Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Navarino, "niefortunne wydarzenie"
     
fodele
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 663
Nr użytkownika: 31.925

 
 
post 3/10/2007, 15:56 Quote Post

Czy ktoś z Was wie może dlaczego bitwa pod Navarino została nazwana przez księcia Wellingtona "niefortunnym wydarzeniem"? Co takiego się stało, że doszło do walki, mimo iż Francuzi, Rosjanie i Anglicy nie planowali zbrojnego angażowania się w konflikt grecko-turecki? confused1.gif
Gdzieś czytałam, że powodem był fakt ostrzelania przez jednostkę turecką niewielkiego statku angielskiego, a potem już się potoczyło...
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Wlad
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.158
Nr użytkownika: 20.015

W³odzimierz Konefa³
 
 
post 4/10/2007, 20:10 Quote Post

Anglii i Francji nie było na rękę osłabianie Turcji gdyż skorzystać na tym mogła tylko Rosja. Jednocześnie społeczeństwa tych państw wymusiły interwencję zbrojną podczas powstania greckiego 1826-29. Flota sojusznicza (Anglia, Francja, Rosja) zakotwiczyła w zatoce Navarino by zablokować jednostki osmańskie. Pierwszy strzał padł rzeczywiście ze strony tureckiej ale niewiadomo czy był przypadkowy czy zamierzony.
Jeśli chodzi o genezę bitwy to można ją znaleść w HB-ku „Navarino 1827”. Natomiast co do samej bitwy i wojskowości tego okresu lepiej przeczytać bardzo dobry opis zamieścił Krzysztof Gerlach w którymś numerze „Morza Statki i Okręty”.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
fodele
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 663
Nr użytkownika: 31.925

 
 
post 4/10/2007, 22:00 Quote Post

To tłumaczyłoby tak różne reakcje w obliczu tej samej sytuacji. Anglicy mówią o "błędzie", "niefortunnym wydarzeniu", a Rosjanie przyznają awans głównodowodzącemu flotą carską (Michail Łazariew?) smile.gif

Jak wyglądało uczestnictwo w tej bitwie eskadry francuskiej, skoro Francja przyłączyła się do Anglii i Rosji wyraźnie zmuszona sytuacją, rezygnując z wcześniejszych układów z Wysoką Portą? Czy był to udział symboliczny? Moje pytanie wynika z tego, że we wszystkich podstawowych źródłach sporo pisze się o zasługach Rosjan i Anglików i prawie nic o Francuzach. Ponoć jacyś Francuzi brali też udział w walce po stronie tureckiej? Liczę na Waszą wiedzę (podpowiedzi, linki), gdyż nie mam dostępu do żadnej książki sad.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.504
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 5/10/2007, 14:58 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
Jak już zaznaczyłem w innym miejscu niniejszego Forum, nie czytałem pracy pana Artura Bojarskiego, więc nie znam jego ustaleń odnośnie bitwy pod Navarino i towarzyszących jej okoliczności, ale myślę, iż mogę zabrać głos odnośnie interesujących Fodele wydarzeń. Na początek chciałbym poruszyć kwestię „przypadkowości” owego słynnego starcia morskiego. Połączone siły brytyjsko-rosyjsko-francuskie, którymi z racji starszeństwa stopnia dowodził Anglik, wiceadmirał Edward Codrington, posłane zostały ku wybrzeżom Grecji, aby zapośredniczyć pokój helleńsko-turecki i to na w miarę korzystnych dla Greków warunkach, a nie w celu toczenia jakichkolwiek bitew. Służyć miała temu blokada egipsko-tureckich sił morskich zgromadzonych w zatoce Navarino. Problem polegał jednak na tym, iż pod osłoną floty Codringtona gromadziła się też grecka flotylla branderów (okrętów zapalających), prowadzona przez Anglika Thomasa Cochrane’a, pozostającego w służbie powstańców. Blokada ta była zrazu blokadą prowadzoną na duży dystans, lecz decyzja o jej zacieśnieniu wzmogła aktywność Greków. W ślad za okrętami potęg morskich ruszyły greckie jednostki, czyhające na okazję do ataku na unieruchomioną flotę muzułmanów. Wietrząc niebezpieczeństwo wyznawcy Allaha posłali do przodu własne okręty zapalające. Fodele narzeka na brak źródeł francuskich, zatem oddajmy głos synom Galii, aby to oni opowiedzieli nam o zaszłych wtedy wypadkach. Oficer z francuskiego flagowca „Sirène” zanotował: „Nagle usłyszeliśmy przed nami żywą strzelaninę. Fregata angielska „Darthmouth”, zakotwiczona na kursie tureckiego brandera, wysłała ku niemu łódź. Anglicy wchodząc na pokład zostali powitani ogniem pistoletów i ciosami szabel: jeden z poruczników padł. Okręt rozpoczął więc ostrzał, aby osłonić powrót łodzi”. Wedle dowództwa sił sprzymierzonych por. Fitzroy, zabity w inicjalnym starciu, był parlamentariuszem, który miał zawrócić tureckie jednostki. Nie studiowałem nigdy dokładnie navarinskich dziejów i nie znam wyjaśnień zawartych w pracy Bojarskiego, więc nie potrafię powiedzieć, na ile teza o misji parlamentariusza jest prawdziwa i czy sprzymierzeni nie przymknęli po prostu oka na akcję Greków, aby ich rękoma rozwiązać problem floty muzułmańskiej (nie tyle chodziłoby tu o jej zniszczenie, co o jej osłabienie). W każdym razie bitwa stała się faktem, zaś dowódca Francuzów, kontradmirał Henri Gauthier de Rigny, tak oto opisał skutki owych zmagań: „Okręty ottomańskie płonęły, tonęły lub wysadzały się w powietrze. Te, które uchroniły się od zagłady, wyrzucały się na brzeg. Bryza, która podniosła się w nocy ze wschodu, znosiła je na redę, aż do wybrzeża Sfakterii”. W bitwie obok 75 Brytyjczyków i 59 Rosjan miało polec także 43 Francuzów, których wódz, wspomniany de Rigny, został za Navarino awansowany do rangi wiceadmirała. Dodam jeszcze tylko, iż głównodowodzącym flotylli carskiej w owym starciu nie był Michaił Łazariew, lecz kontradmirał Ludwig Heyden. Komandor Łazariew pełnił natomiast obowiązki jej szefa sztabu i rzeczywiście po bitwie awansował (na stopień kontradmirała). Warto wspomnieć, iż na rosyjskim flagowcu „Azow” obok wymienionych już dwóch panów służyło także przyszłych trzech admirałów doby wojny krymskiej – Władimir Korniłow, Pawieł Nachimow oraz Władimir Istomin.
Myślę, że warto teraz zająć się innymi aspektami navarinskiej historii. Warto zadać sobie bowiem pytanie o to, co legło u źródeł decyzji o posłaniu floty interwencyjnej. Filhellenizm, czyli miłość do twórców kultury europejskiej, odegrał swoją rolę, ale nie sądzę, aby była ona decydująca. Dla mnie akcja Brytyjczyków nosi bardziej charakter antyegipskiej niż progreckiej. Pamiętajmy, iż to siły lądowo-morskie lennika sułtana stanowiły główną moc tłumiącą helleński zryw zbrojny. Zwycięstwo Ibrahima Paszy oznaczałoby kolejny wzrost egipskiej potęgi, wielce dla Londynu niewygodnej. Godzi się wspomnieć, iż ekspansja Egiptu kierowała się głównie wzdłuż Morza Czerwonego i to zarówno wybrzeżem zachodnim, jak i wschodnim. Tym samym ważny szlak do Indii, perły Korony Brytyjskiej, znalazłby się w rękach Egipcjan. Na to Anglia nie mogła sobie pozwolić. Egipt rósł w siłę gospodarczo i militarnie, a ujarzmienie Greków prawdopodobnie sprawiłoby, iż władca z Kairu zechciałby sięgnąć i po tron sułtański. Przyszłość zresztą miała pokazać, iż ambicje rządzących Egiptem sięgały daleko, co udowodniła wojna, jaką Kair prowadził ze Stambułem w latach 30. W miejsce w miarę słabej i podatnej na obce wpływy Turcji mogło wyrosnąć nowe islamskie imperium i to imperium zaprzyjaźnione z tradycyjną przeciwniczką Albionu, czyli Francją. I tutaj dotykamy kolejnych spraw interesujących Fodele. Otóż Francja posiadała bliskie kontakty z Egiptem, który wspierała także na polu militarnym. Godzi się wspomnieć chociażby obecność francuskich instruktorów w armii i flocie Egiptu. Warto pamiętać, iż faktycznym wodzem w rzeczywistości egipskiej floty, która stacjonowała w zatoce Navarino, był Muharrem Bej, a obowiązki jego doradcy pełnił komandor Letellier, Francuz oczywiście. Z owej przyjaźni franusko-egipskiej miał się w przyszłości zrodzić Kanał Sueski, a żołnierze egipscy odpłacili się Francji walcząc u boku jej synów w dalekim Meksyku, o czym onegdaj pisałem w innym topicu.
Uważam, iż należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną przyczynę owej interwencji, a mianowicie sprawę handlu lewantyńskiego. Handel ów, jakże przecież dochodowy, wojna grecko-turecka wystawiła na szwank. Walczący pod chrystusową banderą marynarze greccy za nic mieli cywilizowane obyczaje i łupiąc statki wyznawców Proroka łupili także wszelkie inne jednostki. Ten handel należało uratować i miała to uczynić flota Codringtona – pokój Grekom oznaczał też pokój zachodnioeuropejskim kupcom. Godzi się dodać, iż w zatoce Navarino obok floty muzułmańskiej kotwiczyły także handlowe jednostki francuskie, brytyjskie i inne. Po wygranej bitwie greccy marynarze ze wspomnianej flotylli branderów Cochrane’a złupili do cna również i te statki (największe skarby były jednak na flagowcu Muharrema Beja, czyli na pokładzie „Ihsaniye”, ale ten wyleciał w powietrze, więc nikt się nie obłowił tym przynajmniej "Sezamem"). Podobne przypadki wywoływały oburzenie będących ich świadkami europejskich filhellenów, którzy przybywali, aby bić się o wolność Greków pod ich własnymi znakami. Niejeden z ochotników opuszczał zresztą zdegustowany powstańcze szeregi i powracał w rodzinne strony głosząc... propagandę antyhelleńską!
Fodele pytała o udział Francuzów w greckiej wojnie o niepodległość, więc napiszmy jeszcze, że po Navarino Paryż rzucił na Peloponez 16 tys. własnych żołnierzy, czego nie dokonało żadne inne państwo (Rosjanie bili się z dala od ziem Greków, a ich naddunajskie powstanie z roku 1821 najzwyczajnie zdradzili), a sam de Rigny mediował w krwawych sporach wewnątrzhelleńskich. Wspomnijmy też ochotników, którzy napływali z Francji, aby walczyć w szeregach powstańczej armii. Był pośród nich także ojciec francuskiego generała z czasów Napoleona III, Charles’a Bourbakiego. Constantin Bourbaki był synem narodu greckiego, choć wychowanym w swej przybranej ojczyźnie, i podpułkownikiem armii Karola X. Na zew ziemi przodków porzucił on wojsko francuskie i wstąpił w szeregi helleńskich insurgentów. W tym samym roku 1827, czyli roku Navarino, Bourbaki oddał swe życie stracony przez muzułmanów na przedmieściach Aten. Warto dodać, iż ojciec poległego bojownika, Konstantinos Vourvachis, jako grecki marynarz położył wielkie zasługi w czasie wyprawy egipskiej Napoleona I. Pochodził on Fodele z Twojej ukochanej Krety. Myślę także, że właśnie z Francji mogła pochodzić część polskich ochotników bijących się u boku Greków, wszak weteranów wojen napoleońskich i ich potomków nie brakowało.
Na koniec pragnę jeszcze podać linka do wątku dyskusyjnego o „Navarino 1827” Artura Bojarskiego, gdzie każdy z Nas może się wypowiedzieć:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=31195
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
andrzej d
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 201
Nr użytkownika: 36.967

andrzej de
Zawód: uczen
 
 
post 30/08/2008, 22:25 Quote Post

Najzabawniejsze w tej bitwie jest to że walczyły w niej floty państw nie będących w stanie wojny.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Rian
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.117
Nr użytkownika: 6.598

Stopień akademicki: mgr
Zawód: politolog
 
 
post 31/08/2008, 15:22 Quote Post

QUOTE
Czy ktoś z Was wie może dlaczego bitwa pod Navarino została nazwana przez księcia Wellingtona "niefortunnym wydarzeniem"? Co takiego się stało, że doszło do walki, mimo iż Francuzi, Rosjanie i Anglicy nie planowali zbrojnego angażowania się w konflikt grecko-turecki? 
Gdzieś czytałam, że powodem był fakt ostrzelania przez jednostkę turecką niewielkiego statku angielskiego, a potem już się potoczyło..

O ile Anglia i Francja rzeczywiście nie planowały zbrojnego angażowania się po stronie Grecji - o tyle Rosja była w innej sytuacji. Wojna w Grecji (i sytuacja w Serbii) stanowiła dla Rosjan pretekst do uderzenia na Turcję w celu wyzwolenia swych braci w wierze (wschodnich chrześcijan). Rosja planowała wręcz likwidację imperium Ottomańskiego i odbudowę panstwowości greckiej, serbskiej czy bułgarskiej. Wyzwolony miał być też Konstantynopol. Oczywiście - to było nie w smak Anglii i Francji, które nie życzyły sobie osłabienia Turcji uważając ją za przeciwwagę dla Rosji na Bałkanach.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej