Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
20 Strony « < 18 19 20 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Caryca Elżbieta Romanowa nie umiera w 1762 r., Fryderyk II nie dostaje przydomku Wielki
     
tellchar
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 246
Nr użytkownika: 100.061

Stopień akademicki: dr
Zawód: nauczyciel
 
 
post 18/06/2018, 14:07 Quote Post

Wychodzi na to, że najlepszym rozwiązaniem byłoby niekoniecznie przedłużenie życia Elżbiety, a skrócenie życia Fryderyka, który mógł polec pod Kunowicami, jak w temacie: http://www.historycy.org/index.php?showtop...32&hl=tabakiera
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #286

     
Ribenotow
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 502
Nr użytkownika: 101.792

 
 
post 18/06/2018, 16:48 Quote Post

W sumie można by przenieść się do tamtego tematu, jeżeli prowadziłoby to do urzeczywistnienia rozbioru Prus.
 
User is online!  PMMini Profile Post #287

     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 8.506
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 18/06/2018, 18:02 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 18/06/2018, 13:12)
Nawet przedłużenie życia Elżbiecie do 1770 nic nie daje. Kunowice to szczyt wysiłku i powodzenia aliantów, a Rosjan w szczególności - potem, z każdym kolejnym rokiem szło im coraz gorzej i coraz mniej ochoczo podchodzili do tematu. Przecież manewr na Kunowice to dokładnie ten manewr - moim zdaniem oczywisty W ŚWIETLE NAPOLEOŃSKIEJ SZTUKI WOJENNEJ (więc dla wojny 7-letniej anachroniczny...) - o którym pisałem: ruch w rejonie Krosna Odrzańskiego na zachód - południowy zachód zarazem odcina armię Fryca na Śląsku od reszty Prus, jak i zagraża Berlinowi i on, czy tego chce, czy nie - MUSI SZUKAĆ BITWY. Choćby nawet - z odwróconym frontem, gdyby Rosjanie doszli za daleko na zachód. A Rosjanie prawie w każdych okolicznościach mieliby nad nim przewagę tak liczby, jak i siły ognia - miejsca jest za szczupło, żeby zdążyli się tej przewagi pozbyć...

Mimo to - zrobili to tylko raz, wygrali i... nawet go nie ścigali! Nie było pościgu głębszego niż taktyczny. Austriacy wycofali się do Saksonii, Rosjanie - wrócili na leża zimowe. A w kolejnych latach zajmowali się kompletnie bezużytecznym i pozbawionym krzty sensu uganianiem a to na pograniczu Śląska, a to po Pomorzu.

To jest nieprawdopodobne, do jakiego upadku sztuki wojennej doszło w XVIII wieku!
*



Ja na to patrzę w nieco inny sposób. Rosjanie nie byli na tyle zdeterminowani w tej wojnie i chcieli odnieść duże sukcesy bardzo małym nakładem sił. W korespondencji Elżbiety i jej sojuszników przewija się ciągle ten sam motyw - utarcie nosa Fryderykowi i pokazanie, że Rosja jest liczącym się graczem w regionie.. Motywy Saksonii czy Wiednia były już zupełnie inne, dlatego te państwa chciały doprowadzić do zniszczenia Prus, ale wraz z biegiem czasu okazało się, że samodzielnie nie dokonają tego nigdy. Teoretycznie mieli pomóc Francuzi, ale oni byli uwikłani bardziej politycznie z sporze z Wielką Brytanią. Toteż z wielką nadzieją patrzono na Elżbietę. A ta za wsparcie życzyła sobie Prusy Wschodnie, których aneksja zresztą nie miała żadnych podstaw prawnych, ani nawet geograficznych. Wiele osób twierdzi, że nowe nabytki byłby wkrótce zamienione na Kurlandię lub Białoruś, ale to nieprawda. Owszem, były takie pomysły, ale nikt w Petersburgu nie zamierzał oddawać Prus Wschodnich!

Rosjanie podeszli do wojny siedmioletniej z bardzo lekceważącym stosunkiem. Ich armia była chyba jakościowo najgorsza ze wszystkich sojuszników i do tego przyszło im walczyć z nie byle kim. Nie wierzę, że przy faktycznej woli pokonania Prus tak silna liczebnie i doskonale położona geopolitycznie koalicja nie dałaby rady wygrać z Fryderykiem. Mając zagwarantowany przemarsz przez Rzeczpospolitą i furaż za półdarmo, nawet przy spektakularnych sukcesach króla Prus na polach Saskonii i Śląska, otrzymałby on śmiertelny cios od północy. Jedyne co musieli Austriacy to związać większość sił pruskich i nie dać się kompletnie anihilować, co było zadaniem na poziomie początkującego stratega. W miarę upływu czasu Prusacy znaleźliby się w wielkich kleszczach i musieliby wybierać - albo bronimy stolicy i odpuszczamy Śląsk oraz Saksonię, co pozbawia nas 50% potencjału, albo dajemy wrogowi zdobyć stolicę i tym samym skazujemy się na otoczenie od północy. Gdyby Fryderyk tego nie przewidywał, nigdy nie atakowałby jako pierwszy Saksonii w celu przeniesienia działań wojennych na wrogi grunt oraz zwiększenia swojego szczupłego potencjału. Bo Prusy maksymalnie eksploatujące Saksonię mogły przy odpowiednim zarządzaniu i dowodzeniu przetrwać dłużej niż jedną lub dwie kampanie.

Rosyjski wkład w wojnę z Prusami był bardzo mizerny, a i tak Prusy stanęły nad krawędzią przepaści. Po Kunowicach wystarczyło kontynuować pochód na Berlin i zmusić Fryderyka do wydania kolejnej bitwy. Niekoniecznie trzeba było ją wygrać, wystarczyło po raz kolejny wykrwawić wroga, a patrząc na zasianie ziarna wątpliwości w obozie wroga, nie było to takie nierealne. Brak koordynacji działań sojuszników jest stale powtarzany w literaturze przedmiotu dotyczącej wojny siedmioletniej. Wraz z Kunowicami mogła przyjść pora na wyparcie Prus ze Śląska i pierwszą spędzoną zimę na terytorium wroga. Tymczasem zamiast dobić Fryderyka, Rosjanie decydują się na czekanie. Czekanie, które pociąga za sobą dzielenie skóry na niedźwiedziu, bo w marcu 1760 r. Elżbieta po raz kolejny podkreśla, że chce Prusy Wschodnie. Tyle, że ma je otrzymać pod warunkiem odzyskania przez Austrię Śląska. Co robią więc Rosjanie? Nie pomagają Austriakom, tylko czekają aż Ci sami odbiją Śląsk. Bo jaki jest interes w wykrwawianiu rosyjskich oddziałów, kiedy zdaniem Petersburga zrobiły one dostatecznie dużo, aby tę wojnę wygrać!

Niestety, ale nieudolność strategiczna Rosjan jest jednym z powodów, dla których Austriacy nie wiedzieli do końca jak działać. Nie chcę ich też specjalnie usprawiedliwiać, ale wojna koalicyjna ma to do siebie, że trzeba wiedzieć gdzie Twój sojusznik zaangażuje swoje siły, aby móc lepiej dysponować własnym potencjałem. Tutaj czegoś takiego nie było i raz po raz Austriacy nadziewali się na armie pruskie...
 
User is offline  PMMini Profile Post #288

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.481
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 19/06/2018, 5:47 Quote Post

Po Kunowicach wystarczyłoby przeprowadzić zdeterminowany pościg w skali strategicznej, a nie zadowolić się obdzieraniem poległych i dobijaniem rannych - a byłoby po wojnie. W góra kilka tygodni. Pamiętajmy o skali geograficznej. Zwłaszcza jak na Rosjan, jest to skala mikroskopijna. Bonaparte, idąc z przeciwnej strony rozwalcował niepomiernie silniejsze i rozleglejsze Prusy w miesiąc. Po utracie Poznania Prusy walczyły dalej tylko dzięki "pożyczonej", bo rosyjskiej głębi strategicznej i rosyjskim potencjałem. Same zostały zredukowane do partyzantki.

W 1760 w obliczu zdeterminowanego, uporczywego pościgu po Kunowicach, Fryderyk mógł tylko strzelić sobie w łeb albo uciekać do Hanoweru: Śląsk sam by się poddał, podobnie jak izolowane twierdze gdzie indziej.
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #289

     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 8.506
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 19/06/2018, 7:42 Quote Post

I z obu tych wojen - siedmioletniej oraz polskiej - Prusacy wyciągnęli odpowiednie wnioski. Od tamtej chwili podstawową doktryną pruskiej, a później niemieckiej armii było przeprowadzenie pierwszego zmasowanego uderzenia, które jeżeli nie doprowadziło do rozbicia głównych sił wroga i szybkiego zakończenia, miało swój drugi skutek w przeniesieniu ciężaru walk na obce terytorium. Brak głębi strategicznej oraz bardzo "skondensowana" baza zaopatrzeniowa (w tym demograficzna) sprawiają, że Niemcy bardzo szybko ulegają w konfliktach, które toczą się na ich ziemi.

Jeżeli miałbym obstawiać na zwycięstwo koalicji w wojnie siedmioletniej to szukałbym jej znacznie wcześniej. Kunowice to ostatni dzwonek. Po tym niewykorzystanym sukcesie koalicja zaczęła się rozpadać od środka z powodu typowego war attrition, a śmierć Elżbiety jedynie przyspieszyła to, co było nieuniknione.

Aby Prusy tę wojnę szybko przegrały, rozmiar klęski Saksonii nie może być aż tak wielki. Armia musi być ewakuowana do Austrii, stemple do polskich mennic wywiezione. Sojusznicy po pierwszym szoku mogli wycofać się do Czech, aby przyjąć uderzenie Fryderyka na Pragę. I tu jest miejsce na właściwy POD, bo jeżeli Austria i Saksonia będą posiadały zdecydowaną przewagę, mogą swobodnie wiązać pruskie siły i czekać na zluzowanie frontu przez atak Rosjan na północy. I to byłoby właściwe wykorzystanie głębi strategicznej...
 
User is offline  PMMini Profile Post #290

20 Strony « < 18 19 20 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej