Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bitwa o Atlantyk, seria z kotwiczką
     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.327
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 16/08/2017, 15:59 Quote Post

W serii pozycji poświęconej całościowo Kriegsmarine nie ma. Takie pozycje jak Bitwa o Atlantyk

user posted image
user posted image

jak i wspomnienia Raedera

user posted image

czy Donitza

user posted image

nie do końca odpowiadają Twemu oczekiwaniu. Co do pracy p. Marka Daroszewskiego, nie czytałem lecz znalazłem takie recenzje

http://www.konflikty.pl/recenzje/ksiazki/m...rine-1935-1945/
http://mojhistorycznyblog.pl/daroszewski-m...ecenzja-ksiazki
http://www.nowastrategia.org.pl/kriegsmari...51945-recenzja/

Pozdrawiam!
 
User is online!  PMMini Profile Post #31

     
Filipdan
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 335
Nr użytkownika: 82.788

Stopień akademicki: mgr
Zawód: prawnik
 
 
post 20/08/2017, 20:58 Quote Post

Gajuszu. Masz absolutnę racje. Bitwa o Atlantyk Morissona to mówiąc kolokwialnie ramol z lat 50. Trudno aby klika lat po zakończeniu wojny napisać w miarę obiektywną monografię Bitwy o Atlantyk. Za mało było wówczas siłą rzeczy badań w archiwach itp. Co do wspomnień Readera to trzeba podchodzić do tej pozycji z dystansem. To są subiektywne wnioski byłego dowódcy Kriegsmarine. Podobnie jak wspomnienia Doenitza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.327
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 13/09/2017, 16:12 Quote Post

Mimo słusznych ostrzeżeń Filipdana tak jak po biografii Lütha wziąłem się za jego propagandowe, wojenne wspomnienia (post 9,10) tak po Operacji Paukenschlag która była w pewnej części biografią Reinharda Hardegena (post 29) sięgnąłem po jego
Na stanowiska bojowe!
user posted image

Po co? Właśnie po to by mając świeżo w pamięci jego faktyczne dokonania skonfrontować to z jego przekazem w 1943. Już o tym pisaliśmy w temacie. Wśród książek w serii są pozycje które są produktem propagandowo-wojennym. Lecz uważam że i te pozycje warto przeczytać bo w swojej części są przekazem ludzi którzy niewątpliwie mieli niejedne chwile grozy za sobą. Taka lektura u czytelnika obeznanego z tematem nie grozi przyjęciem obrazu wojny jako wielkiej przygody. Od razu wyłapuje się wstawki mało nas interesujące. Co innego z przystępującymi do szeroko rozumianego tematu U-bootwaffe. Wtedy takie książki nie powinny być początkowymi lekturami.
Wracając do książki: jak wspomniałem mając świeżo w pamięci jego służbę w lotnictwie morskim, później na pokładach U-124, U-147 i w końcu na U-123 mamy możliwość ponownego wejścia na ich pokłady (oczywiście numery samych U-bootów mamy dodane w przypisach) i poznanie służby autora w wersji wygładzonej, okrojonej nas potrzeby propagandy i mającej podnieść morale Niemców. Mimo wszystko ku mojemu zdziwieniu sporo faktów było przedstawionych. To samo dotyczy objętości poświęconej obu rejsom do wybrzeży USA. Byłem nastawiony że to będzie gros książki a tu raptem poniżej 30%. Czy książkę polecać? Tak jak wspomniałem, raczej będącym w temacie od lat i nie jako źródło faktów tylko przykładu drugowojennej lektury. I jeszcze jedno. Książka jest bogata w autentyczne zdjęcia jak rzadko która kotwiczka, a więc mamy i bożonarodzeniowe choinki pod pokładem podczas pierwszego rejsu ku Stanom Zjednoczonym, złowienie rekina i wiele innych.
user posted image


Pozdrawiam!
 
User is online!  PMMini Profile Post #33

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.327
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 3/10/2017, 13:09 Quote Post

Miałem plany wziąć coś innego, lecz lektura Północnego Atlantyku 1914-18 Tomasza Fijałkowskiego, gdzie było sporo odniesień do U-38 Maxa Valentinera sprawiła że ta ostatnia znalazła się w moich rękach.

user posted image

Cóż, wydana pierwotnie w 1934 w moich oczach bije wspomnieniowe prace niemieckich podwodniaków IIWŚ wydanych jeszcze podczas jej trwania pod kątem jak to było miło i przyjemnie. Do tego jeszcze wrócimy. Na początku mamy dramatyczny opis ratowania uwięzionych w zatopionym jeszcze przed wojną U-3. Wciąga, lecz wzmianka jakoby oficer z okrętu ratowniczego, którym był sam autor, przypomniał sobie że jego jednostka jest w suchym doku dopiero gdy dotarł do portu jest słabo przyswajalna... Kolejnym wartym wspomnienia epizodem jest spotkanie z Tirpitzem i wyciągnięcie wniosku ze wspomnianej przez admirała anegdoty o Nelsonie (sławne przyłożenie lunety do oczodołu podczas bitwy pod Kopenhagą) co miało dać wolną rękę kapitanom U-bootów w kwestii niestosowania się do rozkazów zabraniających atakowania alianckiego frachtu bez ostrzeżenia. W Kaiserliche Marine? Hmmm... dry.gif Teraz zajmiemy się fantazjami Valentinera na temat nieograniczonej wojny podwodnej (ta kwestia przewija się cyklicznie do końca książki), a że pisał mając wiedzę na temat ilości U-bootów jak i ich możliwości (ilość wyrzutni torped, część jeszcze z silnikami benzynowymi - sam zaczynał na... ratowanym przez siebie kilka lat wcześniej właśnie benzynowym U-3) co możemy sądzić o takim fragmencie?:

QUOTE
Gdyby nas posłuchano i wody wokół Anglii zakwalifikowano jako obszar blokady i zatopiono wszystko (gość nie ograniczał się  smile.gif - GMTW), co by pokazało się na horyzoncie, wówczas inni nie byliby na nas tak wściekli, jak są teraz. Nasze okręty podwodne mogłyby w pierwszych dniach wojny spokojnie niszczyć dziennie milion ton ( rolleyes.gif ). Gdybyśmy mogli wszystko bez przeszkód zatapiać, każdy okręt mógłby załatwić dziennie trzydzieści statków ze stu tysiącami ton.


Cóż, zapewne za podstawę tych obliczeń wziął swój rekordowy rejs z sierpnia 1915 roku na tytułowym U-boocie U-38.
user posted image

Wówczas podczas 25 dni zatopił 25 statków handlowych oraz 5 jednostek rybackich o łącznej pojemności aż 71389 BRT! I do tego wrócił z patrolu z dwoma ładunkami wybuchowymi (na 12 zabranych), 20 (na 430 zabranych) pociskami 88mm i jedną (!) torpedą (na 7 zabranych). Sam ten fakt jest najlepszym dowodem ze autor nie był przeciętnym podwodniakiem, lecz trudno to brać jako podstawę do wcześniejszych obliczeń. Zresztą sam do owych 100000BRT mimo całego szacunku do osiągnięcia, nawet się nie zbliżył. A co dopiero 30 jednostek... dziennie! Kolejny fragment który nawet trudno skomentować, pozostawiam to Wam:

QUOTE
Tego samego wieczoru zatapiam jeden duży parowiec z ładunkiem pszenicy, pochodzącej z Australii. Przekazuję kapitanowi list do angielskiej przyjaciółki, którą poznałem przed wojną podczas Tygodnia Kilońskiego. Pomyślałem, że dziewczynie, której ojciec był angielskim admirałem i której wszyscy bracia służyli w marynarce wojennej, będzie miło otrzymać kilka ciepłych słów z życzeniami, żeby jej ojciec i bracia przeżyli wojnę. Kto wie - myślałem - co ci Anglicy o nas myślą. Kobiece serca są, przynajmniej na wojnie, bardziej obiektywne niż męskie. 


Przed rejsem na M. Śródziemne wspomina:

QUOTE
Nadszedł czas pożegnań. Ostatni dzień zostawiliśmy dla siebie. Zrobiliśmy sobie piknik na zielonej trawce. Bez kobiet, oczywiście. Dla dam było to wyjątkowo bolesne, ponieważ moi ludzie byli kawalerami.


Jeżeli zrobił tak faktycznie swoim ludziom, to zastanawiam się czy mimo małżeństwa (o którym wspomina) nie był czasem innej orientacji. No i ciekawe co myśleli o tym pomyśle marynarze którzy w swoim towarzystwie spędzali całe tygodnie i miesiące. biggrin.gif O mentalności autora świadczy także fragment o aspekcie traktowania kapitanów statków które miały na pokładzie działa z artylerzystami Royal Navy.

QUOTE
Mógłbym wyśmiać starszego mężczyznę. Mógłbym go też kazać rozstrzelać. On, jako kapitan, był panem na statku i nie musiał się godzić na zamontowanie tej armaty na jego pokładzie.


Nawet we wspomnianych drugowojennych, propagandowych wspomnieniach takiego kierunku myślenia nie wyczytałem. W innym fragmencie czytamy:

QUOTE
To szybkie poddanie się wydało mi się trochę za szybkie. Parowiec spuścił również dwie łodzie na wodę. Gdy to zobaczyłem, kazałem przygotować granatów i rozkazałem "strzelać szybko", chociaż na maszcie holenderskiego statku powiewała białą flaga. Było to nikczemne z mojej strony - kazać strzelać do neutralnego statku. Ale taki właśnie byłem - bez serca!


Faktem jest że okazało się iż faktycznie był to Q-ship (dla świeżaków - statek-pułapka), ale jak sam pisze Valentiner, miał tylko takie podejrzenia. To wystarczyło. Z drugiej strony po doznanych stratach dowódcy U-bootów byli ostrożni, jak widzimy aż do podejścia "najpierw strzelam, później pytam kto idzie". Kolejny ciekawy fragment to:

QUOTE
Niemiec różni się od pozostałych narodowości tym, ze nie czuje żadnej nienawiści do innego narodu. Niemcowi łatwiej niż obywatelowi innego kraju przychodzą do głowy humanitarne myśli. To ze niemieccy żołnierze walczyli na wszystkich frontach tak długo, i ze walczyli przeciwko ludziom, do których nie odczuwali właściwie żadnej wrogości, jest tylko dowodem ich wielkiej miłości do ojczyzny


Cóż tu dodać. smile.gif Niekiedy opis działań bojowych także ma wiele do życzenia ze względu na logikę. Choćby na str 128 gdy zaatakowano konwój na M Czarnym złożony z 3 parowców, torpedowca i kontrtorpedowca. Po storpedowaniu jednego z frachtowców, U-38 wynurza się na powierzchnię i w pościgu za uchodzącymi dwoma pozostałymi ostrzeliwuje je z działa. Wszystko ok, ale z jakiegoś powodu wspomniany torpedowiec i kontrtorpedowiec rozpłynęły się w nicość... unsure.gif

Inny humanitarny obraz działań autora wyłania nam się wtedy gdy wynurzony U-38 dostał się nagle pod ostrzał baterii ustawionej na "plaży kąpieliska w Sakri".

QUOTE
To było lekkomyślne z ich strony. Podczas ostrzału ani jeden pocisk nie spadł w naszym pobliżu, a przecież ci którzy strzelali mogli się przecież spodziewać ze nie zostawimy ich w tej sytuacji w spokoju. Odpowiedzieliśmy szybkim ogniem z naszej 10,5cm armaty. Mieliśmy lepszy sprzęt. Niebieski kolor naszej łodzi różnił się niewiele od niebieskiego koloru morza, więc zapewne utrudniał on wrogowi wstrzelenie się. Położenie baterii było dla nas wyśmienite. Wkrótce wstrzymała ona ogień. Jeżeli hotele zostały zniszczone przez nas ostrzał, to muszą one podziękować za to tym "mądrym" żołnierzom którzy ustawili na plaży swoją armatę. Kobiety zostały przez nas na szczęście wcześniej ostrzeżone, by udały się w bezpieczne miejsca.


Tak? Ciekawe w jaki sposób. Dali znaki dymne? blink.gif Przedostatni cytat:

QUOTE
Deszcz bomb posypał się na mnie. Przyzwyczailiśmy się już do detonacji tak bardzo, ze nie robiły na nas już żadnego wrażenia.


Tu znowu przebił swych kolegów z DWS. Na koniec coś co najbardziej wzbudziło mą ciekawość we wspomnianym na wstępie HB-eku i było najważniejszym powodem sięgnięcia po tą "kotwiczkę". Wyznanie iż:

QUOTE
Zrezygnowałem świadomie z pierwszego miejsca listy rekordów zatopień


Że co? I dalej:

QUOTE
Gdybym jednak pozostał na Morzu Północnym, być może zrobiłbym więcej dla mojej ojczyzny, niż polując na wrogie okręty na Morzu Śródziemnym, czy Czarnym.


Rejs na M. Śródziemne czy Czarne to nie widzimisię tylko rozkaz, więc czemu niby świadomie? Po drugie, akurat gdy wstrzymywano się z nieograniczoną wojna podwodną na Atlantyku rzeź frachtu na Morzu Śródziemnym trwała w najlepsze. To właśnie działalności na nim (jak i rekordzista Arnauld de la Perrier) autor powinien być wdzięczny jeżeli chodzi o osiągnięty wynik liczony w BRT. Działalność na Morzu Czarnym była na pewno czasem "na diecie" ale to nie tłumaczy słów o świadomej rezygnacji. Tu chyba wyszło ego Valentinera w całej okazałości. Nie byłem pierwszy na liście? No bo mi się nie chciało...
user posted image

Ok, tak jak pisałem i przytaczałem przykłady: mimo niewątpliwie wspaniałych osiągnięć autora w swej profesji, książka jest przykładem lektury bardziej przygodowej niż dramatycznej. Co prawda Valentiner wspomina o oficerze który prosto z okrętu trafił do szpitala psychiatrycznego, w którym po 3 miesiącach zmarł. Ale występuje bardziej w roli wyjątku potwierdzającego regułę niż typowy przykład przeżyć pod pokładem.

Pozdrawiam!

user posted image
 
User is online!  PMMini Profile Post #34

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.327
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 31/10/2017, 12:56 Quote Post

Postanowiłem po wspomnieniach niemieckich, polskich i amerykańskich zabrać się za Nippon.
user posted image

Autorem książki jest Mochitsura Hashimoto, sprawca głośnej tragedii krążownika ciężkiego USS Indianapolis która odbiła się głośnym echem tak pod względem ładunku który ów krążownik przewoził w poprzednim rejsie jak i masakry rozbitków za sprawą rekinów. Premiera książki miała miejsce w 1954 kiedy nie wszystkie dokumenty strony alianckiej były dostępne autorowi, lecz są fragmenty które nawet biorąc to pod uwagę budzą wątpliwości. A nie wszystkie sytuacje są prostowane przypisami od redakcji.
Uwagi:
- Uszkodzona USS Saratoga 11 stycznia 1942 jest ciągle tylko lotniskowcem typu Lexington.
- Autor opisuje operację tankowania dużych łodzi latających "typu II" (zapewne chodzi o Kawanishi H6K Mavis) które dokonały nocnego nalotu na Pearl Harbor 5 marca 1942. Ponieważ podawana jest data dniowa, muszę poszukać informacji o tym nieznanym mi bliżej wydarzeniu.
- Trudności w zatapianiu zbiornikowców zrodziło wśród japońskich dowódców okrętów podwodnych przekonanie że nie można ich zatopić używając tylko broni torpedowej. Wobec rozpoczętej w tym samym czasie rzezi na wschodnim wybrzeżu USA musi dziwić taki wniosek, autor nie próbuje wyciągnąć żadnych innych nawet w 1954.
- Bitwa koło wyspy Savo umiejscowiona we wrześniu 1942, raptem dwa akapity wcześniej sukces adm. Mikawy jest dobrze umiejscowiony w sierpniu.
- Przy opisie sławnej salwy I-19 15 września 1942 w przypisie brak informacji o zatopieniu niszczyciela USS O'Brien.
- Podczas czerwcowych walk o Saipan w 1944 RO-115 wystrzelił salwę 4 torped do lotniskowca "typu Wasp". Taka informacja w 1954 trochę dziwi.
- Dostarczanie czołgów na Guam także na pokładach okrętów podwodnych (które podczas rejsu zanurzały się). No no...
- Podczas opisu ataku na I-165 mamy info o tym iż japońscy marynarze zapobiegali wyciekom ropy naftowej pod wodą "stosując specjalne urządzenie zainstalowane w tym celu". Szkoda że o tym nigdy wcześniej i później nikt kompetentny nie wspomniał.
- Rozpoczęcie lądowania sił amerykańskich na Iwo Jimie umiejscowione 29 lutego 1944...
- Przy jednym z opisów prób ataku przy pomocy kaitenów, dziwi wzmianka o charakterystycznych odgłosach poruszających się wodnosamolotów zamocowanych na górnym pokładzie podczas pływania pod wodą. Jeśli już to zamocowane były w hangarze, ale bardziej dziwi fakt że jednocześnie wożono i kaiteny i wodnosamoloty. O użyciu tychże samolotów podczas ostatnich rejsów z kaitenami autor także już nie wspomina.
- Zaskakujący opis używania radaru obserwacji przestrzeni powietrznej spod wody (gdy już takie w końcu znalazły się na pokładach o.p.)
- Przypis który uszczegóławia skład TF-58 pod Saipanem w czerwcu 1944 zaskakująco przydziela lotniskowce lekkie typu Independence do klasy lotniskowców eskortowych.
- W bitwie na Morzu Filipińskim według autora Japonia straciła m.in lotniskowiec Hitaka. Nie znam.
- Bywają błędnie podpisane fotografie na końcu książki. Wobec braku numeracji stron wspomnę tylko o RO-58 choć na kiosku wyraźnie widać że to RO-63 (a z R0-58 jest prawidłowo podpisana fotografia powyżej)

Ogólnie praca opisuje działalność japońskich okrętów podwodnych od Pearla Harbor po kapitulację z japońskiego punktu widzenia. Autor często jest zmuszony ukazywać powody braku sukcesów. Przeplatane jest to własnymi wspomnieniami z rejsów bojowych, zaopatrzeniowych, ewakuacyjnych. Ciekawym fragmentem są starania Hashimoto na montowanie radarów na pokładach jednostek podwodnych. Dość długi fragment dotyczy wspomnianego na wstępie zatopienia krążownika USS Indianapolis. Całość napisana w atmosferze defetyzmu który przypomina mi pod tym względem czytaną wcześniej http://ecsmedia.pl/c/boski-wiatr-japonskie...ext35762128.jpg. Bardzo pomocne są załączniki o szczegółach technicznych poszczególnych jednostek, japońskich zgłoszonych sukcesów, o stratach własnych. Na koniec okładka. Widoczny na niej ukazany I-400 choćby tylko po numerze na kiosku widać że jest lustrzanym odbiciem. To wydawnictwu, tak mocno związanemu z marynistyką, nie powinno się już zdarzać... Ogólnie wielkiego zachwytu nie ma (wiele wspomnianych przez autora sukcesów było tylko chciejstwem strony przegrywającej), lecz poznanie japońskiego punktu widzenia uważam za cenne.

Aby do końca nie odjechać od głównego wątku tematu powracam do zapomnianej obietnicy:

QUOTE(Gajusz Mariusz TW @ 27/05/2017, 12:05)
dzisiaj chciałbym przybliżyć pozycję Mariusza Borowiaka U-booty typu II - Podwodne drapieżniki Hitlera.

user posted image

Pozycja bliźniacza do dwutomowej, poświęconej typowi VII tegoż autora (o niej innym razem).


No wiec po 5 miesiącach wracam do dwutomowej pracy Mariusz Borowiak Żelazne rekiny Dönitza

user posted image

Podobnie do omawianej wtedy monografii typu II tom 1 omawia wyczerpująco konstrukcję U-boota typu VII, poszczególne jego wersje, używaną na jego pokładzie zależnie od wersji i roku służby broń torpedową, artyleryjską, minową. Jest także omówienie urządzeń hydroakustycznych, radiolokacyjnych, łączności. Autor nie zapomina także o standardowych malowaniach i kamuflażach zależnie od akwenu. Przybliża nam także bazy U-bootwaffe. Wszystko bogato ilustrowane z licznymi tabelkami, ciekawostkami etc.

Drugi tom jest o wiele pojemniejszy (liczba stron: 240 vs 685) który muszę przyznać, w odróżnieniu od tomu 1 - nie czytałem cool.gif Traktuję go niczym książkę telefoniczną i korzystam gdy szukam wiedzy o konkretnym U-boocie tego typu. Drugi tom to po prostu kompendium typu encyklopedycznego wszystkich jednostek od U-27 po U-1038. Szczegółowy opis działalności każdego U-boota gdzie znajdujemy kolejno: numer poczty polowej, stocznię która go zbudowała, daty podpisania umowy, położenia stępki, wodowania, wejścia do służby, numer stoczniowy, flotylle w których służył (z datami dniowymi od - do), listę dowódców (daty tak jak poprzednio), datę i okoliczności zatopienia (samozatopienia), pozycję zatopienia (geograficzną jak i numer kwadratu niemieckich map), straty załogi (jeżeli były), los wraku (podniesiony, odnaleziony itd), ilość patroli bojowych i lista sukcesów z takimi danymi jak: data zatopienia (uszkodzenia) często godzinowa, jeżeli z konwoju, podany jego symbol, nazwa i bandera ofiary, jej tonaż lub pojemność brutto, pozycja geograficzna. Ponadto mamy listę wszystkich jednostek zamówionych lecz nieukończonych. Autor nie zapomniał o przybliżeniu Flotylli w których służyły omawiane jednostki. Na końcu mamy reprodukcje 20 niemieckich map morskich z okresu IIwś z naniesioną charakterystyczną dla Kriegsmarine siatką kwadratów.

Oba tomy oczywiście gorąco polecam! Dla tych którzy obie monografie (typ II i VII) mają na półce mam dobrą wiadomość: wyglądajcie początku przyszłego roku na rynku wydawniczym wink.gif

Pozdrawiam!

user posted image
U-995
 
User is online!  PMMini Profile Post #35

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.327
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 13/11/2017, 17:21 Quote Post

Tym razem znowu coś spoza serii.

Philip Kaplan U-booty Podwodna armia Hitlera.
user posted image

http://www.nowastrategia.org.pl/philip-kap...tlera-recenzja/
http://pulchralibra.blogspot.com/2015/07/p...y-podwodna.html

Trochę miałem obaw co do tej pozycji. Autor był swego czasu związany z... Playboyem unsure.gif . No ale dostałem jako prezent, przeleżała swoje na regale więc nadszedł moment lektury. I... szybko poszło. Pozycja nie jest napisana w formie chronologicznych wydarzeń, nie "częstuje" nas setkami nazw U-bootów, ich ofiar i zwycięzców. Raczej skacząc z zagadnienia na zagadnienie przybliża U-bootwaffe w sposób strawny dla wchodzących w temat. Chyba najmocniejszą stroną są wspomnienia weteranów obu stron tej najdłuższej bitwy IIwś. To nie znaczy że maruda Gajusz nie ma uwag. Tych się trochę nazbierało (muszę zaznaczyć że miałem do dyspozycji wyd I więc w przytoczonej pod okładką jako pierwsza recenzji niektóre z nich mogą być nieaktualne). A więc:

- VIII - (pierwszych kilka stron jest ponumerowanych cyframi rzymskimi, nie wiedzieć czemu...) Wśród przymiotów które cechowały członków załóg U-bootów mamy i taki:

QUOTE
(...) nie przejmowali się tym ze z braku ruchu zanikają im mięśnie.

Nie wiem o czym autor pisze. rolleyes.gif

- str 11 - S-141 nie był jednostką klasy torpedowiec. Był Schnellbootem a więc dużym, szybkim kutrem torpedowo-artyleryjskim.

- str 16 - Osąd autora że jednostki nawodne Kriegsmarine od początku 1944 były "w zasadzie już niepotrzebne". Być może autorowi chodziło o jednostki najcięższe, traktowane jako źródło rekrutacji dla nowych U-bootów po odejściu Raedera. Lecz w kontekście chociażby ostatniego roku wojny na Bałtyku (i nie tylko) jest to pogląd przynajmniej nietrafiony.

- str 50-51 - Przy opisie U-boota typu VII mamy podaną maksymalną prędkość podwodną raz jako 7 zaraz potem jako 4 węzły.

- str 52 - Dalszy opis tego typu. Nie było dwóch toalet przy pomieszczeniach oficerskich w przedniej części okrętu. Tam była jedna (na prawej burcie), druga była umiejscowiona na rufie, obok kuchni (która była na początku rejsu zapasowym magazynem prowiantowym - korzystano wtedy tylko z tej pierwszej).

- Cały rozdział poświęcony Lusitanii (7, str 55-72). Rozumiem potraktowanie go jako wstęp do rozdziału o Athenii, ale chyba ciut za dużo miejsca temu poświęcono patrząc na tytuł książki.

- str 76 - Nieoczekiwana ciekawostka związana z zatopieniem Athenii. Jedną z uratowanych była nieletnia córka niemiecko-amerykańskiego reżysera filmowego Ernsta Lubitscha, Carmen Silvera. Właściwie nic nam to nie mówi, lecz lata później cały (no, prawie) świat poznał ją jako Edith w "Allo, Allo!"
user posted image

- str 92-93 - Wśród przytoczonych relacji jest np i tak mało wiarygodna (nie podpisana!) z lotu jednej z załóg B-17 o nazwie własnej Banshee pod dowództwem por. Williama Caseya na bombardowanie niemieckich baz na wybrzeżu francuskim. Pomiędzy 13:28 a 13:40 załoga zestrzeliła (najczęściej ofiary rozpadały się rzecz jasna w powietrzu) 7 FW-190.... Na osiem atakujących, ponoć z JG2. Jest podana data 23 listopada 1942. Spróbuję to w wolnym czasie zweryfikować lecz na 99% jestem pewien że to tylko pomroczność jasna strzelających z browningów...

- str 124 - Informacja jakoby nie dano rady namówić Priena i Kretschmera do napisania wspomnień przed końcem wojny. Jest taka książka: Moja droga do Scapa Flow.

user posted image

Co prawda jej lektura dopiero przede mną ale ten pierwszy miał z nią dużo wspólnego...

- str 140 - Podczas opisu walki w obronie PQ-13 krążownik Trinidad nie wiedzieć czemu nagle dwa razy zmienia nazwę na... Murmańsk blink.gif

- str 158 - Ponoć masa głowicy bojowej w torpedach G7a i G7e to prawie 400kg. Nieprawda, 280kg.

- str 187 - Opisanie podwodnych zaopatrzeniowców - "mlecznych krów" jako większych U-bootów typu IX, ze specjalnie wbudowanymi zbiornikami jest bardzo amatorskie. Tak prosto z typem XIV nie było.

- str 219 - W opisie Operacji Pedestal w podsumowaniu 11 sierpnia mamy informację iż dzień zakończył się bez straconej a nawet uszkodzonej jednostki - ani okrętu ani statku. I nie przeszkadza autorowi w tym podsumowaniu opisane raptem kilka akapitów wcześniej zatopienie lotniskowca Eagle...

- str 220-223 - Opisywanym anonimowo, bez kryptonimu, konwojem arktycznym jest PQ-18 a nie nazwanym lotniskowcem Avenger

- str 228 - Mimo braku podanych jakichkolwiek nazwisk, autor ku mojemu zaskoczeniu rzetelnie opisał polski wkład w złamaniu Enigmy. Brawo!

- str 242 - Pomyłka autora w sprawie wycofania samolotów pokładowych z lotniskowców Royal Navy oprócz tych ze zmienna geometrią skrzydeł. W rzeczywistości chodziło o samoloty V/STOL, czyli sławne Harriery.

Ogólnie praca przybliża nam w kolejnych rozdziałach wybrane przez autora aspekty dotyczące U-bootów podczas IIwś. I jest w tym trochę chaosu. Np w klasycznej pracy gdy poprzedni rozdział kończy się tymi słowami:

QUOTE
Jednakże wkrótce do wojny przystąpiła Ameryka. Po japońskim ataku na flotę amerykańskich pancerników w Pearl Harbor 7 grudnia Stany Zjednoczone znalazły się w stanie wojny z Japonią i jej sprzymierzeńcami z "osi" - Niemcami i Włochami. W poszukiwaniu nowych i bardziej atrakcyjnych od Morza Śródziemnego i Północnego Atlantyku "terenów łowieckich" Dönitz postanowił urządzić polowanie na niestrzeżone najczęściej statki, kursujące wzdłuż amerykańskiego wschodniego wybrzeża, od Nowej Szkocji po Amerykę Płd. Jego okręty wyruszyły dalej na zachód.

normalnie kolejny dotyczyłby tych działań rozpoczętych Operacją Paukenschlag. Tutaj mamy konwoje arktyczne... Zaś masakra przy wschodnim wybrzeżu gdzieś tam ledwie wspomniana przy innej okazji. Czy jest to słaba pozycja? Dałbym 6/10 a w nich cały punkt za sześciostronicowy słowniczek który bardzo mi się spodobał. Niekiedy przystaję przy okładce. Jest tak i tym razem. Zamiast typowego zdjęcia/rysunku U-boota mamy klimatyczną fotografię "ogródka zimowego" U-100 (ponoć, nie znałem wcześniej zdjęcia) (typu VIIB) datowaną na wrzesień 1940, zrobioną w okolicach Lorient. A postaciami widzianymi na niej to: sam Kapitänleutnant Joachim Schepke (co nie powinno zaskoczyć wyjadaczy tematu znając już numer U-boota) i jego pierwszy oficer. Błędów w podpisach być może niezbyt licznych lecz równie ciekawych zdjęć nie wyłapałem.

Pozdrawiam!

user posted image
U-Boot Typ VII C
 
User is online!  PMMini Profile Post #36

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej