Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> W stalowych burzach, Ernst Junger
 
Oceń książkę:
1. (strata czasu) [ 2 ]  [14.29%]
2. (taka sobie) [ 1 ]  [7.14%]
3. (średnia) [ 0 ]  [0.00%]
4. (dobra) [ 0 ]  [0.00%]
5. (bardzo dobra) [ 3 ]  [21.43%]
6. (wyśmienita) [ 8 ]  [57.14%]
Suma głosów: 14
Goście nie mogą głosować 
     
lancelot
 

Żelazna pięść
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 12.480
Nr użytkownika: 36.860

bogumil chruszczewski
Stopień akademicki: rebajlo
Zawód: Podstarza³y wilk
 
 
post 31/07/2012, 21:04 Quote Post

QUOTE
Mam nadzieje,ze nie o Remarquea 
Nie, o jego bohatera kreowanego na doświadczonego żołnierza...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
mariusz 70
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.883
Nr użytkownika: 51.390

mariusz kukowski
Stopień akademicki: pisze,czyta
Zawód: wykonywany:pracuje
 
 
post 1/08/2012, 16:56 Quote Post

Tak i myslalem smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
Wrzrzrzt
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 288
Nr użytkownika: 76.553

Zawód: Przydzial kalorii 0.
 
 
post 29/10/2012, 0:37 Quote Post

QUOTE(mariusz 70 @ 30/07/2012, 15:37)
Hmmm...gdybym byl zlosliwy to bym sie Lancelocie spytal o jakiego rzemieslnika Ci chodzi.Mam nadzieje,ze nie o Remarquea confused1.gif Ten spedzil raptem niecale dwa miesiace na froncie,a wiec trudno tu mowic o rzemiosle,a tym bardziej dobrym.No chyba,ze mial pan Remarque jakowes ukryte militarne talenta o ktorych nic nie wiemy.Wreszcie jakie "my",i od kogo lepsi?

Czy aby Panowie nie usilujecie porownac nieporownywalnego?
Nie o ksiazki mi chodzi.I ta Jungera i ta Remarque sa uznanymi swiatowymi klasykami literackimi.Tutaj dyskusja jest calkowicie zbedna.Ale jak ,na Boga, mozna porownac obu autorow.

Ot chocby owe konserwy.Remarque,pomijajac fakt,ze mial doswiadczenia na poziomie beniaminka i sie straszliwie glupio chelpi cudzymi osiagnieciami,po prostu biadoli.Biadoli,ze mu papu nie dali.Zapewne slusznie,ale biadoli.
Jurgen nie biadolil,ale szedl w angielskie okopy i zaopatrzenie zdobywal.Doslownie.
Remarque pomimo,ze spedzil w okopach czas godny unitarki mieni sie dwa razy lepszym zolnierzem od innych.No, brak wolowiny mu tylko zapewne przeszkadzal w osiagnieciu zupelnej doskonalosci.
To co ma mowic Junger - ochotnik,oficer Stormtroopu, z kilkoma latami okopowego doswiadczenia,kilkunastoma ranami i Pour le Merit .Supermen,Red-baron piechoty z smigielkiem w kuperku i zepelinem w plecaku? Wyobrazamy sobie Jungera,ktory glosi ze jest dwa razy lepszy od innych zolnierzy? 
Podstawowa roznica jest taka,ze Junger nosil w kieszeni spodni notes i granaty,a Remarque nosil w spodniach kupe.Ten ostatni wkroczyl do okopow jak bydlo do rzezni,a ten pierwszy jak lew.I nie jest to pusta przenosnia.Junger byl wojownikiem w pelnym tego slowa znaczeniu.Gdyby obaj panowie zyli w sredniowieczu, pewnie Junger by zdobywal Jeruzalem,a Remarque szyl buty(profesja godna szacunku).Niestety ten ostatni mial pecha zyc w epoce,w ktorej miliony wbrew ich woli gnano na armaty.No to biadolil-mial prawo.
Na szczescie dla swiatowej kultury obaj wrocili z frontu calo.Jurgen nieco podziurawiony,ale z Pour le Merit,a Remarque z brudna bielizna.No i z niezlym mniemaniem o sobie.
No i wreszcie zaczeli pisac.Remarque stal sie guru dla pierdolow sobie podobnych,a Junger np.ksieciem piechoty dla oficerow Wojska Polskiego.
Patrynius napisal,ze dla niego ksiazka byla smutna.I slusznie.Bo jest smutna.Czlowiek,ktory latami tkwil w blocie,co kilka miesiecy odnosil rany,tracil przyjaciol tuzinami i wreszcie mial swiadomosc,ze przegral choc przechodzil okopy bez pomocy czolgow,nie napisze podrecznika rumby.To oczywiste.
Rownie dobrze,mozna porownywac listy sw.Bernarda o templariuszach i wyidealizowane kazania sw.Franciszka.Co z tego ze obaj dostapili swietosci i byli mnichami?Byli zupelnie rozni.No z ta roznica,ze nawet sw.Franciszek mial wiecej przyslowiowych jaj od Remarquea.
*

Remarqe napisał powieść a nie autobiografię.

A ton powieści raczej wynika z nieprzygodowości jego przeżyć. Remarque został wysłany w okolice Ypres na przyjęcie spodziewanej ofensywy Ententy. Pracuje jako saper, jednemu jego przyjacielowi pocisk artyleryjski urywa nogę, później drugiemu pocisk artyleryjski wypruwa flaki. Pierwszego dnia bitwy pod Passchendale Remarque obrywa odłamkami które go wysłały do szpitala na ponad rok. Zostaje częściowym kaleką i za zdolnego do dalszej służby zostaje uznany dopiero na tydzień przed końcem wojny.

Junger nie tyle miał drastycznie inny charakter co mu się zwyczajnie poszczęściło i miał okazję posmakować jak to jest iść do ataku i zabijać z karabinu, granatem i w walce wręcz i był tak raniony że w miarę szybko mógł wracać na front. Nie ma się co dziwić, że mu odbiło w stronę gloryfikacji wojny.
Remarque doświadczył tylko tego jak to jest jak znajomi giną od dalekiej artylerii a w końcu jak poszedł do walki to został poważnie ranny i resztę wojny spędził oglądając mniej lub bardziej okaleczonych ludzi. I co miał po takich doświadczeniach pisać? O wspaniałości wojny? Jak nawet nie dostał szansy by się wykazać?

A Junger nie wkroczył do okopów jak żaden lew. Zaczął zielony i zmieszany. Klął na kiepskie jedzenie i dał się złapać na zaniedbaniu. No i Stalowe Burze były wiele razy przepisywane - z tego co pamiętam z opisu to początkowe wersje miały wiele oskarżeń pod adresem dowództwa.

Aha i jeśli chodzi o fikcję pisaną przez Jungera to polecam "Sturm". Moim zdaniem jest dużo odpowiedniejszy do porównania z "Na Zachodzie Bez Zmian".

Ten post był edytowany przez Wrzrzrzt: 29/10/2012, 1:21
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej