Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
128 Strony « < 126 127 128 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Laicyzacja - nieuchronny proces ?, Polska, Europa, świat
     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.418
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 27/05/2019, 21:00 Quote Post

Pytasz się, co wynika z powyższego wyroku, czy co wynika, że dyrektor jest najwidoczniej organem władzy publicznej?

CODE
4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

Na obecnych zasadach rodzice muszą złożyć oświadczenie, że wyrażają zgodę na lekcję etyki/religii, więc zmuszeni są przez władzę publiczną do ujawnienia swojej religii lub światopoglądu, więc nie ma konfliktu z:
CODE
7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

??

...

CODE
Pytanie o zgodność religii w szkole z Konstytucją jest bezprzedmiotowe, skoro sama Konstytucja przewiduje jej możliwość (art. 53 ust. 4).
W art. 25 nie ma ustępu 7.

Wcześniej nie zauważyłem, że popełniłem błąd. Powinien być art. 53. Poprawiłem w tamtym poście.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1906

     
asceta
 

uczestnik krucjaty
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.452
Nr użytkownika: 15.122

Zawód: prawnik
 
 
post 27/05/2019, 21:29 Quote Post

Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy przepisami Konstytucji.

Po pierwsze zakres działania w którym dyrektor szkoły mógłby być uznany za organ władzy publicznej, nie ma nic wspólnego z nauczaniem religii (skreślenie z listy uczniów, jakaś decyzja o posiłkach). Zgłoszenie dziecka na nauczanie religii ma tyle samo wspólnego z władza publiczną co zgłoszenie na rozszerzony angielski.

Po drugie i co ważniejsze zgłoszenie dziecka do nauki religii/etyki jest dobrowolne, więc nie jest to zmuszanie. Ktoś nie zgłasza dziecka, czyli nie składa oświadczenia i tyle. A jak zgłasza to się na to godzi, więc nie jest zmuszany.

Po trzecie formalnie rzecz biorąc jest to zgłoszenie dziecka do nauki a nie ujawnienie światopoglądu czy przynależności religijnej. Można zgłosić dziecko nie będące członkiem danego kościoła. Co w praktyce się zdarza - np. prawosławni rodzice wysyłają dziecko na katolicką religię, bo są jedynymi prawosławnymi w powiecie i rzecz jasna katechety prawosławnego nie będzie.

Po czwarte, nawet gdyby próbować budować jakąś sprzeczność (której nie ma) to w nauce prawa się ja usunie poprzez regułę, że szczegółowe usuwa ogólne(lex speciali derogat legi generali), czyli przepis ogólny , że nikt nie może być zmuszany do ujawnienia światopoglądu nie dotyczyłby nauki religii. Tyle że tej sprzeczności nie ma.

Powtórzę: doszukiwanie się sprzeczności nauki religii w szkołach z Konstytucją, która to Konstytucja wprost możliwość takiej nauki przewiduje jest kompletnie bez sensu.
 
User is online!  PMMini Profile Post #1907

     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 830
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post 27/05/2019, 23:41 Quote Post

Usunięcie religii ze szkół państwowych również nie złamało by konstytucji. Wysyłanie dzieci na lekcje religii do miejsc wyznaczonych przez związki wyznaniowe (ewentualnie do udostępnionych w tym celu pomieszczeń w szkołach bez opłacania katechetów) spełniało by warunek decyzyjności rodziców w/s wychowania dzieci. Do tego dochodzi możliwość nauki religii w placówkach niepublicznych. Wystarczyło by znieść ustawę z 7 IX 1991 roku i zarazem uchylić rozporządzenie ministra MEN z dn. 14 IV 1992 roku. Doszła by również sprawa renegocjacji konkordatu. Trochę zachodu i dałoby się to zrobić. I miałoby to sens gdyż Kościół już wystarczająco dostał/je różnych środków zarówno finansowych jak i innych materialnych od państwa żebyśmy musieli jeszcze płacić za edukację religii katolickiej, której nie wszyscy sobie życzą i na którą coraz mniej uczniów szkół średnich uczęszcza.

"53 proc. Polaków uważa, że lekcje katechezy w szkołach nie powinny być finansowane z budżetu państwa. Przeciwnego zdania jest 45 proc. badanych - wynika z sondażu przeprowadzonego dla "Gazety Wyborczej" (przez Kantar mój przyp.)."
https://businessinsider.com.pl/twoje-pienia...panstwa/4vfbtjv

Skoro większość Polaków nie chce płacić ze swoich podatków za religię w szkołach tzn., że głos Kościoła w tej sprawie jest coraz mniej brany pod uwagę.

Ten post był edytowany przez dammy: 28/05/2019, 0:03
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1908

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.418
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 28/05/2019, 7:53 Quote Post

CODE
Po pierwsze zakres działania w którym dyrektor szkoły mógłby być uznany za organ władzy publicznej, nie ma nic wspólnego z nauczaniem religii (skreślenie z listy uczniów, jakaś decyzja o posiłkach). Zgłoszenie dziecka na nauczanie religii ma tyle samo wspólnego z władza publiczną co zgłoszenie na rozszerzony angielski.

Po pierwsze to w żadnym z podanych przeze mnie linków nie jest wyszczególnione, aby dyrektor był organem władzy publicznej na zasadzie, gdy musi spełnić określoną tam czynność, ale przez te czynności jest nią. Po drugie, jak porównujesz lekcje religii do dodatkowych lekcji języka angielskiego to gratuluję analogii. user posted image

CODE
Po drugie i co ważniejsze zgłoszenie dziecka do nauki religii/etyki jest dobrowolne, więc nie jest to zmuszanie. Ktoś nie zgłasza dziecka, czyli nie składa oświadczenia i tyle. A jak zgłasza to się na to godzi, więc nie jest zmuszany.

Co przy lekcjach organizowanych w środku zajęć wymusza na rodzicach/opiekunach zadeklarowanie stanowiska, bo szkoła w tym czasie musi zaopiekować się uczniem. Paragraf 3 punkt 3 Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.

CODE
Po trzecie formalnie rzecz biorąc jest to zgłoszenie dziecka do nauki a nie ujawnienie światopoglądu czy przynależności religijnej. Można zgłosić dziecko nie będące członkiem danego kościoła. Co w praktyce się zdarza - np. prawosławni rodzice wysyłają dziecko na katolicką religię, bo są jedynymi prawosławnymi w powiecie i rzecz jasna katechety prawosławnego nie będzie.

Poproszę kwit na tych prawosławnych.

CODE
Po czwarte, nawet gdyby próbować budować jakąś sprzeczność (której nie ma) to w nauce prawa się ja usunie poprzez regułę, że szczegółowe usuwa ogólne(lex speciali derogat legi generali), czyli przepis ogólny , że nikt nie może być zmuszany do ujawnienia światopoglądu nie dotyczyłby nauki religii. Tyle że tej sprzeczności nie ma.

Zasada prawna, na którą się powołujesz - Lex specialis derogat legi generali może działać tylko wówczas, gdy artykuły prawne mają tą samą moc: ustawa-ustawa. A konstytucja jest najwyższym aktem prawnym.

• stosowanie zakresowej reguły kolizyjnej nie może popadać w konflikt ze skutkami zastosowania
reguły hierarchicznej – innymi słowy, korzystanie z reguły zakresowej dopuszczalne jest tylko przy spełnieniu warunku, iż treściowo niezgodne ze sobą normy należą do tego samego piętra w obrębie hierarchii systemu prawa (ustawa – ustawa).

https://prawo.uni.wroc.pl/sites/default/fil...%20cz.%20II.pdf

CODE
Powtórzę: doszukiwanie się sprzeczności nauki religii w szkołach z Konstytucją, która to Konstytucja wprost możliwość takiej nauki przewiduje jest kompletnie bez sensu.

A ja powtórzę, że choć konstytucja dopuszcza lekcję religii w szkołach to nie normuje zasad, kiedy mają one być, na jakich zasadach mają się one odbywać. Nie istnieje, więc przeszkoda prawna, aby odbywały się one po lekcjach, jak to mają miejsce np. kółka zainteresowań, skoro są to zajęcia nieobowiązkowe.

......................

Warto przeczytać - https://www.kul.pl/files/214/studia_15/full...ego_15.2012.pdf ,bo autor wykazuje masę sprzeczności w orzeczeniu TK z 2009.
Szkoda tylko, że nie ma nic o ust. 7, a propo ust. 4 w świetle deklaracji. sad.gif

Ten post był edytowany przez ChochlikTW: 28/05/2019, 7:56
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1909

     
Julius I
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 227
Nr użytkownika: 98.832

 
 
post 28/05/2019, 11:08 Quote Post

@asceta

CODE
Tyle, że państwo pełni rolę służebną wobec obywateli. I robi to dla rodziców, ze względu na system edukacji.
W dużym uproszczeniu wygląda to tak:
W świecie idealnym, w którym byłaby pełna neutralność państwa, państwo w ogóle nie mogłoby się zabrać za edukację - bo ta siłą rzeczy poprzez dobór programów nauczania neutralna nie będzie.
Skoro jednak w świecie realnym państwo edukację narzuca to gwarantuje też rodzicom nauczanie religii ich dzieciom.

Podobnie z mediami publicznymi. W świecie idealnie neutralnym, mediów państwowych by nie mogło być.
Wszystko co by pokazały i nie pokazały mogłoby zostać potraktowane jako złamanie neutralności. I takie też zarzuty są formułowane w rzeczywistości.

W świecie realnym media państwowe jednak istnieją. Jeśli chodzi o politykę neutralne nie są.
A w sferze religii? Jeśliby telewizja publiczna w ramach neutralności nie pokazała żadnego programu religijnego w ciągu roku, to rzeczywiście byłaby to jakaś neutralność? A może jednak dyskryminacja? Wizja, w której w Boże Narodzenie, można wyświetlić film sensacyjny czy koncert, ale nie można transmisji mszy z Watykanu, naprawdę oznacza neutralność? Równie dobrze można twierdzić, że państwo dyskryminuje katolików kosztem miłośników muzyki, czy kinomanów.
Okazuje się, że co byśmy nie zrobili to narażamy się na zarzut braku neutralności. W takiej sytuacji programy powinny realizować możliwe szerokie spektrum oczekiwań odbiorców mediów, także w zakresie ich światopoglądu.


Do fragmentu tej wypowiedzi już się odniosłem wcześniej. Ale, jako że wczoraj nie starczyło mi czasu, dopiero teraz odniosę się do Twojego porównania edukacji szkolnej do mediów. Faktycznie, gdyby brać pod uwagę tylko dotowanie przez państwo i działalność edukacyjno-wychowawczą w TVP porównanie byłoby całkiem trafne. Jednak, powiedzmy sobie szczerze, nasza telewizja publiczna czerpie dochody nie tylko z budżetu państwa i abonamentu. Być może dlatego nie jest podnoszone tak wielkie larum jak to bywa w przypadku religii w szkołach.

Nauczyciele religii bowiem są opłacani w pełni przez państwo. Kościół ma do dyspozycji za darmo oświetlone i ogrzane pomieszczenia. Katecheci nie muszą mieć ani wykształcenia wyższego, ani przygotowania pedagogicznego, jaki to wymóg stawiany jest innym nauczycielom szkół. Być może i tu larum nie byłoby podnoszone, ale dobrze wiemy, że w wielu szkołach na samym organizowaniu religii się nie kończy. O mszach, jasełkach, drogach krzyżowych, na które dzieci i młodzież zaganiane są w ramach zajęć, pisałem już wcześniej.

QUOTE
QUOTE
Przecież i tak płacisz obecnie na katechetę...


Ale nie płacę dodatkowo.


To jest tylko Twój interes i wielu innych, którym jest to na rękę. Są tacy, którzy nie mają interesu na to się zrzucać.

QUOTE
Należy na koniec dodać, że i teraz jest mnóstwo nauczycieli, co w ramach nauczanych przedmiotów forsują swoje antyreligijne, czy antychrześcijańskie poglądy, typu teoria ewolucji zaprzecza wierze itd.


Jeśli nauczyciel sprzedaje w ramach zajęć szkolnych treści religijne narusza zasadę neutralności wobec wyznań, jeśli nauczyciel sprzedaje treści antyreligijne w ramach tych zajęć także narusza tę zasadę. Reguła ta obowiązuje obie strony sporu. Ale łamanie jej przez nauczycieli o poglądach ateistycznych nie jest żadnym argumentem na rzecz prowadzenia religii w szkołach. A tym bardziej argumentem na jej opłacanie przez podatników.

@Chochlik

CODE
[I]Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
[/I]
Czy np. udział polityków np. w uroczystości religijne czy też manifestacji o charakterze ideologicznym np. Marsz Równości (przyjmując propagandę prawicy) czy marsze nacjo.- można uznać za bezstronność? Czy w ogóle należy to rozpatrywać w ten sposób? Jak taki zapis interpretować w sprawie krzyży w państwowych placówkach publicznych?
Przykład - wojewoda lubelski przyznał medale i dyplomy za walkę z LGBT nie złamał konstytucji? Czy też wcześniejsze przykłady.

Według mnie w konstytucji powinien znaleźć się zapis o świeckim państwie, bo skoro ten ma już to gwarantować to jaka istnieje przeszkoda, aby dołożyć jedno zdanie? Skoro nic nie zmienia.


Tyle tylko, że świeckość nie dotyczy już walki z LGBT, tylko jest rezultatem nieprzestrzegania zasady neutralności przez wojewodę. Ale zgadzam się, że w treści Konstytucji ścisły rozdział państwa od religii powinien być mocno zaakcentowany.


@Arbago

QUOTE
To jest demokracja kolego Chochlik, suweren wygrał. Wiem, ze to nie jest komfortowo być w mniejszości, ale tak to już jest.


W pociągu do przedziału, gdzie siedzi 5-ciu mężczyzn wchodzi atrakcyjna kobieta. Nagle ktoś wpada na pomysł, żeby zorganizować wybory czy kobieta ma być zgwałcona. Jeśli większość zagłosuje za, to według Ciebie też będzie demokracja?




 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1910

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.418
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 28/05/2019, 14:01 Quote Post

QUOTE(Arbago @ 27/05/2019, 14:59)
Żyjemy w kraju gdzie jak pokazują wybory większość jest za pewną jeśli nie symbiozą to chociaż życzliwą współpracą państwa i Kościoła i w ramach tej współpracy są lekcje religii w szkołach. Nie trzeba za nie dodatkowo płacić.

To jest demokracja kolego Chochlik, suweren wygrał. Wiem, ze to nie jest komfortowo być w mniejszości, ale tak to już jest.
*



Nie czuję się, abym był w mniejszość patrząc na sondaże.

W 2015 roku sondaż dla "N." przeprowadzony przez SW Research pokazał, że 62,4% badanych chce, aby lekcję religii były finansowane przez Kościół - https://www.newsweek.pl/polska/religia-w-sz...-sondaz/75cy3zl Z tego samego roku sondaż dla "SE" przeprowadzony przez Instytutu Badań Pollster pokazał, że za taką opcją jest 66% ankietowanych - https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/sonda...-YUrW-fw3F.html
Sondaż z 2008 roku zlecony przez "PT" i wykonany przez ARC Rynek i Opinia wykazał, że 51% rodziców, których dzieci są wieku szkolnym chce aby katecheza wróciła do przyparafialnych salek. - https://polskatimes.pl/sondaz-polski-rodzic...szkole/ar/47195 Wcześniej były przytaczane wyniki obecnych sondaży.
Sondaże z b.r. też nie pozostawiają złudzeń. wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1911

     
Archanioł
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.067
Nr użytkownika: 15.241

Gabriel Szala
Zawód: prawnik
 
 
post 28/05/2019, 15:52 Quote Post

CODE
Organem władczym jest wójt, i rada gminy.


Nie ma czegoś takiego jak organ władczy. Jest organ władzy publicznej o którym w wielu przepisach mówi konstytucja i organ administracji publicznej. I te dwa należy odróżniać.

QUOTE
Znalazłem jeszcze orzeczenie WSA w Poznaniu -

W ocenie Sądu przepis art. 17 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej nie znajduje zastosowania do Dyrektora Gimnazjum nr [...] w W., albowiem jest on organem władzy publicznej. Wprawdzie ustawodawca w art. 4 ust. 1 pkt 1 powołanej ustawy expressis verbis nie wymienił żadnych organów władzy publicznej, to niewątpliwie utożsamia z pojęciem organów władzy publicznej wszystkie organy administracyjne funkcjonujące w istniejącym aparacie władzy, a także te podmioty, których w sensie organizacyjnym nie zalicza się do administracji, a które są powołane w drodze ustawy do organizacji i realizacji zadań publicznych (por. wyrok Naczelnego Sądu administracyjnego z dnia 6 marca 2008 r., sygn. I OSK 1918/07, Lex nr 505424). Dyrektor szkoły publicznej będący organem jednostki pomocniczej jednostki samorządu terytorialnego realizuje zadania publiczne związane z realizacją prawa każdego obywatela do kształcenia się oraz prawa dzieci i młodzieży do wychowania i opieki, odpowiednich do wieku i osiągniętego rozwoju, a nadto uprawniony jest do działania w formie władczej. Uznanie dyrektora publicznego gimnazjum za organ władzy publicznej uzasadnione jest w szczególności przysługującymi mu władczymi kompetencjami w stosunku do uczniów wyrażającymi się przede wszystkim w orzekaniu w trybie decyzji administracyjnej o skreśleniu ucznia z listy uczniów (art. 39 ust. 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty), kontrolowaniu wypełniania ustawowego obowiązku szkolnego (art. 19 ust. 1 ustawy o systemie oświaty), a także w rozstrzyganiu w przedmiocie udzielenia pomocy w formie posiłku (art. 6a ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 2005 r. o ustanowieniu programu wieloletniego "Pomoc państwa w zakresie dożywiania"), czy też przyznawaniu osobom niepełnoletnim uprawnień do kierowania rowerami i motorowerami (art. 97 ust. 2 i 2a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym) oraz w stosunku do nauczycieli wyrażającymi się w orzekaniu w drodze decyzji o nadaniu nauczycielowi stażyście stopnia nauczyciela kontraktowego (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela).

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/4EDA65919E


Nie ma definicji organów władzy publicznej a odnosząc się do uodip to należy pamiętać, że art. 4 interpretuje się szeroko, w związku z art. 1 ustawy. Na gruncie tej ustawy organem władzy publicznej jest komornik smile.gif

CODE
Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy przepisami Konstytucji.


Zgadza się.

CODE
Po pierwsze zakres działania w którym dyrektor szkoły mógłby być uznany za organ władzy publicznej, nie ma nic wspólnego z nauczaniem religii (skreślenie z listy uczniów, jakaś decyzja o posiłkach). Zgłoszenie dziecka na nauczanie religii ma tyle samo wspólnego z władza publiczną co zgłoszenie na rozszerzony angielski.


Oczywiście, że ma bo realizuje prawo do nauki. A na pół gwizdka organem być nie można, albo się nim jest albo nie jest.

CODE
Po drugie i co ważniejsze zgłoszenie dziecka do nauki religii/etyki jest dobrowolne, więc nie jest to zmuszanie. Ktoś nie zgłasza dziecka, czyli nie składa oświadczenia i tyle. A jak zgłasza to się na to godzi, więc nie jest zmuszany.


Ale tak się nie odbywa. Powszechną praktyką jest żądanie złożenia stosownego oświadczenia.

CODE
Po trzecie formalnie rzecz biorąc jest to zgłoszenie dziecka do nauki a nie ujawnienie światopoglądu czy przynależności religijnej. Można zgłosić dziecko nie będące członkiem danego kościoła. Co w praktyce się zdarza - np. prawosławni rodzice wysyłają dziecko na katolicką religię, bo są jedynymi prawosławnymi w powiecie i rzecz jasna katechety prawosławnego nie będzie.


Jest jednym i drugim.

CODE
Po czwarte, nawet gdyby próbować budować jakąś sprzeczność (której nie ma) to w nauce prawa się ja usunie poprzez regułę, że szczegółowe usuwa ogólne(lex speciali derogat legi generali), czyli przepis ogólny , że nikt nie może być zmuszany do ujawnienia światopoglądu nie dotyczyłby nauki religii. Tyle że tej sprzeczności nie ma.


Gdyby była to ta reguła i tak by nie miała zastosowania.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1912

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.418
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 6/06/2019, 17:28 Quote Post

CBOS: polska młodzież jest coraz mniej religijna

Polska młodzież jest coraz mniej religijna. Jako głęboko wierzący i wierzący łącznie określiło się w 2018 r. 63% uczniów ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych, podczas gdy w 2008 r. było ich 81%. Coraz mniej młodych chodzi też na religię – w 2018 r. zadeklarowało to 70%, a jeszcze w 2010 - 93% - wynika z badania CBOS zrealizowanego w ramach projektu „Młodzież”.

Badania dotyczące religijności zostały zaprezentowane w kontekście szerszego spojrzenia na kondycję polskiej młodzieży. Projekt „Młodzież” to jedno z niewielu przedsięwzięć socjologicznych realizowanych cyklicznie od co najmniej kilkunastu lat.
Badanie niektórych wskaźników przeprowadzane jest od początku lat 90., dzięki czemu pozwala na śledzenie zmian zachowania młodego polskiego pokolenia po 1989 roku. Inne wskaźniki są wprowadzane do badania jako zjawiska nowe i interesujące.
Najnowsze badanie zostało przeprowadzone jesienią ub. roku na ogólnopolskiej losowej próbie 80 dziennych szkół ponadgimnazjalnych różnego typu (liceów, techników i zasadniczych szkół zawodowych). Szkoły, a w nich klasy, były losowane do badania. Próba objęła 1609 uczniów ostatnich klas tychże szkół.

„Celem badania jest pokazanie młodzieży u progu dorosłości. Za chwilę ukończą edukację na poziomie ponadgimnazjalnym i co z nimi będzie dalej? Stanowią naszą przyszłość i warto przyjrzeć się ich poglądom, poznać postawy i ewentualne problemy, z jakimi mogą się borykać i jakie mogą stwarzać dla całego społeczeństwa” – wyjaśniła w środę prof. Mirosława Grabowska, dyrektor CBOS podczas prezentacji wyników w Centrum Prasowym PAP.

Jej zdaniem, należy pamiętać, że badaniem objęto grupę wciąż bardzo młodych ludzi, z których w chwili odpowiedzi na pytania aż 94% miało 18-19 lat. – To są ludzie jeszcze życiowo niesamodzielni, 94% mieszka z rodzicami, tylko 11% deklaruje posiadanie stałej pracy zarobkowej, a 47% pracuje dorywczo – dodała prof. Grabowska.

CBOS od lat obserwuje w swoich badaniach spadek poziomu religijności młodych ludzi. Coraz rzadziej określają się oni jako osoby wierzące, coraz rzadziej uczestniczą też w praktykach religijnych. Są też wyraźnie mniej religijni niż starci Polacy.

Deklaracje wiary

W 2018 r. za osobę głęboko wierzącą uważało się 8% młodych Polaków, 55% - za wierzących, 21% za niezdecydowanych a 17% za niewierzących.

Podczas, gdy trend dotyczący osób głęboko wierzących od początku tego badania (1996 r.) właściwie się nie zmienił (stanowił zawsze 6-8%), to już pozostałe trzy wskaźniki ulegają znaczącym modyfikacjom.

W 1996 r. za wierzących uważało się 74% młodych, jeszcze w 2008 podobnie – 73%, ale już w 2013 – 65%, a w 2018 – 55%.

Rośnie natomiast grupa niewierzących – z 5% w 1996 do 10% w 2013, 13% w 2016 i 17% w 2018.

Zwiększa się także grupa tzw. niezdecydowanych (1996 – 14%, 2013 – 18%, 2018 – 21%).

Autor badania, Antoni Głowacki, analityk CBOS wskazuje na duży trend spadkowy między latami 2008 a 2018. Deklaracja wiary młodzieży (głęboko wierzącej i wierzącej łącznie) spadła w tym okresie z 81% do 63%. – Spadek o 18 pkt. procentowych w ciągu dekady to dosyć dużo – powiedział.

Praktyki religijne

Religijność młodzieży, poza grupą najbardziej zaangażowaną, jest mniejsza na tle ogółu Polaków. W praktykach religijnych (mszach, nabożeństwach, spotkaniach religijnych) uczestniczy kilka razy w tygodniu 7% młodych (Polacy ogółem – 5%), raz w tygodniu – 28% (ogółem – 47%), 1-2 razy w miesiącu – 11% (ogółem 16%), kilka razy w roku – 18% (ogółem 21%). Nie uczestniczy w ogóle w praktykach religijnych 35% 18-19 latków w porównaniu z 11% ogółu Polaków.

Katecheza

Systematycznie spada uczestnictwo młodych ludzi w lekcjach religii. Uczęszczanie na katechezę w 2018 r. deklarowało 70%, podczas gdy jeszcze w 2010 było to 93%, w 2013 – 89%, a w 2016 – 75%.

Na frekwencję na szkolnej katechezie wpływa miejsce zamieszkania. Uczęszczanie na religię deklaruje 78% młodzieży wiejskiej, 77% pochodzącej z miast poniżej 20 tys. mieszkańców, 69% z miast 20-100 tys., 59% z miast 100-500 tys. i tylko 44% z miast powyżej 500 tys. mieszkańców.

Badanie CBOS ze względu na swoją metodologię nie uwzględniło motywacji, jakimi młodzi ludzie ewentualnie tłumaczyliby swoją przynależność do kategorii osób wierzących lub niewierzących oraz np. to, czy jakieś konkretne zdarzenie wpłynęło na utratę wiary.

„To, co możemy powiedzieć, to jak zmienia się sytuacja religijna tych ludzi w tym momencie, w stosunku do osób w tym samym wieku kilka lat wcześniej. Natomiast w takim przypadku ciężko jest badać motywacje lub jakieś skomplikowane powody. Widzimy tylko, że jest to zjawisko systematyczne, czyli nie jest nowe” – powiedział KAI Antoni Głowacki.

Używki

CBOS zbadał w ramach projektu „Młodzież” także inne kategorie, m.in. korzystanie przez młodych z internetu i mediów społecznościowych, ich postrzeganie szkoły oraz konsumpcję środków odurzających.

Aż 74% młodzieży przyznało się w ciągu ostatniego miesiąca do wypicia piwa, 62% do wypicia wódki, a 43% do wypicia wina.

W ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie, marihuanę lub haszysz zażywał co piąty 18/19-letni uczeń (20%, w 2016 – 21%).

Zażywanie leków uspokajających lub nasennych (nie wymagających recepty lekarza) zadeklarowało kiedykolwiek w życiu 22% (2016 – 19%).

W przypadku „dopalaczy”, do eksperymentowania z takimi środkami przyznało się 3% młodych osób.

Artur Malczewski z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii zauważył związek między stanem wiary a korzystaniem z używek, ale w przypadku grup najbardziej skrajnych. - Młode osoby deklarujące się jako głęboko wierzące, niezależnie od tego, jak liczna jest to grupa, o wiele rzadziej sięgają po napoje alkoholowe, głównie wódkę, oraz po narkotyki. Z kolei u osób niewierzących i niepraktykujących te odsetki są większe. Ale pośrodku jest kilka innych grup (np. praktykujący kilka razy w roku) i tu już nie ma jasnego przełożenia, że spadek w jednej kategorii automatycznie oznacza wzrost w innej – powiedział.

Internet

Wszyscy młodzi ludzie w mniejszym lub większym stopniu są obecni w internecie. Aż 61% deklaruje: „W zasadzie cały czas jestem online, na bieżąco otrzymuję informacje”. Taką deklarację złożyło natomiast tylko 30% ogółu dorosłych. Wydłuża się też czas spędzania w sieci. W 2018 r. było to średnio 4 godz. i 20 minut, a pięć lat wcześniej ponad godzinę mniej.


https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualno...ligijna/p7kbxhn
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1913

     
Skeftomaste
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 55
Nr użytkownika: 104.642

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 6/06/2019, 20:28 Quote Post

"Mamy więc z jednej strony w niektórych kręgach odchodzenie wiernych od umiejscowionych tam tradycyjnie skupisk religii na rzecz fascynacji obcymi wpływami duchowymi (o których niektórzy nie zdają sobie nawet sprawy - stąd uważają siebie za "niewierzących")."


Bo homo sapiens sapiens jest z natury istotą religijną, zadaje sobie pytania o sens istnienia, nasze miejsce we Wszechświecie, o Stwórcę tego wszystkiego, a należy dodać, że "natura nie znosi próżni" i każdy musi w "coś" wierzyć. W coś co jest kompasem, drogowskazem, takim GPS-em, który wyznacza nam ścieżki, którymi należy podążać, to, czym mamy się kierować dokonując jakichś wyborów.
Nie ważne, czy to będzie Chrześcijaństwo, Islam, komunizm, czy humanizm, na latającym spaghetti kończąc.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1914

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.418
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 7/06/2019, 10:43 Quote Post

Cytat skąd pochodzi?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1915

     
Skeftomaste
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 55
Nr użytkownika: 104.642

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 14/06/2019, 18:07 Quote Post

Z dyskusji, nie mogę znaleźć która strona.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1916

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.418
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 17/06/2019, 19:35 Quote Post

Sam już później znalazłem. wink.gif

CODE
Bo homo sapiens sapiens jest z natury istotą religijną, zadaje sobie pytania o sens istnienia, nasze miejsce we Wszechświecie, o Stwórcę tego wszystkiego, a należy dodać, że "natura nie znosi próżni" i każdy musi w "coś" wierzyć. W coś co jest kompasem, drogowskazem, takim GPS-em, który wyznacza nam ścieżki, którymi należy podążać, to, czym mamy się kierować dokonując jakichś wyborów.
Nie ważne, czy to będzie Chrześcijaństwo, Islam, komunizm, czy humanizm, na latającym spaghetti kończąc.


Zacznę od tyłu, bo mylisz się i zrównujesz kompletnie różne rzeczy. Humanizm czy komunizm to nie są religie, obie te rzeczy odnoszą się też do kompletnie różnych rzeczy.
Humanizm to nurt filozoficzny, a komunizm to ideologia polityczno-ekonomiczna.
Nawet wiara, wierze jest nierówna. wink.gif Słowo wiara na kilka znaczeń:

wiara
1. określona religia, wyznanie, przekonanie o istnieniu boga;
2. przeświadczenie o słuszności czegoś; przekonanie o wartości czegoś; przekonanie, że coś się spełni;
3. wierność komuś;
4. przekonanie o istnieniu zjawisk nadprzyrodzonych;
5. potocznie: nieformalna grupa osób o wspólnych zainteresowaniach


https://sjp.pl/wiar%C4%99

Jeżeli uważasz, że H.S. jest z natury istotą religijną (, a więc należy rozumieć wiarę, jak w pierwszym punkcie) to ateiści są czym? Aberracją? Wynaturzeniem? Kosmitami? Jeżeli jednak są oni H.S. to Twoje stwierdzenie upada, gdyż ateiści świadomie i dobrowolnie żyją z poglądem, że boga/bogów nie ma. Możesz stwierdzić, że zaprzeczają oni swojej własnej naturze, ale wówczas musiałbyś znaleźć odpowiedź, co takiego sprawia, że robią coś wbrew naturze. wink.gif
Właściwszym stwierdzeniem jest, że H.S. przyciąga, pociąga/przyciąga mistycyzm. Łączy się on przecież z religią, ale też z przesądami, wierzeniami, które nie zawsze mają z nią coś wspólnego jak np. kominiarz, czarny kot itp. rzeczy. Nawet komunistów cechowa mistyczność - Lenin wiecznie żywy. wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1917

128 Strony « < 126 127 128 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej