Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Dzień z życia w 1976 roku,
     
yOodaas
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 9
Nr użytkownika: 51.692

Konrad Bujak
Zawód: Uczeñ
 
 
post 23/05/2010, 12:40 Quote Post

Witam smile.gif

Na zadanie z Historii, mam opisać tydzień z życia obywatela PRL w roku 1976.
Chciałbym się zapytać osoby, które mają o wiele większą wiedzę na ten temat ode mnie o następującą kwestię: Jak wyglądął przykładowy dzień z życia człowieka który mieszkał w PRLu w tym czasie. ? Jakie miał problemy, zajęcia ? Co było charakterystyczne dla tego czasu ?

Nie mgoę zapytać się rodziców, gdyż niestety mieli wtedy po 4 lata i nie mają wiedzy na ten temat. Dlatego zwracam się z prośbą, któregoś z Państwa.

Z góry dziękuję i pozdrawiam : )
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Samuel Łaszcz
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.202
Nr użytkownika: 57.477

 
 
post 23/05/2010, 12:44 Quote Post

A dziadków, wujków, sąsiadów, etc. nie masz kolego?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
yOodaas
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 9
Nr użytkownika: 51.692

Konrad Bujak
Zawód: Uczeñ
 
 
post 23/05/2010, 12:45 Quote Post

wtedy raczej nie napisałbym na tym forum : )
jeszcze potrafimy korzystać z innych źródeł niż internet.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
kundel1
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.735
Nr użytkownika: 47.745

Jacek Widor
Zawód: plastyk
 
 
post 23/05/2010, 13:14 Quote Post

Może jest to okazja, żeby zapoznać bliżej właśnie sąsiadów. Zrobisz starszej pani zakupy, a ona ci opowie jak było. wink.gif

W 1976 roku sam byłem dzieckiem, choć parę lat starszym niż Twoi rodzice, więc moje obserwacje też nie są całkiem miarodajne. Przede wszystkim życie toczyło się wolniej i było mniej rozrywek -ale w związku z tym życie towarzyskie pomiędzy sąsiadami było dużo bardziej ożywione niż obecnie. Z tym, że podobnie jak dzisiaj, wiele godzin spędzano przed telewizorem - mimo, że były tylko dwa programy, w tym drugi nadający tylko po południu. W efekcie, w godzinach emisji popularnych seriali i zawodów sportowych ulice miast autentycznie wymierały - "oglądalność" była rzędu 80% abonentów-rzecz dziś niewyobrażalna.
Trzeba też uwzględnić, że w tym roku nastąpiły pierwsze objawy załamywania się gierkowskiego "cudu gospodarczego" - zwyżkowały ceny żywności, doszło do rozruchów w Radomiu i wprowadzono kartki na cukier- po kilku latach przerwy codziennym widokiem stały się kilkusetosobowe kolejki po cukier, a potem sukcesywnie po inne artykuły codziennej potrzeby.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.250
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 23/05/2010, 14:33 Quote Post

QUOTE
Jak wyglądął przykładowy dzień z życia człowieka który mieszkał w PRLu w tym czasie. ? Jakie miał problemy, zajęcia ? Co było charakterystyczne dla tego czasu ?

1976 rok, maj ... Mieszkam w osiedlu przy Alei Wilanowskiej, razem z narzeczona wynajmujemy malutkie mieszkanie M1, placimy za to 2000 zl. miesiecznie. Samemu nie byloby mnie stac na takie cos, bo wynajem zabralby ponad polowe mojej miesiecznej pensji. "Na szczescie" narzeczona jest amerykanska, pracuje jako tlumacz w firmie Epstein z Chicago ktora buduje trzy ogromne kombinaty miesne w Polsce, narzeczona zarabia 200 dolcow na miesiac ktore sprzedane po 110 zl za sztuke daja jej dyrektorska pensje.
Ja pracuje w Urzedzie m. Warszawy, praca jest denna. Moj szef, sekretarz zakladowej POP co pare miesiecy dyskretnie podsuwa mi formularz o przyjecie do partii, ale nie jest w tym dzialaniu natarczywy, wsadzam formularz na dno szuflady gdzie juz jest ich kilka. W pracy trzeba cos zjesc, rano obowiazkowa kawa lub herbata, jesli mi sie chce to wyskakuje do sklepu i wracam z bulka i kostka serka topionego z szynka lub z wafelkiem Prince Polo. Oczywiscie, po drodze wizyta w kiosku RUCHu, gazeta (Sztandar Mlodych) oraz paczka Sportow (3.50 zl), czlowiek jest palacy przeciez. W poludnie warto sprawdzic czy w stolowce sa kopytka, talerz kosztuje 3 zl wiec mozna sie tym zapchac. Praca konczy sie o 4 po poludniu, wychodze, na Placu Dzierzynskiego tlumy na przystankach. Ide przez Ogrod Saski do mieszkania mojej mamy, w tym samym bloku mieszka moj koles Krzys, malownicza postac. Krzys pracuje na Politechnice,ale jego glownym zrodlem zarobkow jest handel. U Krzysia dostaje talerz rosolu z makaronem, jego mama dobrze gotuje a poniewaz ani jej syn ani jej maz ani razu jej nie pochwala, ja robie to bez ustanku wiec mama Krzysia lubi mnie zywic. Krzys juz jest, widze jego 126p na podworku. Dzisiaj ruszamy na stereo. Calkiem niezle radio, Elizabeth, niemozliwe do kupienia w miescie, ale Krzys odkryl, ze jak sie pojedzie poza miasto, to tam tez sa sklepy ZURT gdzie radia leza bezczynnie na polkach bo lokalni nie maja forsy na ich kupno. A wiec jedziemy do Milanowka, Tluszcza i okolic. Na miejscu Krzys kupuje 4 Elizabethy, wiecej nie wejdzie do malego Fiata. Ma juz nagranych nabywcow, w Warszawie jest sporo ludzi ktorzy zaplaca podwojna cene za dostawe do domu. Wracamy ok. 9 wieczor, Krzys zglodnial wiec wyciaga mnie do Baru Praga w Alejach Jerozolimskich na kaczke w maladze. Bar jak bar - ale dzial garmazerii jest zadziwiajaco dobry. Jemy kaczke, Krzys dyskretnie podsuwa mi 500 zl, za "towarzyszenie" mu w wyjezdzie. Nie protestuje, Krzys ma leb handlowca, placi mi za czas ktory z nim spedzilem. Wracamy do jego mieszkania, wyladowujemy Elizabethy, nawet mu nie proponuje by mnie odwiozl do domu, to juz moja sprawa. Ale z extra forsa moge sobie pozwolic na taksowke. Wracam, nie musze sie spieszyc bo narzeczona jest caly tydzien z Amerykanami w Ostrodzie, na placu budowy. Wraca w soboty rano, razem z paroma Amerykanami, na weekendy oni zatrzymuja sie w hotelu Forum gdzie jest niezla kuchnia a w barze w ktorym licza sobie 50 zl za flaszke Zywca, jest pelno "panienek" do wyboru. Ale to juz inna historia.
I tak przelecial jeden dzien maja 1976 roku.

N_S

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
mariusz 70
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.883
Nr użytkownika: 51.390

mariusz kukowski
Stopień akademicki: pisze,czyta
Zawód: wykonywany:pracuje
 
 
post 23/05/2010, 16:33 Quote Post

Dla mnie byl w tym roku jeden pamietny pamietny dzien.Mialem 6 lat i w tym roku otrzymalismy mieszkanie.7 lat tulali sie moi rodzce(ojciec stoczniowiec,mama tzw.pracownik umyslowy)po rozmaitych wynajmowanych pokoikach w roznych dzielnicach Gdanska.No ale sie doczekali.Pamietam slabo,ale pamietam,a wiec musialo i dla malego dziecka byc to wielkie przezycie.Dwa pokoiki w betonowym bloku,jakies 47 m/kw.Przyszlismy z kluczami owe apartamenta zobaczyc,ja pobieglem do sklepu kupic jakies ciastka,a rodzice zrobili przy pomocy grzalki(w PRLu urzadzenie niezwykle poplarne) herbate.Pozniej siedzielismy na podlodze,bo oczywiscie niczego tam jeszcze nie bylo jedzac te ciasteczka.
Tylko dzisiaj moge sie domyslac jak wazny byl ten dzien dla rodzicow.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.783
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 23/05/2010, 21:53 Quote Post

QUOTE
200 dolcow na miesiac ktore sprzedane po 110 zl za sztuke daja jej dyrektorska pensje.
Net_Skater

Nie chcę być niegrzeczny, ale dlaczego, skoro mieliście tyle kasy wynajmowaliście jakieś małe mieszkanko za 2000? Trzeba było sobie wziąć jakąś willę za 10 000. Twoja narzeczona zarabiała 22000 złotych miesięcznie!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Gaweł II
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 660
Nr użytkownika: 22.080

 
 
post 23/05/2010, 22:24 Quote Post

W roku 1976 mieszkałem z żoną w tym samym domu, co teraz. Chodziłem do tej samej pracy, co teraz. A nawet miałem tych samych kolegów, co teraz. Nie miałem tylko dzieci. Ale teraz też ich nie mam, bo się wyprowadziły. A co mnie wtedy najbardziej absorbowało? To co teraz. Znajdowanie pieniędzy. Można powiedzieć, wszystko po staremu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
altanka
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 76.875

Polak anonim
Zawód: technik
 
 
post 17/02/2012, 12:02 Quote Post

QUOTE(yOodaas @ 23/05/2010, 13:40)
Witam smile.gif

Na zadanie z Historii, mam opisać tydzień z życia obywatela PRL w roku 1976.
Chciałbym się zapytać osoby, które mają o wiele większą wiedzę na ten temat ode mnie o następującą kwestię: Jak wyglądął przykładowy dzień z życia człowieka który mieszkał w PRLu w tym czasie. ? Jakie miał problemy, zajęcia ? Co było charakterystyczne dla tego czasu ?

Nie mgoę zapytać się rodziców, gdyż niestety mieli wtedy po 4 lata i nie mają wiedzy na ten temat. Dlatego zwracam się z prośbą, któregoś z Państwa.

Z góry dziękuję i pozdrawiam : )
*


Poruszona przez kolegę kwestia jest dla mnie szczególnie mobilizująca.
Ja w roku 1976 miałem 18 lat - wszystko więc doskonale pamiętam. Jednym z moich głównych zainteresowań jest historia, ale też m. in. polityka i ekonomia. I autentycznie przykro mi żyć w obecnym świecie,
gdzie "społeczna świadomość historyczna" z konsekwencjami kulturowymi
jest tak głęboko zakłamana. Zakłamana wśród młodych a często też zapominana i wybiórczo wypierana przez starszych. Królują: mity i rażące uogólnienia, ahistoryzm i po prostu kłamstwa. W ogóle ten temat mógłby posłużyć za asumpt do porządnej pracy naukowej. Ciężko jest skrótowo (w ramach forum) coś prawdziwie o tym napisać. Trzeba się pogodzić z daleko idącymi uproszczeniami i zawsze robić zastrzeżenie, że podaje się jedynie fragmenciki prawdy. I to tej mniej istotnej - z faktów czysto fizycznych. Prawdziwej różnicy między nami dzisiaj a ludźmi z minionej epoki czyli różnicy w uczuciach, dążeniach, marzeniach czy smutkach opisać się w paru zdaniach nie da. Można to tylko zasygnalizować wybiórczo; zawsze licząc się z potencjalnym opacznym zrozumieniem i krytyką wynikającą z nieporozumień. Tyle wstępu. A treść jakąś postaram się napisać trochę później - teraz będę zajęty jakiś czas czymś pilnym i ważnym.
Pozwolę sobie jednak na mały test historyczno-psychologiczny. Podam dość prawdopodobny fakt historyczny (co prawda z wcześniejszej epoki) i jestem po prostu ciekaw reakcji i opinii dzisiejszych ludzi. Kiedy Gomułka był I sekr. KC PZPR to m. in. przysługiwał mu raz na rok nowy krawat na koszt państwa. No i zdarzyło się, że Gomułka odmówił argumentując, że szkoda państwowych pieniędzy skoro stary krawat całkiem nadaje się jeszcze do użytku. Ciekawe jak by to skomentowali forumowicze? Zaiste historia jest fascynującą nauką - tu np. w sensie prób zrozumienia i oceny ludzi, którzy już odeszli i dziś nie mogą się już wypowiedzieć. Pozdrowienia.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.485
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 17/02/2012, 14:08 Quote Post

Proponuję tak:
rano: możliwe problemy: tuż przed wstaniem do roboty olbrzymie hałasy na klatce (to mleczarze brzęczą butelkami z mlekiem i żelaznymi kratami, zimne mieszkanie (spółdzielnia ogrzewała dopiero wtedy, kiedy podczas trzech dni pod rząd temperatura spadała do iluśtam, już nie pamietam ilu. Ze względu jednak na ten przepis był okres w roku, kiedy były jaja z tego powodu.) Brak ciepłej wody do umycia, bo wszyscy w bloku korzystają przed pójściem do pracy więc przy niskim ciśnieniu są problemy i z kranu ledwo kapie. (z tego powodu w bloku najlepiej było brać kąpiel jak jakiś popularny serial leciał : saga rodziny Forsythów, albo Kojak czy Columbo)
Potem do pracy. Jaja z komunikacją miejską zdarzały sie, ale na to nie było reguły. po prostu w jednych miastach funkcjonowała dobrze, w innych nie i czekało sie na autobus ze trzy kwadranse. zawsze jednak autobusy w godzinach szczytu były zapchane jak puszki od śledzi.
C. D. mozliwych perypetii obywatela PRLu nastąpi... rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.416
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 19/02/2012, 19:50 Quote Post

QUOTE
rano: możliwe problemy: tuż przed wstaniem do roboty olbrzymie hałasy na klatce (to mleczarze brzęczą butelkami z mlekiem i żelaznymi kratami,

Teraz na klatkach bezdomni, brudzą, zaczepiają, prosząc o wsparcie. Co jakiś czas dzwoni ktoś do drzwi aby wręczyć ci ulotkę lub coś sprzedać. W weekendy trzeba przemykać chyłkiem aby nie dostać oklepu od kiboli czy balujących w dyskotekach (kiedyś co prawda można było zaliczyć pałowanie od ZOMO, ale ich było niewielu).
QUOTE
zimne mieszkanie (spółdzielnia ogrzewała dopiero wtedy, kiedy podczas trzech dni pod rząd temperatura spadała do iluśtam, już nie pamietam ilu.

Nic w zasadzie się nie zmieniło. Kiedyś kurki zakręcała spółdzielnia a obecnie sami lokatorzy nie mając na ogrzewanie.
QUOTE
Brak ciepłej wody do umycia, bo wszyscy w bloku korzystają przed pójściem do pracy więc przy niskim ciśnieniu są problemy i z kranu ledwo kapie. (z tego powodu w bloku najlepiej było brać kąpiel jak jakiś popularny serial leciał : saga rodziny Forsythów, albo Kojak czy Columbo)

Tu rzeczywiście nie do pobicia. (ale teraz nie ma takich seriali Rysiu zmarł to i nawet na Klan nie ma co patrzeć)
QUOTE
Potem do pracy. Jaja z komunikacją miejską zdarzały sie, ale na to nie było reguły. po prostu w jednych miastach funkcjonowała dobrze, w innych nie i czekało sie na autobus ze trzy kwadranse.

Teraz ten problem rozwiązano, zwłaszcza na wsiach. Zlikwidowano trasy (nieopłacalne).
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
lucyna beata
 

niespotykanie spokojny bieszczadzki troll
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.245
Nr użytkownika: 43.086

Lucyna Psciuk
Zawód: przewodnik
 
 
post 19/02/2012, 20:03 Quote Post

Byłam zbyt mała aby zapamiętać co robiłam w 1976 r. W pamięci utrwaliło mi się kilka obrazów. Były wakacje, siostra zabrała mnie do pracy, zbierała materiał do reportażu, jechałyśmy koleją, wszyscy wokół byli tacy zdenerwowani, miasto jakby umarło, przerażająca cisza wokół, spalony budynek przede mną, czuć jeszcze swąd spalenizny, wiatr rzuca kawałkiem gazety, gazety splamionej czymś czerwonym.
Byłam w Radomiu w kilkanaście godzin po słynnych wydarzeniach.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.485
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 19/02/2012, 21:55 Quote Post

Kolega gtsw nie zauważył, że temat to nie porównywanie obu systemów, więc może by pomógł założycielowi tematu jeśli wie jak.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.416
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 20/02/2012, 14:56 Quote Post

QUOTE(emigrant @ 19/02/2012, 21:55)
Kolega gtsw nie zauważył, że temat to nie porównywanie obu systemów, więc może by pomógł założycielowi tematu jeśli wie jak.
*


Gdybym wiedział jak był bym mądrym i bogatym człowiekiem wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.485
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 20/02/2012, 15:08 Quote Post

CD: Kowalski dojechał do zakładu pracy, gdzie odbił kartę i razem z majstrem poszli do szatni i odpili flachę Vistuli pod śledzika we trzech, bo dołączył kolega. Teraz mozna zacząć pracę. Tylko, że nie ma jak, bo kompomentów nie dowieźli i są tzw. przestoje.
Kierownik chce wykorzystać ludzi podczas przerwy, żeby cos tam zrobili (np. posprzątali swoje stanowiska pracy, o czym mu już behapowiec smęci od tygodni), ale przedstawiciele klasy pracującej każą mu się iść walić. Kierownik nawet nie próbuje straszyć zwolnieniem z pracy, bo robotnicy mają to gdzieś: wszędzie ich przyjmą za te same pieniądze. Tak przechodzi czas do 12.30. Kompotenty przywożą. Powiedzmy, że są to jakieś rury, które trzeba rozładowac, co zajmuje pół godziny. Tyle, bo trzeba zdążyć przed 13.00. Z wybiciem tej godziny załoga idzie na drugą stronę ulicy do spożywczaka, żeby kupić piwo. W/g tego zjawiska można nastawiać zegarek. Po spożyciu paru zup chmielowych przystepują do pracy i po godzinie jest fajrant. Po ciężkim dniu w państwie robotników, chłopów i inteligencji pracującej, załoga idzie na piwo.
CD. praca kobiety.

PS. Niestety fragment z 13.00 jest nieadekwatny, bo zakaz sprzedaży alkoholu przed tą godziną wprowadził dopiero Jaruzelski w 80-tych latach...
Będzie więc poprawka, za co przepraszam...

Ten post był edytowany przez emigrant: 20/02/2012, 15:12
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej