Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Czy USA się zlaicyzują ?, Czy Stany podążą ścieżką europejską?
     
Skeftomaste
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 57
Nr użytkownika: 104.642

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 5/05/2019, 22:32 Quote Post

Od co najmniej przełomu XVIII i XIX wieku można obserwować w cywilizacji zachodniej stopniowe ograniczenie występowania religii w sferze zarówno publicznej, jak i prywatnej. Niektórzy początków odwrócenia się Europy od religii dostrzegają już w XV wieku, kiedy to nasz kontynent został opanowany przez myśl renesansową stawiającą człowieka w centrum zainteresowania, spychając nieco na bok średniowieczny "teocentryzm".
Co do dalszych wieków, historycy są raczej zgodni, że prawdziwą próbą odrzucenia tradycyjnych religii było pojawienie się pod koniec XVII-go wieku Oświecenia, który to nurt filozoficzny osiągnął swoje apogeum na przełomie XVIII i XIX wieku.
Następnie na początku XX-go wieku wybuchła już ateistyczna rewolucja bolszewicka, która pochłonęła miliony ofiar, a obok niej powstały takie totalitaryzmy jak nazizm, czy komunizm.
Ostatnim etapem odrzucenia tradycyjnych religii jako podstawy społeczeństwa były rewolty młodzieżowe lat 60-tych XX-go wieku.
Na przestrzeni właśnie ostatnich dwóch stuleci widać stopniowe porzucanie przez zachodnich Europejczyków praktyk religijnych i spychania jakichkolwiek przejawów wiary w sferę prywatną. Statystyki mówią same za siebie: obecnie większość zachodnich Europejczyków prawie w ogóle nie uczestniczy w niedzielnej Eucharystii, a jeśli już zdarza im się przekroczyć progi świątyni, czynią to jedynie z okazji rodzinnych typu chrzest, czy komunia tudzież ślub bliskiej osoby.
W Europie południowej i wschodniej rzecz ma się mimo wszystko trochę lepiej, w tych krajach więcej ludzi uczestniczy w życiu religijnym wspólnot, jednakże, tak samo jak na Zachodzie, widać tam stagnację lub tzw. pełzającą laicyzazcję.

Przejdźmy jednak do sedna tematu: sprawa wygląda zgoła inaczej, gdy sięgniemy za Ocean Atlantycki.
Z ogólnych obserwacji i różnorakich badań wynika, że społeczeństwo amerykańskie jest znacznie bardziej religijne niż ludzie mieszkający w krajach ich przodków. Ba, Amerykanie są bezapelacyjnie najbardziej religijnym narodem ze wszystkich tzw. "państw zachodnich". Jak wynika z jednego z badań sondażowych, aż 55 % Amerykanów modli się codziennie, a większość z nich chciałaby zwiększenia roli religii w życiu publicznym.
W kraju Kanionu Colorado i Statuty Wolności jest mnóstwo świetnie prosperujących wspólnot chrześcijańskich,
które zyskują nowych członków (jak choćby Mormoni). Nie do pomyślenia jest, aby prezydent USA był ateistą.

A jednak, oznaki minimalnego spadku religijności można zapewne doszukać się i u "Jankesów".
Jeden powie, że to zmiany kosmetyczne, inny, że taka jest kolej rzeczy, jeszcze ktoś inny stwierdzi, że wahania zawsze były i będą w obie strony.
A Wy, jak sądzicie:
nawiązując do tytułu wątku: Czy USA się zlaicyzują w stopniu podobnym do Europy Zachodniej, czy jednak uda im się podążyć inną drogą?

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.465
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 6/05/2019, 20:43 Quote Post

QUOTE(Skeftomaste @ 5/05/2019, 22:32)

nawiązując do tytułu wątku: Czy USA się zlaicyzują w stopniu podobnym do Europy Zachodniej, czy jednak uda im się podążyć inną drogą?
*



Pewne pomieszanie dostrzegam. USA są krajem świeckim i dlatego właśnie pojawiły sie nowe religie, które zagospodarowały rynek i powiększyły religijność.
W Europie religie państwowe są odpowiedzialne za spadek religijności. To jest tak, jakby w supermarkecie był tylko ocet. Dochodzimy do biskupy pozostającej w związki lesbijskim i wykładającym z katedry, że Islam jest tak samo dobrą religią.
Polskę czeka laicyzacja, a program KK to nachapać się teraz na maksa, zgromadzić majątek, żeby potem, gdy będzie kościołem mniejszościowym dalej sobie radzić.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.115
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 6/05/2019, 23:49 Quote Post

Patrząc po statystykach (też w ujęciu historycznym) to być może powoli (ale to bardzo powoli) do tego zmierza. Niemniej jak się czyta na przykład o lokalnej polityce (zwłaszcza w Bible Belt) to chyba jednak trzeba mieć więcej odwagi niż w Europie by wprost powiedzieć, że religia nie ma dla kogoś znaczenia. Tu mógłby się wypowiedzieć kolega Phouty (który zresztą też chyba jest agnostykiem lub ateistą).

A tu trochę wspomnianej statystyki: https://www.pewforum.org/religious-landscape-study/
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Skeftomaste
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 57
Nr użytkownika: 104.642

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 20/05/2019, 22:08 Quote Post

W porównaniu do Europy, religia w USA gra tam nadal dużą rolę.
Widać to chociażby po liczbie ludzi uczestniczących w życiu swoich wspólnot religijnych.

Ten post był edytowany przez Net_Skater: 23/05/2019, 17:58
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.783
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 22/05/2019, 11:33 Quote Post

Ciekawie ma się do tego prawo uchwalone w Alabamie zakazujące aborcji - jedno z najostrzejszych w krajach Zachodu. Moim skromnym zdaniem słuszne, bowiem dlaczego karę śmierci za gwałt ma ponosić poczęte w jego wyniku dziecko? Jednocześnie jednak Alabama jest określana jako stan z drugim najniższym poziomem życia wśród stanów USA. Gorzej od Alabamy wypada tylko Luizjana.

Moim zdaniem USA to kraj kontrastów, gdzie gdzie chrześcijański fundamentalizm egzystuje obok postępowej awangardy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.913
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 22/05/2019, 15:50 Quote Post

QUOTE(Skeftomaste @ 20/05/2019, 23:08)

W porównaniu do Europy, religia w USA gra tam nadal dużą rolę.
Widać to chociażby po liczbie ludzi uczestniczących w życiu swoich wspólnot religijnych.
*




Religijność w Ameryce zawsze była "problemem" w Europie. Nawet na naszych terenach "religijność amerykańska", przeniesiona przez reemigrantów wywołała dwie spore rewolucje u progu zeszłego stulecia. Bez wpływu duchowości amerykańskiej nie mielibyśmy np tzw "schizmy tylawskiej", o której opisaliśmy się sporo na forum, czy choćby ekspansji Kościoła Polskokatolickiego.
Religie w Ameryce miały charakter oddolny i rozproszony, przeżywanie bardziej indywidualne. Stąd też pewna niechęć w stosunku do np Kościoła Katolickiego ze względu na jego hierarchiczny i centralistyczny charakter.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Sghjwo
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 876
Nr użytkownika: 97.523

 
 
post 22/05/2019, 21:59 Quote Post

W US "centralna" wladza nie wtraca sie w sprawy religii, religijnosc pochodzi od wladz lokalnch.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.082
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 23/05/2019, 7:27 Quote Post

Może nie tyle w sprawy religii, co poszczególne stany mogą tworzyć własne ustawodawstwo prawne. W jednym coś jest dozwolone, a w innym już nie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Sghjwo
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 876
Nr użytkownika: 97.523

 
 
post 23/05/2019, 9:37 Quote Post

QUOTE(ChochlikTW @ 23/05/2019, 13:27)
Może nie tyle w sprawy religii, co poszczególne stany mogą tworzyć własne ustawodawstwo prawne. W jednym coś jest dozwolone, a w innym już nie.

Chodzilo mi o to ze religijnosc US jest oddolna, panstwo jest laickie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.250
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 23/05/2019, 18:10 Quote Post

Skeftomaste:
QUOTE
A jednak, oznaki minimalnego spadku religijności można zapewne doszukać się i u "Jankesów".
Jeden powie, że to zmiany kosmetyczne, inny, że taka jest kolej rzeczy, jeszcze ktoś inny stwierdzi, że wahania zawsze były i będą w obie strony.

A jakie to to sa te oznaki minimalnego spadku religijnosci w Stanach ? Niech uzytkownik poda konkretne przyklady tego "spadku".


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Skeftomaste
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 57
Nr użytkownika: 104.642

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 26/05/2019, 20:19 Quote Post

Chociażby wzrost osób deklarujących się jako ateiści i wzrost tych, którzy określają się jako tzw 'nones'.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.487
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 28/05/2019, 22:25 Quote Post

Widze, ze juz w poscie nr. 3 zostalem wywolany do tablicy przez szczypiorka. Okay...nie interesuje sie tematem, ale dorzuce kilka uwag zaznaczajac, ze to sa czysto subiektywne uwagi, oparte na moich 4 dziesiatkach lat zycia w USA.

Tak, mozna mnie szczypiorku scharakteryzowac jako "ateiste lub agnostyka", chociaz osobiscie ja sie tak nie okreslam.
Jestem po prostu czlowiekiem niereligijnym, nie przywiazujac najmniejszej wagi do jakiejkolwiek "ideologii" w tym zakresie.
Ot, zartobliwie czasami stwierdzam, ze nie mam osobistego zapotrzebowania na tego typu uslugi.

W pewenym sensie mozna sie zgodzic z teza Skeftomaste, o "minimalnym" wzroscie odsetka ludnosci, ktora deklaruje sie jako "niewierzacy".

Trudno jest znalezc jakies wiarygodne dane, bo z oczywistych wzgledow statystyki "rzadowe" oczywiscie nie istnieja i w kraju takim jak USA nie moga istniec.

A poszczegolne, nierzadowe (NGO) osrodki badawcze, czasami tez lubieja "podrasowac" wyniki sondazy, azeby sie lepiej zgadzalo z ideologia reprezentowana przez te grupy.

Znalazlem jednak (chyba?) rzetelny artykul na ten temat, opublikowany w renomowanym miesieczniku Scientific American.

https://www.scientificamerican.com/article/...tion-is-rising/

Mimo wszystko nie bardzo zgadzam sie z ocenami autora...znow bazujac jedynie na moich czysto subiektywnych obserwacjach.

Po prostu Amerykanie uwazaja sprawy wiary (jakiejkolwiek wiary, czyli mowimy tutaj o zyciu duchowym) za sprawy bardzo osobiste i w codziennych miedzyludzkich kontaktach te sprawy sa nieistniejace. Wiec nie mozna mowic o "zaniku religijnosci" skoro wprawdzie w pewnych sondazach ubywa ludzi deklarujacych sie jako "wierzacy" w klasycznym tego slowa znaczeniu***, a jednoczesnie przybywa wlasnie tych "nones", ktorzy utrzymuja swoje zycie duchowe jako sprawe czysto prywatna i typowo odpowiadaja na pytanie o ich religijnosc krotka odpowiedzia: "It is nobody's business".

Wiem jak to jest, poniewaz dotyczy to mojej wlasnej osoby, oraz mojej najblizszej rodziny, dalszej
i jakze licznej rodziny w USA i w Kanadzie, oraz bardzo szerokiego kregu przyjaciol, znajomych, czy tez ludzi, ktorymi mam kontakty czysto profesjonalne.

Tak, Amerykanie uwazaja sprawy religijne, jako sprawe niebywale prywatna.

*** Mialem tu na mysli tak zwane "tradycyjne" religie. Warto tu zwrocic uwage na pewne statystyki przedstawione przez renomowany Pew Research Center. Dla wielu Polakow moze byc szokiem, ze katolikow, ani w zyciu codziennym, ani nawet w niektorych statystykach nie uwaza sie za "christians", poniewaz potoczne znaczenie tego slowa jest calkowicie inne w USA, niz znaczenie slowa "chrzescijanin" chociazby w Polsce. Zalaczam jednak "politycznie poprawna" statystyke, gdzie katolicy sa wliczeni w chrzescijan.

https://www.pewforum.org/religious-landscape-study/

Sa tez lekko przestarzale dane (2010), ktore jednak tu zamieszczam, poniewaz przedstawiaja one przy pomocy interaktywnej mapki "rozklad" roznych wiar na terenie USA.
http://www.usreligioncensus.org/
Daje to pogladowy obraz, jak bardzo roznorodne jest tu zycie duchowe i podkreslam jeszcze jeden raz, ze nie widze roznicy pomiedzy "zorganizowana" religia, chociazby w postaci rzymsko-katolickiego kosciola, czy tez inna rownorzedna religia, reprezentowana chociazby przez Church of Scientology (aktor Tom Cruise jest jego zagozalym czlonkiem), czy tez The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints, czy chociazby przez wszelkiego rodzaju ruchy odnoszace sie do spraw duchowych, niekoniecznie spelniajacych "ortodoksyjne" definicje religii.

(Moglbym tu podawac przyklady chociazby mojego najstarszego syna, ktorego zartobliwie okreslam "bezdomnym i berobotnym buddysta", a ktory to czlowiek jest niebywale zajetym osobnikiem, zyjacym na stosunkowo wysokim standardzie zycia, oraz bedacy niebywale "religijny", oczywiscie na swoj bardzo szczegolny sposob.

Wlasnie moj najstarszy syn by sie zakwalifikowal w jakis sondazach jako "ateista", przy jednoczesnym i to bardzo silnym nurcie osobistej duchowosci. (Strong spiritual life).

Dla mnie, to jest on niebywale religijna osoba...oczywiscie na swoj sposob.
(Prosze mnie nie pytac o szczegoly...to sa sprawy osobiste, a i tak czuje, ze zbytnio puscilem pare).

W konkluzji, to odpowiadajac na pytanie zawarte w temacie watka nie uwazam, azeby w takim kraju jak USA nastapila jakakolwiek laicyzacja spoleczenstwa. Oczywiscie powstaja tu "sezonowe wahania", czy tez "okresowe mody", jednakze centralna cecha aqmerykanskiego spoleczenstwa jest jego duza duchowosc na poziomie osobistym, co nie ma nic wspolnego z religijnoscia, definiowana przynaleznoscia do jakiejkolwiek grupy religijnej, czy tez kongregacji..

Ten post był edytowany przez Phouty: 29/05/2019, 7:09
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.395
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 29/05/2019, 7:32 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 28/05/2019, 22:25)
(Moglbym tu podawac przyklady chociazby mojego najstarszego syna, ktorego zartobliwie okreslam "bezdomnym i berobotnym buddysta", a ktory to czlowiek jest niebywale zajetym osobnikiem, zyjacym na stosunkowo wysokim standardzie zycia, oraz bedacy niebywale "religijny", oczywiscie na swoj bardzo szczegolny sposob.

Wlasnie moj najstarszy syn by sie zakwalifikowal w jakis sondazach jako "ateista", przy jednoczesnym i to bardzo silnym  nurcie osobistej duchowosci. (Strong spiritual life).

Dla mnie, to jest on niebywale religijna osoba...oczywiscie na swoj sposob.
(Prosze mnie nie pytac o szczegoly...to sa sprawy osobiste, a i tak czuje, ze zbytnio puscilem pare).


Wybacz Phouty, ale to kompletny groch z kapustą.

Amerykańska religijność z jej małymi, lokalnymi kongregacjami wynikającymi głównie ze zdominowania jej pierwotnie przez różne wyznania reformowane, a potem przez mieszanie się różnych wyznań migrantów jest absolutnie zrozumiałym zjawiskiem i nie musisz (chyba?) tłumaczyć, czym różni się ona od krajobrazu europejskiego, w którym systemy polityczne sprzyjały dominowaniu pojedynczej instytucjonalnej religii panującej wraz z otoczeniem drobniejszych mniejszości.

Zrozumiałe (choć to na pewno w mniejszym stopniu) są też ciągłe ruchy na polu religii - ponowne jej odkrywania, zmiany i tworzące się wokół niej ruchy społeczne (czy czasem sekty). Ameryka była pod tym względem bardzo aktywna jeszcze nawet w drugiej połowie XX wieku.

Ameryka jest przesiąknięta tą duchowością - to fakt. Ale jednocześnie nie można określać osób, które budują sobie indywidualną filozofię z elementami tejże duchowości osobami religijnymi. W takiej kwalifikacji musiałbyś wtedy jako religijnych ująć tak z 90% wszystkich ateistów świata tylko dlatego, że nie są oni w 100% skrajnymi materialistami. biggrin.gif


QUOTE(Phouty @ 28/05/2019, 22:25)
W konkluzji, to odpowiadajac na pytanie zawarte w temacie watka nie uwazam, azeby w takim kraju jak USA nastapila jakakolwiek laicyzacja spoleczenstwa. Oczywiscie powstaja tu "sezonowe wachania", czy tez "okresowe mody", jednakze centralna cecha aqmerykanskiego spoleczenstwa jest jego duza duchowosc na poziomie osobistym, co nie ma nic wspolnego z religijnoscia, definiowana przynaleznoscia do jakiejkolwiek grupy religijnej, czy tez kongregacji..
*



To trzeba by było chyba śledzić na poziomie poszczególnych wyznań oraz grup etnicznych oraz zmian w ich postrzeganiu religii. USA ciągle ma duży przyrost ludności latynoskiej, a więc teoretycznie się katolicyzuje. wink.gif Z drugiej strony, Amisze też mają wysoki przyrost naturalny. Ważniejsze jest jednak tu na ile poszczególne grupy etniczne zmieniają swoje podejście do religii z czasem i co z tego zostaje w świadomości całego społeczeństwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.487
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 29/05/2019, 23:47 Quote Post

Nie Baszybuzuku, nie mieszam bynajmniej grochu z kapusta.
Napisales:
QUOTE
Ameryka jest przesiąknięta tą duchowością - to fakt. Ale jednocześnie nie można określać osób, które budują sobie indywidualną filozofię z elementami tejże duchowości osobami religijnymi. W takiej kwalifikacji musiałbyś wtedy jako religijnych ująć tak z 90% wszystkich ateistów świata tylko dlatego, że nie są oni w 100% skrajnymi materialistami. biggrin.gif


I tu jest pies pogrzebany.
Wlasnie, ze w Ameryce mozna utozsamiac duchowosc z religia, bo tu tak de facto jest!!!
Wierz mi (jeszcze raz to powtorze), ze w spoleczenstwie amerykanskim praktycznie nie ma rozroznienia pomiedzy religia a duchowoscia (ang: spiritualism), niezaleznie od tego, co na ten temat mowia definicje z polskojezycznej Wikipedii. To jest wlasnie wynikiem kompletnej wolnosci wyznania, utrzymujacej sie w tym kraju (z pewnymi wyjatkami oczywiscie...kto pamieta czarownice z Salem?) od blisko cwiartki tysiaca lat! (Oczywiscie znajda sie wyjatki, jednakze nieliczni ekstremisci z obu koncow ideologicznego spektrum nie sa wyznacznikiem glownych i przewazajacych trendow spolecznych i kulturowych).
Powtarzam jeszcze raz (po raz trzeci), azebysamy sie dobrze zrozumieli:
W odczuciu spolecznym, w codziennych kontaktach miedzyludzkich, oraz w interakcji z przedstawicielami grup posiadajacych odmienne poglady spoleczne, kulturowe, religijne, czy tez tylko duchowe, panuje ogolny konsensus i poszanowanie pogladow innych ludzi, gdzie odczucia duchowe sa tak samo "wazne", jezeli nie "wazniejsze", jak odczucia religijne.

Jezeli osoba duchowa (taka jak moj najstarszy syn) okresla te jego poglady jako uczucia religijne, to tutaj kazdy go doskonale rozumie. Nigdy tez nie spotkalem sie tutaj ze sztywnym podzialem (zaznaczam, ze pomijam ekstremistow na obu biegunach) na religijnosc i duchowosc.

Przyklad z zycia, gdzie czesto sie widzi prezydenta USA podczas oficjalnych uroczystosci panstwowych w otoczeniu przedstawicieli swiata duchowego. Nie wiem jak takie wydarzenia sa komentowane w Europie, jednakze tutaj media zawsze podaja: "President XXX took part in celebration of YYY and was surrounded by renown spiritual and religious leaders".
Czyli nawet na najwyzszym poziomie panstwowym, reprezentowani sa religijni i duchowni (ang: spiritual) przedstawiciele narodu...

Wiem, trudno to wam jest zrozumiec, przyzwyczajonym do pewnych form zinstytucjonalizowanej religii. Tu tego nie ma i nawet tylko jedna osoba (wulgaryzuje) wierzaca w latajacego makarona, czy tez czczaca swoja szczoteczke do zebow, to juz to jest jak najbardziej "kosciol".
(A przede wszystkim jest to kosciol wobec prawa, ktore chroni kazda forme przejawow uczuc duchowych kazdego czlowieka, jakie by te uczucia nie byly. Konstytucji USA chyba nie musze tu cytowac)?

Przyklad: Nie wiem czy to istnieje w Europie, ale tutaj spotyka sie czesto wszelkiego rodzaju obrzadki religijne, ktore sa celebrowane przez (pisze w oryginale, azeby uniknac blednego tlumaczenia) "nondenominational pastors". Pokusil bym sie niesmialo na przetlumaczenie tego jako "miedzywyznaniowe osoby duchowne". (Wbrew pozorom, to taka osoba musi posiadac odpowiednia licencje, azeby byc "pastorem". Bez oficjalnej licencji to taka osoba moze co najwyzej nazywac sie "preacher", jednakze nie moze ona dokonywac aktow prawnych, chociazby udzielac slubow).
Wiele razy bylem zapraszany z okazji czy to slubow, czy to urodzin, a ostatnio takze (niestety...coraz czesciej) pogrzebow...normalny cykl zyciowy...slub...urodziny...pogrzeb, na tego typu uroczystosci, ktore sa utrzymane w obrzadku "intefaith".
Gdy dajmy na to ateista zeni sie z Zydowka (oczywiscie moze tu wystapic kazda dowolna i "najdziksza" kombinacja wiar/swiatopogladow), to slub/urodziny/uroczystosc rodzinna/pogrzeb, lub tylko zwykla msze, prowadzi taki wlasnie licencjonowany miedzywyznaniowy pastor!
(Opisywalem tu juz kiedys scenke ze stanu Nevada, gdzie w tak zwanym "domu uciech" (wiemy o co chodzi? wink.gif ), znajduje sie w wlasnie taka miedzywyznaniowa kaplica z urzedujacym tam pastorem/pastorami).
Kazdemu po za tym znane sa rozne filmy fabularne rodem z Hollywood, pokazujace, czesto w karykaturalnej formie, jak te sluby w stylu Las Vegas wygladaja. Nawet Elvis Presley (to znaczy jakis pastor przebrany za Elvisa), nie zajaknie sie podczas udzielania slubu, gdy osoby zadeklaruja podczas ceremonii nawet nadziksze uczucia/wyznania, z ktorymi sie one identyfikuja.

Ba, sa nawet cale koscioly, a raczej wlasciwym okresleniem byloby uzycie slowa kongregacje, zrzeszajace ludzi o roznych wyznaniach, w tym takze ludzi bez wyznan!

Tak, sam jestem niewierzacy, jednakze czasami spedzam czas wlasnie w takim miejscu, ale to dlatego, ze to znajduje sie blisko miejsca mojego zamieszkania w Kalifornii...nawet samochodem nie musze jechac. Dla mnie to jest po prostu swietny relaks i zawsze to podkreslam innym uczestnikom, gdy tam sie czasami pojawiam. Niezbyt czesto...moze raz w roku, albo jeszcze rzadziej.
Formalnie jest to...kosciol (tak sie przynajmniej sami nazywaja), ale z otwartymi rekoma przyjmuja kazdego...nawet takiego goscia jak ja, czyli zwyklego ateiste uzywajac "standardowego" slownictwa w stosunku do moich swiatopogladow.
https://www.google.com/maps/@33.7533699,-11...6384!8i8192
Spotykam tam ludzi o wszelkich swiatopogladach...a jest to przeciez oficjalnie zarejestrowany kosciol.

Zreszta takich miejsc jest znacznie wiecej.
Przyjrzyj sie mapce, lub zajrzyj do linkow. A mowa jest tylko o moim lokalnym "podworku".
https://www.google.com/search?rlz=1C1NHXL_e...iw=1222&bih=789

Jeszcze raz, (po raz czwarty): W przytlaczajacej wiekszosci amerykanskiego spoleczenstwa nie ma roznicy pomiedzy religijnoscia a duchowoscia jednostki, czy tez nawet calych grup spolecznych.

QUOTE
To trzeba by było chyba śledzić na poziomie poszczególnych wyznań oraz grup etnicznych oraz zmian w ich postrzeganiu religii. USA ciągle ma duży przyrost ludności latynoskiej, a więc teoretycznie się katolicyzuje. wink.gif Z drugiej strony, Amisze też mają wysoki przyrost naturalny. Ważniejsze jest jednak tu na ile poszczególne grupy etniczne zmieniają swoje podejście do religii z czasem i co z tego zostaje w świadomości całego społeczeństwa.


Teoretycznie, to Latynosi sa katolikami...teoretycznie.
Zdziwil bys sie, gdybys mial kontakt z przecietnym, ale "tutejszym" Meksykaninem, czy chociazby Peruwianczykiem, Salwadorczykiem, Gwatemalczykiem, Honduranczykiem, czy nawet Brazylijczykiem, jak bardzo ich pojmowanie katolicyzmu sie rozni od tego europejskiego, czy w szczegolnosci polskiego. (Tu zaznaczam, ze Argentynczycy sa typowo bardziej "europejscy" w podejsciu do swojego katolicyzmu, co zaobserwowalem wielokrotnie).

Nie potrafie teraz znalezc mojego wlasnego postu (moze ktos mi pomoze, bo niebywale "cienki" jestem w uzywaniu forumowej wyszukiwarki), gdzie z olbrzymim zdziwieniem sam zdalem sobie sprawe z...malej ilosci kosciolow katolickich w takim miescie jak Santa Ana w Kalifornii (to co jest, to pochodzi z dawnych czasow), ktore jest przeciez zamieszkale przez samych Latynosow i to w szczegolnosci przez "swiezych" imigrantow, nie wdajac sie w ich "legalnosc", a raczej "nielegalnosc". Donosilem o tym na forum i obecnie zwracam uwage (jadac ulicami miasta) na olbrzymia ilosc nowo-powstajacych w tym rejonie wszelkiej masci kongregacji protestanckich, czy tez pentekostalnych.


Prosty dowod:
Oto mapka Santa Ana, ktorej ulicami przejezdzam codziennie od praktycznie 40 lat. Kazdy sam moze sobie sprawdzic, ile w tym rejonie, praktycznie zamieszkalym w 100% przez Latynosow jest kosciolow katolickich, a ile kongregacji o innych wyznaniach.
https://www.google.com/maps/@33.7328346,-11...#33;3m1!1e3

Wystarczy wpisac "catholic churches in Santa Ana, CA" w ramke Google maps. Mozna tez wpisac "evangelical churches", albo chociazby "buddhist shrines", czy tez "muslim centers", lub po prostu "mosque" i samemu porownac ile tego jest. Widac to po...parkingach, ktore sa zapelnione po brzegi samochodami u tych "niekatolickich", a parkingi przy katolickich kosciolach swieca pustkami, co widac szczegolnie wyraznie w kazda niedziele.

Baszybuzuku, po prostu opierasz sie na pewnych utartych schematach myslowych (ang: prejudice), to znaczy, jezeli Latynos, to musi byc katolik...co wprawdzie pokrywa sie czesciowo z rzeczywistoscia w ich rodzimych krajach, jednakze jest to bardzo bledne podejscie w przypadku tych samych ludzi na terenie USA, ktorzy tu z tych katolickich krajow przybyli.

Kilka razy pytalem sie przygodnie spotkanych Latynosow dlaczego tak jest?
Wytlumaczenia byly bardzo podobne...w swoich krajach nie mieli oni wyboru...tutaj maja i tego wyboru dokonuja.
A dlaczego dokonuja zmiany wiary? Odpowiedz: Bo moga!!!
Wiec jeszcze raz (po raz piaty): Religia i duchowosc to praktycznie w USA sa to te same pojecia w zyciu codziennym.
Co wazniejsze, to TUTAJ taki stan rzeczy nikomu nie przeszkadza.

Wystarczy, bo nie mam juz czasu, azeby tu poruszyc sprawe tak zwanego tele-ewangelizmu. Czy to jest religia? Gdy jakis gosc w ekranie telewizora krzyczy: "Alleluja, Jezus chce, azebys zostal milionerem. Przyslij wiec czek na pokazany w pasku u dolu ekranu adres. Akceptujemy tez karty kredytowe ku wygodzie czlonkow naszej kongregacji".
(Chociaz wy tez juz dorobiliscie sie swojego Rydzyka, ale to jest zaledwie przydenny plankton w porownaniu z poteznymi amerykanskimi rekinami tele-ewangelizmu. Przynajmniej finansowo).
Przeciez to jest biznes na setki miliardow dolarow! (Moze sam zostaner tele-ewangelista...nie da rady, bo nie potrafie robic "cudow", przynajmniej takich, jakie oni robia)! laugh.gif

PS
No wlasnie! To jest to! (W nawiazaniu do Twojego pierwszego cytatu). Wy wrecz "urzedowo" dzielicie ludzi na przeciwstawne sobie grupy, czyli "wierzacy" i "ateisci". Tutaj takiego "twardego" podzialu nikt nie prowadzi. Ot, ostatecznie brak wiary, to tez jest swego rodzaju wiara, co sie czesto slyszy z ust najrozniejszych osob.
Tym USA sie rozni od reszty swiata, ze tu stawia sie znak rownosci...ot wszystko, oraz nie dokonuje sie "ideologicznych" podzialow. Wynika to z kompletnej wolnosci pogladow, oraz czysto amerykanskiego "pusuit of happines". (Patrz Konstytucja USA, ale nie jako swistek pergaminu, ale jako zyjace swoim wlasnym zyciem, bardzo roznorodne spoleczenstwo, ktore jest wlasnie ta roznorodnoscia scalone w tym olbrzymim amerykanskim "melting pot").
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
zmęczon
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 90
Nr użytkownika: 17.165

**** *********
 
 
post 30/05/2019, 16:29 Quote Post

Różnica między religijnością, a duchowością jest jak między logiką, a intuicją. Między medycyną, a samoleczeniem. Po prostu religia to zbiór usystematyzowanych, powiązanych ze sobą, intersubiektywnych wniosków z przeżyć duchowych. Jak religia ma swoje lata to łączy tak odległe przeżycia duchowe jak egipskie pieśni weselne z czasów faraonów (Piesni nad Piesniami) z aktualnymi objawieniami pastuszków z Fatimy. A czasem jest to tlko zbiór koszmarów sennych pojedyczego człowieka. Czasem wnioski mają sens (np. nie żreć zatrutej włośniem wieprzowiny) i religia wspiera w ten sposób swych wyznawców, a innym razem prowadzi do ich zagłady. Ale najważniejszą różnicą jest usystematyzowanie i intersubiektywność wierzeń.

A przy tej okazji - czy ktoś z śledzacych politykę wewnętrzną USA zauważył jak sie ostatnio (50 lat) zmienił pod względem religijnym skład SCOTUS i czy są już z tego jakieś wnioski co do przyszłości ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej