Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
13 Strony « < 11 12 13 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Niepodległość USA - za czy przeciw?
 
Po której stronie byś się stanął w Wojnie o Niepodległość USA?
Amerykanie [ 67 ]  [53.60%]
Bytyjczycy [ 58 ]  [46.40%]
Suma głosów: 125
Goście nie mogą głosować 
     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.347
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 24/07/2013, 6:52 Quote Post

Problem z Wikipedią jest taki, iż czasami są tam podawane olbrzymie bzdury. Taką "perełką" w tym artykule jest, iż "Posiadali oni również nielegalne bębnowe magazynki na 75 naboi, by rzadziej przeładowywać broń."

Wbrew pozorom, to takie magazynki są cały czas jak najbardziej legalne w Kalifornii. Najlepszy przykład....to ja sam! Mam jak najbardziej prawidłowy magazynek bębnowy o pojemności 75 nabojów do mojego Kałasznikowa i inne "duże magazynki" do pozostałej broni.
Gdyby były one nielegalne, to bym się tu publicznie z tym nie reklamował.

user posted image

Reszta artykułu jest w miarą znośnie napisana, (mam jednak zastrzeżenia) a pamiętam ten przypadek, ponieważ (tak jak każdy) oglądaliśmy to na żywo w TV, bo oczywiście helikoptery TV krążyły nad całym zajściem i transmitowały to na żywo.
Główną przyczyną tego zajścia było to, iż policja wtedy w Los Angeles nie miała prawa mieć karabinów, a z pistoletu z odległości około 50 metrów, nic nie można było zrobić dwóm dobrze "opancerzonym" bandytom.
Powstał też wtedy specjalny oddział SWAT, do szybkiego reagowania w takich sytuacjach.
(No i takie zajście już się nigdy nie powtórzy, bo ich SWAT by "zdmuchnął" w kilkadziesiąt sekund).

No i nie zgadzam się z "bezpiecznymi miastami" w Kalifornii! Bzdura (czy ci hoplofobi nigdy nie przestaną kłamać i "przeginać" rzeczywistości, nawet w artykułach Wiki)?
Polecam im się przejść ulicami Oakland, czy też Stockton. O slumsach w Los Angeles, to nawet nie wspominam. A tam przecież są najostrzejsze przepisy o broni w całej chyba Kalifornii i tylko miasto Nowy Jork, może z tymi przepisami konkurować!
http://www.bizjournals.com/sacramento/blog...-sacrament.html

To, że Kalifornia jest ogólnie bardzo bezpiecznym stanem, to zawdzięczamy tylko i wyłącznie....dużemu nasyceniu bronią pośród praworządnych obywateli.
W jednym tylko dniu w tak zwany "black friday" w 2011 roku, Kalifornijczycy zakupili 129166 sztuk broni. (Słownie: sto dwadzieścia dziewięć tysięcy tranzakcji w ciągu jednego tylko dnia). Prawdopodobnie więcej, bo te dane pokazują tranzakcje, czyli niewątpliwie były osoby, które zakupiły więcej niż jedną sztukę broni w ramach jednej tranzakcji!
http://newsfeed.time.com/2011/12/04/gun-sa...n-black-friday/
Przecież to jest więcej, niż jest broni w całej Polsce!!! Jednego tylko dnia.....!!!
Zresztą trend się utrzymuje....
http://www.gopusa.com/news/2013/06/24/cali...cord-gun-sales/

Jak napisałem w poprzednim poście, przestępstwa praktycznie nie istnieją w 90-ciu kilku procentach miast w Kalifornii, a statystyki "nabijają" właśnie te "rozbrojone" miasta jak San Francisco, Los Angeles, Oakland, Stockton i im podobne.
U mnie jest spluwa (czy też spluwy) praktycznie w każdym domu i moja 80-cio-paro-letnia sąsiadka wie doskonale, jak obsługiwać swoją "pompkę" Remingtona. (Czyszczę tą strzelbę w ramach pomocy sąsiedzkiej, gdy sąsiadka wraca ze strzelnicy...a w zamian ona patrzy, czy nikt mi do otwartej chałupy w dzień nie włazi).

Od lat najbezpieczniejszym miastem w USA jest Irvine, a moje miasto (sąsiadujące bezpośrednio z Irvine) nie łapie się na statystyki tylko dlatego, że nie są one prowadzone dla miast o populacji poniżej 100 tysięcy osób.
http://latimesblogs.latimes.com/lanow/2012...afest-city.html

Prawie na każdym domu powiewają wywieszone amerykańskie flagi.....to nie jest tylko patriotyzm, ale...ostrzeżenie, że "tu się strzela" do nieproszonych gości.
I dlatego jest cisza i spokój, a dzieci mogą się swobodnie bawić, czy to w parkach, czy to na ulicy. Kobiety mogą całkowicie bezpiecznie spacerować sobie późną nocą, a drzwi do mojej sypialni w nocy mogą być szeroko otwarte, a wychodzą one bezpośrednio na...park! Tu na strzelaninę nie ma miejsca, bo wielu ludzi nosi (legalnie, bo z licencją) broń ukrytą. Przecież żaden wariat nie będzie próbował strzelaniny, gdy potencjalnie może patrzyć w lufy kilkunastu sztuk broni, będących w rękach praworządnych obywateli.

PS
Nie traktuję mojej wypowiedzi jako "offtop", ponieważ jest to bezpośrednie sprostowanie bardzo tendencyjnego artykułu z polskiej Wiki. Nazwał bym ten artykuł "tendencyjnie kłamliwym", pomimo faktu, iż w zasadzie merytorycznie, opiera się on na faktach, jednakże podana bibliografia jest albo przestarzała, albo przytaczane są tylko "odpowiednie" fakty, a te "nieodpowiednie" są głęboko ukryte przed wzrokiem czytelnika.
Oraz udzielam pośredniej odpowiedzi tym kolegom, którzy uważają iż Amerykanie "są spadkobeircami kwiożerczych imigrantów", którzy tak nota bene byli przybyszami bezpośrednio z Europy!!!

No i jeszcze jedno: Prawo do posiadania broni, a tym samym, prawo do czynnej samoobrony w USA, jest podstawowym prawem ludzkim każdego praworządnego obywatela, gwarantowanym Konstytucją USA. (Przestępcy i "mentalni" są pozbawieni sądownie dożywotnio prawa do posiadania legalnie jakiejkolwiek broni....nawet scyzoryka w miejscu publicznym).
Jest to takie samo prawo obywatelskie jak prawo wolności słowa, prawo do zrzeszania się, prawo do równości każdego obywatela wobec prawa, prawo do uprawiania jakiejkolwiek religii, czy też prawo do głosowania w wyborach i referendach, już nie mówiąc o prawie do "pursuit of happiness".
 
User is offline  PMMini Profile Post #181

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 24/07/2013, 17:51 Quote Post

To ja może z innej beczki;
"Szwadrony Śmierci" - Zły, czy dobry pomysł?
 
User is offline  PMMini Profile Post #182

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.863
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 24/07/2013, 18:53 Quote Post

QUOTE(poldas372 @ 24/07/2013, 18:51)
To ja może z innej beczki;
"Szwadrony Śmierci" - Zły, czy dobry pomysł?
*


A z jeszcze innej. Co to ma do tematu wątku?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #183

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 24/07/2013, 19:08 Quote Post

Ano to, że z przestępczością musiano się stykać nawet na tym "Dzikim Zachodzie".
Zaistniała taka opcja, że mieszkańcy sami się obronią.
Zaistniała też inna - Zrobi to za nich SWAT.
A może jeszcze inna? Lotne komanda z dobrym rozpoznaniem środowiska i... Właśnie te Szwadrony.

Proponuję się z tego nie śmiać.
Warunek podstawowy - Postawa moralna winna być idealna i zero uprzedzeń rasowych.
Bezwzględność na poziomie Eliota Nessa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #184

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.347
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 24/07/2013, 21:44 Quote Post

Oczywiście przestępczość istniała na "pograniczu" (ang. frontier). (Nie lubię używać mylnego określenia "dziki zachód", bo to jest wytworem Hollywood). Jednakże w tym samym czasie, w takich dużych skupiskach miejskich jak Nowy Jork, Chicago, St. Louis i inne, a na zachodnim wybrzeżu (po roku 1849) także w San Francisco, przestępczość ogólnie istniała na znacznie wyższym poziomie i była ściśle związana z dużymi, wysoko zurbanizowanymi skupiskami ludzkimi.
Sytuację potęgowało przybywanie dużej ilości imigrantów, czyli coś około 14 milionów w latach 1860-1900, (KLIK) z których większość osiedlała się w miastach do których bezpośrednio przybyli przeważnie z Europy, czyli w tak zwanych "ports of entry".
Ta napływowa ludność typowo padała na samym początku ofiarą różnych przestępstw, a po pewnym okresie czasu i pewnej asymilacji do lokalnych warunków, tworzyła ona rezerwuar zasilający falę przestępstw w slumsach wielkich miast. Tworzyły się wtedy pierwsze gangi o charakterze "narodowościowym".
Ogólnie, to obraz wyglądał jak opisany poniżej.
http://www.apstudynotes.org/us-history/out...city-1865-1900/

Nawet do dzisiaj się używa terminu "urban frontier", co w wolnym tłumaczeniu można by nazwać "zurbanizowanym dzikim zachodem", z wszelkim jego konsekwencjami, szczególnie odnośnie przestępstw najróżniejszego kalibru.

Tylko nieliczni decydowali się na dalszą migrację "w nieznane". Większość z tych "nielicznych", to byli przeważnie ludzie, których celem było wejście w posiadanie własnego kawałka ziemi (homestead). Czyli struktura społeczna tej "wewnętrznej migracji" była bardziej natury rodzinnej, i różniła się w swoich celach od oczekiwań typowego awanturnika ze slumsów wielkich miast.
Po prostu awanturnik, czy też drobny przestępca, nie miał czego szukać na "pograniczu".
Sytuacja się oczywiście zmieniła po odkryciu złota w Kalifornii, oraz srebra w Kalifornii i Nevadzie, które to odkrycia stały się olbrzymim magnesem przyciągającym element przestępczy.
Jednakże, tylko większe skupiska ludzkie przyciągały ten element przestępczy, ponieważ w "countryside", to cały czas nie mieli oni czego szukać!
Drobni osadnicy natomiast musieli bardzo ciężko pracować, ażeby przetrwać zimę, czy też przednówek i wyżywić całą masę swoich dzieci, które to dzieci, były wręcz masowo przez nich "produkowane" ażeby po prostu zapewnić wystarczającą ilość rąk do pracy na roli.

Taki więc obrazek, nie sprzyja szerzeniu się przestępstw.



Oczywiście w okresie masowego powstawania tak zwanych "boomtowns", które w olbrzymiej większości znikały szybciej niż powstawały, ich rdzeń stanowili ciężko pracujący ludzie, których celem było "znalezienie żyły złota".
Ci "prospectors" tak bardzo ciężko harowali, że za wyjątkiem bardzo rzadkich wizyt w "trading post", ażeby zakupić zapasy żywności i/lub sprzętu, to nie mieli oni praktycznie żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym.
Oczywiście dochodziło pomiędzy nimi do różnego rodzaju utarczek, czasami ze skutkami śmiertelnymi, ale w przeważającej części, to właśnie oni padali ofiarami różnej maści oszustów, drobych rzezimieszków i wyzyskiwaczy.
Oczywiście istniała też najmniejsza ilościowo grupa zawodowych przestępców, jednakże sprawy grubych napadów, czy też rozbojów i/lub morderstw, nie były takie proste, a to ze względu na "brak odwrotu". Wbrew pozorom, to koń był olbrzymim luksusem, a woły raczej się nie nadawały do "szybkiej ucieczki". No i każda podejrzana osoba natychmiast się "wybijała" w gronie skupisk ludzkich, (boomtowns liczyły około kilkuset osób....każdy każdego znał), czyli wbrew pozorom, przestępcy nie mieli łatwego życia.

Potwierdzają to dane historyczne, oraz statystyki z tamtego okresu czasu. (Które częściowo wcześniej przytoczyłem w poprzednim poście).
Po prostu, warunki społeczne i co ważniejsze warunki bytu (wręcz chroniczny brak żywności) panujące na tym ciężko harującym na swoje fizyczne przetrwanie dosłownie z dnia na dzień "dzikim zachodzie", nie sprzyjały rozwojowi przestępczości. Nie było co rabować, oraz nie było jak rabować, ponieważ szanse na schwytanie po przestępstwie były olbrzymie (nie było jak i gdzie uciekać), a "sprawiedliwość" była wręcz błyskawiczna......z liną na szyi na najbliższym drzewie...

W kalifornijskiej Death Valley były kopalnie boraksu. Jego cena swego czasu była wręcz autentycznie "na wagę złota". Transporotwano go takimi oto pojazdami wiele dziesiątków mil przez pustynię Mojave kompletnymi bezdrożami.
user posted image

user posted image

Temperatury w Death Valley, nawet w zimie, sięgają typowo do 40 stopni w cieniu!!! A w lato, to jest tam autentyczne "piekło". Czy jest to więc odpowiednia sceneria, ażeby jakiś "desperado" napadał na cokolwiek, czy też na kogokolwiek i potem uciekał na "rączym mustangu" przed ścigającą go w pełnym galopie pogonią i ostrzeliwując się w pełnym pędzie swoimi pozłacanymi i grawerowanymi Coltami? W upale (na słońcu) około 55-60 stopni, to zarówno jego koń, jak i on sam, padłby już po pierwszych 100 metrach takiej "ucieczki"! wink.gif
Człowiek ledwo leży i zipie w klimatyzowanym pokoju hotelowym w Death Valley, a cóż dopiero mówić o jakiś tam rozróbach, pogoniach i innych "rozrywkach"? rolleyes.gif

Nawet w dobrze rozwiniętych "boomtowns", takich choćby jak Dodge City, też nie było scenek, które każdy z nas zna w westernów. Oczywiście, ludzie się "bawili", szczególnie, gdy komuś się udało być przy kasie, ale to bawienie polegało raczej na uchlaniu się w tak zwanym saloon, czyli kilku stołach z nieheblowanych desek, często pod gołym niebem, lub znacznie rzadziej, pod jakimś prowizorycznym daszkiem, ze "ścianami" z resztek płótna namiotowego.
(To był właśnie pomysł niejakiego pana Levi Straussa, który chciał sprzedawać to płótno namiotowe osadnikom i poszukiwaczom złota. Płótno jego pomysłu nie nadawało się jednak na namioty, ale za to świetnie można było z niego szyć spodnie. Pan Levi Strauss miał przebłysk geniuszu, gdy dodał nity na rogach kieszeni, ażeby się te nie obrywały, gdy były napełnione czasami urobkiem skalnym, czasami narzędziami, znacznie rzadziej okruchami złota...a reszta jest już historią).
No i każdy marzył cały czas o "panience", bo większość z mieszkańców tych boomtowns, to oczywiście były "samce".

W miarę rozwoju, rosła także tak zwana infrastruktura. Pojawiali się federalni marszale, sędziowie, lekarze, dentyści, kaznodzieje, szewcy, krawcy, piekarze, sklepikarze i (oczywiście) "panienki". Nikt z nich nie był więc zainteresowany przemocą, czy przestępstwami, bo to było złe dla....biznesu i odstaszało potencjalną klientelę, o którą zresztą było bardzo trudno.

W ten przelewający się tłum, oczywiście się wtapiali więksi lub mniejsi przestępcy.....ale to był tylko margines, a nie główny nurt.

Oczywiście jak w każdej sytuacji, mogło dochodzić do okresowego wzmożenia działalności przestępczej. Czy to drobnej (zawodowi oszuści, naciągacze i inni sprzedawcy "snake oil"), a także większego kalibru....jednakże do strzelanin dochodziło stosunkowo rzadko.....a to z tego powodu, iż broń palna była bardzo droga (szczególnie nowoczesne rewolwery, a nie jakieś archaiczne jednostrzałowe pistolety skałkowe i jej podaż była bardzo ograniczona), a oprócz tego, to mało ludzi potrafiło się nią efektywnie posługiwać. Ludzie znacznie lepiej potrafili się posługiwać łopatą, kilofem, siekierą, czy też kawałkiem grubej pałki (rzadziej nożem) i to w zasadzie były "główne narzędzia zbrodni", gdy dochodziło do jakiejś rozróby po pijanemu, czy też ktoś chciał z kimś innym "rozliczać zadawnione porachunki".

Czyli ten "dziki zachód" nie był bynajmniej wcale taki dziki, a był bardziej "rodzinny", czyli bardzo nieatrakcyjny dla nas, pragnących przeżyć jakąś sensację.....więc ....idźmy do kina!

EDIT
re. poldas372:
Chyba przeginasz z tymi "szwadronami" i innymi SWATami. Wszystko po prostu ma swoją "funkcję utylitarną". Tam gdzie nie pomoże mała łopatka, to trzeba użyć dużej szufli, a tam z kolei gdzie ona nie pomoże, to trzeba użyć mechanicznej koparki.
Ot i to wszystko odnośnie "szwadronów śmierci", bo jak wszędzie, to zwykła ekonomia obowiązuje i nie ma nic za darmo, a energia (i wysiłek) też kosztują.
Nie używasz przecież olbrzymiego młota parowego, ażeby wbić jakieś podpórki pod pomidory na działce, ale te podpórki po prostu wciskasz ręką w ziemię. Gdy grunt jest twardy, to można się posłużyć małym młotkiem do tego celu. Jednakże mija się z celem, ażeby użyć 20-kg młota kowalskiego. Raz, że bardzo się zmęczysz, a co ważniejsze, połamiesz tylko te podpórki, oraz rozbijesz pomidory na miazgę.
Zawsze mierz siły na zamiary....tak jak to robili (i robią) Amerykanie, których "metodologia" jednak jest przodująca pod tym względem w świecie.

Ten post był edytowany przez Phouty: 24/07/2013, 21:55
 
User is offline  PMMini Profile Post #185

     
bachmat66
 

vaquero
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.948
Nr użytkownika: 7.402

Dario TW
Stopień akademicki: Juris Doctor
Zawód: wolny
 
 
post 25/07/2013, 16:09 Quote Post

Mosci Phouty, swiete slowa a propos przestepczosci -
ale, byly regiony gdzie przestepczosc byla relatywnie wysoka, jednym z takich rejonych byla Indian Territory, i stanowe pogranicza sasiadujace z tym teryterium, zwlaszcza w 1870-80tych.
Ciekawe ze Indianie byli czesto ofiarami przestepczych grup, glownie kradnacych im konie i bydlo, i pedzacych zdobycz na 'biala' strone'.

Przestepcznosc w US miala i ma charakter miejski - przypomne kwestia prostytucji http://www.historycy.org/index.php?showtopic=53921
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #186

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.347
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 25/07/2013, 20:56 Quote Post

Kompletnie się z Tobą zgadzam bachmat66. Wprawdzie lekko "zahaczyłem" o to pisząc, iż wskaźniki przestępczości zmieniały się w czasie, ale powinienem był także dodać, iż też występowały różnice regionalne, a także lokalne!
Celem mojego postu było ogólne (i opisowe) pokazanie mechanizmu społecznego, który ogólnie nie sprzyjał powstawaniu dużej przestępczości na "dzikim zachodzie", a który to fałszywy obraz jest nam serwowany obecnie poprzez przekazy masowej kultury i tak zwanej "rozrywki".
Niestety, ale większość ludzi bazuje swoje wyobrażenia o codziennym życiu na "pograniczu" na podstawie westernów z Clintem Eastwoodem w roli głównej, które są zwane obecnie "spagetti westerns", a były one produkowane masowo swego czasu przez reżysera Sergio Leone.

Potwierdzam też Twoje stwierdzenie o dużym odsetku przestępstw, których ofiarami padali amerykańscy Indianie. Ten temat wydaje się być co najmniej "niedoceniony", zarówno w opracowaniach historycznych, a także w przekazach masowej pop-kultury.

Wydaje mi się, przynajmniej odnośnie pop-kultury, iż obrazki wojen z Indianami i dużych rzezi, po prostu sprzedają się lepiej, niż pojedyńczy fakt oszukania Indianina sprzedającego naręcza futer z bobra "bladym twarzon", za kilka łyków "wody ognistej" z butelki rozwodnionej okowity.
Nieśmiało chciałbym tutaj też dodać, iż prawdopodobnie "prawa marketingu", chyba też wkroczyły do poważnych opracowań historycznych, stąd jest relatywnie skąpa literatura tematu w dziale przestępstw popełnianych na (orzaz oczywiście także przez) amerykańskich Indian.
 
User is offline  PMMini Profile Post #187

     
totem14
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 51
Nr użytkownika: 80.783

Zawód: uczen
 
 
post 25/08/2013, 21:05 Quote Post

Anglicy. Nie wiem, czemu. Chyba po przeczytaniu trylogii Tecumseha.
 
User is offline  PMMini Profile Post #188

     
Cwikła
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 30
Nr użytkownika: 83.618

Cwik³a
Zawód: uczeñ
 
 
post 4/09/2013, 16:20 Quote Post

Głos na USA. Jak wiemy Polska w późniejszych latach też walczyła o wolność więc to nas z nimi łączy. Ludzie wolni są braćmi...
 
User is offline  PMMini Profile Post #189

     
kubaj98
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 9
Nr użytkownika: 82.368

Jakub Galazka
Zawód: Uczen
 
 
post 17/09/2013, 20:11 Quote Post

Amerykanie walczyli w słusznej sprawie. Czuli się jako nowy naród. Pierwszy naród który tak powszechnie i tak dogłębnie zrozumiał hasła takie jak "braterstwo" czy "solidarność". Wielka Brytania ze swoim ultrakonserwatywnym królem była oczywiście temu przeciwna (co potwierdziła później wojna z Napoleonem i rewolucyjną Francją). Wielka Brytania od swoich kolonii wymagała trzech rzeczy: posłuszeństwa, więcej posłuszeństwa i kasy. Kasy, która hamowała rozwój kolonii, a przyspieszała wzrost gospodarczy na Wyspach. Dlatego poza względami ideologicznymi (z których pamiętamy elitę rewolucyjnych kolonii) wojna miała też wymiar ekonomiczny.

Reasumując, ja bym nie zastanawiając się dołączył do wojsk rewolucjonistów i walczył pod Saratogą i pod Bunker Hill o wolność, równość i braterstwo!!!
 
User is offline  PMMini Profile Post #190

13 Strony « < 11 12 13 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej