Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Grant vs Lee
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 8/05/2014, 18:44 Quote Post

user posted image

Niemal 150 lat temu dobiegła końca bitwa w Wilderness – pierwsze starcie pomiędzy Grantem i Lee. Po dwóch dniach ciężkich walk w leśnej gęstwinie batalia pozostała nierozstrzygnięta, straty armii Unii wyniosły 17,7 tyś., a Konfederacji 11 tyś. Grant miał teraz do wyboru trzy opcje – mógł kontynuować walki w Wilderness, co jednak nie wróżyło sukcesu, bo rebelianci zajęli silną pozycję i się okopali, mógł wycofać się zza rzekę Rapidan lub mógł uciec się do manewrowania celem wyciągnięcia armii generała Lee na bardziej sprzyjający teren. Grant wybrał trzecią opcję i kampania, która ostatecznie doprowadzi do kapitulacji armii gen. Lee będzie trwała dalej. Podczas kampanii tej nie wszystko potoczyło się tak jak powinno, zdarzyły się błędy, ale jej ogólne założenie polegające na wywieraniu ciągłej presji na wrogą armię było słuszne, szczególnie w połączeniu z innymi elementami strategii Unii na rok 1864 zakładającej równoczesne natarcia na innych frontach.

Tutaj jest link do krótkiego filmiku obrazującego przebieg bitwy w Wilderness: http://www.youtube.com/watch?v=Vg1wpJy5D7U

Wszelkie opinie i komentarze dotyczące zmagań pomiędzy Grantem i Lee na szlaku od Wilderness do Cold Harbor i dalej poprzez Petersburg aż do Appomattox są mile widziane.

* Powyżej obraz pędzla Morta Kunstlera, ukazujący scenę z 7 maja 1864 gdy żołnierze Armii Potomaku zorientowali się, że przelana w ciągu ostatnich dwóch dni krew nie poszła na marne, bo armia nie wycofuje się i kampania będzie kontynuowana. Wiwatują więc na cześć Granta i jadącego po jego prawej stronie dowódcy Armii Potomaku generała Meade.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
B.H. Hill
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 86.200

BH
Stopień akademicki: mgr
Zawód: biotechnolog
 
 
post 12/05/2014, 14:41 Quote Post

QUOTE(The General @ 8/05/2014, 18:44)

Niemal 150 lat temu dobiegła końca bitwa w Wilderness – . Grant miał teraz do wyboru trzy opcje – mógł kontynuować walki w Wilderness, co jednak nie wróżyło sukcesu, bo rebelianci zajęli silną pozycję i się okopali, mógł wycofać się zza rzekę Rapidan lub mógł uciec się do manewrowania celem wyciągnięcia armii generała Lee na bardziej sprzyjający teren. Grant wybrał trzecią opcję

Tutaj jest link do krótkiego filmiku obrazującego przebieg bitwy w Wilderness: http://www.youtube.com/watch?v=Vg1wpJy5D7U

Wszelkie opinie i komentarze dotyczące zmagań pomiędzy Grantem i Lee na szlaku od Wilderness do Cold Harbor i dalej poprzez Petersburg aż do Appomattox są mile widziane.

*



Gdyby wybrał inna pierwszą lub drugą opcję, nie zapisałby się w historii walk na froncie wschodnim niczym więcej niż Burnside, czy McClellan, a tak...

Bardzo dobrze, że ten temat powstał, postaram się być w nim na bieżąco...

na razie z braku czasu, podsyła też tylko małą animacje w temacie:

http://www.civilwaranimated.com/OverlandAnimation.html

Z początku troche przydługi wstęp o wcześniejszych kampaniach, ale Overland jest zrobiony ciekawie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 14/05/2014, 18:58 Quote Post

Spoko panie kolego Hill, mamy czas. Aby nie utracić wątku postaram się chronologicznie wspominać o głównych starciach pomiędzy Grantem i Lee, tak że być może w kwietniu '15 dojedziemy do Appomatox smile.gif

user posted image

Świadkami następnej próby sił pomiędzy Grantem i Lee były łąki i pagórki w hrabstwie Spotsylvania, gdzie pomiędzy 8 a 21 maja 1864 doszło do szeregu starć, z których najsłynniejszym jest atak wojsk Unii z 12 maja, który zakończył się niemal 24-godzinami walkami. Walki pod Spotsylvanią kosztowały Granta 18 tyś. ludzi, a Lee 12 tyś. Kolejne straty wygenerowały walki kawalerii, w szczególności rajd Sheridana w kierunku Richmond, podczas którego miało miejsce starcie pod Yellow Tavern, gdzie śmiertelną ranę odniósł dowódca kawalerii Armii Północnej Wirginii generał JEB Stuart.
Spotsylvania nie przyniosła rozstrzygnięcia, jednak Grant był zdeterminowany utrzymać inicjatywę i kontynuować kampanię.

user posted image
Powyższy obraz przedstawia scenę z 12 maja - atak II korpusu generała Hancocka na wybrzuszenie w linach południowców. Generał Lee źle odczytał intencje Granta i myśląc, że jankesi wycofują się w kierunku wschodnim rozkazał wycofanie artylerii z tego odcinka. Grant się jednak nie wycofywał tylko dokładnie ten właśnie odcinek wybrał jako cel swojego następnego ataku. Odcinek ten był broniony przez konfederacką dywizję gen. Johnsona, która w wyniku walk została praktycznie zniszczona (kampanię rozpoczynała w sile niemal 5,5 tyś. żołnierzy, po Spotsylvani w jej szeregach nie został nawet pełen tysiąc i konieczna była jej reorganizacja). Oprócz braku efektywnego wsparcia artylerii konfederatom z pewnością nie pomogło to, że całą noc padał deszcz i o świcie było bardzo mgliście i wilgotno, co zawsze stwarzało problemy przy używaniu ówczesnej broni palnej, a także to, że u szpicy tego wybrzuszenia stacjonowały jedne z najgorszych brygad w armii Lee – brygada z Luizjany, o której pisałem w osobnym temacie oraz niewiele mniej ustępująca jej po śmierci swojego dowódcy brygada z Wirginii. Przez cały dzień zarówno Grant jak i Lee ściągali w to miejsce posiłki co zaowocowało wielogodzinnymi walkami. Jako że szczególnie interesuje mnie III korpus ANV to pragnę odnotować kluczową rolę, jaką w tych walkach odegrały takie brygady tego korpusu jak Alabama generała Perrina, Mississippi generała Harrisa i Południowa Karolina generała McGowana. Generałowi Perrinowi marzyło się chyba dowództwo dywizji, bo przed walką zarzekał się, że wyjdzie z niej jako żywy generał major lub jako martwy generał brygady. Prowadząc swoich ludzi do boju Perrin został kilka razy trafiony i pole bitwy opuszczał jako martwy generał brygady.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 19/05/2014, 19:51 Quote Post

Nocą 20 maja 1864 roku II korpus gen. Hancocka podjął marsz, którego celem było wyciągnięcie konfederatów z ich umocnionych pozycji pod Spotsylvanią. Skończyło się swoistym wyścigiem obu armii do położonej ok. 40 km na południe rzeki North Anna. Lee wygrał ten wyścig i nad rzeką tą zajął jedną z najlepszych pozycji jaką udało mu się zająć podczas wojny.

user posted image

Jak widać na powyższej mapie Lee ustawił swoją armie w kształcie mniej więcej odwróconej litery V, której szpica opierała się na rzece, a obie flanki zostały bezpiecznie zabezpieczone. Na tak ustawionych konfederatów weszła jankeska armia, którą tym samym rzeka podzieliła na 3 części. Dało to generałowi Lee szansę, której szukał tzn. możliwość ataku przeważającą częścią swoich sił na niemal wyizolowaną część armii nieprzyjaciela, w tym przypadku II korpus gen. Hancocka. Generał Lee szansy tej jednak nie wykorzystał, a oficjalne wytłumaczenie jest takie, że nie wydał rozkazu do ataku, bo był chory, a do swoich dowódców korpusów nie miał wystarczającego zaufania.
I tutaj można dyskutować na temat zasadności tej decyzji.
Szczególnie w świetle tego o czym Lee był już świadom czyli, że jeśli nie zada nieprzyjacielowi poważnego ciosu i dotychczasowy trend kampanii utrzyma się to wcześniej lub później Armia Północnej Wirginii zostanie unieruchomiona w umocnieniach wokół stolicy, a to w konsekwencji będzie oznaczało jej koniec. Odnośnie braku zaufania do dowódców swoich korpusów to wydaje mi się, że akurat w tym przypadku rola dowódców korpusów nie była szczególnie istotna i generała Lee specjalnie nikt nie musiał zastępować, bo nie były tutaj konieczne jakieś skomplikowane manewry czy marsze. Podczas gdy korpus Hilla powstrzymywałby Warrena (V) i Wrighta (VI), reszta konfederatów po prostu musiała się zebrać, wyjść ze swoich umocnień i zniszczyć lub zatopić w rzece wszystko co znajdowało się przed ich frontem. A przynajmniej spróbować to zrobić, bo oczywiście wynik tej walki nie był z góry przesądzony. Myślę, że tutaj dużo istotniejszą rolę mieli do odegrania dowódcy dywizji, a ci akurat byli kompetentni i tym samym decyzja gen. Lee o odwołania ataku była błędem.

PS. Od tego momentu struktura organizacyjna obu armii będzie nam się zmieniała, bo obaj dowódcy wzywają wszelkie możliwe posiłki i jak widzimy z Lee są już oddziały z Doliny Shenandoah w postaci mini-dywizji pod dowództwem gen. Breckinridge (nominalnie część Departamentu Zachodniej Wirginii), a także dywizja generała Picketta, która została ściągnięta z umocnień chroniących stolicę przed wojskami gen. Butlera.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 26/05/2014, 21:02 Quote Post

user posted image

Po North Annie Grant po raz kolejny bezskutecznie próbował obejść prawą flankę generała Lee co skończyło się starciami nad potokiem Totopotomoy i pod Cold Harbor. Szczególnie kontrowersyjny jest atak Unii z 3 czerwca, ale nie będę się tutaj o nim rozpisywał, bo zostało to już zrobione w tym temacie: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=21018

Na Cold Harbor zakończył się pierwszy etap próby sił pomiędzy Grantem i Lee – to co amerykanie nazywają The Overland Campaign. Były to bardzo krwawe dni, bo straty obu stron szły w dziesiątki tysięcy żołnierzy (wszelkiego rodzaju rachunki zwykle oscylują wokół liczby 55 tyś. żołnierzy Unii i 33 tyś. Konfederacji). Po nieudanych atakach pod Cold Harbor Grant podjął decyzję o przerzuceniu armii na południe od rzeki James i zaatakowania miasta Petersburg, które stanowiło ważne centrum logistyczne, bez którego obrona Richmond w zasadzie była niemożliwa. Cała operacja została przeprowadzona niemal wzorowo, poszczególne korpusy Unii przerzucono sprawnie, do czego przyczyniła się m.in. budowa i wykorzystanie ponad 600 m mostu pontonowego przez rzekę James – największej tego typu struktury wybudowanej na cele prowadzenia działań wojennych w tym konflikcie. Wcześniej kawaleria Sheridana została wysłana na kolejny rajd, który zakończył się bitwą z kawalerią rebeliantów pod Trevilian Station (11-12 czerwca 1864). Manewr Granta przez rzekę James wprawił generała Lee w zakłopotanie, bo początkowo niezbyt pojmował on co tak naprawdę jankesi robią, ale być może dlatego, że był zajęty monitorowaniem sytuacji w Dolinie Shenandoah i oddelegowywaniem w tym kierunku II korpusu gen. Early’ego przeciwko oddziałom generała Huntera, które zaczęły zagrażać jego liniom zaopatrzeniowym. Wszystko to sprawiło, że gdy rankiem 15 czerwca XVIII korpus generała Smitha maszerował na Petersburg to miasto było bronione zaledwie przez jedną brygadę piechoty, jedną brygadę kawalerii i kilka jednostek milicji odgórnie podporządkowanych generałowi Beauregardowi. Smith nie śpieszył się jednak z atakiem, ale do końca nie ma mu się co dziwić, bo rebelianci usytuowali się w solidnych umocnieniach i mieli do dyspozycji dużo wszelkiego rodzaju artylerii. Gdy Smith w końcu zaatakował to zdobył fragment umocnień, ale to było wszystko na co było go stać w tym dniu. Beauregard bił na alarm gdzie tylko się dało i pod koniec dnia do Petersburga przybyła konfederacka dywizja gen. Hoke’a. Poinformował również generała Lee, że Petersburg jest poważnie zagrożony i zarazem konieczny do utrzymania i że w związku z tym ściąga do niego kolejną swoją dywizję, pozostawiając w umocnieniach naprzeciwko armii Butlera jedynie tyralierę. Działania Beauregarda ustabilizowały sytuację w Petersburgu, bo przybyłe oddziały zaraz zabrały się za budowę nowych umocnień, w których o świcie następnego dnia były gotowe do odparcia kolejnych ataków na miasto. 16 czerwca pozycje konfederatów zaatakował II korpus gen. Hancocka, a dzień później IX korpus gen. Burnside. Ataki te nie przyniosły rozstrzygnięcia. Pierwsze oddziały Armii Północnej Wirginii zaczęły napływać do miasta 18 czerwca i jak się okazało w samą porę, bo tego dnia właśnie miał miejsce generalny atak wojsk Unii na Petersburg. Zbytnio jednak nie były potrzebne, bo konfederatom Beauregarda udało się ten atak odeprzeć.

Ataki z 15-18 czerwca 1864 określane są mianem pierwszego ataku Granta na Petersburg, co w zasadzie było drugą taką próbą unionistów, bowiem 9 czerwca sił swoich próbowały jednostki z armii generała Butlera. W następstwie ich fiaska Grant w ciągu następnych miesięcy przeprowadzi kilka kolejnych ofensyw na Petersburg, o których w odpowiednim czasie sobie wspomnimy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
pzachu69
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 127
Nr użytkownika: 17.120

piotr zach
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rozne
 
 
post 27/05/2014, 9:34 Quote Post

Ciekawe rzeczy, a ja mam prośbę: a ma kolega może więcej tych fajnych obrazów z wojny secesyjnej? I zdjęć oczywiście?
pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 27/05/2014, 19:19 Quote Post

QUOTE(pzachu69 @ 27/05/2014, 10:34)
Ciekawe rzeczy, a ja mam prośbę: a ma kolega może więcej tych fajnych obrazów z wojny secesyjnej? I zdjęć oczywiście?
pozdrawiam
*


Przeróżnych stron z mapkami i zdjęciami jest w internecie multum - najlepiej jest co nieco pogoglować i wybrać to co komu przypadnie do gustu. Dotychczasowe mapki są z wikipedii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
B.H. Hill
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 86.200

BH
Stopień akademicki: mgr
Zawód: biotechnolog
 
 
post 29/05/2014, 12:04 Quote Post

QUOTE(The General @ 26/05/2014, 21:02)
Po North Annie Grant po raz kolejny bezskutecznie próbował obejść prawą flankę generała Lee co skończyło się starciami nad potokiem Totopotomoy i pod Cold Harbor.
*



Spodziewałem się, że Szanowny Generał będzie chciał jak najszybciej pędzić do Bitwy o Krater i do US Colored Troops, (dzielnego skąd inąd gen. Ferrero), którym tam niestety ten krwawy raszysta biggrin.gif gen. Mahoń zgotował łaźnie... . też krwawą. Z Zimniej Przystani jesteśmy już wszak za połową drogi do Krateru....

Ja wolałbym jednak wykonać podwójne salto w tył i wrócić jeszcze do ledwie wspomnianej w pierwszym poście Bitwy w Dziczy. Wilderness było bardzo ciekawą z wielu względów bitwą; podobną w wielu szczegółach do wcześniejszych bitew (widać na jej przykładzie jak poszczególni gen wyciągali/nie wyciągali z nich wniosków) i jednocześnie bitwą bez której omówienia trudno jest zrozumieć dalszy ciąg kampanii...

Zatem od początku. W marcu'64 jak zapewne to już Sz. Generał wspomniał Grant (jako "jedyny który walczył") został głównowodzącym wszystkich armii US, jednak jako miejsce swojej rezydencji obrał front tworzony przez Armię Potomaku, formalnie nadal dowodzonej przez Meade. Nie była jednak to już ta sama AoP, co choćby pod Gettysburgiem. Zredukowana została liczba korpusów. Zlikwidowane zostały wykrwawione korpusy I i III, a jednostki pochodzące z nich rozdzielone pomiędzy pozostałe korpusy. Na Zachód oddelegowane zostały XI i XII korpusy. W zamian za to do AoP wrócił, choć formalnie jako osobna jednostka taktyczna IX korpus dowodzony obecnie przez znanego nam wszystkim gen Burnside'a. Znaczną wartość bojowąposiadał teraz tez korpus kawaleryjski AoP, dowodzony przez gen. Sheridana. Przekraczająca 4 maja rzekę Rapidan AoP (plus IX K) liczyła prawie 120 tys ludzi, podzielonych na cztery K. piechoty każdy po około/ponad 25ts. oraz korpus kawalerii (kilkanaście tys). Przy czym warto zaznaczyć iż w wyniku przeprowadzonych reorganizacji Korpusy AoP liczyły teraz po 4-5 dywizji (zamiast tradycyjnie 3) a niektóre brygady po 10 pułków. Trzeba jednak wspomnieć, iż wielu weteranom z po Bull-Run'wskiego 3-letniego zaciągu kończyły się umowy o pracę w Armii biggrin.gif - co mogło mieć wpływ na ich postawę na polach bitewnych.

W przeciwieństwie do AoP, AoNVa i rozproszona na liniach obronnych na południowym brzegu rzeki Rapidan, poza koniecznymi/lub nie koniecznymi zmianami personalnymi, tym razem nie przeszła większych zmian strukturalnych. I Korpus Longstreeta pozbawiony był nadal dochodzącej do siebie dywizji Picketta (zawsze mnie śmieszy wypowiedż jednego z żołnierzy "szarży" na filmie Gettysburg: "Tylko się przeorganizujemy i pójdziemy jeszcze raz" - reorganizacja trwała rok!)McLawsa, na którego winę za swą nieudaną kampanie w Tennesse, zwalił Stary Piotr zastąpił gen Kershaw (wcześniej dowódca Pd-Karoliińskiej brygady w tej dywizji), rannego Hooda - gen. C.W.Field (wcześniej dowódca Virginijskiej brygady - ranny w czasie II Bull Run - objętej później prze Hetha i Brockenbrougha). Siła tej dywizji została wzmocniona o Pd-Karolińską brygadę gen M. Jenkinsa (z dywizji Picketta, nie biorącą udziału w ataku 3 lipca'63). W III Korpusie poległego gen Pendera na stanowisku dowódcy dawnej lekkiej dywizji Hilla (obecnie dowódcy korpusu) zastąpił C. Wilcox. Armia ta liczyła około 65 tys żołnierzy, podzielonych nadal na trzy korpusy piechoty, każdy po niecałe 20tys ludzi oraz KK gen JEB Stuarta około 10tys. Była więc to pierwsza kampania na wschodzie, gdzie pojedynczy Korpus AoNVa był mniej liczny niż pojedynczy Korpus AoP (to samo dotyczyło brygad). Wiązało się to z coraz mniejszymi możliwościami uzupełnień niektórych brygad stanowych (zwłaszcza tych z dolnego Pd)

Strategiczny plan Granta był następujący: uderzyć jednocześnie na wszystkich frontach. Taktyka dla AoP zakładała niepostrzeżone ominięcie sił gen Lee, tak by znaleźć się między stolicą CSA- Richmond a siłami AoNVa i zmusić te ostatnie do bitwy ofensywnej, co w związku z dwukrotną przewagą sił północy, musiało by doprowadzić do klęski Lee. Plan Granta był wielu miejscach podobny do zeszłorocznego planu Hookera, a miejsce jego realizacji właściwie to samo... ale o tym oraz o przebiegu bitwy, może już w następnym poście (lub edycji do tego, jeśli nikt pisać w temacie nie będzie)....

Ten post był edytowany przez B.H. Hill: 29/05/2014, 13:07
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 29/05/2014, 19:49 Quote Post

QUOTE(Hill)
Spodziewałem się, że Szanowny Generał będzie chciał jak najszybciej  pędzić do Bitwy o Krater i do US Colored Troops, (dzielnego skąd inąd gen. Ferrero), którym tam niestety ten krwawy raszysta biggrin.gif gen. Mahoń zgotował łaźnie... . też krwawą. Z Zimniej Przystani jesteśmy już wszak za połową drogi do Krateru....

Znowu aż tak nawiedzony to chyba nie jestem sleep.gif bo czarne regimenty aktywnie brały udział w pierwszym ataku na Petersburg, a nawet się o nich nie zająknąłem... W celu uczczenia 150 rocznicy monumentalnego pojedynku pomiędzy najlepszymi generałami tej wojny mam zamiar wspominać o ważniejszych momentach tego pojedynku w okolicy danej rocznicy więc na wzmiankę o operacji Krater musisz jeszcze trochę poczekać.
W między czasie wszelkie głębienie tematu jest mile widziane - tak jak to teraz zrobiłeś za co należą ci się podziękowania (będę miał chwilę to odniosę się do jednego poruszonego wątku).
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 30/05/2014, 22:11 Quote Post

Chciałem się odnieść w zasadzie do dwóch rzeczy – pierwszą jest reorganizacja AoP w kwestii likwidacji tych „wykrwawionych” korpusów I i III. Owszem pod Gettsyburgiem poniosły one duże straty, ale równie duże poniósł II korpus i jeśli popatrzymy na stan liczebny poszczególnych korpusów Unii podczas post-gettysburdzkich kampanii w Wirginii jesienią ’63 to wychodzi, że liczebnie I i III korpus wcale jakoś drastycznie nie odbiegają od reszty i tak naprawdę były one liczniejsze niż II korpus. Wydaje mi się, że dużą rolę w decyzji o likwidacji akurat tych jednostek odegrał fakt, że Meade nie za bardzo potrafił się dogadać z ich dowódcami – generałem Newtonem (I) oraz Frenchem (III), który bardzo potykał się pod Mine Run. Również kadra oficerska na szczeblu dywizji w tych korpusach była gorsza niż w pozostałych i stąd też gdy zapadła decyzja o redukcji liczby korpusów (moim zdaniem słuszna) wskazano właśnie te jednostki.

Drugą rzeczą jest ten długotrwały okres rehabilitacji dywizji Picketta – wydaje mi się, że to dochodzenie do siebie nie trwało aż tak długo jak napisałeś, a już na pewno nie miało wiele wspólnego z brakiem tej dywizji u boku Lee zaraz na początku kampanii. Można powiedzieć, że po Gettysburgu dywizja ta przestała być częścią ANV, bo za wyjątkiem wspomnianego transferu brygady Jenkinsa reszta ekipy weszła w skład sił broniących stolicy. Tam dochodzili do siebie, a sam Pickett został dowódcą okręgu odpowiedzialnego za obronę południowej Wirginii i Północnej Karoliny. Do końca roku 1863 ubytki w szeregach zostały już w miarę uzupełnione i Pickett oraz jego chłopcy próbowali odbić New Bern, a potem była brygada Kempera brała udział w ataku gen. Hoke’a na Plymouth. Następnie był udział w „zakorkowaniu” Butlera po czym ostatecznie dywizję odesłano do Lee. Tak więc gdyby tylko przywódcy rebelii sobie tego życzyli to dywizja Picketta mogła spokojnie zameldować się generałowi Lee do służby zaraz u progu kampanii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
feldwebel Krzysztof
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 637
Nr użytkownika: 56.377

Krzysztof Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 1/06/2014, 10:07 Quote Post

Sądzę, że wpływ na to drugie wydarzenie mógł mieć niechętny stosunek Picketta do Lee - Pickett wyrobił w sobie przekonanie, że Lee jest odpowiedzialny za straty dywizji i do końca życia odnosił się do niego wrogo.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 2/06/2014, 18:45 Quote Post

W wojsku nie ma miejsca na takie osobiste przekonania, tym bardziej, że Pickett to był praktycznie nic nie znaczący pionek w hierarchii dowódców. O tym co się działo na wschodzie decydował Lee oraz Davis, a także w mniejszym stopniu Bragg oraz sekretarz wojny. Lee bardzo naciskał, aby wszelkie oddziały, które ongiś były częścią jego armii do niej wróciły i Pickett oraz jego ludzie rzeczywiście by wrócili dużo szybciej gdyby nie zatrzymała ich ofensywa armii gen. Butlera.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 2/06/2014, 19:01 Quote Post

Tak przy okazji, spotkałem się w jednej z książek amerykańskich ze zdaniem, że Armia Unii od samego początku miała "skazę" (za którą głównie odpowiedzialny był jej twórca McClellan).
Wg. autora aż do samego końca wojny Armia Unii nigdy nie przedstawiała sobą wysokiej wartości bojowej - w porównaniu np. ze współczesnymi armiami europejskimi sad.gif
Stąd rzucanie masami żołnierzy, krwawe jatki zamiast bitew i wygrana Unii tylko w wyniku "przywalenia" Południa swoją masą.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 3/06/2014, 20:18 Quote Post

QUOTE(żwirek @ 2/06/2014, 20:01)
Tak przy okazji, spotkałem się w jednej z książek amerykańskich ze zdaniem, że Armia Unii od samego początku miała "skazę" (za którą głównie odpowiedzialny był jej twórca McClellan).
Wg. autora aż do samego końca wojny Armia Unii nigdy nie przedstawiała sobą wysokiej wartości bojowej - w porównaniu np. ze współczesnymi armiami europejskimi  sad.gif
Stąd rzucanie masami żołnierzy, krwawe jatki zamiast bitew i wygrana Unii tylko w wyniku "przywalenia" Południa swoją masą.
*


Moim zdaniem, pogląd ten nie odzwierciedla rzeczywistości i jako przykład można podać choćby bitwę pod Gettysburgiem, gdzie z fiaskiem konfederatów jednak dużo wspólnego miała wartość bojowa niebieskiej armii i postawa niebieskich żołnierzy. Także zmagania pomiędzy Grantem i Lee to nie do końca ślepe bombardowanie masami, bo Grant wielokrotnie próbował wymanewrować Lee i co chwilę to tu to tam próbował znaleźć słaby punkt w liniach nieprzyjaciela.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 4/06/2014, 7:32 Quote Post

Ale trzeba przyznać, że przeciętny żołnierz Unii - to nie było marzenie sztabowców.
Na przykład wielu Irlandczyków wprost z pokładów okrętów wiozących ich do "Ziemi Obiecanej" było pakowanych do Armii Unii.
Tak "wyszkoleni" żołnierze z pewnością nie byli elitą.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

6 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej