Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
44 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna Domowa: za kim opowiadasz się w konflikcie, Hiszpania
 
Wojna Domowa: za kim opowiadasz się w konflikcie
Franco [ 326 ]  [65.20%]
Republika [ 174 ]  [34.80%]
Suma głosów: 500
Goście nie mogą głosować 
     
godfrydl
 

Diabolus in musica
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.136
Nr użytkownika: 9.524

Stopień akademicki: BANITA
Zawód: BANITA
 
 
post 5/12/2006, 9:31 Quote Post

Stawiam na generała, choć z zastrzeżeniami: jednak uratował kraj przed komunistami i anarchistami.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Piro
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.541
Nr użytkownika: 8.580

Stopień akademicki: mgr
Zawód: Dokladajacy do Kotla
 
 
post 5/12/2006, 9:58 Quote Post

QUOTE(godfrydl @ 5/12/2006, 10:31)
Stawiam na generała, choć z zastrzeżeniami: jednak uratował kraj przed komunistami i  anarchistami.
*


Komuniści i anarchiści byli mniejszością.Przewagę w FL mieli socjaliści ,republikanie i liberałowie.I jeszcze demokratyczny mandat,jakby nie patrzeć.Do republiki przekonuje mnie postawa Basków,jakoś zawsze z nimi sympatyzowałem smile.gif
Moje zastrzeżenia- jak w przemówieniu z Kortezów "..może być porządek lewicowy lub prawiacowy,może nawet być porządek komunistyczny,ale musi być porządek .W anarchii żyć się nie da..."
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
magister
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 514
Nr użytkownika: 12.494

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 5/12/2006, 12:43 Quote Post

Dodajmy że żołnierze Franco odpowiadają za wymordowanie wielu bakijskich księży katolickich za to że poparli republike,anarchiści z FAI/CNT i lewicowi socjaliści z POUM mieli znaczne poparcie ale komuniści-staliniści z CPE byli marginalną partią.Zresztą kto zna historie anarchizmu kolektywnego i wolnościowego komunizmu wie że nie chcieli oni likwidacji państwa lecz decentralizacji Hiszpani i likwidacji prymatu Kastylii,podobnie jak katolicka lewica w Baskonii która w tym czasie gotowa była zadowolić się szeroką autonomią.
Pamiętajmy że w Brygadach Międzynarodowych obok członków KPP/KZMP byli członkowie PPS czy OM TUR
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 5/12/2006, 19:08 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
Z zainteresowaniem witam kolejną ankietę Godfrydla. Myślę, że miejsce to może się stać kolejnym wątkiem ciekawej dyskusji na temat przeszłości, ale i teraźniejszości, gdyż, jak zauważył niegdyś Krzysztof Kąkolewski, "pewne wydarzenia historyczne są rzeczami aktualnymi, bo dalej się nimi przejmujemy - między aktualnością a wiecznością istnieje ścisły związek". Takim wydarzeniem z pewnością była wojna domowa w Hiszpanii z lat 1936-39. Dziś, po upadku poprzedniego systemu, obraz owej wojny znikł jednak w zasadzie z ekranów polskich telewizorów - przypominają o niej głównie transmisje z mszy kanonizacyjnych, gdy papież wynosi na ołtarze ofiary tegoż konfliktu (nota bene po upadku tzw. "komuny" zmalało też zainteresowanie Komuną Paryską, nad czym ubolewam, gdyż stanowiła ona jedną z najtragiczniejszych kart z dziejów Polaków w wieku XIX - chyba pora, aby w moderowanym przeze mnie dziale poświęcić nieco miejsca Komunie). Czym była owa wojna? Kto miał rację? Hiszpanie do dziś zadają sobie to pytanie i chyba rzeczywiście trzeba być jednym z nich, aby naprawdę ją zrozumieć. Nie chciałbym w tym miejscu rozwodzić się nad zasadnością celów walczących stron, lecz przedstawić kilka własnych refleksji na temat tamtych czasów. Nie chcę nikogo zmuszać do przyjęcia określonej postawy, choć może moje wywody skłonią kogoś do takiego a nie innego oglądu owej wojny.
Chciałbym przypomnieć, iż, jak to często bywa, racje ludzi biorących udział w zmaganiach okazywały się różnorakie i nie mieściły się w dychotomii "dobry-zły". Na naszym polskim gruncie piękną nowelę o tej wojnie napisał Ksawery Pruszyński, korespondent wojenny. Mam na myśli "Różaniec z granatów" - opowieść którą dedykuję zawsze wszystkim, którzy chcieliby pognębić swych przeciwników, pokazującą, że tak naprawdę miarę naszego człowieczeństwa stanowi stosunek do drugiej osoby - w tym małym arcydziele kilku młodych ludzi, którzy przybyli spoza Hiszpanii, aby walczyć po przeciwnych stronach, okazuje się nagle bardzo sobie bliskimi. Myśląc o Hiszpanii z lat 30 przypominam sobie słowa innego reportera z pól bitewnych Hiszpanii, słynnego Antoine'a de Saint-Exupery, który w "Ziemi, planecie ludzi" dostrzegał bohaterów i pośród "anarchistów", jak i "obrońców modlącego się tłumu". Godzi się przypomnieć, iż dziewiętnstowieczni karliści to przede wszystkim Baskowie i Katalończycy. W latach 30 wieku XX karliści stanęli u boku powstańców gen. Franco. Warto pamiętać także, iż wojna, która się stała tematem naszej dyskusji, była kolejnym domowym konfliktem Hiszpanów, w który mieszały się siły z zewnątrz (wojny karlistowskie XIX wieku, temat pasjonujący i w Polsce prawie nieznany mogłyby też znaleźć swe miejsce w dziale moderowanym przeze mnie, wszak wojny te niosły dla Hiszpanii zniszczenia większe niż walka z Napoleonem I, a karlizm... wciąż żyje). Trudno mierzyć wartość walczących stron, gdyż prawie zawsze w szeregach znajdzie się jakaś "czarna owca" - tak jak Oskar Dirlewanger, psychopata karany w Niemczech, późniejszy dławiciel Powstania Warszawskiego, który też bił się po stronie Pepe (tak zdrobniale mówi się niekiedy o Franco). Godzi się jednak przypomnieć fakt, który może zdumiewać w tak zaciętej wojnie jak ta. Franco poważył się na czyn, który wątpię, by wyszedł od republikanów, gdyby to oni zwyciężyli. Oto w słynnej Dolinie Poległych mieli spocząć obok siebie ludzie walczący po obu stronach i nad nimi wszystkimi miał stanąć wspólny pomnik jako hołd dla ich walki. Caudillo, wódz krucjaty, żołnierz sterany w bojach (był inwalidą jeszcze od czasów Maroka) po zakończonym boju stawia pomnik wszystkim tym, którzy nie dokonując zbrodni wojennych walczyli przeciwko niemu! Nie ma gestu piękniejszego, niż ten.
Poruszony został też przez jednego z Was temat Polaków w Brygadach Międzynarodowych. Uczęszczałem do liceum, przy wejściu do którego wita do dziś wszystkich tablica upamiętniająca postać jego absolwenta, dąbrowszczaka, a potem żołnierza komunistycznego podziemia we Francji (to jedyna taka tablica na zewnątrz budynku - świadcząca o tym, jakim w PRL mirem cieszyli się polscy sojusznicy Republiki). W mieście, w którym owe szacowne liceum stoi, do tej pory jedna z ulic nosi imię tego człowieka. Przyznaję jednak, że nie znam bliżej drogi życiowej owego bojownika. Wspomniano, iż do Hiszpanii jeździli obok komunistów także socjaliści spod znaku PPS. Owszem, jeździli. Warto spojrzeć jednak na to, kto sprawował dowództwo. Kto? Agenci Kominternu (łącznie z ogólną komendą nad wszystkimi formacjami ochotniczymi). Socjalista dowódcą dąbrowszczaków? Nie - Bolesław Mołojec, agent Stalina, późniejszy twórca Gwardii Ludowej i szef PPR. W jaki sposób werbowano w Polsce ludzi do walki w Hiszpanii? Romana Szykier, działaczka KPP, wspominała, iż odbywało się to "podstępem i okłamywaniem, czczą obietnicą i argumentem pieniężnym". Obok komunistów i socjalistów mamy więc też... zwykłych najemników bijących się za pieniądze. Kto tego dokonywał? Specjalny komitet werbunkowy, a właściwie agentura Moskwy - wedle znających sprawę "przechodzący wszelkie granice żydowskim szowinizmem narodowym". Kogo ostatecznie zwerbowano? Około 5 tys. ludzi, co ciekawe w większości Żydów. Socjaliści pomagali Republice na własną rękę, bo u nas przecież Frontu Ludowego nie było. Obraz, który przedstawiłem, winien zastanawiać. Nie przemawiają przeze mnie uprzedzenia narodowe, wszak jestem Polakiem, który wśród swoich przodków ma też, jak głosi tradycja rodzinna, Żydów (nota bene Adolf Hitler usiłował dociec, czy korzenie takie posiada też wódz hiszpańskiej krucjaty, ale nawet Rudolf Heydrich, spec nie lada, nie zdołał tego dowieść). Pochodzę zresztą z okolic, gdzie niegdyś w pokoju żyli obok siebie Polacy, Żydzi i Niemcy (dopóki nie przyszła wojna II światowa i polscy partyzanci nie jęli palić niemieckich wiosek, a formacje III Rzeszy polskich) i skąd swój ród wiodą bohaterowie z armii nowoczesnego Izraela, generałowie i oficerowie z pól bitewnych wojny Yom Kippur czy z portu lotniczego w Entebbe (rodzina Bar-Levów, jedna z najbardziej szanowanych w państwie żydowskim). Losy mojej rodziny, niezwykle powikłane w latach 1939-1945, każą mi patrzeć z pewną ostrożnością również na konflikt hiszpański, gdzie nie rzadko również wróg okazywał się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem i gdzie losy jednostek wymykały się z ustalonych wydawałoby się szablonów.
Pozwoliłem sobie do niniejszej dyskusji zaprosić osobę, która świetnie zna Hiszpanię (w tym miejsca związane silnie z latami 1936-39). Jako hiszpańskojęzyczna i znająca osobiście rodziny uwikłane tak w wojny karlistowskie, jak i w tę, którą Godfrydl zaproponował Nam jako przedmiot dyskusji (w tym familie wysokich oficerów walczących stron), myślę, że wiele nowego wniesie do toczonej tutaj dysputy. Dario! Raz jeszcze zapraszam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Primo!
 

ex moderator
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.066
Nr użytkownika: 2.660

Marcin ...
 
 
post 6/12/2006, 0:55 Quote Post

QUOTE(godfrydl @ 5/12/2006, 10:31)
Wojna Domowa W Hiszpanii, Za kim opowiadasz się w tym konflikcie?

Stawiam na generała, choć z zastrzeżeniami: jednak uratował kraj przed komunistami i  anarchistami.
*


Forumowicz godfrydl ostatnio stał się wybitnym specjalistą od zakładania niezbyt inteligentnych ankiet w stylu "...za kim opowiadasz się w tym konflikcie?"

Wojna domowa w Hiszpanii to przede wszystkim wielka tragedia i piętno, które przez dziesięciolecia ciążyło na społeczeństwie tego kraju. Nie można do tej sprawy podchodzić jak do kolejnego meczu piłkarskiego między królewskim (w domyśle frankistowskim) Realem Madryt, a dumą Katalonii - Barceloną. Wojna to nie sport, a zwłaszcza taka wojna, która faktycznie stała się poligonem doświadczalnym dla przyszłej militarnej konfrontacji dwóch totalitaryzmów.



Ten post był edytowany przez Net_Skater: 7/12/2006, 2:07
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
godfrydl
 

Diabolus in musica
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.136
Nr użytkownika: 9.524

Stopień akademicki: BANITA
Zawód: BANITA
 
 
post 7/12/2006, 12:13 Quote Post

Dzieki za odblokowanie, już 10 głosów (7.12.), a więc jednak jakieś zainteresowanie jest.Nie traktuję wojny jak meczu (choć czym niby innym jest omawianie masowych mordów jakimi zawsze są wojny z punktu widzenia historycznego?). W poscie o ankietach wyłuszczyłem dokładniej czym się kierowałem zakładając ankiety.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Primo!
 

ex moderator
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.066
Nr użytkownika: 2.660

Marcin ...
 
 
post 7/12/2006, 13:26 Quote Post

QUOTE(godfrydl @ 7/12/2006, 13:13)
Dzieki za odblokowanie, już 10 głosów (7.12.), a więc jednak jakieś zainteresowanie jest.
*


Zamiast niewiele znaczących 10 głosów "za lub przeciw komuś" w ankiecie, wolałbym 10 merytorycznych postów, które stymulowałaby dyskusję. Na razie nie widzę powodów do satysfakcji.

QUOTE(godfrydl @ 7/12/2006, 13:13)
Nie traktuję wojny jak meczu (choć czym niby innym jest omawianie masowych mordów jakimi zawsze są wojny z punktu widzenia historycznego?). W poscie o ankietach wyłuszczyłem dokładniej czym się kierowałem zakładając ankiety.
*


Wojna bratobójcza i totalna, czyli skierowana również przeciw ludności cywilnej wymaga mniej trywialnego podejścia. Obie strony konfliktu reprezentowały określone racje polityczne i to jest płaszczyzna do dyskusji. Krótkie stwierdzenie "stawiam na..." (lub głos w ankiecie pozbawiony argumentacji) jest tylko spłycaniem tematu do poziomu prezentacji własnych sympatii politycznych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
palladyn
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 14.772

Dominik
 
 
post 18/04/2007, 6:52 Quote Post

Drogi Stonewall przynam że zainteresowało mnie możliwość przeczytania tekstu przez przywoływanego przez Ciebie Dario, czy będzie jeszcze taka szansa?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 18/04/2007, 14:53 Quote Post

Witam! Bardzo ciekawa ankieta! Ja zdecydowanie opowiadam się po stronie Republiki, zwłaszcza zaś mam ogromną sympatię do anarchistów spod znaku CNT-FAI.
Przytoczę tutaj słowa George'a Orwella, który był przecież naocznym świadkiem wydarzeń, które rozegrały się podczas wojny domowej i rewolucji hiszpańskiej:

"Anarchiści mieli wciąż faktyczną kontrolę nad Katalonią, a rewolucja znajdowała się jeszcze w pełnym rozpędzie. Każdemu, kto był tutaj od początku, prawdopodobnie zdawało się już w grudniu czy styczniu, że rewolucyjny okres zmierza ku końcowi; ale gdy ktoś przybył prosto z Anglii, to dla niego wygląd Barcelony był nieco wstrząsający i przytłaczający. Po raz pierwszy w życiu znalazłem się w mieście, gdzie klasa robotnicza znajdowała się u steru. Praktycznie każdy budynek, niezależnie od rozmiarów, został przejęty przez robotników i przyozdobiony czerwonymi flagami lub czerwono-czarną flagą anarchistów; na każdej ścianie został namazany sierp i młot oraz inicjały rewolucyjnych stronnictw; niemal w każdym kościele pozostawiono tylko gołe ściany, a obrazy spalono. Tu i ówdzie kościoły były systematycznie demolowane przez bandy robotników. Każdy sklep i kawiarnia posiadały napis, mówiący, że zostały skolektywizowane; nawet miejsca pracy pucybutów zostały skolektywizowane, a ich skrzynki pomalowane na czerwono-czarno. Kelnerzy i nadzorcy sklepowi patrzyli ci prosto w twarz i traktowali cię jak równego sobie. Służalcze, a nawet grzecznościowe formy zwracania się do rozmówców na jakiś czas zanikły. Nikt nie mówił 'Sentilde' ani 'Don', ani nawet 'Usted'; każdy zwracał się do każdego 'towarzyszu' albo 'ty', i mówił 'Salud!' zamiast 'Buenos dias'. . . Przede wszystkim, istniała wiara w rewolucję i przyszłość, uczucie nagłego wyłonienia się ery równości i wolności. Ludzkie istoty próbowały się zachowywać jak ludzkie istoty, a nie jak trybiki w kapitalistycznej maszynie" [ W hołdzie Katalonii ].
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Alex Clockwork
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 416
Nr użytkownika: 14.061

Wojtek
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/04/2007, 15:40 Quote Post



QUOTE(rycymer @ 18/04/2007, 14:53)
Po raz pierwszy w życiu znalazłem się w mieście, gdzie klasa robotnicza znajdowała się u steru. Praktycznie każdy budynek, niezależnie od rozmiarów, został przejęty przez robotników i przyozdobiony czerwonymi flagami lub czerwono-czarną flagą anarchistów; na każdej ścianie został namazany sierp i młot oraz inicjały rewolucyjnych stronnictw; .[/i]
*


Pięknie!Jak na 1-go maja!Czy to znaczy że w krajach komunistycznych i III Rzeszy (gdzie ponoć rónież świętowano) rządzili robotnicy?



QUOTE(rycymer @ 18/04/2007, 14:53)
niemal w każdym kościele pozostawiono tylko gołe ściany, a obrazy spalono. Tu i ówdzie kościoły były systematycznie demolowane przez bandy robotników. .[/i]
*


Zaiste postęp cywilizacyjny!



QUOTE(rycymer @ 18/04/2007, 14:53)
Każdy sklep i kawiarnia posiadały napis, mówiący, że zostały skolektywizowane; nawet miejsca pracy pucybutów zostały skolektywizowane, a ich skrzynki pomalowane na czerwono-czarno. .[/i]
*


Skolektywnizowanie skrzynki pucybuta?Tzn że wcześniej skrzynka była prywatna i pieniądze z niej pobierał i decydował o nich pucybut który na nie zarobił.Kto i co z nimi robił po kolektywizacji?



QUOTE(rycymer @ 18/04/2007, 14:53)
Ja zdecydowanie opowiadam się po stronie Republiki, zwłaszcza zaś mam ogromną sympatię do anarchistów spod znaku CNT-FAI..[/i]
*


Może nie właściwie zrozumiałem intencje ,ale powyższy cytat nijak ma sie do twojej sympatii wobec anarchistów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 18/04/2007, 18:49 Quote Post

"Było się w społeczności, gdzie nadzieja była czymś normalniejszym niż apatia i cynizm, gdzie za słowem 'towarzysz' kryło się braterstwo, a nie - jak w większości krajów - oszustwo."[Op. Cit.]

Tym anarchizm różni się od komunizmu-warto zresztą zwrócić uwagę na to, iż wszystkie siły Frente Popular są często określane wspólnym mianem "komunistów" czy "komunistycznej zarazy"-vide zwolennicy frankistowskiej crusady. Temat-rzeka: zbyt głęboki, aby poświęcić mu tylko kilka zdawkowych zdań.

Dlaczego moja sympatia jest po stronie CNT-FAI? Otóż dlatego, iż zdecydowanie walczyli o to, co było ich ideałami. Dlatego, iż byli dla hiszpańskich komunistów z KPH solą w oku (podobnie zresztą, jak stricte marksistowski POUM, zdecydowanie wrogi ZSSR). Dlatego, iż w Barcelonie, zwłaszcza zaś w Aragonii, udało im się przeprowadzić rewolucję i "przekształcić" społeczeństwo niemalże bezboleśnie(i tutaj uprzedzam zarzut: jeśli chodzi o ofiary po stronie rebeliantów, no cóż, nikt nie jest bez winy smile.gif ,ale to osobny temat.) Dlatego, iż podjęli ze stalinistami bój o oblicze socjalizmu: vide wydarzenia majowe w Barcelonie 3-7 maja 1937 roku.

Co do Twych zarzutów:
1)
QUOTE
Pięknie!Jak na 1-go maja!Czy to znaczy że w krajach komunistycznych i III Rzeszy (gdzie ponoć rónież świętowano) rządzili robotnicy?


Wybacz, ale co tutaj do rzeczy ma III Rzesza? Być może mi to wyjaśnisz... Żeby nie było watpliwości: nie jestem sympatykiem komunistów, ani też Reichu. smile.gif

2)
QUOTE
Zaiste postęp cywilizacyjny!


No cóz, ja mam tutaj swoją teorię na ten temat: np. Abel Paz w swoich wspomnieniach z barcelońskich wydarzeń lipca 1936 umiejscawia moment rozejścia się dróg ludu i Kościoła w latach 1482 lub 1492 i wiąże je z Rekonkwistą i szczególnie dokuczliwą w Hiszpanii Świętą Inkwizycją. Ma on po części rację, gdyż rzeczywiście od tamtej pory sojusz tronu z ołtarzem w Hiszpanii był niewątpliwie najsilniejszym i najbardziej nieludzkim, jaki znała nowożytna Europa. Stąd ta nienawiść do kleru i wszelkich jego, nazwijmy to, "atrybutów". smile.gif

3)
QUOTE
Skolektywnizowanie skrzynki pucybuta?Tzn że wcześniej skrzynka była prywatna i pieniądze z niej pobierał i decydował o nich pucybut który na nie zarobił.Kto i co z nimi robił po kolektywizacji?


Tak,wcześniej skrzynka była prywatna i pieniądze z niej pobierał i decydował o nich pucybut, który na nie zarobił. Tutaj chyba nie ma co do tego żadnych wątpliwości, prawda? Co robił z tymi pieniędzmi po kolektywizacji? No cóż, bedąc członkiem anarchistycznego syndykatu, nie mógł liczyć na żadne zarobki, gdyż...w wielu regionach wycofano pieniądze, a zwiększając hodowle, handel i produkcję nastawiono się na wymianę. smile.gif

4)
QUOTE
Może nie właściwie zrozumiałem intencje ,ale powyższy cytat nijak ma sie do twojej sympatii wobec anarchistów.


Cóż, każdy ma prawo do własnej interpretacji...Polecam Ci jednak zwrócic uwagę na ten fragment:
"Kelnerzy i nadzorcy sklepowi patrzyli ci prosto w twarz i traktowali cię jak równego sobie. Służalcze, a nawet grzecznościowe formy zwracania się do rozmówców na jakiś czas zanikły. Nikt nie mówił 'Sentilde' ani 'Don', ani nawet 'Usted'; każdy zwracał się do każdego 'towarzyszu' albo 'ty', i mówił 'Salud!' zamiast 'Buenos dias'. . . Przede wszystkim, istniała wiara w rewolucję i przyszłość, uczucie nagłego wyłonienia się ery równości i wolności. Ludzkie istoty próbowały się zachowywać jak ludzkie istoty, a nie jak trybiki w kapitalistycznej maszynie".
Polecam bacznie przeczytac zwłaszcza ostatnie zdanie, wtedy być może zrozumiesz me intencje...


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
grey
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 233
Nr użytkownika: 27.633

Zawód: niebieski ptak
 
 
post 19/04/2007, 13:39 Quote Post

QUOTE(rycymer @ 18/04/2007, 18:49)
Cóż, każdy ma prawo do własnej interpretacji...Polecam Ci jednak zwrócic uwagę na ten fragment:
"Kelnerzy i nadzorcy sklepowi patrzyli ci prosto w twarz i traktowali cię jak równego sobie. Służalcze, a nawet grzecznościowe formy zwracania się do rozmówców na jakiś czas zanikły. Nikt nie mówił 'Sentilde' ani 'Don', ani nawet 'Usted'; każdy zwracał się do każdego 'towarzyszu' albo 'ty', i mówił 'Salud!' zamiast 'Buenos dias'. . . Przede wszystkim, istniała wiara w rewolucję i przyszłość, uczucie nagłego wyłonienia się ery równości i wolności. Ludzkie istoty próbowały się zachowywać jak ludzkie istoty, a nie jak trybiki w kapitalistycznej maszynie".
Polecam bacznie przeczytac zwłaszcza ostatnie zdanie, wtedy być może zrozumiesz me intencje...
*



hmm.. ja jakby osobiście przeżyłem podobny "postęp cywilizacyjny" kiedy to sklepowe, bufetowe czy też kelnerzy patrzyli ci prosto w twarz jak równemu sobie i nie bawiąc się w te wstrętne reakcyjne uprzejmości pytali wprost - "czego ?". Albo też nie angażując się w kurtuazję oznajmiali - "wódka tylko do konsumpcji", "nie ma", "jem przecie". W zasadzie powinienem być wdzięczny, że tylko takie odzywki przyszło mi znosić, gdyż przecież w imię równości mogli spławić mnie krótkim "spierdalaj". Dziwnym jednak trafem i swoistą ironią losu to właśnie takie "wyzwolone ze szponów kapitalizmu" sprzątaczki wkrótce zaczęły domagać się tego by "wpuszczać tylko w krawatach".

Podsumowując - pomimo całego dystansu do metod do jakich uciekał się Franco, stwierdzam - dobrze, że nie pozwolił by czerwony sztandar zatknięto na wieży gdzieś tam w Asturii, jak to wymarzył sobie jakiś komunistyczny wieszcz.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 19/04/2007, 18:35 Quote Post

QUOTE
hmm.. ja jakby osobiście przeżyłem podobny "postęp cywilizacyjny" kiedy to sklepowe, bufetowe czy też kelnerzy patrzyli ci prosto w twarz jak równemu sobie i nie bawiąc się w te wstrętne reakcyjne uprzejmości pytali wprost - "czego ?". Albo też nie angażując się w kurtuazję oznajmiali - "wódka tylko do konsumpcji", "nie ma", "jem przecie". W zasadzie powinienem być wdzięczny, że tylko takie odzywki przyszło mi znosić, gdyż przecież w imię równości mogli spławić mnie krótkim "spierdalaj". Dziwnym jednak trafem i swoistą ironią losu to właśnie takie "wyzwolone ze szponów kapitalizmu" sprzątaczki wkrótce zaczęły domagać się tego by "wpuszczać tylko w krawatach".


No cóż, mówimy tutaj o rewolucji hiszpańskiej, zainspirowanej przez anarchistów i anarchosyndykalistów, którzy cieszyli się ogromnym poparciem społecznym (warto podkreslić, iż w momencie swego szczytowego rozwoju, tj. w 1919 roku, CNT liczyla 745 tys. członków!), a nie o PRL-u, którego główną misją było budowanie komunizmu poprzez socjalizm... smile.gif Dlatego działania anarchistów były odbierane przez wiekszość ludności Aragonii czy Katalonii z dużą sympatią, a ich postawy podczas rewolucji jak najbardziej szczere i spontaniczne. Poza tym, "czarne" zawsze było przeciwko "czerwonemu", jeśli wiesz, o czym mówię... smile.gif

QUOTE
Podsumowując - pomimo całego dystansu do metod do jakich uciekał się Franco, stwierdzam - dobrze, że nie pozwolił by czerwony sztandar zatknięto na wieży gdzieś tam w Asturii, jak to wymarzył sobie jakiś komunistyczny wieszcz.


Mówiłem wcześniej o CNT i FAI- oni z pewnością nie zatknęliby na jednej z asturyjskich wież sztandaru koloru czerwonego, jeśli już, to sztandar ten byłby koloru czarnego... smile.gif

Serdecznie pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
godfrydl
 

Diabolus in musica
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.136
Nr użytkownika: 9.524

Stopień akademicki: BANITA
Zawód: BANITA
 
 
post 20/04/2007, 8:09 Quote Post

QUOTE
Witam! Bardzo ciekawa ankieta

Rycymerze! Jako autor tej ankiety stwierdzam, że jest to jedyne twoje zdanie jakie przeczytałem z przyjemnością (nie wiem, co na to Primo!)Z uporem godnym lepszej sprawy bronisz ideologii od dawna już skompromitowanej i przegranej, bo jak okazał wiek XX różne szaleńcze programy radykalnej naprawy świata dawno wzięły w łeb! Cóż może zaproponować twój anarchizm? Chaos i w ostatecznym rozrachunku zamordyzm o niebiosa gorszy od tego przeciw czemu walczono? Czy zniszczone kościoły i bestialsko wymordowani księża i zakonnice to powód do chluby? Czy nawet niechęć do konserwatyzmu Kościoła to usprawiedliwienie tego, co bolszewicko-anarchistyczne hordy wyczyniały w nieszczęsnej Hiszpanii?
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
grey
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 233
Nr użytkownika: 27.633

Zawód: niebieski ptak
 
 
post 20/04/2007, 8:21 Quote Post

QUOTE(rycymer @ 19/04/2007, 18:35)

No cóż, mówimy tutaj o rewolucji hiszpańskiej, zainspirowanej przez anarchistów i anarchosyndykalistów, którzy cieszyli się ogromnym poparciem społecznym (warto podkreslić, iż w momencie swego szczytowego rozwoju, tj. w 1919 roku, CNT liczyla 745 tys. członków!), a nie o PRL-u, którego główną misją było budowanie komunizmu poprzez socjalizm... smile.gif


Pewnie jeśli chodzi o szczegóły masz rację. Jednakże wspominania przeze mnie bufetowa czy pani z kiosku, pewnie nie była, w PRLu, komunistką, socjalistką, a tym bardziej nie należała do PZPRu. Jej mentalność po prostu kształtował system w którym przysżło jej żyć i ideologia, która ją otaczała. Ideologia, która w tym zakresie była zarówno u "czerwonych" jak u "twoich czarnych" (w odróżnieniu od rydzykowych czarnych), identyczna. I cechowała się między innymi totalnym zaburzeniem NATURALNYCH relacji społeczno-ekonomicznych.

No i jeszcze jedno. Hiszpańska komuna wydaje się z pozoru sympatyczniejsza, gdyż zmarło jej się w wieku dziecięcym. Gdyby jakimś zrządzeniem losu Franco przegrał, nie wierzę, że w Hiszpanii wyewoluowałaby jakaś anarchistyczno-socjalistyczna republika zdolna funkcjonować trwale na samym zapale rewolucyjnym, na gruncie spaczonej ekonomii i stosunków społecznych, w dodatku zachowując ludzką twarz. Zresztą wspominany już tutaj "Folwark zwierzęcy" świetnie ilustruje ten hipotetyczny scenariusz.

pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

44 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej