Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Po 1989 roku ogólnie _ Skandale seksualne wśród kleru polskiego

Napisany przez: szczypiorek 17/09/2018, 7:43

Wydzielone z watka "Skandale pedofilskie w kosciele rzymsko-katolickim"
(Watek znajduje sie w dziale dotyczacym w/w problemu na swiecie a nie w PL).
Moderator N_S





Przełom w Polsce.

QUOTE
Milion złotych zadośćuczynienia. Rewolucyjny wyrok sądu ws. księdza-pedofila


https://natemat.pl/249327,ks-roman-b-z-reportazu-duzego-formatu-wyrok-sadu-ws-zadoscuczynienia?TT

Napisany przez: szczypiorek 26/09/2018, 16:49

QUOTE
- Do końca listopada powstanie dokument o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez duchownych. Episkopat zbierze też dane o skali zjawiska - poinformował na środowej konferencji prasowej prymas Polski abp Wojciech Polak.
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-09-26/konferencji-episkopatu-polski-podsumowuje-obrady-380-zebrania-plenarnego-transmisja/

Napisany przez: force 2/10/2018, 16:42

https://dorzeczy.pl/kraj/79092/Sad-Apelacyjny-wydal-wyrok-Milion-zlotych-dla-kobiety-gwalconej-w-dziecinstwie-przez-ksiedza.html
"Gazeta Wyborcza" informowała wcześniej, że w styczniu tego roku w poznańskim sądzie okręgowym zapadł wyrok. Ofierze księdza przyznano aż milion złotych zadośćuczynienia i 800 złotych dożywotniej, comiesięcznej renty. Płacić ma nie ksiądz, ale Kościół, a konkretnie Towarzystwo Chrystusowe, do którego należał oskarżony. Wyrok był precedensowy.

Apelację od wyroku złożył pełnomocnik zgromadzenia. Dziś odbyła się rozprawa w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Sąd utrzymał w mocy precedensowy wyrok, a dodatkowo nakazał Towarzystwu Chrystusowemu wypłatę odsetek. Sąd zrezygnował z podania publicznie ustnych motywów takiego rozstrzygnięcia. "

Napisany przez: szczypiorek 31/10/2018, 23:27

I kolejna historia. Która to już?

QUOTE
Ksiądz Pawłowicz za molestowanie pięciu ministrantów trzy lata spędził w więzieniu. Zamiast kary od biskupa dostał parafię pod Odessą i pełną swobodę. Prowadził rekolekcje, miał ministrantów, z jednym był na wycieczce we Włoszech. W 2017 roku wrócił do Polski, w grudniu na Kaszubach prowadził rekolekcje.


https://oko.press/kosciol-dal-ksiedzupedofilowi-parafie-pod-odessa-i-ministrantow-w-polsce-prowadzi-rekolekcje/

Napisany przez: szczypiorek 19/11/2018, 22:46

QUOTE
- Przepraszamy Boga, ofiary wykorzystania, ich rodziny i wspólnotę Kościoła za wszystkie krzywdy wyrządzone dzieciom i ludziom młodym oraz ich bliskim – podkreślili biskupi w stanowisku ws. wykorzystywania seksualnego dzieci przez niektórych duchownych, wydanym po 381. Zebraniu Plenarnym KEP.


https://bit.ly/2Fr6g1I


Napisany przez: Grzegorz_B 30/11/2018, 21:44

Czyli skoro biskupi oficjalnie przeprosili za krzywdy, to na tym powinno się zakończyć sprawę ;-)

Przy okazji przepraszania dodatkowo się od sprawy zdystansowali - trzeba przeczytać całość żeby było widać przez kogo ten bezosobowy grzech był popełniony, no i na koniec niechętnie przyznają że oprócz zgłoszeń z "kolejnych krajów" problem dotyczy też Polski.

Ale jak już zwykli obywatele chcieli w tej sprawie pokazać swoje stanowisko (pokojowo i bez awantur) to zaczęło się od spisania przez policję, a skończy się na sprawach w sądzie:

https://kujawsko-pomorskie.onet.pl/uczestnicy-baby-shoes-remember-w-toruniu-stana-przed-sadem/kg50l6s

Co ciekawe, policja twierdzi że wezwania na komendę i do sądu wysłała z własnej inicjatywy. Kolejne postępy "dobrej zmiany"?

Napisany przez: ChochlikTW 30/11/2018, 22:39

CODE
Kolejne postępy "dobrej zmiany"?

Wykluczyłbym akurat tą opcję. Akcja "Baby Shoes Remember" odbyła się wielu miastach w Polsce, więc spisywać i doręczać wezwania powinni już dawno. To jest chyba taki pierwszy przypadek.

Chyba na dniach pojawi się kościelny raport na temat pedofilii w polskim kościele. Ciekawe na ile będzie on rzetelny. I, czy w ogóle będzie jawny.

Napisany przez: Adiko 6/12/2018, 14:48

QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 14:28)
Komentarze posłanek z obu obozów na temat pomysłu zbadania przez komisję sejmową pedofilii w polskim Kościele.

CODE
„Myślę, że to już jest parodia, pomysł w ogóle powstania takiej komisji“ – mówi. I pyta: "Powiedzmy, czy pedofilia jest tylko wśród księży? Może zrobimy komisję, która będzie badać pedofilię na przykład wśród nauczycieli, prawda? Gdzie jeszcze może badać? Wśród lekarzy, pielęgniarek?".


CODE
"Trzeba zrozumieć w końcu, że ksiądz to jest człowiek. Nie jest to postać święta, to tylko człowiek jak każdy z nas i ma prawo do popełnienia pewnych grzechów, błędów"


Bernadeta Krynicka - PiS

CODE
nie widzi konieczności powoływania wspólnej z Episkopatem komisji“. Na pytanie, dlaczego inne kraje, m.in. Australia, powołały komisje, a miejscowi politycy nie usprawiedliwiali przy okazji pedofilów, beztrosko odrzekła, że widocznie w Australii Kościół nie był tak mocno zrośnięty z historią.


Magdalena Kochan - PO

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,24248549,poslanki-pis-i-po-komisji-ws-pedofilii-w-kosciele-nie-chca.html?disableRedirects=true#s=BoxWyboLink

... wallbash.gif
*


Specyficzny sposób życia (delikatnie mówiąc) jaki narzuca celibat i "zasady" dla kleryków i księzy z pewnością w jakiś sposób wpływają na psychikę ludzi i "coś w tym musi być". Ale żeby od razu komisja? smile.gif

Może od razu komisję od homoseksualistów w kościele, bo wiele wskazuje, że jest ich nadreprezentacja w kościele, dalej w ogóle komisję od wpływu homoseksualizmu na pedofile? Homoseksualiści (mężczyźni) jakoś "wyjątkowo" uśmiechają i oglądają się za młodymi chłopcami, myślę, że wymaga to zbadania przez "specjalną komisję". smile.gif
https://www.newsweek.pl/polska/homoseksualne-lobby-rzadzi-polskim-kosciolem-ksieza-geje-kosciol/zkg2dsq

https://polskatimes.pl/ks-isakowiczzaleski-homoseksualizm-w-kosciele-im-wyzej-tym-gorzej/ar/532047

"lobby homoseksualne bardzo dobrze się maskuje, ukrywa i trzyma razem"

http://www.fronda.pl/a/pedofile-czy-homoseksualisci-kto-gwalci-w-kosciele,114535.html
"81 procent ofiar molestowania seksualnego w Kościele to mężczyźni. [...]Widać stąd jasno, że zboczeńcy atakują przede wszystkim nie najmłodsze dzieci, ale właśnie dorastających chłopców
[...] Trudno nie wiązać tego ze skłonnościami homoseksualnymi
"



Napisany przez: ChochlikTW 6/12/2018, 16:07

QUOTE(Adiko @ 6/12/2018, 14:48)
QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 14:28)
Komentarze posłanek z obu obozów na temat pomysłu zbadania przez komisję sejmową pedofilii w polskim Kościele.

CODE
„Myślę, że to już jest parodia, pomysł w ogóle powstania takiej komisji“ – mówi. I pyta: "Powiedzmy, czy pedofilia jest tylko wśród księży? Może zrobimy komisję, która będzie badać pedofilię na przykład wśród nauczycieli, prawda? Gdzie jeszcze może badać? Wśród lekarzy, pielęgniarek?".


CODE
"Trzeba zrozumieć w końcu, że ksiądz to jest człowiek. Nie jest to postać święta, to tylko człowiek jak każdy z nas i ma prawo do popełnienia pewnych grzechów, błędów"


Bernadeta Krynicka - PiS

CODE
nie widzi konieczności powoływania wspólnej z Episkopatem komisji“. Na pytanie, dlaczego inne kraje, m.in. Australia, powołały komisje, a miejscowi politycy nie usprawiedliwiali przy okazji pedofilów, beztrosko odrzekła, że widocznie w Australii Kościół nie był tak mocno zrośnięty z historią.


Magdalena Kochan - PO

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,24248549,poslanki-pis-i-po-komisji-ws-pedofilii-w-kosciele-nie-chca.html?disableRedirects=true#s=BoxWyboLink

... wallbash.gif
*


Specyficzny sposób życia (delikatnie mówiąc) jaki narzuca celibat i "zasady" dla kleryków i księzy z pewnością w jakiś sposób wpływają na psychikę ludzi i "coś w tym musi być". Ale żeby od razu komisja? smile.gif

Może od razu komisję od homoseksualistów w kościele, bo wiele wskazuje, że jest ich nadreprezentacja w kościele, dalej w ogóle komisję od wpływu homoseksualizmu na pedofile? Homoseksualiści (mężczyźni) jakoś "wyjątkowo" uśmiechają i oglądają się za młodymi chłopcami, myślę, że wymaga to zbadania przez "specjalną komisję". smile.gif
https://www.newsweek.pl/polska/homoseksualne-lobby-rzadzi-polskim-kosciolem-ksieza-geje-kosciol/zkg2dsq

https://polskatimes.pl/ks-isakowiczzaleski-homoseksualizm-w-kosciele-im-wyzej-tym-gorzej/ar/532047

"lobby homoseksualne bardzo dobrze się maskuje, ukrywa i trzyma razem"

http://www.fronda.pl/a/pedofile-czy-homoseksualisci-kto-gwalci-w-kosciele,114535.html
"81 procent ofiar molestowania seksualnego w Kościele to mężczyźni. [...]Widać stąd jasno, że zboczeńcy atakują przede wszystkim nie najmłodsze dzieci, ale właśnie dorastających chłopców
[...] Trudno nie wiązać tego ze skłonnościami homoseksualnymi
"
*



Skoro masz coś na temat wpływu homoseksualistów na pedofilię to z chęcią poczytam. wink.gif
Prosiłbym też o definicję słów homoseksualizm oraz pedofilia, bo coś mi się nie chce wierzyć, że świat medycyny stosuje te dwa pojęcia w tym samym kontekście. rolleyes.gif

Napisany przez: Adiko 6/12/2018, 17:57

QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 16:07)
Skoro masz coś na temat wpływu homoseksualistów na pedofilię to z chęcią poczytam.  wink.gif

Było powyżej:
"81 procent ofiar molestowania seksualnego w Kościele to mężczyźni. [...]Widać stąd jasno, że zboczeńcy atakują przede wszystkim nie najmłodsze dzieci, ale właśnie dorastających chłopców
[...] Trudno nie wiązać tego ze skłonnościami homoseksualnymi
"

"Łącznie grupa dorastających chłopców daje więc prawie 70 proc. wszystkich przypadków.

Widać stąd jasno, że zboczeńcy atakują przede wszystkim nie najmłodsze dzieci, ale właśnie dorastających chłopców. Trudno nie wiązać tego ze skłonnościami homoseksualnymi.
"
QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 16:07)
Prosiłbym też o definicję słów homoseksualizm oraz pedofilia, bo coś mi się nie chce wierzyć, że świat medycyny stosuje te dwa pojęcia w tym samym kontekście. rolleyes.gif

A w kontekście jakiej definicji użyłeś słów "pedofilii w polskim Kościele" ?

Niby prozaiczna sprawa, ale jak się przyjrzeć tym brudom, to można zauważyć pewną prawidłowość - 70 % to dorastający chłopcy (nie dzieci + pedofilia homoseksualna), najczęściej starsi niż w wieku dojrzewania, więc nie jest to pedofilia tylko parafilia - efebofilia.


Napisany przez: ChochlikTW 6/12/2018, 20:17

QUOTE(Adiko @ 6/12/2018, 17:57)
QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 16:07)
Skoro masz coś na temat wpływu homoseksualistów na pedofilię to z chęcią poczytam.  wink.gif

Było powyżej:
"81 procent ofiar molestowania seksualnego w Kościele to mężczyźni. [...]Widać stąd jasno, że zboczeńcy atakują przede wszystkim nie najmłodsze dzieci, ale właśnie dorastających chłopców
[...] Trudno nie wiązać tego ze skłonnościami homoseksualnymi
"

"Łącznie grupa dorastających chłopców daje więc prawie 70 proc. wszystkich przypadków.

Widać stąd jasno, że zboczeńcy atakują przede wszystkim nie najmłodsze dzieci, ale właśnie dorastających chłopców. Trudno nie wiązać tego ze skłonnościami homoseksualnymi.
"
QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 16:07)
Prosiłbym też o definicję słów homoseksualizm oraz pedofilia, bo coś mi się nie chce wierzyć, że świat medycyny stosuje te dwa pojęcia w tym samym kontekście. rolleyes.gif

A w kontekście jakiej definicji użyłeś słów "pedofilii w polskim Kościele" ?

Niby prozaiczna sprawa, ale jak się przyjrzeć tym brudom, to można zauważyć pewną prawidłowość - 70 % to dorastający chłopcy (nie dzieci + pedofilia homoseksualna), najczęściej starsi niż w wieku dojrzewania, więc nie jest to pedofilia tylko parafilia - efebofilia.
*



Pokazujesz, że nie rozróżniasz homoseksualizmu od pedofilii (homoseksualnej). Liczyłem, że zrozumiesz swój błąd, ale wolisz tanią, sensacyjną propagandę frondy od rzetelnej naukowej definicji.
Jeżeli mnie pamięć nie myli jest to nasza druga już dyskusja o tym. W tamtej też stałeś na tym samym stanowisku.
Odsyłam do encyklopedii, abyś sprawdził, czy się różnią oba te pojęcia.

Raport, na który się powołujesz tyczy się przypadków w amerykańskim kościele. I pomimo uległości polskiego rządu wobec USA nie jesteśmy kolejnym ich stanem. A to, co podałem w tamtym poście tyczyło się przypadków w polskim kościele.

Skoro kapłan wykorzystuje seksualnie osobę wieku dorastania to problemu nie ma aż tak dużego, gdy molestował dziecko? Dobrze odczytuję?

Napisany przez: Adiko 6/12/2018, 21:19

QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 20:17)
Pokazujesz, że nie rozróżniasz homoseksualizmu od pedofilii (homoseksualnej). Liczyłem, że zrozumiesz swój błąd, ale wolisz tanią, sensacyjną propagandę frondy od rzetelnej naukowej definicji.

Wiesz, ja prosty chłop, rozumuje prosto, zdrowego heteroseksualnego mężczyznę "pociągają" atrakcyjne 16-18 latki, które chcą się wyróżnić i podkreślają swoją seksualność, zgodzisz się? Na tej samej zasadzie, rozumuje, że musi być z homoseksualnymi mężczyznami?
Jeżeli tak jest, to naturalnym jest, że tacy którzy "podrywali" 16-18 letnich chłopców nie stronią też od 19 -60 letnich chłopców?
I jest moim zdaniem spora różnica między chłopcami 12-18 letnimi a 4-11 letnimi dziećmi.
QUOTE(ChochlikTW @ 6/12/2018, 20:17)
Skoro kapłan wykorzystuje seksualnie osobę wieku dorastania to problemu nie ma aż tak dużego, gdy molestował dziecko? Dobrze odczytuję?
*


Dokładnie, ważne też, że użyłeś pojęcia "molestowanie", które jest bardzo szerokie i znacznie łagodniejsze od gwałtu.

To wszystko są niuansy, konkretem według mnie jest to kto zrobił krzywdę i jeżeli tak było czy został oskarżony i skazany. Jeżeli nie to mamy tylko propagandę i nagonkę, gdyż prokuratura, policja i sądy są od ścigania i karania takich przypadków nie jakieś komisje i podobne instytucje. W każdej grupie zawodowej znajdują się pedofile - od rolników po ślusarzy i polityków, nie ma powodów dla których nie miałoby być kilku wśród księży, ale żeby od razu komisję śledczą z tego powodu?

Napisany przez: szczypiorek 7/12/2018, 0:02

Tak na marginesie zauważę, że katoliccy księża powinni powstrzymywać się od kontaktów seksualnych z kimkolwiek. Niezależnie od płci i wieku. Dostępne statystyki pokazują, że im to nie wychodzi. Może po prostu - jak tu już nie raz pisano - celibat jest anachronizmem. Niemniej pół biedy jeśli współżycie jest między dorosłymi osobami, za ich obopólną zgodą i bez różnego rodzaju nacisków i psychomanipulacji. W przypadku księży najbardziej obrzydliwe są przypadki wykorzystywania choćby ministrantów. Bo, że proboszcz ma na boku kochankę czy kochanka to już problem łamana etyki religijnej / chrześcijańskiej. Wykorzystywanie nieletnich to czysty kryminał.

I niestety, co kolejne przypadki pokazują w Polsce trwa akcja pt. "zamiatanie pod dywan". Nie wiem co musi się stać, żeby kościół poszedł w kierunku kompleksowego czyszczenia tego bagna. Tak, żeby ujawnić wszystko co się da. Są jednak podstawy by sądzić (także na podstawie tego co i nawet na części prawicy słychać), że zbyt wielu jest umoczonych by fala ruszyła.

A tu kolejna perełka (nie wiem czy już było na forum, bo tego zatrzęsienie):

https://gazetalubuska.pl/ksiadz-oskarzony-o-molestowanie-trafil-do-sulechowa-mieszkancy-w-szoku-na-facebooku-stworzyli-profil-uwaga-na-dzieci-w/ar/13718698


Napisany przez: misza88 7/12/2018, 1:17

szczypiorek

CODE
Tak na marginesie zauważę, że katoliccy księża powinni powstrzymywać się od kontaktów seksualnych z kimkolwiek. Niezależnie od płci i wieku.

Powinni według kogo, z jakich powodów?
Bo czy z perspektywy niekatolika, ich kontakty seksualne z dorosłymi nie są tym samym czym np. dla mnie jedzenie mięsa przez zadeklarowanego wegetarianina?

Ludziom ogóle wstrzemięźliwość słabo ostatnio wychodzi..
https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/301249932-Polacy-zdradzaja-sie-coraz-czesciej.html
Przykład księży niestety dość dobrze komponuje się z całym społeczeństwem....

Napisany przez: szczypiorek 7/12/2018, 1:39

@ Misza
Akurat Ty chyba domyślasz się, że tu "powinni" to z punktu widzenia głoszonych przez swój Kościół zasad. Coś nie tak?

Napisany przez: piotruś1974 7/12/2018, 6:11

QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 1:17)
szczypiorek
CODE
Tak na marginesie zauważę, że katoliccy księża powinni powstrzymywać się od kontaktów seksualnych z kimkolwiek. Niezależnie od płci i wieku.

Powinni według kogo, z jakich powodów?
Bo czy z perspektywy niekatolika, ich kontakty seksualne z dorosłymi nie są tym samym czym np. dla mnie jedzenie mięsa przez zadeklarowanego wegetarianina?

Ludziom ogóle wstrzemięźliwość słabo ostatnio wychodzi..
https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/301249932-Polacy-zdradzaja-sie-coraz-czesciej.html
Przykład księży niestety dość dobrze komponuje się z całym społeczeństwem....
*


Ale chyba księża, zobowiązując się, jeszcze przed ukończeniem seminarium,do celibatu, zobowiązują się tym samym do wstrzemięźliwości seksualnej. "Całe społeczeństwo" takich ślubów nie składa, co najwyżej można, w przypadku niektórych, mówić o naruszeniu przysięgi małżeńskiej, ale ta nierzadko jest tylko rytuałem, podobnie jak różne ślubowania posłów, ministrów itp.

Napisany przez: Karghul 7/12/2018, 7:30

@piotruś1974
Jest jeszcze ciekawiej. Klerycy "muszą" być heteroseksualni, a dopiero po szkole ślubują.

Napisany przez: Adiko 7/12/2018, 9:42


QUOTE(Barg @ 6/12/2018, 23:41)
A tu kolejna perełka (nie wiem czy już było na forum, bo tego zatrzęsienie):

https://gazetalubuska.pl/ksiadz-oskarzony-o-molestowanie-trafil-do-sulechowa-mieszkancy-w-szoku-na-facebooku-stworzyli-profil-uwaga-na-dzieci-w/ar/13718698
*


Zatem ksiądz molestował 14-15 letniego ministranta. Według mnie, to już całkiem wyrośnięte "dziecko", ksiądz miał skłonności do homoseksualizmu, bo heteroseksualnych raczej nie interesują tacy.
Swoją drogą, wielu jego rówieśników - 14 latków "mieszka już" w poprawczakach. Bywają mordercami, już nie tak niewinni jak 4-9 letnie dzieci.

Napisany przez: ChochlikTW 7/12/2018, 10:39

@Adiko

Nie, nie zgodzę się.
atrakcyjne 16-18 latki, które chcą się wyróżnić i podkreślają swoją seksualność
Kobieta, a zwłaszcza młodsza powinna nosić najlepiej worek pokutny, ociekać brudem, al i pewnie takie znajdą wzięcie. rolleyes.gif

Już nawet nie chcę drążyć tematu, że taka 13 latka często "szuka przyjaźni" z dorosłymi mężczyznami i potrafi się przedstawić naprawdę bardzo atrakcyjnie.

Masz rację. Lepiej nie draż i nie pogrążaj się bardziej, ale nie wiem, czy to możliwe.
Swoją postawą pokazujesz, że jesteś doskonałym przykładem stereotypowego mężczyzny, który potrafią przedstawić kobiety.

Jeżeli tak jest, to naturalnym jest, że tacy którzy "podrywali" 16-18 letnich chłopców nie stronią też od 19 -60 letnich chłopców?
I jest moim zdaniem spora różnica między chłopcami 12-18 letnimi a 4-11 letnimi dziećmi.

Twoim kryterium jest to, jakiej wielkości są kobiece piersi. Czy się "wyrośnięte", czy też nie. A, jak są i jeszcze do tego taka dziewczynka szuka przyjaźni ze starszym mężczyzną w necie to czyn pedofilski takiego człowieka można usprawiedliwić. Bo, czy zdrowy, chłopski pociąg do "wyrośniętej", podkreślającej swoją atrakcyjność młodej osoby, która dopiero uczy się wiedzy o świecie jest czymś złym, nagannym? rolleyes.gif

Dokładnie, ważne też, że użyłeś pojęcia "molestowanie", które jest bardzo szerokie i znacznie łagodniejsze od gwałtu.
Nawet nie chcę wiedzieć, czym w Twoim przypadku różni się "molestowanie" od molestowania, ale najwidoczniej z tego powodu, że jest to łagodniejsze znaczy jest dozwolone. rolleyes.gif Gratuluję postawy "moralnej"!

Swoją drogą, wielu jego rówieśników - 14 latków "mieszka już" w poprawczakach. Bywają mordercami, już nie tak niewinni jak 4-9 letnie dzieci.
Gratuluję po raz kolejny! !4-letniego mordercę można już molestować, zgwałcić, bo fakt, że kogoś pozbawił po prawa go innych prawa.

Kończę z Tobą jakąkolwiek dyskusję. W tym, czy w innym temacie. Są osoby, które mają u mnie "bana" na dyskusje z różnych powodów, ale staram się mimo wszystko dawać im szansę i prowadzić dyskusję. Ty zaliczyłeś własnie dwoma wpisami "bana ostatecznego". W jakimkolwiek temacie będę ignorował próby dyskusji ze mną.

Napisany przez: misza88 7/12/2018, 12:51

QUOTE(piotruś1974 @ 7/12/2018, 6:11)
QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 1:17)
szczypiorek
CODE
Tak na marginesie zauważę, że katoliccy księża powinni powstrzymywać się od kontaktów seksualnych z kimkolwiek. Niezależnie od płci i wieku.

Powinni według kogo, z jakich powodów?
Bo czy z perspektywy niekatolika, ich kontakty seksualne z dorosłymi nie są tym samym czym np. dla mnie jedzenie mięsa przez zadeklarowanego wegetarianina?

Ludziom ogóle wstrzemięźliwość słabo ostatnio wychodzi..
https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/301249932-Polacy-zdradzaja-sie-coraz-czesciej.html
Przykład księży niestety dość dobrze komponuje się z całym społeczeństwem....
*


Ale chyba księża, zobowiązując się, jeszcze przed ukończeniem seminarium,do celibatu, zobowiązują się tym samym do wstrzemięźliwości seksualnej. "Całe społeczeństwo" takich ślubów nie składa, co najwyżej można, w przypadku niektórych, mówić o naruszeniu przysięgi małżeńskiej, ale ta nierzadko jest tylko rytuałem, podobnie jak różne ślubowania posłów, ministrów itp.
*


Przeciętni Kowalscy również przysięgają i przysięgi łamią, przypominam że śluby cywilne również zawierają składanie przysięgi. Jeżeli ich usprawiedliwiamy "bo jest to tylko rytuał" to tak samo możemy usprawiedliwiać księży, może dla niektórych z nich to również tylko rytuał...
Poza tym, jest to ich przysięga i ich celibat, co do tego niekatolikowi czy ateiście? Można biadolić nad ogólnym upadkiem moralnym społeczeństwa, ale takie wytykanie przez niekatolika księdzu, którego się prawie nigdy na oczy nie widziało, braku wstrzemięźliwości jest trochę małostkowe... Oczywiście mnie jako katolikowi to przeszkadza i się niepodobna, ale ja jestem zadeklarowanym katolikiem więc chyba jest to zrozumiałe. Dajmy na to że gdyby pop, który mieszka niedaleko mnie, zdradzał swoją żonę to raczej specjalnie mnie to nie ruszy - specjalnie czyli inaczej niż w przypadku każdego innego sąsiada.

Napisany przez: szczypiorek 7/12/2018, 15:07

QUOTE
Poza tym, jest to ich przysięga i ich celibat, co do tego niekatolikowi czy ateiście?


Który to już raz ten argument pojawia się w tego typu tematach? Daj spokój. Stać Cię na więcej niż wrzucanie tego typu zagrywek. Tym bardziej, że są używane gdy już się nie ma żadnych sensownych kart w talii.


Napisany przez: Piotr89r 7/12/2018, 15:08

QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 12:51)
QUOTE(piotruś1974 @ 7/12/2018, 6:11)
QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 1:17)
szczypiorek
CODE
Tak na marginesie zauważę, że katoliccy księża powinni powstrzymywać się od kontaktów seksualnych z kimkolwiek. Niezależnie od płci i wieku.

Powinni według kogo, z jakich powodów?
Bo czy z perspektywy niekatolika, ich kontakty seksualne z dorosłymi nie są tym samym czym np. dla mnie jedzenie mięsa przez zadeklarowanego wegetarianina?

Ludziom ogóle wstrzemięźliwość słabo ostatnio wychodzi..
https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/301249932-Polacy-zdradzaja-sie-coraz-czesciej.html
Przykład księży niestety dość dobrze komponuje się z całym społeczeństwem....
*


Ale chyba księża, zobowiązując się, jeszcze przed ukończeniem seminarium,do celibatu, zobowiązują się tym samym do wstrzemięźliwości seksualnej. "Całe społeczeństwo" takich ślubów nie składa, co najwyżej można, w przypadku niektórych, mówić o naruszeniu przysięgi małżeńskiej, ale ta nierzadko jest tylko rytuałem, podobnie jak różne ślubowania posłów, ministrów itp.
*


Przeciętni Kowalscy również przysięgają i przysięgi łamią, przypominam że śluby cywilne również zawierają składanie przysięgi. Jeżeli ich usprawiedliwiamy "bo jest to tylko rytuał" to tak samo możemy usprawiedliwiać księży, może dla niektórych z nich to również tylko rytuał...
Poza tym, jest to ich przysięga i ich celibat, co do tego niekatolikowi czy ateiście? Można biadolić nad ogólnym upadkiem moralnym społeczeństwa, ale takie wytykanie przez niekatolika księdzu, którego się prawie nigdy na oczy nie widziało, braku wstrzemięźliwości jest trochę małostkowe... Oczywiście mnie jako katolikowi to przeszkadza i się niepodobna, ale ja jestem zadeklarowanym katolikiem więc chyba jest to zrozumiałe. Dajmy na to że gdyby pop, który mieszka niedaleko mnie, zdradzał swoją żonę to raczej specjalnie mnie to nie ruszy - specjalnie czyli inaczej niż w przypadku każdego innego sąsiada.
*



Problem niekatolik ma taki, że niekatolik i ateista jak zainteresuje się wyrośniętą/wyrośniętym 14 latkiem to pójdzie siedzieć (żeby już nigdy nie usiąść, hłe hłe), a pana kapłana/księdza/popa/imama (niepotrzebne skreślić w zależności od państwa wyznaniowego) przeniosą do innej prarafii albo na emeryturę, albo nawet i to nie.


Napisany przez: Adiko 7/12/2018, 15:30

QUOTE(ChochlikTW @ 7/12/2018, 10:39)
@Adiko

Nie, nie zgodzę się.
atrakcyjne 16-18 latki, które chcą się wyróżnić i podkreślają swoją seksualność
Kobieta, a zwłaszcza młodsza powinna nosić najlepiej worek pokutny, ociekać brudem, al i pewnie takie znajdą wzięcie. rolleyes.gif

Już nawet nie chcę drążyć tematu, że taka 13 latka często "szuka przyjaźni" z dorosłymi mężczyznami i potrafi się przedstawić naprawdę bardzo atrakcyjnie.

Masz rację. Lepiej nie draż i nie pogrążaj się bardziej, ale nie wiem, czy to możliwe.
Swoją postawą pokazujesz, że jesteś doskonałym przykładem stereotypowego mężczyzny, który potrafią przedstawić kobiety.

Jeżeli tak jest, to naturalnym jest, że tacy którzy "podrywali" 16-18 letnich chłopców nie stronią też od 19 -60 letnich chłopców?
I jest moim zdaniem spora różnica między chłopcami 12-18 letnimi a 4-11 letnimi dziećmi.

Twoim kryterium jest to, jakiej wielkości są kobiece piersi. Czy się "wyrośnięte", czy też nie. A, jak są i jeszcze do tego taka dziewczynka szuka przyjaźni ze starszym mężczyzną w necie to czyn pedofilski takiego człowieka można usprawiedliwić. Bo, czy zdrowy, chłopski pociąg do "wyrośniętej", podkreślającej swoją atrakcyjność młodej osoby, która dopiero uczy się wiedzy o świecie jest czymś złym, nagannym?  rolleyes.gif
Możesz się nie zgadzać, możesz być homoseksualistą, to nie ma znaczenia, sam przyznałeś, że taki jest obraz "stereotypowego mężczyzny", ja dodam więcej, zdrowego mężczyzny. To nie ma nic wspólnego z przemocą/molestowaniem/gwałtem ani przyzwoleniem na to ani na nastolatce ani na kobiecie 18 +, ani żonie itd.

W żadnym wypadku moim zamiarem nie było usprawiedliwianie czynów nielegalnych i nie akceptowalnych społecznie, tylko określenie czy przypadki molestowania/gwałtów w kk są podłoża homoseksualnego czy nie.
QUOTE(ChochlikTW @ 7/12/2018, 10:39)
Dokładnie, ważne też, że użyłeś pojęcia "molestowanie", które jest bardzo szerokie i znacznie łagodniejsze od gwałtu.
Nawet nie chcę wiedzieć, czym w Twoim przypadku różni się "molestowanie" od molestowania, ale najwidoczniej z tego powodu, że jest to łagodniejsze znaczy jest dozwolone. rolleyes.gif Gratuluję postawy "moralnej"!

Nie jest dozwolone, zwracam na to uwagę tylko w tym względzie, że jest różnica między gwałtem a molestowaniem.
QUOTE(ChochlikTW @ 7/12/2018, 10:39)
Swoją drogą, wielu jego rówieśników - 14 latków "mieszka już" w poprawczakach. Bywają mordercami, już nie tak niewinni jak 4-9 letnie dzieci.
Gratuluję po raz kolejny! !4-letniego mordercę można już molestować, zgwałcić, bo fakt, że kogoś pozbawił po prawa go innych prawa.

Zwróciłem na to uwagę ze względu na to, że w tym wieku chłopak potrafi/może się już bronić/mścić, w przeciwieństwie do 4-11 letniego dziecka.

QUOTE(Piotr89r @ 7/12/2018, 15:08)
Problem niekatolik ma taki, że niekatolik i ateista jak zainteresuje się wyrośniętą/wyrośniętym 14 latkiem to pójdzie siedzieć (żeby już nigdy nie usiąść, hłe hłe), a pana kapłana/księdza/popa/imama (niepotrzebne skreślić w zależności od państwa wyznaniowego) przeniosą do innej prarafii albo na emeryturę, albo nawet i to nie.
*


Zawsze mnie zadziwia ta bzdurna postawa. Zatem księża są nietykalni przez prawo, mogą kraść, popełniać przestępstwa gospodarcze, gwałty, pedofilie, morderstwa i chodzić swobodnie po wolności, bo mają jakiś magiczny mechanizm "przeniosą do innej parafii" który zwalnia z odpowiedzialności karnej?

Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie, ksiądz (odwrotnie do większości niekatolików i ateistów) to osoba jakby publiczna, "każdy" ją zna, więc jest "wybitnie" narażona na odpowiedzialność karną za swoje czyny. Znacznie łatwiej go znaleźć, trudniej mu się ukrywać itd.

Napisany przez: Piotr89r 7/12/2018, 15:31

QUOTE(Adiko @ 7/12/2018, 15:30)
QUOTE(ChochlikTW @ 7/12/2018, 10:39)
@Adiko

Nie, nie zgodzę się.
atrakcyjne 16-18 latki, które chcą się wyróżnić i podkreślają swoją seksualność
Kobieta, a zwłaszcza młodsza powinna nosić najlepiej worek pokutny, ociekać brudem, al i pewnie takie znajdą wzięcie. rolleyes.gif

Już nawet nie chcę drążyć tematu, że taka 13 latka często "szuka przyjaźni" z dorosłymi mężczyznami i potrafi się przedstawić naprawdę bardzo atrakcyjnie.

Masz rację. Lepiej nie draż i nie pogrążaj się bardziej, ale nie wiem, czy to możliwe.
Swoją postawą pokazujesz, że jesteś doskonałym przykładem stereotypowego mężczyzny, który potrafią przedstawić kobiety.

Jeżeli tak jest, to naturalnym jest, że tacy którzy "podrywali" 16-18 letnich chłopców nie stronią też od 19 -60 letnich chłopców?
I jest moim zdaniem spora różnica między chłopcami 12-18 letnimi a 4-11 letnimi dziećmi.

Twoim kryterium jest to, jakiej wielkości są kobiece piersi. Czy się "wyrośnięte", czy też nie. A, jak są i jeszcze do tego taka dziewczynka szuka przyjaźni ze starszym mężczyzną w necie to czyn pedofilski takiego człowieka można usprawiedliwić. Bo, czy zdrowy, chłopski pociąg do "wyrośniętej", podkreślającej swoją atrakcyjność młodej osoby, która dopiero uczy się wiedzy o świecie jest czymś złym, nagannym?  rolleyes.gif
Możesz się nie zgadzać, możesz być homoseksualistą, to nie ma znaczenia, sam przyznałeś, że taki jest obraz "stereotypowego mężczyzny", ja dodam więcej, zdrowego mężczyzny. To nie ma nic wspólnego z przemocą/molestowaniem/gwałtem ani przyzwoleniem na to ani na nastolatce ani na kobiecie 18 +, ani żonie itd.

W żadnym wypadku moim zamiarem nie było usprawiedliwianie czynów nielegalnych i nie akceptowalnych społecznie, tylko określenie czy przypadki molestowania/gwałtów w kk są podłoża homoseksualnego czy nie.
QUOTE(ChochlikTW @ 7/12/2018, 10:39)
Dokładnie, ważne też, że użyłeś pojęcia "molestowanie", które jest bardzo szerokie i znacznie łagodniejsze od gwałtu.
Nawet nie chcę wiedzieć, czym w Twoim przypadku różni się "molestowanie" od molestowania, ale najwidoczniej z tego powodu, że jest to łagodniejsze znaczy jest dozwolone. rolleyes.gif Gratuluję postawy "moralnej"!

Nie jest dozwolone, zwracam na to uwagę tylko w tym względzie, że jest różnica między gwałtem a molestowaniem.
QUOTE(ChochlikTW @ 7/12/2018, 10:39)
Swoją drogą, wielu jego rówieśników - 14 latków "mieszka już" w poprawczakach. Bywają mordercami, już nie tak niewinni jak 4-9 letnie dzieci.
Gratuluję po raz kolejny! !4-letniego mordercę można już molestować, zgwałcić, bo fakt, że kogoś pozbawił po prawa go innych prawa.

Zwróciłem na to uwagę ze względu na to, że w tym wieku chłopak potrafi/może się już bronić/mścić.

QUOTE(Piotr89r @ 7/12/2018, 15:08)
Problem niekatolik ma taki, że niekatolik i ateista jak zainteresuje się wyrośniętą/wyrośniętym 14 latkiem to pójdzie siedzieć (żeby już nigdy nie usiąść, hłe hłe), a pana kapłana/księdza/popa/imama (niepotrzebne skreślić w zależności od państwa wyznaniowego) przeniosą do innej prarafii albo na emeryturę, albo nawet i to nie.
*


Zawsze mnie zadziwia ta bzdurna postawa. Zatem księża są nietykalni przez prawo, mogą kraść, popełniać przestępstwa gospodarcze, morderstwa i chodzić swobodnie po wolności, bo mają jakiś magiczny mechanizm "przeniosą do innej parafii" który zwalnia z odpowiedzialności karnej?

Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie, ksiądz (odwrotnie do większości niekatolików i ateistów) to osoba jakby publiczna, "każdy" ją zna, więc jest "wybitnie" narażona na odpowiedzialność karną za swoje czyny. Znacznie łatwiej go znaleźć, trudniej mu się ukrywać itd.
*




Ciężko ukryć mi moje rozbawienie. Arcybiskup Paetz sobie siedzi teraz, rozumiem, w więzieniu? Tak, biedni Ci nasi księża, strasznie prześladowani, wyrugowani z własności, z jakimś wyższym progiem podatkowym (a bez przywileju wyłącznego nabywania ziemii, dotacji na budowę kościołów, religii w państwowej szkole) i jeszcze sądy się nad nimi pastwią i na niekorzyść osądzają.

Napisany przez: ChochlikTW 7/12/2018, 15:44

QUOTE(szczypiorek @ 7/12/2018, 15:07)
QUOTE
Poza tym, jest to ich przysięga i ich celibat, co do tego niekatolikowi czy ateiście?


Który to już raz ten argument pojawia się w tego typu tematach? Daj spokój. Stać Cię na więcej niż wrzucanie tego typu zagrywek. Tym bardziej, że są używane gdy już się nie ma żadnych sensownych kart w talii.
*


Zgodzę się. Argument mocno wyświechtany, ale wciąż, jak widać pachnie "świeżością". rolleyes.gif
Czekam na podobny wpis @miszy88 w temacie o muzułmanach, gdzie szeroko komentowana jest ich kultura, zasady wiary. wink.gif biggrin.gif


CODE
Przeciętni Kowalscy również przysięgają i przysięgi łamią, przypominam że śluby cywilne również zawierają składanie przysięgi. Jeżeli ich usprawiedliwiamy "bo jest to tylko rytuał" to tak samo możemy usprawiedliwiać księży, może dla niektórych z nich to również tylko rytuał...

Porównujesz @misza88 strefę profanum do strefy sarcum i wychodzi,że obie przysięgi to samo. rolleyes.gif


Napisany przez: misza88 7/12/2018, 16:35

Piotr89r

CODE
Problem niekatolik ma taki, że niekatolik i ateista jak zainteresuje się wyrośniętą/wyrośniętym 14 latkiem to pójdzie siedzieć (żeby już nigdy nie usiąść, hłe hłe), a pana kapłana/księdza/popa/imama (niepotrzebne skreślić w zależności od państwa wyznaniowego) przeniosą do innej prarafii albo na emeryturę, albo nawet i to nie.

Po pierwsze: zarzut dotyczył niedotrzymywania celibatu przez księży a nie pedofilii. Nie wiem dlaczego dla niekatolika niedotrzymywanie celibatu przez księdza miałoby być gorszą przewiną niż pałaszowanie schabowych przez wegetarianina. Bo oczywistym jest chyba, że częsta postawa wśród Polaków i nie tylko, tj. zdrada partnera/partnerki jest dla niekatolika znacznie gorsza bo krzywdzi on przez to innych ludzi.
Po drugie: czy sprawa ma się podobnie i z innymi zawodami czy dotyczy tylko księży? Czy każdy np. nauczyciel pedofil siedzi?

ChochlikTW
CODE
Porównujesz @misza88 strefę profanum do strefy sarcum i wychodzi,że obie przysięgi to samo.  

Nie rozumiem...

Napisany przez: ChochlikTW 7/12/2018, 19:43

Na początku zwracam się do Ogółu w dwóch kwestiach.
Pierwszej, aby jeżeli jest chęć dalszej dyskusji to nie w tym temacie, ale założyć nowy i poprosić moderację o przeniesienie odpowiednich postów.
W drugiej, że mylicie dwie różne kwestie - celibat oraz śluby czystości. Ksiądz nie składa ślubu celibatu. Robią to wyłącznie zakonnicy i zakonnice, on składa śluby czystości. Czyli mając kochankę nie łamie go, ale sprzeniewierza się ślubom czystości.
http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/forum/47/n/5314


QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 16:35)
Piotr89r
CODE
Problem niekatolik ma taki, że niekatolik i ateista jak zainteresuje się wyrośniętą/wyrośniętym 14 latkiem to pójdzie siedzieć (żeby już nigdy nie usiąść, hłe hłe), a pana kapłana/księdza/popa/imama (niepotrzebne skreślić w zależności od państwa wyznaniowego) przeniosą do innej prarafii albo na emeryturę, albo nawet i to nie.

Po pierwsze: zarzut dotyczył niedotrzymywania celibatu przez księży a nie pedofilii. Nie wiem dlaczego dla niekatolika niedotrzymywanie celibatu przez księdza miałoby być gorszą przewiną niż pałaszowanie schabowych przez wegetarianina. Bo oczywistym jest chyba, że częsta postawa wśród Polaków i nie tylko, tj. zdrada partnera/partnerki jest dla niekatolika znacznie gorsza bo krzywdzi on przez to innych ludzi.
Po drugie: czy sprawa ma się podobnie i z innymi zawodami czy dotyczy tylko księży? Czy każdy np. nauczyciel pedofil siedzi?

ChochlikTW
CODE
Porównujesz @misza88 strefę profanum do strefy sarcum i wychodzi,że obie przysięgi to samo.  

Nie rozumiem...
*


A, czego tu nie rozumieć? Porównujesz przysięgę małżeńską składaną przed urzędnikiem państwowym do przysięgi składanej przez kapłana przez bogiem. Wymiar jest zupełnie inny.
Po drugie, wegetarianin, który wcina schabowe przestaje nim być, a jeżeli promuje się na autorytet w życiu staje się hipokrytą, aby nie rzec kłamcą.
Po trzecie, wyciągasz kolejny stary, wyświechtany argument o pedofilach w innych zawodów. W tym konkretnym przypadku są to nauczyciele. Potrafisz podać przykład, w którym:
- kuratorium
- dyrektor placówki
- grono nauczycieli
wiedząc o molestowaniu uczniów przez nauczyciela kryło go, udawało, że nic nie widzi, a gdy zaczęło się robić głośno wysyłało go do innej placówki?
Jeżeli nie to Twój argument to nic innego, jak nieudolna próba umniejszenia roli Kościoła w tuszowaniu ciężkich przestępstw.

Napisany przez: Grzegorz_B 7/12/2018, 20:53

QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 16:35)
Nie wiem dlaczego dla niekatolika niedotrzymywanie celibatu przez księdza miałoby być gorszą przewiną niż pałaszowanie schabowych przez wegetarianina.

Różnica mniej więcej taka jak między łakomstwem (schabowy) a oszukaniem "pracodawcy" (łamanie celibatu) ;-)

Na tej samej zasadzie oszustem będzie stosujący niedozwolony doping sportowiec i tu chyba nie masz problemu z nazwaniem rzeczy po imieniu?

A przecież to prawie to samo - łamanie wewnętrznych przepisów które Ciebie nie obchodzą (zakładając że sam nie jesteś sportowcem czy fanem) i są również wewnętrzną sprawą związków sportowych... nic poza tym.

Napisany przez: Adiko 8/12/2018, 1:34

QUOTE(Piotr89r @ 7/12/2018, 15:31)
Ciężko ukryć mi moje rozbawienie. Arcybiskup Paetz sobie siedzi teraz, rozumiem, w więzieniu?

Nie siedzi w więzieniu a dlaczego miałby siedzieć? Za homoseksualizm za pedofilię? Jeżeli coś wiesz o jego przestępstwach to musisz zgłosić do prokuratury, być może wkrótce sąd go skaże gdy materiał dowodowy będzie wystarczająco wiarygodny.
QUOTE(Piotr89r @ 7/12/2018, 15:31)
Tak, biedni Ci nasi księża, strasznie prześladowani, wyrugowani z własności, z  jakimś wyższym progiem podatkowym (a bez przywileju wyłącznego nabywania ziemii, dotacji na budowę kościołów, religii w państwowej szkole) i jeszcze sądy się nad nimi pastwią i na niekorzyść osądzają.

Nie tacy biedni, z pewnością troszkę im "łatwiej" za PiS-u, ale nagonka na nich, w pewnych aspektach nawet się nasila.
Nie rozumiem tych wyrzutów co do "przywilejów" księży, nie popieram (żeby była pełna jasność), ale to jest już inny temat na dyskusję, trzeba by to wrzucić do szufladki z przywilejami i biadolić na górników, policjantów, mundurowych czy nauczycieli (karta nauczyciela) ? Część przywilejów może i bez sensu (przywilej nabywania ziemi), ale część prawdopodobnie bardziej im się należy niż np. górnikom - fundusz kościelny jako reparacja za zrabowany majątek?
QUOTE(Grzegorz_B @ 7/12/2018, 20:53)
A przecież to prawie to samo - łamanie wewnętrznych przepisów które Ciebie nie obchodzą (zakładając że sam nie jesteś sportowcem czy fanem) i są również wewnętrzną sprawą związków sportowych... nic poza tym.

Całkiem fajny przykład, różnice są takie, że sportowca, związki sportowe generalnie "ścigają", wykluczają itd, księdza podobno "przenoszą do innej parafii". Inni mówią, że to przenoszenie to ma być dodatkowe "zabezpieczenie" przed łamaniem przepisów?

Różnica jest jeszcze taka, że o ile w sporcie "łamanie wewnętrznych przepisów" nikogo za bardzo nie obchodzi, w tym sensie, że ścigają to głównie "wewnętrzne instytucje antydopingowe", występują surowe procedury wewnętrzne itd.

O tyle w kościele nadzwyczaj zainteresowani "sprawdzaniem" księży są ludzie kompletnie obcy, zupełnie spoza kościoła, często niewierzący lub wręcz jakby wrogowie kościoła. Czyli sytuacja odwrotna jak ze sportowcami. O księżach a nie o "złych sportowcach" powstają całe gazety, "polujące" na grzechy księży ("Fakty i Mity"), filmy z rozdmuchaną propagandą ("kler") no i na co dzień artykuły, przeważnie w lewicowych (czyli ogólnie wrogich kościołowi) gazetach.

Napisany przez: gregski 8/12/2018, 9:55

QUOTE(misza88 @ 7/12/2018, 12:51)
Dajmy na to że gdyby pop, który mieszka niedaleko mnie, zdradzał swoją żonę to raczej specjalnie mnie to nie ruszy - specjalnie czyli inaczej niż w przypadku każdego innego sąsiada.
*


oraz
QUOTE(Piotr89r @ 7/12/2018, 15:08)
Problem niekatolik ma taki, że niekatolik i ateista jak zainteresuje się wyrośniętą/wyrośniętym 14 latkiem to pójdzie siedzieć (żeby już nigdy nie usiąść, hłe hłe), a pana kapłana/księdza/popa/imama (niepotrzebne skreślić w zależności od państwa wyznaniowego) przeniosą do innej prarafii albo na emeryturę, albo nawet i to nie.
*



W zeszłym roku peregrynując po wschodniej Polsce odwiedziłem Cerkiew pw. Zwiastowania NMP w Supraślu. Oprowadzani byliśmy przez młodego duchownego Prawosławnego.
Prosił on by nie używać określenia "pop" gdyż powstało ono w Rosji i ma wydźwięk pejoratywny. Prosił by ich nazywać "księżmi prawosławnymi".

Napisany przez: misza88 8/12/2018, 10:00

ChochlikTW

CODE
Porównujesz przysięgę małżeńską składaną przed urzędnikiem państwowym do przysięgi składanej przez kapłana przez bogiem. Wymiar jest zupełnie inny.

Dla niekatolika czym ma się ten wymiar różnić? Który ma mieć większy ciężar?

CODE
staje się hipokrytą, aby nie rzec kłamcą.

Dokładnie! Podobnie jest z tymi wszystkimi rozwodnikami czy zdradzającymi.

CODE
wiedząc o molestowaniu uczniów przez nauczyciela kryło go, udawało, że nic nie widzi, a gdy zaczęło się robić głośno wysyłało go do innej placówki?

Nie wiem. Stąd moje pytanie.

Grzegorz
CODE
Na tej samej zasadzie oszustwem będzie stosujący niedozwolony doping sportowiec i tu chyba nie masz problemu z nazwaniem rzeczy po imieniu?

Sportowcy reprezentują często cały kraj, naród. Sportowcy pomiędzy sobą rywalizują i doping jednych wpływa na wyniki drugich. W tym przypadku oburzenie Polaka że rosyjscy sportowcy stosują doping jest uzasadnione. A czym uzasadnić oburzenie niekatolika, że księża nie dotrzymują celibatu?

Napisany przez: szczypiorek 8/12/2018, 10:17

@ Misza. Użyłeś określenia "oburzenie". Większość z nas po prostu pokazuje hipokryzję części księży. Tylko tyle. Ale osoba głęboko religijna być może faktycznie powinna się oburzać. Ty przekonujesz nas, że w sumie nic specjalnego się nie dzieje. No i fajnie.

Napisany przez: Grzegorz_B 8/12/2018, 10:57

QUOTE(Adiko @ 8/12/2018, 1:34)
O księżach a nie o "złych sportowcach" powstają całe gazety, "polujące" na grzechy księży ("Fakty i Mity"), filmy z rozdmuchaną propagandą ("kler") no i na co dzień artykuły, przeważnie w lewicowych (czyli ogólnie wrogich kościołowi) gazetach.

Gazety, filmy itd. nie powstają bynajmniej na bazie samych przewinień związanych z celibatem. To raczej połączenie różnego rodzaju przekrętów, afer i grzeszków połączonych z (prawie) całkowitą bezkarnością sprawców oraz tym że dotyczą instytucji która na co dzień poucza nas jak żyć (oraz wspólnie z politykami próbuje układać pod to prawo w państwie podobno świeckim).

QUOTE
QUOTE
Ciężko ukryć mi moje rozbawienie. Arcybiskup Paetz sobie siedzi teraz, rozumiem, w więzieniu?


Nie siedzi w więzieniu a dlaczego miałby siedzieć? Za homoseksualizm za pedofilię?

Adiko - w przypadku Paetza to byłoby po prostu molestowanie seksualne przez osobę wykorzystującą podległość służbową. Pojęcie jak najbardziej istniejące w kodeksie karnym, chociaż oczywiście żeby sprawa się zaczęła to musiałby ją zgłosić któryś z poszkodowanych.

Napisany przez: ChochlikTW 8/12/2018, 10:58

@misza88

Podpisuję się w ramach odpowiedzi pod tym, co napisał @szczypiorek.

CODE
Nie wiem. Stąd moje pytanie.


Ja o takim przypadku nie słyszałem, więc po co wyciągać w dyskusji przedstawicieli innych zawodów?

Napisany przez: misza88 8/12/2018, 11:03

szczypiorek

CODE
Ty przekonujesz nas, że w sumie nic specjalnego się nie dzieje.

Pokazuję że nie wiem co specjalnego ma się dziać według niekatolików. Owszem jest to hipokryzja, tak samo jak hipokryzją jest składanie przysięgi małżeńskiej, późniejsze zdrady i rozwód. Jednak ta "hipokryzja" dla osoby niewierzącej a może raczej dla osoby według której dobro KK nie jest istotne, chyba ma znacznie gorsze konsekwencje bo rani inne osoby, tj. małżonka/małżonkę i ewentualne dzieci. Jednak na tą hipokryzję osoby nieutożsamiające się z KK takiej uwagi nie zwracają, dlaczego? Mógłby ktoś mi udzielić szczerej odpowiedzi?

ChochlikTW
CODE
Ja o takim przypadku nie słyszałem, więc po co wyciągać w dyskusji przedstawicieli innych zawodów?

Aby się przekonać na ile takie a nie inne podejście do przestępców wśród księży wynika z tego że są księżmi, a na ile z naszego systemu.

Napisany przez: Tromp 8/12/2018, 11:41

Ukrywanie przestepcow seksualnych ma nie interesowac ateistow, bo wlasciwie co? Kler nie podlega prawu polskiemu? A moze ziemskiemu w ogole?

Napisany przez: misza88 8/12/2018, 11:57

QUOTE(Tromp @ 8/12/2018, 11:41)
Ukrywanie przestepcow seksualnych ma nie interesowac ateistow, bo wlasciwie co? Kler nie podlega prawu polskiemu? A moze ziemskiemu w ogole?
*


Nie przeczytałeś dokładnie dyskusji.
Pisaliśmy nie o przestępstwach seksualnych, a o niedotrzymywaniu celibatu przez księży.

Napisany przez: szczypiorek 8/12/2018, 12:16

Generalnie Misza uznał, że to nie nasza sprawa rolleyes.gif A problem celibatu pojawił się w tym wątku w kontekście sugestii, że owa wymuszona wstrzemięźliwość seksualna niekoniecznie jest czymś dobrym dla ludzkiej kondycji. Co niesie dalsze konsekwencje nie tylko dla owych księży.

Napisany przez: Julius I 8/12/2018, 12:52

@Adiko

QUOTE
Wiesz, ja prosty chłop, rozumuje prosto, zdrowego heteroseksualnego mężczyznę "pociągają" atrakcyjne 16-18 latki, które chcą się wyróżnić i podkreślają swoją seksualność, zgodzisz się? Na tej samej zasadzie, rozumuje, że musi być z homoseksualnymi mężczyznami?
Jeżeli tak jest, to naturalnym jest, że tacy którzy "podrywali" 16-18 letnich chłopców nie stronią też od 19 -60 letnich chłopców?
I jest moim zdaniem spora różnica między chłopcami 12-18 letnimi a 4-11 letnimi dziećmi.


Jest też spora różnica pomiędzy pociągiem a wykorzystaniem seksualnym. Może i nastolatki pociągają większość mężczyzn, ale daleko temu jeszcze do podrywu a już na pewno do wykorzystania seksualnego.


QUOTE
To wszystko są niuansy, konkretem według mnie jest to kto zrobił krzywdę i jeżeli tak było czy został oskarżony i skazany. Jeżeli nie to mamy tylko propagandę i nagonkę, gdyż prokuratura, policja i sądy są od ścigania i karania takich przypadków nie jakieś komisje i podobne instytucje. W każdej grupie zawodowej znajdują się pedofile - od rolników po ślusarzy i polityków, nie ma powodów dla których nie miałoby być kilku wśród księży


Już chyba odpowiadałem Tobie na te argumenty w innym wątku, ale Ty nadal uparcie lansujesz swoją tezę o pedofilach u innych grup społecznych. Zapytam więc czy to rolnicy i ślusarze publicznie mówią milionom ludzi jak mają żyć? Czy to rolnicy i ślusarze mówią o zabijaniu nienarodzonych dzieci, o szerzącej się pustce moralnej w laicyzujących się krajach? Czy to oni domagają się wprowadzenia w prawie zakazu in vitro, całkowitej aborcji czy choćby niezalegalizowania związków partnerskich?
Niektórzy hierarchowie kościelni protestują przeciwko wypłacaniu odszkodowań ofiarom nadużyć seksualnych bo nie ma po temu podstaw w polskim prawie. Z drugiej strony ci sami duchowni domagają się uregulowania w prawie polskim kwestii dot. np. in vitro czy aborcji podług własnych zasad. Ten relatywizm Kościoła w poglądach na niektóre sprawy i stosowanie podwójnej miary są wprost zadziwiające. To też potraktujesz jako nagonkę na Kościół?

Żyjemy w wolnym kraju i media mają prawo mówić o nadużyciach Kościoła. Skoro jesteś taki pro-instytucjonalny to na argument, że od ścigania przestępców wśród duchownych są sądy, policja i prokuratura mogę odpowiedzieć tylko tyle, że jak media publicznie przekazują informacje niezgodne z rzeczywistością - zawsze Kościół może złożyć stosowny pozew do sądu.




Napisany przez: ChochlikTW 8/12/2018, 13:16

@Julius I

CODE
Już chyba odpowiadałem Tobie na te argumenty w innym wątku,

Być może w tym samym, co ja, czyli o laicyzacji. Tylko, że z racji, że zrobił się OT posty zostały wykasowane.

@misza88

CODE
Aby się przekonać na ile takie a nie inne podejście do przestępców wśród księży wynika z tego że są księżmi, a na ile z naszego systemu.


Tak wynika m.in z tego lub aż z tego, że się duchownymi (przykład siostry Bernadety pokazuje, że istnieje przyzwolenie na przemoc seksualną), a nie z racji naszego systemu, bo ten na przykładzie dwóch posłanek z różnych stron pokazuje, jak mocno sprawa jest bagatelizowana.

Napisany przez: misza88 8/12/2018, 13:22

szczypiorek

CODE
Generalnie Misza uznał, że to nie nasza sprawa  

Nie. Misza chce się dowiedzieć co niektórych skłania do tego że tak mocno się tym interesują.
Bo jeżeli przyjąć za prawdę że "wymuszona wstrzemięźliwość seksualna niekoniecznie jest czymś dobrym dla ludzkiej kondycji." to raczej należałoby z powodu tego braku wstrzemięźliwości się cieszyć.

Julius
CODE
Zapytam więc czy to rolnicy i ślusarze publicznie mówią milionom ludzi jak mają żyć? Czy to rolnicy i ślusarze mówią o zabijaniu nienarodzonych dzieci, o szerzącej się pustce moralnej w laicyzujących się krajach? Czy to oni domagają się wprowadzenia w prawie zakazu in vitro, całkowitej aborcji czy choćby niezalegalizowania związków partnerskich?

Również mi się nie podobają przypadki bagatelizowania i zamiatania pod dywan przestępstw seksualnych. Jednak czy te przypadki całkowicie dyskredytują KK do mówieniu o tym o czym piszesz? Czy istnieje w ogóle na świecie jakakolwiek organizacja, która mogłaby według Ciebie o moralności mówić i która cieszy się przyzwoitym zasięgiem? Czy może o to w tym wszystkim chodzi aby takich organizacji nie było?

Napisany przez: szczypiorek 8/12/2018, 13:42

QUOTE
Nie. Misza chce się dowiedzieć co niektórych skłania do tego że tak mocno się tym interesują.


Nie brnij. To forum dyskusyjne i ludzie piszą tu o różnych sprawach. Dlaczego się nimi interesują? Są setki powodów.


QUOTE
Bo jeżeli przyjąć za prawdę że "wymuszona wstrzemięźliwość seksualna niekoniecznie jest czymś dobrym dla ludzkiej kondycji." to raczej należałoby z powodu tego braku wstrzemięźliwości się cieszyć.


Jeśli łamanie zasady celibatu kończy się na współżyciu z dorosłymi to OK. Inna sprawa czy życie w zakłamaniu też jest dobre (co innego pasterz głosi z ambony, co innego robi i musi z tym żyć). My jednak w tym wątku piszemy o sytuacji gdy "brak wstrzemięźliwości" ma swój finał w molestowaniu nieletnich.

QUOTE
Również mi się nie podobają przypadki bagatelizowania i zamiatania pod dywan przestępstw seksualnych.


I taką postawę szanuję rolleyes.gif

Napisany przez: misza88 8/12/2018, 13:57

szczypiorek

CODE
Jeśli łamanie zasady celibatu kończy się na współżyciu z dorosłymi to OK. Inna sprawa czy życie w zakłamaniu też jest dobre (co innego pasterz głosi z ambony, co innego robi i musi z tym żyć). My jednak w tym wątku piszemy o sytuacji gdy "brak wstrzemięźliwości" ma swój finał w molestowaniu nieletnich.

To trzeba byłoby przebadać. Do największej liczby przestępstw pedofilii dochodzi w rodzinach - oczywiście przede wszystkim dlatego że rodzin jest po prostu dużo. Nie wiem czy można jednoznacznie powiedzieć że celibat wpływa na większą liczbę przypadków pedofilii.

Napisany przez: szczypiorek 8/12/2018, 14:09

QUOTE(misza88 @ 8/12/2018, 14:57)
szczypiorek
CODE
Jeśli łamanie zasady celibatu kończy się na współżyciu z dorosłymi to OK. Inna sprawa czy życie w zakłamaniu też jest dobre (co innego pasterz głosi z ambony, co innego robi i musi z tym żyć). My jednak w tym wątku piszemy o sytuacji gdy "brak wstrzemięźliwości" ma swój finał w molestowaniu nieletnich.

To trzeba byłoby przebadać. Do największej liczby przestępstw pedofilii dochodzi w rodzinach - oczywiście przede wszystkim dlatego że rodzin jest po prostu dużo. Nie wiem czy można jednoznacznie powiedzieć że celibat wpływa na większą liczbę przypadków pedofilii.
*



Tytuł wątku (nie ja go założyłem, tylko został wydzielony) jest o skandalach seksualnych wśród polskiego kleru, więc faktycznie nie tylko o pedofilię tu chodzi. Na niej się skupiliśmy, a to z powodu (domniemanych) wyczynów księdza Jankowskiego. Ewentualną korelację między celibatem a pedofilią trzeba by omawiać gdzie indziej. Bo zrobi się OT.

Napisany przez: gregski 8/12/2018, 16:34

QUOTE(misza88 @ 8/12/2018, 11:03)
Pokazuję że nie wiem co specjalnego ma się dziać według niekatolików. Owszem jest to hipokryzja, tak samo jak hipokryzją jest składanie przysięgi małżeńskiej, późniejsze zdrady i rozwód. Jednak ta "hipokryzja" dla osoby niewierzącej a może raczej dla osoby według której dobro KK nie jest istotne, chyba ma znacznie gorsze konsekwencje bo rani inne osoby, tj. małżonka/małżonkę i ewentualne dzieci. Jednak na tą hipokryzję osoby nieutożsamiające się z KK takiej uwagi nie zwracają, dlaczego? Mógłby ktoś mi udzielić szczerej odpowiedzi?
*


No wiesz jednak coś specjalnego się dzieje.
No bo jeśli dajmy na to jakaś pani Kowalska - przepraszam wszystkie panie Kowalskie ale to tylko taki przykład - zborsuczy sie dajmy na to z panem Nowakiem - gratuluje wszystkim panom Nowakom znajdujących się w takiej sytuacji (bo ja to męski szowinista jestem) - to jest to problem tych dwojga, szczególnie jeśli ich małżonkowie są nieświadomi tej sytuacji.
Natomiast jeśli ksiądz prałat wyryćka ministranta od zakrystii, ooops przepraszam, na zakrystii to oprócz wszelkich moralnych konsekwencji jest to jeszcze czyn przestępczy.
To zaś implikuje inne problemy gdyż jeśli ktoś wie o popełnieniu przestępstwa i nie poinformuje o tym organów ścigania to też popełnia przestępstwo. To zaś stawia biskupa, jeśli wiedział o zdarzeniu, w jednoznacznej z punktu widzenia prawa sytuacji. Jest jeszcze gorzej gdy taki hierarcha "zamiata sprawę po dywan" czyli pomaga ukryć fakt popełnienia przestępstwa. Na to zdaje się są dodatkowe paragrafy.

Dodatkowo odium spada na cały Kościół co mnie jako Katolika jest szczególnie bolesne.
Moim zdaniem przez lata hołubienia i chronienia "czarnych owiec" Kościół jako instytucja zrobił sobie spore "kuku" a oprócz tego zachowywał się skandalicznie względem ofiar tych przestępstw oraz bardzo nie fair względem ogółu wiernych.

Napisany przez: Adiko 8/12/2018, 18:13

QUOTE(Grzegorz_B @ 8/12/2018, 10:57)
Gazety, filmy itd. nie powstają bynajmniej na bazie samych przewinień związanych z celibatem. To raczej połączenie różnego rodzaju przekrętów, afer i grzeszków połączonych z (prawie) całkowitą bezkarnością sprawców oraz tym że dotyczą instytucji która na co dzień poucza nas jak żyć (oraz wspólnie z politykami próbuje układać pod to prawo w państwie podobno świeckim).

Jak "zabraknie" pedofili, to dodadzą/ wyszukają tych łamiących celibat, później tych chytrych, łakomych na kasę. Oczywiście ci "wyszukiwawcze" najczęściej sami nie dają ani grosza na kościół, jednak pierwsi w wyszukiwaniu "przepychu i bogactwa" niektórych księży, niewiele mówiąc, że to przede wszystkim dobra wola ich parafian/sponsorów.
QUOTE(Grzegorz_B @ 8/12/2018, 10:57)
Adiko - w przypadku Paetza to byłoby po prostu molestowanie seksualne przez osobę wykorzystującą podległość służbową. Pojęcie jak najbardziej istniejące w kodeksie karnym, chociaż oczywiście żeby sprawa się zaczęła to musiałby ją zgłosić któryś z poszkodowanych.

No to apeluj do poszkodowanych, zresztą pos wyżej ktoś napisał takie coś " jeśli ktoś wie o popełnieniu przestępstwa i nie poinformuje o tym organów ścigania to też popełnia przestępstwo", więc nawet powinieneś to zgłosić do odpowiednich służb lub też popełniasz przestępstwo.
A tak serio, człowiek poniósł już konsekwencje, wydaje mi się, że teraz już bardziej chodzi o pastwienie się niż sprawiedliwość.
QUOTE(misza88 @ 8/12/2018, 11:03)
Jednak na tą hipokryzję osoby nieutożsamiające się z KK takiej uwagi nie zwracają, dlaczego? Mógłby ktoś mi udzielić szczerej odpowiedzi?

To chyba taki "sport", znam wielu "antyklerykałów", którzy od kościoła z daleko, no chyba, że "wypada" ślub lub chrzciny, za to cały czas pierwsi do obsmarowywania księży. Oprócz takich "hobbystów" jakby "systemową walką" zajmują się środowiska lewicowe (widzę taką tendencję). Im bliżej lewicy tym bardziej i chętniej wyszukiwać u księży hipokryzji.\

Swoją drogą, kiedyś czytałem teorię spiskową, że niby masoni dążą do zniszczenia kościoła bo stoi on na drodze do krzewionej przez nich "swawoli moralnej społeczeństwa" itd. Niby śmiałem się z tego, ale im dłużej żyję/więcej słów krytyki wobec kościoła z ust ludzi którym do niego kompletnie nie po drodze tym bardziej skłaniam się do myślenia, że "coś musi w tym być".
QUOTE(szczypiorek @ 8/12/2018, 12:16)
Generalnie Misza uznał, że to nie nasza sprawa  rolleyes.gif A problem celibatu pojawił się w tym wątku w kontekście sugestii, że owa wymuszona wstrzemięźliwość seksualna niekoniecznie jest czymś dobrym dla ludzkiej kondycji. Co niesie dalsze konsekwencje nie tylko dla owych księży.
*


Podobno nie tylko w kk, więc celibat tego nie tłumaczy.
https://www.salon24.pl/u/nick/539714,a-jak-jest-u-protestantow-i-judaistow
Natomiast coraz więcej wniosków co do "winy" homoseksualizmu.

Grupa licząca 1 do 3% populacji (homoseksualiści) popełnia ponad 1/3 tego typu przestępstw
dane z 2002 r.

https://www.lifesitenews.com/news/report-shows-link-between-homosexuality-and-child-abuse
QUOTE(Julius I @ 8/12/2018, 12:52)
Jest też spora różnica pomiędzy pociągiem a wykorzystaniem seksualnym. Może i nastolatki pociągają większość mężczyzn, ale daleko temu jeszcze do podrywu a już na pewno do wykorzystania seksualnego.

Oczywiście, to było tylko w kwestii homoseksualizmu. O ile "może i nastolatki pociągają większość mężczyzn" o tyle niewielu pociągają nastoletni chłopcy?
QUOTE(Julius I @ 8/12/2018, 12:52)
Już chyba odpowiadałem Tobie na te argumenty w innym wątku, ale Ty nadal uparcie lansujesz swoją tezę o pedofilach u innych grup społecznych. Zapytam więc czy to rolnicy i ślusarze publicznie mówią milionom ludzi jak mają żyć? Czy to rolnicy i ślusarze mówią o zabijaniu nienarodzonych dzieci, o szerzącej się pustce moralnej w laicyzujących się krajach? Czy to oni domagają się wprowadzenia w prawie zakazu in vitro, całkowitej aborcji czy choćby niezalegalizowania związków partnerskich?
Niektórzy hierarchowie kościelni protestują przeciwko wypłacaniu odszkodowań ofiarom nadużyć seksualnych bo nie ma po temu podstaw w polskim prawie. Z drugiej strony ci sami duchowni domagają się uregulowania w prawie polskim kwestii dot. np. in vitro czy aborcji podług własnych zasad. Ten relatywizm Kościoła w poglądach na niektóre sprawy i stosowanie podwójnej miary są wprost zadziwiające. To też potraktujesz jako nagonkę na Kościół?

Żyjemy w wolnym kraju i media mają prawo mówić o nadużyciach Kościoła. Skoro jesteś taki pro-instytucjonalny to na argument, że od ścigania przestępców wśród  duchownych są sądy, policja i prokuratura mogę odpowiedzieć tylko tyle, że jak media publicznie przekazują informacje niezgodne z rzeczywistością - zawsze Kościół może złożyć stosowny pozew do sądu.
*


No i dobrze, zwracam tylko uwagę na fakt, że rzeczą co najmniej dziwną, jest to, że krytykę, wypominanie hipokryzji księży 10-100 (?) razy częściej, gorliwiej, występuje ze strony ludzi których to teoretycznie niewiele powinno obchodzić, którzy nie są wiernymi tego kościoła. Tych uczęszczających "razi" to znacznie rzadziej.
Zakazu in vitro, całkowitej aborcji itd domagają się nie tyle/tylko księża co pewne środowiska katolickie. Znam księży którzy są za narzucaniem tych praw innym jak i takich którzy nie chcieliby tego narzucać siłą.

Chyba, że powiesz inaczej - jest to część walki politycznej, uderzenie w przeciwników politycznych, poprzez atak w ich "zaplecze", nagonka na siłę która jakoś tam mniej lub bardziej jawnie ich popiera - kk. I tutaj wracamy do lewicy jako strony która "nad reprezentuje" krytykę kościoła. Znamienne jest to też w innym przykładzie, o ile "pierwsi" do wytykania hipokryzji kościoła o tyle ostatni w wytykaniu homoseksualistom napaści na dzieci - chłopców. Dlaczego nie ma w prasie wielkich tytułów, że homoseksualiści to pedofile / molestują nastoletnich chłopców itd? Lepiej wygląda jak jest to ksiądz. No i homoseksualiści są "pupilkami" lewicy, walka o LGBT itd, w przeciwieństwie do księży.

"Żyjemy w wolnym kraju", niby jest "wolność słowa" ale pewne zagadnienia mocniej obejmuje "poprawność polityczna" i omijanie pewnych tematów a inne wręcz przeciwnie. "Negatywne" informacje o imigrantach, innych rasach, LGBTvitd są w pewien sposób limitowane/cenzurowane. Poniekąd zgadzam się z tym, gdy tłumaczy to się przeciwdziałaniem do szerzenia wrogość i nienawiść "wobec innych od nas". Jednocześnie "rozdmuchuje się nagonkę" na księży, niektóre media jakby lubują się w tym, nie zauważając (?), że adekwatnie podsycają wrogość lub wręcz nienawiść wobec kleru.
QUOTE(szczypiorek @ 8/12/2018, 13:42)
Jeśli łamanie zasady celibatu kończy się na współżyciu z dorosłymi to OK. Inna sprawa czy życie w zakłamaniu też jest dobre (co innego pasterz głosi z ambony, co innego robi i musi z tym żyć). My jednak w tym wątku piszemy o sytuacji gdy "brak wstrzemięźliwości" ma swój finał w molestowaniu nieletnich.

Dodajmy, że w przytłaczającej większość chłopców.

Napisany przez: misza88 8/12/2018, 20:30

gregski

CODE
No wiesz jednak coś specjalnego się dzieje.
No bo jeśli dajmy na to jakaś pani Kowalska - przepraszam wszystkie panie Kowalskie ale to tylko taki przykład - zborsuczy sie dajmy na to z panem Nowakiem - gratuluje wszystkim panom Nowakom znajdujących się w takiej sytuacji (bo ja to męski szowinista jestem) - to jest to problem tych dwojga, szczególnie jeśli ich małżonkowie są nieświadomi tej sytuacji.
Natomiast jeśli ksiądz prałat wyryćka ministranta od zakrystii, ooops przepraszam, na zakrystii to oprócz wszelkich moralnych konsekwencji jest to jeszcze czyn przestępczy.

Ależ ja pisałem tylko i wyłącznie o złamaniu celibatu a nie o popełnieniu przestępstw. Czyli o stosunkach z osobami 15+.

CODE
Dodatkowo odium spada na cały Kościół co mnie jako Katolika jest szczególnie bolesne.
Moim zdaniem przez lata hołubienia i chronienia "czarnych owiec" Kościół jako instytucja zrobił sobie spore "kuku" a oprócz tego zachowywał się skandalicznie względem ofiar tych przestępstw oraz bardzo nie fair względem ogółu wiernych.

Mam podobne zdanie.

Napisany przez: Grzegorz_B 8/12/2018, 22:31

QUOTE(Adiko @ 8/12/2018, 18:13)
QUOTE(Grzegorz_B @ 8/12/2018, 10:57)
Adiko - w przypadku Paetza to byłoby po prostu molestowanie seksualne przez osobę wykorzystującą podległość służbową. Pojęcie jak najbardziej istniejące w kodeksie karnym, chociaż oczywiście żeby sprawa się zaczęła to musiałby ją zgłosić któryś z poszkodowanych.

No to apeluj do poszkodowanych, zresztą pos wyżej ktoś napisał takie coś " jeśli ktoś wie o popełnieniu przestępstwa i nie poinformuje o tym organów ścigania to też popełnia przestępstwo", więc nawet powinieneś to zgłosić do odpowiednich służb lub też popełniasz przestępstwo.
A tak serio, człowiek poniósł już konsekwencje, wydaje mi się, że teraz już bardziej chodzi o pastwienie się niż sprawiedliwość.

Na serio to najwyraźniej nie wiesz o czym mówisz. W jego przypadku konsekwencje to przyspieszona emerytura i zdjęcie (chwilowe) z głównego widoku, czyli niewielkie.

Naprawdę ukarani natomiast zostali księża którzy mieli odwagę ten problem poruszyć. Przykładowo ks. Jacka Strzępczaka zdjęto z funkcji naczelnego "Przewodnika Katolickiego", zabroniono posługi na terenie archidiecezji poznańskiej, a następnie wysłano na misję do Afryki. Nie dziwię się że pokrzywdzeni widząc jak "przykładnie" działa sprawiedliwość wewnętrzna KRK dali za wygraną i odpuścili temat.

Napisany przez: Gajusz Mariusz TW 9/12/2018, 0:39

QUOTE(Grzegorz_B @ 8/12/2018, 22:31)
Naprawdę ukarani natomiast zostali księża którzy mieli odwagę ten problem poruszyć. Przykładowo ks. Jacka Strzępczaka zdjęto z funkcji naczelnego "Przewodnika Katolickiego", zabroniono posługi na terenie archidiecezji poznańskiej, a następnie wysłano na misję do Afryki. Nie dziwię się że pokrzywdzeni widząc jak "przykładnie" działa sprawiedliwość wewnętrzna KRK dali za wygraną i odpuścili temat.
*



Tu jest pies pogrzebany. Dopóki "góra" nie zacznie przede wszystkim chronić KK jako całość przed czarnymi owcami, i nie przestanie bronić te czarne owce w ramach obrony KK jako całości, bo przyznanie się do indywidualnych przypadków "obniża autorytet Kościoła" jako całości, to prosta droga do "irlandyzacji" i "amerykanizacji" Kościoła nad Wisłą. Wierzę w prymasa Polaka jako katolik, daje mi nadzieję. Zobaczymy czy wykorzysta swą szansę.

Napisany przez: Julius I 10/12/2018, 12:15

@misza


QUOTE
Również mi się nie podobają przypadki bagatelizowania i zamiatania pod dywan przestępstw seksualnych. Jednak czy te przypadki całkowicie dyskredytują KK do mówieniu o tym o czym piszesz? Czy istnieje w ogóle na świecie jakakolwiek organizacja, która mogłaby według Ciebie o moralności mówić i która cieszy się przyzwoitym zasięgiem? Czy może o to w tym wszystkim chodzi aby takich organizacji nie było?


Oczywiście, że nie dyskredytują. KK ma słuszne racje moralne, z którymi w większości się zgadzam. Zgodzisz się jednak, że takie racje wysuwane przez reprezentantów instytucji, która sama ma problemy z przestrzeganiem kodeksu moralnego, którego zresztą mieni się być ostoją, brzmią niezbyt budująco? Przypuszczam, że nie istnieje na świecie żadna organizacja bez skazy moralnej. Jest to jednak wątek dot. skandali seksualnych wśród kleru. Moja odpowiedź Adiko odnosiła się do jego przewodniej tezy, która brzmi "ale w czym w ogóle mamy problem?" i że tego problemu nie ma.

@Adiko

QUOTE
zwracam tylko uwagę na fakt, że rzeczą co najmniej dziwną, jest to, że krytykę, wypominanie hipokryzji księży 10-100 (?) razy częściej, gorliwiej, występuje ze strony ludzi których to teoretycznie niewiele powinno obchodzić, którzy nie są wiernymi tego kościoła.


A dlaczego to niby nie powinno obchodzić i dlaczego teoretycznie?


QUOTE
Chyba, że powiesz inaczej - jest to część walki politycznej, uderzenie w przeciwników politycznych, poprzez atak w ich "zaplecze", nagonka na siłę która jakoś tam mniej lub bardziej jawnie ich popiera - kk. I tutaj wracamy do lewicy jako strony która "nad reprezentuje" krytykę kościoła. Znamienne jest to też w innym przykładzie, o ile "pierwsi" do wytykania hipokryzji kościoła o tyle ostatni w wytykaniu homoseksualistom napaści na dzieci - chłopców. Dlaczego nie ma w prasie wielkich tytułów, że homoseksualiści to pedofile / molestują nastoletnich chłopców itd? Lepiej wygląda jak jest to ksiądz. No i homoseksualiści są "pupilkami" lewicy, walka o LGBT itd, w przeciwieństwie do księży.


Rozgrywki polityczne mało mnie interesują. Jeśli chcesz, możesz założyć osobny wątek dot. napaści na dzieci przez homoseksualistów, albo cenzury informacji dot. LGBT. Tu rozmawiamy o skandalach seksualnych kleru. A jak się Tobie nie podoba rozkład proporcji informowania przez media o skandalach seksualnych to pretensje możesz mieć do prawicowych mediów, których - z tego co widzę - też nie jest mało. To zresztą nie jest potrzebne. KK kompromituje się nie tyle samymi skandalami seksualnymi wewnątrz swoich struktur, ile samymi wypowiedziami o nich. Jeden z przykładów podałem w poprzednim poście. Inny to choćby wypowiedź Abp. Michalika obarczająca winą za pedofilię dzieci i ich rodziców. O jakiej więc nagonce piszesz, skoro kler sam publicznie wystawia sobie wizytówkę?
Zamiast bronić się prymitywnymi frazesami typu "nagonka na księży" należałoby raczej konkretnie odpowiedzieć na stawiane zarzuty tudzież sprostować niektóre kwestie, poruszane przez lewicowe media.


Napisany przez: szczypiorek 10/12/2018, 12:19

Z ostatnich godzin...

QUOTE
Ks. Adam S. ma zarzuty prokuratorskie, przyznał się do molestowania ministranta, a biskup zakazał mu odprawiać msze i odebrał parafię. I co? I nic. Ks. Adam S. jak gdyby nigdy nic sprawuje posługę kapłańską. Tak kościół walczy z przypadkami pedofilii.


https://twitter.com/sekielski/status/1072013758405451776

Napisany przez: force 10/12/2018, 12:52

Kto pamięta :
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjL-JGimJXfAhXJaVAKHVMSBB0QFjACegQIAxAB&url=http%3A%2F%2Fwyborcza.pl%2F1%2C75248%2C2712925.html&usg=AOvVaw3qqpAecVMgpjSXcz1SLENp
wśród skazanych był ksiądz polskokatolicki.


Napisany przez: Adiko 10/12/2018, 14:23

QUOTE(Julius I @ 10/12/2018, 12:15)
A dlaczego to niby nie powinno obchodzić i dlaczego teoretycznie?

Ponieważ są wrogami kościoła i na jego osłabieniu im zależy a nie naprawianiu.

Często słysę np. o pedofilu psychologu, dlaczego nad nimi nie skupiają się lewicowe media?
QUOTE(Julius I @ 10/12/2018, 12:15)
Tu rozmawiamy o skandalach seksualnych kleru.
No i dobrze, ważne, żeby było to rzetelne, oskarżenie i skazanie a nie "podejrzenia" czy nawet przyznania się do molestowania.
QUOTE(Julius I @ 10/12/2018, 12:15)
KK kompromituje się nie tyle samymi skandalami seksualnymi wewnątrz swoich struktur, ile samymi wypowiedziami o nich. Jeden z przykładów podałem w poprzednim poście. Inny to choćby wypowiedź Abp. Michalika obarczająca winą za pedofilię dzieci i ich rodziców. O jakiej więc nagonce piszesz, skoro kler sam publicznie wystawia sobie wizytówkę?
Zamiast bronić się prymitywnymi frazesami typu "nagonka na księży" należałoby raczej konkretnie odpowiedzieć na stawiane zarzuty tudzież sprostować niektóre kwestie, poruszane przez lewicowe media.

Moim zdaniem nie kompromituje się. Są środowiska, które mocno próbują "zniszczyć kościół" i wyszukują wszelkich możliwych obciążających materiałów.

Tak, należałoby konkretnie udowodnić zarzucane czyny, najwartościowsze, najbliższe prawdy byłyby takie kończące się skazaniem przez niezawistny sąd, gdyż dawałyby większą pewność, że przypadek został dokładnie "wyjaśniony" i nie jest to próba oczernienia a sprawiedliwego osądzenia przestępcy. Odpowiedzialność i kara byłaby jednoznaczna.
QUOTE(force @ 10/12/2018, 12:52)
Kto pamięta :
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjL-JGimJXfAhXJaVAKHVMSBB0QFjACegQIAxAB&url=http%3A%2F%2Fwyborcza.pl%2F1%2C75248%2C2712925.html&usg=AOvVaw3qqpAecVMgpjSXcz1SLENp
wśród skazanych był ksiądz polskokatolicki.
*


...Na ławie oskarżonych znalazło się 9 mężczyzn, w tym nauczyciel gimnazjalny, akademicki, duchowny i psycholog

Napisany przez: force 10/12/2018, 17:16

@ Adiko

QUOTE
...Na ławie oskarżonych znalazło się 9 mężczyzn, w tym nauczyciel gimnazjalny, akademicki, duchowny i psycholog

Szczera prawda, ale nie chciałem wychodzić, po za ramy tematu. Jedyne co chciałem przekazać, to rzecz, iż 'duchowni' różnych wyznań, ten grzech popełniają ....vide:
QUOTE
ksiądz polskokatolicki.

Napisany przez: szczypiorek 10/12/2018, 17:23

QUOTE(force @ 10/12/2018, 18:16)
@ Adiko
QUOTE
...Na ławie oskarżonych znalazło się 9 mężczyzn, w tym nauczyciel gimnazjalny, akademicki, duchowny i psycholog

Szczera prawda, ale nie chciałem wychodzić, po za ramy tematu. Jedyne co chciałem przekazać, to rzecz, iż 'duchowni' różnych wyznań, ten grzech popełniają ....vide:
QUOTE
ksiądz polskokatolicki.

*



Jakie procedury ma w takim przypadku Kościół Polskokatolicki? Też jakieś przerzucanie po parafiach? Pytam, bo to jednak skrajnie nieliczna i słabo znana denominacja.

Napisany przez: force 10/12/2018, 17:34

QUOTE(szczypiorek @ 10/12/2018, 18:23)
QUOTE(force @ 10/12/2018, 18:16)
@ Adiko
QUOTE
...Na ławie oskarżonych znalazło się 9 mężczyzn, w tym nauczyciel gimnazjalny, akademicki, duchowny i psycholog

Szczera prawda, ale nie chciałem wychodzić, po za ramy tematu. Jedyne co chciałem przekazać, to rzecz, iż 'duchowni' różnych wyznań, ten grzech popełniają ....vide:
QUOTE
ksiądz polskokatolicki.

*



Jakie procedury ma w takim przypadku Kościół Polskokatolicki? Też jakieś przerzucanie po parafiach? Pytam, bo to jednak skrajnie nieliczna i słabo znana denominacja.
*


Nie wiem, organizacja kościoła polskokatolickiego, jak i jego działania w tej sferze, są mi zupełnie nie znane, jestem ewangelikiem-augsburskim.
BTW- ciekaw jestem czy polscy luteranie mają takich "duchownych", ktoś zna przypadki molestowania dzieci, w polskim kościele ewangelicko-augsburskim? Pytam jedynie, o nasz kościół narodowy, przypadki z Szwecji, czy USA, mnie nie interesują.
Pytałem tez na naszych forach wyznaniowych, i nic confused1.gif statystycznie coś winno być...

Napisany przez: Julius I 10/12/2018, 17:36

@Adiko

QUOTE
QUOTE
A dlaczego to niby nie powinno obchodzić i dlaczego teoretycznie?


Ponieważ są wrogami kościoła i na jego osłabieniu im zależy a nie naprawianiu.


Rozumiem, że wszyscy Ci wskazani jako większość przez Ciebie to wrogowie Kościoła? Nie znajdzie się choćby jeden, kilku, kilkudziesięciu(set) lub trochę więcej, którym zależy na naprawie tej instytucji? Przeprowadziłeś stosowne badania czy masz jakieś dane, na których oparłeś swoją opinię? Chętnie więc zapoznam się z materiałami, na których oparłeś swoją tezę. Tym bardziej, że widać podchodzisz do spraw skrupulatnie, o czym świadczy Twój poniższy cytat:

QUOTE
Tak, należałoby konkretnie udowodnić zarzucane czyny, najwartościowsze, najbliższe prawdy byłyby takie kończące się skazaniem przez niezawistny sąd, gdyż dawałyby większą pewność, że przypadek został dokładnie "wyjaśniony" i nie jest to próba oczernienia a sprawiedliwego osądzenia przestępcy.



QUOTE
Moim zdaniem [KK] nie kompromituje się. Są środowiska, które mocno próbują "zniszczyć kościół" i wyszukują wszelkich możliwych obciążających materiałów.

Przeczysz sam sobie. Raz piszesz, że się nie kompromituje, a drugi raz, że są obciążające materiały. Chyba, że się nie kompromituje bo według Ciebie skandale seksualne i niefrasobliwe wypowiedzi hierarchów kościelnych na ich temat to nie problem.






Napisany przez: gregski 10/12/2018, 17:55

QUOTE(misza88 @ 8/12/2018, 20:30)
Ależ ja pisałem tylko i wyłącznie o złamaniu celibatu a nie o popełnieniu przestępstw. Czyli o stosunkach z osobami 15+.
*


No tak ale to też nie jest takie proste.
Kapłan ma nauczać i pouczać by wierni zachowywali się moralnie. Zatem wobec niego wymagania są znacznie więcej niż od zwykłej (wymienionych przeze mnie wcześniej) pani Kowalskiej i pana Nowaka.
Zupełnie tak samo jak zrozumiałą bulwersację wywołuje w społeczeństwie sędzia jumający w markecie pendriva czy kradnący przy kasie pięćdziesiąt złotych należących i innego klienta. Bulwersację znacznie większą niż gdyby to robił szary obywatel.
Z tym, że masz rację, że w takim przypadku bulwersacja powinna dotyczyć członków społeczności Katolików. Nie wiem co do tego mogą mieć ateiści.

Napisany przez: Adiko 10/12/2018, 18:17

QUOTE(Julius I @ 10/12/2018, 17:36)
Rozumiem, że wszyscy Ci wskazani jako większość  przez Ciebie to wrogowie Kościoła? Nie znajdzie się choćby jeden, kilku, kilkudziesięciu(set) lub trochę więcej, którym zależy na naprawie tej instytucji? Przeprowadziłeś stosowne badania czy masz jakieś dane, na których oparłeś swoją opinię?

Nie wszyscy, zdecydowana większość. Jest sporo ludzi którym zależy na "naprawie tej instytucji" ale zazwyczaj daleko im do informowania o "sensacyjnych" wiadomościach z mediów, które chętnie rozpracowują środowiska lewicowe / antyklerykalne.
QUOTE(Julius I @ 10/12/2018, 17:36)
QUOTE
Moim zdaniem [KK] nie kompromituje się. Są środowiska, które mocno próbują "zniszczyć kościół" i wyszukują wszelkich możliwych obciążających materiałów.

Przeczysz sam sobie. Raz piszesz, że się nie kompromituje, a drugi raz, że są obciążające materiały. Chyba, że się nie kompromituje bo według Ciebie skandale seksualne i niefrasobliwe wypowiedzi hierarchów kościelnych na ich temat to nie problem.

Według mnie nie kompromitują się przez te pojedyncze, wyrwane z konteksty fragmenty - poszczególni hierarchowie.
Nie ma problemu, żeby przeprowadzić z nimi długi i wyczerpujący wywiad w którym dokładnie rozwinęliby i wyjaśnili swoje stanowisko. Czepianie się pojedynczych zdań czy słów, jeżeli autor nie miał możliwości swobodnego rozwinięcia swojej myśl nie świadczy o jego kompromitacji. Co innego gdyby to było jego stanowisko, często powtarzane, gdyby był oskarżony i skazany itd.

Jeżeli są obciążające materiały to temat dla policji i prokuratury, nie widzę powodów dla których trzeba by zajmować się księżmi jakoś "specjalnie" lub przynajmniej specjalniej niż nauczycielami, opiekunami koloni, psychologami (którzy często pracują z dziećmi) czy homoseksualistami którzy lubią młodych chłopców (np z dworca centralnego).
Co innego gdyby to było jego stanowisko i "pogląd na świat".

"Skandale seksualne i niefrasobliwe wypowiedzi hierarchów" to tylko kolejny element do którego przyczepiają się różne środowiska antyklerykalne, nośne medialnie. Jak nie to, to znajdą sobie rozwiązłość księży, chciwość itd.

Ja do kościoła nie chodzę od dobrych kilku lat, ale uważam, że nic złego z tamtej strony nie płynie, wręcz przeciwnie. Razi troszkę nagonka na to środowisko, które generalnie jest "lepsze" od innych, zatem ich krytykę (najczęściej prze ludzi im nieprzychylnych) traktuje jako atak na nich a nie próba naprawy czegokolwiek.

Kilka postów powyżej jest informacja o księdzu który ma zarzuty o molestowanie i prowadzi mszę. Kościół jest zły bo nie odsunął księdza od posługi? Ok, a co z wiernymi, ludźmi którzy przyszli na mszę przez niego prowadzoną? Dlaczego przyszli do niego? Śmieszne to trochę, ci ludzie się pchają "do niego", ksiądz od więźniów mówi, że "to są przyjaciele" itd.
QUOTE(gregski @ 10/12/2018, 17:55)
No tak ale to też nie jest takie proste. [...]
Zupełnie tak samo jak zrozumiałą bulwersację wywołuje w społeczeństwie sędzia jumający w markecie pendriva czy kradnący przy kasie pięćdziesiąt złotych należących i innego klienta. Bulwersację znacznie większą niż gdyby to robił szary obywatel.
Z tym, że masz rację, że w takim przypadku bulwersacja powinna dotyczyć członków społeczności Katolików. Nie wiem co do tego mogą mieć ateiści.

No właśnie, "to nie jest takie proste", dobrze, że podałeś przykład sędziów, "diabeł siedzi w szczegółach". O ile ten od pen-driva to jakiś chory człowiek, kleptoman czy coś? Został skazany prawomocnym wyrokiem, o tyle ten drugi już takim prostym przypadkiem nie jest i zgadzam się z sądem, że powinien zostać "uniewinniony". Ja również uważam, że to nie była kradzież, tylko "niefrasobliwość, zagapienie".

Oba przykłady wykorzystane do bezkompromisowego ataku na całą instytucję, zaangażowany cały aparat propagandowy by osiągnąć określone korzyści - zmiany w sądownictwie żeby nie powiedzieć "zamach na sądownictwo" i próba przypodobania się ludowi, że niekonstytucyjne zmiany "są uzasadnione".
Był jeszcze jakiś z kiełbasą? I cała akcja z plakatami, finansowana przez pewien fundusz który miał propagować Polskę.

A tak w ogóle to perfidna i wstrętna manipulacja. Trochę podobnie z kościołem, coś gdzieś, nie do końca wyjaśnione, nie skazany ksiądz ale cała nagonka i aparat propagandowy "rozgrzany do czerwoności". Wszyscy oczywiście w dobrym celu, chcą uzdrowić jakieś instytucje (swoich "wrogów"). smile.gif

Napisany przez: szczypiorek 10/12/2018, 18:27

gregski

QUOTE
Z tym, że masz rację, że w takim przypadku bulwersacja powinna dotyczyć członków społeczności Katolików. Nie wiem co do tego mogą mieć ateiści.


Jeszcze raz napiszę - w przypadku łamania celibatu nie-katolik po prostu wskazuje na hipokryzję środowiska. "Bulwersacja" - jak to ująłeś - dotyczy krycia przypadków pedofilii przez Kościół. Mam nadzieję, że pomogłem.

Napisany przez: gregski 10/12/2018, 19:22

QUOTE(szczypiorek @ 10/12/2018, 18:27)
Mam nadzieję, że pomogłem.
*

Jak zwykle.

Napisany przez: ChochlikTW 10/12/2018, 20:45

QUOTE(szczypiorek @ 10/12/2018, 12:19)
Z ostatnich godzin...

QUOTE
Ks. Adam S. ma zarzuty prokuratorskie, przyznał się do molestowania ministranta, a biskup zakazał mu odprawiać msze i odebrał parafię. I co? I nic. Ks. Adam S. jak gdyby nigdy nic sprawuje posługę kapłańską. Tak kościół walczy z przypadkami pedofilii.


https://twitter.com/sekielski/status/1072013758405451776
*




CODE
Tak kościół walczy z przypadkami pedofilii.


Słowo walczy powinno być ujęte w cudzysłów. rolleyes.gif

CODE
Ksiądz Ryszard K. trafił do Sulechowa dwa lata temu. Jego mroczna przeszłość dopiero niedawno wyszła na jaw, gdy okazało się, że z parafii w Głogowie został przeniesiony w związku ze sprawą, którą jeden z ministrantów zgłosił po latach.
Sprawę prowadziła prokuratura w Głogowie. Zgodnie z jej aktami duchowny miał w latach 2006-2007 zmuszać ministranta do czynności seksualnych. Ofiara, która miała wówczas mniej niż 15 lat, zgłosiła się do organów ścigania kilka lat po fakcie.

Ksiądz miał rozbierać i dotykać ministranta w miejsca intymne. Całował go też w usta i nakazywał dotykać się w genitalia, do czego miało dochodzić wielokrotnie. W trakcie śledztwa ustalono, że ksiądz zapraszał ministrantów na plebanię pod pretekstem pomocy w pracach kancelaryjnych - informuje "Gazeta Lubuska".
Mieszkańcy Sulechowa w strachu, zaczynają pilnować swoich dzieci. Na Facebooku utworzono nawet specjalną grupę - "Uwaga na dzieci w Sulechowie". Nie brak też głosów przerażenia wśród lokalnej społeczności.
Jak to możliwe, że ksiądz, który tak mocno zawinił, potajemnie został przeniesiony do naszej parafii? - pyta jeden z czytelników w liście do "Gazety Lubuskiej".
Kara dla księdza jest skandalicznie niska. Diecezja w Zielonej Górze, pytana o konsekwencje dla duchownego wymienia: duchowny został pozbawiony urzędu proboszcza, otrzymał zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą oraz nałożono na niego pokutę o charakterze duchowym. Ponadto zalecono mu odbycie terapii psychologicznej.


https://www.o2.pl/artykul/mieszkancy-sulechowa-w-szoku-trafil-do-nich-ksiadz-pedofil-6324393257416321a

https://gazetawroclawska.pl/molestowal-ministranta-byly-proboszcz-przed-sadem/ar/13669706

Sprawa sprzed kilku miesięcy i tłumaczenie zatrzymanego.

CODE
Ksiądz Łukasz P. ma 30 lat i tysiące zdjęć rozebranych dzieci w swoim komputerze. Jest sprytniejszy od niejednego pedofila. Kupił kamery szpiegowskie, jedną z nich zamontował na czubku buta. Wystarczyło wystawić nogę aby sfilmować to, co dzieje się za zasłoną przymierzalni, za krawędzią przepierzenia w toalecie. Utrwalał nagie wizerunki podstępem, i taki zarzut przedstawi mu wkrótce prokuratura.

W sierpniu ubiegłego roku ksiądz z Zamościa pojechał na wakacje do Chorwacji z czterema kolegami w sutannach. Został przyłapany na gorącym uczynku, w trakcie nagrywania rozbierającej się dziewczynki w sklepowej przymierzalni. Zatrzymania dokonano w galerii handlowej w Splicie, chorwackim mieście portowym położonym w Dalmacji nad Morzem Adriatyckim. Do akcji wkroczyli chorwaccy śledczy, którzy niezwłocznie zatrzymali komórkę i laptop polskiego księdza. Od razu zobaczyli pliki z filmami z przymierzalni i toalet. Było ich kilkadziesiąt.

Wikary Łukasz P. przyznał się do winy i złożył wniosek o wymierzenie kary bez procesu.


https://www.se.pl/wiadomosci/polska/nagrywal-rozebrane-dzieci-znowu-ksiadz-pedofil-aa-QtLE-e8xs-sFuf.html

Napisany przez: Julius I 11/12/2018, 13:43

@Adiko

QUOTE
QUOTE
Rozumiem, że wszyscy Ci wskazani jako większość  przez Ciebie to wrogowie Kościoła? Nie znajdzie się choćby jeden, kilku, kilkudziesięciu(set) lub trochę więcej, którym zależy na naprawie tej instytucji? Przeprowadziłeś stosowne badania czy masz jakieś dane, na których oparłeś swoją opinię?

Nie wszyscy, zdecydowana większość. Jest sporo ludzi którym zależy na "naprawie tej instytucji" ale zazwyczaj daleko im do informowania o "sensacyjnych" wiadomościach z mediów, które chętnie rozpracowują środowiska lewicowe / antyklerykalne.


Czyli teraz to już jest większość z większości, o której pisałeś? smile.gif
Rozumiem więc, że nie podasz źródeł, na których opierasz swoją opinię?


QUOTE
Według mnie nie kompromitują się przez te pojedyncze, wyrwane z konteksty fragmenty - poszczególni hierarchowie.


O jakich to pojedynczych, wyrwanych z kontekstu fragmentach piszesz?


QUOTE
"Skandale seksualne i niefrasobliwe wypowiedzi hierarchów" to tylko kolejny element do którego przyczepiają się różne środowiska antyklerykalne, nośne medialnie. Jak nie to, to znajdą sobie rozwiązłość księży, chciwość itd.


QUOTE
Ja do kościoła nie chodzę od dobrych kilku lat, ale uważam, że nic złego z tamtej strony nie płynie, wręcz przeciwnie. Razi troszkę nagonka na to środowisko, które generalnie jest "lepsze" od innych, zatem ich krytykę (najczęściej prze ludzi im nieprzychylnych) traktuje jako atak na nich a nie próba naprawy czegokolwiek.


Takie szufladkowanie, że wszystko co złe o Kościele należy wrzucić do propagandowej nagonki grozi tym samym objawem, które cechuje skrajne antyklerykalne środowiska, o których piszesz. Czyli wszystko co dobre o Kościele to też propaganda, bo głoszone jest przez prawicowe media? Według mnie nadmiernie upraszczasz kwestię skandali seksualnych w Kościele. Przyjmując nawet za prawdę, że chodzi lewicowcom o pastwienie się nad księżmi, istnieniu nadużyć seksualnych związanych z Kościołem nie zaprzeczysz. Ta propaganda w formie informacji medialnych, filmów dokumentalnych czy fabularnych jak choćby "Kler" nie ma na celu pokazania, że cały KK jest zdegenerowany, a tylko, wskazanie, że takie zjawisko zachodzi w okół tej instytucji. I być może nie byłoby tyle szumu w okół tego gdyby duchowni KK zajmowali się swoim środowiskiem i swoimi wiernymi. A skoro domaga się wprowadzenia zmian w prawie, które m. in. dotyczy ludzi niechcących mieć z Kościołem nic wspólnego, publicznie krytykuje osoby o innych poglądach, podlega takiej samej krytyce jak cała reszta. Nie rozumiem więc czemu dziwi Cię złość i oburzenie innych. Środowiska psychologów czy nauczycieli nie lobbują w takim stopniu jak robi to Kościół. Nadal więc dziwi Cię fakt, że nie mówi się o pedofilii wśród nauczycieli?


Napisany przez: Adiko 11/12/2018, 14:19

QUOTE(Julius I @ 11/12/2018, 13:43)
Według mnie nadmiernie upraszczasz kwestię skandali seksualnych w Kościele. Przyjmując nawet za prawdę, że chodzi lewicowcom o pastwienie się nad księżmi, istnieniu nadużyć seksualnych związanych z Kościołem nie zaprzeczysz. Ta propaganda w formie informacji medialnych, filmów dokumentalnych czy fabularnych jak choćby "Kler" nie ma na celu pokazania, że cały KK jest zdegenerowany, a tylko, wskazanie, że takie zjawisko zachodzi w okół tej instytucji. I być może nie byłoby tyle szumu w okół tego gdyby duchowni KK zajmowali się swoim środowiskiem i swoimi wiernymi. A skoro domaga się wprowadzenia zmian w prawie, które m. in. dotyczy ludzi niechcących mieć z Kościołem nic wspólnego, publicznie krytykuje osoby o innych poglądach, podlega takiej samej krytyce jak cała reszta. Nie rozumiem więc czemu dziwi Cię złość i oburzenie innych. Środowiska psychologów czy nauczycieli nie lobbują w takim stopniu jak robi to Kościół. Nadal więc dziwi Cię fakt, że nie mówi się o pedofilii wśród nauczycieli?

Jeszcze raz, bardzo podoba mi się porównanie do sądownictwa, tam i w kościele potrzebne są zmiany, pewne reformy, tam i tu poprzez "odpowiednią narrację", propagandę wszystko można ładnie wypaczyć.

Czy uważasz, że propaganda prowadzona przeciwko Polskim sędziom, w tym wytykanie im jakichś przestępstw, np. kradzieży świadczy o "dogłębnej zgniliźnie" środowiska i potrzebie wprowadzenia gruntownych reform ala PiS ?

Dlaczego z kampanii PiS wynika, że należy wymienić sędziów, gdyż ci obecni są często od PRL?

Mój niesmak budzi po prostu kampania propagandowa prowadzona przeciwko Polskim sędziom/sądom jak i klerowi/kościele.

Co byś powiedział na film ala Kler tylko środowiska sędziowskiego? Myślę, że PiS już nad tym pracuje i niedługo przyjdzie niesmak i krytyka tego "dzieła".

Napisany przez: Julius I 11/12/2018, 16:28

Jakkolwiek też jestem przeciwnikiem propagandy anty-sądowniczej to nie możesz porównywać tych dwóch instytucji, których charakter działalności jest zgoła odmienny. Niezgoda na propagandę przeciwko sądom nie implikuje, że trzeba milczeć na tematy przestępstw, których dopuszczają się duchowni KK. Według mnie przeciwników Kościoła złoszczą nie tyle nieprawidłowości wewnątrz tej instytucji, co mieszanie się w ich życie. Takich ludzi raczej mało obchodzi co się dzieje wewnątrz Kościoła, raczej chodzi o to, żeby Kościół nie mieszał się w ich sprawy i był traktowany na równi z innymi podmiotami przez państwo. A że jest inaczej...

Napisany przez: pogezan 20/12/2018, 21:51

QUOTE
Biskup płocki Piotr Libera jako pierwszy w Polsce wziął w obronę osoby małoletnie. - Skala krzywd, jakie te dzieci, osoby małoletnie, doznały jest wielka. To nie jest złamanie kości czy siniaki. To rany osobowości, z którymi będą musiały żyć latami.


http://gazetaolsztynska.pl/557012,Biskup-zabronil-ksiezom-przebywania-z-dziecmi-sam-na-sam.html

Napisany przez: ChochlikTW 3/01/2019, 9:15

Mapa kościelnej pedofilii w Polsce - http://nielekajciesie.org.pl/news75-Mapa_koscielnej_pedofili_w_Polsce

Napisany przez: ChochlikTW 9/01/2019, 13:17

W pierwszej połowie roku opublikujemy dane dotyczące przypadków molestowania seksualnego małoletnich w Kościele w Polsce - przekazał Interii rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

https://fakty.interia.pl/polska/news-rzecznik-kep-do-konca-czerwca-statystyki-dotyczace-pedofilii,nId,2772437#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Grzegorz_B 9/01/2019, 19:01

QUOTE(ChochlikTW @ 9/01/2019, 13:17)
W pierwszej połowie roku opublikujemy dane dotyczące przypadków molestowania seksualnego małoletnich w Kościele w Polsce - przekazał Interii rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.


No ładnie, pierwsza połowa roku to byłby jakiś konkret... tyle że nie powiedział KTÓREGO roku.
Jak ktoś myśli że to z mojej strony tylko złośliwość to tutaj podobne obietnice z 2014 roku:
www.gosc.pl/doc/1878375.Episkopat-opublikuje-biala-ksiege-nt-pedofilii


Napisany przez: ChochlikTW 25/01/2019, 16:49

Zakaz? Jaki tam zakaz. rolleyes.gif

CODE
Abp senior Juliusz Paetz, oskarżony o molestowanie kleryków i księży, koncelebrował mszę w czasie pogrzebu ks. prałata Mariana Lewandowskiego, choć ciąży na nim zakaz uczestnictwa w kościelnych uroczystościach. Gdy sprawa wyszła na jaw, zdjęcia z pogrzebu zniknęły.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24399943,oskarzony-o-molestowanie-abp-paetz-koncelebrowal-msze-choc.html#s=BoxOpImg1

Napisany przez: force 6/02/2019, 18:34

Zakon chce odzyskać wypłacony milion. Ofiara księdza pedofila załamana
https://wiadomosci.wp.pl/zakon-chce-odzyskac-wyplacony-milion-ofiara-ksiedza-pedofila-zalamana-6346529555052673a
Tak.... jak by to skomentować, no nie da się bez słów powszechnie uważanych za obelżywe dry.gif , pozostaje mieć nadzieję , na sprawiedliwość w Niebiosach...

Napisany przez: asceta 7/02/2019, 0:52

Przecież ten medialny szum to jest klasyczna manipulacja poprzez selekcję informacji.
Co roku w Polsce skazuje się kilkaset osób (i to chyba wysokie kilkaset powyżej 800) za tzw. pedofilię (przestępstwa dość zróżnicowane) z czego księży dotyczy może 1 - 2 przypadki (czyli 1 - 2 księży na rok czasami żaden). Oczywiście skala przestępstw jest znacznie większa ale to dotyczy wszystkich nie tylko księży.
Nikt nie robi jednak mapy nauczycielskiej pedofilii, mapy pedofilii trenerów sportowych itp. Wyroki skazujące są ale oprócz powiatowych gazet nikt o nich nie pisze. Bo to nie księża. O księżach to się dowiemy nawet co było 50 lat temu w Chile.

A artykuł o zapowiedzi kasacji to klasyczny przykład manipulacji emocjami poprzez zestawienie: biedna ofiara i ktoś (w domyśle zły) kto może jej zabrać zadośćuczynienie. Tymczasem skarga kasacyjna (nie kasacja) od wyroku zasądzającego zadośćuczynienie (a nie skazującego - te nieścisłości wskazują, że artykuł pisał dyletant) jest nawet w tym wypadku wskazana. Nie chodzi o to, że jak na warunki polskie zadośćuczynienie jest bardzo wysokie (tyle to zazwyczaj nie dostają osoby sparaliżowane wskutek wypadków), tylko o samą zasadę odpowiedzialności, która akurat tu nie jest taka jasna i oczywista; w końcu zadośćuczynienie nie zostało zasądzone od sprawcy. Czasami lepiej żeby takie sprawy oparły się o Sąd Najwyższy.

Napisany przez: ChochlikTW 7/02/2019, 9:19

@asceta

CODE
Przecież ten medialny szum to jest klasyczna manipulacja poprzez selekcję informacji.
Co roku w Polsce skazuje się kilkaset osób (i to chyba wysokie kilkaset powyżej 800) za tzw. pedofilię (przestępstwa dość zróżnicowane) z czego księży dotyczy może 1 - 2 przypadki (czyli 1 - 2 księży na rok czasami żaden). Oczywiście skala przestępstw jest znacznie większa ale to dotyczy wszystkich nie tylko księży.


I, co związku z tym? Znaczy się nie należy zajmować przypadkami pedofilii/skandalów seksualnych wśród kleru? Typowe odwracanie kota ogonem.

CODE

Nikt nie robi jednak mapy nauczycielskiej pedofilii, mapy pedofilii trenerów sportowych itp. Wyroki skazujące są ale oprócz powiatowych gazet nikt o nich nie pisze. Bo to nie księża. O księżach to się dowiemy nawet co było 50 lat temu w Chile.

Zapewne dla tego, że przestępca seksualny nie ma, co liczyć na pobłażliwość ze strony dyrekcji szkoły, która go wyśle na inną placówkę, będzie broniła i nie miały do tej pory miejsca przypadki afer, które ukrywane były przez lata. Dodam też, że nauczyciele, trenerzy sportowi nie mogą liczyć na poparcie ze strony partii politycznych jako grupa zawodowa.

Ps. Nikt nikomu nie broni zebrać danych, a później stworzyć mapy pedofilii wśród nauczycieli czy trenerów sportowych. Brak chęci, motywacji czy też może zachodzi inna przyczyna? Tylu staje w obronie Kościoła, a nikt nie wziął się za to. rolleyes.gif Ba, nawet tropić takie przypadki.
Najwidoczniej lepiej jest strzępić język po próżnicy i rozpaczać o krzywdzie Kościoła. rolleyes.gif

Napisany przez: misza88 7/02/2019, 9:26

Chochlik

CODE
Brak chęci, motywacji czy też może zachodzi inna przyczyna?

Z całą pewnością brak motywacji, bo i po co?

Napisany przez: force 7/02/2019, 12:47

QUOTE(misza88 @ 7/02/2019, 10:26)
Chochlik
CODE
Brak chęci, motywacji czy też może zachodzi inna przyczyna?

Z całą pewnością brak motywacji, bo i po co?
*


A gdyby tak dla bezpieczeństwa dzieci? Co by je ksieżą, zakonnicy, biskupi nie gwałcili, nie molestowali. Skoro jest praktyką, w kosciele rzymsko-katolickim, wysyłanie zboczeńców "za karę" do " innej parafii", czyli na nowe żerowisko, gdzie sie seksualny drapieżca nie ujawnił.
To warto by takie mapy pedofilii, czy rejestry zboczonych duchownych, tworzyć, uaktualniać, publikować do wiadomość publicznej dry.gif Samych pedofili obarczyć obowiązkiem informowania, w nowym miejscu zamieszkanina, o swych skłonnościach, czy zbrodniach. sleep.gif

Napisany przez: ChochlikTW 7/02/2019, 13:56

QUOTE(misza88 @ 7/02/2019, 9:26)
Chochlik
CODE
Brak chęci, motywacji czy też może zachodzi inna przyczyna?

Z całą pewnością brak motywacji, bo i po co?
*


Skoro uwierają raporty, mapa pedofilii w KK w Polsce, doniesienia medialne to argument, że w grupie zawodowej, przyjmijmy X też są przypadki to powinno się, jak najbardziej nagłaśniać takie zachowania w celu wywarcia presji społecznej, aby takich zboczeńców karano dosadnie i skutecznie. Tymczasem mamy do czynienia z argumentacją "a u was biją murzynów". rolleyes.gif Jeżeli prawice w Polsce (,bo najgłośniej protestują) uwiera szum medialny wokół afer seksualnych w KK (nie tylko w Polsce, ale i na świecie) niech założą fundację, grupę na fb i zaczną zbierać informację na temat innych grup społecznych. Nikt im tego nie zabrania. A tymczasem mamy wieczny lament.
@force ( i należy mu się za to tyskie.gif ) podał najoczywistszy z możliwych argument - dobro dzieci. Ja dodałbym dobro ogólnie ludzi, bo temat tyczy się ogólnych afer. Ostatnio papież Franciszek stwierdził, że zakonnice rodziły dzieci księży i biskupów.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24432535,papiez-franciszek-o-molestowaniu-zakonnic-sa-ksieza-i-biskupi.html#a=167&c=154&s=BoxNewsLink

@force

QUOTE
To warto by takie mapy pedofilii, czy rejestry zboczonych duchownych, tworzyć, uaktualniać, publikować do wiadomość publicznej  dry.gif Samych pedofili obarczyć obowiązkiem informowania, w nowym miejscu zamieszkanina, o swych skłonnościach, czy zbrodniach.  sleep.gif


Na początku 2018 roku MS opublikowało Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.
Tyle, że wyszedł z tego bubel łagodnie ujmując - https://gazetawroclawska.pl/rejestr-pedofilow-i-ksieza-skazani-za-seksualne-wykorzystywanie-dzieci-dlaczego-ich-w-nim-nie-ma/ar/13477375

Napisany przez: Archanioł 7/02/2019, 14:42

CODE

QUOTE
Co roku w Polsce skazuje się kilkaset osób (i to chyba wysokie kilkaset powyżej 800) za tzw. pedofilię (przestępstwa dość zróżnicowane) z czego księży dotyczy może 1 - 2 przypadki (czyli 1 - 2 księży na rok czasami żaden). Oczywiście skala przestępstw jest znacznie większa ale to dotyczy wszystkich nie tylko księży.



Z pewnością 800, szczególnie biorąc pod uwagę, że w 2010 obniżono górną granicę orzeczonej kary, gdzie możliwe jest warunkowe zawieszenie jej wykonania, zagrożenie ustawowe tego typu przestępstw, liczbę osadzonych za takie przestępstwa.
Dane, ze statystyk ministerialnych w tym temacie udostępniałem. Generalnie nie odbiegają one od światowych standardów.

QUOTE
A artykuł o zapowiedzi kasacji to klasyczny przykład manipulacji emocjami poprzez zestawienie: biedna ofiara i ktoś (w domyśle zły) kto może jej zabrać zadośćuczynienie. Tymczasem skarga kasacyjna (nie kasacja) od wyroku zasądzającego zadośćuczynienie (a nie skazującego - te nieścisłości wskazują, że artykuł pisał dyletant) jest nawet w tym wypadku wskazana. Nie chodzi o to, że jak na warunki polskie zadośćuczynienie jest bardzo wysokie (tyle to zazwyczaj nie dostają osoby sparaliżowane wskutek wypadków), tylko o samą zasadę odpowiedzialności, która akurat tu nie jest taka jasna i oczywista; w końcu zadośćuczynienie nie zostało zasądzone od sprawcy. Czasami lepiej żeby takie sprawy oparły się o Sąd Najwyższy.



Nie zapowiedzi, bo skargę złożono - mamy więc fakt. Zadośćuczynienie nie jest wcale wysokie, za byle uszkodzenie ciała ludzie dostają tysiące złotych. Za traumę jaka spotkała tę kobietę jest ono adekwatne. A sama zasada odpowiedzialności jest jasna. Nie wiedzę, ządnych przesłanek, dla których art. 430 k.c. nie miałby mieć zastosowania do instytucji KK, skoro ma zastosowanie do innych osób prawnych.

Napisany przez: misza88 7/02/2019, 15:24

force

CODE
A gdyby tak dla bezpieczeństwa dzieci?

No widzisz, niby dla bezpieczeństwa dzieci, ale kto tam rozdmuchuje sprawy pozostałych pedofilów? Przecież do największej liczby przypadków dochodzi w rodzinach, kto się nad tym pochyla? Przeciętnemu zjadaczowi chleba księża często kojarzą się z pedofilią. I nie chcę tutaj bronić KK bo nie podobają mi się przypadki tuszowania wielu tego typu przypadków, co często doprowadzało do dalszych zbrodni. Jednak to nie o dobro dzieci chodzi w całej tej zawierusze, gdyby mowa była o dobru dzieci to byśmy tak samo rozmawiali o pedofilach księżach jak i nauczycielach czy hydraulikach.

ChochlikTW
CODE
Skoro uwierają raporty

Mi tam nie uwierają.

CODE
że w grupie zawodowej, przyjmijmy X też są przypadki to powinno się, jak najbardziej nagłaśniać takie zachowania w celu wywarcia presji społecznej, aby takich zboczeńców karano dosadnie i skutecznie.

A więc właśnie, dlaczego robi się to tylko względem jednej grupy zawodowej?

Napisany przez: Grzegorz_B 7/02/2019, 18:49

QUOTE(misza88 @ 7/02/2019, 15:24)
A więc właśnie, dlaczego robi się to tylko względem jednej grupy zawodowej?
*



A znasz jakąś grupę zawodową gdzie w wypadku pedofilii jednego z członków, jego zwierzchnicy potrafią publicznie zwalać winę na ofiary "które lgną do kapłanów"? Albo (jak już wspomniano) przenieść oskarżonego do innej parafii?

No to masz teraz wyjaśnienie od razu dwóch rzeczy:
- czemu nie ma żadnej sensownej motywacji żeby robić taką mapkę dla piekarzy, górników, i innych zawodów
- czemu jeśli pedofilii dopuści się (powiedzmy) górnik, to akt oskarżenia skończy się na nim jako osobie prywatnej, a nie obejmie jego szefa, zarządu KGHM-u itp.

Napisany przez: ChochlikTW 7/02/2019, 19:14

QUOTE(Pimli @ 7/02/2019, 15:14)
QUOTE(ChochlikTW @ 7/02/2019, 15:09)
w żadnym stopniu nie jest to mowa nienawiści

Twierdzenie że powszechną praktyką w polskim kościele katolickim "za karę do innej parafii" jest kłamstwem. I dlatego podpada pod mowę nienawiści.
*



QUOTE
Skoro jest praktyką, w kosciele rzymsko-katolickim, wysyłanie zboczeńców "za karę" do " innej parafii", czyli na nowe żerowisko, gdzie sie seksualny drapieżca nie ujawnił.


Wytłuszczenie pochodzi ode mnie.

Zresztą nie spotkałem się z sytuacją, gdy zwierzchnik kapłana wiedząc o jego zboczeniach wyrzucił go ze stanu kapłańskiego, a następnie zgłosił sprawę do prokuratury, czy też na policję. I miało to miejsce przed doniesieniami medialnymi.
Jeżeli posiadasz takowy przykład sytuacji w Polsce lub na świecie (poprosiłbym o umieszczenie w adekwatnym temacie - http://www.historycy.org/index.php?showtopic=78342) to chęcią poczytam. Bo na tę chwilę wyłania się obraz przenoszenia z parafii na parafię, co jeżeli było wiadome jest jawnym kryciem przestępcy i ułatwianiem mu procederu, co też powinno być karane.

@misza88

Napisałem ogólnie, bez adresowania do konkretnej osoby.

CODE
No widzisz, niby dla bezpieczeństwa dzieci, ale kto tam rozdmuchuje sprawy pozostałych pedofilów?

Kłania się słynna sprawa poznańskich słowików, sprawa Polańskiego, czy też domniemana i rozdmuchaną sprawą rzekomej pedofilii w EuroWeek.
Na świecie - sprawa pedofilii w BBC, molestowanie przez Billa Cosby’ego, czy też słynna akcja MeToo tycząca się molestowania.

I jeszcze raz napiszę, tylko tym razem zaadresuję do Ciebie - nikt nie broni nikomu badać podobnych afer, czy też je rozdmuchiwać, gdy w grę wchodzą inne zawody. Jest pełno prawicowych mediów lubujących się w obronie KK. Czemu nie badają spraw, afer wśród innych zawodów nie wiem.

CODE
A więc właśnie, dlaczego robi się to tylko względem jednej grupy zawodowej?

Jw.

@Grzegorz_B

Te argumenty powtarzane były wielokrotnie i pewnie nadal będą, a mimo to nadal są one najwidoczniej trudne do zrozumienia i zaakceptowania.

Napisany przez: Alexander Malinowski 3 7/02/2019, 20:43

QUOTE(ChochlikTW @ 7/02/2019, 19:14)
Zresztą nie spotkałem się z sytuacją, gdy zwierzchnik kapłana wiedząc o jego zboczeniach wyrzucił go ze stanu kapłańskiego, a następnie zgłosił sprawę do prokuratury, czy też na policję. I miało to miejsce przed doniesieniami medialnymi.



Po pierwsze w Polsce nie było pojęcia skandal seksualnego, bo mało kogo to obchodziło. Polacy nie są purytanami. Wszyscy wiedzą, że księża mają dzieci, ale jedyne co ludzi wnerwia to, jak chcą zbyt dużo kasy.

Napisany przez: asceta 7/02/2019, 23:17

QUOTE(ChochlikTW @ 7/02/2019, 19:14)
I jeszcze raz napiszę, tylko tym razem zaadresuję do Ciebie - nikt nie broni nikomu badać podobnych afer, czy też je rozdmuchiwać, gdy w grę wchodzą inne zawody. Jest pełno prawicowych mediów lubujących się w obronie KK. Czemu nie badają spraw, afer wśród innych zawodów nie wiem.



Bo może prawicowe media nie zajmują się walką z oświatą czy sportem? I nie widzą powodu aby naświetlać każdy przypadek pedofilii wśród nauczyciela czy trenera sportowego? I jeszcze twierdzić, że to dowód na upadek moralny trenerów sportowych itp. A media lewicowe zajmują się właśnie walką z Kościołem. Właściwe walka z chrześcijaństwem i KK jest obecnie głównym motorem napędowym znacznej części lewicy.
Nie mam żadnych wątpliwości, że w ogłaszaniu skandalów pedofilskich w KK nie chodzi o dobro dzieci. Gdyby chodziło nie ograniczano by wiadomości o pedofilii do jednej grupy zawodowej. Zresztą są naświetlane przypadki sprzed kilkudziesięciu lat, z innych krajów, gdzie siłą rzeczy już o żadne bezpieczeństwo nie chodzi.

I zanim zaczniecie szermować o niskich karach dla pedofili to uświadomcie sobie, że pod tym mało prawniczym pojęciem kryje się szereg bardzo różnych czynów o różnym stopniu społecznej szkodliwości. Jest różnica czy ofiara ma 5 czy 14 lat i jest różnica czy dochodzi do współżycia czy do tzw. złego dotyku lub prezentacji treści pornograficznych, czy do gwałtu czy zgody na daną czynność seksualną.
Ciekawe np. ilu z was krzyczałoby o bezwzględnej karze pobawienia wolności gdybyście odkryli, że np. jakieś małżeństwo swoje erotyczną przygodę rozpoczęło 9 lat wcześniej gdy on miał lat 17 a ona 14.

QUOTE(Archanioł)
QUOTE
A artykuł o zapowiedzi kasacji to klasyczny przykład manipulacji emocjami poprzez zestawienie: biedna ofiara i ktoś (w domyśle zły) kto może jej zabrać zadośćuczynienie. Tymczasem skarga kasacyjna (nie kasacja) od wyroku zasądzającego zadośćuczynienie (a nie skazującego - te nieścisłości wskazują, że artykuł pisał dyletant) jest nawet w tym wypadku wskazana. Nie chodzi o to, że jak na warunki polskie zadośćuczynienie jest bardzo wysokie (tyle to zazwyczaj nie dostają osoby sparaliżowane wskutek wypadków), tylko o samą zasadę odpowiedzialności, która akurat tu nie jest taka jasna i oczywista; w końcu zadośćuczynienie nie zostało zasądzone od sprawcy. Czasami lepiej żeby takie sprawy oparły się o Sąd Najwyższy.


Nie zapowiedzi, bo skargę złożono - mamy więc fakt. Zadośćuczynienie nie jest wcale wysokie, za byle uszkodzenie ciała ludzie dostają tysiące złotych. Za traumę jaka spotkała tę kobietę jest ono adekwatne. A sama zasada odpowiedzialności jest jasna. Nie wiedzę, ządnych przesłanek, dla których art. 430 k.c. nie miałby mieć zastosowania do instytucji KK, skoro ma zastosowanie do innych osób prawnych.


Jak akurat bardzo dobrze znam wysokości zadośćuczynień. Za byle uszkodzenie ciała bez trwałych skutków to się często dostaje w sądach poniżej 1 tysiąca złotych.
Przy trwałym uszczerbku najczęściej zadośćuczynienia oscylują w granicach 2 - 3 tysięcy za 1 procent uszczerbku. Czyli np. przy złamaniu nogi i ustalonym trwałym uszczerbku 2- 3 % to 10 tysięcy to raczej max.
Przy np 15 % uszczerbku (złamanie nogi, uszkodzenia kolana z z trwałym upośledzeniem jego funkcji) to zadośćuczynienie wyniesie zazwyczaj 30 - 45 tysięcy złotych. Potem to wzrasta przy trwałych wielkich kalectwach do kilkuset tysięcy ale rzadko kiedy osiąga milion. Tyle że w tym opisywanym przypadku już nie chodzi o wysokość zadośćuczynienia tylko o zasadę.
A art. 430 k.c. nie jest taki oczywisty. Mówi on, że
"Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności".
I właśnie określenie, które bezprawne zachowania są dokonane przy wykonywaniu powierzonej czynności a które poza powierzonymi czynnościami stanowi istotę problemu. Tyle, że sprawy nie znam, wiec ciężko coś konkretnego powiedzieć. Ale wyrażane z góry poglądów "jak ktoś śmiał wnieść skargę kasacyjną" uważam za nieuzasadnione.

Napisany przez: force 8/02/2019, 5:21

QUOTE(asceta @ 8/02/2019, 0:17)
QUOTE(ChochlikTW @ 7/02/2019, 19:14)
I jeszcze raz napiszę, tylko tym razem zaadresuję do Ciebie - nikt nie broni nikomu badać podobnych afer, czy też je rozdmuchiwać, gdy w grę wchodzą inne zawody. Jest pełno prawicowych mediów lubujących się w obronie KK. Czemu nie badają spraw, afer wśród innych zawodów nie wiem.



Bo może prawicowe media nie zajmują się walką z oświatą czy sportem? I nie widzą powodu aby naświetlać każdy przypadek pedofilii wśród nauczyciela czy trenera sportowego? I jeszcze twierdzić, że to dowód na upadek moralny trenerów sportowych itp. A media lewicowe zajmują się właśnie walką z Kościołem. Właściwe walka z chrześcijaństwem i KK jest obecnie głównym motorem napędowym znacznej części lewicy.
Nie mam żadnych wątpliwości, że w ogłaszaniu skandalów pedofilskich w KK nie chodzi o dobro dzieci. Gdyby chodziło nie ograniczano by wiadomości o pedofilii do jednej grupy zawodowej. Zresztą są naświetlane przypadki sprzed kilkudziesięciu lat, z innych krajów, gdzie siłą rzeczy już o żadne bezpieczeństwo nie chodzi.
*


To ciekawe, pisanie o krzywdzie dzieci, o gwałtach na nieletnich, o molestowaniu seksualnym, jest "walką z kościołem" , czy Asceto dla ciebie ten kościół, to pedofile, gwałciciele?
Pytam szczerze, bo nigdy nie byłem katolikiem-rzymskim, może tak jest?
Jednakowoż, wierz czy nie, pisząc w tym temacie, mam na myśli nie walkę, z twoim kościołem( którego losy , jak i cały on, nic dla mnie nie znaczą) a jedynie dobro dzieci .Tak trudno to zaakceptować, czy zrozumieć?
Problemem nie jest to ,iż są duchowni (zapewne, w wśród wszystkich innych wyznań) zbrodniarze, zaspokajacy swe zboczenia z dziećmi, problemem jest reakcja, ich zwierzchników na ww przestępstwa, ukrywanie ich, przenoszenie pedofili na inny teren, narażanie dzieci, brak powiadamiania organów ścigania.

Napisany przez: ChochlikTW 8/02/2019, 8:42

QUOTE(asceta @ 7/02/2019, 23:17)
QUOTE(ChochlikTW @ 7/02/2019, 19:14)
I jeszcze raz napiszę, tylko tym razem zaadresuję do Ciebie - nikt nie broni nikomu badać podobnych afer, czy też je rozdmuchiwać, gdy w grę wchodzą inne zawody. Jest pełno prawicowych mediów lubujących się w obronie KK. Czemu nie badają spraw, afer wśród innych zawodów nie wiem.



Bo może prawicowe media nie zajmują się walką z oświatą czy sportem? I nie widzą powodu aby naświetlać każdy przypadek pedofilii wśród nauczyciela czy trenera sportowego? I jeszcze twierdzić, że to dowód na upadek moralny trenerów sportowych itp. A media lewicowe zajmują się właśnie walką z Kościołem. Właściwe walka z chrześcijaństwem i KK jest obecnie głównym motorem napędowym znacznej części lewicy.
Nie mam żadnych wątpliwości, że w ogłaszaniu skandalów pedofilskich w KK nie chodzi o dobro dzieci. Gdyby chodziło nie ograniczano by wiadomości o pedofilii do jednej grupy zawodowej. Zresztą są naświetlane przypadki sprzed kilkudziesięciu lat, z innych krajów, gdzie siłą rzeczy już o żadne bezpieczeństwo nie chodzi.
*


Nie chce mi się szukać, ale nie wierzę, aby media prawicowe wobec strajku nauczycieli nie opublikowały żadnych bardzo krytycznych i kłamliwych w przekazie artykułów. rolleyes.gif Wracając jednak do idei mediów i tego czym powinny się zajmować. Doskonałym przykładem jest "Fakt", który jest brukowcem, żerującym na taniej sensacji i krzykliwych tytułach, a mimo to ma na swoim koncie dotarcie do afer przed innymi poważniejszymi tytułami. Wychodzi, więc na to, że mediom prawicowym albo brakuje dobrych dziennikarzy śledczych lub też zwyczajnie wolą tracić czas na nieustannym uświadamianiu swoich czytelników o zagrożeniu ze strony "TO".
Skoro tak bardzo uwierają przypadki afer seksualnych wśród polskiego kleru i musisz najwidoczniej cierpieć z powodu "zbyt dużego" szumu medialnego wokół nich możesz jedynie winić instytucję jaką jest KK, który zbyt późno i opieszale albo wcale nie reaguje, gdy potrzeba oraz prawicowe media, których redakcje potrafią jedynie grać starą melodię o nauczycielach-pedofilach, ale nie potrafią iść za ciosem i stworzyć np. mapy-pedofilii wśród nauczycieli. Zawsze możesz też omijać tematykę związaną z tym i żyć w przeświadczeniu, że takie rzeczy nie mają miejsca. Chyba nikt nie zmusza Cię do zapoznawania się z doniesieniami prasowymi? wink.gif

Cieszę się, że wiesz na czym zależy tak naprawdę mediom lewicowym, bo "walka" z Kościołem nie może ich w parze z walką o dobro dzieci.

I zgodzę się, że sprawy sprzed lat są dopiero teraz naświetlane. Dzieje się tak z prostej przyczyny. Takie sprawy wychodzą na światło dzienne dopiero po latach, a nie w chwili, gdy mają one na ogół miejsce. Przykrycie plamy nie oznacza, że nie zostanie ona kiedyś ujawniona. wink.gif

Ps. Nawiązując do pierwszego akapitu to media prawicowe zajmują się pedofilią tłumacząc ją homoseksualizmem stawiając znak równości pomiędzy nimi. wink.gif Na szczęście istnieje ciągle medycyna, która wyróżnia pedofilię homo-, pedofilię hetero oraz pedofilię biseksualną.
A, o nadreprezentacji chłopców wśród ofiar pedofilii w KK proponuję poczytać tutaj - https://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,1450,czy-za-pedofilie-w-kosciele-odpowiedzialni-sa-ksieza-homoseksualisci-wyjasniamy.html lub zapoznać się z podobnymi artykułami, które można znaleźć.

Ps2. To nie wątek o tym, a postanowiłem tylko wspomnieć o tym w kontekście mediów prawicowych i ich "walki" z pedofilią. Dalej nie zamierzam tutaj tego ciągnąć chcę uprzedzić.

CODE
I zanim zaczniecie szermować o niskich karach dla pedofili to uświadomcie sobie, że pod tym mało prawniczym pojęciem kryje się szereg bardzo różnych czynów o różnym stopniu społecznej szkodliwości. Jest różnica czy ofiara ma 5 czy 14 lat i jest różnica czy dochodzi do współżycia czy do tzw. złego dotyku lub prezentacji treści pornograficznych, czy do gwałtu czy zgody na daną czynność seksualną.
Ciekawe np. ilu z was krzyczałoby o bezwzględnej karze pobawienia wolności gdybyście odkryli, że np. jakieś małżeństwo swoje erotyczną przygodę rozpoczęło 9 lat wcześniej gdy on miał lat 17 a ona 14.


Co do wieku zgody temat na forum jest. Wypowiadałem się w nim. Jak znajdę to podrzucę linka, abyś mógł się zapoznać z moją opinią, bo póki, co temat tyczy się czegoś innego.

Napisany przez: misza88 9/02/2019, 10:31

ChochlikTW

CODE
I jeszcze raz napiszę, tylko tym razem zaadresuję do Ciebie - nikt nie broni nikomu badać podobnych afer, czy też je rozdmuchiwać, gdy w grę wchodzą inne zawody. Jest pełno prawicowych mediów lubujących się w obronie KK. Czemu nie badają spraw, afer wśród innych zawodów nie wiem.

To co napisałeś powyżej jest potwierdzeniem tego o czym pisałem wcześniej. W całej zawierusze chodzi o dokopanie KK, dzieci są w tym przypadku raczej pretekstem. Cały czas dyskusja krąży wokół "pokazywaniu hipokryzji Kościoła", "uprzywilejowanej pozycji kleru", "nieuzasadnionym atakiem na kościół".
To lewicowe media zajmujące się tym problemem badać skandale pedofilskie powinni tylko wśród kleru? Wśród piekarzy i hydraulików już nie? Od tego są te prawicowe?
Samo postawienie w ten sposób sprawy spycha dzieci na plan dalszy. A szkoda, bo jakbyśmy się bardziej skupili na dzieciach i ich krzywdzie to i pewnie lepiej poskutkowałoby to na uzdrowienie sytuacji w samym KK. Bo i wierni zaczęliby odbierać to jako obronę dzieci, a nie atak na KK.

Napisany przez: misza88 9/02/2019, 12:14

QUOTE(Lord Mich @ 9/02/2019, 11:36)
QUOTE(misza88 @ 9/02/2019, 11:31)
Jak zainteresowaniem cieszyłby się wątek na forum pt. "Pedofilia wśród nauczycieli"? albo "Pedofilia w rodzinach"?
*


Pewnie niewielkim. Ale też posługa kaplanska nie jest zwykłym zawodem. Ponadto chyba umyka Ci jedna kwestia - księża nauczają surową etykę seksulaną, przez co ludzie są wyczóleni na takie wyskoki hipokryzji. okazuje sie, że o ile zwykłe szare owieczki muszą ja przestrzegać, to w przypadku pasterzy są inne standarty. To właśnie ta mieszanka głupoty i pychy w KRK spowodowała kryzys pedofilski w strukturach kościelnych. Żaden lewak nie kazał księdzom krzywdzić dzieci, a hierarchom tuszować sprawy.

Poztym próba rozmydlania problemu "inni też to robią, tyle na większą skalę" i że nie ma sensu nad tym dyskutować publicznie sprawia przykre wrażenie umniejszania swych win bez żadnych refleksji oraz utwierdza mnie w poglądzie, iż najwięcej Kościołowi szkodzą katolicy, a nie żadna laicka lewica.

Pozdrawiam!
*


Ależ ja w swoim poście nie broniłem KK, ma swoje za uszami i to nie podlega dyskusji. Zwracam uwagę że drugiej stronie często wcale o dobro dzieci chodzi, jest to pretekst do ataku na KK, a to nie powoduje że sytuacja ulega poprawie, bo i ludzie z tym KK związani, całkiem słusznie odbierają to jako nie obronę dzieci, a atak na KK.
To o czym piszesz, że księżom się bardziej należy, bo ludzie są na nich wyczuleni, bo jest to oznaka hipokryzji, to jest właśnie przykład spychania głównego problemu, a zatem poszkodowanych dzieci na plan dalszy. W całej dyskusji często ma się wrażenie że druga strona wręcz cieszy się że jakiś tam przypadek pedofilii miał miejsce i wyszedł na światło dzienne.

Napisany przez: ChochlikTW 9/02/2019, 18:48

Ja się podpisuję pod tym, co napisał @Lord Mich ( --> tyskie.gif)
Odniosę się tylko do mediów. Powtórzę po raz ostatni. Czy ktoś broni prawicowym mediom drążyć tematy na temat pedofilii? Nie. Zresztą sprawdź sobie kto zajął się domniemaną sprawą pedofilii w EuroWeek, a wszystko zaczęło się na podstawie zdjęć. W tym wypadku od razu sprawą postanowił się zająć minister MWiA... To świadczy o podejściu do tematu.



Napisany przez: ChochlikTW 10/02/2019, 9:54

Coś się dzieje. Do prokuratory wpłynęły 4 zawiadomienia, z czego trzema ma się zająć. Pojawiły się nowe fakty, czy są one prawdziwe nie wiadomo.



Napisany przez: ChochlikTW 11/02/2019, 10:17

Zaczyna mnie męczyć ta dyskusja, bo odnoszę wrażenie, że argumenty odbijają się do ściany. @Lord Mich napisał, czemu przypadki afer seksualnych w KRK są najmocniej akcentowane. Kościół nie zrobił tak naprawdę nic, bo jego dotychczasowe działania można porównać do zasypywania dołu rękoma. I tak Kościół będzie dalej postrzegany przez pryzmat jednostek dopóki aż nie zacznie naprawdę walczyć i nie pokaże, że to robi. Niech zacznie nie tylko od karania sprawców, ale też od karania tych, którzy wiedzieli doskonale o pewnych procederach (to samo w przypadku osób świeckich).
Przykład postępowania Kościoła -

Sąd biskupi uniewinnił księdza pedofila, który przez dziesięć lat krzywdził Mariusza. Uwierzył mu dopiero sąd świecki. Dziś dorosły już pan Mariusz opowiedział o swojej historii i rozczarowaniu kościołem.

W czwartkowym wydaniu programu TVN24 "Polska i Świat" Maria Mikołajewska rozmawiała z ofiarą księdza pedofila, proboszcza małej parafii w Kujawsko-Pomorskiem. 
"Sąd biskupi wyglądał jak w filmie 'Kler'"
Mariusz Milewski zdecydował się po raz pierwszy opowiedzieć o swoim doświadczeniu. Zdecydował się na to dopiero po tym, gdy sąd skazał jego oprawcę na karę więzienia. Wcześniej zawiódł go sąd biskupi. 
To wyglądało jak w filmie "Kler" - ciemne pomieszczenie, czterech księży i wszyscy nastawieni przeciwko mnie. Nawet ksiądz, który miał być moim obrońcą, był po stronie mojego oprawcy - opowiada pan Mariusz.
Wszystko zaczęło się, gdy chłopiec miał zaledwie dziewięć lat i trwało kolejnych dziewięć. Miał trudną sytuację rodzinną i gdy ksiądz zaprosił go na plebanię, czuł się wyróżniony. Wtedy zaczął się jego horror. 
- Ksiądz powiedział do mnie, żebym poszedł się wykąpać, bo u mnie w domu nie ma przecież łazienki. Po chwili wszedł do środka - mył mnie, dotykał, a potem kazał się wytrzeć i położyć w łóżku. Przykrył mnie kołdrą, kazał zamknąć oczy i wykonywał ruchy, którego wykonywał - opowiada mężczyzna. 
Wtedy go nie zgwałcił. Przez kolejne lata robił to jednak wielokrotnie, zarówno oralnie, jak i analnie. Pokazywał mu filmy pornograficzne.
On myślał, że jestem jego własnością. Później mnie z tego wszystkiego spowiadał.

W 2015 roku sąd biskupi wydał wyrok uniewinniający oprawcę. Wtedy pan Mariusz zaczął szukać sprawiedliwości w sądach powszechnych. Efekt? W 2016 r. księdza skazano na 3 lata więzienia. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", obrońcy duchownego wnieśli jednak kasację do Sądu Najwyższego. 5 lutego SN ją oddalił. 
- Sąd uwierzył temu małemu chłopcu - mówi pan Mariusz. 
Chciałbym, żeby te błędy nigdy nie zostały popełnione. Chciałbym, żeby kościół w takich sprawach mówił: ty jesteś moim dzieckiem, będziemy o ciebie walczyć - dodaje.
 

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24439848,sad-biskupi-uniewinnil-ksiedza-pedofila-ktory-latami-molestowal.html#a=167&c=154&s=BoxNewsLink

CODE
Samo dzielenie portali na prawicowe i lewicowe w tym przypadku jest jakimś nieporozumieniem.

Nie, jest to doskonały podział odwzorowujący zachowanie i stosunek określonych mediów do tej kwestii.
Euroweek - śniadzi, nie Europejczycy, zapewne wyznają jeszcze islam, przytulają dzieci, więc na pewno mamy do czynienia z pedofilią. Pianka na kolanach księdza nic strasznego.
Czy media prawicowe naciskają w sprawie rozliczenia się Kościoła w Polsce? Nie.
Inna sprawa. Łączenie homoseksualizmu z pedofilią, bo w przypadku USA większość molestowanych to byli chłopcy w wieku dojrzewania. Wniosek homo.- = pedofil.
Wystarczy, że wyjdzie rzecznik czy biskup i powie, że Kościół nie toleruje, od lat walczy, więc każdy artykuł w prasie lewicowej to atak na Kościół.
Akcja "Baby Shoes Remember" = akcja na Kościół i zerwaniem choćby w Pile bucików przez MW.

Sorry, ale nie wciskaj, że to nieporozumienie, bo pisanie o pedofilii wśród duchownych = atakiem na Kościół, który najwidoczniej utożsamiany jest z wiarą. Ciekaw jestem ile zgłoszeń poszło z tego powodu na @force.



Ciekaw jestem ile zgłoszeń poszło z tego powodu na @force.
To zapytaj go poprzez PM. Forum nie jest zainteresowane ta informacja.
Moderator N_S

Napisany przez: misza88 12/02/2019, 9:17

Chochlik

CODE
I tak Kościół będzie dalej postrzegany przez pryzmat jednostek dopóki aż nie zacznie naprawdę walczyć i nie pokaże, że to robi.

Takich przykładów postrzegania przez pryzmat jednostek mamy i mieliśmy wiele, np.:

muzułmanin = terrorysta,
żyd = komunista/lichwiarz,
homoseksualista = pedofil,
ksiądz = pedofil.

Czy tylko księża zasłużyli sobie na taką opinię czy pozostałe grupy również?


Napisany przez: marek8888 12/02/2019, 9:37


Problem dotyczy ludzi wiary często nadużywających swojej pozycji i nie panujących nad swoimi odruchami na wiadomej płaszczyźnie. To, że u nas akurat KK ma większą od innych pozycję sugeruje, że to problem wyłącznie jego a tak nie jest. Ale jak napisałem problem z walką z tematem jest akurat w KK większy niż gdzie indziej z racji szczególnie rozbudowanej i ogółowi raczej mało znanej podbudowy teoretyczno-doktrynalnej, która raczej nie pomaga w rozwiązywaniu problemów ludzi nie mogących sobie poradzić z diabelską wedle niej seksualnością wink.gif

Napisany przez: ChochlikTW 12/02/2019, 12:36

@misza88

QUOTE
CODE
I tak Kościół będzie dalej postrzegany przez pryzmat jednostek dopóki aż nie zacznie naprawdę walczyć i nie pokaże, że to robi.

Takich przykładów postrzegania przez pryzmat jednostek mamy i mieliśmy wiele, np.:

muzułmanin = terrorysta,
żyd = komunista/lichwiarz,
homoseksualista = pedofil,
ksiądz = pedofil.


Polak = pijak itd.
Jestem całkowicie przeciwny postrzeganiu grup społecznych, narodowości, czy grup wyznaniowych przez pryzmat działania jednostek z racji tego, że nie mają one jako ogół możliwości wpływy na innych. A niektóre postrzegania to nic innego jak stereotypy. Co innego jeżeli mowa o instytucjach, które takie możliwości jak najbardziej mają, mogą z nich korzystać. I tak, zdaję sobie sprawę, że jest to krzywdzące, ale moim zdaniem jest to zło konieczne, bo jeżeli instytucja/organizacja walczy opieszale lub też powołując się na własne dobro tuszuje przewinienia nie ma innej drogi wyboru, jak dokonanie społecznej presji i wykorzystanie stereotypu jako narzędzia walki. Kościół w Polsce miał już raz wydać Białą Księgę na temat przypadków pedofilii i molestowania i na zapowiedziach się skończyło. Teraz zapowiedział wydanie raportu, który może zakończyć swój żywot w podobny sposób.
Społeczeństwo powinno wywierać zresztą presję nie tylko na Kościół, ale też na polityków, aby to Państwo zajęło się tą sprawą. W Australii bodajże doszło do tego. @force podrzucił mi na priva ciekawy artykuł (mam nadzieję, że się nie obrazi, jak się podzielę wink.gif ) - https://opinie.wp.pl/to-panstwo-jest-winne-odczepcie-sie-od-kosciola-6327447942269057a tyczący się akurat innego aspektu, ale obrazujący dobrze chory układ jaki powstał. Kłania się przypadek ks. Jankowskiego, gdzie osoby z jego otoczenia wiedziały, co się dzieje, ale milczały. Państwo wie, widzi, ale nie reaguje. Zareaguje, gdy wybuchnie głośna afera, a dowody będą mocne? Nie sądzę.

QUOTE
Czy tylko księża zasłużyli sobie na taką pinię czy pozostałe grupy również?

W świetle tego, co napisałem wyżej tak. Używając terminologii religijnej Kościół się nie wyspowiadał, nie odpokutował, ale rości sobie prawo do umoralniania innych.

Napisany przez: Julius I 12/02/2019, 17:07

@ChochlikTW

QUOTE
Jestem całkowicie przeciwny postrzeganiu grup społecznych, narodowości, czy grup wyznaniowych przez pryzmat działania jednostek z racji tego, że nie mają one jako ogół możliwości wpływy na innych. A niektóre postrzegania to nic innego jak stereotypy. Co innego jeżeli mowa o instytucjach, które takie możliwości jak najbardziej mają, mogą z nich korzystać. I tak, zdaję sobie sprawę, że jest to krzywdzące, ale moim zdaniem jest to zło konieczne, bo jeżeli instytucja/organizacja walczy opieszale lub też powołując się na własne dobro tuszuje przewinienia nie ma innej drogi wyboru, jak dokonanie społecznej presji i wykorzystanie stereotypu jako narzędzia walki.



Tyle tylko, że jest to broń obosieczna. Bo zwroty typu "ksiądz = pedofil" jest tylko wodą na młyn dla kościelnych hierarchów wypowiadających się w mediach. Za chwilę idą teksty o wydźwięku propagandowym w drugą stronę. Jestem tego samego zdania, że Kościół jako instytucja powinien podjąć odpowiednie kroki by walczyć z nieuczciwymi praktykami we własnych szeregach. Z drugiej jednak strony są duchowni, którzy uczciwie i z czystego serca wykonują swoją posługę, ale wątpię w to, żeby mieli jakiś wpływ na osoby będące wyżej w hierarchii. Co najwyżej mogą zrezygnować z kapłaństwa lub skupić się na wykonywaniu własnej posługi. I co? Ich też mamy przyrównać do pedofili?

Natura dyskusji zazwyczaj jest taka, że strony uciekają się do chwytów perswazyjnych, retorycznych i propagandowych. A nie sprzyja to racjonalnej dyskusji. Nie przesadzajmy więc z tym usprawiedliwianiem się by wywołać społeczny nacisk. Skoro od swojego adwersarza wymagamy uczciwości w dyskusji, warto by własne emocje trzymać na wodzy.

Napisany przez: marek8888 13/02/2019, 13:05

Ale jeżeli by na moment zapomnieć o kwestiach wiary i popatrzeć na KK jak na firmę z rozbudowanymi strukturami międzynarodowymi to chroni swoje kadry w sposób na pozór modelowy.
Prawie każdy podejrzany jest w jej oczach z definicji niewinny a wypracowane procedury jego usunięcia z widoku publicznego na pozór pozwalają sprawę wyciszyć bez większego rozgłosu.
Problem w tym, że nie słychać aby podjęto działania mające zabezpieczać świeckich przed potencjalnie nie radzącymi sobie z własnymi problemami działaczami ( a wiedzę o takich raczej organizacja posiada lub bez problemu mogłaby posiadać) oraz cicho raczej o tym czy taki biedny człowiek otrzymuje cuś więcej w ramach pomocy z dręczocymi go kwestiami niż sugestie pogrążenia się w modlitwie, która jak widać na wcześniejszym etapie niestety nie okazała się wystarczająca...
Chodzi o kadrowe problemy? Przecież rodzime nadwyżkowe zasoby winny je zaspokoić bez problemu? Oczywiście kwestie dotkrynalne także nie są pomocne ale nie miejsce tu na rozwijanie takich subtelności gdy zaraz ktoś tu z księżami-patriotami w głębi swoich przemyśleń wyskoczy...
Warto też pamimętać, że dominacja KK w naszym kraju naprawdę wypacza problem w ten sposób, że wydaje się, że to tylko jego domena a tak nie jest. Problem ten dotyka wiele organizacji i kościołów chrześciajańskich i nie tylko i może zacząć należałoby tak po prostu od prostych badań psychologicznych kandydatów na dowolnych kapłanów jako warunku konicznego przyznawania im "licencji na propagowanie tego co zamierzają propagować"?

Napisany przez: Piotr89r 13/02/2019, 13:17

Wyobraźmy sobie sytuację. Ano pracuje sobie pan X w firmie odzieżowej Y produkującej małymi dziecęcymi rączkami ubranka za pół darmo w trzecim świecie. Pan X z moralnego punktu widzenia wspiera wykorzystywania dzieci do pół-niewolniczej pracy. Pan X pracuje sobie dalej, mimo że wie że jego firma ukrywała swoje praktyki przed klientami. Co pan X może z moralnego punktu widzenia zrobić? Albo odejść z takiej nieludzkiej firmy, lub też zdroworozsądkowo przyjąć 'ech, olać to, każdy musi jakoś zarabiać, co zrobisz, świata nie zbawisz'.

Różnica między panem X, a panem księdzem jest taka, że pan ksiądz do 'ech olać to, instytucji swojej nie naprawię itd, itp.' daje moralne wskazówki innym. Mówiąc prosto - wymądrza się, uznaje swój światopogląd za najlepszy i jedyny pozwalający na tzw. zbawienie i oczekuje za to społecznego szacunku. Jeszcze inaczej mówiąc - jest totalnym hipokrytą. A ludzie, przeciętni ludzie hipokrytów nie lubią, więc newsy o hipokrytach doskonale się klikają, bo przeciętny człowiek przeczyta pedofil-newsa i pomyśli 'ja to może nieidealnie żyje, dwie żony, kochanka na boku, a Ukrainka sprząta na czarno ale chociaż nie jestem tak zakłamany jak ten pan ksiądz i zdaję sobie z tego sprawę' i czuje się lepiej...

Napisany przez: force 13/02/2019, 17:38

Tuszowanie aktów pedofilskich kleru katolickiego, to jedynie jedna strona medalu, dużo poważniejszym jest narażanie niewinnych, na kolejne ataki seksualne ksieży-gwałcicieli, czyli praktyka przenoszenia zboczeńcow, do innych parafii. Stosowanie zasady Carte Blanche, w nowym miejscu żerowania seksualnych predatorów, oraz nie informowanie organów ścigania, o przestepstwach seksualnych wśród keleru katolickiego.
Przynajmniej dwa ostatnie kategorie, podpadają pod przepisy KK(Kodeksu Karnego), zastanawiam się czemu prokuratura, nie prowadzi śledztw, w tych sprawach.Biskupi, ktorzy wiedzieli o gwałtach, czy molestowaniu nieletnich, a nie informowali o tym organów ścigania, co wiecej mieli, w zwyczaju narażać inne dzieci, przenosząc pedofili do innych parafii, winni być prawnie ścigani, i osądzeni.

Napisany przez: ChochlikTW 14/02/2019, 11:23

QUOTE(Julius I @ 12/02/2019, 17:07)
QUOTE
Jestem całkowicie przeciwny postrzeganiu grup społecznych, narodowości, czy grup wyznaniowych przez pryzmat działania jednostek z racji tego, że nie mają one jako ogół możliwości wpływy na innych. A niektóre postrzegania to nic innego jak stereotypy. Co innego jeżeli mowa o instytucjach, które takie możliwości jak najbardziej mają, mogą z nich korzystać. I tak, zdaję sobie sprawę, że jest to krzywdzące, ale moim zdaniem jest to zło konieczne, bo jeżeli instytucja/organizacja walczy opieszale lub też powołując się na własne dobro tuszuje przewinienia nie ma innej drogi wyboru, jak dokonanie społecznej presji i wykorzystanie stereotypu jako narzędzia walki.


Tyle tylko, że jest to broń obosieczna. Bo zwroty typu "ksiądz = pedofil" jest tylko wodą na młyn dla kościelnych hierarchów wypowiadających się w mediach. Za chwilę idą teksty o wydźwięku propagandowym w drugą stronę. Jestem tego samego zdania, że Kościół jako instytucja powinien podjąć odpowiednie kroki by walczyć z nieuczciwymi praktykami we własnych szeregach. Z drugiej jednak strony są duchowni, którzy uczciwie i z czystego serca wykonują swoją posługę, ale wątpię w to, żeby mieli jakiś wpływ na osoby będące wyżej w hierarchii. Co najwyżej mogą zrezygnować z kapłaństwa lub skupić się na wykonywaniu własnej posługi. I co? Ich też mamy przyrównać do pedofili?

Natura dyskusji zazwyczaj jest taka, że strony uciekają się do chwytów perswazyjnych, retorycznych i propagandowych. A nie sprzyja to racjonalnej dyskusji. Nie przesadzajmy więc z tym usprawiedliwianiem się by wywołać społeczny nacisk. Skoro od swojego adwersarza wymagamy uczciwości w dyskusji, warto by własne emocje trzymać na wodzy.
*


Źle odczytałeś mój post. Nie równam księdza, czy ogólnie ujmując osobę duchowną i pedofila i nie twierdzę, że osoba duchowna = pedofil, bo byłoby to przekłamanie. W moim odczuciu Kościół, jako instytucja ponosi pełną odpowiedzialność i jest to odpowiedzialność zbiorowa w ujęciu moralnym. W ujęciu karnym myślę o jednostkach. Zdaje sobie sprawę, że osoby duchowne, które nie tylko dobrze wykonują swoją posługę, ale także starają się walczyć z rozmaitymi przejawami nadużyć w Kościele. I takie osoby mają moje poparcie. Być może czują, że ponoszą odpowiedzialność moralną. Ja na ich miejscu czułbym na pewno.

Nie usprawiedliwiam się argumentując o społecznym nacisku tylko, że bez nagłośnienia takich spraw w mediach i poczuciu, że społeczeństwo naciska Kościół nigdy, by sam niczego nie zrobił. Przypadek ks. Jankowskiego jest doskonałym przykładem, czy też https://nto.pl/wierni-wierza-w-niewinnosc-ksiedza-pedofila-i-pietnuja-ofiary-wideo/ar/4591823. Wiedzieli, widzieli, ale każdy z osobna i nikt nie ośmielił się zareagować. Masz i przypadki, że tak ujmę cywilne, gdy piętnuje się ofiarę, a u sprawców nie dostrzega się winy - https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wroclaw/biedrzychowa-zgwalcili-kolezanke-w-urodziny-mieszkancy-krytykuja-ofiare/w5mhnem. Abp. Michalik swego czasu powiedział - "Niewłaściwa postawa często wyzwala się, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo, i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga". i były osoby, które nie widziały nic zdrożnego, a nawet broniły go, gdy spadła na niego krytyka. Ile przypadków pedofilii, czy ogólnie rzecz ujmując molestowania seksualnego można by uniknąć, albo ile wyszłoby wcześniej na wierzch, gdyby nie doszukiwano się winy lub też nie uznawano, że ofiara kłamie. Za Kościołem (,bo jego tyczy się dyskusja) stoi autorytet, władza oraz ugruntowane miejsce w życiu społecznym. Bez presji społecznej wywołanej doniesieniami medialnymi wiele spraw nie zostałoby ruszonych.


Napisany przez: ChochlikTW 14/02/2019, 18:57

Ciężko jest udowodnić komuś winę lub też niewinność, gdy taką osobę przenosi się z parafii na parafię w momencie, gdy pojawiają się zarzuty.
I jest to ukrywanie.
Przykład:
- Kurie wiedziały o tym, że ksiądz jest pedofilem, pomimo tego, nie było nad kapłanem odpowiedniego nadzoru – przekonuje mecenas Janusz Mazur. - Już w 2005 roku policja znalazła w jego komputerze pornografię dziecięcą. Sprawa karna trwała bardzo długo. Wrocławska kuria wiedziała o niej i skierowała księdza na bezpłatny urlop, a potem w 2006 roku wysłała go do diecezji w Bydgoszczy. Tam ksiądz nadal uczył w szkole. Taka sytuacja jest skandaliczna i niedopuszczalna. Ksiądz od razu powinien zostać odsunięty od wykonywania posługi i pracy z dziećmi – przekonuje prawnik. Co na to kuria? Chowa głowę w piasek. - Jeśli pozew został złożony, Archidiecezja czeka na jego doręczenie - przekazał nam ksiądz Rafał Kowalski, rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej. - Po zapoznaniu się z treścią pozwu, w terminie określonym prawem, odniesiemy się do niego w korespondencji z sądem - dodał.

https://gazetawroclawska.pl/ofiara-ksiedza-chce-od-kurii-odszkodowania-wiedzieli-ze-to-pedofil/ar/11415371

Czy też inny - https://pomorska.pl/ksiadz-molestowal-i-gwalcil-chlopcow-a-biskupi-przenosili-go-z-parafii-na-parafie/ga/10747614/zd/20525980, https://oko.press/ksiadz-pedofil-kardynal-nycz/

Napisany przez: pawelboch 14/02/2019, 19:19

Podejrzenie popełnienia przestępstwa zgłasza się na policję/do prokuratury a nie do kurii.
Zgłosić na policje / do prokuratury może każdy. Ba! nawet nie tyle może co musi, jeśli jest pewien że doszło do popełnienia przestępstwa.
pzdr.

Napisany przez: Adiko 14/02/2019, 20:33

QUOTE(ChochlikTW @ 14/02/2019, 18:57)
Przykład:
- Kurie wiedziały o tym, że ksiądz jest pedofilem, pomimo tego, nie było nad kapłanem odpowiedniego nadzoru – przekonuje mecenas Janusz Mazur. - Już w 2005 roku policja znalazła w jego komputerze pornografię dziecięcą. Sprawa karna trwała bardzo długo. Wrocławska kuria wiedziała o niej i skierowała księdza na bezpłatny urlop, a potem w 2006 roku wysłała go do diecezji w Bydgoszczy. Tam ksiądz nadal uczył w szkole. Taka sytuacja jest skandaliczna i niedopuszczalna. Ksiądz od razu powinien zostać odsunięty od wykonywania posługi i pracy z dziećmi – przekonuje prawnik. Co na to kuria? Chowa głowę w piasek. - Jeśli pozew został złożony, Archidiecezja czeka na jego doręczenie - przekazał nam ksiądz Rafał Kowalski, rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej. - Po zapoznaniu się z treścią pozwu, w terminie określonym prawem, odniesiemy się do niego w korespondencji z sądem - dodał.

https://gazetawroclawska.pl/ofiara-ksiedza-chce-od-kurii-odszkodowania-wiedzieli-ze-to-pedofil/ar/11415371

Czy też inny - https://pomorska.pl/ksiadz-molestowal-i-gwalcil-chlopcow-a-biskupi-przenosili-go-z-parafii-na-parafie/ga/10747614/zd/20525980, https://oko.press/ksiadz-pedofil-kardynal-nycz/
*


O czyli kolejny homoseksualista - pedofil, "biegli nie mieli wątpliwości, że wikariusz to homoseksualista i pedofil", czy każde oskarżenie ma się równać skazaniu? W tym przypadku więcej jest winna prokuratura, policja i sąd (może i oni powinni zostać oskarżeni ?), podejrzany chodził po wolności pięć lat, gdyby nie to, żadna kuria ani inny "cudowny opiekun - ukrywacz" ne mieliby nic do gadania.
To, że kurie "wszystko wiedziały" jest opinią jednej strony, skarżącej, która ma w tym istotny interes, domaga się odszkodowania.
Przenoszenie księży między parafiami to normalna, standardowa i dosyć częsta rzecz, być może stąd ten stereotyp o "ukrywaniu". W niektórych diecezjach przenoszenia są "zaledwie" co 4 lata.
Na razie pojawia się tylko argument o "przenoszeniu księży" co jest standardem wobec wszystkich, więc jeszcze trzeba by udowodnić, że są to próby ukrywania czegoś na co są odpowiednie paragrafy i policja/prokuratura mogłaby się tym zająć, na razie nie słyszałem o takich przypadkach, więc są to tylko pomówienia. Zresztą, nawet i wtedy ma się to nijak, gdyż niby w jaki sposób miałoby "utrudnić" działanie policji czy prokuraturze?
W ogolę "mamy problem" z pedofilami, co z nimi robić po odsiadce itd? W kościele rozumiem, że "przyjmują ich pod skrzydła", więc w sumie szkoda tych ludzi jeżeli nikomu więcej nie wyrządzają krzywdy ale trwa na nich ciągła nagonka z polującymi redaktorami, telewizją, że może jakąś mszę (zamkniętą) odprawili, może znajdują się w jakiejś plebani, jakiś kolega niby ich ukrywa itd.
A co ma się z nimi stać po wyjściu z więzienia - odbyciu kary?

Napisany przez: pawelboch 14/02/2019, 20:46

Przede wszystkim, zacząć by tego rozmowę trzeba by od tego, że pedofilia w Polsce NIE JEST karalna.
Karalne są czyny pedofilne.
Podobnie kiedyś homoseksualizm nie był karalny a jedynie "czyny homoseksualne". Ba! homoseksualizm ani pedofilia nie są nawet grzechem wink.gif

pzdr.

Napisany przez: ChochlikTW 15/02/2019, 12:21

Molestowanie seksualne zakonnic w polskich klasztorach

"Problem wykorzystywania seksualnego sióstr zakonnych przez duchownych istnieje również w Polsce, od dawna. To sprawy bardzo bolesne. Wiążą się z ogólnym stosunkiem do kobiet w społeczeństwie, którego osoby duchowne są przecież integralną częścią" – mówi w rozmowie z KAI matka Jolanta Olech, urszulanka, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce.

Matka Jolanta nawiązała w ten sposób do słów papieża Franciszka, który w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że problem molestowania seksualnego zakonnic przez księży istnieje w Kościele katolickim. Przyznała, że jest on także obecny w polskich klasztorach.

"Ja jestem w klasztorze 50 lat. Byłam 12 lat przełożoną generalną. Miałam do czynienia z kilkoma przypadkami. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale to przypadki bardzo bolesne" - mówiła urszulanka w rozmowie z KAI. Dodała, że nigdy jednak nie robiono szczegółowych badań na ten temat.
Jak mówi matka Olech - sama zgłaszała przypadki molestowania, z którymi miała do czynienia, przełożonym danego księdza czy zakonnika, których sprawa dotyczyła. "Z jakim skutkiem - nie wiem. Nigdy jednak sprawy te nie były upubliczniane" - dodaje.
Papież mówił o tym, że wielu księży suspendowano lub wydalono ze stanu kapłańskiego po tym, jak udowodniono im molestowanie. Siostra Jolanta powiedziała, że nie wie, jakie konsekwencje spotykały sprawców w Polsce. Posiada informacje tylko o jednym przypadku, jednak nie może o nim mówić, ponieważ jest związana tajemnicą.
W rozmowie z KAI wspomniała o jednym przypadku, gdy młoda zakonnica zaszła w ciążę. "Ona musiała opuścić zgromadzenie. Natomiast ojciec dziecka nadal jest księdzem i z całą pewnością nie poniósł poważniejszych konsekwencji swego zachowania" - powiedziała m. Olech.
Zdaniem siostry Jolanty - problem wiąże się z tym, że zakonnica jest stosunkowo łatwą ofiarą, ponieważ w wielu przypadkach będzie się wstydziła przyznać, że została wykorzystana. Wiąże się też - jak twierdzi - z ogólnym stosunkiem do kobiet w polskim społeczeństwie.


https://fakty.interia.pl/polska/news-molestowanie-seksualne-zakonnic-w-polskich-klasztorach,nId,2837611#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Quinque 15/02/2019, 14:34

W jaki sposób Kościół Katolicki ukrywa pedofilow? Np. Zmienia tożsamośc? Daje fałszywe alibi? Przekupuje sędziów/prokurature/policję? Ukrywa na prywatnych wyspach? Dowiem się w konću? Bo powtarzanie tego samego haselka nie sprawi że stanie się ono prawdą

Napisany przez: ChochlikTW 15/02/2019, 15:11

Kłania się post #99... rolleyes.gif A ja się zapytam przewrotnie, gdzie Biała Księga dotycząca pedofilii w polskim KK. Deklaracja o niej została ogłoszona 5 lat temu i 7 dni...

QUOTE
Dowiem się w konću?

Dowiesz się, jak zaczniesz uważniej śledzić dyskusję.

I przypominam. Temat tyczy się wyłącznie Polski, a nie całego świata, ale pozwolę sobie na dygresję - Z raportu wynika, że większość ofiar stanowili chłopcy, ale były też dziewczęta, niektórzy nastolatkowie byli w wieku przed okresem dojrzewania. Nadużycia obejmują szeroki zakres działań: od molestowania po gwałty, ale w każdym z tych przypadków zwierzchnicy kościelni „woleli przede wszystkim chronić sprawców i samą instytucję” – stwierdzili autorzy opracowania. Podkreślili, że niedawno dwaj księża – jeden z diecezji Greensburg i drugi z Erie – zostali pociągnięci do odpowiedzialności za czyny popełnione w ciągu ostatnich 10 lat.

Dokument wymienia najważniejsze braki i zaniedbania władz kościelnych w obliczu tego zjawiska. Były to, po pierwsze, stosowanie eufemizmów i określeń zastępczych zamiast właściwych słów dla opisania przestępstw seksualnych w dokumentach diecezjalnych, np. nie mówi się tam o gwałcie, ale używa się określenia „niewłaściwy kontakt” lub „sprawa graniczna”; po drugie, nie przeprowadzono prawdziwego śledztwa przy pomocy fachowo przygotowanego personelu, ale były to tylko dyskretne rozmowy; po trzecie, wysyłano winnego księdza do kościelnego ośrodka psychiatrycznego, a przy ustalaniu, czy jest on pedofilem, opierano się głównie na oświadczeniu samego zainteresowanego; po czwarte, w wypadku odwołania takiego duchownego z parafii nie wyjaśniano prawdziwych przyczyn takiej decyzji, ale mówiono parafianom, że nastąpiło to „z powodów zdrowotnych” lub „wyczerpania nerwowego”; po piąte, jeśli winny został ujawniony, nie suspendowano go, ale przenoszono na nowe miejsce, gdzie nikt nie będzie wiedział, że wykorzystywał on nieletnich i po szóste, nie informowano o tym policji.


https://ekai.pl/usa-ponad-tysiac-dzieci-ofiar-pedofilii-w-kosciele/

A za nim ktoś sięgnie po kolejny akapit z tego artykułu radzę sprawdzić, kiedy wybuchł skandal.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 15/02/2019, 16:21

Jak każda sprawa związana z dużymi pieniędzmi, także i ta nie jest tak jednoznaczna i prosta, jak chcieliby niektórzy widzieć.
Jest spore pole do nadużyć.
W USA były przypadki, że skazywano księży za pedofilię na podstawie fałszywych zeznań.
W Polsce kilka lat temu robiono raban na temat nadużyć w diecezji płockiej a jakoś tych pedofilów tam nie połapano.

Jest taka fundacja "Nie lękajcie się" zajmująca się pomocą dla ofiar księży-pedofilów. Prezes tej fundacji w listach do kurii płockiej proponował, że wycofa się z tej działalności w zamian za wypłacone pieniądze.
Więc widać, że sam nie traktuje swej misji ze śmiertelną powagą.

I co ciekawe, gdy słyszymy o duchownych skazanych za pedofilię i inne nadużycia, są to zazwyczaj nic nieznaczące drobne płotki.

Potężnych książąt Kościoła nikt nie tyka.

Napisany przez: Archanioł 16/02/2019, 18:01

Co do Lisińskiego to jego list pochodzi z 2014 roku, kiedy fundację dopiero zakładano, a on sam jeszcze nie skierował sprawy cywilnej przeciwko kurii płockiej. Jasno stwierdza, że "wypłacić mi rekompensatę w wysokości 200 tys. zł na terapię, straty moralne i psychiczne, gotów jestem zrzec się przyszłych roszczeń, a nawet wycofać się z działalności publicznej w fundacji" - nie razygnuje z fundacji a działanosci publicznej w jej ramach.

Napisany przez: szczypiorek 20/02/2019, 14:12

Ciekawe...

QUOTE
Po audiencji generalnej w Rzymie w auli Pawła VI posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, Agata Diduszko i Marek Lisiński podchodząc do papieża Franciszka wręczyli mu przygotowany przez Fundację "Nie Lękajcie się" raport o wykorzystywaniu małoletnich w Kościele w Polsce.

QUOTE
Jak poinformowała na twitterze posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, "Papież Franciszek spotkał się z nami, wziął raport o polskich biskupach i obiecał, że przeczyta przed synodem".

QUOTE
Na zdjęciach opublikowanych przez prezesa Fundacji "Nie Lękajcie się", Marka Lisińskiego, który sam jest ofiarą księdza pedofila, widać, że podczas spotkania papież Franciszek ucałował jego dłoń.

https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,7919,papiez-franciszek-ucalowal-dlon-prezesa-fundacji-nie-lekajcie-sie.html

Napisany przez: ChochlikTW 22/02/2019, 21:45

Kuria toruńska odniosła się do raportu Fundacji "Nie lękajcie się" o pedofilii w polskim Kościele. "Informacje podane w raporcie są nieprawdziwe" - podkreślono w wydanym oświadczeniu.

Fundacja "Nie lękajcie się" ogłosiła w czwartek listę 24 polskich hierarchów, wśród nich dwóch kardynałów, którym zarzuca ukrywanie pedofilii. Raport ogłoszony został w Rzymie w pierwszym dniu watykańskiego szczytu na temat walki z pedofilią. W środę raport fundacji otrzymał papież Franciszek.

Kuria toruńska: Informacje są nieprawdziwe

Rzecznik kurii diecezjalnej toruńskiej, ks. Paweł Borowski, stwierdza w oświadczeniu, że zawarte w raporcie informacje o sprawie ks. Jarosława P. są nieprawdziwe.
"Informacje podane w raporcie są nieprawdziwe, a kuria diecezjalna toruńska po otrzymaniu formalnego zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa rozpoczęła procedury zgodne z prawem kanonicznym i obowiązującymi przepisami. Po złożeniu formalnego doniesienia przez pokrzywdzonego, w dniu 27 listopada 2012 r., ks. Jarosław P. został zawieszony w wykonywaniu urzędu proboszcza. Zakazano mu także publicznego wykonywania jakichkolwiek funkcji kapłańskich, co jest równoznaczne z zakazem duszpasterstwa wśród dzieci i młodzieży. 13 grudnia 2012 r., po zgłoszeniu sprawy w Kongregacji Nauki Wiary, rozpoczęto formalne procedury wynikające z prawa kanonicznego" - czytamy w wydanym oświadczeniu.

Rzecznik kurii podkreśla jednocześnie, że w następstwie wyroku państwowego sądu apelacyjnego, 27 czerwca 2017 r. na ks. Jarosława P. "została nałożona kara suspensy, tzn. wydano zakaz wykonywania posługi kapłańskiej oraz noszenia stroju duchownego".
"Informacja o tym, jakoby ks. Jarosław P. został przeniesiony do innej parafii, nie jest zgodna z prawdą. Oskarżony nie został przeniesiony do żadnej parafii na terenie diecezji toruńskiej, lecz zawieszony w publicznym wykonywaniu funkcji kapłańskich. Tym bardziej nie został przeniesiony do parafii leżącej na terenie innej diecezji. Parafia w Pucku leży poza granicami kompetencji ordynariusza diecezji toruńskiej. Do Pucka ks. Jarosław P. udał się z własnej woli. Jego udział w obrzędach liturgicznych naruszył zakaz publicznego wykonywania funkcji kapłańskich" - napisał w oświadczeniu ks. Borowski.

"Zarzut względem bpa Suskiego jest bezpodstawny"
Rzecznik kurii toruńskiej zaznaczył, że w związku z tym zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego, który według raportu Fundacji "Nie lękajcie się" miał nie reagować na złożone oskarżenie względem ks. Jarosława P., a następnie, zamiast wymierzenia kary, przenieść go do innej parafii, "jest bezpodstawny".
Przypomniał ponadto, że w diecezji toruńskiej "nie ma tolerancji dla osób duchownych, które dokonują jakichkolwiek przestępstw, a tym bardziej przestępstw pedofilii". "Osoby duchowne, dopuszczające się tego typu przestępstw, podlegają przepisom prawa polskiego oraz restrykcyjnemu prawu kościelnemu" - podkreślił ks. Borowski.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-kuria-torunska-informacje-podane-w-raporcie-nie-lekajcie-sie,nId,2849947#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Zastanawiają mnie dwie rzeczy.
Pierwsza tyczy się przepływu informacji. Ksiądz zostaje zawieszony w funkcji, jedzie sobie do innej parafii, odprawia tam msze jakby nic nie miało miejsca.. I to z abp. Głódziem. W 2016 roku.
Druga rzecz to oświadczenie zawarte na końcu artykułu, które kłóci się z informacją zawartą w nim, a mianowicie, że został on zawieszony dopiero po wyroku sądu.
Jest jeszcze inna ciekawa rzecz, a mianowicie fakt, że skazany prawomocnym wyrokiem ksiądz został suspendowany, a nie wydalony ze stanu duchownego. A z tego, co przeczytałem tutaj - http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-b543b339-e60a-49c9-93aa-da5bf005c450/c/SE1604_29_Wronowska.pdf. wyrok sądu, gdy duchowny popełnił ciężkie przestępstwo jest jego wydalenie. Czyżby Kościół uważał, że zarzucany czyn nie jest ciężkim przestępstwem?

Wywiad z Mariuszem Milewskim, ofiarą księdza - https://plus.nowosci.com.pl/seksafera-diecezja-ksiadz-jaroslaw-p-jest-niewinny-sad-twierdzi-inaczej/ar/13871447 Można skonfrontować obronę kurii i relację świadka.

O tym, że miał bpa Suski miał nie reagować są to słowa ofiary. Padły one w artykule GW - "Uznany za niewinnego, który ukazał się 5 lutego b.r. Milewski przez kilka miesięcy miał zabiegać o spotkanie z Suskim.
https://www.pressreader.com/poland/gazeta-wyborcza/20190205/281513637396097

Jeżeli ktoś ma problemy z linkiem to proszę wpisać w google - uznany za niewinnego wyborcza 2019 rok i będzie to pierwszy link. Przynajmniej tak jest w moim wypadku. Ewentualnie mogę się pokusić o zrobienie screenshotów i wrzucenie do tematu.

Podobne zarzuty wysnuła archidiecezja warmińska - https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-archidiecezja-warminska-oddala-zarzuty-wobec-biskupow,nId,2849929

CODE
Wyjaśnił, że w sprawie ks. Romana K. w 2003 r. archidiecezja warmińska postępowała zgodnie z obowiązującym wówczas prawem.
"Sprawa ks. Romana K. prowadzona była przez amerykański wymiar sprawiedliwości, a także badana przez prokuraturę rejonową w Olsztynie, która nie postawiła mu żadnych zarzutów. W Stanach Zjednoczonych sprawa zakończyła się zawarciem ugody. Należy zaznaczyć, że w USA przypadek ks. Romana K., mimo przedstawianych oskarżeń, nie był podnoszony i rozpatrywany ani w kategoriach gwałtu rozumianego jako pożycie seksualne, ani w kategoriach pedofilii. W przedstawionym raporcie nieprawdą jest, że chodziło o czyny pedofilskie. Arcybiskup metropolita warmiński w październiku 2018 r. w celu wyjaśnienia wątpliwości skierował sprawę do Kongregacji Nauki Wiary, a także zawiesił ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza, do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską" - wyjaśnił ks. Sawicki


Dla równowagi warto zacytować oświadczenie tej archidiecezji, które zostało wydane po publikacji na portalu oko.press

CODE
OŚWIADCZENIE KURII ARCHIDIECEZJI WARMIŃSKIEJ W SPRAWIE KS. ROMANA K.
W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi sprawy ks. Romana K. informujemy, że biorąc pod uwagę obowiązujące obecnie wskazania Stolicy Apostolskiej i wytyczne Konferencji Episkopatu Polski, Arcybiskup Józef Górzyński Metropolita Warmiński po rozeznaniu sytuacji, podjął decyzję o skierowaniu sprawy do Kongregacji Nauki Wiary, co wiąże się z jednoczesnym zawieszeniem ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską, o co poprosił także ks. Roman K.

W 2003 roku Archidiecezja Warmińska postępowała zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. W sprawie ks. Romana K. przeprowadzono dochodzenie kanoniczne. Dokonał tego delegat ówczesnego Arcybiskupa Metropolity Warmińskiego, który po rozmowie z bezpośrednim świadkiem zdarzenia nie potwierdził prawdopodobieństwa zaistnienia przestępstwa na tle seksualnym. Na bazie tej opinii uznano, że nie ma konieczności informowania Stolicy Apostolskiej.

Sprawa ks. Romana K. prowadzona była przez amerykański wymiar sprawiedliwości, a także badana przez prokuraturę rejonową w Olsztynie. W Stanach Zjednoczonych sprawa zakończyła się zawarciem ugody. Należy zaznaczyć, że w USA przypadek ks. Romana K. nie był podnoszony i rozpatrywany ani w kategoriach gwałtu, rozumianego jako pożycie seksualne, ani w kategoriach pedofilii. W Polsce Ministerstwo Sprawiedliwości ustaliło także, że ks. Roman K. nie figuruje w Kartotece Karnej Krajowego Rejestru Karnego.

Wyrażamy ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji zapewniając, że zasada zero tolerancji dla nadużyć seksualnych jest dla nas priorytetem.

Olsztyn, dnia 20 października 2018 r.

Ks. Marcin Sawicki
Rzecznik Kurii Archidiecezji Warmińskiej

https://oko.press/ks-roman-kramek-zawieszony-trzy-dni-po-tekscie-oko-press-kuria-skierowala-sprawe-do-watykanu/

W 2003 roku podstaw nie było, bo doszło do rozmowy z bezpośrednim świadkiem zdarzenia (,jak rozumiem do ofiary nie zdołali dotrzeć rolleyes.gif ), mija lat 15, zostaje opublikowany artykuł pojawia się podstawa i mówi się, że nie ma tolerancji...
Umrzeć można ze śmiechu...

CODE
Ks. Sawicki wskazał, że "jeśli chodzi o sytuację ks. Jarosława M. to już od początku, z chwilą otrzymania wiadomości o możliwości popełnienia przestępstwa przez ks. Jarosława M., ksiądz arcybiskup metropolita warmiński natychmiast zawiesił go w obowiązkach proboszcza, odsunął od pracy z dziećmi i młodzieżą i powiadomił Kongregację Nauki Wiary. W zamieszczonym raporcie nieprawdą jest, że ks. Jarosław M. nadal jest proboszczem w Brzydowie" - napisał ks. Sawicki.


Od samego początku to znaczy od roku 2012?
http://www.interwencja.polsatnews.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/Archiwum__News,5800/Proboszcz_Z_Mazur_Pedofilem,1291517/index.html

Raport zawiera odniesienia prasowe i na temat, że był proboszczem w Brzydowie mówi reportaż "Uwaga" TVN-u z 2016 roku.

https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/czy-ksiadz-odpowie-za-swoje-czyny-oficjalna-strona-programu-uwaga-tvn,204985.html

9:18-9:20 - Aktualnie ksiądz... jest proboszcze parafii w Brzydowie - ks. Tadeusz Marcinowski, rzecznik prasowy kurii warmińskiej
Dalej wspomina, że po zawieszenia ksiądz został przywrócony do służby i nie doszukano się znaniom czynu zabronionego.
Co jeszcze ciekawego to fakt, że kuria nie wiedziała, że ksiądz ma zakaz kontaktu z dziećmi, dozór policyjny...

Zaiste przepływ informacji jest specyficzny w Kościele, jak widać na kolejnym przypadku.

Raport fundacji - http://nielekajciesie.org.pl/2019/02/21/publikujemy-raport/

Napisany przez: force 23/02/2019, 4:40

@Chochlik TW

QUOTE
Od samego początku to znaczy od roku 2012?
http://www.interwencja.polsatnews.pl/Inter...1517/index.html

Raport zawiera odniesienia prasowe i na temat, że był proboszczem w Brzydowie mówi reportaż "Uwaga" TVN-u z 2016 roku.

https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/czy-k...tvn,204985.html

9:18-9:20 - Aktualnie ksiądz... jest proboszcze parafii w Brzydowie - ks. Tadeusz Marcinowski, rzecznik prasowy kurii warmińskiej
Dalej wspomina, że po zawieszenia ksiądz został przywrócony do służby i nie doszukano się znaniom czynu zabronionego.
Co jeszcze ciekawego to fakt, że kuria nie wiedziała, że ksiądz ma zakaz kontaktu z dziećmi, dozór policyjny...

Zaiste przepływ informacji jest specyficzny w Kościele, jak widać na kolejnym przypadku.

Raport fundacji - http://nielekajciesie.org.pl/2019/02/21/publikujemy-raport/

Przerażające w tej sprawie jest, obok oczywista pedofilii tego " duchownego" , postępowanie prokuratury, błędy popełnione przez ten organ państwa, są co najmniej podejrzane. Zastanawiam się jak w takich małych, lokalnych społecznościach organy państwa, przenikają się z strukturami kościoła rzymskiego? Stanowisko Kurii, no brak słów .... Reportaż TVN wstrząsający.

Napisany przez: ChochlikTW 28/02/2019, 9:02

Ostatnio Archidiecezja warszawska oraz Kuria Gdańska kategorycznie odrzuciły raport fundacji.
Chyba kogoś pominąłem, ale pewnie niedługo okaże się, że wszyscy wymienieni w raporcie kategorycznie odrzucą zarzuty nie poczuwając się do winy.
Odniosę się tylko do pierwszego przypadku.

CODE
Dodaje w nim, że wskutek tego, "realizując sądowy wyrok oraz wytyczne Kongregacji", bp Nycz skierował w czerwcu 2005 r. księdza U. do parafii Barcino, gdzie przebywał on pod nadzorem doświadczonego i kompetentnego w zakresie formacji kapłana. "Dekret zawierał ograniczenia nałożone przez wyrok sądu, przede wszystkim w postaci zakazu pracy duszpasterskiej z małoletnimi, a także obowiązek podjęcia stosownej terapii. W listopadzie 2005 roku ksiądz U. został zwolniony z parafii w Barcinie i skierowany do Domu Księży Emerytów w Kołobrzegu, z zakazem publicznego pełnienia posługi duszpasterskiej i sprawowania sakramentów, gdzie zmarł w 2011 roku".

"Realizując sądowy wyrok oraz wytyczne Kongregacji" jakoś nie sądzę, aby wyrok sądowy głosił, że ksiądz ma zostać przeniesiony do innej parafii, więc w grę wchodzi ten drugi czynnik.
Warto dodać, że o wyroku sądu i powodach dla, których znalazł się ksiądz U. mieszkańcy dowiedzieli się z mediów. Od Kościoła tyle, że jest chory i z tego powodu nie będziesz uczył religii...
CODE
Przypomnijmy: tuż po wyroku ksiądz U. został skierowany -po cichu - do parafii w Barcinie (gmina Kępice w powiecie słupskim). Wierni zostali poinformowani, że nie będzie uczył religii, bo... jest chory i nie ma na to siły. Gdy sprawę ujawniliśmy, wybuchł skandal. Ksiądz U. uciekł z Barcina - trafił do domu księdza emeryta w Kołobrzegu. Mieszkańcom Barcina przez myśl nawet nie przejdzie, że mógłby do nich wrócić. - A w życiu! Przecież z tego się nie da wyleczyć - mówi zbulwersowana Agnieszka Skiba, mieszkanka Barcina. - Nikt nie posłałby swoich dzieci do takiego człowieka! I nieważne, że jest księdzem!

https://gp24.pl/ksiadz-pedofil-chce-do-dzieci/ar/4306903
CODE
Mają żal do proboszcza, który jest jednocześnie egzorcystą, że nie powiedział im o nowym księdzu. Wątpią, żeby wypędził z niego diabła. - Mówił, że przyszedł ze Słupska, jest schorowany, miał zawał serca - opowiada mężczyzna po czterdziestce. - Wiedziałem, że coś jest nie tak. Sprawdzałem w internecie skąd jest, przy wszystkich księżach widnieje nazwa parafii, przy jego nazwisku była tylko kreska.

https://gp24.pl/tu-pedofil-odprawia-msze/ar/4259655
Ostatni link jest z X.2005 roku, więc gdzieś w tym okresie 'Głos Pomorski" opisał całą sprawę. I, gdy wybuchła afera ksiądz zostaje zwolniony oraz przeniesiony, gdzie indziej.
Aż nasuwa się pytanie, czemu nie od razu trafił tam tylko znów na parafię?
Ksiądz Piotr D. też wymieniony w artykule
CODE
"W momencie pojawienia się wobec niego w 2007 r. zarzutów o nadużycia wobec nieletnich, kard. Kazimierz Nycz, zgodnie z procedurami, zawiesił niezwłocznie księdza w funkcji proboszcza i nakazał zamieszkanie w Domu Opiekuńczo-Leczniczym im. Opatrzności Bożej w Pilaszkowie prowadzonym przez Zgromadzenie Księży Orionistów, pod okiem kuratora. W tym czasie ksiądz D. miał zakaz sprawowania jakichkolwiek funkcji duszpasterskich, a sprawa została przekazana do Kongregacji Nauki Wiary. Pomimo nałożonych ograniczeń i środków rygoru, ks. Piotr D. nie dostosował się do nich: za pośrednictwem internetu nawiązał kontakt z nieletnimi i dopuścił się tzw. recydywy. Wskutek tego został skazany na trzy i pół roku bezwzględnego pozbawienia wolności i odbył karę więzienia w całości" - pisze ks. Śliwiński w wydanym oświadczeniu.

Ksiądz Śliwiński wydanym oświadczeniu nie wspomni, że recydywa nie polegała wyłącznie na kontaktowaniu się przez internet... Zburzyłoby to linie obrony.
Dopuścił się kolejnych molestowań i to w miejscu, gdzie został skierowany przez abp. Nycza.
CODE
Po zatrzymaniu przez policję ks. Piotr przyznaje się:
„Te zachowania były tylko na terenie Domu Opiekuńczego w Pilaszkowie. Fotografowałem ich nago. Dawałem im pieniądze, wiedziałem, że są w trudnej sytuacji”

Dostaje suspensę, co nie przeszkadza mu w dzieleniu się jajeczkiem z abp. Nyczem w sutannie.
https://oko.press/ksiadz-pedofil-kardynal-nycz/
W każdym razie to kolejny przypadek, gdy ksiądz skazany prawomocnym wyrokiem sądu nie zostaje wyrzucony z Kościoła.
Nie chce mi się grzebać w tym bagnie i podważać z osobna każdą linię obrony, bo zrobiłem to już w trzech przypadkach wykazując, że to nie autorzy raportu mijają się z prawdą, ale kurie czy arcybiskupstwa wydając oświadczenia. Jeżeli komuś się chce kontynuować to, co zacząłem, byłoby miło.

Napisany przez: ChochlikTW 28/02/2019, 19:01

"Pobrudzę się" jeszcze trochę i zajmę się oświadczeniem Kurii Gdańskiej.

https://www.gosc.pl/doc/5362305.Oswiadczenie-Kurii-Metropolitalnej-Gdanskiej-ws-raportu

Gdy chodzi o sprawę ks. Mirosława B., to należy podkreślić, że zaraz po otrzymaniu przez Kurię Metropolitalną Gdańską informacji o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa, ks. Mirosław B., został zawieszony w obowiązkach proboszcza parafii, a zatem został też odsunięty od pracy z dziećmi i młodzieżą. Po uprawomocnieniu się wyroku sądu cywilnego został zwolniony z funkcji proboszcza. Kara zasądzona przez sąd cywilny została już wykonana. Zgodnie z obowiązującym procedurami, po zakończeniu procesu cywilnego, Archidiecezja Gdańska przeprowadziła postępowanie kanoniczne, które zostało definitywnie zakończone w 2018 r., co potwierdziła Kongregacja Nauki Wiary.

Znowu mamy przypadek, gdy oświadczenie mija się z tym, co jest zawarte w raporcie.

Sprawa księdza Mirosława Bużana
Były proboszcz w Bojanie, został prawomocnie skazany za molestowanie i rozpijanie 15-latki.
Nigdy nie przyznał się do winy i twierdził, że padł ofiarą prowokacji. Prokuraturze przedstawił nagrania mające zawierać wyznania dziewczyny, w których miała ona stwierdzić, że cała historia została zmyślona, a inspiratorem jest lokalny przedsiębiorca. Biegły stwierdził jednak, że nagranie jest nieautentyczne, a utrwalony na dyktafonie głos nie należy do wskazanej dziewczyny. Prokuratura wszczęła odrębne śledztwo wobec księdza, zarzucając mu tworzenie fałszywych dowodów. Ksiądz Bużan nigdy nie przestał pełnić posługi kapłańskiej - po odsunięciu z parafii w Bojanie wszedł w skład prestiżowej kapituły działającej przy metropolicie gdańskim, arcybiskupie Głodziu, i został przeniesiony do ośrodka Tyberiada w Nadolu, w którym wypoczywają dzieci. Wobec księdza nie toczyło się żadne kościelne dochodzenie i nadal sprawował posługę kapłańską.


Oba zarzuty postawione na samym końcu się zgadzają tyle, że zapomnieli dodać, że ośrodek Tyberiada jest domem rekolekcyjnym Archidiecezji Gdańskiej, gdzie przebywają m.in. dzieci...
W 2016 roku koncelebrował mszę - https://expresskaszubski.pl/pl/11_wiadomosci/ 21483__ukowo_ksiadz_z_wyrokiem_za_molestowanie_celebrowal_msze_odpustowa_to_jak_
policzek.html#

Sprawa ks. Krzysztofa K., ze względu na wnoszone przez niego apelacje trwała kilka lat. Ostatecznie ks. Krzysztof K., odbył całość kary wymierzonej przez sąd cywilny. Archidiecezja Gdańska, we wrześniu 2016 r., zaraz po wyjściu na wolność ks. Krzysztofa K., postępowała zgodnie z wytycznymi Kongregacji Nauki Wiary. Po przeprowadzonym kanonicznym procesie karnym, decyzją Kongregacji, z dnia 16 stycznia 2019 r., sprawa została osądzona i zamknięta.

Warto wspomnieć, że -

CODE
W styczniu 2014 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego uznając odwołanie za „oczywiście bezzasadne”. Ksiądz wniósł kasację do Sądu Najwyższego, co nie zawiesza wykonania prawomocnego wyroku. Duchowny zaczął się ukrywać. Gdańskiej policji w końcu udało się go odnaleźć i doprowadzić do zakładu karnego.

ukrywał się w parafii w Chwaszczynie.

Po blisko dwumiesięcznych poszukiwaniach policja ujęła we wrześniu Krzysztofa K., księdza z parafii w Chwaszczynie.
http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35612,16670566,Skazany_ksiadz_z_Kaszub_doprowadzony_do_zakladu_karnego.html

Express Kaszubki napisał -

To finał sprawy opisanej jakiś czas temu przez "Tygodnik Powszechny". Historia jest podwójnie kontrowersyjna - ze względu na czyny, których miał się dopuścić ksiądz Krzysztof, ale również ze względu na fakt, że był on przenoszony z parafii do parafii po każdym wyroku związanym z oskarżeniem o pedofilię.

(...)

W styczniu br. uprawomocnił się wyrok skazujący kapłana na karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Mimo to duchowny nigdy nie przestał pełnić obowiązków kapłańskich. Nadal rozdawał komunię, sprawował msze w parafii w Chwaszczynie, gdzie był rezydentem.

Metropolita gdański, arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zapewniał w "Tygodniku Powszechnym", że ksiądz Krzysztof ma "totalnie ograniczoną posługę" i sprawuje jedynie pomoc duszpasterską. Z kolei proboszcz parafii w Chwaszczynie podkreśla, że skazany za pedofilię kapłan nie prowadził lekcji religii, nigdy nie pozostawał sam z dziećmi i formalnie nie pełnił żadnych funkcji.

https://expresskaszubski.pl/pl/11_wiadomosci/17398_ksiadz_skazany_za_pedofilie_nie_rozdaje_juz_komunii_trafil_do_wiezienia.html

Czyli proboszcz z parafii w Chwaszczynie musiał zdawać sobie sprawę, że ks. Krzysztof K. może być pedofilem oraz, że może szukać go policja.

Intrygują mnie następujące kwestie -
CODE
zaraz po wyjściu na wolność ks. Krzysztofa K., postępowała zgodnie z wytycznymi Kongregacji Nauki Wiary. Po przeprowadzonym kanonicznym procesie karnym, decyzją Kongregacji, z dnia 16 stycznia 2019 r., sprawa została osądzona i zamknięta

- Czemu Kościół zajął się tym dopiero po jego wyjściu na wolność?
- Co to znaczy, że sprawa została osadzona i zamknięta?
Jaki wyrok został wydany w tym wypadku? Oraz w poprzedniej, bo też nie ma wzmianki o nim.
W każdym razie nadal pełni funkcję kustosza - https://www.diecezja.gda.pl/osoby/kapituly-archidiecezji-gdanskiej
Czemu w oświadczeniu nie został on ujawniony?

Jak widać w jednym przypadku skazany nadal jest duchownym w Kościele, a w drugim przypadku nie wiadomo. Pozostają jedynie domysły bazujące na wcześniejszych przypadkach, kiedy to skazani nie zostali wydaleni.

Napisany przez: ChochlikTW 7/03/2019, 7:28

Lublin. Mężczyzna oskarżył księdza, że zgwałcił go w dzieciństwie. Wyrok: przeprosiny

Sąd w Lublinie nakazał księdzu Walerianowi S. przeprosić Piotra Halliopa, który oskarżył go o gwałty i molestowanie - donoszą lubelskie media.

Jak opisuje "Kurier Lubelski" ks. Walerian S. odwiedzał rodzinny dom Piotra Halliopa. W latach 1986-1994 rodzice często zostawiali go z duchownym. Miał wtedy zaledwie kilka lat. Pięć lat temu w liście do lubelskiej Kurii Metropolitalnej i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego opisał, że był molestowany i gwałcony przez emerytowanego dziś księdza profesora KUL.
Lublin. Przeprosiny dla ofiary księdza
Domagał się od duchownego 500 tys. zł zadośćuczynienia, ale Sąd Okręgowy w Lublinie oddalił jego roszczenia uznając, że się przedawniły. Sąd przyznał jednak, że ksiądz powinien przeprosić.

Treścią przeprosin zajął się sąd apelacyjny. W przeprosinach ma być mowa o "naruszeniu dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w latach 1986-1994" - słyszymy w wyroku na poniższym nagraniu Polskiego Radia Lublin. Walerian S. ma ponadto przeprosić ofiarę jako ksiądz, a nie osoba prywatna.
 
Ofiara domagała się przeprosin od Archidiecezji lubelskiej za to, że nie reagowała. W ocenie sądu jednak kura podjęła działanie i w 2014 r., niedługo po zawiadomieniu o działaniach księdza, wszczęła postępowanie kanoniczne. Ponadto Abp Stanislaw Budzik przeprosił księdza.
Halliop planuje odwołać się do Sądu Najwyższego. Złożył też skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Domaga się od ks. Waleriana S. 150 tys. euro zadośćuczynienia.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24524225,lublin-mezczyzna-oskarzyl-ksiedza-ze-zgwalcil-go-w-dziecinstwie.html#a=66&c=154&s=BoxNewsLink

Napisany przez: force 7/03/2019, 8:28

QUOTE
Sąd przyznał jednak, że ksiądz powinien przeprosić.

&
QUOTE
Mężczyzna oskarżył księdza, że zgwałcił go w dzieciństwie. Wyrok: przeprosiny


O ile sprawa sie przedawniła, to sąd miał związane ręce sleep.gif , ale nie powinien orzekać przeprosin, to tak jak napluć ofierze zboczeńca (księdza profesora KUL.), w twarz.

Napisany przez: szczypiorek 7/03/2019, 14:01

ChochlikTW

QUOTE
Lublin. Mężczyzna oskarżył księdza, że zgwałcił go w dzieciństwie. Wyrok: przeprosiny

Sąd w Lublinie nakazał księdzu Walerianowi S. przeprosić Piotra Halliopa, który oskarżył go o gwałty i molestowanie - donoszą lubelskie media.


To chyba ten dżentelmen tak wzruszająco piszący o Janie Pawle II. Który zresztą, jak już dziś wiemy zrobił dużo mniej niż mógł zrobić by pedofilię w Kościele zwalczać.

http://www.kul.pl/art_43750.html

Napisany przez: force 7/03/2019, 14:58

QUOTE(szczypiorek @ 7/03/2019, 15:01)
ChochlikTW
QUOTE
Lublin. Mężczyzna oskarżył księdza, że zgwałcił go w dzieciństwie. Wyrok: przeprosiny

Sąd w Lublinie nakazał księdzu Walerianowi S. przeprosić Piotra Halliopa, który oskarżył go o gwałty i molestowanie - donoszą lubelskie media.


To chyba ten dżentelmen tak wzruszająco piszący o Janie Pawle II. Który zresztą, jak już dziś wiemy zrobił dużo mniej niż mógł zrobić by pedofilię w Kościele zwalczać.

http://www.kul.pl/art_43750.html
*


Po co ten eufemizm, wedle obecnego pana papieża Franciszka, Wojtyłła krył pedofili, jest tak samo winny, jak ci funkcjonarjusze kościoła rzymskiego, którzy osobiście gwałcili, i molestowali dzieci.
Prawdy nie mależy kryć pod miłymi słówkami, bo sprawa nie jest miła.

Napisany przez: Piotr89r 7/03/2019, 15:06

QUOTE(force @ 7/03/2019, 14:58)
QUOTE(szczypiorek @ 7/03/2019, 15:01)
ChochlikTW
QUOTE
Lublin. Mężczyzna oskarżył księdza, że zgwałcił go w dzieciństwie. Wyrok: przeprosiny

Sąd w Lublinie nakazał księdzu Walerianowi S. przeprosić Piotra Halliopa, który oskarżył go o gwałty i molestowanie - donoszą lubelskie media.


To chyba ten dżentelmen tak wzruszająco piszący o Janie Pawle II. Który zresztą, jak już dziś wiemy zrobił dużo mniej niż mógł zrobić by pedofilię w Kościele zwalczać.

http://www.kul.pl/art_43750.html
*


Po co ten eufemizm, wedle obecnego pana papieża Franciszka, Wojtyłła krył pedofili, jest tak samo winny, jak ci funkcjonarjusze kościoła rzymskiego, którzy osobiście gwałcili, i molestowali dzieci.
Prawdy nie mależy kryć pod miłymi słówkami, bo sprawa nie jest miła.
*



Tylko kto te wszystkie pomniki JP2 w Polsce pousuwa? Kult jednostki i jego następstwa...

Napisany przez: ChochlikTW 7/03/2019, 15:58

CODE
Tylko kto te wszystkie pomniki JP2 w Polsce pousuwa? Kult jednostki i jego następstwa...

Są też ulice JP2, m.in u mnie w Radomiu.

Napisany przez: ChochlikTW 14/03/2019, 20:47

Episkopat przedstawił raport, bo takie stwierdzenia są w artykułach medialnych. Tyle, że...
na stronie Episkopatu on nie istnieje, a funkcjonuję - Opracowanie dot. zgłoszeń przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich

382 zgłoszenia przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich, w tym 198 dotyczyło osób poniżej 15 roku życia, a 184 powyżej 15 roku życia; zgłoszone przypadki obejmują czas od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 r. – wynika z danych, które otrzymał Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski od wszystkich diecezji i zakonów. Zostały one opracowane przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego i Centrum Ochrony Dziecka.

Łączna liczba ofiar we wszystkich (również niepotwierdzonych) przypadkach poniżej 15 roku życia wynosiła 345. Natomiast powyżej 15 roku życia – 280. Wśród ofiar, we wszystkich zgłoszonych przypadkach łącznie małoletni płci męskiej stanowili 58,4 proc., natomiast małoletni płci żeńskiej 41,6 proc.

Spośród wszystkich przypadków, względem których udało się̨ ustalić́ stan procesu kanonicznego (94,8 proc. wszystkich zgłoszonych przypadków), 74,6 proc było już̇ zakończonych, zaś 25,4 proc. było jeszcze w toku.

Spośród zakończonych spraw wydaleniem ze stanu duchownego skutkowało 25,2 proc. postępowań. Inne kary (suspensa, upomnienie kanoniczne, zakaz pracy z małoletnimi, pozbawienie urzędu, ograniczenie posługi albo zakaz wystąpień publicznych) stanowiły 40,3 proc.

Sprawy zakończone innymi skutkami (nałożenie pokuty, przeniesienie na inną parafię, przeniesienie poza duszpasterstwo parafialne, do domu emeryta albo domu chorych księży, terapia, samowolne opuszczenie diecezji) stanowiły 11,5 proc., zaś zakończone umorzeniem postępowania (ze względu na śmierć osoby oskarżanej, samobójstwo lub brak wystarczających dowodów, zły stan zdrowia) stanowiły 12,6 proc.

W 10,4 proc. przypadków postępowanie zakończyło się uniewinnieniem oskarżonego.

Przypadki zgłaszane były najczęściej przez osoby poszkodowane (41,6 proc.) lub ich bliskich (20,9 proc.). W 5,8 proc. wiedza pochodziła od organów państwa, a w 5,2 proc. przypadków z mediów. Osoby z parafii, czyli zarówno duchowni z parafii jak i świeccy zgłosili 5,2 proc. przypadków. Wiedza o 14,9 proc. przypadków pochodziła z innego źródła, takiego jak: dyrektor szkoły, pedagog, wychowawcy, opiekunowie dzieci oraz znajomi poszkodowanych, współbracia (w zakonach), klerycy, inni kapłani.


https://episkopat.pl/opracowanie-dot-zgloszen-przypadkow-wykorzystania-seksualnego-maloletnich/

Grafika ładnie to podsumowująca -

user posted image

Z - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24548342,episkopat-przedstawil-raport-dot-pedofilii-w-kosciele-382.html

"Śledztwo" trwało ile? Niecałe pół roku bazując, że pod koniec września poprzedniego roku Episkopat ogłosił, że raport(!) pojawi się pod koniec listopada. Odsyłam do drugiego postu w temacie.
Dla porównania u naszych zachodnich sąsiadów ruszyło w 2013 roku, a raport opublikowano w 2018 roku. Z tego, co kojarzę podobnie było w Australii czy Holandii. Mam na myśli czas.
To nie jedyna różnica.

Najważniejszą i najistotniejszą różnicą, która jak dla mnie rzutuje na wiarygodności to fakt, że w Niemczech zaangażowano osoby spoza Kościoła, w Australii podobnie.
W Polsce Kościół sam dokonał tak naprawdę rozliczenia. COD, czyli Centrum Ochrony Dziecka jest placówką prowadzoną przez Kościół.
I pozostaje przyjąć na wiarę, że Kościół opracował rzetelny raport lub też poddać dane wątpliwość narażając się zapewne na zostanie lewakiem... Danych nie da się zweryfikować, bo i jak?

Nasuwa się, że Kościół w Polsce ma najwidoczniej coś do ukrycia, skoro nie skorzystał z doświadczeń z innych państw. Inną sprawą równie istotną, a którą opracowanie(!) nie podaje to ile duchownych zostało skazanych przez sądy cywilne. Nie ma też podanych ile osób to księża, ilu to zakonników/zakonnic.
Mam wrażenie, że "raport" powstał bardziej na zamknięcie ust wszystkim "lewakom" i ma być argumentem, że Kościół się wyspowiadał, rozgrzeszył i nie można go za nic winić. W taką retorykę wpisują się idealnie słowa abp. Gądeckiego, który podczas konferencji powiedział coś takiego - Z jeden strony tworzy się programy seksualizacji dzieci, aby jak najwięcej zarobić na środkach antykoncepcyjnych i puścić w ruch życie seksualne życie. A z drugiej strony atakuje się skutki, to co doprowadziło do późniejszego przestępstwa - mówił duchowny

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24548657,pedofilia-w-kosciele-abp-gadecki-krytykowany-za-seksualizacje.html

Retoryka godna abp. Michalika i dzieci, które same pchają się do łóżka...

Zresztą to nie jedyne kontrowersyjne słowa, które padły podczas konferencji - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24549554,od-marginalnego-problemu-po-handel-organami-najbardziej-szokujace.html#a=167&c=154&s=BoxNewsImg3

Proponuję pozamieniać kilka słów - Z jednej strony tworzy się ubrania podkreślające ciało i uwidaczniające piersi. A z drugiej zaś strony atakuje się skutki, to co doprowadziło do późniejszego przestępstwa.

Przestępca seksualny jest niewinny, bo nie jest jego winą, że nie potrafi utrzymać własnej żądzy. rolleyes.gif

Podsumowując mały kroczek, który niczego tak naprawdę nie zmienia, a bardziej obawiam się, że teraz zostanie załączony bieg wsteczny...

Napisany przez: Grzegorz_B 15/03/2019, 23:00

QUOTE(ChochlikTW @ 14/03/2019, 20:47)
Podsumowując mały kroczek, który niczego tak naprawdę nie zmienia, a bardziej obawiam się, że teraz zostanie załączony bieg wsteczny...
*


Skoro raport krytykują nawet osoby związane z Kościołem, i to szerokim spektrum - od Terlikowskiego do Hołowni, to w kwestii samego raportu mało zostaje do dodania.

Natomiast jeden detal który miał wpływ na jego kształt to taki że w innych krajach najczęściej w sprawę zaangażowani byli ludzie świeccy. U nas (tak jak z lustracją) pozostawiono to wewnętrznej komisji kościelnej, która mniej więcej podobnie "odwaliła" temat.

Jakby podsumować Gądeckiego to wychodzi że owszem błędy się zdarzały, ale nie tylko w Polsce, nie tylko księżom, poza pedofilią jest jeszcze turystyka seksualna i praca nieletnich, a w ogóle to wszystko to efekt seksualizacji dzieci przez wychowanie seksualne. WTF?

Nie sądzę aby to był "bieg wsteczny", bo też nie sądzę że na tym sprawa się skończy. Raczej (niezamierzony) krok w dobrym kierunku skoro tym razem niemożność uporania się KRK z problemem wewnętrznie zauważają zgodnie nie tylko osoby "niezwiązane", ale również środowiska katolickie od (umownego) lewa do prawa.

Napisany przez: ChochlikTW 16/03/2019, 7:07

CODE
Nie sądzę aby to był "bieg wsteczny", bo też nie sądzę że na tym sprawa się skończy. Raczej (niezamierzony) krok w dobrym kierunku skoro tym razem niemożność uporania się KRK z problemem wewnętrznie zauważają zgodnie nie tylko osoby "niezwiązane", ale również środowiska katolickie od (umownego) lewa do prawa.

Użyłem takiego wyrażenia, bo uważam patrząc na słowa, które zostały wypowiedziane podczas konferencji, że Kościół od tej pory będzie się trzymał linii - od nas wara, bo już się rozliczyliśmy z problemu. Niejaką nadzieje daję abp. Polak, który został mianowany Delegatem KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży tyle, że też mam obawy, czy to nie został on wybrany ze względu na media. Mówi i będzie mówił to, co ładnie prezentuje się medialnie (czyli to, co chcą ludzie usłyszeć)(nie twierdzę, że nie mówi od serca i wierzy w to, co mówi) zaś z drugiej strony reszta kościelnych hierarchów będzie mu rzucać przysłowiowe kłody pod nogi. Są na pewno osoby w Kościele, które chcą się rozliczyć, ale powiedziałbym, że jest ich zbyt mało, a bliskie powiązania Kościoła za naszymi opcjami politycznymi (brak nacisków z ich strony, aby wprowadzić rozwiązanie i skorzystać z doświadczeń innych krajów woła o pomstę) pozwalają albo unikać skutecznie tematu, albo też przykrywać problem wykorzystywania seksualnego homoseksualizmem czy tzw. "seksualizacją dzieci".
Ciężko mówić tutaj o kroku, ale o kroczku patrząc na formę oraz metody, które posłużyły do powstania "raportu". Nawet jeżeli był on niezamierzony to dał Kościołowi argument do obrony w dyskusji, że Kościół już zrobił. Na raport fundacji "Nie lękajcie się" zareagowali trochę histerycznie patrząc, że w odpowiedzi na niego uciekli się do półprawd i manipulacji.
To, że Terlikowski (,który dla mnie jest przykładem tzw. katola) nie poczuł się usatysfakcjonowany świadczy, że na prawicy coś się ruszyło. Tyle, że w grę niedługim czasie pojawi się stara śpiewka "lewacy atakują Kościół", więc prawica znów weźmie go w obronę. A głos Terlikowskiego (jeżeli nie zmieni zdania) czy Hołowni będą wołaniem na puszczy.

To o czym pisałem w poprzednim swoim poście oraz w tym -

Papierowy przełom w polskim Kościele [ANALIZA]

Więcej wiedzy na papierze, ale mniej empatii w sercach. Zaprezentowany przez Episkopat "raport" o pedofilii w polskim Kościele przyniósł postęp i regres jednocześnie. Biskupi powinni zacząć słuchać dobrodusznego o. Adama Żaka, bo "papierowy przełom" to za mało.
Nieco historii. Jest ona długa, ale warto, aby hierarchowie skonfrontowali się z własnymi słowami.

Historia z 2013 r. się powtarza
Rok 2013. Warszaw-Praga. Wybucha skandal, bo proboszcz z Tarchomina ks. Grzegorz K. mimo skazania go za pedofilię wciąż pracuje w parafii. W I instancji sąd uznał go winnym molestowania seksualnego (całowania ministrantów, wkładanie języka do ucha 11-latkowi). Ale jego przełożony, abp Henryk Hoser - dziś już emerytowany - nie odsunął go wcale od pracy z młodzieżą.
I tu clou tej historii: naprędce zwołano konferencję prasową z udziałem ks. kanclerza Wojciecha Lipki - to wyjątkowo arogancki duchowny, ale jednocześnie zaufany człowiek abp. Hosera. W konferencji uczestniczyli ponadto m.in.: prymas abp Wojciech Polak (stanowczy w walce z pedofilią w Kościele), o. Adam Żak (pełnomocnik Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży - dobroduszny, ale niestety niewiele mogący zakonnik) - ci sami, którzy brali udział we wczorajszej konferencji o raporcie na temat pedofilii w Kościele.

O. Żak i abp Polak patrzyli wtedy z niedowierzaniem na ks. Lipkę, starając się przy tym zachować spokój. Przypomnijmy, co się wówczas stało i za co ks. Lipka zapłacił potem głową.

Inna czynność seksualna? "To kwestia interpretacji"
- A co to jest inna czynność seksualna? - dopytywali dziennikarze o wyrok na księdza-pedofila ks. Grzegorza K. w 2013 r.
Ks. Lipka stwierdził, że "to kwestia podlegająca interpretacji". A dlaczego księdza K. nie odsunięto od pracy z dziećmi? Bo - hardo ripostował - wyrok przecież jeszcze nieprawomocny. Tego było już zbyt wiele. Ks. Lipka miał jedynie odczytać krótkie oświadczenie swojego szefa, ale zaczął - pisząc wprost - bredzić i de facto stawać w obronie pedofila. Ks. Lipka stwierdził nawet, że czyny księdza dotyczą spraw "nieaktualnych", bo z 2001 r. Wolał być adwokatem diabła niż obrońcą ofiary. Nawet zagorzali wierni mogli wtedy stracić wiarę.

Wybuchł nowy kryzys. Co zrobił abp Hoser? Pojechał na ekspresowo zaaranżowany wywiad do TVP. Paliło mu się pod nogami. Przeprosił. Nie jakoś dosadnie, ale jednak - trzeba to docenić. - Przepraszam, jeżeli sytuacja sprawiała wrażenie, że doszło do próby pomniejszenia, niedostrzeżenia powagi przestępstwa - to jego słowa. Według niego ks. Lipka "nie potrafił odczytać sytuacji".
Zacytujmy dalej abp. Hosera: - Ks. Lipka spowodował pewne wątpliwości co do konieczności jednoznacznego wypowiadania się w tych sprawach.

Tylko bohaterowie ważniejsi

Minęło sześć lat i część tej historii się teraz powtórzyła, tylko z o wiele ważniejszymi postaciami.
Wczorajsza konferencja Episkopatu i ogłoszenie wyników badań nad skalą pedofilii wśród polskich duchownych. Masa liczb. Statystyki. Ankiety. Kwerenda. Przypadki. Wszystko to strasznie odhumanizowane. Ale emocje były już ludzkie.
Szef Episkopatu abp Stanisław Gądecki mówił o tym, że nie ma co "zacieśniać problemu", ale należy mówić "o całej skali problemów nadużyć wobec dzieci: turystyce seksualnej, handlu organami, zmuszaniu dzieci do tego, aby były żołnierzami". - Powinniśmy wrócić do istoty problemu, a nie marginalnego problemu, jakim jest pedofilia - dodawał.
Jego zastępcę abp. Marka Jędraszewskiego też gubi publicystyczny zapał. Według niego fraza "zero tolerancji" ma "charakter totalitarny". - Kiedy nazizm hitlerowski walczył z Żydami, stosował wobec nich "zero tolerancji", w wyniku czego powstał Holocaust. Kiedy w systemie bolszewickim stosowano "zero tolerancji" wobec wrogów ludu, doszło do kolejnej masakry - wytłuszczał abp Jędraszewski.
Wolał sięgać do bolszewików niż do papieża Franciszka. Bo przecież to papież mówił rok temu o walce z pedofilią: - Nie ma innego rozwiązania. Tolerancja zero. Bo to jest przestępstwo.

Miłosierdzie dla sprawców?

Abp. Jędraszewskiego pogrążyły słowa o konieczności okazania "miłosierdzia sprawcom". Tak - na konferencji o liczbie ofiar pedofilów z pewnością należało wspomnieć o miłosierdziu dla pedofila.
Na konferencji Episkopatu zabrakło tylko, aby hierarchowie podparli się cytatem z byłego szefa Episkopatu, abp. Józefa Michalika: - Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.
Jaki był sens tych wczorajszych tyrad? Tym sensem była samoobrona. Tak jak w 2013 r. szeregowy ks. Lipka chciał - tak jak to sam rozumiał - bronić swojej diecezji, tak teraz szefostwo Episkopatu - w swojej intencji - broniło polskiego Kościoła instytucjonalnego.

Trzy pytania do Episkopatu
Te dwie konferencje dzieli sześć lat, ale niewiele więcej. Przytoczyłem dwie sceny, by zadać te pytania:
- Czy teraz przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki i wiceszef Episkopatu abp Marek Jędraszewski "spowodowali pewne wątpliwości co do konieczności jednoznacznego wypowiadania się w tych sprawach"?
- Czy "nie potrafili odczytać sytuacji"?
Odpowiedź jest prosta: tak, tak.
I kolejne pytanie:
- Czy powinni przeprosić, bo sytuacja "sprawiała wrażenie, że doszło do próby pomniejszenia, niedostrzeżenia powagi przestępstw"?
I tu odpowiedź: "przepraszam" dziś już niewiele znaczy. Teraz liczy się już tylko - cytując abp Jędraszewskiego - "nieskazitelna stanowczość" Kościoła wobec pedofilii i molestowania seksualnego.
Właśnie z tą stanowczością był i jest - choć już mniejszy - jednak problem. Na wczorajszej konferencji dwie najważniejsze osoby w polskim Episkopacie poszły drogą ks. Lipki.

To krok wstecz, jeśli chodzi o komunikację
Przed sześcioma laty abp Polak i o. Żak słuchali bredni ks. Lipki. Teraz słuchali bezsensownych tyrad dwóch najważniejszych osób w polskim Kościele. Powiedzieć, że nic się nie zmieniło, to za mało. To jest regres - regres jeśli chodzi o empatię wobec ofiar nadużyć seksualnych. Regres we wczuwaniu się w skórę i emocje ofiar gwałtu dokonanego przez osobę duchowną. To krok wstecz, jeśli chodzi o formę komunikacji w sprawach pedofilii.
Szefostwo Episkopatu powinno iść na kursy doszkalające o. Żaka i uczyć się empatii od abp. Polaka. Uczyć się, jak mówić, by nie dawać w twarz ofiarom molestowania seksualnego. Wystarczy już, że ofiary te zostały skrzywdzone przez księdza pedofila złym dotykiem, niech teraz ekscelencje nie krzywdzą ich złym słowem. Złym - nawet jeśli biskupi mieli najszczersze intencje i dobre chęci.
Tym to smutniejsze, że temu regresowi empatii towarzyszy coraz większa wiedza i otwartość Kościoła, jeśli chodzi o same fakty.

Recydywa braku empatii
Ks. Lipka zapłacił głową za doszukanie się odcieni pedofilii. Za trzymanie strony - jak się później okazało, również prawomocnie - pedofila skazanego za molestowanie 11-letniego ministranta. Za zerowy poziom empatii.
Ale ks. Lipka był pionkiem i można go było odwołać za pstryknięciem palców - każda inna decyzja byłaby zresztą jak wymierzenie policzka ofiarom i wiernym. Decyzję podjął wówczas abp Henryk Hoser - hierarcha, który bynajmniej nie wykazywał się w sprawach pedofilii księży "nieskazitelną stanowczością".
Z kolei odwołanie biskupa byłoby wstrząsem - chłodno patrząc taka perspektywa jest bardzo mało realna. W polskim Kościele żaden z biskupów głową nie zapłacił za postawę wobec pedofilii czy krycie księży, którzy dopuścili się molestowania seksualnego. Nie ma póki co zresztą na stole wystarczająco mocnych dowodów, by kogoś zdejmować z urzędu tu i teraz.

Historia nr 2: Paetz

Ale to, co mówili abp Gądecki, a zwłaszcza abp Jędraszewski, budzi - delikatnie mówiąc - niesmak.
Tu też sięgnijmy wstecz.
Dzisiejszy metropolita krakowski - abp Jędraszewski właśnie - był wcześniej biskupem pomocniczym w Poznaniu (1997-2002). A wówczas głową poznańskiego Kościoła był nie kto inny, niż abp Juliusz Paetz. W środowisku wszyscy wiedzą, jak Paetz - dziś już senior - wręczał upatrzonym klerykom majtki z napisem "Roma" i zachęcał, by czytać to słowo od tyłu. Miał władzę nad nimi i mógł kusić ofertą wyjazdu na studia do Rzymu, gdy któryś będzie zadowalająco biegły w czytaniu wspak.
Ludzie Kościoła w Poznaniu - ale przecież nie tylko - doskonale wiedzieli, że abp Paetz klei się do chłopaków silnych wiarą i powołaniem, ale często też wyrwanych ze swoich rodzin, społeczności, wywodzących się prowincji - mało asertywnych.
Przez lata jednym z najbliższych współpracowników Paetza był abp Jędraszewski.

Teoria "nieskazitelnej stanowczości"

I znowu: po co przypominać tę historię?
Skonfrontujmy hierarchę z jego własnymi słowami. Czy abp Jędraszewski był "nieskazitelnie stanowczy", jeśli chodzi reakcję na ekscesy seksualne swojego szefa w Poznaniu? Czy był "nieskazitelnie stanowczy", jeśli chodzi ratowanie z potrzasku kleryków?
Nic publicznie nie wiadomo o heroizmie abp. Jędraszewskiego. Czy zatem teraz jest wiarygodny gromiąc przestępstwa i grzechy duchownych?

"Albo Paetz, albo ja"

Słowa abp Gądeckiego i jego brak empatii boli podobnie. Ale z innego powodu, choć też zahaczającego o Poznań.
Otóż w 2002 r. wybuchł skandal seksualny abp. Paetza. Z dramatyczną informacją o krzywdach wyrządzanych klerykom przez Paetza dotarła do Jana Pawła II jego prywatna przyjaciółka - dr Wanda Półtawska. Papież utrącił Paetza z rzędu.
Pogrążoną w kryzysie po seksskandalu diecezję przejął właśnie abp Stanisław Gądecki. Akurat jego postawa - na gruncie kościelnym - zakrawała o stanowczość, bo postawił Watykanowi ultimatum: albo Paetz, albo ja. To dlatego, że Watykan cofnął część kar nałożonych na splamionego hierarchę. Nota bene: dziś Paetz bryluje na salonach i opływa w dostatki, ale kary pozostają w mocy.
Lubieżnik już co prawda rękami nie dosięgnie kleryków, ale może - bo mieszka po sąsiedzku z seminarium - łasym okiem na nich łypać. Do dziś zresztą opływa w luksusy.
Dlaczego abp Gądecki - mając w pamięci, jak wielką szkodę Kościołowi wyrządza tolerowanie i tłumaczenie ekscesów seksualnych, a nawet jedynie wywoływanie takiego wrażenia - nie był w stanie ugryźć się w język kilka razy na wczorajszej konferencji?
Dlaczego nie wykazał się empatią? To tym dziwniejsze, że ostatnio osobiście rozmawiał z ofiarą molestowania.

Zagłuszony dokument

Niech nam jednak te słowne tyrady biskupów nie zmiotą sprzed oczu ważnej rzeczy.
Episkopat pokazał wyniki kwerendy i ankiet na temat zgłoszonych przypadków molestowania przez duchownych, choć "raport" to zbyt duże słowo.
W warstwie faktograficznej publikacja ta jest postępem. Trzeba to docenić. Nawet jeśli skąpy i obarczony słabościami metodologicznymi. Jest.
Ale to nie tyle zasługa Episkopatu, co wynik presji Watykanu. Dokument jest krótki, a przygotowywano go w biegu - do ostatniego dnia przed konferencją Episkopatu. I jeszcze niezbyt precyzyjny, bo czasami na przykład zamiast wskazywać konkretną liczbę znanych ofiar odpowiadano "kilka". 2+2 to w wyniku też jest 'kilka", ale jednak lepiej odpowiedzieć, że cztery.
W Niemczech Episkopat raport ws. pedofilii zlecił w 2014 r., a opublikowano go w 2018 r. W Polsce trwało to nie kilka lat, ale kilka miesięcy. O objętości dokumentów lepiej nie wspominać. O sposobie naprawiania szkód też nie, bo różnica jest kolosalna. W Niemczech Episkopat wziął na siebie odpowiedzialność finansową i otwarcie płaci każdej ofierze pięć tysięcy euro. W Polsce po cichu stara się zawrzeć ugody, a jak to się nie udaje, to ofiarę czeka droga krzyżowa w sądach.

Niech ekscelencje słuchają zakonnika

Niech biskupi szefujący Episkopatowi posłuchają skromnego zakonnika, o. Żaka. W końcu.
Jeszcze tydzień temu zakonnik mówił, że raport jest gotowy w 95 procentach. I dodawał bezradnie: - W Kościele trzeba zacząć mówić o problemie wykorzystywania seksualnego otwarcie. Jedną z poważniejszych bolączek Kościoła jest to, że nie umiemy się komunikować z wiernymi na ten temat. To sprawy bolesne, wstydliwe, bo to grzechy i przestępstwa popełnione przez ludzi, którzy zostali oficjalnie posłani do tego, żeby prowadzić do Chrystusa, a czynią coś innego, dając zgorszenie i siejąc przerażenie we wspólnocie - mówił ks. Żak.
Prosił i żądał jednocześnie: - Trzeba odzyskać mowę.
Wczoraj ekscelencjom się nie udało. Dziś był postęp, bo póki co nikt z biskupów nie zabrał głosu. Oby od jutra biskupi wykazywali się już "nieskazitelną stanowczością".


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24551904,papierowy-przelom-w-polskim-kosciele-analiza.html#BoxWOpImg1

Napisany przez: misza88 16/03/2019, 10:03

Grzegorz_B

CODE
Nie sądzę aby to był "bieg wsteczny", bo też nie sądzę że na tym sprawa się skończy. Raczej (niezamierzony) krok w dobrym kierunku skoro tym razem niemożność uporania się KRK z problemem wewnętrznie zauważają zgodnie nie tylko osoby "niezwiązane", ale również środowiska katolickie od (umownego) lewa do prawa.

Na szczęście to nie tylko tym razem, wielu ludzi związanych z Kościołem, w tym dziennikarzy widzi problem i głośno o tym mówi.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 16/03/2019, 22:27

QUOTE(Archanioł @ 16/02/2019, 18:01)
Co do Lisińskiego to jego list pochodzi z 2014 roku, kiedy fundację dopiero zakładano, a on sam jeszcze nie skierował sprawy cywilnej przeciwko kurii płockiej. Jasno stwierdza, że "wypłacić mi rekompensatę w wysokości 200 tys. zł na terapię, straty moralne i psychiczne, gotów jestem zrzec się przyszłych roszczeń, a nawet wycofać się z działalności publicznej w fundacji" - nie razygnuje z fundacji a działanosci publicznej w jej ramach.
*



Więc na czym by ta jego rola w fundacji polegała jeśli zrezygnowałby z działalności publicznej?
Przecież gdyby wziął pieniądze od diecezji, musiałby siedzieć cicho. I nie byłoby ani wywiadów w telewizji ani spotkania z Bergoglio.




Napisany przez: ChochlikTW 17/03/2019, 18:06

Spacerowały po Gdańsku. Gdy doszły do miejsca, gdzie do niedawna stał pomnik ks. Henryka Jankowskiego, Basia zupełnie się zmieniła. Zaczęła się trząść, przyspieszyła kroku. Tak, jakby cały koszmar wydarzył się wczoraj.

O wykorzystywaniu seksualnym małoletnich w Kościele dyskutowano w piątek 15 marca w Akademii Ignatianum w Krakowie. W debacie udział wzięli: psycholog, seksuolog i terapeutka Ewa Kusz, dziennikarka i reportażystka Joanna Podsadecka, dziennikarka i wideoblogerka Jola Szymańska oraz jezuita ks. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, założyciel i dyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum. Spotkanie zorganizował portal Deon.pl, a poprowadził red. Karol Wilczyński.

Data debaty nałożyła się na upublicznienie przez episkopat danych z diecezji, dotyczących przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich przez niektórych duchownych. Szeroko cytowana i komentowana konferencja prasowa miała miejsce dzień wcześniej, w czwartek 14 marca br.

Z zebranych informacji wynika, że od 1990 r. do połowy 2018 r. zgłoszono 382 sprawców, a liczba ofiar wyniosła około 625 osób (około, bo wliczono w to zgłoszenia, które się nie potwierdziły - 10 proc., ale nie wliczono dziewięciu przypadków, gdzie liczbę ofiar określono jako "kilka").
- Myślę, że biskupi są na tyle inteligentni, że zdają sobie sprawę, że przypadki, o których wiemy, to zaledwie czubek góry lodowej - powiedział na początku spotkania ks. Adam Żak, który odpowiadał za zebranie i przygotowanie przedstawionych przez KEP danych. Ks. Żak podkreślił, że przestępstwa seksualne to przestępstwa ukryte. - Z nimi nikt się nie afiszuje. Stąd biorą się trudności z ich zgłaszaniem - zauważył.

Opór wśród hierarchów
Duchowny nawiązał do przebiegu czwartkowej konferencji (o której pisaliśmy tutaj).
- Mówiliśmy różnymi językami: ja, abp Jędraszewski, abp Gądecki - stwierdził ks. Żak. Jak dodał, "komunikowanie jest trudne i trzeba się go uczyć". - Wśród hierarchów był duży opór, by poznawać słownictwo i podstawową problematykę związaną z wykorzystywaniem małoletnich - przyznał dyrektor COD. Ponadto zauważył "powolność w reagowaniu" episkopatu. Zaznaczył jednocześnie, że dziś jedyną drogą jest pokonanie lęków i oporów i potraktowanie problemu wykorzystywania seksualnego małoletnich całościowo.
- We wszystkich krajach zaczynało się od tego, że mówiono: to nie nasz problem - zauważył jezuita, podkreślając jednocześnie, że "nie ma Kościoła, którego ten problem nie dotyczy".
Jak powiedział, zebrane i przedstawione dane to początek dalszych prac.

Basia płakała, co chwilę szła na papierosa
W dalszej części spotkanie wiele miejsca poświęcono ofiarom wykorzystywania seksualnego przez duchownych.
Joanna Podsadecka, dziennikarka i autorka książki "Sztuka czułości", w której przedstawiła historię spotkania ks. Jana Kaczkowskiego z Barbarą Borowiecką, skrzywdzoną w dzieciństwie przez księdza prałata Henryka Jankowskiego (w reportażu autorka zdecydowała się nie podawać nazwiska sprawcy, ujawniła je później Bożena Aksamit w reportażu w "Dużym Formacie"), opowiedziała o swoich spotkaniach z panią Barbarą. - Rozmawiałyśmy godzinami, Basia płakała, co dziesięć minut wychodziła na papierosa. Przeżywała ten koszmar jeszcze raz - opowiadała Podsadecka.
Kiedyś, gdy dziennikarka i jej rozmówczyni spacerowały po Gdańsku, doszły do miejsca, gdzie do niedawna stał pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego. - Basia, gdy tylko zorientowała się, gdzie jest, zupełnie się zmieniła. Zaczęła się trząść, przyspieszyła kroku. Tak, jakby wszystko to, o czym mi opowiadała, zdarzyło się wczoraj - mówiła autorka "Sztuki czułości".
Podsadecka zwróciła też uwagę słuchaczy na to, jak bolesne dla ofiary muszą być próby umniejszania albo nawet negowania jej koszmaru.

Ofiar trzeba słuchać
O. Adam Żak przyznał, że podstawowym błędem powielanym od wieków było niesłuchanie ofiar, o którym mówiła też Jola Szymańska, zaangażowana w życie Kościoła dziennikarka i wideoblogerka, która w jednym ze swoich nagrań opowiedziała publicznie o własnym doświadczeniu molestowania przez księdza.
- Otwierajmy swoje głowy, szukajmy wiedzy - apelowała. - Wtedy będzie jasne, co to wtórna wiktymizacja, dlaczego ofiary milczą przez lata, a gdy już zabierają głos, mówią o swoich dramatach tak spokojnie. Jest kilka zarzutów wobec skrzywdzonych, które stale się powtarzają. Odpowiedzi można znaleźć w książkach, czytajmy je - przekonywała.
Pojęcie "wtórnej wiktymizacji" rozwinęła Ewa Kusz, psycholog, seksuolog i terapeuta, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka. - Wtórna wiktymizacja jest wtedy, gdy ofiara jest odrzucana, powątpiewa się w jej krzywdę, albo nawet winę przerzuca się na nią samą. Jeśli dochodzi do tego, że ksiądz wykorzystał seksualnie, a inny kapłan czy osoba wierząca, np. członek wspólnoty, odrzucił, nie uwierzył albo przerzucił winę na ofiarę, ma ona poczucie, że to Kościół skrzywdził - tłumaczyła ekspertka. Jak zaznaczyła, ta rana jest większa niż pierwotna, dlatego tak ważne jest, by ofiarę przyjąć i zaakceptować.
- Jeśli skrzywdzona przez księdza jest osoba wierząca, to kryzys wiary albo nawet odejście od Kościoła jest naturalną reakcją. Nauczmy się to szanować, bo to nie jest atakowanie Kościoła. Taka osoba potrzebuje miłości i wolności w poszukiwaniu - mówiła zaś Jola Szymańska.
Uczestnicy debaty podkreślali, że "zamachem na Kościół" nie jest też po prostu mówienie o problemie wykorzystywania małoletnich przez niektórych duchownych, wbrew temu, jak to oceniają niektórzy księża i wierzący. Ewa Kusz wskazała, że problem leży m.in. w braku wiedzy, dlatego potrzebna jest jasna i spokojna komunikacja. Ks. Żak mówił o lęku i koncentracji na sobie. - Wzmacnianie tego należy przerwać. Najlepszym wyjściem jest wiedza - powiedział.

Skrzywdzony na świeczniku
W czasie dyskusji poruszono też wątek publicznego ujawniania afer seksualnych z udziałem duchownych. Joanna Podsadecka, podając przykład Barbary Borowieckiej, mówiła o ogromnej fali negatywnych komentarzy pod adresem ofiary po upublicznieniu sprawy. - Dlatego też nie zdecydowałam się w książce na podanie nazwiska ks. Jankowskiego. Dla Basi to był czas, kiedy pierwszy raz w życiu była szczęśliwa. Zważyłam racje i uznałam, że jej spokój jest ważniejszy - tłumaczyła.
Podsadecka zwróciła także uwagę na odpowiednią reakcję określonych instytucji na takie informacje i tego, jak jej brak jest bolesny dla pokrzywdzonego. W opinii uczestniczki debaty, mówienie o przypadkach wykorzystywania seksualnego w Kościele ma większy sens, gdy sprawca żyje.
- Jednym mówienie pomaga, inni z różnych powodów, np., by nie być przypisanym do danej grupy nacisku, nie chcą tego robić w danym czasie - zauważyła zaś Ewa Kusz. Jak stwierdziła, media i społeczeństwo często rewiktymizują ofiarę.
Przykład podała Jola Szymańska. - Odzywają się do mnie ludzie, którzy po przeczytaniu komentarzy pod filmem, gdzie opowiadam swoją, na szczęście dość łagodną, historię molestowania, piszą, że nigdy w takim razie nie powiedzą o swojej krzywdzie - mówiła.
Dziennikarka zwróciła też uwagę na potrzebę zmiany narracji na temat seksualności w Kościele i konieczność uświadomienia sobie, że edukacja seksualna jest wartością.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-ofiar-molestowania-trzeba-sluchac,nId,2888882#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: ChochlikTW 19/03/2019, 9:47

Ofiara pedofilii odpowiada biskupowi opolskiemu: Kłamałeś, mój szacunek do ciebie nie istnieje

- Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko w samochodzie z 33-letnim księdzem, na środku pola? Gdzie ma uciec takie dziecko? - mówił w Sejmie pan Dariusz, który przed laty był ofiarą pedofila. Mężczyzna był uczestnikiem konferencji fundacji "Nie lękajcie się".

W lutym fundacja "Nie lękajcie się" opublikowała raport dotyczący pedofilii w polskim Kościele. Jedną z opisanych przez działaczy sprawą była historia Mariusza K., byłego wikariusza z Jemielnicy w woj. opolskim.

Mężczyzna miał w 2012 r. molestować ministranta. Matka nastolatka powiadomiła kurię, która przeniosła księdza do innej parafii, oficjalnie tłumacząc, że przyczyną były problemy zdrowotne. Trzy lata później został wydalony ze stanu duchownego. Kuria opolska zgłosiła sprawę prokuraturze dopiero w 2017 r. po zmianie przepisów, które do tego obligowały. Rok później Mariusz K. stanął przed sądem.
Biskup Diecezjalny Andrzej Czaja po publikacji raportu fundacji "Nie lękajcie się" stwierdził w radiu Doxa, że został "oczerniony i pomówiony".
Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne - tak komentował sprawę rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu ks. Joachim Kobienia.

Ofiara pedofilii: Księże biskupie, kiedy mnie przeprosisz?
Do stanowiska opolskiej kurii odniósł się podczas poniedziałkowej konferencji fundacji "Nie lękajcie się" w Sejmie pan Dariusz, który miał być przed laty ofiarą księdza Mariusza K.
- Zacznę może od kilku wiadomości, które dostaję praktycznie codziennie od znajomych, od nieznajomych: "Lecz się na głowę człowieku", "Weź się ogarnij", "Płaczesz o byle co, a nikogo i tak to nie obchodzi", "Jeju, jeju, jeśli chciałeś, to masz", "Chłopie, miałeś 13 lat i się dałeś? Nie mogłeś uciec?" - wyliczał mężczyzna na początku.
- Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko w samochodzie z 33-letnim księdzem, na środku pola? Nie widać samochodów, nie widać latarni, nie widać domów, gdzie ma uciec takie dziecko? - dodał.
Pan Dariusz stwierdził, że stanowisko biskupa Andrzeja Czai go "szokuje".
- Księże biskupie, mój szacunek do ciebie nie istnieje w tym momencie, wszystkie twoje kłamstwa, wszystkie twoje zaprzeczenia, które robisz... Przyjeżdżasz do naszej parafii w Jemielnicy, odprawiasz drogę krzyżową, przepraszasz parafian za to, co się stało. Kiedy przeprosisz mnie? Po co przepraszać parafian?
- zwrócił się do duchownego.
- Ja naprawdę z całego serca wam współczuję waszego bólu, waszego żalu, jak jesteście napiętnowani, napastowani przez ofiary, przez nas, dzieci molestowane, gwałcone przez księży - ironizował pan Dariusz. 

- Jak ja słyszę w radiu, telewizji, jak wy cierpicie z tego powodu, co my mamy powiedzieć? Nie przepraszaj parafian za to, co się stało. Przeproś ich za to, że przez tyle lat okłamywałeś parafian, okłamywałeś proboszcza, mówiąc, że przenieśliście go ze względu na jego stan zdrowia - zaapelował do biskupa Andrzeja Czai.

Matka pana Dariusza: Zamknęli nam usta
Głos na konferencji zabrała również matka pana Dariusza. Kobieta przekonywała, że gdy dowiedziała się tym, co ksiądz zrobił jej synowi, pojechała z przyjaciółką do biskupa Andrzeja Czai.
- Pierwsze słowa, które padły od biskupa, to "najlepsze, coście zrobiły, to to, żeście przyjechały tutaj do nas, do mnie". Były rozmowy, że możemy iść do prokuratury, na policję, ale od razu powiedziano mi, że tam dziecko przeżywałoby katusze, że musiałby non stop mówić o tym, przeżywać na nowo, że najlepsze dla dziecka jest nie mówić o tym - relacjonowała matka pana Dariusza. Dodała, że biskup poprosił, by nie mówiła o sprawie swojemu mężowi, bo "wiadomo, jacy są mężczyźni" i "rozpętałoby się piekło".
- Zamknęli nam usta. Kazali mnie i mojej przyjaciółce złożyć przysięgę pod Krzyżem, z jedną ręką na sercu, z drugą na Piśmie Świętym, że nie możemy o tej sprawie nikomu powiedzieć, że nie może to wyjść poza mury tego budynku. Dobrze wiedzieli, że zrobimy tak, jak oni nam powiedzieli, że dla mnie przysięga na Pismo Święte to przysięga, której nie wyobrażałam sobie złamać - mówiła w Sejmie kobieta.

- Milczałyśmy, miałyśmy strach w sobie, że nawet między sobą bałyśmy się rozmawiać na ten temat. Teraz zrobiłabym całkiem inaczej - dodała matka pana Dariusza.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24561530,ofiara-pedofilii-odpowiada-biskupowi-opolskiemu-klamales-moj.html#s=BoxOpImg4

Napisany przez: ChochlikTW 21/03/2019, 13:46

EPISKOPAT O "WIARYGODNOŚCI" WYKORZYSTYWANIA SEKSUALNEGO

W kwestii zgłaszania przypadków wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne Kościół uznaje wymogi państwowego prawa karnego, a jednocześnie szanuje wolność zgłaszających – czytamy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski ks. Pawła Rytel-Andrianika.

W wydanym w czwartek i przekazanym PAP oświadczeniu, rzecznik KEP podkreśla, że według opracowania statystycznego z 14 marca br. 94,8 proc. zgłoszeń wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne zostało objętych postępowaniem kanonicznym. Dodaje jednocześnie, że z opracowania statystycznego wynika, iż 44 proc. przypadków zostało zgłoszonych do państwowych organów ścigania. Może wynikać to z następujących powodów:

"Według kodeksu karnego do 13 lipca 2017 r. nie było obowiązku prawnego składania doniesień do władz państwowych, a dane statystyczne obejmują okres od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 roku".

"W państwowym prawie karnym jest przestępstwem każde obcowanie płciowe lub inna czynność seksualna wobec małoletniego do ukończenia 15 roku życia, natomiast w prawie kościelnym - do ukończenia 18 roku życia. W prawie państwowym zachowanie seksualne wobec małoletniego między 15 a 18 rokiem życia jest przestępstwem tylko pod pewnymi warunkami, jak na przykład wykorzystanie bezradności lub choroby psychicznej. Tymczasem aż 48,2 proc. wszystkich przypadków opisanych w opracowaniu statystycznym dotyczy młodzieży powyżej 15 roku życia" - podkreśla rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik w oświadczeniu.

"Informacja o przestępstwie w świetle postępowania kanonicznego niewiarygodna"
"Według opracowania statystycznego spośród podjętych postępowań kanonicznych 12,6 proc. zostało umorzonych, a 10,4 proc. podejrzanych zostało uniewinnionych. W takich sprawach organy ścigania mogły nie być powiadamiane, gdyż informacja o przestępstwie nie okazała się w świetle postępowania kanonicznego wiarygodna" - informuje rzecznik KEP w oświadczeniu.

"Nie można też wykluczyć błędów poszczególnych jednostek kościelnych, jednak w celu ich zdiagnozowania konieczne byłoby przeanalizowanie konkretnych postępowań, a nie wyłącznie danych statystycznych" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez rzecznika KEP.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik przypomina w nim też, że "Wytyczne" Konferencji Episkopatu Polski już w 2014 roku, zawierały następujący przepis: "osobie oskarżającej należy wyraźnie przypomnieć o jej prawie do złożenia doniesienia do organów ścigania, zgodnie z wszystkimi przepisami prawa polskiego. (...) W sytuacji, gdy ani ofiara, ani rodzice (opiekunowie prawni) nie są zainteresowani złożeniem doniesienia do organów ścigania, kwestię tę rozstrzyga w uzgodnieniu z psychologiem osoba lub komisja uprawniona do przyjęcia zgłoszenia" (Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, nr 4 oraz Aneks nr 2, art. 5).

Rzecznik KEP dodaje jednocześnie, że 6 czerwca 2017 r. Konferencja Episkopatu Polski znowelizowała wcześniejsze "Wytyczne", według których obecnie "przełożony kościelny zawiadamia za pośrednictwem wyznaczonego pełnomocnika właściwy organ powołany do ścigania przestępstw", co oznacza obowiązek zawiadamiania organów ścigania w przewidzianych przez prawo przypadkach (Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, art. 1 a).

"Współdziałanie z państwowymi organami ścigania, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami współpracy i autonomii, jest jedną z głównych zasad skutecznego zwalczania wykorzystania małoletnich w Kościele. Jeśli istnieją jakiejkolwiek wątpliwości co do postępowania w przeszłości, należy je wyjaśnić, a w przyszłości stosować zasadę współdziałania w sposób zdecydowany i przejrzysty, dla dobra dzieci i młodzieży, największego skarbu zarówno państwa, jak i Kościoła" - czytamy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-episkopat-o-wiarygodnosci-wykorzystywania-seksualnego,nId,2895599#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Mam dziwne wrażenie, że Episkopat postanowił stworzyć sobie spadochron, którym będzie się ratował za każdym razem, gdy pojawią się oskarżenia.

CODE
W kwestii zgłaszania przypadków wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne Kościół uznaje wymogi państwowego prawa karnego, a jednocześnie szanuje wolność zgłaszających – czytamy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski ks. Pawła Rytel-Andrianika.

To albo uznają polskie prawo karne albo też szanują wolność zgłaszających (co jest śmiechem wobec oświadczenia pokrzywdzonej, że musiała przysięgać na krzyż). Po zmianach przepisów takie rzeczy są ścigane z automatu.

Za - https://episkopat.pl/rzecznik-kep-kosciol-uznaje-wymogi-prawa-karnego-i-szanuje-wolnosc-zglaszajacych/

CODE
1. Według opracowania statystycznego z 14 marca br. 94,8% zgłoszeń wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne zostało objętych postępowaniem kanonicznym.


Brakuje mi tutaj logiki jeżeli nawiąże się do treści wcześniejszych. Szanujemy wolę zgłaszających tzn., że ich wolą było, aby odbyło się wyłącznie postępowanie kanoniczne? confused1.gif

CODE
2. Z opracowania statystycznego wynika, że 44% przypadków zostało zgłoszonych do państwowych organów ścigania. Może wynikać to z następujących powodów

Bardzo mało powiedziałbym, ale warto zająć się argumentacją.

CODE
a) według kodeksu karnego do 13 lipca 2017 r. nie było obowiązku prawnego składania doniesień do władz państwowych, a dane statystyczne obejmują okres od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 roku.

Skoro obowiązku nie było nie czuli potrzeby zgłoszenia. rolleyes.gif Fajne podejście do sprawy i zrzucenie odpowiedzialności na przepisy.

CODE
b) W państwowym prawie karnym jest przestępstwem każde obcowanie płciowe lub inna czynność seksualna wobec małoletniego do ukończenia 15 roku życia, natomiast w prawie kościelnym – do ukończenia 18 roku życia. W prawie państwowym zachowanie seksualne wobec małoletniego między 15 a 18 rokiem życia jest przestępstwem tylko pod pewnymi warunkami, jak na przykład wykorzystanie bezradności lub choroby psychicznej. Tymczasem aż 48,2 % wszystkich przypadków opisanych w opracowaniu statystycznym dotyczy młodzieży powyżej 15 roku życia.

To znaczy, że 48,2% młodzieży aż "paliło się", aby uprawiać czynności seksualne z osobą duchowną? confused1.gif Domyślam się, że ten procent to 280 osób wykorzystywanych seksualnie powyżej 15 roku życia, a których ta liczba pojawiła się w - Opracowanie dot. zgłoszeń przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich. To albo byli wykorzystywani albo też nie.

Episkopat ustami rzecznika działa wybiorczo powołując się jedynie na art.198, ale czemu nie art.199? http://statystyka.policja.pl/st/kodeks-karny/przestepstwa-przeciwko-6/63500,Seksualne-wykorzystanie-zaleznosci-art-199.html

CODE
Tymczasem aż 48,2 % wszystkich przypadków opisanych w opracowaniu statystycznym dotyczy młodzieży powyżej 15 roku życia.

Znaczy się gdy ofiara ma pomiędzy 15, a 18 rokiem życia przestępstwa seksualne nie są przestępstwem?

CODE
c) Według opracowania statystycznego spośród podjętych postępowań kanonicznych 12,6 % zostało umorzonych, a 10,4 % podejrzanych zostało uniewinnionych. W takich sprawach organy ścigania mogły nie być powiadamiane, gdyż informacja o przestępstwie nie okazała się w świetle postępowania kanonicznego wiarygodna.

Na pewno wiele osób, czy też instytucji chciałoby dysponował tak szerokimi prawami, które pozwalają takie rzeczy orzec. rolleyes.gif

CODE
d) Nie można też wykluczyć błędów poszczególnych jednostek kościelnych, jednak w celu ich zdiagnozowania konieczne byłoby przeanalizowanie konkretnych postępowań, a nie wyłącznie danych statystycznych.

Przecież w świetle postępowania kanonicznego informacja okazała się niewiarygodna, więc gdzie jest problem?

CODE
3. „Wytyczne” Konferencji Episkopatu Polski już w 2014 roku, zawierały następujący przepis: „osobie oskarżającej należy wyraźnie przypomnieć o jej prawie do złożenia doniesienia do organów ścigania, zgodnie z wszystkimi przepisami prawa polskiego. (…) W sytuacji, gdy ani ofiara, ani rodzice (opiekunowie prawni) nie są zainteresowani złożeniem doniesienia do organów ścigania, kwestię tę rozstrzyga w uzgodnieniu z psychologiem osoba lub komisja uprawniona do przyjęcia zgłoszenia” (Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, nr 4 oraz Aneks nr 2, art. 5).


Opiekunowie, rodzice czy ofiary jak się okazuje zostały przymuszana, nakłaniane do tego, aby nie iść na policję. Czy do tego zarzutu Episkopat się odniesie kiedyś? dry.gif

CODE
Dnia 6 czerwca 2017 r. Konferencja Episkopatu Polski znowelizowała wcześniejsze „Wytyczne”, według których obecnie „przełożony kościelny zawiadamia za pośrednictwem wyznaczonego pełnomocnika właściwy organ powołany do ścigania przestępstw,” co oznacza obowiązek zawiadamiania organów ścigania w przewidzianych przez prawo przypadkach(Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, art. 1 a).

Zobaczymy, co przyniosą kolejne lata, a propo realizacji tej wytycznej.

CODE
4. Współdziałanie z państwowymi organami ścigania, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami współpracy i autonomii, jest jedną z głównych zasad skutecznego zwalczania wykorzystania małoletnich w Kościele. Jeśli istnieją jakiejkolwiek wątpliwości co do postępowania w przeszłości, należy je wyjaśnić, a w przyszłości stosować zasadę współdziałania w sposób zdecydowany i przejrzysty, dla dobra dzieci i młodzieży, największego skarbu zarówno państwa, jak i Kościoła.

Dużo zapewnień i wyrazów dobrej chęci, a Episkopat i tak nie wziął przykładu z innych krajów.

Napisany przez: ChochlikTW 22/03/2019, 9:08

Abp Jędraszewski pochwalił się swoimi refleksjami. Stwierdził, że do molestowania potrzebne są standardy WHO (ciekawe, czy obowiązują one Kościół patrząc na liczne przypadki dry.gif ).

Proszę mnie dobrze zrozumieć, każdy grzech jest czymś przerażającym. Ale jak to jest, że kościół jest winny wszystkiemu i że poza kościołem, który traktowany jest coraz bardziej jako organizacja przestępcza, wszystko jest dobrze? 

Jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wkoło kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej?


Wszystkiemu, co ma miejsce w Kościele jak najbardziej.
Co do traktowania jako organizacja przestępcza. Coś w tym jest. wink.gif
Abp i nie wie, że od instytucji religijnej wymaga się i oczekuje dużo więcej? rolleyes.gif

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24573016,abp-jedraszewski-uderza-w-lgbt-i-dodaje-jak-to-mozliwe-ze.html#a=167&c=154&s=BoxNewsLink

Biskup opolski ks. Andrzej Czaja wystosował list otwarty do Dariusza Kołodzieja, który padł ofiarą księdza pedofila. "Z całego serca przepraszam Pana (...) za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził" - napisał duchowny.

Mariusz K., były już wikariusz Jemielnicy w woj. opolskim w 2012 r. miał molestować Dariusza Kołodzieja. Sprawa molestowania została opisana w raporcie fundacji "Nie lękajcie się", a we wtorek pan Dariusz opowiedział o tym na konferencji w Sejmie. Mężczyzna zarzucał biskupowi opolskiemu ks. Andrzejowi Czai próbę tuszowania popełnionego przestępstwa. - Księże biskupie, mój szacunek do ciebie nie istnieje w tym momencie, wszystkie twoje kłamstwa, wszystkie twoje zaprzeczenia, które robisz... Przyjeżdżasz do naszej parafii w Jemielnicy, odprawiasz drogę krzyżową, przepraszasz parafian za to, co się stało. Kiedy przeprosisz mnie? Po co przepraszać parafian? - mówił. - Ja naprawdę z całego serca wam współczuję waszego bólu, waszego żalu, jak jesteście napiętnowani, napastowani przez ofiary, przez nas, dzieci molestowane, gwałcone przez księży.

Biskup Andrzej Czaja przeprasza ofiarę pedofilii
Sam biskup w lokalnym radiu Doxa stwierdził, że został "oczerniony i pomówiony". Natomiast w oświadczeniu ks. Joachima Kobienia, rzecznika prasowego Kurii Diecezjalnej w Opolu, czytamy: "Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne".

Sam proboszcz w Jamielnicy w rozmowie z "Dużym Formatem" zapewnia, że nie znał powodów odwołania ks. Mariusza, nie wiedział o molestowaniu i zachęcał wiernych do modlitwy o zdrowie księdza pedofila. 
Z relacji matki Dariusza Kołodzieja wynika natomiast, że biskup odradzał jej zgłoszenie sprawy policji i prokuraturze. - Zamknęli nam usta. Kazali mnie i mojej przyjaciółce złożyć przysięgę pod Krzyżem, z jedną ręką na sercu, z drugą na Piśmie Świętym, że nie możemy o tej sprawie nikomu powiedzieć, że nie może to wyjść poza mury tego budynku - mówiła w Sejmie.
"Przepraszam za wielką krzywdę"
Teraz do sprawy ponownie odniósł się biskup Czaja. "Gorzkie słowa, jakie Pan skierował, wraz z mamą, w moją stronę, staram się zrozumieć i odczytuję je jako wyraz ogromnego bólu i cierpienia, i wielkiej traumy, które są pochodną straszliwego czynu pedofilii, którego dopuścił się wobec Pana, ks. Mariusz. Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy" - pisze biskup Czaja w liście otwartym. Dalej duchowny stwierdza, że "sytuacja [modlitwa za oddalonego księdza - red.]" wynikała z "obranej drogi dyskrecji", którą biskup miał podjąć "na prośbę" matki molestowanego ministranta. 
Z całego serca przepraszam Pana, podobnie jak w naszym pierwszym spotkaniu i w liście pasterskim, za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził dopuszczając się przestępstwa pedofilii. Przykro mi też, że podjęta droga dyskrecji przysporzyła Panu, jeszcze więcej bólu i cierpienia

- czytamy w liście. 
Biskup wyraża w liście ubolewanie z powodu stanu zdrowia Dariusza Kołodzieja oraz "oferuje konieczne wsparcie dla powrotu do pełni sił". "Szkoda, że odwołał Pan spotkanie, o które Pan prosił w środę popielcową. Być może udałoby się uniknąć tego wielkiego napięcia, które powstało. Ufam jednak, że Pan zachce się ze mną spotkać. Zawsze jestem gotów na takie spotkanie, w czasie którego mógłbym jeszcze raz, bardzo osobiście, Pana przeprosić. Niech Pan Bóg ma Pana w szczególnej opiece i uzdrowi wszelkie rany" - kończy swój list bp Czaja.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24572078,biskup-opolski-napisal-list-do-ofiary-ksiedza-pedofila-przepraszam.html#a=167&c=154&s=BoxNewsImg4

CODE
"Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne".

Sam proboszcz w Jamielnicy w rozmowie z "Dużym Formatem" zapewnia, że nie znał powodów odwołania ks. Mariusza, nie wiedział o molestowaniu i zachęcał wiernych do modlitwy o zdrowie księdza pedofila.


We wcześniejszych postach zastanawiałem się nad komunikacją i przepływem informacji w Kościele. Jak widać ona nie istnieje! Proboszcz nawet nie wiedział, czemu tak naprawdę jeden z jego podwładnych został odwołany!

CODE
Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy" - pisze biskup Czaja w liście otwartym. Dalej duchowny stwierdza, że "sytuacja [modlitwa za oddalonego księdza - red.]" wynikała z "obranej drogi dyskrecji", którą biskup miał podjąć "na prośbę" matki molestowanego ministranta.
 

Niezrozumiałe również dla mnie, jak można się modlić za zdrowie przestępcy, a nie modlić się za zdrowie ofiary i jeszcze uzasadniać to drogą dyskrecji!!!

Napisany przez: ChochlikTW 24/03/2019, 22:37

Ilu pedofilów jest wśród księży zdaniem Polaków? Sondaż "Rz"

40 proc. uważa, że odsetek pedofilów wśród księży jest wyższy niż w całym społeczeństwie - wynika z sondażu SW Research dla serwisu rp.pl.

31 proc. respondentów jest zdania, że to podobny odsetek. Z kolei 10 proc. ankietowanych wyraziło w sondażu przekonanie, że odsetek ten jest mniejszy. Jednoznacznego zdania w tej sprawie nie umiał zająć co piąty badany.

- Częściej za tym, że odsetek pedofilów wśród księży jest wyższy niż w całym społeczeństwie są mężczyźni (44 proc.), osoby powyżej 50 lat (43 proc.) oraz badani o wykształceniu średnim (42 proc.). Tego zdania są też częściej badani o dochodzie netto od 3001 do 5000 zł (45 proc.) oraz respondenci z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (43 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research w rozmowie z "Rz".

Badanie SW Research na zlecenie serwisu rp.pl przeprowadzono w dniach 19-20 marca 2019 roku na próbie 800 osób reprezentatywnej dla populacji Polski pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania.


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/ilu-pedofilow-jest-wsrod-ksiezy-zdaniem-polakow-sondaz-rz/h780023

Napisany przez: ChochlikTW 30/03/2019, 9:02

Abp Ryś na klęczkach wyznawał winy ws. pedofilii. "Jezu, uciszaliśmy ofiary, chroniliśmy winowajców"

Abp Grzegorz Ryś przeprosił ofiary pedofilii w Kościele oraz ich rodziny. Podczas specjalnego nabożeństwa mówił m.in., że 10 przypadków molestowania małoletnich, które odnotowano w archidiecezji łódzkiej, to "o 10 za dużo".

W czwartek wieczorem w łódzkiej katedrze odbyło się nabożeństwo przebłagalne za grzechy, które popełnili ludzie Kościoła. Jak zaznacza łódzka archidiecezja, było to pierwsze tego typu nabożeństwo ws. pedofilii w polskim Kościele. Metropolita łódzki arcybiskup Grzegorz Ryś oraz biskupi i inni duchowni klęczeli przed ołtarzem i wysłuchali świadectwa człowieka z Ameryki Łacińskiej, który był wykorzystany seksualnie przez księdza.

Pedofilia w Kościele. 10 ofiar w Łodzi i okolicach
Później abp Ryś wygłosił homilię, w której odniósł się do ostatniego raportu Konferencji Episkopatu Polski dotyczącego pedofilii w Kościele. Powiedział, że w archidiecezji łódzkiej było 10 przypadków molestowania małoletnich przez duchownych oraz odnotowano cztery świadectwa osób, które doświadczyły tego tuż po uzyskaniu pełnoletności.
- To jest o 10 osób za dużo! Żaden z tych faktów, nie miał prawa się wydarzyć, a się wydarzył. Przepraszam - powiedział abp Ryś.
"Panie Jezu, wyznajemy, że chroniliśmy winowajców"
Trzeba też wiedzieć, że nie jest to pełna liczba ofiar nawet w tych odnotowanych sytuacjach, bo dramatycznie poszkodowani nie są tylko ci młodzi ludzie, których wykorzystano, ale także ich rodziny, a przede wszystkim ich rodzice
- mówił abp Ryś, dodając przy tym, że wymienione przez niego poszkodowane osoby padły ofiarą czterech księży.
Później poprowadzono rachunek sumienia i wyznawano winy w formie litanii. W tej części nabożeństwa po każdym kolejnym wyznaniu śpiewano "Kyrie eleison" (Panie, zmiłuj się).
Panie Jezu, wyznajemy, że chroniliśmy winowajców i uciszaliśmy tych, co doznali krzywdy. (...)
Panie Jezu, wyznajemy, że częstokroć odwracaliśmy głowę, nie chcieliśmy widzieć cierpienia wielu poszkodowanych, ani nie oferowaliśmy pomocy, kiedy była potrzebna
- padało m.in. w wyznaniu winy wygłaszanego przez abp Rysia.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24598937,wyznajemy-ze-chronilismy-winowajcow-abp-rys-do-ofiar-ksiezy.html#s=BoxOpImg4

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 30/03/2019, 21:57

QUOTE(ChochlikTW @ 30/03/2019, 9:02)
[i]Abp Ryś na klęczkach wyznawał winy ws. pedofilii. "Jezu, uciszaliśmy ofiary, chroniliśmy winowajców"

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24598937,wyznajemy-ze-chronilismy-winowajcow-abp-rys-do-ofiar-ksiezy.html#s=BoxOpImg4
*



My, tzn kto? Jeśli Ryś uciszał i chronił to powinien mieć odwagę przyznać się do tego. Ja uciszałem. Ja chroniłem. "My" rozmywa winę i odpowiedzialność.

Napisany przez: szczypiorek 30/03/2019, 22:01

QUOTE
Jeśli Ryś uciszał i chronił to powinien mieć odwagę przyznać się do tego.


No, tak. Abp. Ryś jako jedyny z hierarchów wyższej rangi tak dobitnie w ostatnich tygodniach przeprosił w imieniu Kościoła. No i teraz Ida Wielkie Gniazdo akurat do niego ma pretensje i coś sugeruje. A to Polska właśnie...

Napisany przez: ChochlikTW 30/03/2019, 22:32

QUOTE(szczypiorek @ 30/03/2019, 22:01)
QUOTE
Jeśli Ryś uciszał i chronił to powinien mieć odwagę przyznać się do tego.


No, tak. Abp. Ryś jako jedyny z hierarchów wyższej rangi tak dobitnie w ostatnich tygodniach przeprosił w imieniu Kościoła. No i teraz Ida Wielkie Gniazdo akurat do niego ma pretensje i coś sugeruje. A to Polska właśnie...
*


@Ida Wielkie Gniazdo słusznie zauważyła, że abp. Ryś nie sprecyzował kto dokładnie przeprasza. Czy abp. Ryś robi to w imieniu polskiego Kościoła ( co w takim razie robi ofiara z Ameryki Łacińskiej?), czy też w imieniu archidiecezji łódzkiej, a więc tym samym w swoim imieniu, czy też w imieniu całego KK (,aby to podkreślić była ofiara z AŁ). Jeżeli abp. Ryś maczał w tym palce powinien mieć cywilną odwagę przyznać się do tego, bo inaczej to jego przeprosiny są takie połowiczne. W raporcie FNL nie został on wymieniony ani oskarżony o nic.
Co na to Episkopat? Jakie stanowisko przyjął? Jeżeli przepraszał w imieniu całego polskiego Kościoła wówczas obok niego powinni znaleźć się inni wysocy rangą hierarchowie.
Gest miły i szanuję go, ale... abp. Ryś i czy dominikanin o. Ludwik Wiśniewski to kropla w morzu.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 30/03/2019, 22:51

QUOTE(szczypiorek @ 30/03/2019, 22:01)

No, tak. Abp. Ryś jako jedyny z hierarchów wyższej rangi tak dobitnie w ostatnich tygodniach przeprosił w imieniu Kościoła. No i teraz Ida Wielkie Gniazdo akurat do niego ma pretensje i coś sugeruje. A to Polska właśnie...
*



Chyba przepraszanie w imieniu Kościoła po epoce Jana Pawła II na nikim nie robi wielkiego wrażenia.
To przepraszanie w cudzym imieniu jest żenujące.
Sama źle zrobię, to sama za to przeproszę.


Napisany przez: Grzegorz_B 31/03/2019, 10:43

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 30/03/2019, 22:51)
Chyba przepraszanie w imieniu Kościoła po epoce Jana Pawła II na nikim nie robi wielkiego wrażenia.
To przepraszanie w cudzym imieniu jest żenujące.
Sama źle zrobię, to sama za to przeproszę.


Popatrz szerzej. Ci którzy sami źle robili brną dalej w wyjaśnienia typu że wszyscy są winni (LGBT, seksturystyka) tylko nie oni. Najwyraźniej episkopat jako całość jednak zauważył że taka linia "obrony przez atak" jest źle oceniany nawet przez sporą część katolików więc przydałby się też jakiś ruch w inną stronę. Natomiast sądząc z tego że sprawą zajmują się wyraźnie żeby ją mieć z głowy, woleliby żeby to był raczej jakiś symboliczny gest niż konkret.

Czyli np. właśnie symboliczne przeprosiny ze strony względnie "świeżego" biskupa, który osobiście nie jest w to umoczony i może przeprosić za to że "chroniliśmy winowajców" bez obawy choćby o to że ktoś go spyta którą konkretnie sprawę ze swojej diecezji miał na myśli. A w tym kierunku mogło by się to rozwinąć gdyby takie przeprosiny wygłosił np. któryś z 24 biskupów których nazwiska figurują na liście.

Napisany przez: ChochlikTW 6/04/2019, 11:32

Ksiądz karany za molestowanie prowadzi rekolekcje dla dzieci. Proboszcz: „Co on nafika, jak ma 66 lat?”

Edward P. został w 2002 r. skazany za molestowanie chłopców. Dwóch biskupów zapewniało, że nie będzie już pełnił posługi kapłańskiej. Jednak ksiądz od kilku miesięcy odprawia msze i spowiada w Sobótce na Dolnym Śląsku. Prowadzi też wielkopostne rekolekcje dla dzieci. "Uparł się, kurna, i dla świętego spokoju mówię: prowadź" - opowiada nam proboszcz Sobótki

Ten tekst jest wolny od reklam, manipulacji i propagandy. Wesprzyj niezależne dziennikarstwo. WSPIERAM >>
„Powiem szczerze, jak na spowiedzi, nie miał prowadzić tych rekolekcji. Ale uparł się, kurna, i dla świętego spokoju mówię: prowadź” – opowiada OKO.press ks. Marek Pieczykolan, proboszcz w Sobótce – „On teraz musi siedzieć na dupie, bo ma emeryturę małą, probuje dorobić trochę grosza. Tak myślę, no co ty, chłopie, nafikasz, jak ty masz 66 lat?”.

Rozmawiamy 5 kwietnia telefonicznie. Ks. Pieczykolan mówi o wszystkim zaskakująco otwarcie.

Pomocna dłoń
Sobótka, 40 kilometrów od Wrocławia. Proboszczem parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa jest Marek Pieczykolan. Ma problem, bo parafia duża, a rąk do pracy brakuje. To jest parafia na dwóch, a nie na jednego – żali się. Czasami przyjeżdżają do pomocy księża z okolicy, ale pokazują się raz i więcej nie wracają. Proboszcz ma trudny charakter, mówią parafianie Sobótki.

Pomoc nadchodzi wiosną 2018 roku. Ksiądz Edward, kolega proboszcza z czasów seminarium, przyjeżdża do Sobótki co dwie, trzy niedziele. Odprawa msze, spowiada. Zastępuje proboszcza prawie przez cały styczeń. Proboszcz chwali ks. Edwarda. „Ani razu się nie spóźnił, a o piciu to nie ma mowy – od razu na drugi dzień bym go wywalił. Parafianie go polubili” – relacjonuje w rozmowie z OKO.press Pieczykolan.

„Pomóż, chłop jest na lodzie”
W Sobótce zaczynają gadać. Ktoś wpisuje nazwisko ks. Edwarda w wyszukiwarkę Google, ktoś inny przypomina sobie głośną sprawę sprzed kilkunastu lat, z oddalonego o 20 kilometrów Pszenna.

Czy wie też proboszcz? Parafianom z Sobótki miał mówić: „Edward, fajny ksiądz, tylko przeszłość ma nieciekawą”. W rozmowie z nami najpierw twierdzi, że pierwsze o tym słyszy, potem zmienia ton: „Nie doszukuję się, nie dopytuję. Powiem tak: na dzień dzisiejszy, nie mam do niego żadnych, ale to żadnych zastrzeżeń”.

Zastrzeżenia mają za to niektórzy wierni. Jeden z nich mówi OKO.press, że

rekolekcje dla dzieci od 31 marca do 2 kwietnia tego roku prowadził Edward P. W 2002 roku skazany za molestowanie dwóch chłopców w Pszennie na półtora roku więzienia, w zawieszeniu na trzy lata. Bohater jednej z najgłośniejszych afer pedofilskich w Kościele na Dolnym Śląsku.

Skąd się wziął w Sobótce? Proboszcz Pieczykolan wyjaśnia: „Jest w dekanacie taki ksiądz – jego kolega – i mówi do mnie kiedyś:

»Marek, przyjmij go, bo chłop został na lodzie«. Arcybiskup powiedział mu: Idź do Domu Księży Emerytów, a on mówi: ja nie chcę! To sobie proszę samemu szukać parafii, zajęcia – o, w ten sposób mu arcybiskup powiedział”.

Wyrok w zawieszeniu
Cofnijmy się o 20 lat. Czternastoletni Michał jest zapalonym ministrantem. Kiedy pod koniec lat 90. w Pszennie nastaje nowy proboszcz – Edward P., chłopiec nagle gorzej się uczy, nie chce chodzić do kościoła. Ewa, matka Michała, pracuje w sklepie. Pewnego razu słyszy plotki o tym, co proboszcz robi z ministrantami. Pyta syna.

1 lutego 2000 roku Ewa składa doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. Domaga się zbadania sprawy molestowania seksualnego jej syna przez Edwarda P. na przełomie listopada i grudnia 1999 roku. Prokuratura wszczyna dochodzenie.

Później, podczas procesu, Michał zeznaje, że ksiądz molestował jego i innego ministranta w różnych sytuacjach: podczas sprzątania kościelnej wieży, jazdy samochodem, przybijania pieczątek.

Po dwóch latach sąd skazuje P. na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Ksiądz składa apelację, jednak w 2003 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy podtrzymuje wyrok.

Sprawa proboszcza dzieli Pszenno. Po wyroku matka Michała wyznaje „Gazecie Świdnickiej”, że przeszła piekło. Przez trzy lata ona i jej rodzina byli szykanowani, pół wsi utrzymywało, że kobieta i jej syn mszczą się na księdzu. „Mam nadzieję, że ustrzegłam przed tą krzywdą innych ministrantów” – mówi po wyjściu z sali sądowej.

Biskupi: On już nie będzie pełnił posługi
Ówczesny biskup wrocławski Edward Janiak zapewnia po wyroku w 2003 roku:

„Ksiądz już nigdy nie będzie mógł pełnić posługi kapłańskiej”. W lokalnej prasie biskup Janiak wyjaśnia, że P. trafi do domu księży emerytów lub do domu opieki nad chorymi. Ale kłamie.

Już trzy lata później, w 2006 roku, ksiądz P. zostaje proboszczem w pobliskim Brożcu. Jest nim aż do 2013 roku. Wtedy sprawę opisują „Gazeta Wrocławska” i TVN 24. Wybucha afera. Kuria najpierw broni duchownego: czteroletni okres próby minął, więc prawnych przeszkód do pełnienia posługi nie ma. Potem jednak usuwa księdza.

„Ksiądz opuszcza parafię, nie będzie podejmował pracy duszpasterskiej tego rodzaju” – mówi ks. Stanisław Jóźwiak, ówczesny rzecznik archidiecezji. I dodaje: „Bierzemy pod uwagę empatię do ofiar i zapobieganie powtórzeniu takich czynów”.

W związku z tą sprawą nowy biskup ordynariusz archidiecezji wrocławskiej Józef Kupny zapowiada powołanie specjalnej komisji, która ma sprawdzić, czy któryś z jego księży był skazany za przestępstwa seksualne wobec małoletnich.

„Chcę mieć informacje, gdzie pracują tacy księża. Chcę te sprawy mieć na biurku, żebym mógł odpowiednio zadziałać. Bo chcę wcześniej reagować, a nie dopiero po tym, jak przeczytam o nich artykuł w gazecie” – mówi w wywiadzie abp Kupny.

Gdzie jest Edward P.?
Dzwonimy do kurii, żeby zapytać, czy arcybiskup „miał na biurku” sprawę rekolekcji prowadzonych przez ks. Edwarda przed kilkoma dniami. Rzecznik prasowy ks. Rafał Kowalski po kilku godzinach przesyła odpowiedzi na niektóre z naszych pytań mailem.

Jak czytamy, kuria nie wiedziała o prowadzeniu rekolekcji przez ks. Edwarda P. ani o jego pracy w parafii w Sobótce. Rzecznik zapewnia jednak, że sprawa zostanie „wyjaśniona”.

Zapytaliśmy także, gdzie obecnie przebywa ksiądz. Według naszego informatora proboszcz Pieczykolan wspominał, że P. mieszka w Domu Księży Emerytów we Wrocławiu. Sam proboszcz w rozmowie z nami twierdził, że to nieprawda, a P. mieszka gdzieś we Wrocławiu.

Jeszcze inną wersję podaje kuria. Jak pisze rzecznik, P. aktualnie przebywa w miejscu „ustalonym z metropolitą wrocławskim, poza naszą archidiecezją. Nie jest to żadna parafia, placówka duszpasterska ani Dom Księży Emerytów.”

Rzecznik podkreśla, że trudno mu się odnieść do sprawy, bo z osób, które wówczas podejmowały decyzje dotyczące P., aktualnie nikt nie pracuje w kurii.

Szkoła: To nie nasza kompetencja
Zadzwoniliśmy do Anny Górniak, dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 2 w Sobótce, której uczniowie byli na rekolekcjach księdza P. Według dyrektorki na rekolekcje zapraszał proboszcz Pieczykolan, więc to on za nie odpowiadał. Sprawdzenie księdza prowadzącego rekolekcje nie mieściło się w jej kompetencjach. „Ja i wychowawcy pilnowaliśmy dzieci. Były pod naszą opieką nawet w ławkach w kościele. Po rekolekcjach o 9 rano dzieci wracały z nami do szkoły” – mówi.


https://oko.press/ksiadz-karany-rekolekcje-dla-dzieci/

Napisany przez: Grzegorz_B 7/04/2019, 8:29

QUOTE(ChochlikTW @ 6/04/2019, 11:32)
[i]Ksiądz karany za molestowanie prowadzi rekolekcje dla dzieci. Proboszcz: „Co on nafika, jak ma 66 lat?”

Edward P. został w 2002 r. skazany za molestowanie chłopców. Dwóch biskupów zapewniało, że nie będzie już pełnił posługi kapłańskiej.



Skoro takiego ks. Lemańskiego hierarchowie potrafili usunąć stosunkowo szybko (biorąc pod uwagę że odwołania szły do Watykanu) i skutecznie wyegzekwować żeby nie miał żadnego stanowiska, to co może powiedzieć fakt że pedofil mimo upływu ponad 15 lat, kilkukrotnego ujawniania sprawy w międzyczasie i obietnic dwóch biskupów nadal prowadzi rekolekcje dla dzieci... a gdyby się nie uparł i nie szedł na widok publiczny to nadal spokojnie siedziałby na parafii?

Takie porównanie pokazuje priorytety episkopatu. To czy obecny abp wiedział o sprawie jest tu drugorzędne, bo nie chodzi tutaj o jakieś personalne pokazywanie palcem - jeśli jest możliwa sytuacja że jeden biskup nie wie, drugi nie zareauje, to właśnie dlatego że walka z pedofilią, wbrew obietnicom, nadal jest traktowana na odczepnego. Czyli - jak dziennikarze coś odkryją, to może się upcha pod dywan w innym miejscu.

Napisany przez: jur 7/04/2019, 8:45

QUOTE(Grzegorz_B @ 7/04/2019, 8:29)
Takie porównanie pokazuje priorytety episkopatu.

"Miłosierdzie dla sprawców." - tak zapowiedzieli na niedawnej konferencji prasowej.

Napisany przez: ChochlikTW 9/04/2019, 12:59

Prymas Polski przeprosił ofiary wykorzystania seksualnego

- Chciałbym publicznie przeprosić wszystkie osoby wykorzystane seksualnie przez księży naszej archidiecezji – powiedział dziś prymas Polski abp Wojciech Polak. Zaprezentował w Gnieźnie wytyczne dotyczące ochrony dzieci i młodzieży w archidiecezji gnieźnieńskiej.

Zaprezentowany dziś w Gnieźnie (Wielkopolskie) dokument będzie od lipca obowiązywał wszystkie osoby duchowne i świeckie we wszystkich jednostkach kościelnych mających do czynienia z dziećmi w archidiecezji gnieźnieńskiej.

- Korzystając z okazji publikacji wytycznych (...), chciałbym najpierw publicznie przeprosić wszystkie osoby wykorzystane seksualnie przez księży naszej archidiecezji. Archidiecezja gnieźnieńska nie jest od tych przestępstw i grzechów wolna – powiedział dziś na konferencji prasowej prymas.

Dodał, że obecnie dysponuje wiedzą o pięciu osobach poszkodowanych, zastrzegł, że nie można wykluczyć dalszych zgłoszeń.

- Każdą z tych osób, niezależnie od tego, czy doświadczyła takiego przestępstwa dawno temu, czy w nieodległej przeszłości, jeszcze raz serdecznie przepraszam. Nie dość mówienia o ich krzywdzie, o krzywdzie wyrządzonej im samym, ich rodzinom, a także wspólnocie Kościoła – powiedział abp Polak.

Zapewnił, że ofiary wykorzystania seksualnego "zostały przyjęte i wysłuchane, a tym, którzy tego potrzebowali, udzielona została też pomoc materialna".

- Te straszne krzywdy wyrządzone im przez naszych księży, rodząc w nas wszystkich – we mnie jako pierwszym – ból i wstyd, jednocześnie mobilizują, aby jeszcze raz powtórzyć, że każdy sygnał i każde ujawnienie przyjmujemy i nadal przyjmować będziemy z największą starannością, pamiętając, że nie jest łatwo przełamać lęk i wstyd – powiedział prymas.

W marcu zaprezentowano dane o zgłoszeniach przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich przez duchownych, które Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski otrzymał od diecezji i zakonów. Z opracowania wynika, że od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 r. zgłoszono 382 przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych, w tym 198 dotyczyło osób poniżej 15 lat.

Prymas przypomniał, że cztery z tych przypadków dotyczą duchownych archidiecezji gnieźnieńskiej. Zapewnił, że "wszystkie one zostały zgłoszone do Kongregacji Nauki Wiary i miały swój finał przed organami państwa".


https://poznan.onet.pl/prymas-polski-przeprosil-ofiary-wykorzystania-seksualnego/jcetcem

Napisany przez: ChochlikTW 17/04/2019, 16:06

Prymas Polski skrytykował raport o molestowaniu. "Kościół paraliżuje kultura dyskrecji"

Kościół katolicki w Polsce krytykowany jest za zbyt opieszałe wyjaśnianie przypadków molestowania seksualnego nieletnich przez księży. Prymas Wojciech Polak przyznał w rozmowie z niemieckim dziennikiem, że polskich duchownych "paraliżuje kultura dyskrecji".

- Potrzebna jest nowa mentalność. W Kościele mamy do czynienia z silną paraliżującą kulturą całkowitej dyskrecji. Trzeba dodać, że wzrastaliśmy w czasach represyjnego systemu komunistycznego, gdy Kościół utrzymywał wiele spraw w tajemnicy. Po 2001 roku wielu biskupów nie mogło pozbyć się dawnego lęku przed ujawnieniem. Informacje o seksualnym wykorzystaniu nadchodziły bardzo późno, od 2010, 2012 roku. Co nie oznacza, że wcześniej nie było przypadków molestowania. Musimy teraz nie tylko przeprosić, lecz także wysłuchać ofiar, aby zmienić mentalność - powiedział prymas Polski Wojciech Polak w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Sueddeutsche Zeitung".

Prymas przyznał, że opublikowany przez polski Kościół 7-stronnicowy raport o molestowaniu jest zbyt krótki. Jak wyjaśnił, jego celem było jak najszybsze ujawnienie skali tego zjawiska. - Z okresu sprzed 1990 roku często nie istnieją żadne dokumenty, gdyż w czasach komunistycznych, inaczej niż na Zachodzie, starano się nie zostawiać pisemnych dowodów - tłumaczył Polak.
Czytaj też: Od "marginalnego problemu" po handel organami. Najbardziej szokujące cytaty z konferencji KEP o pedofilii


Wierzchołek góry lodowej

Prymas podkreślił, że w swojej diecezji apelował do wszystkich ofiar, niezależnie od tego, kiedy zostali skrzywdzeni, o zwrócenie się do niego, a tym, którzy odpowiedzieli na apel, dziękował za odwagę.
Polak przypomniał, że 382 przypadki molestowania to sprawy z lat 1990-2018, które zostały zgłoszone. - Jestem przekonany, że nie wszystkie ofiary zostały uwzględnione - to jest dla nas zadanie na przyszłość - powiedział.
Prymas Polski nie chciał komentować wypowiedzi innych hierarchów, którzy krytykowali zarzuty jako próbę podkopywania autorytetu Kościoła. - Ja powiedziałem w marcu, że molestowanie jest wielkim bólem i hańbą dla Kościoła - podkreślił. Zaprzeczył, jakoby był w swojej postawie osamotniony w Polsce. - Kilku polskich biskupów stale prosi o wybaczenie - dodał.

Kluczowa wizyta z Watykanu

Polak zapowiedział, że w połowie czerwca do Polski przyjedzie arcybiskup Charles Scicluna, odpowiedzialny za walkę z molestowaniem seksualnym zastępca przewodniczącego kongregacji do spraw wiary. - To będzie kluczowy moment - podkreślił.
W sprawie oceny postaci księdza Henryka Jankowskiego, Polak zaproponował powołanie wspólnej komisji złożonej z przedstawicieli Kościoła, władz państwowych i historyków.
Zdaniem prymasa, nadużycie władzy sprawowanej przez księdza w parafii nad wiernymi jest jedną z przyczyn molestowania seksualnego dzieci, lecz nie jedyną. - Brak seksualnej dojrzałości i brak zdolności oceny [swojego postępowania] są kolejnymi przyczynami. Musimy zwrócić znacznie większą uwagę na ten problem w kształceniu tych, którzy chcą zostać księżmi, musimy zajmować się ich seksualną dojrzałością. To bardzo ważne - powiedział prymas Polak w rozmowie z "Sueddeutsche Zeitung".

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle".


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,127561,24676029,prymas-polski-skrytykowal-raport-o-molestowaniu-kosciol-paralizuje.html#a=66&c=159&t=5&g=c&s=BoxNewsLink

Napisany przez: ChochlikTW 30/04/2019, 11:27

Wiemy o dobrych metodach walki z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich w Kościele, ale w Polsce problem leży gdzie indziej – mówi w wywiadzie dla Interii o. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, założyciel i dyrektor Centrum Ochrony Dziecka.

Minął ponad miesiąc od głośnej konferencji w episkopacie, podczas której przedstawiono dane dotyczące przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. A jakie nowe działania podjęto?
- Udało się spełnić jeden z postulatów, na którym od dawna bardzo mi zależało. Został powołany Delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży w osobie ks. prymasa abp. Wojciecha Polaka. To ważne, żeby był ktoś z wnętrza episkopatu, z kim można mieć bezpośredni i bliski kontakt, z kim można zaplanować działania, szczególnie te długofalowe.

W Centrum Ochrony Dziecka zanalizowaliście i opisaliście szereg praktyk stosowanych za granicą, by stawić czoła problemowi wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. Widzi ojciec miejsce na któreś z nich w Polsce?
- Na bardzo wiele. Dobre praktyki znamy, ale problem jest gdzie indziej. Brakuje fachowców, brakuje państwowej strategii prewencji. Nie wystarczą studia z pedagogiki, żeby być w stanie na terenie szkoły czy innej instytucji zbudować odpowiedni system w celu budowania świadomości i dostrzegania potencjalnych zagrożeń.

A jeśli chodzi o poznawanie skali problemu?
- Nasze wysiłki są bardzo początkowe. W Niemczech w prace nad raportem o skali przypadków wykorzystywania seksualnego zaangażowano trzy uniwersytety. Myślę, że na takie badania jeszcze długo nas nie będzie stać.

Niemcy uruchomili też infolinię dla pokrzywdzonych w ramach ogólnokrajowej akcji "mówienie pomaga".
- Owszem, gdy w lutym 2010 roku nastąpiła fala ujawnień i problem był bardzo widoczny, a potrzeba kontaktu ze strony osób poszkodowanych pilna. Takiej fali o skali podobnej do tego, co się działo od lutego 2010 w Niemczech, u nas jeszcze nie było. Wtedy uruchomiono tam dwie równoległe infolinie - rządową i kościelną. Jeśli chodzi o infolinię kościelną, to wiem, że zatrudniono 37 osób, a sama infolinia działała blisko dwa lata. To jest inna skala możliwości.

Mówi ojciec o pieniądzach?
- Oczywiście.

Dla Kościoła w Polsce pieniądze są przeszkodą w tym, żeby pomóc wykorzystywanym i walczyć z problemem?
- Do pewnego stopnia tak. Wiem, że to może bardzo zaboleć... To przykre, ale państwa i społeczności, również Kościoły, mają różne możliwości, także organizacyjne i finansowe. Poza tym mówimy o infolinii i dyżurach specjalistów a nie amatorów wolontariuszy. Uważam, że w aktualnej sytuacji, gdy nie ma jeszcze dużej fali ujawnień bardziej pilne jest budowanie systemu prewencji. A jeśli chodzi o pomoc pokrzywdzonym, musimy zrobić, co w naszej mocy.

A co z wypłacaniem odszkodowań?
- Jeśli sądy tak zasądzą, to należy zapłacić. Kościół nie jest ponad prawem. Jeżeli instytucja w jakikolwiek sposób nie zapobiegła tragedii, a np. wiedziała o skłonnościach danego człowieka i zaniedbała tę informację, to będzie pociągana do odpowiedzialności na zasadach prawa powszechnego. Skąd weźmie pieniądze? Ważne, żeby to nie było ze składek ludzi, a z innych źródeł.

We wspomnianych Niemczech Kościół wypłacił odszkodowania także w przedawnionych sprawach.
- Nie tylko w Niemczech, w Austrii czy Szwajcarii było podobnie. Ale już na przykład we Francji czy Włoszech nie ma takiej reguły. Rozwiązanie podobne do niemieckiego, gdzie - nawiasem mówiąc - odszkodowanie jest symboliczne, Kościół w Polsce może w jakimś momencie wprowadzić. Oczekiwałbym, że inne instytucje, w tym państwowe zajmą się także ofiarami z innych środowisk i instytucji. Nie ma lepszych i gorszych ofiar. W Niemczech stworzono szeroki system odpowiedzi na problem i pomocy, w tym odszkodowawczej i życiowej, dla ofiar przemocy w rodzinach, domach sierot czy domach opieki, które nie są kościelne. To system całościowy. Rząd federalny zainwestował 32 mln euro w samo badanie tego problemu w społeczeństwie i w prewencję. U nas nie można było przekonać władz, by zbudować przynajmniej strukturę prawną w celu ochrony dzieci przed przemocą, w tym seksualną. Poprzedni rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak proponował zbudowanie strategii narodowej w tym zakresie. Bez sukcesu. Widzi pani - dzieli nas odległość lat świetlnych.

Joanna Podsadecka, która opisała historię Barbary Borowieckiej, skrzywdzonej w dzieciństwie przez księdza, uważa, że zdecydowanie lepiej, gdy takie sprawy wyjaśnia się za życia potencjalnego sprawcy.
- Mam takie samo zdanie.

Co zatem - w opinii ojca - zrobić ze sprawą ks. prałata Henryka Jankowskiego?
- To, że jest lepiej i łatwiej, gdy sprawca żyje, to oczywiste. Niemniej to, że sprawca zmarł, nie powoduje, że wyjaśnienie sprawy jest niemożliwe. Niemożliwe jest wyjaśnienie sądowe, czyli przeprowadzenie procesu i dochodzenia w rozumieniu prawno-karnym. Prawo - ani państwowe ani kościelne - tego nie przewiduje. Natomiast przeprowadzenie dochodzenia historycznego to nie jest znowu taka wielka sztuka. Dochodzenia opartego na badaniu archiwów i ocenie wartości zeznań, rozmów z żyjącymi świadkami. Wszystko to jest możliwe i leży w gestii archidiecezji gdańskiej, by takie dochodzenie przeprowadzić.

Czy w świetle wytycznych z Watykanu nieprzeprowadzenie takiego śledztwa oznaczałoby utratę stanowiska dla abp. Sławoja Leszka Głodzia?
- Nie znam na tyle prawa kanonicznego, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Wiem, że w naszych polskich wytycznych stwierdzono, że w przypadku zmarłych nie można przeprowadzić dochodzenia w sensie karno-prawnym, ale może się okazać, że dla dobra Wspólnoty i dla dobra ofiar, które też są członkami Kościoła, potrzeba dochodzenia historycznego.

Pytałam o to, bo ks. Andrzej Kobyliński zwrócił w wywiadzie dla Interii uwagę na list apostolski papieża Franciszka z 2016 roku pt. "Jak kochająca matka", z którego wynika: "Biskup diecezjalny lub eparcha może zostać usunięty tylko wtedy, gdy obiektywnie okaże się, że w bardzo poważnym stopniu nie wykazał się sumiennością, wymaganą od jego urzędu duszpasterskiego, nawet jeśli nie było w tym jego poważnej winy moralnej. W przypadku nadużyć wobec nieletnich lub dorastających wystarczy, jeśli był to poważny brak sumienności". Brak sumienności grozi utratą stanowiska.
- Niestety, nie znam orzecznictwa ani przypadków, które w tej materii rozświetliłyby mi odpowiedź. Natomiast uważam to za obowiązek moralny. Czym innym jest przeprowadzenie dochodzenia, gdy oskarżony, żyje i może się bronić. Tutaj jest ewidentne, że zaniedbanie według tego motu proprio jest podstawą nawet do usunięcia z urzędu, które musi być orzeczone przez kompetentne organy Stolicy Apostolskiej. Natomiast w przypadku zmarłego sprawcy, nie wiem, jak to interpretować. Ale przypominam jeszcze raz zapis w polskich wytycznych, które są obowiązującym prawem kościelnym w Polsce, dotyczący dochodzenia historycznego. Wprawdzie nie pod karą, ale oznacza to poważny obowiązek. Jak może zareagować na to wyższa władza, jeśli coś takiego nie jest robione, to nie do mnie pytanie. Nie jestem wyższą władzą.

"Dlaczego pedofilia mogła osiągnąć takie rozmiary? Ostatecznie powodem jest brak Boga. Także my, chrześcijanie i księża, wolimy nie mówić o Bogu, ponieważ taka mowa nie wydaje się praktyczna" - to z opublikowanego na początku kwietnia eseju papieża Benedykta XVI "Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego". Papież emeryt zwraca też uwagę m.in. na upadek obyczajów w wyniku rewolucji seksualnej 1968 roku.
- Esej papieża Benedykta XVI jest skrajnie przyjmowany - albo hurraoptymistycznie, że w końcu postawiono diagnozę, albo, że to żadna diagnoza.

Zgadza się ojciec z jego stwierdzeniami?
- Myślę, że intencją papieża emeryta, a to człowiek inteligentny, nie było podanie całościowej i analitycznej odpowiedzi, ale wskazanie jednego z ważnych elementów. Papież stwierdził kiedyś w kontekście wykorzystywania seksualnego w Kościele, że "zło spenetrowało wewnętrzny świat wiary". Myślę, że ma rację. Całe wykorzystywanie i ten mechanizm krycia - przy wszystkich socjologicznych uwarunkowaniach, przy zmianach kulturowych - powinien był natrafić na zdecydowaną reakcję społeczności kościelnej, przede wszystkim przełożonych i wszystkich odpowiedzialnych. Na jasną i zdecydowaną odpowiedź płynącą z wiary. Jeśli zabrakło ochrony godności każdego człowieka, przede wszystkim poszkodowanego, a nastąpiło odwrócenie hierarchii wartości i obrona instytucji stanęła na pierwszym miejscu, to znaczy, że wiara tych ludzi, wiara Wspólnoty, została mocno nadgryziona.

Siedem procent dzieci w Polsce doświadczyło wykorzystywania seksualnego. To dwoje dzieci w każdej trzydziestoosobowej klasie.
- Tak wynika z raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Dane te dotyczą dzieci w przedziale wiekowym 14-17 lat. W tych 7 procentach zawiera się tylko wykorzystywanie związane z dotykiem, a przecież jeszcze jest ekshibicjonizm, cały szereg seksualnych nadużyć w Internecie, czy pornografia. Społeczeństwo i ustawodawca muszą odnaleźć swoją odpowiedzialność, by temu przeciwdziałać. Nie wystarczy skupić się na jednym środowisku, trzeba podejść do problemu systemowo. Obecnie jako Kościół działamy w próżni. Nie ma zasad zobowiązujących instytucje wychowawcze, edukacyjne, szkoły, przedszkola, nie ma żadnego zobowiązania do zauważenia i do stworzenia systemu odpowiedzi na zagrożenia. Reagujemy, gdy jest już za późno.

Analizowałam ostatnio zmiany w art. 240 kodeksu karnego, po których w świetle prawa niezawiadomienie o tym, że ktoś wykorzystuje seksualnie dziecko, jest karane nawet trzema latami więzienia. Smutny wniosek - przepis jest w zasadzie martwy. Prawnik dr Maciej Bocheński skomentował, że sama zmiana prawa nie pomoże, jeśli nie będzie zmiany mentalności.
- To prawda.

To jak ta zmiana mentalności nam idzie?
- Z tym problemem powinno zmierzyć się całe społeczeństwo, a media powinny dopomóc. To nie znaczy, że mają się stać nagle tolerancyjne wobec Kościoła i przymykać oko na przestępstwa gdziekolwiek, a tym bardziej w Kościele. Ale nie będzie zmiany mentalności, jeżeli uwaga skupi się tylko na jednej grupie, na księżach, nauczycielach czy trenerach. W myśl: "ci mają problem, my jesteśmy czyści". To wygodna faza zaprzeczania. Dziś media przyczyniają się do tego, żeby społeczeństwo w tym zaprzeczaniu albo przerzucaniu winy umocnić.

Skąd taki mocny zarzut?
- To widać po ilościach materiałów, jakie są publikowane. Weźmy prezentacje wyników badań dotyczących wykorzystywania dzieci, np. Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Nie ma wielkiego zainteresowania, nie ma poruszenia. A po konferencji w Episkopacie... Widać różnicę. Jeśli chodzi o wykorzystywanie seksualne, to prawda jest taka, jak papież Franciszek przypomniał. Na świecie krzywdzone są miliony dzieci! Ile najmłodszych dzieci uchodźczych, które zostały pozbawione opieki, zniknęło? Na pewno część z nich jest eksploatowana na różne sposoby. Samo wyobrażanie sobie tego boli, po prostu boli. Jakie są szczyty hipokryzji opinii publicznej, która zamyka oczy na tak wiele faktów? Nie znaczy to, że można w jakikolwiek sposób relatywizować te przestępstwa w Kościele. Postawienie Kościoła pod pręgierzem ma swoją dobrą stronę, nie tylko w sensie jego oczyszczenia. W końcu zwróci uwagę na to, jak problem wykorzystywania seksualnego dzieci jest szeroki.

Ale czy dotrze do ludzi, jeśli księża będą zaczynać od tego, że to szeroki problem, "więc czemu nas się czepiacie"?
- Komunikowania o tym problemie ludzie Kościoła też muszą się uczyć. Sprawa jest skomplikowana, a wykorzystywanie seksualne małoletnich budzi ogromne emocje, dużą agresję, a problem ujawnia się na różne sposoby. Księża oczekują od biskupów, że ich będą bronili, bo podejrzenie idzie na wszystkich. Czasem w bardzo prymitywnej formie, że jak się idzie w sutannie czy koloratce, to się można spotkać z zawołaniem: "ksiądz pedofil!". Duchowni czują się zagrożeni, przez co często się zamykają i stają się bierni w obawie przed oskarżeniem. Potrzebna jest wiedza i podstawowe struktury prewencji. Jak będą działać systemy prewencji, to skala nadużyć i podejrzliwość się zmniejszą. Tego problemu nie uda się rozwiązać tylko przez prawo karne.

A jeśli się nie uda, to Kościół w Polsce czeka kryzys na miarę Irlandii?
- Patrząc na to, jaką drogę już zrobiliśmy - powoli, ale w dobrym kierunku - mam nadzieję, że do takiego wyniszczającego kryzysu nie dojdzie i że nasz wysiłek będzie coraz bardziej zauważalny, o ile dzieci będą skutecznie chronione, a wszyscy w Kościele bardziej świadomi szkód, jakie spowodowały nie tylko same przestępstwa, lecz także ich ukrywanie.
Rozmawiała Justyna Kaczmarczyk



https://fakty.interia.pl/autor/justyna-tomaszewska-kaczmarczyk/news-o-zak-dziela-nas-lata-swietlne,nId,2963959#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome[/I]

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 6/05/2019, 16:27

QUOTE(jur @ 7/04/2019, 8:45)
QUOTE(Grzegorz_B @ 7/04/2019, 8:29)
Takie porównanie pokazuje priorytety episkopatu.

"Miłosierdzie dla sprawców." - tak zapowiedzieli na niedawnej konferencji prasowej.
*



W bardzo podobny sposób "ludzie kultury" apelowali(i apelują) o miłosierdzie dla Polańskiego. Dość się nacierpiał!

Napisany przez: jur 6/05/2019, 16:35

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 6/05/2019, 16:27)
W bardzo podobny sposób "ludzie kultury" apelowali(i apelują) o miłosierdzie dla Polańskiego. Dość się nacierpiał!

Zgadza się. Zdaniem co poniektórych pan Romek po prostu skorzystał z usług małoletniej prostytutki.

Napisany przez: ChochlikTW 9/05/2019, 18:29

Film Sekielskiego przed premierą. Księża przyznają się do pedofilii. Wśród nich kapelan Wałęsy

Film braci Tomasza i Marka Sekielskich będzie poważnym problemem katolickich hierarchów. Bo to już nie publicystyka - kamera zarejestrowała jak księża, w tym kapelan prezydenta Lecha Wałęsy, przyznają się do wykorzystywania dzieci. A co więcej - tłumaczą się przy tym namiętnością, diabłem i... humorem. "Tylko nie mów nikomu" to dokument, który nie pozwala ignorować problemu pedofilii duchownych.

Jako dziennikarze stykamy się na co dzień z makabrycznymi obrazami i doniesieniami. Jesteśmy jak filtry - wsysamy wszystko i nawet jeśli wypuszczamy dalej tylko ułamek rzeczywistości - osadza się na nas całe mnóstwo codziennego brudu. Dlatego czasem bywamy nieczuli i nawet najbardziej wstrząsające rzeczy potrafimy przyjąć na zimno. Podczas pokazu prasowego filmu Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" rozglądałam się po sali pełnej dziennikarzy. Widzę płacz, chowanie twarzy w dłoniach, odwracanie wzroku, słyszę ciężkie westchnienia, ktoś za mną kilkakrotnie rzuca "Jezu!".
Robię notatki, po filmie liczę, że zapisałam 23 strony. Cytatów, nazwisk, faktów i własnych haseł. O Annie Misiewicz, pierwszej ofierze pedofilii, którą ukazuje film, pisze kapitalikami "BOHATERKA". Ofiara, jedna z wielu ofiar ks. Jana A., dawnego proboszcza parafii ze świętokrzyskiej Topoli miała odwagę skonfrontować się ze swoim oprawcą, dziś już bardzo leciwym mieszkańcem Domu Księży Emerytów w Kielcach. Gdy pyta, czy pamięta, co jej zrobił, ksiądz dopytuje, czy chodzi o to łapanie za kolano i pocałunki. Chodzi o znacznie więcej. Nie zaprzecza, tłumaczy, że to była "głupia namiętność", że "diabeł zbierał żniwo", a w końcu, że to "objaw miłości ojcowskiej" i zapewnia, że nawrócił się, gdy trafił do szpitala. W ramach przeprosin próbuję całować Misiewicz w rękę. Mimo trzymanej w sobie przez ponad 30 lat krzywdy, mimo zniszczonego życia, kobieta jest nadzwyczaj spokojna. Dopiero próba całowania sprawia, że nie wytrzymuje. Kończy wizytę i od wyjścia z pokoju ukryta kamera rejestruje tylko przeszywający szloch. Wtedy właśnie płacze pół sali.

Kapelan Wałęsy przyznał się do pedofilii
Kolejne historie są niemniej wstrząsające. Mężczyzny, który do przyjścia na plebanię, gdzie "stracił poczucie godności", został namówiony w konfesjonale, a po latach gwałtów próbował się zabić. Drugiego mężczyzny, ofiary tego samego księdza, któremu ten zabronił mówić o molestowaniu mamie, bo "urwie mu pisiolka". Ich oprawca był przenoszony z plebanii do plebanii co najmniej kilka razy, wiadomo, że skrzywdził co najmniej 10 dzieci, a jedno z nich popełniło samobójstwo. Po 30 latach został wydalony ze stanu kapłańskiego, ale nie uznaje tej decyzji i mówi, że to Bóg będzie go sądził. - Hamulców nie miał, a biskupi go trzymali - mówi w filmie mieszkaniec wsi, w której rezydował ks. Andrzej S.
Jest ksiądz Dariusz O., który za przestępstwa pedofilskie siedział w więzieniu i miał dożywotni zakaz pracy z dziećmi. Na filmie widać jednak rekolekcje - O. otoczony grupą dzieci żali się na złą opinię jaką mają dziś duchowni i że ludzie chcieliby ich "rozstrzelać". Od przełożonego księdza Sekielscy słyszą, że są "hienami" i "czepiają się księdza". Jest ksiądz Paweł K., którego przenoszono do kolejnych miast, ale do jednej z ofiar wracał, by w końcu, ku uciesze rodziców, zabrać go za granicę i tam gwałcić kilka razy dziennie przez siedem dni.

W końcu jest też sprawa dotąd zupełnie nieznana - księdza Franciszka Cybuli, kapelana prezydenta Lecha Wałęsy. Ksiądz zmarł w lutym tego roku, ale jego ofiara zdążyła się z nim skonfrontować. Przypomniano mu, jak zaczęło się molestowanie. Cybula zawołał swojego ministranta: "Chodź, zobacz, coś się stało". Stał ze zsuniętymi spodniami i penisem w stanie erekcji. "Nie chce opaść". Po latach ksiądz mówi, że zrobił to "trochę dla humoru" i że to "nie szło w złym kierunku", a nastoletni chłopiec przecież "miał apetyt" i "równorzędnie się tym darzyli". Próbował też za swoje grzechy zapłacić, ale ofiara nie przyjęła pieniędzy.

Hierarchowie zarzucają "brak rzetelności"
To tylko część historii, tylko ich krótkie streszczenie, to, co zostało we mnie i mimo upływu godzin nie pozwala wziąć głębokiego oddechu. W połowie filmu wibruje mi telefon - powiadomienie o ważnej informacji. "Papież: osoby duchowne wszystkich szczebli mają obowiązek zgłaszania pedofilii" - czytam i aż mną wzdryga. Nowy dokument Watykanu nakłada na duchownych obowiązek informowania swoich przełożonych o przypadkach molestowania seksualnego. Oczywiście nie nakłada obowiązku zgłaszania przestępstw organom ścigania. Wszystko zostaje wewnątrz Kościoła.
Bracia Sekielscy prosili wielu hierarchów o rozmowę do filmu. Odmówili prymas Polak i arcybiskup Gądecki. Nie odpowiedzieli kardynał Nycz i arcybiskup Głódź. Konferencja Episkopatu Polski odpisała zaś, że dochodzą ją słuchy o "braku rzetelności filmu" i dlatego nie będą udzielać komentarzy. Wbrew temu, co zapewne będą po premierze mówili hierarchowie, to nie jest film antyklerykalny czy antykatolicki. To film, który oddaje głos ofiarom, pozwala im opowiedzieć o swojej ogromnej krzywdzie - a do tego przecież zobowiązuje hierarchów instrukcja z Watykanu, o czym podczas słynnej konferencji na temat pedofilii mówił abp. Gądecki. Może byłoby to lepiej zapamiętane, gdyby jednocześnie nie opowiadał, że przyczyną pedofilii jest seksualizacja dzieci przez edukację seksualną, gdyby nie rozmywał przestępstw duchownych w historiach o turystyce seksualnej czy handlu organami i w końcu - gdyby nie nazywał pedofilii "marginalnym problemem".
Film "Tylko nie mów nikomu" ma premierę w sobotę o 14:30 na kanale youtube.com/sekielski. Powstał dzięki wpłatom internautów i będzie dostępny za darmo.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24769151,film-sekielskiego-przed-premiera-ksieza-przyznaja-sie-do-pedofilii.html#s=BoxOpMT

Napisany przez: szczypiorek 9/05/2019, 18:37

Propaganda prawicy już przygotowuje swoich wyznawców na Sekielskiego. Jest narracja o filmie jako "elemencie walki z Kościołem w czasie nadchodzących wyborów". Szczerze wątpię czy to odwróci uwagę od sedna sprawy i znieczuli na faktyczne traumy, których doznały ofiary księży.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 9/05/2019, 19:55

QUOTE(szczypiorek @ 20/02/2019, 14:12)
Ciekawe...

QUOTE
Na zdjęciach opublikowanych przez prezesa Fundacji "Nie Lękajcie się", Marka Lisińskiego, który sam jest ofiarą księdza pedofila, widać, że podczas spotkania papież Franciszek ucałował jego dłoń.

https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,7919,papiez-franciszek-ucalowal-dlon-prezesa-fundacji-nie-lekajcie-sie.html
*



Sprawa Marka Lisińskiego nie jest wcale taka oczywista i jasna. Dla mnie jest szczególnie zastanawiający fakt, że gdy ksiądz W(oskarżany przez Lisińskiego) wytoczył mu sprawę o naruszenie dóbr osobistych, biskup płocki zmusił duchownego do wycofania pozwu.

Ciekawe dlaczego? Bano się tego procesu?
I jak to się ma do zasady, że każdy ma prawo do obrony?

M. Lisińskiemu wierzy biskup płocki, przeprasza go i pacyfikuje jego oprawcę. Franciszek całuje mu ręce. A Marek Lisiński ciągle nieusatysfakcjonowany,ciągle walczy o odszkodowanie.

Napisany przez: kmat 9/05/2019, 21:22

CODE
A jeśli się nie uda, to Kościół w Polsce czeka kryzys na miarę Irlandii?

Skala Irlandii jest fizycznie niemożliwa. Tam kościół miał dużo silniejszą pozycję, no i całą infrastrukturę - sierocińce, przytułki, internaty etc. W Polsce pozycja nigdy nie była tak silna, infrastruktury jest mało i z reguły młodsza niż 1989. Nie było fizycznej możliwości aby stworzyć taki seksprzemysł, jak na zielonej wyspie.

Napisany przez: ChochlikTW 11/05/2019, 10:42

QUOTE(szczypiorek @ 9/05/2019, 19:37)
Propaganda prawicy już przygotowuje swoich wyznawców na Sekielskiego. Jest narracja o filmie jako "elemencie walki z Kościołem w czasie nadchodzących wyborów". Szczerze wątpię czy to odwróci uwagę od sedna sprawy i znieczuli na faktyczne traumy, których doznały ofiary księży.
*



Wpis Terlikowskiego:

Jutro wybuchnie bomba (obawiam się, że nie będzie to kapiszon) w postaci filmu Tomasza Sekielskiego. Nie, nie oglądałem go jeszcze, ale z informacji jakie docierają wynika, że historie jakie przedstawia dziennikarz są prawdziwe, a to oznacza, że trzeba się z nimi zmierzyć. Nie wystarczy oznajmić z oburzeniem, że to kolejny atak na Kościół. Trzeba uczciwie odpowiedzieć na pytanie, czy, a jeśli tak, to kto i dlaczego ich chronił, czy ich historie są wyjątkiem od reguły czy przykrą regułą. Ta odpowiedź należy się nie tyle mediom, ile wiernym, którzy powierzają Kościołowi swoje dzieci. Jako ojciec piątki chcę wiedzieć, czy ludzie, którzy bronili przestępców seksualnych nadal pełnią swoje funkcje, czy mogą nadal decydować o tym, kto będzie pracował z dziećmi i młodzieżą, a kto nie, czy rozliczyli się ze swoich decyzji. I nie przekonuje mnie argument, że film został zrobiony przez osobę nieobiektywną, bo nawet jeśli jest to prawda (a w pewnym stopniu zapewne jest), to istotne jest, co innego: czy historie opowiedziane w filmie są czy nie są prawdziwe. Jeśli są to trzeba się z nimi rozliczyć, bowiem prawdziwymi wrogami Kościoła nie są ci, którzy robią film o takich sprawach, ale ci, którzy robili, a czasem robią takie rzeczy, a także ci, którzy z zasady solidarności zawodowej, a czasem z powodu powiązań o charakterze gejowskim chronią sprawców dość obrzydliwych przestępstw (podkreślam wcale nie tylko o te o charakterze homoseksualnym). Dobro Kościoła wymaga oczyszczenia, a nie udawania, że nic się nie dzieje.

https://www.facebook.com/tomasz.terlikowski/posts/2713958771967645

Do lewicy mu daleko, więc na prawicy będziemy mieli niedługo rozłam? dry.gif Na tych, którzy będą bić w lewicę i mówić o dobru Kościoła oraz tych, którzy będą mówić o dobru Kościoła i domagać się walki z molestowaniami?
Z tego, co kojarzę to nie jest pierwszy tego typu wpis Terlikowskiego. Ciekaw jestem, czy zaczęła się już na niego nagonka, czy jeszcze nie,

Napisany przez: Grzegorz_B 11/05/2019, 18:26

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 9/05/2019, 19:55)
Sprawa Marka Lisińskiego nie jest wcale taka oczywista i jasna. Dla mnie jest szczególnie zastanawiający fakt, że gdy ksiądz W(oskarżany przez Lisińskiego) wytoczył mu sprawę o naruszenie dóbr osobistych, biskup płocki zmusił duchownego do wycofania pozwu.

Ciekawe dlaczego? Bano się tego procesu?
I jak to się ma do zasady, że każdy ma prawo do obrony?

M. Lisińskiemu wierzy biskup płocki, przeprasza go i pacyfikuje jego oprawcę. Franciszek całuje mu ręce.  A Marek Lisiński ciągle nieusatysfakcjonowany,ciągle walczy o odszkodowanie.
*



Nie wiem w jakim kierunku idzie Twoje rozumowanie, ale mam wrażenie że chciałabyś przedstawić jako ofiarę księdza-pedofila, a Lisińskiego za winowajcę.

Po kolei - jak najbardziej mogę się zrozumieć czemu biskup nie chciał tego procesu. Czy po prostu nie chciał wałkowania tematu i negatywnego PR-u, czy też bał się że coś może wyjść coś czego w przeciwieństwie do niego nie wiemy (więcej ofiar lub "umoczenie" biskupów w krycie sprawcy) - tego się póki co nie dowiemy. Tak czy inaczej z nakazu wycofania sprawy przez biskupa wnioskowałbym raczej o tym że (delikatnie mówiąc) wątpi w niewinność swojego podwładnego. A że jest lepiej poinformowany niż my, to uznałbym to za przesłankę nieco większego kalibru niż Twoje domniemanie.

A odszkodowania i kara dla przestępcy? No cóż, wg mnie to całkiem normalne. Rozumiem że wg Ciebie powinno mu wystarczyć "przepraszam" i to że pedofil odbył rekolekcje pokutne?

Napisany przez: Lizergus 11/05/2019, 19:00

TYLKO NIE MÓW NIKOMU | dokument Tomasza Sekielskiego
https://www.youtube.com/watch?v=BrUvQ3W3nV4

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 11/05/2019, 21:01

QUOTE(Grzegorz_B @ 11/05/2019, 18:26)


jak najbardziej mogę się zrozumieć czemu biskup nie chciał tego procesu. Czy po prostu nie chciał wałkowania tematu i negatywnego PR-u, czy też bał się że coś może wyjść coś czego w przeciwieństwie do niego nie wiemy (więcej ofiar lub "umoczenie" biskupów w krycie sprawcy) - tego się póki co nie dowiemy. Tak czy inaczej z nakazu wycofania sprawy przez biskupa wnioskowałbym raczej o tym że (delikatnie mówiąc) wątpi w niewinność swojego podwładnego.
*



Biskup płocki cały swój medialny wizerunek zbudował na walce z pedofilią. Walczy z nią już 12 lat, odkąd został ordynariuszem płockim(bo wcześniej to inne sprawy go interesowały). Więc wałkowanie tematu, szum medialny, ostateczne pogrążenie się księdza-pedofila, powinno być mu na rękę.

Nie twierdzę że ktoś jest ofiarą, a ktoś winowajcą.
Twierdzę, że jest w tym sporo niejasności. Tak jak w tej całej walce z pedofilią prowadzoną przez biskupa płockiego i jego otoczenie. Prokuratura umarzała sprawy, a Kongregacja Nauki Wiary odmówiła usunięcia oskarżonych kapłanów ze stanu duchownego.

Napisany przez: kmat 11/05/2019, 22:43

ChochlikTW

CODE
Z tego, co kojarzę to nie jest pierwszy tego typu wpis Terlikowskiego.

Z Terlikowskim można się nie zgadzać, można uważać za fanatyka, durnia i oszołoma, ale nie można mu odmówić, że jest ideowcem. Takie podejście jest dość logiczną konsekwencją.

Napisany przez: Tromp 12/05/2019, 8:16

QUOTE(kmat @ 11/05/2019, 23:43)
ChochlikTW
CODE
Z tego, co kojarzę to nie jest pierwszy tego typu wpis Terlikowskiego.

Z Terlikowskim można się nie zgadzać, można uważać za fanatyka, durnia i oszołoma, ale nie można mu odmówić, że jest ideowcem. Takie podejście jest dość logiczną konsekwencją.
*


Tak Bugiem a prawdę to jak pamiętam go u Wojewódzkiego, to już wówczas przejawiał objawy rozumu i godności człowieka. Nie bardzo liczne może, ale jednak - i w tej konkretnej sprawie moim zdaniem trudno mu cokolwiek zarzucić.

Napisany przez: Arbago 14/05/2019, 10:41

Sekielski ruszył Polskę z posad. 11,4 mln wyświetleń filmu "Tylko nie mów nikomu" po zaledwie 3 dniach. licząc, ze film ogląda średnio dwie osoby razem to daje ponad 20 milionów Polaków zapoznanych z tym filmem. Na hierarchów padł blady strach, wystarczy obejrzeć wystąpienie prymasa Polaka po filmie, gdzie łamiącym się głosem przeprasza za te zbrodnie pedofilii.

Ciekaw jestem jak to wpłynie na wybory....

Napisany przez: ChochlikTW 14/05/2019, 10:47

CODE
Ciekaw jestem jak to wpłynie na wybory....

Na razie idzie licytacja, która partia więcej ma za uszami w sprawie walki z pedofilią oraz licytacja, która więcej zrobi/zaproponuje. Plus PiS ma problem z Saryusz-Wolskim, który skomentował, że temat pedofilii w Kościele to temat zastępczy w kampanii wyborczej. W każdym razie każda partia chce, jak najwięcej ugrać na obecną chwilę, a do wyborów o wszystkim się zapomni. sad.gif

Napisany przez: Tromp 14/05/2019, 10:51

QUOTE(Arbago @ 14/05/2019, 11:41)
Sekielski ruszył Polskę z posad. 11,4 mln wyświetleń filmu "Tylko nie mów nikomu" po zaledwie 3 dniach. licząc, ze film ogląda średnio dwie osoby razem to daje ponad 20 milionów Polaków zapoznanych z tym filmem. Na hierarchów padł blady strach, wystarczy obejrzeć wystąpienie prymasa Polaka po filmie, gdzie łamiącym się głosem przeprasza za te zbrodnie pedofilii.

Ciekaw jestem jak to wpłynie na wybory....
*


Mniej. Czesc ludzi oglada na raty, np znajomy mowil, ze obejrzal polowe, a dzis lub jutro dokonczy, a to beda dla YT 2 wyswietlenia. Tak czy siak mowa o milionach ludzi, ktorzy obejrzeli choc czesc filmu.

Napisany przez: Arbago 14/05/2019, 10:52

Ciekawe jest w tym filmie to, że jedynym politykiem "zaatakowanym" bezpośrednio jest Lech Wałęsa, który mówi tam coś o udowodnieniu win zanim się o coś księży oskarży.

Podejrzewam, ze tego będą trzymać się macherzy z PiS, bezpośredniego ataku na PiS jako takiego nie ma.

Napisany przez: szczypiorek 14/05/2019, 11:03

Generalnie to po prawej stronie mocno propagowana jest "teza SB" (było wspominane). Jest to oczywiście słabe bardzo i widać panikę, niemniej coraz więcej tego. Też na pisowskiej TV dziś młócili to. Leci jak mantra. A zaczęło się od takich wpisów jak Szeremietiewa:

QUOTE
Ksiądz pedofil, homoseksualista i Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa w jednym – ten zestaw powinien tłumaczyć skąd wzięli się pedofile w polskim Kościele.
Zło zasiane przez SB!

https://twitter.com/RSzeremietiew/status/1127611121542868994

Napisany przez: Arbago 14/05/2019, 11:19

QUOTE
Zło zasiane przez SB!


Zaklinanie rzeczywistości. Dziwię się, że ci ludzie nie maja tyle odwagi by powiedzieć - to nasz grzech nasza słabość, jesteśmy winni i zrobimy wszystko by się z tej winy oczyścić. Zrzucają winę na SB, iluminatów, Żydów i pewnie jeszcze Sorosa... Wielokrotnie wspomnianym filmie powodem takiego stanu rzeczy jest charakter naszego społeczeństwa. Matka, która bardziej wierzy księdzu niż dziecku jest prawdziwym powodem takiej a nie innej sytuacji. Emocjonalna i intelektualna ślepota. Na szczęście to się już w społeczeństwie zmienia. Mit księdza lub nauczyciela jako osób nietykalnych łamie się.

Napisany przez: artie44 14/05/2019, 14:48

CODE
CODE
Ciekaw jestem jak to wpłynie na wybory....

Na razie idzie licytacja, która partia więcej ma za uszami w sprawie walki z pedofilią oraz licytacja, która więcej zrobi/zaproponuje. Plus PiS ma problem z Saryusz-Wolskim, który skomentował, że temat pedofilii w Kościele to temat zastępczy w kampanii wyborczej. W każdym razie każda partia chce, jak najwięcej ugrać na obecną chwilę, a do wyborów o wszystkim się zapomni.  


Niesety obawiam się , że ten cały ambaras zamiast przerodzić się w dyskusję nad zarządzaniem Kościołem Katolickim i odekjściem tej instytucji to patologii w jej strukturach to zapewne będzie wodą na młyn wszelkich ziobrystów chcących zwiększyć po raz kolejny okresy przedawnienia czy sankcje za przestępstwa czy nawet stworzyć nowe.

Napisany przez: orkan 14/05/2019, 16:18

CODE
Mniej. Czesc ludzi oglada na raty, np znajomy mowil, ze obejrzal polowe, a dzis lub jutro dokonczy, a to beda dla YT 2 wyswietlenia. Tak czy siak mowa o milionach ludzi, ktorzy obejrzeli choc czesc filmu.


Licznik jest tak ustawiony że bije tylko po numerze IP. Drugie zalogowanie z tego samego numeru już nie nabija. Tłumaczyli to na Sekielski Saturday Nigth Live. smile.gif

Napisany przez: szczypiorek 14/05/2019, 16:29

QUOTE(orkan @ 14/05/2019, 17:18)
CODE
Mniej. Czesc ludzi oglada na raty, np znajomy mowil, ze obejrzal polowe, a dzis lub jutro dokonczy, a to beda dla YT 2 wyswietlenia. Tak czy siak mowa o milionach ludzi, ktorzy obejrzeli choc czesc filmu.


Licznik jest tak ustawiony że bije tylko po numerze IP. Drugie zalogowanie z tego samego numeru już nie nabija. Tłumaczyli to na Sekielski Saturday Nigth Live. smile.gif
*



W tym momencie (14 maja, godzina 17.25) mamy 12 220 578 wyświetleń ohmy.gif

P.S. Na Filmwebie ocena teraz: 8,3


Napisany przez: ChochlikTW 15/05/2019, 8:27

Arcybiskup z Malty przyjedzie do Polski. Po jego śledztwie biskupi z Chile podali się do dymisji

Abp Charles Scicluna będzie uczestniczył w kolejnym zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski. Posłanka Joanna Scheurnig-Wielgus mówi, że to konsekwencja raportu Fundacji "Nie lękajcie się". Arcybiskup jest odpowiedzialny w Watykanie za badanie nadużyć seksualnych przez księży.

Charles Scicluna to arcybiskup z Malty, który od zeszłego roku pełni funkcję pomocniczego sekretarza w Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie. Arcybiskup Scicluna z ramienia kurii rzymskiej zajmuje się głównie nadużyciami seksualnymi księży. Na początku roku Charles Scicluna był jednym z głównych organizatorów pierwszego w historii Kościoła szczytu na temat ochrony nieletnich i walki z pedofilią.

Abp Charles Scicluna odwiedzi Polskę. Zajmie się pedofilią w Kościele
Był także główną osobą w śledztwie dotyczącym wykorzystywania nieletnich przez duchownych w Chile. To właśnie on przedstawił papieżowi Franciszkowi raport pokazujący skalę pedofilii w chilijskim Kościele i tuszowania jej. Po tym aż 32 hierarchów kościelnych z Chile złożyło do papieża rezygnację. Część z nich została przyjęta.

Maltański arcybiskup Charles Scicluna odwiedzi w czerwcu Polskę. Poinformował o tym Prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak już w marcu tego roku. Powiedział, że wysłannik Watykanu będzie uczestniczył w najbliższym zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.
Posłanka Joanna Scheurnig-Wielgus dodaje, że abp Scicluna nie przyjeżdża do Polski na wycieczkę, ale aby zbadać skalę nadużyć księży wobec nieletnich. Mówi, że to bezpośrednia konsekwencja przedstawienia w Watykanie raportu Fundacji "Nie lękajcie się". - On nie przyjeżdża tutaj na weekend, on przyjeżdża tutaj po to, by rozliczyć tych wszystkich biskupów - mówiła posłanka Scheuring-Wielgus w "Polityce na ostro".
Z kolei rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik przypomniał, że decyzja o zaproszeniu abpa Scicluny zapadła w czerwcu 2018 r.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24785820,arcybiskup-z-malty-przyjedzie-do-polski-po-jego-sledztwie-biskupi.html#s=BoxOpImg4

Napisany przez: szczypiorek 18/05/2019, 23:57

QUOTE
Fundusz? Najpierw likwidacja luksusowych rezydencji abp. Juliusza Paetza, który molestował kleryków, i b. prymasa Józefa Kowalczyka, który to tuszował. Niech obaj zamieszkają w domu emerytów, a zaoszczędzone kwoty dać na cele charytatywne.

To samo dotyczy ks. kard. St. Dziwisza, b. metropolity krakowskiego, który wraz z włoskim „kamerdynerem”, wyświeconym w dziwny sposób na diakona, zajmuje całą kamienicę w centrum Krakowa. To są ogromne koszty utrzymania, a jego poprzednik, ks. kard. Fr. Macharski na emeryturze mieszkał skromnie w klasztorze.


http://isakowicz.pl/fundusz-dla-ofiar-najpierw-likwidacja-luksusowych-rezydencji-sprawcow/

Czy ktoś ma jakiś pomysł o co tak do końca i konkretnie chodzi księdzu Isakowiczowi Zaleskiemu? rolleyes.gif

Napisany przez: Grzegorz_B 19/05/2019, 6:36

QUOTE(szczypiorek @ 18/05/2019, 23:57)
Czy ktoś ma jakiś pomysł o co tak do końca i konkretnie chodzi księdzu Isakowiczowi Zaleskiemu?  rolleyes.gif
*


Chodzi Ci o mieszanie wątków - czyli o to że Zaleski zaczynając od pedofilii zarzuca zamiast tego Paetzowi molestowanie kleryków (temat owszem kryminalny, ale jednak to nie pedofilia), a Dziwiszowi tylko luksusy i włoskiego kamerdynera (co o żadne paragrafy nie zahacza)?

Żeby nie dzielić włosa na czworo, po prostu proponuję zauważyć że oprócz tego co im zarzuca Isakowicz, obydwaj są tak czy inaczej również wymieniani w kontekście pedofilii ;-) Paetz figuruje w raporcie jako jeden z 24 hierarchów oskarżanych o krycie podwładnych, a co do Dziwisza to już nawet Terlikowski chciałby mu zadać pytanie czemu JP2 nic nie wiedział o pedofilii w Kościele.

Napisany przez: szczypiorek 19/05/2019, 10:49

QUOTE(Grzegorz_B @ 19/05/2019, 7:36)
QUOTE(szczypiorek @ 18/05/2019, 23:57)
Czy ktoś ma jakiś pomysł o co tak do końca i konkretnie chodzi księdzu Isakowiczowi Zaleskiemu?  rolleyes.gif
*


a Dziwiszowi tylko luksusy i włoskiego kamerdynera (co o żadne paragrafy nie zahacza)
*




Ja też odebrałem to przede wszystkim jako zarzut w kierunku zamiłowania do luksusu. Jednak po co tam jeszcze to wspominanie o tym "dziwnym wyświęceniu na diakona" osoby, która mieszka z Dziwiszem? Przypomnę, że Isakowicz Zaleski co i rusz opowiada, że system promocji w Kościele oparty jest w dużej mierze o wzajemne wspieranie się osób o pewnej konkretnej orientacji. Ale może ten kontekst był zupełnie przypadkowy.



Napisany przez: Grzegorz_B 19/05/2019, 16:19

QUOTE(szczypiorek @ 19/05/2019, 10:49)
QUOTE(Grzegorz_B @ 19/05/2019, 7:36)
QUOTE(szczypiorek @ 18/05/2019, 23:57)
Czy ktoś ma jakiś pomysł o co tak do końca i konkretnie chodzi księdzu Isakowiczowi Zaleskiemu?  rolleyes.gif
*


a Dziwiszowi tylko luksusy i włoskiego kamerdynera (co o żadne paragrafy nie zahacza)
*


Ja też odebrałem to przede wszystkim jako zarzut w kierunku zamiłowania do luksusu. Jednak po co tam jeszcze to wspominanie o tym "dziwnym wyświęceniu na diakona" osoby, która mieszka z Dziwiszem?

Jak dla mnie była to czytelna aluzja do jednego z ulubionych tematów ks. Isakowicza, czyli do kościelnego homolobby. Z tym że zarówno zamiłowanie do luksusów jak i "dziwne wyświęcony diakon" (i to z kim mieszka) to są wewnętrzne kościelne sprawy, które owszem mogą go bulwersować, natomiast nie zainteresują prokuratury i nie mają związku z pedofilią.

Napisany przez: dd100 20/05/2019, 13:10

A propos Dziwisza to w wywiadzie z Arturem Nowakiem (jednym z bohaterów filmu Sekielskiego) jest taki fragment:
"To, co jest zakazane, prowadzi jednak do patologii. Mam na myśli szantaże, awansowanie swoich partnerów. Pisał o tym Martel. Wielu polskich biskupów to homoseksualiści, którzy maskują swoje preferencje wściekłym atakiem na mniejszości seksualne. Martel opowiadał w trakcie spotkania autorskiego, że Dziwisz czynił mu zaloty. To ciemna postać u boku Jana Pawła II. Dopóki jest dla nich zaszczytem grzać się w jego świetle, nie będzie przełomu."

Cały wywiad: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/duchowni-o-duchownych-artur-nowak-o-swojej-najnowszej-ksiazce-wywiad/0k9lzgt

Napisany przez: szczypiorek 21/05/2019, 12:14

Poeta oskarżył kard. Gulbinowicza o molestowanie. Jest reakcja wrocławskiej kurii
Po publikacji "Gazety Wyborczej", w której wrocławski poeta oskarżył kard. Henryka Gulbinowicza o molestowanie w 1989 r., wrocławska kuria wszczęła postępowanie wyjaśniające. Rzecznik kurii ks. Rafał Kowalski w rozmowie z Onetem opowiada, jakie działania zostały podjęte w tej sprawie.
Karol Chum, wrocławski informatyk i autor wierszy, przywołuje swoją historię z 1989 r. kiedy jako nastolatek miał spędzić noc w pałacyku kardynała Henryka Gulbinowicza
O molestowaniu przez kardynała Gulbinowicza Przemysław Kowalczyk (Karol Chum to pseudonim artystyczny - red.) powiedział po raz pierwszy 22 lata temu dziennikarzowi miesięcznika środowisk LGBT "Inaczej", ale artykuł nie zwrócił niczyjej uwagi
Kolejnym impulsem do upublicznienia swojej historii był dla niego film braci Sekielskich.
Gdy Chum zobaczył dokument, opublikował na Facebooku swoje zdjęcie z dopiskiem: "Jestem ofiarą molestowania seksualnego. Mam twarz. Nazywam się Karol Chum. Mój kat to kardynał Gulbinowicz. Miałem wtedy 15 lat"
Podczas wymiany e-maili pytaliśmy pana, który oskarża kardynała, czy oczekuje od nas pomocy. Pan odpowiedział, że niczego nie oczekuje od Kościoła, nie domaga się przeprosin i nie ma zamiaru z nami rozmawiać - mówi w rozmowie z Onetem ks. Rafał Kowalski, rzecznik wrocławskiej kurii
– O tych oskarżeniach, kierowanych pod adresem kard. Henryka Gulbinowicza, dowiedzieliśmy się kilka dni temu z mema internetowego, który dotarł na skrzynkę kurii. Podjęliśmy próbę kontaktu z osobą oskarżającą. Po krótkiej wymianie korespondencji odmówiła spotkania i złożenia wyjaśnień. Pan wskazał na Fundację „Nie lękajcie się”, jaką tę, która go reprezentuje. W tym momencie za oficjalne zgłoszenie traktujemy więc artykuł, który ukazał się w prasie. Na pewno jednak w procedowaniu tej sprawy pomogłoby nam złożenie wyjaśnień przez tego pana, dotyczących chociażby okoliczności tego rzekomego noclegu, o którym opowiada w mediach – mówi Onetowi ks. Rafał Kowalski, rzecznik wrocławskiej kurii.
Oskarżył kard. Gulbinowicza o molestowanie. Reakcja kurii
Rzecznik kurii podkreśla, że archidiecezja wrocławska stara się dokładnie zbadać sprawę. W tej sprawie wszczęto już postępowanie wyjaśniające. – Na tym etapie postępowania nie będę informował o podjętych przez nas krokach.
– Podczas wymiany e-maili pytaliśmy pana, który oskarża kardynała, czy oczekuje od nas pomocy. Pan odpowiedział, że niczego nie oczekuje od Kościoła, nie domaga się przeprosin i nie ma zamiaru z nami rozmawiać – podkreśla ks. Rafał Kowalski.
Wiadomo, że postępowanie wyjaśniające ze strony kurii prowadzi delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży. – To jest osoba, która zajmuje się tylko tego rodzaju zgłoszeniami. Działa to w ten sposób, że to delegat wszczyna postępowanie wyjaśniające i po jego zakończeniu przedstawia księdzu arcybiskupowi wnioski z tego dochodzenia. Na tej podstawie są podejmowane dalsze kroki dotyczące dalszego procedowania sprawy, np. wszczęcia postępowania kanonicznego, powiadomienia Kongregacji czy też zawieszenia danego kapłana – tłumaczy rzecznik wrocławskiej kurii.
Delegat nie rozmawiał jeszcze z kard. Gulbinowiczem
Wiadomo, że na temat oskarżeń o molestowanie delegat zajmujący się sprawą nie rozmawiał jeszcze z kard. Gulbinowiczem. – W momencie kiedy się prowadzi postępowanie, najpierw dobrze jest porozmawiać ze świadkami, którzy mają wiedzę na ten temat, a dopiero na końcu z osobą, która jest oskarżana – przekonuje ks. Rafał Kowalski. Jak zapewnia rzecznik, pierwsi świadkowie zostali już przesłuchani.
– Niesamowicie zależy nam na wyjaśnieniu tej sprawy. Oskarżenie jest publiczne, więc zakładamy, że w podobny sposób potraktuje sprawę prokuratura, że ona także rozpocznie jej wyjaśnianie – zaznacza ks. Rafał Kowalski.
Honorowy obywatel
Ksiądz kardynał Henryk Gulbinowicz to postać, której we Wrocławiu nikomu specjalnie nie trzeba przedstawiać. Do stolicy Dolnego Śląska trafił z Białegostoku w 1976 r. – Prymas Polski Stefan Wyszyński wezwał mnie do siebie, żeby mi oznajmić wolę papieża Pawła VI. Nie znałem Wrocławia, wcześniej byłem tu tylko raz w 1948 roku. Dlatego też powiedziałem księdzu prymasowi, że się nie nadaję – mówił podczas jednego ze swoich wystąpień ks. kardynał Gulbinowicz
Ostatecznie kard. Gulbinowicz objął archidiecezję wrocławską. Kierował nią do 2004 roku. Dziś jest już emerytowanym biskupem archidiecezji wrocławskiej. W latach 80. to u kard. Gulbinowicza zdeponowano słynne 80 mln zł, które należały do związku. Akcja została zekranizowana przez Waldemara Krzystka w filmie "80 milionów".
W 1996 r. kard. Gulbinowicz otrzymał tytuł honorowego obywatela Wrocławia, a w 2004 r. został honorowym obywatelem Dolnego Śląska. W zeszłym tygodniu Dolnośląski Kongres Kobiet zwrócił się z wnioskiem do radnych miejskich oraz sejmiku o pozbawienie kardynała zaszczytnych tytułów. Wszystko przez to, że kardynał Gulbinowicz wiedział o pedofilskich skłonnościach księdza Pawła Kani, jednego z "bohaterów" filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu".

(ONET)

Oświadczenie prowincji franciszkanów ws. kard. Gulbinowicza
Natychmiast po otrzymaniu informacji o publikacji w "Gazecie Wyborczej" wyższy przełożony o. Józefa skontaktował się z nim. Z rozmowy wynika, że Przemysław Kowalczyk (mężczyzna, który oskarżył kardynała o molestowanie) nie figuruje w dokumentach seminarium, do którego wg artykułu miał uczęszczać - czytamy w oświadczeniu, podpisanym przez Biuro Prasowe Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów).
Dziś w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł pt.: "Były uczeń seminarium duchownego oskarżył kardynała Gulbinowicza o molestowanie". Karol Chum (prawdziwe nazwisko: Przemysław Kowalczyk), wrocławski informatyk i autor wierszy, przywołuje swoją historię z 1989 r. kiedy jako nastolatek miał spędzić noc w pałacyku kardynała Henryka Gulbinowicza.
Karol Chum opowiedział "Gazecie Wyborczej" o trudnym dzieciństwie, przemocy w domu, braku matki i "ucieczce" do Niższego Seminarium Duchownego franciszkanów w Legnicy. Opisując zdarzenie, do którego doszło, gdy miał 15 lat, stwierdził, że o wszystkim wiedział o. Józef Szańca, który wysłał go telefonicznie po korespondencję do kurii.
– Cała ta sytuacja była dobrze zaplanowana – wieczorna pora, brak przesyłki, którą miałem odebrać, i wolny pokój w pałacyku kardynała. Uważam, że ojciec Szańca miał jakąś umowę z Gulbinowiczem, żeby mu podsyłać chłopców - twierdzi Chum.
W oświadczeniu prowincji franciszkanów czytamy, że o. Józef Szańca zaprzecza, jakoby wysyłał kogokolwiek po cokolwiek do kard. Gulbinowicza. Ponadto wskazano, że w dokumentach seminarium, do którego miał uczęszczać bohater artykułu "Gazety Wyborczej", nie ma o nim wzmianki.
Poniżej pełna treść oświadczenia:
W związku z artykułem "Gazety Wyborczej" zatytułowanym „Były uczeń seminarium duchownego oskarżył kardynała Gulbinowicza o molestowanie” wyższy przełożony o. Józefa, byłego rektora Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy, natychmiast po otrzymaniu informacji o publikacji w internecie osobiście skontaktował się z o. Józefem. Oświadczamy, że z rozmowy wynikają jasno dwie rzeczy:
Po pierwsze, imię i nazwisko Przemysław Kowalczyk nie figuruje w żadnych archiwalnych dokumentach szkoły. Kilku upoważnionych pracowników szkoły kilka razy sprawdzało dzienniki i inne dokumenty i nie odnaleźli takiego nazwiska.
Po drugie, o. Józef nigdy nikogo po nic nie wysyłał do kard. H. Gulbinowicza. Ani uczniów, ani dorosłych.

Biuro Prasowe Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów).

(ONET)

Napisany przez: Grzegorz_B 21/05/2019, 20:08

Ręce opadają:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24809337,sprawa-jest-zalatwiona-nie-jest-ksiedzem-arcybiskup-golebiewski.html#a=167&c=159&t=5&g=a&s=BoxNewsLink

Były metropolita wrocławski, arcybiskup senior Marian Gołębiewski skomentował sprawę księdza skazanego za gwałty i wykorzystanie seksualne trzech chłopców. Według duchownego "sprawa jest już załatwiona: ponieważ skazany, decyzją Watykanu, przestał być księdzem".

Zanim przestał być księdzem, przez kilkanaście lat zmieniał parafie, a jak miał kłopoty to poręczył za niego choćby Gołębiewski. Ale że bodajże kilka tygodni temu Watykan w końcu go "zdemobilizował", to rozumiem że w jakiś magiczny sposób wątek jego przestępstw też znika. Tak samo jak współodpowiedzialności przełożonych wysyłających go na "pedofilną seksturystykę" do kolejnych parafii...

BTW ciekawi mnie w jakiej kategorii zawodowej będzie ujęty jako skazany. Obstawiam że skoro Watykan w końcu się go pozbył, to nasz wymiar sprawiedliwości posłusznie dorzuci go do kategorii "osoba bez wyuczonego zawodu".

Napisany przez: ChochlikTW 22/05/2019, 10:13

Kapłan skazany za molestowanie dziewczynek. Co dziś robi ks. M. z Tylawy?

Skazany za molestowanie dziewczynek ks. Michał M. z Tylawy odprawia msze święte, zasiada w kapitule zasłużonych, prowadzi modlitwy w Radiu Maryja. Jak podaje TVN24, okazuje się, że duchownego broniła nie tylko prokuratura kierowana wtedy przez Stanisława Piotrowicza, ale też kuria kierowana przez arcybiskupa Józefa Michalika.

Ks. Michał M. został w 2004 roku skazany za molestowanie dziewczynek. Jak przypomina TVN24, ogłaszający wyrok sędzia Piotr Wójtowicz mówił: "Nie były to działania wypływające z jakichkolwiek przyczyn chorobowych, lecz zachowania dewiacyjne, pedofilne typu zastępczego".

"Sąd uznał, że ksiądz skrzywdził sześć dziewczynek. Według niego ksiądz: brał je na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i dotykał piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan" - cytowała ustne uzasadnienie wyroku "Gazeta Wyborcza" z 25 czerwca 2004 r. Fragment ten przytacza TVN.

To księdza M., proboszcza z podkarpackiej parafii, bronił Stanisław Piotrowicz, wówczas prokurator rejonowy w Krośnie. Jak mówił w 2001 roku, dzieci "spontanicznie przybiegały do niego (księdza M.), obejmowały go", a on również "dzieci przytulał do siebie, głaskał. Zdarzało się tak, że pocałował".

Ksiądz M., z którym rozmawiali reporterzy "Czarno na białym", tłumaczy, że do wszystkich parafian podchodził "po rodzinnemu", zdarzało się, że "ktoś tam dał dzióba na pożegnanie, (...), trafiło w usta. Co w tym złego?". Przyznał też, że kąpał swoje parafianki, ale nie widział tego złego. Dlaczego nie odwoływał się od wyroku? Był psychicznie wykończony procesem, a poza tym "Pan Jezus się też nie odwoływał, jak wydali wyrok na niego".

Kto bronił księdza M.?
TVN24 przypomina, że w obronie proboszcza z Tylawy stanął ówczesny arcybiskup przemyski Józef Michalik. W 2001 roku wysłał do parafian list w obronie Michała M. "(...) konfratrzy i parafianie, którzy znają lepiej środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę" - napisał wtedy hierarcha.

Księdza broniła też prokuratura, która pierwotnie umorzyła sprawę. Kierował nią wówczas Stanisław Piotrowicz. Dziś Piotrowicz tłumaczy, że sprawę umorzył podległy mu prokurator, a nie on sam. Reporterzy TVN24 przytaczają jednak wypowiedź Heleny Kasprzyk, wieloletniej szefowej sekretariatu w Krośnie. "Sądzę, że w sprawie było wszystko tak, jak życzył sobie pan prokurator Piotrowicz. Tak myślę, bo bardzo był zainteresowany prokurator Piotrowicz tą sprawą. Nie zauważałam, żeby wcześniej jakąś sprawą był tak bardzo zainteresowany, jak wtedy sprawą księdza z Tylawy" - mówi kobieta.
Prokurator Sławomir Merkwa, który podpisał się pod umorzeniem sprawy ks. M., zgodził się na rozmowę z reporterami "Czarno na Białym". Pytany o ówczesną decyzję, powiedział, że "jest pewna kuchnia prokuratorska, której nie chciałbym ujawniać".

Co dziś robi ksiądz M.?
Jak podaje TVN24, ksiądz M. wciąż odprawia msze święte, mimo że według papieskich przepisów z 2001 roku nie powinien tego robić.

Wytyczne, które wprowadził Jan Paweł II, mówią - jak czytamy w KAI - że jeśli potwierdzi się choćby "pojedynczy akt seksualnego wykorzystania przez księdza lub diakona", osoba ta "zostanie na stałe zwolniona z posługi kościelnej, nie wyłączając wykluczenia ze stanu duchownego" (...). Jeśli natomiast "kara wykluczenia ze stanu duchownego nie zostanie zastosowana (...), sprawca czynu powinien żyć w modlitwie i pokucie" oraz, że "nie będzie mógł odprawiać publicznie Mszy świętej i udzielać sakramentów. Otrzyma polecenie, by nie nosić stroju duchownego i nie przedstawiać się jako kapłan".
Ponadto ksiądz M. zasiada dziś w brzozowskiej kapitule kolegiackiej, gdzie znajdować się mają jedynie kapłani "odznaczający się prawością życia". Co tydzień w piątek prowadzi zaś różaniec w Radiu Maryja, tak jak robił to przed wybuchem skandalu.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-kaplan-skazany-za-molestowanie-dziewczynek-co-dzis-robi-ks-m,nId,3004091#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 22/05/2019, 11:10

QUOTE(szczypiorek @ 21/05/2019, 12:14)

Po pierwsze, imię i nazwisko Przemysław Kowalczyk nie figuruje w żadnych archiwalnych dokumentach szkoły. Kilku upoważnionych pracowników szkoły kilka razy sprawdzało dzienniki i inne dokumenty i nie odnaleźli takiego nazwiska.
Po drugie, o. Józef nigdy nikogo po nic nie wysyłał do kard. H. Gulbinowicza. Ani uczniów, ani dorosłych.[/font]
Biuro Prasowe Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów).[/i]
(ONET)
*



No i komu teraz wierzyć?

Napisany przez: szczypiorek 22/05/2019, 11:41

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 22/05/2019, 12:10)
QUOTE(szczypiorek @ 21/05/2019, 12:14)

Po pierwsze, imię i nazwisko Przemysław Kowalczyk nie figuruje w żadnych archiwalnych dokumentach szkoły. Kilku upoważnionych pracowników szkoły kilka razy sprawdzało dzienniki i inne dokumenty i nie odnaleźli takiego nazwiska.
Po drugie, o. Józef nigdy nikogo po nic nie wysyłał do kard. H. Gulbinowicza. Ani uczniów, ani dorosłych.[/font]
Biuro Prasowe Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów).[/i]
(ONET)
*



No i komu teraz wierzyć?
*



QUOTE
Franciszkanie zmieniają oświadczenie w sprawie kard. Gulbinowicza


QUOTE
Przemysław Kowalczyk, artysta posługujący się pseudonimem Karol Chum, jednak był uczniem seminarium duchownego w Legnicy - przyznają franciszkanie po jego publicznym oskarżeniu kard. Gulbinowicza o pedofilię.


QUOTE
Początkowo franciszkanie zarzekali się, że artysta nie uczęszczał do legnickiego seminarium ani żadnej prowadzonej przez nich szkoły. Po paru godzinach jego nazwisko zostało jednak odnalezione w archiwum. Zakonnicy utrzymują jednak, że do żadnego molestowania przez kard. Gulbinowicza, wieloletniego metropolitę wrocławskiego, nie doszło.

https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,franciszkanie-zmieniaja-oswiadczenie-w-sprawie-kard-gulbinowicza,wia5-3266-48815.html

Ja mam tylko nadzieję, że to oskarżenie się nie potwierdzi. Gulbinowicz zapisał piękną kartę podczas stanu wojennego (pomoc podziemnej "Solidarności"). Inna sprawa, że już cieniem na jego życiorysie kładą się kwestie związane z domniemanym tuszowaniem pedofilii innych księży (tu jeszcze czekamy na szczegóły).

Napisany przez: Grzegorz_B 22/05/2019, 17:07

QUOTE(szczypiorek @ 22/05/2019, 11:41)
Ja mam tylko nadzieję, że to oskarżenie się nie potwierdzi. Gulbinowicz zapisał piękną kartę podczas stanu wojennego (pomoc podziemnej "Solidarności"). Inna  sprawa, że już cieniem na jego życiorysie kładą się kwestie związane z domniemanym tuszowaniem pedofilii innych księży (tu jeszcze czekamy na szczegóły).


Akurat skłonności byłego abp do młodych mężczyzn były tajemnicą poliszynela, chociaż to co do tej pory dawało się słyszeć ocierało się "tylko" o wykorzystanie zależności służbowej, a nie o pedofilię.

Fakt, zastanawiające zwłaszcza w świetle jego postawy w stanie wojennym. Przy czym mi nie chodzi o to że w jednym momencie zachował się jak trzeba, a w drugim jak przestępca, tylko to że najwyraźniej SB nie wykorzystała jego skłonności w celu werbunku...

Co do potwierdzenia się oskarżenia... jak widzisz KRK tłumaczy się póki co na zasadzie "złapali za rękę - mów że nie twoja". Zaczęli od tego że gość nigdy nie był w seminarium i już musieli to prostować. I obawiam się że po 30 latach Karol Chum niewiele więcej będzie mógł udowodnić. Kardynał ma 95 lat i nawet z przyczyn zupełnie naturalnych mógłby niczego nie pamiętać - pomijając to że w obecnej rzeczywistości nikt nie ośmieli się zakłócać jego spokoju. Zresztą i tak na wszelki wypadek zdjęto go z widoku do szpitala - zwłaszcza że miał niedawno "czarną serię" - po tym jak wspomniano go najpierw w raporcie jako podejrzanego o krycie pedofili, to teraz został o nią osobiście oskarżony, i to tuż po tym jak wypłynął także przy okazji działki Morawieckiego:
https://natemat.pl/273271,interesy-kard-gulbinowicza-jak-morawiecki-kupil-ziemie-we-wroclawiu
*


Napisany przez: kmat 22/05/2019, 18:44

Wiecie, szczytne karty to mieli też Jankowski i Cybula. Widać ludzie potrafą być nadzwyczaj wieloaspektowi.

Napisany przez: ChochlikTW 24/05/2019, 22:07

Ksiądz Michał M., który podczas posługi w Tylawie dopuszczał się czynów pedofilnych ma zakaz publicznych wypowiedzi i wystąpień - informuje w oświadczeniu Kuria Metropolitalna w Przemyślu. "Został zobowiązany do podjęcia modlitwy i pokuty" - czytamy w stanowisku. To reakcja na reportaż "Czarno na białym", w którym ujawniono, że duchowny prowadzi różaniec w Radiu Maryja.

Oświadczenie przemyska kuria przekazała redakcji TVN24. Kuria informuje, że władze kościelne o działaniach ks. Michała M. w Tylawie dowiedziały się w 2001 r. Informowała o tym abp. Józefa Michalika, ówczesnego metropolitę "żona miejscowego proboszcza greckokatolickiego". Kobieta nie zdecydowała się podać szczegółów. Sprawa w końcu trafiła do prokuratury.
"Po powyższej rozmowie, według istniejących wówczas norm i procedur, abp Józef Michalik przedstawił sprawę Księdzu M. oraz uruchomił wewnętrzną procedurę zbadania przedstawionych zarzutów" - czytamy w oświadczeniu. Duchownemu cofnięto misję kanoniczną do nauczania religii w szkole, w 2004 r. został skazany na 2 lata w zawieszeniu na 5 lat przez sąd II instancji. Sprawa M. trafiła też do Watykanu.

Ksiądz pedofil z Tylawy. Kuria wydaje oświadczenie
"Po zakończonym procesie cywilnym Stolica Apostolska, poinformowana o jego wynikach, nie poleciła prowadzenia osobnego procesu karnego, natomiast podtrzymała wszystkie już zastosowane środki dyscyplinarne podjęte przez abp Józefa Michalika" - pisze kuria.
Dalej w oświadczeniu możemy przeczytać, że ks. Michał "nie wyciągnął odpowiednich wniosków i nie wykazał się roztropnością, zarówno poprzez cotygodniowe, publiczne uczestnictwo w modlitwie na antenie Radia Maryja, jak i publiczne pokazywanie się w różnych miejscach kultu". Kuria przeprasza "wszystkich, których jego wystąpienia ponownie naraziły na przeżywanie bólu i smutku". Na końcu stanowiska pojawia się informacja, że duchowny otrzymał całkowity zakaz publicznych wystąpień i wypowiedzi oraz "został zobowiązany do podjęcia modlitwy i pokuty".

Ksiądz Michał M. z Tylawy
Ksiądz Michał M. w 2004 r. został skazany za molestowanie sześciu dziewczynek. Jak wynika z uzasadnienia sądu, cytowanego przez "Gazetę Wyborczą", duchowny "brał je na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i dotykał piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan".


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24824828,kuria-wydala-oswiadczenie-ws-ksiedza-z-tylawy-zostal-zobowiazany.html#s=BoxOpImg4

Wobec powyższej informacji zmuszony jestem zweryfikować swoje stanowisko, które wyraziłem w pości - #108, gdzie pisałem tam o braku, czy też problemie z przepływem informacji.
Kościół w Polsce zwyczajnie nie interesuję się, co się dzieje z duchownymi, którzy zostali skazani przez sądy, a nadal pozostają w stanie kapłańskim. Aby to wiedzieć potrzebują najwyraźniej mediów...

Napisany przez: ChochlikTW 25/05/2019, 20:21

Chodzież: Kuria nie przekazuje prokuraturze materiałów ws. molestowania. Zasłania się "tajemnicą zawodową"

Poznańska kuria powołując się na tajemnicę zawodową - choć duchowni zostali z niej zwolnieni - odmawia przekazania materiałów ws. oskarżonego o molestowanie księdza. Został on usunięty ze stanu kapłańskiego, ale na razie nie ma zarzutów prokuratorskich.

Sprawa ks. Krzysztofa wyszła na jaw dwa lata temu. "Głos Wielkopolski" opisał, że gdy duchowny był księdzem w Chodzieży (woj. wielkopolskie) miał wykorzystywać nastoletniego ministranta. Według relacji dziś już dorosłego mężczyzny, ksiądz zaczął molestować go jeszcze nim ukończył 15 rok życia, a później robił to przez kolejnych kilkanaście lat.
- Ksiądz wykorzystywał mnie, w czym pomogła mu moja trudna sytuacja rodzinna. Uzależnił od siebie finansowo i emocjonalnie, zaczął mnie rozpijać i zrobił ze mnie alkoholika - opisywał mężczyzna. Ksiądz z czasem trafił do innych parafii, aż w końcu odwołano go z ostatniej z nich. W końcu poznańska kuria przekazała do Watykanu materiały z wewnętrznego śledztwa, a ks. Krzysztof został usunięty ze stanu kapłańskiego.

Kuria nie przekazuje informacji prokuraturze
Prokuratura umorzyła pierwsze postępowanie ws. wykorzystania seksualnego Szymona, argumentując m.in., że oskarżany przez niego ksiądz nie stosował przemocy. Teraz trwa nowe postępowanie, które dotyczy trzech kategorii czynów: molestowania Szymona przed ukończeniem 15 r.ż., doprowadzenie do obcowania płciowego przez podstęp lub groźbę oraz obcowania płciowego poprzez wykorzystanie stosunku zależności. "Głos Wielkopolski" informuje, że prokuratura chciałaby wykorzystać w śledztwie materiały z kościelnego postępowania, jednak kura zasłania się tajemnicą zawodową. Choć już w grudniu prokurator zwolnił Metropolitę Poznańskiego abpa Stanisława Gądeckiego i innych duchownych z zachowania tajemnicy, to ci nie przekazali służbom informacji. Strona kościelna złożyła zażalenie na decyzję prokuratora. Sąd w Chodzieży rozpatrzy je 10 czerwca.

W rozmowie z dziennikiem Szymon krytykuje postawę Kościoła i zwraca uwagę, że nie został przez nikogo przeproszony, a kuria już dawno mogła przekazać materiały prokuraturze. Mężczyzna zapowiada, że gdy sąd potwierdzi wyrokiem, że doszło do przestępstwa, to będzie domagał się odszkodowania od kościoła. Pełnomocnik mężczyzny tłumaczy, że w ich opinii instytucja jest odpowiedzialna, a sprawca "nie skrzywdziłby Szymona, gdyby nie nosił sutanny".
Po premierze filmu "Tylko nie mów nikomu" abp Gądecki zapewniał, że na przestępstwo pedofilii "nie może być miejsca w Kościele" i teraz będzie ono "jeszcze surowiej potępiane". Zapowiedział nowe działania w znanych i ujawnionych sprawach oraz przepraszał ofiary.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,166611,24825925,chodziez-kuria-nie-przekazuje-prokuraturze-materialow-ws-molestowania.html#s=BoxOpMT

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 26/05/2019, 8:30

QUOTE(ChochlikTW @ 25/05/2019, 20:21)


W rozmowie z dziennikiem Szymon krytykuje postawę Kościoła i zwraca uwagę, że nie został przez nikogo przeproszony, a kuria już dawno mogła przekazać materiały prokuraturze. Mężczyzna zapowiada, że gdy sąd potwierdzi wyrokiem, że doszło do przestępstwa, to będzie domagał się odszkodowania od kościoła.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,166611,24825925,chodziez-kuria-nie-przekazuje-prokuraturze-materialow-ws-molestowania.html#s=BoxOpMT
*




Gdy sąd potwierdzi... Ciekawe co się stanie w sytuacji gdy sąd uniewinni eks-księdza(przecież może tak się zdarzyć). Czy wtedy zostanie przywrócony do stanu kapłańskiego?

Napisany przez: ChochlikTW 26/05/2019, 11:31

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 26/05/2019, 9:30)
QUOTE(ChochlikTW @ 25/05/2019, 20:21)


W rozmowie z dziennikiem Szymon krytykuje postawę Kościoła i zwraca uwagę, że nie został przez nikogo przeproszony, a kuria już dawno mogła przekazać materiały prokuraturze. Mężczyzna zapowiada, że gdy sąd potwierdzi wyrokiem, że doszło do przestępstwa, to będzie domagał się odszkodowania od kościoła.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,166611,24825925,chodziez-kuria-nie-przekazuje-prokuraturze-materialow-ws-molestowania.html#s=BoxOpMT
*




Gdy sąd potwierdzi... Ciekawe co się stanie w sytuacji gdy sąd uniewinni eks-księdza(przecież może tak się zdarzyć). Czy wtedy zostanie przywrócony do stanu kapłańskiego?
*



Prokuratura nie dostała materiałów i być może nie dostanie, bo kuria zasłania się tajemnicą, z której została zwolniono właśnie przez prokuraturę, a Ty już wybiegasz w przyszłość. rolleyes.gif "Głos wielkopolski" w swoim artykule pisze, że kuria złożyła odwołanie do sądu w sprawie materiałów. Zażalenie ma zostać rozpatrzone 10.VI. Ciekawe, czemu kuria nie chce przekazać materiałów. Czyżby w nich kryły się jeszcze większe smrodki? dry.gif

CODE
Czy wtedy zostanie przywrócony do stanu kapłańskiego?

Decyzja przyszła z Watykanu, ale byłby to ciekawy przypadek w którym wydalony przez Kościół (widać miał na sumieniu) zostaje uniewinniony przez sąd, a następnie przywrócony do kapłaństwa. dry.gif

Ksiądz Michał M. np. pomimo wyroku skazującego nadal pozostał w kapłaństwie, a ex-ks. Krzysztofa wywalono. Ciekawe skąd taka rozbieżność.

...
Trafił ktoś na oświadczenie Radia Maryja w sprawie ks. z Tylawy?

Napisany przez: szczypiorek 26/05/2019, 12:45

ChochlikTW

QUOTE
Trafił ktoś na oświadczenie Radia Maryja w sprawie ks. z Tylawy?


Sam jestem ciekawy (nie znalazłem, tak na szybko). Ale w Toruniu ewidentnie nasila się syndrom oblężonej twierdzy i mobilizacji wyznawców. O ofiarach księży i tuszowaniu pedofilii raczej cicho.

QUOTE
DYREKTOR RADIA MARYJA: KIEDY CHCIELI ZNISZCZYĆ KOŚCIÓŁ, ZNISZCZYĆ WIARĘ, TO ZAWSZE UDERZALI W KAPŁANÓW

QUOTE
Zalewa nas potop, który powodują różne organizacje antyewangelizacyjne; chcą zatopić naszą wiarę, zaufanie do Kościoła – mówił w rozważaniach na Apelu Jasnogórskim podczas XX Pielgrzymki Młodych z Radiem Maryja o. Tadeusz Rydzyk CSsR. Dyrektor i założyciel Radia Maryja akcentował też, że nawet jeżeli jakiś kapłan zgrzeszył, nawet najgorzej, nie wszyscy są źli.

„Nasza ukochana Pani, Matko i Królowo, widzisz, że młody szybko biegnie wśród przeróżnych doznań. Pomóż nam znajdować zawsze drogę. Dziękujemy ci za rodziców, za dobrych wychowawców, za kapłanów, za siostry zakonne – za wszystkich przewodników pokazujących cel. Dziękujemy, że nas tutaj przyprowadzasz. I pomóż nam znaleźć się w tych czasach” – mówił o. Tadeusz Rydzyk CSsR.

„Matko Boska Częstochowska zmiłuj się nad nami i poprowadź na spotkanie wszystkich ludzi czasów, w których żyjemy i w które idziemy. Pomóż nam zawsze trwać przy tobie, zawsze kochać ciebie i twojego Syna – i nieść go wszystkim ludziom, (…) nieść do tych, którzy już go zagubili, albo jeszcze go nie odkryli” – modlił się Dyrektor Radia Maryja.

„Niech się znajdą wszyscy zagubieni, wszyscy którzy poginęli. (…) Nieraz potop nas zalewał – i teraz nas zalewa potop. Nie myślę tylko o tej klęsce, zwłaszcza na południu Polski, ale zalewa nas potop, który powodują przeróżne organizacje antyewangelizacyjne” – akcentował kapłan.

„Widzimy to w mediach, widzimy w tym ataku na Kościół katolicki – z tymi strasznymi sprawami, o których słyszymy codziennie wśród polityków, wśród tak zwanych dziennikarzy, ale raczej nazwać: manipulatorów. Widzimy, że to jest atak, to jest potop. Chcą utopić naszą wiarę, chcą utopić zaufanie do Kościoła” – podkreślał Dyrektor Radia Maryja.

„Matko Boża, nieraz potop nas zalewał, krew się rzeką lała w naszej Ojczyźnie, a wciąż klasztor jasnogórski stoi, jako skała i Ty jesteś – poraniona pogańskimi mieczami. Ulecz też wszystkie nasze rany, rany duchowe” – modlił się o. Tadeusz Rydzyk CSsR.

„Daj nam odwagę być światłem wszędzie, świadczyć o Jezusie, świadczyć o Tobie; pragniemy ci wynagrodzić wszystkie zniewagi wyrządzone, zwłaszcza w ostatnim czasie. Te centrale antyewangelizacyjne chcą nam wmówić, że to jest sztuka, te bluźnierstwa. Wieszane twoje obrazy na śmietnikach i toaletach – czy swoją matkę, zdjęcie jej, by tak powiesili” – pytał kapłan.

„Ksiądz arcybiskup (Jan – PAP) Pawłowski odpowiedzialny za nuncjatury na świecie powiedział podczas jednej homilii w Niemczech [zobacz więcej]: wara wam od mojej i Najświętszej Matki, wara wam. Daj nam odwagę bronić ciebie, wszędzie, w naszej Ojczyźnie, w tych czasach, które są teraz. Umocnij nas, trzymaj za rękę i prowadź” – mówił o. Tadeusz Rydzyk CSsR.
Trafił ktoś na oświadczenie Radia Maryja w sprawie ks. z Tylawy?
„Modlimy się za Polskę, modlimy się za każdego z nas, o wielką siłę, o ducha apostolskiego, każdego z nas, wszędzie gdzie jesteśmy: w domu, w szkole. Daj nam moc rycerzy na nasze czasy. Daj nam moc organizować antyrewolucję tego zła, które idzie na nas. Ono będzie coraz większe” – akcentował Dyrektor Radia Maryja.

„To poniewieranie kapłanów dlatego, że jakiś znalazł się – może zasłabł, może mu się coś z sercem zrobiło, może z głową. I to, że upadł, że zgrzeszył, nawet najgorzej – nie znaczy, że wszyscy są tacy kapłani. Dziękujemy za kapłanów i kochajcie kapłanów. Jak chcieli zniszczyć Kościół, zniszczyć wiarę, chociażby w XX w., to uderzali w kapłanów. Tak robił Hitler, tak robił Lenin i Stalin, a teraz idzie na nas marksizm” – podkreślał.

„Musicie być mocni, musicie przygotować się na to. Wy młodzi, od was zależy przyszłość Polski, przyszłość Kościoła, dlatego miłość: nie zagubmy nigdy tej miłości. Zwyciężymy, jeżeli będziemy zawsze w łasce uświęcającej. Mamy sakramenty. Jezus jest z nami” – akcentował redemptorysta.

„Modlimy się za Polskę, za Kościół, za odwagę dla nas, o odwagę dla tych wszystkich, którzy czują powołanie do kapłaństwa, do życia zakonnego, żebyśmy się niczemu nie poddali, żadnemu hejtowi – chociażby wszystkie parlamenty świata hejtowały, politycy i pseudodziennikarze” – mówił na Jasnej Górze o. Tadeusz Rydzyk CSsR.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/dyrektor-radia-maryja-kiedy-chcieli-zniszczyc-kosciol-zniszczyc-wiare-to-zawsze-uderzali-w-kaplanow/

Napisany przez: ChochlikTW 6/06/2019, 14:10

Rzeszów. Ksiądz Paweł T. skazany za molestowanie małoletnich. Prawomocnie

Ksiądz Paweł T. za molestowanie seksualne małoletnich został w czwartek skazany przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie. Były dyrektor Domu Rekolekcyjnego spędzi 1,5 roku w więzieniu.
Rzeszów, skazano księdza za pedofilię

Jak podaje "Rzeszów News" wyrok jest prawomocny, a sąd drugiej instancji zmienił tylko konstrukcję prawną przestępstw. Wyrok Sądu Rejonowego został zaskarżony przez obrońcę 53-letniego księdza oraz prokuratora, który domagał się usunięcia jednostkowych kar. Wcześniej sąd wymierzył oskarżonemu karę po 10 miesięcy więzienia za każde z przestępstw i wymierzył mu łączną karę 1,5 roku bezwzględnego więzienia.

Ksiądz Paweł T. z Rzeszowa skazany na 1,5 roku bezwzględnego więzienia za molestowanie małoletnich
Sąd Okręgowy pozostawił więc tylko łączną karę, nie zmieniając jej wysokości. Chociaż proces toczył się z wyłączeniem jawności, to wiadomo, że wymierzona kara jest surowsza od tej, której domagał się prokurator. Dodatkowo sąd utrzymał 15-letni zakaz działalności edukacyjnej i wychowawczej związanej z dziećmi.

Ksiądz Paweł T. został skazany za molestowanie trzech chłopców w wieku gimnazjalnym. Do przestępstw dochodziło w Domu Rekolekcyjnym bł. Karoliny Kózkówny w Rzeszowie, gdzie nastolatkowie uczęszczali na rekolekcje. Duchowny miał nocą przychodzić do pokojów chłopców i dotykać ich miejsc intymnych. Nie jest to jedyna sprawa prowadzona przeciwko temu duchownemu. Paweł T. czeka też na wyrok Sądu Rejonowego w Sanoku. W 2017 roku ksiądz miał doprowadzić 23-letniego mężczyznę do poddania się czynności seksualnej.

Sprawą Pawła T. zajmie się teraz sąd kościelny, który wznowi proces kanoniczny. Ksiądz obecnie przebywa w domu księży emerytów i nie pełni żadnych funkcji kościelnych.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24870906,rzeszow-ksiadz-pawel-t-skazany-za-molestowanie-maloletnich.html#s=BoxOpImg1

Podobno miały być surowsze kary dla pedofilii, a sąd wymierzył i tak dość niską, ale wyższą niż domagała się prokuratura... Panie Ziobro...

Napisany przez: szczypiorek 9/06/2019, 12:38

QUOTE
Tylawa 15 lat po skazaniu księdza-pedofila


https://www.youtube.com/watch?v=Dpb3cZq00Q8

Napisany przez: ChochlikTW 10/06/2019, 15:40

Abp Stanisław Gądecki musi wydać prokuraturze dokumenty ws. księdza pedofila

Prokuratura w Chodzieży zobowiązała abp. Stanisława Gądeckiego do przekazania śledczym w ciągu 7 dniu dokumentów ws. księdza pedofila. Wcześniej poznańska kuria zasłaniała się "tajemnicą zawodową".

- Jeśli teraz dokumenty nie zostaną wydane, to następnym krokiem będzie przeszukanie w kurii. Prokuratura jest w tej sprawie zdeterminowana - powiedział w rozmowie z portalem poznan.wyborcza.pl prawnik Artur Nowak.

To pełnomocnik Szymona, który jako ministrant był molestowany przez księdza. - Obmacywał mnie, chciał, żebym go masturbował - twierdzi. Gdy o sprawie opowiedział rodzicom, duchowny przeprosił i zapewnił, że to się nie powtórzy. Ale słowa nie dotrzymał.

Szymon ujawnił szokujące doświadczenie spowiednikowi. Jako pokutę nakazano mu powiadomić o tej sprawię kurię, co zrobił 4 lata temu. Księdza, który był wtedy proboszczem, odwołano i ostatecznie usunięto z kapłaństwa.

Kościół katolicki i pedofilia. "Hamuje śledztwo"

Ale gdy badająca sprawę prokuratura poprosiła o przekazanie jej akt, kuria zasłoniła się "tajemnicą zawodową". Właśnie uprawomocniła się decyzja, zgodnie z którą musi wydać dokumenty. Kościelne zażalenie w tej sprawie zostało odrzucone.

- Postanowienie prokuratora zawierało trzy punkty. W pierwszym zwalniało abp. Stanisława Gądeckiego i podległych mu pracowników kurii z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej. W kolejnych punktach prokurator zażądał wydania dokumentów oraz zobowiązał arcybiskupa do nadesłania ich do prokuratury w ciągu siedmiu dni - stwierdziła w rozmowie z portalem rzeczniczka Sądu Okręgowego w Poznaniu Joanna Ciesielska-Borowiec.

Pełnomocnik mężczyzny zaznaczył, że swoją postawą kuria sobie szkodzi. - Bo może w kościelnych aktach są informacje o innych nadużyciach księdza? Dla Kościoła byłoby lepiej, by takie podejrzenia się nie rodziły - twierdzi Nowak. I dodaje, że "Kościół deklaruje współpracę, a tak naprawdę robi przeszkody i hamuje śledztwo".


https://wiadomosci.wp.pl/abp-stanislaw-gadecki-musi-wydac-prokuraturze-dokumenty-ws-ksiedza-pedofila-6390466248374401a

Edit.

Sąd: Abp Gądecki musi przekazać materiały z postępowania dot. pedofilii. Kuria: Są w Watykanie

Postanowienie sądu zobowiązuje kurię poznańską do przekazania prokuraturze dokumentacji z kościelnego postępowania toczącego wobec duchownego z Chodzieży. Mężczyzna miał molestować ministranta. Sama kuria jednak stwierdza, że żądanie jest "bezprzedmiotowe", bo dokumentacja trafiła do Watykanu.

Chodzi o postanowienie sądu ws. zażalenia, jakie poznańska kuria złożyła na decyzję prokuratury w Chodzieży ws. tajemnicy zawodowej. Od wielu miesięcy śledczy nie mogli uzyskać dokumentów z postępowania kanonicznego, które zakończyło się wydaleniem z kapłaństwa księdza Krzysztofa z parafii św. Floriana w Chodzieży. Duchowny miał molestować nieletniego ministranta. - Ksiądz wykorzystywał mnie, w czym pomogła mu moja trudna sytuacja rodzinna. Uzależnił od siebie finansowo i emocjonalnie, zaczął mnie rozpijać i zrobił ze mnie alkoholika - relacjonował "Głosowi Wielkopolskiemu" Szymon, dziś dorosły mężczyzna. Jego koszmar miał trwać latami.

Ksiądz z Chodzieży miał molestować ministranta. Kuria musi pokazać dokumenty
Prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące trzech czynów: molestowania Szymona przed ukończeniem 15 roku życia, doprowadzenie do obcowania płciowego przez podstęp lub groźbę oraz obcowania płciowego poprzez wykorzystanie stosunku zależności. Kluczowe dla działań działań śledczych są dokumenty postępowania kanonicznego, problem w tym, że prokurator nie ma do nich dostępu. W toku postępowania niezbędne okazały się materiały z postępowania kanonicznego. Jednak kuria nie chciała ich przekazać w związku z tajemnicą zawodową. Prokuratorzy co prawda zwolnili metropolitę poznańskiego abp. Stanisława Gądeckiego i innych duchownych z tajemnicy zawodowej, jednak kuria złożyła zażalenie na tę decyzję. W oświadczeniu kuria podnosiła, że "pracownicy kurii - zwolnieni przez prokuraturę z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej - składali już zeznania w prokuraturze". Ponadto przekonywała, że postanowienie prokuratury "narusza liczne przepisy prawa powszechnego i kanonicznego". Decyzja sądu z poniedziałku oznacza zwolnienie abp. Gądeckiego oraz jego współpracowników z tajemnicy zawodowej. Duchowni muszą też przekazać śledczym wszystkie dokumenty, o które wnioskowali. - Sąd orzekł zgodnie z naszym stanowiskiem, postanowienie jest prawomocne, zobowiązana strona musi je wykonać - mówi nam Michał Smętkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Kuria: Materiały trafiły do Watykanu
Orzeczenie nie oznacza jednak, że tak się stanie. W odpowiedzi, jaką Gazeta.pl uzyskała od ks. Macieja Szczepaniaka, rzecznika Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, czytamy: "Ponieważ postanowienie Prokuratury pouczało o prawie złożenia zażalenia, a naszym zdaniem naruszało ono przepisy prawa powszechnego i kanonicznego, złożyliśmy do sądu zażalenie w tej sprawie. Zwróciliśmy wówczas uwagę na fakt, że zgodnie z normą prawa dotyczącego postępowania kanoniczego w przypadku naruszenia szóstego przykazania „wszystkie akta sprawy powinny być z urzędu jak najszybciej przesłane do Kongregacji Nauki Wiary” (art. 26,1 Normae de gravioribus delictis)". Dalej kuria wyjaśnia: "Dlatego też żądanie udostępnienia wszystkich materiałów zgromadzonych w toku postępowania administracyjnego jest w jakimś sensie bezprzedmiotowe, ponieważ zostały one zgodnie z prawem wysłane do Watykanu zanim wpłynęło postanowienie prokuratora".

W rozmowie z poznańską "Wyborczą" postanowienie sądu skomentował Artur Nowak, pełnomocnik mężczyzny, którego miał molestować ks. Krzysztof z Chodzieży. - Sąd potwierdził to, co dla każdego prawnika jest oczywiste: nie ma żadnych podstaw, by Kościół nie wydawał organom ścigania dokumentów związanych ze sprawcą. Kościół powołuje się na bliżej nieokreśloną tajemnicę watykańską czy sekret papieski. To kościelna nomenklatura, która w polskim prawie nie występuje - powiedział.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24885047,sad-abp-gadecki-musi-przekazac-materialy-z-postepowania-dot.html#s=BoxOpImg3

Jakoś wcześniej nie twierdzili, że wysłali do Watykanu. rolleyes.gif
Zasłaniali się tajemnicą, prokurator domagając się miał łamać prawo, a to znów złożyli zażalenie do sądu. Po, co były te wszystkie wykręty skoro dokumentów już ( w mojej opinii Kuria świadoma, że nic nie wskóra w sądzie na wszelki wypadek postanowiła wysłać je tam, gdzie będą bezpieczne) nie ma?
Ciekaw jestem, co te dokumenty takiego kryły. dry.gif

Napisany przez: ChochlikTW 17/06/2019, 19:00

Proboszcz z Pawonkowa z zarzutami o pedofilię. Parafianie w szoku: To taki swojski chłop

Proboszcz parafii św. Katarzyny w Pawonkowie usłyszał zarzut popełnienia przestępstw o charakterze seksualnym, m.in. dopuszczania się tzw. innych czynności seksualnych wobec osoby małoletniej. Ksiądz Waldemar C. został tymczasowo aresztowany.

W czwartek 13 czerwca w związku z podejrzeniami o wykorzystywanie seksualne nieletnich przez proboszcza parafii św. Katarzyny w Pawonkowie (woj. śląskie) funkcjonariusze policji przeprowadzili przeszukanie w miejscu pracy i mieszkaniu duchownego. Zabezpieczyli m.in. jego komputer, który zostanie poddany ekspertyzie - informuje portal lubliniec.naszemiasto.pl. Tego samego dnia ksiądz Waldemar C. został zatrzymany.

W rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim": mieszkańcy Pawonkowa nie kryli zdziwienia. - Nie mogę w to uwierzyć, zresztą inni mieszkańcy, z którymi rozmawiałem również. Ksiądz jest bardzo lubiany. To taki swojski chłop - powiedział jeden z parafian.

Proboszcz z Pawonkowa aresztowany. Zarzuty dot. przestępstw o charakterze seksualnym
Proboszcz parafii św. Katarzyny w Pawonkowie usłyszał zarzuty dotyczące przestępstw o charakterze seksualnym: doprowadzenia osoby w wieku poniżej 15 lat do innej czynności seksualnej, doprowadzenia do czynności seksualnej z wykorzystaniem stosunku zależności oraz prezentowania treści pornograficznych osobom w wieku poniżej 15 lat. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Sąd zgodził się z wnioskodawcą i postanowił, że ksiądz Waldemar C. spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Mężczyźnie grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Kuria Diecezjalna w Gliwicach reaguje: "Proboszcz parafii został zawieszony"
Na informacje o zatrzymaniu proboszcza z Pawonkowa zareagowała Kuria Diecezjalna w Gliwicach, której podlega parafia św. Katarzyny zarządzana przez księdza Waldemar C. W oficjalnym komunikacie czytamy, że Kuria przyjęła informacje o podejrzeniach w stosunku do duchownego z Pawonkowa "z ubolewaniem i zaskoczeniem".

"Po otrzymaniu tej informacji została niezwłocznie wszczęta procedura kościelna, zaś proboszcz parafii został zawieszony we wszelkich obowiązkach duszpasterskich. Równocześnie Kuria Diecezjalna deklaruje wszelką pomoc instytucjom publicznym w wyjaśnieniu sprawy oraz osobom poszkodowanym. Deklarujemy ponadto, że ze strony kościelnej zostaną dołożone wszelkie starania w celu wyjaśnienia okoliczności sprawy" - informuje Kuria Diecezjalna w Gliwicach.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24908846,proboszcz-z-pawonkowa-podejrzany-o-pedofilie-sad-go-aresztowal.html#a=363&c=159&t=7&g=c&s=BoxNewsMT

Ksiądz z Pawonkowa podejrzewany o pedofilię. Spędzi trzy miesiące w areszcie

Sąd Rejonowy w Lublińcu (woj. śląskie) zdecydował o umieszczeniu w areszcie proboszcza parafii św. Katarzyny w Pawonkowie ks. Waldemara C. Duchowny jest podejrzewany o pedofilię.

Księdza Waldemara C. zatrzymano w czwartek 13 czerwca. Policjanci zabezpieczyli także komputer duchownego. Na tym etapie postępowania prokuratura nie chce ujawniać, jak śledczy wpadli na trop księdza.

Krótko po zatrzymaniu prokurator przedstawił proboszczowi parafii św. Katarzyny w Pawonkowie zarzuty za czyny o charakterze seksualnym, w tym przestępstwa pedofilii. Mężczyzna miał doprowadzić osobę poniżej piętnastego roku życia do innych czynności o charakterze seksualnym. Dodatkowo Waldemarowi C. zarzuca się również, że wykorzystując stosunek zależności, dopuszczał się innych czynności seksualnych. Ostatni zarzut dotyczy prezentowania treści pornograficznych osobom małoletnim.

Jak ustaliliśmy, pokrzywdzone zostały dwie osoby. Zarzuty dotyczące dopuszczenia się innych czynności seksualnych dotyczą jednej pokrzywdzonej osoby. Proceder trwał na tyle długo, że ofiara księdza ukończyła w międzyczasie 15. rok życia. Natomiast w przypadku prezentowania treści pornograficznych pokrzywdzone są w sumie dwie osoby.

Prokuratura nie chce ujawnić, czy ksiądz Waldemar C. przyznał się do zarzucanych czynów. W sobotę Sąd Rejonowy w Lublińcu uznał, że istnieje ryzyko, że duchowny może próbować wpływać na świadków i dlatego przystał na wniosek prokuratury o umieszczenie księdza w areszcie na trzy miesiące.

W poniedziałek kuria gliwicka, której podlega parafia w Pawonkowie, wydała oświadczenie w tej sprawie. – Z głębokim ubolewaniem i zaskoczeniem przyjęliśmy informację o zarzutach postawionych proboszczowi parafii św. Katarzyny w Pawonkowie oraz prowadzonym dochodzeniom prokuratorskim. Po otrzymaniu tej informacji została niezwłocznie wszczęta procedura kościelna, zaś proboszcz parafii został zawieszony we wszelkich obowiązkach duszpasterskich. Równocześnie Kuria Diecezjalna deklaruje wszelką pomoc instytucjom publicznym w wyjaśnieniu sprawy oraz osobom poszkodowanym. Deklarujemy ponadto, że ze strony kościelnej zostaną dołożone wszelkie starania w celu wyjaśnienia okoliczności sprawy – czytamy na stronie internetowej kurii.


http://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,24909673,ksiadz-z-pawonkowa-podejrzewany-o-pedofilie-trafil-na-3-miesiace.html

Napisany przez: ChochlikTW 19/06/2019, 10:04

Proboszcz z Lubina skazany za molestowanie 13-latki. Zabierał ją na wycieczki do Chorwacji i Czech

Na karę więzienia bez zawieszenia skazał Sąd Rejonowy w Lubinie byłego proboszcza jednej z podlubińskich parafii, którego prokuratura oskarżyła o molestowanie 13-letniej dziewczynki.

Ksiądz Marek C. przez wiele lat był proboszczem parafii w Raszówce pod Lubinem. Później objął probostwo w miejscowości Biała (rejon częstochowski). W latach 2016-17 miał przynajmniej trzy razy doprowadzić 13-letnią dziewczynkę do poddania się „innym czynnościom seksualnym”. Jakim dokładnie? Tego sąd postanowił nie ujawniać ze względu na dobro dziewczynki. Sąd całkowicie utajnił przebieg procesu.

Wiadomo jednak, że do molestowania dochodziło m.in. na wycieczkach, na które ksiądz zabierał dziewczynkę nawet po tym, gdy był już proboszczem w Białej. Wyjeżdżali do Czech i Chorwacji.

W czwartek były proboszcz Marek C. został uznany za winnego molestowania seksualnego 13-letniej dziewczynki. Sąd Rejonowy w Lubinie skazał go na 6 miesięcy pozbawienia wolności bez zawieszenia.

– Sąd wymierzył mu też karę dwóch lat ograniczenia wolności, zobowiązując go do wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym – informuje rzecznik prasowy sądu sędzia Jarosław Halikowski.

Dodaje, że były duchowny ma także trzyletni zakaz zbliżania się do dziewczynki na odległość co najmniej 100 metrów oraz zakaz kontaktowania się z nią.

Nie może też już nigdy pracować z dziećmi. Sąd wydał mu bowiem dożywotni zakaz prowadzenia działalności związanej z wychowaniem, opieką i edukacją religijną dzieci.

Wyrok jest nieprawomocny. Zarówno prokuratura, jak i obrona nie wykluczają apelacji.

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,24899130,proboszcz-z-lubina-skazany-za-molestowanie-13-latki-zabieral.html

Znalazłem, że był salezjaninem - https://info.wiara.pl/doc/5643505.Lubin-Byly-ksiadz-Marek-C-skazany-za-pedofilie ,ale nie natrafiłem na żaden artykuł sprzed ogłoszenia wyroku o nim. Jakby się znalazła dobra duszyczka, której udałoby się wyszperać informację sprzed procesu to byłbym wdzięczny. Nie powiem, że ciekawi mnie zwłaszcza, kiedy dokładnie Marek C. został suspendowany.

Mamy duchownych skazanych za przestępstwa seksualne, a mimo to nie zostali oni suspendowani, a tutaj został i to najwyraźniej jeszcze przed wyrokiem sądu. Kościół dość intrygujący sposób podchodzi do kwestii równości winy wobec takich przestępstw.

Napisany przez: ChochlikTW 30/06/2019, 9:09

Adnotacja, co do postu #181. Policja nie weszła, bo prokuratura uwierzyła na słowo, że dokumentów nie ma i zamierza wystąpić do Watykanu o nie... W naszym kraju policja potrafi wejść rankiem i potraktować obywatela, jak groźnego przestępce, bo kogoś znieważył, a państwu wystarczyło słowo przedstawiciela Kościoła, aby dać wiarę. Rozumiem, że został stworzony precedens i teraz każdy będzie miał prawo powiedzieć, że dokumentów nie posiada i organy ścigania odstąpią od przeszukania.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 30/06/2019, 10:03

QUOTE(ChochlikTW @ 30/06/2019, 9:09)

a państwu wystarczyło słowo przedstawiciela Kościoła, aby dać wiarę.
*




Boli Cię to? Nie powinno. W Płocku sąd skazał ks. Witkowskiego bez żadnych dowodów, opierając się na wyroku sądu biskupiego.
Nawet antyklerykalna posłanka Scheuring-Wielgus twierdzi, że Marek Lisiński był molestowany, bo kuria płocka tak rzecze.
Tak więc każdy kij ma dwa końce.


QUOTE(ChochlikTW @ 30/06/2019, 9:09)
W naszym kraju policja potrafi wejść rankiem i potraktować obywatela, jak groźnego przestępce, bo kogoś znieważył
*



np. kukłę Judasza?


Napisany przez: ChochlikTW 30/06/2019, 10:12

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 30/06/2019, 11:03)
QUOTE(ChochlikTW @ 30/06/2019, 9:09)

a państwu wystarczyło słowo przedstawiciela Kościoła, aby dać wiarę.
*




Boli Cię to? Nie powinno. W Płocku sąd skazał ks. Witkowskiego bez żadnych dowodów, opierając się na wyroku sądu biskupiego.
Nawet antyklerykalna posłanka Scheuring-Wielgus twierdzi, że Marek Lisiński był molestowany, bo kuria płocka tak rzecze.
Tak więc każdy kij ma dwa końce.
*


Boli, bo jak widać obywatel obywatelowi nierówny, a słowo jednych znaczy więcej niż słowo zwykłego "szaraka".

A, skąd wiesz, że dowodów nie było? I skąd przekonanie, że sąd oparł wyrok na decyzji sądu biskupiego?

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 30/06/2019, 11:03)
QUOTE(ChochlikTW @ 30/06/2019, 9:09)
W naszym kraju policja potrafi wejść rankiem i potraktować obywatela, jak groźnego przestępce, bo kogoś znieważył
*



np. kukłę Judasza?
*


Jakoś nie słyszałem, aby policja ustaliła, a tym bardziej weszła z rana zatrzymać. rolleyes.gif

Napisany przez: Julius I 30/06/2019, 10:42

@Ida Wielkie Gniazdo
@Chochlik

Powinny boleć działania wymiaru sprawiedliwości zarówno w sprawie kurii w Płocku jak i w Poznaniu.

Do wyroku w sprawie ks. Witkowskiego podobno dotarły autorki GW, które opublikowaly artykuł o Lisinskim

Napisany przez: ChochlikTW 30/06/2019, 11:23

@Julius I

Masz na myśli ten artykuł?

Czy Marek Lisiński był molestowany? Pojawiają się wątpliwości [ŚLEDZTWO "WYBORCZEJ"]

Tomasz, bliski kumpel Marka Lisińskiego, byłego już szefa fundacji Nie Lękajcie Się: - O tym całym molestowaniu dowiedziałem się z telewizji, kiedy zobaczyłem, jak papież Franciszek całuje go w rękę. W szoku byłem. Gdyby ksiądz zrobił coś Markowi, to chyba byłoby po nim widać?

„Pisałem ci, że kto mi pomoże, to odwdzięczę się, choć wiem, że nikt mi już nie wierzy, bo tyle nawywijałem w życiu i tylu skrzywdziłem, nawet i rodzina mi nie ufa. Ale teraz obiecuję, że będę słowny. Tego nie możesz mu ani nikomu powiedzieć, bo wtedy jestem załatwiony i mój plan nie powiedzie się. Tobie też wynagrodzę. Wiem, że kuria go wspiera [księdza] i chce pomóc, by dał te 150 000 złotych, których domagam się, a to rozwiąże moją sytuację. Ta kwota nie jest wygórowana tym bardziej dla tak zamożnego Kościoła w Polsce”.

Ten mail do znajomego napisał Marek Lisiński, do niedawna prezes fundacji Nie Lękajcie Się, pomagającej ofiarom molestowania przez duchownych. Pod koniec lutego w Watykanie w trakcie audiencji generalnej z udziałem ofiar pedofilii w Kościele papież Franciszek ucałował jego dłoń. Kilka dni temu Lisiński zrezygnował z funkcji szefa fundacji, gdy okazało się, że wyłudził pieniądze od jednej z ofiar.

Marek Lisiński: Będziesz naciskać, kończymy rozmowę
Praca nad tym tekstem zaczyna się w październiku 2018 r. Fundacja Nie Lękajcie Się publikuje w internecie mapę kościelnej pedofilii. Umieszcza na niej 259 ofiar i 63 sprawców z wyrokami sądowymi, 50 opisywanych przez media spraw i 35 zgłoszeń do fundacji. To początek rewolucji zapoczątkowanej przez Nie Lękajcie Się i jej prezesa. W redakcji powstaje pomysł, żeby zrobić z Lisińskim wywiad.

W trakcie rozmowy Lisiński opowiada reporterce, że proces cywilny z księdzem Witkowskim wygrał w pierwszej instancji i choć nie zasądzono miliona, to duchowny musi go teraz przeprosić. Obiecuje przysłać wyrok sądowy. Wysyła, ale bez uzasadnienia. Proszony o dosłanie, odpowiada: „Będziesz naciskać, kończymy rozmowę”.

Wywiad nie powstaje. Czy Marek Lisiński próbuje coś ukryć? Zaczynamy dziennikarskie śledztwo.

Ruch Ofiar Księży

Jest rok 2010, Marek Lisiński trafia w internecie na stronę Ruch Ofiar Księży prowadzoną przez mieszkającego w Kanadzie Wincentego Szymańskiego. Szymański organizuje rodaków, którzy tak jak on sam zostali w dzieciństwie wykorzystani seksualnie przez duchownych. Namawia ich, by domagali się od Kościoła odszkodowań. Lisiński nawiązuje z nim kontakt w kwietniu. Pięć miesięcy później składa w kurii płockiej zawiadomienie, że 30 lat wcześniej, jako trzynastolatek, był molestowany przez Zdzisława Witkowskiego, wikariusza ze swojej rodzinnej wsi.

Kiedy Lisiński pisze do kurii, od trzech lat diecezją rządzi biskup Piotr Libera. Zastąpił abp. Stanisława Wielgusa, który na seksualne skandale reagował podobnie jak kardynał Bernard Law w Bostonie: przenosił księży pedofilów z miejsca na miejsce, pozwalając, by dalej pracowali z dziećmi. Zadaniem Libery jest ratowanie reputacji płockiej diecezji.

Proces Lisiński kontra Witkowski biskup inicjuje już miesiąc po zawiadomieniu. Będzie się ciągnął trzy lata. W jego trakcie Lisiński wyśle maila do syna organisty, u którego mieszkał duchowny, i poprosi o pomoc w wywalczeniu od kurii 150 tysięcy złotych. Swoją wiadomość zakończy słowami: „Chyba nie pomyślą, że to próba szantażu z mojej strony. Niepotrzebnie wspomniałem o telefonie siostry, ale jak to mi udowodnią, powiem, że tak było i dam zaświadczenie odbywania terapii. Oby tylko rodzina Żanety [żony] nie włączyła się w to, bo wszystko będzie stracone. Jest o co walczyć. Widzę że ten pan w koloratce w Kurii jest tak wystraszony, że wszystko spełni, bym tylko nie poszedł do prasy. (...) Ciebie proszę, masz milczeć”.

Marek Lisiński: Mają zapłacić do ręki

Na początku 2013 roku ukazuje się książka pt. „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”. Autorem jest Ekke Overbeek, warszawski korespondent holenderskich mediów. Overbeek za pośrednictwem Szymańskiego dociera do 12 ofiar księży. Jako pierwszy liczy przestępstwa pedofilskie w polskim Kościele.

Zanim wychodzi książka, powstaje film. „Silence in the Shadow of John Paul II” („Milczenie w cieniu Jana Pawła II”), Overbeek kręci go w Polsce z Margriet Brandsma i Jeroenem van Eijndhovenem. To na jego planie, w roku 2011, po raz pierwszy spotykają się Szymański, Lisiński i Wojciech Pietrewicz, również ofiara księdza. Pietrewicz i Szymański opowiadają o swoich losach przed kamerą. Lisiński nie pokazuje twarzy. Widzimy go w kilku scenach tyłem.

– O cokolwiek go wtedy pytałem, uciekał – mówi nam Wojciech Pietrewicz. – Nie chciał nawet powiedzieć, gdzie był ten jego ksiądz. Albo jak się nazywa. Jedynie: „Oni muszą nam zapłacić”.

W 2013 roku, za namową Overbeeka, powstaje fundacja Nie Lękajcie Się. Zakładają ją Pietrewicz, Lisiński oraz Marek Mielewczyk, również bohater książki Holendra. Kluczowe cele fundacji to dokumentowanie przypadków molestowania dzieci przez księży, pomoc psychologiczna i prawna dla ofiar, wspieranie ich w pozyskiwaniu odszkodowań od Kościoła.

Prezesem zostaje Pietrewicz, ale wkrótce dowiaduje się, że ma raka. W praktyce fundacji szefuje Lisiński.

– Marek w kółko mówił o pieniądzach – wspomina Pietrewicz. – Ja chciałem najpierw zbudować podwaliny, pozyskać dobrych prawników, a jeśli walczyć o odszkodowania, to z powództw sądowych. Przekonywałem, że każde odszkodowanie, które uda się uzyskać, musi być ogłoszone w mediach, żeby był efekt. A nie tak, że każdy weźmie od kurii pod stołem. A Marek: „Mają nam zapłacić do ręki”.

W wyniku konfliktu Pietrewicz wycofuje się z fundacji. W 2015 r. prezesem zostaje Marek Lisiński.

200 tysięcy. Taką rekompensatę chciał dostać Marek Lisiński

W sierpniu 2013 r. „Gazeta Wyborcza” pisze o powstaniu fundacji. W tekście wypowiada się także Lisiński, zarzucając przy okazji kurii opieszałość w prowadzeniu jego procesu. Dwa miesiące później proces się kończy, a w styczniu 2014 r. biskup Piotr Libera uznaje księdza Witkowskiego za winnego molestowania Lisińskiego i zawiesza w posłudze duszpasterskiej na trzy lata. Dożywotnio zakazuje też pracy z dziećmi. Wyrok zapada, mimo iż nie został przesłuchany ani jeden świadek z ośmiu zgłoszonych przez księdza.

Libera napisze w uzasadnieniu wyroku, że to dlatego, że się nie stawili. Sprawdziłyśmy: nie stawili się, bo nikt ich nie wezwał. Libera nie przeprowadza też konfrontacji powoda z pozwanym.

Wyrok zatwierdza watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Tydzień po jego wydaniu ks. Zdzisław Witkowski pozywa Marka Lisińskiego do sądu o ochronę dóbr osobistych. Chce wycofania oskarżeń i przeprosin.

Marek Lisiński pisze do kurii: „Chciałbym z tego miejsca podziękować za działania, jakie podjął biskup Płocki Piotr Libera w stosunku do sprawcy, który zabrał mi nie tylko dzieciństwo, ale i czas teraźniejszy. Pomimo wyroku, jaki sprawca otrzymał, nadal niszczy mój spokój psychiczny, nie pozwala zapomnieć o tym, co było, oskarżając mnie w procesie cywilnym o naruszenie dóbr osobistych. Zwracam się, o ile to możliwe, o nieudostępnianie sądom cywilnym dokumentacji z mojego procesu, jaki miał miejsce w Sądzie Biskupim. Ta sprawa dotyczyła mnie i sprawcy, a prawo kanoniczne mówi jednoznacznie o ochronie i tajemnicy”.

W kolejnym liście Lisiński prosi kurię o wsparcie w wysokości 150 tysięcy złotych. Na tyle wylicza koszty terapii, którym musiał się poddać, żeby podnieść się po traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa. Libera nakazuje Witkowskiemu wycofać pozew, sprawa zostaje umorzona.

20 października 2014 roku Lisiński wysyła do biskupa list z podziękowaniem, kończy go słowami:

„Jeżeli Biskup byłby gotowy wypłacić mi rekompensatę w wysokości 200 tysięcy złotych na terapię, za straty moralne i psychiczne, gotów jestem zrzec się przyszłych roszczeń, a nawet wycofać z działalności publicznej w fundacji. Chciałbym już definitywnie zamknąć ten rozdział własnego życia”.

Kuria płacić nie chce, więc teraz to Lisiński składa pozew cywilny. Żąda przeprosin i 10 tysięcy złotych od Witkowskiego oraz od parafii, gdzie miało dojść do molestowania. Jego adwokatem jest Jarosław Głuchowski, nowy członek zarządu fundacji Nie Lękajcie Się. Ten sam, którego Lisiński poleci w 2016 roku podopiecznej fundacji – Katarzynie, ofierze księdza Romana B. Mecenas Głuchowski wystąpi w jej imieniu o milion złotych zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego i zagwarantuje sobie w umowie, że dostanie od niej 30 procent od wygranej.

Wkrótce Lisiński rozszerza swoje powództwo i też zaczyna walczyć o milion. „A w czym ja jestem gorszy od ciebie?” – zapyta potem Katarzynę.

Marek Lisiński: Płakałem

Według Marka Lisińskiego było tak: miał 13 lat, a ksiądz Witkowski molestował go wielokrotnie, począwszy od wiosny 1981 roku. „Byłem molestowany na terenie parafii, ten budynek nazywał się organistówka, tam mieszkał organista ze swoją rodziną – zezna przed sądem. – Musiałem dotykać jego członka, on również dotykał mojego, to miało miejsce w 1981 roku, zawsze w łazience, wieczorami. Nasiliło w listopadzie, kiedy rozpoczął się różaniec i robiliśmy takie karteczki. Potem zostawałem na noc. Ministrantem byłem od 1980 do grudnia 1981”.

Ostatnia wspólna noc to 12/13 grudnia 1981 roku. Rano Marek wraca do domu. Matkę i dziadków zastaje przed telewizorem (ojciec już z nimi nie mieszka). Jaruzelski właśnie ogłasza stan wojenny, Marek wykrzykuje, że nie będzie więcej chodzić do księdza, bo ten „bawi się jego ptaszkiem”. Mama na to: „Nie żartuj. Takich rzeczy ten człowiek nie może ci robić”. Lisiński tłumaczy nam, że rodzinie zależało, by chodził do księdza, bo parafia rozdawała mąkę, kiełbasę oraz salami. Potem ustalimy, że dary z Zachodu na parafii były, ale dopiero po 13 grudnia 1981 r.

– Ze mną wówczas coś takiego się zadziało, że stałem się momentalnie dorosłym człowiekiem – będzie potem opowiadał w wywiadach. – Dotarło do mnie, że to nie jest normalne. Chodziłem po wsi, płakałem, czułem się bardzo samotny. Więcej do kościoła nie poszedłem. W wieku 14 lat zacząłem pić, poszedłem do byle jakiej zawodówki.

Byłem w szoku

Rodzinna wieś Lisińskiego to Poniatowo na Mazowszu. 25-letni Zdzisław Witkowski trafił tam zaraz po święceniach w czerwcu 1980 roku. Niespełna rok później miał zacząć molestować Marka Lisińskiego.

Wiesław, syn organisty, mieszkał z rodziną w tym samym domu co ks. Witkowski: – Nie przypominam sobie, by Lisiński często tam bywał, nie widziałem też, żeby ktoś zostawał u księdza na noc.

Tomasz, bliski kumpel Marka, o molestowaniu przez księdza dowiedział się z telewizji, kiedy zobaczył, jak papież Franciszek całuje Lisińskiego w rękę: – W szoku byłem, bo o księdzu Zdzisławie wszyscy mówili, że raczej babiarz. Gdyby coś robił Markowi, to chyba byłoby po nim coś widać? A Marek był zawsze taki hej do przodu.

Jerzy, przyjaciel Marka z dzieciństwa: – Zdzichu? To był kumpel, nie ksiądz. Jego mieszkanko w organistówce było jak świetlica. Puszczał nam kawały na kasetach, pożyczał kasę, przeważnie dziewczynom na dyskoteki. Nikt się nigdy na niego nie skarżył. Marek też nie. Marek był otwarty do ludzi, lubił pójść na zabawę, a jak ktoś mu podskoczył, dostawał w mordę. Kilka razy służył do mszy, ale jak go babcia pogoniła i dała za to pieniądze. W tym czasie gdy wybuchł stan wojenny, to żeśmy z Markiem spędzali ze sobą dużo czasu i nie przypominam sobie żadnej zmiany w jego zachowaniu. Żadnej traumy. Ale, powiedzcie, czy można sobie coś takiego wyssać z palca?

Czy Marek Lisiński wyłudził pieniądze od księdza?

Z księdzem Zdzisławem rozmawiamy w małym miasteczku, gdzie pełni funkcję księdza pomocniczego. Odprawia pogrzeby i spowiada. Sześćdziesięciolatek o niebieskich oczach, wypielęgnowanych dłoniach i łagodnym usposobieniu. Twierdzi, że opowieść o molestowaniu to kłamstwo wymyślone przez Marka. Opowiada:

– Marka znałem słabo, bo do kościoła chodził rzadko. Ale uczyłem go religii. W 1986 odszedłem na probostwo do pobliskiego Chamska, na początku lat 90. zacząłem uczyć tam religii. Wtedy zakolegowałem się z Darkiem, naszym szkolnym wuefistą. Okazało się, że jego siostra wyszła za mąż za Marka Lisińskiego. Któregoś dnia przyjechali do mnie we dwóch „maluchem”. Marek chciał, żebym mu pożyczył pieniądze na wykupienie prawa jazdy. Stracił je za jazdę po pijanemu. Prosił tylko, żebym nic nie mówił jego żonie. To ukrywanie mi się nie spodobało, powiedziałem: „O nie!”.

Minęło kilkanaście lat, byłem już proboszczem w Korzeniu koło Łącka. Dzwoni Lisiński, chce się spotkać. No czemu nie? Wpadaj.

Przyjechał przybity. Długo opowiadał o swoim piciu i przetrwonionych pieniądzach. Ale poszedł na terapię, już jest trzeźwy. Tylko teraz ma kolejne zmartwienie, bo jego żona zachorowała na raka. Potrzebują pilnie pieniędzy na operację. Zapewniał, że będzie miał z czego oddać, bo właśnie wybiera się do pracy w Niemczech. Chciał 20 tysięcy. Tym razem nie odmówiłem. Dałem mu 15. Trzy tygodnie później przyjechał po resztę. Dostał jeszcze osiem tysięcy.

Ksiądz Zdzisław Witkowski wyjmuje trzy oświadczenia podpisane przez Lisińskiego, gdzie ten zobowiązuje się oddać pieniądze po powrocie z Niemiec.

– Tylko dojechał do domu, zadzwonił i mówi, że dwa tysiące brakuje – ciągnie Witkowski. – Jak to brakuje? Przecież wspólnie liczyliśmy. No, ale on twierdzi, że przeliczył i naprawdę brakuje. Wysłałem mu kolejne dwa tysiące przekazem pocztowym.

Oglądamy ostemplowany przekaz z 11 lutego 2008 r. na 2 tys. zł. Nadawcą jest Zdzisław Witkowski, odbiorcą Marek Lisiński (dokładny adres). W tytule: „Na opłacenie leczenia żony Marka Lisińskiego”.

– No i po kilku tygodniach doszła mnie wieść, że Marek wcale nie wyjechał do Niemiec. Pojechałem do jego żony. Okazało się, że wcale na raka nie chorowała. Zadzwoniłem do niego, żądając zwrotu pieniędzy. Wtedy usłyszałem: „Niech ksiądz nie podskakuje, bo są na was haki i mogę księdza załatwić. A wtedy nie tyle ksiądz straci”.

Zagroziłem mu sądem. W czerwcu 2008 r. przyjechał do mnie po raz kolejny. Przeprosił za wszystko i obiecał, że wkrótce pieniądze zwróci. Wrócił w sierpniu, ale zamiast gotówki chciał mi wcisnąć odkurzacz oraz jakąś myjkę do mycia okien w kościele, wartą podobno kilka tysięcy. Powtórzyłem, że ma przywieźć pieniądze. Ale kontakt się urwał. Jak dzwoniłem, to słyszałem: „Nie ma tego takiego numeru”. Dwa lata później, we wrześniu 2010 roku, Lisiński oskarżył mnie o molestowanie. Dostałem wezwanie do kurii. Biskup Libera powiedział mi, że ma wytyczne, by w takich wypadkach od razu zwalniać.

Spotkanie towarzyskie

– Ja na pewno nie pisałem takich rzeczy – Marek Lisiński patrzy na pokwitowania pożyczek. Pokazujemy przekaz pocztowy: – Takie pieniądze na pewno do mnie nie dotarły. Moja była żona nie chorowała na raka.

Przyznaje, że kiedyś dostał od Witkowskiego pewną kwotę, ale w zupełnie innych okolicznościach: – Pojechałem do niego tylko raz, stanąłem w drzwiach na plebanii, to były sekundy. On był w szoku i wtedy wyciągnął 5 tysięcy. Położył je na stół, jakby to było 10 złotych, i kazał mi spieprzać. Dał mi je w kopercie i wypchnął za drzwi.

– A po co do niego pojechałeś? – pytamy.

– Chciałem mu spojrzeć w oczy. Jechałem z zamiarem wykrzyczenia mu wszystkiego, ale w końcu nic nie powiedziałem, bo mnie zatkało. To wszystko jest w zeznaniach sądowych.

Rzeczywiście jest, choć w nieco innej wersji:

„Zadzwoniłem do powoda i chciałem się spotkać. Nie pamiętam daty. Myślałem, że jeśli nie załatwię tego osobiście, to będzie mnie to zawsze gryzło. Chciałem zapytać osobiście »Dlaczego?«. Ja przedstawiłem się, jak wszedłem na plebanię. Zaprosił mnie do kuchni, chwilę porozmawialiśmy, a następnie zaprosił mnie na górę do salonu i zacząłem się pytać dlaczego, to robił. Kazał mi chwilę poczekać i przyniósł dwie koperty. Złożyłem podpis i wyjechałem. Nie pamiętam, pod którym oświadczeniem złożyłem podpis. Nie było żadnej umowy pożyczki między nami. W kopercie było 5000 zł”.

W sądzie Lisiński zeznał też, że nigdy nie odwiedzał księdza w parafii razem ze swoim szwagrem Dariuszem. Tylko że tym razem słowa księdza potwierdza sam Dariusz, którego odnajdujemy w Bieżuniu.

– Zgadaliśmy się, że obaj znamy Zdziśka, i postanowiliśmy go odwiedzić. Marek pożyczył samochód od znajomych, to był „maluch”. Ja prowadziłem, bo Marek był wypity. To była spontaniczna decyzja. Chodziło o czysto towarzyskie spotkanie – mówi nam.

Wizyta miała miejsce w 1991 roku. Dziesięć lat po tym, jak Marek miał być przez Zdzisława molestowany.

Haki

W trzech wioskach, gdzie pracował ks. Zdzisław, słyszymy o nim: komuś pożyczył pieniądze na zakup konia, innemu na pokrycie manka w pracy, biednego pochował za darmo, a chodząc po kolędzie, zamiast wziąć kopertę, potrafił zostawić na stole własną.

Ciągle jednak nie rozumiemy, dlaczego ot tak wypłacił Lisińskiemu 15 tysięcy, następnie 8, a potem jeszcze poszedł na pocztę i dosłał mu dwa. Wśród wielu oświadczeń, jakie Lisiński mu podpisał, naszą uwagę zwraca to z datą 2 lutego 2008 r. Czyli tuż przed nadaniem przekazu pocztowego na rzekomą operację raka:

„Ja niżej podpisany oświadczam że nie roszczę żadnych pretensji i roszczeń finansowych w stosunku do Zdzisława Witkowskiego (...) Lisiński Marek”.

Jakie pretensje i roszczenia? Okazuje się, że na ks. Witkowskiego rzeczywiście były haki.

Podczas kolejnej wyprawy do Poniatowa odnajdujemy 40-letniego Stanisława. Jego rodzice zaprzyjaźnili się z księdzem pod koniec lat 80., gdy był już proboszczem w Chamsku.

– Wychodząc od rodziców, miał zwyczaj wchodzić jeszcze do pokoju dziecięcego, żeby się pożegnać z moją siostrą i ze mną. Był obleśny, całując na pożegnanie, wkładał mi język do buzi – opowiada Stanisław. – Później, gdy byłem już w ósmej klasie, zabrał mnie raz do swojej siostry. Mieliśmy przywieźć od niej mikrofon. Wieczorem dał wódki, a w nocy wlazł do mojego łóżka i położył się na mnie. Chciał uprawiać seks. Dostał w japę. Uciekłem do pokoju jego siostry, a ten za mną. Ta siostra musiała go odganiać.

W Chamsku poznajemy Artura, któremu ks. Zdzisław udzielał pierwszej komunii i bierzmowania. – Ale wtedy jeszcze się do mnie nie dobierał – podkreśla Artur. – Zaczął dopiero w 1986, jak przeniósł się do Chamska. Miałem 16 lat. Zakumplowaliśmy się. Zdzisiek lubił wypić. Kiedyś, gdy nocowałem u niego po imprezie, przyszedł do mnie do łóżka. Odgoniłem go. Wrócił, myśląc, że już śpię, ukląkł przy łóżku i się zmasturbował. Potem nieraz zabierał mnie do Płocka do pewexu na zakupy. No a później zaczął mnie nachodzić, że ukradłem mu pieniądze. Rzeczywiście, raz zwinąłem mu kasę ze stołu, oddałem. Ale on posądził mnie o kolejną kradzież. Wtedy opowiedziałem o wszystkim ojcu, a on zgłosił sprawę na milicję. Zdzichu został wezwany na komisariat. To był 1987 rok. Ja też złożyłem zeznanie. Na tym się skończyło.

Wreszcie w Korzeniu, ostatniej parafii Zdzisława, dowiadujemy się o sprawie młodego lektora czytającego Pismo Święte w czasie mszy. Zdzisław miał otworzyć mu drzwi nago i nękać sprośnymi SMS-ami. Chłopak miał 22 lata. Pojechał do kurii płockiej i złożył na księdza oficjalną skargę. Akurat władzę objął tam biskup Piotr Libera. Wezwał Zdzisława na ostrzegawczą rozmowę, ale ten się wszystkiego wyparł. To było właśnie wiosną 2008 roku, kiedy Marek Lisiński powiedział mu: „Niech ksiądz nie podskakuje, bo są na was haki”.

Sąd: biskup to nie zwykły obywatel
17 maja 2018 roku Sąd Okręgowy w Płocku potwierdził winę Zdzisława Witkowskiego i nakazał mu wystosować do Marka Lisińskiego list z przeprosinami. Zaczynamy się domyślać, dlaczego Lisiński nie chciał pokazać nam uzasadnienia wyroku. Bo budzi ono wiele zastrzeżeń.

Pomimo iż wszyscy wezwani świadkowie zgodnie bronili księdza, „sąd w pełni dał wiarę zeznaniom powoda”, uznając, że skoro czyny pedofilskie popełniane są w ukryciu, nie można ich udowodnić. A poza tym po 30 latach pamięć świadków może szwankować.

Zlecone przez sąd badanie psychologiczno-seksuologiczne ks. Witkowskiego wykazało u niego „właściwą orientację seksualną”, co jednak „nie wyklucza możliwości popełnienia przez badanego incydentalnego wykorzystywania seksualnego wobec małoletniego, które badany mógł wyprzeć z pamięci”.

Sąd nie znalazł też „żadnych racjonalnych powodów”, dla których Lisiński miałby bezpodstawnie oskarżać swojego księdza z dzieciństwa. Motyw w postaci milionowego zadośćuczynienia zbagatelizował, wątek pożyczek pominął, w tym autentyczność podpisów Lisińskiego, które potwierdził grafolog.

Decydującym argumentem przemawiającym za prawdomównością Lisińskiego okazał się wyrok sądu biskupiego. To ten dokument według słów sędzi Joanny Szatkowskiej „został uznany za miarodajną podstawę ustaleń faktycznych”, bo „nie został sporządzony przez zwykłego obywatela, lecz przez biskupa diecezji płockiej i utrzymany w mocy przez Stolicę Apostolską”.

W marcu 2019 r. piszemy do biskupa Libery z prośbą o spotkanie. Wyjaśniamy, że mamy wątpliwości, co do prawdomówności Marka Lisińskiego, i chcemy się dowiedzieć, co zdecydowało o tym, że biskup mu uwierzył. Odpisuje:

„Wydaje się, że wątpliwości, o których Pani pisze, stanowią tajemnicę dziennikarską i nie powinny być przedmiotem rozmowy”.

Postscriptum

30 maja 2019 roku opublikowałyśmy w „Wyborczej” tekst o tym, że Lisiński wyłudził pieniądze od podopiecznej fundacji Nie Lękajcie Się Katarzyny, ofiary księdza Romana B. Pożyczyła mu 20 tysięcy, a 10 tysięcy podarowała. Zrobiła to, by ratować mu życie. Lisiński poinformował ją, że jest chory na raka trzustki. Kiedy jednak poprosiła o dokumenty potwierdzające przebycie operacji, zbył ją. Choroby nie potwierdził także nam.

W przeddzień naszej publikacji Lisiński podał się do dymisji ze stanowiska prezesa fundacji. I wydał oświadczenie: „Swoimi działaniami zawiodłem zaufanie samych ofiar duchownych, które zwróciły się do mnie o pomoc, jak i osób działających w Zarządzie i Radzie Fundacji, które nie wiedziały o moich działaniach narażających na szwank dobre imię i wiarygodność Fundacji”.

Rada fundacji zapowiedziała audyt, a Lisiński już następnego dnia zamieścił na swoim Facebooku kolejne oświadczenie, już w innym tonie: „Nigdy nie wyłudziłem od nikogo pieniędzy. Jeśli pożyczka zawarta pomiędzy dwoma podmiotami prawnymi z terminem zwrotu do grudnia 2019 jest traktowana jako wyłudzenie to zostawiam do Państwa oceny”.

Ksiądz Zdzisław Witkowski nie przeprosił Lisińskiego. Nie wypiera się molestowania seksualnego mężczyzn, z którymi rozmawiałyśmy. Kategorycznie jednak zaprzecza, jakoby kiedykolwiek molestował Marka Lisińskiego. Przed Sądem Apelacyjnym w Łodzi toczy się ich proces.


http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24855779,czy-marek-lisinski-byl-molestowany-pojawiaja-sie.html

Nawet jeżeli Lisiński nie był molestowany to ks. Witkowski dopuszczał się molestowań, więc wyrok sądy biskupiego choć zapadł w innej sprawie wygląda na słuszny.

Napisany przez: Julius I 1/07/2019, 9:27

@Chochlik

QUOTE
Nawet jeżeli Lisiński nie był molestowany to ks. Witkowski dopuszczał się molestowań, więc wyrok sądy biskupiego choć zapadł w innej sprawie wygląda na słuszny.


Pisałem o państwowym wymiarze sprawiedliwości. Sądy kościelne akurat mało mnie interesują. Opierając się natomiast na relacjach autorek GW dot. procesu w sprawie ks. Witkowskiego, sąd biskupi wykonał partactwo. Natomiast Sąd Okręgowy w Płocku wykonał partactwo do kwadratu.

Napisany przez: ChochlikTW 3/07/2019, 10:09

QUOTE(Julius I @ 1/07/2019, 10:27)
@Chochlik

QUOTE
Nawet jeżeli Lisiński nie był molestowany to ks. Witkowski dopuszczał się molestowań, więc wyrok sądy biskupiego choć zapadł w innej sprawie wygląda na słuszny.


Pisałem o państwowym wymiarze sprawiedliwości. Sądy kościelne akurat mało mnie interesują. Opierając się natomiast na relacjach autorek GW dot. procesu w sprawie ks. Witkowskiego, sąd biskupi wykonał partactwo. Natomiast Sąd Okręgowy w Płocku wykonał partactwo do kwadratu.
*


A mnie akurat odwrotnie, bo sposób ich postępowania oraz wyroki pokazują, jak Kościół podchodzi do kwestii przestępców seksualnych. Jakby nie patrzeć jest to nie tylko sprawa kryminalna, ale też moralna.

Rzecznik Kurii Diecezji Płockiej wydal komunikat w jego sprawie:

- Odnosząc się do opublikowanych informacji - w tym szczególnie do materiału "Ujawniamy tajemnice Marka Lisińskiego. Pożyczał pieniądze, potem oskarżył księdza o molestowanie", Kuria Diecezjalna Płocka przedstawia następujące stanowisko:
1. Wina duchownego oskarżonego o molestowanie Pana Marka Lisińskiego została potwierdzona podczas prowadzonego przed Sądem Biskupim w Płocku postępowania. Poczynione ustalenia zostały zatwierdzone przez watykańską Kongregację Nauki Wiary.
2. W opisanej sprawie zarówno zebrane materiały, jak i postawa oskarżonego duchownego w toku postępowania kanonicznego, dały podstawy do uznania Pana Marka Lisińskiego za ofiarę molestowania seksualnego.

https://portalplock.pl/pl/11_wiadomosci/22528_nies_usznie_oskar_y_duchownego_o_molestowanie_kuria_wydaje_komunikat.html#



Kościół nie potrafi pomóc ofiarom nieżyjących już księży pedofilów. Procedury tego nie przewidują

Anna po 40 latach odważyła się opowiedzieć o tym, że była molestowana przez księdza ze swojej rodzinnej parafii. Pomimo usilnych starań jej i jej męża Kościół nie wyjaśnił sprawy. Powód? Sprawca nie żyje.

Historię Anny (imię zmienione) w reportażu "Nie ma sprawy" opisał "Tygodnik Powszechny". Kobieta po 40 latach od tragicznych dla niej wydarzeń powiedziała mężowi Andrzejowi (imię zmienione), że była molestowana przez ks. Stefana Dmocha, który pod koniec lat 70. (dokładnie od 1978 do 1980 roku) służył na parafii w Zambrowie. Annę, jako małą dziewczynkę, duchowny zabierał do domu swojej matki w Sulęcinie i zmuszał do różnego rodzaju czynności seksualnych. - (...) Wciskał mi język w usta, całował, kładł na sobie. (...) Przyszedł do mojego łóżka. Odbył stosunek udowy, każąc mi zaciskać nogi (...) - czytamy w reportażu.

Kościół zaproponował Annie księdza psychologa
Małżeństwo zgłosiło ten fakt do diecezji warszawskiej (do której dziś należą) i łomżyńskiej (do której oboje należeli jako dzieci), jednak od samego początku spotykali się z przeszkodami. Prosili m.in., aby w parafiach, w których służył ksiądz (w diecezjach łomżyńskiej i ełckiej), odczytany został komunikat z prośbą o zgłaszanie się kolejnych potencjalnych ofiar Stefana Dmocha. Na reakcję diecezji Anna i Andrzej czekali kilka miesięcy. Ostatecznie informacja, pomijająca jednak przypadek konkretnego księdza, została odczytana jedynie w diecezji łomżyńskiej.
Anna prosiła również o pomoc psychologiczną. Pierwsza propozycja ze strony diecezji dotyczyła psychologa-księdza, który znajdował się 200 km od miejsca zamieszkania kobiety. Za jej złożenie ks. Robert Bączek, łomżyński delegat, później przeprosił. Przyznał, że była niewłaściwa.

Nie wszczęto postępowania, bo ksiądz nie żyje
Kościół nie sprawdził także, czy ks. Stefan Dmoch nie skrzywdził innych dzieci. Biskup łomżyński zdecydował, że nie będzie wszczynać postępowania wyjaśniającego, ponieważ podejrzany nie żyje, a także nie zgłosiły się inne ofiary.
Wiele wskazuje jednak na to, że ofiarą ks. Stefana Dmocha mogły paść również inne osoby małoletnie. Potwierdziły to m.in. dwie inne kobiety dla portalu Zambrow.org. Jedna z nich razem z Anną wystąpiła w przygotowanym przez lokalną dziennikarkę Elizę Matejkowską dokumencie. - Byłam świadkiem, jak (...) włożył jednej [dziewczynce] rękę pod bluzkę. (...) Potem ksiądz skwitował, że chciał sprawdzić, czy nosi medalik - wspomina bohaterka dokumentu.
Że ksiądz może mieć nieodpowiednie relacje z dziećmi, podejrzewali również m.in. niektórzy sąsiedzi jego matki, w której domu często pojawiał się z małoletnimi dziewczynkami. - Moje bratanice mogły mieć wtedy 13-14 lat, chciały jechać do Zambrowa. Mówię im, żeby poszły do księdza i spytały, czy ich nie zabierze. Zabrał. Ale potem przewrócił na wersalkę i do całowania! Od razu. Dziewczyny uciekły - wspomina jedna z sąsiadek. Dziennikarze dotarli też do innych świadków, których dzieci miały doświadczyć podobnych zachowań księdza. Wśród nich była m.in. siostra Anny, Wanda, którą duchowny "nieodpowiednio głaskał", kiedy jej matka tego nie widziała.

Anna oficjalnie nie jest ofiarą księdza pedofila
Anna chciała wziąć udział w spotkaniu z ofiarami, które każdy Episkopat miał obowiązek zorganizować przed watykańskim szczytem ws. pedofilii. Odmówiono jej. "(...) jeśli ks. Dmoch nie został uznany przez Kościół sprawcą, to ona nie jest ofiarą" - otrzymała informację.
Jak dowiadujemy się z tekstu, zgodnie z wytycznym Konferencji Episkopatu Polski w przypadku oskarżenia zmarłego "nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła". Chodzi o przypadek, gdyby zmarły miał być z jakiegoś powodu czczony, co raniłoby potencjalne ofiary. - Ale nawet w takim przypadku nie chodzi o dochodzenie zakończone sentencją wyroku, bo ani prawo państwowe, ani kościelne takiej możliwości nie przewiduje. Można jedynie przeprowadzić dochodzenie o wartości historycznej, zbierając świadectwa pokrzywdzonych (...) - powiedział dla "Tygodnika Powszechnego" zakonnik o. Adam Żak.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24958284,kosciol-nie-potrafi-pomoc-ofiarom-niezyjacych-juz-ksiezy-pedofilow.html#s=BoxOpImg2

Napisany przez: Archanioł 3/07/2019, 10:53

QUOTE(Julius I @ 1/07/2019, 9:27)
@Chochlik

QUOTE
Nawet jeżeli Lisiński nie był molestowany to ks. Witkowski dopuszczał się molestowań, więc wyrok sądy biskupiego choć zapadł w innej sprawie wygląda na słuszny.


Pisałem o państwowym wymiarze sprawiedliwości. Sądy kościelne akurat mało mnie interesują. Opierając się natomiast na relacjach autorek GW dot. procesu w sprawie ks. Witkowskiego, sąd biskupi wykonał partactwo. Natomiast Sąd Okręgowy w Płocku wykonał partactwo do kwadratu.
*




Na czym opierasz pogląd, że SO spartaczył sprawę? Akurat referent w tej sprawie do doświadczony i bardzo rzetelny sędzia.
Jakby nic na rzeczy nie było to by Witkowski nie zachował takiego pokwitowania. „Ja niżej podpisany oświadczam że nie roszczę żadnych pretensji i roszczeń finansowych w stosunku do Zdzisława Witkowskiego (...) Lisiński Marek”.

Napisany przez: Julius I 4/07/2019, 11:46

@Archanioł

QUOTE
Na czym opierasz pogląd, że SO spartaczył sprawę? Akurat referent w tej sprawie do doświadczony i bardzo rzetelny sędzia.


W poprzednim poście pisałem, że swój pogląd oparłem na relacjach autorek GW słynnych artykułów o Lisińskim. Ale jeśli ktoś ma inne informacje czy źródła to chętnie się z nimi zapoznam. Nie podważam niczyich kompetencji i rzetelności w ogólnym dorobku pracy sądowej. Moja ocena dotyczy jednej sprawy cywilnej dot. ks. Witkowskiego i Lisińskiego.

Biorąc za dobrą monetę obraz nakreślony przez wspomniane autorki, zacznijmy od sądu biskupiego. Oto informacje jakimi dysponujemy:

- biskup Piotr Libera uznaje księdza Witkowskiego za winnego molestowania Lisińskiego
- wyrok zapadł mimo, że nie został przesłuchany ani jeden świadek z ośmiu zgłoszonych przez księdza
- w uzasadnieniu biskup napisał, że nikt z w/w świadków się nie stawił, przy czym okazuje się, że nikt na sprawę ich nie wezwał
- biskup nie przeprowadził też konfrontacji powoda z pozwanym

A potem Sąd Okręgowy w Płocku potwierdza winę księdza, gdzie decydującym argumentem za prawdomównością Lisińskiego i jako " miarodajna podstawa ustaleń faktycznych" ma być wyrok sądu biskupiego, bo „nie został sporządzony przez zwykłego obywatela, lecz przez biskupa diecezji płockiej i utrzymany w mocy przez Stolicę Apostolską”.

Dlatego napisałem, że jest to partactwo do kwadratu. Jest być może sprawą dyskusyjną czy powyższe uzasadnienie sądu jest wyrazem po prostu braku bezstronności religijnej czy chodzi tylko, że biskup Libera, pomimo, że mógł potencjalnie bronić Witkowskiego, uznał go za winnego i dlatego SO uznał to za najważniejszą podstawę wyroku. Jak wyglądał proces i uzasadnienie sądu biskupiego każdy sam może ocenić. Kwestie związane z wątkiem pożyczek, domagania się odszkodowań, które SO pominął czy nie dania wiary świadkom zgłoszonych przez księdza już pominąłem.


QUOTE
Jakby nic na rzeczy nie było to by Witkowski nie zachował takiego pokwitowania. „Ja niżej podpisany oświadczam że nie roszczę żadnych pretensji i roszczeń finansowych w stosunku do Zdzisława Witkowskiego (...) Lisiński Marek”.


Ja nie wykluczam, że coś było na rzeczy. Co nie zmienia tego, że uzasadnienie decyzji SO budzi spore wątpliwości.


@Chochlik

QUOTE
QUOTE
Pisałem o państwowym wymiarze sprawiedliwości. Sądy kościelne akurat mało mnie interesują.


A mnie akurat odwrotnie, bo sposób ich postępowania oraz wyroki pokazują, jak Kościół podchodzi do kwestii przestępców seksualnych. Jakby nie patrzeć jest to nie tylko sprawa kryminalna, ale też moralna.


Patrząc pod tym kątem to oczywiście racja, inicjatywa Kościoła chęci walki z przestępstwami seksualnymi również jest ważna. Ja natomiast miałem na myśli standardy prawne jakimi kieruje się Kościół, a te, patrząc np. na wyrok sądu biskupiego w Płocku, budzą spore zastrzeżenia.










Napisany przez: ChochlikTW 4/07/2019, 16:21

QUOTE(Julius I @ 4/07/2019, 12:46)
@Chochlik

QUOTE
QUOTE
Pisałem o państwowym wymiarze sprawiedliwości. Sądy kościelne akurat mało mnie interesują.


A mnie akurat odwrotnie, bo sposób ich postępowania oraz wyroki pokazują, jak Kościół podchodzi do kwestii przestępców seksualnych. Jakby nie patrzeć jest to nie tylko sprawa kryminalna, ale też moralna.


Patrząc pod tym kątem to oczywiście racja, inicjatywa Kościoła chęci walki z przestępstwami seksualnymi również jest ważna. Ja natomiast miałem na myśli standardy prawne jakimi kieruje się Kościół, a te, patrząc np. na wyrok sądu biskupiego w Płocku, budzą spore zastrzeżenia.
*


Diecezja Płocka uważa, że wyrok był słuszny, a jeżeli jednak nie to utrzymywanie stanowiska wydaje się być zaskakujące. Ks. Witkowski nie został skazany za inne ofiary, ale tylko za Lisińskiego. Kuria mogłaby jeszcze raz zbadać sprawę i gdyby się okazało, że jednak Lisiński nie był ofiarą to i przestępcą nie jest ks. Witkowski (w tym konkretnym przypadku; za inne ofiary go nie skazano). Taki obrót sprawy byłoby wodą na młyn prawicowej propagandy, a póki, co Kościół stoi na stanowisku, że wyrok był słuszny, co przeszkadza wykorzystaniu Lisińskiego, jako argumentu, że inne ofiary, które domagały się odszkodowań mogły kłamać.



Były proboszcz z Godowa usłyszał 16 zarzutów i trafił do aresztu. Zapraszał dzieci "na internet"

Prokuratura w Gliwicach informuje o areszcie byłego proboszcza z Godowa, którzy usłyszał 16 zarzutów związanych z wykorzystaniem seksualnym nieletnich. Ksiądz Kazimierz G. zapraszał dzieci do domu oferując im możliwość skorzystania z internetu, a później je wykorzystywał.

Kazimierz G. 62-letni ksiądz trafił w czwartek do aresztu. Dzień wcześniej usłyszał w prokuraturze w Gliwicach zarzuty dotyczące molestowania i wykorzystywania seksualnego małoletnich. Chodzi o co najmniej 14 ofiar, które ksiądz miał wykorzystać przed kilkunastoma laty.

Były proboszcz z Godowa zatrzymany. Miał skrzywdzić co najmniej 14 dzieci
Ksiądz Kazimierz G. był proboszczem parafii św. Józefa Robotnika w Godowie w latach 2000-2006. Właśnie wtedy miał dopuścić się nadużyć seksualnych wobec dzieci. Jak pisze Polsatnews.pl, mężczyzna zwabiał dzieci do swojego domu kusząc je nowinkami technologicznymi i rozrywką. Miał w swojej kolekcji dużo bajek i gier komputerowych. Mówił dzieciom, że będą mogły u niego skorzystać z internetu, do którego w tamtych latach wiele rodzin nie miało dostępu.
Śledztwo ws. księdza Kazimierza rozpoczęło się po publikacji wpisu na portalu internetowym, w którym były ministrant napisał, że był wykorzystywany przez proboszcza. Później zaczęły zgłaszać się do niego inne ofiary, a sprawa trafiła do Delegata Metropolity Katowickiego ds. Ochrony dzieci i Młodzieży, który powiadomił prokuraturę. W tym samym czasie autor pierwotnego wpisu również złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Oskarżany o molestowanie dzieci ksiądz już nie jest proboszczem w Godowie. Obecnie jest na emeryturze i do niedawna przebywał w jednej z parafii w Katowicach.

Prok. Joanna Smorczewska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach informuje, że Kazimierz G. usłyszał 16 zarzutów dotyczących molestowania seksualnego nieletnich w latach 2001-2004. Wykorzystywane przez niego dzieci to dziewczynki i chłopcy, wszyscy byli związani z kościołem - to byli ministranci i członkowie chórów kościelnych. Prok. Smorczewska informuje, że ksiądz nie przyznał się do zarzutów i złożył wyjaśnienia. Sąd zdecydował w środę, że Kazimierz G. powinien trafić na trzy miesiące do aresztu, ponieważ istnieje obawa mataczenia oraz to, że księdzu grozi wysoka kara.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24964773,byly-proboszcz-z-godowa-uslyszal-16-zarzutow-i-trafil-do-aresztu.html#a=66&c=159&s=BoxNewsLink

Napisany przez: Julius I 5/07/2019, 8:59

@Chochlik

QUOTE
Diecezja Płocka uważa, że wyrok był słuszny, a jeżeli jednak nie to utrzymywanie stanowiska wydaje się być zaskakujące. Ks. Witkowski nie został skazany za inne ofiary, ale tylko za Lisińskiego. Kuria mogłaby jeszcze raz zbadać sprawę i gdyby się okazało, że jednak Lisiński nie był ofiarą to i przestępcą nie jest ks. Witkowski (w tym konkretnym przypadku; za inne ofiary go nie skazano). Taki obrót sprawy byłoby wodą na młyn prawicowej propagandy, a póki, co Kościół stoi na stanowisku, że wyrok był słuszny, co przeszkadza wykorzystaniu Lisińskiego, jako argumentu, że inne ofiary, które domagały się odszkodowań mogły kłamać.


Stoję na stanowisku, że sposób podejścia czy dyskusji na dany temat powinien obejmować coś znacznie większego niż tylko to czy coś zostanie wykorzystane przez prawicową czy lewicową propagandę. A Lisiński, po opublikowaniu sławetnych artykułów przez GW, już teraz może być wykorzystany jako argument, że inne ofiary mogą kłamać. Nie widzę więc przeszkód by sąd kościelny rozpatrzył sprawę jeszcze raz i zajął się innymi przypadkami wykorzystywania seksualnego osób przez ks. Witkowskiego, zwłaszcza, że on sam się tego nie wypiera. A tak mamy smutny obraz, że coś nie zostało wykonane tak jak trzeba. Diecezja Płocka podtrzymuje swoje stanowisko w sprawie wyroku, bo według mnie trudno jej przyznać, że mogło dojść do zaniedbań w trakcie procesu i mogła popełnić błąd ws. Lisińskiego.

Napisany przez: Archanioł 5/07/2019, 10:03

QUOTE
Biorąc za dobrą monetę obraz nakreślony przez wspomniane autorki, zacznijmy od sądu biskupiego. Oto informacje jakimi dysponujemy:

- biskup Piotr Libera uznaje księdza Witkowskiego za winnego molestowania Lisińskiego
- wyrok zapadł mimo, że nie został przesłuchany ani jeden świadek z ośmiu zgłoszonych przez księdza
- w uzasadnieniu biskup napisał, że nikt z w/w świadków się nie stawił, przy czym okazuje się, że nikt na sprawę ich nie wezwał
- biskup nie przeprowadził też konfrontacji powoda z pozwanym

A potem Sąd Okręgowy w Płocku potwierdza winę księdza, gdzie decydującym argumentem za prawdomównością Lisińskiego i jako " miarodajna podstawa ustaleń faktycznych" ma być wyrok sądu biskupiego, bo „nie został sporządzony przez zwykłego obywatela, lecz przez biskupa diecezji płockiej i utrzymany w mocy przez Stolicę Apostolską”.

Dlatego napisałem, że jest to partactwo do kwadratu. Jest być może sprawą dyskusyjną czy powyższe uzasadnienie sądu jest wyrazem po prostu braku bezstronności religijnej czy chodzi tylko, że biskup Libera, pomimo, że mógł potencjalnie bronić Witkowskiego, uznał go za winnego i dlatego SO uznał to za najważniejszą podstawę wyroku. Jak wyglądał proces i uzasadnienie sądu biskupiego każdy sam może ocenić. Kwestie związane z wątkiem pożyczek, domagania się odszkodowań, które SO pominął czy nie dania wiary świadkom zgłoszonych przez księdza już pominąłem.


I co z tego? Sąd powszechny nie może oceniać prawidłowości orzeczeń organów kościelnych - to wynika wprost z umowy ze Stolicą Apostolską. Zapadł wyrok, jest zatwierdzony - jest dowodem w sprawie.

Napisany przez: Julius I 5/07/2019, 12:48

@Archanioł

QUOTE
Sąd powszechny nie może oceniać prawidłowości orzeczeń organów kościelnych - to wynika wprost z umowy ze Stolicą Apostolską. Zapadł wyrok, jest zatwierdzony - jest dowodem w sprawie.


Nigdzie nie mówiłem, że sąd powszechny może oceniać prawidłowość orzeczeń organów kościelnych. Ale - jak sam stwierdziłeś - wyrok kościelny jest dowodem w sprawie. A sąd może badać, oceniać i dokonywać selekcji dowodów.

Napisany przez: Archanioł 5/07/2019, 15:08

QUOTE(Julius I @ 5/07/2019, 12:48)
@Archanioł

QUOTE
Sąd powszechny nie może oceniać prawidłowości orzeczeń organów kościelnych - to wynika wprost z umowy ze Stolicą Apostolską. Zapadł wyrok, jest zatwierdzony - jest dowodem w sprawie.


Nigdzie nie mówiłem, że sąd powszechny może oceniać prawidłowość orzeczeń organów kościelnych. Ale - jak sam stwierdziłeś - wyrok kościelny jest dowodem w sprawie. A sąd może badać, oceniać i dokonywać selekcji dowodów.
*



Sąd nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego. A wyrok zapadł. Więc słusznie sąd stwierdził, ze jego moc "jest większa" niż zeznania świadków.

Napisany przez: Julius I 6/07/2019, 11:39

QUOTE
Sąd nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego. A wyrok zapadł. Więc słusznie sąd stwierdził, ze jego moc "jest większa" niż zeznania świadków.


Ten argument mający postać sylogizmu jest niestety błędny. Bo z tego, że sąd powszechny nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego i że wyrok zapadł jeszcze nie wynika, że jego moc jest większa niż zeznania świadków.


QUOTE
Sąd nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego


Ale może badać dowód w postaci wyroku biskupiego, może dokonać jego oceny, a nawet go odrzucić. A nie - jak sugerujesz - w bezkrytyczny sposób go przyjmować tylko dlatego, że został wydany przez sąd kościelny. Czy jak biskup zupełnie arbitralnie, według własnych upodobań, uznałby ks. Witkowskiego za niewinnego to też wyrok miałby większą moc?

Poza tym, skoro sąd powszechny nie może badać prawidłowości wyroków kościelnych to aż się prosiło o to, żeby decyzję biskupa w dowodach pominąć.


QUOTE
Więc słusznie sąd stwierdził, ze jego moc "jest większa" niż zeznania świadków.


To, czy było to stwierdzenie słuszne istotnie zależało od sposobu rozumowania sądu, ewentualnie od sposobu rozumowania Twojego i podobnie myślących. A nie od jakichś czynników obiektywnych. A już na pewno nie zależało od wyroku sądu biskupiego. SO przeprowadził proces odwalając więcej roboty niż zrobił to biskup i miał do dyspozycji więcej informacji całkiem ważnych jak się okazuje, a mimo to oparł wyrok na decyzji biskupa.

Napisany przez: ChochlikTW 6/07/2019, 15:08

QUOTE(Julius I @ 6/07/2019, 12:39)
QUOTE
Sąd nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego. A wyrok zapadł. Więc słusznie sąd stwierdził, ze jego moc "jest większa" niż zeznania świadków.


Ten argument mający postać sylogizmu jest niestety błędny. Bo z tego, że sąd powszechny nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego i że wyrok zapadł jeszcze nie wynika, że jego moc jest większa niż zeznania świadków.


QUOTE
Sąd nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego


Ale może badać dowód w postaci wyroku biskupiego, może dokonać jego oceny, a nawet go odrzucić. A nie - jak sugerujesz - w bezkrytyczny sposób go przyjmować tylko dlatego, że został wydany przez sąd kościelny. Czy jak biskup zupełnie arbitralnie, według własnych upodobań, uznałby ks. Witkowskiego za niewinnego to też wyrok miałby większą moc?

Poza tym, skoro sąd powszechny nie może badać prawidłowości wyroków kościelnych to aż się prosiło o to, żeby decyzję biskupa w dowodach pominąć.


QUOTE
Więc słusznie sąd stwierdził, ze jego moc "jest większa" niż zeznania świadków.


To, czy było to stwierdzenie słuszne istotnie zależało od sposobu rozumowania sądu, ewentualnie od sposobu rozumowania Twojego i podobnie myślących. A nie od jakichś czynników obiektywnych. A już na pewno nie zależało od wyroku sądu biskupiego. SO przeprowadził proces odwalając więcej roboty niż zrobił to biskup i miał do dyspozycji więcej informacji całkiem ważnych jak się okazuje, a mimo to oparł wyrok na decyzji biskupa.
*


Uważasz, że sąd powinien dokonać oceny wyroku sądu biskupiego, ale na jakiej podstawie? Nie wydaje mi się, aby Kościół podzielił się dowodami, które zadecydowały o takim, a nie innym wyroku patrząc na ostatni przypadek, gdy nieoczekiwanie dokumenty znalazły się Watykanie.

Napisany przez: Julius I 7/07/2019, 6:45

@Chochlik

Skoro SO oparł wyrok na wyroku sądu kościelnego to przecież musiał dokonać oceny. Aby nadać wartość dowodom musi kryć się za nimi jakaś treść lub informacja, na podstawie której sąd nadaje im odpowiednią moc. Musi je więc zbadać. Jeśli więc pytasz mnie na jakiej podstawie sąd ma ocenić wyrok sądu biskupiego, skoro Kościół i tak nie chce współpracować to należy zapytać na jakiej podstawie sąd powszechny oparł swoją decyzję na tym wyroku? W uzasadnieniu SO, gdzie napisane jest, że wyrok sądu biskupiego jest miarą stanu faktycznego bo biskup to nie zwykły obywatel i że tenże wyrok został przyklepany przez Stolicę Apostolską pozwala mi przypuszczać, że sąd powszechny najzwyczajniej uległ autorytetowi Kościoła.

Dziwi mnie, że niektórym osobom na tym forum, które wydawałoby się, są sceptycznie nastawione do tej instytucji ta rzecz umyka i uważają, że wszystko jest w porządku. Nie jest, bo skoro wymagamy od sądów dokładności i ścisłości to w każdej sprawie. A nie tylko w tej, o którą walczymy.

Napisany przez: ChochlikTW 7/07/2019, 7:14

QUOTE(Julius I @ 7/07/2019, 7:45)
@Chochlik

Skoro SO oparł wyrok na wyroku sądu kościelnego to przecież musiał dokonać oceny. Aby nadać wartość dowodom musi kryć się za nimi jakaś treść lub informacja, na podstawie której sąd nadaje im odpowiednią moc. Musi je więc zbadać. Jeśli więc pytasz mnie na jakiej podstawie sąd ma ocenić wyrok sądu biskupiego, skoro Kościół i tak nie chce współpracować to należy zapytać na jakiej podstawie sąd powszechny oparł swoją decyzję na tym wyroku? W uzasadnieniu SO, gdzie napisane jest, że wyrok sądu biskupiego jest miarą stanu faktycznego bo biskup to nie zwykły obywatel i że tenże wyrok został przyklepany przez Stolicę Apostolską pozwala mi przypuszczać, że sąd powszechny najzwyczajniej uległ autorytetowi Kościoła.

Dziwi mnie, że niektórym osobom na tym forum, które wydawałoby się, są sceptycznie nastawione do tej instytucji ta rzecz umyka i uważają, że wszystko jest w porządku. Nie jest, bo skoro wymagamy od sądów dokładności i ścisłości to w każdej sprawie. A nie tylko w tej, o którą walczymy.
*


Sądy powszechne nie podlegają władzy kościelnej i na odwrót, a Ty odnoszę wrażenie oczekujesz, że sędzie dokona miarodajnej oceny wyroku tego sądu, a następnie uzna, że jest on sprawiedliwy bądź nie. Jeden sąd wchodziłby wówczas w kompetencję drugiego nie mając z nim żadnych powiązań, ani władzy.

Zauważ, że ks. Witkowski nie odwołał się od wyroku kościelnego. Ks. Lemański zawieszony za coś innego walczył o swoje w Stolicy, a ks. Witkowski postanowił iść tylko do sądu powszechnego. Czemu?

----

Lubelskie: Ksiądz z ukrycia nagrywał dziewczynki w przebieralni. Proces

Rozpoczął się proces księdza Łukasza P., który został przyłapany na gorącym uczynku, gdy w przymierzalni nagrywał rozebraną nastolatkę. Jak się okazało, zrobionych z ukrycia zdjęć i nagrań kobiet i nastolatek mężczyzna zrobił więcej. Duchowny przyznał się do winy. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

Pedofilskie skłonności księdza Łukasza P., wikariusza z Wielączy koło Zamościa, wyszły na jaw latem 2017 roku. Wraz z czterema innymi duchownymi spędzał on wówczas wakacje w Chorwacji. Tam został przyłapany, gdy z ukrycia nagrywał rozebraną nastolatkę w przebieralni na plaży. O sprawie informuje "Dziennik Wschodni".

ak podaje dziennik, ks. Łukasz P. trafił w ręce chorwackich policjantów. Okazało się, że dziewczynka, którą nagrywał, nie ma ukończonych 15 lat. Mężczyzna usłyszał zarzuty prokuratorskie i przyznał się do winy.

Kolekcja zrobionych z ukrycia filmów i zdjęć
Po przeszukaniu komputera i telefonu duchownego wyszło na jaw, że ksiądz posiada wiele nagrań i zdjęć rozebranych kobiet i dziewczynek. Wykonano je ukrytą kamerą w toaletach i przymierzalniach.
Chorwackie służby przekazały zebrany materiał prokuraturze z Zamościa, a miejscowa policja sprawdziła mieszkanie wikariusza. Jak pisze "Dziennik Wschodni", na plebanii w Wielączy znaleziono setki filmów i zdjęć. Okazało się, że jednym z miejsc, gdzie oskarżony nagrywał kobiety i dziewczynki, jest zamojska galeria handlowa Twierdza. Niektóre filmy powstały podczas wyjazdów oazowych. Duchowny pracował bowiem z młodzieżą i był zaangażowany w Ruch Światło-Życie.

Prokuratura ustaliła, że ks. Łukasz P. używał kamery przyłączonej do buta, ale też montował ukryte urządzenia w damskich toaletach.

Chciał uniknąć procesu
Jak zaznacza "Dziennik Wschodni", początkowo ks. Łukasz P. chciał uniknąć procesu sądowego. Przyznał się do winy i uzgodnił z prokuraturą karę jednego roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Po skierowaniu wniosku do sądu prokuratura zmieniła jednak zdanie i postępowanie zakończyło się aktem oskarżenia przeciwko duchownemu.
W trakcie śledztwa wikary przyznał się do winy i wykazał skruchę. Miał wyjaśniać, że dziecięca pornografia była sposobem na rozładowaniu stresu.
Mężczyzna odpowie za posiadanie pornografii z udziałem nieletnich oraz nagrywanie wizerunków nagich osób bez ich zgody. W sumie postawiono mu siedem zarzutów.

Oskarżony nagrał około 30 osób. Może trafić do więzienia nawet na pięć lat. Wikary został przeniesiony do innej diecezji.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-lubelskie-ksiadz-z-ukrycia-nagrywal-dziewczynki-w-przebieral,nId,3076245?parametr=zobacz_takze#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 7/07/2019, 20:51

QUOTE(ChochlikTW @ 30/06/2019, 11:23)


Widzę że ten pan w koloratce w Kurii jest tak wystraszony, że wszystko spełni, bym tylko nie poszedł do prasy. (...) Ciebie proszę, masz milczeć”.


*




Ciekawe co sobie teraz o tym wszystkim myśli ten wystraszony pan z kurii.

Sprawa bardzo zagmatwana i dopóki nie dowiemy się kto stał za M.Lisińskim skazani jesteśmy na domysły.

Napisany przez: ChochlikTW 7/07/2019, 21:10

A, czemu ktokolwiek miał stać? Bo rozumiem, że Lisiński jest dla Ciebie czyimś narzędziem?

Napisany przez: Julius I 8/07/2019, 4:20

@Chochlik

QUOTE
Sądy powszechne nie podlegają władzy kościelnej i na odwrót, a Ty odnoszę wrażenie oczekujesz, że sędzia dokona miarodajnej oceny wyroku tego sądu, a następnie uzna, że jest on sprawiedliwy bądź nie. Jeden sąd wchodziłby wówczas w kompetencję drugiego nie mając z nim żadnych powiązań, ani władzy. 


Ale przecież sąd powszechny już dokonał oceny tego wyroku smile.gif i to według niego miarodajnej,opierając się na nim. Nadał mu więc większą moc uznając, że jest wiarygodny, dokonał zatem jego oceny. Tak czy nie?
Czy w tym miejscu według Ciebie sąd powszechny również wszedł w kompetencje sądu kościelnego?

Jeżeli uważasz, że ocena dowodu w sprawie jest ingerencją w czyjeś kompetencje, to ja już nie mam nic do dodania. Gdzie Ty tu widzisz, żeby SO ingerował w funkcje biskupa czy prawo kanoniczne, próbując np. wpłynąć na ponowne rozpatrzenie sprawy przez kurię? Wyrok sądu biskupiego to suwerenna decyzja Kościoła i choćby nawet sąd powszechny stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że jest inaczej to nie ma to zadnego wpływu na konsekwencje prawa kanonicznego. To, jak przebiega proces w organie panstwowym, ocena dowodów, wyrok, nie ma żadnego przełożenia na prawo kościelne.


Napisany przez: ChochlikTW 8/07/2019, 10:11

QUOTE(Julius I @ 8/07/2019, 5:20)
@Chochlik

QUOTE
Sądy powszechne nie podlegają władzy kościelnej i na odwrót, a Ty odnoszę wrażenie oczekujesz, że sędzia dokona miarodajnej oceny wyroku tego sądu, a następnie uzna, że jest on sprawiedliwy bądź nie. Jeden sąd wchodziłby wówczas w kompetencję drugiego nie mając z nim żadnych powiązań, ani władzy. 


Ale przecież sąd powszechny już dokonał oceny tego wyroku smile.gif i to według niego miarodajnej,opierając się na nim. Nadał mu więc większą moc uznając, że jest wiarygodny, dokonał zatem jego oceny. Tak czy nie?
Czy w tym miejscu według Ciebie sąd powszechny również wszedł w kompetencje sądu kościelnego?

Jeżeli uważasz, że ocena dowodu w sprawie jest ingerencją w czyjeś kompetencje, to ja już nie mam nic do dodania. Gdzie Ty tu widzisz, żeby SO ingerował w funkcje biskupa czy prawo kanoniczne, próbując np. wpłynąć na ponowne rozpatrzenie sprawy przez kurię? Wyrok sądu biskupiego to suwerenna decyzja Kościoła i choćby nawet sąd powszechny stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że jest inaczej to nie ma to zadnego wpływu na konsekwencje prawa kanonicznego. To, jak przebiega proces w organie panstwowym, ocena dowodów, wyrok, nie ma żadnego przełożenia na prawo kościelne.
*


Sąd uznał go za dowód w sprawie. Nie mógł go uznać za sprawiedliwy czy też nie bo, raz że nie miał kompetencji do niego, a dwa, że zapewne nie miał dostępu do akt postępowania i zebranych w trakcie niego dowodów. Kierował się autorytetem Kościoła, zapewne jako instytucji religijnej, jak i instytucji państwowej. Skoro bezpośredni przełożeni ks. Witkowskiego uznali go winnego przestępstwa o charakterze seksualnym to według Ciebie sąd powszechny miał prawo zmienić wyrok? Przecież sprawa toczyła się właśnie z powodu tego, że ks. Witkowski został uznany za przestępce seksualnego, co zarzucał mu Lisiński. rolleyes.gif

Wyrok zatwierdza watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Tydzień po jego wydaniu ks. Zdzisław Witkowski pozywa Marka Lisińskiego do sądu o ochronę dóbr osobistych. Chce wycofania oskarżeń i przeprosin.

Marek Lisiński pisze do kurii: „Chciałbym z tego miejsca podziękować za działania, jakie podjął biskup Płocki Piotr Libera w stosunku do sprawcy, który zabrał mi nie tylko dzieciństwo, ale i czas teraźniejszy. Pomimo wyroku, jaki sprawca otrzymał, nadal niszczy mój spokój psychiczny, nie pozwala zapomnieć o tym, co było, oskarżając mnie w procesie cywilnym o naruszenie dóbr osobistych. Zwracam się, o ile to możliwe, o nieudostępnianie sądom cywilnym dokumentacji z mojego procesu, jaki miał miejsce w Sądzie Biskupim. Ta sprawa dotyczyła mnie i sprawcy, a prawo kanoniczne mówi jednoznacznie o ochronie i tajemnicy”.

I jak wcześniej napisałem z Twoich postów wynika, że sąd miał dokonać oceny rzetelności procesu kościelnego, a następnie na tej podstawie uznać, czy można go dopuścić jako dowód, czy też go oddalić.

To jest jeden aspekt, a drugi najistotniejszy to poniższey fakt.

Ks. Witkowski wytoczył proces o naruszenie dóbr osobistych i domagał się od Lisińskiego wycofania oskarżeń.

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

https://www.arslege.pl/definicja-dobr-osobistych/k9/a1002/

Ks. Witkowski oczekiwał najwyraźniej, że sąd powszechny uniewinni go od zarzutów o molestowanie seksualne. Tyle, że wyrok został wydany przez sąd kościelny!

Wytłumacz mi w jaki sposób sąd powszechny może zmieniać wyroki sądu kościelnego?
Ks. Witkowski pomylił adresy i powinien walczyć w Watykanie, bo on ostatecznie uznał wyrok, który zapadł w Polsce za wiążący.

Napisany przez: szczypiorek 8/07/2019, 12:19

QUOTE
[6-13.06.2019] 46% badanych jest zdania, że reakcja polskiego Kościoła katolickiego na ujawniane informacje o przypadkach wykorzystywania seksualnego jest niewłaściwa i niewystarczająca, 18% uważa, że jest właściwa ale niewystarczająca, a 16% - właściwa i wystarczająca.

https://twitter.com/CBOS_Info/status/1148184482018713600

Napisany przez: Julius I 8/07/2019, 15:30

@Chochlik

QUOTE
Sąd uznał go za dowód w sprawie. Nie mógł go uznać za sprawiedliwy czy też nie...


Jak widać uznał go za sprawiedliwy, a nawet za podstawę stwierdzenia faktów, o czym świadczy cytat z artykułu, który wkleiłeś:

Decydującym argumentem przemawiającym za prawdomównością Lisińskiego okazał się wyrok sądu biskupiego. To ten dokument według słów sędzi Joanny Szatkowskiej „został uznany za miarodajną podstawę ustaleń faktycznych”



QUOTE
...raz że nie miał kompetencji do niego, a dwa, że zapewne nie miał dostępu do akt postępowania i zebranych w trakcie niego dowodów


Skoro twierdzisz, że ktoś do czegoś nie ma kompetencji i nie posiada informacji do tego jak doszło, że wydano wyrok "jest winny" to wytłumacz mi teraz na jakiej podstawie ten ktoś może uznać taki wyrok za "miarodajną podstawę ustaleń faktycznych"?


QUOTE
Skoro bezpośredni przełożeni ks. Witkowskiego uznali go winnego przestępstwa o charakterze seksualnym to według Ciebie sąd powszechny miał prawo zmienić wyrok?


Wychodzi na to, że w ogóle nie zrozumiałeś co napisałem w swoich poprzednich postach. O jaki wyrok chodzi confused1.gif Sądu biskupiego? W swoim poprzednim poście wyraźnie stwierdziłem coś wręcz przeciwnego. Jeszcze raz powtórzę: wyrok sądu biskupiego to suwerenna decyzja Kościoła i wyrok sądu powszechnego sprzeczny z wyrokiem sądu kościelnego w tej samej sprawie nie ma żadnego prawnego przełożenia na wyrok Kościoła.


QUOTE
Przecież sprawa toczyła się właśnie z powodu tego, że ks. Witkowski został uznany za przestępce seksualnego, co zarzucał mu Lisiński.  rolleyes.gif


Nie. Sprawa toczyła się z powodu pozwu Lisińskiego z żądaniem przeprosin i 10 tys. zł. Pozew ten następnie został rozszerzony do miliona zł. Sprawa natomiast, o której Ty piszesz to inna sprawa, która została umorzona z powodu nakazu Libery, żeby Witkowski swój pozew wycofał. Wróć do tego artykułu i przeczytaj go jeszcze raz... dokładnie tym razem.






Napisany przez: Grzegorz_B 8/07/2019, 16:45

QUOTE(szczypiorek @ 8/07/2019, 12:19)
QUOTE
[6-13.06.2019] 46% badanych jest zdania, że reakcja polskiego Kościoła katolickiego na ujawniane informacje o przypadkach wykorzystywania seksualnego jest niewłaściwa i niewystarczająca, 18% uważa, że jest właściwa ale niewystarczająca, a 16% - właściwa i wystarczająca.

https://twitter.com/CBOS_Info/status/1148184482018713600
*



Ciekawi mnie te 20% które zaznaczyło "inne kombinacje odpowiedzi" (bo wskazuje to na coś innego niż brak opinii w tej kwestii). Czyli co mogli właściwie zaznaczyć... reakcja niewłaściwa ale wystarczająca ;-) ?

Napisany przez: ChochlikTW 8/07/2019, 18:05

QUOTE(Julius I @ 8/07/2019, 16:30)
@Chochlik

QUOTE
Sąd uznał go za dowód w sprawie. Nie mógł go uznać za sprawiedliwy czy też nie...


Jak widać uznał go za sprawiedliwy, a nawet za podstawę stwierdzenia faktów, o czym świadczy cytat z artykułu, który wkleiłeś:

Decydującym argumentem przemawiającym za prawdomównością Lisińskiego okazał się wyrok sądu biskupiego. To ten dokument według słów sędzi Joanny Szatkowskiej „został uznany za miarodajną podstawę ustaleń faktycznych”

*


A, jaki sąd miał wybór? Odrzucić wyrok sądu biskupiego?

QUOTE(Julius I @ 8/07/2019, 16:30)
QUOTE
...raz że nie miał kompetencji do niego, a dwa, że zapewne nie miał dostępu do akt postępowania i zebranych w trakcie niego dowodów


Skoro twierdzisz, że ktoś do czegoś nie ma kompetencji i nie posiada informacji do tego jak doszło, że wydano wyrok "jest winny" to wytłumacz mi teraz na jakiej podstawie ten ktoś może uznać taki wyrok za "miarodajną podstawę ustaleń faktycznych"?
*


Na podstawie takiej, że sąd powszechny nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego. Sąd pokierował się autorytetem oraz autonomią Kościoła uznając wyrok za dowód, aby go odrzucić musiałby dokonać oceny działań sądu, który mu nie podlega, a tym samym wszedłby w kompetencję i naruszył autonomię.

Skoro uważasz inaczej to prosiłbym abyś podał podstawę prawną lub też jaką argumentację, jaką mógł zastosować sąd, aby wyrok odrzucić. Prosiłby też uzasadnienie, czemu sąd miał uznać za ważniejsze zeznania świadków od wyroku kościelnego.

QUOTE(Julius I @ 8/07/2019, 16:30)
QUOTE
Skoro bezpośredni przełożeni ks. Witkowskiego uznali go winnego przestępstwa o charakterze seksualnym to według Ciebie sąd powszechny miał prawo zmienić wyrok?


Wychodzi na to, że w ogóle nie zrozumiałeś co napisałem w swoich poprzednich postach. O jaki wyrok chodzi confused1.gif Sądu biskupiego? W swoim poprzednim poście wyraźnie stwierdziłem coś wręcz przeciwnego. Jeszcze raz powtórzę: wyrok sądu biskupiego to suwerenna decyzja Kościoła i wyrok sądu powszechnego sprzeczny z wyrokiem sądu kościelnego w tej samej sprawie nie ma żadnego prawnego przełożenia na wyrok Kościoła.
*


rolleyes.gif Dyskusja cały czas rozbija się o kwestię tego, że sąd powszechny uznał za ważniejszy wyrok sądu biskupiego od zeznań świadków, a Ty zaś oczekujesz, że sąd dokona jego merytorycznej oceny.

QUOTE(Julius I @ 8/07/2019, 16:30)
QUOTE
Przecież sprawa toczyła się właśnie z powodu tego, że ks. Witkowski został uznany za przestępce seksualnego, co zarzucał mu Lisiński.  rolleyes.gif


Nie. Sprawa toczyła się z powodu pozwu Lisińskiego z żądaniem przeprosin i 10 tys. zł. Pozew ten następnie został rozszerzony do miliona zł. Sprawa natomiast, o której Ty piszesz to inna sprawa, która została umorzona z powodu nakazu Libery, żeby Witkowski swój pozew wycofał. Wróć do tego artykułu i przeczytaj go jeszcze raz... dokładnie tym razem.
*


Jedno wynika z drugiego, ale prawda pomyliły mi się wydarzenia. Mam lekki młyn ostatnio i pewnie z tego powodu wtopiłem.

---------

A, propo badań CBOS-u:

51 proc. badanych uważa reakcję Kościoła na ujawnione przypadki pedofilii wśród księży za niewłaściwą - wynika z sondażu CBOS.

Badanie CBOS "Reakcje opinii publicznej na informacje o przypadkach pedofilii wśród księży" zostało przeprowadzone po filmie Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu", który ujawnił przypadki czynów pedofilskich popełnionych przez księży. Jak wskazuje badanie, bezpośrednio po opublikowaniu filmu w serwisie YouTube (w maju 2019 r.) nastąpiło dość znaczące pogorszenie ocen działalności Kościoła rzymskokatolickiego. W opracowaniu podkreślono jednocześnie, że pogorszenia ocen po publikacji "nie można traktować jako przyczynowości, ale jedynie jako współwystępowanie".

Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uważa, że reakcja polskiego Kościoła na ujawniane informacje o wykorzystywaniu seksualnym jest niewłaściwa. Przeciwnego zdania jest 38 proc. ankietowanych. 67 proc. - wyraża opinię, że jest ona niewystarczająca, a 20 proc. ocenia ją jako "wystarczającą".

Obniżony autorytet Kościoła
87 proc. uważa, że niewystarczająca reakcja Kościoła na przypadki pedofilii doprowadza do obniżenia autorytetu tej instytucji, a 58 proc. jest jednocześnie zdania, że skala pedofilii wśród księży jest znacznie większa, niżby to wynikało z ujawnionych już spraw. Z kolei 30 proc. badanych twierdzi, że problem pedofilii wśród księży jest wyolbrzymiany. Z takim poglądem nie zgadza się 57 proc. ankietowanych.
39 proc. ankietowanych wyraziło opinię, że w Kościół w Polsce jest atakowany, a ataki te mają na celu obniżenie jego autorytetu i wprowadzenie zmian obyczajowych. 51 proc. badanych nie zauważyło takiego zjawiska.
Badani są zdania, że powinni być w każdym przypadku odsunięci od pracy z dziećmi.

Księża-sprawcy powinni zostać odsunięci
91 proc. badanych uważa, że księża, którzy dopuścili się wykorzystywania seksualnego małoletnich, powinni być w każdym przypadku odsunięci od pracy z dziećmi, a 85 proc., że powinni oni także być odsunięci od publicznego sprawowania kultu.
Zdecydowana większość ankietowanych (71 proc.) jest zdania, że konsekwencje przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży powinni ponieść sami kapłani oraz ci biskupi, którzy ukrywali informacje na ten temat. 14 proc. respondentów uważa, że ukarani powinni zostać tylko duchowni, którzy dopuścili się tych czynów. Tylko 12 proc. opowiada się za rozszerzeniem odpowiedzialności na wszystkich biskupów (4 proc.) lub nawet na cały Kościół katolicki w Polsce (8 proc.).

Większość Polaków za powołaniem specjalnej komisji
Jak zwraca uwagę autor opracowania Antoni Głowacki, 73 proc. badanych opowiedziało się za powołaniem państwowej komisji badającej przypadki pedofilii, przy czym w większości są oni zdania, że jej działalność powinna dotyczyć wszystkich środowisk, a nie tylko Kościoła. Opinie w tych kwestiach zróżnicowane są głównie ze względu na orientację światopoglądową: poglądy polityczne i udział w praktykach religijnych. Zwolennicy prawicy i osoby częściej praktykujące religijnie wyrażają poglądy bardziej przychylne Kościołowi rzymskokatolickiemu.
Badanie "Aktualne problemy i wydarzenia" przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich, wspomaganych komputerowo (CAPI), od 6 do 13 czerwca 2019 r., na liczącej 1073 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-polowa-polakow-niezadowolona-z-reakcji-kosciola-ws-pedofilii,nId,3084720#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Archanioł 8/07/2019, 20:42

QUOTE
Ten argument mający postać sylogizmu jest niestety błędny. Bo z tego, że sąd powszechny nie może badać prawidłowości wyroku biskupiego i że wyrok zapadł jeszcze nie wynika, że jego moc jest większa niż zeznania świadków.


Oczywiście, że jest.

QUOTE
Na podstawie takiej, że sąd powszechny nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego. Sąd pokierował się autorytetem oraz autonomią Kościoła uznając wyrok za dowód, aby go odrzucić musiałby dokonać oceny działań sądu, który mu nie podlega, a tym samym wszedłby w kompetencję i naruszył autonomię.

Skoro uważasz inaczej to prosiłbym abyś podał podstawę prawną lub też jaką argumentację, jaką mógł zastosować sąd, aby wyrok odrzucić. Prosiłby też uzasadnienie, czemu sąd miał uznać za ważniejsze zeznania świadków od wyroku kościelnego.


Dokładnie. A na dodatek, dokument pochodził od organizacji z którą RP ma umowę międzynarodową, i w siedzibie której działa polski ambasador. Także moc tego dokumentu jest z pewnością wyższa niż każdego dokumentu prywatnego.

Napisany przez: ChochlikTW 8/07/2019, 22:00

Dodatkowo jeszcze w grę wchodzi przecież Kodeks Prawa Kanonicznego, a w tym konkretnym wypadku Księga VI i VII - http://www.zaufaj.com/prawo-kanoniczne.html Więc, sąd powszechny miał oceniać na podstawie polskiego prawodawstwa wyrok nałożony przez Kościół, który kieruje się innym prawodawstwem? rolleyes.gif

Napisany przez: Archanioł 9/07/2019, 8:53

Główny problem polega chyba na tym, że nasz interlokutor nie rozumie, iż w postępowaniu cywilnym należy uzasadnić, dlaczego danemu dowodowi odmówiono "mocy dowodowej". Innymi slowy należałoby wyjaśnić, dlaczego zatwierdzony przez Watykan wyrok sądu biskupiego jest nierzetelny.

Napisany przez: Julius I 9/07/2019, 16:10

@Chochlik

QUOTE
A, jaki sąd miał wybór? Odrzucić wyrok sądu biskupiego?


A widzisz jakieś przeszkody prawne? Ja nie widzę żadnych. Nie widzę też żadnych racjonalnych powodów, dla które nakazywałyby sądowi powszechnemu taki wyrok przyjąć

Sąd zobowiązany jest przeprowadzić selekcję dowodów tj. dokonać wyboru tych na których się oparł i ewentualnie odrzucić inne, którym odmówił wiarygodności i mocy dowodowej.

E. Pędziałek-Kunert, Realizacja zasada swobodnej oceny dowodów w procesie cywilnym i procesie karnym
w kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego
, s.24

http://iusetadministratio.eu/wp-content/Zeszyty_naukowe/2017/2_2017/2_2017_3_Kunert.pdf


QUOTE
sąd powszechny nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego.


A czy ja piszę o tym, że sąd powszechny ma orzekać o prawidłowości tego wyroku??? Mam poczucie, że rozmowa zaczyna schodzić do poziomu dyskusji w stylu "muszę udowodnić, że nie jestem wielbłądem".

Wyjaśnijmy może najpierw pojęcia:

Ocena dowodu
Art. 233. Zasada swobodnej oceny dowodów przez sąd
§ 1. Sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału.

[I]Fragment artykułu, który zalinkowałem powyżej:
Należy pamiętać, iż celem realizacji zasady [swobodnej oceny dowodów] jest ustalenie zgodności faktycznej przez sąd z rzeczywistością. Powyższe implikuje istotę zasady poprzez stosowanie wszechstronnej, całościowej oceny rozumianej jako ocena wszystkich dowodów, zaistniałych okoliczności sprawy, przedstawionych środków dowodowych, sytuacji, opartych na powstałym w toku postępowania przekonaniu sądu
uzasadnionym wiedzą, doświadczeniem życiowym i logiką. Sąd zobowiązany jest dokonać oceny poprzez ustalenie ważności, poprzez wartościowanie zebranego materiału dowodowego i nie tylko w kontekście indywidualnych okoliczności sprawy. Zatem realizacja zasady w każdym przypadku wymaga od sądu indywidualnego podejścia i pełnego profesjonalizmu w wykonywaniu oceny. Niedopuszczalna w realizacji zasady jest postawa sądu charakteryzująca się automatyzmem i stosowaniem schematów, choć zasada sama w
sobie zawiera schemat postępowania. Kryterium zasad: logiki, doświadczenia życiowego i wiedzy stawia wyraźne wymaganie w działaniu sądu na podstawie tzw. „ otwartego umysłu” poprzez stałe doskonalenie procesów myślowych, spostrzeżeń oraz poszerzanie wiedzy ogólnej


Orzeczenie sądowe
Orzeczenie sądowe rozstrzyga konkretną sprawę w postępowaniu sądowym. W trakcie rozprawy sąd wydaje orzeczenia w postaci wyroku lub postanowienia. Dotyczy to zarówno postępowania karnego, jak i cywilnego. Jeżeli nie jest wymagane wydanie wyroku, sąd wydaje postanowienie. W mniej ważnych kwestiach sędziowie wydają zarządzenia.

https://www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/prawo,hasla,336062,orzeczenia-sadowe.html

Teraz wracając do Twojego zdania, sąd powszechny, istotnie, nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego. Tylko, że ja nigdzie tu nie piszę o orzekaniu... Orzekać sąd może w sprawie tego czy ks. Witkowski jest winny czy niewinny molestowania Lisińskiego. A wyrok kościelny podlega ocenie jako dowód


QUOTE
Sąd pokierował się autorytetem oraz autonomią Kościoła uznając wyrok za dowód, aby go odrzucić musiałby dokonać oceny działań sądu, który mu nie podlega, a tym samym wszedłby w kompetencję i naruszył autonomię.


Czy naprawdę chcemy, żeby sądy orzekając w jakiejkolwiek sprawie w swym rozumowaniu kierowały się autorytetem czy wolimy by kierowały się racjonalnymi kryteriami, które są zgodne ze standardem prawnym i które choćby zostały opisane w artykule, który podałem wyżej? Jak wyglądałyby wówczas wyroki sądów RP, gdyby sędziowie jedynie z szacunku i respektu przyjmowali na wiarę dowody jako zgodne ze stanem faktycznym od instytucji, która często bywa, jest stroną w sprawie. Dyskutujemy na tym forum o przestępstwach seksualnych duchownych katolickich i ewentualnych nadużyciach w strukturach Kościoła. Czy jak oczekujemy od prokuratury, żeby siłą wchodziła do kurii, szukała i wertowała dokumenty, za którymi mogą kryć się jakieś nieprawidłowości to wszystko jest w porządku, a jak sąd ocenia decyzję urzędu kościoła jako dowód mało wiarygodny to jest to naruszenie jego autonomii? Jeszcze raz zapytam: gdzie tu widzisz wchodzenie w czyjeś kompetencje? Czy sędzia SO próbuje tu wejść w rolę biskupa? Mówi mu jak powinno przebiegać śledztwo, jakich dowodów oczekuje? Nakazuje mu zmienić wyrok?


QUOTE
Skoro uważasz inaczej to prosiłbym abyś podał podstawę prawną lub też jaką argumentację, jaką mógł zastosować sąd, aby wyrok odrzucić. Prosiłby też uzasadnienie, czemu sąd miał uznać za ważniejsze zeznania świadków od wyroku kościelnego.


Jak Julius argumentuje to prosi się go o podstawę prawną, a jak pisze Jego Wysokość Chochlik to to jest święte. Argumentację podałem wyżej, podstawę prawną w kwestii oceny dowodów wraz z opracowaniem dot. tej oceny również. Próbuję do Ciebie trafić, ale jak Ty nie odróżniasz podstawowych pojęć, mieszasz terminy i wątki z historii Lisińskiego to jak sobie wyobrażasz, żeby moja argumentacja do Ciebie przemówiła? W dodatku posługujesz się podwójną miarą, bo oczekujesz, żeby prokuratura działała zdecydowanie wchodząc do budynków i archiwów kurii, wyciągała dokumenty, a sędziemu odmawiasz prawa do wątpliwości czy jedną decyzję biskupa można przyjąć za dobrą monetę.


QUOTE
Dyskusja cały czas rozbija się o kwestię tego, że sąd powszechny uznał za ważniejszy wyrok sądu biskupiego od zeznań świadków, a Ty zaś oczekujesz, że sąd dokona jego merytorycznej oceny.


Istotnie, chciałbym aby nie tylko ten, ale każdy sąd w naszym kraju dokonywał merytorycznej oceny dowodów. Czy wolisz by sądy rozpatrywały sprawy niemerytorycznie?

@Archanioł

QUOTE
Główny problem polega chyba na tym, że nasz interlokutor nie rozumie, iż w postępowaniu cywilnym należy uzasadnić, dlaczego danemu dowodowi odmówiono "mocy dowodowej". Innymi slowy należałoby wyjaśnić, dlaczego zatwierdzony przez Watykan wyrok sądu biskupiego jest nierzetelny.


Tak byłoby w istocie gdyby wyrok sądu biskupiego traktować jako dokument urzędowy, co wcale nie jest takie oczywiste:

https://prawo.money.pl/orzecznictwo/sad-najwyzszy/wyrok;sn;izba;cywilna,ic,v,ckn,1364,00,3108,orzeczenie.html

Orzeczenia sądów kościelnych mogą mieć natomiast znaczenie dowodowe w
sądowym postępowaniu cywilnym. W takim też znaczeniu zostały ocenione w
rozpoznawanej sprawie. Wypada tylko zasygnalizować istniejącą w doktrynie
rozbieżność w ocenie charakteru prawnego dokumentów kościelnych, uznawanych
bądź jako dokumenty urzędowe (art. 244 § 2 k.p.c.), bądź jako dokumenty prywatne
szczególnego rodzaju (art. 245 k.p.c.).



Poza tym, są wątpliwości czy SO w ogóle dysponował oryginałem wyroku sądu biskupiego:

Lisiński poszedł z dekretem do sądu. Uznał, że skoro biskup nie dał mu pieniędzy to na drodze sądowej „skasuje” kurię na milion złotych. W pozwie domagał się przeprosin za naruszenie dóbr osobistych, które to naruszenie miało polegać na molestowaniu seksualnym, co miało się wydarzyć ponad 30 lat wcześniej. Najciekawsze, że sąd wydał wyrok nakazujący takie przeprosiny, nie mając nawet oryginału dokumentu, który miał być rzekomym dowodem winy księdza.

https://wpolityce.pl/polityka/449969-karczewski-biskupi-nie-chcieli-bronic-ks-witkowskiego

A my tutaj próbujemy dokonać kwalifikacji prawnej dokumentu.





Napisany przez: ChochlikTW 9/07/2019, 17:15

QUOTE(Julius I @ 9/07/2019, 17:10)
@Chochlik

QUOTE
A, jaki sąd miał wybór? Odrzucić wyrok sądu biskupiego?


A widzisz jakieś przeszkody prawne? Ja nie widzę żadnych. Nie widzę też żadnych racjonalnych powodów, dla które nakazywałyby sądowi powszechnemu taki wyrok przyjąć

*


Jak nie widzisz, choć były już kilka razy podawane to nie moja wina.

QUOTE(Julius I @ 9/07/2019, 17:10)
Sąd zobowiązany jest przeprowadzić selekcję dowodów tj. dokonać wyboru tych na których się oparł i ewentualnie odrzucić inne, którym odmówił wiarygodności i mocy dowodowej.

E. Pędziałek-Kunert, Realizacja zasada swobodnej oceny dowodów w procesie cywilnym i procesie karnym
w kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego
, s.24

http://iusetadministratio.eu/wp-content/Zeszyty_naukowe/2017/2_2017/2_2017_3_Kunert.pdf
*


I przecież dokonał! Uznał wyrok sądu kościelnego za dowód ważniejszy od zeznań świadków. Gdyby zrobił odwrotnie podważyłby słuszność wyroku sądu kościelnego.

Pomimo iż wszyscy wezwani świadkowie zgodnie bronili księdza, „sąd w pełni dał wiarę zeznaniom powoda”, uznając, że skoro czyny pedofilskie popełniane są w ukryciu, nie można ich udowodnić. A poza tym po 30 latach pamięć świadków może szwankować.


QUOTE(Julius I @ 9/07/2019, 17:10)
QUOTE
sąd powszechny nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego.


A czy ja piszę o tym, że sąd powszechny ma orzekać o prawidłowości tego wyroku??? Mam poczucie, że rozmowa zaczyna schodzić do poziomu dyskusji w stylu "muszę udowodnić, że nie jestem wielbłądem".
*



Jak grochem o ścianę. rolleyes.gif Przecież cały czas w dyskusji starasz się podważyć słuszność postępowania sądu, który uznał wyrok sądu biskupiego za ważniejszy od innych dowodów.

CODE
Wyjaśnijmy może najpierw pojęcia:

[b]Ocena dowodu[/b]
Art. 233. Zasada swobodnej oceny dowodów przez sąd
[i]§ 1. Sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału.

[I]Fragment artykułu, który zalinkowałem powyżej:
Należy pamiętać, iż celem realizacji zasady [swobodnej oceny dowodów] jest ustalenie zgodności faktycznej przez sąd z rzeczywistością. Powyższe implikuje istotę zasady poprzez stosowanie wszechstronnej, całościowej oceny rozumianej jako ocena wszystkich dowodów, zaistniałych okoliczności sprawy, przedstawionych środków dowodowych, sytuacji, opartych na powstałym w toku postępowania przekonaniu sądu
uzasadnionym wiedzą, doświadczeniem życiowym i logiką. Sąd zobowiązany jest dokonać oceny poprzez ustalenie ważności, poprzez wartościowanie zebranego materiału dowodowego i nie tylko w kontekście indywidualnych okoliczności sprawy. Zatem realizacja zasady w każdym przypadku wymaga od sądu indywidualnego podejścia i pełnego profesjonalizmu w wykonywaniu oceny. Niedopuszczalna w realizacji zasady jest postawa sądu charakteryzująca się automatyzmem i stosowaniem schematów, choć zasada sama w
sobie zawiera schemat postępowania. Kryterium zasad: logiki, doświadczenia życiowego i wiedzy stawia wyraźne wymaganie w działaniu sądu na podstawie tzw. „ otwartego umysłu” poprzez stałe doskonalenie procesów myślowych, spostrzeżeń oraz poszerzanie wiedzy ogólnej[/i]

[b]Orzeczenie sądowe[/b]
[i]Orzeczenie sądowe rozstrzyga konkretną sprawę w postępowaniu sądowym. W trakcie rozprawy sąd wydaje orzeczenia w postaci wyroku lub postanowienia. Dotyczy to zarówno postępowania karnego, jak i cywilnego. Jeżeli nie jest wymagane wydanie wyroku, sąd wydaje postanowienie. W mniej ważnych kwestiach sędziowie wydają zarządzenia.
[/i]
[url=https://www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/prawo,hasla,336062,orzeczenia-sadowe.html]https://www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/pr...nia-sadowe.html[/url]

Teraz wracając do Twojego zdania, sąd powszechny, istotnie, nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego. Tylko, że ja nigdzie tu nie piszę o orzekaniu... Orzekać sąd może w sprawie tego czy ks. Witkowski jest winny czy niewinny molestowania Lisińskiego. A wyrok kościelny podlega ocenie jako dowód


rolleyes.gif Ech nawet nie widzisz, jak sam się zaplątałeś i jeszcze sam sobie przeczysz. Z jednej strony oczekujesz, że sąd powszechny dokona oceny wyroku sądu biskupiego jako dowodu w sprawie, a z drugiej zgadzasz się, że s.p. nie może orzec o prawidłowości tegoż wyroku.
Jeżeli orzekłby negatywnie musiałby uzasadnić swoje postępowanie, czyli tym samy orzekłby o tym czy wyrok zapadł prawidłowo.

Sprawa toczyła się o odszkodowanie, a nie o to, czy ks. Witkowski molestował czy też nie. A koronnym dowodem w sprawie był właśnie wyrok wydany przez jego przełożonych i potwierdzony przez Watykan.

CODE
Czy naprawdę chcemy, żeby sądy orzekając w jakiejkolwiek sprawie w swym rozumowaniu kierowały się autorytetem czy wolimy by kierowały się racjonalnymi kryteriami, które są zgodne ze standardem prawnym i które choćby zostały opisane w artykule, który podałem wyżej? Jak wyglądałyby wówczas wyroki sądów RP, gdyby sędziowie jedynie z szacunku i respektu przyjmowali na wiarę dowody jako zgodne ze stanem faktycznym od instytucji, która często bywa, jest stroną w sprawie. Dyskutujemy na tym forum o przestępstwach seksualnych duchownych katolickich i ewentualnych nadużyciach w strukturach Kościoła. Czy jak oczekujemy od prokuratury, żeby siłą wchodziła do kurii, szukała i wertowała dokumenty, za którymi mogą kryć się jakieś nieprawidłowości to wszystko jest w porządku, a jak sąd ocenia decyzję urzędu kościoła jako dowód mało wiarygodny to jest to naruszenie jego autonomii? Jeszcze raz zapytam: gdzie tu widzisz wchodzenie w czyjeś kompetencje? Czy sędzia SO próbuje tu wejść w rolę biskupa? Mówi mu jak powinno przebiegać śledztwo, jakich dowodów oczekuje? Nakazuje mu zmienić wyrok?


Przecież sąd właśnie pokierował się racjonalnym argument zgodnym z prawem, czyli uszanował wyrok sądu biskupiego potwierdzony przez SA i uznał, że ma on wyższą moc od zeznań świadków. Dokonując negatywnej oceny wszedłby w kompetencję z racji tego, że w żaden sposób oba sądy nie są powiązane ze sobą.

CODE
Jak Julius argumentuje to prosi się go o podstawę prawną, a jak pisze Jego Wysokość Chochlik to to jest święte. Argumentację podałem wyżej, podstawę prawną w kwestii oceny dowodów wraz z opracowaniem dot. tej oceny również. Próbuję do Ciebie trafić, ale jak Ty nie odróżniasz podstawowych pojęć, mieszasz terminy i wątki z historii Lisińskiego to jak sobie wyobrażasz, żeby moja argumentacja do Ciebie przemówiła? W dodatku posługujesz się podwójną miarą, bo oczekujesz, żeby prokuratura działała zdecydowanie wchodząc do budynków i archiwów kurii, wyciągała dokumenty, a sędziemu odmawiasz prawa do wątpliwości czy jedną decyzję biskupa można przyjąć za dobrą monetę.

Ja mogę nie rozumieć, bo na prawie się nie znam, ale odmawiasz tego też @Archaniołowi. wink.gif

I nie wiem z jakiej to racji prokuratura nie może wejść do budynków kurii. Są eksterytorialne?

CODE
Istotnie, chciałbym aby nie tylko ten, ale każdy sąd w naszym kraju dokonywał merytorycznej oceny dowodów. Czy wolisz by sądy rozpatrywały sprawy niemerytorycznie?

I według Ciebie z tejże racji mam oczekiwać, że polskie sądy będą oceniać wyroki wydane przez sądy innych państw. rolleyes.gif

QUOTE
@Archanioł

QUOTE
Główny problem polega chyba na tym, że nasz interlokutor nie rozumie, iż w postępowaniu cywilnym należy uzasadnić, dlaczego danemu dowodowi odmówiono "mocy dowodowej". Innymi slowy należałoby wyjaśnić, dlaczego zatwierdzony przez Watykan wyrok sądu biskupiego jest nierzetelny.


Tak byłoby w istocie gdyby wyrok sądu biskupiego traktować jako dokument urzędowy, co wcale nie jest takie oczywiste:

https://prawo.money.pl/orzecznictwo/sad-najwyzszy/wyrok;sn;izba;cywilna,ic,v,ckn,1364,00,3108,orzeczenie.html

Orzeczenia sądów kościelnych mogą mieć natomiast znaczenie dowodowe w
sądowym postępowaniu cywilnym. W takim też znaczeniu zostały ocenione w
rozpoznawanej sprawie. Wypada tylko zasygnalizować istniejącą w doktrynie
rozbieżność w ocenie charakteru prawnego dokumentów kościelnych, uznawanych
bądź jako dokumenty urzędowe (art. 244 § 2 k.p.c.), bądź jako dokumenty prywatne
szczególnego rodzaju (art. 245 k.p.c.).


Wyrok sądu kościelnego jest to dokument prywatny, czy urzędowy według Ciebie?

Dokument prywatny sporządzony w formie pisemnej albo elektronicznej stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie.
https://www.arslege.pl/dowod-z-dokumentu-prywatnego/k14/a8483/

§ 1. Dokumenty urzędowe, sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy władzy publicznej i inne organy państwowe w zakresie ich działania, stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo zaświadczone.
§ 2. Przepis § 1 stosuje się odpowiednio do dokumentów urzędowych sporządzonych przez podmioty, inne niż wymienione w § 1, w zakresie zleconych im przez ustawę zadań z dziedziny administracji publicznej.

https://www.arslege.pl/dowod-z-dokumentow-urzedowych/k14/a8482/

Napisany przez: Julius I 10/07/2019, 16:03

@Chochlik

QUOTE
Jak nie widzisz, choć były już kilka razy podawane to nie moja wina.


Na argumenty podane przez Ciebie i Archanioła odpowiedziałem. W jednym z nich popełniłem błąd (post nr 200) pisząc, że sąd musi zbadać dowód, żeby go ocenić. Co oczywiście nie jest prawdą, ale co nie znaczy też, że sąd nie może mieć wątpliwości w kontekście całości materiału dowodowego. Nie są mi też znane żadne regulacje formalno-prawne, które nakazywałyby, aby sąd był zmuszony uznać taki dowód za ważniejszy od zeznań świadków i dokumentów prywatnych. Nawet jeżeli wyrok sądu biskupiego, według sądu powszechnego, spełniałby charakter dokumentu urzędowego (co jest dyskusyjne), to i tak nic nie stało na przeszkodzie, aby sędzia poddał w wątpliwość treść ustaloną przez kurię.

Różnorodność dowodów i środków dowodowych może implikować twierdzenie, iż powinny być ocenianie w pod względem hierarchii i ważności. SN odrzucił pogląd o istnieniu jakiejkolwiek hierarchii dowodów i ich ważności ze względu na zastosowanie zasady swobodnej oceny dowodów. W wyroku z dnia 14 stycznia 1998r. SN
stanął na stanowisku, iż kodeks postępowania cywilnego nie ustanawia hierarchii dowodów (art. 244 - 309 KPC), ponieważ żaden dowód nie wiąże sądu i podlega swobodnej ocenie sędziowskiej (art. 233 § 1 KPC)”.

http://iusetadministratio.eu/wp-content/Zeszyty_naukowe/2017/2_2017/2_2017_3_Kunert.pdf
Str. 15

Tym bardziej, że według SN:

Nie ulega wątpliwości, że z dokumentami urzędowymi wiąże się
domniemanie autentyczności oraz domniemanie zgodności treści dokumentu
z prawdą. Artykuł 244 § 1 k.p.c. reguluje moc formalną dokumentu i nakazuje
traktować jako udowodnioną treść dokumentu, natomiast nie rozstrzyga
o znaczeniu dokumentu dla wyniku procesu, bowiem w tym zakresie jest on
przedmiotem oceny według zasad określonych w art. 233 § 1 k.p.c.


Wyrok SN IV CSK 443/12
http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia2/IV%20CSK%20443-12-1.pdf

Innymi słowy, z punktu widzenia formalnego sąd jak najbardziej mógł oprzeć się na wyroku biskupim... Co nie znaczy, że musiał.

A tu jest przykład, że Sąd Rejonowy mógł odrzucić wyrok sądu biskupiego, aczkolwiek w procesie karnym:

Ksiądz molestował ministranta przez 9 lat. Sąd biskupi go uniewinnił. A powszechne skazały na więzienie
http://wyborcza.pl/7,75398,24429703,ksiadz-molestowal-ministranta-przez-9-lat-sad-biskupi-go-uniewinnil.html

Jeśli chodzi o pozostałe argumenty, to nadal nie jest dla mnie jasne w jaki sposób według Was sąd powszechny nadając mniejszą wartość wyrokowi kościelnemu (w kontekście wszystkich dowodów) niż to zrobił w uzasadnieniu wyroku miałby wchodzić w kościelne kompetencje i w dodatku naruszyć autonomię. Wasze ogólnikowe twierdzenia o rozdzielności prawa kościelnego i państwowego, jak też o umowach międzynarodowych jeszcze nic mi nie mówią. Rozumiem, że według Was każdy sąd jest zmuszony uznać wyrok sądu kościelnego za zgodny z faktami, bo w przeciwnym razie zostanie naruszona autonomia Kościoła i padnie zarzut mieszania się w obce kompetencje.


QUOTE
QUOTE
Sąd zobowiązany jest przeprowadzić selekcję dowodów tj. dokonać wyboru tych na których się oparł i ewentualnie odrzucić inne, którym odmówił wiarygodności i mocy dowodowej.


I przecież dokonał! Uznał wyrok sądu kościelnego za dowód ważniejszy od zeznań świadków.


Skoro dokonał selekcji tzn., że ocenił. A w swoich postach twierdzisz co innego. I kto tu sobie przeczy smile.gif

Uważasz, że sąd powinien dokonać oceny wyroku sądu biskupiego, ale na jakiej podstawie? Post 199
Na podstawie takiej, że sąd powszechny nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego. Sąd pokierował się autorytetem oraz autonomią Kościoła uznając wyrok za dowód, aby go odrzucić musiałby dokonać oceny działań sądu, który mu nie podlega, a tym samym wszedłby w kompetencję i naruszył autonomię.
Post 209
Dodatkowo jeszcze w grę wchodzi przecież Kodeks Prawa Kanonicznego, a w tym konkretnym wypadku Księga VI i VII - http://www.zaufaj.com/prawo-kanoniczne.html Więc, sąd powszechny miał oceniać na podstawie polskiego prawodawstwa wyrok nałożony przez Kościół, który kieruje się innym prawodawstwem? rolleyes.gif


QUOTE
Jak grochem o ścianę. rolleyes.gif Przecież cały czas w dyskusji starasz się podważyć słuszność postępowania sądu, który uznał wyrok sądu biskupiego za ważniejszy od innych dowodów.

Ech nawet nie widzisz, jak sam się zaplątałeś i jeszcze sam sobie przeczysz.


Nie zaplątałem się i nie przeczę sobie. Po prostu w przeciwieństwie do Ciebie rozróżniam czym jest ocena dowodów a czym orzeczenie sądu. Tylko wystarczyło trochę wczytać się w to, co napisałem.


QUOTE
Przecież sąd właśnie pokierował się racjonalnym argument zgodnym z prawem, czyli uszanował wyrok sądu biskupiego


Racjonalna zgodność z prawem zapewne i była, ale uszanowanie to już jest inne rozumienie racjonalności.

QUOTE
I nie wiem z jakiej to racji prokuratura nie może wejść do budynków kurii. Są eksterytorialne?


Nigdzie nie twierdziłem, że prokuratura nie może wejść do budynków kurii.
Chyba do porozumienia w sprawie wyroku w Płocku nie dojdziemy. To forum zniesie każdy spór. Również ten.





Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 10/07/2019, 21:28

QUOTE(ChochlikTW @ 7/07/2019, 21:10)
A, czemu ktokolwiek miał stać? Bo rozumiem, że Lisiński jest dla Ciebie czyimś narzędziem?
*



Wszystko na to wskazuje: Lisiński z problemami finansowym i alkoholowym zakłada fundacje, przekonuje do siebie biskupa, bryluje w mediach, Bergoglio całuje mu ręce.
W tej sprawie jest wiele pytań:
Kto doprowadził Lisińskiego do papieża?
Dlaczego Gazeta Wyborcza zdecydowała się go porzucić?
Dlaczego biskup płocki tak bardzo chciał mieć w swojej diecezji pedofilów? I tak bardzo chciał walczyć z pedofilią?
Walczyć można i z innymi nadużyciami, jak i można karać za inne grzechy.

Napisany przez: szczypiorek 10/07/2019, 21:29

A tymczasem...

QUOTE
Radomska kuria zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu molestowania dzieci przez 68-letniego ks. Stanisława Sikorskiego, dawnego współpracownika opozycji i pierwszej "Solidarności".


QUOTE
Ksiądz Stanisław Sikorski to znana postać w diecezji radomskiej. W latach 1980–1990 był wikarym w parafii św. Barbary w Pionkach. Zajął się wtedy działalnością opozycyjną: wydawał podziemne pisma „Barykada” i „Robotnik”, książki, ulotki. Był uczestnikiem demonstracji po pogrzebie i w rocznice śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, organizował msze za ojczyznę, współorganizował Komitet Pomocy Internowanym w Pionkach, organizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy swojej parafii, był członkiem podziemnej grupy Morwa, współorganizował KIK w Pionkach, współpracował z KPN i Polską Partią Niepodległościową. Był zastępcą przewodniczącego KO „S” w Pionkach, kapelanem Regionu „S” Ziemia Radomska i do niedawna Światowego Związku Żołnierzy AK – Okręg w Radomiu.


QUOTE
Wszystko wróciło

Przy parafii w Pionkach powołał do życia drużyny harcerskie, prowadził grupy ministrantów i szkolenia karate dla dzieci i młodzieży. Sam ma stopień mistrzowski karate shodan. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2009) i Orderem Uśmiechu. W grudniu ubiegłego roku prezydent Andrzej Duda odznaczył księdza Sikorskiego Medalem 100-lecia Odzyskania Niepodległości.

QUOTE
Jak relacjonuje, był molestowany przez księdza Sikorskiego, gdy miał około 9 lat. – To było na zimowisku dla ministrantów. Ksiądz tak to organizował, żeby spać na sąsiednim materacu, mówił, żeby nie zapinać śpiworów, bo ciepło. W nocy wkładał mi ręce w slipki. Byłem cały sparaliżowany strachem. Udawałem, że śpię – mówi.

Ksiądz na basenie

Jak zaznacza, to nie był jednostkowy przypadek. Pamięta też, że ksiądz pod pretekstem nauki dbania o higienę wchodził z chłopcami pod prysznic i instruował ich, jak myć genitalia, przy okazji dotykając ich. – Ksiądz był silny i wysportowany, uprawiał karate. Poza tym bardzo towarzyski, poważany i lubiany. Jako kilkuletnie dziecko bałem się zaprotestować, powiedzieć jemu czy komukolwiek z rodziny. Teraz dopiero widzę, że nie byłem sam – mówi mężczyzna.


QUOTE
Po transmisji z przyznania księdzu medalu zawiadomił kurię diecezji radomskiej, kilka dni temu złożył oficjalny wniosek o wszczęcie postępowania kanonicznego. O podejrzeniach zawiadomiła kurię także fundacja Nie Lękajcie Się, z którą skontaktowały się ofiary księdza Sikorskiego.

Jak się okazuje, już kilka lat temu zawiadomienie w sprawie księdza Sikorskiego złożył inny mężczyzna. Jak relacjonuje, był molestowany, gdy miał około 9 lat. Ksiądz zaprosił go do siebie na plebanię, włączył bajki, po czym rozebrał.

Ks. Stanisław Sikorski przeniesiony

– Zabawiał się mną i wtedy do pokoju weszła siostra zakonna. Musiała widzieć, co się dzieje. Ksiądz wybiegł za nią, a krótko potem przeniesiono go na inną parafię – opowiada dziś mężczyzna. Pamięta też, że gdy wraz z klasą ze szkoły chodził na naukę pływania na basen w Pionkach, w tym samym czasie przychodził tam ksiądz Sikorski.

– Wchodził do naszego basenu i organizował taką zabawę: podnosił dzieci i wyrzucał je w górę, żeby wpadały do wody. Ustawiały się kolejki, bo każdy tak chciał. Tylko nikt sobie nie uświadamiał, że ksiądz za każdym razem łapie dziecko za krocze – mówi nasz rozmówca.

Pedofilia w Kościele. Kuria wiedziała?

Jak twierdzi, o przypadkach molestowania przez księdza Sikorskiego zawiadomił kurię już w 2013 roku. Był wtedy też przesłuchiwany przez delegata z Lublina. Co dalej działo się z tą sprawą? – Nic. Nic mi nie przekazano, a ksiądz dalej pracuje na parafii i ma kontakt z dziećmi – mówi.


QUOTE
– W prawie kościelnym nie ma instytucji przedawnienia. Procedura jest taka, że jeżeli jest podejrzenie o czyny niegodne, wszczynane jest postępowanie kanoniczne. Wyznaczony przez księdza biskupa delegat prowadzi dochodzenie, rozmawia z osobą zgłaszającą, a potem z oskarżaną. Następnie powstaje protokół, który jest przesyłany do Stolicy Apostolskiej jako zgłoszenie, i oczekuje się na dyspozycje. Jednak jeżeli ksiądz delegat zdecyduje, że czyn jest bardzo prawdopodobny, to ksiądz biskup musi podjąć decyzję w sprawie księdza, że musi być odsunięty od pracy z dziećmi. Tyle że musimy być pewni, że opisywane zdarzenia miały miejsce – mówił nam kilka tygodni temu ksiądz Edward Poniewierski, kanclerz kurii diecezji radomskiej.

Wtedy biskup rozmawiał z księdzem Sikorskim. Ten zaprzeczył oskarżeniom, powiedział, że nie czuje się winny wobec posądzeń, uważa je za fałszywe.

Teraz – po drugim zgłoszeniu – kuria zawiadomiła prokuraturę. To ruch formalny, ponieważ ewentualne przestępstwa już się przedawniły.

Skontaktowaliśmy się z księdzem Sikorskim: – Nie mam nic do powiedzenia „Gazecie Wyborczej”. Do widzenia – powiedział, po czym się rozłączył.

Reportaż o księdzu Sikorskim w piątek w Tygodniku Radom oraz na radom.wyborcza.pl


http://radom.wyborcza.pl/radom/7,48201,24978681,kuria-donosi-na-kaplana-solidarnosci-bohater-podziemia-molestowal.html

Napisany przez: Grzegorz_B 10/07/2019, 22:44

Widać ten kontakt z Solidarnością jest źródłem stresu, bo to już kolejny który musiał na dzieciach się odreagować ;-)

BTW nieco obok tematu, ale korekta techniczna co do sformułowania GW "sam ma stopień mistrzowski karate shodan"... shodan to nie żaden styl, tylko po prostu pierwszy dan. Skoro trenował to już w jakichś "zamierzchłych czasach" ileś lat temu to obstawiam shotokan lub kyokushin.

Napisany przez: ChochlikTW 11/07/2019, 10:06

@Julius I

CODE
Innymi słowy, z punktu widzenia formalnego sąd jak najbardziej mógł oprzeć się na wyroku biskupim... Co nie znaczy, że musiał.

To na jakiej podstawie miał uznać lub odrzucić wniosek o przyznanie odszkodowania?

CODE
A tu jest przykład, że Sąd Rejonowy mógł odrzucić wyrok sądu biskupiego, aczkolwiek w procesie karnym:

Ksiądz molestował ministranta przez 9 lat. Sąd biskupi go uniewinnił. A powszechne skazały na więzienie
http://wyborcza.pl/7,75398,24429703,ksiadz...uniewinnil.html


Tyle, że z artykułu wynika, że sprawa trafiła do prokuratury, czyli zostało zgłoszone przestępstwo. Miał miejsce proces karny, a nie cywilny. Ks. Witkowskiego skazał sąd biskupi, a sprawa o molestowanie nie mogła trafić do prokuratury z racji przedawnienia. Nie znalazłem ile lat ma Lisiński, ale w 2014r. przedłużono okres przedawnienia przestępstw na tle seksualnym do 30r. życia ofiary.

CODE
Jeśli chodzi o pozostałe argumenty, to nadal nie jest dla mnie jasne w jaki sposób według Was sąd powszechny nadając mniejszą wartość wyrokowi kościelnemu (w kontekście wszystkich dowodów) niż to zrobił w uzasadnieniu wyroku miałby wchodzić w kościelne kompetencje i w dodatku naruszyć autonomię. Wasze ogólnikowe twierdzenia o rozdzielności prawa kościelnego i państwowego, jak też o umowach międzynarodowych jeszcze nic mi nie mówią. Rozumiem, że według Was każdy sąd jest zmuszony uznać wyrok sądu kościelnego za zgodny z faktami, bo w przeciwnym razie zostanie naruszona autonomia Kościoła i padnie zarzut mieszania się w obce kompetencje.

Proces był cywilny o odszkodowanie, a nie to, czy molestował czy też nie. Kościół skazał swojego pracownika, więc sąd przyjął, że wyrok jest ważniejszy niż zeznania świadków czy opinia psychologa.
Gdyby sąd cywilny miał przyjąć zeznania świadków, a te świadczy za księdzem, podobnie jak opinia psychologa, a odrzucić wyrok kościelny wszedłby w kompetencję sądu, który mu nie podlega. Podważyłby tym samym wyrok niezawisłego sądu kościelnego, jak i kompetencję SA, bo musiałby uzasadnić, czemu dokonał takiej selekcji uznając wyższość zeznań nad wyrokiem.

CODE
Skoro dokonał selekcji tzn., że ocenił. A w swoich postach twierdzisz co innego. I kto tu sobie przeczy smile.gif

Przeczytaj artykuł. Świadkowie zeznawali na korzyść ks. Witkowskiego, podobna była opinia psychologa, a z racji tego, że sprawa tyczyła się o odszkodowanie i jego wysokość sąd dokonał selekcji i uznał (albo jak chcesz ocenił), że wyrok sądu biskupiego za ważniejszy i wiążący dla sprawy.

CODE
Nie zaplątałem się i nie przeczę sobie. Po prostu w przeciwieństwie do Ciebie rozróżniam czym jest ocena dowodów a czym orzeczenie sądu. Tylko wystarczyło trochę wczytać się w to, co napisałem.

Wczytuje się, a Ty? Bo nie dyskutujemy o orzeczeniu sądu, ale o tym, czy miał prawo uznać wyższość wyroku kościelnego. wink.gif

Napisany przez: Archanioł 11/07/2019, 10:41

CODE
A widzisz jakieś przeszkody prawne? Ja nie widzę żadnych. Nie widzę też żadnych racjonalnych powodów, dla które nakazywałyby sądowi powszechnemu taki wyrok przyjąć

Sąd zobowiązany jest przeprowadzić selekcję dowodów tj. dokonać wyboru tych na których się oparł i ewentualnie odrzucić inne, którym odmówił wiarygodności i mocy dowodowej.


Przecież SO takiej selekcji dokonał - odmówił waloru wiarygodności zeznaniom świadków.

CODE
A czy ja piszę o tym, że sąd powszechny ma orzekać o prawidłowości tego wyroku??? Mam poczucie, że rozmowa zaczyna schodzić do poziomu dyskusji w stylu "muszę udowodnić, że nie jestem wielbłądem".


Sam ją do takiego wzorca sprowadzasz. Np. cytując głupoty z artykułów, gdzie ktoś ma mgliste (o ile w ogóle) pojęcie o co chodzi w postępowaniu dowodowym.

CODE
Teraz wracając do Twojego zdania, sąd powszechny, istotnie, nie może orzekać o prawidłowości wyroku sądu kościelnego. Tylko, że ja nigdzie tu nie piszę o orzekaniu... Orzekać sąd może w sprawie tego czy ks. Witkowski jest winny czy niewinny molestowania Lisińskiego. A wyrok kościelny podlega ocenie jako dowód


I tej oceny sąd dokonał. A to że Tobie się ona nie podoba?

CODE
Czy naprawdę chcemy, żeby sądy orzekając w jakiejkolwiek sprawie w swym rozumowaniu kierowały się autorytetem czy wolimy by kierowały się racjonalnymi kryteriami, które są zgodne ze standardem prawnym i które choćby zostały opisane w artykule, który podałem wyżej? Jak wyglądałyby wówczas wyroki sądów RP, gdyby sędziowie jedynie z szacunku i respektu przyjmowali na wiarę dowody jako zgodne ze stanem faktycznym od instytucji, która często bywa, jest stroną w sprawie. Dyskutujemy na tym forum o przestępstwach seksualnych duchownych katolickich i ewentualnych nadużyciach w strukturach Kościoła. Czy jak oczekujemy od prokuratury, żeby siłą wchodziła do kurii, szukała i wertowała dokumenty, za którymi mogą kryć się jakieś nieprawidłowości to wszystko jest w porządku, a jak sąd ocenia decyzję urzędu kościoła jako dowód mało wiarygodny to jest to naruszenie jego autonomii? Jeszcze raz zapytam: gdzie tu widzisz wchodzenie w czyjeś kompetencje? Czy sędzia SO próbuje tu wejść w rolę biskupa? Mówi mu jak powinno przebiegać śledztwo, jakich dowodów oczekuje? Nakazuje mu zmienić wyrok?


argumentum ad absurdum świadczy o bezradności.

CODE
Istotnie, chciałbym aby nie tylko ten, ale każdy sąd w naszym kraju dokonywał merytorycznej oceny dowodów. Czy wolisz by sądy rozpatrywały sprawy niemerytorycznie?


Sąd dopkonał merytorycznej oceny, która zapewne będzie podlegać kontroli instancyjnej.

CODE
Tak byłoby w istocie gdyby wyrok sądu biskupiego traktować jako dokument urzędowy, co wcale nie jest takie oczywiste:

https://prawo.money.pl/orzecznictwo/sad-naj...orzeczenie.html

Orzeczenia sądów kościelnych mogą mieć natomiast znaczenie dowodowe w
sądowym postępowaniu cywilnym. W takim też znaczeniu zostały ocenione w
rozpoznawanej sprawie. Wypada tylko zasygnalizować istniejącą w doktrynie
rozbieżność w ocenie charakteru prawnego dokumentów kościelnych, uznawanych
bądź jako dokumenty urzędowe (art. 244 § 2 k.p.c.), bądź jako dokumenty prywatne
szczególnego rodzaju (art. 245 k.p.c.).


Nie jest istotne czy prywatny, urzędowy czy szczególnego rodzaju.

CODE
Poza tym, są wątpliwości czy SO w ogóle dysponował oryginałem wyroku sądu biskupiego:


To byłoby istotne gdyby ktoś kwestionował autentyczność czy treść rozstrzygnięcia sądu biskupiego. A tego nikt w procesie nie robił.

CODE
Na argumenty podane przez Ciebie i Archanioła odpowiedziałem. W jednym z nich popełniłem błąd (post nr 200) pisząc, że sąd musi zbadać dowód, żeby go ocenić. Co oczywiście nie jest prawdą, ale co nie znaczy też, że sąd nie może mieć wątpliwości w kontekście całości materiału dowodowego. Nie są mi też znane żadne regulacje formalno-prawne, które nakazywałyby, aby sąd był zmuszony uznać taki dowód za ważniejszy od zeznań świadków i dokumentów prywatnych. Nawet jeżeli wyrok sądu biskupiego, według sądu powszechnego, spełniałby charakter dokumentu urzędowego (co jest dyskusyjne), to i tak nic nie stało na przeszkodzie, aby sędzia poddał w wątpliwość treść ustaloną przez kurię.


Nie podajesz żadnych argumentów. Podajesz swoje odczucia, które próbujesz podeprzeć wyrwanymi z kontekstu artykułami i przepisami. Sąd nie może poddać w wątpliwość treści wyroku sądu biskupiego, bo nie ma takiej możliwości. Nawet gdyby zgłoszono taki zarzut (art. 252) to umowa międzynarodowa ze Stolicą Apostolską uniemożliwia ocenę przez sąd prawidłowości i rzetelności orzeczenia sądu biskupiego.

CODE
Różnorodność dowodów i środków dowodowych może implikować twierdzenie, iż powinny być ocenianie w pod względem hierarchii i ważności. SN odrzucił pogląd o istnieniu jakiejkolwiek hierarchii dowodów i ich ważności ze względu na zastosowanie zasady swobodnej oceny dowodów. W wyroku z dnia 14 stycznia 1998r. SN
stanął na stanowisku, iż kodeks postępowania cywilnego nie ustanawia hierarchii dowodów (art. 244 - 309 KPC), ponieważ żaden dowód nie wiąże sądu i podlega swobodnej ocenie sędziowskiej (art. 233 § 1 KPC)”.


I z tej przyczyny sąd uznał zeznania świadków za niewiarygodne.

CODE
Tym bardziej, że według SN:

Nie ulega wątpliwości, że z dokumentami urzędowymi wiąże się
domniemanie autentyczności oraz domniemanie zgodności treści dokumentu
z prawdą. Artykuł 244 § 1 k.p.c. reguluje moc formalną dokumentu i nakazuje
traktować jako udowodnioną treść dokumentu, natomiast nie rozstrzyga
o znaczeniu dokumentu dla wyniku procesu, bowiem w tym zakresie jest on
przedmiotem oceny według zasad określonych w art. 233 § 1 k.p.c.


Oczywisście, że nie rozstrzyga. Jednak podkreślony przez Ciebie zdanie ma inne znaczenie niż mu nadajesz. Z tego orzeczenia wynika bowiem jedynie, że ocenie podlega przydatność dokumentu dla ustaleń faktycznych a nie jego moc dowodowa. W omawianej sprawie wyrok sądu biskupiego miał zdaniem sądu znaczenie fundamentalne, i dlatego nie mógł być pominięty.

CODE
A tu jest przykład, że Sąd Rejonowy mógł odrzucić wyrok sądu biskupiego, aczkolwiek w procesie karnym:

Ksiądz molestował ministranta przez 9 lat. Sąd biskupi go uniewinnił. A powszechne skazały na więzienie
http://wyborcza.pl/7,75398,24429703,ksiadz...uniewinnil.html


A gdzie w procesie karnym masz rozdział o dowodach z dokumentów? W procedurze karnej nie ma znaczenia czy dokument pochodzi od organu czy osoby prywatnej.

CODE
Jeśli chodzi o pozostałe argumenty, to nadal nie jest dla mnie jasne w jaki sposób według Was sąd powszechny nadając mniejszą wartość wyrokowi kościelnemu (w kontekście wszystkich dowodów) niż to zrobił w uzasadnieniu wyroku miałby wchodzić w kościelne kompetencje i w dodatku naruszyć autonomię.


Dalej swoje. Sprawdź sobie treść art. 328 k.p.c..

QUOTE
Skoro dokonał selekcji tzn., że ocenił. A w swoich postach twierdzisz co innego. I kto tu sobie przeczy smile.gif


Nie ocenił. Sąd uznał że skoro wyrok taki zapadł i został zatwierdzony przez Watykan to jest on bardziej miarodajny dla ustaleń faktycznych niż zeznania świadków. Nie dokonał natomiast jego kwalifikacji pod względem np. rzetelności postępowania bo nie mógł tego zrobić. Uznał, że skoro pozwany się nie odwoływał to procedura odpowiadała standardom kościelnym.

CODE
Nie zaplątałem się i nie przeczę sobie. Po prostu w przeciwieństwie do Ciebie rozróżniam czym jest ocena dowodów a czym orzeczenie sądu. Tylko wystarczyło trochę wczytać się w to, co napisałem.


Nie rozróżniasz.

CODE
Racjonalna zgodność z prawem zapewne i była, ale uszanowanie to już jest inne rozumienie racjonalności.


Sąd dokonując oceny dowodów kierował się treścią art. 233 k.p.c. i dokonując subsumcji ustalonego na podstawie dowodów stanu faktycznego wydał taki a nie inny wyrok.

Napisany przez: Julius I 13/07/2019, 11:22

@Archanioł

CODE
Przecież SO takiej selekcji dokonał - odmówił waloru wiarygodności zeznaniom świadków. I tej oceny sąd dokonał
.

Przez cały ten czas uporczywie powtarzacie oczywisty fakt, którego nawet nie próbuję kwestionować smile.gif
Tylko po co?


CODE
argumentum ad absurdum świadczy o bezradności.


Być może w sądzie. Ale w dyskusji... już niekoniecznie.



QUOTE
Sąd dopkonał merytorycznej oceny, która zapewne będzie podlegać kontroli instancyjnej.


Sąd dokonał merytorycznej oceny z punktu widzenia czysto-proceduralnych, gdzie głównym argumentem był wyrok sądu biskupiego, który nie przesłuchał żadnego świadka, nie przeprowadził konfrontacji powoda z pozwanym, pisze nieprawdę w uzasadnieniu i z którego to kuria nie ma zamiaru się nawet tłumaczyć by wykluczyć ewentualne wątpliwości.


QUOTE
To byłoby istotne gdyby ktoś kwestionował autentyczność czy treść rozstrzygnięcia sądu biskupiego. A tego nikt w procesie nie robił.


A skąd wiesz, że nie robił?


QUOTE
Sąd nie może poddać w wątpliwość treści wyroku sądu biskupiego, bo nie ma takiej możliwości. Nawet gdyby zgłoszono taki zarzut (art. 252) to umowa międzynarodowa ze Stolicą Apostolską uniemożliwia ocenę przez sąd prawidłowości i rzetelności orzeczenia sądu biskupiego.


Napisz po prostu jaką postać według Ciebie ma ten środek dowodowy.


QUOTE
Dalej swoje. Sprawdź sobie treść art. 328 k.p.c..


To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Nadal nie wiem w jaki sposób sąd powszechny miałby tu wejść w kompetencje Kościoła i naruszyć jego autonomię.


QUOTE
Nie ocenił. Sąd uznał że skoro wyrok taki zapadł i został zatwierdzony przez Watykan to jest on bardziej miarodajny dla ustaleń faktycznych niż zeznania świadków. Nie dokonał natomiast jego kwalifikacji pod względem np. rzetelności postępowania bo nie mógł tego zrobić. Uznał, że skoro pozwany się nie odwoływał to procedura odpowiadała standardom kościelnym.


Skoro sąd uznał, że wyrok kościelny jest miarodajny co do ustalenia faktów, to chcesz powiedzieć, że nie dokonał (w domyśle i pośrednio) oceny pozytywnej tego wyroku, jak również tego, że postępowanie zostało przeprowadzone rzetelnie?


@Chochlik

QUOTE
To na jakiej podstawie miał uznać lub odrzucić wniosek o przyznanie odszkodowania?




Były inne przesłanki, aby wniosek odrzucić. Podawałem je wcześniej. Znajdziesz je również w cytowanym przez siebie artykule.


QUOTE
Tyle, że z artykułu wynika, że sprawa trafiła do prokuratury, czyli zostało zgłoszone przestępstwo. Miał miejsce proces karny, a nie cywilny.


Dlatego napisałem "aczkolwiek"


QUOTE
Proces był cywilny o odszkodowanie, a nie to, czy molestował czy też nie. Kościół skazał swojego pracownika, więc sąd przyjął, że wyrok jest ważniejszy niż zeznania świadków czy opinia psychologa.
Gdyby sąd cywilny miał przyjąć zeznania świadków, a te świadczy za księdzem, podobnie jak opinia psychologa, a odrzucić wyrok kościelny wszedłby w kompetencję sądu, który mu nie podlega. Podważyłby tym samym wyrok niezawisłego sądu kościelnego, jak i kompetencję SA, bo musiałby uzasadnić, czemu dokonał takiej selekcji uznając wyższość zeznań nad wyrokiem.


Nadal nie wiem z czego konkretnie wynika wejście w kompetencje i autonomię Kościoła gdyby sąd uznał wyższość zeznań świadków, w tym dokumentów prywatnych nad wyrokiem kościelnym. I co stało na przeszkodzie by uznać wyższość zeznań i dokumentów prywatnych nad wyrokiem kościelnym?


QUOTE
Wczytuje się, a Ty? Bo nie dyskutujemy o orzeczeniu sądu, ale o tym, czy miał prawo uznać wyższość wyroku kościelnego.


Dyskutujemy też o tym czy miał prawo nie uznawać wyższości wyroku kościelnego.

























Napisany przez: ChochlikTW 19/07/2019, 11:35

QUOTE(Julius I @ 13/07/2019, 12:22)
@Chochlik

QUOTE
To na jakiej podstawie miał uznać lub odrzucić wniosek o przyznanie odszkodowania?


Były inne przesłanki, aby wniosek odrzucić. Podawałem je wcześniej. Znajdziesz je również w cytowanym przez siebie artykule.

*


Zeznania świadków, jak i opinia psychologa, które najwidoczniej Twoim zdaniem powinny mieć większą wartość od wyroku sąd kościelnego.

QUOTE(Julius I @ 13/07/2019, 12:22)
QUOTE
Proces był cywilny o odszkodowanie, a nie to, czy molestował czy też nie. Kościół skazał swojego pracownika, więc sąd przyjął, że wyrok jest ważniejszy niż zeznania świadków czy opinia psychologa.
Gdyby sąd cywilny miał przyjąć zeznania świadków, a te świadczy za księdzem, podobnie jak opinia psychologa, a odrzucić wyrok kościelny wszedłby w kompetencję sądu, który mu nie podlega. Podważyłby tym samym wyrok niezawisłego sądu kościelnego, jak i kompetencję SA, bo musiałby uzasadnić, czemu dokonał takiej selekcji uznając wyższość zeznań nad wyrokiem.


Nadal nie wiem z czego konkretnie wynika wejście w kompetencje i autonomię Kościoła gdyby sąd uznał wyższość zeznań świadków, w tym dokumentów prywatnych nad wyrokiem kościelnym. I co stało na przeszkodzie by uznać wyższość zeznań i dokumentów prywatnych nad wyrokiem kościelnym?
*


Wytłumaczę ostatni raz.
Zeznania świadków, jak i opinia psychologa przeczyły słowom Lisińskiego i wyrokowi sądu kościelnego. Gdyby sąd uznając ich wyższość wówczas podważyłby zasadność wyroku sądu kościelnego, a nie miał podstaw prawnych, aby tego uczynić. Ks. Witkowskiego skazał sąd kościelny, a nie sąd powszechny. Sprawa toczyła się o odszkodowanie, a nie o udowodnienie winy lub niewinności kapłana, więc normalną rzeczą jest, że uznał, że wyrok kościelny ma większą wartość.

Napisany przez: Julius I 22/07/2019, 10:27

@Chochlik

Trochę przerwy od pisania na temat tego wątku pozwoliły jeszcze raz przemyśleć niektóre kwestie. Na początku sygnalizowałem, że nie tyle chodziło mi, że wyrok sądu powszechnego został oparty na wyroku, który był wynikiem nierzetelnego procesu, ile o to, że sędzia wydając wyrok pokierował się autorytetem Kościoła. Zwrot "biskup to nie zwykły obywatel" i wyrok sądu biskupiego został "utrzymany w mocy przez Stolicę Apostolską" z punktu widzenia laika prawnego rzeczywiście można odczytać jako wyraz braku bezstronności sędziego i zdaje się tak sugerowały również autorki GW. Dyskusja wraz z zagłębieniem się w temat rozjaśniły mi w tym punkcie wiele. Rzeczywiście wiele przemawia za tym, że sędzia potraktował wyrok kościelny jako dokument mający większą moc dowodową. Co nie znaczy, że wyrok SO jest zgodny ze stanem faktycznym (o ile oczywiście jest prawdą, że proces kościelny został przeprowadzony tak jak to opisuje GW).

Dyskusja w zasadzie mogłaby na powyższym poprzestać, gdyby nie wypłynęło z niej kilka wątków pobocznych. Zgadza się, że sprawa toczyła się o odszkodowanie. Sąd przyjął na podstawie dokumentu, że Witkowski jest winny i przyznał rację Lisińskiemu. Nie jest natomiast jasne, że strona nie próbowała wyroku kościelnego podważyć. A wręcz przypuszczam, że głównie o to toczyła się gra na procesie. A że Witkowski miał tylko zeznania świadków i prywatne dokuemnty... Tu niestety są tylko domysły.

Co do podważania zasadności wyroku kościelnego to, wybacz moją upartość smile.gif, nadal sprawa nie jest dla mnie jasna. Przyjmując hipotetycznie, że sąd nie daje wiary wyrokowi kościelnemu i opiera się na dowodach drugiej strony, to oczywiście podważyłby wyrok sądu kościelnego. Nie rozumiem jednak dlaczego, w celach rozstrzygnięcia własnej sprawy, miałoby to mieć jakiś wpływ na instytucję kościelną - naruszenie autonomii, wejście w kompetencje itp. W tym miejscu chodziło mi o większe doprecyzowanie, żebym mógł poczuć się przekonany i powiedzieć: tak, sąd nie miał innej możliwości jak pójść po linii wyroku sądu biskupiego i przyznać rację Lisińskiemu.

Pytałem o to znajomego prawnika. Powiedział, że w takim przypadku wyrok kościelny w zestawieniu z zeznaniami świadków, dokumentami prywatnymi, opinią biegłych nie wskazuje jednoznacznie jaki ma być wyrok. Sąd opiera się na wszystkich zgormadzonych dowodach i to sąd podejmuje decyzję, którym dowodom daje wiarę. Oczywiście prawdą jest, że wyrok sądu biskupiego daje mocną podstawę do tego aby przyjąć, że czyn miał miejsce. Ale nie znaczy to, że sędzia w tym miejscu ma związane ręce i nie może mieć wątpliwości.

Próbowałem uzyskać jeszcze informacje w tej kwestii od innego prawnika pracującego na uczelni. Ale stwierdził, że nie potrafi rozwiązać tej kwestii „na gorąco” i musi „wgryźć” się w temat. Powiedział, że ma w swojej Katedrze jednego doktora, księdza i byłego sędziego sądu biskupiego. I może mu coś więcej rozjaśni.

W każdym razie problem dla mnie jest interesujący. Dam znać jak uzyskam jakąś odpowiedź.

Napisany przez: szczypiorek 23/07/2019, 22:54

BBC w temacie.

QUOTE
Polish abuse scandal: Victims take on the Catholic Church


https://www.bbc.com/news/world-europe-49025423

Napisany przez: ChochlikTW 1/08/2019, 12:02

Prokuratura zwolniła abp. Gądeckiego z tajemnicy, by dostać akta ws. pedofilii. A teraz ich nie chce

Śledczy zajmujący się sprawą aktów pedofilii, których miał się dopuścić ksiądz z Chodzieży, chcieli uzyskać dostęp do istotnych dla sprawy akt z postępowania kanonicznego. W tym celu zwolnili z tajemnicy zawodowej abp. Stanisława Gądeckiego. Kuria zapewnia, że akt nie ma, bo zostały przekazane Stolicy Apostolskiej. Teraz, jak wynika z odpowiedzi Prokuratury Krajowej, uznawane wcześniej za istotne dokumenty nie są już potrzebne.

O postępowaniu, dotyczącym księdza z Chodzieży, który miał gwałcić ministranta, pisaliśmy kilka razy. Prokuratura Rejonowa w Chodzieży chciała uzyskać wgląd w akta z postępowania kanonicznego kurii, które zakończyło się wydaleniem ze stanu kapłańskiego księdza Krzysztofa. Materiały były ważne dla sprawy. Prokuratorzy zakładali, że mogą zawierać nowe dowody, choćby dane o świadkach, o których wcześniej śledczy nie wiedzieli.

Ksiądz z Chodzieży miał gwałcić ministranta. Kuria nie wydała śledczym dokumentów
Mężczyzna jest oskarżany przez ministranta Szymona o to, że kilkanaście lat temu był molestowany i gwałcony. Poznańska kuria od samego początku uchylała się od współpracy. Nie chciała udostępnić akt, zasłaniając się tajemnicą zawodową. Wobec tego Prokuratura Rejonowa w Chodzieży zwolniła z tajemnicy abp. Stanisława Gądeckiego i innych księży. Kuria złożyła zażalenie na tę decyzję, ale ostatecznie chodzieski sąd przychylił się do decyzji prokuratury i nakazał wydanie dokumentów. Tutaj znowu śledczy napotkali opór. Kuria stwierdziła, że żądanie udostępnienia materiałów jest "bezprzedmiotowe", bo akta postępowania trafiły do Kongregacji Nauki Wiary.

Prokuratura mogła przeszukać kurię, domagał się tego zresztą adwokat Szymona, ale duchowni skutecznie przekonali śledczych, że w Poznaniu nie ma materiałów. Oficjalne stanowisko prokuratury w tej sprawie przedstawił na łamach "Głosu Wielkopolskiego" prok. Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowego w Poznaniu. - Uznajemy za wiarygodne stanowisko kurii, że nie posiada interesujących nas dokumentów, bo wysłała je do Watykanu. Przeszukanie to ostateczność. Stosuje się je w sytuacji, gdy na przykład ktoś odmawia wydania dokumentów. Kuria wcześniej powoływała się na tajemnicę zawodową, ale nie możemy wyciągać negatywnych konsekwencji wobec strony postępowania, która realizowała swoje uprawnienia - powiedział. Z wcześniejszych informacji prokuratury wynikało, że śledczy zwrócą się do Stolicy Apostolskiej o udostępnienie dokumentów.

Akta z postępowania kanonicznego nie są już konieczne
Okazuje się jednak, że akta wewnętrznego postępowania nie są już konieczne. Wynika to z odpowiedzi zastępcy prokuratora generalnego Krzysztofa Sieraka na interpelację Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Prokurator informuje w piśmie, że "w lipcu 2019 r. w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej przeprowadzono badanie akt przedmiotowego śledztwa i przekazano Prokuraturze Rejonowej w Chodzieży uwagi dotyczące postępowania". Jakie były wnioski PK? O tym czytamy dalej:
W wyniku analizy zgromadzonego w śledztwie materiału dowodowego uznano, że po uzupełnieniu czynności we wskazanym kierunku materiał dowodowy będzie kompletny i bez konieczności pozyskiwania dokumentacji z przeprowadzonego postępowania karno-administracyjnego przed Trybunałem Administracyjnym przy Kurii Metropolitalnej w Poznaniu będzie możliwe wydanie decyzji merytorycznej

Nie ma potrzeby przesłuchiwania abp. Gądeckiego
O sprawę zapytaliśmy rzecznika Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu, który telefonicznie nie potrafił odnieść się do stanowiska. Wysłaliśmy maila z pytaniami o przesłanki, jakie stoją za decyzją PK oraz jaki - wobec powyższego stanowiska - był sens zwalniania z tajemnicy zawodowej abp. Gądeckiego. O to samo zapytaliśmy Prokuraturę Krajową. Czekamy na odpowiedź.
Z odpowiedzi na interpelację Kluzik-Rostkowskiej wynika jeszcze jedna ciekawa rzecz. "Z analizy akt wynika, że nie ma potrzeby przesłuchiwania w charakterze świadka abp. Stanisława Gądeckiego, natomiast księża posiadający wiadomości w sprawie zostali przesłuchani" - czytamy.
- Nam zależało tylko na dokumentach, arcybiskup nie prowadził osobiście postępowania (w sprawie ks. Krzysztofa - red), więc przesłuchanie go nie ma sensu - powiedział Gazeta.pl prok. Smętkowski


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25048056,prokuratura-zwolnila-abp-gadeckiego-z-tajemnicy-by-dostac.html#s=BoxOpImg2

Napisany przez: ChochlikTW 6/08/2019, 13:54

Ksiądz z diecezji gliwickiej miał dawać klapsy ministrantom w trakcie gry w karty. Prokuratura bada sprawę o molestowanie

Prokuratura zajmuje się sprawą podejrzanego o molestowanie seksualne dzieci. Damian K., ksiądz z diecezji gliwickiej, pod różnymi pozorami dawał chłopcom klapsy. Ustalono również, że do jednego z nich wysyłał erotyczne SMS-y.

Prokuratura Rejonowa w Gliwicach prowadzi śledztwo przeciwko Damianowi K., księdzu w diecezji gliwickiej. Delegatura Biskupa gliwickiego ds. ochrony dzieci i młodzieży zapewniła, że mężczyzna został odsunięty od posługi kapłańskiej.

Gliwice. Ksiądz miał molestować ministrantów
Jak informuje gliwicka prokuratura poszkodowanych ma być czterech chłopców poniżej 15. roku życia. Wszyscy byli ministrantami w parafii, w której pracował ksiądz Damian K. W toku śledztwa udało się ustalić, że Damian K. w 2016 roku organizował prywatne, kilkudniowe wyjazdy do Bukowiny Tatrzańskiej, w których uczestniczyli m.in. ministranci. Podczas nich ksiądz zapraszał chłopców do gry w karty, w której obowiązywały jego zasady gry. Chłopiec, który przegrał rozgrywkę był karany wymierzanymi przez Damiana K. klapsami w pośladki. Dwóch chłopców potwierdziło tę wersję.

W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że dwa lata później doszło do podobnego incydentu. W październiku 2018 roku ksiądz Damian miał popełnić dwa kolejne przestępstwa na terenie jednej z parafii w Tarnowskich Górach. Pod pretekstem wymierzenia kary za złe zachowanie w szkole dwojgu chłopców wymierzył klapsy. Dodatkowo ustalono również, że ksiądz wysyłał do jednego z chłopców SMS-y zawierające treści erotyczne.

Prokuratura Rejonowa w Gliwicach informuje, że będzie wnioskowała o umieszczenie podejrzanego księdza w areszcie na trzy miesiące.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25062722,ksiadz-z-diecezji-gliwickiej-mial-dawac-klapsy-ministrantom.html#s=BoxOpCzol8

Napisany przez: ChochlikTW 10/08/2019, 8:38

Kapelan "Solidarności" nadal odprawia msze w Radomiu. Jest oskarżany o molestowanie
Ksiądz Stanisław Sikorski wrócił do radomskiej parafii i odprawia msze w kościele. Zgodnie z deklaracją kurii diecezjalnej miał być na urlopie do czasu wyjaśnienia jego sprawy. Byli wychowankowie oskarżyli kapelana "Solidarności" o molestowanie.

Parafianie kościoła pod wezwaniem Chrystusa Nauczyciela w Radomiu są zbulwersowani tym, że ksiądz Stanisław Sikorski, oskarżany o molestowanie dzieci przed laty, odprawia msze św. - podaje radom.wyborcza.pl.

- To obraza dla Boga i dla nas wiernych. I dla biskupa, który ogłosił, że proboszcz ma być na urlopie do czasu, jak sprawa się wyjaśni. Nie przesądzam o winie księdza, niech to robią odpowiednie instytucje, ale decyzja ordynariusza powinna być chyba dla proboszcza wiążąca. Tymczasem on po kilkunastu dniach nieobecności wrócił do parafii, odprawia msze święte, uczestniczy w spotkaniach kółka różańcowego, chodzi sobie wokół kościoła, jakby nic się nie stało - oburza się jedna z parafianek.

Jak sprawdziła gazeta, ksiądz Stanisław Sikorski faktycznie odprawił w mszę w ostatnią niedzielę 4 sierpnia o godz. 18.00.

Ks. Sikorski, proboszcz parafii Chrystusa Nauczyciela w Radomiu został oskarżony o molestowanie seksualne przez dwóch byłych wychowanków z parafii św. Barbary w Pionkach. Miało do niego dojść, gdy obaj chłopcy mieli po 9-10 lat. Mężczyźni zgłosili sprawę do Kurii Diecezji Radomskiej, jeden z nich w 2013 r., a drugi w lipcu tego roku. Po drugim zgłoszeniu kuria zawiadomiła prokuraturę.

- Sprawa jest na ostatnim etapie czynności sprawdzających, zaplanowane są czynności z udziałem dwóch panów, którzy złożyli zawiadomienie do kurii. Bezpośrednio do prokuratury zgłosiła się trzecia osoba poszkodowana. To mężczyzna, mieszkaniec Radomia, w najbliższym czasie ma złożyć zeznania - powiedziała gazecie prokurator Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Urlopowany proboszcz

Po zawiadomieniu prokuratury kuria poinformowała, że proboszcz Sikorski został urlopowany do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego. Parafią miał kierować administrator mianowany przez biskupa. Ks. Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Diecezji Radomskiej wyjaśnił, że księdza nie będzie w tym czasie w parafii.

Teraz zmienił zdanie i twierdzi, że księdzu wolno odprawiać msze św. - Wolno. Ksiądz w tym przypadku nie złamał żadnego zakazu, choć dla mnie jest to nowością. Nie ma mnie w tej chwili w Radomiu, nie mam rozeznania, co się tam dzieje - powiedział ksiądz Poniewierski.

Do molestowania ministrantów miało dojść kilkadziesiąt lat temu.

– Na zimowisku wkładał mi ręce w slipki. Byłem sparaliżowany. Ksiądz pod pretekstem nauki higieny wchodził z chłopcami pod prysznic i instruował ich ręcznie, jak myć genitalia - opowiadał 40-latek, który powiadomił o molestowaniu kurię radomską w lipcu 2019 r.

Ks. Sikorski w latach 1980-1990 był wikarym w parafii św. Barbary w Pionkach. Zajmował się działalnością opozycyjną, m.in. wydawaniem pism podziemnych ("Barykada" i "Robotnik"), książek i ulotek. Był uczestnikiem demonstracji po pogrzebie i w rocznice śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, współorganizował Komitet Pomocy Internowanym w Pionkach, organizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy swojej parafii. Aktywnie działał w "Solidarności".


https://wiadomosci.wp.pl/kapelan-solidarnosci-nadal-odprawia-msze-w-radomiu-jest-oskarzany-o-molestowanie-6411632761604225a

Napisany przez: ChochlikTW 16/08/2019, 13:43

Petycja ws. zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Żądają wycofania skargi kasacyjnej

Ofiara byłego księdza Romana B. otrzymała milion zł zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego. Katarzyna jako 13-letnia dziewczynka była przez niego więziona i gwałcona. Chociaż pieniądze już wpłynęły na konto kobiety, istnieje możliwość, że będzie musiała je zwrócić. Chrystusowcy złożyli skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. W sieci pojawiła się petycja z żądaniem jej wycofania.

Skarga kasacyjna wpłynęła do Sądu Najwyższego, ale na razie nie wiadomo, kiedy zostanie rozpatrzona
Przedłużający się proces ws. mln zł zadośćuczynienia to ogromny stres dla ofiary Romana B.
Petycja, która powstała w sieci, ma wesprzeć kobietę, która swoimi przeżyciami dzieli się na blogu
- Zrobimy wszystko, żeby Sąd Najwyższy odrzucił kasację - mówi Onetowi Anna Frankowska z fundacji "Nie lękajcie się"

Wyrok przyznający milion złotych zadośćuczynienia i dożywotnią rentę w wysokości 800 zł ofierze księdza pedofila jest prawomocny. W październiku utrzymał go w mocy Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Pieniądze trafiły już na konto kobiety, która w wieku 13 lat była więziona i gwałcona przez księdza Romana B. W 2009 r. został on skazany na osiem lat więzienia, ale ostatecznie spędził tylko cztery lata na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. Po wyjściu z więzienia wrócił do zgromadzenia. Dopiero w 2017 r. został wydalony ze stanu duchownego.

Towarzystwo Chrystusowe, do którego należał Roman B., nie poczuwa się do odpowiedzialności za to, co spotkało Katarzynę. Mecenas Krzysztof Wyrwa w poznańskim sądzie mówił, że Roman B. nie krzywdził dziecka "przy okazji wykonywania funkcji kapłana" i nie doszło tutaj do nadużycia zaufania. - To jest haniebny czyn i faktu nic nie zmieni. Jednak każdy człowiek występujący jako strona, ma prawo do przedstawienia swojej argumentacji - tłumaczył.

"Czym dłużej ten proces trwa, tym bardziej nie mam siły"

Jak potwierdza w rozmowie z Onetem adwokat reprezentujący Katarzynę, skarga kasacyjna została złożona do Sądu Najwyższego, ale na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się rozprawa. Przedłużający się proces w sprawie zadośćuczynienia to duże obciążenie psychiczne dla Katarzyny. Kobieta prowadzi w mediach społecznościowych bloga, na którym dzieli się wstrząsającymi historiami ze swojej przeszłości. Pisze też o tym, jakie są konsekwencje czynów byłego księdza, które odczuwa każdego dnia.

"Czym dłużej ten proces trwa, tym bardziej nie mam już siły. Jestem już bardzo zmęczona. Chce końca tego procesu. Chcę, żeby już mi dali spokój i przestali ciągle krzywdzić, obwiniać, podważać prawdę. Nie jestem z kamienia. Jestem silna, ale nie aż tak jak wszyscy myślą. Bardzo mnie to boli, co kościół robi i zadaje mi ogromne cierpienie. Chcę już odpocząć, chcę już móc w końcu spokojnie żyć" - napisała kilka dni temu.

Katarzynę wspierają jej czytelnicy, którzy podpisują petycję z żądaniem wycofania skargi kasacyjnej przez zgromadzenie. W treści petycji czytamy, że zasądzenie zadośćuczynienia jest sprawiedliwe z dwóch powodów. Po pierwsze - jak wskazują autorzy - sprawca nie ma żadnego majątku osobistego, z którego mógłby wypłacić zadośćuczynienie.

"Na mocy ślubu ubóstwa zakon korzysta ze wszystkich pieniędzy wypracowanych przez zakonnika, ale też przejmuje zobowiązania finansowe tego zakonnika" - wskazują. W petycji wskazano również, że zakon w żaden sposób nie zapobiegł sytuacji.

"Zdarzenie nie miało charakteru incydentalnego, ale trwało przez dłuższy czas. Zakonnik, który ślubował posłuszeństwo, ubóstwo i czystość, otrzymał od swoich przełożonych tyle swobody, że bez trudu mógł uwieść i gwałcić swoją ofiarę przez półtora roku" - czytamy w petycji.

"Wspieramy Katarzynę"

Osoby podpisujące się pod petycją mają także nadzieję, że Towarzystwo Chrystusowców oszczędzi dalszych cierpień Katarzynie. Petycja pojawiła się w sieci dopiero wczoraj, ale już zebrała ponad 2 tys. podpisów. Katarzynę wspiera fundacja "Nie lękajcie się", która udostępniła petycję na swojej stronie w mediach społecznościowych.

- Jestem w kontakcie z panią Katarzyną, spytałam, czy mogę udostępnić petycję na naszej stronie. Kibicujemy jej i wspieramy. Zrobimy wszystko, żeby Sąd Najwyższy odrzucił kasację - mówi Onetowi Anna Frankowska z fundacji.

Petycję można podpisać https://secure.avaaz.org/pl/community_petitions/ Towarzystwo_Chrystusowe_dla_Polonii_Zagranicznej_Zadamy_wycofania_skargi_kasacyj
nej_przez_zakon_chrystusowcow/?fbclid=IwAR2lgu4aAgp4CIr7lKjJWdgzBuaViezMCKtQUnrx_eV637UcFEtebCtchn0.


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jest-petycja-ws-zadoscuczynienia-dla-ofiary-ksiedza-pedofila/j5zyewf

Zastanawiają mnie dwie rzeczy, a propo tej całej sprawy.

Pierwsza, a mianowicie, czemu teraz Towarzystwo postanowiło się odwołać? Czemu nie zrobiło tego przed wpłaceniem pieniędzy? W grudniu tamtego roku zamierzali ją złożyć - https://www.wprost.pl/kraj/10173505/ofiara-ksiedza-dostala-milion-zlotych-odszkodowania-teraz-nie-moze-wydac-pieniedzy.html ,a z artykułu wynika jakby złożyli ją dopiero po przeszło pół roku.
Druga tyczy się kwestii usunięcie byłego księdza Romana B.. Wyszedł on z więzienia w 2013, a musiało minąć aż 4 lata, aby został wydalony ze zgromadzenia. Według "N." ,który powołuję się na "Duży Format" dopiero interwencja abp. Gądeckiego - https://www.newsweek.pl/polska/ksiadz-roman-molestowal-13-letnia-dziewczynke-arcybiskup-stanislaw-gadecki-reaguje/vdks46d sprawiła, że przełożeni coś zaczęli działać. Wcześniej miał normalnie odprawiać msze w Puszczykowie, gdzie zamieszkał. Zastanawia mnie, czemu Towarzystwo nie wszczęło wobec niego postępowania, gdy wyszedł?

Napisany przez: ku140820 16/08/2019, 16:38

1. Na złożenie skargi kasacyjnej masz 2 miesiące od daty doręczenia wyroku sądu II instancji z uzasadnieniem.
2. Wyrok sądu II instancji jest PRAWOMOCNY i podlega egzekucji - wnosisz o nadanie klauzuli wykonalności i kierujesz sprawę do komornika, który m.in. pobiera stosowną opłatę...

Z punktu widzenia pozwanego lepiej jest zapłacić od razu (jeśli ma się kasę), bo wtedy nie będzie kosztów egzekucji itp.

3. Skarga kasacyjna jest środkiem nadzwyczajnym, zaś w wyniku jej rozpoznania merytorycznego (jeżeli nie zostanie odrzucona na etapie tzw. przedsądu) SN może utrzymać wyrok w mocy albo przekazać sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd II instancji, który wydałby nowy wyrok co do meritum.

Napisany przez: ChochlikTW 26/08/2019, 11:12

"GW": Księży problemy z pamięcią

"Księża poznańskiej kurii robili wszystko, by nie pomóc prokuraturze" - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Dziennik opisuje szczegóły sprawy oskarżanego o pedofilię proboszcza z Chodzieży.

Sprawa opisywanego księdza dotyczy wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Wówczas duchowny miał molestować ministranta, który o wszystkim opowiedział swoim rodzicom. Po interwencji dorosłych, kapłan przyznał się do molestowania i obiecał, że to już się nie powtórzy. Jak jednak utrzymuje ministrant, ksiądz nie przestał. Sprawa trafiła więc do kurii, a następnie do prokuratury.

Po kościelnym dochodzeniu, ksiądz został usunięty ze stanu duchownego. Osobne śledztwo prowadzi jednak prokuratura, której poznańska kuria, a także metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, odmawiają wydania dokumentów w tej sprawie.

Jak czytamy, kiedy sąd zdecydował, że abp Gądecki musi wydać dokumenty, hierarcha przekazał, że nie może tego zrobić, ponieważ znajdują się one w Watykanie. Pełnomocnik molestowanego ministranta złożył wówczas wniosek o policyjne przeszukanie w siedzibie kurii. Jak dodaje "GW", takie przeszukanie byłoby wydarzeniem bez precedensu. "Prokuratura odpuściła więc, uznając, że nie ma powodów, by nie wierzyć kurii" - czytamy. Zapowiedziała jednak zwrócenie się w tej sprawie do Watykanu.

Wtedy wkroczyła Prokuratura Krajowa i uznała, że jednostka prowadząca śledztwo może poradzić sobie bez kościelnych dokumentów i nie musi również przesłuchiwać arcybiskupa Gądeckiego.

Problemy z pamięcią

Gazeta przypomina, że przesłuchano dwóch księży, którzy prowadzili kościelne postępowanie w sprawie duchownego z Chodzieży. Prokuratura Krajowa utrzymuje, że przesłuchanie tych mężczyzn powinno być wystarczającym materiałem do prowadzenia sprawy. Jak jednak pisze "GW", która zapoznała się ze wspomnianymi zeznaniami, księża nie chcą dzielić się swoją wiedzą.
Pierwszy z duchownych powołał się na tajemnicę zawodową. Kiedy prokurator zwolnił go z tajemnicy, mężczyzna zaskarżył to postanowienie i nie chciał odpowiadać na pytania w sprawie prowadzonego przez siebie śledztwa. W końcu zeznania duchownemu nakazał sąd, który zdecydował, że księdza nie obowiązuje tajemnica. Wtedy świadek przyznał, że kapłana z Chodzieży usunięto ze stanu duchownego i że powodem takiej decyzji było złamanie szóstego przykazania (nie cudzołóż). Ksiądz nie powiedział jednak o szczegółach sprawy, powołując się na niepamięć i nawał pracy.

Drugi z przesłuchiwanych wniósł do sprawy jeszcze mniej. Już na wstępie zasłonił się niepamięcią z powodu przyjmowanego leku i natłokiem prowadzonych przez siebie spraw.
Jak mówi gazecie pełnomocnik molestowanego ministranta, bez dokumentów materiał dowodowy będzie niepełny. Skarży się także, że "Kościół nigdy nie wydaje swoich dokumentów".
"Niepokojący jest także sygnał, który Prokuratura Krajowa wysyła do wszystkich prokuratorów. To sygnał, że mają zostawić Kościół w spokoju, a dokumenty kościelne są wyjęte spod prawa i nie należy żądać ich wydania" - mówi pełnomocnik Artur Nowak.

Zdaniem adwokata, decyzja o tym, by nie przesłuchiwać Gądeckiego to także sygnał, "aby zostawić go w spokoju". "Zadziałał efekt aureoli. Jak ktoś jest arcybiskupem, to zostawiamy go w spokoju" - tłumaczy.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-gw-ksiezy-problemy-z-pamiecia,nId,3169052#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Arheim 26/08/2019, 12:55

Czy już wiadomo kto będzie ewentualnie płacił odszkodowania za to? Mi przypomina się pewien fakt często spotykany w kraju że jak gmina narusza czyjąś własność to jest to dla dobra ogółu,czy naruszanie dóbr wogole nie powinno iść w parze z osobistą i majątkową własnością . Wtedy odpowiedzialnośc łamania tych wartosci nie byłaby jednostkowa ale zbiorowa w każdej sytuacji kiedy wmieszane są jakaś instytucje.

Napisany przez: ChochlikTW 2/09/2019, 14:59

Gliwice: Ksiądz miał molestować dwie nastolatki na wakacjach. Diecezja: "Wyrażamy smutek i żal"

Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące zmuszenia w 2011 roku w Świnoujściu małoletnich do tzw. innych czynności seksualnych przez osobę duchowną. W przeszłości wobec duchownego toczyło się już postępowanie kanoniczne. Teraz grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, który wskazał, że w 2011 r., w sierpniu, jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli - informuje Joanna Smorczewska, rzecznik prasowa prokuratury okręgowej w Gliwicach.

Ponadto ustalono, że wykorzystując stosunek zależności Piotr R. dotykał w miejsca intymne innej nastolatki, która również przebywała na wyjeździe.
Obie pokrzywdzone złożyły wyczerpujące i jasne zeznania.

Duchowny nie przyznaje się do winy
Piotrowi R. przedstawiono dwa zarzuty z art. 197 § 2 k.k. i 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. oraz czynu z art. 199 § 1 k.k. - czytamy w oświadczeniu prokuratury.
Pierwszy zarzut dotyczy pozbawienia wolności oraz zmuszenia do innych czynności seksualnych dwóch nastolatek, a drugi doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej przez nadużycie stosunku zależności. Ksiądz nie przyznaje się do winy. W złożonym oświadczeniu stwierdził, że nie wydarzenia nigdy nie miały miejsca.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,25147576,gliwice-ksiadz-mial-molestowac-dwie-nastolatki-na-wakacjach.html#a=363&c=159&s=BoxNewsMT

Ksiądz miał molestować nastolatki. Kuria powiadomiła prokuraturę po sześciu latach

Prokuratura w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące molestowania seksualnego nieletnich dziewcząt przez księdza Piotra R. Do zdarzenia miało dojść podczas turnusu "Wakacji z Bogiem" nad Bałtykiem w 2011 roku. Podejrzenia pod adresem duchownego potwierdziło już postępowanie kościelne. Jednak sąd uznał, że nie ma potrzeby zatrzymania mężczyzny.

Ksiądz Piotra R. - obecnie kapelan szpitala w Tarnowskich Górach - miał w 2011 roku wykorzystać seksualnie dwie siedemnastolatki
Prokuratura w Gliwicach prowadzi śledztwo w tej sprawie. Podejrzenia pod adresem duchownego potwierdziło już postępowanie kościelne
Sąd Rejonowy w Gliwicach nie uwzględnił wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla duchownego. Mężczyzna będzie odpowiadał z wolnej stopy

Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód w Gliwicach prowadzi śledztwo dotyczące doprowadzenia w 2011 roku w Świnoujściu małoletnich do innych czynności seksualnych przez osobę duchowną. Sprawa ma dotyczyć 44-letniego księdza Piotr R., który obecnie jest kapelanem szpitala w Tarnowskich Górach. Przypisywanych mu czynów miał się dopuścić jako wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Herbach w powiecie lublinieckim.

Jak informuje gliwicka prokuratura, postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, który wskazał, że w sierpniu 2011 roku, jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli. Drugą z poszkodowanych miał dotykać w miejsca intymne. Nastolatki były pomocą podczas wyjazdu "Wakacji z Bogiem" w Świnoujściu.

– Obie pokrzywdzone złożyły wyczerpujące i jasne zeznania. Wobec księdza toczyło się również postępowanie kanoniczne, które zostało zakończone. W jego toku potwierdzono zarzuty stawiane duchownemu. Obecnie Piotr R., zgodnie z decyzją władz kościelnych, nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, pełni posługę kapelana w szpitalu – informuje prokurator Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Jak dodaje prokurator, księdzu Piotrowi R. przedstawiono dwa zarzuty dotyczące pozbawienia wolności i doprowadzenia przemocą pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej oraz seksualnego wykorzystanie zależności. Podejrzany nie przyznał się zarzucanych mu czynów.

Ksiądz z zarzutami, ale na wolności

Według ustaleń katowickiej "Gazety Wyborczej", rodzina pierwszej pokrzywdzonej dziewczyny już w 2011 roku zgłosiła sprawę w gliwickiej kurii. Wewnętrzne postępowanie zakończyło się nałożeniem na księdza kary. Kuria poinformowała prokuraturę jednak dopiero w 2018 roku.

– Opisany przypadek nie podlegał obowiązkowi denuncjacji, zaś zgłoszenie dokonane w październiku 2018 roku było efektem współpracy z prokuraturą – mówi cytowany przez "Gazetę Wyborczą" ksiądz Rafał Dappa z kurii w Gliwicach.

Ksiądz Piotr R. kilka dni temu został zatrzymany przez policję. Decyzją sądu wyszedł jednak szybko na wolność. Sąd Rejonowy w Gliwicach nie uwzględnił wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla duchownego. Odroczył też wydanie uzasadnienia w tej sprawie.


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/slask-ksiadz-mial-molestowac-nastolatki-kuria-powiadomila-prokurature-po-szesciu/yppxfgw

CODE
Według ustaleń katowickiej "Gazety Wyborczej", rodzina pierwszej pokrzywdzonej dziewczyny już w 2011 roku zgłosiła sprawę w gliwickiej kurii. Wewnętrzne postępowanie zakończyło się nałożeniem na księdza kary. Kuria poinformowała prokuraturę jednak dopiero w 2018 roku.

– Opisany przypadek nie podlegał obowiązkowi denuncjacji, zaś zgłoszenie dokonane w październiku 2018 roku było efektem współpracy z prokuraturą – mówi cytowany przez "Gazetę Wyborczą" ksiądz Rafał Dappa z kurii w Gliwicach.


Czemu kuria gliwicka współpracowała z prokuraturą w X.2018r?
Czemu dopiero teraz prokuratura postanowiła postawić księdzu zarzuty?
Kiedy kuria ma obowiązek denuncjacji jeżeli chodzi o osoby duchowne?

Napisany przez: ChochlikTW 5/09/2019, 8:07

Polacy negatywnie o działaniach Kościoła w sprawie pedofilii. Sondaż IBRiS dla Interii

Prawie połowa Polaków uważa, że działania podjęte przez Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych są zdecydowanie niewystarczające - wynika z sondażu IBRiS dla Interii.

"W polskim Kościele zdarzały się przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Jak ocenia Pan/i działania podjęte przez polski Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych?" - takie pytanie zadano ankietowanym w sondażu IBRiS dla Interii.

47,9 proc. badanych wskazało, że działania Kościoła są "zdecydowanie niewystarczające". Za "raczej niewystarczające" uznało je 23,5 proc. respondentów.
Odmiennego zdania było niewiele ponad 18 proc. ankietowanych - 2,9 proc. stwierdziło, że działania te są "zdecydowanie wystarczające", a 15,2 proc. było zdania, że "raczej wystarczające".

Odpowiedź "nie wiem / trudno powiedzieć" wybrało 10,5 proc. ankietowanych.
Badanie IBRiS dla Interii zostało zrealizowane w dniach 30 sierpnia -2 września metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 1100 osób.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-polacy-negatywnie-o-dzialaniach-kosciola-w-sprawie-pedofilii,nId,3186868#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: ChochlikTW 5/09/2019, 8:08

Polacy negatywnie o działaniach Kościoła w sprawie pedofilii. Sondaż IBRiS dla Interii

Prawie połowa Polaków uważa, że działania podjęte przez Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych są zdecydowanie niewystarczające - wynika z sondażu IBRiS dla Interii.

"W polskim Kościele zdarzały się przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Jak ocenia Pan/i działania podjęte przez polski Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych?" - takie pytanie zadano ankietowanym w sondażu IBRiS dla Interii.

47,9 proc. badanych wskazało, że działania Kościoła są "zdecydowanie niewystarczające". Za "raczej niewystarczające" uznało je 23,5 proc. respondentów.
Odmiennego zdania było niewiele ponad 18 proc. ankietowanych - 2,9 proc. stwierdziło, że działania te są "zdecydowanie wystarczające", a 15,2 proc. było zdania, że "raczej wystarczające".

Odpowiedź "nie wiem / trudno powiedzieć" wybrało 10,5 proc. ankietowanych.
Badanie IBRiS dla Interii zostało zrealizowane w dniach 30 sierpnia -2 września metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 1100 osób.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-polacy-negatywnie-o-dzialaniach-kosciola-w-sprawie-pedofilii,nId,3186868#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: szczypiorek 9/09/2019, 12:49

QUOTE
Trzeba liczyć na to, że w przyszłości będzie dobra współpraca przy zachowaniu autonomii między prokuraturą i daną diecezją - w ten sposób prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak odniósł się ujawnionych w reportażu "Superwizjera" informacji o wykorzystywaniu seksualnym Mariusza Milewskiego przez księdza. Prokuratura oskarżyła duchownego o pedofilię, a sąd biskupi uniewinnił go, określając ofiarę mianem "wspólnika w grzechu cudzołóstwa". - Myślę, że to jest sformułowanie bardziej kanoniczne niż obiektywna rzeczywistość - tłumaczył prymas.

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/prymas-wojciech-polak-o-reportazu-superwizjera-o-ofierze-ksiedza-pedofila,967934.html


Napisany przez: ChochlikTW 10/09/2019, 9:08

Wpisuję się to w retorykę "dzieci szukających miłości", "dzieci wchodzących do łóżka". Nie istotne jest dla Kościoła, czy "wspólnik w grzechu cudzołóstwa" jest osobą pełnoletnią oraz, czy wyraził zgodę, ale istotne jest, że doszło do grzechu! Ofiara zrównana z katem...
Czekam aż jakiś duchowny publicznie oświadczy, że ofiara gwałtu/molestowania powinna wyspowiadać się z tego, co jej uczyniono. Przecież - - Myślę, że to jest sformułowanie bardziej kanoniczne niż obiektywna rzeczywistość, ponieważ jest to osoba wykorzystana i skrzywdzona.

Kościołowi w świetle takich wystąpień pozostaje coraz mocniej grzmieć na rozpasane LGBT seksualizujące dzieci licząc, że opinia publiczna mocniej przywiąże do tego wagę niż do kolejnych przypadków, czy to powyższych wypowiedzi czy też doniesień o kolejnych ofiarach.




Napisany przez: Arheim 10/09/2019, 16:56

Molestowanie czytamy w wiki od łacińskiego molestare, drażnić,naprzykrzać się,napastowanie to już inna sprawa bo pochodzi od słowa napaść(różnego rodzaju atak) a gwałt to już wiadomo totalna przemoc.
Może tak to rozumie i rozróżnia koscioł,dlatego tyle nieporozumień? confused1.gif

Napisany przez: ChochlikTW 10/09/2019, 19:02

Nie sądzę. Z książki "Grzechy śmiertelne" Michaela d`Antonio - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4808185/grzechy-smiertelne wynika, że Kościół traktuje, czy to molestowanie czy gwałt jako grzech, z którego można się wyspowiadać. Sprawca wyraża żal, odpokutowuje za grzech i sprawa jest załatwiona, a może bardziej zostaje ona wśród "swoich". Abp. Polak pokazał, że mimo tylu afer i świadomości tego, co ma miejsce Kościół nie potrafi wyjść ze sztywnych ram: grzech - spowiedź i pokuta oraz, że Kościół w Polsce nadal ma problem z wzięciem odpowiedzialności za swoich. Usprawiedliwić jest zawsze łatwiej niż przyznać się do błędu.

Napisany przez: ChochlikTW 11/09/2019, 18:56

Abp Wojciech Polak: Mamy wiele do zrobienia

- Kościół pracuje nad utworzeniem sieci poradni psychologicznych, duszpasterskich i prawnych, a także nad systemem stypendialnym, by pomóc osobom wykorzystanym seksualnie przez duchownych – zapowiedział w wywiadzie dla Interii prymas Polski abp Wojciech Polak, który pełni funkcję delegata Komisji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Jak dodał, biskupi nie planują wprowadzenia systemu odszkodowań.

- Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych - podkreślił metropolita gnieźnieński.
Nie wiadomo, czy opinia publiczna pozna wyniki dochodzeń w sprawach hierarchów oskarżonych o zaniedbania czy zatajanie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. "Dalsze działanie zależne jest od instrukcji Stolicy Apostolskiej" - powiedział abp Wojciech Polak.

Dziennikarka Interii dopytywała też, dlaczego Kościół nie formułuje jasnego stanowiska w sprawie edukacji seksualnej. "Może ma pani rację, że mało to wybrzmiewa. Niewykluczone, że wypowiadamy się na ten temat zbyt ostrożnie i może powstać wrażenie, jakbyśmy chcieli pominąć fakt, że człowiek potrzebuje wychowania do właściwego przeżywania swojej seksualności" - odpowiedział metropolita.
Prymas wypowiedział się też na temat polityki i zaangażowania w nią Kościoła. - Świątynie nie mogą stać się przestrzenią walki o władzę, a rolą polityków jest współpraca z parlamentarną opozycją i wspólne szukanie jak najlepszych dla społeczeństwa rozwiązań - zaznaczył. Pytany z kolei o sprawę sekretu papieskiego, na jaki powołuje się abp Gądecki, prymas wyjaśnia procedury, do jakich zobowiązany jest Kościół.

Justyna Kaczmarczyk, Interia: W Warszawie działalność rozpoczęło Biuro Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Ma ono koordynować "systemowe zmiany" w walce z przestępstwami seksualnymi duchownych. Jakie to zmiany?
Abp Wojciech Polak, prymas Polski: - Powstanie biura jest efektem decyzji biskupów, którzy podczas marcowej konferencji episkopatu powierzyli mi funkcję delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Zadanie to wymaga ścisłej i regularnej współpracy z Centrum Ochrony Dziecka, o. Adamem Żakiem oraz innymi inicjatywami i osobami zaangażowanymi w pracę na rzecz ochrony najmłodszych. Dlatego poprosiłem biskupów, byśmy w siedzibie sekretariatu episkopatu w Warszawie utworzyli biuro, które by te bieżące prace umożliwiało. W czerwcu biskupi oficjalnie zgodzili się na takie rozwiązanie.

A jakie dokładnie uprawnienia ma delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży?
- Z funkcją delegata nie wiąże się żadna wyjątkowa władza nad pozostałymi biskupami i ich diecezjami. Nie mam żadnych specjalnych upoważnień, jeśli chodzi o prawo świeckie lub kościelne. Posiadam pewne uprawnienia, które wynikają z racji piastowania funkcji metropolity gnieźnieńskiego i biskupa diecezjalnego, które obowiązują kolejno w stosunku do metropolii i diecezji. W funkcji delegata chodzi o to, bym przygotowywał i przedstawiał różne systemowe projekty związane z ochroną dzieci i młodzieży, a po przyjęciu ich przez episkopat, koordynował wprowadzanie ich w życie.

O jakie konkretnie projekty chodzi?
- Jeden z nich dotyczy budowania systemu prewencji i jest już realizowany w oparciu o działalność Centrum Ochrony Dziecka. Od dawna przeprowadzane są szkolenia. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania, a w niektórych diecezjach także wdrażania w życie diecezjalnych wytycznych ds. ochrony dzieci i młodzieży. Biuro ma te prace wspierać i koordynować. Chodzi również o działania mające na celu pomoc osobom pokrzywdzonym. Człowieka, który dokonuje zgłoszenia, należy otoczyć pomocą duszpasterską, psychologiczną i prawną. Zaproponowanie i zapewnienie takiej pomocy jest odpowiedzialnością każdego biskupa, gdy tylko nawiązuje kontakt z osobą poszkodowaną. Widzimy jednak, że z czasem pokrzywdzeni zostają sami ze swoimi problemami. Chcemy dać im realne wsparcie, dlatego zależy nam na stworzeniu sieci poradni psychologicznych, duszpasterskich i prawnych. Ten projekt za jakiś czas powinien zostać sfinalizowany.

Chodzi o kościelne poradnie, działające przy parafiach?
- Na tak lokalnym poziomie może się to nie udać, chociażby ze względu na dostępność kadr. Myślę, że na początek realny jest poziom metropolitalny - czyli utworzenie profesjonalnej poradni w każdej archidiecezji. Na pewno widzimy też konieczność większej niż dotychczas komunikacji. Musimy przemyśleć i przepracować sposób komunikacji wewnątrzkościelnej, np. tej między duchownymi i wiernymi, ale też tej na zewnątrz, z całym społeczeństwem. Dlatego informacja i koordynacja medialna to jedno z zadań kierownika biura, ks. Piotra Studnickiego. Kolejnym projektem, który jest inicjatywą świeckich katolików i za zgodą biskupów już od jakiegoś czasu działa, jest inicjatywa "Zranieni w Kościele". Ten katolicki "telefon zaufania" warto rozwinąć i wesprzeć.

Wesprzeć finansowo?
- Tak, realizacja tych planów będzie się domagała wsparcia finansowego. Jeśli chcemy tworzyć rozwiązania systemowe działające na poziomie ogólnopolskim, będzie to konieczne. Dla jasności dodam, że telefon zaufania nie zastępuje wsparcia, jakim każdy biskup i przełożony zakonny ma obowiązek otoczyć osobę pokrzywdzoną od samego początku, czyli od momentu pierwszego z nią kontaktu.

"Chodzi również o to, by pomoc materialna, do której zobowiązuje papież Franciszek w najnowszym motu proprio była realnie dostępna dla osób pokrzywdzonych" - mówił w ostatnim wywiadzie ks. Piotr Studnicki. O co dokładnie chodzi?
- Chodzi o takie wsparcie, które pomoże osobie pokrzywdzonej stanąć na własnych nogach. Myślimy na przykład o programie edukacyjno-stypendialnym, czyli takiej czasowej pomocy, która pomoże pokrzywdzonym na nowo odnaleźć się i dobrze zafunkcjonować w społeczeństwie.

Stypendium brzmi jak rozwiązanie dla osób raczej młodych. A co ze starszymi?
- Chcemy zagwarantować im długofalową pomoc psychologiczno-duszpasterską. Oczywiście, taka pomoc powinna być zapewniona już na etapie zgłoszenia i pierwszego kontaktu. Ale przecież przepracowanie problemu, jaki dźwiga osoba skrzywdzona przez duchownego, nie dokonuje się szybko. Często mimo upływu czasu problemy nie znikają. Działania systemowe muszą iść też w takim kierunku, żeby nie zostawiać tej osoby samej sobie i zapewnić jej wsparcie niezależnie od wieku.

Czy jest mowa o odszkodowaniach finansowych?
- Mówimy wyraźnie o systemowej pomocy osobom skrzywdzonym przez niektórych duchownych. Nie jest to system odszkodowania czy zadośćuczynienia. W tych przypadkach polegamy na obowiązującym w Polsce prawie. Pierwszą osobą, na której spoczywa ta odpowiedzialności, jest sprawca. Jeśli będą zapadać inne wyroki, Kościół będzie je wypełniał.

Czy planowane jest wprowadzenie systemu informowania ofiar o tym, na jakim etapie jest sprawa ich krzywdziciela?
- Taka informacja należy się osobom pokrzywdzonym już dzisiaj. Ofiary mają prawo wiedzieć, na jakim etapie jest sprawa i jakim wyrokiem skończyło się postępowanie. To nie jest działanie, które powinniśmy jakoś strukturalizować. Musimy po prostu pilnować i wymagać, aby w praktyce było wypełniane. Trzeba na to uwrażliwiać naszych delegatów oraz sędziów, którzy prowadzą procesy administracyjno-prawne wobec duchownych. Prawo do tej podstawowej informacji nie jest złamaniem sekretu papieskiego, którym objęte są tego rodzaju postępowania.

Sekretem papieskim zasłaniał się abp Stanisław Gądecki, gdy odmawiał prokuraturze wydania dokumentów w sprawie ks. Krzysztofa z Chodzieży, który wykorzystywał seksualnie ministranta.

Dlaczego nie chciał tych dokumentów przekazać organom ścigania?
- Papieski sekret w praktyce oznacza, iż akta dotyczące procesu kościelnego prowadzonego w danej sprawie są własnością Watykanu. Dopiero uzyskanie zgody Stolicy Apostolskiej daje biskupowi możliwość przekazania takich dokumentów prokuraturze. W przypadku, o który pani pyta, biskup nie mógł wydać akt z procesu, bo złamałby prawo kościelne.

A nie wydając ich, łamał prawo państwowe.
- Jak widać, pojawia się tu napięcie. Dopóki akta sprawy są objęte sekretem papieskim, nie ma możliwości, by biskup mógł bez zgody Watykanu, przekazać je prokuraturze.

Spodziewa się ksiądz prymas zmian w tym zakresie?
- Myślę, że zmiany pójdą w kierunku jasnego wskazania przestrzeni możliwego współdziałania. W tej sprawie współpraca między instytucjami państwowymi i kościelnymi jest konieczna. Trzeba też zaznaczyć, że w świetle polskiego prawa akta procesu kościelnego nie mają wartości dowodowej, bo my w Kościele nie mamy możliwości prowadzenia takich przesłuchań, jakie możliwe są dla prokuratury. Nie są to zeznania pod groźbą kary wynikającej z prawa świeckiego. Nie mamy też narzędzi, by ukarać kogoś za fałszywe zeznanie.

Jak dziś wygląda współpraca między przełożonym kościelnym, zgłaszającym przypadek wykorzystywania seksualnego małoletniego, a prokuraturą?
- Mogę o tym mówić z doświadczenia, bo jako przełożony kościelny zgłaszałem już sprawy do prokuratury. Przygotowane przez moich współpracowników pisma dowodowe, zawierające dokładny opis sprawy, były dla prokuratury wystarczające. Prokurator nie nalegał w żaden sposób, abym wydał akta z kościelnych przesłuchań. Myślę, że ten przykład dobrze obrazuje współpracę i autonomię Kościoła i państwa, które są zagwarantowana w konkordacie. Potrzeba uszanowania tej autonomii, ale konieczna jest także współpraca. Chodzi przy tym nie tylko o to, że przełożeni kościelni - jak wszyscy obywatele - są objęci w zakresie zgłaszania przestępstw seksualnych na małoletnich rygorem prawnym pod groźbą kary. Najważniejszą podstawą tej współpracy powinno być dobro osób pokrzywdzonych oraz ochrona dzieci i młodzieży.

- Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie może kryć sprawców przestępstw seksualnych, choć okoliczności zgłaszania takich nadużyć bywają nieraz dramatyczne. Na przykład kiedyś osoba zgłaszająca krzywdę prosiła, abym nie zawiadamiał o tym prokuratury. Tej prośby nie mogłem spełnić. Muszę przecież uczynić wszystko, aby dzieci były bezpieczne. Ich ochrona wymaga pracy na różnych płaszczyznach w całym Kościele i społeczeństwie. Niedawno w diecezji gnieźnieńskiej był proces byłego księdza, który został skazany za przestępstwa seksualne. Sędzia ze względu na dobro dzieci utajnił rozprawę, ale wyrok i jego uzasadnienie były już jawne. Wówczas sprawa została nagłośniona przez różne media. Spowodowało to pojawienie się także w środowisku wielu komentarzy, co sprawiło, że sytuacja stała się na nowo trudna dla samych skrzywdzonych. To przykład wtórnej wiktymizacji. Choć wydaje się oczywiste, to jednak nie dla wszystkich - jak widać - jest jasne, że to nigdy nie jest wina dzieci.

Wracamy do samych podstaw, czyli konieczności zmiany myślenia Polaków, z których ust padają takie oskarżenia?
- Tak, ogromnie potrzeba wytrwałej pracy u podstaw. Dlatego musimy lepiej komunikować ten problem, by uświadamiać całą jego złożoność i wagę. To kolejne z wyzwań, które stoi przed nowo powstałym Biurem. Na tej drodze małym, ale ważnym krokiem jest dzień modlitwy i postu za grzechy wykorzystania seksualnego małoletnich, przeżywany co roku w piątek pierwszego tygodnia Wielkiego Postu. Poza charakterem religijnym przebłagania, ten dzień jest także okazją do przypomnienia, że mamy do czynienia z realnym dramatem, a nie wydumanym problemem. Nie mniej ważnym krokiem było odczytanie w kościołach listu biskupów po filmie "Tylko nie mów nikomu" Tomasza i Marka Sekielskich. Słuchałem go w wiejskiej parafii, którą jako biskup wizytowałem. Zazwyczaj podczas wizytacji nie czyta się listów, tylko biskup mówi kazanie. W tym przypadku zrobiłem wyjątek. Poprosiłem o przeczytanie listu. Chciałem wysłuchać go z księżmi i wiernymi, aby w ten sposób pokazać im, że te trudne, często traumatyczne sytuacje, jako wspólnota musimy i możemy przeżywać razem.

A ja pamiętam milczenie po spotkaniu w Watykanie w sprawie wykorzystywania dzieci i młodzieży przez duchownych i poruszającej modlitwie przebłagalnej z udziałem papieża Franciszka. Pytałam rodzinę i znajomych - nikt nie spotkał się z żadną wzmianką na ten temat w swoich parafiach.
- Widać więc, jak wiele mamy do zrobienia. Musimy pomóc księżom wyjść z tym tematem na ambonę, uczyć się rozmawiać o tym we wspólnotach, wspólnie i odpowiedzialnie stawiać czoła temu wyzwaniu.

Papieski dokument "Wy jesteście światłem świata", w którym mowa m.in. o pociągnięciu do odpowiedzialności hierarchów, którzy dopuścili się zaniedbań czy zatajania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych, wszedł w życie 1 czerwca. Zapisano w nim, że dochodzenie w sprawach biskupów nie powinno być dłuższe niż 90 dni. Czy dziś wiadomo coś o efektach dochodzeń?
- Nie mam w tym temacie szczegółowej wiedzy odnośnie do całej Polski. Mogę jedynie powiedzieć, jak to wygląda z perspektywy Gniezna. Od czasu wydania papieskiego motu proprio na moje ręce, jako delegata, wpłynęło pięć skarg na biskupów, którzy mi nie podlegają. Dlatego przekazałem je odpowiedniemu metropolicie, informując równocześnie osobę zgłaszającą, kto zgodnie z papieskim prawem zajmie się tą sprawą. Natomiast do mnie jako metropolity gnieźnieńskiego nie wpłynęła dotąd żadna tego typu skarga na podległego mi biskupa bydgoskiego i włocławskiego.

W mediach pojawia się zarzut pod adresem biskupa bydgoskiego Jana Tyrawy w związku ze sprawą byłego księdza Pawła Kani.
- Nikt do mnie jako metropolity gnieźnieńskiego nie złożył skargi na biskupa bydgoskiego. Przypadek Kani nie tyle dotyczy Bydgoszczy co Wrocławia, gdzie jeszcze jako ksiądz podlegał on metropolicie wrocławskiemu. Ten właśnie metropolita jest kompetentny do podjęcia stosownych działań wskazanych przez wspomniane wcześniej papieskie motu proprio. Ponieważ ta sprawa jego dotyczy, przejąłby ją wówczas najstarszy święceniami biskup tej metropolii. Tak mówią papieskie przepisy.

Czy o wynikach takich dochodzeń będzie informowana opinia publiczna?
- Po zgłoszeniu takiej sprawy do Stolicy Apostolskiej otrzymywane są konkretne wytyczne. Metropolita ma sprawę zbadać i wyniki dochodzenia przedstawić Watykanowi. Prowadzenie tego procesu jest pod ścisłym nadzorem Kongregacji Nauki Wiary i dalsze działanie zależne jest od instrukcji Stolicy Apostolskiej. Gdy upłynie trochę czasu, na pewno będziemy o tym rozmawiać z arcybiskupami. Zobaczymy, jakie będziemy mieć w tej kwestii doświadczenie.

Skupiamy się na dzieciach i małoletnich, ale kościelne prawo chroni też w szczególny sposób bezbronnych dorosłych i bezradnych. Czy w świetle kościelnych przepisów kleryk albo młody ksiądz może być uznany za osobę bezradną, jeśliby doznawał krzywdy od przełożonego albo duchownego wysoko postawionego w hierarchii?
- Według motu proprio papieża Franciszka za osobę bezradną uważa się każdą osobę chorą, z ułomnościami fizycznymi lub umysłowymi albo pozbawioną wolności osobistej, która ogranicza jej zdolność rozumienia lub chcenia. W przypadku kleryka lub młodego księdza będziemy raczej mówili o nadużyciu władzy. Takie sytuacje określa również wspomniany dokument papieski.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zalewski po informacji o utworzeniu Biura ds. ochrony dzieci i młodzieży pytał na Twitterze: A kiedy wreszcie Kościół w Polsce odważy się powiedzieć prawdę o molestowaniu kleryków i młodych księży przez apba Juliusza Paetza?
- Odpowiedź na sprawę abpa Paetza dała Stalica Apostolska, przysyłając do Poznania komisję watykańską i przeprowadzając dochodzenie związane ze zgłoszeniami w sprawie wykorzystywania kleryków. Osobiście nie miałem wglądu w wyniki prac tej komisji. Zostały one przedstawione Ojcu Świętemu. Stan na dzisiaj jest taki, że abp Paetz poniósł konsekwencje ściśle określone przez Watykan. Zna je metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, bo abp Paetz to biskup senior diecezji poznańskiej.

Wiadomo na przykład, że abp Paetz ma zakaz uczestniczenia w publicznych uroczystościach i zakaz publicznego odprawiania sakramentów. A zdarza się, że się pojawia.
- Jeśli tak się dzieje, to wbrew przepisom. Nie wiem jednak, jak brzmią dokładnie wytyczne Stolicy Apostolskiej. Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że choć wcześniej abp Paetz bywał na ogólnopolskim odpuście świętego Wojciecha, po decyzji Watykanu to się zmieniło. Pod tym względem nie mam żadnych zarzutów, bo ksiądz arcybiskup nie próbował się pojawić na żadnych oficjalnych ani prywatnych uroczystościach. Jasne jest też, że go nie zapraszam.

Czy kwestia pojawiania się bądź nie na uroczystościach kończy sprawę?
- O to, czy ta historia powinna znaleźć jakieś dopełnienie lub wyjaśnienie należy pytać abpa Gądeckiego. On jest w bezpośrednim kontakcie ze Stolicą Apostolską i zna dokładnie wyniki badań komisji, która się tą sprawą zajmowała.

Edukacja seksualna jest potrzebna czy nie?
- Ludzka seksualność wymaga wychowania i edukacji. Trzeba jednak od razu postawić dwa pytania. Po pierwsze, o jakiej edukacji mówimy, czyli co pod tym pojęciem rozumiemy? Według Kościoła, taka edukacja nie może być zredukowana jedynie do techniki życia seksualnego, ale ma być wychowaniem młodego człowieka do pełni daru z siebie, także poprzez zachowywanie tego, co jest Bożym nakazem. Edukacja seksualna musi być oparta na antropologii, pełnej prawdzie o człowieku, i ma prowadzić do takiego przeżywania własnej seksualności, że nie uderza to w ludzką godność. Istotne jest też drugie pytanie, które trzeba postawić: kto jest odpowiedzialny za edukację seksualną dzieci? Kościół jasno naucza, że jest to podstawowe prawo i niezbywalny obowiązek rodziców. Kościół czy szkoła mają wspomóc wychowanie dzieci i młodzieży - oczywiście nie tylko w kwestii edukacji seksualnej - ale nigdy nie zastąpią w tym rodziny.

Nie ma ksiądz prymas obawy, że komunikacja Kościoła w tym temacie może zostawiać u odbiorców obraz edukacji seksualnej jako jednoznacznie złej?
- W toczącej się ostatnio w Polsce dyskusji na temat edukacji seksualnej Kościół stara się obudzić w rodzicach większe poczucie odpowiedzialności za wychowanie swoich dzieci. Istnieje przecież obawa, że ta kwestia zostanie przerzucona wyłącznie na szkołę, a rodzice zostaną z niej wykluczeni.

Gdzie zatem jasny komunikat: rodzicu, edukacja seksualna jest potrzebna twojemu dziecku. Może je to uchronić przez wieloma zagrożeniami, np. wykorzystywaniem seksualnym?
- Może ma pani rację, że mało to wybrzmiewa. Niewykluczone, że wypowiadamy się na ten temat zbyt ostrożnie i może powstać wrażenie, jakbyśmy chcieli pominąć fakt, że człowiek potrzebuje wychowania do właściwego przeżywania swojej seksualności. Jako biskupi mamy przecież obowiązek przypomnieć rodzicom o odpowiedzialności za wychowanie swojego dziecka, choć nieraz jesteśmy za to krytykowani. W jednym z artykułów prasowych przeczytałem zarzut, że Kościół chce mieć wpływ na polską szkołę, bo zachęca rodziców do zasiadania w trójkach klasowych. To przecież absurd. Czy mam wpływ na wybory, kiedy mówię, że wzięcie udziału w wyborach jest obowiązkiem moralnym obywatela?

Pośrednio tak, choćby na frekwencję.
- Ale nie agituję za konkretną partią, tylko mówię o obowiązku moralnym wynikającym z podstawowej odpowiedzialności za swoją ojczyznę. W podobny sposób powtarzam rodzicom: interesujcie się tym, co się dzieje w szkole waszych dzieci, bądźcie w trójkach klasowych, angażujcie się w działalność komitetów rodzicielskich. W ten sposób aktywnie wpływacie na wychowanie waszych dzieci. Nikt was w tej odpowiedzialności nie może zastąpić.

Jak ksiądz prymas ocenia zaangażowanie Kościoła w Polsce w politykę?
- Bez wątpienia Kościół jest i powinien być obecny w sferze publicznej, ale naszym zadaniem nie jest wpisywanie się w spór polityczny, lecz ukazywanie etycznego fundamentu życia społecznego. Kiedy w moim ostatnim kazaniu na Jasnej Górze mówiłem o zaprzestaniu sporów i waśni, o trosce o dobro wspólne, o łączeniu się, a nie dzieleniu, to nie stawałem po stronie jednej czy drugiej partii politycznej. Nie używałem też stwierdzenia, że dzielą ci, a jednoczą tamci. Uważam, że rolą Kościoła nie jest wskazywanie winnych i niewinnych, ale budowanie moralnych fundamentów. Zawsze będę bronił takiego stanowiska.

- Na pewno nie można oczekiwać, że Kościół będzie wskazywał konkretne osoby, które należy wybierać. Trzeba powiedzieć jasno, że wszędzie tam, gdzie takie sytuacje mają miejsce, mamy do czynienia z nadużyciem. Świątynie nie mogą stać się przestrzenią walki o władzę. Dobrze, że ostatnio ukazało się przypomnienie rzecznika episkopatu, że nie wolno używać ambony do wystąpień innych niż czytanie Słowa Bożego i jego wyjaśnianie. Ta zasada obowiązuje od dawna, ale trzeba ją przypominać, bo niektórzy o niej zapominają.

Chodziło o wystąpienie Ryszarda Czarneckiego, europosła Prawa i Sprawiedliwości?
- Komunikat ks. Pawła Rytel-Andrianika ukazał się w kontekście konkretnych wystąpień, ale dotyczy zasady uniwersalnej, obowiązującej każdego. Ani jedna, ani druga strona nie może w ten sposób wykorzystywać Kościoła. W tym względzie musimy zachować daleko idącą ostrożności, by nie pogłębiać podziału społeczeństwa.

A publiczne dziękowanie politykom?
- Nie widzę wielkiego problemu, jeśli to dotyczy konkretnych projektów podjętych dla dobra społecznego. Choć uważam, że wychwalanie kogokolwiek, kto wypełnia swoje obowiązki, jest zupełnie niepotrzebne. To jest tak, jak z dziękowaniem przez proboszcza biskupowi za to, że przyjechał i odprawił mszę świętą w parafii. To mało poważne, bo przecież to obowiązek biskupa wypływający z jego powołania.

Na przykład abp Marek Jędraszewski w wywiadzie dla "Sieci" wyraził wdzięczność Jarosławowi Kaczyńskiemu za wsparcie w walce o "dobro instytucji małżeństwa i rodziny".
- Oceniać możemy konkretne projekty, czy realizowane są dla dobra społecznego. Natomiast patrząc szerzej na tematykę relacji państwa i Kościoła, przypomina mi się rozmowa z pewnym politykiem z czasów, gdy pracowałem w Warszawie jako sekretarz generalny KEP.

Z którym?
- Nie ma konieczności podawania nazwiska, bo chodzi o ukazanie pewnego sposobu myślenia i działania. Ten polityk przedstawił mi projekt polityczny, etycznie słuszny, i namawiał, abym jako biskup zaangażował się w przekonanie jego przeciwników politycznych do poparcia tego projektu. Odpowiedziałem, że to nie jest moim powołaniem. To jego zadanie, bo przecież jako parlamentarzysta po to został wybrany i za to pobiera poselską dietę. W ten sposób chciałem mu przypomnieć, że współpraca z parlamentarną opozycją i wspólne szukanie jak najlepszych dla społeczeństwa rozwiązań jest rolą polityków, a nie misją biskupa.

Co jest rolą Kościoła?
- Jako biskup powinienem przede wszystkim wskazać, czy z punktu widzenia nauki Kościoła taki projekt jest moralnie słuszny czy nie. A ponadto mogę przypomnieć politykom, że ich zadaniem jest szukanie porozumienia i współdziałanie dla dobra kraju i społeczeństwa.



https://fakty.interia.pl/autor/justyna-tomaszewska-kaczmarczyk/news-abp-wojciech-polak-mamy-wiele-do-zrobienia,nId,3197397#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: ChochlikTW 17/09/2019, 18:28

Kard. Gulbinowicz oskarżany o molestowanie. Prokuratura: Postępowania nie będzie

Nie będzie śledztwa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu na podstawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa molestowania seksualnego przez kard. Henryka Gulbinowicza. Zawiadomienie takie złożył pod koniec maja pełnomocnik poety Przemysława Kowalczyka (znanego jako Karol Chum).

"Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu wydała w dniu 11 września 2019 r. postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie z zawiadomienia Przemysława K." - poinformowała portal Gazeta.pl rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Justyna Pilarczyk. Prokuratura w uzasadnieniu wskazała na przedawnienie karalności czynu (przestępstwa przeciwko wolności seksualnej przedawniają się po ukończeniu przez poszkodowanego małoletniego 30. roku życia - red.).

Zawiadomienie złożone przez Przemysława Kowalczyka, znanego również jako poeta Karol Chum, dotyczyło molestowania seksualnego, którego miał się wobec niego dopuścić kard. Henryk Gulbinowicz, kiedy 16-letni wówczas mężczyzna był uczniem Niższego Seminarium Duchownego Franciszkanów w Legnicy.

Chum: Będę drążył temat

Karol Chum informację o odmowie wszczęcia postępowania otrzymał od swojego adwokata 17 września.
"Spodziewałem się tego. Znaczy, że prawnie nic im zrobić nie mogę. Kościół może natomiast nadal w tym temacie prowadzić swoje postępowanie, gdyż w przypadku dostojnika tej rangi nie stosuje się przedawnień i pozostaje to w gestii papieża. Oczywiście, zakładam, że Kościół zbagatelizuje sprawę i sprawcy pozwoli spokojnie umrzeć. Jednocześnie, nie ma żadnych narzędzi by zamknąć mi usta, a to oznacza, że będę kardynała Gulbinowicza bezkarnie nadal nazywał przestępcą seksualnym" - napisał Karol Chum w oświadczeniu, które przekazał mediom, m.in. portalowi Gazeta.pl.

"Pewnym jest jedno, że kardynał Gulbinowicz kryształową postacią już nie jest, a łatka podejrzeń o nadużycia seksualne będzie towarzyszyła mu przez lata. Przynajmniej, póki ja żyję" - zapewnił. Dodał, że będzie "drążył temat" i "szukał innych ofiar".

Sprawa kard. Gulbinowicza trafi do Watykanu
Jak przekazał w rozmowie z portalem Onet.pl ks. dr Rafał Kowalski, rzecznik prasowy wrocławskiej kurii, sprawa zostanie przekazana do Watykanu i to on może zdecydować o "cofnięciu umorzenia i o przeprowadzeniu dochodzenia kanonicznego".
- O podjęcie takiej decyzji poprosimy na pewno Watykan - powiedział ks. dr Rafał Kowalski.
Przemysław Kowalczyk kontra kard. Henryk Gulbinowicz

Po raz pierwszy o tym, co miało go spotkać w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy, Karol Chum opowiedział dziennikarzom czasopisma "Inaczej" w 1997 roku. Wtedy jednak, jak przypomina Polsat News, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, ponieważ z artykułu miało nie wynikać, że czynu karalnego dopuścił się kard. Henryk Gulbinowicz.
W maju 2019 roku po premierze filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich poeta po raz kolejny podzielił się swoją historią m.in. w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Następnie złożył zeznania we wrocławskiej kurii i prokuraturze.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25203090,prokuratura-nie-bedzie-postepowania-ws-zawiadomienia-o-molestowanie.html#s=BoxOpImg5

Napisany przez: szczypiorek 7/10/2019, 12:33

QUOTE
Abp Głódź ukrywa swą bezczynność za watykańskimi wskazówkami


http://wiez.com.pl/2019/10/06/abp-glodz-ukrywa-swa-bezczynnosc-za-watykanskimi-wskazowkami/




Napisany przez: ChochlikTW 7/10/2019, 13:40

„Sprawa została zamknięta”. Kuria odmawia ofierze ks. Jankowskiego

Przez ponad dziewięć miesięcy ofiara wielokrotnego molestowania przez ks. Henryka Jankowskiego czekała na odpowiedź kurii gdańskiej na jej zgłoszenie. „Prowadzenie postępowania procesowego jest niemożliwe” – czytamy teraz w liście kanclerza kurii, który poznała „Więź”.


„Chroniliśmy winowajców, uciszaliśmy ofiary” – komentarz Joanny Podsadeckiej

„Ja, Barbara Borowiecka, zgłaszam oficjalnie molestowanie mnie przez księdza Henryka Jankowskiego […] będąc wikarym w kościele św. Barbary w Gdańsku dopuścił się wielokrotnego molestowania mnie” – tak zaczyna się list wysłany do kurii gdańskiej na początku tego roku. Zgłoszenie dotyczy zdarzeń z lat 60. Obecnie Barbara Borowiecka mieszka w Australii.

Zgodnie z kościelnymi zasadami osoba pokrzywdzona skierowała pismo do kurii diecezjalnej, na nazwisko delegata metropolity gdańskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży ks. kanonika Krzysztofa Szerszenia.

W swoim liście do kurii Borowiecka przyznaje, że to ks. Jankowskiego dotyczyła jej historia, którą przedstawiła po raz pierwszy w książce Joanny Podsadeckiej „Sztuka czułości” wydanej przez Wydawnictwo WAM dwa lata temu. Fragment książki z relacją Borowieckiej w całości opublikowaliśmy na Więź.pl („Barbara Borowiecka: krzywda i uzdrowienie”). Wtedy – pisze autorka zgłoszenia – „nie zostało ujawnione nazwisko księdza Jankowskiego, ale: tak, potwierdzam, że historie w tej książce są prawdziwe, a osobą molestującą mnie był ksiądz Jankowski”.

Borowiecka pisze następnie, że dopiero artykuł Bożeny Aksamit „Sekret świętej Brygidy” w „Dużym Formacie” z 3 grudnia 2018 r. ujawnił nazwisko gwałciciela: „Potwierdzam, że tym człowiekiem był Henryk Jankowski. Zgłaszam do kurii, że były to zdarzenia prawdziwe i miały miejsce w latach sześćdziesiątych. Wnioskuję o zbadanie tej sprawy. (…) Jeżeli zaistnieje taka konieczność, to zeznam pod przysięgą, że molestowanie miało miejsce”.

Jak dowiaduje się „Więź”, kanclerz gdańskiej kurii ks. Rafał Dettlaff wysłał odpowiedź Borowieckiej 12 września. Dotarła ona do adresatki 2 października. Kuria powołuje się na stanowisko Watykanu i informuje, że kościelne instytucje nie zbadają jej sprawy. „Z upoważnienia J. E. Sławoja Leszka Głódzia, Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego, uprzejmie informuję, że Kongregacja Nauki Wiary przesłała pismo, w którym w sposób jednoznaczny wyjaśnia, iż w sytuacji oskarżenia skierowanego po śmierci osoby oskarżanej, w tym wypadku Ks. Henryka Jankowskiego, prowadzenie postępowania procesowego jest niemożliwe” – czytamy w liście ks. Dettlaffa.

„Ponadto Kongregacja Nauki Wiary informuje, że sprawa została zamknięta, a wszelka dokumentacja z nią związana została przekazana do archiwum wspomnianej Kongregacji” – kończy kanclerz kurii.

Jak pisaliśmy wcześniej, relacjonując sprawę Borowieckiej, zdaniem znanych kościelnych prawników kanonistów – konsultorów Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski ks. Piotra Majera i ks. Jana Słowińskiego – wystarczającym powodem rozpoczęcia procedury wyjaśniania sprawy ks. Jankowskiego przez kurię w Gdańsku może być publiczny wymiar formułowanych przeciw księdzu zarzutów. – Jeśli sprawa jest publicznie znana i niepokoi wiernych, to dla rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego nie jest potrzebne formalne zgłoszenie i doniesienie – podkreślał ks. Majer.

Należy również przypomnieć, że punkt 8 polskich „Wytycznych dotyczących wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia” brzmi: „Gdyby oskarżenie zostało wniesione przeciwko zmarłemu duchownemu, nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła”.

Odpowiedź, którą otrzymała Borowiecka, świadczy o tym, że abp Głódź zdecydował sprawy nie wyjaśniać.

Warto wiedzieć, że w Kościele znane są sytuacje prowadzenia postępowań wyjaśniających w przypadku pojawienia się oskarżeń o wykorzystywanie seksualne dopiero po śmierci duchownych – zob. komentarz Zbigniewa Nosowskiego „Abp Głódź ukrywa swą bezczynność za watykańskimi wskazówkami”.

http://wiez.com.pl/2019/10/06/sprawa-zostala-zamknieta-kuria-odmawia-ofierze-ks-jankowskiego/


Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 7/10/2019, 17:01

QUOTE(ChochlikTW @ 7/10/2019, 13:40)
„Sprawa została zamknięta”. Kuria odmawia ofierze ks. Jankowskiego

*




Ale co mają zrobić? Wykopać ciało Jankowskiego i przeprowadzić swoisty "trupi synod"?

Dlaczego ofiara Jankowskiego poczuła się tą ofiarą dopiero po jego śmierci?

Napisany przez: ChochlikTW 8/10/2019, 16:24

400 tysięcy zł dla byłego ministranta za molestowanie

Nakaz przeprosin i zapłatę solidarnie 400 tysięcy zł zadośćuczynienia przez byłego księdza, parafię w Kartuzach (Pomorskie) i diecezję pelplińską na rzecz byłego ministranta za molestowanie seksualne w latach 80. orzekł we wtorek Sąd Apelacyjny w Gdańsku.

Wyrok jest prawomocny.
W lipcu 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał byłemu księdzu Andrzejowi S. przeprosić pisemnie byłego ministranta Marka Mielewczyka za "naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej". Powód domagał się też zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia, ale sąd tego żądania nie uwzględnił. Mielewczyk, oprócz byłego kapłana (Andrzej S. został wydalony ze stanu kapłańskiego w 2016 r.) pozwał też do sądu parafię św. Kazimierza w Kartuzach i diecezję pelplińską.

Od wyroku sądu niższej instancji odwołali się zarówno powód, jak i pełnomocnik Andrzeja S.
Sąd Apelacyjny uznał we wtorek, że przeprosiny dla Mielewczyka muszą skierować także kartuska parafia i diecezja pelplińska. Obie instytucje kościelne mają przeprosić Mielewczyka za "brak reakcji na zachowania wobec niego księdza Andrzeja S., które stanowiły naruszenie dóbr osobistych Marka Mielewczyka w postaci godności oraz nietykalności cielesnej". Sąd zasądził ponadto od pozwanych Andrzeja S., parafii i diecezji solidarnie na rzecz powoda kwotę 400 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

"Nieludzkie wykorzystywanie małoletniego dziecka"
"Było to nieludzkie wykorzystywanie małoletniego dziecka (pierwszy czyn miał miejsce, kiedy Mielewczyk miał 13 lat - PAP); dziecka nieświadomego tego, co się w stosunku do niego dzieje; dziecka niemającego pełnego, normalnego oparcia w rodzinie. Jaka kara spotkała pana S.? Rekolekcje i przeniesienie do innej parafii. Przeniesienie ze stanowiska wikarego na stanowisko proboszcza. Kara bardzo adekwatna, zdaniem Kościoła, w stosunku do sprawcy takich czynów" - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Dorota Gierczak.

Wyjaśniła, że choć czyny seksualne wobec byłego ministranta miały miejsce w latach 1982-87, to nie można zastosować wobec nich jako "niezgodnych z zasadami współżycia społecznego" zasady przedawnienia, o co wnosili pozwani.

"Nigdy nie doszło do przeprosin; nigdy nie doszło do przyznania się przez któregokolwiek z pozwanych przed sądem, że czyny były dokonywane, że nie było nadzoru nad księdzem" - stwierdził sąd.

Zdaniem sądu, "wykorzystywanie seksualne małoletnich dzieci - nieświadomych przestępczego charakteru czynności przeciwko nim podejmowanych - jest poniżającym, nieludzkim traktowaniem drugiego człowieka, niczym nieróżniącym się od stosowania tortur".

"Odpowiedzialność Kościoła jednak istnieje"
Sąd przywołał wypowiedź papieża Franciszka z 22 lutego 2019 r. w Watykanie podczas spotkania hierarchów, poświęconego pedofilii w Kościele. "Papież stwierdził: 'Lud Boży na nas patrzy i oczekuje konkretnych i skutecznych działań, a nie kolejnych słów pełnych oburzenia, łatwych i oczywistych'" - cytowała sędzia.

Te słowa papieża sąd zestawił m.in. z wypowiedzią metropolity krakowskiego, arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z marca 2019 r. "Arcybiskup mówił: 'nie można bronić instytucji Kościoła jako takiej, trzeba bronić pokrzywdzonych i to oni mają pierwszeństwo', ale mówił dalej: 'hasło zero tolerancji nie jest zgodne z duchem Ewangelii (...) język Kościoła jest inny, to język miłosierdzia, także dla sprawców nieszczęść, krzywd i przemocy, bo Kościół głosi miłosierdzie i okazuje to miłosierdzie Boże wobec każdego, kto żałuje, kto chce się nawrócić i pokutować'" - cytowała sędzia.
Na ogłoszeniu wyroku nie było pozwanych ani ich pełnomocników.

Były ministrant komentuje wyrok
"Uważam, że zapadł sprawiedliwy wyrok, który w sposób jasny i bardzo przejrzysty wykazał winę pozwanego. Jestem zaskoczony kwotą zasądzonego dla mnie zadośćuczynienia. W pełni mnie satysfakcjonuje za to, co się wydarzyło w moim życiu. To przełomowy wyrok, pokazujący, że odpowiedzialność Kościoła jednak mimo wszystko istnieje. To jest ważne dla innych ofiar księży" - powiedział dziennikarzom 50-letni Mielewczyk, który był jednym z bohaterów filmu dokumentalnego "Tylko nie mów nikomu" Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele Rzymskokatolickim w Polsce.
Mężczyzna zdecydował się na proces cywilny, bo postępowanie karne w tej sprawie nie było już możliwe: czyny, jakie zarzuca byłemu księdzu, uległy przedawnieniu.


https://fakty.interia.pl/polska/news-400-tysiecy-zl-dla-bylego-ministranta-za-molestowanie,nId,3267317#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: force 8/10/2019, 18:33

QUOTE
400 tysięcy zł dla byłego ministranta za molestowanie

Nakaz przeprosin i zapłatę solidarnie 400 tysięcy zł zadośćuczynienia przez byłego księdza, parafię w Kartuzach (Pomorskie) i diecezję pelplińską na rzecz byłego ministranta za molestowanie seksualne w latach 80. orzekł we wtorek Sąd Apelacyjny w Gdańsku.

Wyrok jest prawomocny.

W lipcu 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał byłemu księdzu Andrzejowi S. przeprosić pisemnie byłego ministranta Marka Mielewczyka za "naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej". Powód domagał się też zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia, ale sąd tego żądania nie uwzględnił. Mielewczyk, oprócz byłego kapłana (Andrzej S. został wydalony ze stanu kapłańskiego w 2016 r.) pozwał też do sądu parafię św. Kazimierza w Kartuzach i diecezję pelplińską.

Od wyroku sądu niższej instancji odwołali się zarówno powód, jak i pełnomocnik Andrzeja S.
Sąd Apelacyjny uznał we wtorek, że przeprosiny dla Mielewczyka muszą skierować także kartuska parafia i diecezja pelplińska. Obie instytucje kościelne mają przeprosić Mielewczyka za "brak reakcji na zachowania wobec niego księdza Andrzeja S., które stanowiły naruszenie dóbr osobistych Marka Mielewczyka w postaci godności oraz nietykalności cielesnej". Sąd zasądził ponadto od pozwanych Andrzeja S., parafii i diecezji solidarnie na rzecz powoda kwotę 400 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Nareszcie odważny, i sprawiedliwy wyrok, żal że w Polsce nie obowiązuje anglosaska zasada prawa precedensowego.

Napisany przez: ChochlikTW 9/10/2019, 12:49

Częstochowa: Ksiądz molestował w domu dziecka

Karę łączną 5 lat więzienia wymierzył w środę częstochowski sąd księdzu Mirosławowi L., oskarżonemu m.in. o przestępstwa seksualne wobec wychowanków. Kierował on salezjańskim domem dziecka w Częstochowie.

Prokuratura przedstawiła duchownemu 11 zarzutów na szkodę pięciu podopiecznych w wieku od 14 do 17 lat.

Informację o treści wyroku przekazał PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz. Sędzia poinformował, że sąd uznał oskarżonego za winnego części czynów, w niektórych przypadkach zmieniając ich opis, kilka czynów połączył w ciąg przestępstw, od niektórych zaś go uniewinnił.

Poza karą więzienia sąd orzekł dożywotni zakaz zajmowania stanowisk i wykonywania działalności związanej z edukacją, wychowaniem, leczeniem i opieką nad małoletnimi, a także środek zabezpieczający w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.
Sąd wymierzył też L. karę grzywny w wysokości tysiąca złotych i zobowiązał do wypłaty pokrzywdzonym zadośćuczynień w wysokości od 2 do 8 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. Z uwagi na charakter sprawy proces toczył się z wyłączeniem jawności. Niejawne były także ustne motywy orzeczenia, wygłoszone przez sąd.

Akt oskarżenia w tej sprawie częstochowska prokuratura skierowała do sądu latem 2017 r. Ks. L. był dyrektorem placówki opiekuńczo-wychowawczej od 2012 roku. We wrześniu 2016 roku Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Częstochowie - sprawujący nadzór nad placówką jako organizator pieczy zastępczej nad dziećmi w wieku powyżej 10. roku życia - przeprowadził w ośrodku doraźną kontrolę. Skutkowała ona zawiadomieniem do prokuratury.

W związku z zawiadomieniem o przestępstwie prokurator wszczął w tej sprawie śledztwo oraz wystąpił do sądu rejonowego w Częstochowie o przesłuchanie kilku wychowanków placówki z udziałem biegłego psychologa. We wrześniu 2016 r. dyrektor został zatrzymany i przedstawiono mu zarzuty. Na wniosek prokuratora częstochowski sąd rejonowy go aresztował. W czerwcu 2017 roku Sąd Okręgowy w Częstochowie zwolnił L., stosując zamiast aresztu poręczenie majątkowe w kwocie 50 tys. zł, dozór policji i zakazując mu kontaktowania się z pokrzywdzonymi.
Wśród 11 przestępstw, które znalazły się w akcie oskarżenia znalazły się zarzuty doprowadzenia małoletnich do wykonania i poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym, poprzez nadużycie stosunku zależności oraz zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej wychowanków, które polegało na uderzeniu ich w twarz. Według prokuratury, miało do tego chodzić w latach 2014-2016.


https://fakty.interia.pl/slaskie/news-czestochowa-ksiadz-molestowal-w-domu-dziecka,nId,3268890#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: ChochlikTW 10/10/2019, 18:23

Episkopat powołał fundację, by wspierać ofiary pedofilii. Pomoc psychologiczna, ale nie odszkodowania

Episkopat powołał Fundację Świętego Józefa, która będzie wspierać osoby wykorzystane przez duchownych. Poinformował o tym prymas Wojciech Polak. KEP podkreśla, że fundacja nie będzie zajmowała się wypłatą zadośćuczynień ofiarom pedofilów. Jej celem będzie m.in. wsparcie psychologiczne i prawne.

Celem Fundacji Świętego Józefa będzie wspomaganie i promowanie inicjatyw pomocy osobom skrzywdzonym przez osoby duchowne - jako wyraz solidarności z nimi. Prymas Wojciech Polak wyjaśnia, że chodzi zarówno o osoby duchowne, które mogły się stać przyczyną zgorszenia, jak i osoby świeckie, w imieniu Kościoła wykonujące obowiązki duszpasterskie czy edukacyjne.

Biskupi powołali fundację wspierającą ofiary pedofilów
- Wierni, jak i całe społeczeństwo, oczekują jednoznacznego zaangażowania i konkretnego działania ze strony Kościoła w walce z dramatem wykorzystania seksualnego - powiedział abp Polak. - Konieczne jest kontynuowanie istniejących oraz podejmowanie nowych systematycznych działań na rzecz osób zranionych we wspólnocie Kościoła, zarówno przez niektóre osoby duchowne, jak też innych sprawców związanych z działalnością edukacyjną i duszpasterską Kościoła - dodał.

Jak podaje KEP, w diecezjach będą pracować koordynatorzy, odpowiedzialni za kontakt z fundacją. W działalność organu planowane jest włączenie także męskich i żeńskich zakonów.
Fundacja ma wspierać inicjatywy związane z pomocą osobom pokrzywdzonym, a nie bezpośrednio wypłacać takie wsparcie. "Celem fundacji nie jest spełnienie roszczeń finansowych niektórych skrzywdzonych, ani nie jest ona w żadnym wymiarze funduszem odszkodowawczym. Jest natomiast dziełem, które ma na różne sposoby i we współpracy z istniejącymi inicjatywami oferować zorganizowaną pomoc i prawdziwą solidarność, której osoby pokrzywdzone bardzo potrzebują" - informuje KEP.

"Pomoc psychologiczna, medyczna, prawna"
Fundacja ma zagwarantować ofiarom dostęp do pomocy psychologicznej, terapeutycznej, medycznej czy prawnej. Na objęcie pomocą będą mogły liczyć osoby skrzywdzone przez duchownych w dzieciństwie lub przed osiągnięciem pełnoletności, a także osoby bezradne czy niepełnosprawne, nawet jeśli zostały skrzywdzone w późniejszym wieku.

W ramach fundacji ma być rozwijany też istniejący już telefon zaufania, instytucja będzie mogła też udzielać stypendiów edukacyjnych dla osób skrzywdzonych. - Zobowiązanie do zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę spoczywa na sprawcy przestępstwa wykorzystania seksualnego, jednak we wspólnocie Kościoła wszyscy musimy czuć się odpowiedzialni za solidarne wsparcie pokrzywdzonych oraz ochronę małoletnich - stwierdza abp Wojciech Polak.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25289780,episkopat-powolal-fundacje-by-wspierac-ofiary-pedofilii-pomoc.html#a=66&c=159&s=BoxNewsLink

Napisany przez: ChochlikTW 25/10/2019, 11:24

Ks. Piotr M. oskarżony o czyny pedofilskie. Proces

Proboszcz z Ruszowa (woj. dolnośląskie) ks. Piotr M. - według prokuratury - miał dopuścić się molestowania dwóch dziewczynek. Dziś przed Sądem Rejonowym w Zgorzelcu rozpoczął się jego proces.

Sąd podczas pierwszej rozprawy utajnił proces.

Piotr M. został zatrzymany w maju tego roku. Policję o podejrzeniu molestowania małoletniej dziewczynki zawiadomiła wówczas matka dziecka. Decyzją sądu duchowny został wówczas aresztowany na trzy miesiące.

Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, prok. Tomasz Czułowski, prokurator postawił duchownemu zarzuty dopuszczenia się wobec dwóch dziewczynek innych czynności seksualnych. Do molestowania miało dojść w tym roku, podczas przygotowań dzieci do pierwszej komunii świętej.

Zgłosiło się 18 osób
Podczas śledztwa prokuratura apelowała do osób, które zostały pokrzywdzone przez M. lub były świadkami jego zachowań pedofilskich, aby zgłaszały się do śledczych. Piotr M. posługę kapłańską pełnił w latach 1978-2019 na terenie Wrocławia, Jędrzychowic, Niedźwiedzic i Ruszowa.

Prokurator Czułowski powiedziała, że w tej sprawie zgłosiło się 18 osób. "Te przypadki zostały wyłączone do odrębnego postępowania" - powiedział prokurator. O te czyny ksiądz nie zostanie jednak oskarżony, gdyż uległy one przedawnieniu.
Po postawieniu zarzutów proboszczowi z Ruszowa biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski wszczął dochodzenie kanoniczne w jego sprawie.
Księdzu grozi do 12 lat więzienia.


https://fakty.interia.pl/dolnoslaskie/news-ks-piotr-m-oskarzony-o-czyny-pedofilskie-proces,nId,3299150#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome


A, propo powyższego procesu.

W piątek w Zgorzelcu rozpoczął się proces księdza Piotra M. - byłego proboszcza parafii w dolnośląskim Ruszowie, oskarżanego o molestowanie dziewczynek. Ksiądz wchodził na salę sądową, śpiewając psalm, a towarzyszyli mu modlący się wierni - informuje TVN 24.

Stacja zamieściła nagranie sprzed sali sądowej. Ksiądz idzie w asyście policji, skuty kajdankami, trzymając ręce złożone w geście modlitwy. Śpiewa przy tym psalm: "Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień".

Księdzu towarzyszą wierni, którzy przyjechali na rozprawę, by go wspierać. W trakcie rozprawy modlili się przed salą - podaje TVN 24.
Ksiądz jest oskarżany o molestowanie dziewczynek, które przygotowywał do komunii. Do zdarzeń miało dochodzić w 2019 roku. Od momentu zatrzymania Piotra M., do prokuratury zaczęły się zgłaszać kobiety, które twierdzą, że także były wykorzystywane przez duchownego.
Śledczy mają sygnały o osiemnastu takich przypadkach - czytamy. Sam Piotr M. do winy się nie przyznaje.
Sprawa molestowania podzieliła mieszkańców Ruszowa. Część osób stoi murem za księdzem. Pojawiła się nawet zbiórka pieniędzy na adwokata, a także petycja, w której domagają się wypuszczenia go z aresztu. Niezależnie od procesu w sądzie - biskup legnicki wszczął postępowanie kanoniczne i zawiesił Piotra M. w czynnościach kapłańskich.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-proces-ksiedza-z-ruszowa-na-sale-wchodzil-spiewajac-psalm,nId,3299358#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: Julius I 7/11/2019, 12:51

@Chochlik

W poście nr 223 zapowiedziałem, że jak tylko otrzymam odpowiedź od znajomego prawnika w sprawie relacji pomiędzy wyrokami sądów kościelnych a decyzjami podejmowanymi przez sędziów sądów powszechnych to dam znać.

Kilka dni temu miałem okazję korespondować z prawnikiem z Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Gdańskim - księdzem i byłym sędzią sądu biskupiego.

Na pytanie czy sędzia sądu powszechnego mając w materiale dowodowym wyrok sądu biskupiego, może orzec przeciwnie do wyroku tegoż otrzymałem poniższą odpowiedź:

CODE
W odpowiedzi na Pańskie wątpliwości należy wziąć pod uwagę zapisy znajdujące się w  Konkordacie, który został podpisany w Warszawie 28 lipca 1993 roku, a ratyfikowany przez Polski Parlament w 1998 roku. W art.1 czytamy: „ Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są – każde w swojej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”. Ten artykuł Konkordatu wyraźnie wskazuje na niezależność i autonomię dwóch podmiotów prawnych Państwa i Kościoła. Na podstawie tej niezależności i autonomii wyroki Sądu Państwowego nie mają wpływu na wyroki Sądów Kościelnych i na odwrót. Potwierdzeniem tego jest zapis w Konkordacie , gdzie w art.10  pkt.4 czytamy: „Orzekanie w sprawach małżeńskich w zakresie skutków określonych w polskim prawie należy do wyłącznej kompetencji sądów państwowych”.  Natomiast w pkt.3 tego samego artykułu czytamy: „ Orzekanie o ważności małżeństwa kanonicznego, a także w innych sprawach małżeńskich przewidzianych w prawie kanonicznym, należy do wyłącznej kompetencji władzy kościelnej”.  Na podstawie tego jednego artykułu widać, ze orzeczenia Sądów Państwowych nie mają wpływu na orzeczenia Sądów Kościelnych, czyli także wyroków wydanych  przez trzecią instancję , czyli Rotę Rzymską.

Odpowiadając na Pana pytanie trzeba pamiętać o niezależności porządków prawnych, które obowiązują w Państwie Polskim i odmiennych porządków w  prawie kanonicznym, które obowiązuje w całym kościele katolickim i obejmują cały świat. Ta niezależność porządków prawnych powoduje odmienne wyroki Sądów państwowych i Sądów Kościelnych. Sędzia Sądu Państwowego może wydać wyrok, który będzie odmienny od wyroku Sadu Kościelnego. 


Powyższa wypowiedź potwierdza moją tezę, że sądy powszechne orzekając wbrew wyrokom sądów kościelnych w żaden sposób nie wchodzą w ich kompetencję, nie podważają ich niezawisłości i autonomii.

Natomiast co do samej decyzji jaką podjął sędzia w sprawie Lisiński przeciwko ks. Witkowskiemu to po wcześniejszej naszej dyskusji stwierdzam, że sędzia miał podstawy do wydania takiego a nie innego wyroku, dając wiarę wyrokowi kościelnemu, a nie dając jej zeznaniom świadków. Moja opinia, że sąd popełnił tu partactwo była pochopna i muszę się z niej wycofać.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 7/11/2019, 20:55

QUOTE(Julius I @ 7/11/2019, 12:51)
stwierdzam, że sędzia miał podstawy do wydania takiego a nie innego wyroku, dając wiarę wyrokowi kościelnemu, a nie dając jej zeznaniom świadków. Moja opinia, że sąd popełnił tu partactwo była pochopna i muszę się z niej wycofać.
*



Niby dlaczego? Co sprawia, że wyrok kościelny ma wyższą wartość dowodową niż zeznania świadków?

Napisany przez: ChochlikTW 7/11/2019, 21:31

@Julius I

Już dawno zapomniałem o tym, a Ty mnie tak zaskakujesz? Szacunek. respekt.gif

@Ida Wielkie Gniazdo

Było w tym temacie. Trzeba przejrzeć. wink.gif

Napisany przez: tellchar 8/11/2019, 1:17

Wg Kpk i Kpc sąd powszechny cywilny i sąd powszechny karny mogą wydać dwa odmienne wyroki w tym samym stanie faktycznym, a wy się zastanawialiście, czy można to samo zrobić w przypadku wyroku sądu kościelnego?
Poza tym w sprawie Lisińskiego sąd nie tylko oparł się na wyroku sądu biskupiego jako dokumencie, ale też na zeznaniach powoda.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 8/11/2019, 12:56

[quote=ChochlikTW,7/11/2019, 21:31]
@Julius I

Już dawno zapomniałem o tym, a Ty mnie tak zaskakujesz? Szacunek. respekt.gif


E tam, niemożliwe żebyś zapomniał. Widać, że temat Cię interesuje.



Było w tym temacie. Trzeba przejrzeć.


Nic takiego nie było. Mamy legalną ocenę dowodów i słowo biskupa płockiego ma (a priori) większą wartość niż słowo zwykłego Jana Kowalskiego z Płocka?

Tellchar napisał:

ale też na zeznaniach powoda.


Zeznania powoda, no pewnie ważne, ale powód to przecież sędzia we własnej sprawie.

Napisany przez: ChochlikTW 17/11/2019, 22:04

Nowy Targ. Ksiądz przyznał się do molestowania dziewięciu dziewczynek

Ksiądz Mariusz W. podczas ostatniej rozprawy sądowej przyznał się do molestowania dziewięciu dziewczynek. Były wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu miał krzywdzić dzieci podczas organizowanych przez siebie parafialnych wyjazdów.

Jak podaje "Gazeta Krakowska" Mariusz W., który od początku procesu twierdził, że jest ofiarą pomówień, teraz przyznał się do molestowania dziewczynek. Podczas ostatniej rozprawy ksiądz miał wyznać, że dopuścił się zarzucanych mu czynów. To jednak nie zamyka całego procesu, ponieważ przesłuchani w sprawie muszą zostać m.in. biegli.

Nowy Targ. Ksiądz Mariusz W. przyznał się do molestowania seksualnego dziewięciu dziewczynek
Sprawa księdza z Nowego Targu wyszła na jaw w grudniu 2016 roku. Wtedy wychowawczyni jednej z V klas w szkole podstawowej przeprowadziła lekcję na temat pedofilii. To właśnie podczas zajęć jedna z dziewczynek przyznała, że takich zachowań względem nich dopuszczał się niedawny katecheta ksiądz Mariusz W. Według relacji dziecka do molestowania miało dochodzić podczas wycieczek m.in. na basen, w góry czy do parku linowego.

Dyrekcja szkoły natychmiast powiadomiła o swoich podejrzeniach prokuraturę. W toku śledztwa wychodzi na jaw, że skrzywdzone mogły zostać nawet 22 dziewczynki. Nie wszyscy rodzice chcą jednak, by dzieci złożyły zeznania w tej sprawie. Ostatecznie molestowanie seksualne zostaje potwierdzone u dziewięciu dziewczynek w wieku od 9 do 12 lat. Do przestępstw miało dochodzić od czerwca 2014 roku do września 2016 roku.

Ksiądz po pół roku od przesłuchań usłyszał prokuratorskie zarzuty, jednak nie został zatrzymany. Mężczyzna został oskarżony o dopuszczenie się "innych czynności seksualnych na nieletnich" za co grozi kara od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności. Na początku Mariusz W. tłumaczył, że dzieci go lubiły i się do niego przytulały, ale w tych kontaktach nie było żadnych podtekstów seksualnych. Na ostatniej rozprawie, która odbyła się w zeszłym tygodniu, ksiądz wyznał przed sądem, że dopuścił się zarzucanych mu czynów. Od momentu, gdy sprawa wyszła na jaw, arcybiskup zakazał księdzu nauczania katechezy w szkołach i prowadzenia innych zajęć z dziećmi. Przez cały czas jednak Mariusz W. przebywał w parafii w Krakowie, gdzie odprawiał msze.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25413449,nowy-targ-ksiadz-przyznal-sie-do-molestowania-dziewieciu-dziewczynek.html

Napisany przez: force 18/11/2019, 5:59

https://www.salon24.pl/newsroom/1000565,abp-paetz-bedzie-pochowany-w-poznanskiej-katedrze-glosy-oburzenia-rowniez-ksiezy
no comment

Napisany przez: szczypiorek 18/11/2019, 14:47

QUOTE(force @ 18/11/2019, 6:59)
https://www.salon24.pl/newsroom/1000565,abp-paetz-bedzie-pochowany-w-poznanskiej-katedrze-glosy-oburzenia-rowniez-ksiezy
no comment
*



I zwrot akcji. Co tam się wyrabia na szczytach władzy polskiego KRK wiedzieć bym chciał...

QUOTE
Poznański metropolita abp Stanisław Gądecki po protestach wiernych i księży zdecydował, że oskarżany o molestowanie kleryków i księży abp Juliusz Paetz spocznie na jednym z parafialnych poznańskich cmentarzy.


https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1932314,1,kosciol-zmienil-zdanie--paetza-nie-pochowano-w-katedrze.read



Napisany przez: ChochlikTW 22/11/2019, 21:39

Lubelskie: Ksiądz aresztowany w sprawie molestowania nieletnich

Zarzuty dotyczące wykorzystania seksualnego dwóch chłopców w wieku poniżej 15 lat postawiła prokuratura 50-letniemu księdzu Tomaszowi F. z Opola Lubelskiego (woj. lubelskie). Ksiądz został aresztowany na trzy miesiące.

"Wobec jednego z chłopców ksiądz przynajmniej kilkukrotnie dopuścił się obcowania płciowego oraz innych czynności seksualnych. Dochodziło do tego od lata ubiegłego roku do lipca tego roku. W przypadku drugiego chłopca zarzut dotyczy jednorazowego doprowadzenia do obcowania płciowego i innej czynności seksualnej w lipcu tego roku" - powiedziała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Opolu Lubelskim. Przesłuchani zostali pokrzywdzeni i świadkowie. Na wniosek prokuratury sąd aresztował księdza na trzy miesiące. Za zarzucane mu czyny grozi do 12 lat więzienia.

Ze względu na dobro pokrzywdzonych dzieci prokuratura nie ujawnia szczegółów sprawy.
Oświadczenie archidiecezji lubelskiej
Rzecznik prasowy archidiecezji lubelskiej ks. Adam Jaszcz w oświadczeniu napisał, że władze archidiecezji mają pełne zaufanie do działań prokuratury. "Gdy świecki wymiar sprawiedliwości zakończy swoje procedury, sprawa zostanie przekazana do Stolicy Apostolskiej. Jeśli zarzuty się potwierdzą, nie ma na nie żadnego usprawiedliwienia" - podkreślił.
Ks. Jaszcz tłumaczy w oświadczeniu, że kuria nie miała żadnych niepokojących informacji na temat niewłaściwych zachowań duchownego. "Procedury nakazują w takich przypadkach natychmiastowe odsunięcie od pracy z nieletnimi. Od półtora roku ze względu na problemy osobiste ksiądz nie pracował jako wikariusz, mieszkał natomiast w domu parafialnym" - napisał ks. Jaszcz.

"Przy rozdzielaniu obowiązków został wpisany na stronę internetową jako duszpasterz harcerzy, jednak z informacji otrzymanych od proboszcza wiem, że w żadnym ze spotkań nie wziął udziału" - zapewnił ks. Jaszcz.

"Jeżeli zgłoszą się do nas rodzice poszkodowanych dzieci, postaramy się otoczyć ich opieką i udzielić potrzebnej pomocy. Ich dobro staje się teraz najwyższym priorytetem" - głosi oświadczenie.

Kim jest ks. Tomasz F.?
Jak podał na swojej stronie internetowej lubelski "Dziennik Wschodni", ks. Tomasz F. był w ubiegłych latach przenoszony do kolejnych parafii. W latach 1997-2001 był w Piotrawinie. Stamtąd trafił do Krzczonowa, a następnie do Łęcznej. W 2011 r. przeniesiono go do parafii w Sernikach, skąd pięć lat później trafił do Podgórza. W 2017 r. uczestniczył w szkolnych uroczystościach w miejscowości Stołpie. Nieco ponad rok później był już w Opolu Lubelskim. Tam był szpitalnym kapelanem, opiekunem Koła Przyjaciół Radia Maryja i miejscowych harcerzy.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kosciele/aktualnosci/news-lubelskie-ksiadz-aresztowany-w-sprawie-molestowania-nieletni,nId,3349149#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Napisany przez: force 22/11/2019, 21:59

Bardzo sznuje tego kapłana, zawsze niezłomnie staje, po stronie prawdy:
https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/121308/ks-isakowicz-zaleski-obwinia-bylego-prymasa-padly-mocne-slowa.html
....Gdzie po dwudziestu latach kłamstwa, tuszowania, manipulacji można mówić o oczyszczeniu? Obowiązkiem abp. Gądeckiego, przy całym szacunku, ale to przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, który powinien świecić przykładem, było publiczne powiedzenie prawdy, że arcybiskup był winny takim a takim zarzutom (o molestowanie kleryków – red.) – mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

Jego zdaniem sprawa abp. Paetza była tuszowana. – Absolutnie mówię to z całą odpowiedzialnością, są na to dziesiątki dowodów - przez ówczesnego nuncjusza papieskiego Józefa Kowalczyka, który później, niestety, został prymasem Polski. On odpowiada za to całe zło – uważa ks. Isakowicz-Zaleski...
.

Napisany przez: rasterus 22/11/2019, 22:02

QUOTE(force @ 22/11/2019, 21:59)
Bardzo sznuje tego kapłana, zawsze niezłomnie staje, po stronie prawdy:
https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/121308/ks-isakowicz-zaleski-obwinia-bylego-prymasa-padly-mocne-slowa.html
....Gdzie po dwudziestu latach kłamstwa, tuszowania, manipulacji można mówić o oczyszczeniu? Obowiązkiem abp. Gądeckiego, przy całym szacunku, ale to przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, który powinien świecić przykładem, było publiczne powiedzenie prawdy, że arcybiskup był winny takim a takim zarzutom (o molestowanie kleryków – red.) – mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

Jego zdaniem sprawa abp. Paetza była tuszowana. – Absolutnie mówię to z całą odpowiedzialnością, są na to dziesiątki dowodów - przez ówczesnego nuncjusza papieskiego Józefa Kowalczyka, który później, niestety, został prymasem Polski. On odpowiada za to całe zło – uważa ks. Isakowicz-Zaleski...
.
*



Isakowicz-Zaleski zawsze z prądem. Wcześniej nie wiedział o tych problemach? Na fali był temat lustracji, to brał się za lustrację, potem temat Rzezi Wołyńskiej, no to rzecznik walki z UPA, a teraz nowa fala.

Napisany przez: force 23/11/2019, 6:06

QUOTE(rasterus @ 22/11/2019, 23:02)
QUOTE(force @ 22/11/2019, 21:59)
Bardzo sznuje tego kapłana, zawsze niezłomnie staje, po stronie prawdy:
https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/121308/ks-isakowicz-zaleski-obwinia-bylego-prymasa-padly-mocne-slowa.html
....Gdzie po dwudziestu latach kłamstwa, tuszowania, manipulacji można mówić o oczyszczeniu? Obowiązkiem abp. Gądeckiego, przy całym szacunku, ale to przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, który powinien świecić przykładem, było publiczne powiedzenie prawdy, że arcybiskup był winny takim a takim zarzutom (o molestowanie kleryków – red.) – mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

Jego zdaniem sprawa abp. Paetza była tuszowana. – Absolutnie mówię to z całą odpowiedzialnością, są na to dziesiątki dowodów - przez ówczesnego nuncjusza papieskiego Józefa Kowalczyka, który później, niestety, został prymasem Polski. On odpowiada za to całe zło – uważa ks. Isakowicz-Zaleski...
.
*



Isakowicz-Zaleski zawsze z prądem. Wcześniej nie wiedział o tych problemach? Na fali był temat lustracji, to brał się za lustrację, potem temat Rzezi Wołyńskiej, no to rzecznik walki z UPA, a teraz nowa fala.
*


Taaaaa.... mea culpa, nie wiedziałem,iż to taki oportunista, zawsze z prądem, na fali....sprawdzam więc jego biogram:
".....Przez całe lata 80. był represjonowany przez Służbę Bezpieczeństwa. W 1985 został dwukrotnie ciężko pobity przez funkcjonariuszy SB. Pierwszy raz, w Wielką Sobotę w rodzinnej kamienicy przy ul. Zyblikiewicza. Po raz drugi został napadnięty 4 grudnia w klasztorze Sióstr Miłosierdzia Bożego przez funkcjonariuszy SB przebranych za sanitariuszy pogotowia ratunkowego.

Jego prześladowania przez SB stały się kanwą filmu Macieja Gawlikowskiego Zastraszyć księdza (2006).

W 1988 brał udział jako duszpasterz robotników w strajku w Hucie im. Lenina. Jednocześnie zaangażował się w działalność dobroczynną i pomoc niepełnosprawnym. W 1987 współzakładał Fundację im. św. Brata Alberta zajmującą się pomocą osobom upośledzonym, prowadzącą schronisko w podkrakowskich Radwanowicach. Obecnie jest prezesem Fundacji...."
&
"...W 2008 wystąpił z apelem o potępienie przez władze polskie ludobójstwa Polaków dokonanego przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej[9]. Od wielu lat zabiega o należyte upamiętnienie ofiar tej zbrodni.

1 lipca 2009 zorganizował protest w Lublinie przeciwko nadaniu tytułu doktora honoris causa przez KUL Wiktorowi Juszczence, który wielokrotnie gloryfikował Banderę[10]. Przyczynił się do protestów przeciwko przejazdowi przez Polskę „Rajdu Bandery”, w związku z czym ukraińscy nacjonaliści grozili mu śmiercią[11]. 5 lutego 2010 współorganizował protesty w związku z uznaniem Bandery bohaterem narodowym Ukrainy przez ustępującego wówczas prezydenta Juszczenkę oraz bierności władz polskich w tej sprawie. Tego dnia odbyły się pikiety przed ambasadą Ukrainy w Warszawie, konsulatami w Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie, Lublinie i Gdańsku..."
&
" ...Jako zwolennik ujawnienia tajnych współpracowników SB działających w środowisku krakowskich duchownych, wobec dalszej bierności władz kościelnych oraz nowo powstałej komisji „Pamięć i Troska”, planował przedstawienie wyników swojej pracy badawczej na konferencji prasowej, która odbyła się 31 maja 2006. Po zakazie zajmowania się kwestią współpracy duchownych z SB wydanym przez krakowską kurię (zastosowano wobec niego środki karne z działu sankcje kościelne – kanon 1339) zrezygnował z tego zamiaru mówiąc:

Przyjmuję tę decyzję w duchu posłuszeństwa wobec metropolity, do którego zawsze miałem i mam szacunek.
22 czerwca 2006 odbyło się spotkanie księdza Zaleskiego z kardynałem Dziwiszem, po którym arcybiskup zapewnił, że ksiądz Zaleski może kontynuować swoje badania. Jednak kilka miesięcy później arcybiskup ponownie zdyscyplinował kapłana. 17 października ks. Isakowicz-Zaleski otrzymał od arcybiskupa polecenie powstrzymania się od publicznych wypowiedzi o kontaktach i współpracy niektórych duchownych ze Służbą Bezpieczeństwa. W opinii krakowskiej kurii ksiądz Isakowicz-Zaleski „poważnie nadużył zaufania”, a jego działalność „wypacza obraz kapłana”. Sam ksiądz ogłosił gotowość do podporządkowania się decyzji kurii. Jednocześnie decyzja władz archidiecezji wywołała wiele kontrowersji wśród obserwatorów i komentatorów życia Kościoła katolickiego w Polsce. 13 października 2006 ksiądz Isakowicz-Zaleski dowiedział się również, że wygasły jego uprawnienia duszpasterza Ormian, które jednak przywrócono mu miesiąc później.

Rezultatem badań prowadzonych przez księdza w oparciu o dokumenty zgromadzone przez IPN jest książka pt. Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej, która ukazała się 28 lutego 2007 nakładem wydawnictwa Znak. W książce tej, obok udokumentowanych przypadków współpracy księży diecezji krakowskiej z aparatem represji PRL, przedstawił przypadki heroicznego oporu i nieulegania presji SB, opisał także przypadki zerwania podjętej z SB współpracy oraz wspierania opozycji przez polskich duchownych katolickich. Za tę pracę w listopadzie 2007 ksiądz Zaleski otrzymał Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza[13].

Działania księdza Zaleskiego budzą duże emocje wewnątrz samego duchowieństwa – w odpowiedzi na jego walkę o oczyszczenie Kościoła w Polsce prymas Józef Glemp nazwał go szukającym sensacji „nadUbowcem”, za co później przepraszał. Sam Tadeusz Isakowicz-Zaleski uważa, że we władzach kościelnych i świeckich działa wrogie mu lobby antylustracyjne[14]..."

za wiki.pl

Racja rasterus, jak blitz po oczach, widać iż to facet co na fali płynie, a jego słowa i czyny, są podyktowane troską o awanse, fame, i osobiste korzyści...bez wątpienia.......Co więcej on te fale przewidział już dawno temu, lub nawet wywołał:
https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/383320,isakowicz-zaleski-o-homoseksualizmie-wsrod-ksiezy.html,komentarze-najstarsze,2
https://www.salon24.pl/u/tekstykanoniczne/400240,ks-isakowicz-zaleski-ujawnia-lobby-homoseksualne-w-kosciele
Na pytanie Terlikowskiego "czy homoseksualizm jest wśród duchownych problemem", ksiądz Isakowicz-Zaleski odpowiada: "Im wyżej, tym gorzej. Lektura akt bezpieki pokazała mi, że ten wątek przewija się niemal bez przerwy. Z akt tych wynika też, że jak sobie kuria nie dawała rady z homoseksualizmem księdza, to go przerzucała do Rzymu. Jak i tam nie było już możliwości ukrywania pewnych spraw, to ksiądz taki wyjeżdżał na placówkę dyplomatyczną w innym kraju. To pokazuje ogromne przyzwolenie na tego typu sytuacje w Kościele".

2012 rok.

Napisany przez: Grzegorz_B 23/11/2019, 7:51

QUOTE(rasterus @ 22/11/2019, 22:02)
Isakowicz-Zaleski zawsze z prądem. Wcześniej nie wiedział o tych problemach? Na fali był temat lustracji, to brał się za lustrację, potem temat Rzezi Wołyńskiej, no to rzecznik walki z UPA, a teraz nowa fala.
*



Akurat poglądy w tych sprawach ma mniej więcej stałe.

Zastanawiam się jak to możliwe że przy tak niewygodnych (dla biskupów) tematach które porusza nie dostał dawno standardowego "knebla" (zakaz wypowiedzi, ostrzegawcze zesłanie na jakieś zadupie, czy przymusowa emerytura).


Napisany przez: tellchar 26/11/2019, 22:14

Isakowicz-Zaleski po pierwsze jest znany, po drugie przez lata miał niezłą fuchę jako proboszcz parafii ormiańsko-katolickiej w Gliwicach, a po trzecie chyba jest odpowiednio "umocowany" politycznie.


Ida Wielkie Gniazdo

CODE
Zeznania powoda, no pewnie ważne, ale powód to przecież sędzia we własnej sprawie.

Oczywiście tak, ale jeżeli powód mówi to samo, co jest stwierdzone w wyroku sądu biskupiego, a nie ma dowodów podważających jego słowa (albo są mało wiarygodne), to sąd może się na tym oprzeć. Zwłaszcza, że to był proces cywilny, a nie karny.

Napisany przez: ChochlikTW 27/11/2019, 12:54

Jak strona kościelna walczy, aby nie zapłacić i nie ponosić odpowiedzialności za czyny swoich...

Ksiądz gwałcił ofiarę przez lata, został skazany. Kościelny adwokat: Robił to "przy okazji" posługi

Jak kościelny adwokat tłumaczy duchownego, już skazanego za czyny pedofilskie? Otóż twierdzi, że ksiądz Jarosław P. molestował dziecko "przy okazji" posługi. Ofiara duchownego Mariusz Milewski, domagający się odszkodowania od kurii, nie kryje rozgoryczenia: - Ksiądz Jarosław popełniał te czyny będąc księdzem katolickim, będąc posłanym na parafię, więc nie bardzo rozumiem sformułowanie "przy okazji".

Wróciła sprawa obecnie 28-letniego Mariusza Milewskiego, który niemal 10 lat molestowany przez jednego z księży Jarosława P. Milewski dopiero jako dorosła osoba zgłosił sprawę władzom kościelnym, że padł ofiarą P. w parafii św. Jakuba w Ostrowitem jeszcze jako dziewięciolatek, a jego chora relacja z duchownym trwała dekadę. Ksiądz miał uprawiać z dzieckiem seks analny i oralny.

W rozmowie z "Nowościami" Milewski tak opisywał, w jaki sposób po raz pierwszy ksiądz go wykorzystał:
Pewnego dnia ksiądz zaprosił mnie na plebanię pod pretekstem lektury jakichś niedzielnych gazetek. Doskonale wiedział, że nie mieliśmy w domu łazienki i zaproponował mi, abym skorzystał z niej u niego. Wtedy wszedł za mną i wykorzystał po raz pierwszy.

Pedofilia w Kościele. Procesy Milewskiego
W sprawie Milewskiego sąd Diecezji Toruńskiej uniewinnił ks. Jarosława P., choć później sąd powszechny skazał duchownego na 3 lata więzienia za molestowanie seksualne, a Sąd Najwyższy odrzucił jego kasację. Jarosław P. od dwóch lat przebywa w więzieniu za gwałty na dziecku i molestowanie.
Obecnie toczy się batalia Milewskiego o odszkodowanie od kurii toruńskiej za pedofilskie czyny księdza P. W materiale magazynu "Polska i Świat" TVN24 pokazano, jak Kościół, a konkretnie jeden z adwokatów, broni duchownego.

Adwokat Kościoła o księdzu pedofilu: Robił to najwyżej przy okazji "posługi"
Kościół jest w tej sprawie reprezentowany przez adwokata Michała Kelma, który już wcześniej stawał w obronie m.in. siostry Bernadetty z ośrodka w Zabrzu czy innych księży oskarżanych o czyny pedofilskie. Wśród tez kościelnego adwokata można znaleźć takie:
Czyny skazanego Jarosława P. zostały bowiem popełnione co najwyżej przy okazji (sposobności) wykonywania czynności księdza katolickiego, a nie przy wykonywaniu tych czynności.
Taka linia obrony miałaby zrzucać odpowiedzialność Kościoła, a właściwie kurii, za czyny duchownego.

W rozmowie ze stacją TVN24 Mariusz Milewski, reagując na takie stwierdzenia, powiedział:
Czułem wielkie rozgoryczenie, bo ksiądz Jarosław popełniał te czyny będąc księdzem katolickim, będąc posłanym na parafię przez biskupa Andrzeja Suskiego. Więc nie bardzo rozumiem sformułowanie, że wykonywał je "przy okazji".


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25452434,ksiadz-gwalcil-ofiare-przez-lata-zostal-skazany-koscielny.html#a=357&c=159&s=BoxNewsImg6

..."przy okazji"...

Napisany przez: force 27/11/2019, 15:49

Czy ktoś zna szczegóły tej sprawy?
https://dorzeczy.pl/kraj/121566/ta-sprawa-wstrzasnela-krakowem-kuria-przerywa-milczenie.html
&
https://www.wprost.pl/zycie/10274398/kuria-zabiera-glos-w-sprawie-smierci-roberta-wojtowicza-nie-zostala-wyjasniona-od-1995-roku.html
....W styczniu 1995 roku student Uniwersytetu Jagiellońskiego wyszedł z domu w Mistrzejowicach. Już nigdy do niego nie powrócił. Jak informuje Onet, śledczy twierdzą, że mężczyzna został zamordowany. Dziennikarze wspomnianego źródła przeanalizowali kilkaset stron akt sprawy. Zapoznali się m.in. z wynikami badań na wykrywaczu kłamstw. Jak informują – „tropy prowadzą do trójki duchownych”. Prokuratura Okręgowa w Krakowie prowadzi śledztwo. Sprawa pozostaje niewyjaśniona od ponad dwóch dekad.....
Zakładam, iż morderstwo nie miało charakteru rabunkowego(ofiara 23-letni student), podejrzani to trzech duchownych..

Napisany przez: ChochlikTW 27/11/2019, 21:18

Siekielski o reakcji, a raczej jej braku po swoim filmie:

CODE
- Nikt z prokuratury się do mnie nie zgłosił - podał krótko Sekielski, informując, że w jednej ze spraw przesłuchany został jego brat - Marek, współautor dokumentu. Chodziło o sprawę księdza Olejniczaka, który mimo zakazu pracy z dziećmi prowadził rekolekcje dla młodzieży - co zostało pokazane w filmie.
- Najbardziej rzuca mi się w oczy brak reakcji, jeśli chodzi o tych, którzy nie dostrzegli problemu, mówię o zwierzchnikach konkretnych księży. W niektórych przypadkach dochodziło przecież do świadomego przenoszenia duchownych z parafii do parafii czy z diecezji do diecezji - powiedział gość Analiz TOK FM. - Oczekiwałbym jednak, że prokuratura - po to, by sprawdzić, czy to przestępstwo nie dotyczy większej liczby dzieci (…), poprosi o dokumenty w kurii, przesłucha biskupów, zada ważne pytania - dodał.


http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25455771,pol-roku-od-premiery-tylko-nie-mow-nikomu-sekielski-to-dobry.html#s=BoxOpImg2

Dość ciekawa sytuacja miała miejsce przed rozprawą oskarżonego o pedofilię księdza Piotra M.:

CODE
Awantura przed rozprawą w Sądzie Rejonowym w Zgorzelcu. Ksiądz, który zjawił się na rozprawie, by wspierać oskarżonego o pedofilię proboszcza Piotra M. , uderzył kobietę ze stowarzyszenia "Dość Milczenia". Wszystko zostało nagrane przez inną działaczkę. - Ja nie uderzyłem - zarzekał się duchowny. - Mam to na filmie. A to pan jest księdzem? Jeszcze lepiej, ksiądz bije kobietę, pięknie... - odparła kobieta, która nagrała całe zajście.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25453745,zgorzelec-ksiadz-uderzyl-kobiete-ktora-bronila-ofiar-proboszcza.html#a=357&c=159&s=BoxNewsImg5

Więcej o całej sytuacji jest w artykule Natemat - https://natemat.pl/291957,sad-w-zgorzelcu-proces-ws-ksiedza-piotram-duchowny-spoliczkowal-kobiete

Wyobrażam sobie atak na osobę, która jest po cywilnemu i okazuje się być księdzem. Winne LGBT+, ateiści, lewica, cykliny i masoni, a przy okazji głos zabraliby najważniejsze osoby w kraju. rolleyes.gif Prokuratura pewnie umorzy powyższą sprawę argumentując niską szkodliwością czynu, ale ciekaw jestem, czy to samo miałoby miejsce w drugą stronę?

Napisany przez: Archanioł 28/11/2019, 12:11

CODE
Wyobrażam sobie atak na osobę, która jest po cywilnemu i okazuje się być księdzem. Winne LGBT+, ateiści, lewica, cykliny i masoni, a przy okazji głos zabraliby najważniejsze osoby w kraju. rolleyes.gif Prokuratura pewnie umorzy powyższą sprawę argumentując niską szkodliwością czynu, ale ciekaw jestem, czy to samo miałoby miejsce w drugą stronę?


Nic nie zrobi. Sprawa i tak jest z oskarżenia prywatnego, więc działaczka może wytoczyć księdzu sprawę sama. Ale z uwagi na miejsce uważam, że sprawa powinna być objęta oskarżeniem publicznym.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 29/11/2019, 21:26

QUOTE(ChochlikTW @ 27/11/2019, 21:18)

Siekielski o reakcji, a raczej jej braku po swoim filmie:

*



No cóż, po aferze z M.Lisińskim, niech się cieszy, że jego film nadal jest uważany za wiarygodny dokument.

Napisany przez: Grzegorz_B 29/11/2019, 21:42

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 29/11/2019, 21:26)
QUOTE(ChochlikTW @ 27/11/2019, 21:18)

Siekielski o reakcji, a raczej jej braku po swoim filmie:

*



No cóż, po aferze z M.Lisińskim, niech się cieszy, że jego film nadal jest uważany za wiarygodny dokument.
*



Cóż, o ile mnie pamięć nie zawodzi to Lisiński nie wystąpił w filmie - więc co ma piernik do wiatraka?

Możesz być pewna że gdyby film nie opierał się na faktach, to KRK "miłosiernie" puściłby reżysera w przysłowiowych skarpetkach po serii procesów o zniesławienie. Jeśli nie zdecydowali się na wzniesienie oskarżeń - i to nawet w obecnym, sprzyjającym KRK, klimacie politycznym - to oznacza że "coś jest na rzeczy".

Napisany przez: ChochlikTW 2/12/2019, 21:34

Watykan wiedział o "skłonnościach" Paetza i zesłał go do Łomży? Podał to szef KAI, prymas nie zaprzeczył

Redaktor naczelny KAI, w obecności m.in. prymasa Polski, zabrał głos ws. zmarłego niedawno abp. Juliusza Paetza. Jak stwierdził, Watykan "chciał się pozbyć" duchownego, gdy poznał jego "skłonności". Dlatego też Paetz trafił na "zesłanie" do Łomży. Księża i dziennikarze katoliccy podnoszą, że wiele wskazuje na to, że to prawdziwa teza.

Choć od pogrzebu abp. Juliusza Paetza, oskarżanego o molestowanie seksualne kleryków i księży, minęły dwa tygodnie, a na jaw wychodzą nowe fakty na temat duchownego. Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, w ostatni piątek stwierdził, że Watykan miał niechlubną rolę w karierze Paetza.

Szef KAI: Abp Paetz pojechał na zesłanie, Watykan chciał się go pozbyć
Abp Paetz miał naprawdę wysokie stanowisko w Watykanie i do Łomży pojechał na zesłanie. To był podstawowy błąd, bo te jego skłonności [chodzi o homoseksualizm - red.] zostały już rozpoznane w Watykanie. Watykan chciał się go pozbyć
- mówił w trakcie 35. Ogólnopolskiego Forum Młodych we Wrocławiu Przeciszewski, cytowany przez Interię. Tu warto nadmienić, że Paetz w 1983 roku rzeczywiście objął diecezję łomżyńską.

Terlikowski domaga się "wyjaśnienia sprawy do końca". "Prymas nie dementował"
Wypowiedź szefa KAI nagłośnił też katolicki publicysta Tomasz Terlikowski we wpisie na Facebooku, podkreślając, że Przeciszewski takie tezy wygłosił w obecności m.in. prymasa Polski Wojciecha Polaka. Terlikowski wskazał:
(...) sprawa musi być wyjaśniona do końca i do bólu. Jeśli bowiem w Watykanie uznano, że z kogoś, kto jest zgorszeniem w Watykanie, można - za karę - uczynić ojcem diecezji - to znaczy, najdelikatniej rzecz ujmując, że coś nie tak było z nominacjami biskupimi. I ktoś za to odpowiada. (...). To są bardzo poważne zarzuty. Nie wierzę, żeby Marcin Przeciszewski o tym nie wiedział.

Z kolei w rozmowie z Interią ks. prof. Andrzej Kobyliński zaznaczał, że choć tezy Przeciszewskiego są szokujące, to nie skontrował ich - choć miał ku temu okazję - obecny w dyskusji prymas.

- Z ust prymasa Polski nie padło żadne dementi po szokującej wypowiedzi prezesa KAI. W związku z tym nie mamy żadnych podstaw, żeby w jakikolwiek sposób powątpiewać w prawdziwość tych jakże mocnych słów - wskazał ksiądz Kobyliński.

Oskarżenia wobec Paetza, przeprosiny przewodniczącego KEP
Abp. Juliusz Paetz zmarł 15 listopada tego roku. Duchowny do końca zaprzeczał oskarżeniom, jakoby molestował księży i kleryków, ale w 2002 roku ustąpił z funkcji metropolity poznańskiego.
Po śledztwie zarządzonym przez Watykan abp. Paetzowi zakazano też - ówczesnym papieżem był Jan Paweł II - udzielania święceń i bierzmowania, a także konsekrowania kościołów, głoszenia kazań czy przewodniczenia publicznym uroczystościom. Pomimo zakazów media odnotowywały przypadki, gdy wspomniany zakaz był łamany przez duchownego, jak np. na początku 2019 roku.

Już po pogrzebie Paetza, list do wiernych napisał abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, w którym przepraszał za "zgorszenie jakie miało miejsce w archidiecezji".

Wyniki dochodzenia przeprowadzonego przez Stolicę Apostolską w tej materii [na temat Paetza - red.] nie zostały podane do publicznej wiadomości, zaś ksiądz arcybiskup był przekonany o swojej niewinności i nie wyraził publicznie skruchy, choć złożył rezygnację z urzędu. (...). Mimo to czuję się w obowiązku powiedzieć: przepraszam. Przepraszam za zgorszenie, jakie miało miejsce w archidiecezji
- napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Stanisław Gądecki.

Ks. Pawłowski: Molestował co najmniej 20 kleryków
Wśród osób, które protestowały przeciwko pochówkowi Paetza w Archikatedrze Poznańskiej był ksiądz Adam Pawłowski z podpoznańskiego Rogalina. W rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" mówił o tym, że biskup po przenosinach z Łomży do Poznania "zaczął molestować kleryków, dotykał ich w intymne miejsca, składał niemoralne propozycje spędzenia wspólnej nocy w jego pałacu". Pawłowski szacował, że Paetz skrzywdził co najmniej 20 kleryków, ale pisma do Nuncjatury Apostolskiej w Polsce i do Watykanu były blokowane.

- Dopiero, gdy przyjaciółka papieża Jana Pawła II, czyli Wanda Półtawska, dosłownie pod bielizną przemyciła listy do papieża, sprawy przyspieszyły. W 2001 roku do Poznania przyjechała komisja złożona z watykańskich księży prawników. Zebrali relacje ofiar. W efekcie abp Paetz już po artykule w "Rzeczpospolitej" został poproszony o dymisję, którą złożył. Niestety, on do winy publicznie się nie przyznał, a przez lata Kościół nie informował wiernych o powodach jego dymisji - opowiedział ksiądz Adam Pawłowski.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25471386,watykan-wiedzial-o-sklonnosciach-paetza-i-zeslal-go-do-lomzy.html

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 3/12/2019, 22:00

[quote=Grzegorz_B,29/11/2019, 21:42]


"Cóż, o ile mnie pamięć nie zawodzi to Lisiński nie wystąpił w filmie - więc co ma piernik do wiatraka?"

Dużo. Czyż to nie on dawał namiary na ofiary? Czy nie jego ręce całował Bergoglio w Watykanie.
A w filmie nie wystąpił bo chciał za to pieniędzy.

"Możesz być pewna że gdyby film nie opierał się na faktach, to KRK "miłosiernie" puściłby reżysera w przysłowiowych skarpetkach po serii procesów o zniesławienie."


KRK tzn kto? Zapewne masz na myśli biskupów. Myślisz, że przejmują się oskarżeniami wysuwanymi wobec szarych, nic nie znaczących księży?
Przecież Polakowi czy tam Rysiowi bliżej do Sekielskiego niż do zwykłego księdza.

Napisany przez: Grzegorz_B 3/12/2019, 23:01

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 3/12/2019, 22:00)
QUOTE(Grzegorz_B @ 29/11/2019, 21:42)



"Cóż, o ile mnie pamięć nie zawodzi to Lisiński nie wystąpił w filmie - więc co ma piernik do wiatraka?"

Dużo. Czyż to nie on dawał namiary na ofiary? Czy nie jego ręce całował Bergoglio w Watykanie.
A w filmie nie wystąpił bo chciał za to pieniędzy.


Gdyby swoje machlojki zaprezentował w filmie to byłby związek. Skoro tego nie zrobił, to dywagacje czemu nie wystąpił są drugorzędne - w filmie nie ma jego historii i tyle. Tak samo z nabraniem Franciszka - owszem, brzydko, natomiast nadal idzie to na konto Lisińskiego a nie Sekielskiego i jego filmu.

Tak samo jak fakt że okazał się (osobiście) oszustem miałby rzutować na prawdziwość zeznań innych ofiar tylko dlatego że miał na nie namiary. To już nie jest nawet odpowiedzialność zbiorowa...

BTW nie rozumiem w którym kierunku ma iść to rozumowanie. Przecież nawet gdyby znalazł się taki drugi czy trzeci Lisiński, to problem pedofilii w KRK oraz instytucjonalnych zaniedbań z jego strony zostaje.

Napisany przez: ChochlikTW 4/12/2019, 9:40

QUOTE(Grzegorz_B @ 3/12/2019, 23:01)
QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 3/12/2019, 22:00)
QUOTE(Grzegorz_B @ 29/11/2019, 21:42)



"Cóż, o ile mnie pamięć nie zawodzi to Lisiński nie wystąpił w filmie - więc co ma piernik do wiatraka?"

Dużo. Czyż to nie on dawał namiary na ofiary? Czy nie jego ręce całował Bergoglio w Watykanie.
A w filmie nie wystąpił bo chciał za to pieniędzy.


Gdyby swoje machlojki zaprezentował w filmie to byłby związek. Skoro tego nie zrobił, to dywagacje czemu nie wystąpił są drugorzędne - w filmie nie ma jego historii i tyle. Tak samo z nabraniem Franciszka - owszem, brzydko, natomiast nadal idzie to na konto Lisińskiego a nie Sekielskiego i jego filmu.

Tak samo jak fakt że okazał się (osobiście) oszustem miałby rzutować na prawdziwość zeznań innych ofiar tylko dlatego że miał na nie namiary. To już nie jest nawet odpowiedzialność zbiorowa...

BTW nie rozumiem w którym kierunku ma iść to rozumowanie. Przecież nawet gdyby znalazł się taki drugi czy trzeci Lisiński, to problem pedofilii w KRK oraz instytucjonalnych zaniedbań z jego strony zostaje.
*



Sprawa Lisińskiego była wodą na młyn dla prawicowej propagandy. Taki "artykulik" z Wpolicety.pl - https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/449118-afera-z-lisinskim-otwiera-oczy-ile-klamliwych-oskarzen ,którego wydźwięk jest jednoznaczny. Po oświadczeniu ze strony kurii powstał nowy - https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/449418-klamstwa-lisinskiego-kontra-oswiadczenie-kurii-o-co-chodzi tej samej autorki, która nie wierzy, że był on molestowany. Niesmak w sprawie Lisińskiego pozostaje, ale nikt nie udowodnił mu, że nie był molestowany. Są jedynie domysły, które stają się prawdą, że nie był. A jego oskarżenie to fikcja przy, czym Kościół ją podtrzymując sam sobie szkodzi.
Jeden Lisiński jak widać rzuca cień na każdego i każdą organizację, która walczy z pedofilią w Kościele. Skoro taka "persona" jak Michałkiewicz potrafił po ujawnieniu danych ofiary znaleźć wiernych wyznawców, którzy wspomogą go w biedzie i zhejtują panią Kasię, to większa liczba polskich Lisińskich mogłaby urosnąć do argumentu, że kwestia pedofilii i molestowania w polskim KRK nie ma miejsca.
Każdy nowy Lisiński (,któremu nie udowodniono, że nie był molestowany; są tylko podejrzenia) to nowy argument-cegiełka w budowie muru milczenia. Przecież nie rzadko tak jest, że ofiara, czy to cywilnego czy kościelnego sprawcy trafia na grupę osób, które widzą w niej nie ofiarę, ale sprawcę. Abp. Michalik swego czasu usprawiedliwiał pedofilów słynnymi już słowami o "szukających miłości dzieciach". Ofiara nie dość, że boryka się i walczy z traumą to jeszcze dodatkowo musi się szarpać z głośną opinią, że "sama chciała", czy też porównaniem jej do prostytutki, bo domaga się zadość uczynienia pieniężnego. rolleyes.gif
Są jedynie przypadki, które w żaden sposób nie powinny rzutować na społeczny odbiór Kościoła. Prawica w Polsce w mojej opinii chciałaby nawet walczyć z w.w. zjawiskami, ale dyskretnie i z jak najmniejszą szkodą dla Kościoła.
Wypowiadałeś się w temacie o filmie Siekielskiego - http://www.historycy.org/index.php?showtopic=190415&st=285, więc znasz z autonomii, że są osoby gotowe przypisać konkretny czyn inspiracją pochodzącą z filmu.
Ogólnie rzecz ujmując i podsumowując swój post w Polsce nie panuje odgórna atmosfera rozliczenia Kościoła z pedofilii i molestowania. Szumne zapowiedzi polityków po filmie okazały się zjełczałą kiełbasą wyborczą. O ile znajdą się osoby cywilne, które będą się domagać, protestować o tyle góra nic z tym nie robi. Raz, że boją reakcji Kościoła, który kształtuje odbiór partii wśród wiernych, a dwa, że w Polsce każdy kto oponuję przeciwko Kościołowi to praktycznie komunista.

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 4/12/2019, 21:23

[quote=ChochlikTW,4/12/2019, 9:40]


Sprawa Lisińskiego była wodą na młyn dla prawicowej propagandy. Taki "artykulik"



Jaka prawicowa propaganda skoro pisała o tym Gazeta Wyborcza?




Niesmak w sprawie Lisińskiego pozostaje, ale nikt nie udowodnił mu, że nie był molestowany. Są jedynie domysły, które stają się prawdą, że nie był


Jak można udowodnić, że nie był molestowany i kto miałby to zrobić? To Lisiński powinien udowodnić, że był molestowany. Ciężar dowodzenia spoczywa na tym kto twierdzi, nie na tym kto zaprzecza.



Jeden Lisiński jnak widać rzuca cień na każdego i każdą organizację, która walczy z pedofilią w Kościele.


Bo był ważną personą w tym interesie, nie szarym trybikiem. Czy innym Bergoglio całował ręce?


Skoro taka "persona" jak Michałkiewicz potrafił po ujawnieniu danych ofiary znaleźć wiernych wyznawców, którzy wspomogą go w biedzie i zhejtują panią Kasię,

Już dużo wcześniej ujawnił te dane Fakt.


Ofiara nie dość, że boryka się i walczy z traumą to jeszcze dodatkowo musi się szarpać z głośną opinią, że "sama chciała", czy też porównaniem jej do prostytutki, bo domaga się zadość uczynienia pieniężnego. rolleyes.gif


No niektórzy usprawiedliwiają w ten sposób R.Polańskiego.


Ogólnie rzecz ujmując i podsumowując swój post w Polsce nie panuje odgórna atmosfera rozliczenia Kościoła z pedofilii i molestowania.


Nie tylko Kościoła. Nikt też nie chce rozliczyć artystów, ludzi szołbiznesu, itp.

Napisany przez: ChochlikTW 7/12/2019, 22:18

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 4/12/2019, 21:23)
Jaka prawicowa propaganda skoro pisała o tym Gazeta Wyborcza?
*


Wyborcza dawała do zrozumienia, że wielu może być takich Lisińskich? rolleyes.gif

CODE
Jak można udowodnić, że nie był molestowany i kto miałby to zrobić? To Lisiński powinien udowodnić, że był molestowany. Ciężar dowodzenia spoczywa na tym kto twierdzi, nie na tym kto zaprzecza.

Skoro nie można udowodnić, że nie był to, jak ma udowodnić, że był. rolleyes.gif

CODE
Bo był ważną personą w tym interesie, nie szarym trybikiem. Czy innym Bergoglio całował ręce?

Słowo był jest kluczowe. wink.gif

CODE
Już dużo wcześniej ujawnił te dane Fakt.

Michalkiewicz zwyczajnie skłamał. "Fakt" żadnych danych ofiary nie ujawnił. Wykazałem jego kłamstwo w tym poście - http://www.historycy.org/index.php?showtopic=54067&view=findpost&p=1839418

CODE
No niektórzy usprawiedliwiają w ten sposób R.Polańskiego.

To tylko potwierdza, że w Polsce ofiara jest odbiera dużo gorzej od kata.

CODE
Nie tylko Kościoła. Nikt też nie chce rozliczyć artystów, ludzi szołbiznesu, itp.

Gdyby przyszło, co do czego to szybciej politycy rozliczyliby właśnie takie osoby, a nie Kościół.

Napisany przez: Adiko 7/12/2019, 22:27

QUOTE(ChochlikTW @ 4/12/2019, 9:40)
Ogólnie rzecz ujmując i podsumowując swój post w Polsce nie panuje odgórna atmosfera rozliczenia Kościoła z pedofilii i molestowania. Szumne zapowiedzi polityków po filmie okazały się zjełczałą kiełbasą wyborczą. O ile znajdą się osoby cywilne, które będą się domagać, protestować o tyle góra nic z tym nie robi. Raz, że boją reakcji Kościoła, który kształtuje odbiór partii wśród wiernych, a dwa, że w Polsce każdy kto oponuję przeciwko Kościołowi to praktycznie komunista.

A może sprawa jest przejaskrawiona i nie ma za bardzo "czego łapać, dowodów/ do czego się przyczepić itd.?

Atmosfera rozliczenia z pewnością jest, mało tego, posiedziałbym, że nagonki i wyszukiwania wszelkich "nadziej" na znalezienia pedofila-księdza w każdej dziurze w tym domach starców, jakichś ośrodkach dla "odsuniętych kapłanów", spraw sprzed dziewięcioleci itd.

Napisany przez: rasterus 8/12/2019, 11:59

Kiedyś skandalem było, że ksiądz ma kochankę albo dziecko. A teraz skandalem jest dopiero to, że zgwałci dziecko. Pod skandal to można jeszcze podciągnąć molestowanie kleryków, bo pełnoletni. Ale reszta to przestępstwa.

Napisany przez: ChochlikTW 13/12/2019, 18:19

Ksiądz Michał L. zgwałcił nastolatkę. Głódź przeniósł go do innej parafii

Ksiądz Michał L. dopuścił się bardzo haniebnego czynu. Kiedy władze kościelne dowiedziały się o tym, co zrobił, podjęły skandaliczną decyzję. Duchowny został po prostu przeniesiony na nową parafię. Taką decyzję podjął sam arcybiskup Głódź.

Ksiądz Michał L. skrzywdził młodą dziewczynę w najgorszy możliwy sposób. Miał dwukrotnie zmusić 17-latkę do współżycia. Duchowny dopiero teraz stanął przed sądem, chociaż jego przełożeni wiedzieli o zbrodni dużo wcześniej. Okazało się, że ich jedyną reakcją było przeniesienie księdza do innej parafii.

Cało zdarzenie miało miejsce dokładnie 8 lat temu. Wówczas ksiądz Michał L. miał dopuścić się dwukrotnego gwałtu na 17-letniej dziewczynie. Duchowny pełnił w tym czasie posługę w jednej z trójmiejskich parafii. Pokrzywdzona do dzisiaj nie jest w stanie normalnie żyć z piętnem, które pozostawiły tamte wydarzenia.

- Ona tak naprawdę nie chciała tego postępowania, nie była na nie gotowa. Jednak z uwagi na obecnie obowiązujące przepisy, które nakazują postępowanie w sprawie o zgwałcenie z urzędu, nie było innej możliwości, bo wpłynęło zawiadomienie od innego kapłana. Mimo, że boryka się cały czas z problemami naturami psychicznej, traumą, której doznała w związku z tym zdarzeniem i uczestniczy w terapii, w dalszym ciągu trzeba prowadzić postępowanie - wyjaśnił adwokat Patryk Łukasiak.

Okazuje się, że chociaż kuria wiedziała już wcześniej o zbrodni sprzed ośmiu lat, nic nie zrobiono w tej sprawie. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź podjął jedynie decyzję o przeniesieniu młodego księdza do innej parafii. Wypada również zaznaczyć, że ten ruch przeprowadzony był z bardzo ścisłą dyskrecją.

- Dowiedziała się (kuria - dop. redakcji) już wiele lat temu, od matki pokrzywdzonej. Nikt jednak z Kurii nie pofatygował się, by porozmawiać z panią Agnieszką. Jedyny kontakt Kurii z moją klientką był wówczas, gdy stanęła ona przed Trybunałem Metropolitalnym. Księdza przeniesiono do innej parafii, zamiatając sprawę pod dywan. Jedyne co kuria zrobiła dla mojej klientki, i to dopiero po telefonie od jej psychiatry, to porycie kosztów jej terapii. To jest kwota 500 zł miesięcznie i to dopiero od tego roku - dodał mecenas Łukasik.


https://pikio.pl/ksiadz-1312192-bm-glodz/

Napisany przez: force 13/12/2019, 18:26

QUOTE(ChochlikTW @ 13/12/2019, 19:19)
Ksiądz Michał L. zgwałcił nastolatkę. Głódź przeniósł go do innej parafii

Ksiądz Michał L. dopuścił się bardzo haniebnego czynu. Kiedy władze kościelne dowiedziały się o tym, co zrobił, podjęły skandaliczną decyzję. Duchowny został po prostu przeniesiony na nową parafię. Taką decyzję podjął sam arcybiskup Głódź.

Ksiądz Michał L. skrzywdził młodą dziewczynę w najgorszy możliwy sposób. Miał dwukrotnie zmusić 17-latkę do współżycia. Duchowny dopiero teraz stanął przed sądem, chociaż jego przełożeni wiedzieli o zbrodni dużo wcześniej. Okazało się, że ich jedyną reakcją było przeniesienie księdza do innej parafii.

Cało zdarzenie miało miejsce dokładnie 8 lat temu. Wówczas ksiądz Michał L. miał dopuścić się dwukrotnego gwałtu na 17-letniej dziewczynie. Duchowny pełnił w tym czasie posługę w jednej z trójmiejskich parafii. Pokrzywdzona do dzisiaj nie jest w stanie normalnie żyć z piętnem, które pozostawiły tamte wydarzenia.

- Ona tak naprawdę nie chciała tego postępowania, nie była na nie gotowa. Jednak z uwagi na obecnie obowiązujące przepisy, które nakazują postępowanie w sprawie o zgwałcenie z urzędu, nie było innej możliwości, bo wpłynęło zawiadomienie od innego kapłana. Mimo, że boryka się cały czas z problemami naturami psychicznej, traumą, której doznała w związku z tym zdarzeniem i uczestniczy w terapii, w dalszym ciągu trzeba prowadzić postępowanie - wyjaśnił adwokat Patryk Łukasiak.

Okazuje się, że chociaż kuria wiedziała już wcześniej o zbrodni sprzed ośmiu lat, nic nie zrobiono w tej sprawie. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź podjął jedynie decyzję o przeniesieniu młodego księdza do innej parafii. Wypada również zaznaczyć, że ten ruch przeprowadzony był z bardzo ścisłą dyskrecją.

- Dowiedziała się (kuria - dop. redakcji) już wiele lat temu, od matki pokrzywdzonej. Nikt jednak z Kurii nie pofatygował się, by porozmawiać z panią Agnieszką. Jedyny kontakt Kurii z moją klientką był wówczas, gdy stanęła ona przed Trybunałem Metropolitalnym. Księdza przeniesiono do innej parafii, zamiatając sprawę pod dywan. Jedyne co kuria zrobiła dla mojej klientki, i to dopiero po telefonie od jej psychiatry, to porycie kosztów jej terapii. To jest kwota 500 zł miesięcznie i to dopiero od tego roku - dodał mecenas Łukasik.


https://pikio.pl/ksiadz-1312192-bm-glodz/
*


Nie ma na to sankcji prawnej? Pokrzywdzona nie powinna pozwać Kuri?

Napisany przez: Lord Mich 14/12/2019, 12:44

Chyba nie ma lepszego dowodu na to, że biskupi chcą usilnie wyplenić katolicyzm z Polski.

Pozdrawiam!

Napisany przez: force 17/12/2019, 15:32

Wielkie brawa, dla pana papieża Franciszka ( zacny człek):
https://dorzeczy.pl/kraj/123786/pedofilia-i-naduzycia-seksualne-w-kosciele-historyczna-decyzja-papieza-franciszka.html

Napisany przez: ChochlikTW 18/12/2019, 12:51

Coś zaczyna się powoli zmienić. Kuria donosi do prokuratury:

Ksiądz podejrzewany o pedofilię w areszcie. Zawiadomienie złożyła kuria świdnicka

Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu prowadzi postępowanie w sprawie księdza Leszka S. z parafii w Boguszowie-Gorcach, podejrzewanego o seksualne wykorzystywanie małoletnich. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła kuria świdnicka.

Jak informuje prokurator rejonowy w Wałbrzychu Marcin Witkowski, 61-letni duchowny usłyszał dwa zarzutu dotyczące czynów seksualnych, których miał się dopuścić wobec dwóch małoletnich osób. Ze względu na ich dobro prokurator nie podaje wieku ani płci dzieci. Sąd wobec księdza zastosował dwumiesięczny areszt. Prokuratura nie informuje, czy Leszek S. przyznał się do winy.

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej ws. duchownego diecezji świdnickiej

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, że toczy się postępowanie kanoniczne dotyczące oskarżeń duchownego tejże diecezji,ks. Leszka S., o czyny przeciwko VI przykazaniu Dekalogu. Duchowny został odsunięty od posługi duszpasterskiej, a pokrzywdzonych wsparto pomocą specjalistyczną. Diecezja świdnicka zawiadomiła też organy ścigania o powzięciu wiadomości, mogących uzasadniać podejrzenie popełnienia przez tego duchownego czynów wykorzystania seksualnego małoletnich. Wszystkie osoby, które posiadają wiedzę pozwalającą na rzetelne zweryfikowanie tego przypadku, w tym osoby pokrzywdzone, powinny zgłosić się do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu, która prowadzi postępowanie karne w tej sprawie. Diecezja zapewnia pomoc duchową i psychologiczną ofiarom nadużyć seksualnych i ich bliskim, którą koordynuje delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży w diecezji świdnickiej (kontakt mailowy: delegat@diecezja.swidnica.pl).

ks. dr Daniel Marcinkiewicz
rzecznik prasowy Świdnickiej Kurii Biskupiej


https://swidnica24.pl/2019/12/ksiadz-podejrzewany-o-pedofilie-zawiadomienie-zlozyla-kuria-swidnicka/

Podobna sprawa, bo kuria też zgłosiła:

Były proboszcz parafii na Bocheńszczyźnie aresztowany. Zarzuty zw. z pedofilią

Były proboszcz parafii w Grobli (gmina Drwinia, powiat bocheński) ks. Marian W. został aresztowany w związku z zarzutami dotyczącymi pedofilskich zachowań. O sprawie poinformowała dziś „Gazeta Krakowska”.

66-letni dziś ks. Marian W. był proboszczem w Grobli w latach 2005-2007. Wczesniej przez wiele lat kierował parafią w Grywałdzie. Z Grobli odszedł do Szalowej, a 6 lat później został przeniesiony do parafii w Krasnem-Lasocicach.

Jak relacjonuje „GK” w maju zeszłego roku do tarnowskiej kurii wpłynęło zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa przez ks. Mariana W. Dwa dni później kuria oficjalnie zawiadomiła policję.

Duchowny został zatrzymany na początku lipca tego roku, w domu dla duchownych emerytów w Tarnowie. Decyzją sądu aresztowano go na 3 miesiące.

W rozmowie z „Gazetą Krakowską” rzecznik prasowy nowosądeckiej prokuratury okręgowej, która bada tę sprawę poinformował, że duchownemu przedstawiono zarzuty popełnienia 15 przestępstw określonych w art. 200 paragraf 1 Kodeksu karnego.

Dziennik informuje, że początkowo postępowanie obejmowało zachowania księdza przed 2006 rokiem, ale zostało rozszerzone na lata późniejsze.

Tymczasem tarnowska kuria rozpoczęła proces kanoniczny w celu usunięcia ks. Mariana W. ze stanu kapłańskiego (obecnie jest zawieszony).

O czym mówi art. 200 par. 1 kodeksu karnego?

„Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.”


https://bochnianin.pl/10252/byly-proboszcz-parafii-na-bochenszczyznie-aresztowany-zarzuty-zw-z-pedofilia/

Aktualnie oskarżony jest o molestowanie 11 nieletnich, ale na koncie ma też 11 innych przypadków, które uległy przedawnieniu, a według prokuratury ofiar może być więcej.

Śledczy zarzucają Marianowi W. molestowanie 11 małoletnich ministrantów i lektorów (7 z nich miało mniej niż 15 lat) mieszkających na terenie parafii, w których pracował. Ma on odpowiedzieć za doprowadzanie poszkodowanych do tzw. innych czynności seksualnych przy jednoczesnym nadużyciu swojej pozycji. "W przypadku trzech pokrzywdzonych działania oskarżonego doprowadziły do powstania u nich przewlekłego zespołu stresu pourazowego, co skutkowało rozstrojem ich zdrowia na okres powyżej 7 dni" - czytamy w piśmie przesłanym do Onetu przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. Ofiar W. mogło być więcej - z ustaleń śledczych wynika, że powinien odpowiedzieć za molestowanie 11 innych małoletnich - ich sprawy uległy jednak przedawnieniu.
Sprawę zgłosił śledczym delegat biskupa tarnowskiego ds. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. Zawiadomiono też policję. W. został zatrzymany po ponad roku od zgłoszenia informacji - do tego czasu przebywał w Domu Księży Emerytów - podaje Onet. Grozi mu 12 lat więzienia.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25524579,nowy-sacz-ksiadz-i-byly-proboszcz-oskarzony-o-molestowanie.html#a=66&c=159&s=BoxNewsLink

Napisany przez: ChochlikTW 21/12/2019, 21:21

Były ksiądz podejrzany o liczne gwałty na ministrancie

Krzysztof G., były ksiądz, usłyszał zarzuty dokonania co najmniej kilkudziesięciu gwałtów na ministrancie z Chodzieży – poinformował „Głos Wielkopolski”. Do przestępstw seksualnych miało dochodzić przez ponad 10 lat.

Krzysztof G. zarzucane mu przestępstwa miał popełniać w latach 2001-2013, gdy był jeszcze księdzem
Jak wskazuje „Głos Wielkopolski”, „ksiądz przemocą lub podstępem miał doprowadzać do stosunków z ministrantem"
Krzysztof G. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień
Prokuratura o pomoc zwracała się wcześniej m.in. do poznańskiej kurii i abpa. Stanisława Gądeckiego. Księża zasłaniali się jednak tajemnicą zawodową oraz sekretem papieskim

Krzysztof G. zarzucane mu przestępstwa miał popełniać w latach 2001-2013, będąc jeszcze księdzem. Dopiero niedawno mężczyzna został wydalony ze stanu kapłańskiego.

"Głos Wielkopolski” poinformował, że Prokuratura Rejonowa w Chodzieży przedstawiła Krzysztofowi G. zarzuty m.in. dokonania co najmniej kilkudziesięciu gwałtów na byłym ministrancie.

Do gwałtów miało dochodzić w latach 2002-2013. Jak wskazuje „Głos Wielkopolski”, „ksiądz przemocą lub podstępem miał doprowadzać do stosunków z ministrantem. To nie wszystkie zarzuty. Jest również podejrzany o inne przestępstwa seksualne związane również z molestowaniem. Niektóre z nich miał popełniać już od sierpnia 2001 roku, gdy ministrant nie miał jeszcze ukończonych 15 lat”.

Rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej prok. Michał Smętkowski podkreślił, cytowany w publikacji, że „oprócz co najmniej kilkudziesięciu gwałtów, byłemu księdzu zarzucono również to, że co najmniej kilkadziesiąt razy nadużył stosunku zależności między nim, a ministrantem. Wykorzystał również jego trudną sytuację życiową oraz późniejsze uzależnienie od alkoholu i doprowadzał do obcowania płciowego”.

Krzysztof G. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policji i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego.

„Głos Wielkopolski” przypomniał, że prokuratura śledztwo w tej sprawie prowadzi od trzech lat. O pomoc zwracała się wcześniej m.in. do poznańskiej kurii i abpa. Stanisława Gądeckiego. Księża zasłaniali się jednak tajemnicą zawodową oraz sekretem papieskim i – jak wskazano w publikacji – „nie pomogli prokuraturze w zgromadzeniu dowodów w sprawie księdza Krzysztofa i pedofilii w Kościele”.


https://poznan.onet.pl/byly-ksiadz-podejrzany-o-liczne-gwalty-na-ministrancie/0zflwzw

Napisany przez: ChochlikTW 15/01/2020, 8:27

Ksiądz wydalony z kapłaństwa za pedofilię znalazł pracę w kurii. Opieką otoczył go abp Gądecki

Sprawa byłego wikariusza z Chodzieży w Wielkopolsce i tak już dotąd była wyjątkowo bulwersująca. Były ksiądz Krzysztof G. przez wiele lat miał upijać ministranta, molestować go i gwałcić. Gdy prokuratura zwróciła się do poznańskiej kurii o wydanie dokumentów ws. duchownego, diecezja odmówiła. Teraz okazuje się, że historia jest dużo bardziej oburzająca – podejrzany o pedofilię ksiądz jak gdyby nigdy nic znalazł zatrudnienie w kurii.

Tego, gdzie pracuje ksiądz wydalony z kapłaństwa za molestowanie i gwałcenie ministranta, dowiedziała się poznańska "Gazeta Wyborcza". Sprawa wyszła na jaw dość przypadkiem, gdy prokuratura prowadząca w sprawie duchownego śledztwo zapytała o jego miejsce zatrudnienia.

Krzysztof G. dostał pracę w kurii zaledwie miesiąc po tym, jak został usunięty ze stanu kapłańskiego. Został zatrudniony na stanowisku magazyniera w diecezjalnym archiwum akt nowych. Rzecznik kurii ks. Maciej Szczepaniak tłumaczy, że przecież jest to praca "bez kontaktu z dziećmi i młodzieżą", a poza tym to tylko "tymczasowa pomoc". Były ksiądz został zatrudniony w grudniu 2018 r., a więc ta "tymczasowa pomoc" podejrzanemu o pedofilię trwa już ponad rok.

"W czasie gdy kuria pomagała Krzysztofowi G., zatrudnieni w niej księża robili wszystko, by nie pomóc prokuraturze w śledztwie. (...) Gdy sąd zwolnił ich z tajemnicy zawodowej, dopadła ich amnezja" – opisuje autor tekstu w poznańskiej "Wyborczej" Piotr Żytnicki. Duchowni wezwani do złożenia zeznań nie byli bowiem w stanie sobie niczego przypomnieć.

Sprawa ks. Krzysztofa G. była głośna w całym kraju – z co najmniej paru powodów. Poszkodowanym w tej sprawie jest Szymon, dziś już dorosły mężczyzna, w przeszłości ministrant jednej z parafii w Chodzieży.

Będąc już pełnoletnim zgłosił się do kurii i do prokuratury z informacją, że w przeszłości był upijany, molestowany i wykorzystywany seksualnie przez księdza. W prokuratorskich zarzutach mowa jest m.in. o wywożeniu do lasu, biciu po twarzy i gwałceniu. Proceder miał mieć miejsce w latach 2001-13.

Prokuratura początkowo śledztwo w tej sprawie umorzyła, uzasadniając m.in., że Szymon za seks dostawał od księdza pieniądze i ubrania, a zatem nie było to zmuszanie do seksu. Nie znaleziono też wówczas dowodów, iż do zdarzenia dochodziło także wówczas, gdy ministrant nie miał jeszcze 15 lat.

Gdy sprawa wyszła na jaw, wikariusz był przerzucany z parafii na parafię. W końcu odwołano go z ostatniej z nich, a później usunięto ze stanu kapłańskiego. Prokuratorskie dochodzenie zostało zaś wznowione. I znów o nim zrobiło się głośno, bo abp Stanisław Gądecki odmówił przekazania prokuraturze dokumentów związanych ze sprawą ks. Krzysztofa G. Tłumaczono, że całą dokumentację przekazano do Watykanu.

Poznańska "Wyborcza" zaznacza, że prokuratura już nie wnioskuje o wydanie tych dokumentów. Ks. Krzysztof G. do winy się nie przyznaje. Ma zasądzony dozór policyjny, musi raz w tygodniu stawiać się w komisariacie.


https://natemat.pl/296587,poznan-ksiadz-wydalony-z-kaplanstwa-za-pedofilie-znalazl-prace-w-kurii

Napisany przez: Grzegorz_B 15/01/2020, 18:19

QUOTE(Adiko @ 7/12/2019, 22:27)
QUOTE(ChochlikTW @ 4/12/2019, 9:40)
Ogólnie rzecz ujmując i podsumowując swój post w Polsce nie panuje odgórna atmosfera rozliczenia Kościoła z pedofilii i molestowania. Szumne zapowiedzi polityków po filmie okazały się zjełczałą kiełbasą wyborczą. O ile znajdą się osoby cywilne, które będą się domagać, protestować o tyle góra nic z tym nie robi. Raz, że boją reakcji Kościoła, który kształtuje odbiór partii wśród wiernych, a dwa, że w Polsce każdy kto oponuję przeciwko Kościołowi to praktycznie komunista.

A może sprawa jest przejaskrawiona i nie ma za bardzo "czego łapać, dowodów/ do czego się przyczepić itd.?

Atmosfera rozliczenia z pewnością jest, mało tego, posiedziałbym, że nagonki i wyszukiwania wszelkich "nadziej" na znalezienia pedofila-księdza w każdej dziurze w tym domach starców, jakichś ośrodkach dla "odsuniętych kapłanów", spraw sprzed dziewięcioleci itd.
*


Masz tuż obok podane przykłady z których wynika że spora część spraw to XXI wiek, a nie żadne "sprzed dziesięcioleci". I raczej nie widać zbytniej atmosfery rozliczania - ani wewnętrznej (wręcz przeciwnie, jak widzisz nadal mogą liczyć na wsparcie kurii), ani zewnętrznej (prokuratura). Owszem, co niektóre przykłady (Jankowski) z oczywistych względów będą dotyczyć spraw dawno minionych.

Oczywiście, są też tacy którzy niezrozumiałym dla mnie sposobem rozumują że skoro Jankowski dawno umarł, a Lisiecki skłamał, to wszystko jest w Kościele w porządku i powinno się przejść do porządku dziennego nad dziesiątkami (a pewnie i setkami) spraw które są aktualne i nierozliczone. Czy w takim kontekście przerzuciłeś dyskusję na "nagonkę" i "domy starców"?

Napisany przez: ChochlikTW 23/01/2020, 22:39

RMF: Ofiara księdza pedofila domaga się miliona złotych od diecezji

Zadośćuczynienia w wysokości 1 mln zł od diecezji toruńskiej domaga się w pozwie Mariusz Milewski, który był ofiarą molestowania przez księdza Jarosława P. Duchowny został w 2016 r. prawomocnie skazany przez sąd na trzy lata pozbawienia wolności.

O wniesieniu pozwu do Sądu Okręgowego Milewski poinformował w Toruniu podczas konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Polska Laicka.

"Jestem ofiarą księdza pedofila Jarosława P." - powiedział Milewski. Podał, że w 2015 r. trybunał diecezji toruńskiej, powołany przez ówczesnego ordynariusza toruńskiego biskupa Andrzeja Suskiego do zbadania nadużyć wobec niego jako osoby małoletniej, uniewinnił ks. Jarosława P.

W 2016 r. Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim skazał Jarosława P. za molestowanie małoletniego Milewskiego w latach 2000-2009 na trzy lata więzienia. Według Milewskiego wyrok uprawomocnił się w 2107 r., a od 2018 r. ks. Jarosław P. odbywa wyrok. W zeszłym roku Sąd Najwyższy nie uwzględnił kasacji wniesionej przez skazanego.

Milewski zaznaczył, że gdy ks. Jarosław K. miał przedstawione prokuratorskie zarzuty, został przeniesiony z parafii w Ostrowitem koło Jabłonowa Pomorskiego do rodzinnej parafii w Pucku. Poinformował też, że z odpowiedzi na jego pozew wynika, że kuria nie poczuwa się do odpowiedzialności, uważając, że postępowanie Jarosława P. obciąża księdza, a nie instytucje kościelne. Rozprawa przed Sądem Okręgowym w Toruniu z powództwa Milewskiego odbędzie się 12 marca.
"Sam musiałem dojść do tego, że to nie jest moja wina"
"Miałem dziewięć lat, gdy zaczęło się to dziać. Trwało to około dziewięć lat" - mówił w marcu ubiegłego roku w RMF FM Mariusz Milewski. "Sam musiałem dojść do tego, że to nie jest moja wina, że to wina księdza. Nawet gdyby wtedy powiedział, to podejrzewam, że nikt by nie uwierzył" - tłumaczył.
"W 2012 roku próbowałem spotkać się z biskupem. Znał mnie, wiedział, kim jestem. Chciałem mu spojrzeć w oczy i powiedzieć, co się stało. Po 4 miesiącach próśb kierowanych do kurii udało mi się spotkać z biskupem. Biskup nie był zdziwiony. Ubolewał, powiedział, żebym w liście ze szczegółami opisał, co się działo. Ciężko było mi to opisać. Zbierałem się do tego tygodniami. W listopadzie 2012 roku list trafił do biskupa, zaczął się proces przygotowawczy w kurii" - wspominał Milewski w rozmowie z Marcinem Zaborskim. "Byłem przekonany, że Kościół mi pomoże" - dodawał.
Zamiast tego, jak wspominał, był oskarżany przez kurię, że chce wyłudzić pieniądze. Sąd biskupi uniewinnił księdza, co innego zdecydował sąd cywilny. Ostatecznie po kilkuletnim procesie Sąd Najwyższy przyznał rację Milewskiemu. "W końcu po 7 latach temu małemu chłopcu ktoś uwierzył, uwierzyła instytucja państwowa, nie kościelna" - tak mówi Milewski.


https://fakty.interia.pl/polska/news-rmf-ofiara-ksiedza-pedofila-domaga-sie-miliona-zlotych-od-di,nId,4285276#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Adwokat wówczas oskarżonego księdza bronił go takimi słowami:

Czyny skazanego Jarosława P. zostały bowiem popełnione co najwyżej przy okazji (sposobności) wykonywania czynności księdza katolickiego, a nie przy wykonywaniu tych czynności*

https://natemat.pl/291983,ksiadz-jaroslaw-p-gwalcil-dziecko-adwokat-robil-to-przy-okazji-poslugi

Wywiad z ofiarą księdza - https://plus.nowosci.com.pl/seksafera-diecezja-ksiadz-jaroslaw-p-jest-niewinny-sad-twierdzi-inaczej/ar/c1-13871447

* Z takiej argumentacji powoli zaczyna robić się regułą... Próba oddzielenie pełnionej funkcji podczas popełniania przestępstwa miała miejsce podczas apelacji w słynnej sprawie o odszkodowanie wysokości mln. złotych. od Towarzystwa Chrystusowego.
https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/i-aca-539-18-odpowiedzialnosc-koscielnej-osoby-prawnej-522687360

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 24/01/2020, 21:59

[quote=ChochlikTW,23/01/2020, 22:39]


"RMF: Ofiara księdza pedofila domaga się miliona złotych od diecezji"



Historia bliźniaczo podobna do historii M.Lisińskiego i Kasi od miliona(alkoholizm, bursa, milion)



"Jestem ofiarą księdza pedofila Jarosława P." - powiedział Milewski.


Lisiński też tak mówił.


"W końcu po 7 latach temu małemu chłopcu ktoś uwierzył, uwierzyła instytucja państwowa, nie kościelna" - tak mówi Milewski.


W Płocku uwierzyła instytucja kościelna i odbiło się jej to czkawką.


"Adwokat wówczas oskarżonego księdza bronił go takimi słowami:
(...)

Z takiej argumentacji powoli zaczyna robić się regułą... Próba oddzielenie pełnionej funkcji podczas popełniania przestępstwa miała miejsce podczas apelacji w słynnej sprawie o odszkodowanie wysokości mln. złotych. od Towarzystwa Chrystusowego."


Chyba to logiczne. Bo to tak, jakby Twoja ofiara domagała się odszkodowania od forum historycy.org.


Czternastolatek sam remontował budynek gospodarczy na posesji rodziców? confused1.gif Skąd miał na to środki? Nie musiał chodzić do szkoły?

Ministranci śpiewają kolędy tylko w ubogich domach?



Napisany przez: Grzegorz_B 24/01/2020, 22:28

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 24/01/2020, 21:59)
Czternastolatek sam remontował budynek gospodarczy na posesji rodziców? confused1.gif Skąd miał na to środki? Nie musiał chodzić do szkoły?


Nie napisał że sam, mógł to robić w czasie wakacji czy weekendów.

Co do "środków" i możliwości 14-latka to sporo zależy od zakresu robót.
Jeśli np. remontował jakąś drewnianą szopę wymieniając kilka desek to spokojnie dałby sobie z tym radę (a deski też mógł po prostu "na gospodarstwie" bez potrzeby kupowania).

Zresztą, jak dla mnie są to rzeczy drugorzędne. Niech Ci będzie że w remoncie np. pomagał mu nieistotny w dalszej historii kolega czy członek rodziny, czy nawet momentami trzeźwy ojciec. Coś to zmienia w zarzucie pedofilii dla księdza?

Napisany przez: ChochlikTW 24/01/2020, 22:51

@Ida Wielkie Gniazdo

Kolejny Twój wpis, w którym starasz się nieudolnie podważyć fakty. Włożył byś też trochę wysiłku w prawidłowe cytowanie, a nie tworzył chaos.

CODE
Lisiński też tak mówił.

Będziesz podważał każdy wyrok domniemaniem, że Lisiński nie był molestowany?

CODE
W Płocku uwierzyła instytucja kościelna i odbiło się jej to czkawką.

Dobrze, że Ty nie uwierzyłeś nie widząc nawet dowodów na oczy. rolleyes.gif

CODE
Chyba to logiczne. Bo to tak, jakby Twoja ofiara domagała się odszkodowania od forum historycy.org.

Mam nadzieję, że w przyszłości popiszesz się równie błyskotliwymi porównaniami. wink.gif

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 25/01/2020, 19:25

QUOTE(Grzegorz_B @ 24/01/2020, 22:28)

Zresztą, jak dla mnie są to rzeczy drugorzędne. Niech Ci będzie że w remoncie np. pomagał mu nieistotny w dalszej historii kolega czy członek rodziny, czy nawet momentami trzeźwy ojciec. Coś to zmienia w zarzucie pedofilii dla księdza?
*



Drugorzędne, i nic nie zmieniają, jednak budzą wątpliwości(przynajmniej we mnie). Wywiad z ofiarą molestowania kończący się informacją, że ta ofiara kandydowała na wójta? Co najmniej dziwne.

Napisany przez: ChochlikTW 29/01/2020, 11:31

Ksiądz pedofil aresztowany. Skrzywdził 16-latka w czasie suspensy

Krzysztof L., duchowny z Płocka, miał odurzyć i skrzywdzić 16-latka. Okazuje się, że dziesięć lat wcześniej, jako nowy wikariusz miał już sprawę o podłożu pedofilskim. Sprawa trafiła nawet do Watykanu, ale kuria nie złożyła zawiadomienia do prokuratury. O bulwersujących wydarzeniach informuje "Rzeczpospolita".

Zawiadomienie do prokuratury skierował ks. dr Marek Jarosz, delegat biskupa płockiego ds. ochrony dzieci i młodzieży na podstawie zeznań matki i babci chłopca
23 stycznia Krzysztof L. trafił do aresztu
Usłyszał m.in. zarzut "wykorzystania bezradności małoletniego, doprowadzenia go do poddania się innej czynności seksualnej a także doprowadzenia go podstępem do obcowania płciowego"

Nastolatek poznał księdza w 2015 r., był wówczas ministrantem. 40-letni ks. L. dał mu numer swojego telefonu. Ksiądz dzwonił i odwiedzał nastolatka także w domu. Ksiądz zabierał go do Zakopanego, Warszawy, na pizzę i basen. Chłopak nazywał go "wujkiem", rodzina byłą wdzięczna za pomoc, bo chłopak wychowywał się bez ojca.

Jak wynika z zeznań nastolatka, przed sylwestrem 2016 r. w pokoju Krzysztofa L. w Domu Księży Emerytów ksiądz poczęstował go nalewką, po której stracił świadomość. Chłopiec obudził się nagi, Krzysztof L. siedział obok w samej bieliźnie.

Nastolatek zerwał kontakt z księdzem. Matka chłopca poinformowała o zdarzeniu proboszcza parafii, a ten skierował ją do delegata.

Jak wynika ze śledztwa "Rzeczpospolitej", 18-letni dziś chłopak zamknął się w sobie, opuścił w nauce. W obecności psychologa przesłuchano go dopiero 17 stycznia, po długich namowach, by zeznawał. Po kilku dniach w pokoju księdza L. w domu emerytów zabezpieczono materiały pornograficzne z udziałem nieletnich.

Pedofilska przeszłość

Okazało się też, że ks. Krzysztof L. już w 2007 r. miał sprawę o podłożu seksualnym – pedofilskim. Wszczęto wobec niego postępowanie kościelne, ale diecezja nie zawiadomiła prokuratury.

9 listopada 2016 r. biskup płocki Piotr Libera nałożył na księdza L. nakaz karny ograniczający jego posługę kapłańską: karę suspensy i zakaz noszenia stroju duchownego. Jednak kilka miesięcy później ksiądz został kapelanem w jednym z domów pomocy społecznej.


https://warszawa.onet.pl/plock-ksiadz-skrzywdzil-16-latka-mial-przeszlosc-pedofilska/m52d1lg

Napisany przez: Ida Wielkie Gniazdo 29/01/2020, 12:35

QUOTE(ChochlikTW @ 29/01/2020, 11:31)


Okazało się też, że ks. Krzysztof L. już w 2007 r. miał sprawę o podłożu seksualnym – pedofilskim. Wszczęto wobec niego postępowanie kościelne, ale diecezja nie zawiadomiła prokuratury.


https://warszawa.onet.pl/plock-ksiadz-skrzywdzil-16-latka-mial-przeszlosc-pedofilska/m52d1lg
*




Dziwne, bardzo dziwne.W 2007 biskupem był już P.Libera, bardzo gorliwy w karaniu pedofilów.

Napisany przez: ChochlikTW 31/01/2020, 13:15

CODE
Ksiądz Krzysztof L., który został aresztowany pod zarzutem wykorzystania seksualnego 16-letniego ministranta, zostanie usunięty ze stanu kapłańskiego. Decyzję na wniosek płockiego biskupa podejmie Watykan. Śledczy szukają też kolejnych ofiar księdza.


https://wiadomosci.wp.pl/krzysztof-l-mial-odurzyc-i-wykorzystac-16-latka-zostanie-usuniety-z-kaplanstwa-6473564175656577a

Napisany przez: ChochlikTW 1/02/2020, 21:26

CODE
Zakopane: decyzja w sprawie księdza podejrzanego o przesyłanie dzieciom pornografii

Były wikariusz z jednej z zakopiańskich parafii oskarżony o prezentowanie treści pornograficznych małoletnim ministrantom, przebywa w odosobnieniu – poinformował w piątek Przemysław Radzyński z Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

Dodał on, że równolegle z procesem karnym, toczy się wobec ks. Krystiana P. postępowanie kanoniczne w oparciu o przepisy kościelne.

- Zachowane są przy tym wszystkie procedury przewidziane prawem kościelnym, w szczególności zawarte w wytycznych Konferencji Episkopatu Polski dla tego typu spraw. Do czasu zakończenia postępowania kanonicznego ksiądz ten przebywa w odosobnieniu i jest wyłączony z jakiejkolwiek działalności duszpasterskiej. Strona kościelna współpracuje w tej sprawie z organami państwowymi – wyjaśnił Radzyński.

Ksiądz Krystian P. w poniedziałek usłyszał prokuratorskie zarzuty. Przyznał się on do prezentowania małoletnim treści pornograficznych. Prokurator nie zgodził się na dobrowolne poddanie się karze.

Oskarżony ksiądz był opiekunem ministrantów i katechetą. Funkcje wikariusza w kościele p.w. Miłosierdzia Bożego w Zakopanem pełnił w latach 2017-2019. Został zatrzymany w lutym ubiegłego roku po tym, jak jedna z matek poinformowała policję o przesyłaniu jej synowi przez księdza za pomocą telefonu komórkowego treści pornograficznych.

Sprawę ujawnił "Tygodnik Podhalański".


https://krakow.onet.pl/zakopane-decyzja-w-sprawie-ksiedza-podejrzanego-o-przesylanie-dzieciom-pornografii/sfckb5m

CODE
Zakopane. Wikary z zarzutami. "Pokazywał dzieciom ostre porno"
Prokuratura Rejonowa w Zakopanem postawiła zarzuty byłemu wikaremu parafii na zakopiańskich Chramcówkach. Ksiądz miał wysyłać dwójce 14-letnich chłopców treści pornograficzne, a także poić ich alkoholem.

Policja weszła na plebanię zakopiańskiej parafii już przed rokiem. Stało się tak po zawiadomieniu, jakie złożyli rodzice dwóch 14-letnich chłopców. W telefonach dzieci znaleźli treści pornograficzne, które wysłał im wikary.

Krystiana P. został wtedy wyprowadzony z budynku w kajdankach i zabrany na przesłuchanie. Policja zabezpieczyła też jego telefony i komputer. Wtedy jednak nie znaleziono dowodów. Ksiądz jeszcze tego samego dnia został wypuszczony na wolność.

Zakopane. Wikary z zarzutami. Pokazywał dzieciom ostre porno
"Krystian P. ma zarzuty z paragrafu 200 (prezentowanie małoletniemu treści niedozwolonych) i 208 kodeksu karnego (rozpijanie nieletniego)" - potwierdził "Tygodnikowi Podhalańskiemu" prokurator Rafał Porębski. Wiceszef zakopiańskiej prokuratury podkreśla, że ze względu na dobro postępowania nie chce podawać więcej szczegółów.

Nieoficjalnie wiadomo, że do zatrzymania księdza doszło dopiero po roku, bo zdążył on "wyczyścić" urządzenia elektroniczne z niedozwolonych treści, zanim zabezpieczyła je policja. Biegli informatycy potrafili je jednak odzyskać. Jak donosi "Tygodnik Podhalański" wikary miał wysłać nastolatkom ponad 200 zdjęć i 20 filmów z ostrą pornografią.

Proces Krystiana P. ma rozpocząć się jeszcze w tym roku.


https://wiadomosci.wp.pl/zakopane-wikary-z-zarzutami-pokazywal-dzieciom-ostre-porno-6473656760632961a


Z czystej ciekawości zapoznałem się z wytycznych Konferencji Episkopatu Polski. Jeszcze https://episkopat.pl/wp-content/uploads/2015/07/Wytyczne.pdf Kościół nie miał w obowiązku zgłaszać przestępstw seksualnych. Ciążyło to na osobie pokrzywdzonej. Jedyną rolą Kościoła było wyraźne przypomnienie jej o prawie do złożeniu doniesienia do organów ścigania. Czytając książkę pt. https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4808185/grzechy-smiertelne, która tyczyła się afer seksualnych w Kościele w Stanach podawane były przykłady, że duchowni namawiali i odradzali zarówno ofierze jak i jej rodzinie zgłaszanie przestępstwa na policję. Wypłacane było odszkodowanie, podpisywany stosowny papier, a delikwent, który był oskarżany znikał, aby pojawić się, gdzie indziej. Dość niedawno, bo od ponad dwóch miesięcy zostały one https://episkopat.pl/nowelizacja-wytycznych-episkopatu/. W punkcie, którym ciążył obowiązek zwrócenia ofierze uwagi, że powinna udać się do cywilnych organów ścigania pojawiło się zdanie, które nakłada na duchownym, który przyjął zgłoszenie obowiązek zgłoszenia tego organom. Dobrze, że Kościół to zmienił, ale aż się prosi zapytać, czemu dopiero teraz?!

Napisany przez: force 2/02/2020, 11:23

QUOTE
Jeszcze pięć lat temu Kościół nie miał w obowiązku zgłaszać przestępstw seksualnych. Ciążyło to na osobie pokrzywdzonej. Jedyną rolą Kościoła było wyraźne przypomnienie jej o prawie do złożeniu doniesienia do organów ścigania. Czytając książkę pt. "Grzechy śmiertlene", która tyczyła się afer seksualnych w Kościele w Stanach podawane były przykłady, że duchowni namawiali i odradzali zarówno ofierze jak i jej rodzinie zgłaszanie przestępstwa na policję. Wypłacane było odszkodowanie, podpisywany stosowny papier, a delikwent, który był oskarżany znikał, aby pojawić się, gdzie indziej. Dość niedawno, bo od ponad dwóch miesięcy zostały one zmienione. W punkcie, którym ciążył obowiązek zwrócenia ofierze uwagi, że powinna udać się do cywilnych organów ścigania pojawiło się zdanie, które nakłada na duchownym, który przyjął zgłoszenie obowiązek zgłoszenia tego organom. Dobrze, że Kościół to zmienił, ale aż się prosi zapytać, czemu dopiero teraz?!

To wynikało, z przepisów ogólnych? Jeśli tak, to czy miało to zastosowanie, wobec przęstepstw seksualnych popełnionych, na dzieciach, i małoletnich? Ta kategoria poszkodowanych, stanowi olbrzymią większość ofiar katolickich księży.

Napisany przez: ChochlikTW 2/02/2020, 12:44

Wracając do mojego wcześniejszego postu okazuje się, że w punkcie 4 dopisek pojawił się w 2017r. - https://episkopat.pl/wp-content/uploads/2017/07/KEP_wytyczne_z_aneksami.NOWELIZACJA.2017-1.pdf Dopiero dzisiaj trafiłem na ten dokument. sad.gif
Przepraszam za wprowadzenie w błąd.

Warto zwrócić uwagę na punkt 14. W każdym dokumencie, czy to z 2014, 2015 czy z 2019 Kościół odżegnuje się od związków ze sprawcą. To na nim ma ciążyć odpowiedzialność materialna (ewentualne odszkodowania) jak i odpowiedzialność karna.

@force

Punkt 4, który o tym mówił nie miał odniesienia do żadnych przepisów Prawa Kanonicznego. Te, które są wspomniane wcześniej w tekście nie zawierają niczego na ten temat. W książce, którą wcześniej wspominałem nakłanianie do rezygnacji było argumentowane dobrem Kościoła oraz ofiary, która według tamtejszych duchownych po ujawnieniu publicznie przestępstwa musiałby się borykać z opinią publiczną.

Napisany przez: force 2/02/2020, 14:19

Niezrozumiałeś mnie Chochliku, zdaje sie dopiero od 2014(?)gwałt jest ścigany z urzędu. Zastanawiam się jaka była sytuacja(przykładowo biskupa), który wiedział o molestowaniu, gwałceniu dzieci, małoletnich, przez podległego mu księdza. Czy w myśl przepisów ogólnych(KK), był zobowiązany zawiadomić organy ścigania o takim przestepstwie? O ile tego nie uczynił, czy grożą mu konsekwencje prawne? Dodatkowo wspomnine przez Ciebie:

QUOTE
nakłanianie do rezygnacji było argumentowane dobrem Kościoła oraz ofiary, która według tamtejszych duchownych po ujawnieniu publicznie przestępstwa musiałby się borykać z opinią publiczną.

Nie stanowi czasem, próby ukrycia przestepstwa, lub nawet swoistego współudziału?
Wyjaśnienie tych kwestii pozwoliłoby pociągnąć, do odpowiedzialności wielu katolickich duchownych, czynnie kryjących przestepców seksualnych( w szeregach własnej korporacji).

Napisany przez: ChochlikTW 2/02/2020, 18:43

Masz rację. Gwałt od 2014r. jest ścigany z urzędu, a nie na wniosek. Nie wiem, jak się ma sprawa np. z pokazywaniem pornografii czy molestowania nieletniego.

CODE
Czy w myśl przepisów ogólnych(KK), był zobowiązany zawiadomić organy ścigania o takim przestepstwie?

Jak pisałem wcześniej wytyczne z 2017r. nakładały taki obowiązek, ale tylko wówczas, gdy zgłosi się ofiara i ona wcześniej tego nie zrobiła.

W punkcie 17 i 18 wytycznych z 2019r. można przeczytać, że informację uzyskane podczas spowiedzi lub w ramach kierownictwa duchownego (cokolwiek to znaczy) nie podlegają zawiadomieniu organów ścigania.

CODE
O ile tego nie uczynił, czy grożą mu konsekwencje prawne?

Według kodeksu karnego minimum 3 lata więzienia - https://www.arslege.pl/karalne-niezawiadomienie-o-czynie-zabronionym/k1/a275/

CODE
Nie stanowi czasem, próby ukrycia przestepstwa, lub nawet swoistego współudziału?
Wyjaśnienie tych kwestii pozwoliłoby pociągnąć, do odpowiedzialności wielu katolickich duchownych, czynnie kryjących przestepców seksualnych( w szeregach własnej korporacji).

Najpierw należałoby udowodnić, że duchowny posiadał takową wiedzę. Przypadek kard. Philippe Barbariniego pokazuje, że trudno jest kogoś skazać - https://www.gosc.pl/doc/6137204.Uniewinniony-kard-Barbarin-zlozyl-rezygnacje W Australii z kolei doszło do skazania abp. - https://www.dw.com/pl/rok-wi%C4%99zienia-dla-australijskiego-biskupa-kry%C5%82-pedofili%C4%99/a-44504087 za tuszowanie.

W Polsce... rolleyes.gif
Raz, że komisja ds. pedofilii nie działa, bo nie ma kandydatów - https://wiadomosci.onet.pl/kraj/panstwowa-komisja-ds-pedofilii-nie-dziala/0333pmh
A dwa, że ściganiu wysokich rangą duchownych, którzy kryli nie będzie sprzyjała atmosfera. Fundacja "Nie lękajcie się" opublikowała swego czasu raport, gdzie podała nazwiska hierarchów, którzy kryli i do niczego nie doszło. Rozeszło się wszystko po kościach, a sam raport został okrzyknięty kłamliwym.
Aby w Polsce zająć się na porządnie przypadkami wykorzystywania seksualnego w Kościele należałoby mieć miejsce, gdzie plecy tracą swoją nazwę z tytanu, a mosznę ze stali.

Napisany przez: force 2/02/2020, 18:47

QUOTE
W punkcie 17 i 18 wytycznych z 2019r. można przeczytać, że informację uzyskane podczas spowiedzi lub w ramach kierownictwa duchownego (cokolwiek to znaczy) nie podlegają zawiadomieniu organów ścigania.
Super,pod ten "termin" da się podciągnąć niemal "wszystko". -_-Kościół rzymsko-katolicki, jest de facto wyłączony, z jurysdykcji prawa krajowego.To prawie to samo, jak legalizacja zasady " Omertà ", mafijnego nakazu milczenia.

Napisany przez: ChochlikTW 4/02/2020, 13:54

1. Kierownictwo duchowe – czym jest i do czego służy?

Przedmiotem i celem duchowego kierownictwa jest dążenie chrześcijanina własną drogą posłuszeństwa Woli Bożej. Jest to zatem rodzaj pewnej wędrówki wiodącej ku górze, której szczytem i celem jest zjednoczenie z Bogiem. Kierownik jest na tej drodze przewodnikiem, który przez towarzyszenie i dawanie świadectwa wiary pomaga w odkrywaniu Bożej Woli. Nie wyręcza on osoby kierowanej w podejmowaniu decyzji, z którymi trzeba będzie się zmierzyć na życiowym
szlaku. Pomaga jednak odkryć, czego Bóg może oczekiwać, daje światło, jak rozeznać życiowe powołanie lub utwierdza w nim, jeśli zostało już rozpoznane. Udziela także niezbędnych wskazówek, ochrania przed niebezpieczeństwami, dodaje otuchy, by iść ciągle naprzód, pomaga w przezwyciężaniu prób i słabości, a więc dzieli trudy wspinaczki z osobą, której przewodzi. Wyznacza również cele w życiu duchowym, by skutecznie walczyć z wadami 2. Osoba kierowana jest
pielgrzymem, który chcąc pełnić Bożą Wolę, krok po kroku przemierza „górski szlak”, pewnie zmierzając ku świętości pod opieką duchowego przewodnika 3. Towarzyszenie duchowe nie jest psychoterapią. Różni się także od spowiedzi świętej, choć często może być z nią powiązane. Jest spotkaniem trzech osób: Ducha Świętego, kierownika i osoby kierowanej, podczas którego osoba kierowana przedstawia swoje trudności, problemy, z którymi boryka się w życiu duchowym, a także lęki, niepewności i obawy. Kierownik po wysłuchaniu obiektywizuje przedstawione mu sprawy w świetle Bożego Słowa, pomaga w odkrywaniu Woli Bożej w konkretnych sytuacjach życiowych i zgodzenia się na Nią, prowadząc przez to do głębokiego spotkania z całą Trójcą Świętą oraz wzrostu duchowego, którego owocem jest radość i pokój serca 4. W każdym człowieku
tkwią olbrzymie możliwości, jak w nienastrojonych skrzypcach. Potrzeba tylko oddać się w ręce Ducha Świętego, który jako prawdziwy wirtuoz życia duchowego naciągnie nasze „duchowe struny” i zacznie na nich grać 5. Bóg może w duszy ludzkiej działać bezpośrednio, często jednak posługuje się osobami, które stają się niejako narzędziami Jego łaski. To jest właśnie zadanie kierownika duchowego 6. Dlatego przed podjęciem duchowego kierownictwa należy prosić w modlitwie o łaskę dobrego przewodnika, który wskaże drogę do świętości i pomoże ją przejść. Chodzi tu o pewien rodzaj „umowy” z Bogiem, że dany przez Niego kierownik będzie przekazicielem Bożej Woli, którą osoba kierowana chce w swoim życiu wypełniać.


http://www.uwm.edu.pl/elk/publikacje/wp-content/uploads/2017/11/06_Puczylowski-K.pdf

Z tego, co wyczytałem w dokumencie to kierownictwo duchowe przypomina niejako poradę psychologiczną. Psychologa obejmuje tajemnica lekarska, ale jest on z niej zwolniony, gdy zachodzi przestępstwo z art. 240: Nadto art. 240 Kodeksu karnego uchyla tajemnicę zawodową psychologa i nakłada na niego obowiązek ujawnienia posiadanych wiarygodnych informacji objętych tajemnicą zawodową, które dotyczą przygotowania albo usiłowania lub dokonania czynów zabronionych, np. takich jak ludobójstwo (art. 118 kk), zbrodnie przeciwko ludzkości (art. 118a kk), zabójstwo (art. 148 kk), sprowadzenie niebezpiecznych zdarzeń (art. 163 kk) czy pozbawienie wolności (art. 189 kk).
https://www.kancelariakufieta.pl/kancelaria-wroclaw/blog/czy-psychologow-obowiazuje-tajemnica-lekarska/

Art. 240 w § 1. wymienia także w kontekście dyskusji:

art. 197 zgwałcenie lub wymuszenie czynności seksualnej § 3 lub 4, art. 198 seksualne wykorzystanie bezradności lub niepoczytalności innej osoby, art. 200 obcowanie płciowe z osobą małoletnią lub doprowadzenie jej do poddania się czynnościom seksualnym,
https://www.arslege.pl/karalne-niezawiadomienie-o-czynie-zabronionym/k1/a275/

Wychodzi na to, że dopóki osoba pokrzywdzona nie zgłosi przestępstwa, czy to urzędnikowi kościelnemu czy to organom ścigania, a choćby duchowni wiedzieli o tym nie mogą nic z tym zrobić. Kościół sam wiąże sobie ręce. Nie tylko zasłaniając się tajemnicą spowiedzi czy kierownictwa duchownego, ale także traktowaniem przestępstwa seksualnego jako grzechu. Zadziwia mnie wiara, że np. pedofil przestanie traktować dziecko jako obiekt seksualny po tym, jak się wyspowiada.

Napisany przez: Lord Mich 4/02/2020, 15:04

Kolejny skandal:
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25663209,jasionka-proboszcz-mial-ukrasc-prezerwatywy-parafianie-juz.html#a=15&c=160&s=BoxNewsMT

Pozdrawiam!


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)