Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Pucz Janajewa: czy stał za nim Gorbaczow?
     
Krzysztow
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 607
Nr użytkownika: 101.502

Krzysztof Kowalski
Zawód: uczen
 
 
post 8/02/2018, 9:51 Quote Post

Bodaj chyba w programie Wołoszańskiego spotkałem się z sugestią że "Pucz Janajewa"
był popierany przez Gorbaczowa. Co jest wiadomo o tym zdarzeniu po 25 latach? Czy słusznie mi się wydaje że sami "puczyści" nie bardzo wierzyli w jego powodzenie czy w jego sens?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.210
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 8/02/2018, 11:30 Quote Post

Siedem lat temu, w tygodniku Polityka, zamieszczony zostal interesujacy artykul dotyczacy reakcji polskiego rzadu. Warto go przytoczyc:

Najpierw msza, a potem decydujemy.
20 lat temu w Moskwie doszło do puczu Giennadija Janajewa, wymierzonego w ówczesnego prezydenta ZSRR Michaiła Gorbaczowa. Jak zareagowały polskie władze?


W Rosji pucz Janajewa – wiceprezydenta ZSRR i członka Biura Politycznego KC KPZR – wsparli przedstawiciele konserwy partyjnej oraz wysocy dowódcy wojska, KGB i MSW. Chcieli powrotu autorytarnej władzy i sprzeciwiali się rozpadowi ZSRR na niepodległe republiki. Prezydenta Michaiła Gorbaczowa, ponoć chorego, internowano na Krymie. Ale społeczeństwo, mające za sobą kilka lat polityki pierestrojki i głasnosti (przebudowy i jawności), wystąpiło, i to czynnie, przeciwko puczystom, nie podporządkowała się im też cała armia. Historyczną szansę wykorzystał Borys Jelcyn, organizując opór i po 70 godzinach aresztując przywódców puczu. Jak odbierano te wydarzenia w Polsce?

– 19 sierpnia, gdzieś przed piątą, w obozowisku na Hali Gąsienicowej, w radiu we francuskiej stacji usłyszałem, że obalono Gorbaczowa – wspomina płk Zbigniew Skoczylas, były komandos i alpinista, który w MSW organizował pierwsze Biuro ds. Uchodźców. – Natychmiast połączyłem się ze służbą dyżurną, ale ta o niczym nie wiedziała. Poprosiłem o połączenie z ministrem [spraw wewnętrznych] Majewskim.


Henryk Majewski wspomina, że telefon spod Tatr uświadomił mu, że niebawem może pojawić się problem z ok. 115 tys. obywateli ZSRR, handlujących co dnia na polskich bazarach. Jeśli ZSRR zamknie granicę, staną się uchodźcami. Natychmiast, wiadomością o puczu, obudził premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego.

– O puczu dowiedziałem się od prof. Jana Widackiego, wiceministra spraw wewnętrznych, który usłyszał o tym w serwisie Trójki – wspomina prof. Jerzy Konieczny, wtedy zastępca szefa UOP. – Połączyłem się z dyżurnym Urzędu i poprosiłem delegatury o przygotowanie informacji o sytuacji na granicy wschodniej. UOP wcześniej sygnalizował o narastającym w Moskwie napięciu.

– O puczu usłyszeliśmy około szóstej z samochodowego radia, kiedy z prezydenckiego ośrodka w Promniku wracaliśmy do Warszawy. Szef się wściekł. Jak ja – prezydent – mogę się o tym dowiadywać z radia? – wspomina reakcję Lecha Wałęsy rzecznik prasowy dr Andrzej Drzycimski. – Wałęsa zarządził jazdę pełnym gazem i zaczął wzywać do Belwederu ważniejszych ministrów. Kiedy podjechaliśmy pod pałac, wbiegł do środka i tylko rzucił: Najpierw msza, a potem decydujemy. Mieczysław Wachowski, ówczesny szef gabinetu prezydenta: – O puczu nie mam nic do powiedzenia. A po 20 latach mógłby się odnieść do stawianych mu zarzutów, że to on inspirował Wałęsę do pospiesznych telefonów po radę do generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz do napisania – na szczęście niewysłanego – listu gratulacyjnego do Janajewa. Do puczu nie odniesie się też Lech Wałęsa. Pytania POLITYKI przekazano mu przez biuro w Gdańsku, lecz pan prezydent, po ciężkim zapaleniu płuc, wyjeżdża do sanatorium. Lekarze zalecili mu, by wstrzymał się z publiczną działalnością co najmniej do września – może potem znajdzie siły i czas na rozmowę.

Pisząc dziś o roli Wałęsy w dniach puczu, musimy się zdać na jego wcześniejsze wypowiedzi oraz na wspomnienia współpracowników i politycznych partnerów. Trochę dokumentów znaleźliśmy w archiwach MON, MSZ, Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Rady Ministrów. Informacja o braku archiwaliów lub odmowa udostępnienia nadeszła z BBN, MSWiA, ABW oraz od ojców paulinów z Jasnej Góry, do których trafiło osobiste archiwum prezydenta, łącznie z taśmami nagrań belwederskiej ekipy, dokumentującej każdy dzień prezydentury Wałęsy. Wśród nich ma być taśma z rozmową z gen. Jaruzelskim; wspomniał o tym pan prezydent 9 września 1991 r. dziennikarzowi „Le Monde”.

Drzycimski twierdzi, że rozmów Wałęsy z Jaruzelskim i Kiszczakiem nie nagrano, chyba że zrobiły to jakieś służby. Ale był ich świadkiem i w notatniku zapisał główne tezy. – Prezydent poinformował obu panów, że panuje nad sytuacją, ostrzegł, by nie próbowali niczego kombinować i nie spotykali się na działkach, bo on natychmiast o wszystkim będzie poinformowany. Panowie, pilnujcie się, bo ja was pilnuję. I zapanujcie nad swoimi.

Wałęsa w swej autobiografii „Moja III RP. Straciłem cierpliwość” z 2007 r. pisze, że Jarosław Kaczyński wielokrotnie mu zarzucał, że rozmawiał z generałami: „Nie rozumiał, że musiałem trzymać ich w garści, mieć na oku”. Ale w prasie z dni puczu znajdziemy też wypowiedzi Wałęsy podkreślające konsultacyjny, a nie tylko ostrzegawczy cel tych rozmów.

Inną drażliwą sprawą jest list do Janajewa. Gdyby trafił do ambasady ZSRR, to Wałęsa, po Husajnie i Kadafim, byłby trzecim politykiem, który wysłał gratulacje do Moskwy. Podobno nie został wysłany wskutek protestu Bieleckiego. Były premier nie chce tego komentować, a Drzycimski po latach uściśla: – W dwóch wariantach przygotowano jedynie założenia listu. W polityce trzeba być przygotowanym na różne warianty rozwoju sytuacji.

W pierwszym dniu puczu nie była ona jasna. – Doskwierał nam brak źródłowych informacji – mówi gen. Henryk Jasik, wówczas szef Zarządu Wywiadu UOP. – W Moskwie mieliśmy oficjalnego rezydenta gen. Sarewicza i pierwszych oficerów, lokowanych w oficjalnych placówkach dzięki pomocy MSZ. Jasik wspomina, że kiedy w maju 1991 r. Amerykanie, w podzięce za operację iracką, zaprosili delegację MSW i UOP, to mówili, że nie spodziewali się, iż fundamenty radzieckiego państwa mogą być tak zmurszałe. – Pamiętam ich słowa. Rosję wystarczy teraz trzymać w przysiadzie i pilnować, aby nie stanęła na nogi ani nie upadła plackiem, bo to może być niebezpieczne.

W dniach puczu w Polsce stacjonowało jeszcze ok. 45 tys. radzieckich żołnierzy, a dodatkowe 273 tys. – w byłej NRD, za naszą zachodnią granicą. Ledwie co rozwiązano Układ Warszawski. Wałęsa, mimo napiętej sytuacji, nie zwołał posiedzenia Komitetu Obrony Kraju ani Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Drzycimski: informacją o takim posiedzeniu nie chciano straszyć społeczeństwa. Prezydent konsultował się za to telefonicznie z marszałkami Sejmu i Senatu oraz liderami partii i związków zawodowych. Zwołując KOK i inne formalne ciała, musiałby dopuścić do podejmowania decyzji m.in. swego ministra ds. bezpieczeństwa narodowego i szefa swej kancelarii, czyli braci Kaczyńskich, wtedy już marginalizowanych i eliminowanych z kręgu najbliższych współpracowników.

Czy dzwonić i pisać do Janajewa, a może już do Jelcyna? Stanisława Cioska, ambasadora RP w Moskwie, nie można się było poradzić, bo zapadł się pod ziemię. Inne węzłowe problemy: czy korzystając z zamieszania na Kremlu, domagać się szybszego wyjścia radzieckich wojsk z Polski i uznać, prące ku suwerenności, nadbałtyckie republiki? Po porannym szoku na wieść o obaleniu Gorbaczowa życie w Polsce toczyło się normalnie. Dopiero pod wieczór pod ambasadą ZSRR zebrało się ok. 200 osób, z Adamem Michnikiem, Sewerynem Jaworskim i Zbigniewem Bujakiem, skandujących: precz z puczystami, precz z dyktaturą. Ochraniający ambasadę oddział prewencji nie interweniował. W tym dniu, w imieniu prezydenta, krótkie oświadczenie wydał jedynie rzecznik Drzycimski.

– Nam się z kolei wydawało, że naród oczekuje na głęboko patriotyczne orędzie prezydenta bądź podobne wystąpienie Bieleckiego. I takie, na podstawie rzuconych przez premiera myśli, zredagowałem – wspomina Andrzej Zarębski, rzecznik rządu. Premier miał je wygłosić we wtorek po telewizyjnych wiadomościach. Dyrektor biura prasowego rządu Jacek Kozłowski pojechał do Belwederu, by wystąpienie wklepać w stojący tam wyświetlacz tekstu. Wtedy zainteresowali się nim kanceliści Wałęsy i do występu premiera w telewizji nie doszło.

Obaw Belwederu, związanych z ewentualnym sukcesem puczu, nie poprawiła nawet poniedziałkowa (o godz. 22.50) telefoniczna rozmowa Wałęsy z prezydentem USA. Bush m.in. powiedział: „nasi eksperci stwierdzili, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla Polski w obecnej sytuacji Związku Radzieckiego. (...) Chciałbym (...), żeby Polacy zachowali spokój, ponieważ jest to najważniejszą w tej chwili sprawą”. Wałęsa rozmowę tę wykorzystał, co podkreślają przysłuchujący się jej premier Bielecki i rzecznik Drzycimski, do wyłożenia Bushowi polskich oczekiwań i obaw. „Przygotowujemy się do wszelkiego typu obrony. (...) My się boimy ze strony radzieckiej anarchii, (...) że wiele milionów kobiet i dzieci będzie uciekało, i to przez Polskę. Z tym się spodziewamy największych kłopotów”.

Jan Krzysztof Bielecki: – Z prezydentem obdzwoniliśmy głowy państw i szefów rządów w Europie i nie tylko. Nie byliśmy w europejskich strukturach, ale postaraliśmy się, aby nasz kłopot stał się wspólnym kłopotem. Nie chcieliśmy pozostać samotni w buforowej strefie. Nawet potem żartowaliśmy, że szkoda, że pucz trwał tylko trzy dni, bo może szybciej byśmy weszli do europejskich struktur. Był to też pierwszy przypadek, kiedy na szeroką skalę mieliśmy do czynienia z zarządzaniem kryzysowym.

Posiedzenie Rady Ministrów, 20 sierpnia. Premier Bielecki zaczął od uwagi, że poprzedniego dnia, mimo puczu, „w żadnym ministerstwie nie było w godzinach wieczornych pracowników, nie było dyżurów”. Minister Skubiszewski wyjaśnił, że ambasador Ciosek był na urlopie na Krymie: „Jak tłumaczył, nie mógł uzyskać biletu lotniczego prędzej jak dzisiaj. Odpowiednia uwaga została mu zwrócona”. Po latach Stanisław Ciosek mówi, że na urlop wyjechał za zgodą ministra, któremu miesiąc wcześniej przesłał relację ze spotkania z Janajewem. Poznali się wiele lat wcześniej, kiedy obaj kierowali federacjami organizacji młodzieżowych w swoich krajach. – W 1991 r. pijany Janajew nie kojarzył, że ma już przed sobą ambasadora innego państwa i tak, poza datą, poznałem scenariusz puczu – mówi Ciosek. – Tych rewelacji nie chciałem wysyłać nawet szyfrówką i z listem do Skubiszewskiego już nazajutrz do Warszawy poleciała moja żona. W centrali te rewelacje chyba zlekceważono, traktując je jako wynurzenia pijanego polityka. W archiwum MSZ nie ma tej relacji Cioska, ale mogła ona też trafić do osobistych papierów ministra.

Wróćmy jednak do stenogramu z obrad rządu. Skubiszewski mówi, że w wypowiedziach puczystów „dominuje ideologia ładu i porządku, utrzymania całości ojczyzny, przy czym ojczyzna nie jest rozumiana jako Rosja, lecz jako imperium. (...) Sądzę, że rząd polski nie powinien zajmować stanowiska w sprawie uznania nowej władzy w ZSRR (...)”. Wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz omówił skutki kryzysu dla polskiej gospodarki, uzależnionej od dostaw gazu i ropy z ZSRR. Zaproponował trzy kroki: wystąpienie do przywódców Zachodu o otwarcie ich rynków na polskie towary, zwrócenie się o nadzwyczajną pomoc finansową od Zachodu i wysłanie listów do ministrów finansów zachodnich krajów w sprawie redukcji naszego zadłużenia. Ministrów z Porozumienia Centrum (Jerzego Eysymontta i Adama Glapińskiego) interesowało, czy nasze służby znają skalę penetracji Polski przez agenturę KGB...

Premier Bielecki zastanawia się, czy nie wydłużyć godzin pracy niektórych urzędów. Uczula Krzysztofa Żabińskiego, szefa URM i zarazem szefa zespołu kryzysowego, na decyzje wojewodów wydających zezwolenia na przemieszczanie się radzieckich jednostek w Polsce. Poprzedniego dnia gen. Dubynin chciał przerzucić część dywizji pancernej w stronę Świdnicy w celu – jak tłumaczono – ochrony stanowiska dowodzenia, a być może była to próba zbadania polskiej reakcji. Informuje, że wczoraj polską granicę wraz z rodziną przekroczył minister spraw zagranicznych Litwy Algirdas Saudargas, typowany na premiera rządu litewskiego na emigracji. Jak mamy się zachować?

Min. Skubiszewski: teraz nie rozstrzygać przyjmowania na teren Polski rządów emigracyjnych, natomiast nie ma przeszkód, by otwierano u nas biura informacyjne. Minister obrony adm. Piotr Kołodziejczyk: w tej sytuacji nie można przeprowadzić planowanej na koniec sierpnia redukcji armii o 39 tys. żołnierzy z poboru. Min. Majewski przedstawił trzy projekty uchwał, w tym o warunkach pobytu osób przebywających w Polsce w charakterze uchodźców...

Gen. dyw. Zdzisław Stelmaszuk, ówczesny szef Sztabu Generalnego WP, pytany o pucz mówi, że ma dziurę w pamięci: – Mogłem wtedy być z wizytą w którymś ze sztabów generalnych zachodnich armii. Jego I zastępca gen. dyw. Franciszek Puchała, autor książki o powojennych sekretach Sztabu Generalnego, pucz bagatelizuje: – Gdyby się coś szczególnego działo, tobym zapamiętał. Gen. broni Tadeusz Wilecki, wówczas dowódca Śląskiego Okręgu Wojskowego, w którego granicach stacjonowała spora część Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej (PGWAR): – Już się tym nie zajmuję, dla mnie to archeologia.

W dniu puczu ministra obrony Piotra Kołodziejczyka obudził telefon oficera dyżurnego: wiceministra Janusza Onyszkiewicza z letniej wiejskiej chałupy pod Gostyninem do Warszawy przywiózł kurier ze Sztabu Generalnego. – Z ministrem zdecydowaliśmy, bym zaprosił do siebie attaché wojskowych Węgier, Czechosłowacji i Niemiec. Zależało nam na otwarciu kanałów wymiany informacji między sztabami generalnymi – wspomina Onyszkiewicz. – Konsultowaliśmy decyzje, choć każdy kraj zachował się inaczej.

Węgrzy ogłosili stan podwyższonej gotowości armii, Czechosłowacja zamknęła granicę z ZSRR, a Niemców interesowało, czy przepuścimy przez Polskę Zachodnią Grupę Wojsk AR, gdyby ta chciała ruszyć pod Moskwę na pomoc bądź puczystom, bądź Gorbaczowowi i Jelcynowi. Zebrał się Ścisły Zespół MON, gdzie Kołodziejczyk nakazał Sztabowi Generalnemu m.in.: dokonanie „bilansu” wojsk radzieckich stacjonujących w RFN i Polsce. Dowódcom okręgów wojskowych i rodzajów sił zbrojnych polecono „być czujnym wobec jednostek radzieckich”, jednak z koszar nie ruszono żadnej naszej wojskowej jednostki; zajęcie miał tylko wojskowy wywiad i kontrwywiad. Rozwinięto placówki nasłuchu radiowego, nakierowując anteny na informacje zza wschodniej granicy.

Zespół MON ponownie zebrał się 22 sierpnia. Bronisław Komorowski, wiceminister obrony ds. wychowawczych, informował o nastrojach w polskiej armii: „wydarzenia w ZSRR komentowane były bez większych emocji; (...) dawały się słyszeć głosy doszukujące się analogii z naszym stanem wojennym; głosy krytyczne co do jakości wykonania zamachu stanu”.

Admirał Kołodziejczyk przyznaje, że nasi sztabowcy rozpatrywali wtedy cztery warianty rozwoju sytuacji. Skrajnie negatywny przewidywał, że pucz rozleje się po radzieckich republikach, z których cztery mają broń atomową, co mogłoby grozić wybuchem III wojny światowej. Wariant drugi brał pod uwagę nagły powrót do ZSRR Zachodniej i Północnej Grupy Wojsk Radzieckich z Niemiec i Polski lub też wzmocnienie obu grup przez dodatkowe siły w celu odzyskania militarnej pozycji ZSRR w Europie Środkowej. Trzeci – zakładał wojnę domową w ZSRR i pojawienie się u naszych granic paromilionowej rzeszy uchodźców. Wariant czwarty – optymistyczny – przewidywał szybką klęskę puczystów. Tak się też stało. – Nie wykonaliśmy w tym czasie żadnego nerwowego ruchu – mówi Kołodziejczyk. – Miałem też niepowtarzalną okazję obserwować, jak kapral Wałęsa radzi sobie jako zwierzchnik sił zbrojnych.

Kiedy w Belwederze dyskutowano o grożących nam milionach uchodźców z ZSRR, Wałęsa w pewnym momencie krzyknął: – Mam pomysł. Ustawmy naszych żołnierzy od Bugu do Odry w dwóch rzędach i uchodźców przepuśćmy środkiem, od razu na Zachód. Na to płk Skoczylas: – Panie prezydencie, melduję, że już policzyłem. Nawet jak nasi staną na długość wyciągniętych rąk, to zabraknie nam 100 tys. żołnierzy... To tylko anegdota opowiadana wśród ówczesnych ministrów, niemniej dobrze się stało, że pucz trwał tylko 70 godzin.


Cwierc wieku temu czyli w 1993 roku "Los Angeles Times" przedstawil takie oto obserwacje dotyczace omawianego wydarzenia:

Wielu z 12 starzejących się sowieckich komunistów, którzy próbowali przejac kontrolę nad Kremlem, nie ukrywa swojej determinacji, aby skierowac uwage sadu na ich byłego towarzysza: Michaiła S. Gorbaczowa.
"Gorbaczow był zdrajcą", oskarżył były wiceprezydent Giennadij I. Janajew, czlowiek o wygladzie alkoholika którego dłonie wyraźnie się trzęsły, gdy 19 sierpnia 1991 r. ogłosił, ze przejął obowiązki sowieckiego prezydenta. "Gdyby on (Gorbaczow) chciał zapobiec wydarzeniom w sierpniu 1991 r., to powinien przylecieć do Moskwy, mógłby zabronić naszych działań, ale nie zrobił nic w tym rodzaju"- powiedział Janajew w wywiadzie dla brytyjskiej stacji telewizyjnej. "A teraz opisuje swoje zachowanie jako heroiczne."
Najwyraźniej usiłując wskrzesic szpiegowska paranoje jak za czasow dyktatora Josefa Stalina, były przewodniczący KGB Władimir A. Kriuczkow zasugerował, że Alexander N. Jakowlew, jego były współpracownik Biura Politycznego i wspolautor reform wprowadzanych przez Gorbaczowa był w rzeczywistości agentem CIA.
Trzeci oskarżony współkonspirator, były przewodniczący Parlamentu Anatolij I. Łukjanow, długoletni kolega Gorbaczowa z okresu studiow twierdzi, że relacja Gorbaczowa o jego przymusowej niewoli w Foros jest klamliwa. Według Łukjanowa, pomimo ze polaczenia między ośrodkiem krymskim a Moskwą były w rzeczywistości utrudnione, Gorbaczow mógł użyć dwóch telefonów dalekosiężnych w swojej wakacyjnej willi, które działały sprawnie lub tez kontaktowac sie przy pomocy wsystem łączności satelitarnej w jego limuzynyie.
Wszyscy oskarżeni do czasu procesu pozostaja na wolnosci. Na pewno pojawi sie eszcze więcej takich zaskakujących oskarżeń zanim przywodcy puczu stana przed trybunałem wojskowym rosyjskiego Sądu Najwyższego i uslysza zarzuty zdrady stanu.
Jeśli zostania uznani za winnych, byli urzędnicy komunistyczni z których większość ma po sześćdziesiątce, mogą zostac skazani na kary dlugoletniego więzienia a nawet na kare smierci.'

Gorbaczow jest jednym ze 120 świadków, których wezwano do złożenia zeznań przeciwko oskarżonym. Jak przyznał niedawno rosyjski prokurator generalny Valentin Stepankow, przesłuchiwanie Gorbaczowa jest kontynuowane. "Nie prowadzi się śledztwa w sprawie Gorbaczowa" - powiedział Stepankov po podzieleniu się kanapkami klubowymi i herbatą z grupą zagranicznych korespondentów. "Ale on jest świadkiem i był wielokrotnie przesluchiwany a w przyszłości te przesluchania beda w dalszym ciagu kontynuowane.
Szczegolnie interesuje nas, czy Gorbaczow zlecił podsłuch telefoniczny rozmow szefa KGB Kriuczkowa a takze tysięcy prywatnych telefonów ... zaczynając od członków otoczenia Gorbaczowa a kończąc na zwykłych obywatelach. W dniu, w którym zbliżał się pucz, Kriuczkow wydał także rozkazy, by umieścić w areszcie tysiące obywateli radzieckich i sporzadzil listy opozycyjnych przywódców politycznych i ustawodawców, którzy mieli zostać tymczasowo aresztowani" - powiedział Stepankow.
"To było tylko śledztwo polityczne skierowane przeciwko niewinnym ludziom" - dodał. "Dlatego Gorbaczow jest badany, aby dowiedzieć się, co wie o tej sytuacji, czy otrzymał raporty i czy wydał rozkazy dotyczące łamania praw człowieka na dużą skalę w Rosji".

Odrodzona rosyjska partia komunistyczna i sympatycy zorganizowali w ubiegłym tygodniu własny "publiczny trybunał" Gorbaczowa a puste krzesło z napisem "M. S. Gorbaczow" zarezerwowano dla oskarżonego, który nie uczestniczył. Giennadij A. Ziuganow, przywódca odrodzonej rosyjskiej partii komunistycznej zarzucił, że "gdyby dyrektor CIA został zastąpiony Gorbaczowem na stanowisku prezydenta radzieckiego, nie byłby on mniej skuteczny w swoich działaniach przeciwko państwu radzieckiemu. Na jego (Gorbaczowa) kadencji kraj cofnal sie w przeszłość o trzy stulecia, jeśli chodzi o produkcję to stracił jedną piątą, a 90% ludzi stało się nędzarzami ". "Trybunal" uznał Gorbaczowa za winnego zrujnowania kraju i skazał go na "wieczne potępienie i wstyd".

Najnowsze oskarżenia przeciwko Gorbaczowowi jeszcze bardziej wzbudzą kontrowersje co do stopnia jego współudziału w spartaczonej próbie zamachu stanu ktorego autorami byli przez jego wybrani wiceprezydent, premier, przewodniczący KGB, ministrowie obrony i spraw wewnętrznych oraz inni zaufani kolesie, którzy przejęli władzę i nazwali siebie " Państwowy Komitet Nadzwyczajny."
Według twierdzen oskarżonych puczystów, administracja obecnego prezydenta Rosji Borisa N. Jelcyna (który zreszta nie był fanem byłego przywódcy radzieckiego) wyglada podejrzanie. "Wszystko to jest podejmowane w celu zdyskredytowania Gorbaczowa - a ta kampania jest koordynowana przez niektóre struktury władzy na samym szczycie" - powiedział Aleksander Lichotal, rzecznik byłego prezydenta. "Świadectwa świadków bardzo się zmieniły po uzyskaniu dostępu do prawników - i teraz wygląda to bardzo dobrze skoordynowane." W jednej z opinii gloszonych przez zamachowcow znajduje sie zarzut, że po rozpoczęciu puczu Gorbaczow przyjal przebiegłą postawe oczekującą bo
gdyby sdamozwanczy Komitet zadzialal prawidlowo to Gorbaczow mógłby wrócić do Moskwy i przejąć dowództwo jako jeden z jego członków. Ale gdyby to się nie udało, a wygralibyproreformatorscy demokraci pod dowództwem Jelcyna, Gorbaczow moglby powrócić na "białym koniu".
W rzekomym "balansowaniu" Gorbaczowa istnialo jednak bledne zalozenie bo zwycięzcy z sierpnia 1991 roku - Jelcyn i pozostali demokraci - nie chcieli, aby Gorbaczow pozostał przy władzy i pozbyli się go.



"Sugestie" Woloszanskiego sa wylacznie sugestiami.




N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.855
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 8/02/2018, 11:52 Quote Post

Zachowanie Wałęsy (drugie, po sprawie republik nadbałtyckich) jest dowodem jak marnym był politykiem po 89 roku i jak łatwo ulegał emocjom i Wachowskiemu. Inna sprawa to urlop Cioska akurat na Krymie w tym czasie...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Krzysztow
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 607
Nr użytkownika: 101.502

Krzysztof Kowalski
Zawód: uczen
 
 
post 8/02/2018, 20:09 Quote Post

Nie wiem czy zrozumiałem właściwie treść artykułów bo moim zdaniem one nie wykluczają takiej możliwości że pucz miał miejsce za zgodą czy za cichym przyzwoleniem Gorbaczowa. Kto z kierujących puczem nie zawdzięczał stanowiska Gorbaczowowi? Był choć jeden? To czemu się zbuntowali? To czemu oznak tego Gorbaczow wcześniej nie dostrzegł? Ale ewentualny udział Gorbaczowa to jedno natomiast "fachowość" przewrotu
to drugie. Czy "wzięli do niewoli" przywódców opozycji zaczynając od Jelcyna? Czy
wyłączyli linie telefoniczne? Czy istnieją jakieś opracowania związane z przewrotem?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej