Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
8 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Crotone 982 - R.F. Barkowski
     
Von Schlick
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 120
Nr użytkownika: 57.854

Jacek
Stopień akademicki: Brzozowski
Zawód: wlasciciel ziemski
 
 
post 29/06/2015, 15:09 Quote Post

QUOTE
Dzieła popularyzatorskie, które wyszły spod ręki profesora Aleksandra Krawczuka, nie posiadają żadnych przypisów. Na tych książkach wychowały się całe pokolenia, a wiele osób swoje zainteresowania starożytnicze zawdzięcza właśnie Krawczukowi. Książki dzielić należy na wartościowe i tandetne, a nie na prace z przypisami i te owych przypisów pozbawione. 


Święta prawda. Dorzuciłbym jeszcze Panią Świderkównę (Hellad królów - przypisów tyle co kot napłakał, ale jak się czytało!). Oboje tłumaczeni na kilka języków europejskich.

Co do okładki, to sprawa gustu. Ma być kolorowo i przyciągać oko czytelnika (czytaj: zachęcać do kupna).

 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
Filipdan
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 365
Nr użytkownika: 82.788

Stopień akademicki: mgr
Zawód: prawnik
 
 
post 29/06/2015, 16:06 Quote Post


Wiadomość z drugiej ręki, ale na 100% prawdziwa.
HB ma być dla LUDU, a nie dla wąskiego grona "prawdziwych" historyków.

Wiadomości z drugiej ręki rzadko kiedy sa prawdziwe w 100% bo taki urok plotek.Większego nonsensu dawno nie czytałem,że książki z tej serii mają być dla ludu. Dla ludu to już lepiej wysyłać sms-y. Bitwa pod Grunwaldem- wygrał Jagiełło, Bitwa-pod Midway-wygrali Amerykanie itp, itd.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Archanioł
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.067
Nr użytkownika: 15.241

Gabriel Szala
Zawód: prawnik
 
 
post 29/06/2015, 20:01 Quote Post

QUOTE(Filipdan @ 29/06/2015, 16:06)
Wiadomość z drugiej ręki, ale na 100% prawdziwa.
HB ma być dla LUDU, a nie dla wąskiego grona "prawdziwych" historyków.

Wiadomości z drugiej ręki rzadko kiedy sa prawdziwe w 100% bo taki urok plotek.Większego nonsensu dawno nie czytałem,że  książki z tej serii mają być dla ludu. Dla ludu to już lepiej wysyłać sms-y. Bitwa pod Grunwaldem- wygrał Jagiełło, Bitwa-pod Midway-wygrali Amerykanie itp, itd.
*




Szczególnie, że wiele z nich napisało naprawdę poważnych historyków. Zdecydowanie zgodzę się z Marcinem - przypis nie czyni ksiązki wartościową - vide Kleidion 1014 opatrzony sporą ilością przypisów, ale o pełnej błędów treści.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.339
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 29/06/2015, 20:37 Quote Post

Ale nikt tu nie twierdzi, że przypis jest warunkiem wystarczającym dla dobrej książki. Przypis to taki wynalazek, który ma swoją rolę. I umiejętne nim operowanie jest też sztuką, taką samą jak budowanie okrągłych zdań czy przejrzystej struktury pracy. Tylko tyle i aż tyle.

Ten post był edytowany przez Krzysztof M.: 29/06/2015, 20:42
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.305
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 14/07/2015, 1:07 Quote Post

QUOTE(Krzysztof M. @ 3/06/2015, 6:57)
Praca ma chyba wszystko, co powinna mieć tego typu publikacja: szerokie tło, opis wojskowości walczących stron, kilkunastostronicowy opis bitwy (ani za krótki ani za długi), krótko- i długoterminowe następstwa batalii. Są źródła, są opracowania (głównie niemieckojęzyczne), jest gładki i przystępny styl - ale bez zawijasów a'la Paweł Rochala... Wady? szczątkowe przypisy (w zasadzie co trzecia strona - głównie do Thietmara i kronik muzułmańskich) i niedbałe mapy (po prostu nieestetyczne).

Pod tą opinią sie podpisuję. (Co do map w hbekach, to już machnąłem ręką- oscylują najczęściej wokół "słabe, bardzo słabe i poniżej krytyki")Te tutaj to słabizna.)
Bardzo dobrze jest nakreślone tło bitwy i w ogóle zmagań o południową Italię. Przy czym jakoś w wypadku tego hbeka nie razi sięganie narracją wgłąb dziejów i wszerz Europy. To zasługa przejrzystego i nienużącego stylu, w jakim jest ta pozycja napisana. Dobrze też sa opisane skutki tej "dziwnej" bitwy. A były one bardzo ważkie i to dla terenów w zupełnie innej części Europy.
Czemu zaś tabitwa ma być "dziwna"? Ano, jest to jedyna bitwa, jaka mi przychodzi do głowy, co do której obie strony raz, że były przekonane, że ją przegrały. Mało tego późniejsze historiografie obu stron konflkitu uważały tę bitwę za swoją klęskę!
Jest w książce kilka nieszczęśliwych sformułowań, parę niezrozumiałych i spornych, ale nie przeszkadzają bytnio w odbiorze tekstu.
Jest tez fragment narracji, co do którego muszę sprawdzić parę rzeczy, ale o tym ewentualnie potem...
Ogólnie można polecić książkę ale początkującym. Wtedy- dobra na letni weekend nad jeziorem (o ile ktoś nie ma nic lepszego do roboty nad jeziorem latem... tongue.gif )


 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.339
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 14/07/2015, 8:48 Quote Post

QUOTE
Ogólnie można polecić książkę ale początkującym.


Temat nie jest chyba jakoś nadmiernie eksploatowany nad Wisłą - zatem - wyjąwszy tych siedzących w zagadnieniu - to raczej większość czytelników jest "początkująca". Rozumiem, że porównywanie rożnych tematów to śliska sprawa, ale jeśli miałbym wskazać najlepszego średniowiecznego habeka z historii powszechnej - to zbyt wielu lepszych kandydatów nie widzę. Nie są nimi na pewno Kleidion, Aleksandria, Bannockburn, Hastings, czy Jerozolima.
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.305
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 14/07/2015, 11:23 Quote Post

QUOTE(Krzysztof M. @ 14/07/2015, 8:48)
QUOTE
Ogólnie można polecić książkę ale początkującym.


Temat nie jest chyba jakoś nadmiernie eksploatowany nad Wisłą - zatem - wyjąwszy tych siedzących w zagadnieniu - to raczej większość czytelników jest "początkująca". Rozumiem, że porównywanie rożnych tematów to śliska sprawa, ale jeśli miałbym wskazać najlepszego średniowiecznego habeka z historii powszechnej - to zbyt wielu lepszych kandydatów nie widzę. Nie są nimi na pewno Kleidion, Aleksandria, Bannockburn, Hastings, czy Jerozolima.
*


Zgodzę się, ale nie zawsze tak bywało w tej serii. Przykładem monografii o wyższych merytorycznych standardach niż "dla początkujących" może być np. "Kulikowe Pole".
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 19/07/2015, 8:48 Quote Post

Przemek
QUOTE
Nie wiem też czy liczebność sił niemieckich ustalił Autor, czy też wiedza ta już w nauce funkcjonuje.

Nareszcie mam książkę i zacząłem sobie powolutku czytać plus generalnie przekartkowałem oglądając.
Fakt, że akurat w tej pracy brak przypisów boli, bo zauważyłem już parę ciekawych kwestii i nie wiem na ile są pomysłami autora a na ile pochodzą z czytanych opracowań.
Z liczebnością sił Ottona zatknąłem się już na samym początku, na s. 11, gdzie autor informuje, że dotąd podawano błędną informację, iż liczyły one 2100 loricati, kiedy jest to tylko liczebność jednego z kontyngentów. Dla mnie dziwne, bo ja o tym czytałem już u Contamine'a, a przecież on swoją pracę wydał w 1980 r., polskie wydanie w 1999. Na stronach 44-45 mamy wyraźnie napisane, że wymienione w Indiculus loricatorum ok. 2080 ciężkozbrojnych to tylko kontyngent uzupełniający już znajdujące się w Italii siły, szacowane przez autora na ok. 9000 samych loricati przybyłych zza Alp, plus nieznana liczba powołanych z terenu Włoch.
Także nie wiem na czym polega to odkrycie i komu tu p. Barkowski zaprzecza.

Przeglądając książkę natknąłem się na s. 138 na informacje, które mnie trochę zdumiały. Autor pisze, że trudno sobie wyobrazić, iż Otto ciągnął ze sobą przez Alpy piechotę i machiny oblężnicze, musiał więc przybyć tylko z samą jazdą. Dodatkowo ma o tym świadczyć szybkość jego poruszeń na południu Włoch. Piechota i machiny miały być miejscowe.
Hm, po pierwsze nie wiem czemu przebywanie Alp wraz z piechotą miałoby kogoś dziwić, ostatecznie robiło tak wiele armii wink.gif. Co do machin to można przecież przewozić najważniejsze elementy a konstrukcje budować na miejscu w miarę potrzeby. Mnie z kolei ciężko sobie wyobrazić, że wielotysięczna armia maszerowała bez taboru. Szybkość poruszeń też jakoś mnie słabo przekonuje - z tego co widzę na załączonej mapie nie był to jakiś wyjątkowy blitzkrieg, no i co z tą miejscową piechotą? Była czy jej jednak wtedy też nie było?

Ciekawe problemy - co mnie czeka dalej?


Ciekawostka - książka nie tylko jest już podstawą artykułu opracowanego na polskiej Wikipedii, ale występuje też w niemieckiej:
QUOTE
Literatur
Dirk Alvermann. La Battaglia di Ottone II contro i Saraceni nel 982. In: Archivio storico per la Calabria e la Lucania Bd. 62 (1995) S. 115–130.
Jacek Banaszkiewicz: Ein Ritter flieht oder wie Kaiser Otto II. sich vom Schlachtfeld bei Cotrone rettete. In: Frühmittelalterliche Studien 40 (2006), S. 145–165.
Hubertus Seibert: Eines großen Vaters glückloser Sohn? Die neue Politik Ottos II. In: Bernd Schneidmüller, Stefan Weinfurter (Hrsg.): Ottonische Neuanfänge. Symposium zur Ausstellung „Otto der Große, Magdeburg und Europa“. Mainz 2001, S. 293–320, hier: S. 310f. (mit zahlreichen weiteren Quellen- und Literaturangaben)
Robert F. Barkowski: Crotone 982. Bellona, Warszawa 2015, ISBN 978-83-11-13732-5 (polnisch)

https://de.wikipedia.org/wiki/Schlacht_am_Kap_Colonna

Niemcy trzymają rękę na pulsie co do naszego rynku laugh.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
welesxxi
 

Conan The Historian
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.692
Nr użytkownika: 13.919

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 19/07/2015, 9:04 Quote Post

QUOTE(wysoki @ 19/07/2015, 9:48)
Ciekawostka - książka nie tylko jest już podstawą artykułu opracowanego na polskiej Wikipedii, ale występuje też w niemieckiej:
QUOTE
Literatur
Dirk Alvermann. La Battaglia di Ottone II contro i Saraceni nel 982. In: Archivio storico per la Calabria e la Lucania Bd. 62 (1995) S. 115–130.
Jacek Banaszkiewicz: Ein Ritter flieht oder wie Kaiser Otto II. sich vom Schlachtfeld bei Cotrone rettete. In: Frühmittelalterliche Studien 40 (2006), S. 145–165.
Hubertus Seibert: Eines großen Vaters glückloser Sohn? Die neue Politik Ottos II. In: Bernd Schneidmüller, Stefan Weinfurter (Hrsg.): Ottonische Neuanfänge. Symposium zur Ausstellung „Otto der Große, Magdeburg und Europa“. Mainz 2001, S. 293–320, hier: S. 310f. (mit zahlreichen weiteren Quellen- und Literaturangaben)
Robert F. Barkowski: Crotone 982. Bellona, Warszawa 2015, ISBN 978-83-11-13732-5 (polnisch)

https://de.wikipedia.org/wiki/Schlacht_am_Kap_Colonna
Niemcy trzymają rękę na pulsie co do naszego rynku laugh.gif
*


Inna ciekawostka. Tutaj i np. na lubimyczytac zaraz po wydaniu innej książki autora pojawia się po dwóch użytkowników piszących, że to najlepsza książka jaką czytali. Zaglądając do profili widzimy, że zarejestrowali się niedawno i jedyne książki, jakie mają w biblioteczce są autorstwa Barkowskiego (równie wysoko ocenione).
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 19/07/2015, 10:40 Quote Post

No cóż, reklama dźwignią handlu wink.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
Kizior
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 593
Nr użytkownika: 94.156

Michal
Stopień akademicki: mgr. inz.
Zawód: automatyk
 
 
post 19/07/2015, 11:23 Quote Post

QUOTE(wysoki @ 19/07/2015, 8:48)
Niemcy trzymają rękę na pulsie co do naszego rynku  laugh.gif


Lub sam Barkowski trzyma i dopisuje co nieco. happy.gif

Ten post był edytowany przez Kizior: 19/07/2015, 11:23
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.305
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 19/07/2015, 16:09 Quote Post

QUOTE(wysoki @ 19/07/2015, 8:48)
Przeglądając książkę natknąłem się na s. 138 na informacje, które mnie trochę zdumiały. Autor pisze, że trudno sobie wyobrazić, iż Otto ciągnął ze sobą przez Alpy piechotę i machiny oblężnicze, musiał więc przybyć tylko z samą jazdą. Dodatkowo ma o tym świadczyć szybkość jego poruszeń na południu Włoch. Piechota i machiny miały być miejscowe.
Hm, po pierwsze nie wiem czemu przebywanie Alp wraz z piechotą miałoby kogoś dziwić, ostatecznie robiło tak wiele armii wink.gif. Co do machin to można przecież przewozić najważniejsze elementy a konstrukcje budować na miejscu w miarę potrzeby.?


Co do machin, to pozyskiwanie ich najcięższych części i składanie ich na miejscu wedle potrzeb narzuca sie samo jako najprostsze rozwiązanie.

Z ta piechotą jest rzeczywiście ciekawsza sprawa... O ile podzielam Twoje zdanie co do przemarszu piechoty przez Alpy, o tyle co do (nie)obecości piechoty w trakcie kampanii, chyba Ci umknęło, co autor twierdzi. Twierdzi, że nie bardzo wiadomo co z tą piechotą, a zagadkę pogłębia fakt, że nie wspomina się nigdzie o udziale piechoty w tytułowej bitwie. Jej obecność Barkowski wnioskuje z faktu zdobywania twierdz przez Ottona. Z tym, że zastrzega, że mogło jej dobywać spieszone rycerstwo.
O dołączaniu do cesarza miejscowych oddziałów (np. Longobardów) też zaznacza, że mowa jest o książętach i grafach oraz prowadzonym przez nich rycerstwie.

Chciałem natomiast zrwócić uwagę na fragment tekstu na str. 189 zakończony takim oto passusem:
Sytuację tę oceniła prawidłowo pełniąca faktyczną władzę w państwie od 983 roku cesarzowa Teofano i przy pomocy nieprzeciętnych doradców opracowała genialny plan. Sprytna Greczynka namówiła i nakłoniła Mieszka I do zaerwania sojuszów z Haraldem Sinozębym, ofiarowując mu w zamian szereg przyrzeczeń i obietnic.
Koniec fragmentu.

Na jakich przekazach opiera się tu autor? Gdyby sie jeszcze dało zalikować odpowiednie fragmenty byłoby super...

Ten post był edytowany przez emigrant: 19/07/2015, 16:23
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 19/07/2015, 16:45 Quote Post

QUOTE
Z ta piechotą jest rzeczywiście ciekawsza sprawa... O ile podzielam Twoje zdanie co do przemarszu piechoty przez Alpy, o tyle co do (nie)obecości piechoty w trakcie kampanii, chyba Ci umknęło, co autor twierdzi. Twierdzi, że nie bardzo wiadomo co z tą piechotą, a zagadkę pogłębia fakt, że nie wspomina się nigdzie o udziale piechoty w tytułowej bitwie. Jej obecność Barkowski wnioskuje z faktu zdobywania twierdz przez Ottona. Z tym, że zastrzega, że mogło jej dobywać spieszone rycerstwo.

Zauważyłem te kwestie, to jednak dla mnie potencjalna obecność piechoty podczas bitwy a jej udział w wyprawie do Włoch to niekoniecznie jedna i ta sama sprawa.
Najbardziej zaś interesuje mnie argumentacja, polegająca na - dla mnie dziwnym - negowaniu "ciągnięcia" piechurów przez Alpy czy szybkość poruszeń armii.

Nikt nie wspomina o piechocie podczas bitwy - stąd nie mieli piechoty w ogóle - ale Niemcy mieli podczas bitwy chyba jakiś swój obóz i ktoś go zapewne bronił i obsługiwał?
Czy wg autora 18 000 loricati poszło do Włoch komunikiem, każdy miał tylko jednego konia, żywił siebie i jego tylko tym co uzyskał na miejscu? I tak sobie pokonano prawie 2000 km? Spali pod gołym niebem (w sumie to Włochy, choć zimą mogą być zdradliwe wink.gif) i obozu nie mieli, bo nie było sensu ciągnąć wozów z namiotami i żywnością przez Alpy?

Autor z tego co zauważyłem faktycznie pisze, że oblężenia mogli prowadzić loricati zsiadający z koni i miejscowa piechota. Pominę w tym momencie kwestię tego spieszania - zobaczę jak to autor opisuje dalej - ale co w takim razie z tą longobardzką piechotą? Jeśli była wcześniej to czemu nie podczas bitwy, a jeżeli została gdzieś pozostawiona po drodze to czemu i nie niemiecka? Cóż to za dowód, że piechoty nie było od początku w ogóle?

Dużo pytań się rodzi, mam nadziej że choć część znajdzie w tekście rozwiązanie.

QUOTE
Chciałem natomiast zrwócić uwagę na fragment tekstu na str. 189 zakończony takim oto passusem:

Ciekawie, muszę dotrzeć i zobaczyć cały kontekst.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 20/07/2015, 9:46 Quote Post

Czytam sobie powoli, bo czasu brak, dlatego trochę wybiegłem do przodu aby jak najszybciej zaspokoić ciekawość i... jest dziwnie.
Na s. 159 autor pisze wyraźnie, że w czasie oblężenia Tarentu po stronie niemieckiej była longobardzka piechota. Otto pozostaje pod miastem do 18 maja "nabierając sił przed ostatnim etapem pochodu na południe Kalabrii" (s. 160). Ale na s. 162 dowiadujemy się, że Otto ruszył spod miasta "pod koniec maja". Czyli 18-go czy pod koniec? W każdym razie ruszyła "armia konna" - jak rozumiem piechota została pod Tarentem bądź odeszła. Czemu? Nie była potrzebna przy dalszych oblężeniach, czy chodzi o domniemaną szybkość ruchów Ottona uniemożliwiającą mu jej towarzyszenie?
Zajmę się tą drugą kwestią. Pomijając to, że Otto podróżował z żoną i dwuletnim synem popatrzmy na szybkość jego przemarszów.
18 maja bądź pod koniec tego miesiąca rusza spod Tarentu. Patrząc na mapkę ze s. 197 i opierając się na podanej na s. 164 informacji, iż od Rossano do Crotone jest ok. 60 km obliczam "na oko" odległość z Tarentu do Rossano na jakieś 120-130 km. Otto dotarł do niego 15 czerwca. Czyli odległość 120-130 km pokonał w 15 lub 28 dni, wychodzi że powiedzmy maszerował w tempie od 5 do 10 km dziennie. Faktycznie, trudno myśleć, iż piechota mogła by nadążyć za mknącą z taką prędkością armią wink.gif.
Ale potem jest jeszcze lepiej, bo Otto od Rossano do Crotone (ok. 60 km) szedł zaledwie dwa tygodnie (od 30 czerwca do 15 lipca). Tu już nawet nie ma co marzyć, aby jakiś piechur był w stanie wytrzymać tak mordercze tempo.

Najciekawsze jest w sumie jak końcówkę tego galopu przedstawia sam autor. S. 165 - Niemcy podchodzą pod Rossano, niemal bez namysłu rzucają się do szturmu i zdobywają twierdzę, po czym "rycerstwo stanęło na krótki postój". Otto zostawił w twierdzy rodzinę i "ruszył spiesznie wraz z całą armią w kierunku Crotone". Z tego opisu mam wrażenie, że wręcz wynika, iż cała sprawa mogła trwać nawet zaledwie jeden dzień - rano podejście pod twierdzę, natychmiastowy szturm, po nim krótki odpoczynek, szybkie załatwienie spraw państwowych oraz rodzinnych i dalszy spieszny marsz tyle tylko, ze na mapce mamy wyraźnie podane, że Niemcy przybyli do Rossato 15 czerwca a wyszli z niego 30, po czym, po pokonaniu 60 km, dotarli 15 lipca pod Crotone.

Hm, mamy fachowców na pokładzie, mógłby mi ktoś wyjaśnić te mordercze przemarsze po 4 czy 5 km dziennie tworzące wg autora niemiecki blitzkrieg w Kalabrii lub "krótkie postoje" rycerstwa trwające 2 tygodnie?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.702
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 26/07/2015, 9:42 Quote Post

Dyskusja tak gorąca, że aż parzy wink.gif.

Ale spróbuję jeszcze o coś zapytać - czy gdzieś można poczytać o tym w jak gęstym szyku i jak głębokim ustawiali się ówcześni loricati?
Widzę na mapce bitwy sugerowanie ustawienia w dwie linie, biorąc pod uwagę, że szerokość przylądka u podstawy wynosi trochę ponad 500 m wychodzi mi, że pierwsza miała jakieś 600 m.

Ciekawe jest też to, że późniejsza ucieczka rozgromionych 20 000 muzułmańskich wojowników, pościg za nimi 18-20 000 niemieckich oraz kontratak muzułmańskiego odwodu liczącego 5000 ludzi - wszystko to miało miejsce na obszarze o szerokości ok. 250 m.
Dla mnie trochę dziwne i mam wątpliwości albo co do liczb albo co do miejsca bitwy.


Przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa.
Czy ktoś z obecnych specjalistów od średniowiecza może powiedzieć w jakich źródłach (oprócz oczywiście wymienianego w książce Thietmara) można natknąć się na wspomnienia o tytułowej bitwie?
Przejrzałem sobie tak pobieżnie bibliografię i nie za bardzo mogę coś konkretnego zlokalizować. Tu dużym plusem pracy było by to, gdyby autor dodał w ramach jakiegoś aneksu wszystkie dostępne cytaty, zarówno ze strony chrześcijańskiej jak i muzułmańskiej - nie było by pewnie tego wiele.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

8 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej