Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Jedzenie, co jedli i jak jedli
     
Pietrow
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.658
Nr użytkownika: 76.370

Slawomir Skowronek
Stopień akademicki: doktor
Zawód: nauczyciel LO
 
 
post 13/05/2012, 17:42 Quote Post

W książce Jeana Verdon "Przyjemności średniowiecza" jest cały dział o kulinariach.
W serii albumów Wyd. Dolnośląskiego "Tak żyli ludzie", w tomie "W czasach rycerzy miast warownych" jest przepis na wielce osobliwe danie ze stopionego boczku z dodatkiem m.in. nasion sosny.
Obecnie zapomniano o wielu jadalnych i/lub leczniczych roślinach, wykorzystywanych w domach "od zawsze" do XX w. Np. na Warmii są to: brukiew jadalna, ciecierzyca pospolita, pasternak, berberys, bez czarny, czeremcha, głóg, kalina, rokitnik zwyczajny, róża, świdośliwa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
berberuch
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 23
Nr użytkownika: 78.024

 
 
post 13/05/2012, 17:56 Quote Post

dzięki Pietrow za te rośliny.
A było więcej tych z owocami?

I przypomniałeś mi coś. Jak byłem mały to latałem w takie jedno miejsce gdzie nikt nie chodzi i teren chyba należał do miasta (czyli do żadnej osoby) i tam rosły drzewa z mirabelkami, takimi owocami podobnymi wielkością do wiśni. Były słodkie i zawsze z kumplami się nimi objadaliśmy. Ale w sklepach nigdy tych owoców nie widziałem!!! Dlaczego? W ogóle sprzedają owoce z tego drzewa w sklepach, czy nie? Jeśli nie to czy dawniej ludzie jadali owoce z tego drzewa? np. w czasach średniowiecza? Bo owoce są smaczne. smile.gif
Z kumplami też jadaliśmy często takie malutkie dzikie jabłka i też na terenie który nie należał do nikogo (czyli do miasta należeć musiał), ale drzewo z dzikimi jabłkami było jedno, a tych z mirablekami pełno.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
lancelot
 

Żelazna pięść
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 12.480
Nr użytkownika: 36.860

bogumil chruszczewski
Stopień akademicki: rebajlo
Zawód: Podstarza³y wilk
 
 
post 13/05/2012, 18:55 Quote Post

Wodianka, czyli chleb z wodą i kawałkami słoniny...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
numi5
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 336
Nr użytkownika: 71.695

Marian Rewinski
Zawód: nauczyciel
 
 
post 13/05/2012, 19:48 Quote Post

"jakie rzeczy Polacy importowali dawniej z innych państw" - Przyprawy - np.imbir, szafran, pieprz i gałka muszkatołowa,w późniejszych czasach herbatę, cukier, wina...
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Pietrow
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.658
Nr użytkownika: 76.370

Slawomir Skowronek
Stopień akademicki: doktor
Zawód: nauczyciel LO
 
 
post 13/05/2012, 19:59 Quote Post

Ciekawa sprawa była z winami. Sprowadzano głównie młode sikacze węgierskie (kupowane niemal "na pniu") w dębowych beczkach, wino wypijano, wlewano do beczek okowitę czyli bimberek, przechowywano szereg lat (nabierał mocy i przechodził winem i dębiną) a potem odszpuntowywano jako tzw. starkę. Niektórzy szlachcice nastawiali taką beczułkę po urodzeniu córki a wydobywali na jej wesele.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.932
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 13/05/2012, 20:22 Quote Post

Kolejny w ostatnich dniach wątek, w którym czytając pytania jego założyciela - nie wiadomo: śmiać się czy płakać?

Jakaś inwazja to jest? Mam się bać..?

Kwestią diety - również w ujęciu historycznym - pasjonuje się mój przyjaciel Wojtek Majda. Na przykład w tym artykule.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
Cartaphilus
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 913
Nr użytkownika: 40.789

M. R.
Stopień akademicki: mgr prawa
 
 
post 14/05/2012, 6:52 Quote Post

QUOTE(berberuch @ 13/05/2012, 18:56)
dzięki Pietrow za te rośliny.
A było więcej tych z owocami?

I przypomniałeś mi coś. Jak byłem mały to latałem w takie jedno miejsce gdzie nikt nie chodzi i teren chyba należał do miasta (czyli do żadnej osoby) i tam rosły drzewa z mirabelkami, takimi owocami podobnymi wielkością do wiśni. Były słodkie i zawsze z kumplami się nimi objadaliśmy. Ale w sklepach nigdy tych owoców nie widziałem!!! Dlaczego? W ogóle sprzedają owoce z tego drzewa w sklepach, czy nie? Jeśli nie to czy dawniej ludzie jadali owoce z tego drzewa? np. w czasach średniowiecza? Bo owoce są smaczne. smile.gif
Z kumplami też jadaliśmy często takie malutkie dzikie jabłka i też na terenie który nie należał do nikogo (czyli do miasta należeć musiał), ale drzewo z dzikimi jabłkami było jedno, a tych z mirablekami pełno.
*



Mirabelki to i nieraz ja jadłem. Zazwyczaj rosną dziko, ale moja babcia to nawet miała je na podwórku na wsi. Są ich dwa rodzaje: zółte i czerwone. Mi osobiście bardziej smakują te czerwone. Muszę się jednak z Tobą zgodzić, że tego owocu nie znajdziesz w sklepach.
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.974
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 14/05/2012, 23:22 Quote Post

Żółte mirabelki znam, zawsze smak mi się kojarzył z bananem. U mnie we wsi rośnie też tzw. trześnia - coś w rodzaju dzikiej czereśni o małych słodkich owocach. Same wahania nazwy trześnia-czereśnia wskazują, że to jakaś prasłowiańszczyzna, więc owoc na pewno był znany od wczesnego średniowiecza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej