Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Longstreet czy Stonewall?, Kto zasługuje na miano lepszego ???
 
Kto się zapisał jako lepszy dowódca na kartach historii CSA???
Thomas "Stonewall" Jackson [ 36 ]  [72.00%]
James Longstreet [ 14 ]  [28.00%]
Suma głosów: 50
Goście nie mogą głosować 
     
Kserkses
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 65
Nr użytkownika: 67.538

Alexander
Stopień akademicki: Szachinszach
Zawód: Król królów
 
 
post 9/10/2010, 11:11 Quote Post

QUOTE(Stonewall @ 7/10/2010, 19:55)
1. Czy mógłbyś scharakteryzować marsz wojsk gen. Thomasa Jacksona w dniu 8 sierpnia 1862 roku? Jak on przebiegał? Co na jego temat pisali historycy?
2. Czy mógłbyś przedstawić bliżej po dwie sylwetki oficerów ze sztabów Thomasa Jacksona i Jamesa Longstreeta z okresu, gdy ci dwaj panowie dowodzili korpusami w Armii Północnej Wirginii?
3. Czy mógłbyś przedstawić szerzej rolę gen. Thomasa Jacksona w bitwie siedmiodniowej? Na czym polegał jego udział w tej bitwie? Chętnie poznam szczegóły związane z tym zagadnieniem.
4. Bitwa pod Sharpsburgiem wzbogaciła księgę cytatów o słynne frazy wypowiedziane przez obydwu bohaterów niniejszego tematu. Czy mógłbyś przypomnieć mi słynne zdania, wypowiedziane przez Thomasa Jacksona wobec Lafayette’a McLawsa i Jamesa Longstreeta wobec Rogera Pryora? Z przyjemnością je sobie przypomnę.
5. Czy znane są Ci osoby, które jeszcze w roku 1861 szkoliły trzon wojsk, które pod Thomasem Jacksonem w roku następnym wojowały w Dolinie Shenandoah? Z chęcią dowiem się o nich czegoś więcej, zwłaszcza o generałach.
6. Co Ci wiadomo na temat dyscypliny panującej w kawalerii Ashby’ego, walczącej pod Jacksonem w Dolinie Shenandoah? Czy znasz może jakieś opinie oficerów jacksonowskich na temat owej dyscypliny? Pytam zwłaszcza o oficerów spoza owej kawalerii.
7. Czy mógłbyś przedstawić sytuację rodzinną gen. Jamesa Longstreeta w latach 1861-65?
8. Czy mógłbyś scharakteryzować rolę I korpusu Armii Północnej Wirginii w drugiej bitwie pod Manassas? Może podałbyś jakieś cytaty ze źródeł dotyczących dziejów tego zgrupowania wojskowego we wspomnianym starciu?
9. Czy mógłbyś podać swoją listę lektur odnośnie wojny secesyjnej? Co z niej mógłbyś mi szczególnie polecić?
10.  Kogo przedstawia wizerunek zawarty w moim awatarze? Kiedy ów wizerunek powstał? Czy mógłbyś przedstawić mi życie postaci przedstawionej w tym awatarze? Chodzi mi w przybliżeniu o 5 lat do przodu i do tyłu w stosunku do daty powstania wizerunku.
*



1. Nie wiem za dużo o tym dniu marszu. To co mogę powiedzieć o tym dniu to to, że następnego dnia stoczyli konfederaci zwycięską bitwę nazwaną bitwą pod Cedar Mountain.
2. Nie wiem o co dokładnie chodzi w tym pytaniu. Jeżeli chodzi Ci o sztab APW to mogę podać np. dowódców korpusu kawaleryjskiego- Fitzhugh Lee, JEB Stuart i Wade Hampton.
3. Wydaje mi się, że był dowódcą II korpusu. Jeżeli chodzi o szczegóły to mogę powiedzieć tyle, że na przykład jedna z jego dywizji nie zdążyła pomóc Hillowi pod Beaver Dam Creek (Mechanicsville) podczas bitwy siedmiodniowej dry.gif .
4. Nie interesuję się cytatami i powiedzeniami. Co prawda znam pare ale nie przypominam sobie akurat jakiś spod Antietam. wink.gif
5. Osobami tymi były- R.Garnett i Ashby Turner.
6. Przyznam się, że za dużo na ten temat nie wiem. Wiem, że w armiach, korpusach czy brygadach dowodzonych przez Stonewalla panowała żelazna dyscyplina, a jeżeli chodzi o wypowiedzi na te tematy-to nie były zbyt ciekawe.
7. Na ten temat postaram się zdobyć informacje. Znam jego sytuację rodzinną kiedy był dzieckiem. Urodził się w Edgefield District, w Karolinie Południowej. Jego ojciec był rolnikiem. Po jego śmierci przeprowadził się z matką do Alabamy a konkretnie do Somerville.
8. I korpus pod wodzą generała Jamesa Longstreeta w sile 30 000 ludzi miał wiązać siły Pope'a, a II miał go obejść.
9.
Historia Stanów Zjednoczonych-Ameryki H. Katz.
Wojna secesyjna 1860-1865-Leon Korusiewicz-polecam
Pod banderami Unii i Konfederacji. Wojna secesyjna 1861 - 1865 na morzach i rzekach K. Michałek-polecam
Chancerosville- Bellona-polecam
Gettysburg- Bellona-polecam

Jeżeli chodzi o Twój avatar-to poznaję tego człowieka, ale nie mogę sobie dokładnie przypomnieć. Napiszę o tym później kiedy będę na 100% pewny. A co do cytatów jeszcze to sprawdzę.

Jeżeli chodzi o mój awatar nie wiem co Ci się nie podoba-
1. Słowo ass jest po angielsku.
2. To nie jest aż taki wulgaryzm bez przesady.
Przyślij mi w następnym poście Twoją decyzję
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
Kserkses
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 65
Nr użytkownika: 67.538

Alexander
Stopień akademicki: Szachinszach
Zawód: Król królów
 
 
post 22/10/2010, 14:21 Quote Post

Chyba znalazłem odpowiedź na to ostatnie pytanie. Twarz jest bardzo podobna do John C. Frémont, ale waham się jeszcze czy to nie przypadkiem Grant.
Jeżeli nie mam racji proszę Cię Stonewallu o przysłanie odpowiedzi.

Ten post był edytowany przez Kserkses: 22/10/2010, 14:26
 
User is offline  PMMini Profile Post #47

     
Rebelyel
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 52
Nr użytkownika: 68.522

Jacek Rutka
Stopień akademicki: magister
Zawód: audytor
 
 
post 27/10/2010, 13:34 Quote Post

Co za pytanie? Obaj byli niezrównani.
Longstreet był wierny strategii defensywnej natomiast Jackson sprawdzała się akcjach zaczepnych. Tego drugiego zabrakło pod Gettysburgiem stąd m.in. porażka Konfederatów. sad.gif

Ten post był edytowany przez Sarissoforoj: 27/10/2010, 15:25
 
User is offline  PMMini Profile Post #48

     
mariuszkarel
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 4
Nr użytkownika: 68.180

 
 
post 2/12/2010, 15:34 Quote Post

Jackson za pierwsze lata wojny (do jego smierci) miał małe wpadki ale kto ich nie miał ?
Longstreet za zdanie o gettysburgu szkoda że nie przekonał Lee by nie atakowal. Gdyby mu się to udało i ocalił by armię zagłosował bym na niego choć wtedy był by temat Czy konfederaci pokonali by unię pod gettysburgiem smile.gif

Ten post był edytowany przez mariuszkarel: 2/12/2010, 15:34
 
User is offline  PMMini Profile Post #49

     
SouthSoldier
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 18
Nr użytkownika: 71.346

Bobby Lee
Stopień akademicki: profesor
Zawód: inzynier
 
 
post 20/02/2011, 18:50 Quote Post

Stawiam na Jacksona. Byl waleczny, odwazny, nigdy sie nie poddawal. Kto wie jak by sie potoczyly dalsze wydarzenia gdyby zyl, w tym bitwa pod Gettysburgiem?
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 21/02/2011, 18:37 Quote Post

Szanowny Przedmówco!
James Longstreet też był odważny i waleczny. Dał na to wiele dowodów tak podczas wojny secesyjnej, jak też podczas wcześniejszego konfliktu z Meksykiem. On również się nie poddawał. Wojna zabrała mu trójkę dzieci i zdrowie, a on do końca odradzał Twojemu patronowi kapitulację ANV. Czemu Wy wszyscy bez przerwy zastanawiacie się, co to by było, gdyby Jackson bił się w Pensylwanii w roku 1863? Robicie to oczywiście z przeświadczeniem, że Stary Jack pogoniłby Meada i wygrał dla Południa konflikt z Północą. Czemu zatem nie zastanawiacie się, co by się stało, gdyby bratobójczy pocisk nie dosięgnął Longstreeta w Wilderness? Równie dobrze można snuć domysły, iż Stary Jack pogoniłby Granta, przechylił szalę wyborczego sukcesu na stronę McClellana i doprowadził przynajmniej do rozejmu między zwaśnionymi amerykańskimi regionami. Co to w ogóle za zabawa w gdybanie? W połowie roku 1863 morale strony unijnej było mocniejsze, niż dokładnie rok później. W czerwcu 1863 „Harper’s Weekly” snuł prognozę, że Lee zapędził się tak daleko na północ tylko po to, żeby mu Jankesi sprawili solidne lanie (jak wiadomo pismo to miało rację). Twój idol równie dobrze mógł zostać ukatrupiony na samym początku Gettysburga, jak i pod Chancellorsville. Czemu Wy wszyscy nie bierzecie pod uwagę scenariusza, w którym Jackson ginie na początku bitwy gettysburskiej? Czemu od razu myślicie, że wygrana 1 lipca dałaby Konfederacji tak wiele korzyści? Czemu od razu widzicie wojska Lee na Pensylvannia Avenue? A może doszłoby do dogrywki nad Pipe Creek? Może artylerzysta Hunt zrobiłby Południowcom powtórkę z rozrywki i sprawiłby im krwawy kocioł pod nazwą „Malvern Hill II”? Czemu snujecie domysły tak jednostronnie? Czemu nie zauważacie, że to Longstreet, a nie Jackson wygrał dla Konfederacji II Manassas, znacznie większe od sukcesów Starego Jacka , wcześniejszych o rok? Czemu nie dostrzegacie, że trzon wojsk, jakimi Stonewall dysponował w sławetnej kampanii w „spichlerzu Wirginii”, zorganizował i wyszkolił właśnie Longstreet? Czemu nie zauważacie podobieństw między ranami Starego Piotra, odniesionymi w tych samych lasach, co obrażenia Jacksona z tzw. batalii pod Chancellorsville? Czemu nie widzicie, że straty w otoczeniu Longstreeta były nawet większe? Czemu nie pamiętacie, że tamta bratobójcza salwa z 6 maja zabiła gen. Micaha Jenkinsa? Czy zdajecie sobie sprawę, jakich wyczynów dokonywał Jenkins w roku 1862 na przedpolach Richmond? Czemu nie dostrzegacie, że Jackson był obecny w bitwie siedmiodniowej, a Południowcy w poszczególnych jej starciach, mimo własnej przewagi liczebnej, nie potrafili rozbić przeciwnika? Czemu nie widzicie, że w rok po Chancellorsville weteranów w Armii Potomaku coraz mniej, a za to coraz więcej świeżych rekrutów? Czemu zapominacie o końcu trzyletniego terminu zaciągu do wojsk federalnych? Czemu nie dostrzegacie wewnętrznych problemów Północy równoczesnych z bitwą w Wilderness? Czemu ciągle myślicie o Gettysburgu, gdy już 1 lipca 1863 roku na Wzgórzach McPhersona żołnierze Unii pokazali, że nie zamierzają uciekać przed gierojami Południa? Czy w rok potem Unia mogła liczyć na taką siłę jak Żelazna Brygada i „lipni Bucktails”? Weterani zapełniali cmentarze, nie każdy odnawiał trzyletni kontrakt z armią.

Czemu nie fantazjujecie zatem o zwycięskim Longstreecie goniącym Granta? Czemu nie piszecie o fatum, które zdjęło z pola bitwy bohatera licznych bitew (Jenkinsa) i zwycięzcę spod Manassas, Fredericksburga i Chickamaugi (Longstreet) – większych zwycięstw de facto Południe nie miało. No czemu? Czemu nie pomyślicie o Żydzie z czeskiej Pragi, sierżancie Leopoldzie Karpelesie? Czemu ciągle snujecie rozważania o generałach, gdy ciężar dowodzenia żołnierzem spoczywa na podoficerach. To tacy ludzie jak Karpeles wywalczyli Grantowi remis w gęstwinach Wilderness. Czemu nie zastanawiacie się nad tym, co by było gdyby to Karpeles padł w ogniu walki, a nie Longstreet? Longstreet padł, a Karpeles wstrzymał ucieczkę unionistów z pola walki. Ponoć Napoleon I wierzył w przeznaczenie. Widać Karpelesowi kula była przeznaczona, ale ta miała go trafić w kilkanaście dni później. Wyrok Historii dał mu szansę, by w Wilderness zatrzymać konfederatów, pociski go omijały. Mózg Jenkinsa przeszyła konfederacka kula, gardło i ramię Longstreeta jeden przypadkowy strzał zszargał na dobre. Longstreet omal nie zginął, został wyłączony z walki na okres kilku kluczowych dla wojny miesięcy, sprawności w ręce już nie odzyska, pod koniec życia będzie mówił szeptem na skutek uszkodzonego aparatu mowy. Korpus Starego Piotra do końca wojny pozostanie trzonem ANV. Karpeles, kawaler Medalu Honoru (najwyższe odznaczenie bojowe USA), oberwie w nogi w kilkanaście dni po swoim tryumfie. On swoje zrobił, nie dał się zabić, ani zranić tam, gdzie chwila dziejowa najbardziej go potrzebowała. Do wojska już nie wróci, w lazarecie pozna przyszłą żonę (córkę rabina). Przeznaczenie? Po to w dzieciństwie wraz ze starszym bratem opuścił Europę, byście dziś zastanawiali się nad fatum Jacksona? Przecież w historii alternatywnej Longstreet mógł uniknąć postrzału i zwyciężyć Jankesów. Na drodze stanęła jedna konfederacka kula i sierżant gdzieś z Europy Środkowej? Lubicie gdybanie? Karpeles był Strażnikiem Teksasu i powinien w roku 1861 znaleźć się w armii Konfederacji. W Wilderness to Teksańczycy dali Robertowi Lee nadzieję na sukces. To oni okazali się konfederackimi herosami drugiego dnia zmagań. Leopold, który całe swe amerykańskie życie spędził na Południu, opuścił jednak Teksas, by wstąpić w szeregi Unii. Walczył na zasadzie lincolnowskiego trzyletniego terminu. Nie musiał wiosną 1864 roku powrócić na front. Zrobił to jednak, zmieniając teatr wojenny. Dotąd bił się na wybrzeżach Karoliny Północnej. Pamiętacie jeszcze, że tuż przed Wilderness konfederaci odnieśli spory sukces odbijając portowe karolińskie miasto Plymouth? Plymouth odbity, Wilderness wygrane – czy to nie droga do zwycięskiego dla Południa końca wojny? Zdobywcy owego portu, gen. Roberta Hoke’a, podobnie jak Jacksona nie było pod Gettysburgiem. Obaj zostali ranni pod Chancellorsville. I co? Czy nadal nie było szans dla Konfederacji? Czy trzeba zatem deprecjonować Longstreeta, zwycięzcę spod Chickamaugi (już po Gettysburgu), i snuć domysły o być albo nie być pod Gettysbugiem któregokolwiek z generałów pana Lee? W kampanii pensylwańskiej wódz południowej konnicy, J. E. B. Stuart, trzy razy omal nie zginął lub poszedł w pęta. Równie dobrze mógł skończyć w niewoli lub na cmentarzu, a Jackson zginąć w ataku na Wzgórza McPhersona.

Fortuna kołem się toczy, a jej wyroki trudno przewidzieć. W maju 1864 roku żołnierze ANV wierzyli, że pogonią Granta z powrotem na północ. Jednostkę doborową Starego Piotra stanowiła Texas Brigade, a Leopold Karpeles powinien być jej bohaterem. I co? W Wilderness padł remis, choć żołnierze w błękitnych mundurach miast marszu na Spotsylvania spodziewali się, że wrócą pod Waszyngton. Karpeles mógł stać się herosem Południa, wiodącym Teksańczyków do zwycięstwa. Miałby szansę nim zostać, gdyby w 1861 postąpił jak inni Strażnicy. Zrobił inaczej. W 1864 zmienił macierzysty pułk, a tym samym i miejsce walki. Dwie zmiany kluczowe dla całej układanki. 6 maja znalazł się o odpowiedniej porze na odpowiednim miejscu. Kulę miał zapisaną w Niebie, ale nie tego dnia, nie w tej bitwie. Kulę otrzymał Jenkins, kulę otrzymał Longstreet. Ten drugi to odważny facet był, a tu odwagę podkreśla się tylko w przypadku Jacksona. Stary Piotr miał w życiu epizod podobny do Karpelesa. Niósł chorągiew pułkową i padł trafiony w nogę. Od Karpelesa nad North Anna znak bojowy przejął inny żołnierz, od Longstreeta pod Chapultepec podobny znak przejął jego towarzysz. Ta chorągiew wkrótce miała załopotać nad meksykańską twierdzą. A tu odwagę Jamesa zbywa się milczeniem.

Życzę Wam wszystkim wielu ciekawych lektur. O generałach i o sierżantach, o Wilderness i Gettysburgu. Poznawajcie historię wojny, nie tylko te wielkie nazwiska – Lincoln, Lee, Jackson, Longstreet, Grant – także tych, którzy na dole drabiny wykonywali wielką pracę. Pisałem dzisiaj o Karpelesie, ale bohaterów ta wojna miała znacznie, znacznie więcej. Ilekroć myślę o ANV, tylekroć wspominam Anioła spod Fredericksburga, samarytanina poległego nad Rzeką Śmierci (Chickamauga). Armia opiera się na swoich podoficerach, Anioł był jednym z nich. Czytajcie o nich, piszcie też. Karolina Południowa to nie tylko plantacje ryżu (jak ta należąca do rodziny Micaha Jenkinsa) i wyzysk czarnego człowieka. To także mała ojczyzna konfederackiego żołnierza, który na fredericksburskim polu zgrozy czuł, że leżący przed kamiennym murem ranni unioniści to w gruncie rzeczy jego bracia, którym należy się łyk wody, a nie cios łaski bagnetem. Ten cios padał w owej wojnie nader często, a w zdobytym Plymouth żołnierze Hoke’a kolbami karabinów rozbijali głowy jeńców. Straszliwa wojna, którą sprowadzacie do korespondencyjnego pojedynku Jackson – Longstreet. Pod Fredericksburgiem Stary Jack krzyczał: „Zabić ich! Zabić każdego człowieka!”. Krzyczał tak, nie chcąc pardonu dla wroga. Kilka miesięcy wcześniej krewniak pancerniaka Pattona w Dolinie Shenandoah wziął garść jeńców, a Stonewall ubolewał nad tym, bo przecież lepiej było nieprzyjaciela zgładzić, niż taszczyć ze sobą. Pomiędzy obydwoma wydarzeniami stoczono dramatyczną bitwę nad Cedrowym Potokiem vel pod Cedrową Górą. Tam Jankesi gonili spanikowane zastępy Jacksona, a cios łaski trafił w serce niejednego z leżących na ziemi poszkodowanych konfederatów. Wczoraj w katolickich świątyniach odczytywano przesłanie Chrystusa, zmieniające zasadę „oko za oko” w prawo miłości. Lee mawiał o Stonewallu, że ten „bił się podług zasad starotestamentowych”. 13 grudnia 1862 roku młody Południowiec wspomniał na słowa swego Zbawiciela. Pomoc dla rannych nieprzyjaciół, okazaną w czasie bitwy, tłumaczył przełożonym chrześcijańskim nakazem miłowania bliźniego. Żołnierz nazwany potem Aniołem naprawdę istniał, miał imię, nazwisko, rodzinną miejscowość. Dla mnie już zawsze będzie po prostu Aniołem, nie wyjawiam jego personaliów. Sami szukajcie takich postaci na kartach amerykańskich dziejów.

Czy to koniec już? Koniec posta? Nie. Karolińczyk poległy nad Chickamauga był jednym z podwładnych Starego Piotra, a ta historia ma swój epilog. Po latach w Nowym Orleanie Longstreet przyjmie katolicki chrzest. W roku 1898, gdy media amerykańskie będą podgrzewać nastroje antyhiszpańskie, James powie: „Bracia, miłujcie jeden drugiego”. Słowa zniedołężniałego starca? Mało było znanych postaci, które publicznie wypowiedziały się przeciwko wojnie USA – Hiszpania. Ktoś powie, ach ten lewak Mark Twain! Nie tylko Twain, ale również James Longstreet, bohater tego forumowego tematu. Był generałem, stawał nie raz oko w oko ze śmiercią (przeczytajcie koniecznie passus z pamiętnika majora Roberta Stilesa, opowiadający o najbardziej dramatycznej walce stoczonej przez Starego Piotra – tę na deskach wozu, który 6 maja 1864 roku unosił wodza I korpusu ze straszliwego pobojowiska – dla Stilesa kwintesencją osoby Longstreeta i jego pozycji w ANV stanowiły tamte chwile tuż po zranieniu Jamesa), obowiązki dowódcy łączył jednak z troską o cywilów (pod Sharpsburgiem vel nad Antietam jadąc na wieczorną naradę z Lee wolał najpierw pomóc miejscowym pogorzelcom, a dopiero po tym składać raport panu Robertowi). W 1898 roku wypowiedział się przeciwko wojnie jako formie rozstrzygania sporów międzyludzkich. Wskazywał na własne doświadczenia wojenne, na cierpienia, które widział i których doświadczył w minionych konfliktach. Wojna stała się jednak faktem. Ameryka miała wyzwalać Filipiny spod hiszpańskiego jarzma, a sama stała się okupantem. Skończyła się walka z Hiszpanami, zaczęła wojna partyzancka z Filipińczykami. Łańcuch wojen nie został przerwany, z jednego konfliktu rodził się następny. Wyzwalana Kuba zostanie zmieniona przez amerykańską mafię w burdel i knajpę. W efekcie dla patriotów kubańskich ZSRR stanie się bliższe niż USA. Łańcuch wojen trwał i nadal trwa. Korzenie kolejnych tkwią w konfliktach wcześniejszych. Wojna po wojnie imigranci z Europy Środkowej będą z naszywkami U. S. szli do boju pod łopoczącym Gwiaździstym Sztandarem. Jeden z nich, rodem z Jugosławii (nie posiadał narodowości, więc odwoływanie się do pojęć etnicznych nie ma tu sensu), powie wprost, gdy zapytają go o pochodzenie: „Moją ojczyznę stanowi Korpus Piechoty Morskiej”. Do dziś jest ikoną amerykańskich marines, jednym z najbardziej udekorowanych żołnierzy Stanów Zjednoczonych. Gdzie korpus go posłał, tam szedł i walczył – czy to była republika bananowa, czy zasieki frontu pozycyjnego Wielkiej Wojny. Czy Ci chłopcy o korzeniach tkwiących w naszym regionie świata musieli być tam wszędzie? Sztafeta pokoleń trwa, a wraz z nią sztafeta wojen i wojowników środkowoeuropejskich w wojsku USA. Zacząłem od losów Karpelesa, wspomniałem Filipiny, a przecież wśród następców Leopolda był i ten syn polskich imigrantów, którego nagrodzono Medalem Honoru za walkę z filipińskimi partyzantami. Czy musiał walczyć przeciwko próbom ustanowienia wolnego państwa filipińskiego? Pociesza mnie myśl, że order nadano mu za ocalenie rannego kolegi. Ocalił czyjeś życie, ale ile zgładził, by uratować tego jednego żołnierza? Nikt go nie napadł w jego własnym domu, walczył z tymi, których miano kilka lat wcześniej wyzwalać. Nikt go siłą do armii nie zagonił. Poszedł sam, na ochotnika. Nie zdradzę Wam jego nazwiska, szukajcie jego historii we własnym zakresie. Życie kolegi naszego Polonusa nie musiało być zagrożone, nikt w tamtej potyczce nie musiał zginąć. Nikt, bo tej potyczki mogło nie być.

„Bracia, miłujcie jeden drugiego”, tak rzekł stary generał, prawie głuchy, prawie niemowa. Dla lorda Wolseleya historia ludzkości okazałaby się tylko „historią ludzkich wołów”, nudną jak flaki w oleju „pustą kartą”, gdyż wg angielskiego wojskowego „bez wojny w ogóle nie byłoby historii”. Wolseley snuł takie rozważania w swej książce poświęconej właśnie konfliktowi między stanami, konfliktowi naocznie obserwowanemu. Longstreet z doświadczenia krwi wyciągał zupełnie inne wnioski. Jemu wojny nie były potrzebne, dla niego świat nie stawał się pustą kartą, gdy milkły echa karabinów. Niech ten post stanie się maleńkim kamykiem w dyskusji o dwóch postaciach przez Was wybranych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #51

     
Rebelyel
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 52
Nr użytkownika: 68.522

Jacek Rutka
Stopień akademicki: magister
Zawód: audytor
 
 
post 22/02/2011, 8:22 Quote Post

Dziękuje Szanowny Stonewallu za tego maila.
Czytać taki tekst to wielka przyjemność i honor zarazem.
Dotknąłeś w nim zasadniczej kwestii jaką jest HUMANIZM.
Każda wojna, zwłaszcza bratobójcza jest ogromnym studium cierpienia, którego sam człowiek jest sprawcą.Jak już wcześniej wspomniałem, dla mnie obaj generałowie byli wielkimi wojownikami, a sam bardziej odpowiadał mi styl Longstreeta, może był bardziej przewidywalny, mniej kontrowersyjny.
Masz rację również co do tego, ze losy Unii i Konfederacji wykuwali cisi, często bezimienni bohaterowie batalionów i kompanii, których determinacja pozwalała na niezwykłe zwrotu akcji w czasie starć.

Najważniejszą jednak nauką, którą historyk, miłośnik militariów winien nieść jak pułkowy sztandar, to przesłanie bezsensowności wojny. Stary Pit przeżył to na własnej skórze, obyśmy dostąpili szczęścia życia w czasach pokoju, czego sobie i Wszystkim życzę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #52

     
SouthSoldier
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 18
Nr użytkownika: 71.346

Bobby Lee
Stopień akademicki: profesor
Zawód: inzynier
 
 
post 3/03/2011, 17:43 Quote Post

Stonewall to bylo moje zapytanie, co by bylo gdyby Jackson zyl? Moze odwiodl by Lee od frontalnego ataku w 3 dniu bitwy lub w ogole ten atak by nie byl potrzebny? Twoja wiedza zapewne jest wieksza od mojej... im dluzej czytam ksiazke Sahary przekonuje sie do Longstreeta. Uwazam, ze nie byl zlym dowodca. Potrafil wiele rzeczy przewidziec.
 
User is offline  PMMini Profile Post #53

     
lanciarius
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 711
Nr użytkownika: 47.290

 
 
post 3/03/2011, 18:29 Quote Post

QUOTE
im dluzej czytajac ksiazke Sahary przekonuje sie do Longstretta.Uwazam ze nie byl zlym dowodca.Potrafil wiele rzeczy przewidziec.


Rozumiem że chodzi Ci o książki (Jeffa lub Michaela) Shaary - zapewne Gettysburg/The Killer Angels. Jest to jednak beletrystyka, nie historia. Autor mocno wybiela i idealizuje poczynania Longstreeta - i jego prawo, bo to powieść. Ale właśnie dlatego nie należy wyrabiać sobie na takiej podstawie opinii o tej postaci.

Ten post był edytowany przez lanciarius: 3/03/2011, 18:42
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #54

     
Lusnia
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 14
Nr użytkownika: 78.860

Artur Wisniewski
Stopień akademicki: magistr
 
 
post 29/07/2012, 14:15 Quote Post

Szybka odpowiedź: Jackson był lepszy i to zdecydowanie. Tak naprawdę Południe nie miało wybitnych generałów - dowódców armii poza Lee, Jacksonem i Forrestem. Tylko ten ostatni nigdy nie miał okazji się wykazać, bo Davis nigdy nie dał dowództwa armii komuś, kto nie skończył West Point.
 
User is offline  PMMini Profile Post #55

     
zenek122
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 62
Nr użytkownika: 38.162

Krzysztof
Stopień akademicki: mgr
Zawód: ksiêgowy
 
 
post 27/08/2012, 14:51 Quote Post

Gdyby żył Jackson, byłaby inna struktura Korpusów więc trudno byłoby przewidzieć co by najlepszego zrobił pod Getysburgiem. Są dwie możliwości, albo zdobyłby wzgórze Culpa drugiego dnia i wypchnął Jankesów z Getysburga, albo stanął na czele szarży Picketta, zgromadził trochę większe siły do ataku i poniósł równie spektakularną klęskę jak Longstreet i Lee.
 
User is offline  PMMini Profile Post #56

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.708
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 17/11/2017, 0:17 Quote Post

Mam pytanie do "secesyjników"- dobra jest ta książka o Jacksonie: https://aros.pl/ksiazka/wrzask-rebeliantow-...ign=lowerfunnel
I skoro już przy tym autorze jesteśmy ( S.C. Gwynne), to warto go czytać? (Pytam, bo jest też dostępna jego książka o Komanczach:
https://aros.pl/ksiazka/imperium-ksiezyca-w-pelni-2 )
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #57

     
artie44
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.617
Nr użytkownika: 66.451

Stopień akademicki: magister
 
 
post 17/11/2017, 20:15 Quote Post

Do emigrant
CODE
Mam pytanie do "secesyjników"- dobra jest ta książka o Jacksonie: https://aros.pl/ksiazka/wrzask-rebeliantow-...ign=lowerfunnel
I skoro już przy tym autorze jesteśmy ( S.C. Gwynne), to warto go czytać? (Pytam, bo jest też dostępna jego książka o Komanczach:
https://aros.pl/ksiazka/imperium-ksiezyca-w-pelni-2 )


Co do księżyca w pełni to fajnie napisana praca o Komanczach i Quannah Parkerze. Wybija się pewnym przygotowaniem od strony antropologicznej. To co może czasami razić to w pewnych momentach stereotypu co do okrucieństwa i brutalności indiańskiej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #58

     
artie44
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.617
Nr użytkownika: 66.451

Stopień akademicki: magister
 
 
post 18/11/2017, 1:45 Quote Post

Z oceną dowodzenia Jacksona jest problem, iż błysnął w 2 bitwach i poległ pod Chancelorville (mam na myśli dowodzenie Korpusem), później siłą rzeczy w walkach nie uczestniczył. Określa się go świetnym wodzem, jeżeli chodzi o atak, ale tutaj własnie brakuje mi komplementarności. Longstreet miał zdecydowanie więcej więcej szans, aby pokazał się jako dowódca, który potrafi skutecznie dowodzić podczas ataku i obrony. Co więcej mam wrażenie, że Jackson był sprawnym realizatorem opartych na zadaniowości rozkazów Lee. Longstreet częściej sam potrafił przejawiać inicjatywę i wydaję mi się być dowódcą, który w braku Lee mógłby dowodzić skutecznie ANV. Trochę co do chrakterystyk dowódczych dla mnie Jackson ma coś z Jeana Lannesa, coś z Oudinota czy Neya. Longstreet bardziej mi pasuje do typologicznie zblizonych stylem dowodzenia (nie takich samych, a nawet leżacych daleko co do talentu etc )do Davouta,Masseny czy Soulta czyli potencjalnie do samodzielnego dowodzenia. Dlatego też głosowałem na Longstreeta, jako dowodcę, który mógłby być także dowódcą ANV.

Ten post był edytowany przez artie44: 18/11/2017, 3:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #59

4 Strony « < 2 3 4 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej