Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Ilosc ekwipunku na polu walki
     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 17.161
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 16/11/2019, 21:02 Quote Post

Pafnucy już wyjaśnił sprawę, ja podrzucę dwie przykładowe strony, gdzie można obejrzeć trochę standardowego radzieckiego wyposażenia: https://ik-ptz.ru/testy-ege---2017-po-matem...aya-armiya.html
czy tutaj: http://toparmy.ru/armii-istorii/krasnaya-a...943-1945-g.html
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.966
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 3/12/2019, 2:51 Quote Post

Po kolei.

Jak zawsze w takich sytuacjach, odpowiadam: zależy. rolleyes.gif

W przypadku Amerykanów ilość ekwipunku była uzależniona od pełnionych zadań. Najwięcej sprzętu ze sobą żołnierze mieli podczas desantu/przemarszu. Widać to szczególnie na przykładzie spadochroniarzy przed D-Day. W końcu mieli skakać i walczyć za liniami wroga i przebywać tam przez bliżej nieokreślony okres czasu (w teorii zakładano połączenie się jednostek do D+2, ale praktyka z Sycylii pokazała, że zabłąkani spadochroniarze do jednostek wracali i miesiąc po desancie). Stąd też wykorzystywano całe dostępne miejsce: kieszenie mundurów spadochronowych pękały od granatów i amunicji. Upychano także bieliznę, notesy, ołówki, papier toaletowy, golarkę z żyletkami, szczoteczkę do zębów z proszkiem, ręcznik, zestaw do czyszczenia broni i chusteczkę do nosa. Do plecaka ładowano jeszcze więcej amunicji, racje żywnościowe, płaszcz przeciwdeszczowy, menażkę ze sztućcami, jednorazowe kuchenki, sweter. Do tego jeszcze amunicja na pasie, nieprzemakalna torba na maskę, bagnet, nóż i mina przytroczone do nóg, lina spadochronowa, scyzoryk spadochronowy, kamizelka ratunkowa i już można zakładać spadochron. smile.gif

Piechurzy nie mieli lżej. Targali jeszcze więcej, bo wydawano im więcej amunicji (zazwyczaj 192 naboje), a w plecakach przenosili jeszcze połówkę namiotu z masztem i śledziami, oraz koc/śpiwór.

W praktyce było tak, że większości rzeczy pozbywano się niemal od razu po desancie. Plażę ''Omaha'', poza zabitymi i rannymi, zaścielała masa porzuconego wyposażenia: pasy ratunkowe, torby z maskami przeciwgazowymi, plecaki itd. O ile podczas przemarszów żołnierze nosili sporo rzeczy - plecaki były rozepchane do niemożliwości, a często przytraczano w improwizowany sposób rzeczy do nich - o tyle podczas walk kierowano się wygodą. Nie należą do rzadkości zdjęcia amerykańskich żołnierzy z walk w terenie zabudowanym, czy podczas patroli, których jedyne wyposażenie sprowadza się do bandolierów z amunicją (które po opróżnieniu wyrzucano). Amunicję upychano po kieszeniach.

W większości armii było tak, że torba/puszka na maskę przeciwgazową służyła jako pojemnik na żywność, przedmioty osobiste, papierosy i zdobycze wojenne. Ograniczano liczbę przenoszonych rzeczy do najniezbędniejszych przedmiotów (Amerykanie i Brytyjczycy dość szybko porzucali bagnety, bo te były niemal zupełnie bezużyteczne) - pasa z manierką i łopatką plus torby w charakterze chlebaka (i tam lądowały najpotrzebniejsze rzeczy). Nie ma w tym nic dziwnego - Amerykanie i Brytyjczycy byli w pełni zmotoryzowani i mogli swoje manele wrzucać na pojazdy, zamiast nosić je na plecach. A kiedy front się zatrzymywał, to większość rzeczy lądowała na tyłach - w okopach, czy też domach, zajmowanych przez żołnierzy. smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej