Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kolonizacja Beskidu Niskiego i tajemnicza epidemia
     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Stażysta
Postów: 6.717
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 19/04/2019, 10:13 Quote Post

CODE
Pierwiastek rolniczy był wszędzie. Pytanie zresztą czy w momencie kolonizacji Beskidu niskiego była jeszcze jakaś odrębność Rusinów i Wołochów, czy po prostu Valachi vel Rutheni.


Wołoska kolonizacja Beskidu to wiek XIV - XV (najpóźniej klucz muszyński, ale na innych zasadach). Asymilacja to wiek XVI i XVII przede wszystkim wraz z rozwojem sieci cerkiewnej. Do końca XV wieku w Beskidzie Niskim utrzymywały się grupy bez stałego miejsca osiedlenia, określane mianem Wołochów. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy nie było wśród nich Rusinów, ale Długosz opisując np spalenie Sącza, czy Spominki, wyraźnie rozróżniają taką grupę, rozróżniając ich od Rusinów. Długosz nawet podaje ich pochodzenie (góry zwane Połoninami).

CODE
I to jest ciekawe - czemu?


W lokacjach wołoskich i prawie wołoskim jako feudalne obciążenie pojawia się tradycyjnie łowca i syr. A czemu nie rozwinęło się to? Przyczyn może być kilka. Jeśli chodzi o Beskid Niski, to osadnictwo wołoskie zostało zasymilowane, przez idące od wschodniego Pogórza osadnictwo ruskie. Niższe góry powodowały, że większy obszar nadawał się pod uprawę rolniczą (ciężko to sobie np wyobrazić np w Beskidach zachodnich na wysokości 700-1000 m, czy w Bieszczadach na Połoninach). Brak było niczyjej własności (niczyja - królewska, państwowa, dużych rodów możnowładczych) - stanowiła własność chłopską, czy małych rodów szlacheckich). Specyfika ukształtowania terenu powodowała, że niemożliwością było tworzenie "hal" znanych z Beskidów Zachodnich, gdzie wielkie stada mogły się utrzymać od kwietnia do września. Ale hodowla owiec istniała, Pieradzka w swojej książce ma nawet zdjęcie baczy z przedwojnia, chyba z Regietowa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.584
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 19/04/2019, 17:37 Quote Post

CODE
Długosz nawet podaje ich pochodzenie (góry zwane Połoninami).

Wschodniokarpackie połoniny czy wręcz Stara Płanina?
CODE
Specyfika ukształtowania terenu powodowała, że niemożliwością było tworzenie "hal" znanych z Beskidów Zachodnich, gdzie wielkie stada mogły się utrzymać od kwietnia do września.

Podejrzewam, że to był podstawowy czynnik. Gdyby nie to, to pewnie doszłoby do wykształcenia się licznej grupy baców, i hodowla by się jednak utrzymała na wysokim poziomie.
Taki paradoks - za wysoko na efektywne rolnictwo, za nisko na efektowne pasterstwo.
 
User is online!  PMMini Profile Post #32

     
marc20
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.200
Nr użytkownika: 80.503

Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 20/04/2019, 8:20 Quote Post

QUOTE(kmat @ 19/04/2019, 17:37)
Podejrzewam, że to był podstawowy czynnik. Gdyby nie to, to pewnie doszłoby do wykształcenia się licznej grupy baców, i hodowla by się jednak utrzymała na wysokim poziomie.
Taki paradoks - za wysoko na efektywne rolnictwo, za nisko na efektowne pasterstwo.
*

To tak prosto nie działa.
Owczarstwo miało/ma swe miejsce od Irlandii po Mongolię czy też od Islandii po Australię na bardzo różnych wysokościach n.p.m. W holenderskim malarstwie "złotego wieku" odnajdujemy portrety farmerów ze swoimi owcami.W Anglii pasterstwo rozwijało się i upadało w zależności od koniunktury.
QUOTE
Bo i Beskid Niski średnio się nadawał do wypasu owiec. Z tego co czytałem to Łemkowie wiosną kupowali łowiecki od Hucułów a na zimę zarzynali. Za wilgotne pastwiska sprzyjały motylicy.

A to już taki ogólny problem,że bardziej produktywne środowiska z dłuższym sezonem wegetacyjnym sprzyjają więcej również chorobom, pasożytom. Poza tym na motylicę narażone są nie tylko owce, ale i krowy.

Ten post był edytowany przez marc20: 20/04/2019, 8:23
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Stażysta
Postów: 6.717
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post Dzisiaj, 09:28 Quote Post

CODE
Wschodniokarpackie połoniny czy wręcz Stara Płanina?


Nie podejrzewam Długosza, że jego horyzonty sięgały dalej niż Wschodnie Bieszczady.

CODE
Podejrzewam, że to był podstawowy czynnik. Gdyby nie to, to pewnie doszłoby do wykształcenia się licznej grupy baców, i hodowla by się jednak utrzymała na wysokim poziomie.
Taki paradoks - za wysoko na efektywne rolnictwo, za nisko na efektowne pasterstwo.


W Beskidzie Żywieckim, gdzie utrzymało się najdłużej, hale zaczynają się od 1000 m. Podobnie w Gorcach. Kluczowe były te nieużytki - ziemia niepotrzebna nikomu. W Beskidzie Niskim, takich dużych hal nie nadających się pod uprawy, uprawy rolno-leśne sięgały 550-600 m n.p.m, czyli wysokości statystycznego szczytu. Niewiele pozostawało użytków pod hodowlę, miejscami była, ale w grę nie wchodziły dziesiątki tysięcy owiec trzymane od kwietnia do września. Wcześniej (tzn w głębokim średniowieczu) pewnie rozwiązywano to w ten sposób, że Wołosi ze swoimi stadami wędrowali daleko na północ - Kotlina Sandomierska, Roztocze, południowe Polesie, ale wraz z rozwojem osadnictwa stało się to niemożliwe.

CODE
To tak prosto nie działa.


Tylko cały czas mówimy o hodowli opartej na redyku. Hodowla w Beskidzie Żywieckim uległa załamaniu w momencie, gdy zaczęto likwidować serwituty, a wyrąb lasu stał się bardzo opłacalny, stąd pozornie bezwartościowe tereny górskie, stały się cenne ze względu na rosnące drzewa, które owiecka mogła pogryźć.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej