Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Rewolucja polska
     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.848
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 2/04/2019, 13:10 Quote Post

Tak, czy siak poważniejsze problemy z prawosławnymi zaczęły się od czasu Unii Lubelskiej. Za czasów Kazimierza W. to nie było aż tyle prawosławnych jak później.

Husytyzm to nie ten wątek. I nie ta epoka. I za czasów, kiedy było możliwe jego zwycięstwo to RON najzwyczajniej na świecie nie istniała.

No akurat w polskim kalwinizmie tendencje do hierarchizacji kościoła były. Polecam poczytać dziełko Łaskiego, które już w innym wątku wymieniałem. On się uczynił niemal kalwińskim papieżem. Aczkolwiek w roku Pańskim 1607 zdecydowanie osłabły i kalwinizm musiałby zostać narzucony aparatem państwowym (gdyby republika zdołała sobie takowy stworzyć).


Nie była, ale też dlatego, że Tiso nie realizował jakiegoś "programu chrześcijańskiego.." będąc głową państwa tylko najzwyczajniejszy w świecie "program nacjonalistyczny", a w XVII wieku nacjonalizmu nie ma. W związku z tym ksiądz uzyskując wpływ na państwo naturalnie dążyłby do realizacji jakiegoś "programu chrześcijańskiego".

A to akurat nie jest tak bardzo potrzebne. Partia katolicka może się obawiać, że dysydenci zostaną zanadto wzmocnieni wyrzuceniem biskupów z Senatu.
 
User is online!  PMMini Profile Post #31

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 2/04/2019, 13:27 Quote Post

Na czym właściwie polegałby "program katolicki" w realiach początku XVII wieku?

Jasne, że w polityce wewnętrznej, Kościół starałby się bronić, w kolejności:
- swojej i swoich bytów prawnych (szkół, zakonów, itp.) autonomii;
- swojego i swoich bytów prawnych majątku;
- doprowadzić do ograniczenia praw politycznych, a najlepiej także cywilnych (co się w RON nie udało...) dysydentów.

Natomiast w polityce zagranicznej? Jakieś próby wrobienia RON w krucjatę czy to antyturecką czy to przeciw "heretykom i schizmatykom"..? Wszystko to dość mgliste i mało realne!

Natomiast przeciwny "program dysydencki" zmierzałby w kierunku:
- co najmniej ograniczenia autonomii Kościoła i kościelnych osób prawnych (jeśli nie kasata zakonów i szkół, to przynajmniej - poddanie ich nadzorowi ze strony państwa);
- przejęcia kościelnego majątku;
- zagwarantowania praw dysydentom, a w skrajnie korzystnej sytuacji - ograniczenia praw katolików.

W polityce zagranicznej byłby to sojusz z Francją, Turcją i Szwecją przeciw Habsburgom i Moskwie.

Przewaga "partii katolickiej" i w tym leży, że dla realizacji jej "programu wewnętrznego" - nic właściwie robić nie trzeba, to się samo dzieje, wystarczy czekać. "Partia dysydencka" natomiast - zmuszona jest na tym polu do nieustannej aktywności, w dodatku - tak, jak podawałem przykład szkolnictwa: nie bardzo może mówić wprost o swoich interesach, musi je maskować mniej lub bardziej wydumanymi pretekstami.

Za to w polityce zagranicznej to "partia dysydencka" może liczyć na większą popularność w elektoracie! Wojna z Habsburgami jest skrajnie nieprawdopodobna - nie przypadkiem OTL w zasadzie nigdy (Byczyna to prywatna ekspedycja arcyksięcia Maksymiliana...) do niej nie doszło, więc taki program w sumie sprowadza się do bicia Moskali - co, chwilowo przynajmniej, nie wydaje się ani ryzykowne, ani kosztowne...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.848
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 2/04/2019, 13:49 Quote Post

Bicie Moskwy to wspólny punkt programu obu stronnictw. Moskale przecież łapią się pod kategorię "heretyków i schizmatyków", czyż nie? Natomiast wojna z Habsburgami to jest rzecz, której nie jestem pewien. Przecież jeżeli partia dysydencka ma dość spory wpływ na władze naszej RON to czescy protestanci mogą właśnie Polaków wezwać na pomoc! Mając pokój że Szwecją na pewno Sejm nie ulegnie okazji...?
 
User is online!  PMMini Profile Post #33

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 2/04/2019, 13:53 Quote Post

Granica między Śląskiem a Koroną to jedna z najtrwalszych granic w Europie. Mimo, że wcale nie wyznaczają jej jakieś straszliwe przeszkody i trudno ją w terenie zobaczyć. Tak jednak było - głównie dlatego, że nikomu, ani po jednej, ani po drugiej stronie, nigdy nie opłacało się jej kwestionować. Taki konflikt byłby zarówno dla Habsburgów, jak i dla Rzeczypospolitej walką na śmierć i życie - z Krakowa do Wiednia jest raptem kilka przemarszów dziennych. To prawie jak strzał z przyłożenia! Obie strony poniosłyby ogromne straty. A obie miały zawsze kilka innych otwartych frontów - na których miały więcej do wygrania przy dużo mniejszym ryzyku...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.848
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 2/04/2019, 14:33 Quote Post

Zależy, jak kto definiuje racjonalność. Dla rządu królewskiego w Polsce Habsburgowie byli sojusznikami. Ale czy dla republikańskiego również będą?
 
User is online!  PMMini Profile Post #35

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 2/04/2019, 14:37 Quote Post

Bardziej prawdopodobna wydaje mi się proxy war. Habsburgowie będą po cichu popierać Moskwę, elektora, Kozaków i każdą opozycję przeciw aktualnemu rządowi w RON. RON będzie popierał Czechów i Węgrów. Nikt nie odważy się na otwartą wojnę, chyba że przeciwnik popełni błąd i odsłoni się.

Dla każdego ewentualnego kandydata do przywrócenia monarchii w Polsce poparcie Habsburgów to "pocałunek śmierci" - bo popularności "Niemca" w narodzie dorównać może co najwyżej popularność Moskwicina, albo samego Wielkiego Turka...

Edit: wracając zaś do narracji tego scenariusza. Widziałbym to jak następuje:

1) Do śmierci Zygmunta III dochodzi przypadkowo. Mimo to, fakt ten całkowicie ruinuje plany rokoszan. Bezpośrednio winny zostaje oczywiście w wielkim pośpiechu rozerwany końmi, spalony na stosie i wystrzelony z armaty, ale to nie wystarcza do pacyfikacji kraju. Dotychczasowi przywódcy rokoszu: Zebrzydowski, Herbut i Stadnicki zmuszeni są wyjechać z kraju (Zebrzydowski zamyka się w jakimś włoskim klasztorze, Herbut pielgrzymuje do Ziemi Świętej, niespokojny duch Stadnicki szybko nudzi się w Wiedniu i potajemnie przekrada się na Sicz, z pieniędzmi i listami od cesarza do Kozaków...).

2) Dopiero po wyjeździe przywódców rokoszu udaje się zebrać Sejm pacyfikacyjny. W zamyśle miał on być zarazem Sejmem konwokacyjnym, ale zbieg szeregu trudności formalnych (prymas odmawia pełnienia funkcji interrexa - na wyraźne polecenie papieskiego legata, bo sam to by chciał - a wkrótce potem umiera i rzecz się tak czy inaczej wysypuje...) oraz taktycznych (brak jednoznacznej większości popierającej któregoś z potencjalnych kandydatów - przy dużym ryzyku podwójnej elekcji i dalszego ciągu wojny domowej...) sprawia, że do konwokacji nie dochodzi. Sejm, chcąc nie chcąc powołuje tymczasowy rząd "techniczny", "fachowców" - z hetmanem Żółkiewskim na czele.

3) W ciągu kilkunastu miesięcy Żółkiewskiemu udaje się prośbą, dużo rzadziej groźbą, zaprowadzić jako - taki porządek. Ale perspektyw na sprawną i pomyślną elekcję dalej brak. Kolejny Sejm znowu nie przeprowadza konwokacji. Jej odkładanie "do następnego Sejmu" stanie się od tej pory jeszcze jednym rytuałem politycznym Rzeczypospolitej. Tymczasem trzeba się jakoś rządzić. Rząd tymczasowy przekształca się w odpowiedzialną przed Sejmem "Radę Nieustającą".

4) Brak jednomyślności w kwestii "wygnania jezuitów i cudzoziemców". Tymczasem biskupi, znowu - na wyraźne polecenie legata - odmawiają dalszego udziału w posiedzeniach Senatu. Powstaje większość senatorów dysydenckich - ale zarazem na sejmikach po raz pierwszy mobilizują się byli regaliści, zdobywając większość w izbie poselskiej. W tej sytuacji, w szczególności wobec ujawnienia knowań Stadnickiego na Siczy, obie partie po raz pierwszy porozumiewają się i zawierają kompromis w sprawie regulaminu sejmowania...

Ten post był edytowany przez jkobus: 2/04/2019, 17:11
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.848
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 2/04/2019, 16:49 Quote Post

Co do Kozaków to zależy, czy Sejm nie zechce ich "obrócić w chłopy". Uchwalił taką ustawę, a król nie chciał jej wcielić w życie. Tu go nie ma. Co do "rządu królewskiego" to chodziło mi o Wazów i ich politykę. Republikański rząd niekoniecznie musi prowadzić ją dokładnie tak samo.
 
User is online!  PMMini Profile Post #37

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 2/04/2019, 17:16 Quote Post

Konflikt z Kozakami jest dość prawdopodobny. I bardzo dobrze! Około roku 1610 to będzie krótka rozprawa...

Edit: opisane wypadki nie mają większego wpływu na losy pewnego młodego prawosławnego mnicha, który uważa, że urodził się księciem. Nie napełnią też pustej kiesy wojewodzie Mniszchowi. Nie wydaje się też, żeby kogokolwiek miał martwić wyjazd kilkudziesięciu tysięcy niespokojnych duchów w rodzaju Lisowskiego czy Różyńskiego. Zatem na Wschodzie kipi kocioł czarownic. Coś z nim trzeba zrobić. Może w sojuszu ze Szwedami, z którymi kosztem podziału Inflant zawarliśmy pokój wieczysty..?

Ten post był edytowany przez jkobus: 2/04/2019, 17:26
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.848
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 2/04/2019, 19:45 Quote Post

U władzy w Polsce jest nadal Zebrzydowski na czele "Rady Rządzącej Obojga Narodów"? I które ze stronnictw ma przewagę w Sejmie - katolickie czy dysydenckie (aczkolwiek to nie ma znaczenia, oba byłyby za interwencją)? Republika Polska nie może wystawić własnego kandydata do tronu, nie mając monarchy. Widziałbym więc wspólną interwencję ze Szwedami, w celu osadzenia na tronie Karola Filipa (młodszego brata Gustawa Adolfa), za co ten przekazałby republice wszystkie ziemie, aż do granic witoldowych + być może południowe Powołże z Astrachaniem jako lenno, do którego wysiedlonoby Kozaków.
 
User is online!  PMMini Profile Post #39

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 3/04/2019, 8:12 Quote Post

Nie ma mowy, aby jakakolwiek samozwańcza "Rada Rządząca" w ogóle doszła do jakiejkolwiek władzy! Zaś po PRZYPADKOWYM zabójstwie Zygmunta III jej członkowie co prędzej zmykają za granicę. To nie ulega wątpliwości. Wyżej opisałem jak to widzę. Ergo - u władzy jest Rada Nieustająca tak dobrana, żeby stronnictwo mniejszościowe, w zamian za zgodę na generalny kierunek działań rządu, miało "blokującą mniejszość" w każdym kolegialnym organie władzy.

To oczywiście (mówię tu o metodzie wyłaniania władzy) na dłuższą metę nie ma prawa działać. Skądinąd jednak - dopóki nie dorobimy się masowej prasy i zorganizowanego "społeczeństwa obywatelskiego" - trudno mi sobie wyobrazić alternatywę. Rząd "jednopartyjny" zawsze będzie budził nieufność - zaś przynajmniej do czasu, aż zostanie zbudowana profesjonalna administracja, brak zaufania do rządu paraliżuje go skuteczniej niż wewnętrzne spory...

Otóż - około roku 1609/1610 interwencja w Moskwie może być hasłem całkiem popularnym i dobrą bazą międzypartyjnego kompromisu. Moskale pomordowali bestialsko wielu Polaków. Innych - w tym niewiasty - trzymają w niewoli.

Nawet cesarska agentura będzie agitować za interwencją - w nadziei, że Rzeczpospolita utknie na wschodzie i może nawet odsłoni swoje "miękkie podbrzusze" na południowym zachodzie?

Oczywiście, że warto przystąpić do interwencji w koalicji. Co najmniej ze Szwecją, może i z Tatarami: byłoby to sprzeczne z tatarską polityką utrzymywania równowagi między RON a Moskwą, ale Tatarzy mogą nie mieć wyjścia. Jeśli bowiem na skutek przewrotu RON znalazła się w obozie antycesarskim i jeśli podburzeni przez banitę Stadnickiego Kozacy albo wszczęli rebelię, albo samowolnie najechali czarnomorskie wybrzeża Turcji i zostali w konsekwencji bezlitośnie spacyfikowani - to Stambuł może wymagać od lennika okazania wdzięczności RON. Inna rzecz, że Tatarzy będą ową wdzięczność okazywać powściągliwie...

Co do Szwecji, to warto pochylić się nad warunkami pokoju. Jako minimum na pewno możemy szybko zawrzeć pokój na zasadzi uti possedens. Mamy cały bieg Dźwiny, z Rygą, a na resztę Inflant bez większego żalu możemy machnąć ręką. Pamiętajmy jednak, że Rzeczpospolita, technicznie rzecz biorąc, żadną republiką nie jest. Po prostu - nie udało się wybrać króla. Jak polska deputacja na rozmowy pokojowe zręcznie pomacha mirażem korony dla Gustawa Adolfa - Karol gotów oddać, co do tej pory zajął i dorzucić obietnicę Estonii po skonsumowaniu tego związku... Pytanie, czy Dorpat, Rewel i Parnawa warte są takiej komedii..?

Z drugiej strony: ktokolwiek będzie posłem (a prawie na pewno będzie to dysydent - bodaj właśnie Radziwiłł...), może koronę obiecywać szczerze (a tylko dotrzymać tej obietnicy nie leży w jego mocy - o czym, rzecz jasna, Szwedom nie powie...), zaś sukces w negocjacjach nikomu jeszcze w karierze nie zaszkodził...

No właśnie: pytanie na marginesie - jak teraz będzie wyglądała sarmacka "ścieżka kariery"? "Szlachcic bez urzędu - jak liszka bez chwosta" - czy jakoś tak. Do tej pory panowie bracia wykosztowywali się na husarskie poczty i okazałe poselstwa, wydając wielokrotność tego, co im w postaci żołdu i "strawnego" (dla poselstw) przysługiwało w zamian, bo mieli nadzieję zwrócić na siebie uwagę możnego protektora, najchętniej samego Najjaśniejszego Pana. Z braku Najjaśniejszego Rzeczpospolitą wkrótce zacznie rządzić najpospolitsza wada każdej demokracji - bezinteresowna zawiść. Najjaśniejszemu Panu mogło być wszystko jedno, czy ten lub ów z jego poddanych dzierży trzynaście czy tylko dziesięć starostw - i jak długa jest jego lista tytułów. Sąsiadom takiego pana - nie jest to jednak wcale obojętne! Wręcz - gotowi sami stracić, byle tylko który z nich zanadto się nie wybił.

Efekt może być dwojaki. Albo brak możliwości kumulacji urzędów i starostw przyspieszy kryzys szlacheckiej obyczajowości (a co za tym idzie - degenerację wojska i dyplomacji sarmackiej, bo ani jedno, ani drugie bez owych dobrowolnych nakładów ambitnych panów istnieć nie może), albo wprost przeciwnie: okaże się właśnie w zarodku choroby podanym lekarstwem. Ostatecznie - stanowisk dających jakąś realną władzę będzie więcej, a nie mniej, więc i więcej chętnych będzie się o nie ubiegać - i muszą to robić bardziej na serio, bo nikt ich tak dokładnie nie prześwietli jak sąsiedzi - nie ukryje się za husarską wilczą skórą towarzysz "sowity", który swój pierwszy żołd odebrał w kołysce, ostatni na łożu śmierci, a pola bitwy nigdy nawet nie oglądał. Królowi i taki był dobry - ale sąsiedzi się na to nie nabiorą...

Tak więc sama ambicja i protestancki zapał posła, może nam dać to wszystko, cośmy do tej pory, głównie przez małostkowość i brak wyobraźni starego Zamoyskiego w Inflantach utracili.

Szwedzi nie są w tym momencie żadną militarną potęgą i ich pomoc w Moskwie głównie temu służy, żeby zablokować Szujskim (a potem "Soborowi Ziemskiemu") drogę na Zachód. Na jakieś szwedzkie przewagi w głębi państwa moskiewskiego bym nie liczył. Nie jest to zresztą szczególnie potrzebne.

Pierwsza faza wojny, dokładnie jak OTL, ma na celu wymuszenie wypuszczenia polskich więźniów, ewentualnie: wypłatę jakiegoś odszkodowania rodzinom zabitych i cesję Smoleńska.

Dopiero nadspodziewanie totalne zwycięstwo Żółkiewskiego i zajęcie Moskwy, dały wojnie nowy cel.

Oczywiście - tutaj tym celem nie może być tron moskiewski.

Może natomiast paść propozycja przystąpienia Moskwy, jako trzeciego, równoprawnego członu, do RON.

Odrzucenie tej wielkodusznej propozycji przez Moskali może natomiast - z dużym prawdopodobieństwem, rozwścieczyć szlachtę. Wojna przybierze wówczas charakter totalny - jej celem będzie całkowite zniszczenie potencjału ludnościowego i gospodarczego Moskwy. Co się zapewne uda. Z jednej strony - wojska RON będą urządzać tatarskie polowania na ludzi, uprowadzając kogo się da. Będzie się ich potem sprzedawać na licytacji jako pańszczyźnianych. Element potencjalnie buntowniczy (mnisi, popi, drobne dworiaństwo, którego nie stać na okup) lepiej zresztą upłynniać poza granicami: Tatarom, albo lepiej Holendrom (zamiast Murzynów na zamorskie plantacje). Chwilowa nadpodaż siły roboczej może ułatwić konieczne po przewrocie roboty publiczne (fortyfikacja granicy ze Śląskiem i Węgrami, budowa jakiegoś "pogranicza wojskowego" na Ukrainie). Być może, za namową Kettlera, sami zainwestujemy w jakieś zamorskie awantury przy tej okazji.

Z drugiej strony - sami Moskale, nie mając szans w otwartym polu, a chcąc ograniczyć naszą mobilność, zastosują taktykę "spalonej ziemi", równie skutecznie, jak nie skuteczniej dewastując własny kraj. W konsekwencji, gdzieś około roku 1618 Romanow złoży RON hołd lenny i ratyfikuje "granicę witoldową". Wydzielenie oddzielnego Wielkiego Księstwa Kazańskiego nie byłoby złe.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
xxxxf
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.848
Nr użytkownika: 94.726

sarna ygrekowski
Zawód: uczen
 
 
post 3/04/2019, 9:51 Quote Post

Dobrze- w takim razie mamy nowe rozdanie. Jak widzisz organizację "Rady Rzeczypospolitej" (skoro to jest "kolektywna głowa państwa" to nie może być tylko zwykłą "Radą Nieustającą")? 12 posłów i 12 senatorów (jak w OTL projekcie Prażmowskiego)? Czy jednak jakoś inaczej? Niewątpliwe musi być rozwiązana jakoś kwestia przewodnictwa nad Radą (jak ją nazwiemy to mniejsze ma znaczenie). We wszystkich projektach OTL przewodniczył jej król. Tutaj go nie ma i to podstawa tego wątku - więc trzeba to rozwiązać inaczej. Jak? Mam dwa pomysły. Pierwszy - powołanie dwóch konsulów na wzór rzymski, wybieranych przez Senat na okres roczny. Drugi - powołanie wybieranego przez cały Sejm (Senat i Izbę Poselską pospołu) urzędu "dyrektora generalnego" (wzorowanego na holenderskim Stadthouderze). Który z nich wydaje Ci się bardziej prawdopodobny?


Skuteczna administracja może zostać zbudowana wcześniej niż wiek prasy. To nie jest aż takie trudne - a skoro nie ma królów, którzy mogliby zostać oskarżeni o tyranię, wcielaną w życie za pomocą tejże administracji to i nie ma oporu (przynajmniej aż tak dużego) przeciw wprowadzeniu tejże administracji.


Zgadzam się.



Tatarów wolałbym do naszej awantury moskiewskiej nie mieszać. Najbardziej interesujące RON ziemie znajdują się na południu, nie można pozwolić się tam chanowi krymskiemu panoszyć. Ewentualnie Stambuł może ich zachęcić do akcji.


Sądzę, że pokój zostanie zawarty na zasadzie uti possidetis. Obietnica korony polskiej dla Karola wywołałaby wściekłość u partii katolickiej, więc nikt by (nawet w negocjacjach) jej nie wysuwał. Po prostu bałby się, że skończy jak Zygmunt Waza.
 
User is online!  PMMini Profile Post #41

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 3/04/2019, 10:14 Quote Post

Co do przewodnictwa Radzie to widzę dwie możliwości. Wobec bojkotu Senatu przez biskupów, przewodniczącym "naturalnym" jest kasztelan krakowski jako "pierwszy senator świecki". Aktualnie jest nim Janusz Ostrogski - postać trudno akceptowalna dla dysydentów jako "protektor jezuitów" - no ale, mogą nie mieć wyjścia i powstaje tylko pytanie, co dostaną w zamian..? Chyba, że poległ pod Guzowem..?

Drugą możliwością jest przewodnictwo rotacyjne - co miesiąc, co pół roku, lub co rok obejmuje je kolejny członek Rady, wedle wcześniej ustalonej kolejności (może to być kolejność wynikająca ze starszeństwa, ale nie musi). Przy 12 członkach Rady rotacja miesięczna byłaby naturalna.

Pamiętaj, że wszelkie zmiany trzeba tak wprowadzać, aby nie wydawały się w ogóle zmianami. Już samo utworzenie "Rady" może być kontestowaną nowością - ale nie ma innego wyjścia, jakoś trzeba sobie bez monarchy radzić - ot, powie się wszystkim, że to "tylko na rok, do przyszłego Sejmu, za rok już na pewno wybierzemy króla". Tworzenie nowej instytucji jakiegoś "konsula", czy "dyrektora generalnego" - nie przejdzie.

Pokój uti possedens ze Szwedami oznacza, że jest sens przekazać im Psków i - ewentualnie - Nowogród Wielki. Bez Dorpatu po ich stronie granicy nie miałoby to sensu...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
Prawy Książę Sarmacji
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.722
Nr użytkownika: 98.849

 
 
post 3/04/2019, 10:47 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 2/04/2019, 18:16)
Konflikt z Kozakami jest dość prawdopodobny. I bardzo dobrze! Około roku 1610 to będzie krótka rozprawa...

(...)

Jeśli bowiem na skutek przewrotu RON znalazła się w obozie antycesarskim i jeśli podburzeni przez banitę Stadnickiego Kozacy albo wszczęli rebelię, albo samowolnie najechali czarnomorskie wybrzeża Turcji i zostali w konsekwencji bezlitośnie spacyfikowani - to Stambuł może wymagać od lennika okazania wdzięczności RON. Inna rzecz, że Tatarzy będą ową wdzięczność okazywać powściągliwie...
*


Akurat wręcz przeciwnie. Kozacy się dobrze bawią w państwie moskiewskim i napadając na tureckie miasta, nie ma żadnej przyczyny która mogła by doprowadzić do powstania w przeciągu kilku lat. Nikt nikogo nie bedzie bezlitośnie pacyfikował bo nie ma na to czasu a są ważniejsze problemy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.917
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 3/04/2019, 11:01 Quote Post

Oczywiście, że są ważniejsze problemy - ale co, jeśli cesarzowi uda się podburzyć Kozaków, posyłając im pieniądze i listy z zachętą, jak nie do buntu, to przynajmniej - do samowolnego najazdu na ziemie sułtana..?

Rzeczpospolita musi na to zareagować.

Ponadto - dzieje się to w każdym razie PRZED oficjalną interwencją w Moskwie. Jeśli nawet część Kozaków zaangażowała się już w prywatne inicjatywy Mniszcha czy Różyńskiego - to na pewno nie wszyscy i na pewno nie jest to problem, który miałby komukolwiek spędzać sen z powiek na Sejmie.

Brak reakcji na zachowanie Kozaków zepsuje nam stosunki z Turcją i może - w perspektywie - narazić na wojnę, której zupełnie nie chcemy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
Prawy Książę Sarmacji
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.722
Nr użytkownika: 98.849

 
 
post 3/04/2019, 11:07 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 3/04/2019, 12:01)
Oczywiście, że są ważniejsze problemy - ale co, jeśli cesarzowi uda się podburzyć Kozaków, posyłając im pieniądze i listy z zachętą, jak nie do buntu, to przynajmniej - do samowolnego najazdu na ziemie sułtana..?

Rzeczpospolita musi na to zareagować.

Ponadto - dzieje się to w każdym razie PRZED oficjalną interwencją w Moskwie. Jeśli nawet część Kozaków zaangażowała się już w prywatne inicjatywy Mniszcha czy Różyńskiego - to na pewno nie wszyscy i na pewno nie jest to problem, który miałby komukolwiek spędzać sen z powiek na Sejmie.

Brak reakcji na zachowanie Kozaków zepsuje nam stosunki z Turcją i może - w perspektywie - narazić na wojnę, której zupełnie nie chcemy.
*


Mógłby to zrobić ale czy Rudolf ma do tego głowę w sytuacji gdy ledwo co zakończył wojnę z Turcją i ma problemy z Maciejem?
Tak ale kto nie angażował się w Dymitriady ten wyprawiał się na Turcję. OTL zareagowaliśmy dopiero jak sytuacja się zagęściła czyli w 1617.

Ten post był edytowany przez Prawy Książę Sarmacji: 3/04/2019, 11:07
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej