Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna Domowa: brygady miedzynarodowe w Hiszpanii,
     
Jasnogród
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 776
Nr użytkownika: 50

 
 
post 14/05/2007, 16:07 Quote Post

Uwaga,długie,ale potem zniknie,więc wklejam całość :
QUOTE
Dąbrowszczacy - żołnierze Stalina

Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali


Medal "Za waszą wolność i naszą" z podobizną gen. Świerczewskiego ustanowiony w 1956 r. dla żołnierzy Brygad Międzynarodowych
 
W ostatnich tygodniach przez łamy polskiej prasy przelała się fala artykułów, oświadczeń i listów protestacyjnych w obronie dobrego imienia i przywilejów członków komunistycznych Brygad Międzynarodowych walczących w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Metod, jakimi wypaczano w tych tekstach historię, nie widziano w Polsce co najmniej od czasów Władysława Gomułki.


O co naprawdę walczyli?

Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie ochotniczo stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali. Wiek XX był bowiem epoką dwóch zbrodniczych ideologii, które pochłonęły miliony ofiar. W latach 30. komunistów różniła od ich brunatnych pobratymców przede wszystkim zwartość szeregów w skali międzynarodowej i sprytniejsze metody działania, których pomysłodawcą był Józef Stalin. Z jego polecenia na VII Kongresie Kominternu (1935 r.) zakazano otwartego głoszenia hasła "zniszczenia burżuazyjnego świata" i zastosowano taktykę frontu ludowego. Tworzony wspólnie z innymi partiami i organizacjami klasycznej lewicy pod hasłami walki z faszyzmem i obrony demokracji miał radykalizować nastroje społeczne i krok za krokiem przybliżać komunistyczną rewolucję.

Hasła obrony wolności i demokracji wysuwane przez komunistów były więc tylko oszustwem: ani swobody obywatelskie, ani demokracja nie miały dla nich żadnego znaczenia. Rezolucja Kominternu z 21 lipca 1935 r. nazywała rzeczy po imieniu: "Walka przeciwko faszyzmowi tylko w obronie demokracji nie wyrywa zła z korzeniami, nie zagradza drogi do nowego rozwinięcia w kierunku faszyzmu. (...) Tylko władza sowiecka jest dla ludzkości gwarancją zabezpieczającą od kolejnego powrotu barbarzyństwa, jakim jest reżim faszystowskiej przemocy. Tylko władza Sowietów usunie z drogi zgniłą burżuazję, otwierając przed ludzkością wrota do królestwa wolności".

Podobnie swoją walkę z faszyzmem pojmowali członkowie Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii. Byli wiernymi żołnierzami Stalina gotowymi wykonać wszystkie jego rozkazy. W lutym 1939 r. Inicjatywna Grupa do spraw Polskich przy Kominternie kierowana przez byłego dowódcę XIII Brygady Międzynarodowej Bolesława Mołojca wydała "Biuletyn Informacyjny", w którym powielała wszystkie frazesy sowieckiej propagandy. Nawet rozwiązanie KPP i masowe wyniszczenie jej przywódców określali jako cios zadany faszyzmowi. W kwestii swego światopoglądu jasno deklarowali: "Nie mamy partii w kraju, ale jesteśmy żołnierzami Wszechświatowej Komunistycznej Partii, na czele której stoi nasz wielki, nieugięty Dymitrow i z nami Stalin - epokowa postać, najwierniejszy nauczyciel marksizmu-leninizmu, mistrzowski budowniczy socjalizmu ZSRR, ostoja komunistycznego ruchu całego świata".

Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami, mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi, przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej wolności. Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy.

Z perspektywy doświadczeń XX w. wydaje się, że powinniśmy w równy sposób traktować oba zbrodnicze totalitaryzmy - i komunizm, i faszyzm. Zwolennicy sowieckich łagrów nie zasługują na wiele więcej szacunku niż miłośnicy hitlerowskich obozów koncentracyjnych.


"Patrioci"

Jeden z opublikowanych niedawno apeli w obronie dąbrowszczaków wprost odwołuje się do polskiego patriotyzmu i hasła "Za wolność waszą i naszą". Kłopot w tym, że komunistów w żaden sposób nie daje się powiązać z polskimi tradycjami niepodległościowymi. Wręcz przeciwnie: niemal przez całe 20-lecie nie ukrywali zdecydowanie wrogiego stosunku do II Rzeczypospolitej. Była ona dla nich kontrrewolucyjnym, sztucznym tworem traktatu wersalskiego, który należy zniszczyć wszelkimi dostępnymi metodami.

Komunistyczna Partia Polski żądała oddania Kresów Wschodnich Rosji Sowieckiej, a Śląska, Pomorza i Wielkopolski - Niemcom. W 1933 r. KPP-owski "Nowy Przegląd" pisał: "Komunistyczna Partia Polski oświadcza obecnie po 11 latach okupacji polskiej na Górnym Śląsku wobec ludu górnośląskiego, wobec narodu całej Polski i Niemiec, wobec narodów całego świata? zwycięski proletariat polski po obaleniu panowania klasowego imperialistycznej burżuazji polskiej przekreśli wszystkie orzeczenia traktatu wersalskiego w stosunku do Górnego Śląska i do korytarza pomorskiego i zapewni ludności tych ziem prawo do samookreślenia aż do oderwania się od Polski".

Dokumenty zachowane w archiwach polskich i rosyjskich wskazują, że w latach hiszpańskiej wojny domowej znaczna część środowiska komunistycznego pałała nienawiścią do Polski. W sprawozdaniu dla Kominternu z wiosny 1940 r. Romana Szykier-Toruńczyk pisała o komitecie, który zajmował się przerzutem ochotników z Francjido Hiszpanii: "Uderzającą rzeczą w pracach komitetu hiszpańskiego było antymarksistowskie, szkodliwe, niemal szowinistyczne ujęcie spraw narodowych. (...) Zwłaszcza na odcinku żydowskim szowinizm narodowościowy przeszedł wszelkie granice. Wprowadzono jakieś rasistowskie normy w podejściu do ludzi. Na przykład ja nie miałam prawa pracować w polskim komitecie, ponieważ moi rodzice figurują w księgach wyznania mojżeszowego. (...) Kierownictwo żydowskiego komitetu hiszpańskiego, które w dużej części rekrutowało się z kierownictwa żydowskiej roboty [komunistycznej] w ogóle, krzewiło jakąś fizyczną wprost nienawiść do wszystkiego, co polskie. Język polski był znienawidzony i tępiony".

Nie inaczej pisał do Moskwy Bolesław Mołojec: "U żydowskich towarzyszy jest bałagan, który niechybnie wyjdzie na korzyść naszym wrogom (...) był na przykład prowadzony ordynarny bojkot tych żydowskich komunistów, którzy zupełnie nie znali języka żydowskiego i musieli zwracać się to towarzyszy po polsku".

Jeden z najbardziej znanych "hiszpanów" - Wacław Komar "Kucyk" - był w KPP specjalistą od wyroków partyjnych. O swej niezbyt skomplikowanej działalności politycznej pisał we wspomnieniach dla KC PZPR: "27 lipca 1926 wspólnie z Felkiem Dziobatym i Pikusiem zabiłem prowokatora Bednarza (...) 18 października 1926 zabiłem prowokatora Kostka. (...) W listopadzie 1926 r. tow. [Alfred] Lampe wysłał mnie z ramienia partii dla organizacji zabójstwa prowokatora w Zagłębiu Dąbrowskim (...) 10 maja zabiłem prowokatora Niewiarowskiego".

Po dokonaniu wspomnianych zabójstw "Kucyk" został przerzucony do ZSRR. Tu przeszedł stosowne przeszkolenie w Armii Czerwonej i OGPU/NKWD. Na początku lat 30. został przerzucony na robotę wojskową - czyli szpiegowską - do Niemiec i Polski. Dopiero potem trafił do Hiszpanii, a następnie do komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, w którym należał do grona najbardziej wpływowych i wyjątkowo nieciekawych postaci. Dziś "Gazeta Wyborcza" przedstawia "Kucyka" i jego współtowarzyszy jako godnych naśladowania bohaterów. Natomiast "Tygodnik Powszechny" staje w obronie przywilejów dla dąbrowszczaków, choć socjaliści i komuniści dokonali totalnego zniszczenia hiszpańskiego Kościoła, dewastując świątynie i eksterminując duchowieństwo.


Idealiści i maruderzy

Wielu spośród dąbrowszczaków z pewnością było zdyscyplinowanymi, ideowymi żołnierzami komunistycznej rewolucji. Ale byli i tacy, którzy do Hiszpanii trafili raczej przypadkiem, nie mogąc znaleźć miejsca w normalnym społeczeństwie, jak słynny po latach Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński, który, popadając w ciągłe konflikty, nie mógł zagrzać miejsca w żadnej pracy.

Kominternowcy brali do brygad kogo się dało i wszelkimi dostępnymi metodami. W 1940 r. wspomniana już Romana Szykier-Toruńczyk pisała: "Cały system werbunku Polaków do Hiszpanii polegał na ilościowym i efekciarskim mnożeniu liczby ochotników. Brano każdego, kto podszedł? podstępem i okłamywaniem, czczą obietnicą i argumentem pieniężnym usiłowano ściągać do Hiszpanii kandydatów na dąbrowszczaków. Werbowano przypadkowych ludzi pod polskim konsulatem. (...) w naszym wydawnictwie polskim "Dzienniku Ludowym" było ogłoszenie, że jest praca rolna dla Polaków. W lokalu dowiadywali się dopiero o tym, że tu nie o pracę, a o wyjazd do Hiszpanii chodzi. Sama byłam świadkiem tego jak Beger - aktywista w komitecie hiszpańskim, chwalił się jak to w genialny sposób namówił na wyjazd dwóch nierozłącznych przyjaciół. Oto w ostatniej chwili przed odjazdem pociągu poszedł do każdego z nich z wiadomością o tym, że drugi jedzie do Hiszpanii. "Jak ci nie wstyd, on jedzie, a ty nie? Nie wierzysz? Chodź na dworzec, a zobaczysz go". No i za pomocą takich argumentów udało mu się zmobilizować nowych ochotników (...) niemal wyłączną zasługą polskiego komitetu hiszpańskiego było przedostawanie się do brygady elementów nieświadomych, lumpowskich, często wrogich, co jak wiadomo przysłużyło niemało szkód w Hiszpanii".

Andre Marty, jeden z twórców Brygad Międzynarodowych, także zgłaszał rozmaite zastrzeżenia: "do Hiszpanii obok wspaniałych bojowników - komunistów, socjalistów, antyfaszystów (...) zgłosiło się też wiele setek międzynarodowych kryminalistów. Niektórzy zajęli się tylko używaniem życia, nic nie robiąc ani nie walcząc, inni natomiast rozpoczęli od pierwszych dni okropną serię przestępstw? zniewoleń, gwałtów, zabójstw z czystego upodobania do perwersji, kradzieży, porwań itp.".

Były dąbrowszczak Artur Kowalski też nie wystawił Brygadom Międzynarodowym przesadnie budującego świadectwa: "Można tam było nabyć maszynki do golenia, mydło, słoiki z powidłami, lampki elektryczne, bieliznę pościelową, butelki wina, obrączki ślubne i bieliznę damską. (...) Skąd się wzięły wszystkie te cuda w okopach ochotników Brygady im. Jarosława Dąbrowskiego? Odpowiedź jestprosta? były to rzeczy wyszabrowane z ewakuowanych domów przyfrontowych miejscowości".

Brygady znane były z ekscesów, pełnego buty i pogardy stosunku do żołnierzy hiszpańskiej armii republikańskiej i ludności cywilnej. Pod tym względem znacznie lepszą opinię mieli ochotnicy z faszystowskich Włoch walczący po stronie gen. Franco.


W obliczu wojny

Po podpisaniu paktu z Hitlerem w 1939 r. Stalin nakazał odrzucenie niepotrzebnej już antyfaszystowskiej i demokratycznej propagandowej linii Kominternu. Nim jednak to nastąpiło, na wieść o ataku Niemiec na Polskę komuniści chcieli, jak wcześniej w Hiszpanii, powołać do walki z faszyzmem Brygady Międzynarodowe. Ale kilka dni późniejMoskwa ogłosiła, że wojna "jest obustronnie niesprawiedliwa" i o tworzeniu w Polsce oddziałów ochotników mowy być nie może.

Środowisko pozostających w Paryżu dąbrowszczaków w pełni popierało agresje dokonywane przez Związek Sowiecki w latach 1939 - 1940, w tym także inwazję na Polskę. Były dowódca XIII Brygady Międzynarodowej Bolesław Mołojec pisał: "Widzieliśmy już jasno (...), że nowa powinna być taktyka Kominternu i nowa pojawia się dzisiaj rola ZSRR, a szczególnie Armii Czerwonej jako broni międzynarodowej rewolucji. (...) Szczęście, że ponad jedna trzecia ludności państwa polskiego zrzuciła władzę kapitalistów i obszarników; szczęście, że wspólnie z Ukraińcami i Białorusinami wyzwolono półtora lub dwa miliony Polaków. Dlaczego, psiakrew, tylko dwa miliony?".

Żałowano w tym środowisku, że w chwili ataku Niemiec na Polskę w 1939 r. komuniści wysunęli hasło obrony kraju, zamiast rozpętać proletariacką rewolucję. Mołojec pisał: "Należało od samego początku stać nie na stanowisku obrony Polski, tylko na stanowisku obalenia rządu (...) To była milcząca i niewypowiedziana wiara w piłsudczyznę w chwili, kiedy mały poryw oburzenia mógł ją obalić. To była wiara w anglo-francuską demokrację, której znaczenie dla obrony Polski widzieliśmy w fantastycznych barwach, jednocześnie bojąc się słowa Sowiety, żeby nikogo nie odepchnąć".

Zgodnie z nową linią polityczną Moskwy w 1940 r. grupa Mołojca wydała w imieniu dąbrowszczaków odezwę atakującą władze polskie na uchodźstwie. Dokument ten "ostro występował przeciwko polskiemu "rządowi" i armii, demaskując ich prawdziwe oblicze i zadania, jako broni w rękach anglo-francuskiego imperializmu, jako antysowieckiej broni w rękach tych państw".


Ku nowej Polsce

Dąbrowszczacy: Bolesław Mołojec, Grzegorz Korczyński, Jakub Aleksandrowicz, Antoni Grabowski należeli do czołowych organizatorów Gwardii Ludowej, zbrojnego ramienia PPR działającej w interesie Moskwy oraz na szkodę Polski i bardziej przypominającej grupę przestępczą niż organizację typowo polityczną.

Na Lubelszczyźnie działania GL zainicjowali latem 1942 r. dwaj byli dąbrowszczacy, Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński "Grzegorz" oraz brat Bolesława Mołojca, Zygmunt ps. Anton, atakiem na polski majątek ziemski pod Gościeradowem. Dokonano tam brutalnego rabunku i zgwałcono właścicielkę. Potem Korczyński stworzył oddział, opierając się na okolicznych grupach rabunkowych. Kiedy jego ekscesy, morderstwa i grabieże wywołały sprzeciw części ludności i członków GL pochodzenia żydowskiego, Korczyński wydał rozkaz wymordowania ich, a także wszystkich ukrywających się w okolicy Żydów.

Uczestnik tych wydarzeń Jan Wojtaszek opowiadał: "Z bunkrów wyszło dziewięć względnie dziesięć osób. Krótko z nimi rozmawiał "Grzegorz", następnie polecił im rozebrać się do bielizny. (...) Do rozebranych kazał "Grzegorz" strzelać. (...) chciałbym zaznaczyć, że rozebranym kazaliśmy stawać przed wejściem do bunkru tak, że po strzale ciała wpadały do środka, tam też je zostawiliśmy, nie grzebiąc ich. Garderobę zabitych z polecenia "Grzegorza" zabrał oddział. Ja wówczas dostałem płaszcz wojskowy, "Iwan" zaś otrzymał buty z cholewami". W taki sposób GL-owcy dowodzeni przez Korczyńskiego wymordowali ponad 100 ukrywających się Żydów.

Korczyński jak wielu innych dąbrowszczaków stał się po wojnie jednym z filarów komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Został szefem MO na Lubelszczyźnie, potem przeniesiono go do Gdańska. Tam zasłynął pomysłem rozprawienia się z resztkami ludności niemieckiej za pomocą pieców krematoryjnych. Latem 1945 r. powrócił na Lubelszczyznę, gdzie prowadził brutalne pacyfikacje tamtejszych wiosek. W 1946 r. "Grzegorz" został wiceministrem bezpieczeństwa publicznego, potem pełnił wiele kluczowych stanowisk partyjno-państwowych. Polityczną karierę zakończył rzezią robotników na Wybrzeżu w 1970 r.

Inny dąbrowszczak Franciszek Księżarczyk kierował Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa w Krakowie, a Roman Grossem vel Orłowski utrwalał władzę ludową jako komendant wojewódzki MO w Rzeszowie. Bezpiekę organizował tam Mieczysław Broniatowski, czynny w resorcie spraw wewnętrznych do 1964 r. Juliusz Hibner stał na czele Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli polskich wojsk wewnętrznych wzorowanych na NKWD. Wacław Komar stał na czele Zarządu II Sztabu Generalnego WP, który zajmował się niszczeniem polskich środowisk politycznych na wychodźstwie. Także inni znani dąbrowszczacy byli filarami zbrodniczego systemu.

Dziś obrońcy komunistycznych Brygad Międzynarodowych przedstawiają dąbrowszczaków jako ludzi godnych szacunku i niemal bohaterów. Nie ukrywają powiązań rodzinnych z nimi i faktu wywodzenia się z tego samego środowiska politycznego. W jednym z apeli opublikowanym w " Gazecie Wyborczej" byłych dąbrowszczaków przedstawiono nawet jako... ofiary totalitaryzmu: "Międzynarodowi ochotnicy na frontach wojny domowej pierwsi doświadczyli okrutnej lekcji XX wieku w całej jej olbrzymiej skali". W ten sposób do ciężko doświadczonych totalitaryzmem można zaliczyć Ławrientija Berię. Ale podobne głosy z pewnością nie będą miały wpływu na wyniki badań naukowych. Tu przy ocenie miejsca i roli dąbrowszczaków w historii Polski liczyć się będą fakty, a nie mity polityczne.

Piotr Gontarczyk
Autor jest historykiem, pracuje w IPN jako zastępca dyrektora Biura udostępniania i archiwizacji dokumentów, opublikował m.in. książkę "PPR. Droga do władzy"


http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_..._minus_a_2.html
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
mati_83
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 43
Nr użytkownika: 20.509

 
 
post 15/05/2007, 10:37 Quote Post

Może to jest temat na osobną dyskusję, ale w Hiszpanii coraz częściej próbuje się ukazywać żołnierzy republiki jako jednoznacznie dobrą i słuszną stronę wojny domowej. Rządząca lewica odmiennie interpretuje historię i narusza istniejący przez wiele lat kompromis. Kilka dni temu oglądałem "Labirynt Fauna" i wydaje mi się że ukazywanie zołnierzy Franco w negatywnym świetle weszło juz do kanonu poprawności politycznej. Nie wspomne o idiotycznych w swojej wymowie i treści listach w obronie Polaków byłych żołnierzy republiki, którzy mają byc objęci ustawą deubekizacyjną.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Ludwik Götten
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 168
Nr użytkownika: 8.605

 
 
post 15/05/2007, 14:46 Quote Post

Przeczytałem i jak śpiewał Grabaż "zwymiotowało moje serce". Wziąłem jednak głęboki oddech, po nim trzydzieści następnych i już uspokojony ośmielę się napisać, że od Pana Gontarczyka wielu z owych gomułkowskich poprawiaczy historii mogłoby sie wiele nauczyć. Utkał on bowiem z selektywnie dobranych faktów, złej woli i pospolitych kłamstw wyjątkowo paskudną ocenę swoich rodaków biorących udział w hiszpańskiej wojnie domowej, w swej łaskawości dodając jeszcze w bonusie przypowieść o złych żydach komunistach.

Pierwszą i najważniejsza manipulacja przewija się przez artykuł Pana Gontarczyka wielokrotnie, użyczając mu zresztą tytułu:
"Dąbrowszczacy - żołnierze Stalina", "Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy", "komunistycznych Brygad Międzynarodowych" itd.
Polscy ochotnicy walczący o republikańską Hiszpanię stanowili jedną z najliczniejszych grup, wywodzili sie z rożnych środowisk i rożne wiodły ich za Pireneje drogi. Reprezentowali KPP, PPS, Bund, związki zawodowe, wielu było bezpartyjnych. Na pole walki docierali z Polski, Francji, Belgii i innych krajów. Byli wśród nich komuniści, socjaliści, anarchiści i antyfaszyści. Walczyli zarówno w brygadzie imienia Dąbrowskiego jak i anarchistycznej milicji CNT-FAI (Krajowej Konfederacji Pracy-Iberyjskiej Federacji Anarchistycznej). Do Hiszpanii dotarła także spora grupa polskich lekarzy. Tymczasem Pan Gontarczyk chce żebyśmy uwierzyli, że polscy ochotnicy to bądź zatwardziali staliniści, dostarczeni hurtem do Hiszpanii wraz ze swoją złowrogą misją, bądź idioci, sentymentalni głupcy i marzyciele:
"Kominternowcy brali do brygad kogo się dało i wszelkimi dostępnymi metodami", "Cały system werbunku Polaków do Hiszpanii polegał na ilościowym i efekciarskim mnożeniu liczby ochotników. Brano każdego, kto podszedł? podstępem i okłamywaniem, czczą obietnicą i argumentem pieniężnym usiłowano ściągać do Hiszpanii kandydatów na dąbrowszczaków", "w naszym wydawnictwie polskim "Dzienniku Ludowym" było ogłoszenie, że jest praca rolna dla Polaków. W lokalu dowiadywali się dopiero o tym, że tu nie o pracę, a o wyjazd do Hiszpanii chodzi" itd.
To nieciekawe towarzystwo dopełniali według autora artykułu pospolici bandyci. I tu pewnie ma on część racji, tyle tylko że takowi znajdują się niestety w szeregach każdej armii nawet tych, których bohaterstwo nie podlega dla nas żadnej dyskusji.

Zaskakujące jest też kolejne twierdzenie zawarte w artykule:
"Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie ochotniczo stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali"
Tezy zawartej w pierwszym zdaniu Pan Gontarczyk nie obala, bo chyba wie, że nie ma to większego sensu. I tym się na szczęście rożni od wielu apologetów generała Franco i jego "krucjaty", którzy widząc w nim bohatera zapominają, że Hiszpania stała się dla Niemców walczących u jego boku ważnym poligonem doświadczalnym i już wkrótce zbrodnicze metody ich działania miała na sobie odczuć polska ludność a bomby zamiast na Madryt zaczęły spadać na Warszawę. Sam Franco już zwycięski nie znał litości dla swoich przeciwników mordując w obozach kilkadziesiąt tysięcy z nich, naznaczając hiszpańską ziemie wieloma masowymi grobami, które odkrywane są do dziś.
Co do drugiego zdania. Można się cieszyć, że Pan Gontarczyk urodził się w szczęśliwszych czasach i nie był np. premierem Anglii w czasie drugiej wojny światowej. Być może stracilibyśmy coś więcej niż tylko zgrabne powiedzonko.

Nie mając większych złudzeń co do charakteru reżimu generała Franco autor artykułu chętnie powiela propagandę przez niego głoszoną:
"Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami, mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi, przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej wolności"

Tak jakby nie było w republikańskiej Hiszpanii "czarnego dwulecia", krwawej rzezi robotników w Asturii, ulicznego terroru Falangi, bomb podkładanych przez faszystowskich esquadristas, zabójstw działaczy lewicy, finansowych skandali i łamania konstytucji dokonywanych przez prawicowych polityków. Winy za trudną sytuacje II Republiki trzeba dzielić sprawiedliwie między wszystkich aktorów ówczesnej sceny politycznej. Było jednak coś co odróżniało te dwa zwaśnione obozy i co stało się oczywiste podczas trwania hiszpańskiej wojny domowej. Dobrze opisał to dr Rafał Chwedoruk:
"Różnica między zwolennikami Republiki a jej przeciwnikami polegała na tym, iż wśród tych pierwszych byli reprezentowani zarówno (będący w mniejszości) przeciwnicy demokracji w postaci proradzieckich komunistów, ambiwalentni w tej materii anarchiści (odrzucający jednakże wszelkie formy dyktatury), jak też jej zwolennicy. I tych drugich była dominująca większość. Przeciwnicy Republiki en bloc byli przeciwnikami demokracji"

Manipulacją jest także dokonany przez Pana Gontarczyka opis losów i działalności Dąbrowszczaków po zakończeniu przewrotu w Hiszpanii, których wrzuca on do worka z napisem bandyci i zdrajcy, a następnie z lubością okłada kijem nowej polityki historycznej Polski. Tymczasem w obronie demokratycznej Hiszpanii (wielokrotnie wykazując sie odwagą i męstwem) walczyło ponad pięć tysięcy Polaków, zginęło ich ponad trzy tysiące. Wielu z tych, którzy przeżyli dołączyło do francuskiej armii a później ruchu oporu, część walczyła u boku Sikorskiego. Bili się min. pod Narwikiem i brali udział w wyzwalaniu Paryża. Niektórzy trafili także do Meksyku i ZSRR. Ocenia się, że czasów PRL doczekało 800 z nich. Autor artykułu przedstawił nam starannie dobrane życiorysy zaledwie kilku.

Warto jednak zakończyć optymistycznie, optymizm ten czerpiąc ze zdania, którym Pan Gontarczyk zamyka swój artykuł:
"...przy ocenie miejsca i roli dąbrowszczaków w historii Polski liczyć się będą fakty, a nie mity polityczne"
Miejmy nadzieję, że bez powielania wielu starych i tworzenia nowych mitów, uda sie wypracować sprawiedliwą ocenę Polaków walczących no Półwyspie Iberyjskim. Pamięci o nich nie da się zatrzeć, bo jest on ciągle żywa także wśród wielu Hiszpanów, trzeba ją jednak poddać obiektywnej ocenie, której obecny klimat polityczny jak i działalność wszelkiej maści "gontarczyków" niestety nie służy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Piro
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.399
Nr użytkownika: 8.580

Stopień akademicki: mgr
Zawód: informatyk
 
 
post 16/05/2007, 8:45 Quote Post

QUOTE(Ludwik Götten @ 15/05/2007, 14:46)
Przeczytałem i jak śpiewał Grabaż "zwymiotowało moje serce". Wziąłem jednak głęboki oddech, po nim trzydzieści następnych i już uspokojony ośmielę się napisać, że od Pana Gontarczyka wielu z owych gomułkowskich poprawiaczy historii mogłoby sie wiele nauczyć. Utkał on bowiem z selektywnie dobranych faktów, złej woli i pospolitych kłamstw wyjątkowo paskudną ocenę swoich rodaków biorących udział w hiszpańskiej wojnie domowej, w swej łaskawości dodając jeszcze w bonusie przypowieść o złych żydach komunistach.

Pierwszą i najważniejsza manipulacja przewija się przez artykuł Pana Gontarczyka wielokrotnie, użyczając mu zresztą tytułu:
"Dąbrowszczacy - żołnierze Stalina", "Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy", "komunistycznych Brygad Międzynarodowych" itd.
Polscy ochotnicy walczący o republikańską Hiszpanię stanowili jedną z najliczniejszych grup, wywodzili sie z rożnych środowisk i rożne wiodły ich za Pireneje drogi. Reprezentowali KPP, PPS, Bund, związki zawodowe, wielu było bezpartyjnych. Na pole walki docierali z Polski, Francji, Belgii i innych krajów. Byli wśród nich komuniści, socjaliści, anarchiści i antyfaszyści. Walczyli zarówno w brygadzie imienia Dąbrowskiego jak i anarchistycznej milicji CNT-FAI (Krajowej Konfederacji Pracy-Iberyjskiej Federacji Anarchistycznej). Do Hiszpanii dotarła także spora grupa polskich lekarzy. Tymczasem Pan Gontarczyk chce żebyśmy uwierzyli, że polscy ochotnicy to bądź zatwardziali staliniści, dostarczeni hurtem do Hiszpanii wraz ze swoją złowrogą misją, bądź idioci, sentymentalni głupcy i marzyciele:
"Kominternowcy brali do brygad kogo się dało i wszelkimi dostępnymi metodami", "Cały system werbunku Polaków do Hiszpanii polegał na ilościowym i efekciarskim mnożeniu liczby ochotników. Brano każdego, kto podszedł? podstępem i okłamywaniem, czczą obietnicą i argumentem pieniężnym usiłowano ściągać do Hiszpanii kandydatów na dąbrowszczaków", "w naszym wydawnictwie polskim "Dzienniku Ludowym" było ogłoszenie, że jest praca rolna dla Polaków. W lokalu dowiadywali się dopiero o tym, że tu nie o pracę, a o wyjazd do Hiszpanii chodzi" itd.
To nieciekawe towarzystwo dopełniali według autora artykułu pospolici bandyci. I tu pewnie ma on część racji, tyle tylko że takowi znajdują się niestety w szeregach każdej armii nawet tych, których bohaterstwo nie podlega dla nas żadnej dyskusji.

Zaskakujące jest też kolejne twierdzenie zawarte w artykule:
"Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie ochotniczo stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali"
Tezy zawartej w pierwszym zdaniu Pan Gontarczyk nie obala, bo chyba wie, że nie ma to większego sensu. I tym się na szczęście rożni od wielu apologetów generała Franco i jego "krucjaty", którzy widząc w nim bohatera zapominają, że Hiszpania stała się dla Niemców walczących u jego boku ważnym poligonem doświadczalnym i już wkrótce zbrodnicze metody ich działania miała na sobie odczuć polska ludność a bomby zamiast na Madryt zaczęły spadać na Warszawę. Sam Franco już zwycięski nie znał litości dla swoich przeciwników mordując w obozach kilkadziesiąt tysięcy z nich, naznaczając hiszpańską ziemie wieloma masowymi grobami, które odkrywane są do dziś.
Co do drugiego zdania. Można się cieszyć, że Pan Gontarczyk urodził się w szczęśliwszych czasach i nie był np. premierem Anglii w czasie drugiej wojny światowej. Być może stracilibyśmy coś więcej niż tylko zgrabne powiedzonko.

Nie mając większych złudzeń co do charakteru reżimu generała Franco autor artykułu chętnie powiela propagandę przez niego głoszoną:
"Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami, mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi, przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej wolności"

Tak jakby nie było w republikańskiej Hiszpanii "czarnego dwulecia", krwawej rzezi robotników w Asturii, ulicznego terroru Falangi, bomb podkładanych przez faszystowskich esquadristas, zabójstw działaczy lewicy, finansowych skandali i łamania konstytucji dokonywanych przez prawicowych polityków. Winy za trudną sytuacje II Republiki trzeba dzielić sprawiedliwie między wszystkich aktorów ówczesnej sceny politycznej. Było jednak coś co odróżniało te dwa zwaśnione obozy i co stało się oczywiste podczas trwania hiszpańskiej wojny domowej. Dobrze opisał to dr Rafał Chwedoruk:
"Różnica między zwolennikami Republiki a jej przeciwnikami polegała na tym, iż wśród tych pierwszych byli reprezentowani zarówno (będący w mniejszości) przeciwnicy demokracji w postaci proradzieckich komunistów, ambiwalentni w tej materii anarchiści (odrzucający jednakże wszelkie formy dyktatury), jak też jej zwolennicy. I tych drugich była dominująca większość. Przeciwnicy Republiki en bloc byli przeciwnikami demokracji"

Manipulacją jest także dokonany przez Pana Gontarczyka opis losów i działalności Dąbrowszczaków po zakończeniu przewrotu w Hiszpanii, których wrzuca on do worka z napisem bandyci i zdrajcy, a następnie z lubością okłada kijem nowej polityki historycznej Polski. Tymczasem w obronie demokratycznej Hiszpanii (wielokrotnie wykazując sie odwagą i męstwem) walczyło ponad pięć tysięcy Polaków, zginęło ich ponad trzy tysiące. Wielu z tych, którzy przeżyli dołączyło do francuskiej armii a później ruchu oporu, część walczyła u boku Sikorskiego. Bili się min. pod Narwikiem i brali udział w wyzwalaniu Paryża. Niektórzy trafili także do Meksyku i ZSRR. Ocenia się, że czasów PRL doczekało 800 z nich. Autor artykułu przedstawił nam starannie dobrane życiorysy  zaledwie kilku.

Warto jednak zakończyć optymistycznie, optymizm ten czerpiąc ze zdania, którym Pan Gontarczyk zamyka swój artykuł:
"...przy ocenie miejsca i roli dąbrowszczaków w historii Polski liczyć się będą fakty, a nie mity polityczne"
Miejmy nadzieję, że bez powielania wielu starych i tworzenia nowych mitów, uda sie wypracować sprawiedliwą ocenę Polaków walczących no Półwyspie Iberyjskim. Pamięci o nich nie da się zatrzeć, bo jest on ciągle żywa także wśród wielu Hiszpanów, trzeba ją jednak poddać obiektywnej ocenie, której obecny klimat polityczny jak i działalność wszelkiej maści "gontarczyków" niestety nie służy.
*




Może jeszcze trzy uwagi

Po pierwsze,zastanawia mnie zupełny brak refleksji nad antydemokratycznym aspektem wystąpienia puczystów- wszyscy zwolennicy Franco jakoś pomijają fakt,że obalano LEGALNĄ,DEMOKRATYCZNĄ WŁADZĘ.Tam jakoś nie chodziło o poglądy - wiernych republice generałów i oficerów w garnizonach marokańskich rozstrzelano NATYCHMIAST tylko za wierność przysiędz!A zapewniam,że nie byli oni komunistami!!!

Po drugie- jeśli racje moralne były tak jednoznacznie po stronie rebeliantów to czemu władze IIRP dostarczyły tyle broni i amunicji republikanom?????Czemu tylu POLAKÓW wsparło republikanów,a tak nieliczni rebeliantów???

Po trzecie- ilość ofiar jest szacunkowa- frankiści swoje naciągali,aby rachunek terroru się zgadzał.Republikanie swoich pomordowanych zaczęli liczyć dopiero teraz - ciągle znajdowane są nowe masowe groby,niekiedy wskazywane przez stojących nad grobem frankistów(i mamy krzyk,że łamią konsensus....)
A więc co ma być najważniejsze- PRAWDA,czy PRAWICOWA POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA
(osobiście za obecnym rządem hiszpańskim nie przepadam,ale uważam,że republikanie mają prawo do swoich grobów- robienie z tego sprawy politycznej jest ŚWIŃSTWEM)

Osobiście znam rachunki ofiar zupełnie inne...pytanie czy wiarygodne????
Podziwiam zwolenników tezy o ideowym nastawieniu oddziałów Legii Cudzoziemskiej i wojsk kolonialnych smile.gif- te wszak stanowiły rdzeń wojsk kolumny Franco na początku jego kariery!!!
Jeszcze długo po zakończeniu wojny masowo rozstrzeliwano republikanów- patrz dziennik Ciano"...Codziennie rozstrzeliwuje się kilkaset osób po procesach, które można nazwać conajwyżej POBIEŻNYMI...."

Pozdrawiam

Ku pamięci - pewnego poetę w Grenadzie rozstrzelali rebelianci tylko za to ,że spał nie z tym co trzeba !!!
Stan wyższej konieczności????
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Ironside
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.265
Nr użytkownika: 8.937

JAN
Stopień akademicki: dr
Zawód: jurysta
 
 
post 16/05/2007, 12:19 Quote Post

Cuda się dzieją, bo zgadzam sie z Ludwikiem Gottenem wink.gif A przynajmniej uważam, że tak jednostronne przedstawianie sprawy, jakie funduje nam pan Gontarczyk, jest co najmniej nieuczciwe.
Z drugiej strony równie irytuje mnie wybielanie republikanów. I z tego co wiem, dzisiaj w Hiszpanii nie tylko prawica protestuje przeciwko takim zabiegom propagandowym. Widziałem ostatnio w księgarni wielgachną knigę autorstwa lewicowego publicysty (Hiszpana, nazwiska niestety nie pamiętam), opisującą właśnie zbrodnie republikańskie podczas tej wojny.

Piro:
Po pierwsze,zastanawia mnie zupełny brak refleksji nad antydemokratycznym aspektem wystąpienia puczystów- wszyscy zwolennicy Franco jakoś pomijają fakt,że obalano LEGALNĄ,DEMOKRATYCZNĄ WŁADZĘ.

- Abstrahując od kontekstu i traktując ten argument czysto abstrakcyjnie: dla mnie to nie jest żaden argument. Włóżmy go po prostu w inny kontekst i wyobraźmy sobie, że w roku 1933 jakiś niemiecki generał robi zamach stanu i obala LEGALNY, demokratycznie wybrany parlament i demokratycznie wyłonionego kanclerza Hitlera tongue.gif

Podziwiam zwolenników tezy o ideowym nastawieniu oddziałów Legii Cudzoziemskiej i wojsk kolonialnych

- A tu taka mała dygresja z sąsiedniego (francuskiego) podwórka: pierwsza przeszła na stronę de Gaulle'a właśnie Legia Cudzoziemska wink.gif Choć dla Ciebie Piro to pewnie straszny grzech, bo to w końcu Petain był LEGALNY, a de Gaulle to skazany na śmierć zdrajca wink.gif tongue.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
adamos2006
 

Crusader
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.518
Nr użytkownika: 19.582

Zawód: technik
 
 
post 17/05/2007, 12:33 Quote Post

Ludwiku:
Całe szczescie,ze nie jestem tak wrazliwy jak Ty,gdyz wtedy odruchy wymiotne pojawiałyby sie u mnie niemal za kazdym razem,gdy czytam cos na temat generała Franco-tak rzadko dzis mozna trafic na publikacje,ktorych autorzy probowaliby chociaz zachowac obiektywizm.
Co do Brygad Miedzynarodowych to głowny zarzut pod ich adresem to moim zdaniem uparte dązenie do zachowania dobrego imienia i przede wszystkim przywilejow niegdys im przyznanych.
Przyznam,ze dla mnie czlonkowie Brygad jako całosc to najemnicy i ochotnicy walczacy po niewłasciwej stronie.Inna sprawa,ze z tej calej grupy mozna wyłuskac wielu zbrodniarzy wojennych czy pozniejszych prominentnych działaczy komunistycznego rezimu.Ale generalnie to zołnierze,ktorzy wybrali sie na prywatna wyprawe.Wiec jakim prawem przyznano im medal "Za wolnosc..." i finansowe przywileje?Czy polscy najemnicy sluzacy w Czeczenii,Bosnii lub francuskiej Legii Cudzoziemskiej rowniez moga liczyc na takie wyroznienia?Bo z tego co mi wiadomo to jeszcze do niedawna słuzba w obcej armii była karana.
Nie nazwałbym członkow Brygad "zołnierzami Stalina",ale tez nie odczuwam zadnego szacunku do tych ludzi.I nalezy ich traktowac tak jak innych Polakow walczacych w obcych armiach.Czyli bez nadmiernej krytyki,ale tez absolutnie bez obdarzania ich jakimikolwiek przywilejami.

Piro:
Oczywiscie,ze legalizm powinien byc zasada.Ale tez w wyjatkowych okolicznosciach nalezy dopuscic wyjatki od zasady.Cały problem w tym kto ma decydowac o "wyjatkowych okolicznosciach".I tu nie ma prostej odpowiedzi.Ale nie stawialbym zarzutow komus kto podjął wyzwanie i biorac odpowiedzialnosc przed Bogiem i historia zdecydował sie ratowac swoj kraj.
Swoja droga ciekawe jak wielki zwolenniku legalizmu ustosunkujesz sie do wypedzenia krola i bezprawnego utworzenia rzadu tymczasowego w 31 roku,albo do zarzutow[szczerze mowiac nie wiem na ile uzasadnionych]o sfałszowaniu wyborow z 36 roku?
Co do ofiar Piro to chyba nie bedziemy sie tu przescigac w wyliczeniach i przykladach.Nie o to wszak tu chodzi bysmy np cytowali aroganckie wypowiedzi ministra Azany czy opisywali na czym polegały słynne paseitos[spacerki],albo wyliczali ile swiatyn zniszczono,jak bronił sie Alkazar w Toledo itp.

P.S.
Teraz mi sie przypomniało Ludwiku,ze pisałes o "krwawej rzezi" w Asturii.Tylko ktorą strone miales na mysli?Republikanow z 80 ofiarami na koncie czy tłumiacego te zamieszki generała Franco,kiedy to wydano zawrotną liczbe dwudziestu paru wyrokow smierci[a wykonano chyba aż 2]?

Bezlitosny Franco?A to dobre Ludwiku!On był po prostu skuteczny i nie żywił przy tym nadzieji,ze zło mozna pokonac bez ofiar czy delikatnymi metodami badz tez perswazją.Ale tez unikał stosowania odpowiedzialnosci zbiorowej.A przy tym wielokrotnie okazywał dobre serce i obdarowywał skazancow wolnoscia.Choc czesto obracało sie to przeciw niemu i litosc mylnie odbierano jako słabosc.Czesto rozgoryczony caudilio na wiesc o nowych zamachach mowił do wspolpracownikow wzburzony:"...a ja tych ludzi ułaskawiłem".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.753
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 9/08/2017, 21:13 Quote Post

Bardzo ciekawy temat - a martwy.

Przede wszystkim, należy pamiętać, że Brygady Międzynarodowe były sowieckim odpowiednikiem Legionu Condor i Corpo Truppe Volontarie. Gros ich członków stanowili zadeklarowani komuniści, z reguły członkowie partii komunistycznych, bądź sympatycy. Wyjazdy były przeprowadzane w sposób zorganizowany - czy to statkami, czy przez Pireneje. Organizacją Brygad, sprawami wyjazdowymi i logistycznymi zajmował się Komintern, kontrolowany przez NKWD. Jak więc, w świetle tego faktu, można zaprzeczać, że Brygady były żołnierzami Stalina, skoro to sowieckie służby kontrolowały tę formację?

Po drugie, przeciwnie do CTV, czy Legionu Condor, to Brygady miały raczej wątpliwą wartość bojową. W większości była to zbieranina bezrobotnych, biedaków, czy nawet zwykłych lumpów. Niektórych oszukiwano przed wyjazdem, mówiąc, że chodzi o pracę, a dopiero na miejscu okazywało się, że ''praca'' oznacza walkę po stronie Republiki. Hibner, zdaje się, wspomina o bardzo ubogiej wiedzy wojskowej członków jego oddziału, zaś wykształceni wojskowi stanowili skarb. Tzw. ''dąbrowszczacy'' zresztą kilkukrotnie dopuścili się ''friendly fire'' i strzelali do sojuszniczych żołnierzy. Z kolei francuski batalion im. Komuny Paryskiej został spalony do ziemi podczas ataku włoskiej dywizji ''Penne Nere''. Już nie wspominam o masakrze pod Brunete. Samo to mówi, ile byli warci. rolleyes.gif

Po trzecie, ta zbieranina braki w wartości bojowej nadrabiała brutalnością i zezwierzęceniem. To, co żołdactwo z brygady Garibaldiego wyczyniało podczas bitwy pod Guadalajarą, jeży włos na głowie, może dlatego, że komuniści walczyli tam z włoskimi legionistami. Obrońców pałacu Ibarra bezlitośnie wymordowano, rannych dobijano bagnetami, niektórych wieszano na hakach rzeźniczych. Zbrodni było znacznie więcej, jedno trzeba przyznać - tzw. ''dąbrowszczacy'' nie brali w takowych udziału.

QUOTE
Po drugie- jeśli racje moralne były tak jednoznacznie po stronie rebeliantów to czemu władze IIRP dostarczyły tyle broni i amunicji republikanom?????Czemu tylu POLAKÓW wsparło republikanów,a tak nieliczni rebeliantów???


Odpowiedź jest bardzo prosta. Republika była wypłacalna, Franco - nie. Polska zachowała się bardzo rozsądnie wobec konfliktu, stawiając na interes, a nie polityczne sentymenty. Biorąc pod uwagę, kiedy Franco skończył spłacać zadłużenie wobec Niemiec i Włoch, to Polska by nic na takim posunięciu nie zyskała.

QUOTE
Osobiście znam rachunki ofiar zupełnie inne...pytanie czy wiarygodne????


Komisje Franco zidentyfikowały 61 tys. ofiar republikanów i taką liczbę należy uznać za minimum.

QUOTE
Po pierwsze,zastanawia mnie zupełny brak refleksji nad antydemokratycznym aspektem wystąpienia puczystów- wszyscy zwolennicy Franco jakoś pomijają fakt,że obalano LEGALNĄ,DEMOKRATYCZNĄ WŁADZĘ.Tam jakoś nie chodziło o poglądy - wiernych republice generałów i oficerów w garnizonach marokańskich rozstrzelano NATYCHMIAST tylko za wierność przysiędz!A zapewniam,że nie byli oni komunistami!!!


Ta ''legalna, demokratyczna władza'' wygrała niewielką ilością głosów, a po tym, jak się zaczęła, w Hiszpanii zapanowała anarchia. Zresztą, nic nowego. Najwierniejsi republice anarchiści z CNT-UGT mieli za sobą już dwie rewolucje z 1934 roku, które pochłonęły tysiące ofiar. I jakoś nikt im tego nie wyrzuca. rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.142
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 9/08/2017, 21:36 Quote Post

QUOTE
wiernych republice generałów i oficerów w garnizonach marokańskich rozstrzelano NATYCHMIAST tylko za wierność przysiędz!A zapewniam,że nie byli oni komunistami


Faktycznie tak było?
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.753
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 9/08/2017, 21:41 Quote Post

QUOTE
Faktycznie tak było?


Dobrze to zjawisko opisał Zubiński i faktycznie ich rozstrzelano. Tylko, że takich było bardzo niewielu w Maroku, miażdżąca większość przyłączyła się do powstańców.
Zresztą, republikanie postępowali analogicznie i dla próbujących wzniecić powstanie oficerów na np. ''Jaime I'' skończyło się to śmiercią.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
PZJ
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 102.171

 
 
post 12/08/2017, 14:26 Quote Post

QUOTE(Andrea$ @ 9/08/2017, 22:13)
Bardzo ciekawy temat - a martwy.


Martwe jak pomysł odebrania uprawnień kombatanckich żołnierzom brygad międzynarodowych. Współczesnym patriotom-antykomunistom, którzy w chwili upadku ZSRR na chleb mówili jeszcze 'bep' została tylko walka z nazwami ulic i placów, co jest jeszcze bardziej żenujące, niż projekt ustawy sprzed dekady.

QUOTE(Andrea$ @ 9/08/2017, 22:13)
Przede wszystkim, należy pamiętać, że Brygady Międzynarodowe były sowieckim odpowiednikiem Legionu Condor i Corpo Truppe Volontarie. Gros ich członków stanowili zadeklarowani komuniści, z reguły członkowie partii komunistycznych, bądź sympatycy. Wyjazdy były przeprowadzane w sposób zorganizowany - czy to statkami, czy przez Pireneje. Organizacją Brygad, sprawami wyjazdowymi i logistycznymi zajmował się Komintern, kontrolowany przez NKWD. Jak więc, w świetle tego faktu, można zaprzeczać, że Brygady były żołnierzami Stalina, skoro to sowieckie służby kontrolowały tę formację?


Brygady były formacją ochotniczą, a nie siłami zbrojnymi obcego państwa. Mógłbyś wskazać gdzie widzisz tę 'odpowiedniość?' Poproszę o dane odnośnie tych zorganizowanych przez komitern przyjazdów ochotników. Z tego co wiem sytuacje o których piszesz, miały miejsce tylko w ZSRR, a większość ochotników z państw neutralnych samodzielnie przybywała do Francji i dopiero wtedy mogła liczyć na pomoc przy przerzucie do Hiszpanii.

QUOTE(Andrea$ @ 9/08/2017, 22:13)
Po drugie, przeciwnie do CTV, czy Legionu Condor, to Brygady miały raczej wątpliwą wartość bojową. W większości była to zbieranina bezrobotnych, biedaków, czy nawet zwykłych lumpów. Niektórych oszukiwano przed wyjazdem, mówiąc, że chodzi o pracę, a dopiero na miejscu okazywało się, że ''praca'' oznacza walkę po stronie Republiki. Hibner, zdaje się, wspomina o bardzo ubogiej wiedzy wojskowej członków jego oddziału, zaś wykształceni wojskowi stanowili skarb. Tzw. ''dąbrowszczacy'' zresztą kilkukrotnie dopuścili się ''friendly fire'' i strzelali do sojuszniczych żołnierzy.  Z kolei francuski batalion im. Komuny Paryskiej został spalony do ziemi podczas ataku włoskiej dywizji ''Penne Nere''. Już nie wspominam o masakrze pod Brunete. Samo to mówi, ile byli warci.  rolleyes.gif


Bardzo selektywny dobór wydarzeń, pod tezę. Rewelacje o zaciąganiu ludzi na pracę XD wybacz ale muszę poprosić o źródło 'cześć gościu, szukasz roboty? Pojedź ze mną do Donbasu, jest dobra fucha. Nie no co ty normalna legalna praca'. Określenia 'lumpy' 'biedacy' 'bezrobotni' nie dodają wiarygodności twojej opinii, zachowaj je na spotkanie stowarzyszenia żołnierzy NSZ. Secundo od kiedy wartość bojowa ma znaczenie przy nadawaniu uprawnień kombatanckich?

QUOTE(Andrea$ @ 9/08/2017, 22:13)
Po trzecie, ta zbieranina braki w wartości bojowej nadrabiała brutalnością i zezwierzęceniem. To, co żołdactwo z brygady Garibaldiego wyczyniało podczas bitwy pod Guadalajarą, jeży włos na głowie, może dlatego, że komuniści walczyli tam z włoskimi legionistami. Obrońców pałacu Ibarra bezlitośnie wymordowano, rannych dobijano bagnetami, niektórych wieszano na hakach rzeźniczych. Zbrodni było znacznie więcej, jedno trzeba przyznać - tzw. ''dąbrowszczacy'' nie brali w takowych udziału.


Jeśli nie popełniali zbrodni wojennych, to akapit o bestialstwie pojawił się ponieważ... ?

QUOTE(Andrea$ @ 9/08/2017, 22:13)
a po tym, jak się zaczęła, w Hiszpanii zapanowała anarchia. Zresztą, nic nowego. Najwierniejsi republice anarchiści z CNT-UGT mieli za sobą już dwie rewolucje z 1934 roku, które pochłonęły tysiące ofiar. I jakoś nikt im tego nie wyrzuca.  rolleyes.gif


Za to po buncie Franco w Hiszpanii zapanował pokój i porządek, ba po zwycięstwie wcale nie rozpoczęto terrorystycznych prześladowań przeciwników i domniemanych przeciwników nowej władzy.


Sprawa całej ustawy jest w najwyższym stopniu żenująca i poniżająca. Biorąc pod uwagę to, że przy życiu zostało kilkunastu, może kilkudziesięciu Dąbrowszczaków, to wszystko nosi znamiona partyjnej hucpy. Straty na prestiżu państwa, tylko dla zaspokojenia ego kilkudziesięciu działaczy partyjnych którym nie udało się załapać na prawdziwą walkę z komuną. I na sam koniec, większość dąbrowszczaków ma uprawnienia z więcej niż 1 okresu służby, a pozostali bez problemu otrzymaliby uprawnienia za służbę w resistance, albo jakiejkolwiek innej organizacji do której rzucił ich los.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.753
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 12/08/2017, 16:03 Quote Post

QUOTE
została tylko walka z nazwami ulic i placów, co jest jeszcze bardziej żenujące,


Zgadzam się! Jestem oburzony, że zmienia się nazwy ulic i placów! Dlaczego Rynek Główny w Krakowie nie pozostał ''Adolf-Hitler-Platz''?!

QUOTE
Brygady były formacją ochotniczą, a nie siłami zbrojnymi obcego państwa.


Legion Condor i CTV również były formacjami ochotniczymi.

QUOTE
Z tego co wiem sytuacje o których piszesz, miały miejsce tylko w ZSRR, a większość ochotników z państw neutralnych samodzielnie przybywała do Francji i dopiero wtedy mogła liczyć na pomoc przy przerzucie do Hiszpanii.


Brygady zostały utworzone przez Komintern, w odpowiedzi na apel Komunistycznej Partii Hiszpanii i znajdowały się pod nadzorem sowieckiego wywiadu NKWD

Na podstawie książki Olega Gordijewskiego ''KGB''.

QUOTE
Rewelacje o zaciąganiu ludzi na pracę


S. Stein ''Moja wojna w Hiszpanii''. Dodatkowe źródła i relacje mogę zamieścić za parę dni.

QUOTE
Określenia 'lumpy' 'biedacy' 'bezrobotni' nie dodają wiarygodności twojej opinii,


A. Beevor ''Walka o Hiszpanię''.

QUOTE
Jeśli nie popełniali zbrodni wojennych, to akapit o bestialstwie pojawił się ponieważ... ?


Ponieważ temat dotyczy Brygad Międzynarodowych, a nie samych tzw. dąbrowszczaków.

QUOTE
Za to po buncie Franco w Hiszpanii zapanował pokój i porządek,


Zgadza się. Po zwycięstwie Franco rozpoczął się okres spokoju i prosperity w historii Hiszpanii, za czasów Republiki bunt poganiał bunt. Wystarczyło wyrwać tylko chwasty. rolleyes.gif

QUOTE
Sprawa całej ustawy jest w najwyższym stopniu żenująca i poniżająca. Biorąc pod uwagę to, że przy życiu zostało kilkunastu, może kilkudziesięciu Dąbrowszczaków, to wszystko nosi znamiona partyjnej hucpy. Straty na prestiżu państwa, tylko dla zaspokojenia ego kilkudziesięciu działaczy partyjnych którym nie udało się załapać na prawdziwą walkę z komuną. I na sam koniec, większość dąbrowszczaków ma uprawnienia z więcej niż 1 okresu służby, a pozostali bez problemu otrzymaliby uprawnienia za służbę w resistance, albo jakiejkolwiek innej organizacji do której rzucił ich los.


To, plus Twój powyższy zapiekły bełkot, świadczy o tym, że musisz być pomidorem - takim jak on czerwonym. rolleyes.gif

 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Miro P
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 440
Nr użytkownika: 97.341

 
 
post 30/08/2017, 21:20 Quote Post

QUOTE(Andrea$ @ 12/08/2017, 17:03)
QUOTE
została tylko walka z nazwami ulic i placów, co jest jeszcze bardziej żenujące,


Zgadzam się! Jestem oburzony, że zmienia się nazwy ulic i placów! Dlaczego Rynek Główny w Krakowie nie pozostał ''Adolf-Hitler-Platz''?!

QUOTE
Brygady były formacją ochotniczą, a nie siłami zbrojnymi obcego państwa.


Legion Condor i CTV również były formacjami ochotniczymi.

QUOTE
Z tego co wiem sytuacje o których piszesz, miały miejsce tylko w ZSRR, a większość ochotników z państw neutralnych samodzielnie przybywała do Francji i dopiero wtedy mogła liczyć na pomoc przy przerzucie do Hiszpanii.


Brygady zostały utworzone przez Komintern, w odpowiedzi na apel Komunistycznej Partii Hiszpanii i znajdowały się pod nadzorem sowieckiego wywiadu NKWD

Na podstawie książki Olega Gordijewskiego ''KGB''.

QUOTE
Rewelacje o zaciąganiu ludzi na pracę


S. Stein ''Moja wojna w Hiszpanii''. Dodatkowe źródła i relacje mogę zamieścić za parę dni.

QUOTE
Określenia 'lumpy' 'biedacy' 'bezrobotni' nie dodają wiarygodności twojej opinii,


A. Beevor ''Walka o Hiszpanię''.

QUOTE
Jeśli nie popełniali zbrodni wojennych, to akapit o bestialstwie pojawił się ponieważ... ?


Ponieważ temat dotyczy Brygad Międzynarodowych, a nie samych tzw. dąbrowszczaków.

QUOTE
Za to po buncie Franco w Hiszpanii zapanował pokój i porządek,


Zgadza się. Po zwycięstwie Franco rozpoczął się okres spokoju i prosperity w historii Hiszpanii, za czasów Republiki bunt poganiał bunt. Wystarczyło wyrwać tylko chwasty. rolleyes.gif

*


A te "chwasty" to tysiące wymordowanych przez reżim Franco?
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 10.510
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: radca prawny
 
 
post 30/08/2017, 23:19 Quote Post

QUOTE(Andrea$)
Po zwycięstwie Franco rozpoczął się okres spokoju i prosperity w historii Hiszpanii

"Prosperity"...??? laugh.gif tongue.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.753
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 31/08/2017, 15:28 Quote Post

QUOTE
"Prosperity"...??? laugh.gif tongue.gif


A to Hiszpania była biednym krajem? rolleyes.gif Zdawało mi się, że w momencie śmierci Franco było to państwo naprawdę bogate. Wyłączam okres autarkii gospodarczej, która była kompletnie nietrafionym pomysłem, ale im później, tym było lepiej.

Nie oczekuję odpowiedzi w temacie, proszę założyć nowy, jeśli chcesz o tym podyskutować.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej