Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Historia rewolucji
     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.097
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 4/06/2018, 11:34 Quote Post

Rewolucja to zmiana. Może mieć charakter polityczny (społeczno-polityczny) - i o takowej tu chyba dyskutujemy - lub gospodarczy/ekonomiczny. Musi mieć charakter kardynalny - czyli zasadniczej, daleko idącej zmiany. Natomiast nie musi nastąpić nagle, choć zazwyczaj zakłada się, że powinna mieć miejsce w stosunkowo krótkim okresie czasu. W żadnym wypadku jednak rewolucja nie musi mieć charakter krwawy lub połączony z jakimiś zaburzeniami społecznymi itp. Może mieć charakter czysto pokojowy (choć nie musi).

Czy rewolucja przynoszą pożytek/korzyści? Mogą, choć nie muszą. Tu nie ma reguły. Zazwyczaj są efektem niedopasowania ustroju politycznego i społeczno-gospodarczego. Po rewolucji (politycznej) ustrój dopasowuje się do funkcjonujących realiów gospodarczych, więc zazwyczaj jej efekty długoterminowe są korzystne, choć tak nie musi być (rewolucja może też iść w fałszywym kierunku, jak np. rewolucja bolszewicka w Rosji). Natomiast jeżeli przebiega krwawo, jej koszty często bywają ogromne. Z tym, że tych kosztów nie należy mylić z korzyściami wynikającymi ze wspomnianego dopasowania ustroju politycznego do realiów ekonomicznych. Po prostu: korzyści długoterminowe sobie a koszty doraźne sobie - jedne z drugimi niewiele mają wspólnego.

Rewolucję kojarzymy najczęściej z owymi kosztami doraźnymi, a to błąd. Nie oznacza to, że owe horrendalne niekiedy "koszta doraźne" usprawiedliwiam. Bo zazwyczaj są one zupełnie niepotrzebne - ten sam efekt można by osiągnąć zazwyczaj bez nich. Ale tak to już jest, że rewolucja budzi emocje, a gdzie budzą się emocje tam rozum usypia. No i efekty są jakie są. Co jednak nie zmienia faktu, że per saldo skutki rewolucji mogą być ogólnie korzystne.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
dammy
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 514
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post 4/06/2018, 19:31 Quote Post

QUOTE(jb8 @ 2/06/2018, 22:22)
Tak się zastanawiam nad dwiema kwestiami. Jaka jest ta chińska specyfika? Z mojej ogólnej wiedzy wynika, że chlubią się najdłuższą ciągłością państwową w skali świata. Czy można powiedzieć, że w czasach rewolty, którą wspomniałeś Chiny byly już pastwem narodowym, niezależnym od dynastii ktora mu przewodziła?


Chiny nie były państwem dynastycznym, aczkolwiek dynastia była niezwykle istotnym fundamentem dla istnienia tego państwa.
"Świat-dosł. "to co pod niebem" (tian xia), to cały znany starożytnym Chińczykom świat, ale nie wszechświat. Termin trudny do przetłumaczenia, gdyż oddanie tian xia przez "państwo" czy "cesarstwo" zawsze jest anachronizmem, a z drugiej strony pojęcie "świat" wydaje się tu za szerokie. Otaczające ludy niechińskie uważano za zhołdowanych barbarzyńców, wobec czego władca Chińczyków był zawsze panem całego świata."
"Zhuangzi. Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu" Warszawa 2009 str.29 przyp.32

Chiny nie były państwem narodowym choć oczywiście jak wszędzie mieszkańcy zauważali odrębności etniczne. Była to wspólnota złączona instytucjami, pewnymi elementami wierzeń oraz kultury, której członkowie wierzyli, że władca, któremu służą rządzi światem, a Chińczycy (obywatele nie etnos) są w jakimś stopniu narodem wybranym (najlepszym). Klęski spotykające ich kraj to kary zsyłane przez Niebo, natomiast podległość każdego innego kraju wobec Chin w osobie ich cesarza to rzecz bezdyskusyjna.

QUOTE
I druga sprawa - czy i ewentualnie dlaczego systemy etyczne Chińczyków podchodzą pod religię?


Związki etyki i religii są zauważalne w prawie każdej w miarę zaawansowanej religii. Wpływ niereligijnej filozofii widać i w chrześcijaństwie, w hinduiźmie, i w religiach Dalekiego Wschodu.

QUOTE
Czym jest ten mandat nieba?


Niebo to pierwotnie antropomorficzne bóstwo znane z wczesnej dynastii Czou.
" Po podboju państwa Szang przez lud Czou (mniej cywilizowany, ale posługujący się tym samym językiem protochińskim) na pierwsze miejsce zdaje się wysuwać kult t'ien (nieba); stare formy znaku określającego to pojęcie wyraźnie wskazują na jego antropomorficzny charakter. W nie znanych bliżej okolicznoś­ciach kult ,,nieba" wyparł kult ,,władcy na wysokościach", po czym oba pojęcia zatraciły charakter bóstwa osobowego.
W czasach późniejszych
(począwszy od VI-V w. p.n.e. mój przyp.) termin t'ien używany bywał głównie w czterech znaczeniach:
1. W sensie fizycznym, na określenie nieboskłonu.
2. W sensie losu, siły kierującej tymi sprawami ludzkimi, na które człowiek nie ma wpływu.
3. W sensie bardzo zbliżonym do naszego pojęcia natury, przyrody.
(wydaje mi się coś zbliżonego do panteizmu mój przyp.)
4. W sensie najwyższej zasady etycznej, ale pozbawionej sankcji religijnej w naszym rozumieniu"

Zarys Dziejów Religii pod red. prof. dr Józefa Kellera.

Mandat Nieba wg chińskich kronikarzy miała utracić dyn. Szang stąd też dynastia Czou, która ją zastąpiła zrobiła to z błogosławieństwem niebios. To była pierwsza wzmianka o mandacie. Dojrzały charakter "mandatu nieba" nadał Mencjusz. W tym momencie Niebo było już traktowane w sensie późniejszym (nie antropomorficznym), a utrata mandatu nieba była spowodowana nie tylko jakimiś złymi rządami poszczególnego władcy, ale i jego poprzedników. Cesarz musiał dbać o państwo i lud, a dobry cesarz cieszył się łaską Nieba, które zsyłało na poddanych wszelką pomyślność.

QUOTE
Zawsze mnie zastanawiało jak istotna jest od czasów nowożytnych słynna kontrowersja teizm-ateizm w dziejach myśli Zachodu. Tam też mają coś takiego?


Jeśli chodzi o taoizm Laoziego i Zhuanga Zhou to sam nie wiem. Utożsamienie Nieba z naturą wskazuje na jakąś formę panteizmu, a wręcz pierwotny agnostycyzm.
"Jedno było pojedyncze, niejedno było pojedyncze. Jedno to uczenie się od Nieba, niejedno to uczenie się od człowieka. Prawdziwy Człowiek to [równowaga], gdzie nie dominuje ani Niebo ani człowiek. Śmierć i życie [warunkowane są przez] przeznaczenie. Zależą od Nieba 23, podobnie jak niezmienne jest następstwo dnia i nocy."
"Zhuangzi. Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu" Warszawa 2009 str.76-77

W nawiasie kwadratowym są podawane przez tłumacza słowa, które mają ułatwić zrozumienie sensu przekładu. Do tego jest przypis autora przy słowie "Niebo":

"Lub "naturalnego"
tamże przyp.23 str.85

Wśród najwcześniejszych taoistów były nie zawsze dobrze zrozumiałe ciągotki w kierunku albo panteizmu albo wręcz agnostycyzmu, ale to bardzo szybko upadło, a taoizm przeszedł ewolucję w kierunku religii. Nieliczne sekty buddyjskie były nonteistyczne, ale w żadnym wypadku nie można tego traktować jako ateizmu. Ateizm zaimplementował w brutalny sposób Chińczykom tow. Mao. Uff, ale offtop. Net_Skatera nie widać można trochę zaszaleć.

QUOTE(Napoleon7 @ 04/06/2018, 12:34)
Rewolucja to zmiana. Może mieć charakter polityczny (społeczno-polityczny) - i o takowej tu chyba dyskutujemy - lub gospodarczy/ekonomiczny. Musi mieć charakter kardynalny - czyli zasadniczej, daleko idącej zmiany. Natomiast nie musi nastąpić nagle, choć zazwyczaj zakłada się, że powinna mieć miejsce w stosunkowo krótkim okresie czasu. W żadnym wypadku jednak rewolucja nie musi mieć charakter krwawy lub połączony z jakimiś zaburzeniami społecznymi itp. Może mieć charakter czysto pokojowy (choć nie musi).


Na przykładzie przemian w Europie Środkowej po 1989 roku widać, że rewolucja nie musi być krwawa (poza Rumunią). Z resztą postu w sumie się zgadzam.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
jb8
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 443
Nr użytkownika: 97.339

jakub barecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: historyk
 
 
post 4/06/2018, 21:12 Quote Post

Raz jeszcze zreferuję Pincusa. Nie dlatego by robić z niego wyrocznię, ale chyba warto przybliżyć na forum wspomnianą już pracę, która po pierwsze jest mało znana w Polsce, a po drugie jej autor ma wysokie mniemanie o swej refleksji i dość wszechstronnie potraktował temat.

W rozdziale "Rethiking revolutions" podpisuje się on pod następującą charakterystyką omawianego przez nas zjawiska: Rewolucje muszą zawierać w sobie zarazem transformację spoleczno-ekonomiczną oraz strukturalno-polityczną. Ta transformacja musi sie realizować poprzez ruch masowy, nacechowany świadomym dążeniem do zapoczątkowania nowej epoki.(s.32)

Pincus zgodziłby się z tym co napisał Napoleon7 w swoim poście. Otóż rewolucja, jakkolwiek oznacza przyspieszenie przemian, jest etapem "gorączkowym", wcale jednak nie musi mieścić się w czasowej mikorskali mierzonej miesiącami. Mogą to być nawet dekady.

To co Pincus uznaje za swój wkład do tematu to teza, że rewolucja jest dwutorowym pędem ku modernizacji. Zauważa: We wszystkich rewolucjach stary ład zanikał jeszcze przed wybuchem rewolucji (s. 36). Inaczej mówiąc, rząd odgórnie inicjuje modernizację i w ten sposób czasem mimowolnie prowokuje oddolną reakcję. Nie tyle wsteczny bunt, co alternatywną wizję wejścia w nowoczesność. To co wtedy następuje nazywamy rewolucją. Pincus nie zgadza się więc, że rok 1789 oznaczał upadek ancien regime (najwyżej w wymiarze symbolicznym). Demontaż starego ładu trwał już od lat za sprawą wysiłków modernizacyjnych dworu.

Rewolucja Francuska była gwałtownym starciem dwóch modernizacyjnych programów. Nie była pierwszym fenomenem tego rodzaju. Sto lat wcześniej podobna rzecz przydarzyła się w Anglii. Jakub II i angielska klasa polityczna byli na równi zaniepokojeni sądząc, że niedawne porażki militarne przeciw Holendrom spychają ich kraj do rzędu państw drugiej kategorii. (s. 37) Z kolei francuską modernizację pobudziła Wojna Siedmioletnia.

Pincus zauważa jednak, że wiek XVII widział więcej takich modernizacyjnych "przebudzeń", dla których impuls zawsze pochodził z kryzysów o charakterze międzynarodowym. Wymienia przykład Zjednoczonych Prownicji po porażkach z Francją w 1672 roku; Danii pod panowaniem Fryderyka III i Chrystiana V w okresie 1660-1683; Szwecji Karola XI w 1880 roku. We wszystkich tych przypadkach doszło do wzmocnienia władzy, w przypadku duńskim i szwedzkim formalne wejście w absolutyzm. Wielka wojna o sukcesję wraz ze zmianą dynastii przekształciła rownież Hiszpanię, która jeszcze bardziej "wzmocniła siłę rządu centralnego". Pincus nie nazywa tych fenomenów rewolucjami, wskazuje natomiast na pewną tendencję. Europa siedemnastowieczna była oczywiście groźnym miejscem nieustających konfliktów. Po epoce wielkich reform wzmacniających Francję liczne monarchie kontynentu zaczęły kurować swoje traumy polityczne w podobny sposób - naśladując wzorzec francuski. Dokładnie to samo chciał zrobić Jakub II. Tak się składa, że tylko on niechcący wywołał rewolucję.
*********************************************************
dammy
Dzięki za informacje. Chcę zadać jeszcze pytanie z zakresu starożytnej religii chińskiej, ale chyba lepiej zrobić to tutaj:
http://www.historycy.org/index.php?showtop...=1734728&st=0&#



Ten post był edytowany przez jb8: 4/06/2018, 21:24
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej