Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Generałowie, skąd przewaga generałów Konfederacji?
     
B.H. Hill
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 86.200

BH
Stopień akademicki: mgr
Zawód: biotechnolog
 
 
post 18/02/2014, 2:15 Quote Post

To co pisali wielce Szanowni Przedmówcy to ważne kwestie w istocie tematu. Pragnął bym jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt....

Generałowie Konfederacji byli bardziej zdolni do poświęceń i ponoszenia ofiar, częściej obecni byli na pierwszej linii, bardziej identyfikowali się z dowodzonymi przez się jednostkami (pokłosiem tego w historiografii jest to, iż dziś czytamy na przykład o brygadzie Semmes'a, w dywizji McLawsa, w korpusie Longstreeta w armii CSA a, o 3rd brygadzie, w pierwszej dywizji, pierwszego korpusu w armii USA). Miało to dobre i złe strony... Armia Konfederacji poza wysokim morale , miała też wysokie straty w w kadrze generalskiej. Niepowetowanymi stratami okazały się straty takich wodzów jak Jackson ( w filmie Gods&Generals już nad pierwszym Bull Ran paradował przed szeregiem swoich Virginijczyków i oberwał biggrin.gif), Pender, Barksdale, Doles, Ramseur, Perrin, Cleburne, Gist, Strahl Johnston (AS) i wielu innych. W armiach USA można wymienić Reynoldsa i w porównaniu do Stonewalla (ale już nie do ASJ) Sedgwicka (chociaż dalej mówimy o korpusach numerycznych, a nie okręlonych ich nazwiskami)

Troszku inną sprawą ( z psychologicznego punktu widzenia) jest, iż często tych którzy polegli cenimy wyżej od tych którzy przeżyli...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.019
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 18/02/2014, 2:34 Quote Post

QUOTE(gorliwy litwin @ 17/02/2014, 22:10)
Jedyna mozliwosc CSA- porazka Lincolna w wyborach 1864
*


A co by im to dało?
Do stycznia był jeszcze prezydentem - a w styczniu było już pozamiatane: Zachód rozbity (poza Kirbym-Smithem w Trans-Mississipi, ale on się nie liczył), Sherman nad morzem i właśnie szykował się do marszu pod Richmond, oblężenie Petersburga wiązało ostatnie siły Konfederatów.
Gdyby wtedy nowo wybrany prezydent USA nagle zgłupiał i np. ogłosił zawieszenie broni, to mógłby zostać bardzo szybko poddany impeachmentowi... bo to by oznaczało de facto kapitulację USA w chwili zwycięstwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 18/02/2014, 9:07 Quote Post

Jesli i zołnierze i generalicja konfederatów miała taka przewagę nad unijnymi, to czemu nie zdobyli Waszyngtonu?
A może ta przewaga nie istniała?
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
MIKI RAPAX
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 221
Nr użytkownika: 57.254

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: Oficer
 
 
post 18/02/2014, 9:45 Quote Post

QUOTE
Generałowie Konfederacji byli bardziej zdolni do poświęceń i ponoszenia ofiar, częściej obecni byli na pierwszej linii, bardziej identyfikowali się z dowodzonymi przez się jednostkami (pokłosiem tego w historiografii jest to, iż dziś czytamy na przykład o brygadzie Semmes'a, w dywizji McLawsa, w korpusie Longstreeta w armii CSA a, o 3rd brygadzie, w pierwszej dywizji, pierwszego korpusu w armii USA).


Największy jednak wpływ na swoisty esprit corps jednostek Południa był sposób rekrutacji oraz propaganda prasowa gdzie hołubiono każdy sukces żołnierzy danego stanu wraz z dowódcą ,który również z tego stanu pochodził. Również znaczenie ma sposób uzupełnienia strat ponieważ jednostki Południa były tworami trwalszymi od ich odpowiedników z Północy

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
Duroc
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 992
Nr użytkownika: 41.528

 
 
post 18/02/2014, 10:30 Quote Post

Warto wskazać bardzo ważny czynnik: mentalny.
Południe było właściwie homogeniczne kulturowo, religijnie, mentalnie. Płynęło stąd poczucie wspólnoty, swojskości pojmowanej w kategoriach naszej dzisiejszej "małej ojczyzny", ale także poczucie wyższości w stosunku do mieszkańców Północy. Przekładało się ono praktycznie na wszystkie warstwy: plantator z Południa czuł się kimś więcej, niż fabrykant z Północy, ubogi farmer-czerwony kark z Południa był w swoim mniemaniu "lepszym Amerykaninem", niż robotnik z fabryki, czy portu nowojorskiego...
To poczucie wyższości i reprezentowania "amerykańskich wartości" legło moim zdaniem u podstaw wszystkich przyczyn secesji - było niejako praprzyczyną - niewolnictwo natomiast było jednym z atrybutów tychże.
Stąd brało się także wyższe morale Południowców, które oczywiście samo w sobie nie wystarczało, aby wygrać wojnę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
gorliwy litwin
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.080
Nr użytkownika: 36.829

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 18/02/2014, 10:55 Quote Post

Poludnie mialo swoje way of life, ktorego wlasnie bronilo
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 18/02/2014, 11:54 Quote Post

Wg jednego z autorów amerykańskich, jedyna droga do zwycięstwa Południa to było: rozpocząć walki w 1850 roku, zanim nie powstała sieć kolejowa, która umożliwiła zwycięstwo Unii.

Ale oczywiście jest to "historical fiction" smile.gif


@balum

Waszyngton był wówczas najsilniejszą fortecą na świecie (!)

Ten post był edytowany przez żwirek: 18/02/2014, 11:56
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
gorliwy litwin
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.080
Nr użytkownika: 36.829

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 18/02/2014, 13:28 Quote Post

Tak, wiem, ale walczyc przeciwko Z.Taylorowi(general/poludniowiec/plantator) byloby trudnej niz przeciwko Lincolnowi, ktory nie mial zadnego autorytetu na poludniu
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Duroc
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 992
Nr użytkownika: 41.528

 
 
post 18/02/2014, 13:28 Quote Post

QUOTE
Waszyngton był wówczas najsilniejszą fortecą na świecie (!)

Waszyngton nie był żadną fortecą... Broniła go tylko jedna zapora: armia Stanów Zjednoczonych wink.gif

Ten post był edytowany przez Duroc: 18/02/2014, 13:29
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
gorliwy litwin
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.080
Nr użytkownika: 36.829

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 18/02/2014, 14:13 Quote Post

po 1861 roku juz byl fortecą
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 18/02/2014, 15:39 Quote Post

To może cos na temat jak to genialnie dowodził Lee pod Getysburgiem? To był majstersztyk na miare Jeny czy Austerlitz?
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 18/02/2014, 16:02 Quote Post

Miał gorszy dzień (dni). Każdemu się może zdarzyć, tylko pechowo dla Konfederacji był to dzień decydujący.
Może coś o jego dowodzeniu w drugiej bitwie pod Bull Run?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
Darios
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 159
Nr użytkownika: 43.322

 
 
post 18/02/2014, 17:31 Quote Post

To może cos na temat jak to genialnie dowodził Lee pod Getysburgiem? To był majstersztyk na miare Jeny czy Austerlitz?

To była najgorzej rozegrana bitwa w jego karierze. Kawaleria Stuarta wykonywała rajd po Pensylwanii , a zabrakło przez to dobrego rozpoznania unijnych pozycji. Specyfiką Lee było pozostawienie podwładnym sporo autonomii co do sposobu wykonania rozkazów . Miało to swoje wady i zalety. Majstersztykiem to było Chancellorsville. Wykonać udany manewr oskrzydlający przeciwko dwa razy liczniejszej armii nieprzyjaciela , uzyskując przy tym przewagę liczebną w miejscu uderzenia.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
Darios
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 159
Nr użytkownika: 43.322

 
 
post 18/02/2014, 17:53 Quote Post

Bardziej cudowne dziecko południowego PR. Właśnie dlatego Lee mimo dwóch wtop i straty 30 tys. ludzi nigdy nie będzie nazwany rzeźnikiem jak Grant. Choć ten drugi mimo, że brakowało mu finezji osiągnął założone strategiczne i taktyczne cele.[B]

Wracając do wysokości strat to Armia Północnej Virginii w ciągu 3 lat zadała Unionistom znacznie wyższe straty (zabici,ranni ,jeńcy) niż sama poniosła. Dodać do tego trzeba duże ilości zdobytych armat,muszkietów i innego wyposażenia.To też świadczy o skuteczności Lee.

Ten post był edytowany przez Darios: 18/02/2014, 17:54
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #29

     
Darios
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 159
Nr użytkownika: 43.322

 
 
post 18/02/2014, 18:14 Quote Post

QUOTE
Waszyngton był wówczas najsilniejszą fortecą na świecie (!)

Waszyngton nie był żadną fortecą... Broniła go tylko jedna zapora: armia Stanów Zjednoczonych wink.gif
[B][COLOR=blue]

Niemniej była próba jego zdobycia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_nad_Monocacy
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #30

7 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej