Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
16 Strony « < 14 15 16 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Skandale seksualne wśród kleru polskiego
     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 6/08/2019, 13:54 Quote Post

Ksiądz z diecezji gliwickiej miał dawać klapsy ministrantom w trakcie gry w karty. Prokuratura bada sprawę o molestowanie

Prokuratura zajmuje się sprawą podejrzanego o molestowanie seksualne dzieci. Damian K., ksiądz z diecezji gliwickiej, pod różnymi pozorami dawał chłopcom klapsy. Ustalono również, że do jednego z nich wysyłał erotyczne SMS-y.

Prokuratura Rejonowa w Gliwicach prowadzi śledztwo przeciwko Damianowi K., księdzu w diecezji gliwickiej. Delegatura Biskupa gliwickiego ds. ochrony dzieci i młodzieży zapewniła, że mężczyzna został odsunięty od posługi kapłańskiej.

Gliwice. Ksiądz miał molestować ministrantów
Jak informuje gliwicka prokuratura poszkodowanych ma być czterech chłopców poniżej 15. roku życia. Wszyscy byli ministrantami w parafii, w której pracował ksiądz Damian K. W toku śledztwa udało się ustalić, że Damian K. w 2016 roku organizował prywatne, kilkudniowe wyjazdy do Bukowiny Tatrzańskiej, w których uczestniczyli m.in. ministranci. Podczas nich ksiądz zapraszał chłopców do gry w karty, w której obowiązywały jego zasady gry. Chłopiec, który przegrał rozgrywkę był karany wymierzanymi przez Damiana K. klapsami w pośladki. Dwóch chłopców potwierdziło tę wersję.

W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że dwa lata później doszło do podobnego incydentu. W październiku 2018 roku ksiądz Damian miał popełnić dwa kolejne przestępstwa na terenie jednej z parafii w Tarnowskich Górach. Pod pretekstem wymierzenia kary za złe zachowanie w szkole dwojgu chłopców wymierzył klapsy. Dodatkowo ustalono również, że ksiądz wysyłał do jednego z chłopców SMS-y zawierające treści erotyczne.

Prokuratura Rejonowa w Gliwicach informuje, że będzie wnioskowała o umieszczenie podejrzanego księdza w areszcie na trzy miesiące.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...ml#s=BoxOpCzol8
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #226

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 10/08/2019, 8:38 Quote Post

Kapelan "Solidarności" nadal odprawia msze w Radomiu. Jest oskarżany o molestowanie
Ksiądz Stanisław Sikorski wrócił do radomskiej parafii i odprawia msze w kościele. Zgodnie z deklaracją kurii diecezjalnej miał być na urlopie do czasu wyjaśnienia jego sprawy. Byli wychowankowie oskarżyli kapelana "Solidarności" o molestowanie.

Parafianie kościoła pod wezwaniem Chrystusa Nauczyciela w Radomiu są zbulwersowani tym, że ksiądz Stanisław Sikorski, oskarżany o molestowanie dzieci przed laty, odprawia msze św. - podaje radom.wyborcza.pl.

- To obraza dla Boga i dla nas wiernych. I dla biskupa, który ogłosił, że proboszcz ma być na urlopie do czasu, jak sprawa się wyjaśni. Nie przesądzam o winie księdza, niech to robią odpowiednie instytucje, ale decyzja ordynariusza powinna być chyba dla proboszcza wiążąca. Tymczasem on po kilkunastu dniach nieobecności wrócił do parafii, odprawia msze święte, uczestniczy w spotkaniach kółka różańcowego, chodzi sobie wokół kościoła, jakby nic się nie stało - oburza się jedna z parafianek.

Jak sprawdziła gazeta, ksiądz Stanisław Sikorski faktycznie odprawił w mszę w ostatnią niedzielę 4 sierpnia o godz. 18.00.

Ks. Sikorski, proboszcz parafii Chrystusa Nauczyciela w Radomiu został oskarżony o molestowanie seksualne przez dwóch byłych wychowanków z parafii św. Barbary w Pionkach. Miało do niego dojść, gdy obaj chłopcy mieli po 9-10 lat. Mężczyźni zgłosili sprawę do Kurii Diecezji Radomskiej, jeden z nich w 2013 r., a drugi w lipcu tego roku. Po drugim zgłoszeniu kuria zawiadomiła prokuraturę.

- Sprawa jest na ostatnim etapie czynności sprawdzających, zaplanowane są czynności z udziałem dwóch panów, którzy złożyli zawiadomienie do kurii. Bezpośrednio do prokuratury zgłosiła się trzecia osoba poszkodowana. To mężczyzna, mieszkaniec Radomia, w najbliższym czasie ma złożyć zeznania - powiedziała gazecie prokurator Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Urlopowany proboszcz

Po zawiadomieniu prokuratury kuria poinformowała, że proboszcz Sikorski został urlopowany do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego. Parafią miał kierować administrator mianowany przez biskupa. Ks. Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Diecezji Radomskiej wyjaśnił, że księdza nie będzie w tym czasie w parafii.

Teraz zmienił zdanie i twierdzi, że księdzu wolno odprawiać msze św. - Wolno. Ksiądz w tym przypadku nie złamał żadnego zakazu, choć dla mnie jest to nowością. Nie ma mnie w tej chwili w Radomiu, nie mam rozeznania, co się tam dzieje - powiedział ksiądz Poniewierski.

Do molestowania ministrantów miało dojść kilkadziesiąt lat temu.

– Na zimowisku wkładał mi ręce w slipki. Byłem sparaliżowany. Ksiądz pod pretekstem nauki higieny wchodził z chłopcami pod prysznic i instruował ich ręcznie, jak myć genitalia - opowiadał 40-latek, który powiadomił o molestowaniu kurię radomską w lipcu 2019 r.

Ks. Sikorski w latach 1980-1990 był wikarym w parafii św. Barbary w Pionkach. Zajmował się działalnością opozycyjną, m.in. wydawaniem pism podziemnych ("Barykada" i "Robotnik"), książek i ulotek. Był uczestnikiem demonstracji po pogrzebie i w rocznice śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, współorganizował Komitet Pomocy Internowanym w Pionkach, organizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy swojej parafii. Aktywnie działał w "Solidarności".


https://wiadomosci.wp.pl/kapelan-solidarnos...11632761604225a
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #227

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 16/08/2019, 13:43 Quote Post

Petycja ws. zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Żądają wycofania skargi kasacyjnej

Ofiara byłego księdza Romana B. otrzymała milion zł zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego. Katarzyna jako 13-letnia dziewczynka była przez niego więziona i gwałcona. Chociaż pieniądze już wpłynęły na konto kobiety, istnieje możliwość, że będzie musiała je zwrócić. Chrystusowcy złożyli skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. W sieci pojawiła się petycja z żądaniem jej wycofania.

Skarga kasacyjna wpłynęła do Sądu Najwyższego, ale na razie nie wiadomo, kiedy zostanie rozpatrzona
Przedłużający się proces ws. mln zł zadośćuczynienia to ogromny stres dla ofiary Romana B.
Petycja, która powstała w sieci, ma wesprzeć kobietę, która swoimi przeżyciami dzieli się na blogu
- Zrobimy wszystko, żeby Sąd Najwyższy odrzucił kasację - mówi Onetowi Anna Frankowska z fundacji "Nie lękajcie się"

Wyrok przyznający milion złotych zadośćuczynienia i dożywotnią rentę w wysokości 800 zł ofierze księdza pedofila jest prawomocny. W październiku utrzymał go w mocy Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Pieniądze trafiły już na konto kobiety, która w wieku 13 lat była więziona i gwałcona przez księdza Romana B. W 2009 r. został on skazany na osiem lat więzienia, ale ostatecznie spędził tylko cztery lata na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. Po wyjściu z więzienia wrócił do zgromadzenia. Dopiero w 2017 r. został wydalony ze stanu duchownego.

Towarzystwo Chrystusowe, do którego należał Roman B., nie poczuwa się do odpowiedzialności za to, co spotkało Katarzynę. Mecenas Krzysztof Wyrwa w poznańskim sądzie mówił, że Roman B. nie krzywdził dziecka "przy okazji wykonywania funkcji kapłana" i nie doszło tutaj do nadużycia zaufania. - To jest haniebny czyn i faktu nic nie zmieni. Jednak każdy człowiek występujący jako strona, ma prawo do przedstawienia swojej argumentacji - tłumaczył.

"Czym dłużej ten proces trwa, tym bardziej nie mam siły"

Jak potwierdza w rozmowie z Onetem adwokat reprezentujący Katarzynę, skarga kasacyjna została złożona do Sądu Najwyższego, ale na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się rozprawa. Przedłużający się proces w sprawie zadośćuczynienia to duże obciążenie psychiczne dla Katarzyny. Kobieta prowadzi w mediach społecznościowych bloga, na którym dzieli się wstrząsającymi historiami ze swojej przeszłości. Pisze też o tym, jakie są konsekwencje czynów byłego księdza, które odczuwa każdego dnia.

"Czym dłużej ten proces trwa, tym bardziej nie mam już siły. Jestem już bardzo zmęczona. Chce końca tego procesu. Chcę, żeby już mi dali spokój i przestali ciągle krzywdzić, obwiniać, podważać prawdę. Nie jestem z kamienia. Jestem silna, ale nie aż tak jak wszyscy myślą. Bardzo mnie to boli, co kościół robi i zadaje mi ogromne cierpienie. Chcę już odpocząć, chcę już móc w końcu spokojnie żyć" - napisała kilka dni temu.

Katarzynę wspierają jej czytelnicy, którzy podpisują petycję z żądaniem wycofania skargi kasacyjnej przez zgromadzenie. W treści petycji czytamy, że zasądzenie zadośćuczynienia jest sprawiedliwe z dwóch powodów. Po pierwsze - jak wskazują autorzy - sprawca nie ma żadnego majątku osobistego, z którego mógłby wypłacić zadośćuczynienie.

"Na mocy ślubu ubóstwa zakon korzysta ze wszystkich pieniędzy wypracowanych przez zakonnika, ale też przejmuje zobowiązania finansowe tego zakonnika" - wskazują. W petycji wskazano również, że zakon w żaden sposób nie zapobiegł sytuacji.

"Zdarzenie nie miało charakteru incydentalnego, ale trwało przez dłuższy czas. Zakonnik, który ślubował posłuszeństwo, ubóstwo i czystość, otrzymał od swoich przełożonych tyle swobody, że bez trudu mógł uwieść i gwałcić swoją ofiarę przez półtora roku" - czytamy w petycji.

"Wspieramy Katarzynę"

Osoby podpisujące się pod petycją mają także nadzieję, że Towarzystwo Chrystusowców oszczędzi dalszych cierpień Katarzynie. Petycja pojawiła się w sieci dopiero wczoraj, ale już zebrała ponad 2 tys. podpisów. Katarzynę wspiera fundacja "Nie lękajcie się", która udostępniła petycję na swojej stronie w mediach społecznościowych.

- Jestem w kontakcie z panią Katarzyną, spytałam, czy mogę udostępnić petycję na naszej stronie. Kibicujemy jej i wspieramy. Zrobimy wszystko, żeby Sąd Najwyższy odrzucił kasację - mówi Onetowi Anna Frankowska z fundacji.

Petycję można podpisać tutaj.


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jest-petycj...edofila/j5zyewf

Zastanawiają mnie dwie rzeczy, a propo tej całej sprawy.

Pierwsza, a mianowicie, czemu teraz Towarzystwo postanowiło się odwołać? Czemu nie zrobiło tego przed wpłaceniem pieniędzy? W grudniu tamtego roku zamierzali ją złożyć - https://www.wprost.pl/kraj/10173505/ofiara-...-pieniedzy.html ,a z artykułu wynika jakby złożyli ją dopiero po przeszło pół roku.
Druga tyczy się kwestii usunięcie byłego księdza Romana B.. Wyszedł on z więzienia w 2013, a musiało minąć aż 4 lata, aby został wydalony ze zgromadzenia. Według "N." ,który powołuję się na "Duży Format" dopiero interwencja abp. Gądeckiego - https://www.newsweek.pl/polska/ksiadz-roman...reaguje/vdks46d sprawiła, że przełożeni coś zaczęli działać. Wcześniej miał normalnie odprawiać msze w Puszczykowie, gdzie zamieszkał. Zastanawia mnie, czemu Towarzystwo nie wszczęło wobec niego postępowania, gdy wyszedł?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #228

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.019
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 16/08/2019, 16:38 Quote Post

1. Na złożenie skargi kasacyjnej masz 2 miesiące od daty doręczenia wyroku sądu II instancji z uzasadnieniem.
2. Wyrok sądu II instancji jest PRAWOMOCNY i podlega egzekucji - wnosisz o nadanie klauzuli wykonalności i kierujesz sprawę do komornika, który m.in. pobiera stosowną opłatę...

Z punktu widzenia pozwanego lepiej jest zapłacić od razu (jeśli ma się kasę), bo wtedy nie będzie kosztów egzekucji itp.

3. Skarga kasacyjna jest środkiem nadzwyczajnym, zaś w wyniku jej rozpoznania merytorycznego (jeżeli nie zostanie odrzucona na etapie tzw. przedsądu) SN może utrzymać wyrok w mocy albo przekazać sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd II instancji, który wydałby nowy wyrok co do meritum.
 
User is offline  PMMini Profile Post #229

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 26/08/2019, 11:12 Quote Post

"GW": Księży problemy z pamięcią

"Księża poznańskiej kurii robili wszystko, by nie pomóc prokuraturze" - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Dziennik opisuje szczegóły sprawy oskarżanego o pedofilię proboszcza z Chodzieży.

Sprawa opisywanego księdza dotyczy wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Wówczas duchowny miał molestować ministranta, który o wszystkim opowiedział swoim rodzicom. Po interwencji dorosłych, kapłan przyznał się do molestowania i obiecał, że to już się nie powtórzy. Jak jednak utrzymuje ministrant, ksiądz nie przestał. Sprawa trafiła więc do kurii, a następnie do prokuratury.

Po kościelnym dochodzeniu, ksiądz został usunięty ze stanu duchownego. Osobne śledztwo prowadzi jednak prokuratura, której poznańska kuria, a także metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, odmawiają wydania dokumentów w tej sprawie.

Jak czytamy, kiedy sąd zdecydował, że abp Gądecki musi wydać dokumenty, hierarcha przekazał, że nie może tego zrobić, ponieważ znajdują się one w Watykanie. Pełnomocnik molestowanego ministranta złożył wówczas wniosek o policyjne przeszukanie w siedzibie kurii. Jak dodaje "GW", takie przeszukanie byłoby wydarzeniem bez precedensu. "Prokuratura odpuściła więc, uznając, że nie ma powodów, by nie wierzyć kurii" - czytamy. Zapowiedziała jednak zwrócenie się w tej sprawie do Watykanu.

Wtedy wkroczyła Prokuratura Krajowa i uznała, że jednostka prowadząca śledztwo może poradzić sobie bez kościelnych dokumentów i nie musi również przesłuchiwać arcybiskupa Gądeckiego.

Problemy z pamięcią

Gazeta przypomina, że przesłuchano dwóch księży, którzy prowadzili kościelne postępowanie w sprawie duchownego z Chodzieży. Prokuratura Krajowa utrzymuje, że przesłuchanie tych mężczyzn powinno być wystarczającym materiałem do prowadzenia sprawy. Jak jednak pisze "GW", która zapoznała się ze wspomnianymi zeznaniami, księża nie chcą dzielić się swoją wiedzą.
Pierwszy z duchownych powołał się na tajemnicę zawodową. Kiedy prokurator zwolnił go z tajemnicy, mężczyzna zaskarżył to postanowienie i nie chciał odpowiadać na pytania w sprawie prowadzonego przez siebie śledztwa. W końcu zeznania duchownemu nakazał sąd, który zdecydował, że księdza nie obowiązuje tajemnica. Wtedy świadek przyznał, że kapłana z Chodzieży usunięto ze stanu duchownego i że powodem takiej decyzji było złamanie szóstego przykazania (nie cudzołóż). Ksiądz nie powiedział jednak o szczegółach sprawy, powołując się na niepamięć i nawał pracy.

Drugi z przesłuchiwanych wniósł do sprawy jeszcze mniej. Już na wstępie zasłonił się niepamięcią z powodu przyjmowanego leku i natłokiem prowadzonych przez siebie spraw.
Jak mówi gazecie pełnomocnik molestowanego ministranta, bez dokumentów materiał dowodowy będzie niepełny. Skarży się także, że "Kościół nigdy nie wydaje swoich dokumentów".
"Niepokojący jest także sygnał, który Prokuratura Krajowa wysyła do wszystkich prokuratorów. To sygnał, że mają zostawić Kościół w spokoju, a dokumenty kościelne są wyjęte spod prawa i nie należy żądać ich wydania" - mówi pełnomocnik Artur Nowak.

Zdaniem adwokata, decyzja o tym, by nie przesłuchiwać Gądeckiego to także sygnał, "aby zostawić go w spokoju". "Zadziałał efekt aureoli. Jak ktoś jest arcybiskupem, to zostawiamy go w spokoju" - tłumaczy.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ped...campaign=chrome
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #230

     
Arheim
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.996
Nr użytkownika: 70.627

 
 
post 26/08/2019, 12:55 Quote Post

Czy już wiadomo kto będzie ewentualnie płacił odszkodowania za to? Mi przypomina się pewien fakt często spotykany w kraju że jak gmina narusza czyjąś własność to jest to dla dobra ogółu,czy naruszanie dóbr wogole nie powinno iść w parze z osobistą i majątkową własnością . Wtedy odpowiedzialnośc łamania tych wartosci nie byłaby jednostkowa ale zbiorowa w każdej sytuacji kiedy wmieszane są jakaś instytucje.

Ten post był edytowany przez Arheim: 26/08/2019, 13:02
 
User is offline  PMMini Profile Post #231

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/09/2019, 14:59 Quote Post

Gliwice: Ksiądz miał molestować dwie nastolatki na wakacjach. Diecezja: "Wyrażamy smutek i żal"

Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące zmuszenia w 2011 roku w Świnoujściu małoletnich do tzw. innych czynności seksualnych przez osobę duchowną. W przeszłości wobec duchownego toczyło się już postępowanie kanoniczne. Teraz grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, który wskazał, że w 2011 r., w sierpniu, jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli - informuje Joanna Smorczewska, rzecznik prasowa prokuratury okręgowej w Gliwicach.

Ponadto ustalono, że wykorzystując stosunek zależności Piotr R. dotykał w miejsca intymne innej nastolatki, która również przebywała na wyjeździe.
Obie pokrzywdzone złożyły wyczerpujące i jasne zeznania.

Duchowny nie przyznaje się do winy
Piotrowi R. przedstawiono dwa zarzuty z art. 197 § 2 k.k. i 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. oraz czynu z art. 199 § 1 k.k. - czytamy w oświadczeniu prokuratury.
Pierwszy zarzut dotyczy pozbawienia wolności oraz zmuszenia do innych czynności seksualnych dwóch nastolatek, a drugi doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej przez nadużycie stosunku zależności. Ksiądz nie przyznaje się do winy. W złożonym oświadczeniu stwierdził, że nie wydarzenia nigdy nie miały miejsca.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...159&s=BoxNewsMT

Ksiądz miał molestować nastolatki. Kuria powiadomiła prokuraturę po sześciu latach

Prokuratura w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące molestowania seksualnego nieletnich dziewcząt przez księdza Piotra R. Do zdarzenia miało dojść podczas turnusu "Wakacji z Bogiem" nad Bałtykiem w 2011 roku. Podejrzenia pod adresem duchownego potwierdziło już postępowanie kościelne. Jednak sąd uznał, że nie ma potrzeby zatrzymania mężczyzny.

Ksiądz Piotra R. - obecnie kapelan szpitala w Tarnowskich Górach - miał w 2011 roku wykorzystać seksualnie dwie siedemnastolatki
Prokuratura w Gliwicach prowadzi śledztwo w tej sprawie. Podejrzenia pod adresem duchownego potwierdziło już postępowanie kościelne
Sąd Rejonowy w Gliwicach nie uwzględnił wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla duchownego. Mężczyzna będzie odpowiadał z wolnej stopy

Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące doprowadzenia w 2011 roku w Świnoujściu małoletnich do innych czynności seksualnych przez osobę duchowną. Sprawa ma dotyczyć 44-letniego księdza Piotr R., który obecnie jest kapelanem szpitala w Tarnowskich Górach. Przypisywanych mu czynów miał się dopuścić jako wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Herbach w powiecie lublinieckim.

Jak informuje gliwicka prokuratura, postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, który wskazał, że w sierpniu 2011 roku, jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli. Drugą z poszkodowanych miał dotykać w miejsca intymne. Nastolatki były pomocą podczas wyjazdu "Wakacji z Bogiem" w Świnoujściu.

– Obie pokrzywdzone złożyły wyczerpujące i jasne zeznania. Wobec księdza toczyło się również postępowanie kanoniczne, które zostało zakończone. W jego toku potwierdzono zarzuty stawiane duchownemu. Obecnie Piotr R., zgodnie z decyzją władz kościelnych, nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, pełni posługę kapelana w szpitalu – informuje prokurator Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Jak dodaje prokurator, księdzu Piotrowi R. przedstawiono dwa zarzuty dotyczące pozbawienia wolności i doprowadzenia przemocą pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej oraz seksualnego wykorzystanie zależności. Podejrzany nie przyznał się zarzucanych mu czynów.

Ksiądz z zarzutami, ale na wolności

Według ustaleń katowickiej "Gazety Wyborczej", rodzina pierwszej pokrzywdzonej dziewczyny już w 2011 roku zgłosiła sprawę w gliwickiej kurii. Wewnętrzne postępowanie zakończyło się nałożeniem na księdza kary. Kuria poinformowała prokuraturę jednak dopiero w 2018 roku.

– Opisany przypadek nie podlegał obowiązkowi denuncjacji, zaś zgłoszenie dokonane w październiku 2018 roku było efektem współpracy z prokuraturą – mówi cytowany przez "Gazetę Wyborczą" ksiądz Rafał Dappa z kurii w Gliwicach.

Ksiądz Piotr R. kilka dni temu został zatrzymany przez policję. Decyzją sądu wyszedł jednak szybko na wolność. Sąd Rejonowy w Gliwicach nie uwzględnił wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla duchownego. Odroczył też wydanie uzasadnienia w tej sprawie.


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/slask-ksiad...szesciu/yppxfgw

CODE
Według ustaleń katowickiej "Gazety Wyborczej", rodzina pierwszej pokrzywdzonej dziewczyny już w 2011 roku zgłosiła sprawę w gliwickiej kurii. Wewnętrzne postępowanie zakończyło się nałożeniem na księdza kary. Kuria poinformowała prokuraturę jednak dopiero w 2018 roku.

– Opisany przypadek nie podlegał obowiązkowi denuncjacji, zaś zgłoszenie dokonane w październiku 2018 roku było efektem współpracy z prokuraturą – mówi cytowany przez "Gazetę Wyborczą" ksiądz Rafał Dappa z kurii w Gliwicach.


Czemu kuria gliwicka współpracowała z prokuraturą w X.2018r?
Czemu dopiero teraz prokuratura postanowiła postawić księdzu zarzuty?
Kiedy kuria ma obowiązek denuncjacji jeżeli chodzi o osoby duchowne?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #232

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 5/09/2019, 8:07 Quote Post

Polacy negatywnie o działaniach Kościoła w sprawie pedofilii. Sondaż IBRiS dla Interii

Prawie połowa Polaków uważa, że działania podjęte przez Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych są zdecydowanie niewystarczające - wynika z sondażu IBRiS dla Interii.

"W polskim Kościele zdarzały się przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Jak ocenia Pan/i działania podjęte przez polski Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych?" - takie pytanie zadano ankietowanym w sondażu IBRiS dla Interii.

47,9 proc. badanych wskazało, że działania Kościoła są "zdecydowanie niewystarczające". Za "raczej niewystarczające" uznało je 23,5 proc. respondentów.
Odmiennego zdania było niewiele ponad 18 proc. ankietowanych - 2,9 proc. stwierdziło, że działania te są "zdecydowanie wystarczające", a 15,2 proc. było zdania, że "raczej wystarczające".

Odpowiedź "nie wiem / trudno powiedzieć" wybrało 10,5 proc. ankietowanych.
Badanie IBRiS dla Interii zostało zrealizowane w dniach 30 sierpnia -2 września metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 1100 osób.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ped...campaign=chrome
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #233

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 5/09/2019, 8:08 Quote Post

Polacy negatywnie o działaniach Kościoła w sprawie pedofilii. Sondaż IBRiS dla Interii

Prawie połowa Polaków uważa, że działania podjęte przez Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych są zdecydowanie niewystarczające - wynika z sondażu IBRiS dla Interii.

"W polskim Kościele zdarzały się przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Jak ocenia Pan/i działania podjęte przez polski Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych?" - takie pytanie zadano ankietowanym w sondażu IBRiS dla Interii.

47,9 proc. badanych wskazało, że działania Kościoła są "zdecydowanie niewystarczające". Za "raczej niewystarczające" uznało je 23,5 proc. respondentów.
Odmiennego zdania było niewiele ponad 18 proc. ankietowanych - 2,9 proc. stwierdziło, że działania te są "zdecydowanie wystarczające", a 15,2 proc. było zdania, że "raczej wystarczające".

Odpowiedź "nie wiem / trudno powiedzieć" wybrało 10,5 proc. ankietowanych.
Badanie IBRiS dla Interii zostało zrealizowane w dniach 30 sierpnia -2 września metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 1100 osób.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ped...campaign=chrome
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #234

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.996
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 9/09/2019, 12:49 Quote Post

QUOTE
Trzeba liczyć na to, że w przyszłości będzie dobra współpraca przy zachowaniu autonomii między prokuraturą i daną diecezją - w ten sposób prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak odniósł się ujawnionych w reportażu "Superwizjera" informacji o wykorzystywaniu seksualnym Mariusza Milewskiego przez księdza. Prokuratura oskarżyła duchownego o pedofilię, a sąd biskupi uniewinnił go, określając ofiarę mianem "wspólnika w grzechu cudzołóstwa". - Myślę, że to jest sformułowanie bardziej kanoniczne niż obiektywna rzeczywistość - tłumaczył prymas.

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/p...ila,967934.html

 
User is offline  PMMini Profile Post #235

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 10/09/2019, 9:08 Quote Post

Wpisuję się to w retorykę "dzieci szukających miłości", "dzieci wchodzących do łóżka". Nie istotne jest dla Kościoła, czy "wspólnik w grzechu cudzołóstwa" jest osobą pełnoletnią oraz, czy wyraził zgodę, ale istotne jest, że doszło do grzechu! Ofiara zrównana z katem...
Czekam aż jakiś duchowny publicznie oświadczy, że ofiara gwałtu/molestowania powinna wyspowiadać się z tego, co jej uczyniono. Przecież - - Myślę, że to jest sformułowanie bardziej kanoniczne niż obiektywna rzeczywistość, ponieważ jest to osoba wykorzystana i skrzywdzona.

Kościołowi w świetle takich wystąpień pozostaje coraz mocniej grzmieć na rozpasane LGBT seksualizujące dzieci licząc, że opinia publiczna mocniej przywiąże do tego wagę niż do kolejnych przypadków, czy to powyższych wypowiedzi czy też doniesień o kolejnych ofiarach.



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #236

     
Arheim
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.996
Nr użytkownika: 70.627

 
 
post 10/09/2019, 16:56 Quote Post

Molestowanie czytamy w wiki od łacińskiego molestare, drażnić,naprzykrzać się,napastowanie to już inna sprawa bo pochodzi od słowa napaść(różnego rodzaju atak) a gwałt to już wiadomo totalna przemoc.
Może tak to rozumie i rozróżnia koscioł,dlatego tyle nieporozumień? confused1.gif

Ten post był edytowany przez Arheim: 10/09/2019, 16:56
 
User is offline  PMMini Profile Post #237

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 10/09/2019, 19:02 Quote Post

Nie sądzę. Z książki "Grzechy śmiertelne" Michaela d`Antonio - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4808185/grzechy-smiertelne wynika, że Kościół traktuje, czy to molestowanie czy gwałt jako grzech, z którego można się wyspowiadać. Sprawca wyraża żal, odpokutowuje za grzech i sprawa jest załatwiona, a może bardziej zostaje ona wśród "swoich". Abp. Polak pokazał, że mimo tylu afer i świadomości tego, co ma miejsce Kościół nie potrafi wyjść ze sztywnych ram: grzech - spowiedź i pokuta oraz, że Kościół w Polsce nadal ma problem z wzięciem odpowiedzialności za swoich. Usprawiedliwić jest zawsze łatwiej niż przyznać się do błędu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #238

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 11/09/2019, 18:56 Quote Post

Abp Wojciech Polak: Mamy wiele do zrobienia

- Kościół pracuje nad utworzeniem sieci poradni psychologicznych, duszpasterskich i prawnych, a także nad systemem stypendialnym, by pomóc osobom wykorzystanym seksualnie przez duchownych – zapowiedział w wywiadzie dla Interii prymas Polski abp Wojciech Polak, który pełni funkcję delegata Komisji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Jak dodał, biskupi nie planują wprowadzenia systemu odszkodowań.

- Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych - podkreślił metropolita gnieźnieński.
Nie wiadomo, czy opinia publiczna pozna wyniki dochodzeń w sprawach hierarchów oskarżonych o zaniedbania czy zatajanie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. "Dalsze działanie zależne jest od instrukcji Stolicy Apostolskiej" - powiedział abp Wojciech Polak.

Dziennikarka Interii dopytywała też, dlaczego Kościół nie formułuje jasnego stanowiska w sprawie edukacji seksualnej. "Może ma pani rację, że mało to wybrzmiewa. Niewykluczone, że wypowiadamy się na ten temat zbyt ostrożnie i może powstać wrażenie, jakbyśmy chcieli pominąć fakt, że człowiek potrzebuje wychowania do właściwego przeżywania swojej seksualności" - odpowiedział metropolita.
Prymas wypowiedział się też na temat polityki i zaangażowania w nią Kościoła. - Świątynie nie mogą stać się przestrzenią walki o władzę, a rolą polityków jest współpraca z parlamentarną opozycją i wspólne szukanie jak najlepszych dla społeczeństwa rozwiązań - zaznaczył. Pytany z kolei o sprawę sekretu papieskiego, na jaki powołuje się abp Gądecki, prymas wyjaśnia procedury, do jakich zobowiązany jest Kościół.

Justyna Kaczmarczyk, Interia: W Warszawie działalność rozpoczęło Biuro Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Ma ono koordynować "systemowe zmiany" w walce z przestępstwami seksualnymi duchownych. Jakie to zmiany?
Abp Wojciech Polak, prymas Polski: - Powstanie biura jest efektem decyzji biskupów, którzy podczas marcowej konferencji episkopatu powierzyli mi funkcję delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Zadanie to wymaga ścisłej i regularnej współpracy z Centrum Ochrony Dziecka, o. Adamem Żakiem oraz innymi inicjatywami i osobami zaangażowanymi w pracę na rzecz ochrony najmłodszych. Dlatego poprosiłem biskupów, byśmy w siedzibie sekretariatu episkopatu w Warszawie utworzyli biuro, które by te bieżące prace umożliwiało. W czerwcu biskupi oficjalnie zgodzili się na takie rozwiązanie.

A jakie dokładnie uprawnienia ma delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży?
- Z funkcją delegata nie wiąże się żadna wyjątkowa władza nad pozostałymi biskupami i ich diecezjami. Nie mam żadnych specjalnych upoważnień, jeśli chodzi o prawo świeckie lub kościelne. Posiadam pewne uprawnienia, które wynikają z racji piastowania funkcji metropolity gnieźnieńskiego i biskupa diecezjalnego, które obowiązują kolejno w stosunku do metropolii i diecezji. W funkcji delegata chodzi o to, bym przygotowywał i przedstawiał różne systemowe projekty związane z ochroną dzieci i młodzieży, a po przyjęciu ich przez episkopat, koordynował wprowadzanie ich w życie.

O jakie konkretnie projekty chodzi?
- Jeden z nich dotyczy budowania systemu prewencji i jest już realizowany w oparciu o działalność Centrum Ochrony Dziecka. Od dawna przeprowadzane są szkolenia. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania, a w niektórych diecezjach także wdrażania w życie diecezjalnych wytycznych ds. ochrony dzieci i młodzieży. Biuro ma te prace wspierać i koordynować. Chodzi również o działania mające na celu pomoc osobom pokrzywdzonym. Człowieka, który dokonuje zgłoszenia, należy otoczyć pomocą duszpasterską, psychologiczną i prawną. Zaproponowanie i zapewnienie takiej pomocy jest odpowiedzialnością każdego biskupa, gdy tylko nawiązuje kontakt z osobą poszkodowaną. Widzimy jednak, że z czasem pokrzywdzeni zostają sami ze swoimi problemami. Chcemy dać im realne wsparcie, dlatego zależy nam na stworzeniu sieci poradni psychologicznych, duszpasterskich i prawnych. Ten projekt za jakiś czas powinien zostać sfinalizowany.

Chodzi o kościelne poradnie, działające przy parafiach?
- Na tak lokalnym poziomie może się to nie udać, chociażby ze względu na dostępność kadr. Myślę, że na początek realny jest poziom metropolitalny - czyli utworzenie profesjonalnej poradni w każdej archidiecezji. Na pewno widzimy też konieczność większej niż dotychczas komunikacji. Musimy przemyśleć i przepracować sposób komunikacji wewnątrzkościelnej, np. tej między duchownymi i wiernymi, ale też tej na zewnątrz, z całym społeczeństwem. Dlatego informacja i koordynacja medialna to jedno z zadań kierownika biura, ks. Piotra Studnickiego. Kolejnym projektem, który jest inicjatywą świeckich katolików i za zgodą biskupów już od jakiegoś czasu działa, jest inicjatywa "Zranieni w Kościele". Ten katolicki "telefon zaufania" warto rozwinąć i wesprzeć.

Wesprzeć finansowo?
- Tak, realizacja tych planów będzie się domagała wsparcia finansowego. Jeśli chcemy tworzyć rozwiązania systemowe działające na poziomie ogólnopolskim, będzie to konieczne. Dla jasności dodam, że telefon zaufania nie zastępuje wsparcia, jakim każdy biskup i przełożony zakonny ma obowiązek otoczyć osobę pokrzywdzoną od samego początku, czyli od momentu pierwszego z nią kontaktu.

"Chodzi również o to, by pomoc materialna, do której zobowiązuje papież Franciszek w najnowszym motu proprio była realnie dostępna dla osób pokrzywdzonych" - mówił w ostatnim wywiadzie ks. Piotr Studnicki. O co dokładnie chodzi?
- Chodzi o takie wsparcie, które pomoże osobie pokrzywdzonej stanąć na własnych nogach. Myślimy na przykład o programie edukacyjno-stypendialnym, czyli takiej czasowej pomocy, która pomoże pokrzywdzonym na nowo odnaleźć się i dobrze zafunkcjonować w społeczeństwie.

Stypendium brzmi jak rozwiązanie dla osób raczej młodych. A co ze starszymi?
- Chcemy zagwarantować im długofalową pomoc psychologiczno-duszpasterską. Oczywiście, taka pomoc powinna być zapewniona już na etapie zgłoszenia i pierwszego kontaktu. Ale przecież przepracowanie problemu, jaki dźwiga osoba skrzywdzona przez duchownego, nie dokonuje się szybko. Często mimo upływu czasu problemy nie znikają. Działania systemowe muszą iść też w takim kierunku, żeby nie zostawiać tej osoby samej sobie i zapewnić jej wsparcie niezależnie od wieku.

Czy jest mowa o odszkodowaniach finansowych?
- Mówimy wyraźnie o systemowej pomocy osobom skrzywdzonym przez niektórych duchownych. Nie jest to system odszkodowania czy zadośćuczynienia. W tych przypadkach polegamy na obowiązującym w Polsce prawie. Pierwszą osobą, na której spoczywa ta odpowiedzialności, jest sprawca. Jeśli będą zapadać inne wyroki, Kościół będzie je wypełniał.

Czy planowane jest wprowadzenie systemu informowania ofiar o tym, na jakim etapie jest sprawa ich krzywdziciela?
- Taka informacja należy się osobom pokrzywdzonym już dzisiaj. Ofiary mają prawo wiedzieć, na jakim etapie jest sprawa i jakim wyrokiem skończyło się postępowanie. To nie jest działanie, które powinniśmy jakoś strukturalizować. Musimy po prostu pilnować i wymagać, aby w praktyce było wypełniane. Trzeba na to uwrażliwiać naszych delegatów oraz sędziów, którzy prowadzą procesy administracyjno-prawne wobec duchownych. Prawo do tej podstawowej informacji nie jest złamaniem sekretu papieskiego, którym objęte są tego rodzaju postępowania.

Sekretem papieskim zasłaniał się abp Stanisław Gądecki, gdy odmawiał prokuraturze wydania dokumentów w sprawie ks. Krzysztofa z Chodzieży, który wykorzystywał seksualnie ministranta.

Dlaczego nie chciał tych dokumentów przekazać organom ścigania?
- Papieski sekret w praktyce oznacza, iż akta dotyczące procesu kościelnego prowadzonego w danej sprawie są własnością Watykanu. Dopiero uzyskanie zgody Stolicy Apostolskiej daje biskupowi możliwość przekazania takich dokumentów prokuraturze. W przypadku, o który pani pyta, biskup nie mógł wydać akt z procesu, bo złamałby prawo kościelne.

A nie wydając ich, łamał prawo państwowe.
- Jak widać, pojawia się tu napięcie. Dopóki akta sprawy są objęte sekretem papieskim, nie ma możliwości, by biskup mógł bez zgody Watykanu, przekazać je prokuraturze.

Spodziewa się ksiądz prymas zmian w tym zakresie?
- Myślę, że zmiany pójdą w kierunku jasnego wskazania przestrzeni możliwego współdziałania. W tej sprawie współpraca między instytucjami państwowymi i kościelnymi jest konieczna. Trzeba też zaznaczyć, że w świetle polskiego prawa akta procesu kościelnego nie mają wartości dowodowej, bo my w Kościele nie mamy możliwości prowadzenia takich przesłuchań, jakie możliwe są dla prokuratury. Nie są to zeznania pod groźbą kary wynikającej z prawa świeckiego. Nie mamy też narzędzi, by ukarać kogoś za fałszywe zeznanie.

Jak dziś wygląda współpraca między przełożonym kościelnym, zgłaszającym przypadek wykorzystywania seksualnego małoletniego, a prokuraturą?
- Mogę o tym mówić z doświadczenia, bo jako przełożony kościelny zgłaszałem już sprawy do prokuratury. Przygotowane przez moich współpracowników pisma dowodowe, zawierające dokładny opis sprawy, były dla prokuratury wystarczające. Prokurator nie nalegał w żaden sposób, abym wydał akta z kościelnych przesłuchań. Myślę, że ten przykład dobrze obrazuje współpracę i autonomię Kościoła i państwa, które są zagwarantowana w konkordacie. Potrzeba uszanowania tej autonomii, ale konieczna jest także współpraca. Chodzi przy tym nie tylko o to, że przełożeni kościelni - jak wszyscy obywatele - są objęci w zakresie zgłaszania przestępstw seksualnych na małoletnich rygorem prawnym pod groźbą kary. Najważniejszą podstawą tej współpracy powinno być dobro osób pokrzywdzonych oraz ochrona dzieci i młodzieży.

- Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych, choć okoliczności zgłaszania takich nadużyć bywają nieraz dramatyczne. Na przykład kiedyś osoba zgłaszająca krzywdę prosiła, abym nie zawiadamiał o tym prokuratury. Tej prośby nie mogłem spełnić. Muszę przecież uczynić wszystko, aby dzieci były bezpieczne. Ich ochrona wymaga pracy na różnych płaszczyznach w całym Kościele i społeczeństwie. Niedawno w diecezji gnieźnieńskiej był proces byłego księdza, który został skazany za przestępstwa seksualne. Sędzia ze względu na dobro dzieci utajnił rozprawę, ale wyrok i jego uzasadnienie były już jawne. Wówczas sprawa została nagłośniona przez różne media. Spowodowało to pojawienie się także w środowisku wielu komentarzy, co sprawiło, że sytuacja stała się na nowo trudna dla samych skrzywdzonych. To przykład wtórnej wiktymizacji. Choć wydaje się oczywiste, to jednak nie dla wszystkich - jak widać - jest jasne, że to nigdy nie jest wina dzieci.

Wracamy do samych podstaw, czyli konieczności zmiany myślenia Polaków, z których ust padają takie oskarżenia?
- Tak, ogromnie potrzeba wytrwałej pracy u podstaw. Dlatego musimy lepiej komunikować ten problem, by uświadamiać całą jego złożoność i wagę. To kolejne z wyzwań, które stoi przed nowo powstałym Biurem. Na tej drodze małym, ale ważnym krokiem jest dzień modlitwy i postu za grzechy wykorzystania seksualnego małoletnich, przeżywany co roku w piątek pierwszego tygodnia Wielkiego Postu. Poza charakterem religijnym przebłagania, ten dzień jest także okazją do przypomnienia, że mamy do czynienia z realnym dramatem, a nie wydumanym problemem. Nie mniej ważnym krokiem było odczytanie w kościołach listu biskupów po filmie "Tylko nie mów nikomu" Tomasza i Marka Sekielskich. Słuchałem go w wiejskiej parafii, którą jako biskup wizytowałem. Zazwyczaj podczas wizytacji nie czyta się listów, tylko biskup mówi kazanie. W tym przypadku zrobiłem wyjątek. Poprosiłem o przeczytanie listu. Chciałem wysłuchać go z księżmi i wiernymi, aby w ten sposób pokazać im, że te trudne, często traumatyczne sytuacje, jako wspólnota musimy i możemy przeżywać razem.

A ja pamiętam milczenie po spotkaniu w Watykanie w sprawie wykorzystywania dzieci i młodzieży przez duchownych i poruszającej modlitwie przebłagalnej z udziałem papieża Franciszka. Pytałam rodzinę i znajomych - nikt nie spotkał się z żadną wzmianką na ten temat w swoich parafiach.
- Widać więc, jak wiele mamy do zrobienia. Musimy pomóc księżom wyjść z tym tematem na ambonę, uczyć się rozmawiać o tym we wspólnotach, wspólnie i odpowiedzialnie stawiać czoła temu wyzwaniu.

Papieski dokument "Wy jesteście światłem świata", w którym mowa m.in. o pociągnięciu do odpowiedzialności hierarchów, którzy dopuścili się zaniedbań czy zatajania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych, wszedł w życie 1 czerwca. Zapisano w nim, że dochodzenie w sprawach biskupów nie powinno być dłuższe niż 90 dni. Czy dziś wiadomo coś o efektach dochodzeń?
- Nie mam w tym temacie szczegółowej wiedzy odnośnie do całej Polski. Mogę jedynie powiedzieć, jak to wygląda z perspektywy Gniezna. Od czasu wydania papieskiego motu proprio na moje ręce, jako delegata, wpłynęło pięć skarg na biskupów, którzy mi nie podlegają. Dlatego przekazałem je odpowiedniemu metropolicie, informując równocześnie osobę zgłaszającą, kto zgodnie z papieskim prawem zajmie się tą sprawą. Natomiast do mnie jako metropolity gnieźnieńskiego nie wpłynęła dotąd żadna tego typu skarga na podległego mi biskupa bydgoskiego i włocławskiego.

W mediach pojawia się zarzut pod adresem biskupa bydgoskiego Jana Tyrawy w związku ze sprawą byłego księdza Pawła Kani.
- Nikt do mnie jako metropolity gnieźnieńskiego nie złożył skargi na biskupa bydgoskiego. Przypadek Kani nie tyle dotyczy Bydgoszczy co Wrocławia, gdzie jeszcze jako ksiądz podlegał on metropolicie wrocławskiemu. Ten właśnie metropolita jest kompetentny do podjęcia stosownych działań wskazanych przez wspomniane wcześniej papieskie motu proprio. Ponieważ ta sprawa jego dotyczy, przejąłby ją wówczas najstarszy święceniami biskup tej metropolii. Tak mówią papieskie przepisy.

Czy o wynikach takich dochodzeń będzie informowana opinia publiczna?
- Po zgłoszeniu takiej sprawy do Stolicy Apostolskiej otrzymywane są konkretne wytyczne. Metropolita ma sprawę zbadać i wyniki dochodzenia przedstawić Watykanowi. Prowadzenie tego procesu jest pod ścisłym nadzorem Kongregacji Nauki Wiary i dalsze działanie zależne jest od instrukcji Stolicy Apostolskiej. Gdy upłynie trochę czasu, na pewno będziemy o tym rozmawiać z arcybiskupami. Zobaczymy, jakie będziemy mieć w tej kwestii doświadczenie.

Skupiamy się na dzieciach i małoletnich, ale kościelne prawo chroni też w szczególny sposób bezbronnych dorosłych i bezradnych. Czy w świetle kościelnych przepisów kleryk albo młody ksiądz może być uznany za osobę bezradną, jeśliby doznawał krzywdy od przełożonego albo duchownego wysoko postawionego w hierarchii?
- Według motu proprio papieża Franciszka za osobę bezradną uważa się każdą osobę chorą, z ułomnościami fizycznymi lub umysłowymi albo pozbawioną wolności osobistej, która ogranicza jej zdolność rozumienia lub chcenia. W przypadku kleryka lub młodego księdza będziemy raczej mówili o nadużyciu władzy. Takie sytuacje określa również wspomniany dokument papieski.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zalewski po informacji o utworzeniu Biura ds. ochrony dzieci i młodzieży pytał na Twitterze: A kiedy wreszcie Kościół w Polsce odważy się powiedzieć prawdę o molestowaniu kleryków i młodych księży przez apba Juliusza Paetza?
- Odpowiedź na sprawę abpa Paetza dała Stalica Apostolska, przysyłając do Poznania komisję watykańską i przeprowadzając dochodzenie związane ze zgłoszeniami w sprawie wykorzystywania kleryków. Osobiście nie miałem wglądu w wyniki prac tej komisji. Zostały one przedstawione Ojcu Świętemu. Stan na dzisiaj jest taki, że abp Paetz poniósł konsekwencje ściśle określone przez Watykan. Zna je metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, bo abp Paetz to biskup senior diecezji poznańskiej.

Wiadomo na przykład, że abp Paetz ma zakaz uczestniczenia w publicznych uroczystościach i zakaz publicznego odprawiania sakramentów. A zdarza się, że się pojawia.
- Jeśli tak się dzieje, to wbrew przepisom. Nie wiem jednak, jak brzmią dokładnie wytyczne Stolicy Apostolskiej. Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że choć wcześniej abp Paetz bywał na ogólnopolskim odpuście świętego Wojciecha, po decyzji Watykanu to się zmieniło. Pod tym względem nie mam żadnych zarzutów, bo ksiądz arcybiskup nie próbował się pojawić na żadnych oficjalnych ani prywatnych uroczystościach. Jasne jest też, że go nie zapraszam.

Czy kwestia pojawiania się bądź nie na uroczystościach kończy sprawę?
- O to, czy ta historia powinna znaleźć jakieś dopełnienie lub wyjaśnienie należy pytać abpa Gądeckiego. On jest w bezpośrednim kontakcie ze Stolicą Apostolską i zna dokładnie wyniki badań komisji, która się tą sprawą zajmowała.

Edukacja seksualna jest potrzebna czy nie?
- Ludzka seksualność wymaga wychowania i edukacji. Trzeba jednak od razu postawić dwa pytania. Po pierwsze, o jakiej edukacji mówimy, czyli co pod tym pojęciem rozumiemy? Według Kościoła, taka edukacja nie może być zredukowana jedynie do techniki życia seksualnego, ale ma być wychowaniem młodego człowieka do pełni daru z siebie, także poprzez zachowywanie tego, co jest Bożym nakazem. Edukacja seksualna musi być oparta na antropologii, pełnej prawdzie o człowieku, i ma prowadzić do takiego przeżywania własnej seksualności, że nie uderza to w ludzką godność. Istotne jest też drugie pytanie, które trzeba postawić: kto jest odpowiedzialny za edukację seksualną dzieci? Kościół jasno naucza, że jest to podstawowe prawo i niezbywalny obowiązek rodziców. Kościół czy szkoła mają wspomóc wychowanie dzieci i młodzieży - oczywiście nie tylko w kwestii edukacji seksualnej - ale nigdy nie zastąpią w tym rodziny.

Nie ma ksiądz prymas obawy, że komunikacja Kościoła w tym temacie może zostawiać u odbiorców obraz edukacji seksualnej jako jednoznacznie złej?
- W toczącej się ostatnio w Polsce dyskusji na temat edukacji seksualnej Kościół stara się obudzić w rodzicach większe poczucie odpowiedzialności za wychowanie swoich dzieci. Istnieje przecież obawa, że ta kwestia zostanie przerzucona wyłącznie na szkołę, a rodzice zostaną z niej wykluczeni.

Gdzie zatem jasny komunikat: rodzicu, edukacja seksualna jest potrzebna twojemu dziecku. Może je to uchronić przez wieloma zagrożeniami, np. wykorzystywaniem seksualnym?
- Może ma pani rację, że mało to wybrzmiewa. Niewykluczone, że wypowiadamy się na ten temat zbyt ostrożnie i może powstać wrażenie, jakbyśmy chcieli pominąć fakt, że człowiek potrzebuje wychowania do właściwego przeżywania swojej seksualności. Jako biskupi mamy przecież obowiązek przypomnieć rodzicom o odpowiedzialności za wychowanie swojego dziecka, choć nieraz jesteśmy za to krytykowani. W jednym z artykułów prasowych przeczytałem zarzut, że Kościół chce mieć wpływ na polską szkołę, bo zachęca rodziców do zasiadania w trójkach klasowych. To przecież absurd. Czy mam wpływ na wybory, kiedy mówię, że wzięcie udziału w wyborach jest obowiązkiem moralnym obywatela?

Pośrednio tak, choćby na frekwencję.
- Ale nie agituję za konkretną partią, tylko mówię o obowiązku moralnym wynikającym z podstawowej odpowiedzialności za swoją ojczyznę. W podobny sposób powtarzam rodzicom: interesujcie się tym, co się dzieje w szkole waszych dzieci, bądźcie w trójkach klasowych, angażujcie się w działalność komitetów rodzicielskich. W ten sposób aktywnie wpływacie na wychowanie waszych dzieci. Nikt was w tej odpowiedzialności nie może zastąpić.

Jak ksiądz prymas ocenia zaangażowanie Kościoła w Polsce w politykę?
- Bez wątpienia Kościół jest i powinien być obecny w sferze publicznej, ale naszym zadaniem nie jest wpisywanie się w spór polityczny, lecz ukazywanie etycznego fundamentu życia społecznego. Kiedy w moim ostatnim kazaniu na Jasnej Górze mówiłem o zaprzestaniu sporów i waśni, o trosce o dobro wspólne, o łączeniu się, a nie dzieleniu, to nie stawałem po stronie jednej czy drugiej partii politycznej. Nie używałem też stwierdzenia, że dzielą ci, a jednoczą tamci. Uważam, że rolą Kościoła nie jest wskazywanie winnych i niewinnych, ale budowanie moralnych fundamentów. Zawsze będę bronił takiego stanowiska.

- Na pewno nie można oczekiwać, że Kościół będzie wskazywał konkretne osoby, które należy wybierać. Trzeba powiedzieć jasno, że wszędzie tam, gdzie takie sytuacje mają miejsce, mamy do czynienia z nadużyciem. Świątynie nie mogą stać się przestrzenią walki o władzę. Dobrze, że ostatnio ukazało się przypomnienie rzecznika episkopatu, że nie wolno używać ambony do wystąpień innych niż czytanie Słowa Bożego i jego wyjaśnianie. Ta zasada obowiązuje od dawna, ale trzeba ją przypominać, bo niektórzy o niej zapominają.

Chodziło o wystąpienie Ryszarda Czarneckiego, europosła Prawa i Sprawiedliwości?
- Komunikat ks. Pawła Rytel-Andrianika ukazał się w kontekście konkretnych wystąpień, ale dotyczy zasady uniwersalnej, obowiązującej każdego. Ani jedna, ani druga strona nie może w ten sposób wykorzystywać Kościoła. W tym względzie musimy zachować daleko idącą ostrożności, by nie pogłębiać podziału społeczeństwa.

A publiczne dziękowanie politykom?
- Nie widzę wielkiego problemu, jeśli to dotyczy konkretnych projektów podjętych dla dobra społecznego. Choć uważam, że wychwalanie kogokolwiek, kto wypełnia swoje obowiązki, jest zupełnie niepotrzebne. To jest tak, jak z dziękowaniem przez proboszcza biskupowi za to, że przyjechał i odprawił mszę świętą w parafii. To mało poważne, bo przecież to obowiązek biskupa wypływający z jego powołania.

Na przykład abp Marek Jędraszewski w wywiadzie dla "Sieci" wyraził wdzięczność Jarosławowi Kaczyńskiemu za wsparcie w walce o "dobro instytucji małżeństwa i rodziny".
- Oceniać możemy konkretne projekty, czy realizowane są dla dobra społecznego. Natomiast patrząc szerzej na tematykę relacji państwa i Kościoła, przypomina mi się rozmowa z pewnym politykiem z czasów, gdy pracowałem w Warszawie jako sekretarz generalny KEP.

Z którym?
- Nie ma konieczności podawania nazwiska, bo chodzi o ukazanie pewnego sposobu myślenia i działania. Ten polityk przedstawił mi projekt polityczny, etycznie słuszny, i namawiał, abym jako biskup zaangażował się w przekonanie jego przeciwników politycznych do poparcia tego projektu. Odpowiedziałem, że to nie jest moim powołaniem. To jego zadanie, bo przecież jako parlamentarzysta po to został wybrany i za to pobiera poselską dietę. W ten sposób chciałem mu przypomnieć, że współpraca z parlamentarną opozycją i wspólne szukanie jak najlepszych dla społeczeństwa rozwiązań jest rolą polityków, a nie misją biskupa.

Co jest rolą Kościoła?
- Jako biskup powinienem przede wszystkim wskazać, czy z punktu widzenia nauki Kościoła taki projekt jest moralnie słuszny czy nie. A ponadto mogę przypomnieć politykom, że ich zadaniem jest szukanie porozumienia i współdziałanie dla dobra kraju i społeczeństwa.



https://fakty.interia.pl/autor/justyna-toma...campaign=chrome
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #239

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post Wczoraj, 18:28 Quote Post

Kard. Gulbinowicz oskarżany o molestowanie. Prokuratura: Postępowania nie będzie

Nie będzie śledztwa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu na podstawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa molestowania seksualnego przez kard. Henryka Gulbinowicza. Zawiadomienie takie złożył pod koniec maja pełnomocnik poety Przemysława Kowalczyka (znanego jako Karol Chum).

"Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu wydała w dniu 11 września 2019 r. postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie z zawiadomienia Przemysława K." - poinformowała portal Gazeta.pl rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Justyna Pilarczyk. Prokuratura w uzasadnieniu wskazała na przedawnienie karalności czynu (przestępstwa przeciwko wolności seksualnej przedawniają się po ukończeniu przez poszkodowanego małoletniego 30. roku życia - red.).

Zawiadomienie złożone przez Przemysława Kowalczyka, znanego również jako poeta Karol Chum, dotyczyło molestowania seksualnego, którego miał się wobec niego dopuścić kard. Henryk Gulbinowicz, kiedy 16-letni wówczas mężczyzna był uczniem Niższego Seminarium Duchownego Franciszkanów w Legnicy.

Chum: Będę drążył temat

Karol Chum informację o odmowie wszczęcia postępowania otrzymał od swojego adwokata 17 września.
"Spodziewałem się tego. Znaczy, że prawnie nic im zrobić nie mogę. Kościół może natomiast nadal w tym temacie prowadzić swoje postępowanie, gdyż w przypadku dostojnika tej rangi nie stosuje się przedawnień i pozostaje to w gestii papieża. Oczywiście, zakładam, że Kościół zbagatelizuje sprawę i sprawcy pozwoli spokojnie umrzeć. Jednocześnie, nie ma żadnych narzędzi by zamknąć mi usta, a to oznacza, że będę kardynała Gulbinowicza bezkarnie nadal nazywał przestępcą seksualnym" - napisał Karol Chum w oświadczeniu, które przekazał mediom, m.in. portalowi Gazeta.pl.

"Pewnym jest jedno, że kardynał Gulbinowicz kryształową postacią już nie jest, a łatka podejrzeń o nadużycia seksualne będzie towarzyszyła mu przez lata. Przynajmniej, póki ja żyję" - zapewnił. Dodał, że będzie "drążył temat" i "szukał innych ofiar".

Sprawa kard. Gulbinowicza trafi do Watykanu
Jak przekazał w rozmowie z portalem Onet.pl ks. dr Rafał Kowalski, rzecznik prasowy wrocławskiej kurii, sprawa zostanie przekazana do Watykanu i to on może zdecydować o "cofnięciu umorzenia i o przeprowadzeniu dochodzenia kanonicznego".
- O podjęcie takiej decyzji poprosimy na pewno Watykan - powiedział ks. dr Rafał Kowalski.
Przemysław Kowalczyk kontra kard. Henryk Gulbinowicz

Po raz pierwszy o tym, co miało go spotkać w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy, Karol Chum opowiedział dziennikarzom czasopisma "Inaczej" w 1997 roku. Wtedy jednak, jak przypomina Polsat News, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, ponieważ z artykułu miało nie wynikać, że czynu karalnego dopuścił się kard. Henryk Gulbinowicz.
W maju 2019 roku po premierze filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich poeta po raz kolejny podzielił się swoją historią m.in. w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Następnie złożył zeznania we wrocławskiej kurii i prokuraturze.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...tml#s=BoxOpImg5
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #240

16 Strony « < 14 15 16 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej