Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony < 1 2 3 4 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Lechowe Pole 955 - R.F. Barkowski
     
Archanioł
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.067
Nr użytkownika: 15.241

Gabriel Szala
Zawód: prawnik
 
 
post 3/08/2016, 8:57 Quote Post

Pan Gazda jest archeologiem (doktorem).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 3/08/2016, 10:37 Quote Post

QUOTE(Piegziu @ 3/08/2016, 9:36)
Pani Nadzieja jest historykiem, zdaje się nawet, że profesorem, nie mówiąc już o Panach Derdeju i Gaździe. smile.gif
*


Poza uściśleniem Archanioła dodam, że p. Piotr Derdej jest doktorem, ale prawa. Doktoryzował się na Wydziale Prawa i Administracji UW pracą "Status prawny Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w III Rzeczypospolitej". I jako prawnik pracuje.

Historię skończył, ale jak wskazuje choćby ta jego notka historią tylko się interesuje wink.gif:
QUOTE
Interesuje się historią wojskowości europejskiej od XV do XX wieku, stosunkami polsko-tureckimi i polsko-rosyjskimi w tym okresie

Natomiast specjalistą jest od czegoś innego smile.gif:
QUOTE
Jest specjalistą w zakresie prawa wyznaniowego, konstytucyjnego, filozofii prawa, praw człowieka, a także od teorii doktryn politycznych i prawnych

http://wanax.pl/index.php?p1695,konstantynopol-29-v-1453
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.739
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 8/08/2016, 12:41 Quote Post

QUOTE(Panhistoryk @ 2/08/2016, 19:05)
Tradycyjnie mapki(wszystkie czarno - białe), mamy 1 małą z przebiegiem bitwy i mapę Europy z zaznaczonymi najazdami Węgrów, najwyraźniej czasy z dobrymi mapami już nie powrócą.


Jeszcze jest trzecia mapa ukazująca najazd z 955 roku.

Ponieważ jeszcze nikt nie wstawił spisu treści a akurat książkę odebrałem więc to czynię dla ciekawych:

Przedmowa.................................................7
Węgrzy w Europie - przybycie, dyplomacja, konflikty......13
Reformy militarne Henryka I..............................37
Najazdów węgierskich ciąg dalszy, rebelie w Niemczech....58
Teatr działań wojennych..................................85
Wstęp do kampanii węgierskiej w 955 roku.................92
Działania wojenne Węgrów od lipca do początku sierpnia..105
Oblężenie Augsburga, 8-9 sierpnia.......................112
Otto I Wielki nadchodzi z odsieczą......................124
Zmagania bojowe 10 sierpnia.............................138
Dramatyczna ucieczka Węgrów, 11-12 sierpnia.............161
Podsumowanie............................................167
Wykaz skrótów...........................................179
Bibliografia............................................183

Ten post był edytowany przez Gajusz Mariusz TW: 8/08/2016, 12:41
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
TytusPullo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 445
Nr użytkownika: 98.752

£ukasz
Zawód: urzêdnik
 
 
post 10/08/2016, 12:31 Quote Post

Dzisiaj rocznica bitwy. I jak? Przebrnął już ktoś przez książkę? Jakie wrażenia? rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Panhistoryk
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 949
Nr użytkownika: 83.634

Artur Dêbicki
Zawód: uczeñ
 
 
post 11/08/2016, 15:44 Quote Post

Niestety opis wojskowości jest, ale głównie Węgierskiej, o rycerzach wschodnio frankijskich prawie nie ma ani słowa. Szkoda, że tak ważny i ciekawy aspekt został pominięty, a już o opisie fortyfikacji ówczesnych miast można zapomnieć. Za to mamy bardzo szeroką panoramę polityczną, która już jest niekiedy zamieszczona na siłę. Osobiście wolę habeki z mocnym akcentem na opis walczących stron, szkic gospodarczo - społeczny i solidny opis wojskowości.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
TytusPullo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 445
Nr użytkownika: 98.752

£ukasz
Zawód: urzêdnik
 
 
post 11/08/2016, 20:31 Quote Post

No i dzięki paniehistoryku. Już coś mamy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.739
Nr użytkownika: 98.326

Stopień akademicki: Korvettenkapitan
Zawód: Canis lupus
 
 
post 23/08/2016, 17:01 Quote Post

QUOTE(TytusPullo @ 10/08/2016, 13:31)
I jak? Przebrnął już ktoś przez książkę? Jakie wrażenia?  rolleyes.gif


Przebrnąłem smile.gif , ale tak prawdę mówiąc - nie musiałem. Wiem że zaraz nastąpi atak, ale dobrze mi się czyta Barkowskiego jeżeli chodzi o "rękę". I dodam, przeczytałem te 180 stron w dwa dni. Bo faktem jest że u mnie wiedza na temat tej bitwy jest encyklopedyczna i wikipedyczna... A temat Węgier w IX i X wieku niezmiernie ciekawy.

No więc tak, kilka uwag: w opisie wojskowości a dokładnie węgierskiej sztuki wojennej na str 20 mamy taki zapis:
QUOTE
wraz ze zmniejszającym się dystansem pomiędzy nimi a ścianą prącego na nich żelaza zmniejszała się błyskawicznie efektywność i celność ich łuków

i odsyła nas autor do prac C.R. Bowlusa. Rozumiem ze chodzi o samą presję na łuczników a nie siłę przebicia confused1.gif
Mamy także kilka wpadek z datami np na str 50-51 mamy zapis o wejściu armii węgierskiej do Saksonii i Lotaryngii już na początku 933 roku, by chwilę później umiejscowić bitwę pod Riade w... 932. Na str 25 król wschodniofrankijski Arnulf z Karyntii zawarł sojusz z Węgrami w... 982 by na następnej stronie wspomnieć o nim jako umiejscowionym w 892.
Mimo że podoba mi się narracja autora chwilami jednak jest i dla mnie zbyt "plastyczna": str 68
QUOTE
jazda Bertholda przetoczyła się po węgierskich wojownikach niczym brona po polu

czy str 72:
QUOTE
margrabią Marchii Wschodniej wierny niczym pies Gero


Teraz wtrącę swoją uwagę co do opisów odporności łuków kompozytowych (a właściwie ich całkowitego braku) na wilgoć. Mogę to zrozumieć w dłuższym okresie czasu ale nie wyobrażam sobie by łuk tworzony od roku do (najdroższe) 10 lat (str 20) rozklejały się z powodu burzy, niekiedy dopiero nadchodzącej, a taki opis rozklejania się na polu bitwy tych łuków mamy prawie przy każdej przegranej bitwie! Nie wyobrażam sobie by ludy które kojarzymy z tym orężem przez stulecia nie wypracowały jakiegoś sposobu na ochronę tych łuków (kołczany chroniące cały łuk lub coś w tym stylu confused1.gif ) jeżeli już naprawdę były aż tak awaryjną bronią. Proszę ekspertów o opinię bo dalej nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek najazdu mongołów, tatarów itd zatrzymanego jednym dniem deszczowym... rolleyes.gif

Muszę stwierdzić że ku mojemu zaskoczeniu z lektury wynika że praktycznie mniej więcej już 20 lat przed tytułową bitwą Węgrzy praktycznie za każdym razem dostają takie baty od Niemców że rzadko kiedy jakaś cześć armii daje radę uciec. Dziwne że do tej pory nie mieli problemów z aurą. Tak jak konie jeźdzców węgierskich które nie miały problemów z ucieczką przed uzbrojonym rycerstwem niemieckim od tej pory stały się widocznie wolniejsze i (prawie) za każdym razem następowała masakra. Nie przeszkadza im (Węgrom) to jednak by dochodzić wielokrotnie w tym samym czasie aż do Akwitanii witając Atlantyk... Rozumiem ze źródła tak twierdzą ale może byśmy tak trochę bardziej sceptycznie podchodzili do kronik pisanych przez jedną stronę.

Dochodzimy do opisu bitwy. Dużo by pisać, ale nie rozumiem jednego: armia niemiecka musiała wyjść z lasu i ustawiać szyki naprzeciwko czekającej już armii węgierskiej która miała w tym czasie według planu zasypywać ją tradycyjnie tysiącami strzał. Plus dywersyjny atak na ariergardę armii niemieckiej wchodzącej dopiero do lasu. I mamy taki opis: przód armii nie niepokojony ustawiał szyki na przedzie (autor nic a nic nie pisze co robiła w tym czasie armia węgierska, wilgoć przed zbliżającą się burzą (która jak wiemy rozkleiła Węgrom łuki) nadeszła długo później...) Ochotnicy mieli czas by osłabić niemiecką armię stojącą naprzeciw przeważających sił węgierskich by pomóc napadniętym z tyłu. Tam odbijają tabor i po zwycięskiej walce (częściowo jak pisze autor po stracie koni na piechotę w pełnych zbrojach jak się domyślam!) biegną znowu przez cały las by znowu na piechotę być tymi którzy zaatakowali jako pierwsi węgierską piechotę otwierając tym samym główne starcie...

Książka bardzo ciekawa ze względu na temat, ale tych kilka uwag czynią że ja, laik w tym temacie ze sceptycyzmem przyjąłem część jej zawartości.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 23/08/2016, 19:12 Quote Post

QUOTE
Muszę stwierdzić że ku mojemu zaskoczeniu z lektury wynika że praktycznie mniej więcej już 20 lat przed tytułową bitwą Węgrzy praktycznie za każdym razem dostają takie baty od Niemców że rzadko kiedy jakaś cześć armii daje radę uciec. Dziwne że do tej pory nie mieli problemów z aurą. Tak jak konie jeźdzców węgierskich które nie miały problemów z ucieczką przed uzbrojonym rycerstwem niemieckim od tej pory stały się widocznie wolniejsze i (prawie) za każdym razem następowała masakra. Nie przeszkadza im (Węgrom) to jednak by dochodzić wielokrotnie w tym samym czasie aż do Akwitanii witając Atlantyk... Rozumiem ze źródła tak twierdzą ale może byśmy tak trochę bardziej sceptycznie podchodzili do kronik pisanych przez jedną stronę.

Dlatego lepiej, jeśli nie chodzi o po prostu uzyskanie jakiejś wiedzy, sięgnąć po Bachracha. On omówił problem jak to się stało, że Węgrzy jednak przegrali tę konfrontację wink.gif.
Uchylając rąbka tajemnicy powiem, że nie chodziło o pomysł (zapewne kolejny autorski p. Barkowskiego) z rozklejającymi się łukami po pierwszym deszczu i było to nieco bardziej skomplikowane wink.gif.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
TytusPullo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 445
Nr użytkownika: 98.752

£ukasz
Zawód: urzêdnik
 
 
post 24/08/2016, 7:43 Quote Post

Pan Barkowski ogólnie ma bardzo lekkie pióro. Jego książki są góra na dwa dni, mnie drażni to, że opis bitew wygląda tak jakby sam autor był uczestnikiem lub co najmniej obserwatorem tej bitwy, stał gdzieś na uboczu i sobie notował. Ale to moje odczucia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
arturus.miłośnik historii
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.116
Nr użytkownika: 93.614

Artur G
Stopień akademicki: inzynier
Zawód: ostatni rzymianin
 
 
post 24/08/2016, 13:47 Quote Post

Przeczytałem tą książkę i niestety moje zdanie o autorze się nie zmieniło.Jeśli chodzi o tło historyczne to do autora raczej nie ma zastrzeżeń choć do dat w nim zawartych już tak np.na stronie 16 jest z Etelkoz ,,przegonili ich w 983 roku tureccy Uzowie,grabiąc stada i dobytek'',powinno być w 883 roku.Nieco dalej jest kolejny kulfon ,,W 985 roku bułgarskie wojska pod wodzą Symeona I Wielkiego i tu prawidłowa data panowania żywota i panowania tego władcy (866-927) przystąpiły do oblężenia Konstantynopola prawidłowa data to 885.
O wojskowości i przebiegu bitwy i co o tym sądzić wypowiedzieli się tu już Koledzy Gajusz i Wysoki więc nie będę się powtarzał,choć biegnący pędem na piechotę Czesi za konnymi Niemcami i w szyku pieszym pomagający na genialne rozegranie bitwy przez cesarza bitwy jest godne uwagi wink.gif .
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
arturus.miłośnik historii
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.116
Nr użytkownika: 93.614

Artur G
Stopień akademicki: inzynier
Zawód: ostatni rzymianin
 
 
post 25/08/2016, 6:50 Quote Post

I jeszcze jedno dotyczące łuku refleksyjnego,który niby rozklejał się podczas dużej wilgotności,ekspertem w tym nie jestem ale z tego co wiem łuki te chroniono przed wilgotnością naklejaniem cienkiej warstewki kory brzozowej,szczególnie pasmo ścięgniste najbardziej narażone,więc nie rozumiem dlaczego autor nazywając ten typ łuków ,,cudowną bronią'' i skuteczną swym wymysłem pozbawia swoją wypowiedź sensu,robiąc z koczowników bezmyślnych barbarzyńców.
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
Teufel20
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 742
Nr użytkownika: 8.518

Stopień akademicki: mgr
Zawód: adwokat
 
 
post 25/08/2016, 7:32 Quote Post

QUOTE(Gajusz Mariusz TW @ 23/08/2016, 17:01)

Mimo że podoba mi się narracja autora chwilami jednak jest i dla mnie zbyt "plastyczna": str 68
QUOTE
jazda Bertholda przetoczyła się po węgierskich wojownikach niczym brona po polu

czy str 72:
QUOTE
margrabią Marchii Wschodniej wierny niczym pies Gero




biggrin.gif biggrin.gif biggrin.gif

I te "zmagania bojowe" ...
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 30/11/2016, 22:00 Quote Post

Recenzja pracy: http://mojhistorycznyblog.pl/barkowski-f-r...chowe-polerdquo .
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
szapur II
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 11.373
Nr użytkownika: 63.609

Stopień akademicki: magazynier:)
Zawód: student
 
 
post 30/11/2016, 22:42 Quote Post

Tę wypowiedź trudno nazwać recenzją, ot takie przedstawienie tematycznej książki. Tak na marginesie, żeby coś było popularno-naukowe to jeszcze musi odbijać stan badań w zakresie tematu. Tutaj mam poważne wątpliwości, i jeśli chodzi o tematyczną książkę, i jeśli chodzi o możliwości szanownego autora przywoływanego tekstu, czy takie kwestie jest w stanie zweryfikować.
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
arturus.miłośnik historii
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.116
Nr użytkownika: 93.614

Artur G
Stopień akademicki: inzynier
Zawód: ostatni rzymianin
 
 
post 1/12/2016, 7:15 Quote Post

Zgadzam się, że jest to tylko tematyczne przedstawienie tematu.Brakuje w niej zagadnienia kwestii militarnych ,przede wszystkim kwestia bzdurnej tezy autora dotycząca rozklejania się masowego wszystkich łuków refleksyjnych pod wpływem wody względnie wilgotności.
O dalszych kontrowersjach np.dotyczących przebiegu bitwy zawartych w tej książce nie wspomnę,bo było to już pisane w tym temacie i nie będę się powtarzał a co recenzent widocznie przeoczył ale tu się również zgodzę z Kolegą Szapurem.

















o
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

4 Strony < 1 2 3 4 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej