Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
10 Strony « < 8 9 10 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Feminizm, ruch/ideologia XX wieku
     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 17.439
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post Wczoraj, 13:51 Quote Post

QUOTE
W krajach zachodnich, także okupowanych zginęło wydaje mi się w samych walkach wojsk więcej mężczyzn niż kobiet.

W samych walkach co oczywiście tak, bo jak wiemy walczyli w nich głównie mężczyźni.
QUOTE
Stąd kobiety które nie doświadczyły zagrożenia życia ze strony obcych państw ciągle przekonane są że uciska je męska międzynarodówka. Bo jedna pobita kobieta przez pijanego męża to zbrodnia, a tysiące zabitych w walkach facetów to dla kobiet głupie zabawy owych facetów do których popchnęła ich tylko męska potrzeba mordu i gwałtu

A dużo kobiet z krajów Zachodu tak uważało po wojnie?
Niezbyt interesuję się feminizmem - mógłbyś podrzucić jakiś cytat, namiar na odpowiedni cytat?
QUOTE
Całkowicie nie widzę przejścia kobiet do prac w fabrykach jako powodu dzisiejszej promocji ideologii feminizmu. Też było to powszechne w ZSRR podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a nawet były obecne w walkach na większą skalę niż: Amerykanki, Brytjki, Francuzki, Holenderki czy Dunki. Jakoś nie kojarzę by którakolwiek z działaczek była dzisiaj pracownikami fizycznymi w fabrykach.

Skoro sam szukasz powodów czegoś w latach II wojny to jak rozumiem kojarzysz, że to coś się nie urodziło wczoraj, tylko ma korzenie w dosyć odległych czasach.
Przypomnę też, że zarówno jkobus, jak i ja odpowiadaliśmy na tę wypowiedź:
QUOTE
Jakoś wydaje mi się że państwa w których dzisiaj feminizm jest ideologią dominującą to te w których procentowo zdecydowana większość zabitych była mężczyznami?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #136

     
BLyy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.898
Nr użytkownika: 18.604

Bartek
Stopień akademicki: magister
 
 
post Wczoraj, 14:52 Quote Post

QUOTE
"Niedostateczna akceptacja nowego podziału ról między kobietami i mężczyznami jest jedną z głównych przyczyn ciągle rosnącej liczby rozwodów - uważa prof. Lucjan Kocik, socjolog rodziny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak wykazują badania CBOS, wśród kobiet partnerski model małżeństwa ma miażdżącą przewagę nad tradycyjnym (47 proc. do 28 proc.), mężczyźni zaś wolą typ tradycyjny (37 proc. do 35 proc.). Mężczyźni stopniowo jednak przystosowują się do silnej pozycji społecznej kobiet. Zwolennikami tradycyjnego modelu małżeństwa są w zdecydowanej większości ludzie starsi, słabiej wykształceni oraz mieszkańcy wsi i miasteczek - osoby, które niechętnie zgadzają się na zmiany."
https://www.wprost.pl/tygodnik/94402/Renesa...malzenstwa.html

https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kate...ja-male-szanse/

Są też zaszłości patriarchalne:
"Spodziewaliśmy się zmian w zakresie wykonywania czynności domowych, w związku z tym, że polskie rodziny deklarują realizowanie partnerskiego modelu rodziny. Okazuje się jednak, że opiera się on głównie na pracy zawodowej obojga małżonków, bez większego wpływu na współdzielenie obowiązków w domu. Zadania +typowo kobiece+ pozostają takimi, mimo upływu czasu, a zadania +typowo męskie+ coraz częściej są wykonywane wspólnie lub zamiennie" - zauważają autorzy badania."
https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/127917...ie-kobiety.html

Czyli to co się działo w latach 80-tych. I nic się nie zmieniło.

Zmieniło się pod tym względem bardzo, bo takie związki nie są obowiązkowe. Każda kobieta i każdy mężczyzna może sobie sam wybrać partnerkę i każdy może (a nie musi) wziąć ślub. Dziś też są kobiety, które preferują związki patriarchalne. Nie widzę sensu, aby feministki na siłę kogoś uszczęśliwiały, bo to powoduje właśnie nieszczęście, jeśli ktoś nie może żyć tak jak chce. Nikt kobietom nie nakazuje brać sobie faceta wyznające patriarchalne poglądy na męża. To jest jej wina, że sobie takiego wzięła, więc niech całemu światu nie narzeka na swój los. Tak samo niech nie narzeka facet, że sobie wziął kobietę, która nie chce pracować, a go traktuje jak bankomat (męska kura, ale nie domowa, a znosząca jaja), gdzie go rzuci jak jej standard życiowy się obniży (czyli matriarchat) lub gdzie ona pracuje, a on domem i dziećmi się zajmuje, a ona nim gardzi jako osobą niepracującą mimo, że sama takiego podziału chciała. W sumie dziwnym jest, że te badania nie uwzględniają matriarchalnych związków, no chyba je włączają do modelu partnerskiego, a to byłoby zakłamanie, a przecież takie związki też istnieją. Dlatego dzisiejsze związki w społeczeństwie zachodnim to tylko i wyłącznie preferencje, a nie nakaz, i nikt nie nakazuje wchodzić w takie związki. Jest pełna dobrowolność i demokratyczny wybór.

Dlatego feministki nie mają nic do roboty w tym względzie, bo w społeczeństwie Zachodnim jakiś nakaz związku z kimś to patologiczny margines, no chyba, że w środowiskach cygańskich i muzułmańskich, ale żadna z feministek nie chce tykać tego środowiska, bo boje się oskarżeń o rasizm i nietolerancję. Tak samo nikt z LGBT nie chce urządzić parad równości w dzielnicach muzułmańskich, bo się boją tych właśnie oskarżeń. Tak samo feministki nie tykają tego, że dziewczyny w tych środowiska, często niepełnoletnie, są zmuszane do poślubienia nieraz dużo starszego od siebie faceta oraz nieraz są obrzezywane, a walczą z depilacją czy szpilkami jako niby kulturowa presja, ale jednocześnie bronią burek i chidżabów, co jest w sumie hipokryzją.

Ten post był edytowany przez BLyy: Wczoraj, 15:17
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #137

     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.034
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post Wczoraj, 22:22 Quote Post

QUOTE(Adiko @ 16/02/2020, 20:21)
Konserwatyści nie mają monopolu, ale w przeciwieństwie do feministek nie uzurpują sobie prawa i mocy do zmiany pojęć i definicji. Płeć jest zdeterminowana przede wszystkim przez fizykę - różnica budowy ciała, dochodzą hormony itd.


Jak nie uzurpują? A kto wymyślił pojęcie "ideologia gender", kto jest odpowiedzialny za wędrówkę pojęcia genderyzm, który oznacza obecnie zupełnie coś przeciwnego czym był pierwotnie? Za pomieszanie z poplątaniem pojęciowym często stoją właśnie konserwatyści. Płeć powinna być przede wszystkim zdeterminowana przez biologię, a nie kulturowość.

CODE
Podważanie pewnych cech/rzeczy - oczywistości do niczego dobrego nie prowadzi, jeżeli stan nie będzie oscylował według pewnego naturalnego poziomu, czyli różne skrajne wymysły nie wygasnął, tak jak grawitacja sprowadza wyskok na dół, grożą niebezpieczne zaburzenia i spustoszenie, tak jak np. po sztucznym i nienaturalnym wprowadzaniu systemu i zasad komunizmu-socjalizmu.


Właśnie dlatego feministki trzeciej fali w ogromnej większości odcięły się od radykalnego feminizmu. Mylenie komunizmu z socjalizmem jest niebezpieczną ignorancją. Socjalizm ma zbyt wiele odmian.
Amerykańska feministka Juliet Mitchell powiedziała: „Powodzenie walki kobiet o równą pozycję społeczną z mężczyznami zależy od upowszechnienia zrozumienia, respektowania i szanowania tych odmienności płciowych, które rzeczywiście istnieją”."
http://www.psz.pl/117-polityka/roznorodnos...anie-i-holandii

CODE
Idee komunizmu są bardzo bliskie feminizmowi, wszystko mocno związane lewicową ideologią, w ostateczności sprowadzające się/dążące do redefinicji lub rozbicia rodziny.


Przecież ta redefinicja rodziny już nastąpiła. Patrząc na rodziny z XIX wieku u z XXI wieku widać wielkie różnice. Feminizm liberalny czy wyrosły z niego indywidualistyczny tak jak wiele odmian f. ostatniej fali nie ma z komunizmem wiele wspólnego. Przypomnijmy sobie. Pierwsze dzieło obalające przyrodzoną wyższość intelektualna mężczyzn i wskazujące na przyczyny społeczne różnic intelektualnych między kobietami, a mężczyznami to utwór pisany na dwie raty w latach 1692 i 1697
„A Serious Proposal to the Ladies, for the Advancement of Their True and Greatest Interest” Mary Astell, pierwszy traktat polityczny o równouprawnieniu to dzieło żyrondysty Nicolasa de Condorceta z 1789 roku. Wielką rolę dla feminizmu odegrała Mary Wollstonecraft i jej "A Vindication of the Rights of Women" z końca XVIII wieku. John Stuart Mill pierwsze dzieło o wyraźnie feministycznej wymowie ("Early Essays on Marriage and Divorce") napisał w 1832 roku. W swoim najważniejszym dziele z 1866 roku uznał:
"Mill twierdził, że położenie angielskiej żony gorsze jest od losu niewolnika, gdyż ten miał choć trochę czasu wolnego dla siebie. Kobieta w małżeństwie nie ma nawet tego przywileju. „Poddaństwo w małżeństwie stanowi potworną sprzeczność z wszystkimi zasadami nowożytnego świata i całym doświadczeniem, które posłużyło do ich wyrobienia. Po obaleniu niewolnictwa Murzynów jest to jedyny przykład okazujący członka ludzkości używającego wszystkich władz swoich, oddanego na łaskę i niełaskę drugiego w nadziei, iż ten użyje władzy swojej jedynie dla dobra poddanej sobie istoty. Małżeństwo jest jedynym rzeczywistym poddaństwem, uznanym przez nasze prawa. Nie ma już legalnych niewolników, z wyjątkiem gospodyni każdego domu”21– pisze on. Dlatego też stosunki między mężem i żoną należy uczynić bardziej sprawiedliwymi." str.7
"Feminizm Johna Stuarta Milla" Barbara Grabowska
https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handl....pdf?sequence=1

W momencie pisania rozprawy "O poddaństwie kobiet" Marx i Engels już zaczęli pisać swoje dzieła pochylając się również nad kwestią rodziny, tyle, że to kompletnie nie ma z nimi nic wspólnego tak jak zapatrywania filozoficzne i ekonomiczne autora z poglądami twórców "Materializmu Dialektycznego". Feminizm pierwszej fali to dziecko w pierwszej kolejności liberalizmu, tak jak dominujący dziś feminizm liberalny i jego indywidualistyczna kontynuacja. Boli? Ma boleć. Możliwe, że gdyby nie istnieli liberalni prekursorzy to w komuniźmie w ogóle by się kwestia równouprawnienia nie pojawiła.

CODE
Więc nie wiem na ile można to traktować jako "równouprawnienie" i sukces feminizmu, a na ile, równie dobrze mogłoby być dziełem konserwatyzmu jako podkreślenie rozróżnienia płci i tego, do jakiej roli obie są "stworzone".


Tyle, że trzeba znać kontekst mojej wypowiedzi z rozmowy z miszą88.

QUOTE(Sima Zhao @ 17/02/2020, 13:49)
To zaś że feministki w żaden sposób nie potrafią tego udowodnić prowadzi u nich właśnie do tak kuriozalnych zabiegów erystycznych, jak Twoje tutaj, że skoro feministki coś ustaliły to znaczy że to prawda (bez potrzeby udowadniania tego) lub że to konserwatyści mają udowadniać że w/w nie istnieje (czyli to tak jakby ktoś postawił tezę a następnie stwierdził że on jej udowodnić nie potrafi ale dopóki inni nie udowodnią, że jest fałszywa to ta teza obowiązuje jako prawda obiektywna).


Nic takiego nie twierdziłem. Pisałem , że monopolu na prawdę obiektywną nie mają, ani feministki, ani konserwatyści.

CODE
W jaki sposób z powyższego ma wynikać, że w Polsce istnieją rodziny patriarchalne (wynika tylko że jak się w parze nie mogą dogadać co do podziału ról to się rozwodzą i tyle) ?


Skoro się rozwodzą to znaczy, że wcześniej musieli założyć rodzinę. Skoro się rozwodzą z powodu różnic w podejściu do modelu rodziny i widzimy wyraźnie, że u mężczyzn dominuje model tradycyjny, a u kobiet partnerski tzn. że ktoś próbował narzucić komuś swój model. Skoro model partnerski zakłada partnerstwo to trudno przypuścić by w takim modelu miał ktokolwiek dominować aczkolwiek ludzie posiadają różne charaktery. Natomiast w rodzinach tradycyjnych patriarchalizm jest jednym z wariantów uwarunkowanych historycznie i kulturowo. Poza tym podałem też link do opisu stosunków ekonomicznych. Naprawdę uważasz, że w Polsce nie istnieją rodziny patriarchalne?

CODE
Tradycyjny model małżeństwa (czyli taki w którym poza domem pracuje głównie mężczyzna a kobieta zajmuje się głównie domem) to dla Ciebie to samo co rodzina patriarchalna (czyli taka w której dominuje mężczyzna) ?


Jeśli kobieta dobrowolnie zgodzi się na taki model i jej odpowiada oraz partycypuje w ustalaniu wydatków i decyzji dot. życia rodzinnego to jest to taki misz-masz rodziny partnerskiej i tradycyjnej. Ale wtedy taki podział ról nie powoduje napięć będących głównym, powodem rozwodów.

CODE
I mamy jeden z efektów feminizmu - mężczyźni zamiast wykonywać wszystkie zadania typowo męskie (co kiedyś było ich punktem honoru) część z nich zwalają na kobiety bo skoro się im wciąż natrętnie powtarza, że kobiety mogą zrobić wszystko to samo co mężczyźni to czemu nie.


To działa w obie strony. Mężczyzna mimo, że kobieta haruje na dwa etaty (praca/dom) nie będzie się zniżał do niemęskich zajęć. Kobieta ma zasuwać, a pan domu odpoczywać. Czyli element patriarchalizmu.

CODE
Ingerencja państwa w intymność rodzinną nigdy nie powinna być przedmiotem jakiejkolwiek debaty bo państwo w intymność rodzinną nigdy w najmniejszym stopniu nie może ingerować. Sam fakt że feministki sobie nad tym debatują wskazuje jak chora jest ich ideologia.


To w takim razie wszystkie ideologie na czele z konserwatyzmem są chore. Ingerencja państwa w intymność rodzinną zaczęła się w momencie kiedy rodzinę podporządkowano prawu. Przemoc w rodzinie przecież jak najbardziej podlega pod paragraf. A ci konserwatyści co afirmują fundamentalizm religijny to co robią jak nie ładują się z butami w rodzinę.

QUOTE(Sapiens @ 20/02/2020, 14:08)
Całkowicie nie widzę przejścia kobiet do prac w fabrykach jako powodu dzisiejszej promocji ideologii feminizmu. Też było to powszechne w ZSRR podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a nawet były obecne w walkach jako uczestniczki na większą skalę niż: Amerykanki, Brytyjki, Francuzki, Holenderki czy Dunki.


Co mogły Dunki, Amerykanki i in. na Zachodzie, a co mogły Rosjanki w ZSRR? Dla mnie wpływ I Wojny Światowej na rozwój feminizmu był znacznie większy niż II-giej.

QUOTE(Blyy @ 20/02/2020, 15:52)
Zmieniło się pod tym względem bardzo, bo takie związki nie są obowiązkowe. Każda kobieta i każdy mężczyzna może sobie sam wybrać partnerkę i każdy może (a nie musi) wziąć ślub.


A w latach 80-tych to co? Istniał jakiś przymus?

CODE
Nie widzę sensu, aby feministki na siłę kogoś uszczęśliwiały, bo to powoduje właśnie nieszczęście, jeśli ktoś nie może żyć tak jak chce.


Też tak sądzę. Tak jak uważam, że nikt nie powinien uszczęśliwiać feministki na siłę jeśli chcą żyć po swojemu. Zejdź na ziemię Blyy. W obecnej demokracji czy nam się podoba czy nie, musimy założyć, że przez pewien czas istotny wpływ na nasze życie zdobędzie grupa ludzi, których poglądy niekoniecznie muszą nam odpowiadać. Bronimy się tym, że uczestniczymy w wyborach, popieramy jakiś ludzi, a nie siedzimy w domach kładąc na wszystko wiesz co.

CODE
W sumie dziwnym jest, że te badania nie uwzględniają matriarchalnych związków, no chyba je włączają do modelu partnerskiego, a to byłoby zakłamanie, a przecież takie związki też istnieją.


Jest ich mało, nie mówiąc o tym, że mężczyźni wolą się do życia w takim związku za bardzo nie przyznawać. Poza tym to skomplikowana sytuacja gdyż istnieją związki w których mężczyzna przynosi do domu hajs i zostawia najważniejsze decyzje żonie. I tego nie można nazwać matriarchatem, bo decyzja jak forsę wytrzasnąć zostawia się jemu.

CODE
Dlatego feministki nie mają nic do roboty w tym względzie, bo w społeczeństwie Zachodnim jakiś nakaz związku z kimś to patologiczny margines, no chyba, że w środowiskach cygańskich i muzułmańskich, ale żadna z feministek nie chce tykać tego środowiska, bo boje się oskarżeń o rasizm i nietolerancję.


Oriana Fellaci, Ayaan Hirsi Ali? Wiesz co one pisały o Koranie? Zwłaszcza ta ostatnia? Shirin Ebadi też po Ayatollahu nieraz pojechała. Mamy też Hege Storhaug. Aczkolwiek coś w tym jest. Z jednej strony nie chcą rozbijać jakiejś nici porozumienia z muzułmańskimi feministkami, z drugiej strony wsparcie dla irańskich feministek jest rozczarowujące. Ale trochę by się ich znalazło.

CODE
Tak samo feministki nie tykają tego, że dziewczyny w tych środowiska, często niepełnoletnie, są zmuszane do poślubienia nieraz dużo starszego od siebie faceta oraz nieraz są obrzezywane,


Tykają jak najbardziej. Obrzezanie wśród kobiet jest jednoznacznie potępiane.

CODE
a walczą z depilacją czy szpilkami jako niby kulturowa presja, ale jednocześnie bronią burek i chidżabów, co jest w sumie hipokryzją.


Hipokryzją jest takie właśnie twierdzenie. Największe osiągnięcia w walce ze szpilkami czy depilacją miał patriarchalizm. W starożytnej Grecji depilowały się i malowały jedynie hetery i zwykłe prostytutki. W Cesarstwie Rzymskim rozpowszechnianie się kosmetyków i depilowania ciał dość łatwo można powiązać z wzrostem pozycji kobiet.

"W pierwszych dekadach XX wieku stosowanie makijażu było rzuceniem wyzwania tradycyjnie pojmowanej roli kobiety. Po co kobieta się maluje-zdawali sobie pytanie mężczyzni. Z pewnością dlatego, że chcą się podobać mężczyznom, jednak uwodzi ich, zdobywa ich miłość czy nawet nazwisko, stosując 'nielegalne' oszukańcze metody. Nie na darmo Hamlet ubolewał:
"Wiem też niemało o tym, jak się malujecie. Bóg dał wam jedną twarz, a wy dorabiacie sobie drugą. Całe to mizdrzenie si, dreptanie, szczebiotanie...
Brytyjskie prawo z 1770 roku zakazywało używania kosmetyków do wrabiania mężczyzn w małżeństwo."

str.302 "Feminizm" red.Maria Marczewska-Rytko, Dorota Maj, Marcin Pomerański

"Pomimo swej krytyki wszystkie wspomniane powyżej autorki (Naomi Wolf, Susan Faludi, Natasha Walter mój przyp.) przyznają, iż nie należy przysłowiowo wylewać dziecka z kąpielą. Bez wątpienia kultura, której lansuje się wieczną młodość i mit piękna, jest tak samo opresyjna jak kultura w której istnieje całkowity zakaz makijażu, gdyż obie tak samo ubezwłasnowolniają kobiety pozbawiając je prawa wyboru" str.306-307 tamże

Kiedy skrajnie patriarchalny islam wygrał w Afganistanie Talibowie b. surowo traktowali kobiety złapane w nielegalnych salonach piękności. To dotyczy w ogóle salafickiego islamu. Przytaczasz jakieś przykłady radykalistek sprzed 30, 40 lat, które obecnie w feministycznym dyskursie pełnią b. ograniczoną rolę zapominając, że fundamenty pod branżę kosmetyczną położyły...feministki:
Helena Rubinstein, Elisabeth Arden i Estée Lauder. Znamienną rzeczą w silnie rozwiniętym patriarchaliźmie częste było to, że malowały się jedynie arystokratki, które miały relatywnie silną pozycję nawet w męskim społeczeństwie na tle wszystkich stanów, prostytutki i aktorki. To, że malują się wszystkie kobiety to najwymowniejszy wizualnie efekt postępu feminizmu.

Ten post był edytowany przez dammy: Wczoraj, 23:07
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #138

     
BLyy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.898
Nr użytkownika: 18.604

Bartek
Stopień akademicki: magister
 
 
post Wczoraj, 23:09 Quote Post

QUOTE
A w latach 80-tych to co? Istniał jakiś przymus?

Masz rację w ujęciu prawnym. Kiedyś jednak była większa presja społeczna, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, aby mieć rodzinę w określonym wieku. Dziś w porównaniu z tym jest dużo lepiej i singlem dziś być znacznie łatwiej przez wiele lat, bo nie trzeba się spieszyć z założeniem rodziny. Co prawda dalej jest tak w małych miejscowościach, ale wątpię, aby było tak samo, jak w latach 80-tych, ale tutaj wyrocznią nie chce być, bo nie mieszkam na wsi czy w małych miasteczkach. Więc ostatecznie przyznaję Ci rację.

QUOTE
Też tak sądzę. Tak jak uważam, że nikt nie powinien uszczęśliwiać feministki na siłę jeśli chcą żyć po swojemu. Zejdź na ziemię Blyy. W obecnej demokracji czy nam się podoba czy nie, musimy założyć, że przez pewien czas istotny wpływ na nasze życie zdobędzie grupa ludzi, których poglądy niekoniecznie muszą nam odpowiadać. Bronimy się tym, że uczestniczymy w wyborach, popieramy jakiś ludzi, a nie siedzimy w domach kładąc na wszystko wiesz co.

To niech żyją po swojemu, ale niech nie mówią innym, jak mają żyć, bo ich życie jest złe. Takim postępowaniem robią krzywdę ludziom, którzy chcą tak żyć, ale nikomu krzywdy tym nie robią, bo nikt nikogo nie zmusza do bycia z nimi.

QUOTE
Poza tym to skomplikowana sytuacja gdyż istnieją związki w których mężczyzna przynosi do domu hajs i zostawia najważniejsze decyzje żonie. I tego nie można nazwać matriarchatem, bo decyzja jak forsę wytrzasnąć zostawia się jemu.

Niewolnik też zarabia pieniądze dla pana, więc nie ma niewolnictwa, skoro niewolnik ma pracę? Co innego jest zostawiać decyzje żonie, a co innego, gdy ona wymaga określonych sum pieniędzy dla swoich zachcianek pod groźbą zostawienia go, bo nie będzie chciała obniżać swojego poziomu życia.

QUOTE
Oriana Fellaci

Ona nie utożsamia się z feminizmem: Fallaci była niezależną kobietą, z indywidualnym tokiem myślenia, ale nie była feministką. https://kultura.onet.pl/teatr/oriana-fallac...zmawiac/wqg2t8l

QUOTE
Ayaan Hirsi Ali

Ona nie jest argumentem, gdyż nie jest rdzenną i białą europejką, a sama wywodzi się ze środowisk muzułmańskich, więc po prostu krytykuje swoich. Ona się nie musi bać oskarżeń o rasizm i nietolerancję czy islamofobię. Niech to robią rdzenne, białe europejki. A tych jest tyle, co kot napłakał. Niektórzy po prostu z tego powodu widzą w feministkach kobiety, które pragną muzułmańskiej dominacji mężczyzn, bo takich mężczyzn pragną, ale o tym nie mówią. Tak zakłada m.in. Jordan Peterson w związku z tym, że akcji feministek przeciwko muzułmańskich tradycjom praktycznie nie ma. Chyba, że ten problem poruszą kobiety, które same są muzułmankami, a jak nie one to nikt tego zrobić nie chce.
QUOTE
Shirin Ebadi

To samo, co wyżej. To nie jest rdzenna biała europejka, a Iranka, więc ona pozwala sobie na więcej.

QUOTE
Hege Storhaug

Wyjątek, który nie potwierdza reguły takiej, ponieważ ona nie jest feministką głównego nurtu i jak sama przyznaje, część lewicy jej nienawidzi, gdzie dostaje pogróżki od lewicowych bojówek. Feministki z głównego nurtu nie tykną tematu islamu i Cygan i z tego powodu spotyka się z ostracyzmem medialnym, bo czuje się przez media ignorowana, bo jak można krytykować islam, który naucza pokoju.

Feministki często wychodzą na ulicę, a ile widziałeś akcje feministek w dzielnicach muzułmańskich? W przypadku polskiego podwórka feministki nic nie robią, aby Cygankom żyło się łatwiej.

QUOTE
Tykają jak najbardziej. Obrzezanie wśród kobiet jest jednoznacznie potępiane.

A co konkretnie robią w tym kierunku? Tylko mówią? Skoro tak dużo robią akcji na ulicach wymierzonych w rdzennych europejskich mężczyzn to czemu nie zrobią tego samego w dzielnicach muzułmańskich wobec muzułmańskich mężczyzn?

QUOTE
Hipokryzją jest takie właśnie twierdzenie. Największe osiągnięcia w walce ze szpilkami czy depilacją miał patriarchalizm. W starożytnej Grecji depilowały się i malowały jedynie hetery i zwykłe prostytutki. W Cesarstwie Rzymskim rozpowszechnianie się kosmetyków i depilowania ciał dość łatwo można powiązać z wzrostem pozycji kobiet.

"W pierwszych dekadach XX wieku stosowanie makijażu było rzuceniem wyzwania tradycyjnie pojmowanej roli kobiety. Po co kobieta się maluje-zdawali sobie pytanie mężczyzni. Z pewnością dlatego, że chcą się podobać mężczyznom, jednak uwodzi ich, zdobywa ich miłość czy nawet nazwisko, stosując 'nielegalne' oszukańcze metody. Nie na darmo Hamlet ubolewał:
"Wiem też niemało o tym, jak się malujecie. Bóg dał wam jedną twarz, a wy dorabiacie sobie drugą. Całe to mizdrzenie si, dreptanie, szczebiotanie...
Brytyjskie prawo z 1770 roku zakazywało używania kosmetyków do wrabiania mężczyzn w małżeństwo."
str.302 "Feminizm" red.Maria Marczewska-Rytko, Dorota Maj, Marcin Pomerański

"Pomimo swej krytyki wszystkie wspomniane powyżej autorki (Naomi Wolf, Susan Faludi, Natasha Walter mój przyp.) przyznają, iż nie należy przysłowiowo wylewać dziecka z kąpielą. Bez wątpienia kultura, której lansuje się wieczną młodość i mit piękna, jest tak samo opresyjna jak kultura w której istnieje całkowity zakaz makijażu, gdyż obie tak samo ubezwłasnowolniają kobiety pozbawiając je prawa wyboru" str.306-307 tamże
Kiedy skrajnie patriarchalny islam wygrał w Afganistanie Talibowie b. surowo traktowali kobiety złapane w nielegalnych salonach piękności. To dotyczy w ogóle salafickiego islamu. Przytaczasz jakieś przykłady radykalistek sprzed 30, 40 lat, które obecnie w feministycznym dyskursie pełnią b. ograniczoną rolę zapominając, że fundamenty pod branżę kosmetyczną położyły...feministki:
Helena Rubinstein, Elisabeth Arden i Estée Lauder. Znamienną rzeczą w silnie rozwiniętym patriarchaliźmie częste było to, że malowały się jedynie arystokratki, które miały relatywnie silną pozycję nawet w męskim społeczeństwie na tle wszystkich stanów, prostytutki i aktorki. To, że malują się wszystkie kobiety to najwymowniejszy wizualnie efekt postępu feminizmu.

Nie ma znaczenia starożytność, a odnoszę się do współczesnych akcji feministek krytykujących depilacje czy noszenie szpilek, z czego te drugie najbardziej słychać, a wątpię, że o tych feministkach nie słyszałeś. Widzą w tym kulturową presję, ale nie przeszkadza im to, że muzułmanki noszą hidżab czy burkę, które też są presją kulturową. To jest właśnie hipokryzja.

Pozdrawiam.

Ten post był edytowany przez BLyy: Dzisiaj, 00:27
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #139

     
Sima Zhao
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.692
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post Dzisiaj, 10:32 Quote Post

dammy:

QUOTE
    Płeć    powinna być przede wszystkim zdeterminowana przez biologię, a nie kulturowość.


Skoro płeć powinna być przede wszystkim zdeterminowana przez biologię to jest oczywiste, że wszelkie koncepcje gender twierdzące że płeć jest zdeterminowana kulturowo/psychologicznie etc.etc. są tylko oderwaną od życia ideologią przeciwstawiającą się rzeczywistości.

QUOTE
    Nic   takiego nie twierdziłem. Pisałem , że monopolu na prawdę obiektywną nie mają, ani feministki, ani konserwatyści.


Pisałeś, że jak sobie coś feministki między sobą ustalą to tak jest i nie muszą tego udowadniać.

QUOTE
     Skoro się  rozwodzą z      powodu różnic w podejściu do modelu rodziny i widzimy wyraźnie,     że      u mężczyzn dominuje       model tradycyjny, a u kobiet partnerski tzn. że ktoś próbował narzucić komuś swój model.


I co ma z tego niby wynikać dla feminizmu ? Nikt nie każe kobiecie preferującej partnerski model rodziny wychodzić za mężczyzną preferującego tradycyjny model rodziny i na odwrót (a jak się nie zrozumieli pod tym względem i nie mogą się dogadać to jak chcą niech się rozwodzą).

QUOTE
    Natomiast w rodzinach tradycyjnych patriarchalizm jest jednym z wariantów uwarunkowanych historycznie i kulturowo.


Co najmniej równie uwarunkowanym historycznie i kulturowo oraz moim zdaniem częściej spotykanym wariantem w rodzinie tradycyjnej jest taki, że mężczyzna wprawdzie głównie zarabia na utrzymanie rodziny ale kobieta rządzi w rodzinie prawie wszystkim. Nazwiesz w/w sytuację "rodziną patriarchalną" confused1.gif

QUOTE
Naprawdę uważasz, że w Polsce nie istnieją rodziny patriarchalne?  


Może gdzieś tam istnieją ich jednostkowe przypadki (uwarunkowane psychologicznie) ale są tylko wyjątkami od reguły.

QUOTE
     Jeśli  kobieta dobrowolnie zgodzi się na taki model i jej odpowiada oraz partycypuje w    ustalaniu wydatków i decyzji  dot. życia rodzinnego to jest to taki misz-masz rodziny partnerskiej i tradycyjnej. Ale wtedy taki podział ról nie powoduje napięć będących głównym, powodem rozwodów.


I takim misz - maszem rodziny partnerskiej i tradycyjnej gdzie mężczyzna i kobieta sami ustalają sobie role/decyzje na własne potrzeby (i kompletnie nie jest im do tego potrzebny feminizm czy inna ideologia) jest ogromna większość rodzin w Polsce.

QUOTE
       To działa w obie strony. Mężczyzna mimo, że kobieta haruje na dwa etaty (praca/dom) nie będzie się zniżał do niemęskich zajęć. Kobieta ma zasuwać, a pan domu odpoczywać. Czyli element patriarchalizmu.


Bardzo często kobieta mimo, że mężczyzna haruje na dwa etaty nie pójdzie do poważniejszej pracy bo to mężczyzna ma utrzymać rodzinę. Mężczyzna ma zasuwać a pani domu ma wydawać zarobione przez niego pieniądze. Czyli czego jest to element ?

PS: Dodam, że znam wiele rodzin w których panuje w/w sytuacja a nie znam żadnej gdzie kobieta zasuwa a mężczyzna odpoczywa.

QUOTE
      To w takim razie wszystkie ideologie na czele z konserwatyzmem są chore. Ingerencja państwa     w     intymność rodzinną zaczęła się w momencie kiedy rodzinę podporządkowano prawu.        Przemoc w rodzinie przecież jak najbardziej podlega pod paragraf.


Podporządkowanie rodziny prawu w tym sensie, że przestępstwa popełniane w rodzinie są ścigane przez prawo nie oznacza jeszcze wcale ingerencji państwa w intymność rodziny, którym byłoby na przykład określanie przez prawo jak w rodzinie należy się dzielić obowiązkami i jak mają być podejmowane decyzje etc.etc. czego zdaje się chciałyby feministki.

QUOTE
   A ci konserwatyści co afirmują fundamentalizm religijny to co robią jak nie ładują się z butami w rodzinę.


W jaki sposób w/w się ładują z butami w rodzinę (domyślam się co odpowiesz ale napisz wprost żeby było jasne) ?

Ten post był edytowany przez Sima Zhao: Dzisiaj, 10:35
 
User is online!  PMMini Profile Post #140

10 Strony « < 8 9 10 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej