Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony < 1 2 3 4 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kryształowe czaszki
     
k.jurczak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.014
Nr użytkownika: 17.051

BANITA
Stopień akademicki: BANITA
 
 
post 21/06/2008, 15:45 Quote Post

QUOTE
Badania czaszki przeprowadzone w British Museum w 1996r. i 2004r. odkryły na zębach ślady jubilerskich urządzeń obrotowych, które powstały dopiero w 19w.

A źródło tej rewelacji? Czyli jednak ślady były i nikt przez 50 lat ich nie dostrzegł?
Dziwna sprawa skoro wg Kapłanka czaszka z Lubantum jest wystawiona od 1972 roku w Muzeum Indian w Nowym Jorku. Zerknij tutaj "Czaszka brytyjska" znajdująca się w Londynie. Wyrzeźbiona z jednego kawałka przezroczystego kwarcu. Jest bardzo podobna do Czaszki Przeznaczenia, z wyjątkiem tego, że jej żuchwa jest nieruchoma".

QUOTE
Po trzecie, najpierw twierdzisz, że w 19w. nie było możliwości wytworzenia tej czaszki, a zaraz potem, że Indianie mieli taką technologię.

Czaszka istnieje więc można ja było wykonać. Jednak jeszcze w latach 60 tych naukowiec badający czaszkę pisał "Ci którzy ja wycięli nie mieli najmniejszego pojęcia o krystalografii i całkowicie zignorowali wszystkie osie symetrii. Nie wyobrażam sobie by nie rozleciała się ona w drobne kawałki w toku produkcji". Chodzi tu pewnie o nakład sił i środków. Bez technologii czaszkę da sie wykonać za pomocą polerowania. Nie wiem czy mieli Indianie technologię poza polerowaniem ale ich jubilerzy robili zadziwiająco zgrabne rzeczy.

QUOTE
Sprawa kryształowej czaszki jest tak ewidentnym oszustwem, że aż bije po oczach. Jaki naukowiec, który znalazłby coś tak niesamowitego, nie ogłosiłby tego już w miejscu odkrycia, tylko najpierw przewiózł do Paryża? Gdzie jest dziennik wyprawy? Gdzie koncesja na wykopaliska? Gdzie świadkowie ekspedycji? Sam poszedł z łopatą kopać?

To akurat jest tu mało istotne, można znaleźć wiele tłumaczeń w tym np że Hedges naruszył jakoś prawo i nie mógł tego ogłosić.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
wojtek_bartnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 230
Nr użytkownika: 46.197

Wojtek Bartnik
Stopień akademicki: bez brawury
Zawód: student
 
 
post 21/06/2008, 15:56 Quote Post

W maju 2008r. wykorzystując mikroskop elektronowy i rentgenografię strukturalną zbadano, że czaszka z British Museum powstała w wyniku oddziaływania obrotowym narzędziem wykonanym z diamentu lub korundu. Po samych nazwach tych wykorzystanych metod można się zorientować, że nie były one dostępne 5 lat temu.

Czaszka należąca do Sithsonian Institution, ta z muzeum Indian, po analogicznych badaniach wykazała, że użyto do jej wytworzenia tarczy z węglika krzemu, sztucznej substancji wytworzonej pierwszy raz w 1890r., w szerszym użyciu od lat .40 XXw.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
wojtek_bartnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 230
Nr użytkownika: 46.197

Wojtek Bartnik
Stopień akademicki: bez brawury
Zawód: student
 
 
post 21/06/2008, 15:59 Quote Post

aha, i żeby nie było wątpliwości, moje źródła to Wikipedia Angielska oraz strona internetowa Muzeum Brytyjskiego, które wydaje się najbardziej kompetentne w tej sprawie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
k.jurczak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.014
Nr użytkownika: 17.051

BANITA
Stopień akademicki: BANITA
 
 
post 21/06/2008, 18:18 Quote Post

QUOTE
czaszka z British Museum powstała w wyniku oddziaływania obrotowym narzędziem wykonanym z diamentu lub korundu.

a z muzeum Indian, po analogicznych badaniach wykazała, że użyto do jej wytworzenia tarczy z węglika krzemu, sztucznej substancji wytworzonej pierwszy raz w 1890r., w szerszym użyciu od lat .40 XXw.


Ok, niech będzie - przy zrobieniu czaszek użyto zaawansowanej technologii, czuje sie przekonany. Tylko od razu pojawia sie pytanie - czy aby na pewno to jest argument wykluczający ich pochodzenie z zamierzchłej przeszłości?
Śledząc inny wątek znalazłem niedawno taką perełkę: Goci wnieśli do naszego dziedzictwa kulturowego elementy, których byśmy sie nigdy nie spodziewali, tym bardziej że mogły istnieć już dwa tysiace lat temu. Żyjemy nie wiedzac, że różne rzeczy maja tak odległe
zródło. Przykład pierwszy z brzegu - nikiel. Wszyscy wiedza ze szkoły, że w XIX wieku zaczeto produkowac nikiel laboratoryjne. Przed I wojna swiatowa wszedł do użytku technologicznego. Goci w drugim wieku po
narodzeniu Chrystusa niklowali przedmioty czyli musieli znac ogniwo - inaczej sie tego nie da zrobic.
tutaj

Teraz się zastanówmy - wąglik krzemu został powszechnie zastosowany dopiero w latach 40 tych? tutaj podają że śledztwo Joe Nickella i Normana Hammonda ustaliło iż czaszka przeznaczenia należała do kolekcjonera Sydneya Burneya, a jej fotki były publikowane w 1939 roku. Jakie szanse miał Hodges lub Burney na to by mieć dostęp i skorzystać z technologii stosowanej tylko eksperymentalnie od 1890 roku? Tym bardziej ze przy stworzeniu innych czaszek widać nie była ona potrzebna skoro inne czaszki pochodzą sprzed 1890 - Eugene Boban wystawił dwie czaszki w 1867 roku na wystawie paryskiej - data ta dziwnie zbiega się z interwencją francuską w Meksyku w roku 1863.
To że wykorzystano koło przy produkcji jednej z czaszek tym bardziej też niczego nie dowodzi gdy weźmiemy pod uwagę prawdopodobieństwo kontaktów transatlantyckich.

Z tego co czytam najbardziej zastanawia mnie nieproporcjonalność nakładu sił i środków jakie trzeba włożyć w stworzenie kryształowej czaszki a cena za jakie je sprzedawano . Np Boban za swoją czaszkę W 1881 roku wziął tylko 950 dolarów USD od Tiffanyego. Po dekadzie po tej samej cenie nabyło ją Muzeum Brytyjskie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
daigotsu
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 556
Nr użytkownika: 20.769

Stopień akademicki: magister
 
 
post 21/06/2008, 22:16 Quote Post

Pan Kapłanek i jego książka "Śladami pierzastego węża" to niezbyt wiarygodne źródła...Czytałem więc wiem - typowa książka "podróżnicza" napisana co istotne przez człowieka, który jak najbardziej sympatyzuje z dość nieortodoksyjnymi poglądami na temat cywilizacji Mezoameryki...Słowem miłośnik teorii atlantydzkich itd. - książka napisana ciekawie, miło się czyta ale nie jest to dzieło naukowe...co do Wiercińskiego - niewątpliwe są aporty europeidalne i negroidalne wśród ludów migrujących do Ameryki, co udowodniły badania tego antropologa - i nic z tego nie wynika a propos czaszek - po prostu wśród kilku fal migrujących do ameryki ludów były grupy nie należące do rasy azjatyckiej, które z czasem zostały zasymilowane. O wspomnianych aportach pisze wyraźnie w "Historii Meksyku" tak dobry uczony jak T.Łepkowski.

A wracając do czaszek - dlaczego zadano sobie tyle trudu by je zrobić w XIX-XXw? Wcale nie dla zysku - raczej, by jak to określiłem trafić w określone "zapotrzebowanie społeczne" - tak się dziwnie składało, że ich "odkrywcy" byli jak najbardziej zwolennikami dyskusyjnych teorii o Atlantydzie, Mu czy Lemurii - dotyczy to zwłaszcza Fredericka Alberta Mitchell-Hedgesa, który z tego co pamiętam szukał jak najbardziej poważnie śladów Atlantydów w Hondurasie. Ludzie ci mieli w tamtym czasie liczne grono zwolenników; zaginione miasta czy kontynenty były że tak powiem w modzie na równi ze zjawiskami paranormalnymi zwłaszcza wśród elit finansowych czy artystycznych - taka była specyfika tych lat po prostu i o tym warto pamiętać, by odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego komuś tam zależało na zaistnieniu tych "tajemniczych" artefaktów...

"Ok, niech będzie - przy zrobieniu czaszek użyto zaawansowanej technologii, czuje sie przekonany. Tylko od razu pojawia sie pytanie - czy aby na pewno to jest argument wykluczający ich pochodzenie z zamierzchłej przeszłości? " - tak jest to argument wykluczający i niklowanie ozdób przez Gotów nie jest tu argumentem...Nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, by w przeszłości na terenie Ameryki funkcjonowały technologie o których mowa przy tworzeniu czaszek - no chyba że uznamy, że są one tworem tzw. zaginionej cywilizacji - patrz Atlantyda, Mu, Lemuria...Delikatnie przypomnę, że naturalnie nie odnaleziono żadnych pozostałości owych rzekomych cywilizacji więc raczej nie istniały one w sferze realnej...Tu z góry dodam, że ani Nan Madol na Ponape, ani inne tego typu "tajemnicze" konstrukcje nie maja nic wspólnego z zatopionymi lądami i upadłymi cywilizacjami - można tak było uważać jeszcze np. 50 lat temu, gdy dysponowano bez porównania mniejszą wiedzą na temat geologii, archeologii itd, itp...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
daigotsu
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 556
Nr użytkownika: 20.769

Stopień akademicki: magister
 
 
post 21/06/2008, 22:37 Quote Post

I jeszcze jedno - od mniej więcej 8-10 lat wiedza o Majach została pogłębiona w stopniu iście rewolucyjnym - w zasadzie odczytano ich pismo i odtworzono genealogie dynastii - o wielu majańskich władcach wiemy znacznie więcej niż np. o Mieszku I (nie przesadzam - w języku angielskim dostępne są monografie w których na podstawie odczytanych inskrypcji odtworzono koligacje rodzinne, daty z dokładnością co do dnia, układy polityczne itd itp), wiedza o ich religii czy kulturze również poszła do przodu...Mógł sobie "uważać" Frederick Albert Mitchell-Hedges, że "kapłani majańscy" (których Majowie nie mieli w okresie klasycznym ale to taki drobiazg)używali kryształowej czaszki do "zsyłania śmierci na swych wrogów", czy "przekazywania wiedzy" (naturalnie w mistyczny sposób...)bo pisał lata temu, bo nie wiedział nawet 10% tego, co wiadomo obecnie o Majach - smutna prawda jest taka, że nawet nie ma dowodu na to, ze odnalazł czaszkę w Lubaantun (ciekawe jest to, że odkryć ją miała jego córka, sam Mitchell w swym sprawozdaniu z wykopalisk nawet o niej nie wspomniał, inni pracujący z nim w Lubaantun też o jej znalezieniu nic nie wiedzieli a nawet twierdzili, że jego córki nie było w miejscu wykopalisk...Tak naprawdę to Anna Hedges rozpropagowała czaszkę niby przez nią znalezioną w Lubaantun...Jedyna wzmianka o czaszce w pismach Mitchell-Hedgesa pochodzi z 1954r...Nie jestem pewien, czy w ogóle możemy dyskutować o autentyczności "zabytków" których odkrywanie było "dokumentowane" w taki sposób...).

Tu całkiem niezły i rzeczowy artykuł:
http://en.wikipedia.org/wiki/Crystal_skull
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #21

     
wojtek_bartnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 230
Nr użytkownika: 46.197

Wojtek Bartnik
Stopień akademicki: bez brawury
Zawód: student
 
 
post 22/06/2008, 2:58 Quote Post

Dzięki, daigotsu, że razem działamy na rzecz rozsądku historycznego.

Skoro udowodniono, że czaszki powstały przy użyciu technologii niedostępnej w żadnym razie dla jakichkolwiek Indian, to według mnie "Roma locuta, causa finita".

Przyznaje się bez bicia, że nie wiem nic o gockim niklu, ale przecież baterię znaleziono nawet w Mezopotamii. Co innego użycie prądu do pokrywania powierzchni statuetek, co innego wytworzenie węglika krzemu, które wymaga ogromnych ciśnień i temperatur.

Problem z gadżetami typu "kryształowe czaszki" polega na tym, co już we wcześniejszym poście napisałem, że ludzie, którzy w nie wierzą, uważają za zbyt niesamowite, że mogą to być falsyfikaty.

Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że kosmici je przywieźli albo stworzyła je dawna cywilizacja, tak dawna, że najstarsi górale nie pamiętają.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
k.jurczak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.014
Nr użytkownika: 17.051

BANITA
Stopień akademicki: BANITA
 
 
post 22/06/2008, 11:29 Quote Post

QUOTE
, co innego wytworzenie węglika krzemu, które wymaga ogromnych ciśnień i temperatur.

Ok, ale czy nie wydaje sie wam dziwne ze technologię tę wykorzystano do wytworzenia czaszki przeznaczenia zanim znalazła ona szersze zastosowanie?

QUOTE
co do Wiercińskiego - niewątpliwe są aporty europeidalne i negroidalne wśród ludów migrujących do Ameryki, co udowodniły badania tego antropologa - i nic z tego nie wynika a propos czaszek - po prostu wśród kilku fal migrujących do ameryki ludów były grupy nie należące do rasy azjatyckiej, które z czasem zostały zasymilowane. O wspomnianych aportach pisze wyraźnie w "Historii Meksyku" tak dobry uczony jak T.Łepkowski.

Co przez to rozumiesz???Że grupy te przybyły do Ameryki przez Azję razem z syberyjskimi łowcami mamutów czy jednak dowodzi to kontaktów transatlantyckich
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
wojtek_bartnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 230
Nr użytkownika: 46.197

Wojtek Bartnik
Stopień akademicki: bez brawury
Zawód: student
 
 
post 22/06/2008, 13:01 Quote Post

To, kiedy niby czaszka ze Smithsonian Institution miała zostać znaleziona, nie jest dowodem. Dowodem jest moment, w którym została upubliczniona, a to było w latach .60 XXw., więc już po upowszechnieniu węgliku tytanu.

Co z kolei implikuje wniosek, że czaszka powstała w latach .50 lub .60.

Taka mała opinia ogólna.

Na początku XX wieku znaleziono w Anglii "Człowieka z Piltdown". Było to sensacyjne odkrycie, ogniwo pomiędzy człowiekiem a małpą itd. Niestety, później okazało się, że to zwyczajna podpucha, wykonana przez Charlesa Dawsona, aby udowodnić, że pierwszy człowiek pochodził z Anglii.

Hwang Woo-Suk, do niedawna bohater narodowy Korei Południowej, sfałszował wyniki swoich badań na temat klonowania człowieka. Grozi mu do 13 lat więzienia.

Shinichi Fujimura, japoński archeolog, nocami podrzucał w miejscach wykopalisk młodsze przedmioty w warstwy starsze, aby dowieść, że pierwotni Japończycy byli bardziej zaawansowani niż Europejczycy i Chińczycy.

Takich przykładów są dziesiątki, z każdej dziedziny nauki.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
yarovit
 

Lemming Pride Worldwide
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.683
Nr użytkownika: 22.276

Zawód: Radca prawny
 
 
post 22/06/2008, 13:08 Quote Post

QUOTE(wojtek_bartnik @ 22/06/2008, 14:01)
Shinichi Fujimura, japoński archeolog


Ten pan nie jest archeologiem, lecz amatorem który zdobył popularność.
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
wojtek_bartnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 230
Nr użytkownika: 46.197

Wojtek Bartnik
Stopień akademicki: bez brawury
Zawód: student
 
 
post 22/06/2008, 13:22 Quote Post

Historia zna wielu amatorów, którzy przysłużyli się światu.

Był archeologiem-amatorem, ale otrzymywał rządowe granty badawcze i organizował profesjonalne ekspedycje.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
daigotsu
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 556
Nr użytkownika: 20.769

Stopień akademicki: magister
 
 
post 22/06/2008, 21:05 Quote Post

QUOTE
co do Wiercińskiego - niewątpliwe są aporty europeidalne i negroidalne wśród ludów migrujących do Ameryki, co udowodniły badania tego antropologa - i nic z tego nie wynika a propos czaszek - po prostu wśród kilku fal migrujących do ameryki ludów były grupy nie należące do rasy azjatyckiej, które z czasem zostały zasymilowane. O wspomnianych aportach pisze wyraźnie w "Historii Meksyku" tak dobry uczony jak T.Łepkowski.

Co przez to rozumiesz???Że grupy te przybyły do Ameryki przez Azję razem z syberyjskimi łowcami mamutów czy jednak dowodzi to kontaktów transatlantyckich?

Grupy te przybyły przez Cieśninę Beringa- choć francuski badacz Remy Cottevielle-Giraudet wysunął z kolei teorię że ludzie rasy białej dotarli do Ameryki w niewielkich grupkach wędrując w okresie neolitu i u schyłku paleolitu ze Szkocji przez wyspy Owcze,Islandię i Grenlandię aż do Ameryki - pokrywa lodowa podczas zlodowacenia miała im to ułatwić...(a więc biali ludzie mieli zasiedlać Amerykę na równi z przeważającymi liczebnie ludzmi rasy żółtej co doskonale by tłumaczyło występowanie i w znaleziskach i w sztuce śladów świadczących o tym,że w Ameryce żyli ludzie o cechach europeidalnych). Z czasem mieli oni zostać zasymilowani lub wyniszczeni przez liczniejszych mongoloidów. Temat ten był już poruszany - patrz poniżej "Wikingowie w Ameryce" na tym forum.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
daigotsu
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 556
Nr użytkownika: 20.769

Stopień akademicki: magister
 
 
post 22/06/2008, 21:34 Quote Post

Co do roli amatorów - naturalnie często odgrywali oni rolę pozytywną, ale niestety w chwili obecnej kierowanie się argumentami na wpół profesjonalnych lub nieprofesjonalnych badaczy z XIX czy I połowy XX w.jest nieporozumieniem - archeologia jako nauka poszła tak do przodu, że znaczna część ich przypuszczeń i ustaleń delikatnie mówiąc mija się z prawdą - dotyczy to nie tylko kryształowych czaszek...Niestety popularyzatorzy w rodzaju cytowanego przez kolegę pana Kapłanka nadal uważani są za godne zaufania źródła, mimo iż daleko im do profesjonalizmu a ich publikacje nie uwzględniają najnowszych odkryć, bazując właśnie na pracach mocno przestarzałych o których mowa powyżej. Przykład pierwszy z brzegu - charakteryzując ustrój Majów pan Kapłanek korzysta żywcem, że tak powiem z tego co napisał M.Stingl w książce "Indianie bez tomahawków" - naturalnie nie bierze pod uwagę tego, że Stingl, skądinąd dobry popularyzator, pisał w 1966 r (w tym roku wydano tą książkę, wydanie polskie jest z 1987 - daje to do myślenia odnośnie tempa z jakim wydawano w naszym kraju pozycje dotyczące Ameryki prekolumbijskiej)- i pisze o urzędach i tytułach z okresu postklasycznego, nawet nie wiedząc o tym, że w okresie klasycznym zupełnie inaczej wszystko wyglądało (w czasach gdy pisał Stingl nikt jeszcze nie wiedział jakie tytuły funkcjonowały u Majów w okresie klasycznym)...Stąd w jego książce wiele nieścisłości na które naturalnie nie zwróci uwagi 99% czytelników, święcie przekonanych ze to książka popularnonaukowa a więc przekazująca rzeczową wiedzę...to taka drobna dygresja na temat podpierania się literaturą "popularną"...Co do rewelacji na temat czaszek - przypominają mi się publikacje Lucjana Znicza czy Tadeusza Lecha sprzed 20-25 lat - tam właśnie były sformułowania typu:"czaszki nie miały prawa powstać zgodnie z prawami krystalografii", "czaszki mogą być nośnikami informacji" (bo są z krzemu - 25 lat temu krzem był bardzo popularny w powieściach fantastycznych jako potencjalny materiał do przyszłościowych "kryształów" do zapisu danych itd - niestety postęp technologiczny poszedł w nieco innym kierunku)itd, itp...Ciekawe jest to, że tylko w takich publikacjach odnalazłem informacje o cudownych i tajemniczych właściwościach czaszek - sąsiadują one z informacjami o UFO i trójkącie bermudzkim (bardzo modne tematy 20-25 lat temu - wtedy mnóstwo książek Denikina, Mostowicza, Znicza itd wychodziło - gdy teraz czyta się, co ci panowie wypisywali na temat Ameryki prekolumbijskiej to śmiać się chce - któż jednak mógł przewidzieć taki postęp archeologii, jaki miał miejsce dosłownie w ciągu ostatnich 8-10 lat?). Wydaje mi się, że odnośnie czaszek niektórzy nasi koledzy nadal opierają się przede wszystkim na tym, co pisano dawno temu, właśnie w książkach Znicza czy Mostowicza...Takie odnoszę wrażenie...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
k.jurczak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.014
Nr użytkownika: 17.051

BANITA
Stopień akademicki: BANITA
 
 
post 22/06/2008, 22:09 Quote Post

QUOTE
To, kiedy niby czaszka ze Smithsonian Institution miała zostać znaleziona, nie jest dowodem. Dowodem jest moment, w którym została upubliczniona, a to było w latach .60 XXw., więc już po upowszechnieniu węgliku tytanu.

Co z kolei implikuje wniosek, że czaszka powstała w latach .50 lub .60.

A co z tym opublikowanym zdjęciem owej czaszki z 1939 roku?

QUOTE
Grupy te przybyły przez Cieśninę Beringa- choć francuski badacz Remy Cottevielle-Giraudet wysunął z kolei teorię że ludzie rasy białej dotarli do Ameryki w niewielkich grupkach wędrując w okresie neolitu i u schyłku paleolitu ze Szkocji przez wyspy Owcze,Islandię i Grenlandię aż do Ameryki - pokrywa lodowa podczas zlodowacenia miała im to ułatwić...(a więc biali ludzie mieli zasiedlać Amerykę na równi z przeważającymi liczebnie ludzmi rasy żółtej co doskonale by tłumaczyło występowanie i w znaleziskach i w sztuce śladów świadczących o tym,że w Ameryce żyli ludzie o cechach europeidalnych)

A jak tam trafili murzyni?
Kapłanek może i jest tylko popularyzatorem, ale podaje ze Wierciński ustalił iż czaszki rasy białej i czarnej pochodzą z okolic Gibraltaru i pn zach Afryki. To ściema czy fakt?
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
wojtek_bartnik
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 230
Nr użytkownika: 46.197

Wojtek Bartnik
Stopień akademicki: bez brawury
Zawód: student
 
 
post 22/06/2008, 22:50 Quote Post

Więc zdjęcie z 1939 to albo falsyfikat, albo to inna czaszka,
SKORO NIE BYŁO WTEDY TECHNOLOGII WĘGLIKA KRZEMU.

A murzyni znaleźli się w Ameryce w bardzo prosty sposób: Na statkach zostali przewiezieni z Afryki przez łowców niewolników.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #30

4 Strony < 1 2 3 4 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2016 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej