Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojny Domowa: Hiszpania faszystowska czy ..., ... narodowo - katolicka ?
     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 10/06/2008, 18:30 Quote Post

Dzień po marokańskim buncie Franco, 18 lipca 1936 roku, do tamtejszych rebeliantów przyłączyły się jednostki wojskowe stacjonujące w Andaluzji. Generał Gonzalo Queipo de Llano wraz ze swymi żołnierzami i grupą falangistów zdobył stolicę prowincji, Sevillę. Mola, zgodnie z planem, zajął Pampelunę, w niedługim zaś czasie, przy pomocy karlistów, całą Nawarrę. W rękach rebeliantów znalazły się w niedługim czasie Castilla la Vieja, Galicja, Wyspy Kanaryjskie i Baleary (poza Minorką). Pucz poniósł natomiast klęskę w regionach zindustrializowanych i wielkich ośrodkach miejskich.
Gdy okazało się, iż próba błyskawicznego obaleniu rządu Frente Popular zakończyła się fiaskiem, te obszary kraju, które znalazły się wówczas pod władzą rebeliantów, zostały przez nich samych ochrzczone mianem "Hiszpanii narodowej" (España Nacional). Na terenach tych zwyciężyła więc wizja Hiszpanii katolickiej, której pokolenia jej zwolenników poświęciły mnóstwo wysiłków, niejednokrotnie zaś – własne życie. Republikanie zgodnym chórem określali zwolenników rebelii mianem "faszystów", co było nie tyle rzeczywistą charakterystyką sił stojących po drugiej stronie linii frontu, ile raczej określeniem czysto propagandowym, mającym na celu przedstawienie wroga w jak najgorszym świetle. Sami zaś rebelianci mienili się nacionalistas (nacjonaliści, narodowcy, patrioci), co w założeniu miało zdyskredytować sympatyków Frontu Ludowego jako "antyhiszpańskich" i "antynarodowych".
Przewrót wojskowy Franco miał na celu obalenie legalnego rządu lewicowego, likwidację reform, które ten gabinet zapoczątkował, jak również zdławienie separatystycznych dążeń autonomistów baskijskich i katalońskich. Ideolodzy jednak Hiszpanii katolickiej przedstawiali pucz przede wszystkim jako "nieuniknione i usprawiedliwione całą chrześcijańską tradycją nauki o prawie do oporu przeciwko antyboskiej i antyludzkiej tyranii powstanie" 1). Myśl tę Franco wykorzystał dla przedstawienia mitu cruzady, wytworzonego w średniowieczu i scalającego społeczeństwo w okresie walk z Maurami, jako idei globalnej, antykomunistycznej krucjaty, której miała przewodzić Hiszpania. Wojna domowa, która wówczas rozgorzała, miała przynieść zagładę Hiszpanii "liberalnej", republikańskiej, identyfikowanej z siłami Zła, Hiszpania zaś katolicka miała przewodzić po zwycięstwie sanacji moralnej i odrodzeniu gospodarczemu kraju, jak również powrócić do XVI – wiecznej potęgi i tradycji, co zgodne było z kolei z głoszoną przez Ramiro de Metzu koncepcją tzw. hispanizmu (hispanidad).
Dnia l października 1936 roku, podczas uroczystości przejęcia władzy, Franco stwierdził, iż zamierza przywrócić Hiszpanii jej dawną wielkość. Wydaje się jednak wątpliwe, aby wówczas miał już przygotowany plan działania i wiedział jak wykorzystać swoją władzę. Jego wypowiedzi publiczne z lipca i sierpnia tego roku, poza definicją rebelii jako "ruchu narodowego", czy wręcz "krucjaty" przeciwko komunizmowi, nie zawierały konkretnych wskazówek politycznych 2). Następnego dnia, 2 października, biskup Salamanki Enrique Pla y Deniel, w liście pasterskim, który wyrażał opinię hiszpańskiego episkopatu , określił tę bratobójczą wojnę jako "krucjatę w obronie wiary, ojczyzny i cywilizacji" 3). Dla hiszpańskiego Kościoła te krwawe wydarzenia stają się więc zbrojnym plebiscytem za lub przeciw cywilizacji chrześcijańskiej; duchowieństwo nie ma zatem wątpliwości, po czyjej stronie stanąć w tym konflikcie – niemal jednomyślnie udzieli poparcia i błogosławieństwa rebelii Franco. Nie należy jednak również zapominać o wielce istotnym fakcie – rewolucja, czy nawet ostateczne zwycięstwo Republiki, zagrażały interesom finansowo – politycznym tamtejszego kleru. Jak widać, sympatie hiszpańskich duchownych dla puczu nie wynikały li tylko z pobudek wyłącznie ideologicznych – miały one też swoje drugie, czysto materialne, dno.
Widzimy zatem doskonale, iż to nie falangiści czy karliści, ani też wojskowi, ale Kościół hiszpański właśnie odgrywał kluczową rolę w kształtowaniu ideologii Hiszpanii Franco. Całkowicie zrozumiały wydaje się fakt, iż kler, w strefie republikańskiej niejednokrotnie poddany krwawym i barbarzyńskim prześladowaniom, opowiedział się po stronie rebeliantów, którzy gwarantowali mu nie tylko dawne przywileje, lecz przede wszystkim uzyskanie nowych. Kościół wykroczył daleko poza moralne przyzwolenie na pucz, w konsekwencji zaś, na wojnę domową – jego poparcie dla Franco doprowadziło do tego, iż stał się on jedną ze stron tego konfliktu. Episkopat usprawiedliwiał pronunciamento, gdyż zostały wg niego spełnione wszelkie warunki, jakie św. Tomasz z Akwinu uważał za konieczne, by uzasadnić słuszny bunt przeciw władzy 4). Jednocześnie potępiał duchowieństwo baskijskie, które opowiedziało się po stronie swojego narodu, zaangażowanego w wojnę po stronie Frente Popular. Już wcześniej zresztą, gdy w wyborach do Kortezów w 1936 roku Partido Nacionalista Vasca (Nacjonalistyczna Partia Basków) wysunęła niezależne kandydatury, monsignore Pizzardo starał się w Watykanie skłonić ją do sojuszu z prawicą, argumentując, iż przy urnach rozegra się "walka między Chrystusem a Leninem" 5). Ostatecznie jednak, po wybuchu wojny domowej, Baskowie, choć przywiązani do katolicyzmu i tradycji, zdecydowali się poprzeć Front Ludowy, który dawał im gwarancje rozszerzenia autonomii, w przeciwieństwie do Franco, który rebelię rozpętał m. in. pod hasłem jej likwidacji.
Podczas licznych mszy polowych duchowni błogosławili wyruszających na front żołnierzy rebelianckich, niczym średniowiecznych krzyżowców. Teraz jednak krucjata odbywała się nie przeciw Maurom, lecz "czerwonej zarazie", bo taką właśnie nazwą, wśród wielu innych, nacionalistas określali siły Frontu Ludowego. W kościołach odbywały się nabożeństwa w intencji rychłego zajęcia stolicy przez oddziały Franco, księża prowadzili z ambony agitację polityczną na rzecz generała i jego zwolenników, liczni kapłani przebywali na froncie jako wojskowi kapelani, wielu z nich uczestniczyło w walkach. Kościół odzyskał wpływ na szkolnictwo, cenzurę prasy, wprowadzone wcześniej przez rząd republikański śluby cywilne i rozwody zostały zniesione. Czy wizja Hiszpanii katolickiej zatriumfowała zatem na terenach zajętych przez buntowników? W świetle powyższych informacji można śmiało zaryzykować takowe stwierdzenie, nie należy jednak zapominać przy tym o innych, równie istotnych, czynnikach życia społeczno - politycznego frankistowskiej Hiszpanii.
Kolejną siłą, stanowiącą o obliczu obozu narodowego, byli karliści. Masowym wręcz poparciem cieszyli się w Nawarze, gdzie od czasów XIX – wiecznych wojen karlistowskich ich główny bastion stanowiła konserwatywna, przywiązana do tradycji wieś. Podobnie rzecz miała się w Kraju Basków, jednak tutaj katoliccy, zachowawczy chłopi zdecydowali się poprzeć Front Ludowy, który obiecał przyznanie statusu autonomicznego dla prowincji – klarowność istniejących wówczas podziałów społecznych została zakłócona, gdy dążenia do emancypacji narodowej odniosły zwycięstwo nad identyfikacją polityczno - ideową 6). Baskom bowiem, którzy niemalże od zawsze popierali ugrupowania o proweniencji prawicowej, katolickiej, bliżej z pewnością było do poglądów, jakie prezentowali narodowcy, niż do antyklerykalnej, radykalnej lewicy Frente Popular.
Karlistowskie bojówki paramilitarne requetés, wspomagane przez pelayos 7) i margaritas 8), miały ogromny wkład w militarne sukcesy rebeliantów, jednak znaczenia karlistów w wojnie domowej nie należy sprowadzać jedynie do aspektu wojskowego. To przede wszystkim oni nadali temu konfliktowi wymiar religijny, głosząc od jego początku, iż pucz jest niczym więcej, jak tylko krucjatą przeciw wszelkim tendencjom liberalnym, demokratycznym czy socjalistycznym, utożsamianymi przez nich z siłami Zła, które prezentowały ugrupowania Frontu Ludowego właśnie. Już wcześniej, w 1931 roku, w karlistowskim piśmie El Cruzado Español możemy przeczytać: Jesteśmy w posiadaniu prawdy. Posiadamy prawdę religijną i patriotyczną. Jesteśmy zbawieniem dla Hiszpanii! Jak moglibyśmy nie być optymistami i nie być gotowi dokończyć dzieła? Jesteśmy po stronie Chrystusa (...) Kto stanie przeciwko nam? 9). Karliści występowali zatem w obronie boskiego porządku, na który odważyli się, w ich mniemaniu, podnieść rękę republikanie. Dla carlistos, walczących z ryngrafami, na których widniało Gorejące Serce Jezusa, na piersi, przystępujących przed bitwą do Komunii św., do ataku ruszających z okrzykiem Viva Christo Rey! lub z chóralnie odmawianą modlitwą Ave Maria na ustach, wojna ta była niewątpliwie krucjatą .
Karlizm można więc śmiało określić mianem ruchu reakcyjnego – jego katoliccy, ultrakonserwatywni zwolennicy opowiadali się za przywróceniem monarchii z przedstawicielem młodszej linii Burbonów na tronie, za restauracją, a nawet rozszerzeniem przywilejów Kościoła, wreszcie, odrzucali demokratyczne reformy II Republiki, jak również cały dorobek XIX – wiecznego hiszpańskiego liberalizmu 11). Wywarł on znaczny wpływ na ukształtowanie się ideologii Hiszpanii katolickiej, która z karlistowskich idei, cieszących się długą tradycją, czerpała pełnymi garściami.
Główne partie prawicowe, które w lipcu 1936 roku poparły wojskowy przewrót, CEDA i Renovación Española, podczas wojny domowej uległy całkowitej marginalizacji. Ich rolę przejęli omawiani wyżej karliści i falangiści, również utrzymujący od wczesnych lat trzydziestych paramilitarne bojówki. Faszyzująca Falange Española przed wojna stanowiła margines hiszpańskiej prawicy, jednak wykorzystała umiejętnie lukę, jaka wytworzyła się na prawej stronie sceny politycznej po rozpadzie tradycyjnych partii, stając się w stosunkowo niedługim czasie najsilniejszym ugrupowaniem Hiszpanii Franco. Ten nagły wzrost liczebności Falangi wiązał się z wstępowaniem w jej szeregi tych wszystkich, dla których członkostwo w niej stanowiło swego rodzaju akt lojalności wobec nowej władzy i dawało względne poczucie bezpieczeństwa – doprowadziło to w konsekwencji do ideowego rozmycia tej organizacji 12). Wielu jej starych działaczy, w tym założyciel partii, José Antonio Primo de Rivera, poległo w walkach. Oblicza się, iż Falanga straciła w czasie wojny około sześćdziesięciu procent swych przedwojennych członków 13).
Franco, świadom siły, jaką stanowiła Falanga, postanowił uczynić ją jednym z politycznych filarów nowej władzy. Doprowadził wówczas, po wcześniejszym usunięciu jej kierownictwa, do zjednoczenia falangistów i karlistów w ramach jednej, monopartyjnej formacji, zwanej Falange Española Tradicionalista y de las Juntas de Ofensiva Nacional – Sindicalista (Tradycjonalistyczna Hiszpańska Falanga oraz Rady Frontu Narodowo -Syndykalistycznego). Na jej czele stanął oczywiście sam Franco. W roku 1938 organizacja ta liczyła 362 tys. członków, w roku następnym – już 650 tys. Deklaracje ideowe Falangi z roku 1934 stały się oficjalnym programem obozu narodowego. Potępiono w nim, rzecz jasna, marksizm, socjalizm i komunizm, lecz skrytykowano również liberalizm ekonomiczny i wyzysk klasy robotniczej oraz mas chłopskich. Rebelia przedstawiania była odtąd nie tylko jako cruzada w obronie cywilizacji chrześcijańskiej, ale także jako sui generis narodowa rewolucja, dążąca do zbudowania społeczeństwa bez walki klasowej. Narodowcy odrzucali liberalny kapitalizm i marksistowski materializm, odwołując się do społecznej nauki Kościoła, jak również do idei włoskiego korporacjonizmu, który głosił, iż w społeczeństwie zjawisko walki klasowej nie ma miejsca, istnieje natomiast jedność narodowa. W roku 1938, zapewne wzorując się na włoskiej Carta del Lavoro z 1927 roku, przyjęto Fuero del Trabajo (Kartę Pracy). W sferze gospodarczo – socjalnej narodowy syndykalizm, lansowany od 1938 roku przez frankistów, dążył do oparcia państwa na pracowniczych organizacjach samorządowych – syndykatach (skupiających zarówno pracodawców, jak i pracowników), jednak to, co go diametralnie różniło od lewicowego anarchosyndykalizmu, to przede wszystkim głoszenie potrzeby istnienia silnego państwa, autorytarnej władzy, poszanowanie tradycyjnych wartości oraz nacjonalizm właśnie.
Po zwycięstwie nad Republiką, Franco zepchnął jednak głoszone przez falangistów idee przebudowy społecznej państwa na dalszy plan – na czoło wysunęły się znów te wartości, którym hołdował on od dawna: konserwatyzm, tradycjonalizm, a nawet swego rodzaju zachowawczość. Falanga nie była nigdy partyjnym monolitem – tarcia między zwolennikami zabitego w wojnie Primo de Rivery a karlistami były na porządku dziennym. Caudillo, bo taki m. in. tytuł nosił Franco od 1936 roku, chcąc zerwać z faszystowską przeszłością Falangi, na którą oburzali się karlistowscy działacze (którzy potępili również hitlerowską inwazję na Polskę we wrześniu 1939 roku), stopniowo oczyszczał jej szeregi z radykalnych, jeszcze przedwojennych działaczy. W latach wojny domowej organizacja ta stała się jednak ogniwem, łączącym pokrewne sobie, mimo wszystko, choć niejednokrotnie różniące się między sobą wyjątkowo mocno, ugrupowania hiszpańskiej prawicy.
Gdy mówi się o udziale cudzoziemskich ochotników w tym bratobójczym konflikcie, ma się na myśli przede wszystkim Brygady Międzynarodowe. Zapomina się jednak często o fakcie, iż również po stronie Franco walczyli obcokrajowcy, dla których jego rebelia była swoistą antykomunistyczną krucjatą – byli to Rumuni z Legionu Świętego Michała Archanioła, sześciuset Irlandczyków z faszyzującej organizacji Blue Shirts, skupionych w Irish Brigade, którą dowodził Eoin O’ Duffy, Portugalczycy w liczbie ok. 12000 – 20000 osób, zgrupowani w Legião Viriato, w mniejszym stopniu, Francuzi czy też mieszkańcy krajów Europy Środkowej. Licznie przybywali ochotnicy do lotnictwa, w tym również z Polski. Środki finansowe i sprzęt napływały z USA, krajów Europy Zachodniej oraz latynoamerykańskich państw całego świata 14), generała poparł również papież Pius XI i, jak już wcześniej wspominałem, hiszpański episkopat 15). Pomoc, jakiej faszystowskie Włochy i nazistowskie Niemcy udzieliły rebeliantom, w zamian za koncesje gospodarcze wystawiając regularne jednostki wojskowe, stanowiła dla republikanów dowód na rzekome na faszystowskie inklinacje caudillo. Pod względem liczebności największy był kontyngent włoski (Corpo Truppe Volontarie), w skład którego wchodziło ok. 40 – 50 tys. żołnierzy. Niemiecki korpus lotniczy Legion Condor, który 26 kwietnia 1937 roku dokonał barbarzyńskiego bombardowania baskijskiej Guerniki, liczył ok. 6 tysięcy lotników .
Główną siłę frankistowskiej rebelii stanowiły od samego jej początku formacje Legión Español (Hiszpańska Legia Cudzoziemska) i Fuerzas Regulares Indígenas. Hiszpańska Legia Cudzoziemska, którą dowodził Juan Yagüe Blanco i liczące ok. 75 tys. żołnierzy marokańskich jednostki Regulares, odegrały w początkowym okresie wojny decydującą rolę i przyczyniły się w ogromnym stopniu do końcowego sukcesu rewolty. Cechował je wojskowy profesjonalizm, doskonałe wyszkolenie taktyczne i dyscyplina, dzięki czemu bez trudu radziły sobie z powołanymi ad hoc milicjami robotniczymi, przede wszystkim zaś, niekwestionowana brutalność i niezwykłe okrucieństwo. Marokańczycy, w decydującej większości muzułmanie, ruszali do bitew, które często kończyły się krwawą rzezią przeciwników, przystrojeni wizerunkiem Serca Jezusowego – nacjonalistyczny mit krucjaty przeciw siłom antychrześcijańskim zdaje się jednak upadać w sytuacji, gdy Franco posyła spadkobierców Maurów do mordowania swych rodaków, w sporej części także katolików.
Na terenach Hiszpanii Franco od samego początku pronunciamento dokonywano masowych egzekucji działaczy lewicy i republikańskiego centrum, związkowców, członków milicji robotniczych oraz ugrupowań wchodzących w skład Frente Popular. Po tej stronie frontu, w przeciwieństwie do strefy republikańskiej, gdzie większość ofiar zapisać należy na konto niekontrolowanych, oddolnych działań zrewoltowanych mas proletariackich i chłopskich, terror przebiegał w sposób systematyczny, zgodnie z zaplanowaną odgórnie akcją oczyszczenia kraju z elementów "antyhiszpańskich" i "antychrześcijańskich". Pod pojęciami tymi kryły się marksizm, ateizm, wolnomularstwo czy też liberalizm. Terror, który towarzyszył realizowaniu wizji Hiszpanii katolickiej na terenach zajętych przez buntowników, pochłonął ok. 40 – 50 tys. istnień ludzkich.
Obóz narodowy podjął też szeroko zakrojone działania na polu propagandowo – kulturalnym: walka rozgrywała się zatem nie tylko na linii frontu, lecz również w dziedzinie ideologicznej. Franco, którego popierali kapitaliści, finansujący zresztą od początku jego działania, latyfundyści, zamożniejsze warstwy klasy średniej, przede wszystkim zaś Kościół, rychło uwierzył w to, iż to właśnie on jest zbawcą kraju i jej mężem opatrznościowym, mającym stanąć na czele chrześcijańskiej krucjaty przeciw Hiszpanii Frente Popular, utożsamianej z siłami Zła 16). Frankistowska propaganda szybko podchwyciła tę myśl, kreując kult generała, sam zaś zainteresowany już w październiku 1936 roku ogłosił się generalissimusem (generalissimo) i szefem państwa (Jefe del Estado). Mienił się również - w nawiązaniu do chlubnej tradycji kastylijskich wodzów z czasów rekonkwisty - caudillo, co w latach trzydziestych budziło jednak nieodparte skojarzenia z tytułami, jakich używali przywódcy faszystowskich Włoch (duce) czy nazistowskich Niemiec (führer). Dyktatorską władzę sprawował Franco przy pomocy Junty Technicznej Państwa (Junta Técnica del Estado). W uznaniu zasług, jakie oddał mu hiszpański Kościół, dokonując niejako formalnej sakralizacji jego władzy, caudillo przywrócił duchownym prawo nauczania w szkołach, prawnie ustanowił św. Jakuba Apostoła patronem kraju, zaś święta Bożego Ciała i Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny uczynił świętami państwowymi. Oddawał również uroczyście Hiszpanię w opiekę Maryi Dziewicy i św. Jakuba 17).
O poparciu dla wizji Hiszpanii o proweniencji narodowo - katolickiej, obok statusu społecznego i pozycji ekonomicznej, decydował przede wszystkim stosunek do religii. Po jej stronie opowiedzieli się ci wszyscy, dla których radykalny antyklerykalizm lewicy i niektórych ugrupowań centrowych był nie do zaakceptowania. Należy przy tym oczywiście pamiętać, iż obóz polityczny, uformowany wokół junty powstańczej i osoby caudillo, był bardzo szeroki i wewnętrznie mocno zróżnicowany 18). Nie zmienia to jednak faktu, że dla jego członków wojna domowa było krucjatą nie tylko w obronie wiary przodków, ale i ojczyzny, zagrożonej końcowym zwycięstwem Hiszpanii republikańskiej, którą, w ich mniemaniu, owładnęły siły Zła. I z takiej właśnie perspektywy należy spoglądać na Hiszpanię Franco – jako na tę, w której - dzięki nierozłączności religii i patriotyzmu - znalazła wreszcie urzeczywistnienie wizja Hiszpania narodowo - katolickiej.

1) Cyt. za: J. Bartyzel, Bandera Carlista. Historia tradycjonalizmu legitymistycznego w Hiszpanii. Rozdział X: Krucjata i requetés, w: [http://www.wandea.org.pl/krucjaty.htm].
2) Cyt. za: L. Mularska – Andziak, Franco, London 1994, s. 65.
3) Cyt za: ibidem, s. 67.
4) T. Miłkowski, P. Machcewicz, Historia Hiszpanii, Wrocław 1998, s. 381.
5) Cyt. za: M. T. de Lara, J. V. Baruque, A. D. Ortiz, Kraków 2006, s. 561.
6) T. Miłkowski, P. Machcewicz, op. cit. , s. 378.
7) Pelayos – chłopięca organizacja karlistowska, nosząca taką nazwę od imienia pierwszego bohatera rekonkwisty, zwycięzcy spod Covadonga w 718 roku, wizygockiego króla Pelayo.
8) Margaritas – karlistowski ruch dziewczęcy, nazwany tak na cześć Margarity de Borbón – Parma, żony pretendenta do tronu Karola VII.
9) Cyt. za: Adam Wielomski, Religia w tradycjonalizmie i faszyzmie hiszpańskim, w: [http://konserwatyzm.pl/content/view/1180/99/].
10) J. Bartyzel, op. cit. w: [http://www.wandea.org.pl/krucjaty.htm].
11) T. Miłkowski, P. Machcewicz, op. cit. , s. 379.
12) Ibidem.
13) H. Thomas, The Spanish Civil War, New York 2001, s. 903.
14) A. Bachoud, Franco, Warszawa 2000 s. 138 – 139, 166; R. Casas de la Vega, Franco, żołnierz, Krzeszowice 2001, s. 268 – 269.
15) Ibidem, s. 144 – 145.
16) T. Miłkowski, P. Machcewicz, op. cit. , s. 378.
17) P. Skibiński, Państwo generała Franco, Kraków 2003, s. 51 – 53; A. Bachoud, op. cit., s.195.
18) J. Bartyzel, op. cit. w: [http://www.wandea.org.pl/krucjaty.htm].
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
mata2010
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.491
Nr użytkownika: 33.783

Andrzej Matuszewski
Stopień akademicki: dr
Zawód: statystyk
 
 
post 10/06/2008, 21:18 Quote Post

Chciałbym do tego odnieść się merytorycznie - nie będzie to łatwe. Natomiast serdecznie gratuluję odważnego postawienia problemu. Jest to jeden z fundamentalnych problemów dotyczących pośrednio wielu krajów. Polska jest w samym centrum zainteresowanych krajów rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.207
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 11/06/2008, 17:29 Quote Post

Czy aby nie nalezaloby polaczyc tego tematu z:
My Webpage

N_S
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 11/06/2008, 17:41 Quote Post

Chyba nie, bo tamten temat dotyczył rozdziału ideologicznego Hiszpanii w czasie wojny domowej (Dos Espanas), a ten dotyczy charakteru jednej tylko opcji frankistowskiej (czy należy mówić o faszystach, czy o katolickich narodowcach). Jak dla mnie, to jednak dwie różne rzeczy. Pozdrawiam.
P.S. Bardzo fajny tekst, Rycymerze. worthy.gif Obawiam się tylko, że mało kto będzie chciał po takim profesjonalnym wstępie się wychylać w tym wątku, bo będzie się bał, że go zmiażdzysz wink.gif Pzdr.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 11/06/2008, 18:02 Quote Post

Dziękuję kolegom za słowa uznania! smile.gif Co do uwagi zaś moderatora Net Skatera, jakoby należało połączyć moje tematy, sądzę, iż użytkownik wink.gif makron w sposób wyjątkowo klarowny przedstawił różnice między nimi... Jeśli z kolei chodzi o meritum sprawy, to jak najbardziej zachęcam do dyskusji - być może wspólnymi siłami uda się nam jakoś obalić mit "faszystowskiej" Hiszpanii Franco, w co szczerze wierzę... smile.gif

Dziekuje za opinie. Zostawiamy tak jak jest.
MODERATOR N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 12/06/2008, 1:34
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 11/06/2008, 18:12 Quote Post

Nie ma co obalać. Jak trafnie wypunktowałeś faszyzm był fasadą użytą przez Franco w czasie wojny. Cel był przynajmniej dwojaki: wykorzystać pozycję Falangi (sam Jose Antonio nawet przed śmiercią chyba nie był do końca do generała przekonany) oraz rozegrać kartę pomocy niemiecko-włoskiej (pamiętajmy, że państwa zachodnie nie udzieliły, w przeciwieństwie do mocarstw faszystowskich, oficjalnej pomocy stronom wojny domowej w Hiszpanii). Wraz z końcem wojny Franco stopniowo odszedł od haseł faszystowskich, co było w dużym stopniu zasługą opisanego przez Ciebie zdominowania przez niego dawnej Falangi, jedynego stronnictwa o zacięciu faszystowskim. Franco był, jak samo nazwisko wskazuje wink.gif, frankistą, prawicowym dyktatorem, chwilami koniunkturalistą, ale posądzanie go o autentyczne, ideologiczne ciągoty faszystowskie jest nadużyciem. Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 11/06/2008, 18:22 Quote Post

QUOTE(makron @ 11/06/2008, 19:12)
Nie ma co obalać
*



Co racja, to racja smile.gif , niemniej jednak przekonanie o faszystowskich inklinacjach Franco nadal pokutuje w pewnych kręgach; nawet na naszym Forum można znaleźć wypowiedzi w takowym duchu... Podobnie ma się rzecz z "czerwoną" rzekomo Republiką - nad tym z kolei mitem również powoli pracuję... wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 11/06/2008, 18:26 Quote Post

QUOTE(rycymer @ 11/06/2008, 19:22)
Podobnie ma się rzecz z "czerwoną" rzekomo Republiką - nad tym z kolei mitem również powoli pracuję... wink.gif


Czekam niecierpliwie na równie obszerny tekst na ten temat, na pewno też tam zajrzę i coś napiszę. Masz moje pełne poparcie w obalaniu stereotypów na temat wojny domowej w Hiszpanii. Suerte!
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Piro
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.540
Nr użytkownika: 8.580

Stopień akademicki: mgr
Zawód: Dokladajacy do Kotla
 
 
post 20/10/2008, 8:26 Quote Post

Ciekawie i obiektywne ujęcie.Postaram się ustosunkować do kwestii wzbudzających moje wątpliwości
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
mariusz 70
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.883
Nr użytkownika: 51.390

mariusz kukowski
Stopień akademicki: pisze,czyta
Zawód: wykonywany:pracuje
 
 
post 24/01/2009, 17:12 Quote Post

Troszke pozno znalazlem ten temat.Tak sie sklada ze od kilkunastu lat mieszkam w Hiszpani wiec stykam sie z nim niemal stale.Oczywiscie ze nie byl to faszyzm.Zaczerpnieto pewne jego elementy aby niejako ulagodzic syndykalistow Falangi,ale najbardziej radykalnych stopniowo odsowano od wladzy.Zreszta wkrotce mozna ich bylo wyslac jako ochotnikow Blekitnej Dywizji na front wschodni.Inna sprawa ze w kwestiach ekonomicznych wprowadzono pewne elementy syndykalizmu,a nawet sa one w pewnych dziedzinach obecna do dnia dzisiejszego.Temat jest zreszta bardzo obszerny i nadaje sie do dluzszej dyskusji.Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
pseudomiles
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.540
Nr użytkownika: 38.593

 
 
post 24/05/2009, 11:42 Quote Post

QUOTE("Rycymer")
Przewrót wojskowy Franco miał na celu obalenie legalnego rządu lewicowego

Rząd lewicowy był nielegalny, bo legalna to była w Hiszpanii monarchia, obalona bezprawnie w 1931 r., zatem rebelia nie była złamaniem prawa tak naprawdę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 24/05/2009, 12:39 Quote Post

QUOTE(pseudomiles @ 24/05/2009, 12:42)
QUOTE("Rycymer")
Przewrót wojskowy Franco miał na celu obalenie legalnego rządu lewicowego

Rząd lewicowy był nielegalny, bo legalna to była w Hiszpanii monarchia, obalona bezprawnie w 1931 r., zatem rebelia nie była złamaniem prawa tak naprawdę.
*



Rozwiniesz swoją tezę? Masz wyjatkowo "ciekawe" poglądy zarówno w kwestii sarmatyzmu jak i historii Hiszpanii. Jakieś źródło takich kategorycznych stwierdzeń? Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 24/05/2009, 12:57 Quote Post

QUOTE
Rząd lewicowy był nielegalny, bo legalna to była w Hiszpanii monarchia, obalona bezprawnie w 1931 r., zatem rebelia nie była złamaniem prawa tak naprawdę.

I można tak dowodzić w nieskończoność, do czasów królów wizygockich czy nawet rzymskiego panowania nad Iberią, tylko jaki to ma sens? Chyba że zakładasz, iż najlepszą formą sprawowania władzy jest władza monarsza, jako pochodząca od Boga oczywiście - wtedy rzeczywiście nie sposób polemizować z Twymi wyjątkowo kategorycznymi sądami.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
pseudomiles
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.540
Nr użytkownika: 38.593

 
 
post 24/05/2009, 18:19 Quote Post

To król Hiszpanii Alfons XIII sam postanowił zakończyć monarchię, czy został do tego zmuszony ?

"W nocy 14 kwietnia 1931 r. Tymczasowy Rząd Rewolucyjny, z don Niceto na czele, zajął ministerstwa".
Pio Moa, Mity wojny domowej, s. 46.

Monarchia, która była legalna, upadła w drodze rewolucji, czyli wskutek zastosowania pozaprawnej przemocy.

Skoro tak, to lewicowe rządy republikańskie w 1936 r. były nielegalne. Można przyjąć, że były legalne, ale tym samym legalny był bunt wojsk generała Franco. Mam uwierzyć, że obalanie legalnej monarchii drogą rewolucji jest uprawnione, a obalanie demokracji to już nie ?

Wydarzenia z lat 1931 i 1936 dzieli tylko 5 lat. Nie ma w tym kontekście sensu przypominać wydarzeń sprzed 1000 lat.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 24/05/2009, 18:50 Quote Post

QUOTE
Monarchia, która była legalna, upadła w drodze rewolucji, czyli wskutek zastosowania pozaprawnej przemocy.

Trudno nazwać rewolucją wydarzenia z kwietnia 1931 roku - monarchia Burbonów upada w bezkrwawy sposób, błyskawicznie, bez jednego nawet wystrzału, ustępując miejsca II Republice.
QUOTE
Mam uwierzyć, że obalanie legalnej monarchii drogą rewolucji jest uprawnione, a obalanie demokracji to już nie ?

Czy ja gdzieś coś takiego napisałem? Rządy republikańskie są legalne, ponieważ z czasem nabierają charakteru legalności, gdyż mało kto z tamtejszych elit politycznych kontestuje porządek, jaki zapanował od wisony 1931 roku. Choćby Alcalá – Zamora oraz Miguel Maura, katolicy przecież, nie mają jakoś oporów, by współtworzyć Rząd Tymczasowy w 1931 roku; problem zaczyna się dopiero wówczas, gdy Hiszpania skręca zbytnio na lewo - Franco podnosi pronunciamento, pewnie i słusznie, w obliczu groźby lewicowej rewolucji, jednak jego bunt staje się paradoksalnie jej katalizatorem. Zwróć, proszę, uwagę na to, iż przyszłemu caudillo jakoś nie przeszkadzało zbytnio pobieranie pensji, jaką wypłacały mu regularnie kolejne rządy II Republiki, a w roku 1934 tłumił nawet z polecenia jednego z nich powstanie asturyjskie. Nie twierdzę wcale, że Franco postąpił źle w sierpniu 1936, ale wydaje mi się sporym nadużyciem kreowanie go na wybawiciela Hiszpanii już po czasie - w chwili, gdy wywoływał bunt, chciał po prostu położyć kres lewicowym rządom w Madrycie i spokojnie powrócić do koszar; nie wiedział wówczas jeszcze, że to jemu przyjdzie rządzić Hiszpanią przez kolejne dekady.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

5 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej