Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wypas świń w lesie, Jak to wyglądało?
     
Squid
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 36.260

Stopień akademicki: mgr
Zawód: nic nadzwyczajnego
 
 
post 19/04/2018, 14:12 Quote Post

Mam pytanie z pogranicza historii i rolnictwa smile.gif

Każde dziecko wie, że w średniowieczu wypasano świnie, wypuszczając je do lasu i pozwalając, by karmiły się żołędziami. Ale jak to dokładniej wyglądało?

Na ilustracjach są świniarze, zrzucający kijami żołędzie z drzew. Czy ze stadem świń cały czas chodził świniarz? Czy puszczano je w samopas - a jeśli tak, jak ich pilnowano i co robiono, żeby nie uciekły?

Czy na noc świnie były prowadzone do chlewu, czy zostawały w lesie?

Ile świń przypadało na przyzwoicie prosperujące chłopskie gospodarstwo?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.932
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 19/04/2018, 15:33 Quote Post

Świnie wypasano komunalnie: wszystkie świnie z danej gromady (wsi), pod opieką gromadzkiego świniarczyka (zazwyczaj podrostka lub grupy podrostków) wyprawiały się co rano do wspólnotowej dąbrowy i tam popasały do wieczora. Oczywiście w porze dojrzewania żołędzi. Na noc, na ogół, wracały do własnych, indywidualnych chlewików. A ile ich było? Zależy od okolicy. W okolicach obfitujących w dąbrowy więcej, gdzie indziej mniej. Raczej bliżej jednej maciory z przychówkiem, niż całej watahy. Brakowało paszy na zimę, żeby chłopi mogli wielkie liczby świń trzymać.

Ten post był edytowany przez jkobus: 19/04/2018, 15:33
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
marc20
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.229
Nr użytkownika: 80.503

Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 19/04/2018, 16:03 Quote Post

W książkach natrafia się niekiedy na dość szokująco niskie wielkości hodowli w dawnych gospodarstwach chłopskich. Mam taki cytat z Historii Polski do 1764 pod red. H.Łowmiańskiego wyd. 1957 przez PWN, str. 429:

"Świń również nie trzymano wiele, przeciętnie 2-4 sztuki (np. w kluczu bodzentyńskim w Małopolce w 1645 r. na 1 gospodarstwo chłopskie wypadało 3 sztuki świń). Latem żywiono je na pastwiskach leśnych, a zimą - różnego rodzaju odpadkami od młocki, żołędziami, bukwią itd...Zabijano świnie lub sprzedawano po osiągnięciu przez nie wagi ok. 50-70 kg, co następowało dopiero w wieku 3-4 lat."

To by oznaczało,że świnie rosły wolniej niż teraz dziki żyjące na wolności. Obecnie świnia rośnie jakieś pół roku do wagi 120-130 kg.

Ten post był edytowany przez marc20: 19/04/2018, 16:09
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 21/04/2018, 10:49 Quote Post

QUOTE(Squid @ 19/04/2018, 14:12)
Mam pytanie z pogranicza historii i rolnictwa smile.gif

Każde dziecko wie, że w średniowieczu wypasano świnie, wypuszczając je do lasu i pozwalając, by karmiły się żołędziami. Ale jak to dokładniej wyglądało?

Na ilustracjach są świniarze, zrzucający kijami żołędzie z drzew. Czy ze stadem świń cały czas chodził świniarz? Czy puszczano je w samopas - a jeśli tak, jak ich pilnowano i co robiono, żeby nie uciekły?

Czy na noc świnie były prowadzone do chlewu, czy zostawały w lesie?

Ile świń przypadało na przyzwoicie prosperujące chłopskie gospodarstwo?
*


Nie tylko w średniowieczu, taki chów jest praktykowany do tej pory m.in. w ukraińskich Karpatach. Sama widziałam pasące się świnie w lasach i w obrębie wsi w Libuchorze.
Świnie pasione w lesie były bardziej cenione niż te hodowane w chlewiku ze względu na znakomite mięso. W Karpatach w wsiach lokowanych na prawie wołoskim czasami w akcie lokacji była wymieniona ilość wypasanych w lasach świń i obciążenia z tym związane zawarte w płaconym czynszu. Z tego co pamiętam za 1 świniaka pasionego w lesie w razie zamiany dawano 3 świnie hodowane w gospodarstwie.
U nas największą rolę miała bukwa czyli nasiona buka. Nawet w okresie międzywojennym na Podkarpaciu mawiano: obrodziła bukwa, głodu nie będzie.
Jeżeli chodzi o ilości to nie wiem czy były jakieś rozwiązania ogólnoregionalne. Każda wieś rządziła się swoim prawem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.760
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 21/04/2018, 11:23 Quote Post

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 10:49)

U nas największą rolę miała bukwa czyli nasiona buka. Nawet w okresie międzywojennym na Podkarpaciu mawiano: obrodziła bukwa, głodu nie będzie.
*



Tylko, czy tu chodziło o wypas świń?
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 21/04/2018, 18:47 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 21/04/2018, 11:23)
QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 10:49)

U nas największą rolę miała bukwa czyli nasiona buka. Nawet w okresie międzywojennym na Podkarpaciu mawiano: obrodziła bukwa, głodu nie będzie.
*



Tylko, czy tu chodziło o wypas świń?
*


Między innymi. Zachowały się wspomnienia o wypasie w lasach Pogórza Przemyskiego z XIX w. W Bieszczadach jeszcze w okresie międzywojennym stosowano gospodarkę żarową. Wprawdzie to nie wydaje się związane z tematem ale obrazuje archaiczny system gospodarowania. Wypas był rzadki ale to nie było powodowane nowymi metodami hodowli ale zmianami wynikającymi z zniesieniem tzw. pańszczyzny. Las stał się w dużej mierze własnością prywatną, wiec ostęp do niego na wsi zmniejszył się.
Bukwa była wykorzystywana dwojako. Najpierw pozyskiwano z niej olej, a resztkami karmiono świniaki.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.760
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 21/04/2018, 20:31 Quote Post

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 18:47)

Bukwa była wykorzystywana dwojako. Najpierw pozyskiwano z niej olej, a resztkami karmiono świniaki.
*



Trojako, jeszcze jedzono te orzeszki.
I o to mi chodziło z tym powiedzeniem.
Czy nie chodziło o to, że jak obrodziła bukiew to nie będzie głodu, bo będzie co jeść?
A nie o wypas świń czy tłoczenie oleju.
Te orzeszki były chyba zbyt cenne by marnotrawić je na świnie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 21/04/2018, 20:44 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 21/04/2018, 20:31)
QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 18:47)

Bukwa była wykorzystywana dwojako. Najpierw pozyskiwano z niej olej, a resztkami karmiono świniaki.
*



Trojako, jeszcze jedzono te orzeszki.
I o to mi chodziło z tym powiedzeniem.
Czy nie chodziło o to, że jak obrodziła bukiew to nie będzie głodu, bo będzie co jeść?
A nie o wypas świń czy tłoczenie oleju.
Te orzeszki były chyba zbyt cenne by marnotrawić je na świnie.
*


Jeść jedzono ale nie powszechnie. Bukwa zawiera faginę, która w większej ilości jest toksyczna. Dopiero po przetworzeniu jest jadana. Olej już faginy nie zawiera. Czytałeś "Po Rzeszowskim Przedgórzu błądząc" Kotuli? Tak autor kilkakrotnie pisze o bukwie jako pokarmie dla świń. Łukasz Łuczaj w "Dzikie rośliny jadalne Polski" nie pisze o jadaniu bukwy, tylko o oleju. Podobnie pisze Adam Szary w "Tajemnicach bieszczadzkich roślin" .

Ten post był edytowany przez lucyna beata: 21/04/2018, 20:52
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.760
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 21/04/2018, 21:26 Quote Post

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 20:44)
Bukwa zawiera faginę, która w większej ilości jest toksyczna.
*



Dlatego przed spożyciem orzeszki bukwi należy wyprażyć, wtedy rzeczona fagina rozkłada się i nie jest już toksyczna.

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 20:44)
autor kilkakrotnie pisze o bukwie jako pokarmie dla świń.
*



Czyli Bieszczady były bogatym regionem...
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 21/04/2018, 21:40 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 21/04/2018, 21:26)
QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 20:44)
Bukwa zawiera faginę, która w większej ilości jest toksyczna.
*



Dlatego przed spożyciem orzeszki bukwi należy wyprażyć, wtedy rzeczona fagina rozkłada się i nie jest już toksyczna.

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 20:44)
autor kilkakrotnie pisze o bukwie jako pokarmie dla świń.
*



Czyli Bieszczady były bogatym regionem...
*


Prażone były pokarmem Słowian. Potem już nie ma wzmianki. Znany był olej, w zach. Europie robiono z nich namiastkę kawy. Czasami w Skandynawii dodawano do mąki w czasie pieczenia chleba. Nie znajdziesz wzmianki o powszechnym jadaniu orzeszków. Kora buka była żuta w czasie głodu. Jadano także młode listki buków. Są fajne, lekko kwaskowate ale tylko w ciągu pierwszych dwóch tygodniach po rozwinięciu.

Wprost przeciwnie. . Tak o tym pisał w 1932 r. dziennikarz w "Wiadomościach Turystycznych": "Obecnie, kiedy ustało, ludność głoduje formalnie. A głód już odbija się na młodym pokoleniu... Dzieci skrofuliczne, niedokarmione, blade, o wielkich głowach, wzdętych brzuchach i pałękowatych nogach - ledwo owinięte w jakieś szmaty. Młodzież w Lesku w wielu 18-20 lat skarlała, niedorozwinięta, tępa. Gruźlica szaleje, gdzie nie gdzie mówią o szkorbucie. Ten stan musi bezwarunkowo ustać. Ze względu na elementarne uczucia, jak i ze względów, o których nie czujemy się powołani pisać, a które są bardzo przejrzyste..."

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.760
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 21/04/2018, 21:49 Quote Post

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 21:40)
Nie znajdziesz wzmianki o powszechnym jadaniu orzeszków.
*



Tylko ja nic nie mówię o powszechności spożywania bukwi, to był pokarm przymusowy, w czasie głodu, na przednówku.
Zbierano to na jesieni i przechowywano na wszelki wypadek.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Varyag
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.019
Nr użytkownika: 88.193

 
 
post 21/04/2018, 22:05 Quote Post

QUOTE(lucyna beata @ 21/04/2018, 10:49)

Nie tylko w średniowieczu, taki chów jest praktykowany do tej pory m.in. w ukraińskich Karpatach.
*



Na Bałkanach również jest to praktykowane, tak wypasana jest np. chorwacka "turopoljska svinja"

https://sites.google.com/site/turopole/Home...opoljska-svinja
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 22/04/2018, 9:30 Quote Post

QUOTE(marc20 @ 19/04/2018, 16:03)
W książkach natrafia się niekiedy na dość szokująco niskie wielkości hodowli w dawnych gospodarstwach chłopskich. Mam taki cytat z Historii Polski do 1764 pod red. H.Łowmiańskiego wyd. 1957 przez PWN, str. 429:

"Świń również nie trzymano wiele, przeciętnie 2-4 sztuki (np. w kluczu bodzentyńskim w Małopolce w 1645 r. na 1 gospodarstwo chłopskie wypadało 3 sztuki świń). Latem żywiono je na pastwiskach leśnych, a zimą - różnego rodzaju odpadkami od młocki, żołędziami, bukwią itd...Zabijano świnie lub sprzedawano po osiągnięciu przez nie wagi ok. 50-70 kg, co następowało dopiero w wieku 3-4 lat."

To by oznaczało,że świnie rosły wolniej niż teraz dziki żyjące na wolności. Obecnie świnia rośnie jakieś pół roku do wagi 120-130 kg.
*



Mam tylko "Chów zwierząt gospodarskich w Galicji w dobie autonomii" Roberta Liberta. W sumie jest niewiele danych odnośnie wcześniejszych wieków, ale mimo to można wysnuć pewne wnioski. Skoro w drugiej połowie XIX w. w Galicji nastąpił gwałtowny wzrost ilości trzody chlewnej o prawie 200 % związany z tym, że nastąpiła nadwyżka plonów, karmienie zwierząt produktami ubocznymi z przetwórstwa rolnego, spadkiem cen wełny i wzrostem cen wieprzowiny, hodowlą zajęły się także dwory rozwojem miast itd. to jasno wynika iż wcześniej tych świń hodowano zdecydowanie mniej. Ilość produkcji mięsa wieprzowego była powiązana z ilością produkcji kartofli, jak był nieurodzaj to liczba nierogacizny spada. I taka ciekawostka. Galicja była w tyle jeżeli chodzi o wzrost trzody, zajmowała 7 miejsce, największy wzrost w Czechach wyniósł on 343,9%, w Morawach 292 % . I kolejna ciekawostka w Galicji Wschodniej w 1869 r przypadało 9,6 tucznika na km 2, a juz w 1910 r. 23,4.

Ten post był edytowany przez lucyna beata: 22/04/2018, 9:31
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Squid
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 36.260

Stopień akademicki: mgr
Zawód: nic nadzwyczajnego
 
 
post 23/04/2018, 9:47 Quote Post

Dzięki za odpowiedzi smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Gaweł II
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 656
Nr użytkownika: 22.080

 
 
post 25/05/2018, 17:51 Quote Post

QUOTE(Squid @ 19/04/2018, 14:12)
Każde dziecko wie, że w średniowieczu wypasano świnie, wypuszczając je do lasu i pozwalając, by karmiły się żołędziami. Ale jak to dokładniej wyglądało?
Na ilustracjach są świniarze, zrzucający kijami żołędzie z drzew. Czy ze stadem świń cały czas chodził świniarz? Czy puszczano je w samopas - a jeśli tak, jak ich pilnowano i co robiono, żeby nie uciekły?
Czy na noc świnie były prowadzone do chlewu, czy zostawały w lesie?

Wypas świń w dąbrowach trwał od września do listopada, a jeśli pogoda dopisywała nawet dłużej. W tym celu tworzono duże stada ponoć liczące do 100 i więcej osobników. Stado było zawsze pod czujną opieką dorosłego świniarza. Czasem było ich więcej, zwłaszcza na terenach odległych i niebezpiecznych. Świnki są bardzo inteligentne, ale bywają niesforne i czasem uciekają do lasu do swoich dzikich pobratymców. Świniarze kierowali stadem często wygrywając stosowne sygnały na fujarkach bądź rogach. Świniarzom pomagały w zaganianiu psy pasterskie. Zalecano nie szczucie świń psami, bo to bardzo je stresowało i ponoć miało zły wpływ na smak mięsa. W przypadku swiń odbiegających od stada stosowano specjalne zabezpieczenia w postaci drągów mocowanych do szyi. Należy zauważyć, że 2-3 letnia świnka jest wystarczająco silna by zaatakować i zabić dorosłego mężczyznę. Jedna świnia potrafi zeżreć do 5 kg żołędzi. To jest ogrom ilość energii, białka i tłuszczu. Po dwóch miesiącach takiego tuczu świnka była gotowa na stół świąteczny. Jeśli dąbrowa była blisko wsi, wracano wieczorem do domu, w przypadku dalszych odległości stosowano huf szałasowy.

 
User is offline  PMMini Profile Post #15

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej