Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bitwy i kampanie na Wschodzie 1861-65, Od Bull Run do Appomattox
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 26/10/2006, 20:36 Quote Post

Dyskutujmy tutaj o bitwach i kampaniach, które miały miejsce na wschodzie.

Wprawdzie:

- o Gettysburgu dyskutujemy tutaj:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=18780

- a tutaj jest temat o Cold Harbor:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=21018

----

Panowie, trochę mnie zdziwił ten tekst – Richard McMurry, „Atlanta 1864. Last Chance for Confederacy” str. 192.

„At least, some would say, Grant managed to prevent the transfer of reinfrocements between the two principal Confederate armies. In fact, he did not. Assuming Rebel transportation equal to the task, Early’s men could have been sent to Georgia rather than into the Shenandoah Valley. It was a Confederate policy decision (or possibly inadequate rail transportation) that kept Lee from sending troops to reinforce the Rebels in Georgia, not the pressure of Grant’s assaults on the Confederates in Virginia. Indeed, on July 16 Grant himself expected Lee to send troops to Johnston while holding the Yankees in Virginia at bay with his reduced forces – and he so warned Sherman. That warning, in effect, constituted an admission on Grant’s part that his plan had failed”.

Co o tym sądzicie? Tak dobrze w Wirginii chyba nie było.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 26/10/2006, 22:33 Quote Post

Teraz zabieram się do czytanie tej ksiązki i też przeglądając ją trafiłem na ten tekst. Również mnie zdziwił, ale jednak chyba gość ma rację. Grant stoi sobie pod Petersburgiem, ma AoP + AoJames do tego jest Hunter w dolinie Shenandoah i dociera już do Lynchburga...a Lee sobie bez większych problemów odsyła CAŁY korpus z najlepszym dostępnym generałem. Korpus bije Huntera i .... beztrosko maszeruje sobie na stolicę przy okazji 'odwiedzając' pare miast na północy wink.gif. Tylko przytomność jednego generała, który wydaje mu samobójczą bitwę kupując tym 24h dla stolicy, ratuje całą sytuację. Można tylko gdybać, co by się stało, gdyby na miejscu Early`go był Jackson...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Jack_Aubrey
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 41
Nr użytkownika: 20.578

Irek F.
Stopień akademicki: magister
Zawód: handlowiec
 
 
post 27/10/2006, 19:34 Quote Post

Moim zdaniem, autor cytowanej powyżej książki, w tym miejscu nieco zbłądził. Oczywiście, można "gdybać" co stałoby się, gdyby latem 1864 roku Lee wysłał korpus Early'ego na Zachód.
Trzeba jednak pamiętać, co stało się rok wcześniej, gdy z Armii Północnej Wirginii detaszowane zostały dwie dywizje z korpusu Longstreeta, które wzięły potem udział w bitwie nad strumieniem Chickamagua. Konfederaci odnieśli wówczas sukces, ale tylko częściowy, tymczasowy i za cenę znacznych strat.
W poprzednich latach tymczasem koncepcje strategiczne i operacyjne generała Lee polegały na dzieleniu w obliczu przeważającego liczebnie przeciwnika sił własnych i pozostających przy tym w dalszym ciągu pod jego komendą w celu jego zaskoczenia i pokonania(druga bitwa pod Manassas, Chancellorsville, w pewnym sensie także końcowa faza kampanii "półwyspowej"), a także na próbowaniu przeniesienia działań wojennych na "wrogie" terytorium na północ od Potomaku (Antietam - 1862, Gettysburg - 1863, wyprawa Early'ego - 1864).

Reasumując:
Prezydent Davis ufał Lee bardziej niż jakiemukolwiek innemu dowódcy Konfederacji i zgadzał się na jego koncepcje. Sądząc po sukcesach jakie odnosił Lee od 1862 do 1864 roku - to on miał rację, a nie pan McMurry.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 27/10/2006, 19:40 Quote Post

Szanowni Przedmówcy!
Pracą, która omawia planowanie strategiczne konfederatów na froncie wschodnim jest książka Stevena E. Woodwortha "Davis and Lee at War", znajdująca się oczywiście w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie. Warto do niej zajrzeć, by zobaczyć, co ustalił pan Steven na temat koncepcji detaszowania oddziałów Early'ego właśnie do doliny Shenandoah.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 27/10/2006, 19:57 Quote Post

QUOTE(Jack_Aubrey @ 27/10/2006, 20:34)
Prezydent Davis ufał Lee bardziej niż jakiemukolwiek innemu dowódcy Konfederacji i zgadzał się na jego koncepcje.


Lee miał pewną bardzo ważną cechę, która jest bardzo potrzebna generałom w państwach demokratycznych. Zawsze znalazł czas i chęć by napisać słowo do prezydenta, poinformować go o planach, sytuacji itd. itp. Prezydent odpłacił mu całkowitym zaufaniem, poparciem itd.

QUOTE(Jack_Aubrey @ 27/10/2006, 20:34)
Sądząc po sukcesach jakie odnosił Lee od 1862 do 1864 roku - to on miał rację, a nie pan McMurry.


Pan McMurry pisał o Grancie smile.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 27/10/2006, 21:04 Quote Post

Mnie ta wypowiedź zdziwiła, bo w rzeczywistości Lee był tak naciskany, że nie miał kogo wysłać do Georgii, gdyby nawet chciał. Sam prosił o jakiekolwiek posiłki. Beauregard nie bardzo mu chciał pomóc i dopiero, gdy Lee w bardzo desperacki sposób poprosił Davisa, ten rozkazał B. wysłać dywizję Hoke’a (zdąrzyła na Cold Harbor).

Kwestia wysłania Earlego była konieczna ze względu na pojawienie się tam armii Huntera. Gdyby nie to, to ciężko powiedzieć czy Lee zdecydowałby się na taką dywersję. Po pierwsze całą operację konsultował z Davisem i Braggiem. Po drugie, gdy Grant przerzucał się przez James, Lee został tym ruchem jednak zaskoczony (choć podejrzewał co się dzieje). Napisał wtedy do Davisa, że jeżeli uważa to za stosowne, to może zawrócić Earlego.

Potem do Doliny wysyłał jeszcze część oddziałów I korpusu i kawalerię, ale już chyba wiedział, że i Grant posłał tam VI korpus i większość swojej kawalerii.

Pod Petersburgiem też była ciągła walka i Lee na nadmiar ludzi nie narzekał. Do końca roku Grant przeprowadził kilka ofensyw i na południe i na północ od James.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 31/10/2006, 18:23 Quote Post

Stonewall Jackson – Longstreet – Lee – i początek kampanii w Północnej Wirginii.

Na ogół pisuje się, że w wyniku zwycięstwa Jacksona pod Cedar Mountain (9 sierpnia 1862), a także ruchów korpusu Burnside'a, generał Lee świadom, że McClellan jest ewakuowany z półwyspu zdecydował się wzmocnić skrzydło Stonewalla i rozprawić się z Popem. I na ogół historycy podpierają się tutaj Special Order No. 181, w którym chyba pisze, że 13-go Longstreet dostał rozkaz do wymarszu do Gordonsville oraz raportem Lee z tej kampanii, gdzie stwierdza: „Accordingly on August 13 Major-General Longstreet, with his division and the two brigades under General Hood, were ordered to proceed to Gordonsville”.

Inny punkt widzenia.

Czytam teraz bardzo ciekawą książkę – Josepha Harsha „Confederate Tide Rising. Robert E. Lee and the Making of Southern Strategy 1861-1862”. Jest to niejako wstęp do głównej pracy Harsha, która szczegółowo analizuje postępowanie Lee w kampanii marylandzkiej. I nie jest to żadna rewizjonistyczna historia tylko bardzo porządnie udokumentowana książka.

Harsh pisze, że Lee był niejako zawiedzony postawą Jacksona operującego przeciwko Popeowi i postanowił zastąpić go Longstreetem – jeszcze przed usłyszeniem wiadomości o zwycięstwie pod Cedar Mountain. Lee zdecydował się wysłać oddziały Longstreeta na północ już 9 sierpnia - pierwsze jednostki wyruszyły 10-tego, a sam Longstreet zameldował się w Gordonsville 12-ego (i objął dowodzenie), czyli dzień wcześniej przed wydaniem Special Order No. 181.
Już bowiem 9 sierpnia dywizja McLawsa otrzymała rozkaz zluzowania oddziałów Longstreeta, a Longstreet rozkazał przygotować swoim ludziom 3-dniowe racje żywnościowe i przygotować się do wymarszu następnego dnia. Podobno szef sztabu Longstreeta Moxley Sorrel wydał między 9 a 11 sierpnia kilkanaście rozkazów związanych z wymarszem. Dodatkowo, autor podaje, że w pamiętnikach żołnierzy z Washington Artillery i brygady Picketta, odnalazł zapiski mówiące, że wyruszyli do Gordonsville 10 sierpnia.

Autor zamieścił specjalny dodatek – „Lee’s Decision to Supersede Jackson, August 9, 1862” w którym bliżej wyjaśnia swój tok myślenia, podając więcej przykładów np. korespondencja między Lee-Longstreetem i Stuartem.

W każdym razie autor twierdzi, że decyzja o wysłaniu Longstreeta do Gordonsville zapadła przed zwycięstem Jacksona pod Cedar Mountain i że to Longstreet miał pokierować poczynaniami tego skrzydła, podczas gdy Lee się tam jeszcze nie wybierał – nadzorował bowiem oddziały obserwujące główne zagrożenie dla Richmond - McClellana, a nie był pewien czy ten się ostatecznie ewakuuje.

Ciekawe podsumowanie:

„It was finally on August 13 that Special Orders No 181 was issued from Headquaters, Departament of Northern Virginia. Why articles 6 and 7 were issued on this date is a mystery. Longstreet and his command were ordered to Gordonsville, but of course they were already there. According to article 7, Hood was ordered to Hanover Junction, but he had been ordered there on August 8. The retroactive issuance of these orders has misled later students to belive Longstreet started for Gordonsville and Hood for Hanover Junction on August 13; and, apparently, after passing of time, Lee and his staff were misled as well. When the campaign report was written almost a year later, it simply stated that Longstreet was ordered to Gordonsville on the 13th”.

Potem autor jeszcze dodaje, że być może całość po prostu była utrzymywana w sekrecie i 9-ego Longstreet dostał ustne rozkazy albo rozkaz pisemny po prostu został niszczony.

Co do zaniedowolenia Lee z Jacksona.
Na pewno Lee nie był zadowolony z jego postawy w Kampanii Siedmiodniowej i choć wprost tego nigdy nie wyraził, to jednak po wojnie coś tam dwukrotnie napomniał, że opieszałość Jacksona spowodowała konieczność ataku pod Mechanicsville. Co więcej Jedediah Hotchkiss - sztabowiec Stonewalla, w swoim dzienniku zapisał, że JEB Stuart powiedział mu, iż „Gen. Lee came to us at Gordonsville with rather a low estimate of Jackson’s ability”.

Autor twierdzi, że wbrew temu co niektórzy historycy pisali (np. Freeman), Lee nigdy nie posiadał zdolności czytania w myślach swoich przeciwników, a jak miał to z pewnością nie był tego świadom. Można to stwierdzić dokładnej analizie korespondencji generała, która często jest pełna wątpliwości i niepewności. Podczas gdy Longstreet i Jackson byli w Gordonsville, Lee pozostał z oddziałami strzegącymi stolicy i do Gordonsville się nie wybierał, bo nie miał całkowitej pewności co robi McClellan. Dopiero 14-go otrzymał jednoznaczny meldunek od DH Hilla stwierdzajacy, że korpus Portera został ewakuowany z półwyspu i przynajmniej część AoP zaczyna ewakuację. Po otrzymaniu takiego zapewnienia, Lee zdecydował, że czas skupić uwagę na pokonaniu Pope’a zanim dołączy do niego Mac.

Podsumowując:

- od pewanego czasu Lee znajdował się między młotem a kowadłem (Pope – McClellan) i 9 sierpnia, w dniu w którym Jackson stoczył bitwę pod Cedar Mountain (o czym Lee jeszcze nie wiedział), zdecydował się przerwać impas i wysłał Longstreeta do Gordonsville, a ten po przejęciu dowództwa miał rozpocząć działania przeciwko Popeowi;

- wybór Longstreeta tłumaczyć można być może zawiedzeniem się na Jacksonie, ponieważ równie dobrze można było wysłać inne dywizje (stacjonujące bliżej), co pozostawiałoby Jacksona na fotelu dowódcy;

- Lee pozostał z resztą armii i choć dochodziły do niego wiadomości o możliwej ewakuacji AoP, to jednak całkowice pewien, że przynajmniej część AoP odpłynęła został dopiero 14 sierpnia, po czym zdecydował się dołączyć z możliwie największą ilością żołnierzy do Jacksona i Longstreeta i jak najszybciej rozprawić z Popem.

Ciekawy inny punkt widzenia na te wydarzenia. Szczególnie, że wg. autora Longstreet i Hood wymaszerowali wszcześniej, niż głoszą to oficjalne dokumenty.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 1/11/2006, 10:06 Quote Post

Alku!
Jeśli książka, którą wreszcie zamierzam skończyć w najbliższym czasie, zostanie wydana, będziesz miał pełne pole do popisu, aby mnie krytykować. Właściwy tok narracji zaczynam bowiem od wyprawy wojsk Starego Jacka w okolice Gordonsville, a bitwa pod Cedarmountain, którą określam konfederackim mianem starcia nad Cedar Run, stanowi pierwszy większy bój, który opisuję. Oczywiście u mnie stoi klasycznie z datami, bo tak mówią raporty i literatura, do których dotarłem (Moxley Sorrel w swoich memuarach nie podaje dat owych wymarszów, pisząc tylko, iż trzymano je w tajemnicy i wyruszano stopniowo). Jak sądzę, będziesz mógł zarzutów pod moim adresem postawić więcej, wszak zdaję sobie sprawę z Twojego oczytania.
Kwestia zastępowania Jacksona Longstreetem nie pojawiła się oczywiście po raz pierwszy latem roku 1862. Jeszcze nim doszło do słynnej wiosennej operacji oddziałow Stonewalla w dolinie Shenandoah, prezydent Davis zamierzał ich komendę powierzyć Staremu Piotrowi kosztem Starego Jacka. Warto też pamiętać, iż zorganizował i wyszkolił jedną z jacksonowskich dywizji właśnie Longstreet. Godzi się też przywołać kampanię marylandzką z roku 1862, gdy to pan James miał poprowadzić wyprawę przeciwko garnizonowi w Harper's Ferry, lecz na skutek oporu Starego Piotra dowództwo jej otrzymał Stonewall, a efektem ekspedycji stała się największa liczba jeńców wzięta kiedykolwiek przez konfederatów. Warto jeszcze dodać, iż w czasie owej operacji Jacksonowi podlegało dwie trzecie Armii Północnej Wirginii, gdy przed nią tyle żołnierzy służyło pod Longstreetem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 1/11/2006, 16:30 Quote Post

Nie denerwuj mnie Stonewallu smile.gif .... dlaczego miałbym cię krytykować skoro nawet amerykańscy historycy przeważnie przedstawiają tradycyjną wersję.
Spotkałem się z inną interpretacją tych wydarzeń i postanowiłem o tym napisać.

Co sądzisz do decyzji ewakuowania McClellana z półwyspu?
Zdaje się, że Halleck chciał powtórzyć swoją kampanię przeciwko Corinthowi - połączyć armie federalne i systematycznie nacierać na miasto. Niestety oddał przez to inicjatywę Lee.
Patrząc na mapę, to chyba trzeba było Maca tam zostawić i rozkazać mu aby ruszył ponownie na Richmond albo Petersburg. On sam jednak się ruszyć nie chciał bez otrzymania posiłków. Nie chciał również się ewakułować z półwyspu. Ale jakby mu tak rozkazać to może by i się ruszył...
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 1/11/2006, 22:34 Quote Post

QUOTE(The General @ 1/11/2006, 17:30)
Patrząc na mapę, to chyba trzeba było Maca tam zostawić i rozkazać mu aby ruszył ponownie na Richmond albo Petersburg. On sam jednak się ruszyć nie chciał bez otrzymania posiłków.


Niestety nie mógł wykonać tego rozkazu, gdyż było tam minimum 100,000 rebeliantów rolleyes.gif wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 16/12/2006, 22:51 Quote Post

Nigdy się zbytnio nie zagłębiałem w szczegóły dot. Armii Potomaku, ale teraz się zastanawiam jak to na prawdę było z McClellanem u progu kampanii marylandzkiej.
Ta sprawa budzi kontrowersje i różni historycy różnie na ten temat piszą.
Sam McClellan do końca życia twierdził, że 2 września został powołany na dowódcę sił mających bronić stolicy i jego władza ograniczała się wyłącznie do parametrów obronnych Waszyngtonu – niejako stanowisko dowódcy garnizonu.
O ile przygotowywał armię do wymarszu przeciwko Lee, to nie czuł się jej dowódcą i dopiero 7 września na własną odpowiedzialność objął dowództwo AoP, powierzając obronę stolicy Banksowi.

Tutaj jest artykuł Dimitri Rotova (który jest wielbicielem generała) próbujący wyjaśnić tą sprawę:

http://www.georgebmcclellan.org/faq4.html

Z jednej strony autor bardzo rzetelnie przedstawia swój punkt widzenia, z drugiej jednak myślałem, że to jakaś wizjonerska demagogia, aż do czasu gdy w książce Harsha przeczytałem podobną wersję wydarzeń, co prawda bardzo ogólną, bo książka dot. strategii Lee (Harsh pracuje teraz nad książką przedstawiającą federalny punkt widzenia w tej kampanii i pewnie całą sprawę tam wyjaśni).

Zerkając na szybko do książki Searsa, widzę że autor ironicznie odrzuca to co twierdził Mac, bazując m.in. na późniejszym zeznaniu Hallecka, które jednak wg niektórych nie jest wiele warte.

Jak więc było z Macem?
Jak oceniacie to co napisał w podanym linku DR??
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 17/12/2006, 0:45 Quote Post

2 IX Lincoln mógł sądzić, że rebelianci uderzą na stolicę. Wiemy dziś, że to były mrzonki, ale wiemy też jak bardzo przeczuleni byli jankesi na punkcie Waszyngtonu. W tym kontekście mianowanie McClellana dowódcą obrony Waszyngtonu jest całkowicie logiczne i priorytetowe! McClellan już raz pokazał, że wie jak przygotować się do obrony stolicy i jak zreorganizować wojsko po klęsce - a właśnie do Waszyngtonu wracały rozbite siły AoW. Słowem decyzja Lincolna całkowicie trafna.

Dalej czytamy, że Lincoln proponuje dowództwo Burnsidowi. McClellan pokazał, że nie potrafi działać energicznie, jest malkontentem i nigdy nie ma dość sił. Prezydent już raz musiał mu pomagać w zdobywaniu Norfolku. Niech więc ten generał zajmie się obroną Waszyngtonu, a dowództwo damy komuś bardziej energicznemu.

McClellan wydaje mi się musiał o tym wiedzieć i kiedy Burnside odrzucił propozycję to nasz mały Napoleon 'wziął sprawy w swoje ręce' i samowolnie objął dowództwo nad armią.
To była jego armia, sądził, że tylko z winy polityków przegrał kampanię na półwyspie. Chyba orientował się, że nie wydano pisemnie żadnych rozkazów (o których piszą na tej stronie), a więc sprawa jest bardzie ciemna i niejasna. Dodatkowo wojsko go kochało. Zreorganizował armię, stanął na jej czele samowolnie i kto mu się miał sprzeciwić? Lincoln? Żeby żołnierzy wkurzyć, kiedy Konfederaci łazili po Marylandzie? Nie mógł tego zrobić.

Słowem cała ta sprawa opisana na stronie wydaje mi się być sensowna, tylko co ona ma zmienić? Plus Macowi za to, że w krytycznym momencie ruszył się. Jednak nie zmienia to faktu, że pod Antietam pokpił sprawę i nie wykorzystał swojej wielkiej okazji.

Dodam, że McClellana za totalne zero nie uważam, jednak nie nadawał się do dowodzenia armią polową. Był dobrym organizatorem, dobrze może planował na mapie i tyle.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 17/12/2006, 12:50 Quote Post

QUOTE
Słowem cała ta sprawa opisana na stronie wydaje mi się być sensowna, tylko co ona ma zmienić?

Wydaje mi się, że stawia McClellana w lepszym świetle, w przeciwieństwie do Lincolna i Hallecka, którzy zorganizowali jeden wielki bałagan.

Jeżeli popatrzy się na całą kampanię obiektywnie, biorąc pod uwagę, że:
- McClellan wyruszył do boju z armią, która w większości dostała lanie tydzień temu,
- w szeregach której było 20.000 nowych, całkowicie zielonych żołnierzy,
- niepewny co do swojej pozycji jako głównodowodzącego,
- określając siłę nieprzyjaciela (na podstawie otrzymywanych raportów) na co najmniej 100.000

to generał ten nie wypada źle.

Jeszcze jedna sprawa może wpływać na jego plus:

– liczebność ANV, która wkroczyła do Marylandu i zjawiła się wokół Frederick.

Ta sprawa jest zupełnie skomplikowana i była dotąd przez poszczególnych historyków trochę olewana – na ogół spisywali przypuszczenia i wnioski swoich poprzedników.

Np. Sears tak oto pisze – chyba bez podawania się na jakiekolwiek źródło, jak również bez większej analizy (str. 69):

„On September 3, Lee began shifting his army north and west from Chantilly toward Leesburg.... Reinforcements from Richmond – the divisions of DH Hill and Lafayette McLaws and two brigades under John Walker – were at hand or on the way, but they barely made good the 9.000 men lost at Bull Run and Chantilly. On this date Lee could count perhaps 50.000 troops with which to undertake his expedition beyond the Confederacy’s northern frontier”.

Niestery te numerki się nie dodają – do Lee dołączyło tzw. trzecie skrzydło ANV – dywizje DH Hilla, McLawsa, Walkera, brygada Hamptona oraz rezerwa artylerii, a sama tylko dywizja DH Hilla liczyła pod Sharpsburgiem prawie 6.000. Liczba ta już jest pomniejszona o straty na przełęczach South Mountain, gdzie dywizja ta straciła kilka setek żołnierzy i o dezercje.

Na George Mason University pod okiem Harsha powstała praca pt. „Strenght of Union and Confederate Forces at Second Manassas” (John O. Allen Master’s thesis, 1993) gdzie autor przebadał archiwa w poszukiwaniu raportowanych danych i w przypadku 1/4 wszystkich pułków znalazł trzymiesieczne raporty na dzień 1 września. W przypadku pozostałych liczebność oszacował na podstawie ostatnich dostępnych danych oraz różnorodnych proporcji i wyszło mu, że na dzień 2 września 1862, Armia Północnej Wirginii liczyła 75.528 żołnierzy (Present For Duty dla całej armii).

Harsh to tam wszystko analizuje i wg niego jednak większość tych sił przekroczyła Potomak i w Marylandzie – wokół Frederick zjawiło się ok. 65-70.000 południowców (PFD). Powiem szczerze, że ta liczba by nawet pasowała i po rozważeniu późniejszych wydarzeń zamknie się liczbą 40.000 nad Antietam.

Tak więc całkiem pokaźna armia i... kolejny plus dla Maca smile.gif

Dzisiaj tak się śmiejemy z tego zawyżania siły nieprzyjaciela, ale pochodziło to z raportów, które dany generał otrzymywał i wielu dowódców miało z tym problemy.
Na początku wojny Sherman dowodząc w Kentucky miał 4.000 żołnierzy i apelował o posiłki, bo szacował siły milicji Bucknera na 16.000. Z kolei Buckner miał 6.000 i prosił swoich zwierzchników o posiłki wierzył, że Sherman ma 30.000.
Może ten Pinkerton tak okropnie mylił McClellana??

QUOTE
Dodam, że McClellana za totalne zero nie uważam

Ja też go nie uważam za zero. Nie łatwo było dowodzić Armią Potomaku mając polityków za plecami, a jako Demokrata miał wielu arcy wrogów w Waszyngtonie, którzy tylko czekali kiedy się potknie. Pod Richmondem McClellan czekał na McDowela i Lincoln mu plany pokrzyżował.
Myślę, że gdyby dano mu całkowicie wolną rękę to ostatecznie uporałby się z konfederantami.
Ale generałowie na wschodzie zawsze byli pod czujnym okiem władz w stolicy. Gdyby tylko Halleck wiedział, jakie manerwy Grant szykuje przeciwko Vicksburgowi to pewnie też by mu na nie nie pozwolił smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 21/01/2007, 16:56 Quote Post

Znalazłem na blogu D.Rotova ciekawego posta – porównanie jak opisuje te same wydarzenia R. Tanner (autor najlepszego jednotomowego opracowania dot. kampanii w D.Shenandoah’62) i R.Beatie w swoim II tomie historii AoP.

To już jest ‘wyższa szkoła jazdy’ i nie mnie oceniać źródła na które powołują się ci autorzy oraz sposób ich interpretacji, ale być może jest to dobry przykład na to jak niektórzy historycy o południowej orientacji stworzyli wizerunek konfederackiego superbohatera lol smile.gif

Jackson's "bridge too far" - Romney incidentals

Jackson can always turn up a winner with a little writerly help:

Robert G. Tanner, Stonewall in the Valley:
"Yet Jackson was not entirely dissatisfied with his progress to date [1/5/62]. Communications between the Alleghenies and the Potomac were severed..."

Russel Beatie, Army of the Potomac Vol. 2:
"Murray then brought Ashby to Lander in the telegraph office [at Hancock, 1/5/62]. Concerned that Ashby might understand telegraphic signals, Lander moved the group to another room..." "Lander telegraphed for reinforcements [on 1/5/62] ..." "He pressed Banks [in the neighboring department by telegraph] to ask McClellan for permission to cross and engage [Jackson] ..."

Tanner:
"... and the Federals were probably misled as to the true Southern objective [Romney]."

Beatie:
"McClellan, Banks, and Lander all knew that Jackson did not mean to retreat. He intended to withdraw, turn west, cross the mountains, recapture Romney..." [Cites McC telegram alerting Romney commander on 1/7/62.]

Hmmm. Communications not cut - not out of Hancock nor Romney. Federals not misled either. Thanks again, Russel Beatie

 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 21/01/2007, 17:29 Quote Post

Alku!
Skoro przywołałeś w swym ostatnim poście osobę gen. Thomasa "Stonewalla" Jacksona, to godzi się przypomnieć, iż w dniu dzisiejszym przypada 183 rocznica jego urodzin. Warto dodać, iż postaci tej osobny tekst poświęciłem 10 maja ubiegłego roku, gdy przypadał kolejny jubileusz śmierci słynnego Amerykanina:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=904&st=30
Przypominam w tym miejscu również o dwusetleciu urodzin gen. Roberta E. Lee, jakie wypadło 19 stycznia, a także o temacie, który niedawno założyłem dla uczczenia tego wydarzenia:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=26566
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej