Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna Domowa: partia POUM, Hiszpania
     
godfrydl
 

Diabolus in musica
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.136
Nr użytkownika: 9.524

Stopień akademicki: BANITA
Zawód: BANITA
 
 
post 28/09/2011, 11:01 Quote Post

... Unifikacji.
Partia bardzo często, przedstawiana jako uczciwa lewica rewolucyjna, ofiara prześladowań ze strony stalinistów, a potem i przedtem frankistów. Tymczasem była to partia o profilu marksistowskim, komunistyczna jak najbardziej, tyle ze wywodząca się z idei Lwa Trockiego. Jakie jest wasze zdanie na ich temat? Może ktoś przedstawi jakieś ciekawe informacje?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
von Schweinschien
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 131
Nr użytkownika: 74.723

Stopień akademicki: Magister
 
 
post 30/10/2011, 14:26 Quote Post

ciekawe informacje znajdziesz w książce

G. Orwell "W hołdzie Katalonii" Gdynia 1990

 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Adam99
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 164
Nr użytkownika: 78.196

 
 
post 24/05/2012, 9:23 Quote Post

godfryd POUM była skonfliktowana z Lwem Trockim. Była partią marksistowską, antystalinowską,trockiści z ICE po wstąpieniu do POUM, wobec konfliktu Trockiego z A.Ninem szybko zerwali z POUM tworząc Bolszewicko-Leninowską sekcje IV Międzynarodówki. POUM była związana z brytyjską Niezależną Partią Pracy do której należał Orwell.Oceniam ją bardzo pozytywnie.

o POUM

Piotr Ciszewski: Antyfaszystowska rewolucja


W bieżącym roku przypada 70 rocznica jednego z najważniejszych wydarzeń w historii lewicy. Hiszpańska rewolucja z roku 1936 oraz wojna domowa, która po niej nastąpiła i trwała do kwietnia roku 1939 jest obecnie jednym z konfliktów popadłych w zapomnienie. Znikła praktycznie z polskich programów nauczania historii. Tymczasem doświadczenia Hiszpanii pokazują jak wielki jest potencjał oddolnej rewolucji oraz fakt, że wśród jej najzacieklejszych wrogów znalazł się stalinowski totalitaryzm.

Nadany 17 lipca 1936 przez radio w hiszpańskim Maroku komunikat: "Nad całą Hiszpanią niebo jest bezchmurne" stał się sygnałem do faszystowskiej rebelii. W następnych dniach kolonialne oddziały hiszpańskie oraz niektóre garnizony na kontynencie podniosły bunt przeciwko legalnemu rządowi. Celem powstania była chęć obrony przywilejów warstw posiadających -- kleru, posiadaczy ziemskich i przemysłowców. Ich interesy zostały zagrożone przez zwycięstwo w wyborach parlamentarnych lewicowej koalicji Frontu Ludowego, który zaczął wprowadzać reformy i ograniczać władzę arystokracji, wielkich właścicieli ziemskich oraz kleru. Faszystowscy rebelianci przedstawili swoją misję jako antykomunistyczną krucjatę. Tymczasem komuniści odgrywali w hiszpańskiej polityce znaczenie marginalne. Główną siłę Frontu Ludowego stanowili socjaliści z PSOE (Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej). Obok komunistów znaleźli się w nim także centrolewicowi republikanie oraz partie katalońskie, a zwycięstwo Frontu było możliwe w dużej mierze dzięki cichemu poparciu ze strony anarchosyndykalistów CNT (Krajowej Konfederacji Pracy). Ten najliczniejszy związek zawodowy, liczący około 1,5 miliona członków z zasady wzywał do bojkotu wyborów, uznając je za atrapę prawdziwej demokracji, możliwej do osiągnięcia dopiero po obaleniu kapitalizmu. W roku 1936 takiego wezwania nie wydał, dzięki czemu wielu robotników i chłopów o radykalnych poglądach, zwłaszcza z terenów Katalonii, poszło głosować.

To właśnie ruchu pracowniczego i chłopskiego, a nie stosunkowo umiarkowanych republikanów obawiali się faszyści. Fakt że nowe władze pod wpływem społecznego nacisku poszły na ustępstwa, a także rozpoczęły reformę rolną czy odbieranie przywilejów kościołowi katolickiemu, potwierdził jedynie ich obawy.

Nad siłami rebeliantów dowództwo objął początkowo generał Sanjurjo, a po jego śmierci w katastrofie lotniczej generał Francisco Franco, wywodzący się z arystokracji od lat związanej z armią.

Faszystowskiemu przewrotowi przeciwstawiły się siły lewicowe z anarchistami z CNT oraz FAI (Iberyjskiej Federacji Anarchistów) na czele. W wielu miastach gdzie istniały silne struktury związków zawodowych powstały milicje ludowe walczące z faszystami. Zdławiły one bunty głównych garnizonów w Madrycie i Barcelonie już po kilkunastu godzinach krwawych walk. Ludność powszechnie domagała się od rządu broni do walki z faszystami. Ten jednak woląc zachować umiarkowaną pozycję w wielu wypadkach nie godził się na uzbrojenie ochotników, licząc wciąż na możliwość ugody z rebeliantami. Było to jedną z przyczyn upadku wielu miast takich jak Saragossa, gdzie faszyści zmasakrowali bezbronnych robotników. Dzięki wysiłkowi milicji ludowych nie powiodły się pierwsze natarcia faszystów na stolicę kraju - Madryt.

Front Ludowy stracił panowanie nad sytuacją. Wiele działających w jego ramach sił politycznych bało się zarówno Franco, jak i rewolucji społecznej. Po przejęciu władzy nad częścią terytorium przez milicje ludowe rozpoczęła się druga faza rewolucji. Zakłady przemysłowe zostały uspołecznione. Kontrolę nad nimi przejęły samorządy pracownicze złożone z członków załóg, koordynujące swoje działania na poziomie regionalnym. Robotnicy, głównie anarchiści, pokazali również że możliwe jest obywanie się bez biurokracji. Zarządzanie odbywało się za pomocą kolektywów obierających swoich przedstawicieli. Stawali się nimi zwykle lokalni liderzy wybierani ze względu na doświadczenie. Nie znaczyło to jednak że mieli większe uprawnienia od innych. Ich funkcje były czysto administracyjne. Okazało się że wbrew kapitalistycznej propagandzie ten anarchosyndykalistyczny sposób zarządzania sprawdzał się w praktyce. Bez szefów i administracji zakładowej robotnicy zaczęli nawet wykonywać swoją pracę w sposób wydajniejszy, wiedząc że pracują dla siebie. Organizowali także rozdawanie tych artykułów pierwszej potrzeby, których w wyniku działań wojennych zaczynało w miastach brakować. Wszystkie większe zakłady już w kilka dni po ustaniu walk w miastach rozpoczęły normalną produkcję.

Podobna sytuacja panowała na wsi. Wobec rozpadu struktur republikańskich na wielu terenach opanowanych przez milicje ludowe zaczęto wprowadzać kolektywizację ziemi. Toczyła się ona jednak odmienna od znanego ze Związku Radzieckiego schematu. Rolnicy dobrowolnie tworzyli spółdzielnie, które zamiast podlegać państwu pracowały na własny rachunek, decydując zarówno o rodzaju zasiewów, jak i na przykład zakupie narzędzi. Koordynacja ich działań odbywała się na podobnych zasadach jak w przypadku przemysłu. W grudniu 1936 roku odbył się w Barcelonie pierwszy kongres przedstawicieli kolektywów agrarnych. Oszacowano, że powstało 275 gospodarstw , a prawie dwie trzecie ziemi po stronie republikanów podlegało kolektywizacji

Anarchosyndykaliści, wraz z różnymi grupami radykalnie lewicowymi wyróżniali się tym że nie godzili się na żadne negocjacje z faszystami i stojącymi za nimi klasami uprzywilejowanymi. Tymczasem część rządu prezentowała niejednoznaczne stanowisko, chcąc powstrzymać zarówno radykalne przemiany społeczne, jak i frankistowską rebelię. Jedną z sił politycznych którym nie w smak był rewolucyjny rozwój wypadków była niemal od początku Hiszpańska Partia Komunistyczna (PCE). Starała się ona złagodzić hasła rewolucji. Pierwszym wyrazem jej polityki było dążenie do utworzenia wspólnego, scentralizowanego dowództwa sił republikańskich. Nowa Armia Ludowa nie miała już przypominać milicji, gdzie wiele decyzji podejmowano na zebraniach oddziałów, a dowódcy pochodzili z wyborów. Komuniści z PCE oraz część sprzymierzonych z nimi socjaldemokratów dążyli do likwidacji milicji na rzecz zwykłego wojska z typową dla niego hierarchią. Dodatkowo w nowej armii wzrosło znaczenie oficerów politycznych, stojących na straży stalinowskich zasad oraz radzieckich doradców, których pomoc też nie była politycznie bezinteresowna. Również wsparcie udzielane przez ZSRR republice okazało się spóźnione, a także, wbrew propagandzie mówiącej o jego bezinteresownym i socjalistycznym charakterze, bardzo drogie, gdyż opłacane złotem z hiszpańskich banków

Integrację milicji do Armii Ludowej ułatwiła między innymi śmierć niekwestionowanego, charyzmatycznego lidera CNT-FAI, Buenaventury Durrutiego. Zginął on 19 listopada 1936 od kuli snajpera, gdy wizytował znajdujące się na froncie madryckim oddziały. Strzały padły najprawdopodobniej z republikańskiej strony frontu, a zabójstwo nie zostało wyjaśnione. PCE wykorzystała je w swojej propagandzie i oskarżyła o nie "ekstremistów" działających w ruchu anarchosyndykalistycznym.

Obiektem ataku stały się też ugrupowania lewicowe zwalczające stalinizm, a przede wszystkim mająca poparcie głównie w Katalonii POUM (Partia Robotnicza Zjednoczenia Marksistowskiego). Coraz bardziej wszechobecna stalinowska propaganda mówiła jakoby milicje nie chciały walczyć, a nawet bratały się z faszystami.

Zmiany zachodziły również w przemyśle i rolnictwie. Stalinowcy niemal od początku byli wspierani przez drobnych kapitalistów sprzed rewolucji. W związku z tym opowiadali się przeciwko uspołecznieniu środków produkcji. Ich hasłem stało się "najpierw wygrajmy wojnę, a później róbmy rewolucję" co wyrażało się między innymi w militaryzacji przemysłu. Wracać zaczęła hierarchia w zakładach pracy, tym razem w postaci dyrektorów z politycznego nadania stalinowców i socjaldemokratów.

Podobna sytuacja panowała na wsi. Vincente Uribe, stalinowski minister rolnictwa zniechęcał wręcz chłopów do wstępowania z kolektywów, argumentując, że są one demoralizujące i podważają władzę państwową. W grudniu 1936 roku wygłosił przemówienie, mówiące że Partia Komunistyczna opowiada się po stronie drobnych właścicieli oraz własności prywatnej. Kluczową datą w walce stalinizmu ze zdobyczami rewolucji hiszpańskiej był rok 1937. Gdy 25 kwietnia 1937 roku został zabity jeden z polityków PSUC (Socjalistycznej Partii Katalonii, związanej z komunistami) stało się to pretekstem do nagonki propagandowej na siły rewolucyjnej lewicy i anarchistów. Kilka dni później zginęli również działacze anarchistyczni. Do otwartej walki doszło trzeciego maja 1937, gdy komuniści, wraz z policją próbowali przejąć budynek centrali telefonicznej w Barcelonie. Atak został odparty przez milicję CNT. Na ulicach Barcelony rozpoczęły się starcia między stalinowcami a milicjami CNT i POUM. Związki zawodowe wezwały do strajku przeciwko atakowi na rewolucję, w związku z czym stanęły wszystkie zakłady pracy. Wydarzenia te opisał w swojej książce "W hołdzie Katalonii" George Orwell. Później miał przez to kłopoty z jej wydaniem, ponieważ wiele lewicowych wydawnictw Europejskich nie było w stanie przyjąć do wiadomości, że rzeczywistość tak różniła się od wersji podawanej przez Moskwę i jej ideowych sojuszników. Zdziwienie budził na przykład opis tego w jaki sposób stalinowcy, poprzez plakaty, informowali że POUM to ugrupowanie faszystowskie czy rozbrajanie uzbrojonych robotników przez "komunistyczną" policję.

Gdy rozpoczęły się majowe walki na pomoc robotniczym milicjom ruszyła część oddziałów z frontu. Zostały one jednak zatrzymane przez siły rządowe. Starcia pomimo że niezbyt krwawe były politycznym trzęsieniem ziemi. W celu uniknięcia dalszych ofiar działacze CNT i POUM wezwali swoich zwolenników do spokoju, a nawet złożenia broni. Radykalna grupa anarchistyczna Lod Amigos de Durruti (Przyjaciele Durrutiego) domagająca się rozwiązania rządu i osądzenia jego członków, została sama rozwiązana. Pozwoliło to opanowanemu już wcześniej przez stalinowców rządowi przedstawić sytuację jako próbę "anarchistyczno-trockistwoskiego" zamachu stanu. Niezależnych od Moskwy działaczy oskarżono o działanie jako frankistowska agentura. POUM została rozwiązana, a jej liderzy stanęli przed specjalnym trybunałem. Część z nich została później zamordowana w więzieniach. Los taki spotkał między innymi przewodniczącego POUM, Andresa Nina. Nasiliły się też działania NKWD i związanej z nim policji politycznej. Były one wymierzone nie w faszystów, ale przede wszystkim niezależnych rewolucjonistów.
Wkrótce potem ostatnie oddziały milicji zostały wcielone do armii. Rozpoczęła się też ofensywa przeciwko kolektywom wiejskim. Tam gdzie chłopi nie chcieli się podporządkować PCE wykorzystywała do łamania ich oporu nawet wojsko. Nastąpiły także zmiany w przemyśle, gdzie także rozbito samorządy robotnicze, wprowadzając na ich miejsce hierarchie z dyrektorami z politycznego nadania.

Po maju 1937 roku stalinowcy przeprowadzili de facto likwidację wcześniejszych zdobyczy rewolucji społecznej. Późniejszy konflikt miał już charakter typowej wojny domowej, a Stalin z biegiem czasu stracił zainteresowanie Hiszpanią, dążąc do porozumienia z Hitlerem, co przyczyniło się do upadku Republiki hiszpańskiej i objęcia władzy przez Franco.

Doświadczenia lat 1936-37 dobitnie pokazały jednak że możliwy jest oddolny przewrót społeczny i przezwyciężenie podziałów klasowych. Pozostają nadal ważnym wydarzeniem w historii ruchów lewicowych. Anarchosyndykalizm czy rewolucyjny komunizm przez krótki czas miały możliwość sprawdzenia się w praktyce i w większości przypadków udało się to. Można wręcz powiedzieć że już wtedy zrealizowano hasło współczesnych alterglobalistów, mówiące że "inny świat jest możliwy".

Piotr Ciszewski

za lewica.pl

 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.376
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 24/05/2012, 10:29 Quote Post

Powyższy artykuł oskarża hiszpańskich stalinistów, że w gruncie rzeczy popierali drobnych i średnich kapitalistów...

Jak ja uwielbiam te lewicowe "kłótnie w rodzinie" o czystość ideologiczną. biggrin.gif

POUM zwyczajnie nie miało okazji dojść do zaawansowanego stadium, w którym zanika rewolucyjny romantyzm, a zaczyna się ponura rzeczywistość. Na tej samej zasadzie idealizuje się Che.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Adam99
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 164
Nr użytkownika: 78.196

 
 
post 24/05/2012, 15:09 Quote Post

POUM nie doszła do władzy, więc nie wiadomo czy jej rządy były by dobre czy złe.Ja wierzę że dobre.
Moim zdaniem już to że walczyli z faszyzmem zaoisuje im się na plus. A "kłótnie w rodzinie" oznaczają że nie ma stagnacji umysłowej tak jak na prawicy.

Ten post był edytowany przez Adam99: 24/05/2012, 15:10
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.376
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 24/05/2012, 15:13 Quote Post

Nie chodzi o same kłótnie, ale poziom argumentu, że staliniści to gruncie rzeczy sługusy średnich i drobnych kapitalistów. Faktycznie, nie ma tu stagnacji umysłowej, nic a nic. No i towarzysz Stalin by się nieźle zdziwił. biggrin.gif

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 24/05/2012, 15:14
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Agaton
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 169
Nr użytkownika: 56.858

Stopień akademicki: student
 
 
post 24/05/2012, 19:10 Quote Post

QUOTE(von Schweinschien @ 30/10/2011, 15:26)
ciekawe informacje znajdziesz w książce

G. Orwell "W hołdzie Katalonii" Gdynia 1990
*


Orwell stwierdza w niej, że gdyby był świadomy sytuacji politycznej w Hiszpanii oraz wiedziałby jakiego rodzaju partią jest POUM nie zaciągnąłby się do jej milicji tylko do milicji CNT.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Fafciu
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 250
Nr użytkownika: 72.591

Libertarianski socjalista
Stopień akademicki:
Zawód: Lokalny goszysta
 
 
post 23/08/2012, 20:43 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 24/05/2012, 16:13)
Nie chodzi o same kłótnie, ale poziom argumentu, że staliniści to gruncie rzeczy sługusy średnich i drobnych kapitalistów. Faktycznie, nie ma tu stagnacji umysłowej, nic a nic. No i towarzysz Stalin by się nieźle zdziwił. biggrin.gif
*


Eee, no Stalin sługusem burżuazji u siebie oczywiście nie był (chyba żeby uznać za nią to czym ją zastąpiono), ale jeśli chodzi o Hiszpanię to poczytaj sobie kto podczas wojny domowej popierał PCE, czyli właśnie stalinistów. To nie są jakieś zupełnie bezpodstawne rzeczy które sobie jakiś Trocki na haju wymyślił.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Juan Samir
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 56
Nr użytkownika: 79.072

 
 
post 23/08/2012, 23:02 Quote Post

QUOTE(Agaton @ 24/05/2012, 19:10)
QUOTE(von Schweinschien @ 30/10/2011, 15:26)
ciekawe informacje znajdziesz w książce

G. Orwell "W hołdzie Katalonii" Gdynia 1990
*


Orwell stwierdza w niej, że gdyby był świadomy sytuacji politycznej w Hiszpanii oraz wiedziałby jakiego rodzaju partią jest POUM nie zaciągnąłby się do jej milicji tylko do milicji CNT.
*




CNT było w aliansie z FAI - obie instytucje, to związki zawodowe (CNT nadal istnieje) o charakterze anarchistycznym. CNT właściwie rządziło Katalonią - moze więc dlatego by tam wstąpił?

Co do samego POUM: partia powstała z połączenia się trockistów, z BOC. Wbrew Trockiemu - dlatego się od niego odcieła. Próbowali więc budować "komunizm po swojemu". Całkiem im to wychodziło. Mieli charyzmatycznych wodzów (Nin, Maurin). Pewne wpływy... no ale. Stali nie tam, gdzie trzeba - i wcale nie chodzi mi tu o bycie w opozycji do Franco, a bycie w opozycji do Kominternu. Podobno nawet Tito, jako agent MK, uczestniczył w rozmontowywaniu m.in. POUM.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej