Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Kino i telewizja _ "Obcy" ( "Alien")

Napisany przez: yarovit 19/09/2011, 8:58

Seria, która przedefiniowała zarówno filmy science fiction, jak i horrory. Oczywiście, mówię tu o dwóch pierwszych filmach, które uważam za jedyne "kanoniczne". Były naprawdę niesamowite. Urzekła mnie zwłaszcza estetyka i wręcz seksualna oprawa graficzna, powstała we współpracy z surrealistą H.R. Gigerem. Poza tym, były naprawdę świetne, a pierwszy Alien wprowadził do kanonu horrorów motyw "nieznanego potwora" oraz przerażającą ideę morderczych pasożytów.

Późniejsze "dzieła" serię bezceremonialnie zarżnęły. Spadek formy rozpoczął się już w części trzeciej, w której nie tylko historia nie trzyma się kupy z wcześniejszymi częściami, ale też bez słowa wyjaśnienia uśmiercono na początku postacie w które widz zdążył zainwestować emocjonalnie. To zaś, co zrobiono później woła już o pomstę do nieba, a twórcy wszystkich pozostałych części (wliczając w to te wszystkie koszmarne Aliens vs Predator) zasługują każdy z osobna na po cztery obce embriony w tchawicy.

Jako fana pierwszych filmów zachwyciła mnie wiadomość, że Ridley Scott wraca i pracuje nad filmem "Prometheus", który jest prequelem do pierwszego Aliena. Co ciekawe, Obcych ma prawie w ogóle w nim nie być, zaś historia ma się skupić na rasie, której skamieniałego przedstawiciela widzimy w pierwszym filmie w rozbitym statku kosmicznym.

Napisany przez: konto_usuniete_28.02.16 19/09/2011, 9:52

QUOTE(yarovit @ 19/09/2011, 8:58)
Seria, która przedefiniowała zarówno filmy science fiction, jak i horrory. Oczywiście, mówię tu o dwóch pierwszych filmach, które uważam za jedyne "kanoniczne". Były naprawdę niesamowite. Urzekła mnie zwłaszcza estetyka i wręcz seksualna oprawa graficzna, powstała we współpracy z surrealistą H.R. Gigerem. Poza tym, były naprawdę świetne, a pierwszy Alien wprowadził do kanonu horrorów motyw "nieznanego potwora" oraz przerażającą ideę morderczych pasożytów.

Późniejsze "dzieła" serię bezceremonialnie zarżnęły. Spadek formy rozpoczął się już w części trzeciej, w której nie tylko historia nie trzyma się kupy z wcześniejszymi częściami, ale też bez słowa wyjaśnienia uśmiercono na początku postacie w które widz zdążył zainwestować emocjonalnie. To zaś, co zrobiono później woła już o pomstę do nieba, a twórcy wszystkich pozostałych części (wliczając w to te wszystkie koszmarne Aliens vs Predator) zasługują każdy z osobna na po cztery obce embriony w tchawicy.

Jako fana pierwszych filmów zachwyciła mnie wiadomość, że Ridley Scott wraca i pracuje nad filmem "Prometheus", który jest prequelem do pierwszego Aliena. Co ciekawe, Obcych ma prawie w ogóle w nim nie być, zaś historia ma się skupić na rasie, której skamieniałego przedstawiciela widzimy w pierwszym filmie w rozbitym statku kosmicznym.
*


Również należne do wielkich fanów całej serii "Aliena" i to nie tylko w filmie , zdarzyło mi się czytać ksiazki z tej serii i oglądać komiksy , wątek nie został jeszcze wyczerpany , i mam nadzieje ze "Prometheus" odświeży nieco serie ( reżyser raczej to gwarantuje )

Napisany przez: welesxxi 19/09/2011, 11:17

No ba, też jestem fanem serii. W moim przypadku najlepiej ogląda mi się trzy pierwsze Alieny i pierwszego Predatora. Nie potrafię sobie odmówić oglądania kontynuacji, nawet jeśli można przewidzieć że będzie kiepska. Cóż, moja słabość. Dlatego znam też wszystkie AvP i ostatni Predators.

Komiksy z serii mniej do mnie przemówiły. Mam gdzieś dwa pierwsze Batman vs Predator i pamiętam, że Aliens: Labirynt nie był jeszcze taki ostatni, choć i tak go sprzedałem.

Co do kontynuacji (czy tam prequela, sequela czy jak jeszcze zwał) - na pewno zobaczę. Nie tylko ze względu na Aliena, ale też reżysera. Trzy pierwsze części miały po prostu świetnych reżyserów, których filmy do dziś chętnie oglądam.

Napisany przez: AndrzejC 19/09/2011, 11:43

Druga część Obcego to jeden z moich ulubionych filmów. Wstyd nie obejrzeć takiego wspaniałego klasyka a o dziwo znam ludzi, nawet podających się za wielbicieli kina którzy tego nie uczynili. Pierwszy predator też bardzo dobry. Co do Aliens vs Predator to gra była dobra ale już filmy denne.

Napisany przez: yarovit 19/09/2011, 11:43

No cóż. Ja dla mnie choć seria http://en.wikipedia.org/wiki/Jumping_the_shark już z częścią trzecią, to pożenienie Obcego z Predatorem to już ostateczny gwóźdź do trumny.

Napisany przez: welesxxi 19/09/2011, 13:36

Jako pomysł nie było w tym pożenieniu nic obrazoburczego. Wcześniej świetnie się to sprawdziło w komiksach i dlatego zostało przeniesione na ekran. Natomiast wiele do życzenia pozostawiła kwestia wykonania, czyli zamiana specyficznego klimatu mrocznego, klaustrofobicznego s-f na kolejny typowy hollywoodzki horror dla nastolatków, i to lepiej tych młodszych.

Zresztą też nie wiadomo co zrobi Scott. Na razie równie prawdopodobne jest to przypomni kino z ambicjami a przynajmniej ciekawymi pomysłami na rozrywkę, jak i to, że odwali kolejną komercję.

Napisany przez: silent_hunter 19/09/2011, 13:59

Dwie pierwsze produkcje to absolutne arcydzieła gatunku, druga część jest jednym z najlepszych sequeli w historii kina, chwała Cameronowi, że podszedł do tematu kreatywnie i nie powielił formuły pierwszego Aliena.
Pozostałe części to już tylko bardziej lub mniej udane powtórki z rozrywki a seria AVP to porażka, denna próba odgrzewania starych kotletów.

QUOTE
Jako fana pierwszych filmów zachwyciła mnie wiadomość, że Ridley Scott wraca i pracuje nad filmem "Prometheus", który jest prequelem do pierwszego Aliena. Co ciekawe, Obcych ma prawie w ogóle w nim nie być, zaś historia ma się skupić na rasie, której skamieniałego przedstawiciela widzimy w pierwszym filmie w rozbitym statku kosmicznym.

Z tego co można wyczytać w serwisie IMDB to nie będzie prequel.
http://www.imdb.com/title/tt1446714/trivia
smile.gif
pzdr

Napisany przez: yarovit 19/09/2011, 14:06

QUOTE(silent_hunter @ 19/09/2011, 13:59)
Z tego co można wyczytać w serwisie IMDB to nie będzie prequel.
http://www.imdb.com/title/tt1446714/trivia
smile.gif
pzdr
*



Wg. słów Scotta, ma to być "prequel nie będący prequelem". W tym dziwacznym zdaniu zawarty jest ukryty sens - będzie to film umiejscowiony w tym samym świecie, tylko kilkadziesiąt lat wcześniej. Obcych albo nie będzie, albo będzie ich bardzo mało, bo historia będzie o innej rasie. Dowiemy się więcej o tzw. Space Jockeys, których martwego przedstawiciela widziała załoga Nostromo. Między Prometeusem a Obcym ma być jednak zachowany jakiś związek.

Zobaczymy więc. smile.gif

Napisany przez: Ossee 19/09/2011, 14:07

Wstyd się przyznać ale... Nie słyszałem o tym prequelu.
Kto reżyseruje? Kiedy zaczęły się zdjęcia? Jaki budżet?
Producent? Studio? KIEDY PREMIERA?!

BĘDZIE NOWY OBCYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!


<wybaczcie, trochę mnie poniosło... wink.gif>

Napisany przez: yarovit 19/09/2011, 14:09

QUOTE(Ossee @ 19/09/2011, 14:07)
Wstyd się przyznać ale... Nie słyszałem o tym prequelu.
Kto reżyseruje? Kiedy zaczęły się zdjęcia? Jaki budżet?
Producent? Studio? KIEDY PREMIERA?!

BĘDZIE NOWY OBCYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!


<wybaczcie, trochę mnie poniosło... wink.gif>
*



Reżyseruje Ridley Scott, ten sam.
Premiera latem 2012. Zdjęcia już od dawna trwają.

Napisany przez: silent_hunter 19/09/2011, 14:13

QUOTE(Ossee @ 19/09/2011, 14:07)
Wstyd się przyznać ale... Nie słyszałem o tym prequelu.
Kto reżyseruje? Kiedy zaczęły się zdjęcia? Jaki budżet?
Producent? Studio? KIEDY PREMIERA?!

BĘDZIE NOWY OBCYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!


<wybaczcie, trochę mnie poniosło... wink.gif>
*


Premiera horroru odbędzie sie tuż przed EURO 2012. wink.gif

QUOTE(yarovit @ 19/09/2011, 14:06)
QUOTE(silent_hunter @ 19/09/2011, 13:59)
Z tego co można wyczytać w serwisie IMDB to nie będzie prequel.
http://www.imdb.com/title/tt1446714/trivia
smile.gif
pzdr
*



Wg. słów Scotta, ma to być "prequel nie będący prequelem". W tym dziwacznym zdaniu zawarty jest ukryty sens - będzie to film umiejscowiony w tym samym świecie, tylko kilkadziesiąt lat wcześniej. Obcych albo nie będzie, albo będzie ich bardzo mało, bo historia będzie o innej rasie. Dowiemy się więcej o tzw. Space Jockeys, których martwego przedstawiciela widziała załoga Nostromo. Między Prometeusem a Obcym ma być jednak zachowany jakiś związek.

Zobaczymy więc. smile.gif
*


Szczerze, nie chcę sie zagłębiać w szczegóły fabuły (oby sie pojawiało jak najmniej informacji na ten temat) co by sobie nie zepsuć przyjemości oglądania nowego Aliena tym bardziej, że to będzie dzieło wielkiego wizjonera gatunku. wink.gif Jedno jest pewne, wizualnie to będzie cymes, w tej materii Scott nie zawodzi.

Napisany przez: yarovit 19/09/2011, 14:48

Oby tylko nie poszedł śladem Camerona i nie zrobił feerii barw i świateł jak tamten z "Avatarem". To niesamowite, co w pierwszym "Alienie" udało się uzyskać za pomocą glinianych rzeźb, pacynek, aktora w gumowym kostiumie oraz gry świateł.

Napisany przez: silent_hunter 12/06/2012, 1:26

Za dużo nie napiszę by nie robić niechcący spojlerów. Film obejrzałem w wersji 3D. W sumie oczopląsy trójwymiarowe nie zawracały aż tak głowy i nie wykręcały gałek ocznych, za dużo było scen w mroku, niedoświetlenie redukowało efekt trójwymiarowości. W kolorowym, kontrastowym, słonecznym “Avatarze” efekt był niewątpliwie lepszy ale w sumie nie a te gwizdki najbardziej w "Prometeuszu" chodzi. Czy jest to film wybitny? Nie ale chyba nikt nie oczekiwał, ze będzie to jakiś przełom, fani "Aliena" i entuzjaści s-f raczej liczyli na sensowne podtrzymanie sagi i tu się to udało, Scott postarał się aby nie wyszła kolejna prowadząca donikąd powtórka z sieczkarni, pokazy uzębienia, wyskakiwania zza węgła itp. Film jest uspokojony, to powrót do przeszłości nie tylko w chronologii sagi ale i w stylu filmowym, bardzo klasycznym, to stare ale jare “lecimy w kosmos z zacieciem filozoficzno-egzystencjalnym”, to ożenek “Zakazanej planety”, “Star Treków”, “2001” z oryginalnym “Alienem”. Pod względem wizualnej estetyki, klimatu “Prometeusz” jak można się było spodziewać to uczta dla oczu. Z aktorów wyróżnia się niewątpliwie Fassbender jako robot, jego kreacja to połączenie blejdranerowego Roya z odysejowym Halem. Do poziomu głębi “Odysei” filmowi daleko ale te nieśmiałe próby ufilozoficznienia mitu, pozytywnie odróżniają ten film od reszty z serii, zwłaszcza tych ostatnich części “Aliena” i dają nadzieję na rozwinięcie w sequelu jeśli tylko takowy będzie.
Jeśli miałbym klasyfikować to w rankingu najlepszych filmów sagi daję trzecią pozycję,
po oryginalnym “Alienie”Scotta i “Aliensach” Camerona...

Napisany przez: emigrant 12/06/2012, 6:32

Dlaczego te fabuły w sf musza być coraz głupsze? W filmie jest co najmniej 5 scen(może później mi się przypomną jeszcze jakieś) po prostu idiotycznych, z czego trzy wręcz porażają do tego stopnia, że człowiek patrzy się w ekran i nie wierzy, że reżyser może go, jako widza, mieć aż za takiego cymbała.
No, ale Scott udowodnił przecież Gladiatorem, że kretyństwa scenariuszy mu nie przeszkadzają, kiedy zrobił z Marka Aureliusza kompletnego stetryczałego idiotę, jednocześnie wciskając widzom, że to wybitny cesarz. U Scotta widać jedno nie przeszkadza drugiemu...
Bohaterowie: dawno takiej bandy idiotów nie było na ekranie włącznie z dwiema samicami alfa z których jedna (Theron) nie wiadomo dlaczego zapatrzyła się w role Jeremy'egp Ironsa w Szkalnej Pułapce 3, a na drugą jest ciężko patrzeć, taka niesympatyczna i wkurzająca. No, ale w Obcych to już tradycja, samą Ripley trudno było znieść.
Całości tej menażerii dopełnia obrażalski (!) robot.
Grafika jest świetna, zwłaszcza sceny panoramiczne i te ze sterówki statku obcych.
W sumie można sie wybrać, czemu nie? Nałozyć okulary i delektować się obrazem oraz bawić się banialukami scenariusza chrupiąc popcorn.
Na razie tyle, bo nie chcę spojlerować...

Napisany przez: carantuhill 12/06/2012, 8:06

QUOTE
Pozostałe części to już tylko bardziej lub mniej udane powtórki z rozrywki a seria AVP to porażka, denna próba odgrzewania starych kotletów.


Dlaczego tak uważasz? Co Wam się nie podoba np w filmie Davida Finchera, Obcy 3? Dla mnie ten film ma najlepszy klimat z całej serii, zdjęcia i muzykę.

Napisany przez: Krzysztof M. 12/06/2012, 8:40

Ja z kolei lubię część czwartą - jako że jestem fanem Jeuneta - uważam, że przemycił swój styl do sagi i bardzo dobrze. Oczywiście dwie pierwsze części są legendarne, nie ma co dyskutować - ale 3. i 4. z niewdzięcznej roli sequeli wychodzą obronną ręką.

natomiast Alien vs Predator - bez komentarza

Napisany przez: konto_usuniete_28.02.16 12/06/2012, 8:43

Widziałem i mam niedosyt ......to nie Alien - to nie - ósmy pasażer Nostromo .....BTW scena kiedy "Syntetyczny Człowiek "ogląda Lawrenca z Arabii ( bardzo dobra ) , postacie kobiece dnnnno, kudy im do Ripley ( Sigourney Weaver ) dry.gif

Napisany przez: emigrant 12/06/2012, 11:58

QUOTE(carantuhill @ 12/06/2012, 8:06)
Co Wam się nie podoba np w filmie Davida Finchera, Obcy 3? Dla mnie ten film ma najlepszy klimat z całej serii, zdjęcia i muzykę.
*

W/g mnie też należy do bardziej udanych z cyklu. Lepszy nawet niż dwójka, choć to trudno porównywać, bo to inne gatunki. Dwójka to świetnie zrobiona nawalanka, a 3 jest w klimacie jedynki.
Czwórka jest słaba, ale Prometeusz, jeśli chodzi o logikę fabuły i bohaterów to nieporozumienie.

Napisany przez: Rafadan 12/06/2012, 12:16

Zgodzę się tutaj z Yarovitem, trójka była dla mnie denna. Nie lubię takich niespójności z poprzednimi częściami. Uśmiercenie większości bohaterów z II bez większego celu było beznadziejne. Nie mam nic przeciwko uśmiercaniu bohaterów, nawet i głównych, których zdążyłem polubić, ale niech to będzie jakoś rozsądnie wyjaśnione i mające jakiś sens! A nie, bach i umarli. Dlaczego? Bo tak. I figa.

Kiedy patrzyłem na to całe ganianie się po kanałach, obcy vs. te męty z kosmicznego pudła, to zacząłem już kibicować obcemu żeby szybko wszystkich załatwił. To było dla mnie nudne i pozbawione napięcia. Klimat przypominał babranie się w ściekach. Ja lubię cięższe klimaty, ale Fincher ma chyba tendencje do ich groteskowego przerysowywania. A ten mesjanistyczny skok "na Jezuska" sprawił że strzeliłem klasycznego facepalma.

Napisany przez: yarovit 12/06/2012, 12:26

Mnie osobiście najbardziej załamały niespójności logiczne fabuły w "Prometeuszu". Straszne jest też to, co wskazał emigrant. Dla potrzeb fabuły postacie do banda idiotów zachowujących się w sposób, w jaki nikt o zdrowych zmysłach by nie postąpił. Rety, w Alienie i w Aliens czegoś takiego nie było, postacie naprawdę były ludźmi z krwi i kości (i robotami z rurek i mleka).

Dla fanów, tych wszystkich którzy pieczołowicie stworzyli spójny "kanon" alienowej serii, film ponadto jest oficjalnym harakiri cyklu. Zarżnięto jego wewnętrzną spójność.

Napisany przez: silent_hunter 12/06/2012, 12:48

QUOTE(carantuhill @ 12/06/2012, 8:06)
QUOTE
Pozostałe części to już tylko bardziej lub mniej udane powtórki z rozrywki a seria AVP to porażka, denna próba odgrzewania starych kotletów.


Dlaczego tak uważasz? Co Wam się nie podoba np w filmie Davida Finchera, Obcy 3? Dla mnie ten film ma najlepszy klimat z całej serii, zdjęcia i muzykę.
*

De gustibus...
"Alien" 3 i 4 nie są złe tylko w moim odczuciu to jednak powtarzanie schematów z poprzednich części. W "Prometeuszu" Scott podjął się trudnego, ryzykownego zadania, znalezienia innej formuły. Daję mu kredyt za próbę ugryzienia tematu od innej strony...ot co. Koncept ma potencjał na rozwiniecie w nastepnych częściach, uważam, że generalnie Scottowi się udało mimo paru luk scenariuszowych, przyprawy daenikowskiej wink.gif i niezbyt szczęśliwego wyboru Rapace do roli pierwszoplanowej, bardziej nadawałaby się jako nastolatka w "Hunger Games"... A Theron to już w ogóle nie wiem po co była, chyba tylko dla pokazania jej walorów w obcisłym kombinezonie...nie da się ukryć, że przyjemnych dla oka.. wink.gif

Napisany przez: emigrant 12/06/2012, 13:40

Natomiast polska szkoła operatorska jest widać dalej bardzo ceniona w Hollywood skoro robią zdjęcia do filmów z takim budżetem. Zwróciliście uwagę kto robił zdjęcia to tego filmu? Nasi nadal górą! Chociaż w jednym...

Napisany przez: ryba_pila 12/06/2012, 15:41

Nie przesadzalbym.
Wiki twierdzi:
- Dariusz Wolski (ur. 1956 w Warszawie)
- Studiował na Łódzkiej Szkole Filmowej, której nie ukończył.
- Po przybyciu do Nowego Jorku w 1979...

Zatem wyjechal z Polski w wieku 23 lat, po czym przez 30 lat zdobywal doswiadczenie w USA.
To troche tak, jakby sukcesy Marii Curie przypisywac oswiacie za zaborow.

Napisany przez: silent_hunter 12/06/2012, 16:05

QUOTE(ryba_pila @ 12/06/2012, 15:41)
- Studiował na Łódzkiej Szkole Filmowej, której nie ukończył.

*


Okej ale samo zdanie trudnego egzaminu i dostanie się do Filmówki to była i jest wielka sztuka. To jest katorga, zwłaszcza egzamin praktyczny. Najpierw składa się teczką z pracami (prace plastyczne, zdjęcia, filmy etc) jesli tylko zostaną zaakceptowane zdaje się egzamin przez kilka dni i trzeba się wykazać nie tylko wiedzą teoretyczną, umiejętnościami technicznymi ale i kreatywnościa i umiejętnością zarządzania czasem. Np. dostajesz podchwytliwy temat, masz parę godzin na wykonanie serii zdjęć albo napisanie scenariusza na zadany temat, po czym trzeba zrobić krótką etiudkę wideo.

Napisany przez: emigrant 12/06/2012, 17:11

QUOTE(ryba_pila @ 12/06/2012, 15:41)
Nie przesadzalbym.
Wiki twierdzi:
- Dariusz Wolski (ur. 1956 w Warszawie)
- Studiował na Łódzkiej Szkole Filmowej, której nie ukończył.
- Po przybyciu do Nowego Jorku w 1979...

Zatem wyjechal z Polski w wieku 23 lat, po czym przez 30 lat zdobywal doswiadczenie w USA.
To troche tak, jakby sukcesy Marii Curie przypisywac oswiacie za zaborow.
*


Nic nie jarzę; jakiej oświacie, jakie zabory? Zaznaczam, że nasi rodacy w USA są nadal bardzo cenieni jeśli chodzi o operatorstwo filmowe. Absolutna pierwsza liga,(takie nazwiska jak Bartkowiak, Sławomir Idziak...) wręcz czołówka, nie mówiąc o tym, że należą do ASC, co już jest osiągnięciem, bo do tego związku jest piekielnie trudno się dostać. Co ma do tego sukcesu fakt, że szkoły nie skończył? To jego sukces, nie szkoły.

Napisany przez: net_sailor 13/06/2012, 7:38

Jeśli chodzi o Wolskiego to nie pierwszy jego sukces "z takim budżetem". Przedtem nakręcił całą serię "Piratów z Karaibów", pełną bardzo trudnych, dynamicznych scen. Widać, że tematyka morska mu leży, bo za "Karmazynowy przypływ" został nominowany do nagrody ASC.

Napisany przez: Mort 5/05/2017, 15:08

Kolejny rok i kolejny maraton serii filmów o Obcym smile.gif . Uwielbiam nastrój, w jaki wprawiają mnie te wiekopomne dzieła. Niepokój związany z ogromem kosmosu, kryjącym w sobie tajemnice, których może lepiej nie próbować nawet badać.

Tu mam na myśli głównie pierwszą i trzecią część, które wspaniale się uzupełniają i tworzą dwie strony jednego, przerażającego medalu. Ridley Scott doskonale opowiedział historię zderzenia człowieka z czymś, co być może jest znacznie starsze od niego i nie stanowi on żadnej przeszkody dla pradawnych tajemnic wszechświata, po którym się panoszy. Fakt, Ripley udało się pokonać jednego kosmicznego futrzaka - ale jakim kosztem? Cała jej załoga, kariera, rodzina i ewentualna przyszłość poszły się jebać. Przez jednego kosmicznego robala i za późno rozszyfrowany jako ostrzeżenie sygnał z prehistorycznego statku, wszystko co sobą reprezentowała jako człowiek eksplorujący kosmos (czyli ideał, do którego dąży wielu dzisiejszych naukowców) w mig zostało zdmuchnięte niczym gówno znaczący w skali wszechświata pyłek.

O ile jeszcze pierwsza część pozostawia furtkę dla ewentualnego sukcesu człowieka, tak trzecia nie daje już żadnych złudzeń. Od samego początku Ripley ponosi konsekwencje dziubania patykiem śpiącego kosmicznego niedźwiedzia i od samego początku (wręcz od logo wytwórni, którego podkład muzyczny z pompatycznych trąb przechodzi w niezbyt optymistyczny motyw przewodni filmu) reżyser David Fincher zdaje się mówić "porzućcie wszelką nadzieję, przejebaliście sobie i przejebiecie do końca". Obcy 3 bardzo mocno nawiązuje do średniowiecznego etosu życia szarego człowieka - podporządkuj się Bogu i... zdychaj. Na każdym kroku Ripley jest odzierana z resztek normalności i godności. Na każdym kroku wszystko jej przypomina, że umrze lada moment i nic na to nie poradzi. Nawet heroiczne "umieranie na swoich zasadach" jej niezbyt wychodzi, bo w archaicznej odlewni ołowiu na zadupiu kosmosu, gdzie większość technologii przestała działać już dawno temu, nie ma żadnych szans. Człowiek bez swoich zabawek w konfrontacji z naturą jest niczym. Nawet pomimo pokonania kolejnej nic nie znaczącej "robotnicy", natura pokazuje Ripley środkowy palec, bo i tak zmuszona jest do urodzenia królowej Obcych, których tak bardzo chciała wytępić. Owszem, ma wybór - umrzeć z własnej woli nim się to stanie, ale czy to tak naprawdę wybór? Jedna królowa Obcych mniej, których w kosmosie pewnie są miliardy...

Te dwa filmy są genialne. Kocham w nich każdy detal i to jak pobudzają wyobraźnię. Do tego za każdym seansem odnajduję w nich coś nowego. Nie mogę się doczekać kolejnego... obcowania z tymi skończonymi ARCYDZIEŁAMI.

12/10


No, ale są jeszcze nieszczęsne części 2, 4, P*deteusz, kontra-Predatory i nadchodzący gniot Scotta. Ale po kolei. Druga część od Camerona to świetny akcyjniak. Świetny akcyjniak od kogoś, kto nie zrozumiał pierwowzoru. Albo po prostu nie umiał inaczej, w końcu Cameron to spec od kina akcji, gdzie poprzednik i następca to rasowe horrory. Obcy od Jamesa jest naiwnym, idealistycznym tworkiem pełnym komunałów o heroizmie oraz miłości, które przy zestawieniu z dziełami Scotta i Finchera są po prostu dziecinne. Fajnie się to ogląda, ale to nie to samo. Traktuję tę część jako ciszę przed burzą, niespełnione nadzieje Ripley na temat eksterminacji Obcych i założenia rodziny, z których następny film obedrze ją niczym ze skóry.

8/10

Czwórka to już typowy cash-grab, ale znów wykonany znośnie i oglądalny.

7/10

Prometeusz zrobił kupę na całą mitologię Obcego i w sumie ciężko powiedzieć dla kogo nakręcił ten film Scott. Sam chyba zapomniał, o czym był oryginał. Realizacja wspaniała, ale scenariusz to ścierwo niesamowite.

5/10

Nadchodzący film wygląda na próbę uprzątnięcia bajzlu po Prometeuszu, ale nie wierzę, że Scottowi się uda. Pewnie dam coś między 0/10 a 5/10.

Pierwszego kontra-Predatora nakręcił ten koleś od filmowych Resident Evilów. W PG-13 i z Predatorami jako good guyami.

0/10

Drugiego nakręcili jacyś fanboje w konwencji młodzieżowego slashera. Tym razem była przynajmniej krew, a Predator obdzierał ze skóry ludzi.

4/10




Widzisz te czerwone ?
Zachcialo ci sie byc "jezykowo egzotycznym" ?
Nie tutaj.
Ostrzezenie.
A jak zlapie jeszcze raz to obiecuje miesiace wakacji od Forum.
Moderator N_S

Napisany przez: poldas372 5/05/2017, 17:54

Wulgaryzmy są dla poldasa zrozumiałe, jednak nie radzi on sobie z pojęciem "slashera".
Jeżeli już w takie gatunki filmowe wchodzimy, to Obcy, Predator, Terminator są dobrym przykładem rzetelności w sensie umiejętności przyciągnięcia widza.
Kombinacje w sensie "Obcy kontra Predator", czy też "Predator 2010" również były dobre.
Potem się już widzom przejadło.

Ale jeszcze jedno;
Terminator 3 to świetne widowisko
Terminator 4 to dobry materiał do refleksji.
Terminator 5 to popłuczyny z wcześniejszych wersji.

Zapomniałem o jednym drobiazgu;
Helenka to właściwie hybryda.
Podobnie jak Terminator, czy Robocop.

Pomału się Nas przyzwyczaja do nowej rzeczywistości, której jeszcze nie ma.

Napisany przez: obodrzyta 5/05/2017, 21:03

Obodrzyta z refleksyjnym optymizmem zauważa zjawisko wzajemnego oddziaływania i ciągłości kultury, dyskretnie ukazane w "Prometeuszu".
Mam tu na myśli występujące w tym filmie kilkukrotne odniesienia R. Scotta do scen znanych z filmu "Lawrence z Arabii" D. Lynna ("film w filmie").
Niedawno zagłębiałem się w lekturze "Zamków Krzyżowców" Kennedy'ego, gdzie zapoznałem się z działaniami na polu archeologii, oryginalnego Thomasa Edwarda Lawrenca (jeszcze zanim został "tym z Arabii").
Przypuszczam, że postacie nie tylko Syntetyka Davisa ale też obu archeologów w "Prometeuszu" są też w pewien sposób inspirowane tą postacią.

Polecam seans filmowy z "Lawrencem z Arabii" jako dobry aperitif poprzedzający ogląd "Prometeusza".

http://siblingcinema.com/post/88196262339/one-of-the-most-overlooked-aspects-of-prometheus

http://25.media.tumblr.com/tumblr_m5th7hguu81qzktzro5_250.gif

Napisany przez: marc20 6/05/2017, 0:15

QUOTE(yarovit @ 19/09/2011, 11:43)
pożenienie Obcego z Predatorem to już ostateczny gwóźdź do trumny.
*


Pierwszym łącznikiem obu serii była czaszka obcego w Predatorze 2 z 1990 r.:
http://pl.alien.wikia.com/wiki/Dziwne_trofeum

Tu: (1:43:09)
https://www.youtube.com/watch?v=6uLmcxUOym8

Napisany przez: Lizergus 6/05/2017, 14:58

QUOTE(marc20 @ 6/05/2017, 1:15)
Pierwszym łącznikiem obu serii była czaszka obcego w Predatorze 2 z 1990 r.:

Odrobinę wcześniej pojawili się razem w komiksach wydawanych przez Dark Horse Comics.
http://avp.wikia.com/wiki/Aliens_vs._Predator_(comics_line)

Napisany przez: Paweł Gajtkowski 16/05/2017, 21:58

QUOTE(Mort @ 5/05/2017, 15:08)
Nadchodzący film wygląda na próbę uprzątnięcia bajzlu po Prometeuszu, ale nie wierzę, że Scottowi się uda.
*



Bajzel zrobił się jeszcze większy sad.gif Konia z rzędem temu, kto wie, o co w tych prequelach chodzi. Nowa część jest diabolicznie przewrotna, i zamiast wyjaśnić cokolwiek z "Prometeusza", jedynie dokłada nowe pytania bez odpowiedzi.

Napisany przez: starscream 18/05/2017, 17:52

I jak wrażenia? Słyszałem, że Konwent jest gorszy od Prometeusza... sad.gif

Napisany przez: Gajusz Mariusz TW 18/05/2017, 22:42

Recenzje słabiutkie, ale i tak się wybieram wink.gif

Napisany przez: Paweł Gajtkowski 18/05/2017, 22:51

QUOTE(starscream @ 18/05/2017, 17:52)
I jak wrażenia? Słyszałem, że Konwent jest gorszy od Prometeusza... sad.gif
*


Zależy pod jakim względem. Prometeusz jest znacznie bardziej oryginalny i ambitny, podczas gdy Przymierze, nawiązując do podgatunku krwawych horrorów, zawiesza poprzeczkę bardzo niziutko, w dodatku powielając dość wiernie podstawową strukturę - ale nic poza tym - "8 pasażera Nostromo". Tak więc całe nowatorstwo Prometeusza zostało zmarnowane, bo cała para poszła w niedoskonałe formalne naśladownictwo pierwszego, niedoścignionego "Obcego". Także pod względem nawiązywania do biomechanicznej stylistyki Gigera Prometeusz więcej miał do zaoferowania - pokazał w akcji gigerowskie dizajny: statek, pulpit sterowniczy i skafander, a do tego biomechaniczne ciało Ostatniego Inżyniera. W Przymierzu nie ma nic z tej bajki, niestety, bo nawet Obcy został zdebiomechanizowany.

Przymierze góruje jednak nad Prometeuszem tym, że ma sympatyczną obsadę i lepsze dialogi, które brzmią znacznie bardziej naturalnie od nadętych albo głupich odzywek, które aż trudno było wytrzymać w poprzedniej części. Także odejście od epickiej muzyki ucieszyło moje uszy, no i sama narracja filmowa wydaje się być bardziej płynna i spójna, nie tak chaotyczna jak w "Prometeuszu".

Generalnie oceniłbym nową część jako słabszą od "Obcego 3", ale nie gorszą, a może nawet i lepszą niż Obcy 4. Tylko że tam to były prawdziwe filmy, a prequele zmieniają całą rzecz w zwykły serial, i to taki, którego wartość trudno oceniać przed końcem, skoro nikt chyba na całej planecie nie wie o co w nim chodzi confused1.gif Oryginał był klarowny i sugestywny. Prequele są mętne i chaotyczne, a co gorsza, podważają "obcość" Obcego i kultury, która go wytworzyła -bądź tylko wykorzystywała? - do swoich celów. Być może to się wszystko jeszcze da odkręcić w następnych częściach, ale powstaje wtedy pytanie: po co tak było motać, żeby potem odkręcać? Wydaje się, że to marnowanie okazji na eksplorowanie tematu obcości i rozbudowę oryginalnej gigerowskiej estetyki.

Napisany przez: marc20 19/05/2017, 6:01

Dlaczego podtytuł filmu nazywa się "przymierze" ? Do czego to nawiązuje ?

Napisany przez: Gajusz Mariusz TW 19/05/2017, 7:17

QUOTE(marc20 @ 19/05/2017, 7:01)
Dlaczego podtytuł filmu nazywa się "przymierze" ? Do czego to nawiązuje ?


Nazwa statku bohaterów, kolejne nawiązanie do pierwszej części cyklu, nawet tytułem.

Napisany przez: Paweł Gajtkowski 19/05/2017, 18:01

QUOTE(marc20 @ 19/05/2017, 6:01)
Dlaczego podtytuł filmu nazywa się "przymierze" ? Do czego to nawiązuje ?
*



Do przymierza z Bogiem ze Starego Testamentu - o ile można wnosić z cherubów przedstawionych na naszywkach używanych przez załogę:
user posted image

Tylko, że nowy "Obcy" tak dowolnie miesza nawiązania do różnych kultur - nordyckiej, egipskiej, hebrajskiej, chrześcijańskiej - że trudno się połapać o co właściwie Scottowi chodzi. To samo było w "Prometeuszu", gdzie do dziś nie wiadomo kto był właściwie taki prometejski - załoga (w zamierzeniu), Fassbender, Inżynierowie jako tacy, Inżynier z prologu, czy może właściciel Wielkiej Głowy z magazynu Czarnej Papki? wacko.gif

Napisany przez: Gajusz Mariusz TW 21/05/2017, 18:51

Słów kilka po seansie.

Może wpierw moja klasyfikacja poprzednich tytułów wzorem szanownych poprzedników:

Obcy - 8. pasażer "Nostromo" (1979) - jasne że wspaniałe kino. Niestety, w jakimś stopniu upośledziło to kolejne części bo słabego kopiowania będzie aż nadto. sad.gif

Obcy - decydujące starcie (1986) - jak dla mnie najlepsza część. Czytam często że Cameron zrobił sobie po prostu strzelankę. Ich punkt widzenia. Dla mnie nowe spojrzenie i nie robienie kalki. Pokazanie królowej i odejście od nieświadomych cywili, w zamian konfrontacja z na poły świadomymi sytuacji marines. 10/10

Obcy 3 (1992) Na siłę kopiowanie jedynki z bardzo słabym skutkiem (ponieważ posiadam wersje rozszerzone nie ratują ją nawet wycięte sceny, zresztą niektóre o innym przebiegu niż w wersji kinowej np "poród" Aliena)

Obcy: Przebudzenie (1997) Cóż, najsłabiej oceniana z reguły przez wszystkich. Ponieważ OBCY=Ripley więc mamy ją znowu, lecz jak dla mnie Sigourney Weaver zrobiła to co wymyślił scenarzysta na tyle dobrze, że nie westchnąłem: znowu? A że strzelanka, wiele obcych, królowa? No cóż, to co podobało mi się w dwójce powróciło. Subiektywnie o wiele lepsza od części poprzedniej. A poziom podejmowanych decyzji przez bohaterów to poziom o którym nie mają co marzyć bohaterowie ostatnich odsłon spod ręki Scotta. Najsłabszy motyw? Ten ostatni, biały alienopodobny stwór. Porażka.

Obcy kontra Predator (2004) i Obcy kontra Predator 2 (2007) Tu już z wiadomych powodów oceniam razem. Ponieważ Predator to mój drugi pupil, w jakimś sensie dobrze się bawiłem widząc moje ulubione istoty spoza Ziemi na ekranie. Scenariusz pierwszego był do przyjęcia, drugi tytuł to już tylko odcinanie zysków od maniaków obu wymienionych gości z kosmosu. Równie dobrze mogłoby ich nie być, a jedyny niezaprzeczalnie plus to słaba próba aktywowania fanów Aliena. No bo inaczej to na Xenomorpha na dużym ekranie czekalibyśmy... 20 lat!

Prometeusz (2012) Na siłę szukanie kolejnej Ripley. Podstawy scenariusza nawet niezłe (w końcu odświeżenie kwestii Space Jockey - czy trafne? Ukazanie ich jako humanoidalnych Inżynierów o dużo mniejszych rozmiarach - patrz fotkę z Ósmego
user posted image
pomaga reżyserowi, lecz osobiście mnie rozczarowuje), liczba absurdalnych decyzji podjętych przez załogę jest powszechnie znana. Nadludzkie wyczyny new Ripley czyli Shaw chwilę po cesarce czy mnożenie form obcych jest tym co także dla mnie ciągnie film w dół. I dochodzimy do najjaśniejszego punktu Prometeusza. Wybór Fassbendera do roli androida to decyzja o punktacji 10/10. A że maszyna w załodze znowu jest tym złym? Jak mówiłem, sukces pierwszej części było ziarnem wielu klonów w kolejnych sad.gif Zastrzegam w tym miejscu że nie oglądałem rozszerzonej wersji, a taka ponoć jest. Sceny usunięte krążą po necie.

Obcy: Przymierze (2017) No cóż, nie będę klękał jak inni nad widokami planety bo nie na nie czekałem. A na co? Hmmm, wybrałem się do kina tak zaspoilerowany że po prostu chciałem sam zobaczyć i ocenić właściwie znany mi film. [Teraz będzie spam spoilerów, więc ci którzy chcą choć częściowo mieć niespodzianki zachęcam do zaprzestania czytania] Wbrew kilku recenzjom które wskazywały na choć kilka postaci w miarę ok, ja takich nie znalazłem. Żadnych. Kolejna new Ripley to takie ciepłe kluchy (i znowu podobna fryzura) że jest zupełnie nie do zaakceptowania jako jej następczyni.
user posted image
Przy niej już nawet Noomi Rapace (Shaw)
user posted image
ma krztynę charyzmy. Czytam: ciekawy zabieg z parami wśród załogi. Litości, od początku mamy świadomość ze decydenci nie będą podejmować decyzji racjonalnie tylko ratować jedną owieczkę machając ręką na całe stado. Ok, znowu kontekst religijny, ale bez jaj rolleyes.gif . Każda, powtórzę, każda decyzja i zachowanie to przejaw poziomu myślenia mniej więcej 10-latków. Powiem wprost: tu gościa choćby takiego jak czarnoskóry... Janek z Prometeusza (nawet w kosmosie jesteśmy murzynami wink.gif ) nie znajdziecie. Niby niektórzy mają stopnie wojskowe, broni sporo, ale tym bardziej widać tragedię i śmiech na sali. Każda kolejna ofiara po prostu zasługuje na śmierć bo ich geny mogą zagrozić gatunkowi (tu ma dużo do powiedzenia David, ale o tym później). No ale czego wymagać od załogi skoro dowodzący załogą jest po prostu żenujący od początku a po scenie jak nakrył Davida jeszcze do kwadratu (na szczęście to już około minuty jego życia). Lądują mimo szalejącej burzy (w Prometeuszu mąż bohaterki nie chciał czekać na prezenty gdy jest gwiazdka tu nawet takiego idiotycznego wyjaśnienia brak rolleyes.gif ) Śpiewa informacjami na każde pytanie Davida mimo że raczej powinien oczekiwać odpowiedzi ze strony androida na swoje pytania ale nie! rolleyes.gif , mimo spamu nasuwających się pytań David znika, reszta mimo że zdawkowe odpowiedzi nie trzymały się sensu, wysyła do niego swego androida (Waltera), by ten pogadał z nim jak ten ostatni mówi; "jak brat z bratem" a sami jak 10-latki na pikniku rozchodzą się i robią co im się żywnie podoba (no, oprócz nawiązywania łączności ze statkiem na orbicie, co (niespodzianka rolleyes.gif ) jest ogromnie utrudnione. Obcy? Niestety, niektórzy są już wiatropylni. Dosłownie. Co jest dobrego? Zróżnicowane twarze Inżynierów, które w Prometeuszu były po prostu klonami. Znowu Fassbender, tym razem do kwadratu. Bo w roli Davida i Waltera. Znowu mamy klasyczne Xenomorphy - mniam. Znowu "twarzołapki". No i może jeszcze pesymistyczny koniec. 2000 ludzi w kapsułach plus bodaj 1400 ludzkich zarodków pod opieką Davida - maniaka tworzenia nowych form bytów który uważa ludzkość za upadłą formę życia i dwóch embrionów "twarzołapek". Odważna decyzja. Największe rozczarowanie? Potraktowanie Inżynierów jako idiotów których cała populacja zbiegła się na przylot jednego swojego statku, nie ukazanie (namiastka była tylko w dokumentach przeglądanych przez główną bohaterkę) losu Shaw, mimo że przecież wiemy, iż twarzołapki pochodzą z jaj składanych przez królową (tej oczywiście także nie ma we filmie ale wszystko wskazuje że będzie w kolejnej odsłonie). Co jeszcze? Gdy budzi się załoga od razu chcą zeskanować Waltera, gdy mamy sceny końcowe nasza "łebska" bohaterka (imienia czy nazwiska nie przytaczam, bo to nieistotne, czeka ją los Shaw, co jej obiecał David jeszcze na planecie smile.gif ) nie wpada na ten pomysł czym odkryłaby prawdziwą tożsamość "Waltera"/Davida. A tak dowiedziała się o tym zasypiana przez naszego złego bohatera.

Podsumowując (oczywiście całkowicie subiektywnie): Scott właściwie miał prawo ukazać prawdziwy wygląd i los Space Jockey. Już tego nikt nie odkręci a zrobił to naprawdę kiepsko. Scott miał prawo ukazać prawdziwe pochodzenie klasycznych Xenomorphów (i wszystkich tych Neomorphów itd) co także niszczy we mnie cały klimat. Dla mnie i Prometeusz i Obcy: Przymierze powinny nosić tytuł na cześć prawdziwego bohatera obu filmów: David 1 i David 2 (podtytuły są dla mnie nieistotne). Jeżeli logika podejmowanych decyzji u bohaterów rasy ludzkiej w kolejnej odsłonie pójdzie tą samą ścieżką, nie ma możliwości by nie trzymać kciuków za Davida i jego "dzieci". Czy warto obejrzeć? Powiem tak: jak ktoś nie chce czekać kolejnych 20 lat na obejrzenie Aliena na dużym ekranie, to jesteśmy skazani na Scotta. Jakby ktoś się pytał: pieniędzy nie żałuję, ale złotych malin widzę tu wiele.

user posted image

Pozdrawiam!


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)