Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kampania w Tennessee 1864, Columbia-Spring Hill-Franklin-Nashville
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 14/09/2006, 6:28 Quote Post

Właśnie znalazłem wypowiedz tego potomka Hooda odnośnie double-quick dla korpusu Lee i artylerii.

“I have nothing to add to your summary and commentary other than to perhaps join Gen. Hood's critics on one point. Unless Eric has recently uncovered some historical evidence to the contrary, it is curious (and unfortunate for the Confederates) that at some point during the march from Spring Hill to Franklin on Nov. 30 Hood didn't send word to SD Lee to hurry his infantry and artillery forward...not even at 1-2 PM when the Confederates arrived at Franklin and Hood began contemplating his next move. There is no record that Hood ever tried to get Lee's Corps to Franklin quicker, so apparently he sent no message to Lee. Again, it is unbelievable (figuratively speaking) that neither did Hood send for Lee, nor apparently did any of Hood's subordinates suggest it”.
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 14/09/2006, 16:11 Quote Post

Trzeba było linka podać wink.gif oraz to co napisał autor nowej książki o Spring Hill i Franklin - Eric A. Jacobson w odpowiedzi na tekst Sama Hooda.

"(...)There simply wasn't any room on the Confederate right and center to add more troops. Lee (or one of the other two corps, with Lee taking their place) would have most likely been used over on the Confederate left, but that would have taken quite a bit of time for the corps to deploy. Time was also a factor in setting up an army wide artillery bombardment. Therefore, in my opinion, Hood simply didn't have the time to work with on the afternoon of November 30 to deploy three full corps and set up his artillery before it became too dark to do much good. Night attacks in the Civil War were a dicey proposition to begin with, so there were no guarantees of success had Hood chosen this route."

---

http://brettschulte.net/ACWBlog/archives/b..._study_o_5.html

http://brettschulte.net/ACWBlog/archives/b..._study_o_8.html

Tutaj pare rozdziałów z książki - "for Cause and for Country: A Study of the Affair at Spring Hill and the Battle of Franklin". smile.gif Czytając skróty i opinie autora, wygląda na to, żę to dobra książka, bez bzdurnych wynurzeń Wiley Sword tongue.gif.

---

Tutaj autor nowej książki zgadza się z opiniami, że na atak z flanki nie było czasu tongue.gif !!!

Punkt drugi - Was a flanking move by Forrest (instead of a frontal attack) likely to succeed or even possible?

http://brettschulte.net/ACWBlog/archives/b..._study_o_8.html

---

Ja znalazłem dobry artykuł o bitwie pod Franklin.

http://www.militaryhistoryonline.com/civil...s/franklin.aspx

Dobry, bo sprawiedliwy dla Hooda wink.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 14/09/2006, 19:38 Quote Post

Nico, ja to bym chciał zobaczyć twoją minę jakbyś stał na pierwszej linii szarych wojsk smile.gif

----

Jacobson tego nie napisał, jest to podsumowanie autora tego bloga, z którym trudno się nie zgodzić. Gdyby Hood czekał aż Lee ustawi szyki to dawno zapadłaby noc.
Nie znaczy to, że korpusu Lee nie można było szybciej ściągnąć, czy to dla celów ataku - przecież jedną dywizję ostatecznie i tak rzucono do walki, akurat wtedy gdy nic już nie była w stanie wskurać, a drugą w ostatniej chwili odwołano; czy to dla celów demonstracyjnych gdyby doszło do manewru flankowego.

Brett też tak trochę naiwnie pisze: "There simply wasn't any room on the Confederate right and center to add more troops. Lee (or one of the other two corps, with Lee taking their place) would have most likely been used over on the Confederate left, but that would have taken quite a bit of time for the corps to deploy."
Wszystko prawda, ale czemu nie napisał, że Lee mógłby się uformować w drugiej linii, tylko na siłę wypycha go na pierwszą? To tak na marginesie, bo i tak czasu nie było na atak 3 korpusami.

Widzę, że Brett też sympatyzuje z Hoodem - muszę z nim kiedyś odbyć 'męską rozmowę' smile.gif

----

Jak się czyta opisy tego ataku, to na prawdę jedynie jakaś potworna wpadka po stronie federalnych (np. masowa, niespodziewana panika) mogła doprowadzić do załamania ich linii. Jeden duży błąd popełnili zostawiając te dwie brygady na wysuniętej pozycji, ale to i tak nie pomogło. W szeregach niebieskiej armii było wielu twardych jak skała weteranów (i zielonych rekrutów także) - np. taka brygada Opdycke'a - to chłopcy Phila Sheridana, którzy walczyli pod nim od Kentucky aż do Chattanoogi, bardzo dobra jednostka...

Zwolennicy Hooda oczywiście pokazują, że była to ostatnia szansa na zniszczenie Schofielda - teoretycznie tak, ale ja dziękuje za takie szanse, których prawdopodobieństwo powodzenia jest malutkie. Nigdy jakoś nie odnoszą się do tego, co by było gdyby Schofield uciekł, ale AoT stanęła pełną siłą u wrót Nashville.
Na pewno byłoby bardzo ciekawie i konfederaci wcale nie staliby na straconej pozycji - wtedy właśnie Hood mógłby snuć realne plany pokonania federalnych w jakiejś defensywnej bitwie i narobienia prawdziwego bajzlu w Tennessee.
Choć w przypadku przedłużającego się pobytu pod Nashville nie jestem pewien czy Hood wyżywiłby swoich żołnierzy (aspekty logistyczne tej kampanii oczywiście równie konsekwentnie są przemilczywane przez zwolenników JB).

---

Takie malutkie wtrącenie - cała sytuacja trochę przypomina sytuację po bitwie pod Chickamaugą, gdy pobita armia federalna wycofała się do Chattanoogi. Gdy konfederaci już tam dotarli, federalni siedzieli w umocnieniach chyba podobnych do tych co były pod Franklin (dopiero potem pobudowano różnego rodzaju forty i linia ta stała się bardzo silna). Bragg wtedy nie zaatakował, stwierdzając, że atak po otwartym terenie byłby samobójstwem. Przecież zawsze była jakaś, chociaż niewielka szansa, że atak się powiedzie i druga co do ważności armia Unii zostanie zatopiona w rzece Tennessee. No ale przecież Bragg to złym dowódcą był i pewnie po raz kolejny przegapił złotą okazję....

---

Dla mnie osobiście Hood był marnym dowódcą armii i trzeba go było zastąpić po zakończeniu kampanii o Atlantę. Davis do tego czasu powinien znaleźć jakiegoś zastępcę – czy to Beauregard czy może Ryszard Taylor, nie wiem kogo - to jego problem, ponieważ po kilku latach przyglądania się swoim dowódcom powinien jakiś rzetelnych kandydatów mieć.
Podczas wizyty Davisa w Palmetto, wszyscy trzej dowódcy korpusów doradzali taki właśnie ruch – cała trójka optowała za powrotem Joe Johnstona, w drugiej kolejności podano Beauregarda. O ile w przypadku Hardee nie powinno to dziwić (bo niecierpiał Hooda), to jednak opinia gen Lee, który zawdzięczał swoją pozycję właśnie Hoodowi coś znaczy. Ale Jego Ekscelencja Jeff Davis, który po raz trzeci już odwiedził AoT (niczym swoisty Anioł Śmierci, ponieważ nigdy jego wizyty nie rozwiązywały problemów, a po każdej z nich AoT doznawała porażki) daleki był od przyznania, że nominacja Hooda była błędem. Zatem poleciała głowa gen. Hardee, a żeby nieco uciszyć krytykę gen. Beauregard został osadzony w roli zwierzchnika Hooda – dowódcy okręgu o barwnej nazwie – Military Division of the West. Szybko się jednak przekonał, że jego wpływ na Hooda jest niewielki...

---

Znalazłem ciekawy cytat – tak oto gen. Beauregard skomentował ambitne plany gen. Hooda i jego mentora Jeffa Davisa:

„It was easy to discover in details of the plan evidences of the fact that General Hood and Mr. Davis were not accustomed to command armies in the field, especially like ours, for the management of which much had to be foreseen, and much prepared or created”.

No ale ważne są idee i slogany, a te Hood&Davis Co. miała dobre.
Np. “Franklin is the key to Nashville and Nashville is the key to independence”.
Pewnie... In your dreams JB!!

---

Od kilkunastu lat obserwuję trendy do rehabilitacji marnych dowódców, do tworzenia z nich postaci dramatycznych itp. Czemu nie, racjonalna i rzetelna argumentacja czy walka z mitami jest zawsze OK. Ale powinno to mieć jakieś racjonalne granice. Nie dziwię się potomkowi Hooda, że próbuje walczyć ze steoretypem Hooda-rzeźnika czy narkomana, ale żeby uparcie udowadniać, że Hood to tak na prawdę zły nie był, bo przecież zawsze zawalił ktoś inny?
Ale stwierdzenia, że późniejszy marsz na Nashville głupotą przecież nie był, bo zawsze można było liczyć, że George Thomas popełni jakieś głupstwo, mimo że dysponował przewagą 3:1 są śmieszne.
Armii Tennessee też Hood nie zniszczył, no przecież ok. 20.000 ostatecznie udało się zebrać po powrocie (oczywiście pomija się w jakim stanie byli ci żołnierze i jak choćby wyglądała armijna artyleria). Wystarczy zrobić porównanie do ostatniego odwrotu Lee i sprawa załatwiona.
Hood wkroczył do Tenn. z ok. 35.000 żołnierzy - jak rzetelnie podliczył to Jacobson, straty poniesione podczas kampanii wyniosły 15.952. Co do strat w artylerii – z tego co wiem stracono co najmniej 53.
Nadmienię tylko, że pod Atlantą Hood objął armię w sile 55.000 żołnierzy.

----

Jeszcze pytanie do zwolenników Hooda – jak to było z tą jego rangą generała? On chyba był generałem z tzw. “temporary rank”. Czy Jeff Davis zrobił go ostatecznie pełnym generałem czy nie? Przez tyle miesięcy pobytu w AoT Hood tak mu wiernie służył, że chyba powinien mu się odwdzięczyć? Jak to było? smile.gif

----

Ewentualni zwolennicy McClellana mogą co nieco poczytać sobie tutaj:

http://www.georgebmcclellan.org/

Może ma ktoś linka do strony poświęconej tak doskonałemu dowódcy jak Ambrose Burnside? Może na jakimś www.bro_burnside.com dowiemy się jak to jego plany bitwy pod Fredericksburgiem były genialne? No i kto sprawił, że Burnside przegrał tą batalię??

----

Wybaczcie ostre słowa pod adresem Hooda, ale Armia Tennessee jest moją ulubioną armią i na prawdę współczuję tym żołnierzom, że mieli tylu słabiutkich generałów... a Bragga, Hooda i Davisa to niecierpię wyjątkowo... nie wiem dlaczego... może jest coś ze mną nie tak sad.gif

So now I’m marching southward;
My heart is full of woe.
I’m going back to Georgia
To see my Uncle Joe.
You may talk about your Beauregard
And sing of General Lee
But the galland Hood of Texas
Played Hell in Tennessee...

 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 14/09/2006, 21:19 Quote Post

QUOTE
Nico, ja to bym chciał zobaczyć twoją minę jakbyś stał na pierwszej linii szarych wojsk


Generałowie korpusów i dywizji stoją bardziej z tyłu wink.gif.

Lt.General Nico !

QUOTE
Jacobson tego nie napisał, jest to podsumowanie autora tego bloga, z którym trudno się nie zgodzić.


Ups, wpadka.

Słuszne uwagi co do 'upchania' korpusu S.D.Lee. Nie widzę, zaś żebys oponował przeciwko wnioskom z niemożliwości oflankowania Schofielda?

QUOTE
Nigdy jakoś nie odnoszą się do tego, co by było gdyby Schofield uciekł, ale AoT stanęła pełną siłą u wrót Nashville.


Schofield+Thomas+Smith+fortyfikacje budowane od ponad dwóch lat kontro Hood i AoT. To już kompletnie bez szans byliby Konfederaci.

QUOTE
Dla mnie osobiście Hood był marnym dowódcą armii i trzeba go było zastąpić po zakończeniu kampanii o Atlantę.


Jak napisał SŁUSZNIE A.Castel - "Moreover, there can be no denying that with what he had, Hood did his best to filfill the mission that his government gave him, which is more than Johnston did."

Hood był najlepszym dowódcą AoT. Po Atlancie należało wymienić cały korpus oficerski, a nie generała Hooda - w szczególności S.D.Lee, który nic nie potrafił zrobić poza frontalnym atakiem, przekręcaniem rozkazów Hooda itd. Stewart, Richard Taylor i Cleburne na dowódców korpusów i jazda.

Często pisałeś, atakowałeś Hooda, za to, że nie pilnował dowódców korpusów, nie poganiał ich itd. Zacytuje A.Castela tutaj - "(...)Hood`s model for conducting a battle is R.E.Lee; could there be a better one? Lee`s practice is to tell his corps commanders what he wants to done, then let them find a way to do it."

Dalej jeszcze przy okazji pociągne ten kawałek, żeby dowalić Hardeemu. "Hood can only assume, or at least hope, that Hardee-who is the debatable exception of Longstreet, the most experienced corps commander in the Confederate service - knows what he is doing".

Okazało się jednak, że ten 'wspaniały' (Old Reliable) dowódca korpusu nie umie skoordynować jednego ataku, jak to miało miejsce pod Peachtree Creek. Zamiast całego korpusu, zaatakowało łącznie 1/3....

To co? Hood ma biegać i koordynować ataki jego korpusu. Jakby Stewart na lewej flance zawalił sprawę to by zwalili na Hooda, że nie pilnował? Absurd.

Jego Ekscelencja Davis popełniła największy błąd mianując tego defetystę J.Johnstona, bez żadnych większych zdolności dowódcą AoT. Armia AoT więcej żołnierzy straciła z powodu upadku morale i dezercji od Dalton do Atlanty, niż w wyniku bitew tongue.gif.

A.Castel - "Moreover, 3,000 of this decline [10,000] has occured since June 30 during a period of little serious combat. Even after making due allowance for other factors, this can only mean that large numbers have deserted.
Without exception, Union accounts of the advance from Kennesaw to the Chattahoochee describe picking up 'scores' and 'hundreds' of willing Rebel prisoners after each of Johnston`s withdrawals."


Potem cytat z listu Calethial Helms z 63go pułku Georgii, który informuje żonę:"But perhaps an equally large number of the deserters, are all out of heart."

O to do czego doprowadził tchórzliwy J.Johnston. Żołnierze go kochali? No pewnie, kto by nie kochał takiego co oszczędza żołnierzy i ich nie zabija.

"Soldiering has one great trap. To be a good soldier you must love the army. To be a good commander, you must be willing to order the death...of the thing you love."

Lee i Hood rozumieli to najwyraźniej. Żeby wygrać, trzeba kogoś poświęcić. Johnston zaś chciał oszczędzić wszystkich i jeszcze wygrać.

Dlaczego Lee wygrywał, a Hood nie? Lee nie miał takich baranów jak Hardee, S.D.Lee, Cheatham. Miał Longstreeta, Jacksona, czy też nawet Eearliego. Którzy wykonywali swoje rozkazy z sercem, nawet jeśli się nie zgadzali. Proszę sobie wyobrazić, żeby Longstreet 2go lub 3go dnia zrobił coś takiego jak Hardee - posłał do ataku 1/3 korpusu....!!! Lub jak S.D.Lee pod Ezra Church, kompletnie zignorował rozkazy, zrobił po swojemu, a drugiego dowódcy korpusu powiedział, że takie są rozkazy dowódcy armii !!

Zgadzam się z Castelem, który napisał o Hoodzie - "he was lacking in realism about his army". Nie zauważył, że jego dowódcy korpusu są jak dzieci lub jeszcze gorzej. Ale z drugiej strony jak to miał zrobić. Hardee miał być tym najlepszym, najbardziej doświadczonym, S.D.Lee przyjechał z Mississippi i co o nim było wiadomo? Cheathama zaproponował wszak sam Old Reliable. Jak sam widzisz, z pustego i sam generał Hood nie naleje wink.gif.

---

Jeszcze raz apeluje o konstruktywną krytykę, a nie krytykanctwo tongue.gif.

QUOTE
Od kilkunastu lat obserwuję trendy do rehabilitacji marnych dowódców, do tworzenia z nich postaci dramatycznych itp.


Chciałeś powiedzieć, pojawiają się nowe źródła, odkrywa się, że ogólnikowe opinie - Hood zarzywający narkotyki, czy też rzeźnik, Hooker pijany itd. Są nieprawdziwe smile.gif. Zgadzam się.

QUOTE
Nadmienię tylko, że pod Atlantą Hood objął armię w sile 55.000 żołnierzy.


Wliczajać kawalerię Wheelera, której nie było w kampanii Franklin-Nashville, bez manipulacji liczbami tongue.gif.

QUOTE
Jeszcze pytanie do zwolenników Hooda – jak to było z tą jego rangą generała? On chyba był generałem z tzw. “temporary rank”. Czy Jeff Davis zrobił go ostatecznie pełnym generałem czy nie? Przez tyle miesięcy pobytu w AoT Hood tak mu wiernie służył, że chyba powinien mu się odwdzięczyć? Jak to było? smile.gif


Zwykła złośliwość w poście, nic więcej. sad.gif

---

Co do piosenek, cytatów dotyczących Hooda, ja najbardziej lubie ten:

Sam Watkins, wspomnienia - "Company Aytch":
"He [Hood] was a noble, brave and good man, and we loved him for his virtues and goodness of heart. We all loved Hood, he was such a clever fellow, and a good man. Poor fellow, I loved him, not as a general, but as a good man. Every impulse of his nature was to do good, and to serve his country as best he could. General John B. Hood did all that he could. The die had been cast. Our cause had been lost before he took command. He fought with the everlasting grip of the bulldog and the fierceness of the wounded tiger. The army had been decimated until it was a mere skeleton...when he commenced his march into Tennessee."

---

QUOTE
Bragga, Hooda i Davisa to niecierpię wyjątkowo... nie wiem dlaczego... może jest coś ze mną nie tak


Nie martw się smile.gif. Pogadamy jeszcze nie raz, 'wyleczę Cię', ze mną polubisz Hooda wink.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 15/09/2006, 17:59 Quote Post

QUOTE
Słuszne uwagi co do 'upchania' korpusu S.D.Lee. Nie widzę, zaś żebys oponował przeciwko wnioskom z niemożliwości oflankowania Schofielda?
Schofield+Thomas+Smith+fortyfikacje budowane od ponad dwóch lat kontro Hood i AoT. To już kompletnie bez szans byliby Konfederaci

Jak już wspomniałem - wielką wiarę pokładam w to, że Forrest słów na wiatr nie rzucał. Ja nie wiem co on dokładnie chciał zrobić – Sword wspomniał o tej Hollow Tree Gap, ale bardziej od siebie, bo sam Forrest chyba nigdy się do tej sprawy nie ustosunkował (Jacobson generalnie unika głębszej analizy tej propozycji).
Skoro realna szansa na złapanie Schofielda została stracona pod SH, to czy uczciwe jest twierdzenie, że w takim razie próbujemy szalonego ataku, bo inaczej przegramy kampanię? Gdyby nie było innego wyjścia, gdybyśmy mieli duże zasoby ludzkie to może tak, ale moim zdaniem pełna sił AoT mogła jeszcze narobić nie lada kłopotów federalnym i nie stała na straconej pozycji, gdyby zdecydowano się walczyć wokół Nashville (nic nie wspominałem o szturmowaniu miasta). Jeżeli przeanalizujesz samo starcie pod Nashville, to chyba przyznasz, że rebsi tak fatalnie nie walczyli, tylko po prostu brakło im ludzi...

Sam podałeś opinię SD Lee, że żołnierze nie palą się do atakowania umocnionych pozycji, Hood również wierzył, że istnieje ciche porozumienie aby nie atakować okopanego wroga to skąd miał pewność, że żołnierze z pełnym poświęceniem wypełnią te zadanie? Pozycje federalne dokładnie prześwietlił nie tylko Hood, ale Cleburne i Forrest wyrażając opinię, że są one zbyt silne silnie i frontalny atak jest złym rozwiązaniem. Ze szczytu Winstead Hill pozycja federalnych była dokładnie widoczna. Cheatham, który również odradzał atak, napisał potem, że ze wzgórza:
„I could easily see all the movements of the Federals and readily trace their line. I saw that they were well fortified and in a strong position. I felt that we would take a desperate chance if we attempted to dislodge them”.

Swoje trzy grosze dodał także Jacobson:
„... Hood insisted he had to attack before Schofield could accomplish the goal of securing himself at Franklin. While this reasoning has a sound basis the ultimate decision to attack was a poor one because the evidence that the Federals were more than secure in their works was right in front of him. Moreover, if Hood did not believe the fortifications at Franklin were already complete or nearly so by the time he saw them, one is left to wonder how closely he reviewed the Federal line”.

Dla mnie atak pod Franklin to było szaleństwo i nie zgadzam się z opinią, że albo próbujemy dokonać tego szaleństwa, albo świat się kończy i przegrywamy kampanię. Kampania trwała by dalej i różne rzeczy mogły się jeszcze wydarzyć.

QUOTE
Często pisałeś, atakowałeś Hooda, za to, że nie pilnował dowódców korpusów, nie poganiał ich itd. Zacytuje A.Castela tutaj - "(...)Hood`s model for conducting a battle is R.E.Lee; could there be a better one? Lee`s practice is to tell his corps commanders what he wants to done, then let them find a way to do it."

O tym wspomniałem w przypadku Springh Hill – tam Hood nie był gdzieś daleko, tylko przekraczał Rutheford Creek wraz z armią i potem cały czas był w okolicy. Nie było tam lasów, nie było konieczności nadmiernego biegania, patrzenia na ręce etc. tylko po prostu dopilnowanie, aby jego rozkazy zostały wykonane. Dlaczego nie potrafił efektywnie nadzorować tak ważnego manewru (podobno manewr jego życia)? Zadania nie powierzył Jacksonowi czy Longstreetowi, ale Frankowi Cheathamowi, dla którego (z całym szacunkiem dla tego generała) szczytem możliwości było dowodzenie dywizją. Hood tak bardzo wierzył w zdolności Cheathama? Chyba nie, tym bardziej, że Cheatham błędy popełnił już w bitwach o Atlantę. Hood powinien wyciągnąć wnioski z bitew o Atlantę, gdzie prawie zawsze ktoś go zawiódł czy zniweczył jego plany.

Wspomniałeś Ezra Church – a czego się można było spodziewać po SD Lee, który dzień wcześniej dołączył do armii i objął dowództwo korpusu? Wcześniej to dowodził artylerią, brygadą piechoty i głównie kawalerią – PS. SD Lee to chyba najbardziej uniwersalny żołnierz wojny secesyjnej smile.gif

Ale kontynuując ten wątek – w 1864 r. to z czasem nawet sam Lee zmienił styl dowodzenia i często miał oko na swoich dowódców, ponieważ zrozumiał, że nie może na nich w pełni polegać. Wspomnieliśmy North Anna – jak widzisz odwołał całą ofensywę, bo nie widział nikogo kto mógłby nią pokierować.
Gordon Rhea tak podsumowuje jego decyzję:
„... But the ANV could not strike a blow. It required a firm hand to coordinate so complex an undertaking. In better times, when Jackson and Longstreet commanded the wings of the Confederate army, Lee had liberally delegated responsibility. But Jackson was dead and Longstreet disabled. Lee lacked confidence in their successors. ... Physically unable to command and lacking a trusted subordinate to direct the army in his stead, Lee saw no choice but to forfeit his hard-won opportunity”.

Widzisz sam Rhea nazywa tą operację skomplikowaną, a chyba nie chodziło tam o żadne skomplikowane manewry oskrzydlające tylko atak na wprost. To co można powiedzieć o tych wszystkich manewrach Hooda, które zaaplikował armii posiadającej generalnie gorszych oficerów niż ANV?
Problemem Hooda było, że on pamiętał ANV za czasów sławnego trio Jackson&Longstreet&Sturat i potem próbował naśladować styl dowodzenia gen. Lee na dużo słabiej zorganizowanej Armii Tennessee.
Jak wspomniałeś – z pustego to i Hood nie naleje, ale czy nie wiedział, że kielich jest pusty? (sam otwarcie podkreślał wyższość armii ANV and Aot). Może jednak te ambitne plany ofensywne pod Atlantą nie były najlepszym rozwiązaniem, może trzeba było przyjąć walkę w umocnieniach wokół miasta?

QUOTE
Jak napisał SŁUSZNIE A.Castel - "Moreover, there can be no denying that with what he had, Hood did his best to filfill the mission that his government gave him, which is more than Johnston did."

Tutaj jest całe to podsumowanie, tak aby każdy mógł sobie poczytać i przemyśleć.

Castel, Decision in the West, str. 562:

Hood, of course, was an inadequate substitute for a Lee, despite (or perhaps beacuse of) his earnest efforts to emulate him. Yet, in justice to this one-legged warrior, he inferited (as a consequence of his own and Bragg’s machinations) a virtually impossible situation which it is doubtful Lee himself could have salvaged. Moreover, there can be no denying that with what he had, Hood did his best to fulfill the mission that his government gave him, which is more than Johnston did. The trouble is, Hood’s best merely made worse what already was bad, as he constantly endeavored to do too much with too little and without sufficient allowance for the factors of time and distance, physical and emotional endurance, and chance. In sum, while possessing many of the attributes of a fine commander – notably, indomitable determination – he was lacking in realism about his own army, the enemy’s army, and above all the nature of war itself as it had evolved in America by 1864”.

QUOTE
Jego Ekscelencja Davis popełniła największy błąd mianując tego defetystę J.Johnstona, bez żadnych większych zdolności dowódcą AoT.

No właśnie! A czego można było oczekiwać od Johnstona? Że razem z AoT, w której ciągle jeszcze były głębokie podziały pobije Shermana, który dowodził chyba najlepszą ekipą żołnierzy jaka zebrała się podczas wojny??
JJ przecież nie był wybitnym dowódcą - najpierw pokazał, jak bardzo liczą się dla niego tytuły, potem były z nim kłopoty na półwyspie, gdzie Lee i Davis wręcz wymusili aby bronił Yorktown, a potem Vicksburg, gdzie nie chciał iść na ratunek Pembertonowi, bo niby miał za mało żołnierzy.
To czego oczekiwano po nim w Georgii???
Odbudował armię po katastrofalnej porażce pod Chattanoogą, podniósł morale żołnierzy, a potem zrobił pewnie wszystko na co pozwalały mu jego umiejętności.
Lincoln nigdy nikomu nie dawał trzech szans tylko szukał nowych rozwiązań, a Davis – tylko wierzył w cuda i błądził w absurdach. Zmarnował całą zachodnią armię pozwalając na wytworzenie się w niej frakcji i na ciągłe spory. Po Chickamaudze, Davis w obecności Bragga ‘przesłuchiwał’ dowódców i pomimo, że w większości wyrazili oni negatywne opinie o Braggu, nie zrobił nic aby rozwiązać problem! Kazał im się pogodzić, dając Braggowi zielone światło do czystek – poleciały głowy Polka, Forresta, Hindmana, Hilla, Bucknera, Prestona, ostatecznie pozbyto się Longstreeta. W dodatku Cheatham został ukarany poprzez rozwiązanie jego dywizji i jak powrócił do armii tuż przed decydującymi bitwami okazało się, że w swojej dywizji zna... tylko jedną brygadę. A później ludzie się dziwią, że konfederaci zostali przegnani z Missionary Ridge...

----

QUOTE
Nie martw się. Pogadamy jeszcze nie raz, 'wyleczę Cię', ze mną polubisz Hooda.

Nie sadzę, facet nie był szczery, nie potrafił przyznać się do błędu i otwarcie obwiniał innych za fiasko swoich zbyt ambitnych planów – ja od takich ludzi staram się trzymać z daleka smile.gif
Prawie każdy raport Hooda dot. jego porażki albo tuszuje prawdę albo świadczy o oderwaniu od rzeczywistości, albo... nie wiem jak to jeszcze nazwać. Po upadku Atlanty do prezydenta Davisa pisze, że „ According to all human calculations, we should have saved Atlanta had the officers and men of this army done what was expected of them” (jak zwykle – wszyscy winni tylko nie ja), po Franklin, gdy wysyła nader optymistyczny raport, po katastrofalnym powrocie z Tenn, zameldował, że jego armia od czasu bitwy pod Franklin nie poniosła istotnych strat materialnych (chyba zapomniał o tych 53 działach, które fedsi wzieli pod Nsh).

----

Ja tam szanuję tylko dwóch dowódców AoT - AS Johnstona i Joe Johnstona, ze wszystmimi ich zaletami i wadami. Nie znaczy to, że uważam ich za nader dobrych dowódców – o to, dlaczego takiego nigdy ta armia nie miała to już proszę pytać Jeffa Davisa.
A Hood – dla mnie to taki harpagan, który ostatecznie stał się ofiarą własnych ambicji. Chciał dokonać rzeczy wielkich z armią z którą nie dało się tego dokonać i której tak naprawdę nigdy nie rozumiał.

----

Mam tu pod ręką, opinie Shermana, który był bardzo zadowolony, gdy dowiedział się że Hood zastąpił JJ:
„The character of leader ia a large factor in the game of war ... I confess that I was pleased at the change”.

Robert Lee zapytany przez Davisa o ewentualnych następców JJ doradzał ostrożność – chwalił Hooda za odwagę, ale wątpił czy posiada on odpowiednie umiejętności aby pokierować całą armią. Ostrzegał, że Konfederacja może stracić i armię i Atlantę. W przeciwieństwie do gen. Gordona, który chwalił Hooda jako dowódcę korpusu, mimo że nigdy go w tej roli nie widział, Lee stwierdził „I have had no opportunity of judging his action when the whole responsibility rested upon him”, podkreślając, że „General Hardee has more experience in managing an army”.

Bardzo jestem ciekaw co o Hoodzie – jako dowódcy armii twierdził US Grant?

Pod ręką mam tylko jego opinię odnośnie Davisa: „Davis had an exalted opinion of his own military genius... On several occasions during the war he came to the relief of the Union army by means of his ‘superior military genius’”.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 17/09/2006, 13:18 Quote Post

Niezorientowani czytelnicy na podstawie powklejannych tutaj cytatów mogą wyciągnąć wnioski, że Hood był kochany przez żołnierzy AoT niczym Lee czy Jackson. To nie jest prawda - wielu szanowało go za odwagę, ale otwarcie kwestionowali jego zdolności jako dowódcy armii, szczególnie po tym co pokazał pod Atlantą. Nie mówię, że go nienawidzili niczym Bragga, ale do ogólnej euforii na jego widok było baleko. Najlepszym przykładem jest, gdy w obecności Hooda krzyczeli do Davisa, aby oddał im Joe Johnstona.

A taki Sam Watkins – cóż on kochał wszystkich – ale na ogół jako człowieka, a nie generała. Tak oto pisze gen Leonidasie Polku, osobie szczególnie „zasłużonej” dla sprawy Konfederacji:
“Every private soldier loved him. Second to Stonewall Jackson, his loss was the greatest the South ever sustained. When I saw him there dead, I felt that I had lost a friend whom I had ever loved and respected, and that the South had lost one of her best and greatest generals”.

----

QUOTE
Jego Ekscelencja Davis popełniła największy błąd mianując tego defetystę J.Johnstona, bez żadnych większych zdolności dowódcą AoT. Armia AoT więcej żołnierzy straciła z powodu upadku morale i dezercji od Dalton do Atlanty, niż w wyniku bitew.
...
Potem cytat z listu Calethial Helms z 63go pułku Georgii, który informuje żonę:"But perhaps an equally large number of the deserters, are all out of heart."

Po obu stronach były słabe serca i dezerterzy, ale moim zdaniem w jednostkach, które stanowiły o sile tej armii to aż tak źle nie było. Możesz podać przyłady jak kwestia dezercji i niezadowolenia wyglądała w jednostkach, które wzięły udział w przynajmniej jednej kampanii z tą armią? Opinia żołnierza z 63 pułku z Georgii to jest słaby dowód - sądząc po numerze pułku to jest to raczej mało doświadczona jednostka, a i w końcu do domu było blisko. Sama brygada (Mercera) oraz dywizja (Walkera) w skład której wchodził to raczej jedne ze słabszych jednostek AoT...
Ale chętnie bym się dowiedział jak sytuacja wyglądała w jakiś lepszych jednostkach AoT np. w dywizji Cleburne’a, Cheathama, u Missourijczyków Cockrella, teksańczyków Ectora czy świetnej High Pressure Brigade z Mississippi. Masz jakieś dowody na to, że tam też było tak fatalnie?

Tak na szybko przeglądanąc pamiętniki Sama Watkinsa to widzę, ze 5 jego kolegów zdezerterowało, gdy dowiedział się że Hood zastąpił Johnstona smile.gif

Gen Hardee – dowódca korpusu:
„Our changes of position were deliberate, and without loss, disorder, or other discouragement. The troops were well fed, well cared for, and well handled... The troops were in buoyant spirits... They felt they had been tested in a severe and protracted campaign and that they had borne the test. They had more confidence in themselves and in their officers; end especially, they had unwavering and undoubted confidence in the commanding general”.

Sam Watkins (generalnie jego wspomienień trzeba odnosić się z dużym dystansem):
“Old Joe Johnston had taken command of the Army of Tennessee when it was crushed and broken, at a time when no other man on earth could have united it. He found it in rags and tatters, hungry and heart-broken, the morale of the men gone, their manhood vanished to the winds, their pride a thing of the past. Through his instrumentality and skillful manipulation, all these had been restored. We had been under his command nearly twelve months. He was more popular with his troops day by day. We had made a long and arduous campaign, lasting four months; there was not a single day in that four months that did not find us engaged in battle with the enemy. History does not record a single instance of where one of his lines was ever broken - not a single rout. He had not lost a single piece of artillery; he had dealt the enemy heavy blows; he was whipping them day by day, yet keeping his own men intact; his men were in as good spirits and as sure of victory at the end of four months as they were at the beginning; instead of the army being depleted, it had grown in strength. 'Tis true, he had fallen back, but it was to give his enemy the heavier blows. He brought all the powers of his army into play; ever on the defensive, 'tis true, yet ever striking his enemy in his most vulnerable part. His face was always to the foe. They could make no movement in which they were not anticipated. Such a man was Joseph E. Johnston, and such his record. Farewell, old fellow! We privates loved you because you made us love ourselves”.

Kapral James Bradley, 3/5 pułk z Missouri:
"The whole army was startled this morning by the news that Gen Joseph Johnston had been removed and Gen JB Hood placed in command. General Johnston was not only loved but idolized by his men and the men were not only amazed bud indignant. The expression could be heard on every hand, General Johnston removed! and for what! His retreat before so great an army had been a masterly one. He left nothing to fall into the hands of the enemy and there was never a moment that he was not ready for battle. When his army fell back, every division went direct to its place, and the line was formed at once and ready for the reception of the enemy. Never did a man handel his men with more ability”.

Gen A.P. Stewart o Johnstonie – dowódca korpusu, dobry fighter, obecny we wszystkich bitwach AoT, późniejszy profesor na jednym z uniwersytetów:
„You were the only commander of that army whom the men and officers were disposed to trust and confide in without reserve.... They gave you their love and unlimited confidence and were willing to follow you, advancing or retreating, and you could have led them wherever you chose... The Army of Tennessee loved you and confided in you implicitly as an army of brave men will love and confide in skill, pluck and honor...”

PS. Jednym z większych błedów Davisa to na pewno była nominacja Hooda na dowódcę AoT. A całą zmianę dowódców tak oto Cleburne podsumował w rozmowie ze swoim przyjacielem:
„General Cleburne believed that the death warrant of the Confederacy had been sealed when Gen. Joseph E. Johnston was removed to give place to a leader who had nothing but courage to recommend him”.

-----

Dyskutujemy tutaj już o samych działaniach w Tennessee, ale jakie cele miała armia Hooda po upadku Atlanty? Marsz na Nashville? Nie. Jej celem była armia Shermana i nic więcej. Eskapadę do Tennessee brano pod uwagę, pod warunkiem, że Sherman będzie Hooda ścigał. A sam Sherman nigdzie z Atlanty nie mógł się ruszyć, nie eliminując najpierw 40 tyś. armii konfederackiej.

Gdy pod koniec października 1864 r. prezydent Jeff Davis odwiedził AoT w Palmetto, razem z Hoodem naradzali się co robić dalej. Obaj panowie uzgodnili plan działania na najbliższe tygodnie, a główne założenia były takie:

1. Hood ruszy na północ i będzie operował przeciwko liniom zaopatrzeniowym Shermana (głównie przeciwko linii kolejowej Western and Atlantic Railroad). Głównym celem tej taktyki było zmuszenie Shermana do opuszczenia Atlanty i ruszenia w pościg.

2. Obaj panowie byli pewni, że tak się stanie i wtedy Hood miał próbować skłonić federalnych do walki w warunkach sprzyjających konfederatom.

3. O ile nie było wątpliwości, że Sherman ruszy w pościg, to jednak obawiano się, że ostatecznie może z niego zrezygnować i powrócić do Atlanty, a stamtąd na jakąś nową eskapadę. W tym przypadku Hood miał przerwać marsz na północ i podążyć śladem Shermana, gdziekolwiek tylko ten się skieruje - czy to na Karoliny, czy na południe w stronę zatoki.

To były główne zadania Hooda, które uzgodniono podczas wizyty prezydenta.

Davis podjął jeszcze jedną decyzję – podporządkował armię Hooda gen. Beauregardowi, który objął dowództwo nad siłami konfederackimi na zachodzie. Jak się później okazało wszystko fajnie wyglądało tylko na papierze, bo Hood za nic miał Beauregarda.
Dosadnie podsumował to Jacobson:

„Althought Davis retained Hood, he clearly understood that great damage had been done to the army and no longer could Hood operate without, in the very last, some indirect guidance. Unfortunately, Davis practically handcuffed Beauregard by preventing him from being able to order Hood to do anything. Hood perceived this and thus paid little heed to anything Beauregard had to say. Why one considers the errors made by Davis in the past with the likes of Bragg, his decision to allow Hood to do practically what he wanted is inexcusable”.

Jak Hood wykonał powierzone mu zadanie?

Jego operacje przeciwko liniom zaopatrzeniowym Shermana były energicznie przeprowadzone – uderzano to tu, to tam i wydarzyła się tylko jedna wpadka – pod Allatooną. Sherman na czele 65 tyś armii rzeczywiście ruszył w pościg (w Atlancie pozostawił jeden korpus), ale generalnie niemrawo. Hood mając ok. 35-40 tyś żołnierzy nie zdecydował się na walkę z Shermanem tylko ciągle parł na północ.
W połowie października Hood był już w Alabamie, a Sherman całkiem znudzony uganianiem się za rebeliantami co wielokrotnie podkreślał w telegramach do Granta np. „Damn him. If he will go to the Ohio River I will give him rations... Let him go north. My business is down South”.Grant ostatecznie pozwolił Shermanowi porzucić Hooda i udać się na ten jego sławny marsz do morza, pod warunkiem, że pozostawi on dostateczne siły do zabawy z Hoodem (Sherman odesłał do Tennessee IV i XXIII korpus).

W między czasie Hood spotkał się z Beauregardem w Gadsden i zaczęli radzić co zrobić dalej. Cały czas będąc pod wrażeniem, że Sherman ich ściga, Beauregard niechętnie zgodził się na taki oto plan – po sforsowaniu rzeki Tennessee, AoT miała kierować się na miejscowości Bridgeport i Stevenson (na zachód od Chattanoogi), gdzie Hood planował zniszczenie linii kolejowej i tym samym sprawienie jeszcze większych kłopotów w zaopatrzeniu armii Shermana. Napisałem niechętnie, ponieważ już wtedy wystąpiły problemy z zaopatrzeniem armii (np. sam Hood określił, że potrzebuje 600 wozów – miał około 300).

22 października Hood wyruszył z Gadsden w Alabamie, ale nie udało mu się sforsować rzeki tam gdzie zakładał i stopniowo przesuwał armię w kierunku zachodnim, próbując znaleźć dogodne miejsce do przeprawy. Ostatecznie zaprowadziło go to w okolice Tuscumbii/Florence, gdzie przybył pod koniec października.
Tam też po raz kolejny spotkał się z Beauregardem (który był zaskoczony, że AoT zaszła tak daleko na zachód) i uzgodniono ostateczne założenia kampanii w Tennessee. Ustalono, że AoT jak najszybciej ruszy na północ (miano nadzieję że ok. 5-9 listopada) i będzie maszerować na Columbię lub Pulaski, działające stosownie do rozwijającej się sytuacji, ponieważ cały czas zapewne sądzono, że Sherman kieruje się w stronę Tennessee.
Plany te jednak spełzły na niczym – problemy z zaopatrzeniem i okropna pogoda zatrzymały konfederatów w okolicy Tuscumbii/Florence na dobre 3 tygodnie.

O fakcie, że Sherman już dawno Hooda nie ściga, dowiedziano się najprawdopodobniej około 15 listopada – wtedy to kawalerzyści Wheleera donieśli, że Sherman tak naprawdę jest w Atlancie i zaczyna przygotowywać się do wymarszu na wschód.
Ostatecznie Armia Tennessee i tak ruszyła do Tennessee, bo się nagle okazało, że jest już za późno aby ścigać Shermana (zgodnie z pierwotnymi założeniami z Palmetto)...

Tak więc tyle oto zdziałał ten wielki Hood – zamiast mieć armię Shermana na oku to stracił z nią kontakt i zostawił serce Konfederacji na pożarcie Shermanowi, który potem łatwo „zmusił Georgię do jęku” i splądrował Karoliny. W zamian ruszył na szaloną eskapadę do Tennessee, która ostatecznie wydatnie pomogła szybciej zakończyć wojnę.

Jeszczę przytoczę opinię biografa Hooda – Richarda McMurryego, który zawsze stara się go bronić, ale w swojej książce o Atlancie tak oto podsumował dokonania Hooda po wymarszu z Palmetto: „ ... his late 1864 operations in North Alabama and Tennessee, beyond question the worst-executed major military operations of the war”.

----

Hood to mi przypomina Van Dorna – tamten też kochał ofensywę, kreślił ambitne plany, które ładnie wyglądały na papierze, ale rzadko uwzględniały czynnik ludzki i czasu.
Van Dorn również marzył o Nashville i nie wygrał żadnej bitwy, bo jego świetne plany zawsze niweczyły czynniki trzecie – a to ktoś odwołał wozy z zaopatrzeniem i brakło amunicji, a to jakiś dowódca zawiódł, a to jakiś się rozchorował i opóźnił atak...

 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 18/09/2006, 0:40 Quote Post

[QUOTE]Hood powinien wyciągnąć wnioski z bitew o Atlantę, gdzie prawie zawsze ktoś go zawiódł czy zniweczył jego plany.[/QUOTE]

Na kogo miał zastąpić Cheathamem? Czy miał takie uprawnienia, by sobie zmieniać dowódców korpusu. Jak to by wpłynęło na morale żołnierzy, jakby Hood tak bez powodu chciał wykopać Cheathama. Trzeba było walczyć tym co było.

[QUOTE]Jak wspomniałeś – z pustego to i Hood nie naleje, ale czy nie wiedział, że kielich jest pusty?[/QUOTE]

Pod Atlantą nie mógł wiedzieć. Hardee to był ten 'najbardziej doświadczony', S.D.Lee właśnie wysiadł z pociągu, Cheathama samemu wybrał Hardee.

[QUOTE]SD Lee to chyba najbardziej uniwersalny żołnierz wojny secesyjnej.[/QUOTE]

Uniwersalny, nie przecze. Jednak więcej niż dywizją to nie powinien dowodzić.

[QUOTE]Może jednak te ambitne plany ofensywne pod Atlantą nie były najlepszym rozwiązaniem, może trzeba było przyjąć walkę w umocnieniach wokół miasta?[/QUOTE]

Sherman oblegający Atlantę mimo wszystko dawał punkty wyborczę Lincolnowi. Południe potrzebowało dać punkty McClellanowi. Do tego był potrzebny Sherman pobity i odrzucony od Atlanty.

Poza tym Sherman łatwiej mógł rozciągnać swoje siły i przeciąć linie kolejowe zaopatrujące Atlantę. Trzeba było go pobić zanim zacznie się oblężenie.

"We must destroy this army of Grant's before he gets to the James River. If he gets there, it will become a siege, and then it will be a mere question of time."

Gdy już zaczęło się oblężenie w sierpniu, była to już kwestia czasu.

[QUOTE]No właśnie! A czego można było oczekiwać od Johnstona? Że razem z AoT, w której ciągle jeszcze były głębokie podziały pobije Shermana, który dowodził chyba najlepszą ekipą żołnierzy jaka zebrała się podczas wojny??[/QUOTE]

Świetnie, że się zgadzamy tu i tam smile.gif

[QUOTE]Nie sadzę, facet nie był szczery, nie potrafił przyznać się do błędu i otwarcie obwiniał innych za fiasko swoich zbyt ambitnych planów – ja od takich ludzi staram się trzymać z daleka[/QUOTE]

Ciekawe smile.gif

Mary Chesnut, w swoim dość znanym dzienniku - "Diary From Dixie" - często wspominała Hooda. Po swojej rezygnacji z funkcji dowódcy AoT, odwiedził jej dom w kwietniu 1865 roku. Napisała później o generala Hoodzie:

"How plainly he (Hood) spoke out these dreadful words....He said he had nobody to blame but himself."

W swoich wspomnieniach, na stronie 311 na temat kampanii w Tenneessee pisze: "...that I alone was responsible..."
.

Nawet co do Spring Hill napisał w swoich wspomnieniach: "Whilst I failed utterly to bring battle at Spring Hill...".

[QUOTE]Po upadku Atlanty do prezydenta Davisa pisze, że " According to all human calculations, we should have saved Atlanta had the officers and men of this army done what was expected of them".[/QUOTE]

Napisał prawdę. smile.gif

Major generał G. W. Smith, dowódca Milicji Stanowej Georgii, która brała udział w obronie Atlanty, napisał w Oficjalnym Raporcie do generała Hooda: "Had your (Hood's) orders been properly executed, either upon the 20th of July, at Peach Tree Creek, the 22nd of July, on our right (Decatur or Bald Knob), or on the 30th of August, at Jonesboro, Sherman could have been foiled and Atlanta saved at least for some time to come, and I am not alone in this opinion."

[QUOTE]Chciał dokonać rzeczy wielkich z armią z którą nie dało się tego dokonać i której tak naprawdę nigdy nie rozumiał.[/QUOTE]

Chciał po prostu uratować Atlantę. Chyba jednak słusznie piszesz, że z tą armią dokonać tego nie można było. Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać książki - "Atlanta Will Fall". Bo chyba wiem co tam znajdę.

[QUOTE]Robert Lee zapytany przez Davisa o ewentualnych następców JJ doradzał ostrożność – chwalił Hooda za odwagę, ale wątpił czy posiada on odpowiednie umiejętności aby pokierować całą armią.[/QUOTE]

R.E.Lee nie wątpił. Nigdzie nie użył takiego słowa. Stwierdzał jedynie fakt: "I have had no opportunity of judging his action when the whole responsibility rested upon him".

To jest spora różnica. Jak wiemy McClellan i J.Johnston świetni byli w - "in managing an army."

Lee napisał również wcześniej pierwszy telegram do Davisa, w którym pisał: "Hood is a bold fighter. I am doubtful as to other qualities necessary."

[QUOTE]Sam Watkins (generalnie jego wspomienień trzeba odnosić się z dużym dystansem)[/QUOTE]

Z jakiego to powodu? Bo nie pieje przeciw generałowi Hoodowi tongue.gif ? W tym wypadku napewno. tongue.gif

Jeden z bardziej znany historyków Wojny Secesyjnej, Shelby Foote nazwał Sama Watkinsa: "my favorite Civil War memorialist".

Nie wątpie, że generał Johnston był popularny. Kto nie kocha dowódcy, który nie pozwala im ginąć. Lee przy nim to rzeźnik jakby nie patrząc.... nie mniej potrzeba było generała, który będzie walczył. Nie defetystę, który każdy problem rozwiązywał odwrotem. McClellana też kochali żołnierzy, i co z tego? Lepiej dla Unii, że się go pozbyli.

[QUOTE]Bardzo jestem ciekaw co o Hoodzie – jako dowódcy armii twierdził US Grant?[/QUOTE]

Nie wiem co sądził Grant, ale historycy oddali mu honor smile.gif.

Plan bitwy Hooda pod Peachtree Creek historyk Stanley Horn opisał jako: "Brilliant in its conception. There seems no doubt that the maneuver completely befuddled Sherman."

Historyk, Stephen Davis napisał:
"President Davis feared that the city's fall was inevitable, but that he was determined that it should not fall without a manly struggle. This fierce, manly struggle General Hood gave (Jefferson) Davis and the Confederacy, as well as the Yankees themselves. In this way, Hood lived up to the country's expectations. Thus, in his test of merit, he served the South admirably. By this view, Hood should not be blamed for the outcome of the campaign (the fall of Atlanta); he had accepted the chances of the city's fall on July 18 and he struggled to prevent it. He did everything in his power to prevent it and in doing so acted very heroically."

---

[QUOTE]O fakcie, że Sherman już dawno Hooda nie ściga, dowiedziano się najprawdopodobniej około 15 listopada – wtedy to kawalerzyści Wheleera donieśli, że Sherman tak naprawdę jest w Atlancie i zaczyna przygotowywać się do wymarszu na wschód.[/QUOTE]

Dlaczego to kawaleria Wheelera tak późno doniosła o tym?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 18/09/2006, 17:56 Quote Post

Odnośnie tego niezadowolenia i dezercji – ja raczej nie spotkałem się, z dowodami, aby było z tym tak fatalnie w całej AoT. Myślę, że ubytki na skutek dezercji i chorób dotknęły obie walczące strony w mniej więcej równym zakresie (a myślisz, że zielonym rekrutom z Armii Ohio to aż tak się paliło do Atlanty?). Można się domyślić, że dyscypliny brakowało właśnie w takiej dywizji Walkera, gdzie kadra oficerska nie była za dobra, a i część żołnierzy po raz pierwszy uczestniczyła w poważnej kampanii, czy na przykład w dywizji Canteya (nota bene lubiącego sobie pociągnąć z flaszeczki), w której część żołnierzy dołączyła do armii z tak spokojnych obszarów jak okręg Mobile. Wielu żołnierzy na pewno było zawiedzionych, że armia wycofała się aż do Atlanty, ale generalnie to nie sądze aby było fatalnie. Wydaje mi się, że pierwsze niepokojące oznaki wśród prawdziwych żołnierzy AoT nastąpiły po odsunięciu Johnstona, co potwierdza choćby Watkins, gdy pisze, że 5 jego kompanów zdezerterowało, czy kapitan z brygady teksaskiej Granbury'ego:“For the first time we hear men openly talk about going home”.

Jeżeli jeszcze chodzi o miłość/nienawiść do Hooda – poniżej est dosadny fragment z książki Christophera Lossoma poświęconej dywizji Franka Cheathama, w której to na prawdę nie widzę, aby żołnierze z Tennessee dostawali euforii na widok Hooda. Według mnie wielu sądziło w sposób, który podkreśliłem, przynajmniej podczas kampanii w Tennessee:

„Veterans of Cheatham’s former division later questioned Hood’s leadership, and some were frankly contemptuous of the Texan after Franklin. James I. Hall of the 9th Tennessee sought to be objective when he acknowledged that Hood was ‘a gallant soldier’ and hard fighter, but Hall concluded that Hood rashly sacrificed his men and was ‘utterly incompetent as a commander’. A member of 16th Tennessee also lauded Hood’s bravery but felt the army cheftain lacked prudence and discretion. Several postwar writers implied that Hood’s physical disabilities impaired his ability to command, a view which has some merit. Other surviviors of Cheatham’s command embittered by the memory of Franklin, were less charitable to Hood. ‘Why was this slaughter?’ wrote a veteran in the 27th Tennessee. He and the other survivors asked themselves: ’What is or could have been accomplished?’ They fixed blame squarely on Hood. The Texan had never gained the confidence of Cheatham’s men after he took the reins from Johnston, and his inability to claim any decisive victories further eroded their faith in him”.

----

QUOTE
Mary Chesnut, w swoim dość znanym dzienniku - "Diary From Dixie" - często wspominała Hooda. Po swojej rezygnacji z funkcji dowódcy AoT, odwiedził jej dom w kwietniu 1865 roku. Napisała później o generala Hoodzie:
"How plainly he (Hood) spoke out these dreadful words....He said he had nobody to blame but himself."
W swoich wspomnieniach, na stronie 311 na temat kampanii w Tenneessee pisze: "...that I alone was responsible..."
Nawet co do Spring Hill napisał w swoich wspomnieniach: "Whilst I failed utterly to bring battle at Spring Hill...".

Szkoda, tylko że do winy przyznawał się przed panią Chesnut, albo w pisanych pod koniec życia wspomnieniach. Wtedy gdy trzeba wziąść odpowiedzialność na siebie to szukał winnych gdzie się tylko dało (wystarczy przeanalizować jego rozmowy z Davisem). Co do ogólnie pojętej nieszczerości - nawet po Franklin wydał do żołnierzy odezwę, że odniesiono zwycięstwo i kraj jest im wdzięczny. Ty zaraz powiesz, że chciał ich podnieść na duchu. Ja mówię, że żołnierze głupolami nie byli i nie potrzebowali takich pocieszeń. Wiedzieli co tak na prawdę się wydarzyło i najlepiej ich reakcję na słowa Hooda podsumował jeden z nich: „Our army was a wreck. I can safely say that just two such victories will wipe out any army the power of man can organize”.

A tak oto zareagował na wieści o „zwycięstwie” jeden z żołnierzy Cleburne’a:
„There is great destruction of human life here – I have seen places where the blood run off in a stream, and also to stand in pools in places... Our brigade and the Arkansas Brigade are so badly cut up that we can’t move. Some officers have no men, some companies have no officers... He sacrificed those men to make the name of Hood famous; when if the History of it is ever written it will make him infamous”.

----

QUOTE
Dlaczego to kawaleria Wheelera tak późno doniosła o tym?

Chyba wspomiałem, że gen Joe Wheeler – wierny sługa gen. Bragga nigdy mi się nie podobałsmile.gif
Całą sprawę szczegółowo wyjaśnia Thomas L. Connelly w swojej historii AoT. Generalnie do połowy listopada Hood i Beauregard sądzili, że plan zwabienia Shermana na północ ciągle działa. Nawet 13 listopada otrzymano informacje, że korpusy Shermana są w Pulaski, Decatur i Huntsville. Dopiero 15 listopada dowiedziano się całej prawdy, co dzień później potwierdził Ryszard Taylor – obozy Shermana nie są w Tennessee, ale właśnie spalił Atlantę i maszeruje na Savannah lub Mobile.
Z całości można wywnioskować, że ruch dwóch korpusów Schofielda, które Sherman odesłał do Tennessee wzięto za całą armię. On sam pewnie ustawił swoich kawalerzystów w taki parasol, że żaden szpieg się nie prześlizgnął i spokojnie maszerował na południe...

A twierdzenie, że inwacja Tennesee mogła spowodować zawrócenie Shermana jest nader optymistyczne. Thomasowi zapewniono wystarczającą ilość żołnierzy, a gdyby nawet wydarzyła się katastrofa pod Franklin, to federalni nie ściągali by armii Shermana (bo i niby jak miała szybko wrócić skoro wszystko za sobą niszczyła?) tylko inne oddziały np. część armii Sheridana, która kończyła robotę w dolinie Shenandoah i którą koleją można było szybko do Tennessee przetransportować. Nastąpiłaby ogromna koncentracja jak to miało miejsce po Chickamaudze i w ciągu 2 tygodni federalni zebraliby pewnie dwa razy więcej wojsk niż miał Hood (w samym Tennessee było przecież wiele kilkutysięcznych garnizonów). Gdyby nawet Hood zatopił te kilka brygad federalnych w rzece Harpeth to moim zdaniem okazało by to się w ostateczności ostatnim, krwawo okupionym zwycięstwem Konfederacji. Tak na otarcie łez.

QUOTE
Pod Atlantą nie mógł wiedzieć. Hardee to był ten 'najbardziej doświadczony', S.D.Lee właśnie wysiadł z pociągu, Cheathama samemu wybrał Hardee.

Hood powienien wiedzieć czym dysponuje, a jeżeli nie wiedział to tylko źle o nim świadczy. Przez pół roku był z tą armią i uczestniczył w kampanii, a nie w piknikach. Widział jak pod Resaką jedna z jego dywizji zamiast uderzyć w odsłoniętą flankę federalnych to uderza w próżnię, widział jak jego korpus sypie się w bitwie pod Kolb’s Farm. Co do Hardee – wspomniałeś, że Hood mógł oczekiwać od niego służby na miarę Longstreeta. To kogo Hood okłamywał – siebie czy prezydenta Davisa? Przecież za plecami Johnstona – czy to w listach do Davisa czy to przez wysyłanie adiutantów aby zdali szczegółową relację z tego co się dzieje w armii (oczywiście z punktu widzenia Hooda) wielkorotnie oskarżał głównodowodzącego i innych generałów o defetyzm! I Hood oczekuje od Hardee solidnej postawy w akcjach ofensywnych, które same nakreślił (Hardee ostatecznie się chyba denerwował, że musi wykonywać rozkazy młodszego rangą Hooda)? Listy Hooda na temat tego generała wytworzyły w Richmond taki oto obraz:
Castel – relacjonuje Bragg:
„Throughout the whole campaign ‘General Hood has been in favor of giving the battle, and mentions to me numerous instances of opportunities lost’. Hardee, on the contrary, ‘generally favored the retiring policy, though he was frequently non-committal’. Furthermore he does not have ‘the confidence of the army to the extent of the present chief’.

Z jednej strony Hardee defetysta, a z drugiej będzie mi solidnie służył przy realizacji akcji ofensywnych???

Apropo Hooda - ja jakoś nie przypominam sobie aby Hood błagał Johnstona na kolanach, że ojczyzna umiera i trzeba atakować, bo jak wycofamy się do Atlanty to już będzie za późno. Na takiego to się zgrywał wyłącznie w listach do Davisa. Przypomij sobie etap Cassvile – jak to ten bojowy Hood nie rozpoczyna planowanego kontrataku, bo mu na flance wyskoczyło kilku niebieskich kawalerzystów (choć mogę się zapytać co w tym czasie robiła KonnArmia Wheleera?), albo jak na jego i Polka biadolenie, że nie są w stanie utrzymać swojej linii przez więcej niż 2 godziny Johnston rozkazał odwrót z silnej pozycji pod Casville?
Hood mądry to był w listach do swojego mentora Davisa lub Bragga i coś jednak prawdy jest w opinii generała Hardee, że Hood nigdy nie oponował gdy zarządzano odwrót, a gdyby tylko Johnston go słuchał to armia była by pod Atlantą 3 tygodnie wcześniej (choć druga część tej opinii jest już chyba złośliwością).

QUOTE
Sherman oblegający Atlantę mimo wszystko dawał punkty wyborczę Lincolnowi. Południe potrzebowało dać punkty McClellanowi. Do tego był potrzebny Sherman pobity i odrzucony od Atlanty.
Poza tym Sherman łatwiej mógł rozciągnać swoje siły i przeciąć linie kolejowe zaopatrujące Atlantę. Trzeba było go pobić zanim zacznie się oblężenie.
"We must destroy this army of Grant's before he gets to the James River. If he gets there, it will become a siege, and then it will be a mere question of time."
Gdy już zaczęło się oblężenie w sierpniu, była to już kwestia czasu.

Bezkrwawe oblężenie Atlanty to może i by punktów Lincolnowi dodało, ale na pewno nie przechyliłoby szali zwycięstwa, jak to się stało w przypadku jej zdobycia. A ewentualna wpadka, czy krwawo odparty szturm kilka punkcików mógł odebrać.
Widzisz, generał Lee pomimo, że wiedział że ‘to tylko kwestia czasu’ nie szalał pod Petersburgiem, tylko biorąc pod uwagę własne możliwości, możliwości nieprzyjaciela oraz sposób w jaki wojowano w 1864 r. dobrał odpowiednią taktykę – polegając na silnych umocnieniach miasta, wysyłał część sił aby próbowały niweczyć kolejne próby przecięcia linii zaopatrujących miasto – ostatecznie to się nie udało, ale konfederaci odnosili sukcesy (choćby Jerusalem Plank Road czy Reams Station) i znacznie opóźnili ten ostateczny koniec.
Shermanowi byłoby trudniej niż Grantowi, ponieważ musiał pilnować jedynej linii kolejowej, która go zaopatrywała i nie był chyba w stanie tak szybko rozbudować całej bazy zaopatrzeniowej wokół Atlanty. Albo zdecydowałby się na próbę szybkiego zakończenia zabawy – szturm, albo byłby zmuszony do systematycznego próbowania odcięca linni kolejowej która zaopatrywała Atlantę od południa, cały czas pilnując własnej jedynej drogi zaopatrzenia. Dlaczego konfederaci stali na straconej pozycji, gdyby zdecydowali się na takytkę jaką zastosował Lee w Wirginii (ostatecznie Davis chciał aby Atlanty nie opuszano bez walki)? Myślę, że do wyborów to chyba Atlantę można było utrzymać, a skoro niektórzy spisywali Lincolna już na straty to różnie mogłoby później być. Sam pisałeś, że tak wielu federalnych pod Atlantą to być nie mogło i skoro ta sławna Konna Armia liczyła 12.000 ludzi to dlaczego nie można było reagować na kolejne akcje federalnych niczym Lee? Kawaleria Shermana taka groźna to nie była, bo ostatecznie ją rebsi przecież pobili. Nie mam czasu analizować dokładnie tej możliwości, ale sądząc po rezultatach działań ofensywnych to może taka głupia nie była.

Hood wybrał ambitną ofensywę, pomimo, że (w przeciwieństwie do Lee) do końca nie wiedział jakim potencjałem dysponuje, śmiem twierdzić że nie doceniał nieprzyjaciela i nader wszystko ciągle nie uświadomił w jaki sposób walczono w 1864 r.
Ale może Hood sam wpadł w swoje sidła? Skoro najpierw kreował się na wielkiego zwolennika akcji ofensywnych, no to cóż innego wypadało zrobić gdy już mu oddano dowodzenie armią? Siedzieć w okopach???

Cokolwiek by nie powiedzieć, jego decyzja najbardziej ucieszyła Shermana:

„I interfered that the change of commanders meant fight. This was just what we wanted - to fight in open ground, on anything like equal terms, instead of being forced to run up against prepared entrenchments”

oraz chyba żołnierzy federalnych – jeden z nich tak pisał po bitwie pod Atlantą:
„We kill a great many Rebs in the fights now. More so than ever, because they come out from their works and charge our men, which is useless for them. For they do not do any good, only get their men slaughtered. Our men began the other day in burying the Rebs ... We burried 2420 Rebs and sent over under a flag of truce to the Rebs 800 dead, which makes 3220 dead Rebs that we know of”.

Mówię Ci Nico – trzeba było wydać Jonstonowi rozkaz aby bronił Atlanty, a nie wysyłać Bragga aby tylko wyspytkował go o jego zamiary; lub mianować dowódcą Hardee i rozkazać mu bronić miasta jak najdłużej. Generalnie można było spróbować ofensywy pod Peachtree Creek, bo wtedy Grupa Armii „Sherman” była rozdzielona, ale gdy jankesi już się skoncentrowali to trzeba było odstąpić od nader ambitnych planów.

QUOTE
Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać książki - "Atlanta Will Fall". Bo chyba wiem co tam znajdę.

A ja nie mogę się doczekać książki „Last Stand in the Carolinias. The Battle of Bentonville”. Mam nadzieję znaleść tam reakcje żołnierzy na powrót Johnstona oraz ich opinie o tragicznej kampanii w Tennessee smile.gif

QUOTE
Z jakiego to powodu? Bo nie pieje przeciw generałowi Hoodowi  ? W tym wypadku napewno. 
Jeden z bardziej znany historyków Wojny Secesyjnej, Shelby Foote nazwał Sama Watkinsa: "my favorite Civil War memorialist".

Z tego powodu, że nie wolno przyjmować wszytkiego co tam napisano za prawdę - trzeba umieć wychwycić, kiedy piesze prawdę, kiedy nie, a kiedy się zgrywa smile.gif Np. o ile pamiętam to wg niego Cleburne został podziurawiony 49 kulami, a była tylko 1.

QUOTE
Nie wiem co sądził Grant, ale historycy oddali mu honor

Jedni chwalą, inni potępiają. Tak to już jest:)
Ale było, minęło... niech spoczywa w pokoju!
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 18/09/2006, 20:34 Quote Post

[quote=The General,18/09/2006, 18:56]Odnośnie tego niezadowolenia i dezercji – ja raczej nie spotkałem się, z dowodami, aby było z tym tak fatalnie w całej AoT.[/quote]

Zależy co rozumiemy przez fatalnie. Ja stwierdziłem, że ciągłe odwroty Johnstona doprowadzały do dezercji. Bez wątpienia główna część armii była zdeterminowana walczyć, ale nawet podczas odwrotów Lee w 1864 w Wirginii nie było czegoś takiego. Tylko, że Lee walczył i cofał się, natomiast Johnston tylko cofał się (i walczył, gdy go Sherman zaatakował pod Kenesaw). Johnstona trzeba było bezapelacyjnie zmienić, a te dezercje były tego ważnym sygnałem.

[quote]Hood rashly sacrificed his men and was ‘utterly incompetent as a commander’.[/quote]

Napewno wielu jankesów mogło to powiedzieć o generale Grantcie wink.gif, a jednak gdyby nie on, Unia nie wygrałaby tak szybko. Dowodziłby jakiś McClellan, kochający żołnierzy i nie wysyłających ich na śmierc....

Słowem opinia żołnierzy o zdolnościach jakiegokolwiek generała jest dla mnie mało obiektywna.

[quote]Szkoda, tylko że do winy przyznawał się przed panią Chesnut, albo w pisanych pod koniec życia wspomnieniach.[/quote]

Lepiej późno niż wcale tongue.gif. Umiał się przyznać w końcu i to się liczy.

[quote]Ty zaraz powiesz, że chciał ich podnieść na duchu.[/quote]

Standard smile.gif, a co mówiła grudniowy biuletyn Cesarza w grudniu 1812 roku wink.gif ?

[quote]Chyba wspomiałem, że gen Joe Wheeler – wierny sługa gen. Bragga nigdy mi się nie podobałsmile.gif[/quote]

W rzeczy samej smile.gif.

[quote]Całą sprawę szczegółowo wyjaśnia Thomas L. Connelly w swojej historii AoT. Generalnie do połowy listopada Hood i Beauregard sądzili, że plan zwabienia Shermana na północ ciągle działa. [/quote]

Proszę, Beauregard też tak sądził, a więc nie tylko ten zły Hood winien wszystkiemu tongue.gif.

[quote]On sam pewnie ustawił swoich kawalerzystów w taki parasol, że żaden szpieg się nie prześlizgnął i spokojnie maszerował na południe...[/quote]

Przecież Sherman nie miał kawalerii w poważnym tego słowa znaczeniu...

[quote]A twierdzenie, że inwacja Tennesee mogła spowodować zawrócenie Shermana jest nader optymistyczne.[/quote]

Być może. Nie mniej operacja miała poparcie dowódców korpusu:

Generał S. D. Lee, Oficjalny Raport z 30 stycznia 1865 roku, komentarz o AoT po kampanii atlanckiej: "It was my opinion that the Army should take up the offensive, with the hope that favorable opportunities would be offered for striking the enemy successfully, thus ensuring the efficiency of the Army for future operations."

Generał A. P. Stewart napisał: "I deem it proper to say that after the fall of Atlanta the condition of the army and other considerations rendered it necessary, in my judgment, that an offensive campaign should be made in the enemy's rear and on his line of communications."

Nie spieram się, że kampania w Tennessee nie miała sensu. Prowadzenie wojny już nie miało sensu w ten czas. Jeśli jednak się walczy dalej (a Konfederaci chcieli), a koniec jest bliski to należy grac pokerowo moim zdaniem. Cesarz w 1814 tak właśnie robił.



[quote]Co do Hardee – wspomniałeś, że Hood mógł oczekiwać od niego służby na miarę Longstreeta. (...) I Hood oczekuje od Hardee solidnej postawy w akcjach ofensywnych (..)Z jednej strony Hardee defetysta, a z drugiej będzie mi solidnie służył przy realizacji akcji ofensywnych???[/quote]

Dokładnie tak. Czy Longstreet nie odradzał Lee bitwy 2go i 3go dnia, czy nie kłócił się, nie oponował. Jednak to jego wybrał Lee do prowadzenia oby ataków. Wiedział, że jest to najlepszy jego podkomendny. Drugiego dnia pod Gettysburgiem korpus Longstreeta walczył świetnie, chociaż on sam cały czas wcześniej się temu sprzeciwiał.

Doświadczenie i bycie kompetentnym to jedno. Wiara w ofensywę czy nie to drugie !

[quote]Apropo Hooda - ja jakoś nie przypominam sobie aby Hood błagał Johnstona na kolanach, że ojczyzna umiera i trzeba atakować, bo jak wycofamy się do Atlanty to już będzie za późno.[/quote]

Longstreet też nie błagał na kolanach Lee pod Gettysburgiem.

[quote]Na takiego to się zgrywał wyłącznie w listach do Davisa. Przypomij sobie etap Cassvile – jak to ten bojowy Hood nie rozpoczyna planowanego kontrataku, bo mu na flance wyskoczyło kilku niebieskich kawalerzystów[/quote]

No właśnie co robił Wheeler. Po drugie co miał zrobić Hood? Ryzykować atak, gdy na flance wychodzi mu kawaleria, a za nią co? Pewnego lipcowego ranka generał Heth natknął się też 'tylko' na kawalerię....

Mam cały artykuł broniący słusznie smile.gif generała Hooda. Przeskanować i wysłać smile.gif? (za duży na przepisywanie)

[quote]i znacznie opóźnili ten ostateczny koniec.[/quote]

Generał Hood nie miał opóźnić końca tylko uratować Atlantę, pobić i odrzucić jankesów.

---

Ciekawostka, generał Hood był spokrewniony z .... Elvisem Presleyem.

---

Do diaska, może mi ktoś powiedzieć co robie źle, że mi nie wyświetla postu jak powinien confused1.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 19/09/2006, 10:40 Quote Post

QUOTE
Zależy co rozumiemy przez fatalnie. Ja stwierdziłem, że ciągłe odwroty Johnstona doprowadzały do dezercji. Bez wątpienia główna część armii była zdeterminowana walczyć, ale nawet podczas odwrotów Lee w 1864 w Wirginii nie było czegoś takiego. Tylko, że Lee walczył i cofał się, natomiast Johnston tylko cofał się (i walczył, gdy go Sherman zaatakował pod Kenesaw).

Ja to bym powiedział, że raczej Grant walczył. Lee wyszedł mu na spotkanie do Wilderness (pomijam już fakt, że Grant go zaskoczył) i potem już tylko reagował na jego manewry i odpierał ataki. Gdy pod Spotylvanią spróbował akcji ofensywnej to wyszła z tego klapa – sławni weterani z II korpusu ANV zostali powstrzymani pod Harris Farm przez żółtodziobów dopiero co przysłanych z Waszyngtonu.
A Sherman – on w przeciwieństwie do Granta powstrzymał się od furiackich ataków – gdy napotkał rebeliantów to jego ludzie się okopywali, a on podciągał artylerię, która potem zręcznie ostrzeliwała linie konfederatów (arsenału AoT to nawet nie ma co porównywać do artylerii Shermana) oraz z reguły zawsze wysyłał Schofielda albo McPhersona na szeroki manewr oskrzydlający. Johnston zawsze był gotowy do odparcia ataków, ale Sherman ich nie aplikował w takim stopniu jak Grant generałowi Lee. Raz mu tylko nerwy puściły – pod Kennessaw Mountain. W Wirgini to takich Kennessaw Mountain było kilka.

Jeżeli chodzi o tą miłość fo Johnstona – ja to bym też z tym tak nie przesadzał. Po latach tyranii Bragga, żołnierze po prostu polubili łagodniejszego JJ. Tej więzi jednak nie można porównywać do tego co miało miejsce między gen. Lee a ANV, którzy nie jedno razem przeszli i co najważniejsze – nie jedną bitwę wygrali.

QUOTE
Do diaska, może mi ktoś powiedzieć co robie źle, że mi nie wyświetla postu jak powinien

Może to sprawka Ducha Armii Tennessee, który w ten oto sposób zareagował na próby zrobienia z Hooda kogoś na miarę generała Lee
tongue.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 19/09/2006, 12:58 Quote Post

QUOTE(The General @ 19/09/2006, 11:40)
Może to sprawka Ducha Armii Tennessee, który w ten oto sposób zareagował na próby zrobienia z Hooda kogoś na miarę generała Lee tongue.gif
*



Generałem Lee napewno nie był sleep.gif , ale nie był to taki zły generał jak niektórzy chcą mu to przypisać. Już napewno był niebo lepszy od starego defetysty Joe Johnstona smile.gif.

Pewnie jakiś defetystyczny odłam duchów AoT sad.gif . "My" tutaj jestesmy z ANV i wykorzenimy ten defetyzm z AoT tongue.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 20/09/2006, 8:40 Quote Post

QUOTE
"My" tutaj jestesmy z ANV i wykorzenimy ten defetyzm z AoT

Ja tam wolę armie Zachodu. Żołnierze wcale nie byli gorsi od tych co walczyli u boku Lee (dla mnie generalnie ludzie zachodu byli lepszymi żołnierzami niż np. żołnierze z takiego śmiesznego stanu jak Wirginia). Wielokrotnie przegrywali (po ciężkiej walce), pod Chattanoogą i Nashville zostali przegnani z pola bitwy i mimo to zawsze wracali - pomimo, że dowodzili nimi generałowie, którym albo nie ufali, albo ich nienawidzili jak to miało miejsce w przypadku Bragga.

Dużo gorzej było z kadrą oficerską. Armia Tennessee potrzebowała właśnie dowódcy na miarę Lee - taki, który by te klocki poukładał, pozbył się słabiutkich generałów itp. Bragg to przechowywał słabych oficerów tylko dlatego, że go wspierali i nic więcej. Taki generał Walker to zawzięcie atakować umiał propozycję uzbrojenia niewolników, ale gdy przyszło się zająć jedną jankeską dywizją, która flankowała konfederatów pod Resaką, to już nie był taki bojowy. Nikt jakoś wcześniej nie potrafił wychwycić, że Ed Walthall jest świetnym materiałem na dowódcę dywizji, co okazało się dopiero w połowie '64 gdy przejął jednostkę nieudolnego Cantey'a.

No i brakowało wsparcia ze strony rządu Konfederacji – Davis tak był zapatrzony na wschód (no bo który kraj nie chce bronić swojej stolicy), że przeoczył kiedy wojna została przegrana na zachodzie.
Ja parokrotnie spotkałem się z przykładami, że armia wschodnia była promowana kosztem zachodniej, pomimo że Albert Sidney Johnston otrzymał zadanie obrony 10-krotnie większego frontu niż ten za który odpowiedzialna była armia w Wirginii i z którego to tamta właśnie armia również pozyskiwała zaopatrzenie. Na początku wojny Sidney Johnston miał bronić Tennesee ale były okresy, że nie pozwolono mu ruszyć zaopatrzenia gromadzonego w Nashville, bo wszystko szło za wschód i kazano mu się żywić z terenu. Albo porównajcie stan uzbrojenia armii wschodniej i zachodniej przed rozpoczęciem batalii w 1862 r. Pod Chattanoogą Bragg wściekał się, że nie przysyłają mu wystarczającej ilości żywności – otrzymał odpowiedź, że priorytet w zaopatrywaniu z głównych magazynów w Atlancie ma armia Lee – większość szło na wschód!

W zamian armie zachodu otrzymywały oficerów, których wygnano ze wschodu - taki generał Holmes, którego Lee nie chciał widzieć w swojej armii, otrzymał posadę głównodowodzącego w Arkansas, taki płk. Oneal, którego Lee wygnał ze swojej armii znalazł miejsce w dywizji gen. Cantey’a i gdy ten już za dużo z tej flaszeczki pociągnął to pan Oneal nawet brygadą dowodził. To samo z Iversonem, który zmasakrował jedną z brygad Lee pod Gettysburgiem – na zachodzie oddano mu pod komendę całą brygadę kawalerii (choć ten przynajmniej się odnalazł w nowej roli). Przysłano także Hooda czy DH Hilla, ale w pierwszym przypadku to nie było żadne wzmocnienie, a w drugim Bragg szybko się go pozbył. Po upadku Vicksburga Jeff Davis to nawet próbował załatwić Pembertonowi dowodzenie korpusem w AoT – Bragg się nawet zgodził, ale wśród żołnierzy podniósł się taki wrzask, że ostatecznie odstąpiono od tego pomysłu.

Gdy do Armii Potomaku dołączyła jedna brygada rekrutowana z ludzi zachodu to tak się chłopaki dobrze bili, że nazwano ich Żelazną Brygadą. Na zachodzie takich żelaznych brygad było więcej i armie Unii były na prawdę dobre (Mid-West to jest Mid-West!) - miały dobrych żołnierzy i generałów.

Generał Lee na zachodzie spróbować nie chciał... co d Longstreeta - nawet Bragg otwarcie stwierdził, że jest on bardzo przereklamowany, po tym jak miał z nim do czynienia w Tennessee tongue.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 23/09/2006, 13:45 Quote Post

Od czasu do czasu będę umieszczał tu jakieś ciekawostki.

Tym razem coś o odwrocie. To, że resztkom Armii Tennessee udało się wydostać z Tennessee było zasługą dwóch ludzi:

- generała majora Nathana B. Forresta,
- generała majora Edwarda Walthalla.

Forresta nie było pod Nashville, gdy AoT spotkało nieszczęście (Hood odesłał go z 2 dywizjami do Murfreesboro). Gdy tylko dowiedział się o katastrofie, szybko dołączył do armii i Hood powierzył mu rolę straży tylnej. Sytuacja nie była łatwa, ponieważ w pościg szybko ruszył zreorganizowany korpus kawalerii gen. Wilsona, a za nim reszta sił gen. Thomasa. Niektórzy generałowie Unii byli pewni, że rebeliantom nie uda się przekroczyć rzeki Tennessee.
Forrest, którego kawaleria liczyła wówczas ok. 3.000 ludzi zgodzi się osłaniać odwrót armii, ale zażądał dwóch rzeczy – wsparcia piechoty oraz aby piechotą dowodził generał Edward Walthall.
Z wielkim trudem udało się zebrać 2.000 żołnierzy będących jako tako zorganizowanych (pochodzili z 8 różnych brygad piechoty), ale po bliższej inspekcji 400 odesłano, bo nie mieli butów.
Tak więc Forrest (3.000 ludzi) i Walthall (1.600 ludzi) osłaniali odwrót AoT, wielokrotnie odpierając ataki federalnej kawalerii, robiąc zasadzki i inne sztuczki.

O ile postać generała Forresta jest znana, to napiszę parę zdań o Walthallu.
Choć Ed Walthall urodził się w Wirginii, to swoje życie związał ze stanem Mississippi, gdzie wyemigrowali jego rodzice gdy był dzieckiem. Od początku wojny związany był z pułkami piechoty z Mississippi (najpierw 15, a potem 29 pułkiem), pod koniec ’62 dowodził już brygadą (z powodu choroby nie wziął udziału w bitwie pod Murfreesboro). Dzielnie walczył pod Chickamaugą i Chattanoogą, gdzie został ranny. Kampanię ’64 rozpoczął jako dowódca brygady w korpusie Hooda, po czym powierzono mu dowodzenie dywizją w korpusie gen. Stewarta. Wyszedł cało z rzezi pod Franklin, choć ubito tam pod nim 2 konie. Wojnę zakończył w Północnej Karolinie, gdzie wraz z resztkami Armii Tennessee skapitulował u boku gen. Johnstona.
Walthall był dobrym żołnierzem, jedną z jaśniejszych postaci AoT. Nic dziwnego, że o niego właśnie poprosił Forrest...

Na zdjęciu: Walthall i Forrest.

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 27/09/2006, 16:10 Quote Post

QUOTE
"According to all human calculations, we should have saved Atlanta had the officers and men of this army done what was expected of them."


Co do tego cytatu jeszcze. Generał Lee po bitwie siedmiodniowej napisał coś podobnego.

"Under ordinary circumstances the Federal Army should have been destroyed."

http://www.civilwarhome.com/leesevendaysor.htm

Nie pisze oczywiście, że ktoś zawinił, bo Lee nie miał zwyczaju nic złego o nikim pisać. Nie mniej kontekst jest ten sam. Dodajmy do tego: "When General Jubal A. Early came up to be assigned to command and expressed his concern lest McClellan escape, Lee answered grimly and with some impatience, "Yes, he will get away because I cannot have my orders carried out!" His mind could not cease dwelling on the lost opportunity."

Przecież to prawie jak pod Spring Hill ?!

http://penelope.uchicago.edu/Thayer/E/Gaze...17*.html#note13 / John Goode: Recollections of a Lifetime

Lee mówił dokładnie to samo co Hood, ciekawe, że nikt się jego tak nie czepia jak generała Hooda?

Co do strat, jak to ciągle generał Hood zaniżał je i był taki zły. Generał Lee robił tak samo - "His losses in battle exceeded our own, as attested by the thousands of dead and wounded left on every field," (a pro po bitwy siedmiodniowej)

Oczywiście nie twierdze, że Lee robił to z premedytacją, generalnie trochę trwalo zanim podliczono, zliczono, dodatkowo dowódcy korpus zaniżali czasem straty itd itd. Nie mniej generał Lee mówił i robił to samo co generał Hood, jednakże to tego drugiego dosięga jakaś zwariowana krytyka i doszukują się wszyscy złych intencji. sleep.gif

---

Jeszcze pare ciekawostek o generale Johnstonie, tym 'świetnym' generale.

"In some of its aspects, discipline had been lax under Johnston; drunkenness had been frequent; many things were at loose ends. Some of the regiments reported a third of the troops sick. Lee worked as fast as he could to improve the condition of the men."

"One Northern correspondent wrote after the Seven Days: "The shell . . . which wounded . . . General Johnston, although it confused the Rebels, was the saddest shot fired during the war. It changed the entire Rebel tactics. It took away incompetence, indecision and dissatisfaction and gave skilful generalship, excellent plans and good discipline. . . . Before the battle of Fair Oaks, Rebel troops were sickly, half fed and clothed, and had no hearts for their work. . . . [After Lee took command], the troops improved in appearance. Cadaverous looks became rare among prisoners. The discipline became better; they went into battles with shouts, and without being urged, and, when in, fought like tigers. . . . A more marked change for the better never was made in any body of men than that wrought in his army by the sensible actions of General Lee."

http://penelope.uchicago.edu/Thayer/E/Gaze...REREL/2/9*.html
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 29/09/2006, 18:01 Quote Post

QUOTE
Lee mówił dokładnie to samo co Hood, ciekawe, że nikt się jego tak nie czepia jak generała Hooda?

Hooda się czepiają, bo on to mówił otwarcie i otwarcie pisał o tym w oficjalnych raportach. Lee słynął z tego, że był bardzo taktowny, choć oczywiście jest wiele przykładów, gdy na polu bitwy kogoś zrugał (np. Hilla), ale zawsze w tzw. chwilach podwyższonego ciśnienia krwii. Wydaje mi się, że w oficjalnych raportach Lee często tłumaczył czyjeś niepowodzenie jakimś mającym na to wpływ zdarzeniem, mimo że swoje pewnie wiedział.
Hood to jego całkowita odwrotność, a oficjalnego raportu Lee i raportów Hooda to nawet nie ma co porównywać jeżeli chodzi o takt (i nie tylko).

W raporcie z kampanii w Tennessee wyraźnie jest napisane, kto jest winny niepowodzenia pod Spring Hill:

http://www.civilwarhome.com/hoodnash.htm

Głównych winowajców upadku Atlanty też można łatwo wychwycić z jego raportu o Atlancie:

http://www.civilwarhome.com/hoodatlanta.htm

Te dwa raporty napisane są w wyraźnej samoobronie i pomijając już kilka wyraźnych nonsensów, doskonale świadczą jak ten człowiek był przygotowany do funkcji dowódcy armii...
A jedyna wyraźna pochwała w jego raportach to chyba odnośnie generała GW Smitha – to własnie byli jego główni koledzy: Davis, Bragg i wyrzucony z Wirginii Smith (kompletne beztalencie).

Hehe... najlepsze są te reakcie Johnstona (oj szkoda, że nie doszło do tego sądu, oj szkoda!)

General S. Cooper:
I have read General Hood's report, and will prefer charges against him as soon as I can find leisure. Please inform him.
J. E. JOHNSTON.


----------

Poniżej jest ostry cytat z Historii Armii Tennessee Thomasa Connelly’ego. Ciekawie czy Hood rzeczywiście tak otwarcie oskarżał swoich żołnierzy lub robił jakieś nieuprzejme docinki (na pewno robił to w listach do Bragga). Jeżeli byłaby to prawda, to co z niego był za dowódca i co chciał z armią osiagnąć w Tennessee??? Zdaje się, że w przypisach autor powołuje się na 3 miejsca w O.R., na dziennik Mary Chesnut oraz jego A&R.

“Although Hood enjoyed imitating Lee’s tactics of 1862-63, he did not display that general’s willingness to accept blame. After the July and August failures at Atlanta and Jonesboro, Hood blamed his subordinate officers and seriously questioned the army’s valor. He seemed totally without tact. Hood had no qualms about humilitating Hardee by blaming him for the loss of Atlanta. He stated openly that the army had become timid because under Johnston it had grown accustomed to fighting behind breastworks. He also compared the western army unfavorably with Lee’s eastern command, and hinted that the westerners lacked the will to fight that troops in Virginia exhibited.
The army knew of Hood’s scorn, and eventually the officer corps lost confidence in him. This feeling was intensified because of Hood’s reputation for being a reckless individual”.


Zastanawia mnie tylko co by było gdyby w 1864 r. Hoodowi przyszło służyć w Wirginii i widziałby jak jego ukochana ANV również na każdym kroku kopie umocnienia. Sam styl prowadzenia kampanii przez Lee nie odbiegał rażąco od tego co robił JJ więc niewykluczone, że wtedy pod ostrzałem Hooda byłby Lee (oczywiście w poufnych listach do Davisa lub Bragga, ewentualnie później w swoich wspomnieniach) -
o to, że psuje ducha armii, no i że nie atakuje choć ma liczną armię (na przykład pod koniec zmagań nad North Anna, Lee miał ponad 60.000 żołnierzy plus kilka dodatkowych posiłków w drodze). Ale gdyby Lee tylko dowiedział się o takiej niesubordynacji, to w przeciwieństwie do JJ na pewno szybko wyrwałby chwasta...

----

Wiele razy czytałem, że wspomnienia Hooda – Advance and Retreat zostały napisane w samoobronie i często można spotkać się z sytuacją, że ktoś mówił że było tak, a Hood pisze, że był inaczej.
Takim przykładem jest również sytacja ze Spring Hill – Hood napisał, że gdy zbliżali się do punktu gdzie wojska miały się uformować, to wziął pod rękę Cheathama i pokazał mu ciągnące po drodze wozy i wojsko nieprzyjaciela mówiąc: „General, do you see the enemy there, retreating rapidly to escape us?”. Cheatham podobno pokiwał głową i Hood rozkazał mu zająć drogę w Spring Hill lub jego okolicy.
Gdy po wojnie Cheatham przeczytał ten tekst to chwycił się za głowę i od razu nazwał Hooda kłamcą. Powiedział, że gdy był z Hoodem to nigdy nie widzieli, żadnych nieprzyjacielskich wojsk wycofujących się w kierunku SH, co więcej nigdy nie była widoczna sama droga.
Do tej sprawy odniósł się także Jacobson – twierdzenia Hooda wyglądają podejżliwe, ponieważ w tym czasie – ok. 15.00, żadne wozy jak i zorganizowane oddziały piechoty po drodze się już nie wycofywały. Co więcej pisze, że wątpliwym jest aby droga była widoczna z jakiegokolwiek punktu gdzie poruszała się kolumna, choć dodaje dyplomatycznie, że do końca nie można tego wykluczyć (autor przeszedł tą okolicę wiele razy wzdłuż i wszerz).

----

QUOTE
Jeszcze pare ciekawostek o generale Johnstonie, tym 'świetnym' generale.

Choć nie twierdzę, że Johnston był świetnym dowódcą armii, to akurat uważam go za lepszego niż Hooda. Szczególnie jeżeli dyskutujemy w kontekście działań wojennych w 1864 r.
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej