Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Czasy przodków ogólnie _ Grupa krwi "B" - koczownicy

Napisany przez: Hrolf_Heruler 24/12/2007, 11:23

W sieci znalazłem informację o relacji grupa krwi do genezy jej powstania:

Przodkowie ludzi z grupą "B" to koczownicy żyjący około 12-17 tysięcy lat temu na terenie Himalajów. Ze względu na wędrowny tryb życia dieta ich była bardzo urozmaicona, dlatego współcześni spadkobiercy grupy "B" mają stosunkowo dużą dowolność w doborze składników pokarmowych.Dobrze tolerują, w przeciwieństwie do posiadaczy pozostałych grup, produkty mleczne. Przeciwieństwem grupy "B" jest grupa "A".Jej posiadacze to "urodzeni wegetarianie", których praprzodkowie to ludzie prowadzący już osiadły tryb życia i uprawiający rolę.

Według badań grupa "B" jest w Polsce dominująca, cze według was to oznacza, iż mamy bliższe realacje z Scytami i Sarmatami, może Hunami, niż z słowiańskimi rolnikami (grupa A)??


Napisany przez: yarovit 24/12/2007, 11:32

Za Wikipedia:

Grupa krwi - procent wsrod ludnosci Polski

A1 - 34
A2 - 6
B - 19
A1B - 7
A2B - 2
0 - 32

Widac wyraznie, ze dominuja u nas grupy A i 0.

Napisany przez: Hrolf_Heruler 24/12/2007, 13:25

Widać masz aktualniejsze informacje. Ja o dominacji "B" słyszałem ...

Niemniej jednak gupy krwi charkateryzują (w pewnym zakresie) pochodzenie. Jesli przyjąć, iż ludzie z grupą B to potomkowie ludzi stepu, a ludzie z grupą A to potomkowie oraczy, możemy założyć, iż Scytowie i Sarmaci wymieszali się z ludnością słowiańskich rolników i odcisnęli swoje piętno kulturowe, językowe oraz militarne na słowianach. Ciekawe jak wygląd udział poszczególnych grup krwi w skandynawii i w niemczech?

Napisany przez: asceta 24/12/2007, 13:40

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 24/12/2007, 13:25)
Widać masz aktualniejsze informacje. Ja o dominacji "B" słyszałem ...

Niemniej jednak gupy krwi charkateryzują (w pewnym zakresie) pochodzenie. Jesli przyjąć, iż ludzie z grupą B to potomkowie ludzi stepu, a ludzie z grupą A to potomkowie oraczy, możemy założyć, iż Scytowie i Sarmaci wymieszali się z ludnością słowiańskich rolników i odcisnęli swoje piętno kulturowe, językowe oraz militarne na słowianach. 
*



Nie, nie możemy tak przyjąć. Zbyt dużo dowolnych założeń.
Otóż nawet jesli grupa B to potomkowie koczwników to jednak spzred 12 tysięcy lat. Koczownicy i ludy osdiadłe np. 2 tysiące lat temu to już kompeltnie inna historia. Może się okazać, że indoeuropejscy koczowniczy Sarmaci mieli tak samo grupę A jak indoeuropejscy rolniczy Słowianie.
Pomijam już fakt, że owo rozgraniczenie na B-koczowników, mięsożerców i A-rolników, wegetarian wydaje mi się nieuzasadnione, i mogące być tworem jakiś pseudospecjalistów od zdrowego żywienia.

Napisany przez: Vapnatak 24/12/2007, 13:43

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 24/12/2007, 14:25)
Ciekawe jak wygląd udział poszczególnych grup krwi w skandynawii i w niemczech?
*



Takie badania poprowdzono w Wielkiej Brytanii w związku z pobytem Wikingów na tamtych terenach. Pobrano próbki DNA z wewnętrznej strony policzków od ok. 5000 mężczyzn, którzy z dziada pradziada mieszkają na wschodnim wybrzeżu i w środkowej Anglii. Otrzymano zasakujący rezultat: co trzeci Anglik to potomek skandynawskiego barbarzyńcy i to w "linii prostej". O ile mnie pamięć nie myli podobne testy wykonano również w Irlandii.

vapnatak

Napisany przez: Hrolf_Heruler 24/12/2007, 14:50

Mamy w Polsce istny kocioł genetyczny. Ale najbardziej intrygujące jest jego powstanie. Skoro jesteśmy tak wymieszani genetycznie, to prawdopodobnie nie jesteśmy tylko słowianami.

Myślę, że polacy (jakoś zawsze w historii nie utrzymywaliśmy najlepszych relacji z słowianami zza Buga - ciekawe dlaczego, czyżbyśmy byli trochę "inni"?) to spadkobiercy kultur przedgermańskich, germańskich - wandalowie, burgundowie (k. przeworska), następnie kultury wielbarskiej - gockiej / gepidzkiej, i oraczy słowian wraz z dodatkami sarmackimi i scytyjskimi oraz "huńskimi". Może jeszcze herulskiej, ale chyba było ich za mało, gdy zwiewali do skandynawi, by odcisnąć jakieś piętno genetyczne.

Gdyby przeprowadzono w Polsce badania, takie jak na Wyspach, może okazało by się, że jest w nas więcej skandynawów i koczowników stepowych, niż kijowskich oraczy. Nie wiem, czy to teoria prawdziwa, acz atrakcyjnam. Przynajmniej dla mnie.

Moja rodzina to przykładowo istny kocioł: Dziadek ze strony ojca był kawalerzystą z Winnicy na Podolu, a babcia z Poznania (rodzina niemiecka). Natomiast ze strony matki dziadkowie byli ze Lwowa (dziadek mojej mamy był wojskowym z Turcji o pięknym imieniu Mustafa). - takie zmieszanie, a co gyby tak cofnąć się do VI wieku?

Ciekawe ile procent naszych rodaków to takie "mixy" ... Acha, mam grupę krwi "B". Mój Ojciec - jako miesożerca i łowca "0", a Matka "B". Troszkę to potwierdza teorię związku grupy krwi z pochodzeniem. Ale na pewno nie jest to reprezentatywne. Trzeba badań naszej populacji ...

Jednocześnie wydaje mi się, że tak bardzo interesuje nas nasze pochodzenie, bo nie jest jednoznaczne. Pewnie dla dzisiejszych mongołów jest to mniejszy problem (mogę się mylić). rolleyes.gif

P.S. A, i jeszcze mi wpadło do głowy, że drużynnicy Mieszka (skandynawscy) też sobie pohulali. wink.gif

Jak bym chciał się "utożsamiać" to mogę sobie wybrać - albo skandza, albo step. Hahahaha wink.gif

Napisany przez: indigo 24/12/2007, 14:56

Dość silny musiał być również wpływ krwi niemieckiej. Akcja kolonizacyjna z XIII wieku bardzo wpłynęła na liczbę Niemców w rozbitej dzielnicowo Polsce, co w konsekwencji doprowadziło do wymieszania genów.
Czynnik niemiecki sporo też znaczył w miastach - zwłaszcza Prus Królewskich, ale także Krakowa.
Podobnie ma się sprawa z Żydami, którzy choć w niewielkim stopniu, ale również się asymilowali.

Ogólnie jako naród jesteśmy jednym wielkim kotłem, w którym doszło do wymieszania wielu innych narodowości.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że i my sporo namieszaliśmy w "materiale genetycznym" naszych sąsiadów. Za przykład może służyć Ukraina, Białoruś oraz (chyba w mniejszym stopniu) Litwa.
A już zupełną "zagwozdką" jest Śląsk...

Napisany przez: asceta 24/12/2007, 16:16

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 24/12/2007, 14:50)
Mamy w Polsce istny kocioł genetyczny. Ale najbardziej intrygujące jest jego powstanie. Skoro jesteśmy tak wymieszani genetycznie, to prawdopodobnie nie jesteśmy tylko słowianami.


Badania markerów na chromosomie Y wykazały, ze jednak nie jesteśmy tak wymieszani. Prawie 60 % mężczyzn, ma marker R1a, jest to najwyższa wartość w Europie. Ten wskaźnik jest charakterystyczny dla Słowian (także dla Norwegów).

QUOTE
Myślę, że polacy (jakoś zawsze w historii nie utrzymywaliśmy najlepszych relacji z słowianami zza Buga - ciekawe dlaczego, czyżbyśmy byli trochę "inni"?)


Nie utrzymywaliśmy kontaktów ze Słowianami zza Buga bo byli nam obcy cywilizacyjnie. Rzecz nie dotyczy różnic etnicznych lecz religijnych i cywilizacyjnych. Wbre panslawistycznym stereotypom i pozorom kultura polska dużo bardziej przypomina niemiecką niż rosyjską.

QUOTE
to spadkobiercy kultur przedgermańskich, germańskich - wandalowie, burgundowie (k. przeworska), następnie kultury wielbarskiej - gockiej / gepidzkiej, i oraczy słowian wraz z dodatkami sarmackimi i scytyjskimi oraz "huńskimi". Może jeszcze herulskiej, ale chyba było ich za mało, gdy zwiewali do skandynawi, by odcisnąć jakieś piętno genetyczne.


Brak jest podstaw do takich przypuszczeń.

QUOTE
Gdyby przeprowadzono w Polsce badania, takie jak na Wyspach, może okazało by się, że jest w nas więcej skandynawów i koczowników stepowych, niż kijowskich oraczy. Nie wiem, czy to teoria prawdziwa, acz atrakcyjnam. Przynajmniej dla mnie.

Badania przeprowadzono, wielokrotnie na tym forum były przedstawiane. Wnioski są inne. Wbrew pozorom to właśnie Słowianie na Wschodzie dostali potężny zastrzyk obych genów. Polacy trochę mniejszy ale z innego kierunku. Rosjanie są w znacznym stopniu Ugrofinami, zaś Ukraina to z racji swego połozenia stepowego kocioł.
Południowi Słowianie zaś wchłonęli tubylców podbijając Bałkany.


Napisany przez: Hrolf_Heruler 24/12/2007, 17:52

QUOTE(asceta @ 24/12/2007, 16:16)
[
QUOTE
to spadkobiercy kultur przedgermańskich, germańskich - wandalowie, burgundowie (k. przeworska), następnie kultury wielbarskiej - gockiej / gepidzkiej, i oraczy słowian wraz z dodatkami sarmackimi i scytyjskimi oraz "huńskimi". Może jeszcze herulskiej, ale chyba było ich za mało, gdy zwiewali do skandynawi, by odcisnąć jakieś piętno genetyczne.


Brak jest podstaw do takich przypuszczeń.



Ok., ale coś w trawie piszczy. Poza tym jakie są stanowiska naukowców, co dowodzą przeprowadzone badania - polskie i zagraniczne? A źródła ... Mhm, ze źródłami (wczesnymi) to jest trochę tak, jak z moim postem. Ktoś coś pomyślał, trochę pokonsultował, no i napisał - mamy źródło - patrz Jordanes ...

Tak z ręką na sercu, to wydaje mi się, że dopiero w dobie Internetu mamy szansę na taką wymianę poglądów i na konfrontacje stanowisk. Nawet uczelniane dywagacje realizowane są w pewnym gronie ... Gdyby Jordanes tak pogadał z innymi, mu podobnymi, to pewnie trochę więcej wiedzielibyśmy o dziejach naszych ziem. A tak - pozostają przypuszczenia oraz "odkrywka". Ale odkrywka nam nie powie ilu hunów wpadło do osad germańskich / słowiańskich na mazowszu, by pokonwersować przy świecach ... Być może jest szansa na to by kiedyś jednoznacznie stwierdzić, że Mieszko był "swój" i tylko korzystał ze wsparcia militarnego skandynawów. (Ale zagwozdka z tą polską szlachtą - kto to w końcu jest/był, skoro potrzebni byli koledzy z północy ???) Może się odkryje jakieś "twarde" dowody. Ale nie ma najmniejszych szans na to by przeciętny "Kowalski" dowiedział się, czy jest potomkiem sarmatów, gotów, hunów, albo burgundów lub wreszcie słowian (uwaga: fantazja). A szkoda ...

Mamy za to POLAKÓW, to trochę tak jak mamy AMERYKANÓW - rdzenni Lenii Lenape, Ouendat, Ottawa, Munsee, Tuscarora, Micmac, Erie, Lakota, etc. + cała europa i azja + afryka i australia. No i taki przeciętny Smith to sobie może w łeb strzelić prędzej nim się dowie, że prapraprapradziadziuś to był Masaj jak się patrzy, hahaha wink.gif

Może kiedyś standardem będą badania DNA (tak jak dziś badania krwi) i przeciętny obywatel będzie wiedział WIĘCEJ, ale na razie bazy danych są zbyt skromne, brak danych historycznych - przekrojowych z grobowców z całego kontynentu, bo tak by to musiało wyglądać, wieć badanie porównawcze DNA za 1000 zł i odniesienie tego do danych DNA osobników z przed 12 000 lat jest na przysłowiowy "gwóźdź" ...

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na Święta. Czas na wieczerzę i kolędy !!!

Napisany przez: gregski 25/12/2007, 1:10

Wesołych Świąt!
Ja z racji grupy krwi 0 Rh- odczekałem na koniec postu i mam zamiar zanurzyć zęby w MIĘCHU! Dosyć kluchów i ryby!

Właściciel najbardziej prymitywnej grupy krwi będzie żarł mięcho!

Smacznego!

Napisany przez: korten 25/12/2007, 1:49

Widac ze nieboszczyk Alfred Rosenberg doczekuje sier powoli nasladowcow.Nikt nie badal grup krwi koczownikow przed kilkunastu tysiacami lat , a wiec tak naprawde nie wiadomo jaka lub jakie grupy
krwi mieli naprawde.Odkrycie grup krwi to Landsteiner na poczatku wieku dwudziestego.
To ze jakis polglowek glosi cos w necie nie musi zaraz powodowac pseudointelektualnej dyskusji.
A tak naprawde post dotyczacy grup krwi dotyczyl zywienia.

Napisany przez: Humerus 27/12/2007, 22:48

Napiszę więcej: grupa krwi B dominuje u goryli. Czy ktoś w związku z tym chce dojść do kuriozalnego wniosku, że koczownicy ze wschodu wywodzą się od goryli?

J. Schmitt, Immunbiologische Untersuchungen bei Primaten, "Bibliotheca Primatologica" vol. 8, New York and Basel 1968.

Napisany przez: Janusz1945 28/12/2007, 0:27

QUOTE(Humerus @ 27/12/2007, 22:48)
Napiszę więcej: grupa krwi B dominuje u goryli. Czy ktoś w związku z tym chce dojść do kuriozalnego wniosku, że koczownicy ze wschodu wywodzą się od goryli?
J. Schmitt, Immunbiologische Untersuchungen bei Primaten, "Bibliotheca Primatologica" vol. 8, New York and Basel 1968.
*


Dla niektórych to możliwe.

QUOTE
Hrolf_Heruler
Mamy w Polsce istny kocioł genetyczny.
Hrolf_Heruler
Moja rodzina to przykładowo istny kocioł: Dziadek ze strony ojca był kawalerzystą z Winnicy na Podolu, a babcia z Poznania (rodzina niemiecka). Natomiast ze strony matki dziadkowie byli ze Lwowa (dziadek mojej mamy był wojskowym z Turcji o pięknym imieniu Mustafa). - takie zmieszanie, a co gyby tak cofnąć się do VI wieku?


To babcia była s Posen?

I to by było na tyle jak mawiał Prof. Stanisławski!



Napisany przez: ossur 28/12/2007, 10:02

QUOTE(Vapnatak @ 24/12/2007, 13:43)
QUOTE(Hrolf_Heruler @ 24/12/2007, 14:25)
Ciekawe jak wygląd udział poszczególnych grup krwi w skandynawii i w niemczech?
*



Takie badania poprowdzono w Wielkiej Brytanii w związku z pobytem Wikingów na tamtych terenach. Pobrano próbki DNA z wewnętrznej strony policzków od ok. 5000 mężczyzn, którzy z dziada pradziada mieszkają na wschodnim wybrzeżu i w środkowej Anglii. Otrzymano zasakujący rezultat: co trzeci Anglik to potomek skandynawskiego barbarzyńcy i to w "linii prostej". O ile mnie pamięć nie myli podobne testy wykonano również w Irlandii.

vapnatak
*


Na terenie północno - wschodniej anglii było Danelaw, gdzie masowo osiedlali się duńczycy.
Ogólnie w trakcie najazdów Duńczyków i Norwegów na Anglię (IX-XI wiek) Norwegowie osiedlali się w Northumbrii (imiona norweskie występowały jeszcze w XIII wieku), a Duńczycy we Wschodniej Anglii (Norfolk, Essex,Rutlandia) północnej części Mercji (środkowa Anglia) oraz na południe od rzeki Humber ( spis wilhelma zdobywcy wymienia w samym Lincolnshire 13000 wolnych ceorlów - osadników duńskich bo anglosasi w tym czasie nie znali instytucji wolnego chłopa)
Stąd też pewnie taki wynik badań.

Pzdr
ossur

Napisany przez: Hrolf_Heruler 28/12/2007, 13:21

Janusz 1945:

To babcia była s Posen?

I to by było na tyle jak mawiał Prof. Stanisławski!

-----------------

Coś sugerujesz ???!!!

Napisany przez: Janusz1945 28/12/2007, 13:44

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 28/12/2007, 13:21)
Janusz 1945:

To babcia była s Posen?

I to by było na tyle jak mawiał Prof. Stanisławski!

-----------------

Coś sugerujesz ???!!!
*



Sugeruję, że polimorfizm genetyczny jest właściwy każdej grupie (populacji). Można go badać na różne sposoby. Twój sposób sugeruje,że są rodziny polskie i niemieckie. Jak ceramika germańska i słowiańska.
Chodziło Ci chyba o to, że babcia była pochodzenia niemieckiego?
Wówczas mówiła, że mieszka w Posen. Ale mogła pochodzić z rodziny mieszanej.

Jednak to co napisałeś wcale nie świadczy i tym, że zmienność genetyczna Polaków i Niemców jest taka sama, a częstości genów nie wykazują gradientów geograficznych. Migrują osobnicy, ale i migrują geny.
Już dzisiaj nikt nie mówi, że odziedziczył po dziadku kolor włosów, błękitna krew i zegarek.
A dlatego to by było na tyle.

Napisany przez: Hrolf_Heruler 28/12/2007, 14:40

Sądzę, że niewłaściwie interpretujesz moje posty.

Jestem daleki od twierdzenia, iż można wyodrębnić rodziny gentycznie niemieckie, polskie, czeskie, wenezuelskie, bądź czarno-górskie. Takie twierdzenie świadczyłoby o idiotyźmie...

Wspominając o "rodzinie niemieckiej" odnosiłem się do obywatelstwa i sądzę, że moja babcia miała więcej genów po swebach, niż po scytach, ale mogę się mylić smile.gif

Napisałem natomiast, iż intrygujące, pasjonujące wręcz, byłoby prześledzić przeszłość genetyczną pokolenie po pokoleniu, dochodząc do plemion barbażyńskich zamieszkujących europę, azję. Mieć możliwość poznanie udziału genów poszczególnych plemion we własnym genomie.

Mówimy też tutaj o grupach krwi. Ciekawa jest teoria, która wiąże poszczególne grupy krwi z obszarem ich powstawania - np. B = Koczownicy z podnóża himalajów. Ktoś, kto to opublikował, musiał bazować na badaniach i ciekwe jest, czy u sarmatów dominowała grupa krwi B, a czy u Gotów 0. Byłoby miło się dowiedzieć, nieprawdaż??

Napisany przez: Janusz1945 28/12/2007, 15:07

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 28/12/2007, 14:40)
Sądzę, że niewłaściwie interpretujesz moje posty.

Jestem daleki od twierdzenia, iż można wyodrębnić rodziny gentycznie niemieckie, polskie, czeskie, wenezuelskie, bądź czarno-górskie. Takie twierdzenie świadczyłoby o idiotyźmie...

To mnie uspokoiłeś!

Ale przez krzyżowanie potomkowie oddalaja się od przodków? Myślałeś o tym?

Napisany przez: Hrolf_Heruler 28/12/2007, 15:12

No właśnie - dlatego wykonanie takiej analizy genetycznej jest trudne lub nawet niemożliwe. Chyba podstawowym problemem jest brak posiadania przkrojowych baz danych, o których wspomniałem w poście nr. #9.

Napisany przez: Humerus 28/12/2007, 23:51

QUOTE(Janusz1945)
To mnie uspokoiłeś!


Ja z kolei wcale się nie czuję uspokojony...

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 28/12/2007, 15:40)
Mieć możliwość poznanie udziału genów poszczególnych plemion we własnym genomie.
*



Kiedyś już byli tacy, którzy szukali prawdziwych genów germańskich i nic dobrego z tego nie wyszło.

Napisany przez: Janusz1945 29/12/2007, 0:32

QUOTE(Humerus @ 28/12/2007, 23:51)
QUOTE(Janusz1945)
To mnie uspokoiłeś!


Ja z kolei wcale się nie czuję uspokojony...

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 28/12/2007, 15:40)
Mieć możliwość poznanie udziału genów poszczególnych plemion we własnym genomie.
*



Kiedyś już byli tacy, którzy szukali prawdziwych genów germańskich i nic dobrego z tego nie wyszło.
*


Też podejrzewałem ten wątek. Ale uznałem, że to było "zauroczenie" filmami na Discovery i wyszedłem miękko z tematu.
Ale Humerus dziękuje za czujność, bo licho nie śpi.
Archeologiczni znawcy genetyki ciągle coś generują!

Napisany przez: Hrolf_Heruler 29/12/2007, 2:13

Mhmm... To chyba mnie się przestaje podobać wasz tok rozumowania.

Mój dziadek skończył w obozie. Jego brat zginął zestrzelony nad Francją. Więc mam określony stosunek do nazizmu i ruchów socjalistyczno-narodowych oraz teorii aryjskich. Nie podobają mi się wasze sugestie.

Pomimo to, nadal jestem ciekawy i nie mam w tym zakresie orientacji genetycznej!!! Żenujące.

-------------------

Wracając do tematu, czy ktoś zna badania potwierdzające, iż grupa krwi "b" wywodzi się z ludów koczowniczych azji?

Napisany przez: Antiquus Equus 29/12/2007, 3:01

Szlag moze trafic jak czyta sie takie tematy. Grupa krwi ma malo wspolnego z okreslaniem kto od kogo pochodzi. Wystarczy troszke sie wysilic aby przeczytac ze np. wedlug najnowszych badan grupy krwi wyodrebnily sie 5-6 mln lat temu !!!!. Albo to ze grupa O jest dewiacja od normy wiec za cholere nie moze byc ona najstarsza. Ba istnieje mozliwosc ze to grupa A jest bazowa grupa.

http://www.scielo.br/scielo.php?script=sci_arttext&pid=S1516-84842004000100012

Zreszta dyskusja o grupach krwi nie ma nic wspolnego z historia, geneza slowian czy tez germanow, nomadami, rolnikami, archeologia itp.

Jezeli jest to mozliwe zwracam sie z prosba do adminow o przesuniecie tego tematu do jakiegos dzialu ogolnego np. na mownice

P.S Przepraszam za ton mojej wypowiedzi ale brak wiadomosci z jakiegos zakresu nie usprawiedliwia braku krytycznego podejscia. Naprawde nawet nie znajac sie na pewnych rzeczach i nie bedac specjalista mozna przy odrobinie checi przynajmniej potwierdzic czy dana teza ma jakies podstawy czy nie.

Napisany przez: marksakowski 31/08/2008, 20:20

Polacy sa najbardziej homogeniczna grupa ludnosciowa w Europie. Nie ma mowy o wymieszaniu sie na take skale na jaka panowie sugerujecie. Niemcy, Francuzi i inni w Europie moga nam zazdroscic. Ignorancja jest jak zaraza - roznosi sie.

Napisany przez: PanEdward 31/08/2008, 22:42

QUOTE(Hrolf_Heruler @ 24/12/2007, 14:50)
Mamy w Polsce istny kocioł genetyczny.


LOL! Zadziwiające, że wątek ten umknął wcześniej mojej uwadze.... naprawdę - niebywałe! elefant.gif

Napisany przez: cukier 31/08/2008, 23:16

Skoro jesteśmy taką homogeniczną grupą ludności, to dlaczego nie składamy się z samych jasnowłosych i niebieskookich, jak nas opisywano na początku średniowiecza?

Napisany przez: byk2009 5/03/2009, 13:36

TOTALNA BZDURA !!!
1. Dziedziczenie głównych grup krwi jest proste jak budowa cepa i opiera się na starych prawach Mendla. Pod wzglądem genetycznym (nie fenotypowym) są tylko dwie grupy krwi „A” i „B”.
„0” oznacza tylko brak A i B. Obecnie nie określa się „A1” i „A2”.
Fenotyp „A” może być zarówno homozygotą AA jak i też heterozygotą A0, podobnie „B” może być BB oraz B0. To dlatego z matki A i ojca B może urodzić się dziecko zarówno A jak B jak też i 0, choć ten ostatni przypadek będzie zgodnie z prawami Mendla statystycznie rzadszy.
Nawet w przypadku gdy oboje rodzice mają grupę krwi „A”, lub oboje mają grupę krwi „B” to ich dzieci mogą mieć grupę „0”, jeśli rodzice będą genotypowo heterozygotami. Decyduje statystyka.
Dlatego teoria o B-koczownikach z Himalajów jest bzdurna.
2. Mleko, a tak naprawdę białko mleka, rozkładane są na przyswajalne aminokwasy przez enzymy wydzielane przez przewód pokarmowy. Białka mleka ludzkiego i białka mleka innych ssaków nieznacznie się od siebie różnią, jednak nie na tyle żeby to miało wpływ na działanie enzymu (choć wystarczająco do wywołania alergi na określony typ antygenu białkowego). Aktywność enzymu u wszystkich ludzi (podobnie jak u innych ssaków) jest największa po urodzeniu. W późniejszych latach życia, u ludzi niepijących mleka zanika. Jeśli zdarzy się, że osoba 30 letnia, która od 29 lat nie piła mleka jednak się go napije, to białko mleka nie będzie mogło być strawione, rozłożone na aminokwasy i przyswojone. Wtedy też, w przewodzie pokarmowym pod wpływem obecnych tam bakterii niestrawione białko ulega procesom gnilnym, co objawia się ciężkim zatruciem pokarmowym. Grupa krwi nie ma tu nic do rzeczy.
Dlatego teoria o „mlekopijcach” z Himalajów jest bzdurna.
Dla historyków polecam historię spotkania Wikingów z Indianami na Nowej Funlandii.
Pozdrawiam.

Napisany przez: Piast anonim 4/06/2009, 20:39

"Interesujący przyczynek do badania pochodzenia Basków dają studia nad grupami krwi. Otóż gen grupy krwi B praktycznie u nich nie występuje, zaś częstość występowania grupy krwi 0 jest najwyższa w Europie. Ok. 35% ludności baskijskiej ma grupę krwi Rh-, podczas gdy w Europie czynnik Rh nie występuje w około 15 przypadkach na 100."


Napisany przez: byk2009 5/06/2009, 8:49

QUOTE(Piast anonim @ 4/06/2009, 20:39)
"Interesujący przyczynek do badania pochodzenia Basków dają studia nad grupami krwi. Otóż gen grupy krwi B praktycznie u nich nie występuje, zaś częstość występowania grupy krwi 0 jest najwyższa w Europie. Ok. 35% ludności baskijskiej ma grupę krwi Rh-, podczas gdy w Europie czynnik Rh nie występuje w około 15 przypadkach na 100."
*

Częstsze występowanie cechy fenotypowej w określonej populacji, tak jak w tym przypadku grupy krwi "B" u Basków, może świadczyć o względnej izolacji danej populacji. Przy czym taka izolacja może być zarówno faktyczna, np. populacja na wyspie, jak też kulturowo-religijna, np. Żydzi w krajach europejskich. Widocznie Baskowie z jakichś powodów (pewnie obyczajowych?) nie krzyżowali się zbyt często z sąsiednimi populacjami. W takich "izolacyjnych" warunkach, w mniejszych populacjqch, na zasadzie czysto statystycznego dryftu genetycznego, pewne geny kodujące cechy fenotypowe rozprzestrzeniają sie bardziej, inne z kolei zanikają. W takich izolowanych populacjach, ujawniają się również pewne geny kodujące cechy recesywne, często negatywne (np. genetycznie uwarunkowane choroby), które batrdzo rzadko lub wcale nie występują w populacjach nieizolowanych (np choroba Tay-Sachsa u Żydów aszkenazyjskich).
W populacjach wielkich, nieizolowanych, wszystkie cechy fenotypowe, w tym oczywiście i grupy krwi, rozkładają się w miarę równomiernie, zgodnie ze rozkładem statystycznym .

Napisany przez: Piast anonim 7/06/2009, 18:46

byku podałeś zasady dziedziczenia grup krwi a następnie stwierdziłeś że teoria o b koczownikach to bzdura w rużnych populaciach są rużne proporcie g.k i jest to fak znany niedużo krucej od samych grup a basków podałem jedynie za przykład

Napisany przez: byk2009 8/06/2009, 11:05

QUOTE(Piast anonim @ 7/06/2009, 18:46)
byku podałeś zasady dziedziczenia grup krwi a następnie stwierdziłeś że teoria o b koczownikach to bzdura w rużnych populaciach są rużne proporcie g.k i jest to fak znany niedużo krucej od samych grup a basków podałem jedynie za przykład
*

Nigdy nie negowałem, że w wybranych populacjach częstotliwość występowania określonej fenotypowo grupy krwi może być większa niż wynika to z rozkładu statystycznego. Lecz warunkiem takiego niestatystycznego rozkładu jest izolacja danej grupy i działanie dryftu genetycznego.
Moje stwierdzenie o "bzdurach" odnosiło sie do całości postu rozpoczynającego dyskusję, który sugerował istnienie "populacji koczowników z Himalajów" w której to populacji wszyscy mieliby mieć tą grupę krwi i miało by to mieć związek z ich sposobem odrzywiania się. Przypomnę:
QUOTE
Przodkowie ludzi z grupą "B" to koczownicy żyjący około 12-17 tysięcy lat temu na terenie Himalajów. Ze względu na wędrowny tryb życia dieta ich była bardzo urozmaicona, dlatego współcześni spadkobiercy grupy "B" mają stosunkowo dużą dowolność w doborze składników pokarmowych.Dobrze tolerują, w przeciwieństwie do posiadaczy pozostałych grup, produkty mleczne. Przeciwieństwem grupy "B" jest grupa "A".Jej posiadacze to "urodzeni wegetarianie", których praprzodkowie to ludzie prowadzący już osiadły tryb życia i uprawiający rolę.

Możliwość większej częstotliwości występowania określonej fenotypowo grupy krwi w wybranej izolowanej populacji, nie oznacza, że może istnieć populacja nieizolowana wyłącznie z grupą krwi "B", czy "A". Dlaczego nieizolowana, ano dlatego, że w następnym zdaniu jest o "wędrownym trybie życia" (grupy wędrowne zazwyczaj nie są izolowane genetycznie) i o "spadkobiercach", czyli rozprzestrzenianiu sie tej cechy wśród innych populacji, co jednoznacznie wyklucza izolację.
Poza tym, o ile mi wiadomo, grupy krwi "A" i "B" są o wiele starsze niż "12-17" tysięcy lat.
QUOTE
Według badań grupa "B" jest w Polsce dominująca, cze według was to oznacza, iż mamy bliższe realacje z Scytami i Sarmatami, może Hunami, niż z słowiańskimi rolnikami (grupa A)??


A skąd wiadomo, że u Scytów i Sarmatów cząściej wystepowała grupa "B" i jaki to ma związek z Himalajami?
"Słowiańscy rolnicy" z grupa krwi "A" a to skąd?

O "mlekopijcach" już nie będę sie powtarzał.
.

Napisany przez: Lilla Weneda 5/02/2013, 12:46

Lubię czytać to forum gdyż sporo się tu dowiedziałem lecz niestety stwierdzam, że arogancja wielu użytkowników w oczy kłuje. Pierwszy post najmądrzejszy nie był ale największe bzdury są dalej.

Zanim odniosę się do tematu pozwole sobie na jedno spostrzeżenie. Mamy system socjalistyczny więc to państwo decyduje ile pieniędzy należy zabrać podatnikom i na co je przeznaczyć. Dlatego ludzie na co dzień zajmujący sie historią zapominają, że gdy wyśmiewają kogoś kto na forum coś chciał się dowiedzieć nabijają się ze swojego pracodawcy. To on bowiem pracuje i płaci podatki aby ktoś inny nie za darmo przecież mógł zajmować się tą dziedzina wiedzy - z tego co wiem historycy na siebie nie zarabiają (przynajmniej w ujęciu statystycznym).

Byk co nieco zna się na temacie lecz nie powinien wysuwać bardzo stanowczych wniosków - nie ta dziedzina, nie ta wiedza.

Skoro było o mleku to sprostuje - ci którzy go pić nie mogą po prostu nie tolerują laktozy. Dlaczego - ano z róznych powodów ale najważniejszy powód to ten, że ssaki krótko mają do czynienia z tym cukrem zawartym w pokarmie. Po co więc wytwarzac enzym (laktazę) do jej rozłożenia ? To tylko niepotrzebny wydatek energetyczny a czasami brak tych kilku kalorii może decydowac o życiu i śmierci. I ta laktoza jest rozkładana w jelitach przez bakterie a jednym z końcowych produktów jest np wodór. Na miłość Boską jakie gnijące aminokwasy ?!! A se weź i poczytaj zanim coś zaczniesz w mentorskim stylu wykładać.
Wszyscy ludzie tolerujący laktoze sa po prostu potomkami jakiegoś "mutanta" u którego produkcja laktazy nie skończyła się w dzieciństwie. W społeczeństwie gdzie był dostęp do mleka jaką przewagę dawała ta mutacja nie muszę chyba tłumaczyć. A Indianom taka zmiana nie była do niczego potrzeban to i struli sie po uczcie z Wikingami. Gdyby tych Indian od dziecka do mleka spożywania przyuczac to i tak w większości przypdaków skutki byłby marne - brak tolerancji laktozy maja bowiem zapisany w genach.

Dryft genetyczny - nastepne ulubione pojęcie. Gdy tylko coś się nie zgadza piszemy dryft genetyczny i mamy wyjasnienie. Owszem można tak sie zabrac za tłumaczenie u Basków częste występowanie grupy 0 jest jego wynikiem lecz problem w tym, że gradient występowania tej grupy maleje z zachodu na wschód Europy i tego żadnym dryftem się nie wytłumaczy. Co więcej geny kodujące są dość odporne na losowe wypadnięcie z populacji o ile przekazuja istotna cechę. To dlatego przy badaniu pochodzenia szukamy na chromosomie zmian w genach niekodujących - czy ktoś ma R1a czy R1b nie ma wpływu na dostosowanie do środowiska więc dobór naturalny nie ma wpływu na częstotliwość występowania (to, że ci z R1b wcześniej mogli komuś przywalić brązowym mieczem nie jest elementem doboru naturalnego).

Grupy krwi mają związek z odżywianiem. Ludzie maja różny metabolizm, niektóre związki u jednego człowieka po kilku reakcjach dadzą produkt x a u innego po kilku zupełnie różnych produkt y.I to nie jest kwestia przypadku tylko genów. Byk bardzo ładnie wytłumaczył schemat dziedziczenia grup krwi lecz zapomniał o jednej ważnej rzeczy - to są geny kodujące a te co prawda dziedziczą się zgodnie ze statystyką lecz mają wpływ na przystosowanie do środowiska a w konsekwencji na mozliwość przekazania tych a nie innych cech następnemu pokoleniu.

Grupa krwi zero jak słusznie Byk zauważył to po prostu brak mutacji A lub B. Te dwie grupy to efekt mutacji. Na ogół mutacje są zabójcze lecz czasami może zdarzać się korzystna. Jeśli w społeczeństwie rolników nastąpiła mutacja A wynikiem której metabolizm i trawienie lepiej sobie radziło z nową dla człowieka dietą to po jakimś czasie cała ( lub niemal cała) społeczność będzie miała grupę A. I nie jest to wynik tego "mitycznego" dryftu a doboru. Podobna rzecz wydarzyła się w populacji koczowników. Populacje nie są izolowane więc gdy rolnicy zmienią tryb życia na koczowniczy i zabłaka się tam koleś z grupą B to po jakimś czasie jest udział w populacji będzie wzrastał mimo, że to będzie cały czas ta sama grupa ludzi - dlatego lepiej przy badaniu pochodzenia nie "łapać" się za geny kodujące.

Lepiej to widać na prezykładzie anemii sierpowatej. Jeśli para jest nosicielami urodzi 25% bez tego genu, 50% nosicieli genu a 25% potomstwa umrze. W normalnych warunkach gen szybko by wypadł z puli genowaej ale nosiciel odporny jest na malarię więc straty w miejscu gdzie często malaria występuje są mniejsze niż korzyści - tą popualcję nazwiemy A. Jeśli część grupy (populacja B ) wyemigruje z malarycznego miejsca to gen anemii powoli zacznie zanikać lecz gdy część osiedli się w innym malarycznym miejscu (populacja C) to po pewnym czasie będzie w tej populacji coraz więcej nosicieli anemii. I gdy zbadamy ich geny pod kątem występowania genu malarii to się może wydawać, że populacje A i C są blisko spokrewnione a populacja B ma dalsze pokrewieństwo mimo, że C pochodzi od B a B od A.

Takich cech jest o wiele więcej - np. daltonizm. Jako historycy pewnie wiecie, że daltoniści znakomicie sprawdzali sie jako celowniczy w bombowcach. W pewnych środowiskach bowiem gdzie nie było za dużo światła umiejętność lepszego rozponawania konturów zamiast odróżniania kolorów dawała znaczną przewagę.

Przyznaję, że moja wiedza na temat historii w porównaniu do wielu uczestników tego forum jest więcej niż skromna. Trochę sie doksztaciłem z historii ziem polskich dlatego, że czytając ta temat badań haplogrup nasuneły mnie sie pewne wnioski. Złapałem kilka grubych książek i o dziwo znalazłem to czego szukałem - nie wnikając szczegóły patrząc li i jedynie na rozprzestrzenianie się genów narzuciły mnie się pewne wnioski i w źródłach historycznych rzeczywiście znalazłem pasujące do nich jak ulał wydarzenia. Nawet chciałem się zapytać czy pewne hipotezy mają pokrycie w źródłach historycznych ale czytając jak bardzo lubicie lubicie wyśmiewać się z gości na forum odechciało mnie się. Nie mogłem sobie natomiast odmówić przyjemności podsumowania wiedzy forumowych ekspertów od genetyki i dziedziczenia i dlatego napisałem to co napisałem.


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)