Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Jerzy Łojek, Historyk czy publicysta?
     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.193
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 30/11/2011, 0:44 Quote Post

Witam

Z pozoru pytanie wydaje się być proste, bo Łojek ukończył historię i napisał bardzo wiele prac historycznych. Pamiętam jednak, gdy podczas pisania pracy magisterskiej oparłem się częściowo na pracy Łojka. Z jednej strony spotkałem się ze zrozumieniem, ponieważ Łojek stworzył coś nowego w temacie, w którym wydawało się, że zostało już wszystko powiedziane. Mowa tu oczywiście o "Szansach powstania listopadowego". Z drugiej strony spotkałem się ze stwierdzeniem, że tej pracy nie można zestawiać na równi razem z innymi pracami historycznymi. Osobiście jestem innego zdania. Pamiętam, jak po przeczytaniu pracy Łojka powstało mi w głowie milion pytań, a zdawałoby się, że to malutka książeczka, która była formatu mniejszego od zeszytu i niezbyt gruba. Niemniej Łojek nakreślił wiele pytań, na które po dziś dzień nikt nie udzielił odpowiedzi. Faktem jest, że wielu historyków nie zgadza się z wywodami Łojka, który namieszał w ocenie powstania listopadowego. Zapewne zaskakiwał niektórych otwartością swojego zdania na pewne tematy.
Podaje link do zapoznania się z pewnym artykułem
http://www.notes.yoyo.pl/postacie/lojek.php
Jakie jest wasze zdanie na temat Jerzego Łojka? Jak go oceniacie?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
salvusek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.236
Nr użytkownika: 44.999

 
 
post 30/11/2011, 22:35 Quote Post

Łojek niewątpliwe jest znaczą postacią jeśli idzie o przedstawianie historii Polski XIX wieku. Nie mniej uważam go za bardziej za historyka który stara się zachęcać do historii niż naukowca. Stawia wiele pytań, owszem. Jednak nie wszystkie na gruncie metodologii historycznej są uzasadnione. Dla mnie Łojek bardzo emocjonalnie podchodzi do omawianych zagadnień. Czasem wręcz brakuje mu dystansu. Lecz nie można odmówić mu wiedzy, a czasami trafności wywodów. Jednak ostatecznie oceniam go bardziej za popularyzatora niż kogoś operującego warsztatem historycznym sensu stricto. Może tak go oceniam ze względu na własne poglądy albo jego niepokorność. No ale takie są moje odczucia.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
jancet
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 762
Nr użytkownika: 52.484

Stopień akademicki:
Zawód: BANITA
 
 
post 30/11/2011, 23:05 Quote Post

Ależ jedno nie wyklucza drugiego, można być zarazem historykiem i publicystą.

Ja zetknąłem się wyłącznie z publicystycznymi bądź popularyzatorskimi pracami Łojka.

"Szanse..." na pewno nie są opracowaniem naukowym. Choćby dlatego, że tezy, iż powstanie miało szansę nie sposób obalić, podobnie jak nie sposób udowodnić, że jej nie miało, co starałem się wykazać tu: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=437&st=735.

Natomiast tekst Tomasza Brzustowskiego niezbyt mi się podoba.

Dla przykładu:

"Kiedy rozpoczynałem studiowanie historii wstrząsnęło mną spostrzeżenie, iż mało który z moich współstudentów kojarzył nazwisko Jerzego Łojka.[...]śmiem twierdzić, iż wiele jest takich jednostek, które chlubiąc się tytułem "magister historii" otworzy bardzo szeroko oczy na dźwięk nazwiska "Łojek"."
Niby dlaczego każdy magister historii ma znać twórczość Łojka. W zakresie nauk historycznych żadnego przełomowego, czy - na odwrót - fundamentalnego dzieła nie stworzył. Ci, których zainteresowania koncentrują się np. na Średniowieczu, nie maja żadnego powodu czytać Łojka.

Gorzej, że w innym fragmencie ewidentnie kłamie:

"polecam lekturę "Dziejów sprawy Katynia", wydaną przez zakłady wydawnicze "Versus" w 1989 r. Data sugeruje, iż pozycja ta doczekała się wydania w już wolnej Polsce, tym bardziej, że na metryczce książki widnieje krótka notka: "druk ukończono we wrześniu 1989 r.", a więc już po osławionym "czerwcu". Dlaczego o tym wspominam? Otóż cała pozycja jest zmasakrowana takim oto tekstem: "[ - - - -] [Ustawa z dnia 31.07.1981 r., O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt. 3 (Dz. U. Nr 20 poz. 99, z późniejszymi zmianami)]". Takich ingerencji cenzury jest bardzo dużo. Uwagę tę dedykuję wszystkim tym, którym wydaje się, że wraz z 1989 r. doczekaliśmy się rzeczywiście wolnej Polski. Niestety tak nie było. Owa "wolność" wciąż dotyczyła tylko nielicznych, a na pewno nie tych, którzy (tak jak Łojek) dobijali się o prawdę w sprawie Katynia."

Każdy, kto cokolwiek wie o owych czasach, ma świadomość, ile w PRL trwał "cykl wydawniczy". Raczej więcej niż rok. Nie było wówczas komputerów, więc sam skład trwał długo. Do tego korekty, recenzje, no i cenzura. Z resztą i dziś mój podręcznik, którego tekst oddałem redakcji w maju 2009 ukazał się w sierpniu 2010.

Więc tekst Łojka, skoro ukazał się drukiem we wrześniu 1989, trafił na Mysią pewnie latem czy jesienią 1988. I interwencja cenzury miała miejsce za czasów rządów Messnera lub Rakowskiego. Nawet przyjmując jakąś absurdalna, choć trudną do obalenia tezę, że rzecz wyszła w 2 miesiące po decyzji cenzury, to i tak ta decyzja musiałaby nastąpić w lipcu, a rząd Mazowieckiego został utworzony we wrześniu, więc nie mógł mieć z tym nic wspólnego.

W zasadzie powinien to rozumieć średnio inteligentny gimnazjalista i Brzustowski też to wie, jednak świadomie przeinacza fakty, czyli kłamie, żeby kolejną plwocinę umieścić na politycznym przeciwniku.

Oczywiście w niczym nie zmienia to faktu, że "Szanse..." na dziesięciolecia stały się osia dyskusji historycznej pokolenia... no, tak po prawdzie to chodzi bardziej o pokolenie rodziców moich kolegów, niż moje, ja miałem wtedy 7 lat.

Ten post był edytowany przez jancet: 30/11/2011, 23:10
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.193
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 1/12/2011, 16:00 Quote Post

QUOTE(jancet @ 30/11/2011, 23:05)
Niby dlaczego każdy magister historii ma znać twórczość Łojka. W zakresie nauk historycznych żadnego przełomowego, czy - na odwrót - fundamentalnego dzieła nie stworzył. Ci, których zainteresowania koncentrują się np. na Średniowieczu, nie maja żadnego powodu czytać Łojka.

Myślę, że autorowi chodziło raczej o to, że zdecydowana większość nigdy nie słyszała o Łojku, a negatywne opinie były powtarzane bez znajomości jakiejkolwiek jego pracy. Przynajmniej ja to tak rozumiem.
Jeśli zaś chodzi o składanie i wydawanie książek, to nie mam na ten temat żadnej wiedzy, więc trudno mi się do tego ustosunkować.
Należy jednak zauważyć, że stronniczość Łojka, zwłaszcza w odniesieniu do Rosjan, była dość widoczna. Myślę, że było to spowodowane tragedią katyńską jego ojca i późniejszymi wydarzeniami już po 1989 roku. Dość powiedzieć, że obecnie jest jakaś szansa na to, aby zbrodnia katyńska została uznana za ludobójstwo, o ile prezydent Miedwiediew zdoła to przepchnąć przed końcem swojej prezydentury.
Warto też dodać, że nad Łojkiem i jego żoną ciążyło jakieś fatum-Zenona Łojek zginęła przecież w katastrofie smoleńskiej.

 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 1/12/2011, 17:02 Quote Post

Łojek był publicystą politycznym. Z ponieważ była cenzura, swoją publicystyke ubrał w kostium historyczny. Czy mógł w 1966 r. w pierwszym obiegu wydac prace o szansach odrzucenia sowieckiej dominacji?
I bardziej poważni historycy tak postepowali. Małowist nie miał możliwosci wydać pracy o Stalinie, to napisał biografię Tamerlana, w której mamy rozważania odnoszące się do tego pierszego.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
glasgower
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 72.452

tajemnica panstwowa
Stopień akademicki: tajemnica urzedowa
Zawód: tajemnica zawodowa
 
 
post 1/12/2011, 20:45 Quote Post

QUOTE(balum @ 1/12/2011, 17:02)
Małowist nie miał możliwosci wydać pracy o Stalinie, to napisał biografię Tamerlana, w której mamy rozważania odnoszące się do tego pierszego.
*



Nie chcę się mieszać, ale czy to oznacza, że ten Małowist znał się równie dobrze na wieku XX i epoce tego tam Tamerlana?
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.489
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 1/12/2011, 21:57 Quote Post

QUOTE(balum @ 1/12/2011, 17:02)
Małowist nie miał możliwosci wydać pracy o Stalinie, to napisał biografię Tamerlana, w której mamy rozważania odnoszące się do tego pierszego.

Jeśli chodzi o tę wydaną w ramach serii miniceramowskiej, to chyba mylne stwierdzenie. Nie pamiętam, żeby tam były filozoficzne rozważania na temat tyranii w ogóle, ale raczej komentarze powiązane z konkretnymi wydarzeniami historycznymi dotyczącymi Tamerlana i tylko jego.
Poza tym Małowist przeprowadzał jakieś studia nad historią ZSRR?

Ten post był edytowany przez emigrant: 1/12/2011, 22:13
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
jancet
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 762
Nr użytkownika: 52.484

Stopień akademicki:
Zawód: BANITA
 
 
post 1/12/2011, 22:10 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 1/12/2011, 16:00)
Myślę, że autorowi chodziło raczej o to, że zdecydowana większość nigdy nie słyszała o Łojku, a negatywne opinie były powtarzane bez znajomości jakiejkolwiek jego pracy.

Ja to rozumiem odmiennie. Poza tym nie bardzo mogę się zgodzić, że opinia "praca x ma charakter publicystyczny, a nie naukowy" ma być opinią negatywną. Wybitna publicystyka (a do takiej "Szanse..." zaliczam) jest bardziej wartościowa od tylko poprawnej pracy naukowej. "Szanse..." Łojka nie były przez swój publicystyczny charakter mniej warte, niż stricte naukowe opracowania Blocha czy Przewalskiego, choć to przecież wybitni naukowcy. Ale też nie napisałbym, że były warte więcej. Bo ich wartości nie da się porównać.

QUOTE
Jeśli zaś chodzi o składanie i wydawanie książek, to nie mam na ten temat żadnej wiedzy, więc trudno mi się do tego ustosunkować.

W zasadzie wystarczy uznać, że Mazowiecki nie posiadał zdolności podróży w czasie, oraz że przyczyna musi wystąpić przed skutkiem.

Skoro druk książki Łojka odbywał się równocześnie z formowaniem rządu Mazowieckiego, to tym samym rząd Mazowieckiego nie mógł mieć wpływu na decyzję cenzury, gdyż w PRL obowiązywała cenzura prewencyjna, czyli cenzurowano maszynopisy przed skierowaniem do składu (prewencyjny charakter cenzury jednoznacznie wynika z tekstu Brzustowskiego).

Nie bardzo wiem, do czego tu potrzebna jakakolwiek "wiedza" o składaniu i drukowaniu książek. Obrażasz samego siebie, usiłując twierdzić, że nie dostrzegasz kłamstwa, którego dopuścił się Brzustowski. Mam nadzieję, że obstając przy tym, nie staniesz się tego kłamstwa współuczestnikiem.

QUOTE
Myślę, że było to spowodowane [...] późniejszymi wydarzeniami już po 1989 roku.

Łojek zmarł był w 1986. Żadne wydarzenia po roku 1989 nie mogły wpłynąć na jego postawę.

QUOTE
Dość powiedzieć, że obecnie jest jakaś szansa na to, aby zbrodnia katyńska została uznana za ludobójstwo, o ile prezydent Miedwiediew zdoła to przepchnąć przed końcem swojej prezydentury.

Uznanie zbrodni katyńskiej za ludobójstwo wymagałoby zmiany międzynarodowo uznanej definicji ludobójstwa. Miedwiediew ostatecznie mógłby na taką zmianę przystać, Putin też, co im tam. Ale Obama, ani żaden z jego następców tego nie zrobi.

QUOTE
Warto też dodać, że nad Łojkiem i jego żoną ciążyło jakieś fatum - Zenona Łojek zginęła przecież w katastrofie smoleńskiej.

Łojzicku!!! Zaraz fatum? A może zwykły związek przyczynowo-skutkowy?
Podobnie ojciec mojego znajomego, prof. Tadeusz Lutoborski (do którego moja żona zwracała się "wujku") zginął w tej katastrofie. Ale nie było to fatum, tylko wynikało z tego, że obydwaj jego dziadkowie zginęli w Katyniu, w związku z tym rodzice byli bardzo silnie zaangażowani w działalność Rodzin Katyńskich, z czego z kolei wynikło, że ojciec został zaproszony do prezydenckiego samolotu.

Trochę jak z tym łysym, którego na środku pola trafił kamień w głowę w samo południe przy bezwietrznej pogodzie.

Ten post był edytowany przez jancet: 1/12/2011, 22:14
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 1/12/2011, 22:53 Quote Post

Jak dla mnie Łojek był człowiekiem, który lubował się w stawianiu absurdalnych tez. Poczynając od uznania za zdrajcę Stanisława Augusta Poniatowskiego, poprzez wykazywanie, że powstanie listopadowe miało szansę na zwycięstwo, a kończąc na tezie, że Polska powinna była sprzymierzyć się z Hitlerem... Ot, zwykły publicysta lubiący szokować, aczkolwiek trzeba mu oddać, że był w tym dobry, bo przecież jego poglądy są chętnie dyskutowane, choć, jak dla mnie średnio na to zasługują. Bo Łojek nie wygłaszał tez pionierskich (raczej upraszczał i przejaskrawiał te już istniejące), a jak już jakiś taki pogląd stworzył, np. istnieje możliwość, że Skrzynecki był agentem, to sama jego konstrukcja logiczna sprawia, że najrozsądniej byłoby spuścić zasłonę milczenia.

Tyle jeżeli chodzi o naukowość. Warto jednak zastanowić się nad społecznym oddziaływaniem jego dzieł, bo przecież każdy historyk jest swoistym wychowawcą. W tym względzie moja opinia jest jeszcze gorsza niż o jego naukowości. Zaszczepianie w społeczeństwie romantycznych, irracjonalnych idei opartych na skrajnej rusofobii, która doprowadziła do propagowania sojuszu z Hitlerem nie może znaleźć żadnego uzasadnienia w obliczu tego, jak wiele złego poglądy, których epigonem był Łojek, zdziałały dla narodu polskiego w XIX i XX wieku.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.193
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 1/12/2011, 23:18 Quote Post

QUOTE(jancet @ 1/12/2011, 22:10)
Ja to rozumiem odmiennie. Poza tym nie bardzo mogę się zgodzić, że opinia "praca x ma charakter publicystyczny, a nie naukowy" ma być opinią negatywną.

Ja też nie wiem co mogłoby być złego w pracy publicystycznej, ale faktem jest, że spotkałem się wielokrotnie z twierdzeniem, że z Łojka nie był żaden historyk.
QUOTE(jancet @ 1/12/2011, 22:10)
Nie bardzo wiem, do czego tu potrzebna jakakolwiek "wiedza" o składaniu i drukowaniu książek. Obrażasz samego siebie, usiłując twierdzić, że nie dostrzegasz kłamstwa, którego dopuścił się Brzustowski. Mam nadzieję, że obstając przy tym, nie staniesz się tego kłamstwa współuczestnikiem.

No jakieś znaczenie ta wiedza o składaniu książek ma, skoro zwróciłeś uwagę na coś, czego ja nie zauważyłem. Może to dlatego, że przeczytałem to na szybko.
QUOTE(jancet @ 1/12/2011, 22:10)
Łojek zmarł był w 1986. Żadne wydarzenia po roku 1989 nie mogły wpłynąć na jego postawę.

Tak, nie sprawdziłem, w którym roku umarł rolleyes.gif
QUOTE(jancet @ 1/12/2011, 22:10)
Uznanie zbrodni katyńskiej za ludobójstwo wymagałoby zmiany międzynarodowo uznanej definicji ludobójstwa. Miedwiediew ostatecznie mógłby na taką zmianę przystać, Putin też, co im tam. Ale Obama, ani żaden z jego następców tego nie zrobi.

Tak szczerze mówiąc, to mam w nosie, czy Obama uzna Katyń za za ludobójstwo, czy też nie, bo on nie ma tu nic do gadania. Najważniejsze, aby Miedwiediew się nie wycofał z tego planu, bo jak Putin przejmie władzę, to będzie pozamiatane.
QUOTE(jancet @ 1/12/2011, 22:10)
Łojzicku!!! Zaraz fatum? A może zwykły związek przyczynowo-skutkowy?

Zapewne właśnie tak powinno się to tłumaczyć, ale nie zmienia to faktu, że rodzina ma pecha.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.489
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 1/12/2011, 23:32 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 1/12/2011, 23:18)
Ja też nie wiem co mogłoby być złego w pracy publicystycznej, ale faktem jest, że spotkałem się wielokrotnie z twierdzeniem, że z Łojka nie był żaden historyk. 

A ci, co tak twierdza, nie mówią jakim cudem doktorat zrobił i habilitację? A i profesurę mu zablokowano ze względów politycznych-li tylko.

Co do publikowania, to o ile wiem, nie da sie zajść wyżej magistra bez publikacji, nie? rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.193
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 2/12/2011, 0:03 Quote Post

QUOTE(emigrant @ 1/12/2011, 23:32)
QUOTE(mobydick1z @ 1/12/2011, 23:18)
Ja też nie wiem co mogłoby być złego w pracy publicystycznej, ale faktem jest, że spotkałem się wielokrotnie z twierdzeniem, że z Łojka nie był żaden historyk.  

A ci, co tak twierdza, nie mówią jakim cudem doktorat zrobił i habilitację? A i profesurę mu zablokowano ze względów politycznych-li tylko.

Co do publikowania, to o ile wiem, nie da sie zajść wyżej magistra bez publikacji, nie? rolleyes.gif
*


A widzisz, niby to proste, ale widocznie nie dla wszystkich.
QUOTE(adam1234 @ 1/12/2011, 22:53)
Jak dla mnie Łojek był człowiekiem, który lubował się w stawianiu absurdalnych tez. Poczynając od uznania za zdrajcę Stanisława Augusta Poniatowskiego, poprzez wykazywanie, że powstanie listopadowe miało szansę na zwycięstwo, a kończąc na tezie, że Polska powinna była sprzymierzyć się z Hitlerem... Ot, zwykły publicysta lubiący szokować, aczkolwiek trzeba mu oddać, że był w tym dobry, bo przecież jego poglądy są chętnie dyskutowane, choć, jak dla mnie średnio na to zasługują. Bo Łojek nie wygłaszał tez pionierskich (raczej upraszczał i przejaskrawiał te już istniejące), a jak już jakiś taki pogląd stworzył, np. istnieje możliwość, że Skrzynecki był agentem, to sama jego konstrukcja logiczna sprawia, że najrozsądniej byłoby spuścić zasłonę milczenia.

Adamie, jest wielu historyków, którzy szokują swoimi pracami, wywodami, itd., ale jakoś im nie odmawia się miana historyków. Fakt, że nie był pionierem w swoich wywodach nie oznacza, że nie zasługiwał na miano historyka. Co więcej, czasem upraszczanie pewnych faktów jest lepsze niż szukanie bez potrzeby dziury w całym. Poglądy mógł mieć oryginalne, ale nie jest on tu żadnym wyjątkiem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 2/12/2011, 8:52 Quote Post

QUOTE
Adamie, jest wielu historyków, którzy szokują swoimi pracami, wywodami, itd., ale jakoś im nie odmawia się miana historyków. Fakt, że nie był pionierem w swoich wywodach nie oznacza, że nie zasługiwał na miano historyka. Co więcej, czasem upraszczanie pewnych faktów jest lepsze niż szukanie bez potrzeby dziury w całym. Poglądy mógł mieć oryginalne, ale nie jest on tu żadnym wyjątkiem.


Tylko, że ja nie odmawiam mu miana historyka, bo przecież nim był. Te zarzuty biorą się raczej z faktu, że najważniejsze w dorobku Łojka są prace, które z naukowością niewiele mają wspólnego. Zresztą, bycie historykiem, nie wyklucza bycia publicystą.

Ten post był edytowany przez adam1234: 2/12/2011, 8:54
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.489
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 2/12/2011, 14:27 Quote Post

QUOTE(adam1234 @ 2/12/2011, 8:52)
Zresztą, bycie historykiem, nie wyklucza bycia publicystą.
*


Jak to: nie wyklucza? Ponawiam pytanie: Czy mozna zostać doktorem historii (bądź wyżej) bez publikowania swojego dorobku?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 2/12/2011, 15:30 Quote Post

QUOTE
Czy mozna zostać doktorem historii (bądź wyżej) bez publikowania swojego dorobku?


Chyba inaczej rozumiesz pojęcie "publicysta" od pozostałych uczestników dyskusji...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej