Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
> Węgry, ich stosunek do wojen Napoleonskich
     
Bohun(27luty1664r.)
 

Unregistered

 
 
post 6/05/2009, 8:27 Quote Post

Witam. jaki byl stosunek Węgier do wojen napoleonskich? i dlaczego? prosze o pomoc confused1.gif
 
Post #1


2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Odpowiedzi(1 - 14)
     
tuliusz1971
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 408
Nr użytkownika: 52.937

Pawel Hrankowski
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 6/05/2009, 22:46 Quote Post

Chyba właściwszym byłoby pytanie o stosunek Węgrów (chodzi mi oczywiście o naród).W dobie napoleońskiej Węgry jako samodzielny twór polityczny nie istniały.Stanowiły składową Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego(od 1526r. tron Węgier na stałe przypadł Habsburgom),a od 1806r. w skład Cesarstwa Austiackiego.Więc stosunek Węgier (nie jako państwa,a jedynie jako krainy historyczno-geograficznej)był identyczny jak Austrii.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Bohun(27luty1664r.)
 

Unregistered

 
 
post 7/05/2009, 9:02 Quote Post

Dzięki Tuliusz. Jaki byl wiec stosunek Węgrow do wojen napoleonskich?????
 
Post #3

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 7/05/2009, 9:19 Quote Post

QUOTE
.Stanowiły składową Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego(od 1526r. tron Węgier na stałe przypadł Habsburgom),a od 1806r. w skład Cesarstwa Austiackiego.

Takie postawienie sprawy to ogromne nadużycie - a gdzie Zápolya, gdzie Siedmiogród? O tym, w jaki sposób potraktowałeś sprawę przejęcia władzy w Królestwie Węgier przez Habsburgów, nawet nie wspomnę...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Bohun(27luty1664r.)
 

Unregistered

 
 
post 7/05/2009, 9:26 Quote Post

Czesciowo miał racje... To że wegry byly w rzeczywistosci rozebrane przez habsburgow a turcje to niestety smutna prawda.........
 
Post #5

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 7/05/2009, 9:32 Quote Post

QUOTE
Czesciowo miał racje...

No chyba nie miał, skoro napisał, jakoby od 1526r. tron Węgier na stałe przypadł Habsburgom, a do tego była przecież wówczas jeszcze daleka droga...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
tuliusz1971
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 408
Nr użytkownika: 52.937

Pawel Hrankowski
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 7/05/2009, 11:31 Quote Post

Rycymerze datę 1526 wziąłem stąd,iż po śmierci Władysława II Jagielończyka w bitwie pod Mohaczem zgodnie z ustaleniami na zjeździe we Wiedniu w 1515r. tron Węgier przechodził we władanie Habsburgów (na co zresztą przystał Zygmunt Stary).Oczywiście doceniam rolę Zapolyi i fakt obwołania go przez szlachtę królem w październiku i listopadzie,jednak następnie królem obwołano Franciszka Habsburga.Tak więc w moje stwierdzenie było nie do końca ścisłe,ale ogromne nadużycie?Nie zmienia to jednak meritum sprawy,iż w dobie napoleońskiej nie istniało samodzielne państwo węgierskie,czy choćby jego efemeryda.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 7/05/2009, 11:49 Quote Post

QUOTE
Tak więc w moje stwierdzenie było nie do końca ścisłe,ale ogromne nadużycie?

Śmiem twierdzić, że tak, bowiem początek właściwych rządów Habsurgów na Węgrzech to dopiero lata 1687 - 1688; zdajesz się poza tym bagatelizować rolę Zápolyi, Siedmiogród zaś całkowicie pomijasz. Nie miejsce tutaj jednak na podobne dywagacje, bowiem temat dotyczy wojen napoleońskich, stosunek zaś Węgrów do tegoż konfliktu nie był identyczny jak w Austrii - o ile wśród rodzącej się inteligencji czy szlacheckich demokratów zwycięski pochód Napoleona przez Europę wywoływał aplauz i nadzieje na zrzucenie austriackiego jarzma, to madziarska magnateria pozostawała głucha na płynące z Paryża wezwania do ogólnonarodowego powstania przeciw Habsburgom.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
tuliusz1971
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 408
Nr użytkownika: 52.937

Pawel Hrankowski
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 7/05/2009, 13:02 Quote Post

Nigdy nie twierdziłem,że stosunek Węgrów do wojen napoleońskich był identyczny jak w Austrii.Oczywiste,że postawy były różne od konserwatywnych po entuzjastyczne.Nigdy nie stworzyli oni jednak liczącego sie lobby pronapoleońskiego na miarę np.Polaków (przynajmniej ja nigdy nie spotkałem się z taką faktografią).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 7/05/2009, 13:07 Quote Post

Ale też wojska napoleońskie (w przeciwieństwie do Polski) nie postawiły nogi na terytorium Węgier.
Gdyby tak się stało, może wywołałoby to większy entuzjazm Węgrów dla sprawy napoleońskiej...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
rycymer
 

Ellentengernagyként
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 5.900
Nr użytkownika: 30.754

 
 
post 7/05/2009, 13:08 Quote Post

QUOTE
Nigdy nie twierdziłem,że stosunek Węgrów do wojen napoleońskich był identyczny jak w Austrii.

QUOTE(tuliusz1971 @ 6/05/2009, 23:46)
Więc stosunek Węgier (nie jako państwa,a jedynie jako krainy historyczno-geograficznej)był identyczny jak Austrii.
*


No cóż, jak się okazuje, można to rozmaicie interpretować... Wracając zaś do meritum, to jest rzeczą oczywistą, iż miadziarskie elity decydowały się na ten osobliwy sojusz z habsburskim ancien régime' m z powodów wyłącznie ekonomicznych, ale o tym może innym razem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 7/05/2009, 13:38 Quote Post

Panowie!
O czym Wy dyskutujecie? O Mohaczu? O Zapolyach? Podyskutujcie raczej o tym, czym Węgry były w epoce napoleońskiej. Zapominalskim przypominam bowiem, że w roku 1790 cesarz i król Leopold II ogłosił, że „Węgry są samodzielnym królestwem, w którym rządzi koronowany król zgodnie z tradycyjnymi i obowiązującymi go również węgierskimi prawami”. Węgry nigdy nie były częścią Austrii, a na pewno w świetle słów wspólnego dla nich władcy, jakim okazuje się ów Leopold, nie można przyznać racji Tuliuszowi, twierdzącymi coś zupełnie przeciwnego. Tym samym Madziarzy w dobie napoleońskiej walczyli nie pod sztandarem niemieckiego lub austriackiego cesarza, lecz pod sztandarem własnego króla. Walczyli przypominam w szeregach własnych oddziałów, bo wojskowość naddunajska dzieliła się na dwa zasadnicze autoramenty: niemiecki i węgierski. Myślicie, że chodzi tylko o huzarskie kurtki? Chodzi o coś więcej, bo przecież piechota węgierska była zorganizowana inaczej niż niemiecka (najlepiej jest zacząć od porównania liczby żołnierzy służących w niemieckich i węgierskich regimentach).

Węgrzy walczyli w Czechach, na ziemiach polskich czy w Italii. Dzięki wierności dochowanej swojemu królowi uniknęli wojny prowadzonej we własnym kraju. Co mogło dać Madziarom antyhabsburskie powstanie? Napoleońskich wojaków zarzynających trzody pannońskich pastuchów i przednie wino lejące się w gardło francuskiego żołnierza. Co ciekawe, sam Napoleon nie powiódł swych hufców do ojczyzny tokaju, by rzucić iskrę podobnej insurekcji (nie mylić z madziarskim pospolitym ruszeniem noszącym tę nazwę). My Polacy musieliśmy zaś znosić niedole różnorodnych wojsk pustoszących nasze pola i zagrody (nie wyłączając armii „boga wojny”). Węgry, kraj umęczony na przestrzeni dziejów wojnami mongolskimi i tureckimi, w epoce napoleońskiej zaznał spokoju. Ludziom tam mieszkającym spokój się należał, bo nie było potrzeby podobnej do tej z czasów Wiosny Ludów, by dziki Kozak i Czerkies nawiedzali z rozkazu cara nizinę zaludnioną przez naród madziarski. Naród ten przed wiekami bronił się w zamku Eger przed idącymi do szturmu falami wyznawców Allacha, którzy chcieli zawłaszczyć ostatnie niezdobyte ziemie Królestwa Węgier. W roku 1552 na murach Egeru poddani Habsburga obronili imię własnego państwa, państwa które trwało nawet pod berłem tyrańskich Habsburgów (czyż przedhabsburscy nosiciele korony św. Stefana sami nie byli tyranami?). Polsce zabrano jej imię, którego nie wskrzesił nawet „bóg wojny”. Węgrom imienia nikt nie zabrał, choć zwycięstwo Turków w wielowiekowej wojnie o panowanie nad środkiem Europy imię to by zabrało. Tam, gdzie wznosił się paszałyk Budy i Księstwo Siedmiogrodu, miejsca dla miana „Węgry” nie było.

Na przełomie XVIII i XIX stulecia Węgrzy dochowali wierności swojemu królowi. Franciszek II, bo o nim mowa, mógł się krzywić na myśl o „samodzielności Węgier”. Mogli się krzywić z bólu polscy bohaterowie, jak Berek Joselewicz pod Kockiem, gdy godziła weń śmiertelnie szabla madziarskiego huzara, czy jak Dezydery Chłapowski, który cięcie podobnej szabli mocno odczuwał po wielu latach od bitwy lipskiej, w jakiej Węgier cięcie to zadał. To wszystko jednak służyło sprawie madziarskiej, bo w roku 1825 ten sam Franciszek II wykonał krok decydujący na drodze do Wielkich Węgier. Owego roku po długiej przerwie zwołano wreszcie madziarski parlament, którego obrady w mieście Pozsony król otwarł w języku węgierskim. Nadchodził czas zmian, czas reformy państwa potomków tylu nacji, którzy wspólnie wytworzyli etnos węgierski. Nadchodził czas Istvána Széchenyia, który nosił to samo imię, co zabójca naszego Berka (symbolu rodzącego się nowoczesnego narodu polskiego, biorącego się z potu i krwi ludzi różnych narodowości). Hrabia Széchenyi wiódł się z labanców, Węgrów od pokoleń wiernych królowi rezydującemu w Wiedniu. Nie chciał walki z Habsburgami, ale chciał, aby jego naród znalazł właściwe miejsce na mapie Europy. Swoje credo pan István wyłożył w słowach:

„Mniej mnie obchodzi, czym byliśmy, niż to, czym będziemy; nad przeszłością władzy nie mamy, przyszłość zaś leży w naszych rękach. Wielu sądzi, że Węgry już były, ja twierdzę, że one jeszcze będą”.

Széchenyi, wódz obozu reform, stał u źródeł fenomenu, jakim okazały się prężnie rozwijające się dziewiętnastowieczne Węgry. Nie jest przypadkiem, że symbolem tego kraju do dziś pozostaje słynny łańcuchowy most budapesztański, noszący imię hrabiego. Nie jest też przypadkiem, że drugi z symboli stanowi gmach węgierskiego parlamentu, który wyraża ideę wskrzeszoną w roku 1825 przez władcę, który panował nad Austrią i Węgrami w dobie napoleońskiej. Czasem tylko nasunie mi się refleksja, że wielu z naszych przodków poszło z Napoleonem, a metro w Warszawie powstało w 100 lat po metrze budapesztańskim. Poszliśmy z Napoleonem, a nasi sportowcy przed rokiem 1914 nie mogli rywalizować w Igrzyskach Olimpijskich pod polską flagą. Węgrzy, którym nigdy nie odebrano imienia, w tym samym okresie zdobyli dla swego kraju 11 złotych medali olimpijskich, bo o tych w innych kolorach już nie wspominam. Myślicie, że idąc z „bogiem wojny” Węgrzy zyskaliby więcej, niż pozostając lojalnymi wobec własnego króla?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
tuliusz1971
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 408
Nr użytkownika: 52.937

Pawel Hrankowski
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 7/05/2009, 17:52 Quote Post

Bardzo interesujący post Stonewallu.Zgadzam się w większości z zawartą treścią,jednak nie rozumiem dlaczego odrzucacie fakt,iż Węgry były składową Cesarstwa Austrii.Wszyscy znamy definicję niepodległego państwa i nie ma sensu jej tu przytaczać.Słowa cesarza i króla Leopolda,które przytoczyłeś są bardzo wzniosłe i patetyczne,jednak nie zmieniły one w żaden sposób stanu faktycznego.Polacy służyli napoleonowi na długo przed tym,jak zaistniała realna szansa wyzwolenia ojczyzny.Ciekawy jestem w jaki sposób wywdzięczyliby się nam zaborcy gdybyśmy stanęli po ich stronie przeciwko Napoleonowi.Stawiam nad tym wielki znak zapytania?W Królestwie Polskim również funkcjonowały polskie formacje wojskowe,mieliśmy też nominalnego króla oraz parlament,nie znaczy to jednak,że byliśmy niepodległym państwem.Idea i powstanie Austro-Węgier to druga połowa XIXw. i rzady Franciszka Józefa II (pod jego rządami skorzystała również Galicja).Na koniec powiem ci Stonewallu,iż również mnie od czasu do czasu dreczy pytanie jakby potoczyły sie losy naszego kraju,gdzybyśmy przyjęli pokojową koncepcję dążenie do niepodległości zamiast zapisywać karty historii pięknymi,acz krwawymi i z reguły skazanymi na niepowodzenie zrywami militarnymi.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Ironside
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.266
Nr użytkownika: 8.937

JAN
Stopień akademicki: dr
Zawód: jurysta
 
 
post 7/05/2009, 20:59 Quote Post

QUOTE(tuliusz1971)
Wszyscy znamy definicję niepodległego państwa i nie ma sensu jej tu przytaczać.

Nie ma sensu przede wszystkim dlatego, że ona nie ma odniesienia do tamtej epoki.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 13/05/2009, 18:10 Quote Post

Co sądzicie na następujący temat:
gdyby Napoleon wkroczył na Węgry (np. po Austerlitz albo po Wagram - historia alternatywna smile.gif ), to czy Węgrzy poparliby Go, tak jak Polacy ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej