Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
8 Strony « < 6 7 8 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> PRL w krzywym zwierciadle, Kawały polityczne 1944-89
     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.370
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 26/11/2014, 21:57 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 20/12/2013, 15:26)
Zapytano kiedyś 1000 chłopów w ZSRR: "Jak wam się żyje?".
99% odpowiedziało: "Nie mogę narzekać".
*



Podobny kawał, tylko w bardziej rozbudowanej wersji, pochodzi z przełomu lat 80./90., gdy Gorbaczow po latach starań zezwolił Żydom na emigrację z ZSRR. Zgłosiły się do tego setki tysięcy ludzi, nieraz nie mających wiele wspólnego z narodowością żydowską, ale traktujących to jako jedyną okazję wydostania się z ZSRR.

Do starego dziadka, zasłużonego weterana walki i pracy socjalistycznej zgłasza się trójka pionierów, by nakłonić go do pozostania w kraju:
- Dziadku - pytają - czy to wam źle tu w Moskwie? Czy wam tu czego brakuje?
Dziadek drapie się w głowę:
- no, nie można narzekać...
- przecież mieszkać gdzie macie?
- nie można narzekać...
- i jeść co macie?
- no, nie można narzekać...
- emeryturę, rentę dostajecie?
- nie można narzekać...
- no to czemu chcecie emigrować do Izraela?
A dziadek z błyskiem w oku:
- bo tam BĘDZIE MOŻNA NARZEKAĆ!

Ten post był edytowany przez Speedy: 26/11/2014, 21:58
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #106

     
Pielgrzym
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 355
Nr użytkownika: 30.075

Andrzej Pietrachowicz
Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: inzynier budownictwa
 
 
post 27/11/2014, 10:02 Quote Post

Przechodzień w obcym mieście zatrzymuje milicjanta i pyta:
- Panie władzo, czy tędy dojdę do dworca?
- No! - rzuca milicjant.
Kilka przecznic dalej facet upewnia się u jego kolegi:
- Przepraszam, czy tędy do dworca?
- Tak.
Po kilku minutach pyta po raz trzeci jeszcze innego:
- Panie władzo, do dworca tędy dojdę?
- Oczywiście! - odpowiada spytany uprzejmie z lekkim ukłonem.
- Panie władzo, a niech mi Pan jeszcze powie, dlaczego na to samo pytanie jedni odpowiadają mi na odczepnego "No!", inni "Tak!" a Pan odpowiedział tak grzecznie "Oczywiście" ?
- Bo widzi Pan, koledzy po podstawówce odpowiadają "No!" a ci co mają maturę - "Tak!"...
- Aaa, to jak rozumiem, Pan posiada wyższe wykształcenie?
- No!

---

- Co by się stało, gdyby wszyscy milicjanci wyjechali z Polski do ZSRR?
- Znacząco wzrósłby średni współczynnik inteligencji w obydwu krajach!

---

- Kto ma największy samochód w Polsce?
- Towarzysz Gierek! Silnik ma na Śląsku, fotel w Warszawie, hamulce na Wybrzeżu a kierownicę - w Moskwie!

---

Po dzwonku na lekcję:
- Jasiu! Przypomnij nam o jakim zwierzątku była mowa na poprzedniej lekcji!
- Eee...
- No, Jasiu - takie rude, małe, z puszystm ogonkiem, no? Lubi orzeszki.
- Emmm....
- No przecież mówiliśmy o nim prawie przez całą lekcję!!!
- ?!?!?! ...w takim razie: Lenin!

---

"Na mszę świętą sprawowaną przez księdza Prymasa w katedrze warszawskiej przybyły nieprzebrane masy wiernych i przebrane masy niewiernych."

---

Ceper w knajpie nachyla się do zbyt rozbawionego bacy siedzącego obok i uprzedza go:
- Baco, siedźcież cicho i nie opowiadajcie tych waszych dowcipów, bo to się źle dla nas wszystkich skończy!
- A cemu niy?
- Widzicie tego gościa przy stoliku pod oknem?
- No?
- Nie widzicie, co za jeden?
- Niy...?
Facet nachyla sie do ucha bacy i szepce głośno:
- Z K.C. ...!
Baca patrzy spode łba na wskazanego gościa po czym zrywa się ze stolika i jak nie piznie w łeb ciupagą sekretarza Komitetu Centralnego! Po czym wraca spokojnie do stolika i rzuca przerażonemu turyście:
- Juz nie SKACE, juz lezy!

---

- Zosiu, kto jest Twoim ulubionym bohaterem, ulubioną postacią?
- Moim? Chyba Tomek Wilmowski, proszę pani!
- Dobrze, a Twoim, Marysiu?
- Miś Uszatek, psze pani.
- No tak, a Ty, Jasiu, co powiesz?
- Moim bohaterem jest Włodzimierz Lenin!
- Brawo, Jasiu, dostajesz piątkę!
Jasio siada zadowolony i dyskretnie zerkając na rozłożony pod kasetką komiks szepcze:
- Sorry, Winnetou, ale "business is business"...!

---

Wiosna. Roztopy. Wezbraną Wisłą spływają kry lodowe. Na jednej siedzi towarzysz W. Jaruzelski z kilkoma współpracownikami. Kra szybko topnieje i zaczyna się niebezpiecznie przechylać. Jeden z towarzyszy salutuje i ze słowami "Dla ciebie, ukochany wodzu!" wskakuje do rzeki i tonie. Za kwadrans to samo robi drugi, potem kolejno pozostali, wreszcie na małej i cienkiej już krze pozostaje tylko generał. W ostatniej chwili kiedy kra zaczyna się pod jego ciężarem zanurzać, udaje mu się złapać za gałąź pochylonej nad nurtem wierzby i w ten sposób się uratować.
Jaki z tego morał?
.
.
.
Co ma wisieć, nie utonie!

---

Hasło: "PIĘK- NASZ- POLSK- CAŁ- !"

---

Rok 1956, komunikat w radiowych wiadomościach:

"Jak podaje Agencja TASS w dniu wczorajszym na granicy radziecko-chińskiej na rzece Ussuri doszło do kolejnego incydentu sprowokowanego przez stronę chińską. W godzinach popołudniowych artyleria chińska ostrzelała bez ostrzeżenia spokojnie pracujące na polach przygranicznego sowchozu traktory. W odpowiedzi na ostrzał traktory uniosły się w powietrze i zniszczyły przeciwnika ogniem rakietowym z broni pokładowej..."

---

Kolejny dowcip dzisiaj wymaga chyba dłuższego wstępu. Mimo sztandarowego hasła władzy komunistycznej "socjalizm i elktryfikacja", z tą ostatnią bywało różnie, gdyż energii elektrycznej wytwarzanej w kraju i w bloku RWPG nie wystarczało na potrzeby własne, wobec czego na każdy dzień ogłaszano jaki dziś obowiązuje tzw. stopień zasilania - tym wyższy im niedobory energii były większe. Zależnie od niego mieszkańcy wsi ale także i miast spodziewać się musieli w godzinach szczytu popołudniowego wyłączenia energii elektrycznej na określoną liczbę godzin. Stopni było dziesięć, dlatego żartownisie dopisali do nich następne dziesięć - kilka pierwszych było podawanych różnie, ale wszystkie zestawienia kończyły się podobnie:

Co oznacza stopień zasilania:
...
17? - wyłączają Księżyc
18? - wyłączają wszystkie gwiazdy na niebie
19? - gaśnie Gwiazda Betlejemska
20? - świeci już tylko gwiazda na Kremlu!

---

Powołano specjalną komisję dla wyjaśnienia dlaczego polska gospodarka nie dorównuje japońskiej. Komisja przeprowadziła wszelkie możliwe badania i rozpisała ankiety po czym doszła do konkluzji, że, niestety, ale ten stan rzeczy nie da się zmienić:
Okazało się że - przy podobnym czasie pracy - występują duże różnice w motywacji.

Japończyk pracuje przez pierwsze dwie godziny na swoje potrzeby.
Drugie dwie godziny zarabia na potrzeby żony i dzieci.
Trzecie dwie godziny pracuje na chwałę Cesarza.
Ostatnie dwie godziny zaś stanowią jego dobrowolny wkład w rozwój gospodarczy Japonii.

A Polak?

Polak pierwsze dwie godziny różnież pracuje na siebie.
Następne dwie godziny nie pracuje, bo żona też pracuje i zarabia.
Trzecie dwie godziny równiez nie pracuje, bo nie mamy Cesarza.
Wreszcie ostatnie dwie godziny tym bardziej nie pracuje, no bo co go w końcu obchodzi rozwój gospodarczy Japonii?!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #107

     
MarcinG
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 34
Nr użytkownika: 38.487

Stopień akademicki: Przedchor¹giewny
Zawód: student
 
 
post 27/11/2014, 21:41 Quote Post

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, jak puszczam bąka to mi czarne pióra wylatują.
- Proszę się nie przejmować, teraz wszyscy mamy WRONę w d...

Jasiu usłyszał w radiu, że w kosmos poleciał pierwszy polski kosmonauta, Mirosław Hermaszewski. Biegnie do dziadka i mówi mu
– Dziadku, Ruscy Polaka w kosmos wysłali!
– W kosmos, – odpowiada zdziwiony dziadek – to już nie wysyłają na Syberię?

Bombowiec NATO uzbrojony w bomby atomowe przelatuję nad Europą. Nagle następuje awaria silnika, przez co śmiercionośny ładunek musi zostać zrzucony, aby samolot się nie rozbił. Pozostaje decyzja, na jaki kraj.
– Zrzucimy bomby na Polskę – decyduje pilot – tak chcą być tą drugą Japonią, to nią zaraz zostaną.

Gorbaczow chodzi po swoim Gabinecie i myśli:
– Jakby ukarać tych Polaków? W kółko tylko strajkują, protestują i bez przerwy czegoś chcą. Boże, ześlij że na nich jakąś klęskę.
Nagle odzywa się telefon i okazuje się, że dzwoniącym jest właśnie Bóg.
– W porządku, – mówi stwórca – załatwię im kataklizm, ale musisz obiecać, że oficjalnie wprowadzisz praktyki religijne w Związku Radzieckim.
– Obiecuję.
Nazajutrz rano Gorbaczowa budzą i mówią mu o katastrofie elektrowni w Czarnobylu. Wściekły Gorbaczow dzwoni do Nieba i mówi:
– Boże, za co nas tak ukarałeś? Miałeś przecież pokarać Polaków.
– Wybacz synu, ale zaszła pomyłka, jakiś kretyn podał mi przedwojenną mapę.

Czym się różni prawdziwa wojna od polskiego stanu wojennego? Na wojnie wolno strzelać obydwu stronom.

Sofia Loren nagrywa jeden ze swoich filmów w ZSRR. Gorbaczow, któremu aktorka bardzo się podoba, obiecuje spełnić każde jej życzenie.
– Niech pan pozwoli obywatelom krajów zza żelaznej kurtyny wyjeżdżać na zachód – prosi aktorka.
– A to kokietka – odpowiada Gorbaczow – chce tu ze mną zostać sam na sam.

Na komisariat MO przychodzi staruszek i mówi:
– Panie milicjancie, przed chwilą okradli mnie amerykańscy żołnierze.
– Amerykańscy? Gdzie?
– Na dworcu. Mieli walonki, uszanki, pepesze i powiedzieli "Dawaj czasy"
– W takim razie to nie byli amerykańscy żołnierze, tylko radzieccy.
– To pan powiedział, nie ja.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #108

     
Pielgrzym
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 355
Nr użytkownika: 30.075

Andrzej Pietrachowicz
Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: inzynier budownictwa
 
 
post 28/11/2014, 10:26 Quote Post

Na komisariat wraca po urlopie milicjant, który spędził wakacje w Egipcie. Pokazuje szefowi pamiątki, które przywiózł.
- A co to jest? - pyta w pewnej chwili szef oglądający buty z dziwnego tworzywa.
- To buty z krokodyla! Sam go upolowałem! - chwali się podwładny.
- Hmm, zawsze chciałem mieć takie buty. Mam akurat za miesiąc urlop, to może ja też bym się wybrał do tego Egiptu...? - zastanawia się oficer.
Pojechał.
Za dwa tygodnie drzwi komisariatu otwierają się z trzaskiem i wchodzi szef, zły jak chmura gradowa.
- Co się stało, panie kapitanie? Jak urlop?
- Aaaa... - macha ręką oficer. - Niby dobrze, ale z tych butów z krokodyla nici.
- Nie udało się panu upolować żadnego? - zgaduje podwładny.
- A skąd! Ustrzeliłem chyba z tuzin. Ale akurat żaden, k...., nie miał butów!!!

---

Idzie milicjant ulicą a ze spodni z tyłu wystaje mu... bułka paryska.
- Panie władzo...! - zatrzymuje go jakiś przechodzień. - Co się panu stało?
- Aaa, byłem u dentysty, wyrwał mi lewą górną ósemkę i kazał mi do jutra jeść drugą stroną.

---

Pytanie do radia Erewań: Czy to prawda że nie ma dowcipów o milicjantach?
Odpowiedź: Zasadniczo tak. Wszystko co o nich opowiadają to szczera prawda.

---

Leonid Breżniew wraca z konferencji na wysokim szczeblu w NRD. Pociąg jak to pociąg, co chwilę staje pod jakimś semaforem albo z powodu kolejnego remontu szyn. W nocy budzi go żona:
- Lonia, nie mogę spać. Powiedz, jesteśmy już w kraju?
Breżniew uchyla okno, wysuwa lewą rękę na piętnaście sekund, po czym zamyka okno i mówi:
- Nie, jeszcze nie wyjechaliśmy z NRD.
Za kilka godzin sytuacja się powtarza.
Breżniew znów wystawia rękę za okno po czym stwierdza:
- Teraz jesteśmy w Polsce!
Nad ranem Wiktoria znów budzi męża.
Leonid wysuwa rękę, uśmiecha się szeroko i kiwa głową.
- Tak, moja droga, teraz jesteśmy już u siebie!
- A właściwie skąd wiedziałeś?
- To proste. Jak wystawiłem rękę przez okno to w NRD rzucili się ją całować, w Polsce ją opluli, a u nas od razu ukradli mi zegarek!

---

- Za co siedzisz?
- Za lenistwo.
- Za co!?
- No... opowiadaliśmy sobie z kolegą dowcipy polityczne, pożegnaliśmy się i mi się nie chciało lecieć od razu na komisariat z donosem na niego. Kolega nie był taki leniwy.

Ten post był edytowany przez Pielgrzym: 28/11/2014, 10:27
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #109

8 Strony « < 6 7 8 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej