Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
89 Strony « < 87 88 89 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> II wojna światowa na ekranach kin i TV, Wszystko dotyczace tematyki
     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.963
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 12/01/2018, 12:57 Quote Post

QUOTE
O, dzięki, długo szukałem tych filmów ale dopiero wreszcie teraz udało mi się dowiedzieć ich nazwy. Tyle tylko że nazywają się Jesteśmy z Przyszłości I i II.


Dokładny tytuł to ''My iz buduszcziewo''. smile.gif Ogółem pierwszą część się ogląda bardzo przyjemnie, druga już jest gorsza.

Ten post był edytowany przez Andrea$: 12/01/2018, 12:58
 
User is offline  PMMini Profile Post #1321

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 16/05/2018, 20:06 Quote Post

QUOTE(Gajusz Mariusz TW @ 26/11/2017, 18:29)
Właśnie obejrzałem film o tytule "HHhH". Ogólnie obraz przedstawiający zamach na Reinharda Heydricha.

https://www.youtube.com/watch?v=TcKm2g9r2po
http://www.filmweb.pl/film/Kryptonim+HHhH-2017-744496

I powiem że całkiem całkiem, choć od pewnego momentu Niemcy jak zwykle giną jak muchy a ci dobrzy są bardziej zakochanymi młokosami niż żołnierzami podziemia (noszenie w kieszeni zdjęcia dziewczyny w momencie gdy cały Protektorat go szuka. No, chyba że jednak nienawidził ją i całą jej rodzinę rolleyes.gif ). Jak widzę na necie całkiem niedawno ten sam temat także był przerabiany na ekranach kin więc może niebawem do niego wrócę.

Pozdrawiam!
*



To "niebawem" właśnie nastąpiło wink.gif

https://www.youtube.com/watch?v=blAKCJcXC5c
http://www.filmweb.pl/film/Operacja+Anthropoid-2016-736601#

Ta sama historia z liczniejszą obsadą rodem z hollywood (ale i pojawił się nasz Dorociński smile.gif ) W porównaniu z HHhH tym razem oglądamy tylko jedną stronę i to jest minusem. Clarke (w HHhH) zagrał naprawdę znakomicie Heydricha i ta część filmu ukazująca karierę nazisty więcej tłumaczyła jak ważny był zamach niż ciągłe powtarzanie jaki to kat. Choć przyznam - gościu który przez minutę grał Heydricha w Anthropoid był uderzająco podobny. Smaczkiem było porównanie scen zamachu w obu filmach jak i równie widowiskową obronę w kościele lecz tu była wyraźna różnica pod jednym względem - w drugim filmie część zamachowców nie uczestniczyła w walce w nadziei nie wykrycia ich kryjówki co mocno różni postawy bohaterów w obu filmach. W podsumowaniu - lekko wyżej oceniam HHhH lecz i Anthropoid wart poświęcenia 2 godzin w deszczowy wieczór.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1322

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 6/06/2018, 12:12 Quote Post

Czas mroku

https://www.youtube.com/watch?v=wYSfrTkftnQ

Az trudno uwierzyć że w po części brytyjskim filmie historycznym stojącym na wysokim poziomie zabrakło na planie konsultanta który by wyprostował datę rozpoczęcia Operacji Dynamo czy fakt zatopienia lotniskowca Glorious przed... 10 maja 1940 (w tym dniu Churchill otrzymuje raport strat Royal Navy u brzegów Norwegii) rolleyes.gif Czy to znaczy że to zły film? Na pewno nie! Mimo że za bardzo kameralne kino mi nie odpowiada, ale niekiedy jest nieodzowne by ukazać duszną atmosferę gabinetów. Gary Oldman - czapki z głów, Ben Mendelsohn jako Jerzy VI - mimo że aż się prosiło uśmiechnąć się do widza i obsadzić w tej roli Colina Firtha - także znakomity a scena powierzenia stanowiska premiera Churchillowi - jedna z tych niezapomnianych smile.gif
Gdzieś czytałem że dzięki parze z Dunkierką Nolana mamy możliwość ujrzenia proces podejmowania decyzji jak i jej wykonania jeżeli chodzi o Operację Dynamo. I faktycznie tak jest. Nie czytałem żadnej biografii Churchilla więc zgaduję że ta przejażdżka metrem w dniu sławnej mowy w parlamencie o nie poddaniu się to licentia poetica twórców. Cóż, podsumowując - spokojnie polecam.

PS Jeszcze jedno - obraz kapitulanctwa tak gabinetu politycznego jak i sztabu jest porażający. Mając ciągle tyle atutów w ręku (które skutecznie wykorzystano) aż trudno uwierzyć że brytyjska strona twórców to zaakceptowała. Tłumaczę to tylko tym że chciano ukazać lwa na tle stada baranów. Królowi także się oberwało...
 
User is offline  PMMini Profile Post #1323

     
obodrzyta
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.447
Nr użytkownika: 88.774

Zawód: student historii Vr
 
 
post 8/06/2018, 9:14 Quote Post

Serial dokumentalny II WOJNA ŚWIATOWA CENA IMPERIUM - ODCINEK 12 "BEZWARUNKOWA KAPITULACJA"
Producent VIASAT HISTORY

https://www.youtube.com/watch?v=HtJ6VNuo0Y8

Obodrzyta docenia producenta za znaczący wkład w dziedzinie popularyzacji historii w wielu krajach.

Emitowany przez kanał POLSAT VIASAT HISTORY cykl "II WOJNA ŚWIATOWA CENA IMPERIUM" zawiera bardzo dużą ilość fragmentów oryginalnych filmów wojennych, wspomnienia żyjących kombatantów, komentarze zawodowych historyków oraz animacje odtwarzające przebieg danych operacji na wirtualnych mapach.
Całość tworzy interesujący i sprawnie wykonany miks, zespolony w miarę obiektywnym komentarzem narratora (wieloaspektowy szwedzki punkt widzenia i oceny tego konfliktu).
Od strony popularyzacji historii, jest to produkcja wręcz wzorcowa.

Ale przy dokładniejszym oglądzie, wychwycić można w tym serialu także niezamierzoną dezinformację - wynikającą albo z niewiedzy albo też z chęci zachowania płynności przekazu filmowego wobec widza.

I tak przykładowo w 12-tym odcinku tego cyklu zatytułowanym "Bezwarunkowa kapitulacja" około 21:30 minuty czasu filmu, przedstawiana jest ofensywa zimowa wojsk rosyjskich ze stycznia 1945r.
I cóż widzimy na mapie z animacją przedstawiającą ruchy wojsk?
Otóż Warszawa leży gdzieś na Polesiu na wschód od Bugu, natomiast Kraków zlokalizowany jest między Podolem a Bukowiną.
Sceny filmowe (20:10) ilustrujące ofensywę styczniową dziwnym trafem przedstawiają środek lata.
Rosjanie atakują wroga w styczniu 1945r za pomocą np. czołgu BT-7 lub T-26.
Z kolei Wehrmacht dzielnie się broni za pomocą armatki przeciwpancernej PaK36 3,7cm i kontratakuje za pomocą czołgów PzKpfw IIIE i PzKpfw IIA.
Później (21:48) przy tekście o działaniach 1-go Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa (w realu była to południowo-zachodnia Polska i niemiecki wtedy Śląsk) mamy przedstawione ujęcia polskich żołnierzy z 1-szej Armii WP operujących w ramach 1-go Frontu Białoruskiego na Wale Pomorskim - Pommerstellung.
Dalej (22:00) przy tekście o powołaniu 21 stycznia 1945r (powinno być 24.01.1945r) Heeresgruppe "Weichsel" przez Himmlera jest pokazany ... zwolniony ze służby od 30 marca 1944r marszałek Manstein (ujęcia pochodzą z wiosny 1943r).
Sama Heeresgruppe "Weichsel" wg słów narratora (22:05): "była formacją o charakterze pospolitego ruszenia" co ilustrują dalej maszerujący dziarsko berlińscy volkssturmiści (w realu w lutym 45 utworzyły ją trzy regularne armie niemieckiej Heer: 2-ga, 9-ta i 11-ta; w marcu 45 doszła jeszcze 3-cia Panzerarmee).

Obodrzyta opisał wyżej tylko błędy dotyczące rosyjskiej ofensywy zimowej 1945r a nie wszystkie z tego odcinka.

Wielka szkoda, że realizatorzy zaniedbali przed emisją filmu, uprzedniej opinii czy korekty ze strony specjalistów, co mogłoby pomóc wychwycić tak podstawowe błędy i przekłamania.

Ten post był edytowany przez obodrzyta: 8/06/2018, 9:36
 
User is offline  PMMini Profile Post #1324

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 10/08/2018, 21:20 Quote Post

QUOTE(monx @ 26/11/2017, 18:54)
QUOTE(Gajusz Mariusz TW @ 26/11/2017, 17:53)
Co nie zmienia mojego stosunku do tego gniota. Poza tym całkowicie nie wnikam za czyje pieniądze był robiony. Moim kolejnym seansem z tych klimatów prawdopodobnie będzie https://www.youtube.com/watch?v=R-QBqT9RQAM
*


Film bardzo sredni wiec mozesz sobie odpuscic.


Fakt że z poślizgiem, jednak nie odpuściłem wink.gif

Problem z patosem jest ten, że gdy się przekroczy pewien jego poziom, ten zamienia się w groteskę i film wojenny przeistacza się w tragikomedię. Ale od początku. Obejrzałem niedawno to oto dzieło pogrobowców mosfilmu

https://www.youtube.com/watch?v=R-QBqT9RQAM

O tej historii interesujący się frontem wschodnim słyszeli wszyscy https://pl.wikipedia.org/wiki/Panfi%C5%82owcy ale zobaczyć ekranizację to zupełnie co innego. Co tu mamy? Przełożeni wszystkich stopni zwracają się do żołnierzy właściwie nie wydając rozkazów, co najwyżej sugestie, polecenia. Komisarz polityczny to taki brat łata - a to wybroni ciągle żartującego żołnierza przed porucznikiem instruktorem walki z czołgami, a to przyniesie tytoń potrzebującym. Swój człowiek! Żołnierze są już tak doświadczeni czteromiesięcznym gonieniem szkopów (np samoloty rozpoznawcze Luftwaffe zestrzeliwują masowo - raz pada liczba 10) że np dokładnie wiedzą kiedy nastąpi ostrzał, o jakim natężeniu, a kiedy atak (i tak się dzieje, lecz nigdy Niemcy jedno z drugim nie synchronizują). Raz nawet przeleciał Stukas, ale tylko po to by Szasza mógł do niego pruć z pepeszy. Niemieccy żołnierze piechoty przypominają zombie chodzące tu i tam na otwartym polu służąc za tarcze strzelnicze. A cała epicka bitwa 28-iu to wzięcie około dwóch kompanii czołgów i około dwóch kompanii piechoty w kleszcze które tworzyły: z lewej flanki 2(3?) działka p-panc bez osłony piechoty które Niemcy do końca nie zdecydowali się atakować bo po co, czasem zmuszeni ostrzelać ogniem dział czołgowych gdy liczba płonących maszyn kolegów-pechowców nie pozwalał im już jechać do przodu. Na wprost okopy naszych gierojów, a na prawej flance obsługa maxima która sama decyduje podczas którego ataku strzelać, a którego nie. Razem tworzy to nam kwadrat o boku kilkuset metrów w który wciąż i wciąż wchodziły fale za chwilę martwych szkopów. Wraz z czasem nie braknie nam postaci wychylających się przy rzucie wiązką granatów i ginących z przestrzeloną piersią od serii MG, zdążywszy rzecz jasna rzucić (celnie!) po chwili oszołomienia by spokojnie umrzeć z kolejnym palącym się czołgiem w tle. Gdy już kozaki nie mają amunicji (był nawet rzut kamieniem) i na niedobitki Niemców szykują się z saperkami, bagnetami etc, Iwan z maxima rozstrzeliwuje epicko do końca wrażych napastników. To wszystko na oczach obserwującego spokojnie przez lornetkę dowódcy kolejnej kompanii czołgów który na ten widok... zwątpił w siłę kilkunastu dział czołgowych kal 3,7cm , 5cm i 7,5cm i 30 MG. Pokaz siły jednego maxima wystarczył by faszystom zmiękła rura. Gdy widzimy iż w taśmie pozostały 3 naboje, ów obserwujący scenę rozstrzeliwania kamratów oficer wydał rozkaz wycofania się. Tyle akcja, ale film zapełniony jest także rozmowami żołnierzy. A to nasz brat-łata politruk uświadamia młodego Kazacha co to jest naród, a to nasze kozaki opowiadają sobie o Termopile, o... siedmiu samurajach i... siedmiu wspaniałych biggrin.gif A to usłyszymy osąd że być pancerniakiem to pewna śmierć. Ale nade wszystko co jakiś czas słyszymy że mają zrobić wszystko, ale nie umrzeć! Gdy jeden z żołnierzy oznajmia że gotowy jest walczyć do śmierci, dostaje opieprz od przełożonego że jest samolubnym egoistą bo kto za niego będzie dalej walczyć? I tak dalej i tak dalej. Co jest najlepszego? Ukazanie sprzętu. U Niemców mamy haubice s.F.H.18, czołgi to Pz.Kpfw III i krótko lufowe Pz.Kpfw IV. U Rosjan niby prozaiczne haubice wz. 1938 (M-30), p-pance 45mm wz. 1937 (53-K) ale dostrzegamy pomiędzy PPSz-ami także PPD! Pod tym względem - nie mam nic do zarzucenia.

Podsumowując - ten radziecki film jako żywo przypomniał mi stare, słusznie minione czasy. Napisałem - radziecki? Hmmm. W końcu Władymir Władymirowicz pieje co chwila o największej katastrofie w XX wieku jaką był rozpad ZSRR. No to mu kręcą takie filmy a i naród po katastrofalnej głasnosti w końcu na powrót dowie się jak dbano o życie i zdrowie ich dziadków i pradziadków zimą 1941. Ach te setki tysięcy i miliony egoistycznych tchórzy, którzy postanowili wbrew rozkazom zginąć gdy inni zabijali nazistów setkami jakby tak od niechcenia. Monx, ja tam film polecam cool.gif głównie dla nostalgii. I jeszcze jedno - film nie trwa 2 godzin. Ostatni cały kwadrans to zbliżenie na monument jaki na miejscu zbudowano oraz mega lista płac więc ogląda się bez ziewania bo akcji jest sporo.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1325

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 3/10/2018, 17:35 Quote Post

QUOTE(Gajusz Mariusz TW @ 6/06/2018, 13:12)
Czas mroku

https://www.youtube.com/watch?v=wYSfrTkftnQ

Az trudno uwierzyć że w po części brytyjskim filmie historycznym stojącym na wysokim poziomie zabrakło na planie konsultanta który by wyprostował datę rozpoczęcia Operacji Dynamo czy fakt zatopienia lotniskowca Glorious przed... 10 maja 1940 (w tym dniu Churchill otrzymuje raport strat Royal Navy u brzegów Norwegii) rolleyes.gif Czy to znaczy że to zły film? Na pewno nie! Mimo że za bardzo kameralne kino mi nie odpowiada, ale niekiedy jest nieodzowne by ukazać duszną atmosferę gabinetów. Gary Oldman - czapki z głów, Ben Mendelsohn jako Jerzy VI - mimo że aż się prosiło uśmiechnąć się do widza i obsadzić w tej roli Colina Firtha - także znakomity a scena powierzenia stanowiska premiera Churchillowi - jedna z tych niezapomnianych  smile.gif
Gdzieś czytałem że dzięki parze z Dunkierką Nolana mamy możliwość ujrzenia proces podejmowania decyzji jak i jej wykonania jeżeli chodzi o Operację Dynamo. I faktycznie tak jest. Nie czytałem żadnej biografii Churchilla więc zgaduję że ta przejażdżka metrem w dniu sławnej mowy w parlamencie o nie poddaniu się to licentia poetica twórców. Cóż, podsumowując - spokojnie polecam.

PS Jeszcze jedno - obraz kapitulanctwa tak gabinetu politycznego jak i sztabu jest porażający. Mając ciągle tyle atutów w ręku (które skutecznie wykorzystano) aż trudno uwierzyć że brytyjska strona twórców to zaakceptowała. Tłumaczę to tylko tym że chciano ukazać lwa na tle stada baranów. Królowi także się oberwało...
*



Okazało się że podobnie do tematu zamachu na Heydricha tak i o Churchillu nakręcono w podobnym czasie dwa filmy. Tym razem ten mniej znany:

https://www.youtube.com/watch?v=sVOzMZ4IrMA

Ostrzegam - sporo spoilerów!

Na początek podobna scena jak także otwierająca w wymienionym wcześniej tytule - przychodzi nowa sekretarka rolleyes.gif Zapewne premier był znany także z tego że długo z nim nie wytrzymywały, no ale dziwnie to wyglądało... Ok, jeżeli pierwszy film odnosił się do gorącego maja 1940, tak tym razem całość filmu to kwestia operacji OVERLORD. I tak jak przy poprzednim tytule - przyznaję się że nie czytałem żadnej biografii Churchilla, więc pytam tych bardziej oczytanych - naprawdę tak spanikował i robił wszystko by odwlec rozpoczęcie operacji? We filmie ponoć trauma po Gallipoli powoduje że orzekł plany operacji za gotowy scenariusz do masakry (a to za mało miejsc lądowania, a to za wąski pas ograniczony do samej Normandii etc etc.) Gdy w końcu Ike oznajmia mu że z całym szacunkiem do niego ale to SHAEF podejmie wiążącą decyzję, Churchillowi pozostaje tylko... modlitwa do Boga o sztorm blink.gif Wszystko na nic, ale wtedy załamany premier pod wpływem marszałka Smuttsa, żony i... sekretarki przykłada się do mowy którą ma podnieść morale narodu w dniu D-DAY. Szczerze? Dziwnie się to oglądało a praktyczne streszczenie filmu wynika stąd ze właściwie chciałem nim przestrzec chętnych. Jeżeli Czas mroku oglądało się jako kino kameralne, tym razem to już kino na zapleczu. Najliczniejsza scena w filmie pod względem statystów to przemowa Mongomery'ego do wojska. Może uzbierało by się 20. Ale najpewniej 15-18. Po prostu bieda film. Brian Cox - naprawdę nie jest zły, ale w porównaniu do Oldmana niestety - dużo słabszy. Jednym słowem? Odradzam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1326

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 21/01/2019, 16:23 Quote Post

Przewiduję w najbliższych latach wielu produkcji filmowych Mosfilmu o wojnie ojczyźnianej

https://www.altair.com.pl/news/view?news_id=27193

 
User is offline  PMMini Profile Post #1327

     
Bumar SA
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 310
Nr użytkownika: 103.847

Edward Janiski
Stopień akademicki: mgr
Zawód: lektor
 
 
post 21/01/2019, 17:14 Quote Post

Nie chce mi się sprawdzać, czy o tym już było. Taki trochę już stary artykuł z WP o rosyjskich serialach realizowanych już za czasów Putina
https://wiadomosci.wp.pl/seriale-w-sluzbie-...27720660874369a

[Skróty i wytłuszczenia moje]


"Seriale w służbie propagandy. Produkcje telewizyjne piorą mózgi młodych Rosjan"

"Spisek goni zamach, bo V kolumna czai się wszędzie. Czekiści ratują ZSRR przed zdradzieckim Zachodem, zdobywają Europę i rozprawiają z wrogim podziemiem. Wróg to nie tylko hitlerowiec, ale przede wszystkim ukraiński faszysta, Polak, Litwin i Fin. Czy to retrospekcja radzieckiego kina wojennego? Nie, to fabuła współczesnych rosyjskich seriali telewizyjnych, piorących mózgi młodych Rosjan. Jak pisze dla Wirtualnej Polski Robert Cheda, były analityk wywiadu i ekspert ds. WNP, w ich treści kryje się także odpowiedź na pytanie, dlaczego na Ukrainie pojawili się tacy terroryści, jak Striełkow i Bies-Biezler."

"Produkowane dziesiątkami rosyjskie seriale fabularne poświęcone II wojnie światowej ujawniają [ . . . ] szczególny rodzaj twórczego masochizmu. Filmowcy z maniakalnym uporem powracają do wybuchu niemiecko-radzieckiego konfliktu. Czerwiec 1941 r. to według nich sielanka pokojowego życia w szczęśliwym ZSRR, przerwana zdradziecką agresją z Zachodu. Tak, jakby wcześniej Stalin nie sterroryzował własnego społeczeństwa i nie dokonał równie zdradzieckiej agresji na Polskę, republiki bałtyckie i Finlandię. Nic podobnego, w produkcjach panuje totalna amnezja, historia zaczyna się od napaści na Związek Radziecki.
W 9 na 10 seriali brzmią oryginalne przemówienia radiowe Mołotowa i Stalina o barbarzyńskim ataku na państwo miłujące pokój, wraz z pamiętnym zapewnieniem: nasza sprawa jest słuszna, a wróg zostanie pokonany! Filmy są zatem spełnionym proroctwem, od początkowej klęski po uzyskanie statusu światowego supermocarstwa. Trudno, aby rosyjski widz nie skojarzył tego ze współczesną polityką Putina, prowadzoną pod hasłem odbudowy mocarstwowości. Na przeszkodzie której stają agresywne USA i NATO, okrążające Rosję bazami i kolorowymi rewolucjami. Rosję, która powstaje z kolan, czego przejawem jest prawo do dyktowania warunków życia w byłych radzieckich republikach.
Seriale wyjaśniają Rosjanom, dlaczego ich ojczyzna przeżywała niepowodzenia i upokorzenia, wtedy i obecnie. Winni są zdrajcy, a więc szpiedzy, terroryści i inna "swołocz" w postaci wielbicieli zachodniego porządku, skojarzonego z III Rzeszą. Przecież klęski lat 1941-1942 to sprawka V kolumny, która zdradziecko wsparła hitlerowców.
W produkcji "Podolscy kursanci" zdrajcami są: dyrektor szkoły, szef miejscowej jaczejki NKWD i wykładowca szkoły wojskowej, a więc inteligenci, zamaskowani pod zwolenników ZSRR. W serialu "Jałta 45", czarny charakter to Rosjanin wychowany w zgniłej Republice Weimarskiej. W serialu "Tuchaczewski" lansowana jest teza o prozachodniej zdradzie marszałka. W serialu "Żukow" Stalin walczy z realną opozycją własnej generalicji, która zasmakowała Europy. Jeśli więc w chwili wybuchu wojny w ZSRR zdrada była tak masowa, to widzowi może nasunąć się słuszne skojarzenie, że czystki stalinowskie lat 30. XX w. nie były wcale krwawym terrorem, a uzasadnioną obroną, i tylko ich skala była niewystarczająca."

"Mydlane opery w kolorze khaki ujawniają także kolejną prawdę. Wojny nie prowadziła wcale Armia Czerwona, z agresją walczyły tajne służby, a przede wszystkim czekiści. Oto prawdziwi bohaterowie, którzy nie dopuścili do unicestwienia ZSRR, a zatem współczesna Rosja jest im zobowiązana swoje istnienie. Fabularni czekiści nie tylko udaremniają liczne zamachy na Stalina, ale także ratują sytuację na wszystkich frontach.
Ilość dywersyjnych grup NKWD i GRU oraz ich sukcesy są po prostu wstrząsające, i aż dziw, że Moskwa nie wygrała tej wojny od razu. Zresztą filmowe tytuły mówią same za siebie: "Na ostrzu brzytwy"; "Bez prawa wyboru"; "Bez prawa do błędu"; "Pod gradem kul"; "Śmiertelne starcie"; "Dywersanci"; "Zwiadowczynie"; "Snajperzy"; "Zabić Stalina".
Oczywiście czekiści nie walczą sami, tylko z pomocą komsomolców, a nawet kryminalistów, jak w serii "Grupa Koczubeja". Dlaczego komsomolców? Bo ten rodzaj fanatycznego wychowania w duchu wierności władzy, to edukacyjny ideał współczesnego Kremla, który na wzór tworzy własne organizacje młodych janczarów. Dlaczego kryminalistów? To chyba rodzaj historycznego mrugnięcia władzy w stronę potężnej rosyjskiej mafii, od której w dzisiejszej Rosji także wiele zależy. W każdym razie, kremlowscy PR-owcy dają znać za pośrednictwem telewizji, że patriotyzm dotyczy wszystkich, bez względu na profesję, a obrona przed agresją winna spajać społeczeństwo. Dzięki takiemu zabiegowi, każdy z filmowych bohaterów (a zapewne i widzów) czuje, że jest trybikiem wielkiej machiny państwa. I o to chodzi.
Na wszelki wypadek czekiści są bezkompromisowi, bo cel uświęca środki. W serialu "Piloci myśliwscy", jeden z lotników doznaje nerwowego załamania, jednak nie otrzymuje urlopu. Za to komando NKWD wykonuje na nim doraźny wyrok śmierci za tchórzostwo, tak aby stał się przykładem dla innych. Bo jak tłumaczy enkawudzista w filmie "Śmiertelne starcie", litość okazana jednostce może kosztować życie setek tysięcy obywateli radzieckich. To się nazywa mieć moralny dylemat!"

[ . . . ]
"Pozostaje tylko zadać pytanie, czego tak naprawdę uczy Rosjan kremlowska telewizja - patriotyzmu czy szowinizmu? Na przykład w fabułach wiele miejsca zajmuje hitlerowska okupacja. To praktyczny instruktaż dla prorosyjskich separatystów ze wschodniej Ukrainy, ponieważ to w tym kraju scenarzyści z upodobaniem lokują filmowe akcje. Nieprzypadkowo od 2004 r., gdy władzę w Kijowie przejęła prozachodnia pomarańczowa koalicja.
Zatem wojenna Ukraina jest podzielona na dwa wrogie, a wręcz nienawidzące się obozy. Jeden stanowią dzielni partyzanci, i tu zaskoczenie, atakujący nie tyle hitlerowców, co ich miejscowych sługusów - banderowców i policajów. Bo ukraińscy faszyści to okrutni wykonawcy eksterminacyjnej polityki obcych najeźdźców, grabią więc i mordują swoich rodaków bez mrugnięcia okiem. Jedyną siłą, która jest zdolna zapobiec ciągłym rzeziom [jest] Moskwa. To stamtąd płyną do partyzantów mądre rozkazy i obfite zaopatrzenie w broń. Z Moskwy przybywają instruktorzy pomagający partyzantom. Słowem cała nadzieja w "bratniej”" Rosji, i tylko koprodukcja kazachsko-rosyjska "Kasym", ujawnia (chyba niechcący) prawdę o kosztach moskiewskiej pomocy, mierzonej dziesiątkami egzekucji, deportacjami i spalonymi wsiami.
W każdym razie widać, że rosyjska machina telewizyjnej propagandy napracowała się porządnie nad mentalnym podziałem "bratniego" narodu ukraińskiego. W przeciwieństwie do Białorusi nagradzanej wizerunkowo jako wierny satelita Moskwy. W czasie wojny i obecnie, bo współczesny Mińsk jest żelaznym sojusznikiem Rosji w WNP. Telewizja ukazuje zatem Białoruś, jako teren heroicznego antyhitlerowskiego oporu, a białoruscy bohaterowie, jak kapitan Michaś z filmu "Wojennaja Razwiedka", są niezastąpionymi pomocnikami rosyjskich dowódców. To nic, że w porównaniu z elokwentnym moskiewskim kolegą, Michaś to prosty białoruski chłop. Za to nie ma lepszego do podrzynania wrogom gardeł.

W serialowej Białorusi nie istnieje oczywiście problem masowej kolaboracji ani ochotników walczących z warszawskimi powstańcami w zbrodniczej formacji RONA. Są tylko nieuświadomieni klasowo chłopi z zachodniej, bo do 1939 r. polskiej części kraju, ale i na to rosyjscy scenarzyści znajdują sposób. Enkawudzista z serii "Śmiertelne starcie" kopie do krwi wiejskiego starostę za odmowę współpracy, obiecując: będziemy was rozkułaczać aż do skutku! I tylko zamieszkały w Grodnie staruszek z białoruskiej produkcji "Śladem Apostołów", z westchnieniem wspomina "pańską" Polskę, w której była skóra na buty i buty w ogóle.
Na uwagę zasługuje także sposób przedstawienia mieszkańców byłych radzieckich republik kaukaskich i środkowoazjatyckich. Rosyjscy filmowcy wyraźnie zapożyczyli od USA pomysł na polityczną poprawność, osiąganą w Hollywood dzięki filmowej obecności Afroamerykanów. W produkcjach rosyjskich, taką rolę odgrywają postacie Czeczenów, Ormian oraz Kazachów, utrwalając obecne sojusze Moskwy."

"Jako że historia nie znosi próżni, w rosyjskich produkcjach miejsce białoruskich kolaborantów zajmują Polacy. I nie są bynajmniej telewizyjną zapchajdziurą, ale stałym, przemyślanym i bardzo widocznym stereotypem zdrady oraz niewdzięczności wobec radzieckich wyzwolicieli, a zatem i współczesnej Rosji. Widać jak na dłoni, że z rosyjskich filmowców (a raczej ich kremlowskich dysponentów) wychodzi polski kompleks. [ . . . ]

Motyw polskiej kolaboracji pojawia się w od momentu agresji na ZSRR. A raczej przed nią, bo w "Wojennej Razwiedce" hitlerowską napaść poprzedzają skrytobójcze wypady dywersantów. Jeden z nich ma na głowie polską rogatywkę polową, a mocodawcy zwracają się do niego - Janek. To chyba najbardziej znane polskie imię w Rosji, a to dzięki niegdysiejszej popularności serialu "Czterej pancerni i pies". Ostatnie wątpliwości co do narodowości dywersanta rozwiewa scena jego śmierci z rąk dzielnych czekistów, zakończona soczystym "k...a mać" umierającego.
Również serial "W czerwcu 1941 r." pokazuje terrorystyczną działalność Polaków. Oraz ich rozczarowanie Niemcami, którym chcieli służyć z całego serca, a zostali potraktowani identycznie jak Rosjanie. Natomiast w produkcji "Bez prawa wyboru", konspiratorzy z AK przeszkadzają aktywnie chłopcom ze Smiersz (kontrwywiadu wojskowego NKWD) w uratowaniu polskiego miasta zaminowanego przez hitlerowców. Kierownictwo miejscowej komórki Armii Krajowej nienawidzi sowietów bardziej od Niemców, a jedynym przejawem bojowej aktywności polskiego podziemia jest troska o ochronę dolarów przesłanych z Londynu.
Na takim tle prawdziwym bohaterem jest niemiecki leśniczy, agent NKWD, który ginie za Polaków z okrzykiem: niemiecki komunista się nie poddaje! Mało? Weźmy serial "Smiersz", w którym trzech enkawudzistów wraca przez Białoruś z frontu w Prusach Wschodnich. Może więc to ci sami, którzy wysłali do Gułagu kapitana Aleksandra Sołżenicyna? Ich filmowe zadanie to "rozgromienie polsko-litewskiej bandy hitlerowskich niedobitków", która wręcz sadystycznie masakruje ciężarne kobiety i dzieci na białoruskim weselu oraz rabuje cywilów i morduje radzieckich żołnierzy. Bandą dowodzą dwaj Polacy. Jeden z nich to rotmistrz AK (ten stopień najbardziej kojarzy się rosyjskim filmowcom z Białopolakami), religijny fanatyk, który cały czas się modli do Matki Boskiej. Drugi jest stereotypem polskiego Pana (właściciela ziemskiego), wali po mordach swoich litewskich i białoruskich podwładnych jak chłopów pańszczyźnianych, wykrzykując zdanie: to moja ziemia i nikomu jej nie oddam! Negatywny stereotyp Polaka utrwala serial
"Likwidacja", opowiadający o walce z kryminalnym podziemiem w powojennej Odessie. Piękną Polkę łączy w nim miłość z bandytą oraz wspólna przeszłość, oboje są przecież absolwentami szkoły dywersji hitlerowskiej Abwehry. Z drugiej strony, dla uprawdopodobnienia czarnego wizerunku, seriale przedstawiają też dobrych, czyli proradzieckich Polaków. Jedyną organizacją stawiającą Niemcom skuteczny opór jest więc Armia Ludowa, która wspiera w Lublinie bohaterów "Wojennej Razwiedki". Lecz aspektem, w którym najbardziej wychodzą polskie kompleksy Rosjan są relacje z kobietami. Polki są przedstawione jako niedostępny, ze względu na różnice kulturowe, obiekt westchnień sowieckich żołnierzy i oficerów, którymi po prostu gardzą.
Dla pocieszenia negatywny stereotyp dotyczy także Litwinów. W serialu "Smiersz: przykrywka dla zdrajcy", litewscy Leśni Bracia upijają się ciągle bimbrem, a jeśli zaplanują jakąś akcję, to jest nią pomysł wymordowania własnych ziomków w kościele - tak, aby wina spadła na sowietów. Na szczęście Smiersz udaremnia prowokację i broni litewskich katolików przed bandyckim podziemiem. Z kolei Finowie są przedstawieni jako winowajcy rozpętania [W]ojny [Z]imowej z lat 1939/1940 między ZSRR i Finlandią. Widocznie współczesna rosyjska nauka historyczna nie może im darować skutecznego oporu przed wchłonięciem w stalinowskie imperium.
Pora jednak na najważniejsze pytanie, gdzie u licha są w serialach hitlerowcy, przecież ZSRR toczył w końcu wojnę z III Rzeszą?
Serialowy wizerunek Niemców to majstersztyk uników, który dobitnie oddaje współczesne przesłanie filmowych produkcji, bo Berlin jest głównym partnerem handlowym i politycznym Moskwy w Europie. Dlatego hitlerowska armia walczy w serialach nad wyraz niechętnie - bo musi, a nie chce, stanowiąc tło dla operacji Abwehry, a szczególnie SS i Gestapo. Według rosyjskich scenarzystów i historyków to te formacje prowadziły wojnę w ZSRR.
Wizerunek zwykłego niemieckiego żołnierza jest więc neutralny, a niektóre postacie ocierają się o sympatię, ponieważ aktywnie pomagają ludności terenów okupowanych. Dotyczy to wojskowych lekarzy i potomków rosyjskich Niemców. Natomiast oficerowie SS i Gestapo przedstawiani są jako fanatycy, nie oszczędzający także swoich obywateli, jak w serialach "Kontroperacja" lub "Zwiadowcy: ostatni bój". Jednak produkcje telewizyjne traktują hitlerowską ideologię i fanatyzm jako wątek uboczny. Koncentrują się na klasycznym pojedynku dwóch godnych siebie przeciwników - służb specjalnych III Rzeszy i ZSRR."

"Czy rosyjskich filmowców ogarnął patriotyczny amok lub kilkudziesięciu reżyserów z kilku czołowych telewizji wpadło na identyczny pomysł pokazania wojny? Nie, w fabułach widać wyraźnie rękę Kremla, który odgórnie nakazał tak potraktować historię. Przyczyna jest prosta - zgodnie z badaniami socjologicznymi ponad 80 proc. Rosjan z telewizji czerpie swoją wiedzę o otaczającej ich rzeczywistości. Na serialowy efekt nie trzeba więc czekać, 90 proc. obywateli rosyjskich poparło agresję na Krym i popiera aktywny udział swojego kraju w wojnie na wschodniej Ukrainie.
Nie należy przy tym zapominać, że rosyjską telewizyjną propagandę ogląda znaczny procent Ukraińców i Białorusinów, a wojenne opery mydlane trafiają praktycznie pod strzechy całej WNP. Można oczywiście postąpić jak Gruzja, Mołdawia, Ukraina czy kraje bałtyckie, które prawnie zakazują emisji rosyjskich kanałów na swoim terytorium. Jednak problem jest głębszy, bo kremlowska TV pierze mózgi niewyrobionej intelektualnie i słabo wykształconej masie Rosjan. A jest to jedynie fragment polityki historycznej Putina, w skład której wchodzi także "ujednolicona" interpretacja nauczania historii w szkołach, zakładająca np. gloryfikację stalinizmu.

A jak wygląda historyczna praktyka? Gdy dziennikarze TV Dożd zadali Rosjanom pytanie, czy warto było bronić Leningradu za cenę miliona zmarłych z głodu podczas hitlerowskiej blokady miasta, Kreml rozpętał publiczną nagonkę, niszcząc ostatnią względnie niezależną telewizję, pod zarzutem szargania wartości patriotycznych. Co dopiero mówić o szansach przedstawienia zwykłemu Iwanowi Iwanowiczowi polskiego spojrzenia na II wojnę światową.
Na ile skutecznym mechanizmem jest polsko-rosyjska komisja ds. trudnych, która zajmuje się odkłamywaniem "białych plam" wspólnej historii? I podobnie, czy swoją rolę wypełnia polska oferta kulturalna w Rosji? Polska wysoka kultura i przekaz historyczny trafiają raczej do rosyjskiego inteligenta, który i tak ma na ten temat zdanie odrębne od państwowej wykładni. Problemem jest zatem dotarcie do tzw. superwiększości putinowskiej, składającej się głównie z bezkrytycznych wielbicieli wojennych seriali.
[ . . . ]
Znacznie bardziej niebezpieczne jest sprzężenie zwrotne w rosyjskiej polityce. Michaił Diegtiariew, deputowany do Dumy z partii Żyrinowskiego, wystąpił właśnie z inicjatywą zmiany demokratycznej flagi Rosji na imperialną flagę cesarstwa rosyjskiego. Zapytany przez agencję Lenta.ru, czy nie obawia się negatywnej, bo uzasadnionej historycznie, reakcji Polski, Litwy i Finlandii, odpowiedział: a pluję na carstwo polskie i księstwo fińskie. Imperium to nasza historia. I dodał: jak trzeba będzie, to wyzwolimy Europę trzeci raz (pierwszy raz w 1812 r.; drugi w 1945 r.). Zdobędziemy Berlin i Paryż, nie wspominając o Warszawie i Helsinkach!

[Robert Cheda dla Wirtualnej Polski]
 
User is offline  PMMini Profile Post #1328

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 31/01/2019, 20:45 Quote Post

Dwunasty człowiek

https://www.youtube.com/watch?v=OUHcrzReewQ

Ekranizacja historii opartej na faktach https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Martin. Grupa norweskich żołnierzy wysłanych do Norwegii w celu dokonania sabotażu wpada w pułapkę. Tylko jeden ucieka i zaczyna się epopeja ucieczki do Szwecji. Niesamowita wola przetrwania mimo skrajnie niekorzystnych warunków przyrody jak i nieustępliwego okupanta (w roli Bad Assa znakomity Jonathan Rhys Meyers). Ze sprzętu pojawia się Ju-88 (choć pilot osobiście obsługujący przedni km wyglądał przedziwnie) Ju-52 na pływakach. Sylwetki "Narvików", Tirpitza czy Scharnhorsta bez zarzutów. Chyba jedynym minusem, ale bardzo wielkim były początkowe minuty, które wskazują od razu wynik ucieczki. No może jeszcze dwie uwagi: Płk Wenders, mimo braków w 1943, na pewno nie miałby czapki jak po starszym bracie, no i ta flaga norweska odwrotnie przyszyta na battledresie bohatera. No nie popisali się.

PS Próba przekroczenia granicy ze stadem reniferów - zapiera dech w piersiach. Polecam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1329

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 14/04/2019, 22:38 Quote Post

Serial Das Boot AD 2018...

https://www.youtube.com/watch?v=lfAKqByDEts

Dużo złego słyszałem i czytałem o tym serialu, ale że na bezrybiu i rak rybą obejrzałem i ja. A więc od początku: już podczas napisów mamy ujęcie z... Pacyfiku! Przelatujące nad płonących okrętem (Lexington?) Dauntless i Devastator przy kolosalnej masie ujęć z Bitwy o Atlantyk do wykorzystania już na wstępie sygnalizuje podejście twórców do rzeczywistości obrazu. Na koniec początkowych napisów mamy info że scenariusz oparty na Okręcie i Twierdzy Buchheima. Przyznaję - nie czytałem. Ciekawi mnie ile scen faktycznie pochodziło z tych książek, ale chyba z pierwszej zupełnie nic. Ok, co mamy dalej? Sceny morskie (w zanurzonym okręcie kapitan rzuca: cała naprzód! Zupełnie bez potrzeby sytuacji. Chyba chciał wyczerpać akumulatory w kilka godzin, ale to jego kolega który przejmie niebawem okręt miał skłonności samobójcze a nie on! Wymiana na środku Atlantyku. Serio? To już Hiszpanii czy Szwecji nie było?) ścigają się ze scenami lądowymi w konkurencji absurdu (trwa nalot La Rochelle więc nasza Helga Wróć! Simone wchodzi niezauważona do aresztu i pozbawia życia zatrzymaną członkinię ruchu oporu. Pozostanę trochę przy naszej bohaterce. Gdybym był człowiekiem od kastingu, także uznałbym wybór tej aktorki za jedynie możliwą opcję smile.gif ) Jak już jesteśmy przy aktorach - w roli gestapowca człowiek bez twarzy z GoT. Dbający o możliwie najlepsze stosunki z Francuzami, czarujący i mega inteligentny, do tego chodzący ciągle w grafitowej koszuli pod grafitową marynarką - gdyby grał w tym samym czasie we filmie o pracowniku biurowca w czasach współczesnych - nie musiałby się przebierać w garderobie. Lizzy Caplan - lubię dziewczynę, ale jej rola była tragiczna. Wracając do naszej Helgi czyli Simone. Jest mega potrzebna podczas przesłuchań jako tłumaczka. I nie szkodzi że podczas nich zazwyczaj jest obecny francuski policjant z którym współpracuje nasz Czaruś z Gestapo i z którym ten swobodnie rozmawia... Potrzeba planów patroli na wieczór? Mówisz i masz! Nasza Simone pstryknięciem palców je zdobywa. Zresztą przemyt broni - rzecz jasna przybija na plaże w biały dzień... ). U-612. Nowy U-Boot, pierwszy rejs z nowo złożoną załogą. Czyli kto nim przypłynął z Reichu? Mamy październik-listopad 1942 a mało rozbudowany "ogród zimowy" plus pojedyncza 20-tka jak w latach 1939-1941. Mógłbym tak długo ale nie ma potrzeby. Tytuł oprócz chwytu marketingowego nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia. Klasyka sprzed kilkudziesięciu laty nigdy-przenigdy nie powinna być kojarzona z tą produkcją. Końcowe sceny straszą kontynuacją. Dziękuję, beze mnie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1330

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.345
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 15/04/2019, 5:23 Quote Post

Zwabilo mnie do tego watku kluczowe slowo "Das Boot".
Oczywiscie dopiero z postu/recenzji Gajusz Mariusz TM dowidzialem sie, ze istnieje filmowa produkcja w postaci serialu (rozumiem ze telewizyjnego???) zrealizowanego dopiero w 2018 roku.

Sam oryginalny film p.t. Das Boot, pochodzacy bodajze z 1981 roku, jest jednym z moich najbardziej ulubionych utworow filmowych, gdzie fikcja literacka miesza sie z "dokumentacja", zaprezentowana w scenariuszu filmu pod postacia syntezy wspomnien wielu weteranow Kriegs Marine (ktorzy mieli szczescie przezyc), ktore to wspomnienia owocuja poprzez "magiczny proces" tworzenia scenariusza i ujec filmowych, jakze niebywale charakterystycznymi kinematograficznymi scenami. Mam tu na mysli jedna z wielu bardzo ikonograficznych scen, gdzie "Das-Boot" przedziera sie przez wzburzony Atlantyk, a oficerowie i marynarze na kiosku tego "Boota" sa zalewani tysiacami ton wody wdzierajacej sie na kiosk tej jednostki morskiej.
https://www.youtube.com/watch?v=xDqcNd55Hcc

Tutaj z olbrzymim rozrzewnieniem musze wspomniec o moich osobistych przezyciach zwiazanych z oryginalnym niemieckim filmem pod tytulem Das Boot.

Uwaga! Nastapi tutaj krotkie dodatkowe wyjasnienie, oczywiscie "krotkie" jezeli wezmiemy po uwage "zdolnosci" niejakiego uzytkownika kryjacego sie pod pseudonimem Phouty, ktory to uzytkownik jest w stanie prezentowac na tym forum niebywale dlugie "tasiemce". wink.gif

W latach 1982 do 1984 zylem i mieszkalem w Hamburgu jako amerykanski "robotnik przymusowy" w Reichu. wink.gif tongue.gif

Po prostu moja amerykanska firma w ktorej bylem wtedy zatrudniony byla zakontraktowana przez (bodajze ???) holenderskiego (lub belgijskiego, albo dunskiego...nie pamietam) kontraktora, azeby zbudowac uklad nadprzewodnictwa magnetycznego w budowanym wtedy akceleratorze czasteczek podstawowych na uniwersytecie w Hamburgu.
Caly projekt nazywal sie HERA.
https://en.wikipedia.org/wiki/HERA_(particle_accelerator)

Poniewaz zawsze bylem i co wazniejsze jestem do dzisiaj zapalonym zeglarzem morskim, oraz osoba niebywale zainteresowana tematyka marynistyczna, wiec "z braku laku", bo nie bylo mnie wtedy stac na kupno jakiegos, nawet uzywanego pelnomorskiego "kajaka", lazilem po prostu po odbywajacych sie w Hamburgu wystawach jachtowych, ktore odbywaly sie corocznie (autentycznie nie wiem, ale mam nadzieje, ze te targi odbywaja sie do dzisiaj) w Messe Hallen w Hamburgu.
https://en.wikipedia.org/wiki/Messehallen

Nie pamietam, ale to byl rok 1983 (???), a moze 1982, gdzie na tej wystawie jachtowej w jednej z sal wystawowych byla atrapa naturalnej wielkosci, zanurzona w sporej wielkosci basenie i symulujaca wlasnie tego filmowego U-Boota.
Obecnie bysmy nazywali taka konstrukcje symulatorem, ale wtedy, to bylo "cos niebywalego".

Za dodatkowa oplata (wstep na ta wystawe, to jak pamietam bylo cos okolo 20 DM, czyli juz dzisiaj niejistniejacych zachodnio-niemieckich marek), a ta dodatkowa oplata za wejscie na ta atrape wynosila niebagatelna wtedy sume +/- 50 DM, wiec mozna bylo wspiac sie na kiosk tego U-Boota i po zalozeniu "wdzianka podwodniaka" zakladanego usluznie przez pracownikow tej atrakcji i "kapitanskiej czapki" Kriegs Marine, przez okolo 2 minuty mozna bylo byc "kapitanem" tego U-Boota, a rozmieszczone wokol kamery, nagrywaly odpowiedni filmik na tle tak zwanego "zielonego ekranu". Azeby dostac ten dwu-minutowy filmik po jego nagraniu, to trzeba bylo zaplacic dodatkowe +/- 50 DM, azeby swoja wlasna osobe ujrzec w tej scenie.
(Czyli cala atrakcja kosztowala wtedy stowke, co jak pamietam, bylo rownowaznikiem dwu, a byc moze nawet trzy-miesiecznych zarobkow w owczesnym PRLu).

Uwaga, uwaga, uwaga!

Nastapila plus/minus jedno-godzinna przerwa w pisaniu tego posta, poniewaz pod "wrazeniem chwili" pobieglem do mojego garazu i zaczalem sie bawic w "archeologa", przekopujac sie przez tony najrozniejszych badziewi, ktore przez wiele lat "zakumulowaly" mi sie w moim garazu.
Juz po kilkunastu minutach "wykopalisk", zaczalem sobie gwizdac pod nosem ten oto klasyczny temat muzyczny...16 ton! rolleyes.gif
https://www.youtube.com/watch?v=RRh0QiXyZSk

Ale jak to mowia "ciezka praca sie oplaca", wiec udalo mi sie dokopac do tej kompletnie zapomnianej kasety VHS, gdzie niejaki Phouty "pracowal" przez okolo 2 minuty w charakterze "kapitana" krwiozerczego U-Boota.

Znow nastapila wielominutowa przerwa w pisaniu tego posta, ale nie moglem sie oprzec pokusie, azeby nie obejrzec wiele razy tej tasmy, z moja "kapitanska" osoba w roli glownej.

Cale wrazenie niestety psuje fakt, ze na tej tasmie VHS zalaczylem takze nagrane mojej (wtedy) malzonki, ktora "z boku" nagrywala ta symulacje. Niestety, ale to "poboczne" nagranie wyraznie pokazuje, ze niejaki Phouty stoi na "mostku kapitanskim" tego U-Bootha i od czasu do czasu wlaczaja sie dysze, ktore spryskuja malymi strumyczkami wody amatorow atrakcji, stojacych na pokladzie tego kiosku. Widac tutaj wyraznie roznice pomiedzy "akcja filmu", a rzeczywistoscia otaczajaca te "dramatyczne wydarzenia" uwidocznone na zakupionej kasecie sprzedawanej przez facetow, ktorzy zorganizowali ta symulacje.

Jednak musze przyznac, iz po wielu latach ogladajc ten 2 minutowy filmik, to "cos" scisnelo mnie jednak za gardlo i oczywiscie "spocily mi sie oczy", co bylo wymowka pewnej literackiej postaci autorstwa Henryka Sienkiewicza.

Das Boot...niebywale mile wspomnienia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1331

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 15/06/2019, 0:11 Quote Post

Tym razem komedia (inaczej trudno to zakwalifikować) wojenna o wdzięcznym tytule... T-34 biggrin.gif

https://www.youtube.com/watch?v=7y_eRUErIlY

Cóż, po http://www.historycy.org/index.php?showtop...dpost&p=1747745 tym razem nie mamy filmu opartego na faktach (choćby tylko się ślizgał na nich), tylko zupełne fantazyjne kino skierowane do fanów World of Tanks. Po zakupie całego batalionu T-34 od Laosu przez Rosję jestem gotowy na cały wysyp tego typu filmów wyprodukowanych przez pogrobowców Mosfilmu, lecz ten ewidentnie powstał wcześniej. My, wychowani na "Czterech..." i na sławnym podsumowaniu Smolenia: "Gdybyśmy mieli dwa takie czołgi, to byśmy se sami tę wojnę wygrali" odnajdziemy kilka nawiązań. Zaś Rosjanie udowadniają że gdyby mieli dwie takie załogi (bo takich czołgów mieli kilkadziesiąt tysięcy, oczywiście nie wszystkie w jednym czasie) to wojna zakończyłaby się 29 czerwca 1941 kapitulacją w Berlinie. O inspiracjach naszą epopeją Janka jeszcze będzie.

Uwaga sporo spoilerów więc ostrzegam, lecz ten scenariusz wart jest przeczytania!

Zaczynamy w listopadzie 1941 pod Moskwą gdzie nasz główny bohater, młody lejtnant Iwuszkin na pobojowisku nie może ścierpieć niemieckiego drogowskazu i wyżywa się na nim siekierką. Chwilę później uciekając przed strzelającym do jego GAZ-a AA PzKpfw III potrafi dokładnie wyliczać czas ładowania i moment strzału Niemców, co ratuje mu życie (w końcu kurs dowódców czołgów zakończył z wyróżnieniem!). Trafia do jednostki pancernej, w której pozostał jeden T-34 plus doświadczona załoga, lecz bez dowódcy. Trochę śmieją się z naszego żółtodzioba, lecz ten ich miażdży wiedzą na ile trzeba okopać regulaminowo T-34, że ociąganie uważa za przejaw tchórzostwa i karać będzie zgodnie z prawem wojennym i takie tam. W sztabie (to mnie zdziwiło - tu odwrotnie niż w 28 Panfiłowców rozkaz z góry był jasny - stać na śmierć!) popłoch, lecz w pierwszej walce nasza załoga prawie samodzielnie rozbija w proch i pył 9 PzKpfw III (są na nich emblematy 11DPanc) i 1 PzKpfw II - w tym dwa jednym strzałem! A co! Wszystko byłoby ok, gdyby nie okazało się że po stronie niemieckiej jest także taki zabijaka Jäger (co zaskakujące, posiada już PzKpfw III z 5 cm KwK 39 L/60), który prawie samemu ginąc, jednak zatrzymuje naszych bohaterów. Kolejna scena to już obóz koncentracyjny w Turyngii w 1944 gdzie trafia nasz Iwuszkin bo od 3 lat nie chce ujawnić swojego stopnia i nazwiska. Wożą go po całych Niemczech, kaci z SS rwą sobie włosy z głowy by poznać jego tożsamość, a ten nic, uparł się i już! Akurat tak się stało, że przy tym obozie jest poligon dla młodych pancerniaków z Waffen SS gdzie szkolącym jest ów Niemiec, teraz już SS-Standartenführer, któremu za cenę oszpeconej twarzy udało się ranić Iwuszkina przed 3 laty. I gdy rozpoznaje naszego bohatera, wpada na szalony pomysł - sprowadzi T-34/85, wpakuje tam załogę z Iwuszkinem na czele (rzecz jasna bez amunicji) i sprawdzi poziom swych kadetów. Coś Wam to przypomina? wink.gif No i sprowadza czołg prosto z frontu do którego żaden Niemiec nie zajrzał więc nasi bohaterowie zakopali w przez siebie wybranym miejscu poprzednią załogę wraz z 6 pociskami, które znaleźli w środku. W międzyczasie poznajemy Rosjankę z obozu, służącą za tłumacza, która zdobywa oczywiście mapy dla naszych bohaterów bo zamierzają autobanami uciec do... Czech (tak, latem 1944). Oczywiście czołgiem... No i gdy przychodzi dzień próby, dziewczyna wmawia strażnikowi przy bramie że ma prawo do... jednego w roku wyjścia z obozu. A co! Kto mówił że z obozu nie można tak wyjść? No i kto powiedział, że więźniarki nie chodziły w pończochach po obozie? W tym samym czasie nasi bohaterowie szybciutko ładują pociski, i choć mają paliwa tylko na 30km, gromią raz dwa 3 Pz Kpfw V, uciekają z poligonu (nie, nie tracą wieży i nie wpadają w stóg siana) i zabierają z przystanku miejscowego PKS naszą sympatyczną Rosjankę przy mdlących na ten widok starych nazistkach. Ponieważ nie mają paliwa, zajeżdżają na najbliższą stację i proszą diesel do pełna. Mając pełny bak jadą przez opustoszałe Niemcy autobanami z tekstem na ustach że Armia Czerwona nie grabi, trochę lasami (bo uparci naziści odnaleźli skądś Flaki 8,8cm i obstawili nimi drogi) i gdy są już o krok od Czech (Niemcy posiadając już tylko jednego Storcha, zresztą oczywiście z Jägerem w roli obserwatora który na ostatnich oparach odnaleźli jednak ślady gąsienic na leśnym dukcie), dokąd mają się przebijać (o dziwo!) na piechotę (w międzyczasie upojna noc naszej ślicznej pary) Iwuszkin w nocnej, leśnej ciszy usłyszał warkot czołgów na pobliskiej drodze. Wiedział że to Jäger! Tego nie mógł zdzierżyć, więc mamy wybijanie kompanii Panter w nocnej, miejskiej walce (nawet noktowizory Niemcom nie pomagają, bo Iwuszkin ma w nocy wzrok sowy) a na koniec pojedynek w samo południe z Jägerem na środku mostu. T-34/85 vs Panther. Jak myślicie, kto wygrał? Tak, zgadliście!!

Wiem że mieliśmy niedawno Fury, ale takiej załogi nie było w światowej kinematografii. Co trzeba przyznać, w najnowszych rosyjskich filmach sprzętu widzimy sporo, choć niektóre Pz III i Pz II były ciut słabe. We filmie widzimy Guderiana (o włos od śmierci gdy wieża obserwacyjna poligonu oberwała odłamkowym) i Himmlera więc persony też były. Efektów specjalnym co niemiara i naprawdę wygląda to widowiskowo. Na koniec mamy informację, że film jest dedykowany czołgistom Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, tym odznaczonym, anonimowym, tym którzy przeżyli i tym co polegli. Wszystko ok, ale czy to aby nie przerost formy nad treścią? Ogólnie powiem tak. Gdy film staje się parodią samego siebie, to nawet warto poświęcić te 2 godziny na takie dzieło. Bo w końcu się dowiedziałem, że T-34 były niepalne (a tak nas okłamali przy utracie pierwszego Rudego!) a jak już pancerz zostaje przebity po piętnastu rykoszetach, to tylko po to, by tankiści na moment ogłuchli. Tak! Polecam! laugh.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #1332

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.850
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 27/06/2019, 22:21 Quote Post

Już w weekend za wielką wodą: Dauntless

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=OnrL47mdOTg

zaś w listopadzie (nawet u nas): Midway

https://www.youtube.com/watch?v=4zOT8URC9PU
 
User is offline  PMMini Profile Post #1333

89 Strony « < 87 88 89 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej