Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Galia u schyłku panowania rzymskiego, Dawid Zołoteńki
     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.416
Nr użytkownika: 26.201

JAKUB
Zawód: dziennikarz
 
 
post 11/12/2011, 18:03 Quote Post

Dawid Zołoteńki, Galia u schyłku panowania rzymskiego. Administracja cywilna i wojskowa oraz jej reprezentanci w latach 455-486, Towarzystwo Wydawnicze "Historia Iagellonica", Kraków 2011, ss. 414.

Dzięki Towarzystwu Wydawniczemu "Historia Iagellonica" seria Notos - Scripta Antiqua et Byzantina pod redakcją Sławomira Sprawskiego wzbogaciła się o najnowszy tytuł, który pojawił się w tym roku. Mowa o długo wyczekiwanej pracy autorstwa Dawida Zołoteńkiego Galia u schyłku panowania rzymskiego. Administracja cywilna i wojskowa oraz jej reprezentanci w latach 455-486. Książka weszła w skład wspomnianej serii jako szósty wolumin.

Studium D. Zołoteńkiego od dłuższego już czasu zapowiadane było na stronie internetowej Towarzystwa Wydawniczego. Tym niemniej cieszy fakt, że wreszcie doszło do realizacji planów krakowskiej oficyny. W zakładce "Zapowiedzi" widniała informacja, że już niebawem pojawi się książka, której tytuł brzmi Galia u schyłku panowania rzymskiego. Jak widać, można było snuć wiele przypuszczeń, co też kryje się pod tymi słowami, gdyż ta tematyka jest szczególnie szeroka. W momencie pojawienia się na rynku wydawniczym recenzowanej tutaj publikacji Wydawca dodał podtytuł i tym sposobem wreszcie można było zorientować się bliżej, jakiej tematyki będzie dotykać praca.

Książka podzielona została na siedem rozdziałów. Te zaś dzielą się na odrębne podrozdziały. Treść główną spinają klamrą słowo wstępne, zakończenie, a także streszczenie w języku angielskim, bibliografia, indeks osób, nazw geograficznych i etnicznych. Praca liczy 414 stron.

Rozdział pierwszy omawia problematykę źródeł jakie zostały wykorzystane do napisania książki. Autor pochyla się nad wszystkimi źródłami, tak literackimi, jak i epigraficznymi. Rozdział drugi zarezerwowany został na poruszenie kwestii struktur administracyjnych Galii władanej przez Rzymian do roku 455. Rozdział trzeci poświęcony został na przedstawienie administracji cywilnej w Galii. Rozdział czwarty omawia galijski urząd wojskowy prefekti pretorium od czasów Awitiusa do Gliceriusza. Rozdział piąty traktuje o administracji wojskowej wraz z jej reprezentantami z lat 455-486. Tutaj występuje najwięcej podrozdziałów, gdyż Autor pokusił się na podział pod względem geograficznym. Szósty zaś rozdział zarezerwowany został na omówienie kwestii comes civitatis, która w V w. była zupełną nowością w świecie rzymskim. Ostatni siódmy rozdział omawia problem okresu w dziejach Galii późnego antyku, kiedy jej terytoria opanowywane były przez germańskie ludy; część północna - Frankowie, a Owernia i Prowansja - Goci (Wizygoci i Ostrogoci).

Autor recenzowanej tutaj książki podjął się bardzo ciekawego zagadnienia. Opisuje dzieje jednej prowincji rzymskiej - Galii - na przestrzeni ponad trzech dekad w V w. n.e. Te dokładnie 31 lat na pierwszy rzut oka wydają się niezwykle krótkim okresem, zwłaszcza, kiedy zestawimy całe dzieje Imperium Rzymskiego. Tymczasem te trzydzieści lat jawią się nam jako niezwykle intensywne i wyjątkowo obdarzone w moc wydarzeń, które w późniejszym okresie kształtowały pogląd o schyłkowym okresie antyku i najwcześniejszych latach średniowiecza.

Studium D. Zołoteńkiego obejmuje czasy, kiedy Cesarstwo Zachodnie krzepło po kampaniach wojennych wroga z Niziny Węgierskiej - Hunów. Jest to też okres, kiedy w bezpośredni sposób barbarzyńskie plemiona germańskie oraz irańskie (Alanowie) przesiadują na terytorium rzymskim, wpierw jako dediticii, a następnie jako foederati. Narracja książki obejmuje też czas, kiedy znika z dziejów dynastia teodozjańska wraz z dniem śmierci Walentyniana III, co zresztą doprowadziło do upadku autorytetu cesarskiego. Nastąpiło wzmocnienie roli urzędników państwowych oraz królów i naczelników plemiennych, tak jak to miało miejsce w Galii. Okres ten, to przede wszystkim data 476 r., kiedy to został oficjalnie obalony ostatni cesarz Zachodu - Romulus Augustulus - a za pośrednictwem tego wydarzenia ustalono cezurę między starożytnością, a średniowieczem. W literaturze przedmiotu zwykło się określać, iż czas ten to kontynuacja wzorców antycznych, czego przykładem mogli by być władcy państw sukcesywnych powstałych na gruzach imperium. D. Zołoteńki lansuje jednak tezę, że był to okres, kiedy doszło do przekształcenia świata rzymskiego na gruncie królestw germańskich.

Najważniejszą częścią książki są rozdziały od drugiego do piątego, gdzie wyłożono główną problematykę, czyli losy administracji cywilnej oraz wojskowej w Galii z uwzględnieniem reprezentantów tych instytucji. Szczególnej wagi jest też rozdział ostatni, siódmy, gdzie D. Zołoteńki wprowadza w życie swój pogląd, jakoby świat rzymski - szczególnie ten reprezentowany przez administrację - przekształcony został przez nowych "właściciel" ziem, na których jeszcze przed 476 r. pełnię władzy posiadali Rzymianie. W ten oto sposób zamyka swą narrację na roku 486, kiedy to oficjalnie znika ostatni rzymski przywódca, który władał dużą częścią terytorium w północnej części Galii. Jednakże zaznacza, iż system ten zauważalny był później i możliwy do uchwycenia aż do połowy VI w. n.e.

Trzeba zaznaczyć, że Galia u schyłku panowania rzymskiego... to dysertacja naukowa. Autor na jej podstawie obronił w 2005 r. tytuł doktora nauk humanistycznych w zakresie historii. Stąd też treść miejscami może nieść trudne sformułowania, a także dotykać zagadnień, które nie są dostępne w publikacjach o podobnej tematyce. Książka na pewno znajdzie fanów wśród osób, które szerzej niż hobbystycznie interesują się zagadnieniem późnego antyku ze szczególnym uwzględnieniem prowincji Galii. Mimo tej uwagi styl Autora nie powoduje trudności w odbiorze, a narracja poprowadzona jest w klarowny sposób.

Lekkich trudności mogą nastręczać przypisy, jakie wstawione zostały pod treścią. Są to odnośniki w tzw. stylu oksfordzkim posiadające tylko i wyłącznie informacje o autorze, roku wydania oraz strony. To stanowczo za mało i zmuszeni jesteśmy często wertować całą książkę do spisu bibliograficznego, do momentu aż w miarę opanujemy poszczególne pozycje cytowanych badaczy. Osoby bardziej zorientowane przyzwyczajone będą do tej specyfiki wszystkich książek wydawanych w seriach Towarzystwa Wydawniczego "Historia Iagellonica". Kolejny mankament, na szczęście drobny, acz wart zwrócenia uwagi, to wykaz skrótów, a w zasadzie brakujące skróty w owym wykazie. Szybko zorientujemy się, że indeks ten powinien być znacznie bardziej rozbudowany niż ten, który mamy do dyspozycji na przedzie publikacji.

Na koniec dwie pozytywne uwagi. Po pierwsze mapa w formie składanki dostępna przy końcu książki. Otóż część ta jest naprawdę dopracowana, mapka jest kolorowa, dokładna i przedstawia prowincję Galię w początkach okresu V w. n.e. Po drugie spis bibliograficzny. Trzeba jasno zaznaczyć, iż Autor wykazał się tutaj wyjątkowo żmudną pracą, która została przedstawiona w postaci ogromnego wykazu literatury z bardzo dokładnym podziałem na źródła i opracowania. Nie będzie absolutnie przesadą, iż na jego podstawie można robić całkiem przyzwoitą kwerendę bibliograficzną. Praca posiada również bardzo starannie wykonane indeksy.

Reasumując. Najnowsza publikacja Dawida Zołoteńkiego wnosi dużo do polskiej nauki o późnych latach starożytności oraz wczesnych średniowiecza. W sposób ciekawy przedstawia administrację w jednej z prowincji rzymskich oraz jej przekształcenie przez królów i naczelników plemiennych, którzy stawali się nowymi panami na dawnych rzymskich ziemiach. Praca jest jak najbardziej godna polecenia i powinna na stałe wpisać się jako podstawowa lektura w języku polskim traktująca o tym zagadnieniu.

Oryginał recenzji jak zawsze dostępny na portalu www.historia.org.pl w dziale Recenzje.

vapnatak

Ten post był edytowany przez Vapnatak: 11/12/2011, 21:28
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Marthinus
 

VIII ranga
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.002
Nr użytkownika: 38.063

Marcin
Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Nauczyciel
 
 
post 11/12/2011, 18:18 Quote Post

Widziałem tą książkę, ale póki co nie zdecydowałem się na zakup.Vapnataku, mógłbyś powiedzieć czy autor w którymś momencie szerzej odnosi się również do źródeł archeologicznych?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.416
Nr użytkownika: 26.201

JAKUB
Zawód: dziennikarz
 
 
post 11/12/2011, 18:42 Quote Post

Nie, albowiem podstawowymi źródłami do napisania monografii stały się źródła literackie i epigraficzne. Jednak, sądząc po literaturze, Dawid Zołoteńki zna autorów i ich prace stricte archeologiczne, które wykorzystał w rozdziale siódmym dotyczącym Franków, Wizygotów i Ostrogotów, którzy byli w posiadaniu ziem, kolejno: Północna Galia, Owernia i Prowansja.

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
szapur II
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 11.017
Nr użytkownika: 63.609

Stopień akademicki: magazynier:)
Zawód: student
 
 
post 11/12/2011, 18:56 Quote Post

Tematyka dotyczy trwania administracji rzymskiej i urzędów - w takim ujęciu źródła pisane (literackie, normatywne, epigrafika) mają największe znaczenie. Autor nie zajmował się Wizygotami, Ostrogotami, Alanami, Frankami samymi w sobie, żeby musiał wykorzystywać dane archeologiczne w szerszym zakresie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.416
Nr użytkownika: 26.201

JAKUB
Zawód: dziennikarz
 
 
post 11/12/2011, 20:17 Quote Post

Zgadza się. Powołuje się jednak na literaturę archeologiczną, ale tylko i wyłącznie zaznaczając te dane przy okazji.

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
vercyngetoryx
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 81.129

Robert
Zawód: akademik
 
 
post 7/01/2014, 3:47 Quote Post

Muszę przyznać, że mapa Galii w początkach V wieku była jednym z czynników, które istotnie wpłynęły na moją decyzję o kupnie książki. Niemniej, już przy biurku, po bliższych „oględzinach” jakość owej mapy mocno mnie rozczarowała. W internecie, w powszechnym dostępie są bardzo dobre opracowania całego rzymskiego świata, jak Orbis na Stanfordzie albo będący jeszcze w fazie beta Digital Atlas of Roman and Medieval Civilisations na Harvardzie. Niestety, nam kolejny raz serwuje się gniota, choć co prawda w kolorowym opakowaniu.
Po pierwsze, nie rozumiem z jakich powodów autor mapy (Z. Zimnal) skraca wybrane nazwy. Jak sądzę bierze się to z „rozciągania” nazw znanych w późniejszych okresach na ów nieszczęsny wiek piąty. I tak: Colonia Claudia Ara Agrippinensium, przy której Colonia Agrippinensis czy Colonia Agrippina jeszcze bym zdzierżył, stała się po prostu Colonią, natomiast Lutetia Parisiorum przekształciła się w znajomo brzmiące Parisii. Rozumiem, że po Paryż i Kolonię sięgnąć łatwo, ale na mapie jest wystarczająco dużo wolnego miejsca na pełne nazwy. Poza tym, nie ma w tym konsekwencji, bo przy Autun pojawia się jednak „długie” Civitas Aeduorum, nota bene nie wiem dlaczego nie Augustodunum.
Po drugie, idąc dalej tropem wspomnanego „Civitas Aeduorum”, nie mam pojęcia skąd się wzięły niektóre nazwy miast. Na przykładzie pierwszej (od lewego, górnego rogu) Lugdunensis Tertia:
Angers (dla starożytnych Iuliomagus lub Civitas Andecavorum) to na mapie Andecavi,
Tours (Caesarodunum lub Civitas Turonorum) – Turones,
Nantes (Civitas Namnetum) – Namnentes,
Rennes (Condate lub Civitas Riedonum) – Redones.
Powiedzmy, że jeszcze jest nieźle, ale dalej mamy:
Le Mans (Suindinum) – Cenomani
Vennes (Darioritum) – Venetes
Corseul (Fanum Martis) – Coriosolites
Carhaix-Plouguer (Vorgium) – Osisrni.
W niektórych przypadkach, jak przypuszczam, autor mapy posłużył się nazwami plemion celtyckich z czasów Cezara (Namnentes, Curiosolites) i twórczo je rozwinął. Taką obserwację potwierdzałyby również Lemovices (zamiast Augustoritum) jako antyczne określenie Limoges, czy Ruteni (zamiast Segodunum) na Rodez. A przecież wystarczyło zajrzeć do The Princeton Encyclopedia of Classical Sites, czy do mniej wyszukanej francuskiej Wikipedii, żeby ustalić większość lokacji.
Po trzecie, choć wcale nie najmniej ważne, irytuje mnie, gdy na mapach są stosowane tylko „tubylcze” nazwy. Jeżeli są to nazwy antyczne, to ok, w końcu mamy do czynienia z monografią o starożytności, ale nazwy współczesne? Zapytam retorycznie: czy w odniesieniu do mapy ustawa o języku polskim ma zastosowanie tylko do legendy? Dlaczego Trier nie może być po prostu Trewirem, a Mainz – Moguncją? Czy pretensjonalne Genève i Marseille nie mogłyby ustąpić miejsca Genewie i Marsylii?
Przydałoby się też dokładne oznaczenie dróg, ale to już jak na polskie realia pozostaje w sferze marzeń.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Eamr
 

Bojowa Gęś Wizygocka z Setidavy
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.415
Nr użytkownika: 39.134

 
 
post 7/01/2014, 22:12 Quote Post

No, niechlujstwo zwykłe. Nazwy powinny być nazwami z epoki, ew. malutkimi literkami pod spodem nazwa obecna polska lub oryginalna z braku polskiej jeśli lokacja istnieje do dziś.

(że tzw. ludzie majtają rzęsami nierozumiejąc, usłyszawszy takie nazwy jak Trewir lub Akwizgran – no cóż, ale żeby w książce, która raczej nie jest dla targetu, który w Empiku w romansach lub horrorach buszuje… Łeeee…)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.416
Nr użytkownika: 26.201

JAKUB
Zawód: dziennikarz
 
 
post 9/01/2014, 10:47 Quote Post

Z drugiej jednak strony, tworzenie hiper doskonałych map kosztuje. I chyba większość autorów książek, gdzie takie mapy powinny się znaleźć, będą tę kwestię podnosić do miana usprawiedliwienia. smile.gif

vapnatak
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
vercyngetoryx
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 81.129

Robert
Zawód: akademik
 
 
post 9/01/2014, 15:35 Quote Post

Żeby było jasne: nie mam zastrzeżeń do recenzenta, bo sam książkę kupiłem (bynajmniej nie tylko dla mapy;) ani do autora "Galii..." - aczkolwiek, mógł on chyba zweryfikować rzetelność mapy, która znalazła się w jego książce i nie chodzi tu wcale o to, żeby była hiper.

Myślę, że kosztuje również robienie całkiem dużej, kolorowej mapy, w dodatku na dobrej jakości papierze. Wolałbym jednak, żeby ktoś usiadł przed komputerem i, kosztem maksymalnie kilku godzin pracy, zweryfikował nazwy - chociażby w bazach danych, które wskazywałem, a które są w wolnym dostępie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Eamr
 

Bojowa Gęś Wizygocka z Setidavy
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.415
Nr użytkownika: 39.134

 
 
post 9/01/2014, 16:30 Quote Post

Skoro mapa po coś autorowi książki, to powinien zadbać o to by nazwy były poprawne. Od grupy docelowej książki (dla naukowców czy szerszego odbiorcy) powinna zależeć decyzja wydawnictwa, czy zostaje się tylko przy terminologii bardziej fachowej np. Colonia Claudia Ara Agrippinensium czy ułatwionej Colonia Claudia Ara Agrippinensium / Kolonia.

Umieszczenie poprawnych nazw na takiej małej mapie to technicznie pikuś smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
szapur II
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 11.017
Nr użytkownika: 63.609

Stopień akademicki: magazynier:)
Zawód: student
 
 
post 9/01/2014, 16:43 Quote Post

Akurat mapka być może przekombinowana, dlatego najlepiej robić bezpieczne mapki - w porywach do 10 najważniejszych map, góry, rzeki, strefy nie tyle zasiedlenia Franków, Gotów czy Burgundów, co enklawy rzymskie. W końcu to nie atlas. Osobiście od Princeton Encyclopedia of Classical Sites, akurat dla V w. po Chr. specjalnie mało przydatne, wolę hasła RE i DNP. Na marginesie, w 2012 albo w zeszłym w ramach DNP wyszedł Anne-Maria Wittke, Eckart Olshausen, Richard Szydlak Historischer Atlas der antiken Welt, po polsku nie wiem, czy koniecznie jest sens publikacji atlasu poświeconego starożytności - poza może niewielkim już istniejącym prof. Piotrowicza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
vercyngetoryx
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 81.129

Robert
Zawód: akademik
 
 
post 9/01/2014, 22:33 Quote Post

Tę to nawet trudno nazwać przekombinowaniem - chyba, że z kolorami. Princeton Encyclopedia of Classical Sites podałem tak dla orientacji (podobnie zresztą jak francuską Wiki;) Chodzi mi o to, że jest smutne, że jako totalny amator przyglądam się mapie w całkiem specjalistycznej monografii i widzę, że "coś mi tu nie pasuje". Przez to tracę zaufanie, a uważam, że ma ono fundamentalne znaczenie w relacji autor-odbiorca.
Co do sensu atlasu po polsku to Napoleon V chyba ma inne zdanie, bo w zapowiedziach na pierwszy kwartał 2014 wciąż trzymają "Atlas wojen starożytnych" Johannesa Kromayera i Georga Veitha.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej