Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony « < 4 5 6 7 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Pochówki wampiryczne w Bieszczadach, Wampiry a kolonizacja wołoska
     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 815
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 17/10/2019, 17:39 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 17/10/2019, 9:49)
Osobną kwestią jest wspomniany w artykule bacza - odpowiednik znanego bacy. Drugą funkcją bacy, oprócz "szefa" juhasów, była jakby funkcja lokalnego czarownika. Przy wypasie był cały zakres obrzędów magicznych, które musiał wykonać baca. Dodatkowo na halach zbierał zioła i przygotowywał wywary. Dość silna pozostałość "szamańska" w centrum Europy  smile.gif
*



Owczarze na terenach południowej Polski dość powszechnie byli specjalistami od czarów. Źródła etnograficzne - jak na wiedzę tajemną - są dość bogate. Tradycja magii owczarskiej może zresztą żyć aż do dziś - tak w każdym razie twierdzi jeden z bohaterów polsatowskich "Górali".
Z lektury materiału etnograficznego wydaje się, że korzenie magii owczarskiej są pogańskie, a konkretnie mają związek z nocą i księżycem, do którego kiedyś modlono się w celach magicznych czy znachorskich. Widocznie owczarze byli jedną z bardziej aktywnych nocą grup społecznych i stąd lud przyznawał im większą moc, jeśli chodzi o czary. Związku owczarzy z szamanizmem też nie można wykluczyć, gdyż przebywanie w ciemności i ciszy, czyli deprywacja sensoryczna, to naturalne warunki do przejścia umysłu w odmienny stan świadomości.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #76

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.987
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 18/10/2019, 10:18 Quote Post

QUOTE(Paweł Gajtkowski @ 17/10/2019, 18:39)
QUOTE(carantuhill @ 17/10/2019, 9:49)
Osobną kwestią jest wspomniany w artykule bacza - odpowiednik znanego bacy. Drugą funkcją bacy, oprócz "szefa" juhasów, była jakby funkcja lokalnego czarownika. Przy wypasie był cały zakres obrzędów magicznych, które musiał wykonać baca. Dodatkowo na halach zbierał zioła i przygotowywał wywary. Dość silna pozostałość "szamańska" w centrum Europy  smile.gif
*



Owczarze na terenach południowej Polski dość powszechnie byli specjalistami od czarów. Źródła etnograficzne - jak na wiedzę tajemną - są dość bogate. Tradycja magii owczarskiej może zresztą żyć aż do dziś - tak w każdym razie twierdzi jeden z bohaterów polsatowskich "Górali".
Z lektury materiału etnograficznego wydaje się, że korzenie magii owczarskiej są pogańskie, a konkretnie mają związek z nocą i księżycem, do którego kiedyś modlono się w celach magicznych czy znachorskich. Widocznie owczarze byli jedną z bardziej aktywnych nocą grup społecznych i stąd lud przyznawał im większą moc, jeśli chodzi o czary. Związku owczarzy z szamanizmem też nie można wykluczyć, gdyż przebywanie w ciemności i ciszy, czyli deprywacja sensoryczna, to naturalne warunki do przejścia umysłu w odmienny stan świadomości.
*




Nie szukałbym aż tak daleko. Na pewno ma to korzenie pogańskie - ale wynika, według mnie, ze "specjalizacji" bacy. Baca przebywał poza wsią przez pół roku, praktycznie sam, nie licząc juhasów. Sam przebywał w kolibie praktycznie całymi dniami sam. Sam koszar wymagał opieki "weterynaryjnej", ludzie opieki medycznej - wypadki były częste. do tego dochodzą wilki, niedźwiedzie - no i w końcu złe moce, których w górach jest szczególnie dużo. Na wszystko trzeba było się zabezpieczyć, stąd warzenie ziół było ważnym zajęciem bacy.
Stąd tylko krok do góralskiego "wiedźmina" smile.gif .
Inna sprawa, że upiory i wampiry nie zawsze dokuczały ludziom rolleyes.gif

Upiory takie jak wierzono Seredniem koło Lutowisk i w Solinie, pomagały w gospodarstwie, żęły zboże, kosiły trawę, poiły bydło, a zimą młóciły.

Rocznik Sanocki tom X

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #77

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 815
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 19/10/2019, 18:34 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 18/10/2019, 10:18)
Nie szukałbym aż tak daleko. Na pewno ma to korzenie pogańskie - ale wynika, według mnie, ze "specjalizacji" bacy. Baca przebywał poza wsią przez pół roku, praktycznie sam, nie licząc juhasów. Sam przebywał w kolibie praktycznie całymi dniami sam. Sam koszar wymagał opieki "weterynaryjnej", ludzie opieki medycznej - wypadki były częste. do tego dochodzą wilki, niedźwiedzie - no i w końcu złe moce, których w górach jest szczególnie dużo. Na wszystko trzeba było się zabezpieczyć, stąd warzenie ziół było ważnym zajęciem bacy.
Stąd tylko krok do góralskiego "wiedźmina" smile.gif .
Inna sprawa, że upiory i wampiry nie zawsze dokuczały ludziom rolleyes.gif

Upiory takie jak wierzono Seredniem koło Lutowisk i w Solinie, pomagały w gospodarstwie, żęły zboże, kosiły trawę, poiły bydło, a zimą młóciły.

Rocznik Sanocki tom X
*


To, co opisałeś, jest charakterystyczne dla folkloru owczarskiego w całej Polsce, a nie tylko w górach. Pod Gnieznem jeszcze w XIX w. było dokładnie tak samo:

do pewnego owczarza pasącego owce, w pole przyszedł
krasnoludek i prosił go o jagnię. Owczarz dał mu takowe.
Wtedy krasnoludek prosił owczarza na wesele. Nie chciał iść tenże
bojąc się o owce, by się nie rozbiegły, lecz kraśnyludek upewnił
go, że będą stały spokojnie. Owczarz poszedł na to wesele, i doskonale
się zabawił.

[...]
rzadko udają się do lekarzy, tylko do tak zwanych Mądrych. Są to
zwykle starzy owczarze, skotarze (pastuchy), lub stare baby kaleki.
Ci, znając skutki niektórych ziół, leczą niemi czasem szczęśliwie

[...]
Wiadomo, iż się znajdują ludzie tacy, którzy posiadają tajemnicę
leczenia wścieklizny za pomocą jakiegoś zapisywania.
Są to najczęściej owczarze lub też w ogóle ludzie trudniący
się lekami po wsiach, a znający się na ziołach.

[...]
69. Owczarze zakopują kołowroty (owce kołowate) żywo
w ziemię, lub szkielety ich przenoszą na inne granice (t. j. do wsi
innych) mianowicie pod próg owczarni, (od Gniezna).
70. W czasie epidemii owczej, stułą kościelną owce pocierają
i święconą kredą mur owczarni wokoło rysują, (od Gniezna).
71. Kobiet do owczarni (zwłaszcza gdy owce chore), nie
wpuszczają, (od Gniezna).

Kolberg, Wielki Księstwo Poznańskie cz. 7

Powszechnie też na wsi tacy, co im się lepiej powodziło, oskarżani byli o konszachty z czartami przynoszącymi pożytek. Na Jurze jeszcze do niedawna mówiło się o kimś takim, że "ma z diabłem spółkę". To relikty demonologii ludowej, może i kiedyś pożytek przynosił i upiór, bo etymologię ma od latania, więc niezgodną z tym pospolitym ludowym upiorem, co wstaje po śmierci i pije cudzą krew. Ale generalnie chodzi tu o czarta, którego Słowianie nazywali "domowy". O "domowym" wspominał jeszcze mój dziadek, który wierzył, że "zły" na usługach danego gospodarza jest w stanie kraść nocą pożytek innym sąsiadom.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #78

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.987
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 21/10/2019, 11:06 Quote Post

Ale tu musielibyśmy zagłębiać się już w różnice pomiędzy pasterstwem nizinnym i transhumacyjnym w górach. Bo to, że pewne zabiegi pseudomagiczne były obecne wszędzie na polskiej wsi to oczywiste. Pozostałości tego są do dziś (ot sianko z Wigilii czy opłatek dla krów). "Baca" to jednak był taki "człowiek-instytucja". Kojarzy się go obecnie wyłącznie z wypasem, ale pierwotnie jego funkcja była dużo szersza. Wydaje mi się, że to byli dawni liderzy społeczności wołoskiej, odpowiedzialni za migrację mniejszych grup na północ. W związku ze spadkiem znaczenia hodowli i stałym osadnictwem, ich rola malała, ale nadal pozostawała znacząca. Cieszyli się szacunkiem, poważaniem, ale też bano ich się, jako osoby, które parają się magią (słynny baca z Gorców, to jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym czarował). Stąd przy okazji walki z żywym umarlakiem bardzo często pojawia się osoba bacy. Baca walczy ze strzygą, co porywa owce. Baca pokonuje diabła. Baca jest "wypożyczany" na inne tereny, gdzie walczy z upiorami.

CODE

Powszechnie też na wsi tacy, co im się lepiej powodziło, oskarżani byli o konszachty z czartami przynoszącymi pożytek.  


Tyle że żywymi upiorami zostawali zwykle "nieszczęśnicy" - samobójcy, matki zmarłe w połogu, "odmieńcy" z wadą genetyczną, starzy kawalerzy smile.gif Nie ci zamożni, którym się udało.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #79

     
W.G.
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 62
Nr użytkownika: 104.486

 
 
post 21/10/2019, 23:57 Quote Post

Witam.
Dawno temu pracując przy wykopaliskach (niestety nie w Bieszczadach,lecz w Orlu,nad rzeczką Orlą zresztą) pochówków datowanych na XII wiek,byłem świadkiem odkrycia pochówku kogoś posądzanego o niecne wobec żyjących zamiary.Osobę podróżującą w zaświaty zaopatrzono bowiem w półkosek umieszczony na szyi,pod żuchwą.Artefakt miał zapewne zapobiec jej powstaniu grożąc ścięciem w jego trakcie.Jeśli pamięć mnie nie zawodzi,to kości skroniowe zabarwione były zielono, utlenionym brązem ,zapewne ślad biżuterii (kolczyki?kabłączki?) świadczącej o płci zarazem.

Dodam jeszcze że w miejscowości tej,u ujścia Orli do jeziora Witosławskiego(?) niewymieniony w Leksykonie Zamków w Polsce(setki pozycji zawierającym),znajduje się takowy,a raczej jego ruiny,właściwie mury przyziemia tylko.
Pozdrawiam.W.G.
 
User is offline  PMMini Profile Post #80

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.987
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 24/10/2019, 11:40 Quote Post

Pochówki wampiryczne nie są jednak związane tylko z Bieszczadami. Bodaj chyba w Gliwicach znaleziono bodaj 14 takich pochówków na jednym cmentarzu. Strach przed wampirami sięgał "oświeconych" Prus, gdzie chyba nawet nie dawno odkopano takie pochówki jeszcze z XiX w. (nie pamiętam miejscowości - Chęciny confused1.gif )
Strach przed wampirami wynikał przede wszystkim ze strachu przed śmiercią - czymś trwałym i nieodwracalnym. Pogrzeb i zwyczaje z nim związane, nie są dla zmarłego, ale dla żywych. To ich miały zabezpieczać te obrzędy przed gniewem zmarłego i jego powrotem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #81

     
Sima Zhao
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.731
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post 24/10/2019, 19:11 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 24/10/2019, 11:40)
Pochówki wampiryczne nie są jednak związane tylko z Bieszczadami. Bodaj chyba w Gliwicach znaleziono bodaj 14 takich pochówków na jednym cmentarzu. Strach przed wampirami sięgał "oświeconych" Prus, gdzie chyba nawet nie dawno odkopano takie pochówki jeszcze z XiX w. (nie pamiętam miejscowości - Chęciny confused1.gif )
Strach przed wampirami wynikał przede wszystkim ze strachu przed śmiercią - czymś trwałym i nieodwracalnym. Pogrzeb i zwyczaje z nim związane, nie są dla zmarłego, ale dla żywych. To ich miały zabezpieczać te obrzędy przed gniewem zmarłego i jego powrotem.
*



Ostatnio zakwestionowano "wampiryczny" charakter tych pochówków w Gliwicach. Ciała miały tam odcięte głowy ułożone w nogach. Według tych, którzy kwestionują "wampiryczny" charakter tych pochówków był to cmentarz skazańców straconych przez ścięcie. Znowu zwolennicy "wampirycznego" charakteru tych pochówków twierdzą że tym ludziom głowy odcięto już po śmierci. Dyskusje trwają.

Ten post był edytowany przez Sima Zhao: 24/10/2019, 19:12
 
User is offline  PMMini Profile Post #82

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.987
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 25/10/2019, 8:16 Quote Post

QUOTE(Sima Zhao @ 24/10/2019, 20:11)
QUOTE(carantuhill @ 24/10/2019, 11:40)
Pochówki wampiryczne nie są jednak związane tylko z Bieszczadami. Bodaj chyba w Gliwicach znaleziono bodaj 14 takich pochówków na jednym cmentarzu. Strach przed wampirami sięgał "oświeconych" Prus, gdzie chyba nawet nie dawno odkopano takie pochówki jeszcze z XiX w. (nie pamiętam miejscowości - Chęciny confused1.gif )
Strach przed wampirami wynikał przede wszystkim ze strachu przed śmiercią - czymś trwałym i nieodwracalnym. Pogrzeb i zwyczaje z nim związane, nie są dla zmarłego, ale dla żywych. To ich miały zabezpieczać te obrzędy przed gniewem zmarłego i jego powrotem.
*



Ostatnio zakwestionowano "wampiryczny" charakter tych pochówków w Gliwicach. Ciała miały tam odcięte głowy ułożone w nogach. Według tych, którzy kwestionują "wampiryczny" charakter tych pochówków był to cmentarz skazańców straconych przez ścięcie. Znowu zwolennicy "wampirycznego" charakteru tych pochówków twierdzą że tym ludziom głowy odcięto już po śmierci. Dyskusje trwają.
*




Oczywiście mogło to też tak być w Gliwicach ale

Również w wypadku znaleziska z Gliwic trudno będzie jednoznacznie orzec, czy to pochówki ze śladami zabiegów magicznych. Odcięta głowa nie jest wystarczającym dowodem. Archeolodzy nie wykluczają, że mogą to być groby ludzi skazanych na ścięcie. We wczesnym średniowieczu stosowano też karę śmierci przez powieszenie, a zwłoki wisielca pozostawały na szubienicy tak długo, aż spadły. Wtedy wrzucano korpus i głowę byle jak do grobu. Jednak znalezienie szczątków kobiety z nadpalonymi kośćmi umocniło hipotezę, że są to pochówki wampiryczne. Nadpalanie ciała to bowiem jeden ze znanych również w innych miejscach zabiegów mających na celu okiełznanie demona i uniemożliwienie wstania z grobu. Takie zabiegi stosowano też w Cedyni. Znalezione szkielety miały nadpalone miednice i nogi.
https://www.newsweek.pl/cmentarzysko-gliwic...sweekpl/6qz9323



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #83

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 815
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 31/10/2019, 12:46 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 21/10/2019, 11:06)
Ale tu musielibyśmy zagłębiać się już w różnice pomiędzy pasterstwem nizinnym i transhumacyjnym w górach. Bo to, że pewne zabiegi pseudomagiczne były obecne wszędzie na polskiej wsi to oczywiste. Pozostałości tego są do dziś (ot sianko z Wigilii czy opłatek dla krów). "Baca" to jednak był taki "człowiek-instytucja". Kojarzy się go obecnie wyłącznie z wypasem, ale pierwotnie jego funkcja była dużo szersza. Wydaje mi się, że to byli dawni liderzy społeczności wołoskiej, odpowiedzialni za migrację mniejszych grup na północ. W związku ze spadkiem znaczenia hodowli i stałym osadnictwem, ich rola malała, ale nadal pozostawała znacząca. Cieszyli się szacunkiem, poważaniem, ale też bano ich się, jako osoby, które parają się magią (słynny baca z Gorców, to jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym czarował). Stąd przy okazji walki z żywym umarlakiem bardzo często pojawia się osoba bacy. Baca walczy ze strzygą, co porywa owce. Baca pokonuje diabła. Baca jest "wypożyczany" na inne tereny, gdzie walczy z upiorami.
*


Pytanie na ile te różnice są bardziej znaczące niż podobieństwa, bo niezależnie od społecznej wagi górskiego bacy polscy owczarze powszechnie parali się magią i ani cmentarzy, ani umarłych się nie bali:

- okolice Łodzi:

W Niesułkowie w powiecie brzezińskim, w drugiej połowie XIX w.
dwaj miejscowy owczarze, chcąc zażegnać zarazę panującą wśród owiec,
wykopali na cmentarzu zwłoki zmarłego. Wyjęli z niego wnętrzności
i przełożyli do zdechłej owcy, zaś wnętrzności ze zdechłej owcy włożyli
do ciała zmarłego. Tak spreparowanego nieboszczyka zakopali w grobie,
natomiast owcę zanieśli do owczarni i przegnali przez nią całe stado.
Następnie ją spalili, a popiół wmieszali do wody, którą poili stado,
Sprawa się wydała i owczarze stanęli przed sądem oskarżeni o spro-
fanowanie zwłok. Jeszcze w 1896 r. przed sądem w Koninie stawał
owczarz ze wsi Koszuty, oskarżony o wykradzenie z cmentarza zwłok,
które następnie zakopał w owczarni.

[...]
Moi wiejscy informatorzy wyjaśnili mi, że te same zabiegi magicz-
ne mogą dać zupełnie odwrotne skutki w zależności od tego, czy są
wykonywane w złych intencjach, czy też jako ochrona przed czarami.
Mówiono mi, że owczarze, ludzie sprytni, potrafili wykraść sekrety
przekazywane czarownicom przez diabła i stosowali je nie "na złe"
lecz "na dobre"

(Bohdan Baranowski, Pożegnanie z diabłem i czarownicą)

albo kieleckie:

W miesiącu styczniu, roku 1874, we wsi Masłowie, powiesił się chłop, którego życie nacechowane było różnego rodzaju występkami, a szczególniej pijaństwem. Zwłoki nieboszczyka pochowano na ustroniu od wsi. Otóż w kilka miesięcy, gdym razu jednego udał się z nabożeństwem do tej wsi, oznajmili mi ludzie tamtejsi, że grób wisielca jest próżny, są ślady rozkopanej ziemi, i że zwłoki nieboszczyka nie kto inny wydobył, tylko owczarze.
[...]
Owczarze posługują się także formami zażegnywań w celu oddalenia burz, zawieji śnieżnych, wichrów, piorunów, deszczu
(Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej III)

Generalnie wśród ludu polskiego magią zajmowali się:
1. guślarze
2. owczarze
3. czarownice

Ci pierwsi tylko pomagali, ci drudzy mogli pomagać lub szkodzić, a te ostatnie tylko szkodzić.

QUOTE(carantuhill @ 21/10/2019, 11:06)
Tyle że żywymi upiorami zostawali zwykle "nieszczęśnicy" - samobójcy, matki zmarłe w połogu, "odmieńcy" z wadą genetyczną, starzy kawalerzy  smile.gif Nie ci zamożni, którym się udało.
*


W systemie pogaństwa słowiańskiego każda istota nadporzyrodzona, która mogła Cię obdarzyć szczęściem czy dostatkiem, była bogiem - dostarczała to szczęście w postaci bogactwa, zboża itd. Ubogi czy niebożę/nieboszczyk (czyli niebożczyk) tego boga(ctwa) nie miał, więc nie można go było posądzać o jakieś konszachty z bogami. Ten, kto je miał, nadawał się w sam raz na pogromcę tego typu straszydeł.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #84

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.987
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 31/12/2019, 11:18 Quote Post

Zapomniałem sobie

QUOTE
W systemie pogaństwa słowiańskiego każda istota nadporzyrodzona, która mogła Cię obdarzyć szczęściem czy dostatkiem, była bogiem - dostarczała to szczęście w postaci bogactwa, zboża itd. Ubogi czy niebożę/nieboszczyk (czyli niebożczyk) tego boga(ctwa) nie miał, więc nie można go było posądzać o jakieś konszachty z bogami. Ten, kto je miał, nadawał się w sam raz na pogromcę tego typu straszydeł.


Ale to generalnie "biedota" była posądzana o kontakty z ciemnymi mocami. Osoby z marginesu dawnego społeczeństwa - kalecy, psychicznie chorzy, rozmaici "odmieńcy", włóczędzy, samobójcy, sieroty itp. Nie Boryny.

"Baca" to nie tylko zwyczajny pasterz owiec - ale jeden z liderów społeczności wołoskiej. Jego funkcja współcześnie została ograniczona, w warunkach pasterstwa transhumacyjnego i sezonowych migracji całych dworzysczy na letniki była wyjątkowa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #85

     
Sima Zhao
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.731
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post 31/12/2019, 11:43 Quote Post

carantuhill:

QUOTE
"Baca" to nie tylko zwyczajny pasterz owiec - ale jeden z liderów społeczności wołoskiej.    Jego funkcja  współcześnie została ograniczona, w warunkach pasterstwa transhumacyjnego  i sezonowych migracji całych dworzysczy na letniki była wyjątkowa.


A czy kowal w społeczności wołoskiej pełnił ważną funkcję i był kojarzony z czarowaniem ?

Bo często twierdzi się, że kowal przez swoje związki z ogniem a także umiejętność transformacji rudy żelaza w przydatne narzędzia (w dawniejszych czasach przez wielu uważanej za nadprzyrodzoną) w tradycyjnych społecznościach z naszego kręgu kulturowego był kojarzony z czarami i w ogóle sprawami nadprzyrodzonymi.
 
User is offline  PMMini Profile Post #86

     
zadziwiony
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 105.226

 
 
post 1/01/2020, 12:32 Quote Post

Witam wszystkich. Jako nowo przybyły, kłaniam się Wam pięknie i z góry proszę o wyrozumiałość, jeśli coś mi tu „nie pyknie” – to mój pierwszy post rolleyes.gif
Z zainteresowaniem śledzę Waszą dyskusję, bo sprawa „pochówków wampirycznych” jest ciekawa. Ze swej strony dodaję tu fragment pamiętnika Kazimierza Girtlera opisujący przypadek z okolic Wieliczki, a mający miejsce w roku 1839:
„Miałem też parobka do gorzelni, zwał się Grymek, Franek na imię; ten okopując z swoją żoną ziemniaki, został tknięty paraliżem; już nawet dawniej w gorzelni miał atak, który puszczanie krwi zniosło. Gdy upadł, nieszczęśliwy, uciekła baba od niego, zamiast ratunku krzycząc po wsi, , że go zły opętał. Czas dania mu pomocy minął, śmierć przecięła życie. W parę lat później dowiedziałem się, że gdy go z pola zabrano, jeszcze miał dawać niejakie ślady życia. Mądrzy ludzie jednak uznali, że z niego będzie upiór, i chcąc przeszkodzić, aby po śmierci nie chodził po wsi i nie straszył, co tchu szukali laski, kamienia – co go zwykle piorunowym zowią, a który jest prostym krzemieniem okrągłowalcowym, ostro zakończonym – a skoro go wnet u któregoś znaleźli, tak też perlikiem wbili do gardła mimo zaciśnięte zęby, mimo całą okropność położenia…” ( K. Girtler, Opowiadania. Kraków, 1971)
Smutny, ale i ciekawy przyczynek co do powstawania „pochówków wampirycznych” i to w czasach, które zaliczamy przecież do współczesności niemalże sad.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #87

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 815
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 1/01/2020, 14:03 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 31/12/2019, 11:18)
Ale to generalnie "biedota" była posądzana o kontakty z ciemnymi mocami. Osoby z marginesu dawnego społeczeństwa - kalecy, psychicznie chorzy, rozmaici "odmieńcy", włóczędzy, samobójcy, sieroty itp. Nie Boryny.
*



Tutaj zrównujesz ubóstwo finansowe z wykluczeniem społecznym, z odbieganiem od normy, a tymczasem bogactwo bynajmniej nie było normą dla dawnego chłopstwa - normą było właśnie ubóstwo. Bogactwo było dawniej właśnie "nienormalne" i niezrozumiałe bez odniesienia do sfery nadprzyrodzonej. Stąd specjalna kategoria czartów, które nie szkodzą, a wręcz przeciwnie, czyli głównie tzw. "domowych" (opiekują się one dobytkiem, pomnażają go, ostrzegają domowników przed grożącym nieszczęściem, pomagają im w pracy etc. - Moszyński, Kultura ludowa Słowian, Kultura duchowa, par. 524)

W aktach miejskich grabowieckich pod r. 1790 znaleźć można też stosowny przykład z kultury Żydów polskich - Szaja Lejzor oskarżył publicznie Berko Junkiela, że w jego domostwie mieszka szatan, który co noc mu dodaje pieniędzy:

https://szukajwarchiwach.pl/35/32/0/-/14/sk...txhLPAXIgNphH_w



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #88

     
Arheim
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.089
Nr użytkownika: 70.627

Stopień akademicki: MS
 
 
post 1/01/2020, 15:43 Quote Post

A to stąd te powiedzenie ?
„Dydkiem losu nie poprawisz; nie wart i dydka”. Potocki w Jovialitates pisze (w XVII w.):


https://pl.wikipedia.org/wiki/Dydko

https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia...aropolska/Dydek

Ten post był edytowany przez Arheim: 1/01/2020, 15:52
 
User is offline  PMMini Profile Post #89

     
zadziwiony
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 105.226

 
 
post 4/01/2020, 15:34 Quote Post

QUOTE(Paweł Gajtkowski @ 1/01/2020, 14:03)
QUOTE(carantuhill @ 31/12/2019, 11:18)
Ale to generalnie "biedota" była posądzana o kontakty z ciemnymi mocami. Osoby z marginesu dawnego społeczeństwa - kalecy, psychicznie chorzy, rozmaici "odmieńcy", włóczędzy, samobójcy, sieroty itp. Nie Boryny.
*



Tutaj zrównujesz ubóstwo finansowe z wykluczeniem społecznym, z odbieganiem od normy, a tymczasem bogactwo bynajmniej nie było normą dla dawnego chłopstwa - normą było właśnie ubóstwo. Bogactwo było dawniej właśnie "nienormalne" i niezrozumiałe bez odniesienia do sfery nadprzyrodzonej. Stąd specjalna kategoria czartów, które nie szkodzą, a wręcz przeciwnie, czyli głównie tzw. "domowych" (opiekują się one dobytkiem, pomnażają go, ostrzegają domowników przed grożącym nieszczęściem, pomagają im w pracy etc. - Moszyński, Kultura ludowa Słowian, Kultura duchowa, par. 524)

W aktach miejskich grabowieckich pod r. 1790 znaleźć można też stosowny przykład z kultury Żydów polskich - Szaja Lejzor oskarżył publicznie Berko Junkiela, że w jego domostwie mieszka szatan, który co noc mu dodaje pieniędzy:

https://szukajwarchiwach.pl/35/32/0/-/14/sk...txhLPAXIgNphH_w
*



Wszystko w porządku, ale "ubóstwo" jest pojęcie względnym. Zbyt często szafujemy nim w kontekście
minionych epok. Pamiętaj również o rozwarstwieniu dawnej (i współczesnej) wsi. Bogatemu chłopu bliżej było, pod wieloma względami do dziedzica, niż do przysłowiowego "Bartka". Oczywiście bieda wsi, istniała rzeczywiście i miała w tym zjawisku swój udział.

Magia mająca zapewnić sobie szczęście, jest stara jak świat i istnieje w pewnych zjawiskach do dnia dzisiejszego. Fakt donosu przytoczonego przez Ciebie, wskazuje jednak nie na wiarę w "cuda", ale na próbę wykorzystanie tej wiary w życiu, powiedzmy, społecznym/administracyjnym. To próba zainteresowania interesami Berka współczesnych organów skarbowych, a może i kościelnych (próba oskarżenia o czary).
Tak, czy inaczej z wampiryzmem, pochówkami wampirycznymi, a zwłaszcza z osadnictwem wołoskim, trudno to powiązać, ale swoją drogą, rzecz ciekawa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #90

7 Strony « < 4 5 6 7 > 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej