Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony < 1 2 3 4 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Gospodarka bez planowanego postarzania produktów.
     
Sabat
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 19
Nr użytkownika: 13.458

 
 
post 31/12/2019, 12:59 Quote Post

QUOTE
Na studiach inżynierskich miałem przedmiot w którym bawiliśmy się programem do programowania zepsucia się urządzenia.

Ten przedmiot jest skutkiem, a nie przyczyną. Przyczynę już podałeś w swoim podsumowaniu i jest to "konsumpcjonizm jako styl życia".
Cykl życia produktu wyznaczają dwie główne składowe: zapotrzebowanie rynku na konkretny model oraz fizyczne cechy produktu (trwałość). W przypadku produktów tzw. gadżeciarskich (część elektroniki, samochody) pierwsza składowa jest wyznaczana głównie przez modę i konsumpcjonizm. Jeśli rynkowy cykl życia produktu wynosi kilkanaście miesięcy, to dostosowujesz trwałość urządzenia, by wytrzymał średnio właśnie tyle + parę odchyleń w zależności od założonego poziomu zadowolenia klientów. Tutaj akurat interwencjonizm państwa ma pozytywne skutki, gdyż wymusza fizyczny cykl życia produktu okresem rękojmii.
Właśnie dlatego "Jest wiele pralek, które tanie nie są ale mają jedną podstawową wadę - nierozbieralne bębny. Czyli jak masz usterkę to w większości przypadków pójdzie na śmietnik." Producenci zauważyli, że mimo produkowania rozbiernalnych bębnów, konsumenci (w jakiejś większości) wyrzucali je na śmietnik, więc pojawili się producenci, którzy zmniejszając koszty produkcji, zrobili nierozbieralne bębny. W związku z powyższym ta jeszcze dość spora grupa konsumentów, która chciała mieć rozbieralne bębny już nie ma takiej możliwości, gdyż albo musi dopłacić = przepłacić za pralkę, gdyż traktowane jest to jako luksusus, co ongiś było normą albo po prostu takich pralek się już nie produkuje. Działa tu prosty mechaznizm, że zły pieniądz wypiera z rynku dobry.

QUOTE
Tutaj rzeczywiście ludzie poszli w skrajność. Kupują plastikowe szmatki, które łatwo się niszczą i jeszcze łatwiej kupić kolejną nową szmatkę. Bo kto to będzie naprawiał i w jakim celu?

Tutaj działa także ten sam mechanizm, ale w przypadku tej branży producenci nie są aż tacy bez winy. Jeszcze kilka dekad temu w branży odzieżowej były 4 sezony w roku: wiosna, lato, jesień, zima. Obecnie wyróżnia się już około 8-9 sezonów w roku. Wynika to z silnej presji branży modowej na zmniejszenie cyklu życia produktu w celu zwiększenia liczby zakupów. W związku z tym marketing powoduje, że ludzie kupują tanie szmatki, których później nie moga naprawić, bo chcą nadążyć z modą. Z drugiej jednak strony ludzie także często nie naprawiali np. kurtek nie dlatego bo się ich nie dało naprawić. Oni tego nie robią, ponieważ kolega albo koleżanka z pracy mają już nową kurtkę, więc oni też chcą mieć kolejną, mimo że w starej dałoby się chodzić jeszcze parę lat. Chodzenie w czymś dłuższy czas jest niemodne. Moda na konsumpcjonizm oznacza także, że jak coś naprawiasz, to jesteś "biedakiem", którego nie stać na nowe = jesteś gorszą osobą od towarzystwa w jakim się zadajesz.
Analogicznie jest z branżą rozrywki elektronicznej - gier. Ludzie chcą więcej, nowych gier z ekstra grafiką, ale które są dość łatwe i nie napotykają na trudności w ich przechodzeniu. Producenci wypuszczają więc sporo niedopracowanych produkcji, gdyż gonią ich terminy. Ludzie to kupują, zwiększając zyski jeszcze modą na przedsprzedaż. W związku z tym rozwija się warstwa wizualno-dźwiękowa gier, a np. sztuczna inteligencja kuleje od dekad. W wielu grach lista płac dla grafików i dźwiękowców to są dziesiątki nazwisk, a osoba od AI jest jedna. Nikomu nie zależy na merytoryce gier, ale dobry klient to taki, który kupi w ciągu roku kilka gier, a nie jedną na 3 lata i będzie w nią ciągle grał. A grafika się szybciej nudzi ludziom, niż fabuła.

Wszystko to dotyczy rynku konsumenckiego. Jak już kolega misza88 wyżej zauważył, nie do końca działa to na rynku b2b, gdzie moda oraz konsumpcjonizm występuje w mocno ograniczonym stopniu. Tam decydujący jest cykl życia produktu fizyczny, gdyż konkurencja jest głównie jakościowa.

Ten post był edytowany przez Sabat: 31/12/2019, 13:06
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
alexmich
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 580
Nr użytkownika: 98.744

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 31/12/2019, 14:25 Quote Post

QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
To teraz przypomnij sobie urządzanie jakie ci się zepsuły, przypomnij sobie jakie były to usterki i w rezultacie czy mogły być one wynikiem "planowanego postarzania produktów".


W ciągu ostatnich 5 lat siało mi 5 urządzenia elektroniczne 3 smartfony i 2 laptopy. W 2 wypadkach siadła mi pamięć . Najprawdopodobniej przepaliła się jedna z "nóżek". Sprzęt do wyrzucenia, bo obecnie "nóżki" znajdują się nie zboku ale pod kośćmi pamięci, która na dodatek zalewana jest "żywicą". Dokładnie ten element projektowałem na zaliczenie. 2 razy awarii mechanicznej uległo złącze usb ( i to raz we flagowcu) co świadczy o kiepskiej jakości wykonania, ale dało sie naprawić. I raz siadło coś w płycie głównej, zgaduje że również jakiś styk albo ścieżka.

QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
W przypadku lodówki lub pralki, płacimy po prostu ok 1 tys. zł, a za to da się wyprodukować tylko chłam. Zapłać więcej - znacznie więcej to będziesz miał lodówkę znacznie żywotniejszą. W przypadku telefonów to nie produkujemy ten sam telefon, telefon zwykle zmienimy nie dlatego że nam się popsuł a dlatego że chcemy nowszy technologicznie, w przypadku samochodów jest podobnie jeżeli mowa o państwach zachodnich - to tamten rynek w dużej mierze decyduje co się produkuje.


W lodówce czy pralce nie za bardzo jest co się zepsuć. Co najwyżej może zużyć się silnik albo agregat. Czyli elementy które spokojnie mogą działać po 20-25 lat. I są proste w produkcji i wymianie. Z intuicji inżynierskiej powiem że max 30% więcej należało by dopłacić do materiałów i po jednym wydatku mamy spokój na dwie dekady. Elektronika w AGD to prosty mikro-kontroler. W kuchenkach gazowych najczęściej zużywają się przewody doprowadzające gaz, tak jakby ludzkość nie znała materiałów niereaktywnych i nie stosował ich w sprzęcie sprzed kilku dekad. Co do telefonu to to co pan napisał to jest właśnie konsumpcjonizm. Ja bym swoich dwóch ostatnich nie wymieniał, gdyby się nie zepsuły. Dla przytłaczającej większości ludzi obecny sprzęt za 6-8 stów jest w 300% wystarczający do tego do czego go używają. Postęp w tej dziedzinie od przynajmniej 5 lat, jest całkowicie zbędny dla 95% populacji. Jedynym wytłumaczeniem wymieniania takiego sprzętu jest konsumpcjonizm na pokaz. Obudowa z wytrzymałego aluminium lotniczego, przyzwoity wyświetlacz, 2x przeciętne obiektywy, 3/32 pamięci, Wymienna bateria, wejście na karty pamięci i dual SIM (1000-1200 zł max). I spokojnie 95% populacji możne czekać na rewolucje grafenową. A tak zamiast 1 urządzenia przeciętny użytkownik będzie maił 3 albo 4. Z punktu widzenia użytkowości całkowicie niepotrzebnie. Wymienianie samochodu co kilka lat to już czysty konsumpcjonizm na pokaz. A jakość wykonania kolejnych roczników niestety spada. O hybrydach czy samochodach elektryczny lepiej w ogóle nie wspominać.

QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
Tutaj zgoda - monopol nigdy nie sprzyja konkurencji. Niemniej, w wielu przypadkach nie ma miejsca postarzanie produktów - produkowany chłam jest wynikiem decyzji konsumentów.


Oczywista nieprawda. Proszę pocztać sobie co to był spisek żarówkowy i zastanowić się dlaczego żywotność żarówek po wykryciu i osądzeniu sprawców tej zmowy, nie powróciła do starych wartości. Znana jest również kwestia wyprodukowania niezniszczalnych pończoch. Praktycznie wszystko co Pan kupuje jest "sztucznie postarzone" Proszę zobaczy jak wyglądają dzisiejsze podręczniki dla uczniów i porównać ich jakość z tymi z systemu słusznie minionego. Tu nawet trudno mówić o oszczędności przy produkcji, bo to może być najwyżej kilka procent na kleju czy podkładce. Panele podłogowe z początku ich wprowadzenia na rynek mają się często lepiej niż te zamontowane 10 lat temu.

QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
To że ktoś planuje śmierć urządzeń przynajmniej w jakimś znaczącym stopniu jak dotąd nie zostało udowodnione.


Najlepiej spuścić na tą wypowiedz zasłonę milczenia. Na wikipedi ma pan nawet przykłady, inżynierów się kształci w tej tematyce. Proszę wybrać się na najbliższą polibudę i popytać w dziekanatach o kierunek profilowy w tej tematyce i potem iść pogadać z wykładowcami.

QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
Ponieważ jeżeli pralka kosztuje tys. zł to nie opłaca jej się naprawiać.


Oczywiście że się opłaca. Szczotki do silników to koszt kilku złotych, cały silnik to kilkadziesiąt. A to są najbardziej awaryjne elementy w pralce. Co tam innego może się zepsuć? Sprężyny podwieszające bęben? kilkadziesiąt złotych. Elektronika? To się nie powinno zdarzyć. A tak juz to powinno dać sie wymienić. Wydaje mi się zresztą, że odpowiednia ustawa jest obecnie w parlamencie UE


QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
Właśnie, i nadal kupujemy te auta za 250 tys. pomimo takiej żywotności, dlaczego tak postępujemy?


Może ma to związek z kurczącą się liczbą korpo w rękach których jest przemysł motoryzacyjny. Obecnie jest chyba 6 czy 7 grup kapitałowych i to z wzajemnymi powiązaniami finansowymi. Na pewno zarządy każdego z nich nigdy ze sobą nie rozmawiały i nie utrzymują poza zawodowych znajomości. Jak nagle zniknęły normy środowiskowe (zazwyczaj temu środowisku szkodzące) na produkcję i pojawiło sie kilkanaście nowych firm produkujących samochody, to sytuacja od razu uległa by zmianie.


QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
Ile aut przestało być eksploatowanych z powodu uszkodzenia silnika?


W całej historii motoryzacji to zapewne większość. Kiedyś oddanie samochodu na złom wiązało się właśnie z wyeksploatowaniem silnika albo zawieszenia ( a zazwyczaj jednego i drugiego). Dzisiaj jest to brak części zamiennych. Proszę mi uwierzyć na słowo, że nawet jeśli stary model jest dalej produkowany to elementy w nim są zawarte są przeprojektowane i to bynajmniej nie na zasadzie, że są lepsze. dla przykładu w modelu sprzed 10 lat zaworek do spryskiwaczy odginał się pod kątem 90 stopni, obecnie jest prosty. I już nie do kupienia. Nawet jeśli jest to ten sam model silnika produkowany od 20 lat, to cała masa (nieistotnych) mechanicznie drobnostek jest inna. I tak to sie cały czas kręci. Kup Pan nowy co Pan będziesz naprawiał.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Grzegorz_B
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 720
Nr użytkownika: 99.929

Stopień akademicki: dr
Zawód: IT
 
 
post 31/12/2019, 16:26 Quote Post

QUOTE(alexmich @ 31/12/2019, 14:25)
W lodówce czy pralce nie za bardzo jest co się zepsuć. Co najwyżej może zużyć się silnik albo agregat.


W pralce to jest akurat całkiem sporo rzeczy które mogą się popsuć. Nawet jak masz model z rozbieranym bębnem to wymiana łożyska oznacza rozkręcenia prawie że całości. Może zacząć puszczać simmering. Jeśli taki "krzyżaczek" z tyłu bębna jest z aluminium to w końcu może go też szlak trafić (pewnie korozja zmęczeniowa). Może też banalnie zacząć ciec po tym jak wężyk się rozszczelni. To przykłady "z życia" czyli moich własnych pralek. W żadnej nie siadła mi np. elektronika, pompa, grzałka czy amortyzator. Czyli jak widzisz całkiem sporo

Co do opłacalności i możliwości napraw - to już kwestia dyskusyjna. Sporo zależy czy się chce (i czy da się radę) robić to samemu, czy części są dostępne itd.

Ten post był edytowany przez Grzegorz_B: 31/12/2019, 16:26
 
User is online!  PMMini Profile Post #33

     
kuzynn
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 101.526

Adrian
Zawód: student/transport
 
 
post 2/01/2020, 9:12 Quote Post

QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 12:07)
CODE
Jak by musiał wyglądać świat i gospodarka bez planowej śmierci urządzeń.

To że ktoś planuje śmierć urządzeń przynajmniej w jakimś znaczącym stopniu jak dotąd nie zostało udowodnione.

kuzynn
CODE
Nie wiem co to za pralki za 8 tys. sprzedają,

Żywotne, najlepiej zajdź do pralni i zapytaj co mają na stanie i w jakiej cenie.

CODE
Jest wiele pralek, które tanie nie są ale mają jedną podstawową wadę - nierozbieralne bębny.

Ponieważ jeżeli pralka kosztuje tys. zł to nie opłaca jej się naprawiać.

CODE
Co gorsze, możesz kupić auto za 50 tys. a także za 250 tys. i jego żywot może skończyć się w tym samym czasie.

Właśnie, i nadal kupujemy te auta za 250 tys. pomimo takiej żywotności, dlaczego tak postępujemy?

CODE
Powszechne są techniki stosowania pojedynczych, małych, tanich elementów o słabej jakości, które w konsekwencji doprowadzają do uszkodzenia silnika.

Ile aut przestało być eksploatowanych z powodu uszkodzenia silnika?
*


Jak można przeczytać w definicji, pojęcie planowanego postarzania pojawiło się już w 1932 roku. Sam proces ewoluuje z czasem, podstawowe metody to wypuszczanie z dużą częstotliwością prawie identycznych modeli produktów ze zmienionym tylko wyglądem, druga to słabe komponenty, trzecia to nierozbieralne mechanizmy lub stosunkowo nieopłacalne ich rozbieranie, czwarta to tak jak było wspomniane tu w wątku programowanie zepsucia, a piąta to spowalnianie sprzętowe urządzeń.

Myślę, że dyskusja na temat czy to jest fakt czy nie, jest niedorzeczna w obliczu wyroków za postarzanie za pomocą oprogramowania, przykładowo świeżych spraw Apple i Samsunga. Wysokość kar jest niestety śmieszna w stosunku do zysków tych koncernów, ale miejmy nadzieję, że nowe prawo unijne (które nie powstało bez powodu) trochę to zmieni lub zaostrzy konsekwencje.
-
Naprawdę myślisz, że ludziom w domu potrzebna jest przemysłowa pralka z pralni? To taki żartcik czy o co chodzi?
-
No i tu się mylisz, jest dużo pralek za 1,5 tys. z rozbieralnym bębnem i łożyskami, które jak najbardziej opłaca się naprawiać. Ale zależy to też od polityki firmy. Przykładowo Bosch ma różnych producentów zależnie od regionu i im biedniejszy (na wschód) tym większa szansa na to, że trafisz na jednorazowy szajs, który jest droższy od naprawialnych pralek na Zachodzie.
-
Tu nie bardzo rozumiem, sugerujesz kupno aut droższych czy tańszych od przykładowych 250 tys. w takim razie?
-
A z jakiego powodu samochód może przestać być eksploatowany? Kasacja w wyniku kolizji, uszkodzenie silnika lub zardzewiałe na wylot podwozie.

Zapytaj mechaników jak to jest z tymi samochodami. Część winy można zrzucić na ekologię i zaostrzone przepisy, ale nie jest tak, że producent samochodów jest zmuszony do stosowania nietrwałych rozwiązań, które paradoksalnie są anty ekologiczne w końcowym rozrachunku.

Dochodzi tutaj też szósta metoda postarzenia produktu w wyniku jego nadmiernego zużycia, czyli celowe wprowadzanie konsumentów w błąd i świadome wystawianie ich na minę. Czyli słynne interwał zmian płynów eksploatacyjnych w pojazdach.

Jak to jest, że w Stanach ten sam samochód ma zalecenie na zmianę oleju w silniku co 10-15 tys. km a w Europie 25-30 tys. km? Europejskie prawo niestety tutaj kuleje, w USA za taką praktykę byłyby milionowe odszkodowania. To samo z olejem w skrzyni biegów, za oceanem ten sam model ma mieć zmieniony olej po 60 tys. km a w Europie powiedzą ci, że nie ma potrzeby zmieniać w ogóle lub wręcz powiedzą, że grozi to utratą gwarancji.


QUOTE(alexmich @ 31/12/2019, 15:25)
QUOTE(misza88 @ 31/12/2019, 11:07)
Właśnie, i nadal kupujemy te auta za 250 tys. pomimo takiej żywotności, dlaczego tak postępujemy?


Może ma to związek z kurczącą się liczbą korpo w rękach których jest przemysł motoryzacyjny. Obecnie jest chyba 6 czy 7 grup kapitałowych i to z wzajemnymi powiązaniami finansowymi. Na pewno zarządy każdego z nich nigdy ze sobą nie rozmawiały i nie utrzymują poza zawodowych znajomości. Jak nagle zniknęły normy środowiskowe (zazwyczaj temu środowisku szkodzące) na produkcję i pojawiło sie kilkanaście nowych firm produkujących samochody, to sytuacja od razu uległa by zmianie.

Problem z koncernami motoryzacyjnymi jest taki, że w prawie każdym swoje udziały ma państwo (czy to za sprawą skarbu państwa czy banku narodowego lub rządu regionalnego jak to ma miejsce u Niemców). Wyjątkiem są tutaj Stany Zjednoczone, ich rodzime koncerny i rynek, który funkcjonuje w innych realiach.

A co do norm ekologicznych, dla koncernów to są plusy i minusy. Minusem są zdecydowanie koszty R&D, które mają na celu opracowanie bardziej eko części no i oprogramowania, które oszuka testy jak to było przy dieselgate. Tylko, że te części idą w jednym nie do końca słusznym kierunku - obniżenia spalania za wszelką cenę. Redukcja rozmiaru, lżejsze i mniej trwałe stopy, mniejsze opory. Spalanie będzie mniejsze (do czasu), ale silnik nie dość, że zacznie "brać" więcej oleju to jeszcze jego elementy zaczną zużywać się szybciej bo są po prostu mniej wytrzymałe. I gdzie tu ekologia...

Ten post był edytowany przez kuzynn: 2/01/2020, 9:40
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.164
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 4/01/2020, 17:51 Quote Post

Ja się na motoryzacji kompletnie nie znam i nawet znać się nie chce - to już nie ten wiek, żeby jakiekolwiek informacje wchodziły do głowy inaczej niż przez nadpisywanie zapamiętanych poprzednio. Ale też nigdy, jak żyję - a żyję już długo, może nawet za długo - nie spotkałem się z wymianą oleju silnikowego i filtrów rzadziej niż co 10 tysięcy kilometrów. Przy czym, dla ścisłości - żyję w Polsce, a nie w Stanach. Więc skąd ta teza o "wprowadzaniu w błąd konsumenta"..?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
kuzynn
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 101.526

Adrian
Zawód: student/transport
 
 
post 5/01/2020, 3:49 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 4/01/2020, 18:51)
Ja się na motoryzacji kompletnie nie znam i nawet znać się nie chce - to już nie ten wiek, żeby jakiekolwiek informacje wchodziły do głowy inaczej niż przez nadpisywanie zapamiętanych poprzednio. Ale też nigdy, jak żyję - a żyję już długo, może nawet za długo - nie spotkałem się z wymianą oleju silnikowego i filtrów rzadziej niż co 10 tysięcy kilometrów. Przy czym, dla ścisłości - żyję w Polsce, a nie w Stanach. Więc skąd ta teza o "wprowadzaniu w błąd konsumenta"..?
*


Chyba czegoś nie rozumiem w tej wypowiedzi confused1.gif Rzadziej niż co 10 tysięcy w sensie do 10 tys. czy zdecydowanie powyżej? Może to wina tego, że późno jest i jakoś nie klei mi się to zdanie w głowie tongue.gif

W Polsce wmawia się klientom w salonach, którzy kupują nowe samochody, że mogą przyjeżdżać co 25/30 tys. km na wymianę oleju (i takie progi są podane w książeczkach gwarancyjnych). Czyli zanim dojdzie do pierwszego przeglądu to auto już ma nastukane kilkanaście tys. km na oleju, który jest już po prostu zużyty, nie smaruje i nie chłodzi tak jak powinien, co wpływa to na wytrzymałość części.
Za to są znane przypadki tych samych modeli samochodów sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych i tam mają normalnie w warunkach utrzymania gwarancji, że wymiany oleju mają być przykładowo co 10/15 tys. km.
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.164
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 5/01/2020, 11:11 Quote Post

QUOTE(kuzynn @ 5/01/2020, 4:49)
QUOTE(jkobus @ 4/01/2020, 18:51)
Ja się na motoryzacji kompletnie nie znam i nawet znać się nie chce - to już nie ten wiek, żeby jakiekolwiek informacje wchodziły do głowy inaczej niż przez nadpisywanie zapamiętanych poprzednio. Ale też nigdy, jak żyję - a żyję już długo, może nawet za długo - nie spotkałem się z wymianą oleju silnikowego i filtrów rzadziej niż co 10 tysięcy kilometrów. Przy czym, dla ścisłości - żyję w Polsce, a nie w Stanach. Więc skąd ta teza o "wprowadzaniu w błąd konsumenta"..?
*


Chyba czegoś nie rozumiem w tej wypowiedzi confused1.gif Rzadziej niż co 10 tysięcy w sensie do 10 tys. czy zdecydowanie powyżej? Może to wina tego, że późno jest i jakoś nie klei mi się to zdanie w głowie tongue.gif

W Polsce wmawia się klientom w salonach, którzy kupują nowe samochody, że mogą przyjeżdżać co 25/30 tys. km na wymianę oleju (i takie progi są podane w książeczkach gwarancyjnych). Czyli zanim dojdzie do pierwszego przeglądu to auto już ma nastukane kilkanaście tys. km na oleju, który jest już po prostu zużyty, nie smaruje i nie chłodzi tak jak powinien, co wpływa to na wytrzymałość części.
Za to są znane przypadki tych samych modeli samochodów sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych i tam mają normalnie w warunkach utrzymania gwarancji, że wymiany oleju mają być przykładowo co 10/15 tys. km.
*




Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką praktyką. Zmyślasz, Kolego - albo przedstaw dowód: skan takiej książeczki wystarczy...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
Sghjwo
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 895
Nr użytkownika: 97.523

 
 
post 5/01/2020, 14:36 Quote Post

To "planowane postarzanie" to efekt walki o cene. Obniza sie jakosc, zeby cena byla nizsza. Dobre markowe produkty to ciagle nisza konsumentow (moze oprocz Chin). Wiekszosci spoleczenstwa kupuje tansze rzeczy. W koncu urzadzenie ma te same funkcje na starcie wink.gif. Po co kupowac pralke za 2000 ktora bedzie dzialac 10 lat, skoro jest za 1000 na 5 lat?
Sam mam pralke ponad 25-letnia (Gracja, Polar chyba), ciagle dziala. Fakt ze przez polowe swojego zywota dziala okazjonalnie. Niemniej nie chce sie zepsuc. Jednak komfort jej uzywania jest sredni.
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
kuzynn
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 101.526

Adrian
Zawód: student/transport
 
 
post 5/01/2020, 18:20 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 5/01/2020, 12:11)
QUOTE(kuzynn @ 5/01/2020, 4:49)
QUOTE(jkobus @ 4/01/2020, 18:51)
Ja się na motoryzacji kompletnie nie znam i nawet znać się nie chce - to już nie ten wiek, żeby jakiekolwiek informacje wchodziły do głowy inaczej niż przez nadpisywanie zapamiętanych poprzednio. Ale też nigdy, jak żyję - a żyję już długo, może nawet za długo - nie spotkałem się z wymianą oleju silnikowego i filtrów rzadziej niż co 10 tysięcy kilometrów. Przy czym, dla ścisłości - żyję w Polsce, a nie w Stanach. Więc skąd ta teza o "wprowadzaniu w błąd konsumenta"..?
*


Chyba czegoś nie rozumiem w tej wypowiedzi confused1.gif Rzadziej niż co 10 tysięcy w sensie do 10 tys. czy zdecydowanie powyżej? Może to wina tego, że późno jest i jakoś nie klei mi się to zdanie w głowie tongue.gif

W Polsce wmawia się klientom w salonach, którzy kupują nowe samochody, że mogą przyjeżdżać co 25/30 tys. km na wymianę oleju (i takie progi są podane w książeczkach gwarancyjnych). Czyli zanim dojdzie do pierwszego przeglądu to auto już ma nastukane kilkanaście tys. km na oleju, który jest już po prostu zużyty, nie smaruje i nie chłodzi tak jak powinien, co wpływa to na wytrzymałość części.
Za to są znane przypadki tych samych modeli samochodów sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych i tam mają normalnie w warunkach utrzymania gwarancji, że wymiany oleju mają być przykładowo co 10/15 tys. km.
*


Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką praktyką. Zmyślasz, Kolego - albo przedstaw dowód: skan takiej książeczki wystarczy...
*


Ale z czym się nie spotkałeś bo dalej mi nie wytłumaczyłeś?
Jak będę przy okazji w swoim samochodzie to zrobię ci zdjęcie mojej książki serwisowej (2 plany przeglądów z czego dla Polski zalecany drugi, czyli zmiana oleju co 30 tys. km).
Co do zmian oleju w USA, mi wierzyć nie musisz i osobom, które sprowadzały samochody ze Stanów. Wystarczy, że poświęcisz 5 minut na poczytanie artykułów na amerykańskich portalach gdzie widać, że u nich przegina się w drugą stronę i tłumaczy się ludziom, że zmiana co 3 000 mil (5 000km) jest przeginką. Podążając za informacjami z cars.com (4 najpopularniejsza strona w USA związana z samochodami i handlem nimi), większość producentów samochodów proponuje 7 500 mil (12 000km), Ford, VAG i częściowo Toyota do 10 000 mil (16 100km), a BMW jak to BMW daje najwięcej czyli 15 000 mil (24 100km) ale u nich to bez znaczenia czy Europa czy Stany.

Podpytałem jeszcze mojego kuzyna, który tam mieszka i użytkuje samochód. Jeździ kilkuletnim Fordem i też ma zalecane 10 000 mil. Nie jest pewien ile jest w nowych, ale obiło mu się o uszy 3 000 mil (czyli jak już pisałem 5 000km).
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.164
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 6/01/2020, 8:45 Quote Post

To, że współczesna młodzież nie rozumie zdań wielokrotnie złożonych nie jest moim problemem i nie zamierzam niczego tłumaczyć. Posługuję się klarownym i zrozumiałym językiem polskim, który tłumaczenia nie wymaga. Czekam na skan tej książeczki. Dopóki go nie zobaczę, mam Kolegę za bezecnego.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.507
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 6/01/2020, 14:36 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 6/01/2020, 8:45)
To, że współczesna młodzież nie rozumie zdań wielokrotnie złożonych nie jest moim problemem i nie zamierzam niczego tłumaczyć. Posługuję się klarownym i zrozumiałym językiem polskim, który tłumaczenia nie wymaga. Czekam na skan tej książeczki. Dopóki go nie zobaczę, mam Kolegę za bezecnego.
*


Jest coś takiego, producenci "wymagają" wymiany oleju co 30 tyś km, gdyż są niby nowoczesne i typu "longlife".
Co gorsza, nie ma etapu "dotarcia silnika", czyli pierwszej wymiany oleju po kilku tyś kilometrów.

Tylko wszędzie o tym trąbią, z jednej strony, zapewne "wymusili klienci" chcąc jak najrzadziej pojawiać się w ASO oraz, żeby kosztowało jak najmniej. Więc producenci wyszli im na przeciw ku swojej radości?
To jest prosta rzecz, średnio rozgarnięty klient może ogarnąć rolę oleju w silniku i zdecydować się na częstszą wymianę? Nie mówiąc o "dotarciu" czyli wymianie po kilku tysiącach w nowym samochodzie lub po remoncie silnika, gdyż może się w nim znajdować ponadprzeciętnie dużo opiłków metalu.

Podciąganie olejów "longlife" pod temat "skracanie życia produktów" jest chyba troszkę nietrafione. Znacznie bardziej pasowałyby zastosowania ekologiczne, typu wyżyłowane silniki eco bust, pojemności ok 1 litra, wyciągające ok 100 KM, aluminiowe zawieszenie i inne elementy, aby zmniejszyć ciężar i spalanie.

Ale nie jest to celowe postarzanie tyko "pośrednie" - pseudo ekologiczne, oszczędnościowe itd.
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
kuzynn
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 101.526

Adrian
Zawód: student/transport
 
 
post 7/01/2020, 2:02 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 6/01/2020, 9:45)
To, że współczesna młodzież nie rozumie zdań wielokrotnie złożonych nie jest moim problemem i nie zamierzam niczego tłumaczyć. Posługuję się klarownym i zrozumiałym językiem polskim, który tłumaczenia nie wymaga. Czekam na skan tej książeczki. Dopóki go nie zobaczę, mam Kolegę za bezecnego.
*


Moje zapytanie dotyczyło tylko jednego wyrażenia (aż dwóch słów!). Mam nadzieję, że współczesny zgred uznaje coś takiego jak plik w formie zdjęcia, a nie skanu. Chyba że tutaj też wystąpi jakiś zadziwiający opór materii.

https://i.imgur.com/YuZInul.jpg

QUOTE(Adiko @ 6/01/2020, 15:36)
QUOTE(jkobus @ 6/01/2020, 8:45)
To, że współczesna młodzież nie rozumie zdań wielokrotnie złożonych nie jest moim problemem i nie zamierzam niczego tłumaczyć. Posługuję się klarownym i zrozumiałym językiem polskim, który tłumaczenia nie wymaga. Czekam na skan tej książeczki. Dopóki go nie zobaczę, mam Kolegę za bezecnego.
*


Jest coś takiego, producenci "wymagają" wymiany oleju co 30 tyś km, gdyż są niby nowoczesne i typu "longlife".
Co gorsza, nie ma etapu "dotarcia silnika", czyli pierwszej wymiany oleju po kilku tyś kilometrów.

Tylko wszędzie o tym trąbią, z jednej strony, zapewne "wymusili klienci" chcąc jak najrzadziej pojawiać się w ASO oraz, żeby kosztowało jak najmniej. Więc producenci wyszli im na przeciw ku swojej radości?
To jest prosta rzecz, średnio rozgarnięty klient może ogarnąć rolę oleju w silniku i zdecydować się na częstszą wymianę? Nie mówiąc o "dotarciu" czyli wymianie po kilku tysiącach w nowym samochodzie lub po remoncie silnika, gdyż może się w nim znajdować ponadprzeciętnie dużo opiłków metalu.

Podciąganie olejów "longlife" pod temat "skracanie życia produktów" jest chyba troszkę nietrafione. Znacznie bardziej pasowałyby zastosowania ekologiczne, typu wyżyłowane silniki eco bust, pojemności ok 1 litra, wyciągające ok 100 KM, aluminiowe zawieszenie i inne elementy, aby zmniejszyć ciężar i spalanie.

Ale nie jest to celowe postarzanie tyko "pośrednie" - pseudo ekologiczne, oszczędnościowe itd.
*


Longlife to zupełnie inny temat i w salonie takich tematów się nie porusza. To jest bardziej śpiewka dziadków i wujków, którym w 20 letnim passacie rzeczywiście nie robi już różnicy czy zmieni czy nie i na jaki. Co do dalszej części to się nie zgodzę, tym bardziej powinno się uważać na olej ze względu na stosowanie mniej wytrzymałych materiałów. Tłoki są teraz mniejsze i lżejsze, pierścienie na tłokach też uległy zmianie i o wiele szybciej można doprowadzić do nadmiernego spalania oleju i zabrudzenia silnika.

Ten post był edytowany przez kuzynn: 7/01/2020, 2:04
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.164
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 7/01/2020, 13:09 Quote Post

No i gdzie na tym zdjęciu jest o wymianie oleju..? Że przegląd okresowy ma być co rok, to wynika z przepisów. Jest o wymianie filtra powietrza - faktycznie, trochę dziwnie (40 - 60 tys. km; ja wymieniam przy każdej wymianie oleju, czyli co 10...). No, ale to może taki dobry filtr..?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
kuzynn
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 101.526

Adrian
Zawód: student/transport
 
 
post 8/01/2020, 1:25 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 7/01/2020, 14:09)
No i gdzie na tym zdjęciu jest o wymianie oleju..? Że przegląd okresowy ma być co rok, to wynika z przepisów. Jest o wymianie filtra powietrza - faktycznie, trochę dziwnie (40 - 60 tys. km; ja wymieniam przy każdej wymianie oleju, czyli co 10...). No, ale to może taki dobry filtr..?
*


Naprawdę będziesz teraz na siłę próbował udowodnić, że przegląd okresowy nie równa się wymianie oleju? wink.gif Jeśli tak to przejdź się do dowolnego ASO i zapytaj się jakie czynności serwisowe zawierają się w przeglądzie okresowym (gwarancyjnym). Oczywiście to nie jest tak, że nie możesz zmienić oleju przed upływem tego okresu, co więcej, nie musisz robić tego w ASO. Ale koniec końców i tak trzeba się u nich pojawić.

Ten post był edytowany przez kuzynn: 8/01/2020, 1:25
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.164
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 8/01/2020, 8:18 Quote Post

Przegląd to przegląd, wymiana oleju to wymiana oleju. Nie widzę związku.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

4 Strony < 1 2 3 4 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej