Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
12 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Generałowie Konfederacji
     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 8/05/2007, 20:24 Quote Post

QUOTE(The General @ 8/05/2007, 15:35)
Ja ich wszystkich cenię wyżej niż posiadającego bujną wyobraźnię Beauregarda.
*



Nie wątpie Generale, że ich cenisz. W końcu to oni dali tak łatwe zwycięstwa Północy jak nikt inny smile.gif. Na zawsze będziemy pamiętać dyletanctwo A.S.Johnstona na początku 1862 roku, 'niszczenie' AoT przez ciągłe kłótnie Bragga oraz kapitulanctwo i defetyzm J.E.Johnstona, który prowadził do ciągłych odwrotów i ostatecznie do klęsk - Vicksburg i Atlanta.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 9/05/2007, 14:17 Quote Post

Będziemy też pamiętać o bujnych pomysłach Beauregarda i o dziwnych bólach jego gardełka, gdy następowały sytuacje kryzysowe. Davis jaki był taki był, ale wiedział dobrze, że ten człowiek jest nieodpowiedzialny i nie nadaje się na dowódcę głównej armii. Lee też się o tym przekonał.

A myślisz, że Lee zdziałałby coś więcej na zachodzie, gdyby go tak na przykład zamienić miejscami z Sidney’em Johnstonem?
Lee w Zachodniej Wirginii dostał słabych podkomendnych i nic nie zdziałał. Potem dowodził na prestiżowym froncie w Wirginii, był w stałym kontakcie z Davisem, który szybko mógł spełniać jego prośby, no i trafił na dobrych podkomendnych... i niewymagających przeciwników smile.gif

--

Hehe... na załączonym obrazku typowa sytuacja z zachodzniego frontu: Nie Zatrzyma Nas Nic! smile.gif

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 10/05/2007, 11:31 Quote Post

Bujne pomysły Beauregarda? Niewiele mniej bujne od Lee, który twierdził, że do Mississippi na wakacje nie trzeba nic słać na pomoc w 1863, bo pogoda sama zatrzyma Granta...bujne pomysły Lee z 1865 roku mam przypomnieć? Wysyłał je do Beauregarda i J.E.Johnstona...

Beauregarda miał słabe zdrowie i to jest fakt. Jak brak Ci argumentów to nie pisz proszę bzdur sleep.gif . Pod Manassas w sytuacji kryzysowej żadnego bólu gardła nie miał, zachorował PO sytuacji kryzysowej w 1862. Tak, więc o czym wogóle piszesz?

A.S.Johnston przez cały 61/62 swojego urzędowania siedział w Bowling Green razem z Hardeem i się bawił w dowódcę korpsu. Kompletnie 'olał' to co się działo pod jego jurysdykcją u Polka, w Fortach Henry i Donelson oraz w Nashville. Co się tam działo? No właśnie NIC! Nikt nie budował fortów, nie umacniał stanowisk w Nashville. Przez cały czas 1861 roku nie znalazł paru dni żeby objechać okolicę i się przekonać jak postępuje roboty. Kiedy w 1862 się wycofywał do Nashville sądził, że znajdzie tam przygotowaną linię obrony. Się zawiódł...

Pod Shiloh dowodził jak dowódca brygady, jeżdząc od regimentu do regimentu, rzucając się do ataków. Tak się nie zachowuje dowódca armii. Dowódcą armii był de facto Beauregard, który był z tyłu i wszędzie wysyłał swoich adiutantów by przynosili meldunki co się dzieje. Był najlepiej poinforomowaną osobą na polu walki. Wyobraźmy sobie Lee, który rusza z korpusem Jacksona pod Chancellorsville aby sobie dowodzić regimencikami i pozostawia reszte armii.

Jeszcze raz proponuje byś Generale merytorycznie pisał, a nie rzucał coś od niechcenia bez pokrycia w faktach.

Co do Beauregarda to Lee się przekonał tylko o tym, że uratował mu tyłek, Richmond i całą armię prawodopodobnie pod Petersburgiem w czerwcu 1864 roku. Tyle co zrobił Beauregard dobrego dla Konfederacji nie zrobił nikt poza Lee i Company ze wschodu oraz Forrestem z zachodu. Żaden z wymienionych powyżej w ankiecie generałów nie ma takich zasług dla Konfederacji jak Beauregard:

- Manassas (J.E.Johnston tam był, ale faktycznie to nic nie robił)
- zebranie do kupy AoT i stworzenie z niej armii razem z Braggiem w marcu/kwietniu 1862 roku
- dobra obrona Charlestown w 1863
- uratowanie Richmond, Lee i ANV broniąc Petersburga i zatrzymując Butlera

Zanim zaczniesz wymieniać jego klęski (Shiloh i Corinth) to policz sobie klęski A.S.Johnstona, Bragga i J.E.Johnstona.

Nie było lepszego, drugoligowego generała niż Beauregard. Trzy razy Hip Hip Hurra dla Starego Borego wink.gif !!!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 10/05/2007, 15:24 Quote Post

Jeff Davis kiedyś zażartował, że jak mają kogoś kto jest tak zakręcony, że nie wiedzą co z nim zrobić to wysyłają go do sztabu Beauregarda, bo tam się na pewno przyda.
I miał rację, bo Beauregard jest chyba jedymym generałem CSA, którego większość planów była dobra jedynie na papierze – patrz choćby plany ofensywy do Marylandu w 1861; ‘Brilliant Programme’ mający zakończyć się zdobyciem St. Louis; plany odnośnie armii Lee w 1864 czy sposób na pokonanie Granta i Shermana w 1865.

Na zachód przyszedł po drobnej operacji gardła i miał z nim problemy już przed Shiloh. A że spodziewał się zastać lepszą sytuację i się zawiód to wywiązało się lekkie załamanie nerwowe. Niestery online O.R. jest teraz nieczynny więc nie mogę podać tu pewnego listu. Kłopoty zdrowotne miał również po Corincie, pod Petersburgiem i w Karolinach - słowem wtedy gdy sytuacja była 'nerwowa'.

Sidney Johnston za dużo wierzył w swoich podkomendnych i to go potem drogo kosztowało. Podobnie za dużo polegał na Beauregardzie, który nie tylko fatalnie zaplanował marsz do Pittsburg Landing ale i fatalnie ustawił szyki. A jeszcze w telegramie z 3 kwietnia Johnston zapewniał Davisa, że armia ruszy bo boju w formacji: Polk jako lewe skrzydło, Hardee jako środek, Bragg jako prawe skrzydło i Breckenridge jako wsparcie...

Pod Shiloh Johnston postanowił aktywnie wziąść udział w bitwie, bo wiedział, że inaczej w tej gęstwienie pomóc nie może. I była to dobra decyzja biorąc pod uwagę, że korpusy szybko sie wymieszały i tak na prawdę nikt nie był w stanie skutecznie kontrolować tej bitwy. Beauregard mógł być najlepiej poinformowaną osobą, bo na wyraźny rozkaz Johnstona miał podsyłać posiłki tam gdzie będą potrzebne.

QUOTE
Wyobraźmy sobie Lee, który rusza z korpusem Jacksona pod Chancellorsville aby sobie dowodzić regimencikami i pozostawia reszte armii.

Po co sobie mamy wyobrażać – lepiej poczytajmy jak było pod Wilderness i Spotsylvanią.

QUOTE
Co do Beauregarda to Lee się przekonał tylko o tym, że uratował mu tyłek, Richmond i całą armię prawodopodobnie pod Petersburgiem w czerwcu 1864 roku.

Gdyby wcześniej Davis nie wyrwał upornemu Beauregardowi oddziałów to Grant wykończyłby Lee pod Cold Harbor. Więc nie byłoby żadnego ratowania Lee pod Petersburgiem.

QUOTE
- Manassas (J.E.Johnston tam był, ale nie dowodził nic a nic)

Dowodzili razem i razem układali plany. To Joe Johnston przekonał go, że czas zająć się lewą flanką – sławne „The battle is there. I am going!” I to brygady z armii Shenandoah Joe Johnstona przyjęły na siebie ciężar walk – m.in. Stonewall Jackson.

QUOTE
- zebranie do kupy AoT i stworzenie z niej armii razem z Braggiem w marcu/kwietniu 1862 roku

Przesadzasz z tym stworzeniem armii – to co było z Polkiem w Columbus po prostu nazwał jednym korpusem (czy Grand Division), a to co przyszło z Braggiem i innymi połączył w jedną dużą całosć i zostało drugim korpusem. Potem nazwał to Armią Mississippi i nazwy tej Johnston już nie zmieniał, bo bardziej pasowała niż jego Armia Cetralnego Kentucky. Gdy armie się połączyły Beauregard dokonał jedynie drobnych rozszad.
Jeśli Beauregard rzeczywiście stworzył AoT, to liczebność korpusów mówi sama za siebie. Bardziej równomiernie podzielić ich już nie mógł:
I – 9.000
II – 16.000
III – 6.500
Res – 7.000

QUOTE
- dobra obrona Charlestown w 1863

Tu się mogę zgodzić. Ale dodać muszę, że z tym poradziłby sobie nawet Bragg smile.gif

QUOTE
- uratowanie Richmond, Lee i ANV broniąc Petersburga i zatrzymując Butlera

W zakorkowaniu Butlera więcej zasługi miał sam zainteresowany niż Beauregard, który zresztą nieźle się wtedy kłócił z Richmond.

QUOTE
Zanim zaczniesz wymieniać jego klęski (Shiloh i Corinth)

Do jego zasług możemy zaliczyć także poświęcenie garnizonu Island No 10 (kapitulacja 4.500 żołnierzy), który poświęcił aby zatrzymać armię Pope’a. Ale podobno było to uzasadnione.

Warto wspomnieć o zupełnej bezradności w Karolinach, gdzie Lee ponownie stracił do niego cierpliwość i trzeba było sięgnąć po Joe Johnstona. Beauregard nie potrafił nawet sprecyzować gdzie są jego jednostki i co zamierza zrobić:
„Genl Beauregard makes no mention of what he proposes or what he can do, or where his troops are. He does not appear from his dispatches to be able to do much.
Gen. Lee, luty 1865

Niektórzy robią z Mr Fantastico wielkiego dowódcę i bohatera... ale ja bym wolał aby jego czyny to potwierdzały, a dla mnie tego nie robią.

Jeszcze opinia Davisa z 1862, z którą w pełni się zgadzam:
"There are those who can only walk a log when it s near to the ground, and I fear [Beauregard] has been placed too high for his mental capacity"


 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 10/05/2007, 19:35 Quote Post

QUOTE(The General @ 10/05/2007, 15:24)
Jeff Davis kiedyś zażartował (..)


Od kiedy to Generale słowa Jeffa Davisa są dla Ciebie argumentem. Rozumiem, że tylko wtedy kiedy potrzeba obalić założenia z którymi się nie zgadzasz. W każdej innej sytuacji jeździsz po J.Davisie jak po starej szkapie smile.gif.

Plany Beauregarda były nie lepsze niż J.E.Johnstona, który miał pobić McClellana/Shermana, kiedy będzie miał tylko tą 'idealną' sytuację wink.gif. Na wojnie nie ma niestety idealnych sytuacji i nasz 'genialny' J.E.Johnston nie mógł ich pobić. Ale to oczywiście nie jego wina biggrin.gif .

Plany odnoście armii Lee w 1864 (przerzucenie korpusu Longstreeta do niego i znisczenie Butlera zakorkowanego między Richmond, a Petersburgiem) było totalną zagrywką pokerową, która gdyby się udała mogła bardzo zmienić sytuację na wschodzie. Klęska oznaczała oczywiście automatyczne przegranie wojny. Jednak w sytuacji Południa w ten czas była to moim zdaniem karta, która warto było zagrać.

QUOTE(The General @ 10/05/2007, 15:24)
czy sposób na pokonanie Granta i Shermana w 1865.


Sposoby na pokonanie Shermana w 1865 słał do Bo i J.E.J. Lee z pod Petersburga. Co powiesz o tych fantastycznych planach.

Bo nie był genialny, ale trzeba uświadomić forumowiczów, że reszta generałów od niego nie odbiegała.

QUOTE(The General @ 10/05/2007, 15:24)
Na zachód przyszedł po drobnej operacji gardła i miał z nim problemy już przed Shiloh. A że spodziewał się zastać lepszą sytuację i się zawiód to wywiązało się lekkie załamanie nerwowe. Niestery online O.R. jest teraz nieczynny więc nie mogę podać tu pewnego listu. Kłopoty zdrowotne miał również po Corincie, pod Petersburgiem i w Karolinach - słowem wtedy gdy sytuacja była 'nerwowa'.


Pod Shiloh, Corinth, Petersburgiem nie miał problemów z dowodzeniem, tak więc jego choroba nie wpławała na sytuację.

PO Corinth owszem miał problem, ale to było JUŻ PO!

W Karolinach, w którym momencie? Czekam na ten list o załamaniu nerwowym. Znów rzucasz argumentami bez poparcia lub posługujsz się 'pogłoskami', by kogoś oczernić smile.gif. Na szczęście się przyzwyczajam.

QUOTE(The General @ 10/05/2007, 15:24)
Podobnie za dużo polegał na Beauregardzie, który nie tylko fatalnie zaplanował marsz do Pittsburg Landing ale i fatalnie ustawił szyki.


Czego wymagasz od człowieka po West Point, gdzie kształcono go na INŻYNIERA, gdzie nie uczono prawie wogóle teorii wojny tylko matematyka itp., który nagle dostaje 40 tys. ludzi pod swoje dowództwo. Ci ludzie się uczyli wojny (i to po obu stronach), Sherman i Grant też dali się zaskoczyć jak dzieciaki pod Shiloh. Fakty są takie, że nasz Bo doprowadził z Braggiem całą armię do używalności, zgrupował ją razem (czego nie mógł/nie chciał itp. zrobić jej nominalny dowódca) i próbował coś robić. Jak pisałem to była druga liga generałów, Lee był tylko jeden, a Grant i Sherman uczyli się dopiero.

"A few days later Beauregard, with Johnston`s approval, drew up a plan to reorganize the army. (...) In every way Beauregard`s arrangments were superior to what he had existed before. The command systtem at the top was filled by the senior generals; the corps organization was compact and should have made for tight control in battle. (...) There was little doubt among the men in the various corps as to who the most popular general was. It was the second in command, "the little Napoleon". The soldiers raved about him, one of them later recalled, and accorded to him the unmeasured praise given only to genius."

T.H.Williams - P.G.T.Beauregard

Zawsze lubiłeś mi dawać cytaty jak to kochali J.E.Johnstona w AoT, kiedy chciałeś pokazać jego pozytywy. smile.gif

QUOTE
Pod Shiloh Johnston postanowił aktywnie wziąść udział w bitwie, bo wiedział, że inaczej w tej gęstwienie pomóc nie może. I była to dobra decyzja biorąc pod uwagę, że korpusy szybko sie wymieszały i tak na prawdę nikt nie był w stanie skutecznie kontrolować tej bitwy. Beauregard mógł być najlepiej poinformowaną osobą, bo na wyraźny rozkaz Johnstona miał podsyłać posiłki tam gdzie będą potrzebne.


Fakty są takie, że to Bo robił to co powinien robić generał armii. Zbierał informacje co się dzieje, wysyłał posiłki (jakie jeszcze były na początku bitwy - Polk i Breckinridge stojący z tyłu), kierował zagubione i nie-aktywne brygady, zbierał informację z pola walki, zbierał 'stragglersów'. Natomiast pan A.S.J. bawił się kowboji i indian smile.gif.


QUOTE
Gdyby wcześniej Davis nie wyrwał upornemu Beauregardowi oddziałów to Grant wykończyłby Lee pod Cold Harbor. Więc nie byłoby żadnego ratowania Lee pod Petersburgiem.


Wyrwał? Generał Beauregard posłał posiłki Lee ZANIM dostał rozkaz z Richmond smile.gif.

"In a hurried conference, the President and his adviser dediced to reinforce Lee, against any objection Bo might make. Peremptory orders went to Bo to send Hoke`s division immediatly to Lee. (..) Shortly after the orders were dispatched and before they reached Bo, Bragg received a message from Bo stating that he had just sent Hoke to Lee and would furnish anothe division as soon as possible."

Ta sama książka.

Po drugie generał Beauregard robił to co do niego należało (miał bronić Petersburga i okolic). Nie był pod Cold Harbour, nie miał obrazu sytuacji co tam się dzieje. Miał zadanie bronić swojego terenu i ze swojego punktu widzenia miał rację odmawiając próśb odesłania 1/3 swoich sił.

Cały problem o którym piszesz nie wynikał z złej woli Bo, tylko z bałaganu dowodzenia Konfederatów.

"In nearly every case, the government first asked him to send troops and then ordered him. Nothing ilustrates better the fundamental weakness of the Confederate command system than the weary series of telegram exchanged in May and early June between Davis, Bragg, Bo and Lee."

"The strangest feature of the whole affair was that in the face of Lee`s repeated requests, nobody in the high command thought to ordered Bo to join Lee."

Ta sama książka.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 10/05/2007, 19:51 Quote Post

QUOTE
Dowodzili razem i razem układali plany. To Joe Johnston przekonał go, że czas zająć się lewą flanką – sławne „The battle is there. I am going!”


Plan bitwy ułożył i napisał Beauregard. Johnston się zgodził na niego, a potem się tylko się pod nim podpisał. To raz - owszem nie zrozumieli się, ale to już problem Johnstona, który położył się do namiotu 20go i zostawił wszystko w rękach Bo, który siedział do późnych godzin nocnych. Po drugie, owszem J.E.Johnston powiedział i zrobił to co napisałeś, ale pojechali tam OBAJ. Po czym Bo poradził, że on będzie dowodził na polu i kierował bitwą, a J.E.J. będzie rozsyłał posiłki nadchodzące. Bo został na głównej linii, a JEJ odjechał do tyłu.

QUOTE
W zakorkowaniu Butlera więcej zasługi miał sam zainteresowany niż Beauregard, który zresztą nieźle się wtedy kłócił z Richmond.


To samo można powiedzieć o J.E.Johnstonie i o tym jak łatwo Sherman doszedł do Atlanty. To samo można powiedzieć o większości zwycięstw Napoleona, Cezara, Aleksandra itd. itp. Zawsze możemy zadać pytanie, czy nasz wódz był taki dobry, czy przeciwnik taki głupi.

QUOTE
Do jego zasług możemy zaliczyć także poświęcenie garnizonu Island No 10 (kapitulacja 4.500 żołnierzy), który poświęcił aby zatrzymać armię Pope’a. Ale podobno było to uzasadnione.


Poświęcenie? Ciekawe słowo. Raczej bronił Mississippi. Pope doszedł do New Madrid i Island No 10 pod koniec lutego dosłownie/początek marca. 8go kwietnia skapitulowała wyspa. Przez miesiąc Pope mógł daleko zajść i napsuć krwi Konfederatom planującym kontratak.

QUOTE
Warto wspomnieć o zupełnej bezradności w Karolinach, gdzie Lee ponownie stracił do niego cierpliwość i trzeba było sięgnąć po Joe Johnstona. Beauregard nie potrafił nawet sprecyzować gdzie są jego jednostki i co zamierza zrobić:
„Genl Beauregard makes no mention of what he proposes or what he can do, or where his troops are. He does not appear from his dispatches to be able to do much. Gen. Lee, luty 1865


Znów Generał próbuje oczernić Bo, szkoda tylko, że pomija oczywiste fakty smile.gif, ale to cały on. Sherman szedł przez Karoliny od stycznia. Czy wiesz co robił Bo i jakie miał uprawnienia? Dobrze wiesz tongue.gif. Bo był dowódcą papierowym, który tylko NADZOROWAŁ oddziały, ale nimi nie dowodził (Davis specjalnie dał mu takie uprawnienia, że żadne faktycznie, jego posadka była tylko po to, by uciszyć opozycję). Bo był dowódcą siła zachodnich...tylko one były w TN i cofały się do Alabamy/Missisippi. Udał się tam w styczniu by dowiedzieć się o stanie AoT. Nie mógł być w ten czas w Karolinach.
Hardee dostał dowództwo - jak sam mówiłeś i pisałeś to był solidny generał. Dopiero w lutym wrócił Bo do Georgii po tym jak w styczniu nadzorował pobitą AoT. Kto miał lepszy obraz sytuacji w Karolinach? Hardee czy Bo, który teoretycznie nadzoruje wszystkim, ale faktcznie nie może dowodzić. No i kazali mu zbierać wojsko do kupy, tylko dużo go nie było. No i oczywiście zatrzymać Shermana, który złamał zasady prowadzenia wojny, odciął się od linii komunikacyjnych i frunął. Tego Davis i spółka do wiadomości przyjąc nie chcieli smile.gif. To nie możliwe tak iść przez terytorium wroga....
Jak Bo kazał opuścić Hardeemu Charlestown to prezydent przysyłał rozkaz, że nie może! Jak miał dowodzić powiedz mi jeszcze w tych warunkach. Lee zaś siedzący w okopach dziesiątki km dalej niech lepiej pilnuje swoich okolic, a nie daje mONdre rady co mają robić w Karolinach. Już raz dawał mONdre rady dotyczące Granta i Vicksburga - Grant nic nie zrobi, bo mu wakacyjna pogoda na Mississippi przeszkodzi laugh.gif .

Generale proszę nie manipuluj faktami tongue.gif.

QUOTE
Niektórzy robią z Mr Fantastico wielkiego dowódcę i bohatera... ale ja bym wolał aby jego czyny to potwierdzały, a dla mnie tego nie robią.


Nikt z niego nikogo takiego nie robi. Za to Ty próbujesz z niego zrobić miernotę gorszą od prawdziwych miernot takich jak J.E.Johnston, A.S.Johnston czy Bragg. Z tym będe walczył. Bo można porównać do marszałka Soulta. Ten drugi też dostaje baty i pomyje. Rzekomo nie umiał dowodzić żołnierzami na polu bitwy i inne takie, pokutują do dziś w powszechnych książkach. Dogłębsza analiza, także w tym przypadku, pokazuje jakie te mity są kłamiliwe.

QUOTE
"There are those who can only walk a log when it s near to the ground, and I fear [Beauregard] has been placed too high for his mental capacity"


Równie dobrze można się powoływać na cytaty Lenina i Stalina w sprawach społecznych. Niestety wszyscy trzej to marne źródła jeśli chodzi o prawdę i obiektywność. No, ale przecież Ty uważasz, że to Wheeler spalił Karoliny, a Sherman to przyjaciel indian i Południowców smile.gif, więc co tu dużo mówić...

Poza tym, czy jesteś pewien, że prezydent Davis mówił o Bo, a nie o sobie przypadkiem laugh.gif ??

Konfederacja miała niestety ten problem, że jej prezydent uważał, że zna się na prowadzeniu wojny. Do tego miał takie ego, że generałów, których nie lubił zsyłał. I tak drugiego najlepszego generała Konfederacji (z tych trzech gwiazdkowych) zesłał do Charlestown, żeby gnił. Na jego miejsce posadził miernoty takie jak J.E.Johnston, Bragg i Pemberton (ten ostatni Lt.Gen. tylko ale dowodził trzecią najważniejszą armią).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #21

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 11/05/2007, 12:58 Quote Post

QUOTE
Po czym Bo poradził, że on będzie dowodził na polu i kierował bitwą, a J.E.J. będzie rozsyłał posiłki nadchodzące. Bo został na głównej linii, a JEJ odjechał do tyłu.

No to sytuacja trochę podobna do Shiloh, ale tam twierdzisz, że osoba która pozostała na tyłach faktycznie sprawowała kontrolę nad bitwą. ‘Obiektywny obiektywizm’ w najlepszym wydaniu biggrin.gif Beauregard tak kontrolował poczynania pod Shiloh, że drugiego dnia niektóre oddziały samowolnie udały się na tyły. Pod Bull Run jego sztab nie potrafił wykonać najprostrzego zadania jakim jest doręczenie rozkazów – przecież ten jego atak się nie rozpoczął, bo kluczowe brygady nie otrzymały rozkazów! A tam nie było żadnej dżungli czy moczarów doppelpunkt.gif

QUOTE
Sherman szedł przez Karoliny od stycznia. Czy wiesz co robił Bo i jakie miał uprawnienia?

Nie. Sherman miał rozpocząć operację Karoliny od stycznia, ale ulewne deszcze spowodowały, że operacja rozpoczęła się 1 lutego. Beauregard opuścił Charleston 2 stycznia, kiedy powrócił nie wiem, ale 2 lutego był już na miejscu i przewodniczył naradzie dowódców w Auguście. Hardee był dowódcą jednego departamentu, a takich było więcej i to Beauregard miał nadzorować ich działania. Tak samo Beauregard był obecny podczas Marszu do Morza, gdzie tylko rozbawił federalnych swoją bombastyczną odezwą do ludu Georgii.

QUOTE
Bo był dowódcą papierowym, który tylko NADZOROWAŁ oddziały, ale nimi nie dowodził (Davis specjalnie dał mu takie uprawnienia, że żadne faktycznie, jego posadka była tylko po to, by uciszyć opozycję).

Mamy tu do czynienia z kolejną odsłoną ‘obiektywnego obiektywizmu’ biggrin.gif bo w przypadku Beauregarda dostrzegasz błędy Davisa, ale JJ atakujesz bez umiaru. Podczas Peninsuli Joe Johnston nie mógł wykorzystać wszystkich oddziałów, które były pod jego juryzdykcją, bo mieszał się w to Richmond. Podobnie było z jego posadą głównodowodzącego na zachodzie – nawet jeśli miał jakiś plan to i tak najważniejsza była polityka Davisa. Zdaje się, że Davis nawet pozwolił Pembertonowi raportować bezpośrednio do Richmond, a nie przez Johnstona. Gdy Bragg i Johnston sprzeciwili się przerzuceniu posiłków do Vicksburga, a Davis i tak to zrobił to jak tego nie nazwać inaczej niż papierowy dowódca? Tak samo jak Pemberton nie do końca brał sobie do serca co ma do powiedzenia jego zwierzchnik – Johnston, tak i potem Hood nie do końca brał sobie do serca, że jego zwierzchnikiem jest Beauregard.

QUOTE
Za to Ty próbujesz z niego zrobić miernotę gorszą od prawdziwych miernot takich jak J.E.Johnston, A.S.Johnston czy Bragg.

Ja tylko oceniam krytycznie – za samodzielne dowodzenie główną armią Konfederacji możemy zaliczyć Beauregardowi okres po-Shilohowski. Efekty: utrata ważnego węzła komunikacyjnego zwanego Corinth oraz... co tu dużo mówić po prostu dezercja z armii.
Sytuacja była zła, armie pobite, a on uznał, że czas się udać do senatorium. Zrobił to bez pozwolenia swoich zwierzchników i to ma być bohater Południa??? Bragg bywał w gorszej formie fizycznej i psychicznej, a armii nie opuszczał.
Też zaliczyłbym tu Karoliny, bo był głównodowodzącym wszystkich sił - tak to nadzorował, że trzeba było po raz kolejny sięgnąć po Johnstona.
Pod Charlestonem i Peteresburgiem spisał się dobrze, ale nie zaliczam mu tego do dowodzenia główną armią, bo miał pod sobą pewnie góra 3-4 dywizje i była to walka czysto defensywna.

A wymienieni to nie żadne miernoty, tylko absolwenci West Point i zawodowi żołnierze biggrin.gif
Sytuacja w której im przyszło działać po prostu ich przerastała. A patrząc na to wszystko, to Konfederacja chyba miała siły na jeden front...

QUOTE
No, ale przecież Ty uważasz, że to Wheeler spalił Karoliny, a Sherman to przyjaciel indian i Południowców

Wheeler i jego kawaleria mieli swój udział w ‘wczyszczeniu’ tych stanów o czym już pisałem.
Za zniszczenie Atlanty w dużej mierze odpowiada kat Armii Tennessee – generał Hood, który to rozkazał poniszczyć wiele domów na przedmeściach, a swoje linie ustawił tak blisko miasta, że trudno było nie trafić w zabudowania mieszkalne. Dzieła zniszczenia dopełnił wysadzając amunicję w powietrze, co spowodowało pożary i kolejne zniszczenia.
Katami Columbii można nazwać Beauregarda i Hamptona – to ich nieodpowiedzialne zachowanie spowodowało tą tragedię.
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 11/05/2007, 14:12 Quote Post

QUOTE(The General @ 11/05/2007, 12:58)
Beauregard tak kontrolował poczynania pod Shiloh, że drugiego dnia niektóre oddziały samowolnie udały się na tyły.


Cała taktyka Genereła, pisać prawdę...tylko nie całą smile.gif. Wiesz dlaczego się tam udały? Dobrze wiesz. Żołnierze byli wycieńczeni całodniową bitwą - walczyli od świtu do zmierzchu, maszerowaniem przez trzy dni, kończyła się żywność.
Takie przypadki samodzielnego udawania się na tyły działy się w każdej bitwie, więc można przyczepić się do każdego dowódcy. Jak żołnierze Unii rozkładali się na drogach w marszu z Wilderness do Spotsylvanii? Spytam Cię więc jak kontrolował swoje wojsko ten wspaniały Grant.

QUOTE(The General @ 11/05/2007, 12:58)
Pod Bull Run jego sztab nie potrafił wykonać najprostrzego zadania jakim jest doręczenie rozkazów – przecież ten jego atak się nie rozpoczął, bo kluczowe brygady nie otrzymały rozkazów! A tam nie było żadnej dżungli czy moczarów doppelpunkt.gif


Coż za krytyka, szkoda tylko, że Generał zapomniał, że to był początek wojny, sztab i adiutanci dopiero się uczyli się działać. Ludzie brani byli przypadkowi i nie wszyscy byli kompetentni. Wcześniej nie było ich jak sprawdzić, bo się wojna zaczęła dopiero.
Znów mamy przykład prawdy w wydaniu Generała, tylko znów przegapił najważniejsze.

QUOTE
Nie. Sherman miał rozpocząć operację Karoliny od stycznia, ale ulewne deszcze spowodowały, że operacja rozpoczęła się 1 lutego. Beauregard opuścił Charleston 2 stycznia, kiedy powrócił nie wiem, ale 2 lutego był już na miejscu i przewodniczył naradzie dowódców w Auguście. Hardee był dowódcą jednego departamentu, a takich było więcej i to Beauregard miał nadzorować ich działania. Tak samo Beauregard był obecny podczas Marszu do Morza, gdzie tylko rozbawił federalnych swoją bombastyczną odezwą do ludu Georgii.


Tym razem Generał pokazał, że nie jest w temacie tongue.gif.
Po pierwsze Hardee był dowódcą "South Carolina-Georgia Department", kiedy Bo pojechał na Zachód to miał prawo robić co chciał do obrony swego terenu.

"Not until February 17, did Davis yield and allow Hardee to abandon Charleston for a concentration with Bo at Columbia."

Toż to Twój kochany Davis na którego się tak powoływałeś w ostatnim postcie. Jednak cytat dotyczący tego kto zajmuje pozycje wyższą od jego zdolności dotyczył samego prezydenta smile.gif.

Po drugie i najważniejsze: "the Creol`s authority actually ended at August, on the South Carolina border" Autumn of Glory, T.Connely

QUOTE
Ja tylko oceniam krytycznie – za samodzielne dowodzenie główną armią Konfederacji możemy zaliczyć Beauregardowi okres po-Shilohowski. Efekty: utrata ważnego węzła komunikacyjnego zwanego Corinth oraz... co tu dużo mówić po prostu dezercja z armii.


Ważny węzeł to pikuś przy tym co utracili Twój 'kochany' J.E.Johnston. Oddał bez walki całą północną Georgię i doprowadził Shermana za rączkę do Atlanty.

QUOTE
Sytuacja była zła, armie pobite, a on uznał, że czas się udać do senatorium. Zrobił to bez pozwolenia swoich zwierzchników i to ma być bohater Południa???


"Dezercja" o której mówisz była poprzedzona telegram do Naczelnego Dowództwa z informacją co, jak i dlaczego musi udać się na trochę na wyzdrowienie. Tak, więc o ile technicznie była to dezercja to faktycznie prezydent nie zabronił mu wyjeżdżać i to jest FAKT.
Taki ładny cytacik podsumowujący tą sytuację: "If Beauregard deserted his post, the administration let him do it." P.G.T.Bo Napoleon in Gray T.H.Williams
Było to na ręke Davisowi, który mógł się pozbyć generała, którego nie lubiał.

Po drugie armia nie była pobita, wycofał się w porządku i tyle. Jankesi zatrzymali się i na żadne operacje się nie zanosiło. Była chwila wytchnienia i pojechał wyzdrowieć.

QUOTE
Bragg bywał w gorszej formie fizycznej i psychicznej, a armii nie opuszczał.


Wielka szkoda dla Południa, że nie opuścił. Ostatki sił zachował na niszczenie tej armii kłócąc się i donosząc na swoich oficerów. Rzeczywiście, świetni są Ci Twoi-lepsi od Bo. Nie ma co ...

QUOTE
Też zaliczyłbym tu Karoliny, bo był głównodowodzącym wszystkich sił - tak to nadzorował, że trzeba było po raz kolejny sięgnąć po Johnstona.


Kolega nie wie, gdzie kończyła się jurysdykcją Bo smile.gif.

QUOTE
Pod Charlestonem i Peteresburgiem spisał się dobrze, ale nie zaliczam mu tego do dowodzenia główną armią, bo miał pod sobą pewnie góra 3-4 dywizje i była to walka czysto defensywna.


Nie ważne czym by walczył nasz Generał zawsze znajdzie dziurę w całym. Za mało dywizji, bronił się (jakby atakował to by był argument, że się broni!), potem znalazł by okopy, słabe dowodzenie u przeciwnika, słońce źle świeciło, jankesi mieli sucharka mniej na obiad itd. itp.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 11/05/2007, 14:13 Quote Post

QUOTE
A wymienieni to nie żadne miernoty, tylko absolwenci West Point i zawodowi żołnierze biggrin.gif


No właśnie tu jest problem. Wyższe szarże były zarezerowane dla tych z West Point. Nie każdy zaś był geniuszem po tej szkole. Często trafiały się miernoty jak Bragg, JEJ itp.
A taki Forrest to chyba pisać nie umiał.. i co, taki Wheeler był wyżej od niego. Albo Cleburne....nie był po West Point i szans na awans wyżej nie miał.

QUOTE
Sytuacja w której im przyszło działać po prostu ich przerastała. A patrząc na to wszystko, to Konfederacja chyba miała siły na jeden front...


Ja uważam, że Konfederacja miała wystarczająco żołnierzy, tylko marnowała ich tysiącami na drugorzędne miejsca. Opisywał ładnie T.Connely jak się tysiące wymigywało od wojaczki wstępując do kawalerii-lokalnych i partyzantów. Ile żołnierzy obijało się w Alabamie-Mississippi, kiedy walczono w Georgii...Ilu kawalerzystów 'szukało' koni i nie chciało iść do piechoty.

QUOTE
Wheeler i jego kawaleria mieli swój udział w ‘wczyszczeniu’ tych stanów o czym już pisałem.
Za zniszczenie Atlanty w dużej mierze odpowiada kat Armii Tennessee – generał Hood, który to rozkazał poniszczyć wiele domów na przedmeściach, a swoje linie ustawił tak blisko miasta, że trudno było nie trafić w zabudowania mieszkalne. Dzieła zniszczenia dopełnił wysadzając amunicję w powietrze, co spowodowało pożary i kolejne zniszczenia.
Katami Columbii można nazwać Beauregarda i Hamptona – to ich nieodpowiedzialne zachowanie spowodowało tą tragedię.


Nic dodać, nic ująć. Południe zostało spalone przez Bo, Hamptona, Wheelera i Hooda. Sherman to aniołek smile.gif.
Katyń zaś zrobili Niemcy, a w Gliwicach Polacy napadli na radiostację wink.gif.

Prawda końcowa jest taka, że jankesi ponoszą wszelką odpowiedzialność, gdyż najechali Południe chąc siłą zmusić do pozostania w Unii, której mieszkańcy tego pierwszego nie chcieli dry.gif . Tak samo winnymi spalenia Hamburga nie są Alianci tylko Niemcy, które zaczęły wojnę.

Nie mniej miło znów z Tobą 'ostro' podystkutować Generale smile.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 11/05/2007, 16:24 Quote Post

QUOTE
Takie przypadki samodzielnego udawania się na tyły działy się w każdej bitwie, więc można przyczepić się do każdego dowódcy

Zgadza się. Tylko, że w tym przypadku całe brygady i nawet jedna dywizja zostały odesłane na tyły przez swoich zwierzchników. Potem nawet sam Beauregard nie wiedział co i gdzie się znajduje. Wygląda na to, że nasz generał był najbardziej poinformowaną osobą jedynie do czasu gdy żył Sidney Johnston.

QUOTE
Coż za krytyka, szkoda tylko, że Generał zapomniał, że to był początek wojny, sztab i adiutanci dopiero się uczyli się działać. Ludzie brani byli przypadkowi i nie wszyscy byli kompetentni. Wcześniej nie było ich jak sprawdzić, bo się wojna zaczęła dopiero.

No tak zawsze się znajdzie jakieś wytłumaczenie smile.gif Tylko, że nasz generał brał na prawdę dziwnych ludzi do swojego sztabu. Po co mu był taki James Chesnut, mąż Mary Chesnut - pierwsza para elit Południowej Karoliny? Może dlatego, że wojna miała potrwać 6 m-cy i nasz generał miałby ‘chody’ w wyższych sferach nowego państwa?

QUOTE
Tym razem Generał pokazał, że nie jest w temacie  .
Po pierwsze Hardee był dowódcą "South Carolina-Georgia Department", kiedy Bo pojechał na Zachód to miał prawo robić co chciał do obrony swego terenu.

Ale jesteśmy już w Południowej Karolinie – Beauregard jako dowódca Military Division of the West miał pod sobą dowódców różnych departamentów i jego zadaniem była próba powstrzymania marszu Shermana. Gdy Konfederaci wycofywali się w kierunku Półncnej Karoliny, to jednocześnie oddziały z tamtejszego departamentu zostały przydzielone do obrony przed Shermanem, tak samo jak przybywające resztki Armii Tennessee.
Jego meldunki do Richmond wskazywały, że jest bezsilny i po telegramie, w którym nakreślił plan mający zakończyć się marszem na Waszyngton celem podyktowania jankesom warunków zawarcia pokoju (już to tu gdzieś cytowałem) po prostu go zastąpili Johnstonem. Więc twoim zadniem dlaczego sięgnięto po Johnstona po raz czwarty?
Niech zgadne - aby uciszyć krytykę?

A gen. Hardee był dowódcą Departamentu Południowej Karoliny, Georgii i... Florydy.
Trzeba by było sprawdzić jakie dokładnie były wtedy granice jego odpowiedzialności, bo same nazwy jego departamentu nic nie znaczą. Być może odpowiadał jedynie za obronę Charlestonu. Na naradzie, którą wspomniałem stawili się także dowódcy jakiegoś Dystryktu Georgii z siedzibą w Auguście oraz Smith jako dowódca milicji Georgii i oni mogli wcale Hardeemu nie podlegać.

QUOTE
Taki ładny cytacik podsumowujący tą sytuację: "If Beauregard deserted his post, the administration let him do it." P.G.T.Bo Napoleon in Gray T.H.Williams

Faktem jest, że mieliśmy do czynienia z nieautoryzowanym aktem opuszczenia stanowiska przez żołnierza, co potocznie zwie się dezercją. Drugim faktem jest, że Davis mu tego nie zabronił, ale nie musiał, bo każdy żołnierz powinien wiedzieć, że stanowisko opuszczać można jedynie za zgodą przełożonych. Trzecim faktem jest, że Davis tak naprawdę był Beauragardem zmęczony i jego dezercja była mu po prostu na rękę.
Pamiętajmy, że przez kilka dni Davis świętował wielkie zwycięsto pod Shiloh (bo taki telegram otrzymał od Beauregarda po pierwszym dniu), po czym gdy dowiedział się całej prawdy musiał być w naprawdę złym chumorze. Do tego dochodziły zapewnienia, że Corinth będzie broniony do samego końca oraz telegramy od tym jak wspaniały odwrót przeprowadziła armia konfederacka z tego miasta.

A autorzy biorgafii na ogół lubią bohaterów swoich książek i ładnie ich ze wszystkiego tłumaczą, a przynajmniej próbują smile.gif

--

Davis miał rację - jeśli Sidney Johnston nie jest generałem to Konfederacja nie ma generałów smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 11/05/2007, 17:40 Quote Post

Teraz dopiero 'zaskoczyłem' o co ci chodziło z tym cytatem z Conellyego - można z tego wnioskować, że Hardee nie podlegał Beauregardowi. Ostatnio czytałem książki Bradley'a o Karolinach i on wyrażnie pisze, że podlegał i że to Beauregard kierował obroną Karolin. Gdy Sherman zajął Columbię, Hardee wycofał się z Charlestonu na rozkaz Beauregarda, potem również wykonywał jego rozkazy. Connelly mógł się w tej kwestii pomylić.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 11/05/2007, 22:03 Quote Post

Beauregard 'dowodził' Military Division of thr West. Wskład którego wchodziły:
- Departament Hood`a (TN i GA)
- Departament Taylor`a (AL, MS i wschodnia LA)
- później rozszerzono jego 'dowodzenie' na "to include.... all of Ga. west of the line of Augusta-Macon-Jacksonville (GA) and Cedar Keyes (FL) (exclusive). Eastern FL between the latter line and the Chattahoochee River were also in the department."

ACW Dictionary, M.Boatner III

Hardee dowodził departamentem SC, GA and FL w którego skład wchodziły wybrzeża SC i GA, wschodnia FL. Kiedy utworzono Military Division of the West, część GA oddano pod nadzór tego pierwszego.

W encyklopedii znalazłem informację, że Beauregard CHYBA dostał dowodzenie siłami w SC dopiero po powrocie z zachodu w lutym 1865 roku. Piszę chyba, bo nie podana jest data, tylko informacje o tym, PO informacje, że Sherman przeciał linię kolejową Augusta-Charleston 7go lutego.

Do tego Davis naciskał na Bo i Hardeego, żeby trzymać Charleston. Nie pozwolił temu ostatniemu opuścić miasta do 17go lutego (w/g T.Connelego). Czyli Bo dowodzi, a Davis po swojemu, po czym wszyscy krzyczą, że Bo robi źle i nie koncentruje się natychmiast i nie broni stanu. Jak ma to jednak robić, kiedy Davis telegrafem z Richmond dowodzi po swojemu. Gdzie tu logika w krytykowaniu Bo?

---

Co do 'załamania nerwowego' o którym pisałeś to chyba znalazłem to o co Ci chodziło. List do J.Davisa w którym prosi o przysłanie Bragga i mówi, że chętnie może służyć pod jego dowództwem? Czy o to chodziło? Jeśli tak, to rzeczywiście źle to świadczy o 'pewności' siebie generała. Nie mniej był w ten czas chory, niedoleczony i nie czuł się na siłach. Zanim skomentujesz moje zdanie o chorobie, pamiętaj jak sam mówiłeś, że Sherman przed Chattanoogą stracił dziecko i był załamany co mogło wpłynąć na jego słabe dowodzenie w tej bitwie.
Po drugie takie 'załamania' jak to określiłeś zdarzały się nie jednemu. A.S.Johnston kiedy połączył swe siły z Bo w Corinth zaproponował mu żeby przejął dowodzenie. 'Przesadzając' mogę powiedziec, że generał ASJ był załamany. Choć akurat na jego miejscu też bym był. To byli tylko ludzie, R.E.Lee i Forrest byli tylko w jednym egzemplarzu tongue.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 12/05/2007, 7:17 Quote Post

To by się się chyba zgadzało - pierwotnie nadzorował Hooda oraz Taylora i jego juryzdykcja mogła się kończyć na Georgii, ale od lutego był odpowiedzialny za obronę Karolin i dlatego Hardee stawił się u niego na naradzie 2 lutego.

QUOTE
Jak ma to jednak robić, kiedy Davis telegrafem z Richmond dowodzi po swojemu. Gdzie tu logika w krytykowaniu Bo?

Ja po prostu oceniam krytycznie bez wdawania się w szczegóły, bo tak to pewnie każdego generała moglibyśmy usprawiedliwiać. Corinthu oczywiście nie mógł obronić, co nie zmienia faktu, że ważny węzeł komunikacyjny został stracony.

QUOTE
Co do 'załamania nerwowego' o którym pisałeś to chyba znalazłem to o co Ci chodziło. List do J.Davisa w którym prosi o przysłanie Bragga i mówi, że chętnie może służyć pod jego dowództwem? Czy o to chodziło?

Tak to miałem na myśli. To tak dla zbalansowania twoich twierdzeń, że nasz generał przybył na zachód i tak się wziął do roboty, że stworzył AoT smile.gif
Problemy ze zdrowiem miał i to nie raz. Niektórzy sugerują, że ich podłożem była jego psychika, ale nie mi to rozstrzygać.
A to, że zaproponował służenie pod Braggiem to wcale źle o nim nie świadczy. Wręcz przeciwnie. I to już kiedyś tu pisałem, że Beauregarda trzeba szanować za to, że nigdy chyba nie było z nim problemów, gdy służył jako zastępca obu Johnstonów. Może jedynie z Lee się trochę gryźli. W Karolinach też zgodził się pomagać Johnstonowi i nawet pomógł mu przekonać Davisa, że czas kapitlować.

No i żeby jeszcze być dokońca sprawiedliwym biggrin.gif to trzeba stwierdzić, że Beauregard był dobrym organizatorem.

QUOTE
To byli tylko ludzie, R.E.Lee i Forrest byli tylko w jednym egzemplarzu

Generał Lee jest przereklamowany smile.gif Ja bym na prawdę chciał zobaczyć jak dałby sobie radę na zachodzie, zdala od dobrego wujka Davisa.

--

A jeżeli chodzi o to, że Sidney Johnston nie objeżdżał swojego terytorium tylko został w Bowling Green - może on po prostu był wykończony? Przecież konno przemierzył pół kontynentu - jadąc do Richmond z samej Kalifornii. Jechał przez najgorsze pustynie i do pociągu przesiadł sie chyba dopiero w Luizjanie. Młody nie był, a swoje stanowisko objął jesienią więc może po prostu był zmęczony i zdecydował się polegać na kurierach. Do Polka to chyba musiał wysyłać aż 3 listy, aby wysłał jakiegoś inżyniera do Donelson.
To go oczywiście nie usprawiedliwia, bo krytyczny osąd mówi, że został przez Granta znokautowany smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 12/05/2007, 19:47 Quote Post

QUOTE(The General @ 12/05/2007, 7:17)
Ja po prostu oceniam krytycznie bez wdawania się w szczegóły, bo tak to pewnie każdego generała moglibyśmy usprawiedliwiać.


Świetny unik/wymówka.

QUOTE
Tak to miałem na myśli. To tak dla zbalansowania twoich twierdzeń, że nasz generał przybył na zachód i tak się wziął do roboty, że stworzył AoT smile.gif


Zebrał ją do kupy i razem z Braggiem zrobił z niej całość tongue.gif.

QUOTE
Niektórzy sugerują, że ich podłożem była jego psychika, ale nie mi to rozstrzygać.


Jak zawsze rzucasz plotki/pomówienia, by zszargać dobre imię osoby, której nie lubisz ;P. Tak samo jak kłamliwe zarzuty o braniu narkotyków przez generała Hooda.

QUOTE
Generał Lee jest przereklamowany smile.gif Ja bym na prawdę chciał zobaczyć jak dałby sobie radę na zachodzie, zdala od dobrego wujka Davisa.


Równie dobrze, jak to najlepszy generał tej wojny smile.gif.

QUOTE
A jeżeli chodzi o to, że Sidney Johnston nie objeżdżał swojego terytorium tylko został w Bowling Green - może on po prostu był wykończony? Przecież konno przemierzył pół kontynentu - jadąc do Richmond z samej Kalifornii. Jechał przez najgorsze pustynie i do pociągu przesiadł sie chyba dopiero w Luizjanie. Młody nie był, a swoje stanowisko objął jesienią więc może po prostu był zmęczony i zdecydował się polegać na kurierach. Do Polka to chyba musiał wysyłać aż 3 listy, aby wysłał jakiegoś inżyniera do Donelson.
To go oczywiście nie usprawiedliwia, bo krytyczny osąd mówi, że został przez Granta znokautowany smile.gif


ASJ wcale nie musiał się poruszać. Do pociągu na stacji w Bowling Green napewno mógł dojść, a stamtąd bez zmęczenia dojechać do Nashville i obejrzeć budowę fortyfikacji, które zlecił. Z Nashville mógł też pojechać pociągiem do Clarksville i obejrzeć co się dzieje w Fortcie Donelson. Polka już mu daruje.
Jakoś nikt nie pisał, że ASJ całą jesien/zimę przeleżał w łóżeczku z powodu zmęczenia. Pod Shiloh zaś dawał okazy energii.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #29

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 13/05/2007, 7:35 Quote Post

QUOTE
Świetny unik/wymówka.

No to wdając się w te szczegóły mamy słowa nowego naczelnego dowódcy gen. Lee, że od Beauregarda nie wiele można się dowiedzieć i że nie zawiele może zdziałać, mamy fantastyczny plan naszego generała, który z pewnością uświadomił Lee i Davisowi, że nasz generał nie za bardzo rozumie rzeczywistość. Davis był tak zaniepokojony, że chciał aby na rozmowy z Bo udał się sam Lee, a gdy ten odmówił to wysłano innego oficera.
Tak więc Beauregard nie spełniał oczekiwań swoich zwierzchników, jakiekolwiek by one nie były.

QUOTE
Jakoś nikt nie pisał, że ASJ całą jesien/zimę przeleżał w łóżeczku z powodu zmęczenia.

To jest dopiero szarganie dobrego imienia! Gdy AS Johnston przybył na Zachód to na interesującym nas odcinku zastał jedynie 8 tyś. ludzi z Polkiem w Columbus i po 4 tyś. w Kentucky i Wschodnim Tennessee. Sytuację miał tragiczną i wiele spraw na głowie. Dobrze wiesz, że robił co mógł, aby zebrać i urbroić jak największą ilość żołnierzy. Skoro zdecydował się założyć kwaterę w Bowling Green to jego naczelny inżynier był osobą właściwą do nadzorowania fortyfikacji Nashville. ASJ skupił się na Buellu, który zebrał 50 tyś. ludzi i mógł wyruszyć w pole każdego dnia. Do Henry i Donelson rzeczywiście nie pojechał osobiście (z Clarksville do Donelson jest w prostej linii ok. 50 km) i to był jego błąd. Ale weź też pod uwagę, że te umocnienia zaczęto budować chyba zanim on opuścił Kalifornię, a cały czas ten teren znajdował się pod bezpośrednim nadzorem Polka.

Zaś nasz dzielny Beauregard mógł odniemić jeszcze losy batalii o kluczowe rzeki – po upadku Henry ASJ zwołał naradę na której analizowano różne możliwości. Beauegard zaproponował koncentrację w Donelson, ale gdy mu zaproponowano objęcie dowodzenia to odmówił zasłaniajac się złym stanem swojego gardełka. Nie przeszkodziło mu to oczywiście w objęciu dowodzenia zachodnim skrzydłem sił ASJ, gdzie podobno tak wziął się do roboty, że w ciągu miesiąca stworzył AoT...

„... Johnston asked for the opinions of his two trusted subordinates. Beauregard, with Hardee’s unenthusiastic concurence, urged an immediate concentration at Fort Donelson to defeat Grant. He thought they could bring up 27.000 men against Grant’s army by February 19 at the latest.... But Beauregard was more talk than action. When offered command of the forces assembling at Donelson, he declined, citing the severe throat ailment...”
Gott, Where the South Lost the War, str. 122-23.

Szkoda, że odmówił, bo by się tam przydał. Z drugiej strony gdyby Bohater Sumter i Bull Run dostał się do niewoli to byłby to ogromny cios dla morale Południa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

12 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej