Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Michiel Adriaenszoon De Ruyter, Najlepszy dowódca morski w historii! (?)
     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.542
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 19/10/2011, 7:00 Quote Post

Tromp
A de Ruyter zwyciężał zawsze, z kim by się nie spotkał. Ot, dostawał rozkazy, to wykonywał, o czym świadczy choćby kampania na Medway.
Czyżby? A porażka na płyciźnie Gunfleet w dniach 4/5 sierpnia 1666 roku?
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 19/01/2012, 15:17 Quote Post

Rankingi "kto jest najlepszy" zawsze są niejednoznaczne (inne czasy, różne sytuacje).

Dodam tylko, że Nelson to "bożyszcze" Anglików, gdyż jego zwycięstwa miały ogromne znaczenie strategiczne: w czasach absolutnego panowania na lądzie Napoleona, zmiażdżył Francuzów powodując:

1. że odtąd Francja tylko panowała na lądzie
2. wzrost morale w Anglii, gdzie porażka za porażką przygnębiły naród (porównywalne do El Alamein w II WŚ)
3. dalsze możliwości walki z Napoleonem (bez floty walki w Hiszpanii Wellingtona byłby niemożliwe)

Na pocieszenie miłośnikom de Ruytera przypomnę, że powieściowy Kapitan Blood był jego uczniem smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
natus
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 406
Nr użytkownika: 75.901

Stopień akademicki: wierzacy
Zawód: antyklerykal
 
 
post 17/05/2012, 21:03 Quote Post

QUOTE(żwirek @ 19/01/2012, 15:17)
Rankingi "kto jest najlepszy" zawsze są niejednoznaczne (inne czasy, różne sytuacje).

Zgadza się. Wg mnie De Ruyter był lepszy od Nelsona z jednego prostego względu- mierzył się z przeciwnikiem równie dobrze wyszkolonym, natomiast za czasów Nelsona poziom wyszkolenia angielskich marynarzy, a szególnie artylerzystów, to kilka lig wyżej od Francuzów czy Hiszpanów. Wystarczy powiedzieć,że pod Trafalgarem angielscy artylerzyści strzelali nawet osiem(!) razy szybciej od przeciwników. Gdyby Francuzi strzelali nawet o połowę wolniej od Anglików,to kolumna Nelsona nie zdołałaby przeciąć linii przeciwnika przy tak złym wietrze-Victory został(aby jak mówią Anglicy) zatopiony(a).
Do tego dodajmy,że Ruyter musiał walczyć z przeciwnikiem posiadającym w większości większe okręty-płycizny Niderlandów bardzo utrudniały korzystanie z okrętów o większym zanurzeniu,np flagowy okręt Ruytera nie mógł wpłynąć do wewnętrznego basenu amsterdamskiego portu. Dlatego już Waasenaer Obdam opracował nową taktykę dla floty polegającą na defensywnym ustawieniu od zawietrznej dającym przewagę zasięgu i pozwalającej niszczyć okręty przeciwnika bez wdawania się w zwarcie pod ostrzałem cięższych dział okrętów angielskich.Co prawda pierwsza próba jej zastosowania pod Lowestoft dała tragiczne efekty, ale to był efekt nieukończonego procesu szkolenia holenderskich marynarzy. Natomiast Ruyter kilkakrotnie stosował ją z powodzeniem,w innych przypadkach, gdzie siły były wyrównane, stosował bardziej agresywną taktykę i zaskakujące przeciwnika manewry.
Ogólnie- Ruyter był bardziej elastycznym dowódcą i świetnym żeglarzem ,natomiast Nelson bardziej opierał się na przewadze, jaką dawałi mu świetnie wyszkoleni artylerzyści i dążył do zwarcia, by w walce na małą odległość maskymalnie wykorzystać ten atut. Dlatego twierdzę ,że gdyby ci dwaj dowódcy spotkali się mając do dyspozycji podobne okręty i podobnie wyszkolone załogi, to górą byłby Ruyter.

Ten post był edytowany przez natus: 17/05/2012, 21:05
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
natus
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 406
Nr użytkownika: 75.901

Stopień akademicki: wierzacy
Zawód: antyklerykal
 
 
post 7/05/2015, 15:02 Quote Post

Zasadniczo obaj byli podobnymi dowódcami- kładli nacisk na morale i wyszkolenie załóg. Różnica była taka, o której wcześniej wspomniałem- Nelson był przedstawicielem "szkoły angielskiej"(jeśli można to tak nazwać)- bazował na sile ognia i pojedynkach artyleryjskich w zwarciu. Ruyter z kolei zdawał sobie sprawę z tego,że ma mniejsze okręty z lżejszymi działami(nie licząc kilku okrętów flagowych), więc stosował manewr (w okresie "starej floty holenderskiej"- do wojen z Anglią - Holendrzy opierali swoją taktykę na manewrze i szybkości, co przyniosło im mnóstwo świetnych zwycięstw w walce ze słabiej wyszkolonymi Hiszpanami). Co więcej- czas pokoju poświęcał na ćwiczenia w manewrowaniu w linii oraz obsłudze dział, co uratowało Niderlandy przed klęską w wojnie z połączonymi siłami francusko-angielskimi w latach 1672-74. Holendrzy niwelowali przewagę liczebną i jakościową przeciwnika manewrowaniem na trudnych nawigacyjnie wodach oraz znakomitym wyszkoleniem artyleryjskim(podwójna bitwa pod Schooneveld). Poza tym ćwiczenia w manewrowaniu pozwoliły wytworzyć pewien automatyzm działania i umiejętność podejmowania właściwych decyzji(wykorzystywania nadarzających się okazji) u podkomendnych-np manewr Banckerta wygrał Holendrom bitwę pod Texel.
Polecam lekturę książki Macieja Franza i Anny Pastorek "Texel 1673" wyd. Bellona.

QUOTE(Kamaz73 @ 19/10/2011, 7:00)
Tromp
A de Ruyter zwyciężał zawsze, z kim by się nie spotkał. Ot, dostawał rozkazy, to wykonywał, o czym świadczy choćby kampania na Medway.
Czyżby? A porażka na płyciźnie Gunfleet w dniach 4/5 sierpnia 1666 roku?
*


To akurat była wina wyjątkowo kiepskiej pogody(niderlandzka flota znalazła się w centrum wyżu i została pozbawiona możliwości jakiegokolwiek manewru) oraz niesubordynacji młodego Trompa-jego straż tylna jako jedyna złapała dobry wiatr, pokonała i odpędziła angielską straż tylną, ale zamiast wrócić na pole bitwy i wspomóc resztę floty, dryfującej bezsilnie pod ostrzałem Anglików,Tromp wdał się w pogoń za uciekającym przeciwnikiem i odłączył od reszty sił holenderskich. Ruyter był na niego wściekły, bo próżność Trompa o mało nie zakończyła się tragicznie dla Holendrów. Jeśli Tromp trzymałby się rozkazów, to mógł tą bitwę wygrać, ale jego żądza chwały wzięła górę. W efekcie Trompa odsunięto od floty, powrócił dopiero po śmierci braci de Witt(do czego ponoć sam przyłożył rękę).

Ten post był edytowany przez natus: 8/05/2015, 14:05
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
Barg
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.727
Nr użytkownika: 56.976

 
 
post 11/05/2015, 18:50 Quote Post

QUOTE(natus @ 7/05/2015, 15:02)
Zasadniczo obaj byli podobnymi dowódcami- kładli nacisk na morale i wyszkolenie załóg. Różnica była taka, o której wcześniej wspomniałem- Nelson był przedstawicielem "szkoły angielskiej"(jeśli można to tak nazwać)- bazował na sile ognia i pojedynkach artyleryjskich w zwarciu.

Będzie OT ale trudno.
Nieprawda - Nelson to manewr. O czym świadczą bitwy: koło Przylądka Świętego Vincentego, Abukir, Trafalgar.


QUOTE
QUOTE(Kamaz73 @ 19/10/2011, 7:00)
Tromp
A de Ruyter zwyciężał zawsze, z kim by się nie spotkał. Ot, dostawał rozkazy, to wykonywał, o czym świadczy choćby kampania na Medway.
Czyżby? A porażka na płyciźnie Gunfleet w dniach 4/5 sierpnia 1666 roku?
*


To akurat była wina wyjątkowo kiepskiej pogody(niderlandzka flota znalazła się w centrum wyżu i została pozbawiona możliwości jakiegokolwiek manewru) oraz niesubordynacji młodego Trompa-jego straż tylna jako jedyna złapała dobry wiatr, pokonała i odpędziła angielską straż tylną, ale zamiast wrócić na pole bitwy i wspomóc resztę floty, dryfującej bezsilnie pod ostrzałem Anglików,Tromp wdał się w pogoń za uciekającym przeciwnikiem i odłączył od reszty sił holenderskich. Ruyter był na niego wściekły, bo próżność Trompa o mało nie zakończyła się tragicznie dla Holendrów. Jeśli Tromp trzymałby się rozkazów, to mógł tą bitwę wygrać, ale jego żądza chwały wzięła górę. W efekcie Trompa odsunięto od floty, powrócił dopiero po śmierci braci de Witt(do czego ponoć sam przyłożył rękę).
*


Zgadzam się, że Ruyter nie zawsze zwyciężał. Zaliczył także bitwy nierostrzygnięte - w ostatniej z nich pod Agustą został ciężko ranny i później zmarł.

Ten post był edytowany przez Barg: 11/05/2015, 18:54
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
Wlad
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.158
Nr użytkownika: 20.015

W³odzimierz Konefa³
 
 
post 12/05/2015, 12:51 Quote Post

QUOTE
Ruyter z kolei zdawał sobie sprawę z tego,że ma mniejsze okręty z lżejszymi działami(nie licząc kilku okrętów flagowych)

To w sumie taka samo jak sto kilkanaście lat później. Angielskie okręty były zwykle mniejsze od francuskich i ustępowały im masą salwy burtowej. W dolnych bateriach liniowce z wysp miały z reguły 32-funtówki a francuzi 36-funtówki. W dodatku funt francuski jest cięższy od angielskiego.

QUOTE(Barg @ 11/05/2015, 19:50)
QUOTE(natus @ 7/05/2015, 15:02)
Zasadniczo obaj byli podobnymi dowódcami- kładli nacisk na morale i wyszkolenie załóg. Różnica była taka, o której wcześniej wspomniałem- Nelson był przedstawicielem "szkoły angielskiej"(jeśli można to tak nazwać)- bazował na sile ognia i pojedynkach artyleryjskich w zwarciu.

Będzie OT ale trudno.
Nieprawda - Nelson to manewr. O czym świadczą bitwy: koło Przylądka Świętego Vincentego, Abukir, Trafalgar.

Zasadniczo obaj macie rację. Nelson to przede wszystkim manewr i zajęcie odpowiedniej pozycji względem wroga. Ale jak się ją już zajmie to do głosu dochodziła „klasyczna szkoła angielska” czyli jak najwięcej kul wyekspediować w kadłub przeciwnika stojąc z nim prawie burta w buretę czego przykładem może być Abukir.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #21

     
natus
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 406
Nr użytkownika: 75.901

Stopień akademicki: wierzacy
Zawód: antyklerykal
 
 
post 3/07/2015, 23:43 Quote Post

QUOTE(Wlad @ 12/05/2015, 12:51)
QUOTE
Ruyter z kolei zdawał sobie sprawę z tego,że ma mniejsze okręty z lżejszymi działami(nie licząc kilku okrętów flagowych)

To w sumie taka samo jak sto kilkanaście lat później. Angielskie okręty były zwykle mniejsze od francuskich i ustępowały im masą salwy burtowej. W dolnych bateriach liniowce z wysp miały z reguły 32-funtówki a francuzi 36-funtówki. W dodatku funt francuski jest cięższy od angielskiego.

Prawda, ale w czasie wojen napoleońskich te wspaniałe francuskie liniowce to były w zasadzie "okręty widma"- rewolucja urwała(a dokładnie mówiąc zgilotynowała) głowę marynarce wojennej, pozbawiając ją dowódców. W efekcie jeśli chodzi o wyszkolenie i dyscyplinę francuska marynarka okresu porewolucyjnego była bladym cieniem tej z czasów Ludwika XVI.
Sam Napoleon też niewiele uczynił,żeby to naprawić. Kiedyś w jednym z angielskich programów o bitwie pod Trafalgarem usłyszałem ,że angielscy artylerzyści strzelali nawet osiem razy szybciej od swoich francuskich kolegów po fachu. W takim przypadku różnica 20 dział na niekorzyść Anglików jest niczym.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 4/07/2015, 6:40 Quote Post

Wracając do de Ruytera a wspominając epokę rewolucyjna przypomina mi się bitwa pod Kamperduin. W czasach de Ruytera różnica pomiędzy okrętami angielskimi a holenderskimi nie była jeszcze tak duża i dobrym manewrowaniem mógł ją zniwelować. Zastanawiam się jakby sobie poradził 100 lat później rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
natus
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 406
Nr użytkownika: 75.901

Stopień akademicki: wierzacy
Zawód: antyklerykal
 
 
post 4/07/2015, 8:23 Quote Post

QUOTE(Duncan1306 @ 4/07/2015, 6:40)
Wracając do de Ruytera a wspominając epokę rewolucyjna przypomina mi się bitwa pod Kamperduin. W czasach de Ruytera różnica pomiędzy okrętami angielskimi a holenderskimi nie była jeszcze tak duża i dobrym manewrowaniem mógł ją zniwelować. Zastanawiam się jakby sobie poradził 100 lat później rolleyes.gif
*


Myślę,że nie doszłoby do takiego pogromu. Weź pod uwagę, że w tej bitwie Holendrzy wykazali się bardzo słabym wyszkoleniem artyleryjskim , jak i nawigacyjnym, co w czasach Ruytera było nie do pomyślenia. To właśnie była klasyczna bitwa w angielskim stylu- zajęcie pozycji i gwałtowny ostrzał na krótkim dystansie. Ruyter był przewidującym dowódcą, zdawał sobie sprawę ze słabości własnych okrętów i nie pozwoliłby dojść przeciwnikowi na odległość skutecznego strzału z karonady.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 4/07/2015, 9:57 Quote Post

QUOTE(natus @ 4/07/2015, 9:23)
QUOTE(Duncan1306 @ 4/07/2015, 6:40)
Wracając do de Ruytera a wspominając epokę rewolucyjna przypomina mi się bitwa pod Kamperduin. W czasach de Ruytera różnica pomiędzy okrętami angielskimi a holenderskimi nie była jeszcze tak duża i dobrym manewrowaniem mógł ją zniwelować. Zastanawiam się jakby sobie poradził 100 lat później rolleyes.gif
*


Myślę,że nie doszłoby do takiego pogromu. Weź pod uwagę, że w tej bitwie Holendrzy wykazali się bardzo słabym wyszkoleniem artyleryjskim , jak i nawigacyjnym, co w czasach Ruytera było nie do pomyślenia. To właśnie była klasyczna bitwa w angielskim stylu- zajęcie pozycji i gwałtowny ostrzał na krótkim dystansie. Ruyter był przewidującym dowódcą, zdawał sobie sprawę ze słabości własnych okrętów i nie pozwoliłby dojść przeciwnikowi na odległość skutecznego strzału z karonady.
*


Hmm nie całkiem angielskim . Z braku czasu nie utworzyli linii i atakowali dwoma kolumnami a zadaniem każdego okrętu angielskiego było zaatakowanie najbliższego okrętu holenderskiego " kto pierwszy ten lepszy" ale fakt jak doszli to walili po angielsku a że niektóre okręty miały karonady to tylko drewno się z biednych Holendrów sypało.

Ten post był edytowany przez Duncan1306: 4/07/2015, 14:30
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
natus
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 406
Nr użytkownika: 75.901

Stopień akademicki: wierzacy
Zawód: antyklerykal
 
 
post 4/07/2015, 13:21 Quote Post

QUOTE(Duncan1306 @ 4/07/2015, 9:57)
Hmm nie całkiem angielskim . Z braku czasu nie utworzyli linii i atakowali dwoma kolumnami a zadaniem każdego okrętu angielskiego było zaatakowanie najbliższego okrętu holenderskiego " kto pierwszy ten lepszy" ale fakt jak doszli to walili po angielsku a że niektóre okręty miały karonady to tylko drewno się tylko z biednych Holendrów sypało.
*


Czyli to, co mówiłem- walka na krótki dystans,żeby wykorzystać lepsze wyszkolenie artylerzystów. To bodajże Nelsonowi jest przypisywane takie powiedzenie "mniejsza o manewry- idźcie prosto na nich". Anglicy swoje wielkie zwycięstwa pod koniec XVIII wieku i w erze napoleońskiej zawdzięczają fatalnemu poziomowi wyszkolenia artylerzystów przeciwników. Gdyby przyszło im się mierzyć z flotą prezentującą poziom wyszkolenia choćby francuskiej marynarki Ludwika XVI, to nie poszłoby im tak łatwo.Zresztą mieli okazję mierzyć się z małą, ale dobrze wyszkoloną flotą- w wojnie z USA 1812-15. Efekt- nie byli w stanie pokonać floty wielokrotnie mniejszej od swojej, co więcej-w panice próbowali przerabiać liniowce na ciężkie fregaty, odejmując górny pokład działowy(wynik porażek z nowymi, wielkimi amerykańskimi fregatami).
Wracając do Ruytera-on bardzo dbał o wyszkolenie i dyscyplinę i na pewno angielskie okręty nie byłyby w stanie dojść bezkarnie na odległość 200-300 metrów(podczas bitwy pod North Foreland okręt flagowy Ruytera stoczył nierówną walkę z dwoma wielkimi angielskimi trójpokładowcami "Royal Sovereign" i "Royal Charles", którą wygrał, uszkadzając tego drugiego i zmuszając do odwrotu).

Ten post był edytowany przez natus: 4/07/2015, 20:39
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
Wlad
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.158
Nr użytkownika: 20.015

W³odzimierz Konefa³
 
 
post 11/09/2015, 22:48 Quote Post

QUOTE
Kiedyś w jednym z angielskich programów o bitwie pod Trafalgarem usłyszałem ,że angielscy artylerzyści strzelali nawet osiem razy szybciej od swoich francuskich kolegów po fachu.

Anglicy rzeczywiście strzelali szybciej ale osiem razy to gruba przesada.
QUOTE
W takim przypadku różnica 20 dział na niekorzyść Anglików jest niczym. 

Wszystko zależy jakie to działa. Wszak salwa burtowa dwóch 24-funtówek i dwunastu 4-funtówek waży tyle samo ale efekty jej będą różne. W epoce napoleońskiej taki francuski, dwupokładowy 80-działowiec miał cięższą salwę burtową od brytyjskiego, trójpokładowego 98-działowca. wink.gif
QUOTE
ale fakt jak doszli to walili po angielsku a że niektóre okręty miały karonady to tylko drewno się z biednych Holendrów sypało.

Nie demonizowałbym tak tych karonad. Co prawda siały spustoszenie na odkrytych pokładach przeciwnika ale osłoniętym grubymi burtami artylerzystom głównych baterii wrogiego linowca wiele zrobić nie mogły. wink.gif
QUOTE
Zresztą mieli okazję mierzyć się z małą, ale dobrze wyszkoloną flotą- w wojnie z USA 1812-15. Efekt- nie byli w stanie pokonać floty wielokrotnie mniejszej od swojej,

Parę sukcesów pojedynczych fregat i korwet w początkowej fazie wojny nie zmieni faktu, iż Amerykanie nie mieli szans na wygraną.
QUOTE
w panice próbowali przerabiać liniowce na ciężkie fregaty, odejmując górny pokład działowy(wynik porażek z nowymi, wielkimi amerykańskimi fregatami).

Gwoli ścisłości nie przycinano górnego pokładu tylko pokład dziobowy i rufowy a odpowiednie partie pokładu górnego przejmowały ich rolę wink.gif
Strzyżenie starych liniowców do postaci fregat lub trójpokładowców do dwupokładowców było normalną praktyką we flotach żaglowych, stosowaną o wiele wcześniej. Np. 64-działowiec Indefatigable przebudowano na 38-działową fregatę na przełomie 1794 i 1795 roku. Francuzi w tym samym czasie poszli na całość i ostrzygli kilka 74-działowców na fregaty w rezultacie czego wyszły im super ciężkie fregaty z główna baterią złożoną z 36-funtówek.

Ten post był edytowany przez Wlad: 11/09/2015, 22:54
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 11/09/2015, 23:22 Quote Post

Wlad
Nie demonizuję karonad chociaż były skuteczniejsze na bliski dystans ale okręty holenderskie były mniejsze więc i słabiej chronione. No i kilka było dośc wiekowych. A że walka toczyła się na bliskich dystansach to i drewno się sypało. Zresztą o ile pamięć mnie nie myli to większośc zdobytych okrętow holenderskich była ciężko uszkodzona

Ten post był edytowany przez Duncan1306: 11/09/2015, 23:29
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
Wlad
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.158
Nr użytkownika: 20.015

W³odzimierz Konefa³
 
 
post 14/09/2015, 21:23 Quote Post

Nie znam stanu utrzymania floty holenderskiej pod Kamperduin więc nie będę się wypowiadał, chcę tylko zaznaczyć, że wiekowość okrętów nie musiała od razu być wadą, jeśli jednostki były odpowiednio utrzymane i remontowane. Taka Victory liczyła sobie pod Trafalgarem już 40 lat i była jednym z najmocniejszych okrętów angielskich a najstarszy okręt tej bitwy hiszpański Rayo liczył sobie aż 55 lat.
W karonady uzbrajane były głównie mniejsze jednostki. Niektóre slupy poza dwoma długimi działami pościgowymi miały artylerie złożoną z samych karonad (np. Foxhound miał 2 długie 9-funtówki i 14 24-funtowych karonad). Na okrętach liniowych stanowiły one zawsze mniejszość. Wspomniana już Victory 21.10.1805 roku była uzbrojona w 104 działa, z czego tylko 2 karonady 32-funtowe. Reszta to standardowe działa długie. Pod koniec wojen napoleońskich liczba karonad na odkrytych pokładach liniowców się zwiększyła ale zwykle nie przekroczyła 22% ogółu artylerii. (Poszukam, może znajdę jakie było uzbrojenie okrętów spod Kamperduin.) Jeśli okręty zbliżyły się na odległość skutecznego strzału z karonady to o ile skuteczniejsze musiały być długie 24-/32-funtówki z dolnych pokładów brytyjskich liniowców. To one zadawały decydujące ciosy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #29

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 15/09/2015, 6:23 Quote Post

Fakt. Jeżeli okręty nie padły łupem świdraków często miały bardzo długi żywot.
Przed bitwą pod Kamperduin flota holenderska była długi czas blokowana. Zużyto zapasy a morale były pod zdechłym Azorem ale nie wiem czy o okręty też kiepsko zadbano.
Akurat co do tego że karonady były skuteczniejsze na bliski dystans niż działa długolufowe wskazuje ich charakterystyka. A że miały mniejszą wagę do małych jednostek się nadawały.
Ten Foxhound to dobry przykład - dział pościgowe aby zapewne podziurawić żagle i porwać liny a jak dojdziemy z bliska to po jednostce podobnej wielkości może śladu nie zostać a jak dojdzie do nas większy wróg też się nadzieje rolleyes.gif
Tak samo jest logiczne że podstawowym uzbrojeniem okrętów liniowych pozostawały działa długolufowe.

Ten post był edytowany przez Duncan1306: 15/09/2015, 6:25
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

3 Strony < 1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2016 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej