Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
10 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bitwa pod Gettysburgiem, This Place Called Gettysburg 1-3.07.1863
     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 9/07/2006, 2:18 Quote Post

Chyba po raz pierwszy zgadzamy się.Myślę że nie starczyloby miejsca na calym forum aby pokryć caly kompleks bitwy gettysburskiej jej uwarunkowań i konsekwencji.Ale wracajmy do rzeczy.
*
Byl rok 1865.Przebywający w obozie jeńców wojennych lt.gen.Richard Ewell mial się wyrazić "It took dozen blunders to loose Gettysburg,
and I commited many of them". Zajmijmy się na chwilę gen.Ewelem ,jego
karierą i przeszlością a może nie zdiwimy się blędom.
Imię Ewela jako niezwykle skutecznego dowódcy dywizji wyplynęlo w czasie kampanii jaką toczyl Stonewall w dolinie Shenandoah.Dywizja Ewela nosila nazwę "foot cavalry", a jej dowódca znany byl z odwagi,
i zawsze pelnego wykonywania powierzonych zadań.Umierający gen. Jackson sugerowal Ewella jako swojego następcę.Sam Ewell w rozmowch z gen.Lee sugorewal agresywnego Jubala Early.Mimo kilku rozmów z Ewellem gen.Lee nie poznal w pelni charakteru przyszlego dowódcy
Drugiego korpusu.Maly, lysawy z odstającymi uszami i garbatym nosem
Ewell w czasach Valley Army znany byl z temperamentu,sklonności do
przekleństw i szybkich akcji.Rana odniesiona pod Bull Run (Manassas)
zmusila agresywnego generala do rekonwalescencji pod opieką bogatej
wdowy (niektórzy twierdzą że byla to jego kuzynka).Rana spowodowala także amputację lewej nogi powyżej kolana.Ewell ożenil sie z wdową,
a takze stal sie czymś co Amerykanie nazywają "new born Chrystian".
Znikla także agresja,sklonność do przekleństw, natomiast ulegla zaostrzeniu pewna cecha charakteru z którą nie mógl sobie poradzić
już Stonewall- mianowicie oglądanie się na impact jaki dzialanie i rozkazy mają na innego czlowieka( znany jest fakt z czsów Valley Campaign kiedy Ewell otrzymal op.......ol od Stonewalla za rycerskie traktowanie odważnego oficera Unii.Wedlug Jacksona Ewell powinien być
"ruthless, particularly when it involwed a heroic enemy officer,who might inspire his troops to do the same".Jak wyrazil sie jeden z oficerów Ewella "The addition of wife did not compensate for loss of the leg".W odróżnieniu od Stonewalla Ewell lubil mieć napisane "czarne na bialym" co ,gdzie i kiedy ma wykonać. Jeśli pozostawiony sam sobie lubil zasięgać porad otoczenia co powinien zrobić.
Jak wiemy pierwsze dokladne informacje o armii Potomacku Lee otrzymal
28 czerwca.Jednym z pierwszych rozkazów bylo zawrócenie Drugiego Korpusu z marszu na stolicę Pensylwani.Lee , a wlaściwie jego siedmioosobowy sztab( dla porownania Meade dysponowal kilkusetosobowym sztabem) wyslal rozkaz marszu na na Gettysburg poprzez Heidlesburg skąd będzie mozna wybrać drogę na Gettysburg lub
Cashtown.Rozkaz ten wywolal konsterncję w sztabie Ewella jako ze nie precyzowal dokąd naprawdę korpus powinien maszerować.Gen.Trimble uważal że Gettysburg natomiast Ewell,Rhodes i Early naprawdę nie mieli pojęcia gdzie naprawdę marsz sie zakończy.Ewell skomentowal
rozkaz "Why can't commanding general have some of his staff who can write an inteligent order". Ku utrapieniu Ewella byl to dopiero pierwszy "kwiatek" jaki nadszedl z kwatery gen.Lee.Korpus Ewella podchodzil do Gettysburga od pólnocnego wschodu.Z daleka niosla sie kanonada bitwy Seminary Ridge.Dowódców konfederackich w dalszym ciągu obowiązywal rozkaz nie rozpoczynania bitwy bez koncentracji calej armii, jednak odglosy walki zmusily Ewela do dzialania.
Znajdująca sie na czele korpusu dywizja Rhodesa(byla to pierwsza bitwa w której Rhodes występowal jako dowóca dywizja) rozpoczęla atak.Z powodu niedoswiadczenia Rhodesa Ewell znajdowal sie przy tej dywizji i de facto sprawowal dowódstwo.W czasie kiedy Rhodes rozwijal swoje brygady,Ewell zdecydowal sie na wysunięcie artylerii
i rozpoczęcie przygotowania artyleryjskiego- przez co zniknąl element zaskoczenia.Pierwszy rozpocząl atak Bri.Gen.Alfred Iverson.
Arogancki i tępy wydal rozkaz ataku nierozwiniętą i nieubezpieczoną
kolumną na zamaskowane pozycje korpusu Howarda.Jankesi podpuścili
konfederatów blisko i oddali kilka salw "point blank".Widząc masakrę
swoich podkomendnych Iverson omdlal i trzeba go bylo odnieść na tyly.To samo przydarzy mu sie drugiego dnia,tak że trzeciego lipca brygadą będzie dowodzil col. Ferguson.Taki sam los spotkal następną brygadę(Gen,Stephen Ramseur).Jednak dzięki poświeceniu dywizji Rhodesa Jubal Early i jego dywizja miala czas na pelną koncentrację
i uderzenie.Dywizja ta w duzej części trafila na odslonięte
prawe skrzydlo XI korpusu (Howard).Zolnierze Unii stawiając zaciety opór w kierunku Gettysburga z żolnierzami Early'ego i Rhodesa w pościgu . Rozpoczęly sie walki uliczne w mieście, a następnie odwrót
przeradzający się w ucieczkę na wznoszący się na poludnie od Gettysburga Cementary Hill.Zajęcie miasta zmuslo takze pierwszy korpus (gen.Abner Doubleday)do opuszczenia-pod naciskiem dywizji Hetha i Pendera(III Army Corp.)-Seminary Ridge i McPearson Ridge.
i zajęcia stanowisk wzduż polnocnej częsci Cementary Ridge.Na polu bitwy pojawil się dowódca Drugiego Korpusu Unii gen.Hancock (Hancock the Magnificient), który na rozkaz gen.Meade ojąl dowódstwo nad wszystkimi silami Unii i szybko uporządkowal podlegle sobie jednostki.Natomiast po stronie przeciwnej zaczęla sie przepychanka
dwuznacznych rozkazów,kwestionowania kompetencji.
Henry Heth już nie dowodzil dywizją.W czasie ataku zostal trafiony
w glowę odlamkiem pocisku.Wyruszając na wyprwawę nasz general kupil sobie kapelusz.Jednak leniwy kapelusznik zrobil go o co najmnien jeden numer za duzy.Aby nie występować w kapeluszu opadającym na uszy
Henio postanowil wypchac kapelusz gazetą.To wlasnie dzięki wypocinom jakiegoś pismaka odlamek zostaal zatrzymany i general zostal odtransportowany tylko ze wstrząsem mózgu zamiast z "jajecznicą"
jaka powstalaby z zawartości czaski gdyby wbil się w nią odlamek.
Dowodstwo dywizji objąl Pittigrew,drugą dywizją dowodzil w dalszym ciągu Pender.Obaj nie przeżyją kampanii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 9/07/2006, 11:32 Quote Post

Kortenie!
Twoje posty niosą ze sobą tyle treści, że nie sposób się do nich odnieść za jednym razem. Wobec tego chciałbym się teraz jedynie wypowiedzieć odnośnie III korpusu Armii Północnej Wirginii i jego udziału w walkach dnia 1 lipca 1863 roku. Ewella i jego problemy zostawiam na raz następny.
Wspominałeś Kortenie wielokrotnie, że Lee nie chciał toczyć walnej bitwy, zanim nie skoncentruje całej armii. Jak więc wogóle doszło do tej bitwy w warunkach innych, niż te zakładane przez siwobrodego wodza? Zacząć należy od tego, po co wogóle dywizja gen. Henry'ego Hetha do tego nieszczęsnego Gettysburga poszła. Otóż w ręce jej dowódcy wpadł egzemplarz "Gettysburg Compiler" z dnia 29 czerwca. W gazecie stało, że jeden z tamtejszych sklepów ma na składzie pokaźny sort męskiego obuwia różnego rodzaju mark. Wieczorem 30 Heth złożył propozycję A. P. Hillowi, że skoro jego dywizja stoi tak blisko tego Gettysburga, a inne oddziały Konfederacji jeszcze tam nie były, odkąd rzeczony numer się ukazał, więc może warto tam pójść i zaopatrzyć się w deficytowy dla Południowców towar, jakim były buty. Tego samego wieczora gen. James Pettigrew zameldował Hethowi, że w Gettysburgu jest federalna kawaleria - zapewne siły rozpoznania. Co taki oddział znaczył dla licznej dywizji konfederatów! Hilla miał tymczasem informacje, że główne siły wroga są jeszcze daleko, więc wycieczka do Gettysburga wyglądała zachęcająco. Heth maszerując do miasteczka liczył się jedynie z tym, że oprócz kawalerii mogą tam znajdować się jedynie oddziały pensylwańskiej milicji. 1 lipca wchodzące stopniowo do boju oddziały (wchodzono praktycznie z marszu, bez koncentracji sił), słysząc obok terkotu kawaleryskich karabinków trzask broni używanej przez piechotę, sądziły, że to milicja. Dopiero na placu boju okazywało się, jak sprawy stoją. Dywizja Hetha dnia tego nie wypadła w boju najlepiej. Kolejne oddziały wchodziły do walki i kolejno były bite. Dywizja, choć liczna, była jednostką naprędce skonfigurowaną ze zlepka oddziałów i oddziałków, żeby tylko korpus Hilla uzyskał wymaganą liczbę żołnierzy. Sam Heth w końcu padł kontuzjowany, co na półtora doby wyłączyło go z akcji. Gazeta, która uratowała mu życie, być może była tą, która go do Gettysburga wogóle sprowadziła. Zastępujący go gen. James J. Pettigrew miał tymczasem niewielkie doświadczenie bojowe. Skutkiem było poszarpanie dywizji. Ucierpiał także honor Armii Północnej Wirginii, gdyż gen. James J. Archer z dywizji tej okazał się pierwszym generałem od Lee, który dostał się do jankeskiej niewoli (tyle bitew już było i jakoś unioniści dokonać tego nie potrafili) - do swoich już nie powrócił, gdyż zmarł w rok później jako jeniec. Marnym pocieszeniem dla konfederatów mógł być fakt, iż pogromca Archera, szer. Patrick Maloney, nie dożył dnia następnego.
Dywizję Hetha należało ratować, więc ta dowodzona przez gen. Williama D. Pendera musiała wejśc do walki. Dywizji tej udało się obsadzić (Wzgórza McPhersona)i zdobyć (Grzbiet Seminaryjny) owego dnia dwie linie nieprzyjacielskiej obrony. Trudno się temu dziwić, wszak żołnierze byli dobrze obuci i zdyscyplinowani. Walki 1 lipca miały oczywiście swoich pettegrewskich i penderowskich bohaterów. Zajęcie Wzgórz McPhersona i rozbicie elitarnej Żelaznej Brygady z I korpusu Armii Potomaku to przede wszystkim zasługa 26 regimentu z Karoliny Północnej, dowodzonego przez najmłodszego w armii pułkownika, Harry'ego Burgwyna. Tego dnia wypadała pamiętna i smutna zarazem dla owej jednostki rocznica. Dokładnie 1 lipca roku 1862 26 z Karoliny Północnej został zmasakrowany pod Malvern Hill (sam Burgwyn, wówczas podpułkownik, wyszedł jednak z opresji bez szwanku). Cały rok zajęło odbudowywanie pułku. Teraz jednak był on wzorem dyscypliny i męstwa. Jego 800 żołnierzy z pewnością zwycięstwa w piersiach uderzyło na słynną Żelazną Brygadę. Pewność tę miał także Burgwyn, który przed bitwą pisał do ojca, by dbał o jego plantację i inwestował w niewolników, bo po zawarciu pokoju ich wartość wzrośnie. Żołnierze Burgwyna swój obowiązek spełnili, wszak zdobyto Las McPhersona a Żelazną Brygadę po bitwie musiano rozformować. Cena, którą zapłacono za sukces, była jednak olbrzymia. Straty miały sięgać powyżej 80 procent stanu osobowego pułku (część historyków obniża je jednak do poziomu ok. 70 procent). W jednej z kompanii ani jeden żołnierz nie wyszedł z bitwy bez szwanku. Sam Burgwyn padł trafiony prosto w serce, gdy niósł chorągiew pułkową (oberwało się również 13 innym sztandarowym). Kapitan Young ze sztabu Hetha, któty otrzymał zadanie ocenienia wyników walki, pisał, iż straszniejszego widoku niż w owym lesie to jeszcze nie widział - wycie rannych i umierających, żołnierze w szoku pobitewnym wijący się na ziemi z pianą na ustach, słowem obraz piekła na ziemi. Zdobycie jednego lasu i pasma niskich wzgórz kosztowało dywizję Hetha przeszło jedną trzecią ludzi. Zysk z walki okazał się tym mniejszy, że najzacniejszy jeniec, płk Henry Morrow, nawiał szybko z pomocą konfederackiego chirurga, masona jak i on. Żołnierze Pendera też byli rozgoryczeni, bo choć brygada płka Abnera Perrina, której wydano specjalne racje alkoholu przed walką, zawładnęła za cenę utraty ponad połowy żołnierzy Grzbietem Seminaryjnym (sam Perrin brawurowo z siodła prowadząc natarcie wyszedł z bitwy bez szwanku - w maju roku 1864, pod Spotsylvania Court House, padnie on jednak już jako generał przeszyty siedmioma kulami), to na skutek braku wsparcia ze strony dywizji gen. Richarda Andersona, nie mogła w pełni wyzyskać zwycięstwa. Pender zanotował: "Gdybyśmy mieli wsparcie, moglibyśmy zdobyć całą artylerię korpusu i wziąć tysiące jeńców". Miast całej artylerii ludzie Perrina wzięli dwa działa. Dywizja Andersona marudziła tymczasem na tyłach (znana Ci jest Kortenie tego przyczyna?). Nie nadciągał też korpus Starego Piotra unieruchomiony na drogach przez impedimenta korpusu Dicka Ewella. Niemniej jednak A. P. Hill wyniki walki tego dnia podsumował jako niemal całkowite unicestwienie I korpusu wroga (utrata wielu znaków bojowych, w tym chorągwi całego korpusu).
Bonusem dla III korpusu Armii Północnej Wirginii była śmierć gen. Johna F. Reynoldsa, dowódcy lewego skrzydła Armii Potomaku (podlegały mu trzy korpusy), przed bitwą wysuwanego na stanowisko głównodowodzącego całej armii. Śmierć ta, podobnie jak śmierci innych komendantów korpusów z Armii Potomaku (gen. Jessy'ego L. Reno pod South Mountain. gen. Josepha K. Mansfielda nad Antietam i gen. Johna Segdgwicka pod Spotsylvania Court House) została przypisana konfederackiemu snajperowi. Być może jednak kula, która trafiła Reynoldsa była po prostu jedną z wielu posłanych w jego kierunku przez szegeg żołnierzy (tak pisano zaraz po wojnie). Sami Południowcy uważali, że Reynolds zginął od pocisku artyleryjskiego. Wszystkie te wersje wskazują na trudności, jakie współczesny historyk natrafia przy interpretacji tradycji rodzących się wokół poszczególnych zdarzeń.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 9/07/2006, 14:02 Quote Post

Parę "technicalities"
Ta historia z butami jest przez wielu uważana za bardziej anegdotyczną.
Natomiast polożenie geograficzne Gettysburga nadawalo się na koncentrację armii.Leży on na skrzyżowaniu wielu dróg.Od poludnia Baltimore Pike i Taneytotomn Road,od zachodu Hagerstown i Cashtown Road(skąd nadajdą konfederaci).Od pólnocy Carlislie(Ewel) iMummasburg
Road, na wschód odchodzily York Pike i Hanover Road.
Longstreed byl raczej zaplątany w tabory korpusu Hilla,jako ze posuwal sie za jego korpusem.
Pozostaje jeszcze jedna sprawa.Malvern Hill - Richard Ewell jest świadkiem masakry, kiedy Joseph Magruder dosyć bezmyślnie rzucal
kolejne oddzialy przeciw umocnionym pozycjom Mclellana.Po bitwie
wściekly Lee domagal się sledztwa na temat masakry.Magruder wybronil
się posiadaniem dwóch pisemnych rozkazów gen.Lee chociaż karierę mial
zniszczoną.Niektórzy historycy wiążą opory Ewella ze szturmowaniem
Cementary Hill bez pisemnego rozkazu wlaśnie z tym wydarzeniem.
Zarówno dowódcy Hilla jak i Ewella (zwlaszcza Rhodes) myśleli że
mają przed sobą State Militia a nie regularną armię co zemścilo sie
krwawymi stratami.Przyczyną tego bylo fatalne rozpoznanie (brak akcji kawalerii).
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 9/07/2006, 16:35 Quote Post

Kortenie!
Najpierw odniosę się do Twoich spostrzeżeń z ostatniego postu.
Po pierwsze blokada korpusu Longstreeta - wedle informacji, które uzyskałem, blokowały tabory dywizji gen. Edwarda Johnsona i Rodesa, czyli tych wchodzących w skład korpusu Ewella. Stary Piotr początkowo zgodził się jedynie na przepuszczenie przodem dywizji bliskiego przyjaciela Roberta E. Lee, Eda Johnsona. Potem okazało się, że za tą dywizją wloką się wspomniane tabory. Być może wobec powyższego korpus Longstreeta, a przynajmniej jego część, zmieniła marszrutę. Tak czy siak opóźnienie w dotarciu pod Gettysburg nastąpiło - dywizja Picketta przybyła tam dopiero wieczorem 2 lipca (swoją drogą sama pilnowała innych taborów i uganiała się za Murzynami, więc rozkaz pójścia do Gettysburga dotarł do niej najpóźniej - Stary Piotr instruował swojego drucha i podwładnego, pięknoducha Picketta, by czasem w marszu nie zapomniał o czarnoskórych brańcach).
Po drugie - co jak co, ale brakiem kawalerii to się Ewell nie powinien wymawiać, wszak dowódca batalionu jazdy marylandzkiej, mjr Harry Gilmore, utrzymywał potem, że to jego chłopcy 1 lipca jako pierwsi wpadli na ulice Gettysburga, a uczynili to od strony Ewella. Pytanie też brzmi - co w owym czasie porabiała znana z łowów na Murzynów brygada gen. Alberta G. Jenkinsa? Przecież to ona była kawalerią Ewella.
Po trzecie - Malvern Hill to temat godny odrębnej dyskusji.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 9/07/2006, 17:14 Quote Post

Kortenie!
A teraz trochę szerzej.
1. Problem kawalerii.
Wiele po wojnie generałowie Lee pisali o tym, jak to pod Gettysburgiem brakowało im kawalerii. Można się dziwić takiemu postawieniu sprawy, wszak tak licznych zastępów wojsk konnych, jak w kampanii pensylwańskiej, to Armia Północnej Wirginii jeszcze nie miała. Ewell marudził, że nie miał jazdy, ale o tym jeszcze za chwilę. Longstreet miał żal do Stuarta, że ten nie oddał mu do dyspozycji brygady gen. Wade'a Hamptona, tylko zabrał ją na swój rajd. Rozgoryczenie Starego Piotra było tak wielkie, iż potem przez lata obwiniał Jeba o niesubordynację i wykonanie niepotrzebnego zagonu. W ślad za Longstreetem zarzuty formułowali także jego podwładni, którzy, jak gen. Moxley Sorrel, szef sztabu I korpusu, bez oglądania się na dokumenty pisali w swoich wspomnieniach o tym, co im się wydawało, że miało miejsce w roku 1863. W przypadku Sorrela mój zarzut pod jego adresem jest tym cięższy, gdyż sam przyznawał, że jego pamiętniki (napisane 40 lat po wydarzeniach) są głównie oparte na jego pamięci. W przypadku części jego memuarów uważam jednak, że konsultował je z zapiskami innych osób. W odniesieniu do osoby Stuarta były to jednak głównie rzeczy zasłyszane gdzieś w dowództwie I korpusu (Sorrel nie bardzo zdawał sobie nawet sprawę z okoliczności śmierci Jeba, co jego pamiętniki dobitnie pokazują). Wiedza Sorrela o rajdzie Stuarta była żadna, ale nie przeszkodziło to Georgijczykowi w oskarżaniu Stuarta o przegraną pod Gettysburgiem. Boli szczególnie to, że w oparciu o pogłoski (nie mam zastrzeżeń do tych partii jego tekstu, które dotyczą spraw, w których on uczestniczył i których był świadkiem) pisał człowiek, który w czasie wojny secesyjnej sprawował funkcję szefa sztabu korpusu, czyli był osobą, która winna wszystko wnikliwie badać (nie muszę chyba dodawać, że szef sztabu korpusu Longstreeta nigdy przed rokiem 1861 nie służył w wojsku i był bardzo młodym człowiekiem - ostatnia cecha stanowi plus dla pisanych po 40 latach wspomnieniach, gdyż przynajmnjiej pamiętał on dobrze to, co sam widział).
Moje pytanie brzmi - dlaczego Longstreet o brak informacji o wrogu nie oskarżał gen. Beverly'ego H. Robertsona? To przecież jego konna brygada była wyznaczona do współpracy z I korpusem i to ona nie potrafiła z tymże korpusem nawiązać łączności (Robertson tłumaczył się fatalnym stanem dróg).
Wypada jeszcze dodać, że najliczniejsza z brygad Stuarta - ta dowodzona przez gen. Williama E. Jonesa - która wyróżniła się pod Brandy Station, została posłana do Wirginii Zachodniej, bo Jones był z Jebem skonfliktowany. Brygada ta jednak wzięła udział w walkach z jazdą Unii w dalszych etapach kampanii - choć nie pod samym Gettysburgiem.
Wreszcie sprawa brygady Jenkinsa. Wychodzi na to, z Twoich postów Kortenie, że Ewell nie za bardzo orientował się w tym, jaką kawalerią dysponuje. Moim zdaniem się nie orientował, bo miast koordynować działania swojego korpusu, to zajmował się pilnowaniem Rodesa, by ten odpowiednio dowodził swoją dywizją. Sam napisałeś, że de facto komenda nad tą jednostką była sprawowana przez Ewella. I tu dochodzimy do punktu kolejnego.
2. Dowodzenie w korpusie Ewella.
Moje pytanie brzmi - kto czuwał nad przebiegiem kariery wojskowej gen. Roberta E. Rodesa? Kto go lansował? Kto pchał go w górę w hierarchii? No kto. Znasz Kortenie odpowiedź na to pytanie? ja nie znam, ale pamiętniki Sorrela dają wiele do myślenia w kwestii awansowania oficerów. Pan Moxley nie pisał nic o Rodesie, ale pisał o tym, że przy awansach bardziej liczyły się znajomości w Richmond, koneksje polityczne i inne, za przeproszeniem, "pierdoły", a nie kwalifikacje wojskowe. Rozumiem, że na szczeblu dowództwa pułku czy brygady pewną sprawę grało to, z jakiego stanu pochodził kandydat na komendanta, ale przecież nie przy obejmowaniu dowództwa dywizji! Rodesa nie poradził sobie pod Sharpsburgiem, choć dowodził tylko brygadą o mocno niepełnych etatach. Pomimio tego awansowano go na generała-majora i uczyniono komendantem dywizji! W nowej roli Rodes debiutował nie pod Gettysburgiem, jak pisałeś Kortenie, lecz pod Chancellorsville. Dywizja wzięła tam udział w zwycięskim przecież natarciu na XI korpus Armii Potomaku w dniu 2 maja. Nazjutrz jednostka ta była niezdolna do dalszego użytku, a zamiast Rodesa, to Stuarta (kawalerzystę przecież!) uczyniono szefem korpusu Starego Jacka! I teraz pod Gettysburgiem jeszcze Ewell musiał nad Rodesem roztaczać szczególną opiekę! Co to jest?! Czy to jest wojsko?! Kortenie! Jak coś o tym wiesz, to pisz. Przyznaję, że o tej szczególnej opiece Ewella jeszcze dotąd nie wiedziałem. Dzięki za poinformowanie mnie o tym. Już wcześniej byłem nastawiony krytycznie wobec dowodzenia w wykonaniu Rodesa, ale teraz ta krytyka się jeszcze pogłębiła.
Przyjrzyjmy się jednak jeszcze niższym strukturom w dywizji Rodesa. Ot brygada gen. Alfreda Iversona. Pisałeś o niej Kortenie. Ja tylko rozszerzę ten opis. Otóż brygada ta ruszyła do boju (oj ciężko jej było ruszyć! - troszkę czasu to jej zajęło) mocno skacowana! Był to skutek popijaw, jakie w ostatnich dniach urządzono sobie podczas postoju w Carlisle. Większość żołnierzy padła w boju - z blisko 1,5 tys. ludzi śmierci i niewoli miało ponoć uniknąć jedynie 300 żołnierzy! Rzeczywiście Iversona pozbawiono komendy. Odesłano go nawet do Richmond, bo tam miano go sądzić przed wojskowym trybunałem. Tam jednak zamiast procesu czekała nań... nominacja na dowódcę rezerwowej brygady ze stanu Georgia! Widać Iverson miał mocne plecy.
Był w korpusie też gen. Jubal A. Early, jak napisałeś agresywny i forsowany przez Ewella na swoje miejsce. Ku wielkiemu utrapieniu gen. Johna B. Gordona wojskowy ten miał ogromny wpływ na pana Richarda (już samo to, że Ewell chciał się zrzec dowodzenia na rzecz Early'ego).Ów ponoć agresywny generał dla Gordona był jednak za mało agresywny, zwłaszcza kiedy torpedowało to pomysły pana Johna (pod Gettysburgiem, w Wilderness i nad Cedar Creek - oj lista długa!). Pod Gettysburgiem jedni atakowali zbyt nonszalancko - drudzy nie chieli atakować, jak Early, bo ponoć widziano na ich tyłach nieprzyjaciela. Są tacy historycy, którzy utrzymują, że 1 lipca Early uląkł się... dywizji Eda Johnsona! Tej, którą feralnie Longstreet przepuścił podczas marszu na Gettysburg. Early, w cywilu adwokat, wiedział, że swoje wypowiedzi należy formułować dwuznacznie. Campbell Brown, służący w sztabie II korpusu pasierb Ewella, zapamiętał, że pan Jubal twierdził, że zasadniczo to on jest bardzo za atakiem i chętnie go wykona, ale może najpierw upewnimy się, co tam słychać na tyłach? Pisał to zaraz po wojnie młody człowiek, o dobrej pamięci, sztabowiec, który brał udział w ważnych naradach.
Były oczywiście i punkty jaśniejsze w korpusie Ewella tego dnia, ale o nich innym razem. Innym razem też o tym, czego tak naprawdę zamiast kawalerii, moim zdaniem, brakowało Południowcom pod Gettysburgiem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 10/07/2006, 0:12 Quote Post

Widze Stonewallu ze powoli zamieniamy sie rolami.Teraz Ty zaczynasz szukac slabych stron u konfederatow , a ja staram sie je wytlumaczyc.
Ach gdzie te czasy gdzie na kazda moja krytke Lee and consortes spadaly na mnie salwy nowych wiadomosci i wytlumaczen.
Ale wrocmy do roznych "talentow" w w armii gen.Lee.OProcz Rodesa na pewno nalezal do nich kolejny dywizjoner Ewella -Major General
Edward Johnson znany tez jako "Allegheny" Johnson.Dowodstwo dywizji otrzymal w maju 1863.Przez rok to znaczy od maja 1862 kurowal rane kostki jaka otrzymal w czasie Battle of McDowell.Prymitywny i brutalny w stosunku do zolnierzy potrafil zapedzac ich do ataku tlukac chowajacych sie swoja wielka laga.Wslawi sie duzymi stratami jakie poniesie jego dywizja i przydzielone posilki w czasie zle zaplanowanego szturmu na Culp Hill.
Nastepnym "kwiatkiem" bedzie Brigadier General Joseph R.Davis z dywizji Henry Hetha.Swoja kariere wojskowa zawdzieczal temu ze byl bratankiem Jeffersona Davisa.Kiedy prezydent oferowal kandydature bratanka na generala Senat odrzucil te kandydature.Dopiero obitnice patronazu sklonily Senatorow do akceptacji tej kandydatury.Jego dzialania 1 i3 lipca dowioda ze na wojsku "sie nie rozumial".
No i oczywiscie Pendelton,najwiekszym atutem szefa artylerii Army of Northern Virginia jest to ze przypomina z wygladu "Marsowego Roberta".Dizaster z 3 lipca jest w duzej czesci "zasluga" tego nieudolnego artylerzysty.
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 10/07/2006, 10:45 Quote Post

Kortenie!
Skoro wywołałeś temat gen. Eda Johnsona, to i ja się wypowiem o nim. Jego stosunek do żołnierzy nie był mi dotąd znany - skąd zaczerpnąłeś informacje o tej ladze itp.? Czyżby tyranizowanie własnych podwładnych sprawiło, iż ci 12 maja 1864 roku masowo poddawali się Jankesom pod Spotsylvania Court House? Zastanawia mnie jedno - skoro "Allegheny" traktował żołnierzy na modłę pruskiego kaprala z czasów Fryderyka Wielkiego, to dlaczego uchodził za bardzo bliskiego przyjaciela Roberta E. Lee?
Z Edem Johnsonem i wspominanym wcześniej Jubalem A. Early'm wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia. Otóż, gdy 6 maja roku 1864 w leśnych ostępach Wilderness padł ciężko ranny gen. James Longstreet, zaistniała potrzeba powołania nowego dowódcy I korpusu Armii Północnej Wirginii. Wówczas też rozpoczęły się konsultacje między Lee a pułkownikiem Moxleyem Sorrelem, szefem sztabu w korpusie Starego Piotra. Lee na stanowisko sukcesora pana Jamesa wybrał Early'ego i bardzo mocno forsował tę kandydaturę. Potomek uchodźców z San Domingo zdołał z najwyższym trudem zablokować nominację dla pana Jubala. Sorrel powoływał się na trudny charakter Early'ego i jego dotąd niechętny stosunek do wielu oficerów z I korpusu. Skoro kandydatura pana Jubala odpadła, to Lee zaczął forsować z kolei nominację dla Eda Johnsona. Sorrel znowu się sprzeciwił - trudno orzec, na ile wpływ na postawę sztabowca miała postawa tamtego wobec własnych ludzi - należy jednak stwierdzić, iż "Allegheny", nazwany przez pana Moxleya bliskim przyjacielem Lee, został odparty przy użyciu argumentu, iż nikt w I korpusie go nie zna. Być może Sorrel w obliczu wodza naczelnego nie chciał ostrzej krytykować jego druha i stąd taka a nie inna argumentacja sztabowca.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 10/07/2006, 14:51 Quote Post

Wiadomosci o gen.Johnsonie zaczerpnalem z ksiazki Jeffrey'a D.Wert
"Gettysburg - Day Three" ,a ten z kolei w bibliografi dotyczacej gen.
Johnsona podaje Larry Tagg'a "The Generals of Gettysburg:The Leaders
of America's Greatest Battle" Califf 1998 i Roberta Stillesa
"Four Years under Marse Robert".
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 10/07/2006, 16:39 Quote Post

Kortenie!
Dziękuję za bibliografię. Czy Wert posłużył się wydaniem pamiętnika majora Roberta Stilesa z roku 1904 (The Neale Publishing Company)? Jeżeli tak, to proszę o podanie stron, a sam odszukam w memuarach rzeczonego oficera interesujące mnie kwestie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
Megabyzos
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 433
Nr użytkownika: 9.029

Stopień akademicki: Oświecony Satrapa
 
 
post 11/07/2006, 9:42 Quote Post

Kortenie pragnąłbym zwrócić uwagę, że często stosujesz błędną pisownię nazwisk uczestników bitwy. Piszę o tym, aby uświadomić mniej znających historię wojny secesyjnej forumowiczów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 12/07/2006, 3:27 Quote Post

Widze ze moja odpowiedz wymazano-jesli ktos poda ratinality usuniecia bibliografi beda wdzieczny
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 14/07/2006, 13:08 Quote Post

Kortenie!
Powracam dziś do tematu związanego z gen. Edem Johnsonem. W pamiętniku majora Roberta Stilesa ("Four Years Under Marse Robert") znalazłem dokładny opis laski rzeczonego dywizjonera, ale nie znalazłem w nich ani słowa o tym, aby "Allegheny" używał jej jeszcze do innych celów poza podpieraniem się nią, co było skutkiem odniesionej wiosną roku 1862 rany. Stiles nie mógł jednak być wystarczającym informatorem, gdyż jego kontakt z Johnsonem okazał się sporadyczny (na kartach pamiętnika mamy tylko jedno spotkanie tych dwóch postaci, właśnie pod Gettysburgiem). Dostępne mi wspomnienia części podwładnych generała - Randolpha H. McKima, adiutanta jednego z brygadierów Johnsona ("A Soldier's Recollections"); Jamesa H. Wooda, oficera 37 pułku z Wirginii ("Stonewall Jackson, His Campaigns, and Battles, the Regiment as I Saw Them") oraz Johna H. Worshama, żołnierza 21 pułku z Wirginii ("One of Jackson's Foot Cavalry") - nic na ten temat również nie podają. McKim pisze jedynie, że generał "był człowiekiem pełnym wigoru i dzielnym, zdecydowanym żołnierzem". Być może pamiętnikarze ci nie zetknęli się osobiście z incydentami, o których Kortenie wspominałeś, lub uznali za niestosowne, by w swoich książkach przedstawić i ową stronę armii konfederackiej.
Chciałbym w tym miejscu poruszyć jeszcze parę innych kwestii związanych z dywizją Eda Johnsona.
Po pierwsze - Polacy w powyższej jednostce podczas kampanii pensylwańskiej roku 1863.
W skład zgrupowania dowodzonego przez generała z laską wchodziły też 14 i 15 pułk z Luizjany, wedle projektów polskiego Południowca, Kacpra Tochmana, mające stać się w roku 1861 zalążkiem Brygady Polskiej walczącej pod sztandarami Konfederacji. Ostatecznie niewielu Polaków (bodaj paruset - coś koło 300, ale nie mam pod ręką materiałów z dokładnymi danymi, więc mogę się mylić) się w nich znalazło. Najwyższy rangą spośród nich, płk Walerian Sulakowski, po bitwie pod Malvern Hill (1 lipca roku 1862) wespół ze wspominanym przez Ciebie Kortenie gen. Johnem B. Magruderem opuścił jednak armię gen. Roberta E. Lee i przeniósł się do Teksasu, gdzie walcząc dalej powrócił do dawnej koncepcji Tochmana (to jednak temat na osobną opowieść). 14 i 15 pułk z Luizjany Brygady Polskiej nie utworzyły, a sami Polacy od początku nie stanowili w nich wiodącej siły. Zwracam się więc do Ciebie Kortenie z zapytaniem, czy są Ci znane jakieś liczby określające, ilu jeszcze naszych rodaków mogło służyć w nich w czasach Gettysburga?
Po drugie - kawaleria u boku Ewella.
Randolph H. McKim, adiutant gen. George'a H. Steuarta, w swoich pamiętnikach podaje wspominany już przeze mnie w jednym z wcześniejszych postów batalion jazdy majora Harry'ego Gilmore'a jako integralną część steuartowskiej brygady, zasadniczo pieszej.
Po trzecie - co myśleli konfederaci o pensylwańskiej milicji?
Odpowiedź daje raport wspomnianego Gilmore'a, który donosił, iż przed bitwą pod Gettysburgiem w wyniku kampanii posiadł następujące łupy (warto zwrócić uwagę na ich kolejność): "sześćset sztuk bydła, czterysta koni, trochę mułów i kilku milicjantów".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 16/07/2006, 11:58 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
I znów powracam do spraw związanych z dywizją gen. Edwarda Johnsona. Korten wspomniał w swoich postach nieskoordynowane i krwawe dla szturmujących ataki brygad Johnsona pod Gettysburgiem. Wspomniał także o brutalności pana Edwarda wobec własnych żołnierzy. Te dwa fakty, moim zdaniem, pośród wielu innych stały się przyczyną pewnych tragicznych zdarzeń opisanych w pamiętnikach Moxleya Sorrela ("At the Right Hand of Longstreet"). Otóż zimą na przełomie roku 1863 i 1864 cała kompania z dywizji Johnsona zdezerterowała i w swojej ucieczce skierowała się ku Appalachom, gdzie od dawna schronienie znajdowali przeróżni zbiegowie. Nim uciekinierzy dotarli do gór, zostali dogonieni przez grupę pościgową. Wywiązała się krwawa potyczka, w której po obu stronach padli zabici i ranni. Zbuntowany pododdział został rozbity, a przywódcy dezerterów postawieni przed plutonem egzekucyjnym. Wedle Sorrela 10 liderów rozstrzelano w obecności całej dywizji pana Edwarda. John H. Worsham, jeden z żołnierzy Johnsona, w swoich memuarach wspomina w tym czasie egzekucję trzech żołnierzy w obecności całej dywizji. Nie podaje on jednak bliższych jej powodów - nadmienia jedynie, iż ci złamali dyscyplinę wojskową i należeli do innej dywizji. Trudno mi orzec, czy obaj panowie mieli na myśli to samo wydarzenie. Być może nie, a Worsham pomijając fakty niewygodne dla swoich kolegów, opisał jedynie egzekucję żołnierzy z innych oddziałów, której był świadkiem. Z drugiej strony jednak trudno sobie wyobrazić, że cała dywizja Johnsona została wezwana na miejsce stracenia trzech żołnierzy z zupełnie innych oddziałów. Worsham egzekucję tę opisał ze szczegółami. Podał, że zabito trzech ludzi, a rozstrzeliwujących było dwunastu, lecz tylko połowę ich karabinów załadowano pociskami zawierającymi kule - reszta strzelała samym prochem. Miało podobno chodzić o to, by żaden z członków plutonu egzekucyjnego oraz z pozostałych żołnierzy nie wiedział, kto przyczynił się bezpośrednio do śmierci danego skazańca, by nie rodziło to kolejnych konfliktów w oddziałach. Worsham napisał, iż chociażby ktoś ofiarował mu tysiąc lat życia za obejrzenie podobnego spektaklu, to nie zgodziłby się(jednego ze skazańców musiano dobić, gdyż salwa plutonu egzekucyjnego jedynie go raniła) - pisał to człowiek, który walczył w najzaciętszych bitwach tej wojny, gdzie z braku amunicji sięgano po kamienie i sztachety.
Trudno powiedzieć, czy Worsham, będący świadkiem stracenia, zaniżył liczbę rozstrzelanych, czy też Sorrel, znający ją jedynie z opowieści (wiedza musiała być dużą, gdyż pan Moxley był szefem sztabu człowieka, któremu podlegał region, w którym chcieli się schronić uciekinierzy; podaje on w przybliżeniu miejsce potyczki dwóch konfederackich pododdziałów oraz przynależność stanową dezerterów), zaywyżył ją. Być może jednak Worsham przemilczał egzekucję w szeregach dywizji Johnsona, a podał jedynię tę, której stał się świadkiem, gdyż "Allegheny" uznał, że żołnierzom należy się jeszcze jeden pokaz praworządności. Istnieje jeszcze oczywiście możliwość, że dezerterzy pochodzili z innej dywizji, ale zostali złapani przez ludzi Johnsona i stąd obecnośc całej tej dywizji podczas egzekucji, choć Sorrel stwierdza, iż uciekinierzy pochodzili właśnie od pana Edwarda.
Jeśli dezerterzy ci byli żołnierzami Johnsona, to musieli pochodzić z brygady gen. George'a H. Steuarta, która jako jedyna w dywizji zawierała pułki z Karoliny Północnej, skąd, jak podaje Sorrel, wywodzili się zbiegowie. Karolińczycy ci wykrwawili się pod Gettysburgiem, wszak, jak podaje Grzegorz Swoboda, 3 regiment ze Starego Północnego Stanu spośród 300 ludzi wprowadzonych do boju wyprowadził zeń jedynie 77. W Karolinie Północnej narastała też przez cały rok 1863 opozycja wobec wojny. Sam Steuart znany zaś był z twardej ręki wobec krnąbrnych żołnierzy. Ewentualne szykany ze strony Johnsona też mogły zrobić swoje, podobnie jak rosnące braki aprowizacyjne. Niestety dla tego okresu tracimy cennego informatora, jakim był por. Randolph H. McKim, który po Gettysburgu opuścił szeregi brygady Steuarta. Wobec tego i faktu, że inne źródła nie są mi znane, weryfikacja zdarzeń opisanych przez Sorrela i Worshama pozostaje kwestią przyszłości.
Swoistym epilogiem tej sprawy stała się bitwa pod Spotsylvania Court House, gdy 12 maja roku 1864 większość żołnierzy dywizji, wespół z Johnsonem i Steuartem, dostała się do jankeskiej niewoli.
Ten post, bezpośrednio w niewielkim stopniu wiążący się bezpośrednio z bitwą pod Gettysburgiem, tworzy jednak kontekst, w jakim rozgrywały się wypadki kampanii pensylwańskiej oraz stanowi próbę określenia części następstw, jakie przegrana na północ od Potomaku miała dla sytuacji panującej w wojskach gen. Roberta E. Lee.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 17/07/2006, 21:55 Quote Post

Ciekawa dyskusja Panowie, chciałbym się odnieść do dwóch rzeczy:

1. Padło tu pytanie o dywizję Andersona pierwszego dnia bitwy – otóż około 16.00 dywizja przybyła w okolice pola bitwy (dokładnie Knoxlyn Ridge) i mogła z łatwością włączyć się do walki. Anderson otrzymał jednak rozkaz aby się zatrzymać. Podejrzewał, że może być to jakaś pomyłka i gdy żołnierze rozłożyli się przy drodze udał się osobiście do dowódcy armii. Lee mu ponownie wyjaśnił, że to nie jest pomyłka i że potrzebuje jego dywizję jako rezerwę na wypadek nieszczęścia. Taka jest przynajmniej wersja Andersona, trochę dziwna moim zdaniem, ale mamy tylko to. Z tego co się orientuję, brak jest innych relacji/dokumentów które by ją potwierdzały lub stwierdzały coś innego.

2. Ja bym tak nie krytykował Eda Johnsona. Cóż biedak miał zrobić na tym wzgórzu? Dostał rozkaz do ataku i próbowal go wypełnić. Poczynając od popołudnia 2 lipca, szanse na zajęcie Wzgórza Culpa były bardzo niewielkie i tylko na skutek błędu federalnych udało się zająć część okopów. Jeżeli piszecie o złym zaplanowaniu/skoordynowaniu ataków to chyba chodzi o walki wczesnym rankiem 3 lipca – ale wtedy, że tak powiem było już po obiedzie. Jak skoordynować ataki? Część wojsk federalnych była w umocnieniach - solidne przedpiersia z ochronami na głowę (headlog). W 1863 r. większość bohaterów co z ochotą szturmowała takie pozycje była już dawno w niebie. Federalni ściągnęli również inne siły i sami planowali atak celem odbicia części utraconych okopów (jak wiemy konfederaci ich wyprzedzili). Wzgórze Culpa nie było dobrym miejscem na wojowanie...

Swoją drogą napomnę jeszczę, że po zwolnieniu z niewoli Johnson otrzymał dowodzenie dywizji w Armii Tennessee i dostał się ponownie do niewoli pod Nashville.
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.523
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 17/07/2006, 22:56 Quote Post

Aleksandrze!
Witam w temacie gettysburskim i dziękuję za porcję wywodów - zwłaszcza tych o gen. Richardzie H. Andersonie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

10 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej