Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony « < 3 4 5 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Talibowie i Iran
     
kathy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.234
Nr użytkownika: 7.763

 
 
post 16/09/2011, 3:40 Quote Post

NIe czytalam tej ksiazki Fergusona, ale po tytule jego artykulu w Guardianie Czy Brytyjscy zolnieze powinni umierac za prawa Afganskich kobiet? NIE cos mi sie nie chce wierzyc ze facet jest objektywny.
Tytul jest propagandowy. Natomiast sedno artykulu jest proste: niezaleznie od tego jak bardzo barbarzynski jest Taliban, jak przerazajace jest jego postepowanie z kobietami lub ze swoimi rodakami(jak czesto na jego terytorium trenuje sie terrorystow -- nie tego ostatniego nie napisal, ale z tonu artykulu moglby) Zachod nie powinien sie wtracac. Bo wszystkie kultury sa rowne, wiec Zachod nie ma prawa na wtracanie sie do zadnej kultury. Nawet tak barbarzynskiej jak ta ktora promuje Taliban. Oczywiscie autor podkresla ze pisze jedynie o umieraniu Brytyjczykow za afganskie kobiety, a cel pobytu Brytyjskich zolnierzy jest inny, jednakze wymowa jest oczywista..... "Nie bedziemy umierac za Gdansk" czyli "Od walki lepszy jest pokoj"

Ten post był edytowany przez kathy: 16/09/2011, 3:40
 
User is offline  PMMini Profile Post #61

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.059
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 16/09/2011, 8:38 Quote Post

Kathy

NIe czytalam tej ksiazki Fergusona, ale po tytule jego artykulu w Guardianie Czy Brytyjscy zolnieze powinni umierac za prawa Afganskich kobiet? NIE cos mi sie nie chce wierzyc ze facet jest objektywny.
Z tego co zauważyłem tylko taki "obiektywizm" jest do przyjęcia przez Rommla100, bo potwierdza jego domniemania..., wszystko co mu przeczy jest be ( dane ISAFu, relacje żołnierzy o innym niz krytyczne zdanie, relacje afgańczyków o innym niż krytyczne wobec Nato stanowisku itp).

Oczywiscie autor podkresla ze pisze jedynie o umieraniu Brytyjczykow za afganskie kobiety, a cel pobytu Brytyjskich zolnierzy jest inny, jednakze wymowa jest oczywista..... "Nie bedziemy umierac za Gdansk" czyli "Od walki lepszy jest pokoj"
Ta technika była stosowana wobec terroryzmu w latach 90-tych i doprowadziła do eskalacji tego zjawiska na świecie w pierwszej połowie, pierwszej dekady XXI wieku. USA i Nato mieli tą odwagę by "wziąć byka za rogi" skoro "chowanie głowy w piasek" nic nie przyniosło a wręcz doprowadziło do eskalacji tego zjawiska. Zderzono się jednak z problemami, które nie leżą jedynie w kwestiach militarnych i trzeba było zmieniać podejście w wielu sprawach by osiagnąć chociaż to co obecnie mamy ( bezpieczny i odporny świat zachodu na muzułmański terroryzm, brak zjawisk na skalę zamachów w Hiszpanii, WB czy USA itp).
Prawdą jest to że nadal problemem jest stabilizacja Afganistanu i tutaj mamy złożoność sytuacji bo problemem jest wyjątkowo leniwa, brutalna, prymitywna i pozbawiona elementarnej moralności kultura Pasztunów ( wierząca w jakąś zdegenerowaną formę wiary muzułmańskiej oderwanej od Koranu i jego przekazu) która jednak powoli zmienia swe oblicze bo zachodzą, determinowane też przez obecnośc sił NATO, zmiany kulturowe. Kluczem jest więc nie tyle wojna asymetryczna a wojna kulturowa będąca osnową tej asymetrycznej. Zmiany kulturowe jednak trwają i wymagają ofiar jak też konsekwencji. Mam nadzieję że USA tego nie zabraknie bo jak zabraknie to dojdzie do podziłu Afganistanu i destabilizacji Pakistanu ( nie łudźmy się Pasztuni są przeciwnikami wszelkich państw). I nie łudźmy się iż ten tygiel anarchii ograniczy się jedynie do obszaru Afganistanu czy Pakistanu. Nie ograniczył się już raz i napewno nie ograniczy się ponownie szczególnie gdy obrośnie "nimbem" zwycięstwa nad zachodem.

Rommel100
Jeśli za sukces uznajemy że NATO sobie wraca do siebie i zostawia kraj w ogniu wojny. Tak to jest cel i sukces tego konfliktu : ustabilizować tak kraj by sami afagańczycy kontrolowali swoje państwo i radzili sobie z jego problemami. My tam nie jesteśmy by ich okupować a pomóc w tym by mogli robic to co robia służby państwowe na całym świecie czyli zapewniać bezpieczeństwo swoim obywatelom.
Tak właśnie o tym od początku pisałem.
Na pewnych siłach wymuszane są sytuacje skrajne.
I wtedy mamy doczynienia ze zbrodniarzami, mordercami lub bandytami a nie z bojownikami, wojownikami czy partyzantami. Zwłaszcza jeżeli celem samym w sobie jest walka i nic poza tym. Talibowie nie mają nic do zaproponowania poza własną brutalnością topieniem wszystkiego we krwi swoich pobratymców przy jednoczesnym tchórzliwym unikaniu walki w oderwaniu od ofiar cywilnych. Minusem wojsk Nato jest ograniczonośc ilości wojsk Nato. Gdyby kontyngent liczył 300 tysięcy wojsk plus jakieś 200 tysięcy wojsk ANA prdp dałoby radę wypchnąć talibów poza Afganistani poprzez kontrolę graniczną ale na to nie ma zgody w Nato bo Europa woli wydawać kasę na bezrobotnych czy mit darmowej opieki zdrowotnej niż na własne bezpieczeństwo które w zglobalizowanym świecie może znajdować się daleko od granic państw tworzących UE. Ta płytkość wizji jest wynikiem słabnięcia roli Europy w świecie i zapewne będzie się pogłębiać wraz z redukcją sił zbrojnych Europy. Na szczęście amerykanie jeszcze nie stracili rozsądku i nadal są zdolni do walki. Zobaczymy jak długo. W naszym interesie jest by byli zdolni jak najdłużej.
Ale jakoś cywili było kilkakrotnie więcej niż powstańców.
Chodziło przede wszystkim o to że powstańcy byli słabsi.
Tak samo jak są obecnie Talibowie.
No właśnie nie... bo Talibowie nie walczą z przeciwnikiem który w odpowiedzi na ostrzał z RPG patrolu ... masakruje całą wiochę skąd padł strzał ( jak to było w czasach PW czy podczas okupacji Sowieckiej Afganistanu). Co mogę Ci z całą odpowiedzialnością zaświadczyć. Mamy takie ograniczenia, by robić co się da, by redukować straty cywili a nie je niepotrzebnie powiekszać ( co niestety nie zawsze daje się zrobić bo przeciwnik chowa się świadomie wśród cywili i wręcz często wykorzystuje ich jako środek do uniknięcia odpowiedzialności za swoje czyny, stąd są uznawani przez Afgańczyków nie jako bojownicy a jako zwykli tchórze).
Ja piszę o mudżahedinach i Talibach. Nie da się tych zjawisk oceniać bez odniesienia do ich przeciwników.
Źle rozumiesz. Po prostu chciałem przypomnieć że nie po to NATO pobiło w latach 2001-2002 Talibów, aby opuszczać Afganistan gdy są oni znów równie silni. Nato nikogo nie pobiło Talibów w Afganistanie w tych latach to Afgańczycy sami pobili Talibów. Po co powielasz te androny? Gdzie napisano czy podano informację że Nato odpowiada za zwycięstawo nad Talibami w tych latach? Wiesz ilu amerykanów było w tym czasie w Afganie? Ponoć się specjalizujesz w tej materii więc winieneś to wiedzieć jak sądzę.

Ten post był edytowany przez Kamaz73: 16/09/2011, 8:48
 
User is offline  PMMini Profile Post #62

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.034
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 16/09/2011, 11:02 Quote Post

QUOTE("Rommel_100")
Dla mnie to jest oczywista oczywistość że mudżahedini w wyobaraźni zachodnich społeczeństwach to antysowieccy, co w czasach zimnej wojny równało się proamerykańscy, bohaterzy.
Widać to nawet w popkulturze. Obejrzyj sobie (a może oglądałaś) przygody Jamesa Bonda w odcinku "W obliczu śmierci" (rok 1987), gdzie Bond razem z dzielnymi, szlachetnymi mudżahedinami niszczą bazę sowietów.

Albo John Rambo w „Rambo III”, nb. filmie „poświęconym walecznym afgańskim bojownikom o wolność”, jak głosił napis na końcu...
QUOTE
Akurat Hakkani to jedno i to samo. Również mułła Omar, albo np. Hekamtyar który nie jest co prawda Talibem ale jest z Talibanem w sojuszu.
Ponadto, trudno żeby byli tymi samymi, wojna Rosja to ju historia, a z USA walcz już drugie pokolenie Talibów co nie znaczy ze nie nawiązują do czasów dżihadu z komunistami.

W sumie jak ZSRR zamienił się w Rosję, upadł reżim Nadżibullaha, a islamiści zaczęli penetrować postsowieckie republiki Azji Centralnej tudzież samą Rosję, to Rosjanie zawarli nieledwie oficjalny sojusz ze słynnym „Lwem Pandższiru” Ahmadem Szachiem Massudem – zwyciężyły realizm oraz wspólnota interesów politycznych...

QUOTE("Kamaz73")
Mam nadzieję że USA tego nie zabraknie bo jak zabraknie to dojdzie do podziłu Afganistanu i destabilizacji Pakistanu ( nie łudźmy się Pasztuni są przeciwnikami wszelkich państw).

„Problem z Pasztunami” jest taki, że przez środek ich terytorium plemiennego została poprowadzona granica między – wtedy jeszcze brytyjskimi – Indiami, a Afganistanem („linia Duranda”), która stała się granicą państwową między Afganistanem i Pakistanem. O ile w XIX wieku nie było to jakimś strasznym problemem, bo górscy pasterze kóz mało kogo obchodzili, o tyle teraz jest to problem potężny... bo owi „pasterze” mają kasę, narkotyki, broń i wielką ochotę na wykrojenie „Pasztunistanu” kosztem zarówno Afganistanu, jak i Pakistanu. Sytuacja cokolwiek jak „Kaszmir a’rebours” czy afrykańskie państwa Rwanda i Burundi, gdzie niepokrywanie się podziałów plemiennych z granicami państwowymi doprowadziło do masowych rzezi...
Jakby Pasztunom się udało, to od Pakistanu z miejsca oderwie się Beludżystan (i przy okazji „urwie” spory kawałek Iranu...) i dopiero zrobi się kocioł...
QUOTE
Gdyby kontyngent liczył 300 tysięcy wojsk plus jakieś 200 tysięcy wojsk ANA prdp dałoby radę wypchnąć talibów poza Afganistan

Znaczy DOKĄD???

Nb. cała ta dzisiejsza wojna to pokłosie polityki jeszcze Busha seniora, który po wyjściu Sowietów zupełnie sobie "odpuścił" Afganistan i zamiast posłać tam ekipy z pomocą gospodarczą tudzież infrastrukturalną po prostu wszystkich tamtejszych dawnych "bojjowników o wolność" po prostu... pozostawił samym sobie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #63

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.059
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 17/09/2011, 0:06 Quote Post

DS
Czy musimy real sprowadzać do przeszłości?

Ten post był edytowany przez Kamaz73: 17/09/2011, 0:06
 
User is offline  PMMini Profile Post #64

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.034
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 17/09/2011, 17:36 Quote Post

Ale to tak w związku z czym...?
 
User is offline  PMMini Profile Post #65

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 19/09/2011, 11:22 Quote Post

QUOTE
NIe czytalam tej ksiazki Fergusona, ale po tytule jego artykulu w Guardianie  Czy Brytyjscy zolnieze powinni umierac za prawa Afganskich kobiet? NIE  cos mi sie nie chce wierzyc ze facet jest objektywny.


Nie czytałam...
Na tym chyba powinienem skończyć komentarz.

Zauważyłem pewną zależność, co ja nie przeczytam to albo nieobiektywne albo opacznie interpretowane, rozumiem Ty jedyna masz monopol na "obiektywizm". No i ogólnie warto spojrzeć na Twoje merytoryczne argumenty których niestety ostatnio brak (zamiast tego jakieś bzdury o poprawności politycznej itp.).

Powiem tak, historycy rozważają nieraz czy w badaniach o historii istnieje w ogóle coś takiego jak obiektywizm. Co dopiero gdy rozważamy wydarzeniach bliskie teraźniejszości.

A autor przeprowadził w swojej książce po prostu wywiad i go przytoczył. I tyle- co powiedzieli Talibowie napisałem. Nie wiem gdzie Ty doszukujesz się jakiś nieuczciwych chwytów propagandowych Fergusona.

QUOTE
Natomiast sedno artykulu jest proste: niezaleznie od tego jak bardzo barbarzynski jest Taliban, jak przerazajace jest jego postepowanie z kobietami lub ze swoimi rodakami(jak czesto na jego terytorium trenuje sie terrorystow -- nie tego ostatniego nie napisal, ale z tonu artykulu moglby) Zachod nie powinien sie wtracac. Bo wszystkie kultury sa rowne, wiec Zachod nie ma prawa na wtracanie sie do zadnej kultury. Nawet tak barbarzynskiej jak ta ktora promuje Taliban. Oczywiscie autor podkresla ze pisze jedynie o umieraniu Brytyjczykow za afganskie kobiety, a cel pobytu Brytyjskich zolnierzy jest inny, jednakze wymowa jest oczywista..... "Nie bedziemy umierac za Gdansk" czyli "Od walki lepszy jest pokoj"


I generalnie coś w tym jest.
Polecam "Księgarz w Kabulu".
Tytułowy bohater (postać prawdziwa) jest oświeconym Afgańczykiem, przeciwnikiem Talibów.
Ale kobiety w jego rodzinie są traktowane porównywalnie z tym o czym czyta się o Talibach.
Jego "liberalizm" wyjawia się w np. gdy łaskawie pozwala jakieś tam córce czy siostrze chodzić samej na zakupy...
Taka kultura. A jak już chyba wspominałem (info znów od Fergusona) nawet jakaś czołowa feministka mówi że nie warto traktować Talibów jak wypaczonych terrorystów, a niezależnie od ich fundamentalizmu zaakceptować ich i przyjąć do społeczeństwa. W końcu zachód broni pluralizmu poglądowego.

QUOTE
Tak to jest cel i sukces tego konfliktu : ustabilizować tak kraj by sami afagańczycy kontrolowali swoje państwo i radzili sobie z jego problemami.


Tyle że teraz NATO sobie nie najlepiej radzi, co dopiero sami Afgańczycy.
Celem NATO na pewno nie było doprowadzenie do Afganistan z lat 90-tych (czytaj-wojny domowej).

QUOTE
Nato nikogo nie pobiło Talibów w Afganistanie w tych latach to Afgańczycy sami pobili Talibów. Po co powielasz te androny? Gdzie napisano czy podano informację że Nato odpowiada za zwycięstawo nad Talibami w tych latach? Wiesz ilu amerykanów było w tym czasie w Afganie? Ponoć się specjalizujesz w tej materii więc winieneś to wiedzieć jak sądzę.


Hehe, ale bełkot.
Z Talibami Sojusz Północny, podzielony lub nie, walczył od 1994 i konsekwentnie przegrywał, w 2001 roku 11 września nie było już nawet Masuda, a jego siły broniły ostatni skrawek Afganistanu.
Co się zmieniło: jedno z najpotężniejszych w historii bombardowań lotniczych sił Al Kaidy i Talibów (sam Osama był przerażony, przez radio w czasie bombardowań Tora Bora mówił że Bóg go opuścił!!!), oraz operacje służb specjalnych, Rangersów, Fok. Sojusz Północny szedł za nimi, bo bez nich przegrałby.

Cieszę się z postu Dartha, dopełnił on moje posty, zgadzam się z nim w pełni.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 19/09/2011, 11:23
 
User is offline  PMMini Profile Post #66

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.059
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 21/09/2011, 21:39 Quote Post

Rommel100
Taka kultura. A jak już chyba wspominałem (info znów od Fergusona) nawet jakaś czołowa feministka mówi że nie warto traktować Talibów jak wypaczonych terrorystów, a niezależnie od ich fundamentalizmu zaakceptować ich i przyjąć do społeczeństwa. W końcu zachód broni pluralizmu poglądowego.
Wow!!!... Znaczy... trzeba ich zrozumieć, pogłaskać i z wyrozumiałością zaakceptować jak ... wywalą bombę pod szpitalem w Warszawie np. Tak przecież mają nie?
Super... wiekszej bzdury nie czytałem. Przebiłeś samego siebie.
Na szczęście nikt takich bredni nie bierze poważnie.
A autor przeprowadził w swojej książce po prostu wywiad i go przytoczył. I tyle- co powiedzieli Talibowie napisałem. Nie wiem gdzie Ty doszukujesz się jakiś nieuczciwych chwytów propagandowych Fergusona.
Naiwny jesteś: możliwości manipulacji jest od groma co nie raz widać w różnych medialnych produkcjach dotyczących tego tematu. Chociazby można dobrać odpowiednio udzielających wywiad, zadane pytania, sugerowanie nimi odpowiedzi, wycinanie tych odpowiedzi które nie psują pod światopogląd autora itd.
Tyle że teraz NATO sobie nie najlepiej radzi, co dopiero sami Afgańczycy.
Celem NATO na pewno nie było doprowadzenie do Afganistan z lat 90-tych (czytaj-wojny domowej).

Nie ma wojny domowej o takiej skali jak w latach 90-tych. Dochodzi do zamachów ale daleko do poziomu z lat poprzedzających rządy Talibów. Jeżeli masz inne dane to poproszę o konkrety.
Hehe, ale bełkot.
Z Talibami Sojusz Północny, podzielony lub nie, walczył od 1994 i konsekwentnie przegrywał, w 2001 roku 11 września nie było już nawet Masuda, a jego siły broniły ostatni skrawek Afganistanu.
Co się zmieniło: jedno z najpotężniejszych w historii bombardowań lotniczych sił Al Kaidy i Talibów (sam Osama był przerażony, przez radio w czasie bombardowań Tora Bora mówił że Bóg go opuścił!!!), oraz operacje służb specjalnych, Rangersów, Fok. Sojusz Północny szedł za nimi, bo bez nich przegrałby

Bełkot to Ty uprawiasz kolego i robisz to celowo bo Ci musi pasować świat pod Twoje poglądy. Sprawdż sobie ilu amerykanów przepędziło talibów i jaki procent stanowili w stosunku do sił afgańskich ( sojuszu północnego).
To że sojusz uzyskał przewagę bo dostał wsparcie lotnicze to oczywiście fakt... ale to wojska afgańskie zdobywały teren opuszczane przez talibów.

DS
Znaczy DOKĄD???Chociażby do Pakistanu.
O ile w XIX wieku nie było to jakimś strasznym problemem, bo górscy pasterze kóz mało kogo obchodzili, o tyle teraz jest to problem potężny... bo owi „pasterze” mają kasę, narkotyki, broń i wielką ochotę na wykrojenie „Pasztunistanu” kosztem zarówno Afganistanu, jak i Pakistanu.
Oj Kolego... to co piszesz to próba robienia z tzw Talibów bojowników o wolność i niepodległość Pasztunów. Nic takiego nie ma tam miejsca. Pasztuni nie mają wykrystylizowanej tożsamości narodowej stąd pasztuni z Pakistanu mordują pasztunów z Afganistanu bez zmróżenia okiem. Jak widać propaganda pacyfistyczna Ci skutecznie zamydliła problem.
pozdro



 
User is offline  PMMini Profile Post #67

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.034
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 21/09/2011, 22:07 Quote Post

QUOTE("Kamaz73")
Chociażby do Pakistanu.

No i po grzyba? Żeby mieszali w Pakistanie, który ma dosyć własnych problemów? To już lepiej „rozebrać” Afganistan i Pakistan i poukładać na nowo (Kaszmir, Pasztunistan, Beludżystan, „pozostałość pakistańska” itp. biggrin.gif tongue.gif )
QUOTE
Oj Kolego... to co piszesz to próba robienia z tzw Talibów bojowników o wolność i niepodległość Pasztunów. Nic takiego nie ma tam miejsca. Pasztuni nie mają wykrystylizowanej tożsamości narodowej stąd pasztuni z Pakistanu mordują pasztunów z Afganistanu bez zmróżenia okiem. Jak widać propaganda pacyfistyczna Ci skutecznie zamydliła problem.

Plizzz… nie dorabiaj dziwnej ideologii jak nie wiesz, o czym piszę… „Talibowie” to łatka, której przyklejenie ma sens może wobec połowy tych najróżniejszych grup i grupek latających po górach i strzelających do ISAF-u tudzież afgańskiej armii i policji. A kwestia podziałów plemiennych czy politycznych wewnątrz samych Pasztulów ma się nijak do ich dążenia do stworzenia czegoś na kształt samodzielnego bytu politycznego. Nb. skąd podstawy do tak jednoznacznego stwierdzenia, jakoby „Pasztunowie nie mieli wykrystalizowanej tożsamości narodowej”? Równie dobrze nawalanki między Pasztunami mieszkającymi po jednej i drugiej stronie Linii Duranda to może być przejaw bardzo typowej walki o władzę, biorąc pod uwagę, że owi Pasztunowie generalnie mają Linię Duranda gdzieś. A sami Talibowie cały czas mają mniejsza lub większa opozycję, tym bardziej, że pretendują do kontroli nad całym Afganistanem (jaką już kiedyś prawie mieli), co wcale nie musi się podobać kolesiom chcącym „niezależnego Pasztunistanu” – to ciekawy jest przykład „niezatapialnego” Hekmatiara, który utrzymuje się przy życiu (i kieruje całkiem sporym „stronnictwem”…) ile już – ze 30 lat?? Nie zdziwię się , jak przetrwa kolejne dziesięciolecie…
 
User is offline  PMMini Profile Post #68

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.059
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 22/09/2011, 6:31 Quote Post

DS
No i po grzyba? Żeby mieszali w Pakistanie, który ma dosyć własnych problemów? To już lepiej „rozebrać” Afganistan i Pakistan i poukładać na nowo (Kaszmir, Pasztunistan, Beludżystan, „pozostałość pakistańska” itp. )
Nie... to jest logiczne bo większość bojowników/ bandytów stamtąd przychodzi i tam się szkoli do walki w Afganistanie. Masz rację że uszczelnienie granicy by faktycznie stworzyło większy problem dla Pakistanu. Pewnikiem w końcu musieliby się wziąść do roboty w walce z tym problemem a nie jedynie pozorować tą robotę.
Równie dobrze nawalanki między Pasztunami mieszkającymi po jednej i drugiej stronie Linii Duranda to może być przejaw bardzo typowej walki o władzę, biorąc pod uwagę, że owi Pasztunowie generalnie mają Linię Duranda gdzieś. A sami Talibowie cały czas mają mniejsza lub większa opozycję, tym bardziej, że pretendują do kontroli nad całym Afganistanem (jaką już kiedyś prawie mieli), co wcale nie musi się podobać kolesiom chcącym „niezależnego Pasztunistanu” – to ciekawy jest przykład „niezatapialnego” Hekmatiara, który utrzymuje się przy życiu (i kieruje całkiem sporym „stronnictwem”…) ile już – ze 30 lat?? Nie zdziwię się , jak przetrwa kolejne dziesięciolecie…
Sprawa jest zdaje się jeszcze bardziej banalna. Z uwagi na kulturowe zapóźnienie grupy antyrządowe, przy róznej pomocy ludności, w zasadzie destabilizują sytuację bo tkwi w nich silny atawizm obawy przed władzą centralną która nie tylko nie pozwala im się czuć bezpiecznie ale też ściąga haracz w brutalny sposób. Góruje w tym policja która na równi z tzw "Talibami" ściąga datki z wiosek czy myto z dróg. Na szczęście ANA często nie jest tak skorumpowana i potrafi przyjść z pomocą afgańczykom ale ma ograniczone możliwości z uwagi na wyposażenie ( chcieliby więcej dział i czołgów czy swojego wsparcia powietrznego).
Nie mniej jednak to wsparcie znika gdy... aktywność sił rządowych i ISAF powoduje przepędzanie tych grup z okolicznych wioch.
Wynikają z tego dwie sprawy. Po pierwsze dobór ludzi do rządowych instytucji tak by ograniczyć łapownictwo i korupcję oraz uszczelnienie granicy ( linii Duranta) tak by powstrzymać przenikanie bojowników przez granicę. Dla sił ISAF zadanie pozostaje bez zmian: aktywizować działalnośc sił rządowych lub uczestniczyć w działaniach ich sił tak by ograniczać straty wśród ludności cywilnej i wspomóc ją w walce z patologiami.
Warto też by było zabrać starszyzny wiosek by pokazać im efekty współpracy z rządem tj te wioski które tworzą własne milicje które wspomagają siły rządowe w zapewnianiu bezpieczeństwa jak też uzyskały pomoc finansową. Warto też pomysleć o kształceniu własnych, kształconych w Afganistanie, mułłów oderwanych od protalibskich madres z Pakistanu.
Wszytko to są jednak programy długo falowe ( wraz z rozwojem szkolnictwa) i wymagają naszej obecności jeszcze przez wiele lat. Jestem jednak przekonany iż w końcu przyniosą efekt pozytywny tj spowodują rozwój świadomości iż rząd centarlny jest rzeczą pożądaną i akceptowalną.
pozdro

 
User is offline  PMMini Profile Post #69

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.034
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 22/09/2011, 11:20 Quote Post

QUOTE("Kamaz73")
Sprawa jest zdaje się jeszcze bardziej banalna. Z uwagi na kulturowe zapóźnienie grupy antyrządowe, przy róznej pomocy ludności, w zasadzie destabilizują sytuację bo tkwi w nich silny atawizm obawy przed władzą centralną która nie tylko nie pozwala im się czuć bezpiecznie ale też ściąga haracz w brutalny sposób.

Ja bym raczej powiedział, że to jest dodatkowy poziom całej tej - nie tyle "układanki" co "rozsypanych szkiełek kalejdoskopu".
Poza tym "trybalizm" to cecha charakterystyczna Afganistanu w ogóle, a nie tylko pasztunistanu; poszczególne regiony się różnią co najwyżej jego poziomem i wpływem instytucji centralnych.
 
User is offline  PMMini Profile Post #70

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 23/09/2011, 13:34 Quote Post

Kamaz opanuj emocje i przemyśl to na spokojnie, do 11 września 2001 Sojusz Północny dostawał konsekwentnie łupnia od Talibów, byli na samym skraju Afganistanu. I co się nagle zmieniło? Pogłówkuj.
Może przy innej okazji zacytuję Ci opis bombardowań Amerykanów Afganistanu przez amerykańskiego komandosa ("Afganistan przetrwałem.") czy jak Bin Laden krzyczy w ich czasie krzyczy przez radio że Allah go opuścił (miesięcznik Komandos i opis kampanii z 2001-2002 z punktu widzenia służb specjalnych).

QUOTE
Nie ma wojny domowej o takiej skali jak w latach 90-tych. Dochodzi do zamachów ale daleko do poziomu z lat poprzedzających rządy Talibów. Jeżeli masz inne dane to poproszę o konkrety.


Nie ma bo jest NATO, jakbyś opanował się, to może zorientowałbyś że obawy odnoszą się do tego co może być jak sojusz sobie pójdzie.
I to nie jest mój wymysł:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/art...dla_Afganistanu
Gdy Stany Zjednoczone i inne państwa NATO zaczynają wycofywać swoje siły z Afganistanu, zarówno afgańscy jak i amerykańscy decydenci obawiają się powrotu do jatki jaka charakteryzowała 5-letnią wojnę domową (1996-2001) między Talibami a Sojuszem Północnym. W tamtym konflikcie tysiące ludzi zginęło w bitwach o duże skupiska ludności i kampaniach czystek etnicznych. Aby zapobiec powtórce z tej katastrofy, prezydent Afganistanu Hamid Karzai i administracja Baracka Obamy dążą teraz do wynegocjowania rozejmu z Talibami.

QUOTE
Wow!!!... Znaczy... trzeba ich zrozumieć, pogłaskać i z wyrozumiałością zaakceptować jak ... wywalą bombę pod szpitalem w Warszawie np. Tak przecież mają nie?
Super... wiekszej bzdury nie czytałem. Przebiłeś samego siebie.
Na szczęście nikt takich bredni nie bierze poważnie.


Tak, tak, przecież co dzień wywalają bomby pod szpitalami w Warszawie (żeby chociaż w Kabulu...).
Może po prostu przeczytaj książkę, a nie dorabiasz przy każdej okazji ideologię "obrońców terroryzmu". Autor znów przytoczył fakt, a ja go tylko przywołuję, aby dać trochę refleksji do postawy w stosunku do Talibów.

Darth Stalin

QUOTE
o ciekawy jest przykład „niezatapialnego” Hekmatiara, który utrzymuje się przy życiu (i kieruje całkiem sporym „stronnictwem”…) ile już – ze 30 lat?? Nie zdziwię się , jak przetrwa kolejne dziesięciolecie…


Przy Talibach oraz swoich możliwościach z czasów wojny z ZSRR oraz zaraz po niej, to jest "cienki bolek".
W książce "Koran, kałasznikow i laptop" autor wyliczał siły Hekmatyara w latach 2005-7 na 1000-3000 (10 razy więcej Talibów). Jak masz jakieś bardziej aktualne dane, czekam z niecierpliwością.
I jeszcze jedno. Więcej niż 30 lat, Hekmatyar był już "anty" w czasach republiki Dauda w latach 70-tych, prawie 40 lat smile.gif.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 23/09/2011, 13:49
 
User is offline  PMMini Profile Post #71

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.034
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 23/09/2011, 16:05 Quote Post

QUOTE("rOMMEL_100")
Przy Talibach oraz swoich możliwościach z czasów wojny z ZSRR oraz zaraz po niej, to jest "cienki bolek".
W książce "Koran, kałasznikow i laptop" autor wyliczał siły Hekmatyara w latach 2005-7 na 1000-3000 (10 razy więcej Talibów). Jak masz jakieś bardziej aktualne dane, czekam z niecierpliwością.

Niestety nie mam:(

QUOTE
I jeszcze jedno. Więcej niż 30 lat, Hekmatyar był już "anty" w czasach republiki Dauda w latach 70-tych, prawie 40 lat

To tym bardziej szacun... facet musi mieć wyjątkowy talent do przetrwania w każdych okolicznościach biggrin.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #72

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.059
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 25/09/2011, 11:38 Quote Post

Kolejny wynalazek siejących defetyzmem: Ewa Ewart walnęła tekstem że walka z terroryzmem to walka z ... ideą. confused1.gif
Przy okazji Mullen bardzo mocno oskarżył pakistańskie siły specjalne o wspieranie terrorystów w Afganistanie.
Za RMF.FM:
Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów USA admirał Mike Mullen podczas podróży do Islamabadu oskarżył pakistański wywiad o utrzymywanie powiązań z talibami. Dodał, że uważa się, iż Pakistan ociąga się z likwidowaniem kryjówek należących do tzw. sieci Haqqaniego w Północnym Waziristanie.

Mullen podkreślił również, że utrzymywane powiązań z tym ugrupowaniem jest "najtrudniejszą kwestią" w relacjach amerykańsko-pakistańskich. Całkiem dobrze wiadomo, że ISI (pakistański wywiad) ma długotrwałe relacje z siecią Haqqaniego - powiedział w rozmowie z dziennikiem "Dawn". Haqqani wspiera, finansuje, szkoli bojowników, którzy zabijają Amerykanów i ich koalicjantów. I mam obowiązek zrobić co w mojej mocy, by temu zapobiec - dodał.

Jak pisze agencja Reutera, wpływowe kierownictwo ISI od dawna było podejrzewane o utrzymywanie powiązań z ugrupowaniem Haqqaniego, trwających od lat 80., kiedy Dżalaluddin Haqqani był dowódcą walczącym przeciwko Związkowi Radzieckiemu w Afganistanie.




Ten post był edytowany przez Kamaz73: 25/09/2011, 11:43
 
User is offline  PMMini Profile Post #73

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 26/09/2011, 9:14 Quote Post

QUOTE
Kolejny wynalazek siejących defetyzmem: Ewa Ewart walnęła tekstem że walka z terroryzmem to walka z ... ideą. confused1.gif


Tej kobiety wyjątkowo nie trawię. Nawet jak mówi mądrze to mówi to z taką denerwującą emocjonalnością dziennikarki szukającej taniej sensacji.

Nie mniej filmik całkiem ciekawy.

QUOTE
Przy okazji Mullen bardzo mocno oskarżył pakistańskie siły specjalne o wspieranie terrorystów w Afganistanie.


No Ameryki nie odkrył. Nie od dziś wiadomo że dla Islamabadu przeciwnikiem numer jeden są Indie.

QUOTE
Jak pisze agencja Reutera, wpływowe kierownictwo ISI od dawna było podejrzewane o utrzymywanie powiązań z ugrupowaniem Haqqaniego, trwających od lat 80., kiedy Dżalaluddin Haqqani był dowódcą walczącym przeciwko Związkowi Radzieckiemu w Afganistanie.


Podejrzewane?
Przecież Haqqani to największy kumpel CIA z tamtych czasów!
A taki Hamid Gul (szef ISI jakoś z lat 80,90-tych) mówi że Bin Laden to bojownik islamu, a 11.9 to robota Mossadu.

 
User is offline  PMMini Profile Post #74

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.059
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 5/10/2011, 18:11 Quote Post

Bardzo interesujące zagranie Afganistanu:
Za wp.pl
Władze w Kabulu otwarcie oskarżają Pakistan o pomoc talibom, w tym o współudział w niedawnym zabójstwie byłego afgańskiego prezydenta i szefa Rady Pokoju, Burhanuddina Rabbaniego.
Podpisana w New Delhi umowa przewiduje m.in. współpracę energetyczną oraz zwiększenie szkolenia afgańskiego wojska i policji przez indyjskich instruktorów. -
Będziemy ściśle współpracować z Indiami i innymi sąsiadami, aby w przyszłości nasi obywatele jak i inni mieszkańcy regionu żyli w dostatku, dobrym zdrowiu i w świecie, który wolny jest od przemocy i ekstremistów
Hamid Karzaj, prezydent AfganistanuBędziemy ściśle współpracować z Indiami i innymi sąsiadami, aby w przyszłości nasi obywatele jak i inni mieszkańcy regionu żyli w dostatku, dobrym zdrowiu i w świecie, który wolny jest od przemocy i ekstremistów - mówił afgański prezydent Hamid Karzaj.
Indie są największym regionalnym darczyńcą na rzecz Afganistanu. Przeznaczyły na ten cel już ponad 2 miliardy dolarów. Indyjski premier Manmohan Singh zapowiedział, że jego kraj będzie wspierał Afganistan także po roku 2014, kiedy żołnierze NATO zakończą misję. - Afgańczycy dość już wycierpieli. Zasługują, aby żyć w pokoju i samodzielnie decydować o swojej przyszłości, bez wpływów z zewnątrz - powiedział Singh.
Do tej pory Kabul utrzymywał przyjazne stosunki z Islamabadem, ale podpisany w New Delhi dokument Pakistan może odczytywać jako votum nieufności ze strony Afgańczyków. Indie i Pakistan od wielu lat konkurują ze sobą w regionie. Kością niezgody między oboma krajami pozostaje nie tylko region Kaszmiru, ale także wpływy w sąsiednim Afganistanie.

"To musi budzić niepokój..."

Indyjski ekspert do spraw bezpieczeństwa Kamal Mitra Chenoy przyznaje, że podpisanie takiej umowy w obecnych realiach musi budzić niepokój Pakistanu. -
Od dłuższego już czasu mamy do czynienia z krytyką wobec Pakistanu, również ze strony Stanów Zjednoczonych. Rzeczy nie idą po myśli Pakistanu
Kamal Mitra Chenoy, ekspert ds. bezpieczeństwaOd dłuższego już czasu mamy do czynienia z krytyką wobec Pakistanu, również ze strony Stanów Zjednoczonych. Rzeczy nie idą po myśli Pakistanu - dodał ekspert.
Analityk CATO Institute Malou Innocent uważa jednak, że podpisanie umowy między Indiami a Afganistanem może przyczynić się do kolejnego wzrostu niepokojów w regionie. Do tej pory Kabul utrzymywał przyjazne stosunki z Islamabadem, ale podpisany w New Delhi dokument Pakistan może odczytywać jako votum nieufności ze strony Afgańczyków.

- Począwszy od 11 września, a nawet i wcześniej, ten region nie był stabilny. Jednak od czasu zamordowania Benazir Bhutto w 2007 roku widzimy gwałtowny wzrost napięcia, przemocy i niestabilności i spadek poziomu bezpieczeństwa, zarówno w Afganistanie jak i Pakistanie. Myślę, że ten proces będzie kontynuowany, zwłaszcza gdy przedstawiciele USA nie mają szerokiej strategii potrzebnej do stabilizacji tego regionu. Będziemy widzieć jeszcze większy spadek poziomu bezpieczeństwa - dodała Innocent.
Indie i Pakistan od wielu lat konkurują ze sobą w regionie. Kością niezgody między oboma krajami pozostaje nie tylko region Kaszmiru, ale także wpływy w sąsiednim Afganistanie.


Więcej na wp.pl

Temat watka brzmi:
Jak układały się stosunki pomiedzy tymi dwoma islamskimi reżimami?
Poniewaz juz od dawna dyskusja kompletnie odeszla od tematyki watka, nalezy uznac, ze tematyka watka zostala wyczerpana.
Posty nie na temat beda likwidowane.
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 26/11/2011, 15:26
 
User is offline  PMMini Profile Post #75

5 Strony « < 3 4 5 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej