  ekstrawaganckich,    szukajacych i   kreujacych  sensacje dziennikarzy  jak np. [i]Mack Lamoureux is a reporter with CBC Edmonton. He's a lover of strange and odd stories Moderator N_S


W tej chwili wiele podobnych "ruchów" to luźne często enigmatyczne i anonimowe społeczności istniejące głównie (lub wyłącznie) w Internecie podobnie jak MGTOW (i podobnie jak większość ruchów feministycznych zaliczanych do czwartej fali feminizmu etc.), które jednak pomimo to (lub dzięki temu) wywierają wpływ na ludzi.

MGTOW choć skrajni i niszowi są już zauważani i są przedmiotem analiz naukowych (pierwsze trzy linki do researchgate.net poniżej na przykład):

https://www.google.com/search?rlz=1C1CHWA_p...HQMGD2sQ4dUDCAs

Ten post był edytowany przez Sima Zhao: Wczoraj, 17:02
 
User is offline  PMMini Profile Post #156

     
BLyy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.901
Nr użytkownika: 18.604

Bartek
Stopień akademicki: magister
 
 
post Dzisiaj, 18:19 Quote Post

QUOTE(dammy)
Więc mamy ewidentną wskazówkę, że ta "moda" była zanikająca.

Tak, ale powróciła.

QUOTE
No i mamy protestującą Arvidę, która przyznaje w dalszej części artykułu, że sama goli ciało. Nie zawsze, ale to robi. Internetowa moda planktonowa i tyle.

Moda planktonowa za którą często szła ideologia.

QUOTE
Prawoskrętna demagogia. Które feministki, wszystkie?

A może lewoskrętnie czytasz, bo ja nigdzie nie pisałem, że wszystkie.

QUOTE
44 komentarze i 1866 polubień. Prawie tyle co wpisy na facebooku mojego siostrzeńca.

nie ma znaczenia skala, a fakt zaistnienia. Nie to było przedmiotem sporu o feministki o jaki mi chodziło, bo mi chodziło o... (niżej komentarz)

QUOTE
Krytyką obcasów i depilacji zajmuje się mała część feministek, burki broni też niewiele europejskich feministek natomiast z hidżabem to już jest rzeczywiście inna sytuacja. Jednak wpakowanie wszystkiego do jednego wora i oburzanie się z tego tytułu na feminizm jest dla mnie niezrozumiałe. I jeszcze jeden:

Mała część feministek, ale ja to nie ma znaczenia, czy mało czy dużo, bo chodziło o to, że zdecydowana większość rdzennych europejskich feministek nie robi nic, aby pomóc muzułmańskim kobietom (cygańskim również). To jest właśnie patologia, co sprawia, że na tym cierpi całe środowisko feministek, bo to jest większość. Żeby jakaś feministka ruszyła temat to musi sama pochodzić z rodzin muzułmańskich, bo rdzenna nie tyknie. Dlatego gardzę takimi feministkami, bo one gardzą muzułmańską i cygańską kobietą.

Ten post był edytowany przez BLyy: Dzisiaj, 18:22
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #157

11 Strony « < 9 10 11 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej